Dodaj do ulubionych

potrzebuje twojej pomocy- czy to poprawne?

05.03.09, 18:05
potrzebuje ( kogo, co) czy (kogo czego)? Wlasnie wczoraj zdalam
sobie sprawe, ze wydaje mi sie to niepoprawne, choc nie wyobrazam
sobie aby mozna by bylo powiedziec inaczej. ZGlupialam i co o tym
sadzicie? Bo jesli po czasowniku 'potrzebowac' stoi biernik, to
analogicznie ' potrzebuje kieliszek wina (kogo, co widze) i
potrzebuje twoja pomoc.
Edytor zaawansowany
  • 05.03.09, 23:37
    marrea11 napisała:

    > potrzebuje ( kogo, co) czy (kogo czego)?

    Od początku świata potrzebuje się czegoś, a nie co.
  • 06.03.09, 00:33
    A musi być jednakowa rekcja? Potrzebujesz porady, pomocy,
    zdopingowania czy zaświadczenia, bo to są rzeczowniki
    odczasownikowe. Potrzebujesz butelkę, samochód, wiertło, gdyż nie są
    to rzeczowniki odczasownikowe.
    --
    Aurë entuluva!

    Polska strona języka walijskiego - na razie 9 lekcji.
  • 06.03.09, 00:55
    Randybvain potrzebuje i pomocy, i słownika.

    Klasyfikacja rzeczownika w funkcji dopełnienia nie ma tu kompletnie
    nic do rzeczy. Czasownik "potrzebować" łączy się wyłącznie z
    dopełniaczem, toteż zdania "potrzebujesz butelkę", "potrzebujesz
    silniejszy lek" (z reklam) zawierają rażący błąd gramatyczny.
  • 06.03.09, 09:13
    Zgadzam się z Migni, czasownik "potrzebować" rządzi
    dopełniaczem!!!!!!
  • 06.03.09, 11:16
    Nie jest to jedyny czasownik, który stwarza takie problemy. U mnie w
    pracy porozwieszano tabliczki z napisami "przestrzegaj przepisy BHP".
    Ktoś potem podopisywał na nich "przed czym?"
  • 06.03.09, 11:45
    Z kolei w stołecznych autobusach i tramwajach przez parę lat widniały naklejki z tekstem "Ustąp miejsce".
  • 06.03.09, 12:35
    I: "Zakupy dokonuj tylko z koszykiem". To już jakaś plaga, podobnie
    jak pisanie każdego zaimka wielką literą.
  • 06.03.09, 21:16
    I najlepiej używaj Swój koszyk, a nie Ich! :)))
  • 06.03.09, 23:14
    A może to słownik potrzebuje aktualizacji?
    A może jest to elipsa czasownika w bezokoliczniku, np. dostać,
    wziąć: potrzebuję (wziąć) wiertło?

    --
    Aurë entuluva!

    Polska strona języka walijskiego - na razie 9 lekcji.
  • 08.03.09, 18:11
    > A może to słownik potrzebuje aktualizacji?

    Cóż, (póki co) autorytety językoznawcze osądu {randybvaina} nie
    podzielają. Markowski, Polański, Dubisz, Bańko, Bralczyk jako
    redaktorzy naukowi słowników języka polskiego i poprawnej
    polszczyzny z lat 2004-2008 - nie przewidują dla
    czasownika "potrzebować" połączenia w bierniku. Tak że norma
    pozostaje niezmieniona.

    > A może jest to elipsa czasownika w bezokoliczniku, np. dostać,
    > wziąć: potrzebuję (wziąć) wiertło?

    Teoria, moim zdaniem, naciągana - dużo prostsze i prawdopodobniejsze
    jest wyjaśnienie, że "biernikowcom" po prostu nie dostaje
    kompetencji językowej... Zresztą - sam {randybvain} jako przykład
    właściwej rekcji podał dopełniaczowe:
    - potrzebuję porady,
    - potrzebuję pomocy,
    - potrzebuję zdopingowania,
    - potrzebuję zaświadczenia.
    Tymczasem, zaprzągłszy teorię elipsy {randybvaina}, także w tych
    przypadkach należałoby postulować (również) biernik, domniemując
    opuszczenie takich oto czasowników:
    - potrzebuję (uzyskać) poradę,
    - potrzebuję (znaleźć) pomoc,
    - potrzebuję (poczuć) zdopingowanie,
    - potrzebuję (dostać, zdobyć) zaświadczenie.

    Co więcej, dlaczego w przypadku "potrzebuję (*) wiertło" elipsa
    dotyczyć miałaby akurat czasownika "dostać" lub "wziąć"? Równie
    dobrze mogłoby chodzić o czasownik "użyć", rządzący przecież - tu
    się chyba zgadzamy? - dopełniaczem...
  • 08.03.09, 22:36
    Czytam i czytam, i oczom nie wierzę. Nie chcę nikogo obrażać...
    Sa tacy, co starają się najprostsze rzeczy skomplikowąć. Jak
    policjanci drgówki...
  • 08.03.09, 23:56
    migni napisał:
    > Tymczasem, zaprzągłszy teorię elipsy {randybvaina}, także w tych
    > przypadkach należałoby postulować (również) biernik, domniemując
    > opuszczenie takich oto czasowników:
    > - potrzebuję (uzyskać) poradę,
    > - potrzebuję (znaleźć) pomoc,
    > - potrzebuję (poczuć) zdopingowanie,
    > - potrzebuję (dostać, zdobyć) zaświadczenie.

    Tu pojawił nam się nowy problem.
    Wyrażenie "potrzebuję" z bezokolicznikiem to konstrukcja wyjątkowo
    paskudnie zgrzytająca w uchu. Można powiedzieć "muszę uzyskać
    poradę", "muszę znaleźć pomoc". Ale nie "potrzebuję".
    e.
  • 09.03.09, 14:00
    > Wyrażenie "potrzebuję" z bezokolicznikiem to konstrukcja wyjątkowo
    > paskudnie zgrzytająca w uchu.

    A owszem, mało eleganckie to. Nader potoczne, powiedziałbym. Aczkolwiek WSPP przewiduje takie połączenie, dla wyrażania "potrzeb psychicznych" (jakkolwiek by to, wąsko czy szerzej, rozumieć), z przykładem: "Potrzebuję odpocząć".
  • 09.03.09, 15:19
    migni napisał:
    > Aczkolwiek WSPP przewiduje takie połączenie, dla wyrażania "potrzeb
    > psychicznych" (jakkolwiek by to, wąsko czy szerzej, rozumieć), z przykładem:
    "Potrzebuję odpocząć".

    Albo:
    "Potrzebuję wyjść za mąż"
    k.
  • 09.03.09, 23:56
    Cóż, sprawdziłem przed chwilą w internetowym autorytecie
    językoznawczym sjp i nie znalazłem tam kilku słów, których używam...
    czy one rzeczywiście istnieją? Taki netbook, pendrive, persymona,
    pręgowiec, koszatniczka... Pewnie nie istnieją...

    Wracając do meritum.
    Zwróć uwagę na przykład:
    potrzebuję zaświadczenia - żeby ktoś zaświadczył;
    potrzebuję zaświadczenie - papier

    potrzebuję dopingu - żeby ktoś mnie zdopingował;
    potrzebuję doping - narkotyk

    potrzebuję pracy Kowalskiego - chcę wykonywać jego robotę;
    potrzenuję pracę Kowalskiego - wypracowanie, referat

    Poza tym połączenia typu:
    potrzebuję trochę, odrobinę, krztę, kilogram, litr, paczkę czegoś.
    Czy mówisz: potrzebuję odrobiny, krzty, kilograma, litra, paczki
    czegoś?
    potrzebujesz trzech pracownic czy trzy pracownice?
    --
    Aurë entuluva!

    Polska strona języka walijskiego - na razie 9 lekcji.
  • 12.03.09, 17:03
    > Cóż, sprawdziłem przed chwilą w internetowym autorytecie
    > językoznawczym sjp i nie znalazłem tam kilku słów, których używam...
    > czy one rzeczywiście istnieją? Taki netbook, pendrive, persymona,
    > pręgowiec, koszatniczka... Pewnie nie istnieją...

    Bardzo dziwna konkluzja!
    Zresztą nie ma po co sięgać aż do persymon i pręgowców: „superdrogie malibu z jajeczniczką na czerwoniutkim boczusiu” - wiesz, ile spośród tych wyrazów jest odnotowanych w pewuenowskim kanonie słownikowym, w choćby jednym źródle? Dwa wyrazy: „z” oraz „na”. A nikt by nie zaprzeczył, że istnieją wszystkie…

    Słowniki ogólne, nawet PWN-u, zawierają więc (1) i zwykłe, choć bardzo nieliczne, przeoczenia (czerwoniutki, malibu) oraz braki wynikające (2) z faktu, że nie są specjalistycznymi leksykonami (persymona, pręgowiec); (3) z uwagi na niemnożenie regularności (superdrogi; są tylko przykłady, np. superatrakcyjny, superkomfortowy, supertani – wszak „super-” jest bardzo łączliwe); (4) z uwagi na to, że kolejne wydania ukazują się co parę lat, a nowe słowa potrafią "wychynąć" wręcz z dnia na dzień (segway, tacierzyński, łże-elity).

    Nb. „persymonę” jako synonim hurmy odnotował USJP, a „pen-drive(-'a)” – ubiegłoroczny „Słownik ortograficzny PWN z wymową”.

    Ale odnotowywanie zasobów leksykalnych przez słowniki to jedno, a o wiele trwalsze zasady gramatyczno-ortograficzne – to drugie. Dla mnie Twoje rozróżnienia użycia biernika/dopełniacza nie są przekonujące. Jeśli ktoś używa „zwykłego”, prostszego biernika (bo bardzo często tożsamego z mianownikiem), to moim zdaniem będzie potrzebował zawsze „zaświadczenie”, nie zastanawiając się nad odcieniami znaczeniowymi. Ja używam dopełniacza, choć zdaję sobie sprawę, że biernik się mocno upowszechnia i może uchodzić za wersję bardzo potoczną – jednak w starannej polszczyźnie wciąż nieakceptowaną. Czy to się zmieni? Niewykluczone… Jeszcze przed kilkunastu laty czekało się biernikowo „na kogoś”, a oczekiwało się dopełniaczowo „kogoś” – dziś już wymiennie.

    Jednak oczywiście potrzeba TROCHĘ czasu – ale dobrze wiesz, dlaczego… Nie ma już staropolskiej „trochy”, która utrwaliła się w formie biernikowej i pozostaje teraz nieodmienna.
  • 12.03.09, 23:43
    Czy profesor Polański jest wystarczającym autorytetem?
    Tutaj masz artykuł o "o wiele trwalszych" zasadach
    ortograficzno-gramatycznych.

    Trochy się przyczepiłaś, że niby rzekomo nie ma, bo jej nie znasz i
    słownikarze jej nie odnotowują, gdyż ignorują jakiś procent ludzi,
    którzy używają tego słowa. A co z resztą? Słucham?

    To, że swoją wiedzę językową opierasz wyłącznie na słownikach
    wygląda jakbyś była cudzoziemką i polski nie był twoim językiem
    ojczystym, a nauczyłaś się go w szkole. Ja mam to samo z obcymi
    językami, np. z angielskim, ale oduczyłem się poprawiać native
    speakerów, że mówią źle, gdyż tak ich gramatyki i słowniki nie
    przewidują. Bo to słownik się zmienia dla ludzi, a nie ludzie podług
    słownika.

    Słownik i gramatyka służy do opisywania zjawisk językowych. I
    właśnie ja to zrobiłem - opisałem pewien schemat występujący w
    języku. Nie twierdzę, że jest poprawny, albo poprawniejszy niż inny.
    Proponuję pewne rozwiązanie. Jeśli nie zaliczasz się do ludzi,
    którzy tak mówią, to ciebie nie dotyczy.

    A jak wydam swój słownik, dam ci autograf na pamiątkę:)
    --
    Aurë entuluva!

    Polska strona języka walijskiego - na razie 9 lekcji.
  • 13.03.09, 11:11
    > Czy profesor Polański jest wystarczającym autorytetem?
    > Tutaj masz artykuł o "o wiele trwalszych" zasadach
    > ortograficzno-gramatycznych.

    Jest. Serdecznie dziękuję za linka.

    > Trochy się przyczepiłaś,
    > A co z resztą? Słucham?

    W takim tonie nie zamierzam dyskutować, jako że po trosze mnie odrzuca :)

    > To, że swoją wiedzę językową opierasz wyłącznie na słownikach...

    Mylisz się. Wiedzę opieram na swoim, szlifowanym na literaturze, prasie i
    rozmaitych stylistycznie dyskursach, wyczuciu językowym wspartym
    rozstrzygnięciami normatywnych słowników. Nie twierdzę, że słowniki, nawet
    ortograficzne PWN-u, są wolne od błędów (mam ich, przez siebie wytropionych,
    sporą listę) ani że są wystarczająco często aktualizowane.

    > wygląda jakbyś była cudzoziemką i polski nie był twoim językiem
    > ojczystym, a nauczyłaś się go w szkole.

    Mylisz się piętrowo: polski jest moim językiem ojczystym, cudzoziemką nie
    jestem, ale i Polką też :) - lecz Polakiem.

    > Słownik i gramatyka służy do opisywania zjawisk językowych. I
    > właśnie ja to zrobiłem - opisałem pewien schemat występujący w
    > języku. Nie twierdzę, że jest poprawny, albo poprawniejszy niż inny.
    > Proponuję pewne rozwiązanie. Jeśli nie zaliczasz się do ludzi,
    > którzy tak mówią, to ciebie nie dotyczy.

    Rozsądne stanowisko. Że taki "schemat" się nie szerzy - nie zaprzeczam; że nie
    wymusi "poluźnienia" dopełniaczowej rekcji, co kiedyś znajdzie "nawet"
    odzwierciedlenie w zapisach SPP-u - nie wykluczam. W swojej pierwszej wypowiedzi
    zabrzmiałeś po prostu zbyt kategorycznie - jakoby istniały przypadki, w których
    de facto wymagany jest (w domyśle: wyłącznie) biernik.

    > A jak wydam swój słownik, dam ci autograf na pamiątkę:)

    A z góry dziękuję! Rozumiem, że do autografu będzie przysługiwał załącznik w
    postaci egzemplarza...
  • 13.03.09, 17:24
    Nie sądziłem, że zabrzmiałem "kategorycznie" pisząc "A musi być
    jednakowa rekcja", albo "A może to elipsa", etc. Za to ty
    zabrzmiałEś kategorycznie sprowadzając wszystko do autorytetów
    słownikowych, które, jak sam przyznajesz, nie są do końca
    autorytetami.

    W temacie potrzebowania: przeprowadziłem ankietę wśród moich kolegów
    z pracy i oni też mówią: potrzebuję ołówek, zaświadczenie,
    świadectwo (biernik). Jednak próba jest zbyt mała i dotyczy osób z
    Gdańskiego, więc nie jest normatywna.
    --
    Aurë entuluva!

    Polska strona języka walijskiego - na razie 9 lekcji.
  • 13.03.09, 21:16
    > Za to ty
    > zabrzmiałEś kategorycznie sprowadzając wszystko do autorytetów
    > słownikowych, które, jak sam przyznajesz, nie są do końca
    > autorytetami.

    Nikt nie jest doskonały, nawet profesorowie językoznawcy-
    leksykografowie, w szczególności każdy z osobna... :)

    Weźmy "stewardesę" - forma przez dwa "s", wzorem "hostessy", jest
    całkiem rozpowszechniona, nawet trafia się na stronie GW - choć
    słownikowo, przez ww. profesorów, jest nieaprobowana. Z jednym
    wyjątkiem: "stewardessę" jako rzadszy, ale dopuszczalny wariant
    podał w "Innym..." Bańko. I to jest dla mnie sygnał, że tu uzus z
    czasem zapewne przedzierzgnie się w normę. Natomiast w
    przypadku "potrzebować" JAK NA RAZIE ani Bańko, ani nikt inny nie
    sygnalizuje biernika - więc takiego użycia trudno JAK NA RAZIE nie
    kwalilifikować jako błąd (na pewno w piśmie; w mowie potocznej aż
    tak nierzucający się "w uszy").

    Nie będąc żadnym profesorem językoznawstwa, nie zamierzam wychodzić
    przed językoznawczy szereg - np. odpowiadając {marrei11} - i polecać
    formy, którą redaktorzy i korektorzy konsekwentnie uznają za
    niepoprawną... (obstawiałbym, że w Gdańskiem też).

    Cóż, na pewno hasło "potrzebować" będzie jednak jednym z pierwszych,
    na które spojrzę, biorąc do ręki kolejne, najświeższe wydania
    wiarygodnych słowników :)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.