W okazywaniu uczuć na Śląsku należy być delikatnym.
Na "zolyty" chodzi się najwyżej rok, zawsze pod okiem rodziców, po roku chłopak
musi się zdecydować.
Określeń związanych z miłością było sporo:
"Pszaja Ci!",
"Jo Ci je bardzo rod?", czy
"Ty rzes' je dloo Mje nojroztomjylszoom Dziouszkoom!".
Potocznie mówi się: "Uokropnie je za Nioom gupi". I należy to potraktować
ze śmiertelną powagą.
Między "pszaja Ci" a "kocham cię" jest ogromna różnica.
"Kocham cię" niejedna dziewczyna przeklęła, bo to się mówi czasem łatwo, bez
zastanowienia.
W "pszaja Ci" nie ma ani odrobiny zwątpienia.
Jeśli chłopak pisał w liście "pszaja Ci Amelko", to był to wyraz prawdziwej
miłości.
Dla wielu mowa śląska jest "gruba", ale dla mnie w tej grubości jest coś
swojskiego i miłego. W Ślązakach w ogóle jest niesamowicie wiele uczuciowości.
Czasem to wygląda tak, jak opisuje Stefan Szymutko w swej książce "Nagrobek
cioci Cili". Witał się ze swoją ciocią "Czes'c' Woom rubo Ooumo!", a ona
odpowiadała: "Noo, poodz' sam ty Mooj giz'dzie". Ściskali się potem, bo się
niesamowicie kochali.
Ślązacy okazują uczucia w swoisty sposób.
Osobom spoza Śląska trudno to zrozumieć.
"Pszaja Ci" oznacza oddanie i wierność.
Jest takie, że się natychmiast kogoś chce objąć i przytulić.
Np. na pożegnanie, w liście Karlus pisał:
"... A wjync dobranoc Mooj mjyuy Dziubeczku. Niyh Ci sie s'ni korzdo noc uoo
Mje, arz do mjyuego naszego zoboczynio. Haloom Twoja roonczka. Posyuoom mocka
kusikoow. Z Poonbooczkjym. Twooj mjyujooncy - A."
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.