Dodaj do ulubionych

Wątek teoretyczny o odejściu.

28.05.19, 15:42
Jak wyżej ... Wątek teoretyczny ...
Tak się zastanawiam, czy podjęcie decyzji o odejściu to odwaga czy tchórzostwo ?
W nocy boli, w dzień ... udaje się ból rozchodzić.
Póki co samodzielny jestem, przy dobrych wiatrach jeszcze przez kilka lat.
Patrzę na mego Ojca, 92 lata który to by dojść do kibla potrzebuje pomocy, na dworzu ( polu wink) ) był w zeszłym roku, nie widzi, ( źle zoperowana zaćma ) ...
Nie chcę, nie mogę, nie potrafię sobie wyobrazić siebie w takiej sytuacji.
Bez książek, czekając na pomoc w każdym aspekcie dziennych czynności.
Czyż nie lepiej odejść na swoich warunkach ??
Tak se jedynie myślę ...
Więc puki co, proszę nie wysyłać kawalerii ze wsparciem.
Edytor zaawansowany
  • wiktor_bog 28.05.19, 16:21
    Osobiście uważam, że każdy ma prawo decydować za siebie. Nie oceniam tego w kategoriach odwagi czy tchórzostwa, choć pewnie bliżej mi do oceny, że to jednak odwaga. Może łatwo mi się mówi, ale nie sądzę, żebym chciał dożyć wieku, w którym nie będę już w ogóle samodzielny.

    --
    Właściciel bloga zycieoptymalne.pl
  • engine8 29.05.19, 00:39
    Twoje zdanie to jedna strona medalu ale to co po Tobie pozostanie to druga..
  • donvito52 29.05.19, 17:07
    Dzieci się ucieszą wink) ze spadku ... jak sądzę ...
    Z drugiej strony, nie będzie dziadka do wożenia wnuka i opiekowania się psem jak wyjadą.
    Dom zbudowałem, Drzew nasadziłem, dziecko mam ...
    Książki nie napisałem, choć ... miałem zamiar. Uznałem jednak że oszczędzę tego potomnym.
  • engine8 29.05.19, 17:53
    Chodzi tez o strone moralno -etyczno- uczuciowa.... skracanie wasnego zycia dobrowolnie to samobojstwo..
    Bo dzieci i wnuki beda albo dumne z dziadka co wprawdzie ciezko mu bylo ale walczyl do konca... albo beda cierpiec do konca i wstydzic sie ze dziadek sie poddal bo widocznie nie chcial dluzej z nami byc albo sie nim zle opiekowalismy albo cos tam jeszcze - taki psychcznie slaby... moze mozna mu bylo pomoc etc... ogolnie dwa pokolenia rodziny i znajomych beda albo miec swego rodzaju kaca albo niemile uczucia i wspomnienia przez wile lat.
    A wiec zamieniamy wlasne cierpienia pojedynczego czlowieka na cierpiwnia kilkunastu ludzi na dlugie lata... Dla mnie to bylby problem.. ani to odwaga ani tchorzostwo - raczej egoizm.
    Co innego jak zostawimy instrukcje i przychodzi mement gdzie ktos pedejmuje decyzje o odlacznieu od maszyny..
  • pia.ed 02.06.19, 01:12

    Engine, wcale sie z Toba nie zgadzam ... Co maja dzieci czy wnuki do decyzji dotyczacej mojej smierci?
    Oczywiscie slowo samobojstwo nie brzmi przyjemnie, szczegolnie jesli ktos sie powiesi...
    ale sa przyjemnijsze sposoby odejscia poprzez np. zazycie duzej ilosci srodka nasennego.

    Wymysliles, ze rodzina sobie pomysli: "nie chcial dluzej z nami byc albo sie nim zle opiekowalismy"...
    a moze wlasnie rodzina sie ucieszy, ze staruszek juz sie przestal meczyc, bo jego cierpienie bylo ich cierpieniem?

    Druga zona mojego ojca byla wyjatkowo zdrowa, mimo ze miala wiecej niz 80 lat ...
    miala jednak przypadlosc z ktora borykala sie od dziesiatek lat, zylaki.
    Ostatnie 10 lat spedzila w pozycji lezacej, bo zylaki zaczely wrzodziec
    i rany niemal zaczely gnic.
    Sprawialo jej to niesamowity bol i doslownie modlila sie o smierc ktora nie przychodzila sad

    Pewnego dnia dostala silnego krwotoku z ropiejacej nogi . Byla przy niej opiekunka, a na pietrze u sasiadki byl akurat lekarz. Oboje podjeli decyzje, aby jej nie ratowac i pozwolic spokojnie umrzec.
    Nikt o to nie mial pretensji... Zreszta juz od wielu lat istnieje mozliwosc spisania ostatniej wolim ze ktos nie chce, aby go ratowac na wypadek ktoregos tam z kolei ataku serca,
    czy ewentualnej mozliwosci zostania "roslinka"... i chyba nikt z rodziny nie ma o to zalu?

    .
  • engine8 02.06.19, 23:29
    No wiec moze wychwalas sie i wyroslas w innej niz ja rodzinie....
    Ja potwierdzam to co napisalem ze rodzina zostaje z bolem po stracie bliskich i latwije si epogodzic jesli musieli odjesc a byloby to niemozliwe jesli zrobili to kiedy nie musieli... po prostu ich wlasny egoiz m wzial gore... doszli do wnisku ze majwe D co zostawi za soba najwazniejsze aby samym nie cierpiec..
    Moze w niektorych rodzinach to jest inaczej i wtedy rodzina sie cieszy ze sie nie musz juz nikim opiekowac..
    A lekarz ktry sie "zdecydowal" aby kogos nie ratowc nie majc wyraznych dyrektyw pacjenta powinien miec zabrane prawo wykonywania zawodu - on podejrzewam przysiegal ze bedzie ludzi ratowac.
    Jedyna akceptowalna opcja to odlaczenie od sztucznego podtrzymywania przy zyciu kiedy pacjent zostawil takie dyrektywy ale kiedy pacjent sam moze zyc to nalezy go ratowac....
    No coz rozne srodowiska do tego roznie podchodza i wychowaly ludzi roznie myslacych...
  • pia.ed 03.06.19, 13:01

    Na pewno wychowalam sie w innej rodzinie ... bo nasza rodzina, wliczajac w to ciotki i wujkow, a takze bliskich kuzynow, wcale nie trzyma sie razem, w niektorych przypadkach jest zazdrosc, ze jeden jest bogaczem, a drugi nie... Nawet w tej samej rodzinie byly niesnaski, ze matka zapisala atrakcyjne mieszkanie w Warszawie wnuczkowi, synowi corki,
    a nie wlasnemu synowi, ktory mimo studiow slabo sobie radzil w zyciu, bo byl zbyt uczciwy i latwowierny...
    W kazdym razie moja rodzine za kochajaca sie trudno uznac...

    W rodzinie drugiej zony mojego ojca tez byla nieprzyjemna sytuacja, kiedy cztery osoby
    musialy sie gniezdzic w jednym pokoju, bo drugi zajmowala 90-letnia babcia...
    Jesli czytasz polska prase na Boze Narodzenier, to chyba musiales zauwazyc artykuly o tym,
    jak malzenstwa oddaja do szpitala matke czy tesciowa, bo chca wyjechac na urlop...
    I dalej sie zdarza na wsi, ze kiedy matka przepisze gospodarstwo na syna, to juz nie jest tak mile widziana...
    .
  • aga-kosa 03.06.19, 15:50
    Przyjdzie na każdego kres i dobrze, że nie wiemy gdzie i kiedy. aga
    Był jakiś czarny dowcip: Teściowa leży na łóżku i tłumaczy zięciowi, jak ma wyglądać jej pogrzeb; ksiądz, msza, orkiestra, grobowiec, złote litery... Zięć słucha, słucha i w końcu mówi: - Najlepiej jak by mamusię coś zjadło.
  • donvito52 04.06.19, 16:44
    Dobre ...

    Teściowa leży na łóżku i tłumaczy zięciowi, jak ma wyglądać jej pogrzeb; ksiądz, msza, orkiestra, grobowiec, złote litery... Zięć słucha, słucha i w końcu mówi: - Najlepiej jak by mamusię coś zjadło.

    Jak coś materialnego zostanie po Tatusiu, Dziadku to zdecydowanie mocno osłodzi żal po jego odejściu. Nawet jeśli rzeczywiści kochają ...
    Poza tym w końcu wszyscy kiedyś odejdziemy. Kwestia czasu.
    Rzecz by zrobić to z godnością ... na tyle, na ile się da ...
  • engine8 04.06.19, 19:52
    No i pytanie jak i z czyjego punktu widzenie bedziemy ta "godnosc" oceniac jako ze definicja zawiera rowniez szacunek ze strony innych.. dlatego "odejscie z godnoscia" na pewnoe bedzie postrzegane inaczej w roznych srodowiskach.

    "Godność człowieka – poczucie własnej wartości i szacunek dla samego siebie, co wyraża się w pragnieniu posiadania także szacunku ze strony innych z uwagi na swoje walory duchowe, moralne czy też zasługi społeczne. Ma ona dwoisty charakter i odnosi się do godności osobowej i osobowościowej."
    pl.wikipedia.org/wiki/Godno%C5%9B%C4%87
  • pia.ed 05.06.19, 12:48

    Engine, to pewnie z "szacunku dla rodziny" powinno sie tez wyprawic uroczysty pogrzeb? Pogrzeb ma byc taki zeby rodzina sie nie wstydzila wink
    No i nagrobek wiadomo, tez powinien byc wystawny, zeby pokazac jak bardzo kochalo sie pochowana osobe???

    .

  • engine8 05.06.19, 23:14
    No wiesz pogrzeb to ostatnie pozegnanie a wiec nic nie stoi na przeszkodzie aby byl uroczysty i jest to "okazja" aby rodzina sie spotkala powspominala zmarlego , byc moze niektorzy podali sobei reke ?
    A nagrobek ? Hm... wystawny? Jesli ludzi na to stac albo zmarly po sobie posotawil wystarczajco to czemu nie? nic wiecej przeciez juz zrobic nie mozna a jesli to pozostalym sprawia radosc to nie mam nie przeciwwko - w koncy ni emoja kasa i nie moje zmartwienie..
    A Tobie przeszkadza czyjs tam wystawny pogrzeb czy pomnik do ktorych nie dolozylas ani grosza??
    Co innego jakby zbierali do czapki ...ale tego chyba sie nie robi?
  • uoia 06.06.19, 00:58
    A co sadzicie o mojej decyzji? Zadecydowalam i zlozylam pisemnie oswiadczenie (prawnie jak jest wymagane), ze po mojej smierci moje cialo przeznaczam na cele naukowe. Takie zycie po zyciu. Rodzine powiadomilam po fakcie. Pierwsza reakcja to bylo, ze nigdy w zyciu, ale po jakims czasie moj maz jest sklonny pojsc w moje slady. Moje dziecko jest lekarzem, latwiej mu to przetrawic i zaakcptowac.
  • engine8 06.06.19, 02:00
    Dam ci przyklad z wlasnej rodziny...
    Wujek i ciotka mieli corke od kilkunastu lat chora na nowtwor... Robili wszytko aby jej zycie ualtwiec a ona korzystala z najnowszych zdobyczy nauk medycznych .. i nie wiem jak sie to stalo ale namowila swojego ojca aby wlasnie taki papier napisal.... I napisal.
    Zmarl w Pazdzirniku ubieglego roku, I dopiero po smeirci okazalo sie ze pogrzeby nie bedzie...
    Cialo mialo isc na najwyzej pare miesiecy do laboratorow medycznych gdzi emiely uzyc co sie da a reszta oddac rodzinie i za to pokryc wszytkie koszty pogrzebu.....
    Wszytkim zajmowal sie chora corka.. a reszta rodziny sie pochamrala na dobre....
    Nie wiem co sie stalo ale dlugo cial nie oddawali i nie oddali do teraz ......
    Zona w miedzyczasie nie mogla sobie poradzic z tym ze rowniez starsza a nie moze pogrzebac meza... Niby wiedzila ze on cos takiego podpisal ale sobie nie zdawal sprawy z traumy to jego smierci...tak ja to przygnebilo ze dostala choriby psychicznej,,, oddano ja do miejca gdzie ma 24/7 opieke... i roznie bywa .. Czasami lepiej a czasami gorzej...
    Corka pare miesiecy temu rowniez odeszla i jej cialo rowniez oddano na cele naukowe... To matke dobilo do reszty.... Nie wie co sie dzieje z mezem - nie moze tego rozdzilau zmnkac a tu drui problem bo i corki nie moze pogrzebac a jest osoba wierzaca. Rodzina w rozsypce...

    I powedz mi teraz ze warto oddawac swoje starte cialo na takie cele i ze to zostanie latow zaakceptowane przez bliskich? Bzdury.... Pogrzeb jest swego rodzaju staadium gdzie mozemy cierpiec plakac , pozegnac umarlego i ten etap zakonczyc ....
    Rozwaz to naprawde z punktu widzenie tych co pozostaja... Bo to co oni teraz mowia - albo i nie to jedno a to co ludzi przezywaj po smeirci to drugie...
    Mnie sie tez wydawalo ze OK zdecydowali jak zdecydowali i z tym sie pogodzili... a okazuje sie ze nie....
    Moje rdy dla tych co zosatana po mnie jest taka
    "Zrobcie to co uwazacie za najbardziej wlasciwe... mozecie mnie pochoweac, spalic , oddac na "zlom". Wierzacym nie jestem ale gwarantuje ze nie bede kopal ani krzyczal jak mnie ksiadz pochowa...
    to juz sprawa tych co pozostaja aby oni nie czuli sie zle...
    Ale zdecydowanie preferuje "tradycyjne" rozwiazanie tego problemu i zakonczenie tego etapu....
  • pia.ed 07.06.19, 14:19

    No to ciesze sie, ze nie mam rodziny ... mam co prawda dwie siostry przyrodnie w Szwecji,
    ale z jedna kontakt jest zerowy, zreszta w Polsce tez byl taki...
    Druga siostra odzywa sie raz na pare lat, kiedy czegos ode mnie potrzebuje.
    Obie mieszkaja daleko ode mnie i praktycznie rzecz biorac nie widujemy sie.

    Mam tylko syna, ktory nawet rozmawiac nie chce o smierci, czyli decyzja bedzie wylacznie moja.
    Raczej na experymenty sie nie pisze, chociaz to rozwazalam... Chce po prostu zniknac bez sladu tak,
    aby tylko syn o tym wiedzial... Mieszka w tym samym miescie co ja i ma klucze od mojego mieszkania ...
    wiec jest to oczywiste.

    .
  • uoia 07.06.19, 17:46
    Pia.ed, to co napisalas brzmi bardzo pesymistycznie. Strasznie jest nie byc kochanym i nie miec nikogo do kochania.
  • pia.ed 09.06.19, 13:18

    Moje dwie siostry przyrodnie, mlodsze ode mnie i z innego ojca, tez nie maja ze soba zadnego kontaktu... wiec nie jestem pod tym wzgledem osamotniona! Ja nie jestem z nimi sklocona, tylko po prostu nie mamy wspolnego jezyka po wielu latach niewidzenia... i odleglosci.
    Miedzy moimi mlodszymi siostrami jest duzo gorzej sad a niesnaski zaczely sie 20 lat temu poprzez niesprawiedliwy testament naszej mamy, ktora najmlodszej siostrze zostawila pokazny majatek w postaci domu i olbrzymiego ogrodu, w sumie kilku placow pod zabudowe... w tak atrakcyjnej miejscowosci jak Konstancin-Jeziorna, graniczacej niemal z Warszawa... Siostra nas wprawdzie splacila, bo musiala wg przepisow, ale to byly naprawde grosze... Ja ze swojej strony wiedzac, ze w budowie domu pomagala ekonomicznie srednia siostra napisalam do niej, ze zrzekam sie wszelkich praw do domu, wiec ew. pieniadze za dom naleza do niej!
    To samo napisalam do najmlodszej siostry ... Jak wygladalo ich rozliczenie nie mam pojecia, ale srednia siostra czula sie oszukana i zerwala wszelki kontakt ze swoja rodzona siostra!
    Jak widzisz, w naszej rodzinie tak bliskiej jak i dalszej nie ma milosci ... i ja sie do tego od dawna przyzwyczailam... i wcale sie z tego powodu zle nie czuje!

    .

  • adria231 22.06.19, 19:18
    Możemy sobie tylko teoretycznie pomyśleć. Chciałabym, by w momencie, gdy będę już tylko roślinką( albo i nieco wcześniej) poddać moje ciało eutanazji. Niestety, jest ona u nas nielegalna. Podobno, umieranie nie powinno boleć, ale w Polsce umierający ludzie nie dostają przewidzianych środków znieczulających. Ludzie cierpiący niejednokrotnie zażywają dużą ilość środków nasennych i umierają( popełniają samobójstwo).
  • engine8 22.06.19, 21:01
    Wystarczy wziac garsc opioids ate moznq dosatc na recepte albo na rogu ulicy....i nie bedzie bolec a po smierci o to czy to bylo legalne czy nie chyba martwic sie nie trzeba?
    Ale rodzina bedzie sie zle czuc mowiac ze Babcia poplenila samobojstwo...albe ze przedawkowala narkotyki... no ale co tam umarlemu zalezy?
  • adria231 22.06.19, 22:17
    Czyli jakie wyjście proponujesz?
  • engine8 23.06.19, 01:00
    Zyc do konca, nie poddawac sie i zniesc to co nam zycie przygotowalo... to po nas zostanie.
  • pia.ed 23.06.19, 16:46

    engine8 23.06.19, 01:00

    Zyc do konca, nie poddawac sie i zniesc to co nam zycie przygotowalo... to po nas zostanie.


    Rozumiem, ze rodzina bedzie uradowana i do konca zycia
    odczuwac satysfakcje, ze dziadek przez kilka tygodni na ich oczach
    umieral w meczarniach ... big_grin

    .
  • czuk1 29.06.19, 11:26
    engine8 23.06.19, 01:00 Zyc do konca, nie poddawac sie i zniesc to co nam zycie przygotowalo... to po nas zostanie.

    Też tak sądzę. Żyję normalnie, z dnia na dzień. Nie ekscytuję otoczenia swoją osobą i problemami. Odciążam synów od wszelkich kosztów pogrzebu. Mam świadomość , że mój czas się kończy. W panikę nie wpadam. Uczucie mam podobne jak w momencie wjazdu na salę operacyjną , przed podaniem środka usypiającego.
  • pia.ed 29.06.19, 12:01

    czuk1 napisał:
    >
    > ... Żyję normalnie, z dnia na dzień. Nie ekscytuję otoczenia swoją osobą i problemami. Odciążam synów od wszelkich kosztów pogrzebu. Mam świadomość , że mój czas się kończy. W panikę nie wpadam. Uczucie mam podobne jak w momencie wjazdu na salę operacyjną , przed podaniem środka usypiającego.


    Napisales to pieknie, klinicznie ... A starosc jest daleka od klinicznosci.
    Czytalam na necie wypowiedz proszacej o rade czytelniczki, ktorej matka z demencja nie pozwolila nikomu wchodzic z nia do lazienki, a po zrobieniu kupy smarowala sciany odchodzami!

    Inna czytelniczka pisala o ojcu, ktoremu musi zmieniac pieluchy, myc jego czesci intymne,
    ale najwiekszy problem ma z odlezynami ktore mimo jej wysilkow robia sie co raz gorsze i sprawiaja ojcu niesamowity bol...

    A moja macocha majaca cale zycie problem z zylakami, ostatnie kilka lat nie wstawala z lozka, bo miala na nogach gnijace rany... choc byla po opieka lekarska!

    Chyba tak nie wyobrazasz sobie poznej starosci?

    .
  • czuk1 29.06.19, 16:35
    Chyba tak nie wyobrazasz sobie poznej starosci? - pytasz.

    Wolę o nie myśleć o najgorszych wariantach dożywania i umierania. Bo co by to dało. Mogłoby przyspieszać powodować jakieś (takie właśnie - jak opisujesz) najgorsze choroby. Czytam np. ostatnio, że cukrzycy którzy nie regulują/nie "umiarowują" poziomu cukru, narażają się na 3-4 krotnie bardziej na zachorowanie na Alzheimera. I to mnie mobilizuje do przestrzegania diety.
  • pia.ed 29.06.19, 17:21

    Ja tez nie mysle tak daleko ... Wyobrazam sobie, ze kiedy nadejdzie czas
    to zgine w wypadku samochodowych, szybko i bezbolesnie ... wink

    Ale dyskusja byla o odebranu sobie zycia, kiedy czlowiek w wyzej opisanych sytuacjach,
    ale jeszcze z przeblyskmi swiadomosci zdecyduje sie je zakonczyc - by jako niedolezny
    i zdany na opieke bliskich czy obcych ludzi, nie chce sie czuc upokorzony, tylko umrzec z godnoscia!

    Wg engine samobojstwo byloby policzkiem skierowanym w kierunku bliskiej rodziny,
    ktora mialaby wtedy do konca zycia pretensje do zmarlego!

    .
  • donvito52 29.06.19, 21:49
    Wracam ...
    Samobójstwo TAK.
    Ale nie w sposób ingerujący w życie innych.
    Czyli ... nie rzucę się pod pociąg, nie wejdę pod TIRa, nie pójdę ma czołówkę z innym samochodem.
    Wiem, domyślam się jaką traumą jest tego typu zdarzenie dla innych uczestników zdarzenia.
    Najchętniej.
    Pojechać w góry, zabrać porcję prochów i dużą flaszkę łychy. Potem przy ognisku, przy/po zachodzie słońca strzelić sobie na odwagę, wciągnąć garść prochów i pa, pa świecie ...
    Tak przy okazji ... jakie prochy w miarę dostępne i skuteczne ??
    Whisky potrafię sam wybrać wink).
    Parę ciekawych miejsc w Rumuńskich Karpatach też znam.
  • pia.ed 30.06.19, 01:19

    Dla rodziny pocwiartowanie przez pociag, bez wzgledu z jakiej przyczyny i w jakim wieku,
    jest zawsze szokiem, wiec tak drastyczny czyn jest dla mnie nie do przyjecia...
    Na szczescie staruszkowie o ktorych dyskutujemy, raczej sami do torow nie dojda...
    Z tego powodu odpada wiec takze druga propozycja czyli wyjazd w gory...

    .
  • engine8 30.06.19, 02:37
    Poszukaj co uzywaja do eutanazji - pelno informacji na ten temat...
  • czuk1 30.06.19, 09:40
    Możemy też taki (zasłyszany) wariant ….. nim zachorujemy na Alzheimera umawiamy się z rodziną . Prosimy o przyciśnięcie poduszką we śnie. Przytrzymanie …. do skutecznego zejścia. wink
  • pia.ed 30.06.19, 13:38
    czuk1 napisał:

    > Możemy też taki (zasłyszany) wariant ….. nim zachorujemy na Alzheimera umawiamy
    > się z rodziną . Prosimy o przyciśnięcie poduszką we śnie. Przytrzymanie …. do
    > skutecznego zejścia. wink



    Alzheimer czy demencja nie przychodzi nagle i moze trwac kilka lat, wiec spieszyc sie nie trzeba....
    ale ja mimo wszystko nie wzielabym na siebie przycisniecia poduszka kogos bliskiego czy nawet nieznanego ...
    Wlasnie w tym jest problem w wielu krajach, ze czlowiek nieuleczalnie chory chce umrzec,
    ale lekarze mu nie pozwalaja i podtrzymuja przy zyciu - nawet jesli jest w pelni zmyslow i chce umrzec!

    Najlepiej jest zrobic tak jak zrobil moj znajomy: majac wiele chorob, z ktorych kazda byla grozna dla zycia,
    napisal u adwokata swoja ostatnia wole, ze jesli nagle straci przytomnosc
    i nie bedzie mial szans na lepsze zycie niz obecnie, to maja go nie podlaczac do aparatury
    sztucznie podtrzymujace funkcje zyciowe, bo nie chce jeszcze dluzej zyc w cierpieniach.


    .
  • czuk1 30.06.19, 23:23
    pia.ed napisała:
    …. ja mimo wszystko nie wzielabym na siebie przycisniecia poduszka kogos bliskiego czy nawet nieznanego ...

    Zmęczona pracą z takimi pacjentami w hospicjum pielęgniarka , mówi tak "w nerwach" swoim dorosłym dzieciom. W tej rodzinie ….. oczywistym jest.... nikt takiego numeru nie myśli wykonać. smile To tylko taka gadka.
  • pia.ed 01.07.19, 02:32


    Widze czuk, ze tez jestes "nocnym markiem" big_grin

    Pozdrawiam

    .
  • engine8 01.07.19, 05:00
    A moze cos bardzije optymistycznego?
    Czy wy juz naprawde nie macie wiekszych problemow tylko sie zastanawaic czy poplenic samobojstwo czy nie?
  • pia.ed 01.07.19, 14:31

    engine8 napisał(a):

    A moze cos bardziej optymistycznego?Czy wy juz naprawde
    nie macie wiekszych problemow
    tylko sie zastanawaic czy popelenic samobojstwo czy nie?



    Alez oczywiscie, chetnie porozmawiamy na INNE TEMATY wink Czekamy na propozycje ...

    .
  • czuk1 01.07.19, 15:43
    pia.ed napisała:
    > Widze czuk, ze tez jestes "nocnym markiem" big_grin

    Moje potrzeby snu to 6 godzin. Zauważ tu - piszę/idę spać o godz. 0.oo to wczesnego rana ( 6 h) już jestem wyspany.
    Nocny marek zaczyna dotyczyć takich co w nocy łażą i spać nie dają. A tu jest przypadek późnego kładzenia się spać i wczesnego wstawania. Można by chyba nadać mi przezwisko -
    "żywotny starzec".
    pozdrawiam smile
  • czuk1 01.07.19, 16:00
    engine8 napisał(a): ….A moze cos bardziej optymistycznego?Czy wy juz naprawde
    nie macie wiekszych problemow

    Tak. Widzę, że na forach emeryckich interesujące są tematy - wypoczynku emerytów, pożytecznego spędzenia czasu, doświadczeń ze służbą zdrowia, wymiana informacji w zakresie leczenia i wszelkie polityczne.
  • engine8 01.07.19, 18:30
    No i tak byc winno..... My mamy czas - nam sie juz nigdzie nie spieszy.. a glosowac pojdzimey bo may na to czas..
  • pia.ed 01.07.19, 17:02

    Chyba niespokojnie spie, bo rano jestem zawsze niedospana...
    W kazdym razie 6 godzin nigdy mi nie wystarczalo ....
    zima moge spac nawet 10 godzin i co najciekawsze:
    najlepiej mi sie spi przed poludniem!
    Przeciez dzieci ani wnuki mi nie placza, to czego bede sobie zalowala? big_grin

    .
  • pia.ed 01.07.19, 17:19

    ... na forach emeryckich interesujące są tematy - wypoczynku emerytów,
    pożytecznego spędzenia czasu, doświadczeń ze służbą zdrowia,
    wymiana informacji w zakresie leczenia i wszelkie polityczne.



    Wypoczynek czy pozyteczne spedzenie czasu jest bardzo indywidualne, bo np. babcie uwielbiaja
    przeznaczac caly swoj czas wnukom stojac przy kuchni i pichcac cos, co wnuki bardzo lubia...
    mimo bolu krzyza czy puchniecia nog, na co ja sie absolutnie nie pisze!

    .
  • engine8 01.07.19, 18:35
    No bo nie wiem czy masz wnuki ale kiedy ja nie mialem to mialem zupelnie inne spojrzenie na to....
    Do wnukow podchdzi sie zupelnie inaczej niz nawet do wlasnych dzieci.... a to z kilku wzgledow pierwszy ze to co dla nich robimy to dlatego ze chcemy a rodzice musza.... Ze spozieramy na nie bedac o 20 czy 30 lat starsi.. i mamy czas i dopiero teraz potrafimy ogarnac jak sie rowijaja i fizycznie i psychicznie bo jako rodzice to bylismy zabiegani i to przmienelo jak burza gdzies obok...
  • czuk1 01.07.19, 17:20
    Mam na to odpowiedź.
    Sen - 6 godzin,.... to chyba za mało. Starcza dla dożywających starców. Jest to psychicznie wymuszone, bo krócej śpiąc starzec stara sobie przedłużyć życie.
    Kobiety takiego odruchu nie mają. Mają życie zaprogramowane na dłużej a dłuższy sen to też lepsze zdrowie.
  • pia.ed 01.07.19, 17:48
    czuk1 napisał:

    > Sen - 6 godzin,.... to chyba za mało. Starcza dla dożywających starców.
    Jest to psychicznie wymuszone, bo krócej śpiąc starzec stara sobie przedłużyć życie.
    Kobiety takiego odruchu nie mają. Mają życie zaprogramowane na dłużej
    a dłuższy sen to też lepsze zdrowie.


    No to mnie ucieszyles takim stwierdzeniem ... bo jesli z jakiegos powodu nie dospie,
    to moj caly dzien jest zmarnowany. Nie funkcjonuje, mam dreszcze i bol glowy ...
    czuje sie tak, jak chyba czuje sie bokser po poteznym ciosie...

    .

    .
  • engine8 01.07.19, 18:38
    A ja do tego w ciagu dnia robie sobie obowiazkowo pol godzinna drzemke.... i nazywam to "sjesta"
    Przechodzac na emryture mowil ze robie to dlatego ze zmeczony jestem rutuna pracy i zycia i na emeryturz ebede mogl zyc i operowac spontanicznie.....
    Oj a teraz to powtarzam i sie sam z siebie smieje. Mam wieksza rutyne niz kiedykolwiek.
  • pia.ed 02.07.19, 16:13

    Nie mam wnukow, bo syn nie znalazl odpowiedniej osoby ktorej by chcial i ktora by go chciala...
    ale nigdy nie jest za pozno dla mezczyzny. Sama do malzenstwa tez sie nie spieszylam,
    bo mialam ciekawsze rzeczy na glowie, chocby moje podroze zagraniczne i jeszcze mase innych zainteresowan ...
    taka wolna dusza po prostu. Dziecko urodzilo sie tylko dlatego, ze moj szwedzki maz bal sie, ze moze mnie stracic,
    wiec zgodzilam sie na dziecko, choc dla mnie bylo dalej "za wczesnie" ...

    No i stracil mnie, bo kiedy synek mial 6 miesiecy zostawilam meza, miedzy innymi dlatego,
    ze dzieckim sie wcale nie interesowal... a ja nie nalezalam do tych, ktore dalaby sie "uziemnic"
    i zrezygnowac z swoich marzen - z braku pieniadzy.
    Decyzji nie zaluje, bo swietnie dalam sobie w zyciu, tak zawodowo jak ekonomicznie,
    czego nie moge powiedziec o moim mezu, ktorego jedyna wada byly sklonnosci do gry,
    wiec wiadomo jak skonczyl sad

    .
  • engine8 02.07.19, 18:43
    "za wczesnie" powadasz? Moj syn sie urodzil kiedy ja bylem chyba na 4 roku studiow.... - to mozna bylo nazywac za wczesnie bo ani pracy ani mieszkania ....ani czasu na pelny udzial w wychowaniu przez pierwsze 1.5 roku.. Ale nigdy nie zalowalismy. Byla to wpadka oczywiscie ale bylismy malzenstwem wiec "legalna wpadka" . Rozplanowalismy reszta dookola tego i bylo OK.
    A wiec w zasadzie to od zawsze bylismy w 3-ke.
    On natomiast zdecydowal sie na dziecko kiedy jego zonie budzik biologiczny dzwonil 24/7 smile bo uwazal ze my nie mielismy zycia bez dziecka.... no to prawda ale nigdy ne czulismy sie ze dziecko nas w jakis sposob hamowalo czy wymagalo zyciowych kompromisow - a u nich to bylo widac jako ze byli juz ustawniei zawodowo i materilanie a tu nagle caly swiat sie bardzo skomplikowal.... i musial byc dostsowany do tego co dziecko potrzebuje a wiec sportowe auto trzeba bylo zamienic na wieksze 4 drzwiowe, Z kolegami sptykac sie na piwo rzadziej. Ustawic sobie prace tak aby miec czas zajac sie dzieckiem ( u nas ojcowie tez moga miec urlop na wychowaie dziecka - wprawdzie nie pol roczny ale ..) a wiec Mamusia musiala zrezygnowc z super platnej ale wymagajacej dlugich godzin na taka 8-5 i jeszcze wynegocjawac zeby mogla pracowac 6-3 smile
    Ale sa szczesliwi i to najwazniejsze... Tak ze nie ma jednej recepty..

    Tak ze my blismy rodziami bardzo mlodymi a oni sa "dojrzalymi" i to widac... smile
    No i my wychowwylasmy dziecko w czasie kiedy mielismy max enrgii a na studia szlo kiedy mielismy max dochodow.... Tylko ze jak spotykalsmy sie z ludzmi majacymi dzieci w podobnym wieku to my blismy o jedno pokolenie mlodsi a jak spotykalismy tych w naszym wieku to kiedy nasz syn byl na studiach to ichne dzieci w szkole odstawowej. Tak ze on pracowal ponad 20 lat i byl zupelnie niezalezny kiedy my szlismy na emeryture a jak on pojdzie na meryture to corka pewnie dopiero skonczy studia... a teraz dzieci po skonczeniu studiow zwykl ewracja do domu bo sie okazuje ze zycie na wlasn reke jast bardzo trudne i wrecz niemozliwe" smile

  • engine8 02.07.19, 18:49
    Tak ze my "odwalisimy" to co trzeba bylo - jak wychowanie dziecka i podrozowanie wtedy kiedy mielismy i energie i kase a idac na emeryture nie mamy zadnych obciazen poza zadbaniem o samych siebie..
    Swiata kawalek zwiedzilismy a teraz mozemy robic co si enam podoba - i co sie chce... ale mnie na wcale nie podnica lot 17 godzin aby zobaczyc Australie..... ale 20 lat temu to nie bylo najmniejszym problemem.
  • pia.ed 03.07.19, 00:34

    Kiedy wychodzilam za maz, to jak na Polske bylam juz stara panna ... trzy lata potem zdecydowalam sie na dziecko. Poniewaz szybko stalam sie samotna matka, a dalej mialam ochote na zycie, wiec nie ja dostosowalam sie do dziecka, tylko dziecko do mnie ... i nikt z nas na tym nie stracil...
    Podrozowalismu we dwojke, bo ojciec dziecka jak pisalam, zupelnie sie nim nie interesowal. Mnie to bylo na reke bo wychowalam syna tak jak ja chcialam, a przy okazji nauczylam samodzielnosci, bo nie mialam w rodziny, ktora by mi w czyms pomogla i odciazyla.

    Co do zwiedzania Australii, to nigdy o tym nie marzylam ... a szczegolnie kiedy dowiedzialam sie,
    ze podroz z Kopenhagi do Sydney trwa 27 godzin! Do Tajlandii, owszem, nawet w tej chwili bym pojechala, ale pod warunkiem, ze z biletem w pierwszej klasie i pobytem w pieciogwiazdkowym hotelu! Wlasnie z pobyt w hotelu byl dla mnie najwiekszym problemem, bo musze placic za pokoj dwuosobowy choc jestem sama!

    Ostatni raz podrozowalam z synem kiedy mial 19 lat i zrobil mature. Pojechalismy wtedy na miesiac do Nowego Jorku, gdzie na Manhatan wynajelismy mieszkanko od Szwedki ktora spedzala wakacje u rodzicow pod Malmö. Niestety niedlugo potem przeniosla sie do mniejszego miasta i juz wiecej nie mialam tak wspanialej mozliwosci.

    .

  • engine8 01.07.19, 18:28
    Ja ide spac o 22:00 i budze sie ok 6:30 (czyli tyle co dziecko? Potem "dojrzewam" do ok 7:00 i robie 30 minutowe poranne cwiczenia.
  • uoia 07.06.19, 17:43
    Engine8, ja o tym co napisales myslalam. Znam tez moja rodzine i mam nadzieje, ze zaakceptuja w 100% moja decyzje. Ja mysle, ze jest to process powolny, rozmawiamy o tym, czasem nawet sie klocimy (tak troszeczke). Niektore rzeczy trzeba oswoic. W kazdym razie, jak bede widziala, ze mimo rozmow, ciagle maja wtpliwosci, zmienie decyzje. Nie chce, zeby oni zrobili cos wbrew sobie albo mnie, nie chce, zeby potem czuli sie winni.
  • tade-k53 23.06.19, 10:44
    Zawsze warto pomyśleć o wieczności.
    Mt 7:21 "Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie."
    tradycja2012.blogspot.com/


    --
    "A jeśli sprawiedliwy z trudnością dostąpi zbawienia, to bezbożny i grzesznik gdzież się znajdą?" 1P 4:18

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.