Dodaj do ulubionych

Przeście na emeryturę?

18.09.06, 19:50
Dla mnie to tak duża zmiana,że nie mogę się jeszcze przyzwyczaić. Zaczęłam od
uporządkowania mieszkania aby mieć zajęcie i nie myśleć.Ja zawsze taka
zorganizowana i zabiegana, raptem nie muszę się nigdzie spieszyć, nie muszę
rano wstawać, właściwie to nic nie muszę.Jak przez to łagodnie przejść?
Edytor zaawansowany
  • kamize5 18.09.06, 20:01
    Ten okres mam za saba, nagle nie musiałam rano wstac...i co dalej????????
    Nie mam wnuków. Zapisałam sie na Uniw. Trzeciego Wieku. Miałam juz powód aby wyjśc
    z domu do ludzi. Mam tam mnóstwo róznych ciekawych zajec i sporo równie ciekawych
    odczytów , prelekcji. Do tego jest szeroka oferta kulturalno-oswiatowa i
    turystyczno- krajoznawcza
  • grenka1 18.09.06, 20:30
    Nie przejmuj się, najgorsze pierwsze 10lat, a potem już z górki.
    Przyzwyczaisz się.


    --
    Marzenia miej takie, jakbyś miała żyć wiecznie.
    Żyj tak, jakbyś miała umrzeć jeszcze dziś.
    (James Dean)
  • maladanka 18.09.06, 21:16
    przyjemność będzie wtedy,gdy rano będzie ciemno,będzie lało i wiało, a Ty w
    cieplutkim łóżku pomyslisz, nie muszę ...
    całe lata chodziłam do pracy na 7.oo więc pobudka była czasem i o 5.oo i gdy
    poszłam na emeryturę,z premedytacją nastawiałam budzik,po to,żeby mieć
    przyjemnośc powiedzenia sobie - o,takiego....wstanę najwyżej siku, a nie do
    pracy smile
  • 52ania 18.09.06, 22:08
    Ja cieszylam się, kiedy przeszlam na emeryturę.Przez ostatnie 3 lata mojej
    kariery zawodowej dojeżdżałam do pracy MPK (dwoma autobusami).To byl
    koszmar.Deszcz, zimno, zawieje śnieżne, a ja na przystanku.Często było tak, że
    dojezdżalam do przystanku, a drugi autobus odjeżdzał i nie zdazyłam się
    przesiaśc.Trzeba było czekac i 0,5 godz.Teraz jest tak, jak pisze maladanka.Nie
    muszę wstawac skoro świt. Ja wiem, po emeryturze już tylko śmierc.Zanim to
    nastapi można nadrobic zaległości w lekturze, odnowic stare znajomosci, zajac
    się hobby na które przedtem brakowało czasu, wyjsc do kina,
    teatru........itp.Wyjechac do sanatorium.Odwiedzic kosmetyczke.No i pisac tutaj
    na tym forum, jak najwiecej.Ja mam dom z ogrodem i wnusię, którą zajmuje się do
    południa, a czasami aż do wieczora.Mam mało wolnego czasu.Tobie tez tego życze.
  • jaga_22 19.09.06, 15:02
    Przeszłam na emeryturę 2 lata temu.Odpoczywałam pół roku i jeszcze się
    załapałam.Zdecydowałam w ciągu paru minut,że koniec.Od maja tego roku robię co
    chcę.No może niezupełnie.Jak by nie było mam na głowie 6 osób,a co drugi 2-je
    wnuków po szkole.Trzeba ugotować,wyprać itd.Ale mam taki luz.Wstaję o której
    chcę.Mogę oglądać póżno telewizję.Cały dzień mam wolny komputer.
    Zaczęłam sobie dogadzać.Mam na coś ochotę no to już.Zazdroszczę tylko
    sprawności.
  • grenka1 19.09.06, 17:58
    A nie możesz się odizolować od tych 6 osób, podejrzewam, ze są już pełnoletnie.
    Ja zawsze mówię, że:
    - Ja swoje lekcje odrobiłam.

    2 sztuki wychowałam sama, nikt mi nie pomagał, był żłobek, przedszkole i nawet
    opiekunka przez pewien czas.

    A wnuki mają rodziców, jak sobie wychowają tak będą mieli.
    W przypadku jakichś kłopotów wychowawczych, to zawsze jest wina babci,
    bo babcia rozpuściła.

    --
    Marzenia miej takie, jakbyś miała żyć wiecznie.
    Żyj tak, jakbyś miała umrzeć jeszcze dziś.
    (James Dean)
  • jaga_22 19.09.06, 21:19
    Pomału nas ubywa.Kiedy córka była na ostatnim roku studiów, wyszła za mąż.
    Doszedł zięć.Urodziła dwoje dzieci.Skończyła UW.dostała się do pracy.
    Mieszkali przez 8 lat z nami.Pomogliśmy wychować dzieci.Teraz mają swoje
    mieszkanie.
    Syn ożenił się w zeszłym roku.Narazie mieszkają u nas.W marcu idą na swoje.
    Zostanie :ja zmężem,córka panna pracująca i syn kawaler pracujący.
    Jak się ma duża rodzinę,trzeba się liczyć z tym ,że trzeba pomóc.Zresztą
    inaczej bym nie umiała.Taka jest prawda,że ja nie narzekam.Tak się tylko wydaje,
    że kupa luda.Mam spore mieszkanie,więc tłoku nie ma.
  • ira.mak 19.09.06, 22:54
    Do wszystkiego się można przyzwyczaić[ponoć]Staram się w to uwierzyć,bo jakoś
    coraz gorzej zaakceptować mi moje miejsce zamieszkania.Mam za dużo czasu,nie mam
    się nad kim"kokosić" bo jesteśmy tylko we dwójkę,najbliższe dziecko 15 km,wnusia
    chodzi do przedszkola,oboje pracują,radzą sobie.Zebyście wiedziały co ja
    wyrabiam czasem żeby sobie czas wypełnić!!!!
  • jaga_22 20.09.06, 10:19
    A co?,a co? wyrabiasz Irenka,może się przyda w przyszłości jak zostaniemy sami?
    Pomysłów nigdy za wiele.
  • ira.mak 20.09.06, 16:57
    Różne rzeczy wymyślam,pomysłow to ja mam sporo-gorzej z realizacją.
    Mam psy i koty,kwiaty.,dużo czytam,trochę maluję[ostatnio trochę
    zaniedbałam],umiem tkać gobeliny,szyć,szydełkować,haftować.Gorzej że jak mi sie
    nie chce to nie robię nic.Zebym tu miała kogoś kto by ze mną cos dłubał-w
    przyszłym roku siostra idzie na emeryturę to częściej do mnie wpadnie.....
  • jaga_22 20.09.06, 17:40
    Kwiaty to ja też mam,nawet dużo,ale w mieszkaniu.Mam też 2 koty i królika
    miniaturkę.
    Miałam psa,ale był chory na serce i miał pełno guzów w brzuchu.Musiałam go uśpic
    w kwietniu,bo już organizm nie przyjmował pokarmu.
    Powie ktoś przecież to tylko pies.A ile ja łez wylałam po nim.Na komputerze mam
    tapetę z jego zdjęciem.Był naszym przyjacielem.Miał 14 lat.
    Co do robótek,to mam dwie lewe ręce.Ja poprostu nie mam cierpliwości.
  • grenka1 20.09.06, 18:12
    Ja mogę wraz z Tobą dziergać na drutach, albo na szydełku,
    no ostatecznie możemy razem coś uszyć.
    --
    Marzenia miej takie, jakbyś miała żyć wiecznie.
    Żyj tak, jakbyś miała umrzeć jeszcze dziś.
    (James Dean)
  • ira.mak 21.09.06, 18:23
    trochę się zrobiłam leniwa ale zimą na pewno bedę dłubać,bo muszę mieć czymś
    zajęte ręce,nawet jak oglądam film
  • 52ania 21.09.06, 21:26
    Mogę z Wami hekielkowac, czyli szydełkowac,wyszywac, robic makramy. Kiedyś
    bardzo ladnie cerowałam.Mam dużo serwt,makram ze sznurka, obrusów, powłoczek na
    poduszki itp.Dziwne, ale ja to wszystko mam poukładane i nie uzywam tego.Teraz
    jest tak duzo ciekawych i tanich rzeczy.Chyba nie lubię staroci.Kiedyś prałam
    serwety, krochmaliłam, wyciągałam na ramce.Pamietam, jak robiłam na szydełku
    dużą serwetę - lisc, do tego 6 malych serwetwk i uchwyty do szklanek.Wszystko w
    jednym kolorze.Takie prezenty dawalam rodzinie i kolezankom.Starszym dawałam
    chusty z wełny.Dzieciom robiłam czapki, kapelusiki, szaliki, kołnierzyki.Czy Wy
    swoje prace też trzymacie w szafach?
  • jaga_22 22.09.06, 13:54
    Ale zdolne z was dziewczyny.Kiedyś umiałam mereszki, ścieg
    lewa -prawa,jednostronny i ryżowy.Mama potrafiła szyć,robić różne rzeczy
    czapki ,rękawiczki.szaliki.Mnie nigdy do tego nie ciągnęło,ale bardzo lubię
    takie rękodzieło.
  • lata_morgana 25.09.06, 08:08
    Dziękuje za rady.Obecnie korzystam z pięknej pogody i nie ma mnie w domu/tak
    się to mówi/.Pozdrawiam forum i do miłego "napisania".
  • ira.mak 25.09.06, 14:54
    Kiedys nie bylo tylu ładnych rzeczy,czlowiek jak umiał cos zrobic,to było
    fajnie-ja np.robiłam swetry i mialam frajdę,bo nikt takich nie miał.Ja to robię
    bez żadnych wzorów,np.wymysliłam sobie swetr w jesienne liście -to tak jak
    pędzlem sobie maluję-dobieram kolory,wplatam...Potem juz się tak samo tego nie
    powtorzy....
  • 52ania 25.09.06, 21:18
    A to ciekawe.Ja zazwyczaj miałam gotowe wzory z gazet, z ksiazek, od koleżanek
    odkalkowane itp.Ira.mak Ty jesteś artystka. Pan Bóg dał nam talenty, nie
    zmarnuj swojego.
  • ira.mak 25.09.06, 22:43
    Wiesz,kiedys sie uczyłam rysunku,malarstwa-a talent to już dawno
    zmarnowałam.Teraz to czasem jak mnie ręce "swędzą" to wyciagam pędzle,farby....
  • jaga_22 26.09.06, 10:57
    No cóż,nie jestem takim ostatnim beztalenciem.Umiem korki wymienić,żarówkę
    wkręcić,rozkręcić i skręcić syfon hydrauliczny... chyba Pan Bóg
    pomylił się co do płci.
    Miałam dwóch starszych braci.Mama mówiła mi,że nie chciałam chodzić w sukienkach
    tylko w spodenkach.Zresztą do dziś wolę spodnie.
  • pia.ed 26.09.06, 11:27
    Po przejsciu na emeryture zainteresowalam sie komputerem.
    Moze troche za pozno, bo wiele rzeczy nie chce mi wchodzic do glowy
    co powoduje, ze czesto jestem zirytowana ...

    Moze za wiele od siebie wymagam?
  • ira.mak 26.09.06, 12:17
    Ja też się denerwuję że za mało umiem,ale pomału metodą prób i błędow do czegoś
    zawsze się dojdzie-postaraj się spokojniej to traktować.ja teraz aktualnie
    czekam az syn przyjedzie i mi parę rzeczy wytłumaczy,bo sobie cos tam
    pościągałam i nie wiem co dalej.Najwazniejsze ze podstawy pojęłam,opanowałam
    ściąganie muzyki,kopiowanie itp,a reszta? A co -świat sie zawali?
  • pia.ed 27.09.06, 00:48
    W tym problem, ze nie mam nikogo kto by mi mogl wytlumaczyc ...
    Syn zna sie na tym jeszcze mniej ode mnie!

    Pytam sie znajomych z internetu, ale wlasnie te tlumaczenia stresuja mnie
    bo tlumacza mi jakbym byla na ich poziomie.
    Dziekuje wiec grzecznie za pomoc i pytam sie kogos innego ...

    Takie rzeczy jak sciaganie muzyki czy filmow nie interesuja mnie,
    ale zaczelam fotografowac moja cyfrowka ktora lezala
    nieuzywana od trzech lat no i musialam nauczyc sie sciagac zdjecia na komputer,
    przerabiac je czy wysylac.
    Ile przy tym stracilam nerwow, bo nic mi nie wychodzilo i dalej czasem
    nie wychodzi bo zapominam.



    ira.mak napisała:

    > Ja też się denerwuję że za mało umiem,ale pomału metodą prób i błędow do
    czegoś
    > zawsze się dojdzie-postaraj się spokojniej to traktować.ja teraz aktualnie
    > czekam az syn przyjedzie i mi parę rzeczy wytłumaczy,bo sobie cos tam
    > pościągałam i nie wiem co dalej.Najwazniejsze ze podstawy pojęłam,opanowałam
    > ściąganie muzyki,kopiowanie itp,a reszta? A co -świat sie zawali?
  • ewa553 26.09.06, 17:34
    ja tez jestem na emeryturze 2 i pol roku. Nie mialam najmniejszego problemu z
    przestawieniem,. Stress pracowy zamienilam niemalze na stress wolnego czasusmile))
    fakt ze plany mialam takie, ze natychmiast po przejsciu na emeryture, a byl to
    1.maja, mialam dosc aktywny czas: i wyjechalam na maly urlop i mialam przez
    pare dni gosci z innego forum (z calego swiata), potem znowu wyjechalam na pare
    dni itd. Potem sie to ulozylo, to szukalam nowych zadan. Wzielam wolontariat,
    ktory mi troche czasu zajmuje, rok temu kupilam ogrod i to juz mnie zupelnie
    zajelo. Ile to przyjemnej pracy, przebywania wsrod natury, obserwowania jak cos
    rosnie, sluchania ptaszkow, obserwowania wazek nad oczkiem - godzine moglabym
    tak wymieniac. Pierwszy raz od lat nie pojechalam we wrzesniu w gory i wcale mi
    tego nie brakuje. Jestem opalona od stalego przebywania na powietrzu. I czuje
    sie szczesliwa. Ze zdrowiem to roznie - glownie ortopedyczne dolegliwosci, ale
    co tam, bywaja gorsze sprawy. Musze dodac, ze jestem sama, nawet zadnej rodziny
    tu nie mam w Niemczech. Ale sobie po smierci Meza "zbudowalam" grono dobrych
    znajomych, tak ze nie czuje sie samotna. Przeprsazam ze sie rozgadalam, ale
    wiecie, ja jestem gadulasmile))
    --
    *********
  • grenka1 26.09.06, 18:18
    A gadaj sobie gadaj do woli, my tak lubimy czytać to co jest napisane.

    --
    Marzenia miej takie, jakbyś miała żyć wiecznie.
    Żyj tak, jakbyś miała umrzeć jeszcze dziś.
    (James Dean)
  • ira.mak 27.09.06, 20:01
    No wlasnie-gadaj ile chcesz,ja też z chęcią poczytam i pogadam z tobą bo
    mieszkam teraz na końcu świata i mój pies niedługo będzie umiał mówic-bo jest
    bez przerwy narażony na dyskusje ze mną
  • grenka1 27.09.06, 20:04
    A Twój mąż nie mówi, że babie odbiło?

    --
    Marzenia miej takie, jakbyś miała żyć wiecznie.
    Żyj tak, jakbyś miała umrzeć jeszcze dziś.
    (James Dean)
  • ira.mak 27.09.06, 20:06
    Zaglądałaś na stronę www.czterdziestolatki.pl
    tam jest dużo informacji własnie dla takich ludzi jak my-o komputerach,bardzo
    fajna strona,przystepnie podane instrukcje,informacje-zajrzyj
  • grenka1 27.09.06, 20:28
    zajrzyj też na ten link. Tam jest mnóstwo wiadomości na interesujące Cię tematy.
    forum.gazeta.pl/forum/0,46581,1540807.html?x=1512124
    a szczególnie pod ten link:
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=38646
    A jeżeli czegoś nie będziesz wiedziała, to zadaj pytanie na tym Forum, a każda
    z nas w miarę możliwości i wiedzy Ci pomoże.

    --
    Marzenia miej takie, jakbyś miała żyć wiecznie.
    Żyj tak, jakbyś miała umrzeć jeszcze dziś.
    (James Dean)
  • pia.ed 27.09.06, 20:39
    Dziekuje za rade.
    Wlasnie zwrocilam sie o pomoc do fachowcow z Forum na ktorym udzielam sie
    od czterech lat.

    Napisalam na priv a odpowiedz dostalam na forum.

    Przeczytaj sobie "rozwiazanie mego problemu", data odpowiedzi
    poniedzialek 18 wrzesnia.
    Mam nadzieje, ze zrozumiesz odpowiedz fachowca, bo ja KOMPLETNIE nie!!!
  • grenka1 27.09.06, 20:52
    Daj se spokój, toż to czarna magia.
    Ja wiem, że chodzi Ci o takie łopatologiczne wytłumaczenie problemu.
    A napicaj mi o co konkretnie CI chodzi może będę mogła pomóc.
    I nie denerwuj się, bo to nic Ci nie da.

    --
    Marzenia miej takie, jakbyś miała żyć wiecznie.
    Żyj tak, jakbyś miała umrzeć jeszcze dziś.
    (James Dean)
  • pia.ed 27.09.06, 21:12
    W skrocie chodzi o to, ze na moim twardym dysku mam umieszczone czyjes zdjecia.
    Ta osoba naciska, zeby jej te zdjecia przeslac - w czym ma oczywista racje ...
    Dzis oskarzyla mnie o zla wole, ze zdjec nie chce wyslac. Zepsula mi humor na
    caly dzien!

    Probowalam wysylac po jednym, ale to zajmuje duzo czasu
    bo laduje sie kilka minut. Najgorsze, ze bardzo czesto nie chce sie naladowac,
    wszystko znika i musze zaczynac od nowa.
    W sumie udalo mi sie wyslac 5 zdjec przez trzy dni!
    Ile sie przy tym nawsciekalam nie musze mowic.

    Czy jest jakis inny sposob wyslania tych zdjec?
    Wyslania ich hurtem?
    Fotoshopu, ktory moze by cos pomogl w tym wypadku, nie mam.
  • grenka1 27.09.06, 21:07
    A jakie Ty masz zainstalowane oprogramowanie?
    Ja mam Windows XP.

    --
    Marzenia miej takie, jakbyś miała żyć wiecznie.
    Żyj tak, jakbyś miała umrzeć jeszcze dziś.
    (James Dean)
  • pia.ed 27.09.06, 21:13
    Tez mam Windows XP
  • grenka1 27.09.06, 23:16
    Rozumiem, że masz te zdjęcia odpowiednio pomniejszone programem Irfan Wiew.i
    znajdują się w Moich dokumentach w folderze Zdjęcia.
    Otwierasz Moje dokumenty i szukasz tego pliku ze zdjęciami. Otwierasz go i
    ukazują Ci się zdjęcia w postaci takich małych kwadracików.
    Klikasz na pasek EDYCJA-zaznacz wszystko.
    Po lewej stronie rozwija się zakładka i tam jest w pionie taka kopertka z
    napisem:Wyślij zaznaczone elementy pocztą e-mail. Otwiera Ci się okienko z
    dwoma pozycjami: Zmniejsz wszystkie obrazy
    Zachowaj rozmiary oryginalne.
    Klikasz na to co Ci pasuje tzn. jakie chcesz wysłać te zdjęcia i klik OK.
    Potem na poczcie wpisujesz sobie dane odbiorcy i wysyłasz.
    Wszystkie zdjęcia pójdą Ci jednym e-mailem.


    --
    Marzenia miej takie, jakbyś miała żyć wiecznie.
    Żyj tak, jakbyś miała umrzeć jeszcze dziś.
    (James Dean)
  • grenka1 28.09.06, 00:08
    Odbierz pocztę gazetową.
    Tam masz inny sposób wysłania.
    Bo ten co Ci podałam, to jest wysyłanie całej zawartości Twoich obrazów.

    --
    Marzenia miej takie, jakbyś miała żyć wiecznie.
    Żyj tak, jakbyś miała umrzeć jeszcze dziś.
    (James Dean)
  • lata_morgana 28.09.06, 16:38
    Pia, ja też jestem " starej daty" ale na szczęście mam synów biegłych w IT, ale
    to czasami nie może pomóc na odległość. Pozdrawaim, wytrwałości, cokolwiek to
    znaczy.
  • grenka1 29.09.06, 17:10
    No napicaj jak Ci poszło z tym wysyłaniem !!!!

    --
    Marzenia miej takie, jakbyś miała żyć wiecznie.
    Żyj tak, jakbyś miała umrzeć jeszcze dziś.
    (James Dean)
  • lata_morgana 01.10.06, 11:14
    Po miesiącu bycia emerytką muszę stwierdzić, że to nie jest łatwe jak dla
    mnie , na pytanie o zajęcie jeszcze łapię się na tym, że chce podać pracę a
    potem ta refleksja,że już po. Cholercia być emerytką wcale nie brzmi dumnie.
  • olajosz 03.10.06, 12:11
    Ja przeszłam na emeryturę w lipcu a mój mąż w sierpniu.Cieszymy się jak
    dzieci.Nareszcie mamy luzik!Wnuki 14 i 15 lat,więc pomocy przy opiece nie
    potrzeba i możemy robić wszystko na co nam przyjdzie ochota.Tyle mamy
    pomysłów,tyle planów .....Oby tylko zdrowie dopisywało.
  • 52ania 03.10.06, 16:37
    No to pieknie.U mnie maz pracuje.Ja, jako emerytka jestem zawsze tam, gdzie
    mnie potrzebują.Dla siebie tez mam czas, albo go nie mam.Samo życie.
  • lata_morgana 07.10.06, 10:00
    Olu życzę Tobie i mężowi dużo radośći w spełnianiu swoich pomysłów, ja na razie
    swoje szalone spełniam niejako sama bo mąż jeszcze musi pracować aby odejść jak
    to się mówi na zasłużoną ........ itd.
  • jaga_22 07.10.06, 10:08
    Ja muszę jeszcze pomóc córce z dzićmi,bo są za małe aby być same -9 i 11 lat.
    Szcególnie ten młodszy ma dziwne pomysły i lubi doświadczenia.
  • olajosz 07.10.06, 15:02
    Dziękujemy za sympatyczne życzenia.My dopiero teraz możemy żyć zupełnie na
    luzie.Nikt nam nigdy w życiu nie pomagał bo brakowało babć.Póżniej,jak tylko
    mogliśmy,pomagaliśmy dzieciom w wychowywaniu wnuków ,o swoich potrzebach nawet
    nie myśląc.Teraz przyszedł nasz czas i cieszymy się wszystkim
    dookoła.Pozdrawiamy.
  • ewa553 04.10.06, 22:33
    byla u mnie przez tydzien przyjaciolka. tez jest od paru lat na emeryturze.
    och, jak nam bylo dobrzer! Moje koty zaprzyjaznily sie z jej psem, wiec bylo
    swietnie. zadna z nas nie mialaby ochoty juz pracowac. ale powiedziala, ze
    jednego jej brakuje: porannych rozmow w pracy o wieczornym, obejrzanym
    programie telewizyjnymsmile)))) ale to juz chyba problem nie rencistek lecz
    singelek?
    --
    *********
  • lata_morgana 07.10.06, 10:04
    Mnie brakuje na dzisiaj tej codziennej porannej mobilizacji,leniwa się robię a
    może to jesień na mnie już działa?
  • julinka601 09.10.06, 14:52
    Na emeryturę wybieram się za pół roku i to wcale nie najwczesniejszą.Naturalna
    kolej rzeczy .Nigdy nie bałam sie upływającego czasu ,nie przeżywałam okrągłych
    rocznic.Każdy okres mojego życia cieszył mnie i był okazją do spełnienia
    się /długa ,beztroska i szalona młodość,małżeństwo i wymarzone
    macierzyństwo,okres spełnienia zawodowego , gdy dzieci podrosły/.I wreszcie
    czeka mnie pożegnanie z pracą i nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie ...
    No właśnie.W połowie czerwca dowiedziałam się o "fatalnym zauroczeniu "mojego
    meża najpierw było wirtualne a pózniej całkiem realne/po 30 latach
    malzeństwa /do tej pory byłam jego jedyną kobietą ,nie był bawidamkiem ,nigdzie
    sam nie bywał//.Szok,niedowierzanie,rozmowy,bezskuteczna próba ratowania
    zwiazku , wszystkie fazy załamania nerwowego.Świat mi sie zawalił.Miałam
    wszystko zaplanowane do końca życia.Dzieci usamodzielniły sie.Było nam
    znakomicie we dwoje.Mąż na wczesniejszej emeryturze ja jeszcze czynna
    zawodowo.No i właśnie nadmiar wolnego czasu i nieograniczony dostęp do
    komputera spowodowały ,że stalo sie to co sie stało. I jest to bardzo silne
    uczucie.Jesteśmy w separacji choć mieszkamy pod jednym dachem i to jest ogromny
    dyskomfort.Nie chce się wyprowadzić.Pani jest z innego miasta wiec spędzaja
    dłuższe ,czy krotsze weekendy mniej więcej dwa razy w miesiacu.
    Zranił mnie boleśnie,zawiódł,utracił to co w nim najbardziej ceniłam
    tzn.uczciwość.Nie takiego go kochałam.A może ja go sobie wymyśliłam?Może zawsze
    taki był tylko ja tego nie chciałam widzieć?Fakt ,że wszystko sie skonczyło
    I jak ja mam się znależć na emeryturze?Jak nie utracic pogody ducha?Jak nie być
    monotematyczną?Żyję chwilą,planuje najwyzej na tydzień...Podobno zmiany
    działają stymulujaco na samorozwój...Chciałabym wyjśc poza krąg moich
    dotychczasowych znajomych...Czy to nie jest ucieczka?Może ktoś ma za sobą
    podobne doświadczenia?podzielcie się ze mną swoimi doświadczeniami czy
    spostrzeżeniami.
  • grenka1 09.10.06, 15:07
    Spakuj go w tytkę od cukru i wystaw za drzwi, skoro tak się kochają, niech go
    sobie bierze. Chyba, że chcesz jeszcze ten garnek skleić.
    Wtedy zadbaj o siebie, o swój wizeruneki udawaj, że Ci taka sytuacja odpowiada.
    Ubierz się ładnie, umaluj i wyjdź nawet na całą noc do koleżanki. Wróć rano
    szczęśliwa, zadowolona, nucąc piosenkę z uśmiechem na ustach.
    Może się ocknie i będzie zazdrosny.
    --
    Marzenia miej takie, jakbyś miała żyć wiecznie.
    Żyj tak, jakbyś miała umrzeć jeszcze dziś.
    (James Dean)
  • kamize5 09.10.06, 15:19
    Julinko czytałam , to co napisałas i przypomniała mi sie moja historia...
    Na forum znalazłam przemiłe panie , które wysłuchały wszystkich moich zwierzeń
    i przez cały czas dodawały mi otuchy i bardzo mnie wspierały..
    Sprawdziło sie powiedzenie , ze czas jest najlepszym lekarstwem.
    Dzisiaj korzystam z wolnosci i swobody, wychodze do ludzi, zmieniłam koleżanki,
    przewartościowałam swoje życie, zapisałam sie na UTW.
    Trzymaj sie - nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło...
    Ale ja mieszkam sama ...i staraj sie , aby u Ciebie było podobnie
    Oni- męzowie , na starość przyżywaja "mendopauzę"
  • ewa553 09.10.06, 16:57
    julinko droga, takie zauroczenia internetowe sa niebezpieczne. kazda facetka
    jest taka, jaka sie przedstawia. A krotkie spotkania nie pozwalaja zaslepionemu
    facetowi zauwazyc, ze moze nie wszystko jest takie piekne jak opisano.
    Podejrzewam, ze wlasnie przez to ze Twoj maz do tej pory zyl spokojnie na lonie
    rodziny, zaimponowalo mu zainteresowanie innej kobiety. Teraz musisz sobie -
    jak powiedziala juz grenka, postawic pytanie, czy chcesz o niego walczyc, czy
    raczej czym predzej pozbyc sie go. Tylko Ty mozesz odpowiedziec na to pytanie,
    czy warto walczyc, czy ta zdrada nie bedzie zawsze miedzy Wami stala. Czy
    potrafisz przebaczyc. I jesli chcesz walczyc, to tylko metoda grenki: nie
    placze i wyrzuty, tylko pokazac, na co Cie stac: na wieczne zadbanie, ladna
    fryzure, jakis nowy ciuszek, tajemnicze perfumy i jak najwiecej wychodzic z
    domu: chocbys miala przesiedziec dwa seanse w kinie. Jesli istnieje dla Was
    jakakolwiek szansa, to jednak powinno to zwrocic jego uwage, wzbudzic
    zainteresowanie tym, co Ty robisz. Zycze Ci powodzenia, niezaleznie od tego,
    jaka decyzje podejmiesz.
    --
    *********
  • ira.mak 09.10.06, 17:07
    Tylko broń Boże nie wmów sobie że jesteś gorsza,przeciwnie-Grenka dała ci dobra
    radę-dbaj o siebie,wychodz do ludzi,nie zasklepiaj sie w sobie.Nie był ciebie
    wart-tak sobie powiedz.Przeżyłam to kiedyś,byłam co prawda dużo młodsza i na
    dodatek z trójką dzieci.Dzieci juz odchowane,ja sama wyszlam drugi raz za
    mąż,właśnie obchodziliśmy 10-lecie.Myśl pozytywnie,wszystko będzie ok.I
    pamiętaj-z każdej sytuacji jest wyjście.A tak na marginesie-moja teściowa wyszła
    za mąż [powtórnie]mając 72 lata,wiec wcale nie jest powiedziane że musisz być do
    końca życia sama.A on? No cóz,pewnie musiał się sprawdzić-zwatpił w swoją
    męskość.Nie pokazuj mu że świat ci się zawalił.Przeciwnie-wychodz jesli tylko
    możesz.Wcale nie jest powiedziane że nie będzie tak jak kiedyś u mnie,wrocił mu
    rozum ale niestety za póżno.Trzymaj się!
  • lata_morgana 09.10.06, 23:24
    Rada radą ale Ty najlepiej wiesz czego chcesz i tego się trzymaj, powinno się
    udać.
  • jaga_22 10.10.06, 08:39
    Julinko,nie żałuj drania tylko siebie.Otwórz nowy rozdział swojego życia.
    To co radzą koleżanki forumowe,to po stokroć prawda.
  • julinka601 12.10.06, 14:35
    Jago,dzięki Ci i za wiarę we mnie i za ten artykuł " Nie umiem
    odejść" /psychoterapia/.To mnie porządkuje,utwierdza ,że to co dziś mi spędza
    sen z powiek, jutro może okazac się dobrodziejstwem.Wierzę mocno ,że tak będzie.
    A on?Nie ważne czy bedzie żałował czy nie /choć pewnie mialabym jakąś
    satysfakcję/.To już nie jest ten ktoś kto był dla mnie najważniejszy w życiu i
    nawet nie zamierzam wzbudzac w nim zazdrości.Chcę jedynie pokazać,że nie
    poddaję się i mogę sobie dokonale radzic bez niego.Bo mogę /tylko jeszcze o tym
    za często gadam/.Tymczasem pa...
  • ira.mak 12.10.06, 18:43
    Jak mi sie świat walił z poczatku było trudno.A potem życie singla nawet mi sie
    spodobało,też ma swoje uroki.Wyszłam co prawda za mąz ponownie ale czasem brak
    mi tej niezależności.A Ty sama sie przekonasz że klejenie czegos rozbitego nie
    ma sensu,zawsze zostaną rysy i zadrapania.....I nie był ciebie wart.
  • julinka601 10.10.06, 14:49
    Dzięki Dzieczyny za słowa otuchy.Nawet nie wiecie jakie to dla mnie wazne.I
    choc niby to wszystko wiem to potrzebuje wsparcia,utwierdzenia,wyrzucenia tego
    z siebie.Mój rozum ciągle walczy z emocjami.To takie trudne...mój mąż stal mi
    sie obcy,zbyt bolesnie mnie zranil bym mogła myślec o powrocie.On nie chce sie
    do niej przeprowadzić /ma zobowiazania wobec starej matki,mozliwości dorobienia
    do emerytury, a może boi się zwyczajnej codzienności odartej z wyjatkowości i
    jakiejś tajemnicy?,może nie jest pewien czy sprosta? a może pani nie ma
    warunków?/Zamiana mieszkania ?nie wyobrażam sobie ,że musiałabym opuścić
    miejsce,w którym przeżyłam 30 lat, w które zainwestowałam kupę ,zarobionych
    wyłącznie przez siebie pieniędzy,po to ,by godnie życ na emeryturze.Nie dość,ze
    zdradził mnie mąż,że przechodzę na emeryturę to jeszcze zmiana miejsca
    zamieszkania?Za du żo tych zmian.Zamiana mieszkania ,kiedy w okresie boomu
    mieszkaniowego małe mieszkania sa w cenie?Nie wiem czy udałoby się z tego
    wykroić dwie garsoniery.A poza tym kto sie tym zajmie?
    Nie kłócimy sięMamy nawet wspólną kasę/opłaty,chemia,żywność/ale kazde zamyka
    sie w swoim pokoju /zamki w drzwiach/,wymieniamy tylko konieczne komunikaty i
    ta dzwoniaca w uszach cisza.Najlepiej się czuje jak on wyjeżdża.
    staram sie zapelniać czas ,wychodzę,czasami wyjeżdżam,czytam i dobrze mi z
    tym .Ale irytuje mnie jak stroi się,kąpie,usprawnia,zażywa leki na poprawę
    potencji i wreszcie jedzie do niej.To jest chyba zazdrość,jedyne uczucie,które
    we mnie drzemie .gdyby nie robil tego na moich oczach...To zdrada ze
    szczególnym okrucieństwem.Nie wykazał cienia skruchy , nie było
    jednego "przykro mi" czy "przepraszam".Był zakompleksiony /skutecznie go
    wyleczyłam/ i tchórzliwy a teraz ten romans , ta kobieta dala mu taka siłę ,ze
    przestało się liczyc wszystko:wiara/ortodoksyjny katolik/,rodzina,przyjaciele i
    niezłomne zasady ,którymi nas katował.Nie byl latwym partnerem ale ceniłam w
    nim uczciwość,słowność i obowiązkowość.Teraz i to juz się zdewaluowało.
    Chodzę do psychologa/z takim sobie efektem/,staram się znajdowac rózne
    przyjemności ale nie jest łatwo.Po calkiem niezłych okresach przychodza
    kryzysy.Dbam o siebie,pamietam o fryzjerze,makijażu,modnym ubraniu.to
    niewatpliwie poprawia samopoczucie ale i tak ,gzieś na dnie duszy błąka się
    pytanie :w czym ona jest lepsza odemnie?A może ktoraś z Was pojawi sie czasami
    na GG , mój numer 8643768
  • ewa553 10.10.06, 16:42
    coz za wyjatkowa podlosc, brak taktu, ze sie tak afiszuje z tymi
    przygotowaniami. Jezeli uwazasz, ze nie ma szansy na powrot - bo Ty tego nie
    chesz, powinnas jednak moze przemyslec to ze wspolnym gospodarowaniem. Ty mu
    gotujesz, pierzesz, utrzymujesz mieszkanie w czystosci? Moze jednak przestaniesz
    dla niego robic zakupy, prasowac i wszystko to, co bardzo osobiste. Dlaczego
    masz przygotowywac jego rzeczy na randke? Przeciez to po prostu nieludzkie w
    stosunku do Ciebie. Nie daj sie tak traktowac!!!
    --
    *********
  • grenka1 10.10.06, 17:13
    Nie sądzę, że Ty go jeszcze opierasz, prasujesz, sprzątasz mieszkanie, gotujesz
    i robisz zakupy, tak jak to sugeruje Ewa. Nooo wtedy to już naprawdę musiałabyś
    się mijać z rozumem.
    A jak jest w domu, to Ty znów szykuj się na "randki" nawet w dzień powszedni.

    --
    Marzenia miej takie, jakbyś miała żyć wiecznie.
    Żyj tak, jakbyś miała umrzeć jeszcze dziś.
    (James Dean)
  • pia.ed 10.10.06, 20:49
    "ZAZYWA LEKI NA POPRAWE POTENCJI???"
    To jednak musicie duzo ze soba przebywac skoro wiesz takie szczegoly!


    Julinka napisala:
    " ... irytuje mnie jak stroi się, kąpie, usprawnia, zażywa leki na poprawę
    potencji i wreszcie jedzie do niej.
  • 52ania 10.10.06, 22:00
    To bardzo boli.Wiem, że tylko czas leczy rany.Koleżanki doradziły Ci co masz
    robic.Ja w takich sytuacjach nie potrafię znaleźc słow.Zawsze wydaje mi się, że
    słowa wypowiedziane, czy napisane w takiej sytuacji brzmią bardzo banalnie.Pisz
    dużo, wygadaj się, to pomaga.
  • kamize5 10.10.06, 22:26
    Bardzo Tobie współczuje. Mnie omineło wspólne zamieszkiwanie...
    W lipcu wracałam pociagiem z wakacji . W wagonie same kobiety w wieku emerytalnym,
    do których dosiadłam w połowie trasy. Z rozmowy jaka prowadziły wynikało ,
    że wszystkie roztały sie z mezami w krótszym lub dłuższym okresie. Z
    poszczególnych opowiadan malował sie straszny obraz. Jedna z tych pań nauczycielka
    w nioficjalnej separacji mieszkała ze swoim eks panem podobnie jak Julinka.
    Z tym, ze on nie wyjezdzał do kobiety, tylko kobiety wprowadzał do swojego
    mieszkania....cos potwornego.
    Pod koniec trasy przyznałam sie ; przemiłe panie ja też po przejsciach,,,, było
    mi trudno, ale czas goi rany, wybaczyłam , ale czy nie zapomniałam???????
  • julinka601 11.10.06, 13:28
    No nie aż taka głupia to ja nie jestem ,żeby go obsługiwać.Radzi sobie sam a
    jeszcze gotów by mi pomagać /usypia sumienie/ale ja nie bardzo chcę z tego
    korzystać ,nie zamierzam pomagać mu pozbyc sie poczucia winy.
    Czasami myslę , że to jakieś szalenstwo /ale czyż zakochanie nie jest
    szaleństwem?/ Nie potrafie pojac,że ktoś tak zachowawczy jak on zdobyl sie na
    taki krok,zmienil się diametralnie o 180 stopni.Ale za duzo o nim .Teraz ja
    muszę myślec o sobie.Dotąd spelnialam sie jako "dawca" ,silna kobieta przy
    niezaradnym ,naginajacym cały świat do siebie malkontencie ,dokładnie jak w
    przyslanym przez którąś z Was artykule "psychoterapia".Im on byl słabszy,
    bardziej się wycofywał tym ja bylam silniejsza i starałam się zabezpieczac byt
    rodzinie ,liczac,że on sie w koncu pozbiera.I pozbierał się ale dzieki innej...
    To byl dla mnie dobry czas stanełam na nogi , bardzo rozwinelam sie
    zawodowo,podejmujac nowe zadania nobilitujace mnie i dajace godziwy
    zarobek.Oczywiście często padalam ze zmeczenia ale to zmeczenie podobne było do
    tego kiedy zdobywa się szczyt.Czułam sie niezależna , spełniona a on mi chyba
    zazdroscił.Z przekąsem mówił o mnie dyrektorka albo chwalil sie ,że jest na
    utrzymaniu żony.Dbalam o niego ,dawalam wyraz temu że jest mi bliski.Bywalismy
    razem /mamy domek w górach ,czesto gosciliśmy tam znajomych/wydawałoby sie
    sielanka i tak sobie wyobrażałam nasze życie na emeryturze...Póki co ja cały
    dzien spedzałam w pracy a on z nudów przy komputerze.Żeby sie rozwijał , nie
    gnuśniał za jakąs nagrodę kupiłam nowy,szybszy komputer/jest elektronikiem/ no
    i rozwinął się...zainstalował skypa,mikrofon,kamerę i szukał
    kontaktów .Skutecznie.Nie siedzę i nie płaczę ,choc trudno mi, ciągle, przestac
    o tym myśleć.Utrudnieniem jest fakt ,że mam przewlekle dolegliwości
    zdrowotne/zatoki/ ,którym nie sprzyja stres i obniżenie odpornosci
    psychicznej/błędne koło/.Wyobrażcie sobie ,moje Drogie,że moje choroby w ostrym
    wydaniu zaczęły się w koncu marca,kiedy on po raz pierwszy spotkał sie z tą
    kobietą w realu i wtedy zaczął sie ich trwajacy do dziś romans,o czym ja
    dowiedziałam się dopiero w połowie czerwca.Nie umiem sobie tego wytłumaczyć.Nie
    przeczuwałam nic,wręcz chwaliłam sie wszystkim jak jest nam ze soba dobrze ,że
    nie mamy syndromu "opuszczonego gniazda",że tak bardzo zbliżyliśmy się ze
    soba.On się tak bardzo starał żeby sie nie wydało,ale równocześnie zachowywał
    sie dziwnie,nie rozstawał sie z komórką/ciągle wyłączoną ,rozkojarzony ,ze
    zmiennymi nastrojami,zacząl bardzo dbac o siebie,o sprawność fizyczną i
    seksualną/od dawna miał z tym problemy,wiec zacczął odwiedzac seksuologa/.No i
    wydało się , w dodatku znalazłam brudnopisy jego maili,ktore do niej
    pisał,wiersze,infantylne kartki onet itp.Powiedzcie ,czy zetknełyscie sie z
    czymś takim ,że jakby pozarozumowo,pozazmysłowo przeczuwało sie coś,reagujac
    zdrowotnie,o istnieniu czego nie wiedziało sie nic? Macie rację potrzebne mi
    chyba wygadanie się,oczyszczenie taka wiwisekcja.Dzięki wszystkim za serdeczny
    kontakt,Badżcie ze mną.Pozdrawiam
  • ewa553 11.10.06, 14:39
    a wiesz, ze to mozliwe? Tyle sie mowi o przeczuciach. Ja to widze tak, ze
    zagoniona - jakby nie bylo, podswiadomie odebralas jakies sygnaly, ale nie
    mialas czasu ani glowy, aby sie nad nimi zastanawiac. Ale organizm to przyjal
    i zaczal sie bronic na swoj sposob. To byl sygnal alarmowy organizmu.
    --
    *********
  • 52ania 11.10.06, 20:48
    o swoich odczuciach, o myślach, które przychodzą do głowy, o wszystkim co Cię
    boli.To pomaga.Nie ma gotowej recepty, ale rozwiazanie przyjdzie samo.Z tego co
    piszesz wywnioskowałam, że masz silną osobowośc.Poradzisz sobie, ja w to wierzę.
  • julinka601 12.10.06, 11:19
    Ewa,Ania,Jaga,Grenka i wszystkie ,które mnie wspieracie,dodajecie mi
    sił.Jestescie cudne.Wlaśnie przeczytałam "Samotność w sieci".Do miłosnych
    wirtualnych zauroczeń, z oczywistych względów ,podchodzę z dystansem choc
    książka,erudycja autora,świetne pioro bardzo mi sie podobała.A teraz
    doświadczam dobrodziejstwa wirtualnych,serdecznych znajomości z Wami.Wydajecie
    mi się bliskie , wiarygodne i podobnie jak ja odbierajace świat.Dlatego chetnie
    się przed Wami otwieram i przyjmuję Wasze rady.Niektore z Was odezwały sie na
    moje GG.Dzięki i do miłego...
  • jaga_22 12.10.06, 11:42
    Julinko,z tego co i jak piszesz,to jesteś mądrą i wartościową kobietą.
    To nie Ty ,to on stracił.Pozdrawiam



    Rozstania.
    On przychodzi i odchodzi po kryjomu,
    Kiedy wraca- milczę. Nie mówię nic nikomu,
    By nie uciekł, niczym synogarlica spłoszona,
    Gdy świat cały widzi, że istnieje tylko ona.
    Tak kochać tajemnie nie można przecież długo.
    W oczach skrywany szept odczytywać nauką,
    Że romantycznie miłość skrywana umiera.
    A zaciśniętą z bólu powiekę łza słona rozdziera.
    Za słowem i dotykiem czułym – tęsknota
    I na przebudzenie z koszmaru - ciągła ochota,
    Nie pozwala zapomnieć, syczy niby żmija.
    Lecz łzy oczyszczają, a ból z czasem przemija.


  • julinka601 12.10.06, 19:45
    Jaga,dziekuję Ci ,za dowartościowanie,za wspieranie mojej wiary w siebie i za
    ten artykuł "Nie umiem odejść"/psychoterapia/.ja nie potrafiłam odejść a bardzo
    pasuję do przedstawionego tam obrazu kobiet.Zdecydowało za mnie życie i
    wierzę ,że to co dziś spedza mi sen z powiek, jutro okaże się zbawienne.
    Czy on bedzie kiedyś żałował?Być może,choć nie zależy mi na tym /no może trochę
    dla satysfakcji/i nie zamierzam specjalnie wzbudzac jego zazdrości , bo nie
    widzę możliwości powrotu.Ten pan miał już swoje pięć minut w moim życiu.Ja
    natomiast muszę nauczyć się żyć dla siebie i poświecać mniej uwagi jemu ,nawet
    w myślach.Teraz leczę moje przewlekłe zatoki,bo zdrowie to podstawa,reszta
    jakoś sie ułoży przy moich dobrych chęciach i życzliwości ludzi ,których
    spotykam na swojej drodze.Jutro urodziny córki,w sobotę jadę z przyjaciółmi w
    plener,w niedzielę koncert mojego ulubionego zespołu Spirituel Singer Band.
    A nowy tydzień pokaże co dalej...Raz jeszcze dziękuję i polecam się...
  • grenka1 12.10.06, 20:03
    Pamiętaj, że nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.

    --
    Marzenia miej takie, jakbyś miała żyć wiecznie.
    Żyj tak, jakbyś miała umrzeć jeszcze dziś.
    (James Dean)
  • 52ania 12.10.06, 20:34
    Baw się dobrze.Głowa do góry, uśmiech na twarz.Koniecznie zadbaj o zdrowie.
  • jaga_22 12.10.06, 20:51
    Cieszę się bardzo,że przyczyniłam się choć do chwilowej pomocy zranionego serca.
    Julinko,moja córka miała zapalenie zatok.Bardzo ją bolało.Lekarka zapisała lek
    homeopatyczny,ale można dostać go bez recepty.Ponieważ szybko i skutecznie
    wyleczyla zatoki po dzień dzisiejszy,schowałam buteleczkę.

    -Euphorbium
    compositum S buteleczka z 20 mg. w aerozolu
    na zapalenie zatok

    koszt-około 30 zł.
    Pozdrawiam







    koszt około 30 zł.

  • ira.mak 13.10.06, 15:13
    pamietaj-nigdy nie jest tak żle zeby nie mogło być gorzej,a z kazdej sytuacji
    jest wyjście.Ja w kazdymbądz razie z pierwszego małżeństwa wyniosłam naukę-nie
    wolno za bardzo sie starać,ujmować mężowi obowiązków,[a u ciebie tak
    było,pisalas że praktycznie ty dzwigałaś ciężar utrzymywania domu].Każdy men ma
    coś z koguta,lubi dominować,stroszyć pióra.Jak go tego pozbawisz-przestaje być
    macho i tylko czeka na okazję żeby udowodnić że jest cos wart.A w jaki sposób
    najłatwiej?Znależć sobie kobietkę kóra się będzie wpatrywać jak w obraz i
    wzdychać :-och ,jaki ty jestes męski!!!!!A ja taka biedna,bezradna bez
    ciebie...I odzyskuje wigor,znów pieje.Znów go ktos docenia-kto wie na jak
    długo...Nie żałuj go,nie zginiesz,świat wcale się nie zawalił.Chciałam ci wysłac
    obrazek na gadu-niestety nie doszedł,bo nie masz mnie na liście kontaktów.Jakbyś
    kiedys chciała pogadać to 1099838
  • maladanka 13.10.06, 15:23
    Jak długo jesteście małżeństwem, odpowiadacie wspólnie za siebie. Ty wniosłaś
    więcej ale to nie ma znaczenia.Czy nie warto w tej sprawie coś pomysleć?
    Nasz znajomy całe życie harował i w Polsce i w USA, wybudował dom ogromny wraz
    z warsztatem ale dom był na działce żony. Nie chcę wszystkiego opisywać, ale on
    teraz mieszka w noclegowni dla ubogich. Okazało się,że wszystko jest tej
    osoby,na której działce stoi dom, a działka była własnością żony jeszcze sprzed
    małżeństwa.Żona narobiła długów,a wszystko spłaca on.Nie wierzyliśmy,że to jest
    możliwe, ale to fakt.
    Inny przykład - pani wykryła romans męża, spotkała się z tą kochanką/dużo
    młodszą/, a ta oświadczyła wprost,że nie myśli sie dorabiac i zaczynać od zera!
    Pani pokazała jej dokumenty,że samochody i firma figurują na nią, nie na męża i
    nagle dla pani pan sie stał zupełnie nieatrakcyjny.
    To bolesne sprawy - jednak panie/te trzecie/ czasem idą "po trupach" do celu, a
    chłop potrafi zgłupieć dokumentnie.
    Julinko - trzymam kciuki za Ciebie.Pozdrawiam
  • grenka1 13.10.06, 18:42
    mężczyzna nie myśli głową tylko ..... inną częścią ciała.

    --
    Marzenia miej takie, jakbyś miała żyć wiecznie.
    Żyj tak, jakbyś miała umrzeć jeszcze dziś.
    (James Dean)
  • julinka601 16.10.06, 12:40
    Weekend za nami.Zimny i pochmurny.Wszystko zgodnie z planem:impreza
    urodzinowa,sobota w plenerze brrr...,koncert w niedzielę a wczesniej obiad u
    córki.Niby fajnie ale dolegliwości,ostatnio diagnozowane przez laryngologa jako
    zatoki,niestety nie mijają.W czwartek usunął mi wielkiego czopa ropnego z
    migdałków /ulga ale na chwile/,dzis znowu był czop.W efekcie lekarze muszą się
    ze sobą porozumieć bo nie mogą dokońca zdiagnozować/boli mnie pół głowy,tylko
    lewa strona.Raz bardziej gardło czy ucho za chwilę nos u nasady,czoło,skroń czy
    węzły chłonne pod żuchwą.Żeby było bardziej tajemniczo to miałam kompletnie
    zatkaną prawą zatokę szczękową/zdjęcie rtg,rezonans magnetyczny w efekcie
    punkcja nosa/.Mam już dość, ten horror trwa już ponad pół roku.Nie dość,że
    cierpię to wydaję mnóstwo pieniędzy na wizyty lekarskie,badania,leki.To już
    idzie w tysiące.Zamiast zafundować sobie jakiś ciuch,wyjechać w jakieś
    cudzoziemskie kraje to tylko leki,leki,leki...Na drugi plan zaczyna schodzić
    mój wiarołomny mąż...i to nie jest żle,a własciwie jedyny pożytek z tego.Ale
    wolę być zdrowa.Reasumując:co tam chłopy,grunt to zdrowie!
  • julinka601 16.10.06, 12:40
    Weekend za nami.Zimny i pochmurny.Wszystko zgodnie z planem:impreza
    urodzinowa,sobota w plenerze brrr...,koncert w niedzielę a wczesniej obiad u
    córki.Niby fajnie ale dolegliwości,ostatnio diagnozowane przez laryngologa jako
    zatoki,niestety nie mijają.W czwartek usunął mi wielkiego czopa ropnego z
    migdałków /ulga ale na chwile/,dzis znowu był czop.W efekcie lekarze muszą się
    ze sobą porozumieć bo nie mogą dokońca zdiagnozować/boli mnie pół głowy,tylko
    lewa strona.Raz bardziej gardło czy ucho za chwilę nos u nasady,czoło,skroń czy
    węzły chłonne pod żuchwą.Żeby było bardziej tajemniczo to miałam kompletnie
    zatkaną prawą zatokę szczękową/zdjęcie rtg,rezonans magnetyczny w efekcie
    punkcja nosa/.Mam już dość, ten horror trwa już ponad pół roku.Nie dość,że
    cierpię to wydaję mnóstwo pieniędzy na wizyty lekarskie,badania,leki.To już
    idzie w tysiące.Zamiast zafundować sobie jakiś ciuch,wyjechać w jakieś
    cudzoziemskie kraje to tylko leki,leki,leki...Na drugi plan zaczyna schodzić
    mój wiarołomny mąż...i to nie jest żle,a własciwie jedyny pożytek z tego.Ale
    wolę być zdrowa.Reasumując:co tam chłopy,grunt to zdrowie!
  • jaga_22 16.10.06, 14:23
    Cieszę się Julinko,że tak myślisz. Musisz zadbać o swoje zdrowie,bo to
    najważniejsze.Reszta napewno się ułoży.
  • grenka1 16.10.06, 15:04
    Ja do takiego wniosku doszłam już 27 lat temu.
    "Nie będzie ten, to będzie inny i będziesz winny..."

    --
    Marzenia miej takie, jakbyś miała żyć wiecznie.
    Żyj tak, jakbyś miała umrzeć jeszcze dziś.
    (James Dean)
  • julinka601 17.10.06, 13:07
    Dzień słoneczny zaczęłam łzawo.Czuję się żle fizycznie a do tego "mój nie
    mój"znowu wyjechał i rano slysząc jego przygotowania popłakałam się/na
    szczęście nie widział tego/Pewnie nie zareagowałabym tak gdyby nie nawracajaca
    infekcja ,której lekarze nie potrafia zidentyfikować a mnie dobija jej
    przewlekłość.Wiem że dołki są wpisane w taką sytuację jak moja ale do licha
    jeszcze ta choroba...Chyba pójdę dzisiaj wczesniej do domu i położę się do
    łóżka.Trudno mi.Myślę ,że psychika sprzęga się ze zdrowiem fizycznym i tworzy
    sie taka pętla.Trzymajcie za mnie kciuki.Do lepszego...
  • pia.ed 17.10.06, 13:29
    A ile lat ma Twoj ex malzonek? Pracuje czy nie?
  • grenka1 17.10.06, 13:29
    A może stres pogłębia Twoje dolegliwości?
    No wiesz? Masz też powód, aby płakać?

    --
    Marzenia miej takie, jakbyś miała żyć wiecznie.
    Żyj tak, jakbyś miała umrzeć jeszcze dziś.
    (James Dean)
  • ewa553 17.10.06, 13:30
    Julinko, grypa szaleje. Uwazaj na siebie, bo jestes psychicznie oslabiona, wiec
    podatna na zachorowanie.
    Twoja sytuacja jest tez chora. Czy nie ma zadnej mozliwosci wykwaterowania tego
    pana? Absolutnie nie powinnas tego znosic! To jestes sama sobie winna, to
    uregulowanie sprawy. "Miluj blizniego swego jak siebie samego" - rozumiesz?
    Siebie samego tez trzeba kochac, trzeba byc dla siebie dobrym. Zastanow sie nad
    tym wykwaterowaniem, zanim Cie calkiem wykonyczy.
    --
    日増しに秋も深まり
  • grenka1 17.10.06, 13:35
    "Miłuj bliźniego swego, aż koszula spadnie z niego.
    Gdy spadnie z jednego, bierz się za drugiego."

    --
    Marzenia miej takie, jakbyś miała żyć wiecznie.
    Żyj tak, jakbyś miała umrzeć jeszcze dziś.
    (James Dean)
  • julinka601 17.10.06, 14:59
    On ma 58 lat i jest na zasilku przedemerytalnym...Pozdrawiam
  • pia.ed 17.10.06, 17:06
    No to ma mozliwosc wypoczynku, a potem uzywania zycia ...
  • grenka1 17.10.06, 17:26
    To czego on podskakuje. Jeszcze 2 latka i ....
    "po kopie (60 lat) to już po chłopie".

    --
    Marzenia miej takie, jakbyś miała żyć wiecznie.
    Żyj tak, jakbyś miała umrzeć jeszcze dziś.
    (James Dean)
  • ira.mak 17.10.06, 17:37
    to nie hihy-ja 2 lata po rozwodzie męczylam sie w jednym mieszkaniu zanim sie
    wyniósł.Wiem ci to jest.Trzymaj się!
  • ewa553 17.10.06, 18:52
    a myslalam ze w dzisiejszych czasach latwiej jest wynajac jakas kawalerke - a
    to by mu przeciez wystarczylo. To jest nieslychane na co on sobie pozwala.
    Po tylu latach malzenstwa tak nieszanowac partnerki....
    --
    日増しに秋も深まり
  • 52ania 17.10.06, 19:43
    W dzisiejszych czasach wszystko jest mozliwe.Na wszystko jednak potrzeba
    pieniędzy.Ten "wytrykus" jest na zasiłku przedemerytalnym i zapewne kaski ma za
    mało żeby się wyprowadzic.Mnie sie wydaje, ze ta jego znajomosc, to chwilowe
    zauroczenie. Kobitka znajdzie lepszego i puści go kantem.Gdyby zależało mu na
    innej kobiecie wyprowadziłby się z mieszkania.Julinko, płacz to dobry sposób na
    rozladowanie napiecia.Myśl tylko o zdrowiu.Zajmij się soba.Podpowiedz lekarzowi
    zeby skierował Cie na rehabilitację: inhalacja, solux itp.Życzę dużo zdrowia.
  • pia.ed 17.10.06, 20:12
    Moze mieszkanie jest zapisane na niego i czeka, ze to jego ex sie wyprowadzi???
  • julinka601 18.10.06, 09:32
    A to sie porobiło,mój problem zdominował forum.Wybaczcie, to potrzeba
    chwili.Może ja kiedyś komuś innemu się przydam.Na razie korzystam ale moja
    wdzięczność będzie Was ścigała do grobowej deski.
    Masz racje Aniu on nie ma kaski i to go ogranicza.Choć muszę przyznać,że i tak
    mnie zaskakuje swoją szczodroscią.Placi rachunki za hotel,kupuje drobne srebrne
    prezenty/przedtem kupował mnie,teraz poszedł w róże-broszki itp/płaci niezbyt
    wielkie rachunki w knajpach.Kiedyś nie można go było wyciągnąć do lokalu bo
    piwo po 6zł a w domu mialby za to 3.
    Stąd nie ma możliwosci wynajęcia kawalerki.A do tego jak pisałam,dba o pewne
    pozory przed matką bo przecież liczy na spadek po niej.A matka ma już 88 lat i
    bliżej jej niż dalej.Gdyby poszedł na całość mogłaby go wydziedziczyć i wtedy
    koniec z planami dalekosiężnymi.Ponadto tutaj ma mozliwość
    dodatkowego/niewielkiego ale zawsze/zarobku,ma kontakty zawodowe.W innym
    mieście bylby zdany wyłącznie na nią.W dodatku podejrzewam,że ona nie ma
    warunków w domu,bo spotykaja sie głównie w hotelach /być może mieszka z dorosłą
    córką,bo wiem ,że ma ją i na jakieś problemy z nią/.No a wreszcie on jest
    asekurant woli sie upewnić,dac kobiecie czas na zatęsknienie,mieć możność
    pisania a w tym jest naprawdę niezły i spotykajac sie od czasu do czasu można
    brylować,być interesujacym no i sprostac w łóżku.To mistrz świata w
    manipulacji.Taki z cicha pęk,potrafi pięknie i rozsądnie mówić,radzić,znajdować
    najbardziej racjonalne rozwiazania.Wierzę,że kobieta /jego równolatka,nie jakaś
    siksa ,na młodą by nie poszedł ,bo bałby się ,że nie sprosta/mogła dać się na
    to złapać a w dodatku robi to z żelazną kosekwencją,wytrwale od świtu do nocy.
    To tyle o nim.Ja jestem na zwolnieniu i leżę sobie w łóżeczku.Jutro kolejne
    badanie u laryngologa/ma się porozumieć z moją lekarką rodziną ,by wspólnie
    szukac przyczyny/.Wykańcza mnie ten brak ostatecznej diagnozy i te ciagłe
    leki,które za chwilę okazuja się nietrafione.Piszcie do mnie.To mnie umacnia .
  • jaga_22 18.10.06, 10:15
    Witaj Julinko.Solidaryzujemy się z Tobą.Kobieta kobietę najlepiej zrozumie.
    Przecież nigdy nie wiadomo co człowieka czeka w przyszłości.Tak naprawdę
    to jest się pewnym tylko siebie.(zastanowiłam się trochę,nieraz ludzie mówią,
    że nigdy by się nie spodziewali tego po sobie.Różne czynniki i emocje kierują
    ludżmi.) Leż w łóżeczku, kuruj się i przegoń choróbsko.
  • ewa553 18.10.06, 12:45
    mysl paskudna ale i mila przyszla mi do glowy: a moze wspomnisz jego matce, ze
    ma ew. nowa synowa? Niemieckie przyslowie mowi, ze Rache ist süss: zemsta jest
    slodkasmile)))))
    --
    日増しに秋も深まり
  • julinka601 18.10.06, 16:02
    Ewuniu,jego matka już dawno wie o sprawie i przeżywa to.Ale przecież to jej syn
    wiec choc nie pochwala jego zachowania to daje się mu omamić.Do konca nie wiem
    co on jej mówi ale nawet jak jest to nielogiczne to ona ,stara kobieta mu
    uwierzy bo chce wierzyć.
    Ja jej powiedziałam,czego rzeczywiście troche sie obawiam,że jak kobieta będzie
    cwana ( a co on w końcu o niej tak naprawdę wie?),to go obskubie i puści z
    torbami,a zakochany ,podstarzały lowelas,nie kontrolujący się w milosnych
    zapedach może zrobic wszystko,zwłaszcza jeśli nie ma zbytniego doswiadczenia z
    kobietami.Matkę to wystraszyło.Ale na krótko.Teraz sie z nia nie kontaktuję ,bo
    ona przerzuca swoje niepokoje na mnie a ja sama potrzebuje pomocy i wsparcia.
    Przeciez ona jest jego rzecznikiem.Mnie tylko prosi o cierpliwość.A moja
    cierpliwośc sie wyczerpała.Tak ,że ten wybieg odpada
  • sono5 30.10.06, 18:56
    wlasnie teraz jest dopiero czas na wszystko...ja na przykład biore aktywny
    udzial w konkursach!!! i wygrywam!! teraz w konkursue knorra można samemu
    wybrac nagrode
  • lata_morgana 30.10.06, 21:08
    sono5 napisała:

    > wlasnie teraz jest dopiero czas na wszystko...ja na przykład biore aktywny
    > udzial w konkursach!!! i wygrywam!! teraz w konkursue knorra można samemu
    > wybrac nagrode
    a może nam przybliżysz ideę konkursu a najlepiej podpowiedz jak wygrywać, bo ja
    tak się składa nic dotąd nie wygrałam,ale inna sprawa czy grałam.
  • pia.ed 31.10.06, 10:46
    A ja czym dluzej jestem na emeryturze, tym mniej nadazam ...
    Ale ja nie mam Pomagiera jak maja niektore ...
  • ewa553 03.11.06, 08:50
    Ja tez nie mam Pomagiera, jakby sie ktos pytalsmile))) i czasami jest mi tego
    wszystkiego za duzo. Ale jakos leci. Zrobilam sie wolniejsza, wiec i czasu jest
    mniej. Staram sie tak organizowac, aby nie bylo za wiele naraz, jak to bylo w
    ostatnich dniach. Te dni mnie wyczerpaly. Ale teraz staram sie znowu robic
    jeden termin dziennie, a reszta - jak czas pozwoli. To jest wlasnie piekne na
    emeryturze, ze nie trzeba sie juz zabijac w pogoni za czasem.
    --
    日増しに秋も深まり
  • grenka1 03.11.06, 09:08
    mi Pomagier, żeby jeszcze go obsługiwać?
    Słuchać jego marudzenia i wymówek, że to lub tamto mu nie pasuje.

    --
    Marzenia miej takie, jakbyś miała żyć wiecznie.
    Żyj tak, jakbyś miała umrzeć jeszcze dziś.
    (James Dean)
  • ewa553 03.11.06, 14:28
    alez Pia, chodzilo mi o to - bo tak zrozumialam wpis poprzedniczki - ze nie mam
    na stale partnera, na ktorego mozna by zepchnac rozne ciezsze lub nieprzyjemne
    prace. No wiec Partnera nie mam, ale wynajmuje umyslnych. Najpierw byl Umyslny
    Turek, ktory zrobil rozne naprawde wielkie prace w ogrodku, ale cos mu sie
    pokrecilo i zamiast zaplaty chcial romansik ze mna. Wiec musialam zrezygnowac.
    Potem byl Umyslny Od Piasku, ktory zaplate pobral i odszedl z mojego zyciasmile)))
    Ale jest w zasiegu reki i jak jest cos ciezszego, to chetnie sobie dorabia, bo
    jest bez pracy. No a dzis bylam umowiona z Umyslnym Wlochem, ktory mial przyjsc
    z maszyna do borowania (tylko zadnych brudnych mysli, prosze!) i mial mi w
    domku umocowac rozne wieszaki, karnisz do firany itd., ale wrocilam zmeczona do
    domu i nie poszlam do ogrodu. No, ale Wloch ma tam tez ogrod i bardzo sie
    napalal na ta pomoc. Na zarty sie wczoraj nasi Klubowi Wlosi-ogrodnicy
    posprzeczali o mnie z Hermanem, najbogatszym Bauerem w okolicy, ktory mieszka
    po drugiej stronie ulicy. Pogonili go zeby mnie zostawil w spokoju, bo ja do
    nich naleze (!!!) Niby ze naleze do kolonii ogrodkow. Byla kupa smiechu i
    wesolo.
    --
    日増しに秋も深まり
  • grenka1 03.11.06, 18:17
    Czyli jesteś tego samego zdania co i ja.
    Nająć, zapłacić (żadnej zapłaty w naturze)
    i do widzenia - oczywiście jak praca dobrze wykonana.

    --
    Marzenia miej takie, jakbyś miała żyć wiecznie.
    Żyj tak, jakbyś miała umrzeć jeszcze dziś.
    (James Dean)
  • pia.ed 03.11.06, 12:41
    Przeciez sama pisalas, ze masz Podrecznego!
    Sama tych ton piasku na ogrodek nie przerzucilas?
  • rumiana6 02.11.06, 23:48
    zadbaj o siebie, nie śpiesząc się jak już posprzatasz to mieszkanie
    --
    Pozdrawiam
  • lata_morgana 03.11.06, 20:34
    emerytury.wp.pl/POD,1,a,2,b,0,wid,8583044,wiadomosc.html?
    rfbawp=1162581968.591, nie po to przeszłam na emeryturę aby teraz się bać, czy
    będę miała za co żyć.Takie artykuły są zwyczajnie nie na miejscu - to jest
    straszenie bogu ducha winnych ludzi, co ja na to poradzę, mogę tylko zagłosować
    a to też nie wiem na kogo.
  • lata_morgana 03.11.06, 21:15
    Ło matko, chyba się pomyliłam, no tak Was to nie dotyczy a może zwyczajnie nie
    interesuje co będzie z wypłatą emerytur/ no tak niepotrzebnie poruszam temat
    czyt. robię raban/ kurczę jestem tylko ja taka zakręcona?
  • 52ania 03.11.06, 21:19
    Przeczytalam artykuł i też mnie zdenerwował.Nie ma pieniedzy?Emeryt odkładał
    sobie na tą emeryturę, a że system jest do duszy, to już nie moja wina.Poza tym
    na co innego mają, a dla emeryta zabrakło.Masz rację, takie artykuły są nie na
    miejscu.Ja też nie lubię jak ktoś mnie straszy.Na wszelki wypadek gram w
    multilotka.To trochę mnie podbudowuje.
  • grenka1 03.11.06, 22:51
    a wygrałaś chociaż jakąś porządną kwotę?

    --
    Marzenia miej takie, jakbyś miała żyć wiecznie.
    Żyj tak, jakbyś miała umrzeć jeszcze dziś.
    (James Dean)
  • ira.mak 04.11.06, 23:07
    bo jak się nie gra to sie nie wygra.Ale mi się rymnęło!Aswoją drogą równo rok
    temu wygrałam 5 w totolotka[prawie 4ooo]I teraz cały czas zasilam kasę totka bo
    wbiłam sobie do glowy że zadziała prawo serii-miałam już 3-ki , dwie 4-ki,jedna
    5-tkę i teraz kolej na 6 -tkę,nie? Marzenia nbiby nic nie kosztują ale to akurat
    jest dosć kosztowne.
  • 52ania 05.11.06, 19:10
    trzeba szczęsciu pomagac.Największa wygrana 270 zł.Kazdego dnia puszczam
    multilotka za 3,75.Najczęściej zwraca mi się 1-2 zł i gram dalej.W miesiącu
    wychodzę tak na +.- 20 zł.Kiedyś wyszlam na + 200.To już chyba nałóg.Wydaje mi
    się, że panuję nad sytuacja.Ostatnio jednak ogladalam program o nałogach.Wg
    specjalisty, mój przypadek, to juz nałóg.Ciesze się ira.mak , ze znalazłam
    pokrewna duszę.A co, mam odmawiac sobie przyjemnosci?Grenus, zagraj też, a jak
    nie chcesz, to podaj 10 liczb, wyslę za Ciebie.Jeśli będą szczęsliwe podziele
    się.
  • lata_morgana 05.11.06, 23:12
    Aniu, Ty masz szczęście , a mój mąż gra w totka odkąd pamiętam a może i
    wcześniej, jak dotąd nic nie wygrał/ sporadycznie jakaś 3/, jak jest kumulacja
    to i mnie namawia, czasem daję się skusić, też bez większych efektów, chociaż
    trafiły mi się ostatnio 2x4 i 2x3, ale muszę się przyznać, że liczby podał mi
    syn, który ma szczęście w grach/urodził się w czepku i w dodatku w niedzielę/i
    wygrał już raz znaczną gotówkę w jakąś loterię sportową to nie w naszym
    kraju.Ale, ale kiedyś ktoś... mi przepowiedział, że pod koniec życia wygram
    dużą forsę, wierzyć nie wierzyć, ale po co mi forsa jak z niej nie skorzystam?
  • julinka601 06.11.06, 13:13
    Dziewczyny żyję, choc ostatnio zdominowana problemami zdrowotnymi. Myslę ,że
    Pan Bóg odwraca w ten sposob moja uwagę od problemów małzenskich.Zmieniają mi
    sie prioritety życiowe,wiem co teraz sie liczy naprawdę :ZDROWIE!dlatego nawet
    Toto Lotek mnie nie rusza .Ale jak mija najgorsze to zaczynam myśleć o
    przyjemnosciach mniej wzniosłych.Pozdrawiam
  • 52ania 06.11.06, 22:16
    Witaj julinko!Cieszę się,że jesteś z nami.Już kiedys pisałam, że zdrowy ma dużo
    życzeń, chory tylko jedno.Zatem życzę zdrowia.Co do lotka, to mój nałóg, czy
    przyjemnosc, sama nie wiem.Wiem, że gdybym przy okazji coś wygrała, sprawiłoby
    mi to wielką radośc.Poza tym pieniądze jednak ulatwiają życie.Wczoraj miałam
    6/10 i dostalam 6 zł, czyli 2,25 do przodu.Gram dalej.
  • ira.mak 06.11.06, 22:32
    A pewnie że trzeba-inaczej bedziesz jak Mosiek co się skarżył że Pan Bóg nie
    daje mu wygrać.A Pan Bóg na to:-Mosiek,ty daj mi szanse,kup przynajmniej los.....
  • 52ania 07.11.06, 16:49
    Tak Irenko, daję szansę Bogu.O wiele rzeczy prosilam Boga, za posrednictwem
    Matki Boskiej, nigdy jednak o pieniadze.Kawał fajny.
  • adria231 23.11.06, 17:01
    jestem na emeryturze już wiele lat,ztym,że trochę jeszcze dorabiałam.Miałam
    wówczas więcej pieniędzy,ale za mało czasu,by je wykorzystać.Obecnie jest
    odwrotnie.Są jednak rozrywki,które niewiele kosztują:piesze wycieczki,czytanie
    książek,spotkania z przyjaciółmi.Cieszmy się,że wreszcie mamy na to czas.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka