Dodaj do ulubionych

drugi rok emerytury....i co mi z tego

01.12.12, 14:10
Tętniak głowy 1,5 roku temu - "naprawiony" (na jak długo?), przepuklina 6 miesiecy temu - "naprawiona", nowotwór złośliwy jelita miesiąc temu - "naprawiony?" (na razie brak wyników) i takie tam inne dolegliwosci o których nie warto pisać. W pracy było lepiej chociaż jej nie znosiłem lecz było zdrowie.
--
Irasiad jest bardzo zdenerwowany na tę małpę w czerwonym...
Obserwuj wątek
      • aga-kosa Re: drugi rok emerytury....i co mi z tego 01.12.12, 19:43
        Vasilip, masz jeszcze coś bardzo ważnego do zrobienia. W innym wypadku już dawno byłbyś po tamtej stronie.
        Popatrz głęboko w siebie. Masz jakiś talent, którego do tej pory nie aktywowałeś. A to jest bardzo ważne.
        Ja stosuję do siebie legendę o szczypiorku.
        Kiedyś zmarła matka świętego męża i on prosił Pana aby jego ogromnie nieżyczliwej matki nie wtrącał do czeluści piekielnych.
        Święty długo szukał kogoś kto doznał dobra od jego matki. W końcu jakiś żebrak powiedział: szedłem drogą a ona plewiła ogród i dała mi szczypiorek.
        I Pan pozwolił jej uniknąć piekła.
        Myślę, że jeśli potrafię spowodować, że ktoś obok nie będzie płakał, że się uśmiechnie to po coś żyję. wink aga
        Ps jestem dwa lata, sześć miesięcy i pięć dni po operacji jelita i po chemii. Jeśli będą się zastanawiali czy dać Ci chemię bierz. aga
        • dorota-s2 Re: drugi rok emerytury....i co mi z tego 01.12.12, 21:41
          Vasilip,w naszym wieku jak rano obudzisz się i nic ci nie będzie dolegało to znaczy że umarłeś.
          Ja ,rozpoznanie Adenocarcinoma,operacja,pełne leczenie onkologiczne.Od 12-tu lat chor Parkinsona z pełnym asortymentem.Teraz choroba popromienna.Wiesz są dni do d***y ale generalnie nie masz wyjścia ,żyjesz i jakoś to życie trzeba sobie ułożyć.Ja po końskiej dawce leków mam dane około trzy godziny więc to daje 5 godzin dziennie ,żyję.Mało tego znalazłam sobie pasję na godziny kiedy muszę usiąść,INTERNET, ale nie gry.Wiem że dasz radę ,wierzę że pokonasz nowotwór,wiem też że ewentualna chemia da ci popalić ale warto.Mam bloga o moich górach,o pracy w internecie,o tym co mnie otacza ,nie ma o chorobie.Wiem że czekaja cię jeszcze piękne rzeczy i chwile.Pozdrawiam
    • julinka601 Re: drugi rok emerytury....i co mi z tego 02.12.12, 13:31
      Tak bywa,ze po przejściu na emeryturę zaczynamy się sypać, mamy bowiem czas żeby wsłuchac sie w swój organizm, w pracy nie było na to czasu.Pomyśl więc,ze w samą porę wyhamowałeś i zdążyłeś jeszcze ponaprawiać to i owo. A jeszcze trochę i nie byłoby czego reperować.
      Teraz juz będzie tylko lepiej /no, może jeszcze chemia trochę podokuczać ale póżniej będziesz sie cieszył każdym dniem/.
      Cierpliwości i wytrwałości życzę.
          • waga_1949 Re: drugi rok emerytury....i co mi z tego 03.12.12, 18:40
            Tak sobie prześledziłam wpisy jeszcze raz i dochodzę do wniosku,że jestem szczęściarą,jeżeli chodzi o mój stan zdrowia. Bo co tam nadciśnienie,brak tarczycy,pęcherzyka żółciowego i cukrzyca. Z tym (i bez tego) da się żyć. gdyby nie inne problemy, ale cóż. Nikt nie powiedział,że życie jest łatwe. Ponieważ pesymizm niczego nie załatwi,optymistycznie życzę Wam wszystkim dużo zdrowia, wierzę,że wszystko skończy się pomyślnie.Gdybym nie była optymistką,już dawno odeszłabym z tego świata. Ale ciągle mam nadzieję.
            --
            Póki nas ktoś pamięta, wciąż żyjemy.
            • trollik.morski Re: drugi rok emerytury....i co mi z tego 03.12.12, 19:26
              waga_1949 napisała:
              W temacie zdrowotnym to niewiele się różnimy, tarczycy się nie pozbyłem, bo jestem do niej zbyt emocjonalnie przywiązanyuncertain
              Z zejściem się wstrzymuję, bo nie mogę się zdecydować gdzie. W piekle fajne towarzycho ale w niebie lepszy klimat...
              --
              Kto nie może dopiąć celu, ten chodzi z rozpiętym uncertain
              • waga_1949 Re: drugi rok emerytury....i co mi z tego 03.12.12, 19:31
                gdybym wiedziała,że moje odejście coś zmieni,już by mnie nie było. Nie jestem zbytnio przywiązana do bytności na tym padole. Ale wiem,że jestem potrzebna i to mnie trzyma. Ale gdybym wiedziała,że za moje życie zyskam coś dla kogos,kto jest mi bardzo bliski,nie wahałabym się ani sekundę. Niestety, tak to nie działa.
                --
                Póki nas ktoś pamięta, wciąż żyjemy.
                • iryska2604 Re: drugi rok emerytury....i co mi z tego 03.12.12, 20:20
                  Z zejściem się wstrzymuję, bo nie mogę się zdecydować gdzie. W piekle fajne towarzycho ale w niebie lepszy klimat... napisał trollik.morski
                  Klimat tak ale nudno...Kto pamięta taką komedię, bardzo starą ( grał bodajże Kazimierz Opaliński) -jak z wnuczkiem chodzili po niebie i powtarzali jestem szczęsliwy, jestem szczesliwy....i w końcu uciekli.



                  --
                  mieć w górze niebo a w sobie spokój...
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka