potrzebuje twojej pomocy- czy to poprawne? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • potrzebuje ( kogo, co) czy (kogo czego)? Wlasnie wczoraj zdalam
    sobie sprawe, ze wydaje mi sie to niepoprawne, choc nie wyobrazam
    sobie aby mozna by bylo powiedziec inaczej. ZGlupialam i co o tym
    sadzicie? Bo jesli po czasowniku 'potrzebowac' stoi biernik, to
    analogicznie ' potrzebuje kieliszek wina (kogo, co widze) i
    potrzebuje twoja pomoc.
    • marrea11 napisała:

      > potrzebuje ( kogo, co) czy (kogo czego)?

      Od początku świata potrzebuje się czegoś, a nie co.
    • A musi być jednakowa rekcja? Potrzebujesz porady, pomocy,
      zdopingowania czy zaświadczenia, bo to są rzeczowniki
      odczasownikowe. Potrzebujesz butelkę, samochód, wiertło, gdyż nie są
      to rzeczowniki odczasownikowe.
      --
      Aurë entuluva!

      Polska strona języka walijskiego - na razie 9 lekcji.
      • Randybvain potrzebuje i pomocy, i słownika.

        Klasyfikacja rzeczownika w funkcji dopełnienia nie ma tu kompletnie
        nic do rzeczy. Czasownik "potrzebować" łączy się wyłącznie z
        dopełniaczem, toteż zdania "potrzebujesz butelkę", "potrzebujesz
        silniejszy lek" (z reklam) zawierają rażący błąd gramatyczny.
        • Zgadzam się z Migni, czasownik "potrzebować" rządzi
          dopełniaczem!!!!!!
        • A może to słownik potrzebuje aktualizacji?
          A może jest to elipsa czasownika w bezokoliczniku, np. dostać,
          wziąć: potrzebuję (wziąć) wiertło?

          --
          Aurë entuluva!

          Polska strona języka walijskiego - na razie 9 lekcji.
          • > A może to słownik potrzebuje aktualizacji?

            Cóż, (póki co) autorytety językoznawcze osądu {randybvaina} nie
            podzielają. Markowski, Polański, Dubisz, Bańko, Bralczyk jako
            redaktorzy naukowi słowników języka polskiego i poprawnej
            polszczyzny z lat 2004-2008 - nie przewidują dla
            czasownika "potrzebować" połączenia w bierniku. Tak że norma
            pozostaje niezmieniona.

            > A może jest to elipsa czasownika w bezokoliczniku, np. dostać,
            > wziąć: potrzebuję (wziąć) wiertło?

            Teoria, moim zdaniem, naciągana - dużo prostsze i prawdopodobniejsze
            jest wyjaśnienie, że "biernikowcom" po prostu nie dostaje
            kompetencji językowej... Zresztą - sam {randybvain} jako przykład
            właściwej rekcji podał dopełniaczowe:
            - potrzebuję porady,
            - potrzebuję pomocy,
            - potrzebuję zdopingowania,
            - potrzebuję zaświadczenia.
            Tymczasem, zaprzągłszy teorię elipsy {randybvaina}, także w tych
            przypadkach należałoby postulować (również) biernik, domniemując
            opuszczenie takich oto czasowników:
            - potrzebuję (uzyskać) poradę,
            - potrzebuję (znaleźć) pomoc,
            - potrzebuję (poczuć) zdopingowanie,
            - potrzebuję (dostać, zdobyć) zaświadczenie.

            Co więcej, dlaczego w przypadku "potrzebuję (*) wiertło" elipsa
            dotyczyć miałaby akurat czasownika "dostać" lub "wziąć"? Równie
            dobrze mogłoby chodzić o czasownik "użyć", rządzący przecież - tu
            się chyba zgadzamy? - dopełniaczem...
            • Czytam i czytam, i oczom nie wierzę. Nie chcę nikogo obrażać...
              Sa tacy, co starają się najprostsze rzeczy skomplikowąć. Jak
              policjanci drgówki...
            • migni napisał:
              > Tymczasem, zaprzągłszy teorię elipsy {randybvaina}, także w tych
              > przypadkach należałoby postulować (również) biernik, domniemując
              > opuszczenie takich oto czasowników:
              > - potrzebuję (uzyskać) poradę,
              > - potrzebuję (znaleźć) pomoc,
              > - potrzebuję (poczuć) zdopingowanie,
              > - potrzebuję (dostać, zdobyć) zaświadczenie.

              Tu pojawił nam się nowy problem.
              Wyrażenie "potrzebuję" z bezokolicznikiem to konstrukcja wyjątkowo
              paskudnie zgrzytająca w uchu. Można powiedzieć "muszę uzyskać
              poradę", "muszę znaleźć pomoc". Ale nie "potrzebuję".
              e.
              • > Wyrażenie "potrzebuję" z bezokolicznikiem to konstrukcja wyjątkowo
                > paskudnie zgrzytająca w uchu.

                A owszem, mało eleganckie to. Nader potoczne, powiedziałbym. Aczkolwiek WSPP przewiduje takie połączenie, dla wyrażania "potrzeb psychicznych" (jakkolwiek by to, wąsko czy szerzej, rozumieć), z przykładem: "Potrzebuję odpocząć".
                • migni napisał:
                  > Aczkolwiek WSPP przewiduje takie połączenie, dla wyrażania "potrzeb
                  > psychicznych" (jakkolwiek by to, wąsko czy szerzej, rozumieć), z przykładem:
                  "Potrzebuję odpocząć".

                  Albo:
                  "Potrzebuję wyjść za mąż"
                  k.
            • Cóż, sprawdziłem przed chwilą w internetowym autorytecie
              językoznawczym sjp i nie znalazłem tam kilku słów, których używam...
              czy one rzeczywiście istnieją? Taki netbook, pendrive, persymona,
              pręgowiec, koszatniczka... Pewnie nie istnieją...

              Wracając do meritum.
              Zwróć uwagę na przykład:
              potrzebuję zaświadczenia - żeby ktoś zaświadczył;
              potrzebuję zaświadczenie - papier

              potrzebuję dopingu - żeby ktoś mnie zdopingował;
              potrzebuję doping - narkotyk

              potrzebuję pracy Kowalskiego - chcę wykonywać jego robotę;
              potrzenuję pracę Kowalskiego - wypracowanie, referat

              Poza tym połączenia typu:
              potrzebuję trochę, odrobinę, krztę, kilogram, litr, paczkę czegoś.
              Czy mówisz: potrzebuję odrobiny, krzty, kilograma, litra, paczki
              czegoś?
              potrzebujesz trzech pracownic czy trzy pracownice?
              --
              Aurë entuluva!

              Polska strona języka walijskiego - na razie 9 lekcji.
              • > Cóż, sprawdziłem przed chwilą w internetowym autorytecie
                > językoznawczym sjp i nie znalazłem tam kilku słów, których używam...
                > czy one rzeczywiście istnieją? Taki netbook, pendrive, persymona,
                > pręgowiec, koszatniczka... Pewnie nie istnieją...

                Bardzo dziwna konkluzja!
                Zresztą nie ma po co sięgać aż do persymon i pręgowców: „superdrogie malibu z jajeczniczką na czerwoniutkim boczusiu” - wiesz, ile spośród tych wyrazów jest odnotowanych w pewuenowskim kanonie słownikowym, w choćby jednym źródle? Dwa wyrazy: „z” oraz „na”. A nikt by nie zaprzeczył, że istnieją wszystkie…

                Słowniki ogólne, nawet PWN-u, zawierają więc (1) i zwykłe, choć bardzo nieliczne, przeoczenia (czerwoniutki, malibu) oraz braki wynikające (2) z faktu, że nie są specjalistycznymi leksykonami (persymona, pręgowiec); (3) z uwagi na niemnożenie regularności (superdrogi; są tylko przykłady, np. superatrakcyjny, superkomfortowy, supertani – wszak „super-” jest bardzo łączliwe); (4) z uwagi na to, że kolejne wydania ukazują się co parę lat, a nowe słowa potrafią "wychynąć" wręcz z dnia na dzień (segway, tacierzyński, łże-elity).

                Nb. „persymonę” jako synonim hurmy odnotował USJP, a „pen-drive(-'a)” – ubiegłoroczny „Słownik ortograficzny PWN z wymową”.

                Ale odnotowywanie zasobów leksykalnych przez słowniki to jedno, a o wiele trwalsze zasady gramatyczno-ortograficzne – to drugie. Dla mnie Twoje rozróżnienia użycia biernika/dopełniacza nie są przekonujące. Jeśli ktoś używa „zwykłego”, prostszego biernika (bo bardzo często tożsamego z mianownikiem), to moim zdaniem będzie potrzebował zawsze „zaświadczenie”, nie zastanawiając się nad odcieniami znaczeniowymi. Ja używam dopełniacza, choć zdaję sobie sprawę, że biernik się mocno upowszechnia i może uchodzić za wersję bardzo potoczną – jednak w starannej polszczyźnie wciąż nieakceptowaną. Czy to się zmieni? Niewykluczone… Jeszcze przed kilkunastu laty czekało się biernikowo „na kogoś”, a oczekiwało się dopełniaczowo „kogoś” – dziś już wymiennie.

                Jednak oczywiście potrzeba TROCHĘ czasu – ale dobrze wiesz, dlaczego… Nie ma już staropolskiej „trochy”, która utrwaliła się w formie biernikowej i pozostaje teraz nieodmienna.
                • Czy profesor Polański jest wystarczającym autorytetem?
                  Tutaj masz artykuł o "o wiele trwalszych" zasadach
                  ortograficzno-gramatycznych.

                  Trochy się przyczepiłaś, że niby rzekomo nie ma, bo jej nie znasz i
                  słownikarze jej nie odnotowują, gdyż ignorują jakiś procent ludzi,
                  którzy używają tego słowa. A co z resztą? Słucham?

                  To, że swoją wiedzę językową opierasz wyłącznie na słownikach
                  wygląda jakbyś była cudzoziemką i polski nie był twoim językiem
                  ojczystym, a nauczyłaś się go w szkole. Ja mam to samo z obcymi
                  językami, np. z angielskim, ale oduczyłem się poprawiać native
                  speakerów, że mówią źle, gdyż tak ich gramatyki i słowniki nie
                  przewidują. Bo to słownik się zmienia dla ludzi, a nie ludzie podług
                  słownika.

                  Słownik i gramatyka służy do opisywania zjawisk językowych. I
                  właśnie ja to zrobiłem - opisałem pewien schemat występujący w
                  języku. Nie twierdzę, że jest poprawny, albo poprawniejszy niż inny.
                  Proponuję pewne rozwiązanie. Jeśli nie zaliczasz się do ludzi,
                  którzy tak mówią, to ciebie nie dotyczy.

                  A jak wydam swój słownik, dam ci autograf na pamiątkę:)
                  --
                  Aurë entuluva!

                  Polska strona języka walijskiego - na razie 9 lekcji.
                  • > Czy profesor Polański jest wystarczającym autorytetem?
                    > Tutaj masz artykuł o "o wiele trwalszych" zasadach
                    > ortograficzno-gramatycznych.

                    Jest. Serdecznie dziękuję za linka.

                    > Trochy się przyczepiłaś,
                    > A co z resztą? Słucham?

                    W takim tonie nie zamierzam dyskutować, jako że po trosze mnie odrzuca :)

                    > To, że swoją wiedzę językową opierasz wyłącznie na słownikach...

                    Mylisz się. Wiedzę opieram na swoim, szlifowanym na literaturze, prasie i
                    rozmaitych stylistycznie dyskursach, wyczuciu językowym wspartym
                    rozstrzygnięciami normatywnych słowników. Nie twierdzę, że słowniki, nawet
                    ortograficzne PWN-u, są wolne od błędów (mam ich, przez siebie wytropionych,
                    sporą listę) ani że są wystarczająco często aktualizowane.

                    > wygląda jakbyś była cudzoziemką i polski nie był twoim językiem
                    > ojczystym, a nauczyłaś się go w szkole.

                    Mylisz się piętrowo: polski jest moim językiem ojczystym, cudzoziemką nie
                    jestem, ale i Polką też :) - lecz Polakiem.

                    > Słownik i gramatyka służy do opisywania zjawisk językowych. I
                    > właśnie ja to zrobiłem - opisałem pewien schemat występujący w
                    > języku. Nie twierdzę, że jest poprawny, albo poprawniejszy niż inny.
                    > Proponuję pewne rozwiązanie. Jeśli nie zaliczasz się do ludzi,
                    > którzy tak mówią, to ciebie nie dotyczy.

                    Rozsądne stanowisko. Że taki "schemat" się nie szerzy - nie zaprzeczam; że nie
                    wymusi "poluźnienia" dopełniaczowej rekcji, co kiedyś znajdzie "nawet"
                    odzwierciedlenie w zapisach SPP-u - nie wykluczam. W swojej pierwszej wypowiedzi
                    zabrzmiałeś po prostu zbyt kategorycznie - jakoby istniały przypadki, w których
                    de facto wymagany jest (w domyśle: wyłącznie) biernik.

                    > A jak wydam swój słownik, dam ci autograf na pamiątkę:)

                    A z góry dziękuję! Rozumiem, że do autografu będzie przysługiwał załącznik w
                    postaci egzemplarza...
                    • Nie sądziłem, że zabrzmiałem "kategorycznie" pisząc "A musi być
                      jednakowa rekcja", albo "A może to elipsa", etc. Za to ty
                      zabrzmiałEś kategorycznie sprowadzając wszystko do autorytetów
                      słownikowych, które, jak sam przyznajesz, nie są do końca
                      autorytetami.

                      W temacie potrzebowania: przeprowadziłem ankietę wśród moich kolegów
                      z pracy i oni też mówią: potrzebuję ołówek, zaświadczenie,
                      świadectwo (biernik). Jednak próba jest zbyt mała i dotyczy osób z
                      Gdańskiego, więc nie jest normatywna.
                      --
                      Aurë entuluva!

                      Polska strona języka walijskiego - na razie 9 lekcji.
                      • > Za to ty
                        > zabrzmiałEś kategorycznie sprowadzając wszystko do autorytetów
                        > słownikowych, które, jak sam przyznajesz, nie są do końca
                        > autorytetami.

                        Nikt nie jest doskonały, nawet profesorowie językoznawcy-
                        leksykografowie, w szczególności każdy z osobna... :)

                        Weźmy "stewardesę" - forma przez dwa "s", wzorem "hostessy", jest
                        całkiem rozpowszechniona, nawet trafia się na stronie GW - choć
                        słownikowo, przez ww. profesorów, jest nieaprobowana. Z jednym
                        wyjątkiem: "stewardessę" jako rzadszy, ale dopuszczalny wariant
                        podał w "Innym..." Bańko. I to jest dla mnie sygnał, że tu uzus z
                        czasem zapewne przedzierzgnie się w normę. Natomiast w
                        przypadku "potrzebować" JAK NA RAZIE ani Bańko, ani nikt inny nie
                        sygnalizuje biernika - więc takiego użycia trudno JAK NA RAZIE nie
                        kwalilifikować jako błąd (na pewno w piśmie; w mowie potocznej aż
                        tak nierzucający się "w uszy").

                        Nie będąc żadnym profesorem językoznawstwa, nie zamierzam wychodzić
                        przed językoznawczy szereg - np. odpowiadając {marrei11} - i polecać
                        formy, którą redaktorzy i korektorzy konsekwentnie uznają za
                        niepoprawną... (obstawiałbym, że w Gdańskiem też).

                        Cóż, na pewno hasło "potrzebować" będzie jednak jednym z pierwszych,
                        na które spojrzę, biorąc do ręki kolejne, najświeższe wydania
                        wiarygodnych słowników :)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.