Dodaj do ulubionych

Idę do fryzjera

29.08.04, 20:00
Przyłapałam się na tym, że zawsze tak mówię, gdy tak naprawdę to idę do
fryzjerki. Czy ktos tak jeszcze ma?

Pytam w celach sondażowych, żeby sprawdzić czy to tylko ja jestem tak
podświadomie seksistowska i zamieniam fryzjerce koncówkę na męską w celu
przydania wiekszego znaczenia czynności pójścia do zakładu fryzjerskiego.

Mogłabym się tłumaczyć, że idę też czasami do lekarza, gdy i tak wiem, że
zastanę tam lekarkę, bo do niej sie przecież rejestruję, jednakowoż to nie
jest taka sama sytuacja, bo mogłabym powiedzieć "do kobiety lekarza" i jakoś
by to brzmiało, ale przecież nie powiem "idę do kobiety fryzjera", bo to nie
to samo. Po co mi jego kobieta?

To taka publiczna samokrytyka moja jest. Ala
Edytor zaawansowany
  • zakrencik 29.08.04, 20:09
    To mów: 'idę do lekarki', 'idę do fryzjerki':)

    ps. Mi też się to zdarza:P
    --
    ludu! dziewczyna jestem!
  • efedra 29.08.04, 22:12
    Chyba wszyscy tak mowia, bez "zdarzania sie".
    To jest tak utarta forma, ze nie ma sensu z nia walczyc. I w imie czego?
    Poprawnosci politycznej?
    Przeciez nie chodzi o to, zeby poinformowac rozmowce o plci osoby udzielajacej
    porady medycznej, albo obcinajacej mi wlosy.
    Kobieta fryzjera nie jest nikomu potrzebna, ale pani doktorowa tez chyba nie.
    pzdr,
    e.
  • ardjuna 29.08.04, 22:24
    efedra napisała:

    > Kobieta fryzjera nie jest nikomu potrzebna,

    No, nie wiem... Chyba że fryzjer ma kochankę... Heeeee
  • ardjuna 29.08.04, 22:14
    A ja nie chadzam ani do fryzjerów, ani do fryzjerek. Sam sobie jestem
    fryzjerem. Mogę się więc wypowiedzieć tylko teoretycznie.
    Jeśli zatem chodzi o przedmiotowe wyrażenie, to uważam, iż mówiąc "Idę do
    fryzjera", podświadomie mamy na myśli nie osobę wykonującą rzeczoną usługę,
    lecz miejsce, w którym się to wykonywanie odbywa. Jest to pewien atawizm
    językowy, zapewne w ciąz jeszcze (ale już niedługo) przekazywany z genami.
    Zauważcie: kiedyś, dawno temu, szyldy nad tego typu instytucjami
    brzmiały: "Fryzjer (damski, meski, damsko-męski)", niezaleznie od tego, jakiej
    płci osobnik dokonywał czynności fryzowania (choć u zarania zajmowali się tym
    niemal wyłącznie mężczyźni, balwierzami zwani). I tę archaiczną dziś -
    wobec "salonów fryzjerskich", "studiów" itp. - konstrukcję słowną wyssaliśmy z
    mlekiem matek naszych. Amen.
    Taki Zakręcik np. to już pewnie chadza do wizażystki jakiejś albo daje
    sobie 'rzeźbić włosy'... Tempora mutantur...
  • zakrencik 29.08.04, 22:33
    ardjuna napisał:
    > Taki Zakręcik np. to już pewnie chadza do wizażystki jakiejś albo daje
    > sobie 'rzeźbić włosy'... Tempora mutantur...

    Wypraszam sobie! Może i czasy się zmieniają, ale nie uogulniać mi tu! Ja nie
    chodzę do wizażystki! Nigdy nie byłam! Po prostu sama wiem, co dla mnie dobre i
    nie chcę, by mi inni narzucali styl! Włosów sobie nie rzeźbię! Co więcej,
    święto jest, gdy je wogule uczeszę:P Hehe... Wprost nienawidzę, jak mi jakieś,
    za przeproszeniem szajstwo na mym ciele egzystencjonuje!
    --
    ludu! dziewczyna jestem!
  • zakrencik 29.08.04, 22:34
    Sory za orta (uogólniać). Pisałam z rozpędu i tak wyszło:P
    --
    ludu! dziewczyna jestem!
  • ardjuna 29.08.04, 22:41
    zakrencik napisała:

    > Sory za orta (uogólniać). Pisałam z rozpędu i tak wyszło:P

    Nie drobiażdż. Cóż to znaczy naprzeciw wieczności...
  • zakrencik 29.08.04, 22:54
    Napisałam to, bo znając życie, gdybym tego nie zrobiła, Ty o Ardjuno tudzież
    inna persona miałaby przyjemność wytknięcia mi tegoż to niemoralnego posunięcia.
    --
    ludu! dziewczyna jestem!
  • efedra 30.08.04, 01:39
    zakrencik napisała:

    > Napisałam to, bo znając życie, gdybym tego nie zrobiła, Ty o Ardjuno tudzież
    > inna persona

    Ciekawe, mala, kogo tu mozesz miec na mysli.
    Jakas non grata?
  • zakrencik 30.08.04, 18:24
    Hmmmm pomyślmy:P Może taka Efedra?????
    --
    ludu! dziewczyna jestem!
  • ardjuna 29.08.04, 22:39
    No proszę... Chyba jeszcze nie tak calkiem źle z Narodem, skoro ma taką
    Przyszłość :) Serce rośnie.
  • zakrencik 29.08.04, 22:55
    Żeby tylko klaty nie rozerwało:) A tak na marginesie: ile masz lat, bo mnie tak
    ciekawość bierze?
    --
    ludu! dziewczyna jestem!
  • ardjuna 30.08.04, 08:36
    Wystraczająco dużo, by mieć prawo do wydawania sądów tego typu :)
  • zakrencik 30.08.04, 20:40
    Cóż za elokwentna wypowiedź:P
    --
    ludu! dziewczyna jestem!
  • mika_p 30.08.04, 23:17
    Ale, Alu, zapewne idziesz do kosmetyczki, a przy odpowiednim zaawansowaniu
    specjalizacji, wybierzesz się tez do manicurzystki ?

    --
    To jest losowo wybrana sygnaturka.
  • ala100 31.08.04, 10:02
    mika_p napisała:

    > Ale, Alu, zapewne idziesz do kosmetyczki, a przy odpowiednim zaawansowaniu
    > specjalizacji, wybierzesz się tez do manicurzystki ?
    >

    Jakby tak dalej podywagować na temat specjalizacji, to chyba najbardziej ją
    widać na przykładzie masażysty. Mam wrażenie, że "idę do masażysty" to nie to
    samo, co "idę do masażystki". Ala
  • efedra 31.08.04, 13:41
    ala100 napisała:

    > Jakby tak dalej podywagować na temat specjalizacji, to chyba najbardziej ją
    > widać na przykładzie masażysty. Mam wrażenie, że "idę do masażysty" to nie to
    > samo, co "idę do masażystki". Ala

    Poki co, przy jednym zawodzie oszczedzono nam tego klopotu - kiedy sie mowi
    "ide do ksiedza".
    pzdr,
    e.
  • ardjuna 31.08.04, 13:45
    efedra napisała:

    > Poki co, przy jednym zawodzie oszczedzono nam tego klopotu - kiedy sie mowi
    > "ide do ksiedza".

    Kiedyś do ksieni też chodzono...
    Ksiądz jako zawód? Prałacie J., wejrzyj na tę kalumnię i zagrzmij! Heheheh
  • ardjuna 31.08.04, 13:46
    ala100 napisała:

    > Jakby tak dalej podywagować na temat specjalizacji, to chyba najbardziej ją
    > widać na przykładzie masażysty. Mam wrażenie, że "idę do masażysty" to nie to
    > samo, co "idę do masażystki". Ala

    Racja... Wrażenia też pewnie różne (nie wiem dokładnie, bo u masażystów nie
    bywam).
  • ala100 31.08.04, 14:52
    ardjuna napisał:


    > Racja... Wrażenia też pewnie różne (nie wiem dokładnie, bo u masażystów nie
    > bywam).

    Mnie tez dobry los, póki co, uchronił od konieczności skorzystania z usług obu
    specjalności. Snując jednak główny wątek - wydaje mi się, że
    wizażysta/wizażystka , stylista/stylistka mają taką samą "wagę". W tym sensie,
    że nie musiałabym dodawać powagi wizażystce czy stylistce zamieniając jej
    końcówkę na męską. Czepiam się może, ale fryzjerka się tego nie doczekała.
    Dlaczego? Ala
  • ardjuna 31.08.04, 17:30
    ala100 napisała:

    > Snując jednak główny wątek - wydaje mi się, że
    > wizażysta/wizażystka , stylista/stylistka mają taką samą "wagę". W tym
    sensie,
    > że nie musiałabym dodawać powagi wizażystce czy stylistce zamieniając jej
    > końcówkę na męską. Czepiam się może, ale fryzjerka się tego nie doczekała.
    > Dlaczego? Ala

    Może dlatego, że te wszystkie wizażysty i stylisty płci obojga to takie nowe,
    poważne, zagraniczne wyrazy i przyszły one do nas od razu w obu tych płciach...
    Fryzjer z fryzjerką też słowiańscy nie są, ale z jakimiż za to tradycjami w
    naszym języku! Zważ jednak - fryzjerstwo, tak jak i kelnerstwo, przynajmniej
    przez ostatnie półwiecze do poważanych zawodów raczej nie należały ("A pan to
    się zachowujesz jak kelner!" - że zacytuję ogólnie znany skecz), toteż wciąż
    jeszcze nie najlepiej się kojarzą. A żeńskie odmiany nazw tradycyjnie męskich
    zawodów dłuuuugo muszą czekać, by zyskać taką samą "wagę" jak ich męskie
    pierwowzory - seksizm, seksizm i jeszcze raz seksizm!
    W ramach walki z seksizmem językowym zastanawiam się właśnie, jak nazwać żeński
    odpowiednik 'marynarza'...
  • ja22ek 31.08.04, 17:56
    ardjuna napisał:

    >W ramach walki z seksizmem językowym zastanawiam się właśnie, jak nazwać żeński
    > odpowiednik 'marynarza'...

    Marynata?

    J22
  • ardjuna 31.08.04, 18:06
    ja22ek napisał:

    > Marynata?

    Wisz Pan doskonale, że nie ma to uzasadnienia w polskim słowtwórstwie tego
    typu :) 'Marynarka' odpada, choć jest zgodna z zasadą tworzenia żeńskich nazw
    męskich zawodów. Panie Ja22ek, to jest problem, a Pan se kpisz! :)))
  • ja22ek 31.08.04, 18:51
    ardjuna napisał:

    > Wisz Pan doskonale, że nie ma to uzasadnienia w polskim słowtwórstwie tego
    > typu :) 'Marynarka' odpada, choć jest zgodna z zasadą tworzenia żeńskich nazw
    > męskich zawodów. Panie Ja22ek, to jest problem, a Pan se kpisz! :)))

    Zer geerte Her Ardżuna (może lepiej "zer geerty Herze Ardżuno" :)!
    Słowotwórstwo, jak każda dziedzina języka, zna zasady i wyjątki. Zawsze mam na
    to w pogotowiu garść przykładów, które zapominam, gdy muszę coś na forumie
    napisać (jeno "pas drogi" - "droga x-pasmowa" pamiętam). No więc wyjątkowo od
    marynarz może być marynata. No, niech będzie marynerka... albo (wzorem
    gospodarz - gospodyni) marynyni. A najlepiej niech nie pływają po morzach, bo
    to głupota.

    Z indoaryjskim pozdrowieniem
    Jazzek
  • ardjuna 31.08.04, 21:45
    ja22ek napisał:

    > Zer geerte Her Ardżuna (może lepiej "zer geerty Herze Ardżuno" :)!

    E, może być tak lub owak, byle tylko było 'geert' :)

    > Słowotwórstwo, jak każda dziedzina języka, zna zasady i wyjątki. Zawsze mam
    na
    > to w pogotowiu garść przykładów, które zapominam, gdy muszę coś na forumie
    > napisać (jeno "pas drogi" - "droga x-pasmowa" pamiętam). No więc wyjątkowo od
    > marynarz może być marynata. No, niech będzie marynerka... albo (wzorem
    > gospodarz - gospodyni) marynyni.

    Marynyni brzmi rozsądnie i trudno się nie zgodzić z powyższą argumentacją.
    Wszak gdyby ulec regule, gospodyni byłaby gospodarką.

    > A najlepiej niech nie pływają po morzach, bo to głupota.

    Jakże to? Wszak navigare necesse est... (scribere non est nesesse :)

    > Z indoaryjskim pozdrowieniem

    Przyjmuję, przyjmuję. I takoż pozdrawiam.

  • efedra 31.08.04, 19:48
    ja22ek napisał:

    > ardjuna napisał:
    >
    > >W ramach walki z seksizmem językowym zastanawiam się właśnie, jak nazwać ż
    > eński
    > > odpowiednik 'marynarza'...
    >
    > Marynata?
    >
    > J22

    A moze marynia? Tez sie niezle kojarzy.
    pzdr,
    e.
  • ardjuna 31.08.04, 21:32
    efedra napisała:

    > A moze marynia? Tez sie niezle kojarzy.

    Marynia to mi się tylko z jednym kojarzy... Ale mnie się wszystko z jednym
    kojarzy (to ostatnie to była cytata!) :))))))))
  • efedra 01.09.04, 03:28
    ardjuna napisał:

    > Marynia to mi się tylko z jednym kojarzy... Ale mnie się wszystko z jednym
    > kojarzy (to ostatnie to była cytata!) :))))))))

    Chyba mielismy na mysli te sama cytate (nie z Tacyta).
    pzdr,
    e.
  • ala100 01.09.04, 10:12
    Cieszy mnie dobry humor Sz.Państwa, ale mnie ta cała sytuacja wpędziła w cięzką
    melancholię ortograficzną. Otóż okazuje się, ze wystarczy parę migawek w
    telewizji i koegzystujących z nia pisemkach, by wypromować w moim idiolekcie
    (który ostatnio intensywnie zgłębiam) zawody niezależne od kocówek. Na nic się
    zdała mrówcza praca tysięcy bezimiennych fryzjerek - pewnie dalej będę
    chodzic do fryzjera, bo "idę do fryzjerki" wydaje mi sie zanadto osobiste.

    Cięzki jest los świadomej feministi ortograficzej. Ech.
  • ja22ek 01.09.04, 12:41
    ala100 napisała:

    > Cięzki jest los świadomej feministi ortograficzej.

    Chyba feministy?

    J22
  • zbigniew_ 01.09.04, 15:06
    Na moim ulubionym 'językowo" Kociewiu mówi się właśnie tak opowiadając o
    wizycie u lekarki.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka