Dodaj do ulubionych

małpa.kom.pl

27.05.02, 22:43
Dla mnie to brzmi jak próba przetłumaczenia doubleclick na 'dwumlask'.

Adres skrzynki pocztowej brzmiałoby chyba ładniej np.

ktoś.NA.poczta.com.pl

Byłby to bliższe semantyce internetowego adresu pocztowego:
<Ktoś>.@.<adres_serwera_poczty>
Znak @ czytany jest w angielskim jako 'at', nieprawdaż?

A co właściwie lud używa zamiast angielskiego doubleclick?
'Klik' jest moim zdaniem dobrą onomatopeją. 'dablklik' używam, ale się
wstydzę :)
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • tomi469 Re: małpa.kom.pl 28.05.02, 09:42
      A ja bronię małpy. Ożywia ona nasz język, wprowadza element wesołości kiedy
      komuś mówimy np. Kowalski małpa poczta gazeta pl. Nie oznacza to przecież, że
      Kowalski jest małpą (myślę, że o to Ci chodziło).
      Przypomniałem sobie artykuł w jakiejś gazecie komputerowej, w którym opisano
      jak czyta się znak @ w różnych językach - papuga, świnka i wiele innych
      których już nie pamiętam. Myślę, że warto zachować tą różnorodność zamiast
      jednego międynarodowego "at".
      Pozdrawiam
      • m-p Re: małpa.kom.pl 28.05.02, 10:54
        tomi469 napisał(a):

        > A ja bronię małpy. Ożywia ona nasz język, wprowadza element wesołości kiedy
        > komuś mówimy np. Kowalski małpa poczta gazeta pl. Nie oznacza to przecież, że
        > Kowalski jest małpą (myślę, że o to Ci chodziło).

        Wesołość, jest to argument :). Ale nie chodziło mi, że 'Kowalski jest małpą'. Dla
        mnie małpa jest tu używana w podobny sposób jak k... przez niektórych ludzi.
        Albo inaczej - przypomina dziecięcą zabawę w 'pomidor'.
        Myślę, że geneza małpy jest nie w humorze, a ignorancji pomysłodawcy. Po prostu
        nie zastanowił się, co to znaczy.
        Jeszce inaczej: to jest 'cool' jak radosny świergot dzienikarzy z radia 'Łup,
        łup'.
        Pozdwawiam.
      • isis! Re: małpa.kom.pl 20.06.02, 10:11
        tomi469 napisał(a):

        > jak czyta się znak @ w różnych językach - papuga, świnka i wiele innych
        > których już nie pamiętam.

        Po włosku - ślimak. Ja też bronię małpy. Jest fajna.
    • taka_jedna Re: małpa.kom.pl 28.05.02, 14:54
      m-p napisał(a):

      > Adres skrzynki pocztowej brzmiałoby chyba ładniej np.
      >
      > ktoś.NA.poczta.com.pl

      A ja nie oddam małpki, zżyłam się z nią bardzo mocno, a poza tym twierdzę, że
      spełnia swoją rolę, oddzielając wyraziście oba członu adresu emailowego.
      >
      > A co właściwie lud używa zamiast angielskiego doubleclick?
      Ja jako prosty przedstawiciel ludu używam "podwójne kliknięcie"...

      pozdrawiam
      tj


      • m-p Re: małpa.kom.pl 28.05.02, 17:27
        taka_jedna napisał(a):
        > A ja nie oddam małpki, zżyłam się z nią bardzo mocno, a poza tym twierdzę, że
        > spełnia swoją rolę, oddzielając wyraziście oba członu adresu emailowego.
        > >

        :) No trudno, niech będzie. Dalej będę podziwiał trafność małpy, gdy jakiś
        dziennikarz-zalotnisia będzie nawoływał do wysyłania listów na adres
        redakcja.małpa.radio_łup_łup.com.pl

        Pozdrawiam


        • taka_jedna Re: małpa.kom.pl 28.05.02, 19:31
          m-p napisał(a):


          > Dalej będę podziwiał trafność małpy, gdy jakiś
          > dziennikarz-zalotnisia będzie nawoływał do wysyłania listów na adres
          > redakcja.małpa.radio_łup_łup.com.pl
          >

          A może nie dopatruj się w małpie (w Rosji zwanej sobaką:) trafności, tylko
          spróbuj potraktować ją jako metaforę :-))))

    • stefan4 Jaka tam małpa?... 29.05.02, 11:03
      Tą nieszczęsną małpę wykoncypowali dziennikarze gdzieś w latach
      dziewięćdziesiątych. Przedtem znak ,,@'' nazywany bywał w Polsce wschodniej (z
      Warszawką włącznie) embrionem a w Polsce zachodniej świńskim uchem. Oba te
      terminy wydają mi się o wiele trafniejsze niż ,,małpa''.

      Również dziennikarze wprowadzili mylący termin ,,ukośnik'' na oba znaki ,,/''
      oraz ,,\''. One się prawidłowo nazywają ,,ciach'' i ,,wtyłciach'' (pisane razem
      i odmienne), co po pierwsze je odróżnia, po drugie dobrze zgadza się z
      angielskimi ,,slash'' i ,,backslash'' (nawet ma tyle samo liter).

      - Stefan

        • Gość: antares777 Re: Jaka tam małpa?... IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 29.05.02, 13:55
          xtomix napisał(a):

          > Wyluzujcie zgredzi!
          > Malpa jest w porzo.

          Wywołany zostałem do tablicy i to po imieniu! Nie jest źle, jeszcze człeka
          pamiętają.

          A w drugim zdaniu xtomix umieścił takie COŚ JEDNEGO: "w porzo" (tu całusek dla
          kurtynki).
          Co oznacza "w porzo" i dlaczego właśnie tak?

          Język spełnia wiele funkcji, ale podstawową jest porozumiewanie się - wymiana
          myśli.
          Po pierwsze: przekaz powinien być jednoznaczny, a więc nadawca musi tak dobrać
          środki przekazu (słowa, wyrażenia, pojęcia itd.), aby odbiorca mógł zrozumieć
          przekazywaną treść i przyjąć ją zgodnie z intencjami nadawcy.
          Po drugie: przekaz powinien być możliwie krótki, a nawet symboliczny, gdyż tego
          wymaga od nas specyfika czasów, w jakich żyjemy.

          Xtomix napisał: "w porzo", a ja przeczytałem i zrozumiałem: "w porządku". Sądzę,
          że taką właśnie myśl chciał mi przekazać jej nadawca. Napisał jednoznacznie i
          krócej, bo użył tylko dwóch sylab zamiast trzech.

          Odnośnie do małpy i innych zwierzątek:
          Autor tego wątku bardzo uczenie wywodził i przyznałem mu (wtedy, gdy go czytałem)
          świętą rację.

          Tu dygresja: muszę przyłożyć twórcy oprogramowania tej strony - to facet bez
          wyobraźni. Nie potrafił biedaczysko sobie wyobrazić, że pisząc tutaj jakąś treść,
          chcemy odwołać się do więcej niż jednej z wiadomości; że chcemy mieć przegląd
          wszystkich wiadomości, napisanych dotychczas na zadany temat. A człowiek bez
          wyobraźni nie może być programistą - dyskwalifikacja!!! Może lepiej niech zacznie
          prostować ogórki?

          Powracam do zasadniczego wątku:

          Małpę (i inne określenia tego znaku) wylansowali dziennikarze i chwała im za to.
          Bo "małpa", to krótkie i jednoznaczne określenie tego znaku pisarskiego, obcego
          naszemu językowi i zdecydowanie odbiegającego bogactwem swego kształtu od innych
          znaków na klawiaturze. W przeważającej liczbie wypadków, mówiąc "małpa", wcale
          nie chcemy przekazać informacji, gdzie, do jakiej DOMENY(?), przynależy dany
          adres. Chcemy powiedzieć ewentualnemu suchaczowi, jakim klawiszem naszej
          klawiatury powinniśmy się posłużyć, aby osiągnąć zamierzony efekt internetowy.
          Interpretacja tego znaku w kontekście języka jego pochodzenia w ogóle nas nie
          interesuje.
          Dlaczego "małpa", a nie jak wspomniane: "embrion" lub "swińskie ucho" (o uchu - z
          pamięci, a dlczego - niech się wytłumaczy autor tej stronki)?
          Bo znak ten rzeczywiście przypomina małpkę kapucynkę, nakrytą długim ogonem, a
          jak wygląda małpa każdy wie, więc o skojarzenie nie jest trudno. Poza tym, tylko
          dwie sylaby. "Embrion" też ma dwie sylaby, lecz wymawia się zdecydowanie trudniej
          i o skojarzenia też trudniej.
          Jeśli idzie o "świńskie ucho", albo może lepiej o "ucho od śledzia", to
          przegrywają z "małpą" w przedbiegach z uwagi na konieczne gadulstwo.

          I ja też się rozgadałem.
          Pozdrowienia

          Stary zgred
          • zbigniew_ Re: Jaka tam małpa?... 29.05.02, 14:35
            Stały użytkownik portalu: antares777 napisał(a):

            > chcemy odwołać się do więcej niż jednej z wiadomości; że chcemy mieć przegląd
            > wszystkich wiadomości, napisanych dotychczas na zadany temat.

            Czyzbys nie zauważył linku "pokaz treść wszystkich wiadomości"?
            • antares777 Re: pokaż treść wszystkich wiadomości 29.05.02, 19:37
              zbigniew_ napisał(a):

              > Stały użytkownik portalu: antares777 napisał(a):
              >
              > > chcemy odwołać się do więcej niż jednej z wiadomości; że chcemy mieć przeg
              > ląd
              > > wszystkich wiadomości, napisanych dotychczas na zadany temat.
              >
              > Czyzbys nie zauważył linku "pokaz treść wszystkich wiadomości"?

              Zbigniewie:

              Troszkę niefortunnie mnie zacytowałeś, toteż proponuję ewentualnemu czytelnikowi,
              aby raczej odnosił się do tekstu oryginalnego mojego autorstwa.

              Albo Ty masz lepsze oczy, albo inną obsługę strony. U mnie, w chwili gdy piszę,
              mogę zobaczyć tylko jedną wiadomość, i to tylko wtedy, gdy wybiorę: "odpowiedz
              cytując" - to też z pamięci, bo tego, pisząc w tej chwili, również nie widzę.
              I tylko wtedy, gdy nie przeprowadzę wcześniej selekcji cytatów.

              Możliwość wywołania funkcji: "pokaz treść wszystkich wiadomości" mam jedynie
              wtedy, gdy wiadomości czytam. Pisząc - nie!

              Smutne, ale prawdziwe.

              Pozdrawiam
              Stary zgred

              P.S. Ja sobie doskonale zdaję sprawę z tego, że uczenie się tekstów na pamięć
              przed napisaniem odpowiedzi "zbiorczej", opóźnia moment ujawnienia się choroby
              Alzheimera, ale nie należy z tym przesadzać, szczególnie przy takiej okazji.
              • xtomix Re: pokaż treść wszystkich wiadomości 29.05.02, 20:00
                Stały gość portalu napisał:
                > P.S. Ja sobie doskonale zdaję sprawę z tego, że uczenie się tekstów na pamięć
                > przed napisaniem odpowiedzi "zbiorczej", opóźnia moment ujawnienia się choroby
                > Alzheimera, ale nie należy z tym przesadzać, szczególnie przy takiej okazji.
                A tymczasem: "Repetito est mater studiorum".
                Dla mniej kumatych przetłumaczę :"Powtarzanie jest matką wiedzy".
                Piszcie krótko, a będzie spoko. Każdy skuma o co biega.
                No to nara. A od małpy wara :)))
                I basta! Prawie poeta - xtomix



                • antares777 Kto tu czego nie kuma? 29.05.02, 21:00
                  xtomix napisał(a):

                  > Stały gość portalu napisał:
                  > > P.S. Ja sobie doskonale zdaję sprawę z tego, że uczenie się tekstów na pam
                  > ięć
                  > > przed napisaniem odpowiedzi "zbiorczej", opóźnia moment ujawnienia się cho
                  > roby
                  > > Alzheimera, ale nie należy z tym przesadzać, szczególnie przy takiej okazj
                  > i.
                  > A tymczasem: "Repetito est mater studiorum".
                  > Dla mniej kumatych przetłumaczę :"Powtarzanie jest matką wiedzy".
                  > Piszcie krótko, a będzie spoko. Każdy skuma o co biega.
                  > No to nara. A od małpy wara :)))
                  > I basta! Prawie poeta - xtomix

                  Najkrócej, jak tylko można, odpowiem początkiem wierszyka z lat przedszkolnych:

                  "Ni do rymu, ni do taktu,
                  ..... .. ..... .. ........"

                  A tera kumaj se brachu, kumaj!

                  Stary zgred

      • taka_jedna Re: Jaka tam małpa?... 29.05.02, 14:55
        stefan4 napisał(a):

        > Również dziennikarze wprowadzili mylący termin ,,ukośnik'' na oba znaki ,,/''
        > oraz ,,\''.
        Dlaczego mylący??? Wg mnie ta nazwa bardzo dobrze oddaje naturę znaczka /

        One się prawidłowo nazywają ,,ciach'' i ,,wtyłciach'' (pisane raze
        > m
        > i odmienne), co po pierwsze je odróżnia, po drugie dobrze zgadza się z
        > angielskimi ,,slash'' i ,,backslash'' (nawet ma tyle samo liter).

        Nie wiem, czy jeśli coś jest kalką semantyczną z angielskiego, to jest to
        już "prawidłowa nazwa". Moim zdaniem jest wręcz odwrotnie, świadczy trochę o
        niewystarczalności języka polskiego. A poza tym terminy, jakie podaje stefan4,
        słyszę po raz pierwszy, ale nie ubolewam nad tym, że się nie przyjęły.
        • m-p Re: wtyłciach - tfu! 29.05.02, 22:39
          Popieram!
          Aż się niedobrze robi:
          'ciach' i 'wtyłciach', 'dwumlask', 'przedpiśca', 'przeładowany' w
          znaczeniu 'overloaded'...

          I po co tacy ludzie jak Jerzy Grębosz ze swoją "Symfonią C++" i "Pasją C++"
          tak się męczą, żeby pisać książki informatyczne ładną polszczyzną?
          Najdziwniejsze, że im się to udaje, wbrew temu co napisałaś, że język polski
          jest niewystarczający. A może jest raczej mało znany Polakom?

          Dziwię się popularności tego wątku. Właściwie nie mam nic przeciwko 'małpie',
          choć sam jej nigdy nie używam. Raczej chodziło mi o słowo użyteczne w bardziej
          oficjalnych sytuacjach, gdy nie wypada mówić żargonem.

          Pozdrawiam

          PS
          wybacz kiepski żart: 'taka_jedna_małpa' :)))
          • taka_jedna Re: wtyłciach - tfu! 31.05.02, 15:47
            m-p napisał(a):

            > napisałaś, że język polski
            > jest niewystarczający. A może jest raczej mało znany Polakom?

            Do takiego stwierdzenia jest mi bardzo daleko. Chodziło mi o to, że jeśli coś
            kalkujemy, to jest to oznaka pewnej niewystarczalności lub może po prostu braku
            pomysłu na rodzime słowo. Tak jest np. z poczciwą "myszką" - przecież to też
            kalka z angielskiego. Dodam jednak, że nie potępiam tego i nie chcę, żeby
            rozpisywano np. jakieś konkursy na wymyślanie polskich słów. Tyle że należy sobie
            zdawać sprawę z tych procesów.
            >
            > Dziwię się popularności tego wątku.

            Niezbadane są drogi rozwojowe wątków... ;-)

            Właściwie nie mam nic przeciwko 'małpie',
            > choć sam jej nigdy nie używam. Raczej chodziło mi o słowo użyteczne w bardziej
            > oficjalnych sytuacjach, gdy nie wypada mówić żargonem.

            W sumie masz rację. W radiu, w tych audycjach na wyższym poziomie, słyszy się
            raczej "at".

            > PS
            > wybacz kiepski żart: 'taka_jedna_małpa' :)))

            Żartów się nie wybacza - albo się wyzywa za nie na pojedynek, albo się z nich
            śmieje :-)))))))


            Pozdrawiam

            nie_taka_znowu_małpa :-)
    • teresa.kruszona Re: małpa.kom.pl 03.06.02, 23:01
      Zamiast odpowiedzi przytoczę fragment tekstu Pawła Rutkowskiego, który ukazał
      się w „Gazecie”, a dotyczył właśnie małpy:
      Świński ogon, kocia stopa, rolmops, dżdżownica, robak - a po polsku małpa.
      Małpa może razić. Szczególnie niezręczne wydaje się zestawianie tego słowa z
      imieniem lub nazwiskiem: „Jan Kowalski małpa...” (jan.kowalski@.) Ale w innych
      językach jest jeszcze gorzej...
      „The Linguist List”, czyli internetowa lista informacyjna językoznawców z
      całego świata, stała się forum gorącej dyskusji dotyczącej różnych sposobów
      określania znaku @. Wywołała ją lingwistka Karen Steffen Chung z Uniwersytetu
      Narodowego na Tajwanie. Kilkuset językoznawców z różnych zakątków globu
      poszukiwało przez wiele tygodni lokalnych określeń symbolu @, informując się o
      wynikach badań. Efektem akcji było sporządzone przez Karen Steffen Chung
      zestawienie. Okazuje się, że użytkownicy internetu z innych krajów poprzedzają
      swoimi nazwiskami określenia takie jak:
      świński ogon - jęz. duński i norweski,
      kocia stopa, koci ogon lub ucho słonia - jęz. szwedzki,
      małpi ogonek - jęz. holenderski,
      żółw - jęz. indonezyjski,
      rolmops - jęz. czeski i słowacki,
      robak - jęz. węgierski,
      dżdżownica - jęz. tajski,
      ślimak - jęz. hebrajski i włoski,
      kaczątko - jęz. grecki,
      piesek - jęz. rosyjski.
      Powyższe nazwy - podobnie jak polska małpa - nawiązują oczywiście do skojarzeń
      z kształtem symbolu @ (np. do charakterystycznego ogonka). Ilustruje to, jaki
      jest mechanizm powstawania terminów wykorzystywanych w nowych sferach
      działalności ludzkiej (takich jak internet). Na tle innych języków polska małpa
      nie wydaje się więc zjawiskiem wyjątkowym. Osobom uważającym ją za określenie
      obraźliwe można jedynie zwrócić uwagę, iż jest nazwą zdecydowanie
      sympatyczniejszą niż np. świński ogon.
      Internetowa małpa zdecydowanie najczęściej pojawia się w Europie (pomimo że
      samo zwierzę nie wydaje się szczególnie związane z codziennym doświadczeniem
      Europejczyków). W kwestii tej nazwy zgodni są Albańczycy (shenja e majmunit -
      znak małpy), Serbowie (majmun - małpa, majmunsko a - małpie a lub majmunski
      rep - małpi ogon), Słoweńcy (afna - małpa), Bułgarzy (majmunsko a - małpie a) i
      Rumuni (coada de maimuta - ogon małpy).
      Mnie autor przekonał.
      • mufka Re: małpa.kom.pl 05.06.02, 02:00
        Kiedy po raz pierwszy w zyciu uslyszalam polskie okreslenie tego znaku, bylo
        nim "bulka". Dopiero po jakims czasie dowiedzialam sie, ze w Polsce uzywa sie
        okreslenia "malpa".
        :))))))))))
    • ala100 Re: małpa.kom.pl 13.06.02, 14:33
      Ja jestem za "małpą", a przeciw "embrionowi" czy "swińskiemu uchu". No jak to
      brzmi: Jan Kowalski (świńskie ucho) ccc.sss. pl! "Małpa" tak się już przyjęła,
      że niedługo straci swoje pierwotne znaczenie i nikogo to nie będzie dziwić ani
      obrażać. Ostatecznie mogłabym się zastanowić nad "sobaką", ale chyba w
      wersji "sobaczka" albo "sobaczonka".

      Na "doubleclick" proponuję : "dwuklik".

      "Ukośnik" jest bardziej popularny niż "ciach". Ale ja wolę "ciach".
      A "wtyłciach" jest po prostu boski. Ala
      • tomi469 Re: małpa.kom.pl 13.06.02, 15:38
        ala100 napisał(a):


        > "Ukośnik" jest bardziej popularny niż "ciach". Ale ja wolę "ciach".
        > A "wtyłciach" jest po prostu boski. Ala

        Ten ciach i wtyłciach to obciach.
        • ala100 Re: małpa.kom.pl 13.06.02, 16:51
          tomi469 napisał(a):

          > Ten ciach i wtyłciach to obciach.

          Nie, Nie - "obciach", to nie jest ogólna nazwa "ciacha" i "wtyłciacha".
          Słowo "obciach" pochodzi z niemieckiego i oznacza po polsku "nadciach",
          czyli "ciach górny".

          Po ponownym przemysleniu sprawy doszłam również do wniosku, że należałoby
          jednak propagować polskie określenia na pozostałe czynności
          komputerowe. "Dwumlask" brzmi przecież smakowiciej niż "dwuklik". A
          może: "dwustuk", "dwupuk", "dwupik", "dwutik". Wróćmy do polskich określeń. W
          końcu kierowca też był kiedyś szoferem. Ala
          • tomi469 Re: małpa.kom.pl 13.06.02, 17:11
            ala100 napisał(a):

            . "Dwumlask" brzmi przecież smakowiciej niż "dwuklik". A
            > może: "dwustuk", "dwupuk", "dwupik", "dwutik". Wróćmy do polskich określeń. W
            > końcu kierowca też był kiedyś szoferem. Ala

            "dwustuk", "dwupuk", "dwupik", "dwutik", "dwumlask" - to jeszcze większy
            obciach :)))
            • ala100 Re: małpa.kom.pl 13.06.02, 17:23
              tomi469 napisał(a):

              > "dwustuk", "dwupuk", "dwupik", "dwutik", "dwumlask" - to jeszcze większy
              > obciach :)))

              Wróćmy do polskich określeń. Ja bym powiedziała:
              "dwustuk", "dwupuk", "dwupik", "dwutik", "dwumlask" - to jeszcze większy
              nadciach. Ala
              • tomi469 Re: małpa.kom.pl 13.06.02, 18:35
                Alu droga!
                Polskie słowo "obciach" nie ma nic wspólnego z niemieckim "ob",
                innymi "ciachami" zresztą też(obciach=kompromitacja,wstyd,porażka), uwierz mi!
                A te dwupuki i wtyłciachy są co prawda bardzo śmieszne, ale chyba jednak nie
                są stosowane zbyt często przez użytkowników naszego pięknego języka.
                Pozdrawiam
                • tomi469 Re: małpa.kom.pl 13.06.02, 19:28
                  Ja sobie tak radzę:
                  / to ukośnik
                  \ to skośnik (można jeszcze mówić odwrotny ukośnik albo lewy ukośnik, ale to
                  już zbyt długa forma jak na takie \ )

                  Ciekawe jak nasza pani Ekspert nazywa owe / i \ ?
                  • ala100 Re: małpa.kom.pl 13.06.02, 20:10
                    Nie sądziłam, że mnie bierzesz na poważnie.

                    A tak na poważnie. "Ciachy" używa się. I owszem. Popularne są zwłaszcza w
                    środowisku "texowców". Wolę to niż "ukośnik". A gdybyś mi kazał
                    napisać "skośnik", to przyznaję, że miałabym problem ze zrozumieniem. Ale
                    ostatecznie - może być. Chociaż "wtyłciach" brzmi lepiej. I ile skojarzeń sie
                    uruchamia....

                    Mam tylko problem z zapisem symboli: \\. "Dwuwtyłciach" ? A może
                    lepiej "wtyłdwuciach"? Bo że // to "dwuciach" - to dla mnie oczywiste. Ala
                    • tomi469 Re: małpa.kom.pl 13.06.02, 20:49
                      ala100 napisał(a):


                      > Mam tylko problem z zapisem symboli: \\. "Dwuwtyłciach" ? A może
                      > lepiej "wtyłdwuciach"? Bo że // to "dwuciach" - to dla mnie oczywiste. Ala

                      To może // dwukośnik i \\ dwuskośnik?
                        • tomi469 Re: małpa.kom.pl 14.06.02, 16:19
                          ala100 napisał(a):
                          > Ja tam chyba wolę: // "ciach-ciach"; \\ "dwa wtyłciachy". Ala

                          Wszystko byle nie slesz i bekslesz !
                          Może ktoś z forumowiczów zna jakieś inne ciekawe określenie
                          na te nieszczęsne / i \ ?
                  • teresa.kruszona Re: małpa.kom.pl 17.06.02, 16:56
                    tomi469 napisał(a):

                    > Ja sobie tak radzę:
                    > / to ukośnik
                    > \ to skośnik (można jeszcze mówić odwrotny ukośnik albo lewy ukośnik, ale to
                    > już zbyt długa forma jak na takie \ )
                    >
                    > Ciekawe jak nasza pani Ekspert nazywa owe / i \ ?

                    Ukośniki: \ - na Szczecin, / - na Suwałki :)

                    • stefan4 Re: małpa.kom.pl 17.06.02, 17:49
                      teresa.kruszona:
                      > Ukośniki: \ - na Szczecin, / - na Suwałki :)

                      Czy Pani Ekspert propaguje regionalny łódzki punkt widzenia jako normę
                      ogólnopolską? Dla mnie oba tzw. ,,ukośniki'' zarówno na Szczecin jak i na
                      Suwałki wyglądają tak: -- .

                      Niech lepiej będzie ciach i wtyłciach.

                      - Stefan

                      • ala100 Re: małpa.kom.pl 17.06.02, 20:43
                        stefan4 napisał(a):

                        > Dla mnie oba tzw. ,,ukośniki'' zarówno na Szczecin jak i na
                        > Suwałki wyglądają tak: -- .
                        >
                        > Niech lepiej będzie ciach i wtyłciach.
                        >
                        > - Stefan

                        No właśnie. Dla mnie na Szczecin \ moze byc, ale na Suwalki to by bylo |.

                        A ciach i wtyłciach tak ładnie odwołuje się do tradycji narodowych. Ala
                        >

    • m-p Łolaboga, co ja najlepszego zrobiłem... 17.06.02, 21:17
      Oświadczam kategorycznie:
      żadnych lamerskich ciachów i wtyłciachów NIE używamy i używać NIE bedziemy.
      Brzmią jak: cool, super, dokładnie i wyłanczać.
      To są slasz i bakslasz! Krótkie, dobrze brzmią.
      Można zastąpić 'clipboard' przez schowek. Świetnie brzmi.
      Niemcy zastąpili 'clipboard' przez 'Zwischenablage.. Ochyda, wolę
      już 'clipboard'.

      I jeszcze jedno # to jest HASZ. Tak jak jest termin 'funkcja haszująca',
      istniejący w j. polskim od lat 70-tych. Nie ma żadnych powodów, aby coś nowego
      wymyślać i przedrukowywać książki informatyczne.
      Jeśli sie komuś kojarzy z narkotykiem, to lepiej niech zadba, aby Polacy
      przestali używać słowa 'diler' na określenie sprzedawcy np. samochodów. W
      Europie dealer oznacza przede wszystkim sprzedawcę narkotyków. I może niech tak
      zostanie i w polszczyźnie.
      pozdrawiam
          • paulina-13 Re: Łolaboga, co ja najlepszego zrobiłem... 20.06.02, 02:19
            m-p napisał(a):

            > :((( przepraszam
            > ja tym forum interesować sie właśnie dlatego, że zapominać pisać polski i nie
            > mieć tu polski spelling checker.


            To byc zupelnie jak ja!!!;-)
            Nie przejmuj sie ochyda. Tez ten sam blad popelnilam(cf. Flash Mundial Express).
            Zreszta tlumacze tam, ze ohyda jest wyjatkiem, a och- regula. Moze jednak
            niedlugo ohyda tez stanie sie ochyda? Jednak to nie to samo co bohater przez ch.
      • ala100 Re: Łolaboga, co ja najlepszego zrobiłem... 18.06.02, 11:03
        Do m-pNApoczta.gazeta.pl:

        m-p napisał(a):

        > Oświadczam kategorycznie:
        > żadnych lamerskich ciachów i wtyłciachów NIE używamy i używać NIE bedziemy.
        > Brzmią jak: cool, super, dokładnie i wyłanczać.
        > To są slasz i bakslasz! Krótkie, dobrze brzmią.

        Proszę mi tu ciachów i wtyłciachów nie wyłanczac z użycia. Dla mnie lamerem jest
        każdy kto używa slasz, a juz zwłaszcza bakslasz. A dlaczego nie slesz albo
        bekslesz? Jak cool albo łał, to brzmi właśnie slasz.

        > Można zastąpić 'clipboard' przez schowek. Świetnie brzmi.
        > Niemcy zastąpili 'clipboard' przez 'Zwischenablage.. Ochyda, wolę
        > już 'clipboard'.

        Na schowek to się zgadzam, ale ja wolę komórkę (do wynajęcia). Dla Niemców -
        schowek, to pewnie ohyda. Ale podoba mi się u nich, że Colgate wymawiają jako
        Kolgate.

        > I jeszcze jedno # to jest HASZ. Tak jak jest termin 'funkcja haszująca',
        > istniejący w j. polskim od lat 70-tych.

        Niewatpliwie hasz ma funkcję haszujacą.

        Dla mnie # to rach-ciach-ciach. Mam tylko problem z rytmem. Nie wiem która
        pełeczkę zamalować, żeby pasowało. Ala
      • stefan4 Hasz w benzyniaku 19.06.02, 12:15
        m-p:
        > Tak jak jest termin 'funkcja haszująca', istniejący w j. polskim od lat
        > 70-tych.

        W latach 70. to była ,,funkcja mieszająca'' a ,,hash table'' to była ,,tablica
        rozproszona''. Dopiero potem nastąpiło to zepsucie języka, o którym wspominasz.
        Oba polskie terminy są trafniejsze niż angielski, bo odnoszą się do celu,
        jakiemu te funkcje służą, a nie do najczęstszej (ale nie jedynej) metody ich
        realizacji.

        ,,Funkcja mieszająca'' brzmi jak ,,samochód'' -- mowa jest o efekcie. ,,Hash
        function'' albo ,,hashing function'' brzmią jak ,,benzyniak'' albo
        ,,spalinowiec'' -- mowa jest o jednym ze sposobow realizacji (to hash = siekać).

        - Stefan

        • m-p Re: Hasz w benzyniaku 19.06.02, 14:06
          Tak, masz trochę racji. Są polskie odpowiedniki funkcji haszującej itd. Tylko
          czy się przyjeły? Nie wiem, bo nie czytam tłumaczonej na polski literatury
          informatycznej. To z wielu powodów nie ma najmniejszego sensu... Jest całkiem
          sporo ludzi, którzy uważając tak samo, bedą dryfować w kierunku angielskich
          określeń. To krestio ergonomi, ie estetyki jęzukowej. Czy polski termin jest
          znaczeniowo trafniejszy - dla mnie to nie ma znaczenia, i tak muszę go sobie
          przetłumaczyć na angielski. Jestem pełen podziwu dla Grębosza ("Symfonia C++"),
          ale kupię jego książki, gdy spotkam je przetłumaczone.
          Proponuję zostawić # w spokoju, tego znaku lud nie uzywa za czesto.

          Natomiast, czy Ci sie nie wydaje, że _wtyłciachy_ brzmią wulgarnie?
          Sam _ciach_ to onopatopeja, niby dlaczego miałaby być używana dla /? Mam
          nadzieję, że nie chcemy powrotu do nazywania / _łamane_przez_? Tak był ten
          znak nazywany w zamierzchłych czasach, kiedy komputerów jeszcze nie było na
          świecie... Ukośnik jest dużo lepszy, ale ma 3 sylaby a slasz 1. Slasz - piękne,
          szeprzeszące polskie słowo, nieprawdaż :)))

          pozdrawiam.
          • ala100 Re: Hasz w benzyniaku 20.06.02, 00:19
            m-p napisał(a):

            > Natomiast, czy Ci sie nie wydaje, że _wtyłciachy_ brzmią wulgarnie?

            Wyjatkowo wulgarna samcza wyobraźnia. A fe!

            > Sam _ciach_ to onopatopeja, niby dlaczego miałaby być używana dla /?

            A powinna byc rycerska. A Zawisza Czarny, mały rycerz, Baśka Wołodyjowska?

            P.S. Na forum texowcow znalazlam wlasnie wątek: notacja ciachowa. Jest to termin,
            który funkcjonuje od dawna. Ala
            • paulina-13 Re: Hasz w benzyniaku 20.06.02, 02:12
              ala100 napisał(a):

              > m-p napisał(a):
              >
              > > Natomiast, czy Ci sie nie wydaje, że _wtyłciachy_ brzmią wulgarnie?
              >
              > Wyjatkowo wulgarna samcza wyobraźnia. A fe!
              >
              > > Sam _ciach_ to onopatopeja, niby dlaczego miałaby być używana dla /?
              >
              > A powinna byc rycerska. A Zawisza Czarny, mały rycerz, Baśka Wołodyjowska?
              >
              > P.S. Na forum texowcow znalazlam wlasnie wątek: notacja ciachowa. Jest to termi
              > n,
              > który funkcjonuje od dawna. Ala

              Alu!
              Podziwialam cie juz pare dni temu za humor!!! Tak dalej.
              Ale tym razem nie kumam. O co chodzi z ta rycerska?
              Swoja droga, ciach i wtylciach bardzo mi sie podobaja, geograficznie dla mnie
              wyglada to mw. tak :/ /. A wywodu haszowego Stefana nie bardzo zrozumialam (zbyt
              tepa do wywodow informatycznych?)

              Pozdrawiam
              • Gość: ala100 Re: Hasz w benzyniaku IP: 212.33.68.* 20.06.02, 10:54
                Z tym humorem, to ja sobie wypraszam. Jestem bardzo powazna inzynierka z
                pokolenia inzynierek, ktore marzylo, ze jak Baśka Wołodyjowska ciach / pohańca
                z gory. A poźniej drugiego do tylu \ wtyłciach. A tu takie brzydkie, mało
                rycerskie skojarzenia jakies niektorzy maja.
                Ala
                • paulina-13 Re: Hasz w benzyniaku 20.06.02, 23:28
                  Droga Alu
                  nie wypraszaj sobie, bo ja Ci humoru na powaznie gratulowalam. Naprawde mi si
                  podoba, i niezle sie ubawilam pare dni temu czytajac rozmowy o malpie, do
                  ktorych wprowadzilas wiele zycia.
                  Poza tym wydaje mi sie ze mozna byc jednoczesnie powazna inzynierka, tzn.
                  szanowana lub dobra w swoim zawodzie, i miec duze poczucie humoru.
                  I zaczynam riozumiec rycerskosc ciachu-wtylciachu.

                  Serdecznie pozdrawiam

                  Paulina
              • stefan4 Re: Hasz w benzyniaku 20.06.02, 12:09
                paulina-13:
                > A wywodu haszowego Stefana nie bardzo zrozumialam (zbyt tepa do wywodow
                > informatycznych?)

                Prawdopodobnie tylko nie slyszalas o tej metodzie a ja nie zadbalem o to, zeby
                napisac jasno. Przepraszam.

                Chodzi o to, ze czasami interesuje nas niezbyt wielki zbior, np. nazwisk osob
                zatrudnionych w jakims biurze, ktory to zbior chcemy w miare jednorodnie
                porozmieszczac w zadanej tablicy. Mamy skonstruowac funkcje, ktora nazwiskom
                przyporzadkuje miejsca w tablicy. Jesli zdefiniujemy ta funkcje naiwnie, tak
                jak czlowiekowi dusza spiewa, to okaze sie, ze pewne regiony tablicy sa
                obciazone ponad miare a inne pozostaja puste. Lepszy efekt daje funkcja, ktora
                takie nazwisko sieka na drobne kawaleczki (czasem nawet mniejsze niz pojedyncza
                litera) i te kawaleczki przestawia tak, zeby zgubic wszystkie prawidlowosci
                charakterystyczne dla jezyka naturalnego, z ktorego pochodza nazwiska. Sa tez
                inne nowsze metody, niezbyt juz przypominajace siekanie.

                Taka funkcja nazywa sie po angielsku ,,hashing function'' albo ,,hash
                function'', od ,,to hash'' = siekac. A wiec jej angielska nazwa pochodzi od
                jednej z metod, ktore kiedys stosowano dla realizacji celu, jakim jest
                wymieszanie nazwisk. W czasach, gdy ton informatyce nadawali naukowcy,
                obowiazywalo polskie tlumaczenie ,,funkcja mieszajaca'' -- od realizowanego celu
                a nie od metody. Sama tablice, w ktorej funkcja mieszajaca umieszcza te
                nazwiska (,,hash table''), nazywano ,,tablica rozproszona'' -- jej elementy nie
                maja byc blisko siebie, tylko im bardziej rozproszone, tym lepiej.

                Ale potem powstal Majtkokrost i wyksztalcil miliony specjalistow od pojedynczego
                systemu operacyjnego oraz od dziwacznej terminologii. I teraz to jest ,,funkcja
                haszujaca''. Nie dlatego, zeby to bylo lepsze tlumaczenie, tylko po prostu
                cuius regio eius religio. Funkcje mieszajaca oraz tablice rozproszone
                wspomnialem tylko jako ciekawostke jezykowa.

                - Stefan

                • ala100 Re: Hasz w benzyniaku 20.06.02, 14:49
                  Nareszcie zrozumiałam. Czułam juz wczesniej, że # to nie może być płotek, bo
                  płotek to zanadto uporzadkowana struktura. Może więc, jak sugeruja
                  słowniki, "bigosik"?
                  • tomi469 Re: co za bigos! 20.06.02, 23:59
                    ala100 napisał(a):

                    > Nareszcie zrozumiałam. Czułam juz wczesniej, że # to nie może być płotek, bo
                    > płotek to zanadto uporzadkowana struktura. Może więc, jak sugeruja
                    > słowniki, "bigosik"?

                    Skoro @ nazwaliśmy małpą, bo @ przypomina małpę (z długim ogonem), to w myśl tej
                    zasady # powinien zostać nazwany płotkiem. Płotek wcale nie jest taki
                    nieskomplikowany jak się wydaje na pierwszy rzut oka. Posłużę się cytatem ze
                    znanej wszystkim piosenki: "Wlazł kotek na płotek i mruga", nawet dziś nie widzę
                    w niej jakiegoś większego sensu, a Ty twierdzisz, że płotki mają zanadto
                    uporządkowaną strukturę!
                • paulina-13 Re: Hasz w benzyniaku 20.06.02, 23:23
                  Dzieki za wytlumaczenie. No prosze, przy okazji forum jezykowego mozna sie
                  jeszcze czegos innego nauczyc. To dzieki temu, ze jezykiem interesuja sie
                  ludzie roznych zawodow i zainteresowan. Jeszcze raz diekuje i mam nadzieje, ze
                  sledzac forum jeszcze sie wiele naucze

                  Pozdrawiam
                  P
                  • antares777 Re: Hasz w benzyniaku 02.01.03, 12:40
                    paulina-13 napisał(a):

                    > Dzieki za wytlumaczenie. No prosze, przy okazji forum jezykowego mozna sie
                    > jeszcze czegos innego nauczyc. To dzieki temu, ze jezykiem interesuja sie
                    > ludzie roznych zawodow i zainteresowan. Jeszcze raz diekuje i mam nadzieje,
                    ze
                    > sledzac forum jeszcze sie wiele naucze
                    >
                    > Pozdrawiam
                    > P

                    A poza tym... jaka rozrywka!!!
                    Twierdzę, że najfajniejsze są zabawy językiem, bo człowiek się nie zmęczy a
                    frajda pozostanie ;)

                    Stary zgred
        • ala100 Re: kliknij na... 24.06.02, 17:38
          stefan4 napisał(a):

          > Odsyłacz?
          > - Stefan

          Tak odsyłacz lepszy od odnośnika, ale dłuższy od linka. Będę jednak używać
          odsyłacza, bo trudno mi się pisze "linki do linków". Widziałam, co
          prawda, "sznurki do sznurków", ale to nie dla mnie. Rosyjska "zsyłka" też nie
          jest zła, ale żle się historycznie kojarzy. Może jakaś zgrabna onomatopeja?

          No dobrze, a co zrobić z "klientem"? Zdania typu " Dwa klienty łączą się z
          serwerem " ciagle wzbudzają mój opór.
          Pozdrawiam. Ala
          • _jazzek_ Kontynuując najdłuższy wątek ortograficzny... 15.10.02, 13:48

            ala100 napisał(a):

            >
            > No dobrze, a co zrobić z "klientem"? Zdania typu " Dwa klienty łączą się z
            > serwerem " ciagle wzbudzają mój opór.
            > Pozdrawiam. Ala

            A co mianowicie budzi Twój opór? Bo mój nazwa serwer, którą jako tłumacz
            usiłowałem raz nieśmiało zwalczyć, ale z miernym jak widać skutkiem ;(. A
            przecież, jak z jednej strony jest klient, to z drugiej strony musi być
            ekspedient, a jeszcze lepiej ekspedientka, no nie?
            • zbigniew_ Re: Kontynuując najdłuższy wątek ortograficzny... 15.10.02, 14:17
              _jazzek_ napisał:

              >
              > A co mianowicie budzi Twój opór? Bo mój nazwa serwer, którą jako tłumacz
              > usiłowałem raz nieśmiało zwalczyć, ale z miernym jak widać skutkiem ;(. A
              > przecież, jak z jednej strony jest klient, to z drugiej strony musi być
              > ekspedient, a jeszcze lepiej ekspedientka, no nie?
              Jesli nie chcesz być posadzony o seksizm to radze zapomnieć o ekspedientce.
              Może lepiej dostawca?
            • ala100 Re: Kontynuując najdłuższy wątek ortograficzny... 15.10.02, 22:36

              >jak z jednej strony jest klient, to z drugiej strony musi być
              > ekspedient, a jeszcze lepiej ekspedientka, no nie?

              Jak z jednej strony jest klient, to z drugiej niekoniecznie ekspedientka.

              A ekspedientki dzisiaj ładniej się wyrażają niż komputerowcy, raczej nie
              mówią "dwa klienty". Ala
            • antares777 Re: Kontynuując najdłuższy wątek ortograficzny... 28.12.02, 00:59
              _jazzek_ napisał:

              > A co mianowicie budzi Twój opór? Bo mój nazwa serwer, którą jako tłumacz
              > usiłowałem raz nieśmiało zwalczyć, ale z miernym jak widać skutkiem ;(. A
              > przecież, jak z jednej strony jest klient, to z drugiej strony musi być
              > ekspedient, a jeszcze lepiej ekspedientka, no nie?

              Nie byłbym taki pewien, bo - jak uczy życie - jeśli z jednej strony jest
              klient, czyli osoba oczekująca zaspokojenia swych potrzeb materialnych albo
              pozamaterialnych, to z drugiej strony powinna się pojawić osoba, która jest w
              stanie te potrzeby zaspokoić. Czy rzeczywiście tą osobą może być wyłącznie
              ekspedient(ka)?
              To dlaczego mój przyjaciel o swym serwerze zawsze wyraża się: "ta dziwka"?

              Stary zgred


              • _jazzek_ Re: Kontynuując najdłuższy wątek ortograficzny... 30.12.02, 08:34
                To prawda, że nie zawsze klienta obsłuży miła ekspedientka czy uprzejmy
                ekspedient. W urzędach są to urzędnicy, w kasach - kasjerki itd. W żadnej
                jednak instytucji klientem nie zajmuje się serwer! A ekspedient jest o tyle
                dobry w omawianym znaczeniu, że zwykle wręcza coś klientowi. Pozostali czasami
                tylko przyjmują załączniki (też łapówki ;).
                Jesli chodzi o nieprzyzwoite określanie serwera przez twojego kolegę, to ja tu
                widzę następujący ciąg skojarzeń: klient - urzędnik - urzędniczka - panienka z
                okienka - panienka spod latarni.
                • antares777 Przyzwoite i nie.. 30.12.02, 13:22
                  _jazzek_ napisał:

                  > Jeśli chodzi o nieprzyzwoite określanie serwera przez twojego kolegę, to ja
                  tu
                  > widzę następujący ciąg skojarzeń: klient - urzędnik - urzędniczka - panienka
                  z
                  > okienka - panienka spod latarni.

                  Po cóż tak daleko krążyć:
                  serwer - ten, który świadczy usługi (służący)
                  panienka - po to jest, by usługi świadczyć.

                  O nieprzyzwoitości: tempora mutantur et...
                  Fachowa panienka na pewno obsłuży przyzwoicie, a o przyzwoitym serwerze w ogóle
                  się nie mówi, bo się nie zauważa że istnieje. ;)
                  Szkoda tylko, że mój kumpel ma tak złe wyobrażenie o wszystkich panienkach.

                  Z noworocznym uśmiechem :))))))))))))))))))))))))))
                  Stary zgred
                  • stefan4 Re: Przyzwoite i nie.. 30.12.02, 13:56
                    antares777:
                    > serwer - ten, który świadczy usługi (służący)

                    Służący to raczej ,,servant''. Od łacińskiej końcówki ,,-ans''
                    oznaczającej ,,-ący''.

                    - Stefan
                    • antares777 Re: Przyzwoite i nie.. 30.12.02, 15:35
                      stefan4 napisał:

                      > antares777:
                      > > serwer - ten, który świadczy usługi (służący)
                      >
                      > Służący to raczej ,,servant''. Od łacińskiej końcówki ,,-ans''
                      > oznaczającej ,,-ący''.
                      >
                      > - Stefan

                      No dobra, dobra - nie będę się spierał z mądrzejszymi.
                      Ale chyba można się zgodzić z przypuszczeniem, że "serwer" jest bliżej
                      świadczenia usług niż korzystania z nich, a na pewno nie ma nic wspólnego z np.
                      malarstwem pokojowym?

                      Z ukłonami
                      Stary zgred
                      • _jazzek_ Re: Przyzwoite i nie.. 30.12.02, 16:12
                        A tak wogle to czy mamy (my Polaki) słowo jedno na oznaczenie osób świadczących
                        usługi? Taki serwisant np. jest niestety ograniczony do napraw, a bardzo by tu
                        pasował. Sługa i służący mają inne znaczenie, obsługa negatywnie nacechowana.
                        Ktoś ma pomysł? (lub pamięć ;)
                        • antares777 Co wiemy? 30.12.02, 20:52
                          Słusznie - może warto poszukać jakiegoś rozsądnego określenia dla tego
                          urządzenia, jakim jest serwer.
                          Co wiemy? Że w sieci jest najważniejszy i że to właśnie od jego jakości zależy
                          między innymi, czy sieć pracuje prawidłowo, a tym samym: czy jest o czym gadać.

                          Mała dygresja:
                          Kiedyś brałem udział w małej dyskusji na temat organizacji przedsiębiorstwa.
                          Wygłosiłem tezę, która nie spotkała się ze zrozumieniem, a która głosiła, że w
                          dobrej firmie każdy z szefów powinien odgrywać służebną rolę w stosunku do
                          swych pracowników.

                          Okazuje się, że w organizacji sieci komputerowej, najważniejszy z komputerów
                          taką właśnie, służebną - w stosunku do pozostałych uczestników sieci, rolę
                          odgrywa. Jest obersłużącym w tej sieci.
                          Że to określenie jest nacechowane negatywnie? No to co - on i tak jest
                          najważniejszy. A bez usług, jakie świadczy na rzecz pozostałych komputerów,
                          cała sieć działać nie będzie.

                          Moim zdaniem, serwer - choć brzmi nieszczególnie - bardzo trafnie oddaje
                          funkcję i przeznaczenie tego urządzenia.

                          Stary zgred
                            • antares777 putzhublem po bankajzie 01.01.03, 17:57
                              ala100 napisała:

                              > A może by tak wrócić do sedna i zastanowić się, co zrobić z wyrażeniem "dwa
                              > klienty"?
                              >
                              > Pozdrawiam noworocznie. Ala

                              Za pozdrowienia dziękuję i przekazuję dalej :)))))

                              ala100 napisała wcześniej:

                              >No dobrze, a co zrobić z "klientem"? Zdania typu " Dwa klienty łączą się z
                              >serwerem " ciagle wzbudzają mój opór.

                              Nic!!!

                              Kiedyś usłyszałem: "tyś mi pierzinie putzhublem po bankajzie przejechoł".
                              Słowa te były kierowane do mnie - wówczas początkującego (i niedokończonego do
                              dziś) stolarza - a miały oznaczać: "Młody człowieku! Byłeś łaskaw zniszczyć mój
                              strug gładzik, bo przez nieuwagę zawadziłeś nim o stalowe imaki mojego
                              stolarskiego stołu warsztatowego".

                              Jak babcię nieboszczkę kochałem: wolę tę pierwszą wersję, bo jest znacznie
                              krótsza i dla zainteresowanych zrozumiała, podczas gdy ta druga wersja może być
                              zrozumiała tylko dla zainteresowanych (o ile uda im się przetłumaczyć to na ich
                              język). Człowiek spoza branży i tak nie skuma, choć myśl została wyrażona w
                              oficjalnie obowiązującej polszczyźnie.

                              Alu! Nie twórzmy niepotrzebnie nowych bytów!
                              To co, że dwa klienty itd... Ważne, aby zrobiły (?) to skutecznie.
                              A my wcale nie musimy takich zdań ani czytać ani słuchać, bo są one adresowane
                              do fachowców, których zadaniem jest tworzenie takich systemów, byśmy my -
                              profani nie musieli zastanawiać się, co naprawdę dzieje się w sieci.
                              Osobiście wolę tych informatyków, którzy dobrze wykonują swoją robotę od tych,
                              którzy dbają o poprawność językową. Tacy, którzy i jedno i drugie robią
                              jednakowo dobrze zdarzaja się niezwykle rzadko.

                              Stary zgred

                              • ala100 Re: putzhublem po bankajzie 02.01.03, 15:00
                                antares777 napisał:

                                >
                                > Kiedyś usłyszałem: "tyś mi pierzinie putzhublem po bankajzie przejechoł".

                                Czy to znaczy mniej więcej "tyś mi pierunie..."?

                                > Alu! Nie twórzmy niepotrzebnie nowych bytów!

                                Zasadnicza to ja jestem tylko w kwestii dźwięcznego "h".

                                Skoro przyzwyczaiłam się do radiów, to i „dwa klienty” jakoś ścierpię. Jeśli
                                chodzi o umiejętności językowe informatyków, to jestem o nich lepszego zdania.
                                Owdrotna proporcjonalność pomiędzy fachowością i "wysławialnością" dotyczy,
                                według mnie, tylko geniuszów bądź debili. Średnia krajowa informatyków i
                                polonistów jest chyba zbliżona. Jedynie zakres słownictwa nieco przesunięty.
                                Mogę sobie również wyobrazić, jaki mieli ubaw tworząc potworki typu „dwa
                                klienty pocztowe”. Niestety wymknęło się to spod kontroli i trafiło do
                                słowników.

                                Pozdrawiam. Ala
                                • antares777 Re: putzhublem po bankajzie 02.01.03, 22:45
                                  ala100 napisała:

                                  > antares777 napisał:
                                  >
                                  > >
                                  > > Kiedyś usłyszałem: "tyś mi pierzinie putzhublem po bankajzie przejechoł".
                                  >
                                  > Czy to znaczy mniej więcej "tyś mi pierunie..."?
                                  >

                                  Ja, mocie prawie! ;)

                                  Tak, znaczenia są podobne, choć (moim zdaniem) wyrażenie "pierunie" jest
                                  bardziej oficjalne, a "pierzinie" trochę cieplejsze emocjonalnie.

                                  Stary zgred
                                  • ala100 Re: putzhublem po bankajzie 04.01.03, 19:21
                                    antares777 napisał:

                                    >
                                    > Ja, mocie prawie! ;)

                                    Co mam prawie?

                                    >
                                    > Tak, znaczenia są podobne, choć (moim zdaniem) wyrażenie "pierunie" jest
                                    > bardziej oficjalne, a "pierzinie" trochę cieplejsze emocjonalnie.
                                    >
                                    > Stary zgred

                                    Tak właśnie brzmi. Swoją drogą ciekawe dlaczego, bo mnie się kojarzy z "bo jak
                                    cię pierznę...", co niekoniecznie jest przyjemne. Ala

                                    • antares777 Re: putzhublem po bankajzie 04.01.03, 20:33
                                      ala100 napisała:

                                      > antares777 napisał:
                                      >
                                      > >
                                      > > Ja, mocie prawie! ;)
                                      >
                                      > Co mam prawie?
                                      >
                                      Hanysy godajom: "mocie prawie", a u Goroli oznacza to: "ma Pan (Pani) rację".

                                      > >
                                      > > Tak, znaczenia są podobne, choć (moim zdaniem) wyrażenie "pierunie" jest
                                      > > bardziej oficjalne, a "pierzinie" trochę cieplejsze emocjonalnie.
                                      > >
                                      > > Stary zgred
                                      >
                                      > Tak właśnie brzmi. Swoją drogą ciekawe dlaczego, bo mnie się kojarzy z "bo
                                      jak
                                      > cię pierznę...", co niekoniecznie jest przyjemne. Ala
                                      >

                                      Alu, to kwestia kręgu zainteresowań. Mnie raczej kojarzy się z pierzyną (czy to
                                      nie archaizm), która zawsze była dla mnie synonimem miłych doznań ;)

                                      Ad. "bo jak cię pierznę..."
                                      Co oznacza "pierznąć"? Czy to jakać odmiana "przyruchów"? ;) - patrz temat nr
                                      1045

                                      U Hanysów: "pieron", "pierun", "piernik", "pierzin" to odpowiednik
                                      gorolskiego "swojego chłopa" (interpretacja własna).:)

                                      Stary zgred
                                      • ala100 Re: putzhublem po bankajzie 05.01.03, 22:55
                                        antares777 napisał:

                                        > Hanysy godajom: "mocie prawie", a u Goroli oznacza to: "ma Pan (Pani) rację".

                                        No, dobrze. Znałam to.

                                        Wyszło na to, że jestem Gorolka. Śmiała sie z tego cała rodzina. Skąd u Hanysów
                                        taka fantazja, żeby ludzi z nizin nazywać Gorolami, a może to nie od gór?

                                        >
                                        > Ad. "bo jak cię pierznę..."
                                        > Co oznacza "pierznąć"?

                                        Raczej - "pirznę". Mniej więcej: " bo jak cię gwiznę (albo gwizdnę)".

                                        >
                                        > U Hanysów: "pieron", "pierun", "piernik", "pierzin" to odpowiednik
                                        > gorolskiego "swojego chłopa" (interpretacja własna).:)
                                        >
                                        > Stary zgred

                                        "Swój chłop", o ile spod własnej pierzyny.

                                        Pozdrawiam. Ala
                                        • antares777 Re: putzhublem po bankajzie 06.01.03, 19:23
                                          ala100 napisała:

                                          > antares777 napisał:
                                          >
                                          > > Hanysy godajom: "mocie prawie", a u Goroli oznacza to: "ma Pan (Pani) racj
                                          > ę".
                                          >
                                          > No, dobrze. Znałam to.

                                          Czasem tez można usłyszeć "mosz recht", ale to mi trącici germanizmem :(

                                          > Wyszło na to, że jestem Gorolka. Śmiała sie z tego cała rodzina. Skąd u
                                          Hanysów
                                          >
                                          > taka fantazja, żeby ludzi z nizin nazywać Gorolami, a może to nie od gór?
                                          >
                                          Nie mam pojęcia - sam też jestem Gorol.

                                          > >
                                          > > Ad. "bo jak cię pierznę..."
                                          > > Co oznacza "pierznąć"?
                                          >
                                          > Raczej - "pirznę". Mniej więcej: " bo jak cię gwiznę (albo gwizdnę)".
                                          >
                                          U Hanysów to wyrażenie brzmi bardzo blisko, bo: "jak cie pizna" albo też (już
                                          nie zabrzmi podobnie): "bo jak cie ciulna". (Tu upraszam wszelkiej maści
                                          purystów o przymknięcie oka - nawet prof. Miodek to akceptuje jako regionalizm.)


                                          > >
                                          > > U Hanysów: "pieron", "pierun", "piernik", "pierzin" to odpowiednik
                                          > > gorolskiego "swojego chłopa" (interpretacja własna).:)
                                          > >
                                          > > Stary zgred
                                          >
                                          > "Swój chłop", o ile spod własnej pierzyny.

                                          Wybacz śmiałość: może nie zawsze ;)

                                          Pozdrówki
                                          Stary zgred
                            • _jazzek_ Re: Przyzwoite i nie.. 02.01.03, 09:02
                              Nie ruszać mi klientów! Klienci, co się łączą z serwerem, to ludzie, klienty -
                              to programy. Kuniec kropka, chyba że chcesz wszystkie męskie nieosobowe
                              wtłoczyć w schemat męskoosobowy: smutni filmi, dziwni pomyśli, wierni psi,
                              poważni błędzi.

                              Pozdrawiam.
                              • ala100 Re: Przyzwoite i nie.. 02.01.03, 14:44
                                _jazzek_ napisał:

                                > Nie ruszać mi klientów! Klienci, co się łączą z serwerem, to ludzie, klienty -

                                > to programy. Kuniec kropka, chyba że chcesz wszystkie męskie nieosobowe
                                > wtłoczyć w schemat męskoosobowy: smutni filmi, dziwni pomyśli, wierni psi,
                                > poważni błędzi.
                                >
                                > Pozdrawiam.

                                Co za dziwni pomyśli, przecież wiadomo, że jak "psi", to "niewierni", a
                                nie "wierni". Ala
                          • _jazzek_ Re: Przyzwoite i nie.. 02.01.03, 08:58
                            Stefan:

                            > Usługodawca?

                            A tak z ręką na sercu, czy nazwałbyś ekspedienta lub panienkę z okienka
                            usługodawcą (usługodawczynią)? Oni tylko obsługują klienta, znaczy się są
                            obsługą, ale to z kolei rzeczownik 'zbiorowy'. Jakby na wzór 'drużba' zawęzić
                            znaczenie słowa 'służba' ze zbioru służących na pojedynczy egzemplarz, to
                            byłoby właśnie to, o co chodzi.
                            Alternatywnym rozwiazaniem jest przeniesienie nazwy 'serwer' na wykonawcę usług
                            (przecież z żargonów zawodowych język ogólnopolski co nieco zapożycza). Ci
                            serwerzy, te serwerki - czyż to nie piękne? ;)
                            • antares777 Re: Przyzwoite i nie.. 02.01.03, 12:33
                              _jazzek_ napisał:

                              > Alternatywnym rozwiazaniem jest przeniesienie nazwy 'serwer' na wykonawcę
                              usług
                              >
                              > (przecież z żargonów zawodowych język ogólnopolski co nieco zapożycza). Ci
                              > serwerzy, te serwerki - czyż to nie piękne? ;)

                              A "serwerowie"? Czyż na takie miano nie zasługują te najlepsze, z najwyższej
                              półki? ;)
                              Albo "serwerówny"? - Czyż to nie brzmi pięknie? ;)

                              Stary zgred
    • gitman Re: małpa.kom.pl 12.01.03, 19:33
      Ja jestem za malpa. Przy okazji, pozdrawiam pania Ale100. Widac, ze walczy
      pani z wiatrakami, ale za to w ladnym stylu.

      --
      Wciaz pada snieg. I mroz bierze. Jednakze nie mielismy ostatnio trzesienia
      ziemi (Klapouchy - "Chatka Puchatka")
    • ja22ek Re: małpa.kom.pl 09.09.03, 08:36
      m-p napisał(a):

      > A co właściwie lud używa zamiast angielskiego doubleclick?
      > 'Klik' jest moim zdaniem dobrą onomatopeją. 'dablklik' używam, ale się
      > wstydzę :)

      Historycznie rzecz biorąc, 'klik' jest rodzajem krzyku. Więc jeśli w lesie coś
      tam klika, to zapewne chodzi o przeraźliwe odgłosy wydawane przez ptactwo.
      Nazwa miejscowa Dziewoklicz (np. w Szczecinie), oznacza wedle Brucknera
      miejsce, skąd rozlegały się krzyki maltretowanych dziewcząt.

      Zmiana znaczenia kliku z krzyku na pstryk jest porażająca i da się wytłumaczyć
      jedynie rzadkością użycia kliku w epoce tużprzedkomputerowej.

      Pozzdrawiam
      Jazzek
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka