Dodaj do ulubionych

Kiedy skomplikujemy ortografię?

19.04.05, 09:42
Jak wiadomo, ortografia polska należy do najprostszych. Daleko nam do takich
niegościgłych wzorów jak ortografia francuska, a szczególniej angielska. Nie
znaczy to, że powinniśmy pozostawić sprawy same sobie. Nie możemy czekać z
założonymi rękami, aż ortografia nam się sama ulepszy. Każdy pomysł
pozwalający nieco skomplikować naszą ortografię jest na wagę złota.

Na początek przedstawiam taką oto propozycję. Jak wiadomo niektórym, w języku
naszym istnieje zjawisko zwane przegłosem polskim. Polega ono na oboczności
a:e oraz o:e w różnych formach jednego wyrazu. Las, ale w lesie; czoło, ale
na czele. Taka wymienność jest trudna do przyjęcia w dobie
postmodernistycznej. Utrudnia ona opanowanie naszego pięknego języka
cudzoziemcom, a także nam samym. Mój pomysł korzysta z doświadczeń
niemieckich, gdzie podobną oboczność samogłosek oznacza się przez tremę, z
swojska zwaną umlautem. Więc i my piszmy las, ale w läsie, czoło, ale na
czöle. Łatwo spostrzec, że taki zapis, dzięki podobieństwu litery obocznej do
podstawowej, doprowadzi w przyszłości do ujednolicenia wymowy (w lasie, na
czole). Będzie to z niewątpliwą korzyścią dla ogółu ludności, która czas
zaoszczędzony na nauce dziwacznych, staroświeckich form będzie mogła
przeznaczyć na dodatkowe wizyty na siłce lub w solarce.

Pozdrawiam
Jazzek
Edytor zaawansowany
  • m-aya 19.04.05, 12:53
    To jest inspirujące. A gdyby tak potraktować podobnie nosówki?
    Wszystkie "wzioł" i "zaczoł" zostałyby entuzjstycznie przygarnięte przez
    rzesze, chyba jeszcze szybciej niż "lasie" i "aniole".
  • chomskybornagain1 19.04.05, 13:12
    a moze przejsc na system zapisu wzorowanego na angielskim :-)))))))))
    kolejnym etapem byloby wprowadzenie znakow chinskich i katakany

    Jarek
    --
    70 wierszy chińskich
    Wielka księga Tao - Lao-tsy
  • ja22ek 20.04.05, 08:59
    O tym też myślałem. Jednak pisownia zaczoł - zaczöła nie w pełni mnie zadowala,
    ponieważ tracimy informację o dawnej nosowości. Dlatego niezbędnym wydaje mi
    się tu ogonek. Nie wizualizuję go tu, bo ograniczona umysłowość kadry
    informatycznej nie uzględniła w swoich zestawach znaków naszych dążeń
    komplikacyjnych. Mam jednak nadzieję, że wkrótce się to zmieni. Do dzieła,
    rodacy. Do walki o nowe litery! Naszą przyszłą ortografię budujemy dziś!

    Naczelny Komplikator
    Jazzek
  • m-aya 20.04.05, 18:35
    ja22ek napisał:

    > O tym też myślałem. Jednak pisownia zaczoł - zaczöła nie w pełni mnie
    zadowala,ponieważ tracimy informację o dawnej nosowości. Dlatego niezbędnym
    wydaje mi się tu ogonek.

    Ogonek - tak, ale nie przy a, jak postanowił jakis ortograficzny przodek ze
    słoniowym uchem, tylko przy o, co wyraźnie słychać. Dając tremę, wrócimy do
    źródeł i zrealizujemy postulat "bawiąc, uczyć". Przy tym najpierw skomplikujemy
    ortografię (według głównej zasady Naczelnego Komplikatora),potem ujednolicimy
    wymowę i uszczęśliwimy lud wolnymi minutami zaoszczędzonymi na nauce.


    Jazzek:
    (...)Mam jednak nadzieję, że wkrótce się to zmieni. Do dzieła,
    > rodacy. Do walki o nowe litery! Naszą przyszłą ortografię budujemy dziś!

    Naczelny Komplikator
    > Jazzek

    Dodaj jeszcze: "A co ty zrobiłeś dla realizacji planu" (pamiętasz ten plakat?)

  • jacklosi 20.04.05, 09:35
    m-aya napisała:

    > To jest inspirujące. A gdyby tak potraktować podobnie nosówki?
    > Wszystkie "wzioł" i "zaczoł" zostałyby entuzjstycznie przygarnięte przez
    > rzesze, chyba jeszcze szybciej niż "lasie" i "aniole".

    To się gryzie z postulatem Ja22ka. Żeby was pogodzić, trzeba by to uszeregować
    tak:
    wziąć
    wziąłam (ą z umlautem, wym. wziełam)
    wziąłem (ą z tyldą, wym. wziołem).
    Pozostaje dopracować kwestię jerów. Czy wьziąć, czy wzmę.

    --
    JK
  • ardjuna 19.04.05, 23:43
    Proponuje, ażeby ograniczyć do minimum tę paskudną, zupełnie niezachodnio
    rozbudowaną fleksję naszą i - również wzorem niemieckim (ostatecznie mamy teraz
    papieża Niemca) - pozostawić końcówki fleksyjne jedynie w dopełniaczu liczby
    pojedynczej i celowniku liczby mnogiej, jeszcze intensywniej niż dotychczas
    wykorzysywać zamiast rzeczonej fleksji zaimki 'ten, ta, to' jako rodzajniki
    określone, a także ustawowo usankcjonować istnienie rodzajnika nieokreślonego
    'yyy'. W niedalekiej przyszłości należałoby też zredukować liczbę przypadków,
    najpierw oczywiście do czterech, wciąż jednak dążąc do ideału anglosaskiego.
  • stefan4 20.04.05, 06:30
    ardjuna:
    > W niedalekiej przyszłości należałoby też zredukować liczbę przypadków,
    > najpierw oczywiście do czterech, wciąż jednak dążąc do ideału anglosaskiego.

    Proponuję do ideału na skróty. Od najbliższej sesji Sejmu nakazać przed
    mówieniem wypełnić jamę kluchami.

    - Stefan

    www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
  • ja22ek 20.04.05, 09:01
    Nie mieszajtie, towariszcz Ardżuna! Ja tu o doprowadzeniu naszej ortografii do
    standardów zachodnioeuropejskich, a Wy o gramatyce.

    J22
  • ardjuna 20.04.05, 16:27
    Ech tam... Ortografia to tylko marne zewnętrze, niby ów czerep rubaszny. Ja
    patrzam w serce, bo ode serca wszelkie prawdziwe zmiany zaczynać należy!
  • ja22ek 20.04.05, 08:55
    Ozdobą każdej ortografii są litery niewymawiane. Niestety, polska ortografia ma
    ich niewiele. Stan ten można i trzeba zmienić. Nie sugeruję, żeby od razu
    naśladować język irlandzki, gdzie większości liter się nie wymawia, a zachowuje
    je z szacunku dla wielowiekowej historii ich ortografii. Na początek niech
    starczy nam nieme niemieckie 'h' czy też francuskie 'e'.
    Szczęśliwym zbiegiem okoliczności mamy w naszym języku zjawisko 'e' ruchomego,
    które wręcz idealnie nadaje się do skomplikowania ortografii. Jak ktoś
    nieświadomy rzeczy może skojarzyć domek z domkiem czy sweter ze swetrem?
    Dodanie w odpowiednim miejscu niemego 'e' niewątpliwie ułatwi naukę naszego
    języka cudzoziemcom.
    Więc od dziś piszmy o swetêrze Tomêka w swoim domêku. Słaby duchem może spytać -
    no dobrze, a co z psem? Tam nam wypadają dwie litery - 'e' ruchome oraz 'i'
    jako oznaczenie miękkości. Tym lepiej, odpowiadamy, nic w naszej ortografii
    zginąć nie może. Piszemy: pies - pîêsa, kozioł - kozîôła i w końêcu o koźôle. I
    na tym nie dosyć, bo jeszcze mamy problem dnia, gdzie znikają nam trzy litery.
    Żeby nie było za prosto, zamiast daszkowanego 'z' proponuję wêspomnieć historię
    naszego języka - otóż 'dź' w polszczyźnie przeważnie pochodzi z dawnego
    połączenia 'd'+'j'. Ortografia ma nie tylko bawić, ale i uczyć. Dlatego
    odpowiednia wydaje się pisownia: dzień - dĵêńa.

    J22
  • mika_p 20.04.05, 19:43
    Hmmm... a czy "i z daszkiem" nie bedzie zbytnią komplikacją przez brak kropki
    nad sobą ? Nowe pokolenie (uczace sie czytac po wejsciu w zycie reformy) moze
    nie złapac zwiazku miedzy kreska z kropka a kreska z daszkiem.

    I jeszcze jedna uwaga - pozwole sobie tutaj, zamiast pod postami o nosówkach.
    Dodanie ogonka do "o" jest chwalebnym zamiarem, ale nie gubmy "a z ogonkiem" -
    dodajmy a nosowe do naszego jezyka, wszak juz bywa wymawiane, a w dobie
    globalizacji przyswoimy wiecej słów z takim dzwiekiem.

    PS. Prosze mi wybaczyc brak polskich znakow, mam do uzytku tylko prawa reke.
    --
    To jest losowo wybrana sygnaturka.
  • stefan4 20.04.05, 20:00
    mika_p:
    > PS. Prosze mi wybaczyc brak polskich znakow, mam do uzytku tylko prawa reke.

    Przyjmij wyrazy, ale właśnie ta uwaga natycha mnie oto genialnym pomysłem w
    kontekście dyskusji o nowych ogonkach, daszkach i innych upiększeniach.

    Otóż po Reformie Ja22ka tych upiększeń będzie o wiele więcej niż obecnie.
    Należałoby więc zerwać z przesądem pisania jednoręcznego i Nowe Rzesze
    użytkowników trenować od razu dwoma długopisami. Jednym zasadnicze litery
    łacińskie a drugim w tym samym czasie ogonki, kapelusiki, kropeczki, kreseczki i
    falki przy tych literach.

    I jak kogoś będzie bolała lewa ręka, to będzie pisal seplenicą, jak mika_p teraz.

    - Stefan

    www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
  • mika_p 23.04.05, 12:10

    --
    Nawet w tarapatach Fragglesy kochają muzykę.
  • m-aya 26.04.05, 14:33
    Duch naszych czasów natycha mnie biznesowo: dwuręczne pisanie, dwa
    długopisy...idę kupić akcje fabryki pisaków!
  • ardjuna 26.04.05, 14:44
    m-aya napisała:

    > Duch naszych czasów natycha mnie biznesowo: dwuręczne pisanie, dwa
    > długopisy...idę kupić akcje fabryki pisaków!

    I zrobisz dobry interes, bo w wyścigu szczurów dwa długopisy to za mało. Chcąc
    być szybszym, należy pisać trzema - ten trzeci umieszczając w otworze gębowym. W
    ten sposób sprytny szczur wyprzedzi inne co najmniej o długość ogonka (przy ą).
  • m-aya 26.04.05, 17:14
    ardjuna napisał:
    >ten sposób sprytny szczur wyprzedzi inne co najmniej o długość ogonka (przy ą).


    ...długość ogonka przy o, przecież już zreformowaliśmy, precz z mylącym ą!

    Zwykła szara myszka, która dzięki ortografii zrozumiała ducha czasu!
  • ardjuna 26.04.05, 18:03
    m-aya napisała:

    > ...długość ogonka przy o, przecież już zreformowaliśmy, precz z mylącym ą!

    Jako przywiązany do Tradycji fundamentalista będę kątestował tę reformę, więcej
    - jeśli zajdzie potrzeba, to i bąby będę podkładał. Zostałaś ostrzeżona.
  • m-aya 26.04.05, 19:11
    ardjuna napisał:
    > Jako przywiązany do Tradycji fundamentalista będę kątestował tę reformę,
    więcej - jeśli zajdzie potrzeba, to i bąby będę podkładał. Zostałaś ostrzeżona.


    Ostrzeżona, uzbrojona!
    Fundamentalisto, czyżbyś chciał z naszego naukowego nurtu ortograficznego
    wyodrębnić swój, religijno-mistyczny? „Trzeba z żywymi naprzód iść!” Byli
    tacy, co kiedyś nie poszli i mamy teraz zachowawcze ą zamiast postępowego o z
    ogonkiem!




  • ardjuna 28.04.05, 18:09
    Im dłużej studiuję Wasz naukowy nurt ortograficzny, tym bardziej się do niego
    przekonuję. Ma on bowiem w sobie pierwiastki metody, która, jak wiadomo, bywa w
    różnych szaleństwach. Przede wszystkim reforma tego typu stworzyłaby tysiące
    nowych miejsc pracy - dla nauczycieli, doradców językowych, psychoterapeutów,
    sanitariuszy na oddziałach zamkniętych, że wymienię tylko tych
    najpotrzebniejszych. Porzucam zatem mój klapkonaoczny fundamentalizm i z
    pilnością neofity przyklaskuję Waszej cennej inicjatywie.
  • m-aya 28.04.05, 20:19
    Szkoda! A już myślałam, że przed nami boje na miarę tych, które prowadzili
    matematycy z akuzmatykami.
  • ardjuna 28.04.05, 21:29
    Ech, boje tego typu i tak zwykle kończą się remisem, albowiem bez mistycyzmu nie
    byłoby nauki, tak samo jak bez kręgu wewnętrznego nie byłoby kręgu zewnętrznego,
    bez światła - cienia, a bez Szatana - Boga :)
  • m-aya 27.04.05, 14:27
    ja22ek napisał:
    Każdy pomysł
    pozwalający nieco skomplikować naszą ortografię jest na wagę złota.


    Skoro tak, to przyjrzyjmy się może upodobnieniom.
    Gdyby tak dorzucić do obowiązującej obecnie postaci wyrazu wskazówkę
    fonetyczną? Np. maleńkie f przy w w wyrazie krów*ka (daję gwiazdkę w miejsce f,
    bo zacofana klawiatura nie pozwala na konkretyzację wyobrażeń).
    Czy nie byłoby weselej i ozdobniej? A jaka wygoda dla cudzoziemców w sprawie
    wymowy!
  • ja22ek 27.04.05, 14:39
    Cenny pomysł. Miałem wiele ciekawych sposobów dalszego skomplikowania
    ortografii, ale na to nie wpadłem. Zgadzam się, że malutkie f oraz inne literki
    wyglądałyby uroczo. Ale nawet w ich braku niech wystarczą nam normalne.
    Przywołam tu przykład niemiecki, niejaki Brandt ma na końcu dwuznak dt: d,
    sygnalizujące, że to jest pierwotne brzmienie, i t - brzmienie rzeczywiste.

    Piszemy zatem:
    "sposobóuwf", "wygląondałyby", "przszywołam", "przszykładt", "brzżmienie"
    i "takgże".

  • m-aya 27.04.05, 15:16
    A przy upodobnieniach międzywyrazowych dochodzi jeszcze komplikująca zawile a
    wdzięcznie sprawa pisowni rozłącznej przy łącznej wymowie, np. stóugk&siana,
    róug&ulicy.
  • ja22ek 28.04.05, 10:05
    A i róużnice regionalne można by tu ująonć. Bo przszecieższ Mało- i
    Wielkopolanie z jednej, a Mazurzży i Podlasiacy z drugiej strony mająoł
    odmienne wf tej sprawie przszyzwyczajenia.

    róug ulicy (móuwiąoł pierwsi)
    róugk ulicy (móuwiąoł drudzy)

    ale

    bratd ojca (powiada Zachóudt)
    brat ojca (odtpowiada Wfêschóudt)

    Cieszęe sięe, iższ ortografia tak nam szybpko sięe rozwija. Już chyba jesteśmy
    lepsi niższ Francuzi!
    Jazzek
  • m-aya 28.04.05, 14:35
    ja22ek napisał:

    Miałem wiele ciekawych sposobów dalszego skomplikowania
    ortografii (...)

    A o czym myślałeś?
    Mnie przyszło jeszcze do głowy, by w ortografii odzwierciedlić bogactwo
    fakultatywnych końcówek fleksyjnych. Wcześniej w tym wątku postulowano
    uproszczenie. Ja zaś chcę zachować wszelką różnorodność, podtrzymać każdą
    wątpliwość i ująć wszystko w pisowni.
    Np. dopełniacz - bakłażana/u, befsztyka/u czy z innej grupy: gwintu/a,
    przszypadtku/przyszypadtku/a.
    Albo końcówki, które są już tak częste, że lada moment RJP uwzględni je w
    słownikach- celownik: kotu/owi, diabłu/owi, no a przede wszystkim słynny
    biernik od ta, czyli stała pisownia tę/ą.

    Twoja propozycja uwzględnienia różnic regionalnych jest kusząca jak każde nagłe
    wzbogacenie, ale czy wytrzymalibyśmy taki nadmiar bagactwa? No chyba że
    przypisalibyśmy stopniom wykształcenia kolejny próg ortograficzny: matura - e
    ruchome i upodobnienia, licencjat - różnorodność fleksyjna, doktorat -
    regionalizmy.
  • ja22ek 29.04.05, 12:07
    Wêf odpowiedzi na zapytania m-aya'i dotycząonce dalszych kierunkóuwf rozwoju
    ortografii narodowej. Przszede wfszystkim myślęe o historii. Na przykładt to,
    co nas szczegóulnie wyróużnia wêfśróudt Słowian: spóułgłoski mięenkkie: ć i dź.
    Nierzżadko trudno jest naszym pobratymcom znaleźść podobieństwfo do ich
    własnych słóuwf. A gdybyśmy odnieśli się jakoś do wfspóulnego dziedzictwfa,
    byłoby to znacznie łatwfiejsze.

    Np. nie piszmy cichy, tylko ţichy, i nie dziecko, tylko điecko.

    Poza tym tczrzszeba rozspląontać dawno temu zasupłane węełzły morfologiczne.
    Jak można điś słowo "szczęśliwy" kojarzżyć ze szczęełściem? Napisane
    szczęełśtliwy jako pochodna słowa szczęełśţie byłoby bardziej oczywiste. I
    oczywiście nie "gromadzki", tylko "gromadski",
    podobnie "katowicêski", "gdańskski", "tarnobrzegski" itd. Zwracam uwagęe przszy
    okazji na "krakóowski"!

    Niech ortografia bęeńđie z Wami!
    Jazzek
  • m-aya 29.04.05, 14:56

    ja22ek napisał:

    Nierzżadko trudno jest naszym pobratymcom znaleźść podobieństwfo do ich
    > własnych słóuwf. A gdybyśmy odnieśli się jakoś do wfspóulnego dziedzictwfa,
    > byłoby to znacznie łatwfiejsze.


    A nie dałoby się sięgnąć jeszcze głębiej, do dziedzictwa praindoeuropejskiego i
    przybliżyć polską ortografię całej rodzinnej Europie?
    Słynęliśmy kiedyś z tolerancji religijnej,teraz moglibyśmy się chlubić
    ortograficzną przestrzenią językową na miarę Stanów Zjednoczonych Europy.
    Wszak na początku było słowo. Jeśli my pierwsi odpowiednio je zapiszemy, wtedy
    Moc będzie z nami!

  • ardjuna 28.04.05, 20:08
    Wtrąon/ancęe sięe bardzo skromnie, ale dopiero sięe wdrażrzam w arkana/y
    postulowanej przszezs Was nowej ortografii/ji, więenc wybaczcie e/uwenętualne
    błęendy i uchhybienia w transkrypbcji. Ćwiczenie czyni missztrzcza. Dręenczy
    mnie/ę jednakowożrzsz fakt, iżrz w naszej ortografii/ji, takgżrze tej nowej,
    wfciąonżrz brakuóje zdecydowanego rozróużrznienia pomięendzy takimi na
    przszykładt słowami jak 'możrze' i 'morzże'; łatwfo tu o tzw. czeski błąondt.
    Wobec tego proponuójęe, ażrzeby jednak przszyjąonć mąondrąom zasadęe naszych
    zachhodnich braci i pisać 'możrze', ale: 'Morzże' - wielk/gąom literąom. Aby
    jednakowożrzsz uniknąonć błęendówf w takich rzżeczownikach jak 'Masażrzsz' i
    'Masarzższ', proponuójęe dla rzżeczownikóuwf nieżrzywotnych przszyjąonć literęe
    średniąom, wielkąom zaś zarezerwować dla rzżeczownikóuwf żrzywotnych. Z
    tymczasowego B^rakuó odtpowiedniej C^z/trzcionki możrzna by dla R^zżeczownikóuwf
    typu 'M^asażrzsz' na razie stosować Z^znak ^.
  • m-aya 28.04.05, 20:25
    Podoba mi się, ale ostateczne nihil obstat należy do Wielkiego Komplikatora.
  • ja22ek 29.04.05, 08:57
    Starożytni Helleni i Rzżymianie stosowali tylko jeden rozmiar liter - dzisiaj
    zwany wielkim. Średniowieczni skrybowie dla ułatwfienia sobie pisania
    dopracowali sięe minuskuły, czyli liter małych. Wf tczrzszecie tysiąonclecie
    wejdźćmy więnc zs tczrzszecim rozmiarem znakóuwf pisarskich. Niech zręenczni wf
    piśmie czcionkarzże pokażąoł, co potrafiąoł!

    Chciałbym jednocześnie zwróucić uwagęe nielicznych jeszcze wąontpiąoncych w
    nowąoł ortografięe, iższ teksty uzupełnione o "zbęendne" litery nic nie tracąoł
    na czytelności. Odtczytuje sięe je z łatwfościąoł.

    Przszesyłam róużne wyrazy,
    NaczKomp Jazzek
  • m-aya 29.04.05, 11:32
    Zainspirowana wiosną pomyślałam jeszcze o kolorze, np. część tradycyjna -
    czarna, elementy nowatorskie - zielone.
  • ja22ek 29.04.05, 11:47
    Zs przszykrościąoł muszęe ten pomysł odrzżucić. A to ze wzglęendu na zbytd duże
    kłopoty techniczne zê wêdrożeniem. Trzszeba by wftedy zapewnić każdemu
    pisacielowi dwa pisadła, jedno czarne, a drugie zielone, co wymagałoby
    opracowania odtpowiedniej ustawy, przszepchnięeńcia jej wêf Sejmie i
    uwêzglęendnienia jej wêf przszyszłorocznym budżrzecie. No i wdrożenia
    specjalnych służszbp kontrolnych, któure miałyby prawo żąondać niezwłocznego
    okazania pary pisadeł od każdego obywatela, tak w domu, jak i na ulicy.

    Jazzek
  • m-aya 29.04.05, 14:24
    Ale mielibyśmy poparcie Partii Zielonych w Parlamencie Europejskim.
    A czynnik estetyczny? Jeśli odrzucisz element tak bardzo ludzki, oponenci
    gotowi pomyśleć, że J22 to po prostu wyspecjalizowany program komputerowy.
  • ardjuna 02.05.05, 11:29
    m-aya napisała:

    > Ale mielibyśmy poparcie Partii Zielonych w Parlamencie Europejskim.

    Więcej! Jeżeli przyjąć teorię trzech długopisów (mojego skromnego autorstwa,
    zob. wyżej), to - zakładając, iż trzeci długopis miałby wkład czerwony -
    mielibyśmy także popracie wszelkich partii i partyjek o tym zabarwieniu. A to
    już jest coś, zważywszy na fakt, że większość rządów europejskich właśnie takie
    ma obecnie zabarwienie. W imię pragmatyzmu politycznego popieram zatem
    kolorystyczne zróżnicowanie postulowanej ortografii.
  • ja22ek 02.05.05, 13:16
    Jako facet jestem pozbawiony zmysłu estetycznego. Jednak po namyśle zgadzam się
    na kolorowanki w trybie trójdługopisowym, jednak tylko dla posiadających tytuł
    naukowy doktora (mężczyźni) lub ukończone 18 lat życia (kobiety).

    Pozdrawiam aestetycznie i antyseptycznie
    Jazzek
  • m-aya 02.05.05, 13:51
    ja22ek napisał:
    > Jako facet jestem pozbawiony zmysłu estetycznego.


    Nawet w stosunku do ortografii? Przecież jest rodzaju żeńskiego.


    Pozdrawiam aestetycznie i antyseptycznie
    > Jazzek


    Zrozumiałam i z następnymi propozycjami estetycznej ortografii odczekam trochę,
    choć jeden z wcześniejszych postów Ardjuny natchnął mnie kolejnym pomysłem.


    ja22ek napisał:
    A gdybyśmy odnieśli się jakoś do wfspóulnego dziedzictwfa,

    ...no właśnie, gdyby tak zaczerpnąć od sąsiadów i nasze dwuznaki (sz, cz,)
    skrócić na sposób czeski lub rosyjski?




  • m-aya 02.05.05, 14:00
    E nie, wycofuję ostatni pomysł. To byłoby Pyrrusowe zwycięstwo: komplikacja
    pozorna, a w rzeczywistości uproszczenie, bo wyrzucenie niewymawianego z.
  • ardjuna 02.05.05, 16:50
    m-aya napisała:

    > E nie, wycofuję ostatni pomysł. To byłoby Pyrrusowe zwycięstwo: komplikacja
    > pozorna, a w rzeczywistości uproszczenie, bo wyrzucenie niewymawianego z.

    Racja. I tak wciąż nam daleko do pięknego germańskiego zapisu [cz], np. w nazwie
    'Delitzsch', albo [szcz], np. w słowie 'towarischtsch' - po co więc jeszcze
    zwiększać ten dystans. Lepiej zapisujmy [cz] jako czrzsz, a [szcz] jako sczrzsz;
    w ten sposób szlag ich trafi z zawiści.
  • m-aya 04.05.05, 13:29
    ardjuna napisał:
    Lepiej zapisujmy [cz] jako czrzsz, a [szcz] jako sczrzsz
    > ; w ten sposób szlag ich trafi z zawiści.


    Świetnie! A potem każmy im to odczytać: Grzżegorzż
    Brzęeczrzszysczrzszykiewiczrzsz!
  • m-aya 04.05.05, 13:31
    ...Grzżegorzsz, oczywiście.
  • ja22ek 04.05.05, 08:40
    m-aya napisała:

    > ...no właśnie, gdyby tak zaczerpnąć od sąsiadów i nasze dwuznaki (sz, cz,)
    > skrócić na sposób czeski lub rosyjski?

    Propozycja używania znakówf obpcych pism była juższ tu poruszana przez kol.
    Jacklosiego. Oczywistym mi sięe wydaje, iższ wfszelkie zapożyczenia z jęuzykówf
    obpcych należy pozostawiać w ich rodzimym zapisie. Wf ten sposóbp ortografia
    polska obejmie wfszystkie inne, a my poznamy m.in. pięenkne chińskie i
    japońskie krzszaczki. Na pewno nam sięe to przszyda.

    Wfszechortograf
    Jazzek
  • m-aya 04.05.05, 13:19
    Wfszechortograf Jazzek napisał:
    Oczywistym mi sięe wydaje, iższ wfszelkie zapożyczenia z jęuzykówf
    > obpcych należy pozostawiać w ich rodzimym zapisie.


    Więc może jeszcze weźśmy sięe za ortograficzne i nonsensowne zaszłości: niby
    dlaczego w języku polskim Gustawf Eiffel skonstruował wieżę Eiffla, a nie
    Eiffela, choć samego Gustawa wspominamy jako Eiffela? W ten sposób pan Fiffel
    może stracić swfoje przyrodzone e, jak Tybr (często) i kiśl (jeszcze nie
    spotkałam, ale strzszeżonego...).
  • ardjuna 04.05.05, 18:25
    ja22ek napisał:

    > Oczywistym mi sięe wydaje, iższ wfszelkie zapożyczenia z jęuzykówf
    > obpcych należy pozostawiać w ich rodzimym zapisie.

    Jes/zdem zmuszony przszeciwfstawić sięe Waszej Wfszechortograficztrzszności,
    albowiem uważrzam, iżrzsz wzorem naszych tym razem wfschodnich sąonsiadóuwf
    powinniśmy kons/zekwfenętnie stosować nacjonalizacjęe, cztrzszyli wf tym
    wy/przypadtku spolsztrzszczonąom fonetycztrzsznąom pisownięe wfszelkich
    wrażrzych zapożrzycztrzszeń, takich jak wfspomniany przszezs M-ayęe Ajfel albo
    na przszykładt Nicztrzsze, Lajbnyc cztrzszy inny Fuk'o. [' oznacztrzsza akcenęt
    wf wyrazach akcenętowanych inacztrzszej niżrzsz każrze Ojcztrzyzna
    Polsztrzszyzna, acztrzszkolwiek akcentuacjęe teżrzsz należrzy wf przszyszłości
    ujednolicić zgodnie z duchem Jedynie Słusznym].
  • m-aya 04.05.05, 20:43
    Amicus Ardjuna (wszak poparłeś mnie w sprawie kolorów), sed... mamy przecież
    komplikować, nie upraszczać. Chyba że w sprawie nacjonalizacji językowej masz
    argumenty natury nieideologicznej.
  • ardjuna 04.05.05, 21:20
    m-aya napisała:

    > Amicus Ardjuna (wszak poparłeś mnie w sprawie kolorów), sed...

    ...magis amica difficultas, scio. Moijim argumentem za nacjonalizacjąom jest to,
    żrze w ten sposóubp skomąplikujemy i utrudnimy żrzywot tym cudz/doziemcom,
    któurzży zechcąom sięe ł/uczyć naszego pięenknego jęenzyka, gdyżrzsz jeżrzeli
    taki np. Angol zobacztrzszy słowo 'Rasefors', to sięe trochęe nagłowi, zanim
    dojdzie, o kogo, u dijabła, chodzi - tak jak jużrzsz sięe głowi, widząonc słowo
    'Szekspir'. Komąplikująonc, nie możrzna wszak myśleć tylko o sobie,
    przszżecieżrzsz jes/zt/deśmy w Eułropie!
  • m-aya 04.05.05, 22:16
    Racja! To prowadzi do natęempnego pomysłu - podwóujnej polskiej ortografiiji:
    dla polskojęzycznych i innych. Bylibyśmy pierwfsi wf śwfiecie w tej
    konąkurenęcji, prawda?
  • ardjuna 04.05.05, 23:02
    m-aya napisała:

    > Racja! To prowadzi do natęempnego pomysłu - podwóujnej polskiej ortografiiji:
    > dla polskojęzycznych i innych. Bylibyśmy pierwfsi wf śwfiecie w tej
    > konąkurenęcji, prawda?

    No nie wiem... Egiptole coś komąbinowali z podwóujnąom ortografijąom, Żóułtki
    zresztąom teżrzsz, ale (c)hyba nie mieli na myśli cudz/doziemcóuwf, poza tym
    sadzili krzższaki, co zresztąom nie było takie głupie, zważrzywszy na wysoki
    stopień komąplikacji, do któurego wszak i my dąonżrzymy.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka