- Włodek, czasy gierkowskie to niepowtarzalny klimat moich młodzieńczych lat, no i Twoich, wspominam je z tęsknotą. Choć trudno było kupić trampki. Miałam nawet przez jakiś czas adidasy jak ta radosna pani, zresztą pamiętasz, z niebieskimi paseczkami, nie znosiłam ich, ale w nich czas jakiś chodziłam, i dresik niebieski, z Enerdowa – zakomunikowała mi kiedyś, gdy pokazałem jej to zdjęcie, moja koleżanka z lat szkolnych i studenckich, Kasia, która – choć spracowana tak samo jak ja, znalazła ociupinkę czasu, by mnie kilka lat temu na godzinkę odwiedzić. - Były trampki, które „Stomil” robił - granatowe płótno i szara guma, obrzydliwe, a fuj! – dodała po chwili szperania w pamięci. Ale jedyne dostępne. Wieki w nich chodziłam, nawet parę razy w zimie, jak się inne buty rozsypały – byłam przecież z tobą na eskapadzie do Łazienek!