Dodaj do ulubionych

test wielokrotnego wyboru

22.09.04, 20:05
z angielska "multiple choice test" to test, w którym wybiera się jedną z
kilku, np 4(a, b, c, d) odpowiedzi; a jak nazwać taki test, który zdawało się
z matematyki na UW, tzn. były podane trzy możliwości odpowiedzi i wiadomo
było, że jedna, dwie lub wszystkie trzy są poprawne?
Edytor zaawansowany
  • zakrencik 22.09.04, 20:23
    gorzatax napisała:

    > z angielska "multiple choice test" to test, w którym wybiera się jedną z
    > kilku, np 4(a, b, c, d) odpowiedzi; a jak nazwać taki test, który zdawało się
    > z matematyki na UW, tzn. były podane trzy możliwości odpowiedzi i wiadomo
    > było, że jedna, dwie lub wszystkie trzy są poprawne?

    Zawsze żyłam w przekonaniu, że test wielokrotnego wyboru to ten, w którym na
    kilka możliwych odpowiedzi prawidłowa może być nie tylko 1...

    --
    ludu! dziewczyna jestem!
  • efedra 22.09.04, 21:32
    zakrencik napisała:

    > gorzatax napisała:
    >
    > > z angielska "multiple choice test" to test, w którym wybiera się jedną z
    > > kilku, np 4(a, b, c, d) odpowiedzi; a jak nazwać taki test, który zdawało
    > się
    > > z matematyki na UW, tzn. były podane trzy możliwości odpowiedzi i wiadomo
    >
    > > było, że jedna, dwie lub wszystkie trzy są poprawne?
    >
    > Zawsze żyłam w przekonaniu, że test wielokrotnego wyboru to ten, w którym na
    > kilka możliwych odpowiedzi prawidłowa może być nie tylko 1...

    Podpisuje sie pod odpowiedzia Zakrencika.
    Slowo "wielokrotny" ma bardzo jasne znaczenie. Inaczej bylby to pewnie "single
    choice test".
    >
  • ardjuna 23.09.04, 13:00
    efedra napisała:

    > Inaczej bylby to pewnie "single choice test".

    Nie ma to jak "no choice tests". Najgorsza jest męka wyboru...
  • ja22ek 23.09.04, 09:58
    zakrencik napisała:

    > Zawsze żyłam w przekonaniu, że test wielokrotnego wyboru to ten, w którym na
    > kilka możliwych odpowiedzi prawidłowa może być nie tylko 1...

    A ja od dzisiaj będę zawsze żyć w przekonaniu, że test wielokrotnego wyboru to
    nieudolne tłumaczenie terminu angielskiego. Jak wymyślę lepsze, to dam znać :)

    Pozdrawiam
    Jazzek
  • ja22ek 27.09.04, 14:35
    No więc... Przemyślałem zagadnienie. Test wielokrotnego wyboru, to taki test, w
    którym wielokrotnie dokonuje się wyboru. W domyśle - tak długo zgadujesz, aż
    trafisz. Natomiast test, w którym można wybrać wiele odpowiedzi, to mógłby być
    test wielowyboru. Albo wielowyborowy (na zdrowie!).

    J22
  • ala100 27.09.04, 14:53
    ja22ek napisał:

    > No więc... Przemyślałem zagadnienie. Test wielokrotnego wyboru, to taki test,
    w
    >
    > którym wielokrotnie dokonuje się wyboru. W domyśle - tak długo zgadujesz, aż
    > trafisz. Natomiast test, w którym można wybrać wiele odpowiedzi, to mógłby
    być
    > test wielowyboru. Albo wielowyborowy (na zdrowie!).
    >

    To brzmi rozsądnie, o ile testy mogą być rozsądne. Precz z testami.

    No ale żeby na matematykę na UW były testy - to wybaczcie. To jest upadek!
    Tfu!!!

  • ja22ek 27.09.04, 14:58
    ala100 napisała:

    > No ale żeby na matematykę na UW były testy - to wybaczcie. To jest upadek!

    Ile jest dwa razy dwa?
    a. 4
    b. 4
    c. 4
    d. 4

    Zakreśl dowolną odpowiedź. Jeśli nie możesz się zdecydować, zakreśl odpowiedź a.

    J22
  • ala100 27.09.04, 15:03
    ja22ek napisał:

    > ala100 napisała:
    >
    > > No ale żeby na matematykę na UW były testy - to wybaczcie. To jest upadek
    > !
    >
    > Ile jest dwa razy dwa?
    > a. 4
    > b. 4
    > c. 4
    > d. 4
    >
    > Zakreśl dowolną odpowiedź. Jeśli nie możesz się zdecydować, zakreśl odpowiedź
    a
    > .
    >
    > J22

    Dla mnie - "za dokładnie". A
  • ala100 27.09.04, 14:56
    gorzatax napisała:

    > z angielska "multiple choice test" to test, w którym wybiera się jedną z
    > kilku, np 4(a, b, c, d) odpowiedzi; a jak nazwać taki test, który zdawało się
    > z matematyki na UW, tzn. były podane trzy możliwości odpowiedzi i wiadomo
    > było, że jedna, dwie lub wszystkie trzy są poprawne?

    Według mnie test wielokrotnego wyboru (jazzkowe: wielowyboru) - to test w
    którym jest kilka odpowiedzi prawidłowych. A jednokrotnego, gdy - jedna. Ala
  • stefan4 27.09.04, 15:31
    ala100:
    > Według mnie test wielokrotnego wyboru (jazzkowe: wielowyboru) - to test w
    > którym jest kilka odpowiedzi prawidłowych. A jednokrotnego, gdy - jedna. Ala

    Ale Anglosasowie, a szczególnie Amarykanowie, używają terminu ,,multiple choice
    test'' również w sytuacji, gdy dokładnie jedna opcja jest prawdziwa. ,,Mutiple
    choice'' oznacza chyba, że masz wielokrotnie dokonać wyboru (tyle razy ile jest
    pytań); a nie, że w każdym wyborze masz wiele możliwowści.

    - Stefan

    www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
  • ala100 27.09.04, 16:54
    stefan4 napisał:

    > ala100:
    > > Według mnie test wielokrotnego wyboru (jazzkowe: wielowyboru) - to test w
    >
    > > którym jest kilka odpowiedzi prawidłowych. A jednokrotnego, gdy - jedna.
    > Ala
    >
    > Ale Anglosasowie, a szczególnie Amarykanowie, używają terminu ,,multiple
    choice
    > test'' również w sytuacji, gdy dokładnie jedna opcja jest
    prawdziwa. ,,Mutiple
    > choice'' oznacza chyba, że masz wielokrotnie dokonać wyboru (tyle razy ile
    jest
    > pytań); a nie, że w każdym wyborze masz wiele możliwowści.

    Ale się zaplątalismy!

    Ja rozumiem to tak. Jeżeli jest wiadomo, że tylko jedna z odpowiedzi na każde
    pytanie jest prawidłowa, to dla mnie to jest test jednokrotnego wyboru. Jeżeli
    wiadomo, że prawidłowych odpowiedzi na każde z pytań może być kilka, jedna lub
    żadna, to to jest test wielokrotnego wyboru. W testach internetowych, czy
    ogólnie komputerowych, daje się wtedy zaznaczyć tylko jeden znaczek w
    odpowiednim miejscu dla testu jednokrotnego wyboru (bo przeskakuje), a w
    przypadku testu wielokrotnego wyboru można sobie pstrykać ile dusza zapragnie i
    nie przeskakuje.

    Ale spotkałam sie też z definicja testu jednokrotnego wyboru jako testu typu :
    wybór pomiedzy prawdą a falszem. Ala
  • ja22ek 27.09.04, 17:24
    ala100 napisała:

    > Ja rozumiem to tak. Jeżeli jest wiadomo, że tylko jedna z odpowiedzi na każde
    > pytanie jest prawidłowa, to dla mnie to jest test jednokrotnego wyboru.

    Pytanie, dlaczego jednokrotnego? Mnie to się bardzo kojarzy z sytuacją, że
    pierwsza odpowiedź się liczy. Test jednego wyboru natomiast rozumiałbym w
    sposób przez Panią przedstawiony. Być może u mnie krotność ma zabarwienie
    bardziej czasowe, a u Pani przestrzenne, i dlatego nasze interpretacje się tak
    różnią.

    >Jeżeli wiadomo, że prawidłowych odpowiedzi na każde z pytań może być kilka,
    >jedna lub żadna, to to jest test wielokrotnego wyboru.

    Czyli wielu wyborów.

    > testu wielokrotnego wyboru można sobie pstrykać ile dusza zapragnie

    Cieszę się, że używa Pani czasownika ,pstrykać' w miejsce okhopnego ,klikać'.

    Pozdrawiam
    Jazzek
  • empeka 27.09.04, 20:02
    Tak jak Stefan uważam, że chodzi o wiele wyborów w jednym teście, a nie w każdym pytaniu. Czy jest
    więcej niż jedna możliwa prawidłowa odpowiedź w poszczególnych pytaniach powinno być powiedziane
    w dyspozycji. Tak się robi w testach językowych.

    --
    Marta
    = =
    Czy można to powiedzieć krócej?
  • ala100 27.09.04, 23:51
    empeka napisała:

    > Tak jak Stefan uważam, że chodzi o wiele wyborów w jednym teście, a nie w
    każdy
    > m pytaniu. Czy jest
    > więcej niż jedna możliwa prawidłowa odpowiedź w poszczególnych pytaniach
    powinn
    > o być powiedziane
    > w dyspozycji. Tak się robi w testach językowych.

    To znaczy, że krotność testu mówi o liczbie pytań?

    Jeśli jedno pytanie - to jednokrotny? A jeśli kilka - to wielokrotny? Co to
    oznacza, to "wiele wyborów w jednym teście" według Ciebie i Stefana?

    Ja nic a nic z tego nie rozumiem.

    A może to chodzi o wolność wyboru testowanego w trakcie testu? Odpowiadam na
    jedno pytanie - zdaję test jednokrotnego wyboru. A jak mi się zechce
    odpowiedzieć na kilka - to wielokrotnego?

    ????? Ala
  • ardjuna 27.09.04, 20:53
    gorzatax napisała:

    > a jak nazwać taki test, który zdawało się
    > z matematyki na UW, tzn. były podane trzy możliwości odpowiedzi i wiadomo
    > było, że jedna, dwie lub wszystkie trzy są poprawne?

    Niemcy nazywaja takie testy 'Multiple Choice Tests mit Mehrfachantworten', co
    mozna przelozyc jako 'testy wielokrotnego wyboru z odpowiedziami wielorakimi'.
    Moze nie takie maslane to maslo, na jakie wyglada :)
  • ala100 27.09.04, 23:42
    Kurczę, a co mnie obchodzą testy! Ja testów nienawidzę! Nie mogło się nam nic
    gorszego chyba przyplątać z tamój.

    Sądzę, że ... Co tam sądzę. Jestem pewna, że testy rozkładają całą edukację od
    góry do dołu. I na odwrót. Cała ta standaryzacja oceniania jest diabła warta!
    Bardzo trudno jest skomponować dobry test i na co dzień się tego nie robi. Bo
    wymaga to wielkiego wysiłku umysłowego w przygotowaniu, testowania testów i
    częstej zmiany. Kogo na to stać! Na codzień robi sie testy głupie i ogłupiające
    jeszcze nie wyedukowanych. Polegają one głównie na sprawdzaniu wiedzy
    niepotrzebnie szczegółowej i poszatkowanej. Ich jedyną zaletą jest łatwość
    sprawdzania i wystawiania ocen. A największą wadą jest to, że wymuszają uczenie
    i uczenie się pod test. Bez żadnego ładu i składu. Skończyłam.

    PS
    1) test z matematyki - to zupełny horror
    2) filIpika jest na trzecią, albowiem jestem dziś natchniona. Ala

  • stefan4 28.09.04, 01:09
    ala100:
    > Sądzę, że ... Co tam sądzę. Jestem pewna, że testy rozkładają całą edukację od
    > góry do dołu. I na odwrót. Cała ta standaryzacja oceniania jest diabła warta!
    > Bardzo trudno jest skomponować dobry test i na co dzień się tego nie robi. Bo
    > wymaga to wielkiego wysiłku umysłowego w przygotowaniu, testowania testów i
    > częstej zmiany. Kogo na to stać! Na codzień robi sie testy głupie i
    > ogłupiające jeszcze nie wyedukowanych.

    Niestety, Alu, masz rację. ,,Niestety'' dlatego, że nie ma tego cholerstwa jak
    uniknąć. Z powodów finansowych większość uczelni planuje liczbę studentów
    przypadających na egzaminatora na granicy wydolności tego egzaminatora już PO
    wzięciu pod uwagę, że może on przecież zastosować egzamin testowy.

    Jeśli na tradycyjnym egzaminie egzaminator zada niezbyt sensowne pytanie (albo
    niezbyt dopasowane do studentów), to zaraz może się poprawić; jeśli uczyni to w
    teście, to może nigdy nie dowiedzieć się, że spowodował nieporozumienie. Im
    bardziej test jest dostosowany do prędkiego sprawdzania, tym bardziej
    egzaminator nie wie, o co pyta.

    Jeśli ktoś z Was musi robić studentom testy (ja niestety muszę), to apeluję o
    unikanie przynajmniej takich audio-tele-kwizów, w których trzeba zgadnąć jedyną
    odpowiedź prawidłową spośród czterech. Zostawcie studentom choćby obowiązek
    wpisania kilku słów własnym tekstem albo wrysowania w ramkę prostego schematu
    czy wzoru.

    I jeszcze jedna przewaga zwykłego egzaminu pisemnego nad testem. Jeśli zdający
    nie wie, jak wypełnić test, to jego jedyną szansą jest ściągnięcie (a odpowiedzi
    w postaci ,,zad.1: A, zad.2: C, zad.3: C, zad,4: B, ...'' ściąga sią z niebywałą
    łatwością). Natomiast odpowiedź na normalne pisemne zadanie można albo ściągnąć
    albo wykombinować; egzamin jest czasem intensywnego myślenia, więc zdarzają się
    na nim eureki. Takie eureki kształcą, więc ich uniemożliwianie szkodzi
    wykształceniu studentów.

    - Stefan

    www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
  • ala100 28.09.04, 09:40
    stefan4 napisał:


    > Niestety, Alu, masz rację. ,,Niestety'' dlatego, że nie ma tego cholerstwa
    jak
    > uniknąć.

    Wiedziałam, że około północy moja frustracja wyleje sie głównie na Ciebie
    Stefanie, ale nie Ty byłeś moim celem. Rozmawiałam z kilkoma matematykami z
    uczelni i wiem, że nie mają wyjścia. Co tam! Według mnie powinniście robić
    właśnie testy quizowe i do tego komputerowe! Jak nakazuje instynkt
    samozachowawczy!

    Moja frustracja wezbrała aż do przelania z powodu kwerendy internetowaj na
    temat różnicy pomiędzy testem jednokrotnego i wielokrotnego wyboru. Trafiłam na
    wiele stron na temat standaryzacji (standardyzacji ?) oceniania. I o ile dobrze
    zrozumiałam standaryzacja i próby zobiektywizowania oceniania prowadzą
    nieuchronnie do testów. Takich czy innych. A więc to nie konieczność obsłużenia
    nadmiernej liczby studentów spowodowała powszechne stosowanie takiego trybu
    sprawdzania wiadomości począwszy aż od podstawówki. Może mi sie wydaje, ale
    uważam, że to "zobiektywizowanie" procesu sprawdzania wiadomości i oceniania
    nieuchronnie prowadzi do głupich testów. Pewnych rzeczy nie da sie
    zobiektywizować. Kropka.

    Jeśli możesz poswięcic mi jeszcze troche czasu, to jak to jest w końcu z tymi
    testami? Ala
  • stefan4 28.09.04, 11:30
    ala100:
    > standaryzacja i próby zobiektywizowania oceniania prowadzą
    > nieuchronnie do testów. Takich czy innych. A więc to nie konieczność
    > obsłużenia nadmiernej liczby studentów spowodowała powszechne stosowanie
    > takiego trybu sprawdzania wiadomości począwszy aż od podstawówki.

    Myślę, że tak też bywa. Ale ode mnie nikt nigdy nie wymagał poddania studentów
    jakiejś standaryzacji. Mogę sobie ich przepytywać jak chcę, nawet po 3 godziny
    na każdego. Abym tylko zdążył przerobić kilka setek w ciągu sesji. Dlatego sam
    układam te cholerne testy wiedząc, że źle czynię. Nie konsultuję ich z żadnymi
    Siłami Wyższymi, więc standardowe nie są. Staram się tylko zauważać własne
    błędy przed wystawieniem ostatecznych ocen.

    - Stefan

    www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka