Dodaj do ulubionych

"Fatalny poziom edukacji"?

05.02.11, 21:23
Rozmawiam ze znajomymi na temat naszych planów i oczywiście większość ludzi puka się w czoło - że ryzyko, że małe dzieci, że to i tamto. Póki co sie nie zrażamy i robimy swoje.
Natomiast u sporej ilości osób przewija się jeden argument - "fatalny poziom edukacji".
Mało to oczywiście podaje szczegóły i konkrety, dlatego pytam Was, jak to Waszym zdaniem wygląda?
Córka P, z pierwszego małżeństwa, obecnie piątoklasistka czasem przynosi do nas swoje książki - widzę, żę wiele się nie zmieniło, edukacja z Polsce polega na wtłaczaniu do głów zbędnej często wiedzy, nikt nie uczy samodzielnego myślenia, nie stawia się na zdobywanie umiejętności.
Jak wygląda to w UK?
(Temat jeszcze dla mnie co prawda odległy - starsza córka ma 2,5 roku i jeszcze troche czasu, pytam z czystej ciekawości)

--
agatek.3c.pl sesje zdjęciowe dzieci i rodziców.
Edytor zaawansowany
  • czarny_uk_anka 05.02.11, 21:38
    Wypowiem sie na naszym przykladzie.Moim zdaniem poziom szkol w UK nie jest wcale najgorszy.Corka chodzila do zwyklej szkoly, wcale nie z wybitnym poziomem, ale w pierwszej klasie homework dzieci dostawaly np z angielskiego kilka zdan do napisania typu co robilas w weekend, a z matematyki byly liczby od 100 do 990 co piec trzeba bylo uzupelnic, czyli np 500, potem 505, 510 itd.Corka, przeniesiona z PL, znala liczby do 20 i nie umiala pisac nic poza dom mama tata i swoje imie (po polsku). Dla porownania w pierwszej klasie w polskiej szkole jest liczenie do 10 (!), a w drugiej do 50.Nie mam mowy o tabliczce mnozenia czy dzieleniu, a pojecie liczby 643 jest dla dziecka abstrakcyjne.W pierwszej klasie dzieci ucza sie opowiadac dopiero, nie mowiac o pisaniu, bo tego dopiero sie ucza.
    Jednakze w UK szkola zaczyna sie dla dzieci wczesniej, maja wiec wiecej czasu na opanowanie tego, nie mniej zdziwilo mnie ze jest to tak do przodu posuniete w year 1.
    Dzieci nie ucza sie w UK na pamiec, ale to ma sie zmienic-wlasnie slyszalam wypowiedz min edukacji ze jednak wkuwanie na pamiec niektorych rzeczy w angielskich szkolach byc musi-zeby dziecko po opuszczeniu szkoly wiedzialo gdzie lezy Polska na przyklad :)
    Dobre jest to, ze jezeli dziecko przoduje w matematyce i ja lubi, nauczyciele zachecaja do nauki to dziecko, rozwijajac jego umiejetnosci a np nie naciskaja z np.biologii czy geografii-skoro nie przepada, moze znac minimum i to wystarczy.To tak w skrocie.
  • nilem 05.02.11, 21:43
    Czyli tak jak podejrzewałam...
    Myślę, że dużo też od domu zależy - uważam, że moim obowiązkiem jest też uczyć dziecko - czy raczej tłumaczyc mu świat, a szkola ma mi w tym pomagać.

    --
    agatek.3c.pl sesje zdjęciowe dzieci i rodziców.
  • czarny_uk_anka 05.02.11, 21:48
    dokladnie.Jezeli chodzi o polski za granica to trzeba uczyc samemu...do polskich szkol ciezko sie dostac, no i dzieci niezbyt chetnie do nich chodza (sa w soboty, kazdy wtedy mysli o weekendzie).No i uwazam ze kilka godzin raz w tygodniu to za malo.Wolalabym godzine dziennie ale kazdego dnia uczyc dziecko ojczystego jezyka.Zreszta widze ze to konieczne na przykladzie dziecka, teraz ma problem z wymowa polska, logopeda,i mowi strasznie niegramatycznie, mimo iz w domu staralismy sie mowic tylko po polsku,no i z czysta gramatyka :)
  • weromama 05.02.11, 23:26
    do czarny_uk_anka
    dot. Polskich Szkol
    ja tez mialam problem z polskim, ale znalezlismy rozwiazanie, jakis czas temu pisalam o szkole Libratus na tym forum :) wiec moze to bedzie dla Ciebie dobre rozwiazanie.
  • czarny_uk_anka 06.02.11, 19:34
    dziekuje, weromamo, poczytam na ten temat-mysle ze moze nam to ulatwi nauke polskiego :)
  • aniaimax 06.02.11, 03:34
    hmm, moj mlody jest teraz w drugiej klasie (ma prawie 7 lat) i szczerze mowiac, nie znam w Polsce ani jednego dziecka w wieku mojego, czy chociazby w rownoleglej klasie, ktore zna tabliczke mnozenia (od 1x1 do 6x12 + mnozenie przez 10 tez w zakr, do 12). Nie widze, tez zeby dzieci w polsce tak duzo czytaly czy pisaly w klasie 1 czy drugiej, o ulamkach (1/2, 1/4, 3/4) nie wspominajac).
    Nie wiem jak to jest pozniej, ale na tym poczatkowym etapie, angielska szkola jest moooocno do przodu. Troche nauki pamieciowej jest, ale niewiele - wspomniana wczesniej tabliczka mnozenia, czy uczenie sie rol na przedstawienia szkolne (u nas 2-4 razy w roku). Przede wszystkim ucza myslenia i poszukiwania informacji. Wazne tez, ze dzieci sa podzielone na grupy zgodnie z poziomem na ktorym sa, wiec dziecko, ktore jest zdolenijsze nie czeka az reszta klasy do niego dobije, a dziecko slabsze nie musi gonic za lepszymi
    Mlody chodzil do polskiej szkoly sobotniej, ale zrezygnowalismy, bo sie skarzyl, ze sie nudzi. W polskiej szkole byl w pierwszej klasie i pisanie calej strony pojedynczych literek i 3 wyrazow na krzyz go meczylo. Jak przychodzil do domu, to mial zrobiony material przerabiany w szkole + zadanie domowe + galerie obrazow ciagnaca sie przez pol zeszytu, wiec uwierzylam mu :).
    Osobiscie z angielskiej szkoly jestem bardzo zadowolona, chociaz zanim sie zetknelam z tym tematem osobiscie, mialam ogromne watpliwosci. Konkretniej, uwazalam, ze dziecko wyrosnie na glaba :)
    Mlodego chce poslac do szkoly libratus (podrzuconej przez weromame DZIEKI!) od 4 klasy, a w przyszlym roku przerobie z nim 3 klase w domu.
    --
  • blacktea 06.02.11, 07:44
    Myśle, że dobrą metoda jest porównanie przykładowych testów/zadań GCSE i A-levels z tym co dzieci lub sama przerabiałaś w szkole średniej. Ja jestem prawdę mówiąc załamana poziomem w szkole, która w ocenie Ofsted pretenduje do "oustanding". Na domiar złego odkryłam do właściwie przypadkiem, bo który rodzic zainteresuje sie poziomem szkoły gdy dziecko przynosi same "piątki"?
  • nilem 06.02.11, 11:35
    Nie wiem czy wiesz, jak w tej chwili wygląda matura w .pl...
    Nie ma nic wspólnego z tą maturą, którą zdawałaś:) W tej chwili to sudoku, z którego śmieją się sami maturzyści.
    Tu masz przykłąd: jak dla mnie to jest poziom mojej 8 klasy podstawówki.

    slimak.onet.pl/_m/matury/matura2006/ark_nr15_p.pdf
    Do tego maturę można zdawać dowolna ilość razy.
    Na maturę z polskiego trzeba zrobić też prezentację (pomysł sam w sobie niezły)- w większości przypadków polega na tym, że dzieciaki znajdują ogłoszenie w internecie, płacą, dostają gotową prezentację i problem z głowy.
    Ostatnio parokrotnie rozmawiałam ze studentami pierwszego czy drugiego roku - poziom ich wiedzy ogólnej powala na łopatki. I bynajmniej nie w pozytywnym tego słowa znaczeniu.

    A na koniec, w ramach rozrywki:
    maturatobzdura.tv/palcem-po-mapie-europy-odcinek-3/
    i generalnie, wszystkie odcinki;)

    --
    agatek.3c.pl sesje zdjęciowe dzieci i rodziców.
  • blacktea 06.02.11, 11:59
    Dumbing down to pewnie nie tylko fenomen szkolnictwa brytyjskiego... Dla mnie jednak punktem odniesienia zawsze był i będzie poziom wiedzy przekazywanej mi w liceum i na studiach w "moich czasach" i staram sie tłumaczyc dziecku, żeby nie poprzestawało na tym czego od niego wymagają w szkole. A w szkole brytyjskiej wymagaja od niego mniej niż w polskiej wiec więcej jest do nadrobienia.
  • glasscraft 06.02.11, 12:17
    blacktea napisała:

    > Dumbing down...

    Ermm... ze co?
  • blacktea 06.02.11, 12:29
    Przepraszam za wtrącenie, ale to zjawisko nie ma nawet jeszcze polskiego odpowiednika więc użyłam angielskiego

    en.wikipedia.org/wiki/Dumbing_down
  • blacktea 06.02.11, 12:33
    Dumbing Down is used to refer to the weakening of a school or course curriculum. Requirements are made less challenging and less demanding so that children are better able to pass tests and complete assignments satisfactorily.
  • glasscraft 06.02.11, 12:44
    Wyluzuj...
  • blacktea 06.02.11, 12:50
    nastepnym razem jak czegoś nie zrozumiesz, to użyj słownika
  • glasscraft 06.02.11, 13:11
    No i czym sie chcesz popisac - znajomoscia jezyka, czy chamstwem?
    --
    If God doesn’t exist, and you live as though He doesn’t exist, you have no losses. If God doesn’t exist, and you live as though He does, you have no losses but gain the advantages of a better life. If God does exist, and you live as though He doesn’t, you lose big time. If God does exist, and you live as though He does, you have no losses and gain everything. - Pascal's wager
  • blacktea 06.02.11, 13:43
    zastosuj się do własnej rady i wyluzuj
  • aniaheasley 06.02.11, 13:52
    Blacktea, naprawde nie naskakuje na Ciebie, tylko jak tlumacz z wieloletnia praktyka i naszpikowana jeszcze bardziej teoria, nie moge przejsc do porzadku dziennego nad stwierdzeniem, ze jakies angielskie slowo nie ma (jeszcze?) polskiego odpowiednika. Piszac, ze slowo nie ma odpowiednika piszesz tak naprawde, ze nie ma polskiego odpowiednika dane zjawisko, ze pojecie dumbing down nie miesci sie w sferze umyslowej Polakow. A to chyba nieprawda.
    Wszystko mozna przetlumaczyc.
    Nawet legendarna ogromna ilosc slow na okreslenie sniegu w jezyku aleuckim, potocznie zwanym eskimoskim.

    Dumbing down to po polsku obnizanie/zanizanie poziomu.
    Ale zgadzam sie, ze wygodniej jest napisac dumbing down, prawda?. Zwlaszcza mieszkajac w Anglii.
    --
    Ania's Poland
  • blacktea 06.02.11, 14:09
    No nie, w moim odczuciu obniżanie/zaniżanie poziomu ma trochę inne znaczenie/odcien niż zjawisko dumbing down w systemie edukacji brytyjskiej. Gdybym miała wymyślić polskie słowo na zjawisko dumbing down to byłoby to "upapkowienie/spapkowienie" (przekazywanie wiedzy w formie niewielkiej ilości dobrze przeżutej, łatwostrawnej/łatwej dla wszystkich papki - absolutnie nic wymagajacego dłuższego "trawienia", opanowania pamięciowego czy broń boże myślenia).
  • blacktea 06.02.11, 15:01
    kurcze, wiedziałam, że gdzieś na końcu języka mam jeszcze lepszą (i ładniejszą) nazwę - papkizacja:)
  • illegal.alien 06.02.11, 15:06
    Ale jak to sie ma do definicji 'dumbing down', ktora sama wkleilas?
  • blacktea 06.02.11, 15:10
    a co się nie zgadza?
  • glasscraft 06.02.11, 15:27
    No nie wiem, moze wez slownik i slowo po slowie przetlumacz sobie z tego, co sama podalas...
  • blacktea 06.02.11, 15:34
    ale w wyjaśnianiu zjawisk społecznych nie chodzi o tłumaczenie słowa po słowie - po co się wtrącasz do dyskusji w której nie masz nic sensownego do powiedzenia?
  • glasscraft 06.02.11, 15:43
    Nie ty mnie do tej dyskusji zaprosilas i nie ty z niej bedziesz wyrzucac.
    Twoje nieudolne proby udowodnienia, ze kiedy ty uzywasz angielskich slow na to, co funkcjonuje w jezyku polskim, to dlatego, ze przeciez to zupelnie nowa sytuacja w Polsce nie znana (tak jak ten billing telefoniczny) sa zalosne. Tak jak twoj styl dyskusji.
  • blacktea 06.02.11, 15:49
    a teraz spokojnie i powoli - o co ci właściwie chodzi?
  • aniaheasley 06.02.11, 16:16
    Pomijajac Twoja pyskowke z glasscraft, to czy naprawde uwazasz, ze lepiej jest przetlumaczac na polski czyjas opinie o tym, ze 'British education has been experiencing dumbing down in recent years' jako 'brytyjski system oswiaty dotkniety jest w ostatnich latach papkizacja' niz 'brytyjski system oswiaty doswiadcza w ostatnich latach obnizenia poziomu' :)
    --
    Ania's Poland
  • blacktea 06.02.11, 16:26
    Niepotrzebnie nałożyłaś kalkę gramatyczną - po polsku lepiej brzmi "W ostatnich latach nastąpiła papkizacja brytyjskiego systemu oświaty". Poza tym ja nigdzie nie napisałam, że "papkizacja" jest słowem obecnie powszechnie znanym używanym i już z tego tylko powodu wielu ludzi odbierze to jako coś obcego. Podałam to jako przykład możliwości słowotwórczej języka polskiego. Obnizenie poziomu to bardziej lowering (educational) standards - sformułowanie czyste, higieniczne i nie ma tego samego "smaczku" co dumbing down.
  • illegal.alien 06.02.11, 16:31
    Ale po co tworzyc od nowa slowa, ktore juz istnieja?
    Po polsku mozna powiedziec, ze nastapilo obnizenie wymagan wobec uczniow - papkizacja brzmi idiotycznie.
  • blacktea 06.02.11, 16:43
    Po pierwsze dlatego, ze obniżenie wymagan wobec uczniów/obniżenie poziomu nie ozdwierciedla wszystkich płaszczyzn tego zjawiska w UK (jest zbyt formalne, w UK dumbing down czesto pisane jest w cudzysłowiu bo dosłownie byłoby to raczej "ogłupiające uproszczenie"), po drugie jest strasznie długie (jezyk mówiony potrzebuje czegoś "szybszego"), a po trzecie niektórzy w innym wątku właśnie postulują wymyślanie polskich nazw na nowe zjawiska... No więc nowe polskie słowo zostało właśnie wymyślone a Ty marudzisz, że idiotyczne?
  • illegal.alien 06.02.11, 16:49
    Po pierwsze zjawisko nie jest nowe. Od pokolen ludzie mowia, ze 'za ich czasow' to dopiero bylo.

    Po drugie - wymyslasz problem na sile.
  • blacktea 06.02.11, 17:00
    No ale powiedz mi jaki problem wymyślam, bo mi się raczej wydaje że probuje jeden rozwiązać - znaleźć polską nazwę będącą odzwierciedleniem brytyjskiego wyrażenia "dumbing down" pozostajac na poziomie języka potocznego (informal). A Wy usiłujecie brytyjskie potoczne dumbing down wcisnąc w dużo bardziej formalne polskie "obniżenie wymagań" (już pomijam, że to nie jest to samo)
  • steph13 06.02.11, 18:21
    illegal.alien napisała:

    > Ale po co tworzyc od nowa slowa, ktore juz istnieja?
    > Po polsku mozna powiedziec, ze nastapilo obnizenie wymagan wobec uczniow - papk
    > izacja brzmi idiotycznie.

    Calkowicie sie zgadzam. Dumbing down, to zwykle nadmierne splycanie, nadmierne uproszczanie np w zakresie edukacji. 'Papkizacja', to dla mnie przynjamniej, glupio brzmiace nie-slowo, ktore nie oddaje prostego znaczenia w powazny sposob.

  • havana28 06.02.11, 19:00
    Kurcze, strasznie konserwatywni są tutejsi emigranci... DObrze, ze jezyk rzadzi sie wlasnymi prawami bo w przeciwnym wypadku tobyśmy zostali na etapie Bogurodzicy. Wszystkie inne slowa bylyby zbyt glupio brzmiace, zeby ich uzywac...
  • aniaheasley 06.02.11, 17:00
    Ouch. Nakladam kalki gramatyczne na wymyslone przez siebie zwroty. Whatever next?
    Po prostu staralam Ci sie udowodnic, ze papkizacja sie nie sprawdza w tym przykladzie. Slowotworstwo jak najbardziej warto praktykowac, ale chyba nie w tym stylu?
    --
    Ania's Poland
  • blacktea 06.02.11, 17:01
    No dobrze, to w jakim stylu, kto ma to robić i kto oceniać czy się sprawdza czy nie?
  • blacktea 06.02.11, 17:19
    A, nie dopisałam:

    >Ouch. Nakladam kalki gramatyczne na wymyslone przez siebie zwroty. Whatever next?

    To co napisałam jest jakby adaptacja gramatycznego użycia np dobrze ugruntowango słowa "pauperyzacja". Czyli poprawnie pod wzgledem stylu mamy coś takiego: "W ostatnich latach nastąpiła pauperyzacja polskiego społeczeństwa" . "Polskie społeczeństwo doświadczyło pauperyzacji" to jakiś dziwoląg stylistyczny. Nowo wymyslane słowa muszą pasować stylisycznie do reszty języka stąd nie widze nic zdrożnego w zabawie z nieistniejącymi słowami.
  • steph13 07.02.11, 22:59
    zamknij Dzięki Tobie Forum może być lepsze - zgłoś wpisy łamiące regulamin założycielowi forum.

    Pamiętasz początki Forum 10 lat temu? Napisz nam o tym!
    Matki Polki w UK

    Autor:steph13@gazeta.pl korzysta z IP: (77.99.74.101) Temat: Treść:Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.


    Odpowiadasz na:
    blacktea napisała:

    Podałam to jako przykład możliwości słowotwórczej języka polskiego.
    Przy takich 'mozliwosciach slowotworczych' nie dziwie sie, ze cale slowa i zwroty zywcem sa sciagane z angielskiego jak duzo lepsza option!

    Obnizenie poziomu to bardziej lowering (educational) standards - sformułowanie czyste, higieniczne i nie ma tego samego "smaczku" co dumbing down.

    Moze z 'papkizacja' jestes za pan brat ale jezyka angielskiego to jednak troche 'nie czujesz' i stad jestes w bledzie.

  • jaleo 06.02.11, 10:20
    Mam wrazenie, ze w PL szkola uczy duzo wiecej wiedzy "ogolnej", takiej "teleturniejowej". Wyzsze sa tez wymagania co do jezykow obcych na egzaminach typu matura. Jednak, tak z obserwacji, widze, ze np. nacisk na poslugiwanie sie jez mowionym, jest mniejszy. Dla porownania: tu gdzie pracuje, zatrudniamy sporo absolwentow uniwersytetow, ze znajomoscia jez obcego. I to nie sa absolwenci tzw filologii, tylko np. "ksiegowosci z Hiszpanskim", albo "Finansow z francuskim". I Ci absolwenci potrafia "z marszu" np. poprowadzic spotkanie biznesowe z "nativami" w danym jezyku. Z drugiej strony spotkalam sie tu w UK z absolwentami filologii angielskiej w PL, ktorzy nie potrafili "ni w zab" sie dogadac z Brytyjczykami, ja tu nie mowie o prowadzeniu dyskusji o niuansach ksiegowosci, chodzi o rozmowy w stylu "ladny dzien dzisiaj mamy". Po prostu dostaja przerazenia w oczach, i nie sa w stanie zrozumiec, co sie do nich mowi.
    --
    Nawet w Birmingham moze byc ciekawie
  • blacktea 06.02.11, 10:55
    mylisz księgowego ze znajomością języka angielskiego z anglistą ze znajomością księgowości...
  • glasscraft 06.02.11, 11:04
    Chyba nie myli... jaleo napisala, ze znani jej anglisci blokowali sie na etapie zwyklej rozmowy o bzdetach.
    --
    If God doesn’t exist, and you live as though He doesn’t exist, you have no losses. If God doesn’t exist, and you live as though He does, you have no losses but gain the advantages of a better life. If God does exist, and you live as though He doesn’t, you lose big time. If God does exist, and you live as though He does, you have no losses and gain everything. - Pascal's wager
  • blacktea 06.02.11, 11:14
    Czyżby nie zdawała sobie sprawy, ze uczelnie i ich wydziały sa lepsze i gorsze?

    Przecież w UK jest identycznie. Dwóch absolwentów tych samych kierunków ale na różnych uczelniach może dzielić przepaść...
  • gypsi 06.02.11, 19:10
    Jesli chodzi o wiedze tzw. ogolna czyli teoretyczna, to rzeczywiscie w szkolach podstawowych i gimnazjach prawdopodobnie polskie dzieci nadal maja jej wiecej niz brytyjskie.
    Natomiast z obserwacji wlasnego dziecka widze, ze w "6th form" zartow nie ma - normalna matematyka jest na poziomie polskiej klasy mat-fiz, a tzw. "further maths" w ogole nie ma odpowiednika w polskim systemie, bo taki zakres materialu nie jest przerabiany w polskim liceum w ogole, dopiero na studiach.

    Dla mnie przewaga systemu edukacji tutejszego to glownie to, ze nie musze szukac korkow i placic niebotycznej kasy, zeby dziecko sie dostalo na studia, co jest norma w Polsce.
    W "6th form" mojej corki jest program "aim higher" gdzie uczniowie zdolni robia o wiele wiecej niz normalny program z danego przedmiotu, a kandydaci na najlepsze uniwerki sa w grupie Oxbridge, gdzie robia jeszcze wiecej. I to wszystko ZA DARMO.

    Podoba mi sie, ze moja corka chcaca studiowac "fine art" nie musi chodzic na lekcje rysunku do odpowiedniej osoby, ktora pozniej "zalatwi" egzamin wstepny, tylko - jesli nie dostanie sie teraz "z marszu", to zrobi Foundation Degree ZA DARMO i wtedy przyjecie na studia ma prawie pewne.
    Podoba mi sie tez to, ze syn kumpla dostal wymog z UCL, zeby zdac dodatkowe A-levels i choc nie spelnil wymagan dotyczych stopni, to ma zaklepane miejsce w przyszlym roku, tak ich zafasynowal postep jaki osiagnal przez 3 miesiace:)

    A ze nie wiedza, co jest stolica Wybrzeza Kosci Sloniowej? Coz, ja tez juz nie pamietam, a z geografii mialam 5. Za to wiem (i oni wiedza) jak to znalezc:)))
  • nilem 06.02.11, 19:16
    Ech, im więcej czytam, tym szybciej mam ochotę wyjechać;)

    --
    agatek.3c.pl sesje zdjęciowe dzieci i rodziców.
  • lucasa 06.02.11, 22:34
    gypsi napisała:


    > Natomiast z obserwacji wlasnego dziecka widze, ze w "6th form" zartow nie ma -
    > normalna matematyka jest na poziomie polskiej klasy mat-fiz, a tzw. "further ma
    > ths" w ogole nie ma odpowiednika w polskim systemie, bo taki zakres materialu n
    > ie jest przerabiany w polskim liceum w ogole, dopiero na studiach.

    Gypsi, zaintrygowalas mnie tutaj :)
    mozesz podac jakies przyklady? czy calki robia, i co jeszcze? serio sie pytam, bo nie mam pojecia co tutaj robia w zakresie matematyki na A levels. ja pomogalam kolezance przygotowac sie do GCSC i bylam zdziwiona niskim poziomem, a jeszcze bardziej sposobem tlumaczenia (szczegolnie trygonometrii, kolezanka potrafila zrobic zadania, a nie rozumiala o co chodzi. wystarczylo zmienic oznaczenia katow, ktore w kazdym zadaniu byly takie same, i juz zadanie bylo nie do rozwiazania).

    ja jestem zdziwiona tym powtarzaniem w tym watku (to nie do Gypsy), ze w Polsce to taka pamieciowka. czy ktoras z tych osoba widziala ostatnie (czyli kilkanascie lat po skonczeniu swojej szkoly) materialy do cwiczen do nauczania zintegrowanego? z geografii, biologii itd.??? ja widzialam i bylam przyjemnie zdziwiona. nawet na poziomie podstawowki widze moje dzieci, ktore chetnie by wypelnialy sobie takie zeszyciki. zrobione bardzo ciekawie, z pomyslem, duzo pytan na myslenie itd.

    wg mnie szkola tutaj ma duzo minusow, a piewszy z nich jest taki, ze wlasnie nie ma programu (cwiczen/ksiazki), w ktory rodzic moze miec wglad aby widziec co dziecko robi z tygodnia na tydzien, z kazdego przedmiotu.
    ze nie ma pociagniecia do odpowiedzialnosci gdy nie zrobi sie zadania domowego,
    ze nikt sie nie przemuje nadrabianiem wiedzy, gdy dziecka dlugo nie bylo w szkole (np ze wzgledow zdrowotnych).
    duzym minusem wg mnie jest tez brak minimum programowego. dla kazdej klasy na poziomie szkoly i na poziomie narodowym. miedzy szkolami nawet w tej samej miejscowosci (biorac pod uwage np. tylko ocenione jako outstanding) sa duze roznice w tym co dzieci umieja, dostaja zadane, czego sie ucza. zalezy i od szkoly, ale tez i od danego nauczyciela.

    nie potrafie tez zrozumiec, ze wszystko jest ok, i great, i wszystkie dzieci sa super. pierwszy raz jak slyszalam, to myslalam, ze polece do domu po dyktafon aby nagrac jakie wspaniale mam dzieci. ale ktoregos razu, gdy tlumaczylam znajomej osobie na wywiadowce (troche czekalam i kilka rozmow slyszalam) okazalo sie, ze to wszystkie dzieci sa takie wspaniale. jakos brak konstruktywnej krytyki, motywacji, popchniecia. (to na etapie podstawowki, bo pozniej to moze jest inaczej... moze...)...

    jezeli chodzi o darmowosc i dostepnosc - to ja znam rodzicow, ktore wysylaja dzieci z podstawowki (czyli u nas klasy 0-4) na korepetycje (?) (takie robienie testow z komputerem) i sporo za to placa.

    A



  • gypsi 06.02.11, 22:51
    M.in. calki wlasnie - mysmy z bardzo porzadna nauczycielka w klasie ogolnej ledwie na 2 lekcjach je "lizneli", a i mat-fiz nie miala wiele wiecej. A corka ma znacznie bardziej szczegolowo.
    Poza tym caly dzial nazwany "decisions" czyli teoria decyzji, to tak na szybko co pamietam.

    Nawet klasyka jak algebra, trygonometria, jest bardziej szczegolowo studiowana - nieraz wymiekalam przy jej zadaniach, a matematyka byla naprawde moja mocna strona.
    Na szczescie mam fizyka pod reka;)
  • mamumilu 07.02.11, 00:05
    To jest wlasnie to obnizanie poziomu edukacji w Polsce - ja na mat-fiz mialam calki walkowane do znudzenia, moja siostra 3 lata pozniej tylko liznela, a brat jeszcze pozniej nawet o czyms takim nie slyszal.
    Obecnie program zmieniaja w mlodszych klasach na tak niski poziom, ze dla mnie to jakas porazka z tego wyniknie. Poniewaz moje dzieci ucza sie w domu i sprowadzam polskie podreczniki, to moge sie jasno wypowiedziec. Wgo polskiego programu moja corka jest w 4kl i z matematyki powinna przerabiac prawie dokladnie to, co przerobilismy w 3 kl, poniewaz zmienil sie program nauczania. Owszem jest to dostosowywanie programu do nowego systemu, gdzie dzieci zaczynaja edukacje rok wczesniej, ale ogolnie porownujac do poziomu matematyki dla dzieci w tym wieku w szkole angielskiej, roznica jest znaczna. Cale szczescie mam mlodsze dziecko, ktore skorzysta z tego podrecznika :)

    Na pewno uczniowie, ktorzy chca sie uczyc, maja w Anglii duzo wieksze mozliwosci i jak to Gypsi podkreslila - ZA DARMO :)
  • kingaolsz 06.02.11, 19:23
    Osobiscie wole angielski system edukacji, bo tu ucza myslec i tego jak informacji szukac, jak ja przetwarzac. Ucza sie praktycznego wykorzystywania wiedzy i jak ja zdobyc. Nie ma wykuwania na pamiec wszystkiego jak leci.
    Oczywiscie duzo zalezy od szkoly, sa lepsze i gorsze, ale jesli nam zalezy na poziomie to po prostu trzeba wczesniej sie zorientowac gdzie, co i jak i zrobic co sie da, zeby dziecko uczeszczalo tam gdzie nam odpowiada.
  • lucasa 06.02.11, 22:35
    kingaolsz napisała:

    > Osobiscie wole angielski system edukacji, bo tu ucza myslec i tego jak informac
    > ji szukac

    Kinga, a Ty uczona jeszcze starym sytemem nie wiesz jak/gdzie szukac informacji?
    A
  • dru.ga 06.02.11, 23:06
    Ja mam podobne spostrzezenia jak Lukasa...tez sie dalam zwiesc na poczatku ze wszystko jest cudnie i mam dziecko geniusza:-))
    Dla mnie jednak mimo wszystko wazniejsze jest to w jaki sposob szkola ksztaltuje dziecko.
    Tu na pewno duzo zalezy od rodzaju szkoly ale patrzac po mojej corce ktora teraz jest w Year5 to niesamowicie sie otworzyla, bardzo podnosla samoocene i jest bardzo stymulowana w szkole do poznawania nowych rzeczy. Dla mnie jakims nonsensem jest wymaganie od dzieci w tym wieku zeby po szkole jeszcze 3 godziny siedzialy w domu nad zadaniami a to wystepuje w Polsce
    Z drugiej strony zgodze sie ze w Polsce rodzic moze lepiej sie zorientowac na jakim poziomie jest dziecko, jaki material ma do opanowania i jakie zaleglosci.
    Byc moze jakby usrednic wyniki i generalizowac to poziom edukacji jest tutaj fatalny ale uwazam ze jesli komus zalezy na edukacji dziecka to ma tutaj olbrzymie mozliwosci zeby nim tak pokierowac by bylo dobrze wyedukowane.
    --
    A pessimist is an optimist with experience
  • middlesex 06.02.11, 23:35
    dru.ga napisała:


    > Byc moze jakby usrednic wyniki i generalizowac to poziom edukacji jest tutaj fa
    > talny ale uwazam ze jesli komus zalezy na edukacji dziecka to ma tutaj olbrzymi
    > e mozliwosci zeby nim tak pokierowac by bylo dobrze wyedukowane.

    Temat mocno mnie teraz interesujacy, pytam wiec na serio o jakie mozliwosci pokierowania edukacja chodzi? Pracowac z dzieckiem w domu moge zarowno tu jak i w Polsce. Materialy edukacyjne, ksiazki, gry to wszystko rowniez jest w Polsce. Fakt, tu sa swietne muzea (mowie glownie o Londynie, ale nie tylko), w Polsce tez zaczynaja powstawac nowe interesujace placowki. Ostatnio rozmawialam ze znajoma o oplatach na studia, jednak w Polsce wciaz sa dostepne bezplatne na panstwowoych uczelniach. Owszem, sa roznice w poziomie, ale jesli ktos bedzie sie staral to dostanie sie na dobry lub b. dobry kierunek. Itd. Tak jak napisalam, temat jest mi bliski, moje dziecko dopiero zaczelo edukacje tutaj, jest w nienajlepszej szkole, a ja probuje przegryzc caly to zagadnienie. pozdrawiam
  • aniaheasley 07.02.11, 08:22
    Plan A.

    Jezeli masz sile czas i ochote to traktujesz 'nienajlepsza' szkole jako podstawe, nie wiecej niz chleb z maslem, a reszte uzupelniasz niestety sama, czyli serek, wedlinke, pomidorek, ogorek, majonez, musztarde sama dodajesz :)

    A powaznie, to kupujesz w WHSmith wszystkie podreczniki dla grupy wiekowej, jezeli dziecko ma 5 lat to dla 5-6, jezeli 7 to dla 7-9, zawsze troche na wyrost. Kupujesz jej slownik i thesaurus, i uczysz z nich korzystac. Chodzisz z dzieckiem do teatru i po powrocie zadajesz mu napisanie recenzji, tlumaczac przy tym co to jest recenzja, ewentualnie prosisz, zeby sprawdzilo w swoim slowniku. Kupujesz encyklopedie dla dzieci i uczysz z niej korzystac. Zmuszasz do czytania ksiazek codziennie pol godziny. Potem do napisania czy i dlaczego tak ksiazka sie podobala. Jezeli dziecko ma sprawdziany z ortografii, i liste slowek do nauczenia, to dodajesz do tego napisanie samodzielnie jednego zdania z kazdym slowkiem. Cwiczysz tabliczke mnozenia do upadlego, kupujesz ksiazeczke testow verbal i non-verbal reasoning i dajesz do rozwiazywania w niedziele po sniadaniu. Rozwijasz w domu tematy omawiane w szkole, zabierasz do wszystkich mozliwych muzeow, galerii, w weekendy wyjezdzasz za miasto, zwiedzacie zamki, ogladacie okrety wojenne, rezydencje, opowiadasz przy tym o historii zwiazanej z kazdym obiektem.
    Nieustanna systematyczna cierpliwa praca.

    Plan B.

    Przenosisz dziecko do szkoly prywatnej, placisz okolo x tysiecy rocznie, i masz swiety spokoj!


    --
    Ania's Poland
  • middlesex 08.02.11, 14:56
    dzieki, poki co zastosujemy plan A.
  • havana28 07.02.11, 07:07
    > kingaolsz napisała:
    >
    > > Osobiscie wole angielski system edukacji, bo tu ucza myslec i tego jak in
    > formacji szukac

    Mówisz, że ktoś z was uczony w Polsce ma problemy z mysleniem i wyszukiwaniem informacji?
  • kingaolsz 07.02.11, 09:18
    Nie uczono nas analitycznego myslenia ( nie sprecyzowalam, a najwyrazniej powinnam), jak rowniez nie uczono nas szukac informacji ( poza uzyciem encyklopedii), wszystko bylo podane w podreczniku i kazano tego sie wyuczac na pamiec. Okazjonalnie ( raz na rok?) mielismy za zadanie wyglosic referat i temat zglebic sami, ale bez pokazania jak to robic.
    Tak samo jak na studiach, w PL mialam robic dokladne notatki z wykladu i z tego pisalam egzamin, tu wykladowca rzuca temat, zarysowuje problem, a moim zadaniem jest znalezc reszte informacji.
    Duzo jest roznic na niekorzysc polskiej edukacji moim zdaniem.
  • nilem 06.02.11, 23:18
    www.polityka.pl/spoleczenstwo/artykuly/1508366,1,szkola-oglupiania.read

    --
    agatek.3c.pl sesje zdjęciowe dzieci i rodziców.
  • gypsi 07.02.11, 00:18
    He, he, juz w pierwszych zdaniach artykulu wyksztalcony dziennikarz jednego z lepszych tygodnikow opinii w Polsce tworzy jakiegos potworka pt "digitalny". Ja bym przetlumaczyla jako cyfrowy po prostu, no ale gdzie mi tam do wielkiego Pana Redaktora ze stolycy...
  • nilem 07.02.11, 00:37
    gypsi napisała:

    > He, he, juz w pierwszych zdaniach artykulu wyksztalcony dziennikarz jednego z l
    > epszych tygodnikow opinii w Polsce tworzy jakiegos potworka pt "digitalny".

    www.sjp.pl/co/digitalny



    --
    agatek.3c.pl sesje zdjęciowe dzieci i rodziców.
  • nilem 07.02.11, 00:41
    No i Ps.
    Nie on, tylko ona. Nie dziennikarz, jeno wykłądowca akademicki, nie ze stolicy, a z Torunia.
    Na końcu artykułu masz info o autorce:]

    Autorka jest wykładowczynią metodyki w Nauczycielskim Kolegium Języków Obcych w Toruniu, zajmuje się też wykorzystaniem nowych technologii w nauczaniu. Prowadzi seminaria dla nauczycieli, współorganizuje europejski projekt „Zmieniająca się szkoła”. Autorka książki „Postkomunikatywna dydaktyka języków obcych w dobie technologii informacyjnych”. W przygotowaniu jest jej nowa książka „Neurodydaktyka”.


    Polityki bronić jak lew będę, bo to IMO najlepszy tygodnik opinii w kraju. ;)
    --
    agatek.3c.pl sesje zdjęciowe dzieci i rodziców.
  • aniaheasley 07.02.11, 08:10
    Co nie zmienia faktu, ze slowo digitalny jest potworkiem jezykowym, ktorego osoba zajmujaca sie metodyka nauczania jezykow obcych moglaby nie popelniac :)
    --
    Ania's Poland
  • gypsi 07.02.11, 10:15
    Doczytalam do konca, faktycznie, ona nie on. Jesli nauczycielka i tlumaczka, to tym gorzej chyba? Rozumiem potrzebe tworzenia nowych slow, ale skoro juz jest "cyfrowy" czy "wielozadaniowosc", to po co?

    Przez kretynskie tlumaczenie "digital" czesc osob zdajacych ze mna test teoretyczny w trakcie rekrutacji do tutaj, polegla tracac 5 pkt.
    Oryginalne pytanie "digital examination of prostate..." zostalo przetlumaczone na "cyfrowe badanie prostaty..." i do tego bylo 5 podpytan za 1 pkt kazde. Zglupialam, bo w zyciu nie slyszalam o cyfrowym badaniu prostaty, wiec poprosilam o oryginal testu - a tam wlasnie ten "digital", co w przypadku prostatu nalezalo przetlumaczyc "palcem" po prostu, ew. "per rectum" ("digit" = "palec").
    Poprosilam pilnujace, zeby napisaly na tablicy wyjasnienie, ale czesc osob w stresie i ferworze walki z testem po prostu go nie zauwazyla:(
  • blacktea 07.02.11, 10:46
    Rozumiem potrzebe tworzenia nowych slow, ale skoro juz jest
    > "cyfrowy" czy "wielozadaniowosc", to po co?

    Słyszałaś kiedyś o synonimach? Jakbyśmy mieli tylko jedno określenie to język byłby bardzo ubogi i nudny.Poza tym wiele zapożyczeń z innych języków w ogóle nie przechodzi próby czasu. Przez jakiś czas są modne a potem wszystko i tak wraca do normy.

    > Przez kretynskie tlumaczenie "digital" czesc osob zdajacych ze mna test teorety
    > czny w trakcie rekrutacji do tutaj, polegla tracac 5 pkt.

    Ale to przecież wina niedouczonego tłumacza, a nie faktu, że "digital" przeniknął do języka polskiego w znaczeniu "cyfrowy" a nie "przy pomocy palca"?
  • glasscraft 07.02.11, 10:54
    No i kto powiedzial, ze rzeczywistosci do teorii sie nie da dorobic?
  • glasscraft 07.02.11, 10:56
    P.S. "Synonim nie jest inną nazwą desygnatu, jest wyrazem bliskoznacznym. Nie jest również synonimem równoważny wyraz z obcego języka...."
  • blacktea 07.02.11, 11:06
    >Nie jest również synonimem równoważny wyraz z obcego języka...."

    A co tam dalej w tej wikipedii napisali? Przypadkiem nie cos o zakorzenieniu w danym języku...?

    Dygitalny i multitasking juz sie zakorzenily dosc dobrze, choć nie sa tak powszechnie uzywane jak cyfrowy i wielozadaniowy.
  • glasscraft 07.02.11, 11:37
    Jestes perwna tego dYgitalnego? :-D
  • blacktea 07.02.11, 11:38
    www.sjp.pl/dygitalny
  • gypsi 07.02.11, 12:12
    Nawet pisownie mozna sobie wybrac:
    www.sjp.pl/co/digitalny
    www.sjp.pl/dygitalny

  • blacktea 07.02.11, 13:29
    A masz z tym jakis problem? W języku polskim od zawsze istniały różne poprawne wersje pisowni.
  • gypsi 07.02.11, 12:26
    A Ty rozumiesz (albo choc probujesz) tresc czytana czy tylko litery ogladasz?
    "Przez kretynskie tlumaczenie "digital" - malo zrozumiale czy co?
  • blacktea 07.02.11, 13:27
    No to miej pretensje do tłumacza, a nie do języka...
  • steph13 07.02.11, 08:40
    gypsi napisała:

    > He, he, juz w pierwszych zdaniach artykulu wyksztalcony dziennikarz jednego z l
    > epszych tygodnikow opinii w Polsce tworzy jakiegos potworka pt "digitalny". Ja
    > bym przetlumaczyla jako cyfrowy po prostu, no ale gdzie mi tam do wielkiego Pan
    > a Redaktora ze stolycy...

    gypsi, ja dzielnie dotrwalam do 'multitaskingu'! Moje wtracanie obcych slow na zwyklym forum to pestka w porownaniu z tzw polszczyzna praktykowana przez nawet podobo b.dobre krajowe publikacje. Gdyby siedzial mi kamien na sercu to w tym miejscu spadlby z duzym lomotem!

  • moccabristol 07.02.11, 10:21
    No dobrze, to gdzie jest prawda, bo jak czytam wypowiedzi i coś takiego
    tnij.org/pozioskol
    to się gubię:(
  • nilem 07.02.11, 11:20
    steph13 napisała:

    > gypsi napisała:
    >
    > > He, he, juz w pierwszych zdaniach artykulu wyksztalcony dziennikarz jedne
    > go z l
    > > epszych tygodnikow opinii w Polsce tworzy jakiegos potworka pt "digitalny
    > ". Ja
    > > bym przetlumaczyla jako cyfrowy po prostu, no ale gdzie mi tam do wielkie
    > go Pan
    > > a Redaktora ze stolycy...
    >
    > gypsi, ja dzielnie dotrwalam do 'multitaskingu'! Moje wtracanie obcych slow na
    > zwyklym forum to pestka w porownaniu z tzw polszczyzna praktykowana przez nawe
    > t podobo b.dobre krajowe publikacje. Gdyby siedzial mi kamien na sercu to w ty
    > m miejscu spadlby z duzym lomotem!

    Czy którakolwiek z Was zwrócila uwagę, że słowo "digitalny" występuję w słowniku języka polskiego? Świętsze od papieża?:)


    --
    agatek.3c.pl sesje zdjęciowe dzieci i rodziców.
  • aniaheasley 07.02.11, 11:42
    A czy papiez taki swiety :)

    Dygitalny brzmi okropnie.
    A multitasking tez jest w slowniku?
    --
    Ania's Poland
  • blacktea 07.02.11, 11:48
    > A multitasking tez jest w slowniku?

    Jest, w leksykonie komputerowym
  • glasscraft 07.02.11, 13:07
    A to ja przepraszam, w takim razie multitasking jest tak zakorzenione w jezyku, ze pewnie siega tymi korzeniami do samej Australii...

    Jakbym "a u was Murzynow bija" slyszala :-)
  • nilem 07.02.11, 13:47
    aniaheasley napisała:

    > A czy papiez taki swiety :)

    No teoretycznie ma być - przynajmniej ten, który już nie żyje;)
    Bardziej papieskie miało być, ale coś mi nie wyszło - zrzucę na drące się od rana panny.

    > Dygitalny brzmi okropnie.
    > A multitasking tez jest w slowniku?

    Język polski cały czas ewoluuje, nie ma potrzeby tego przecież tłumaczyć - jest cała masa zapożyczeń, głównie z języka angielskiego dotyczących szeroko pojetej informatyki i techniki. Te słowa weszły znajdują się w słowniku języka polskiego. Mogąs ię podobać, albo nie, jednak zanim kpiąco nazwie się kogoś 'wielkim dziennikarzem ze stolicy', warto sprawdzić czy takie słowo istnieje - chociażby po to, żeby samemu się nie wygłupić;)
    Ja tam nie lubię słowa "kapcie" - ale nie nabijam się z tych, którzy go używają;D



    --
    agatek.3c.pl sesje zdjęciowe dzieci i rodziców.
  • aniaheasley 07.02.11, 13:58
    Hmm, wedlug mnie krytykowanie czy wysmiewanie sie z nadmiaru angielskich kalek jezykowych w jezyku polskim nie prowadzi do osmieszenia sie.

    A juz zawarcie w jednym zdaniu zwrotow digitalni tubylcy i zaraz potem multitasking to naprawde zasluguje tylko na negatywna opinie o jezyku polskim autorki. A jej imponujace wyksztalcenie dziala tutaj tylko na jej niekorzysc. Moze troche na wyrost, ale jezeli ta Pani ma sie za jakims tam autorytet w jakiejkolwiek dziedzinie, to powtarzajac za Spidermanem (pajakoczlowiekiem, czlowiekiem-pajakiem, you get me?) ze with great power comes great responsibility. Sorry, nie bedzie tym razem tlumaczenia, zeby nie bylo ze kalkuje.


    --
    Ania's Poland
  • nilem 07.02.11, 15:18
    aniaheasley napisała:

    > Hmm, wedlug mnie krytykowanie czy wysmiewanie sie z nadmiaru angielskich kalek
    > jezykowych w jezyku polskim nie prowadzi do osmieszenia sie.
    >
    > A juz zawarcie w jednym zdaniu zwrotow digitalni tubylcy i zaraz potem multitas
    > king to naprawde zasluguje tylko na negatywna opinie o jezyku polskim autorki.

    Ale negatywną opinię bo? Bo używa za dużo języka polskiego w języku polskim?
    Jeszcze raz - KAŻDE ze słów użytych w tym zdaniu znajduje się w słowniku języka polskiego.


    --
    agatek.3c.pl sesje zdjęciowe dzieci i rodziców.
  • aniaheasley 07.02.11, 15:34
    Nie, no pani autorka piekna polszczyzna sie posluguje, mowiac o digitalnych tubylcach specjalizujacych sie w multitaskingu. Tylko ciekawe jaki procent osob z wyzszym wyksztalceniem w Polsce, z tym ze w wieku 50+ nie ma pojecia o czym ona bredzi.
    --
    Ania's Poland
  • havana28 07.02.11, 15:39
    Tylko ciekawe jaki procent osob z
    > wyzszym wyksztalceniem w Polsce, z tym ze w wieku 50+ nie ma pojecia o czym ona
    > bredzi.

    A co to ma do rzeczy? Jak nie maja pojecia to zechca miec, to zajrza do slownika...
    Czlowiek uczy sie cale zycie
  • aniaheasley 07.02.11, 15:44
    To ma do rzeczy, ze chyba artykul pisany po polsku w Polsce powinien byc dla Polakow zrozumialy.
    --
    Ania's Poland
  • havana28 07.02.11, 16:11
    A jest niezrozumialy? Smiem twierdzic, ze kazdy Polak majacy w domu jakikolwiek sprzet elektroniczny (a takich jest jak sie pewnie domyslasz sporo) zetknal sie ze slowem digital bo mial je chocby na oryginalnym opakowaniu. Multitasking moze byc trudniejszy, ale przedrostek multi jak najbardziej w jezyku polskim istnieje wiec juz z samego kontekstu (opisu co dzieci robia) mozna sie domyslic...
  • havana28 07.02.11, 15:37
    Wlasnie przeczytalam ten artykul i nie znalazlam w nim nic, do czego moglabym sie z punktu widzenia jezyka polskiego przyczepic. Powiem wiecej, moim zdaniem autorka trafila w sedno wprowadzajac slowa digitalny i multitasking w odniesieniu do dzieci, ktore nie znaja swiata bez komputerow i internetu, bo te slowa wlasnie przyszly do nas ze internetu i swiata zaawansowanych technologii... Ludzie, ktorzy postrzegaja uzycie takich a nie innych (bardziej polskich) slow jako bledne czy ogolnie negatywne, chyba spedzaja za duza czasu za granica bo przestaja odczytywac zabarwienie jezyka :D
  • aniaheasley 07.02.11, 15:46
    Ludzie, ktorzy tutaj dyskutuja na tym forum (clue: nazwa forum) spedzaja caly czas za granica, wiec tutaj plus dla Ciebie. Dobra robota Watson. Co do reszty, masz prawo do swojego zdania, ale nie wiem dlaczego bronisz nie-polskiego jezyka w polskiej publikacji.
    --
    Ania's Poland
  • havana28 07.02.11, 16:01
    > Ludzie, ktorzy tutaj dyskutuja na tym forum (clue: nazwa forum) spedzaja caly c
    > zas za granica, wiec tutaj plus dla Ciebie. Dobra robota Watson.

    Do zaniku umiejetnosci czytania zabarwienia dodam jest slepote na emotikony...

    >Co do reszty, masz prawo do swojego zdania, ale nie wiem dlaczego bronisz nie-polskiego jezyka w polskiej publikacji.

    Pewnie, że mam prawo i to kto wie, czy nie wieksze od Ciebie. Jezykiem polskim posluguje sie nieprzerwanie od ponad 40 lat, skonczylam studia, ktore mozna podciagnac pod kategorie "jezykowe" a w UK jestem tylko chwilowo wiec nie zdazylam jeszcze jezyka zapomniec...
    W ktorym miejscu jest on niepolski? Przeciez zostalo tu juz wielokrotnie powtorzone, ze slowa te sa w slowniku j. polskiego.
  • aniaheasley 07.02.11, 16:06
    Noooo, jak masz wieksze prawo ode mnie (z tym ze byc moze) to chyba skapituluje. Ale troche jeszcze poprobuje Ci dorownac o wielka, tym bardziej, ze moje studia, te pierwsze, byly calkowicie jezykowe, nie tylko mozna je pod takie podciagnac. A jezykiem polskim posluguje sie nieprzerwanie od lat 40+
    Zakonczmy te licytacje, co?
    --
    Ania's Poland
  • havana28 07.02.11, 16:13
    No nie, poslugujesz sie jezykiem za granica. A to jest duza roznica. To co piszesz tylko potwierdza, ze stracilas kontakt bo zbyt wielu rzeczy nie rozumiesz lub uwazasz za niepoprawne.
  • nilem 07.02.11, 16:48
    Ania, a poza koszmarnym językiem jak Ci się podoba artykuł?;D
    Serio pytam, spór głupi wyjątkowo i temat główn poszedł się kochać;)

    --
    agatek.3c.pl sesje zdjęciowe dzieci i rodziców.
  • aniaheasley 07.02.11, 18:24
    Sam artykul takiej samej jakosci jak jego jezyk. Zart, zart, ok?

    Czytajac takie bijace na alarm artykuly w sprawie edukacji, i nawalu wiedzy, z ktorej biedne dzieci i biedni nauczyciele nie wiedza co i ile wybrac zawsze przyjmuje z dystansem, bo akurat tak sie sklada, ze mam 16 -latka w szkole w Londynie, ktory wlasnie wchodzi na dlugi finisz przygotowan do GCSE i nie zauwazam zadnego z tych problemow. Fizyki, chemii i biologii uczy sie z ksiazek i rozwiazujac mase testow i zadan z lat ubieglych.
    Z matematyki robi obecnie rachunek rozniczkowy, cokolwiek by to nie bylo, bo ja o matematyce pojecie mam mgliste. Ale w zeszycie tradycyjnie rozwiazuje zadania, i jak cos nie tak to zeszyt sie czerwieni, jak za moich zamierzchlych czasow w polskiej szkole.

    Z angielskiej literatury czyta dramat, powiesci, i poezje, i z tego pisze eseje-analizy. Wszystko wedlug mnie dosyc trudne, tak jak powinno byc.

    Z angielskiego jezyka (sa tutaj dwa przedmioty maturalne z angielskiego dla niewiedzacych: English literature i English language) pisze artykuly do gazet, np. ostatnio, wedlug mojej zupelnie nieobiektywnej oceny, napisal naprawde genialny list - odpowiedz na artykul w gazecie. Artykul nawolywal do zniesienia wf-u w szkole.
    Wydaje mi sie, ze tego typu wprawki to studenci dziennikarstwa tez gdzie niegdzie maja.

    Co on tam jeszcze ma. Aha, historia. No tutaj troche wedlug mnie za malo tresci. Cale GCSE w tym roku bedzie wylacznie z okresu 1900-1989. Ja bym wolala, zeby sie uczyl historii powszechnej, chronologicznie. No ale ja sobie moge chciec.

    Geografia - ciekawe glownie praktyczne projekty, cos o populacji nadmorskiej w Brighton, ale teorie rozne geo-ekonomiczne i zjawiska naturalne, wedlug mnie dumbing down nie wystepuje.

    No i jezyki obce - hiszpanski i niemiecki. Duzo wkuwania slowek, duzo pisania krotkich opowiadanek na ok. 50 tematow. Ja mialam mniej wiecej na tym poziomie (tak mi sie wydaje, dawno to bylo szalenie) egzamin z hiszpanskiego na studiach po poltorarocznym lektoracie. Opowiadanie o hobby, o wakacje, o plany na przyszlosc.

    I jakos nie dostrzegam zadnych opisanych w artykule objawow. A juz na pewno braku kompetencji spolecznej, czy jak to ta pani nazwala.

    --
    Ania's Poland
  • jofin 07.02.11, 15:58
    Z ciekawosci zajrzalm do artykulu i tak jak havana pisze, tez uwazam ,z e akurat slowa i digitalny i multitasking zostaly dobrane w tym przypadku odpoweidnio do tresci i charaktery artykulu. "cyfrowi " tubylcy - chyba brzmialoby troche smiesznie i tracilo jednak myszka. Technologia i widac rowniez jezyk rozwijaja sie w tempie prawie swiatla. A swoja droga art. porusza bardzo cieakwy problem, tego jak obecnie pracuja dzieci - dokladnie tak, jak moje
    (ha, ha )

    Do Gypsi. Wyobraz sobie, ze w rodzinie mam sporo tych, ktorzy medycyne pokonczyli, ostatnio zdawali i tak, czesc z nich korzystala z korkow, czesc nie. Nie wiem, jak jest z dostepnoscia medycyny tutaj ( mozliwe, ze blizej sie temu przyjrze), ale z tego co mi wiadomo, to aby sie tu na medycyne dostac, to trzeba te decyzje podjac juz w 9 klasie szkoly sredniej, bo wtedy sie wybiera GSCE. A co ja pisze w 9 , juz w 7 i 8 , bo na podstawie wynikow z Science w tych klasach ( mowie o normalnej Secondary school nie o grammar) dziecko jest oceniane i wybierane , czy moze robic 3 GSCE z science, co jest jednym z wymogow studiow medycznych ( 3 A z GSCE z Science+ to samo z A-level). I zdarzylo mi sie spotkac tutaj rodzicow, ktorzy mysleli o medycyenie dla swoich dzieci i zamawiali korki dla swoich dzieci.

    Dlaczego te korki tutaj mimo wszsytko nie sa az tak rozpowszechnione, bo nie wszyscy mysla o studiach. Na ostantim zebraniu w szkole principal wyraznie powiedzial, ze 20% uczniow, powinno robic przedmioty zawodowe, bo nie maja wystarczajacych zdolnosci , by isc w kierunku dalszej edukacji. W Polsce, nie wiem, czy dyrektorowi szkoly przeszlo by cos takiego przez usta. Ale oczywiscie, jest to temat juz na inna dyskusje, szczegolnie teraz, gdy oplaty za studia z pewnoscia zmniejsza ilosc potencjalnych kandydatow, jak tez i samych studiujacych.
  • gypsi 07.02.11, 16:13
    To musialo sie cos w Polsce mocno zmienic, bo pamietam, ze mnie nie wierzono, ze nie bralam korkow - tak bylo to powszechne, wrecz obowiazkowe.

    A wymagania na medycyne w UK tutaj: www.nhscareers.nhs.uk/details/Default.aspx?Id=556
    niczego wiec nie trzeba wybierac do GCSE jeszcze (choc oczywiscie uczniowi latwiej robic A-levels z "science" po rozszerzonym GCSE "science"). Mozliwosci jest mnostwo.
  • jaleo 07.02.11, 18:17
    No i jeszcze nalezaloby dodac, ze w UK (w odroznieniu od Polski, bo tam tak chyba nie ma), GCSE i A-Levels mozna sobie zdac nawet w wieku 80 lat, i na studia (zwykle, dzienne) rowniez w tym wieku sobie zdawac. Jest mnostwo ludzi, rowniez lekarzy, ktorzy na ten zawod sie zdecydowali w wieku 25 - 30 lat, i nic nie stoi na przeszkodzie zrealizowania takiej decyzji. Co prawda nie o medycyne chodzi, ale moj osobisty malzonek w wieku 26 lat zdawal jeden A level, bo mu sie zachcialo isc na takie, a nie inne studia, i mu tego jednego A level brakowalo.

    I nie tylko mowie tu o ludziach "dojrzalych wiekiem". Nawet dla mlodziezy szkolnej jest mnostwo mozliwosci poprawiania egzaminow, tzw resits. Mojego syna nauczyciel namawial, po ogloszeniu wynikow GCSE, zeby ponownie zdawal jeden z egzaminow, bo mu bardzo malo brakowalo do A, i byl pewny, ze przy odrobinie wysilku zdobylby A z tego przedmiotu. Ale akurat synowi to sie nie usmiechalo, bo on idzie do wojska na zawodowego, a do tego akurat nie bylo to potrzebne. A jak mu kiedys bedzie jednak potrzebne, to zda ponownie, nawet w wojsku (bo w tutejszej armi mozna GCSE, A levels czy rowniez studia robic).
    Tak wiec nie przesadzajmy, ze te decyzjie o medycynie, czy innych studiach, to jest taka sprawa "zycia czy smierci" w wieku niemalze pieluszkowym.
    --
    Nawet w Birmingham moze byc ciekawie
  • padynt 07.02.11, 18:26
    jaleo napisała:

    > No i jeszcze nalezaloby dodac, ze w UK (w odroznieniu od Polski, bo tam tak chy
    > ba nie ma), GCSE i A-Levels mozna sobie zdac nawet w wieku 80 lat, i na studia
    > (zwykle, dzienne) rowniez w tym wieku sobie zdawac.

    W Polsce również można zdać maturę w każdym wieku, a ograniczenia wiekowe w przyjęciu na studia są jedynie w zakresie bezpłatnych studiów dziennych i też nie wszystkich.
  • padynt 07.02.11, 18:36
    Zapomniałam dodać , ze te ograniczenie które stosują niektóre Uczelnie (głównie artystyczne) są niezgodne art 70 ust 2 Konstytucji RP .
  • jaleo 07.02.11, 18:39
    padynt napisał:

    >> W Polsce również można zdać maturę w każdym wieku, a ograniczenia wiekowe w p
    > rzyjęciu na studia są jedynie w zakresie bezpłatnych studiów dziennych i też n
    > ie wszystkich.

    W UK tych ograniczen nigdy nie bylo, nawet kiedy studia byly bezplatne.
    Do tego tacy starsi studenci to nie jest ewenement, ale wrecz norma. Co jest, moim zdaniem, bardzo pozytywne, bo pozwala roznych rzeczy w zyciu poprobowac, i nie ma takiej presji, ze w wieku 15 lat trzeba podejmowac decyzje, ktore zawaza na calym zyciu.

    --
    Nawet w Birmingham moze byc ciekawie
  • padynt 07.02.11, 18:48
    jaleo napisała:

    > padynt napisał:
    >
    > >> W Polsce również można zdać maturę w każdym wieku, a ograniczenia
    > wiekowe w p
    > > rzyjęciu na studia są jedynie w zakresie bezpłatnych studiów dziennych i
    > też n
    > > ie wszystkich.
    >
    > W UK tych ograniczen nigdy nie bylo, nawet kiedy studia byly bezplatne.
    > Do tego tacy starsi studenci to nie jest ewenement, ale wrecz norma. Co jest,
    > moim zdaniem, bardzo pozytywne, bo pozwala roznych rzeczy w zyciu poprobowac,
    > i nie ma takiej presji, ze w wieku 15 lat trzeba podejmowac decyzje, ktore zawa
    > za na calym zyciu.
    >

    W Polsce niestety trzeba było czekać do zmian politycznych. Po obaleniu komunizmu powoli wszystko się reformuje i w oświacie również nastąpiły zmiany:) Wolny kraj - wolni ludzie.
    Maturę także można w tej chwili poprawiać.
  • padynt 07.02.11, 18:52
    Nie wiem czy jasno się w wyraziłam więc napisze dokładnie. W czasach komunistycznych władzy bardzo zależało aby wykształconych czyli tzw. inteligencji było jak najmniej stąd nie tylko były ograniczenie wiekowe ale przed wszystkim ograniczenia miejsc.
  • gypsi 07.02.11, 20:11
    Za to teraz jest najwyzszy % studentow w spoleczenstwie, tylko jaki jest poziom tych studiow?
    Przegiecie w jakakolwiek strone nie jest dobre.
  • padynt 07.02.11, 20:29
    gypsi napisała:

    > Za to teraz jest najwyzszy % studentow w spoleczenstwie, tylko jaki jest poziom
    > tych studiow?
    > Przegiecie w jakakolwiek strone nie jest dobre.

    No, niestety.
  • nilem 07.02.11, 20:34
    padynt napisał:

    > gypsi napisała:
    > > tych studiow?
    > > Przegiecie w jakakolwiek strone nie jest dobre.
    > No, niestety.

    Jeszcze kierunki technicznie w .pl stoją na dośćn iezłym poziomie. O reszcie to faktycznie, szkoda gadać...

    --
    agatek.3c.pl sesje zdjęciowe dzieci i rodziców.
  • padynt 07.02.11, 20:52
    nilem
    ja myślę, że nie tylko techniczne. To zależy od Uczelni i kierunku. Tak jest na całym świecie.



  • nilem 07.02.11, 13:56
    steph13 napisała:


    > gypsi, ja dzielnie dotrwalam do 'multitaskingu'! Moje wtracanie obcych slow na
    > zwyklym forum to pestka w porownaniu z tzw polszczyzna praktykowana przez nawe

    Nie tak zwaną. To JEST polszczyzna. Słowa które znajdują się języku polskim - SĄ językiem polskim.

    --
    agatek.3c.pl sesje zdjęciowe dzieci i rodziców.
  • aniaheasley 07.02.11, 14:01
    Tia. Tylko, ze gdyby Steph w swojej wypowiedzi na forum napisala ze jest mistrzynia multitaskingu to zaraz by jej jezykowi purysci (polszczyzna czy nie?) wytkneli ze robi angielskie wtracenia :)
    --
    Ania's Poland
  • gypsi 07.02.11, 14:12
    Oczywiscie, ze by wytkneli;)
  • nilem 07.02.11, 14:22
    aniaheasley napisała:

    > Tia. Tylko, ze gdyby Steph w swojej wypowiedzi na forum napisala ze jest mistrz
    > ynia multitaskingu to zaraz by jej jezykowi purysci (polszczyzna czy nie?) wytk
    > neli ze robi angielskie wtracenia :)

    Ale to już "fobia" forumowa - nie mająca nic wspólnego z poprawnością językową;)

    --
    agatek.3c.pl sesje zdjęciowe dzieci i rodziców.
  • padynt 07.02.11, 14:51
    nilem napisała:

    > aniaheasley napisała:
    >
    > > Tia. Tylko, ze gdyby Steph w swojej wypowiedzi na forum napisala ze jest
    > mistrz
    > > ynia multitaskingu to zaraz by jej jezykowi purysci (polszczyzna czy nie?
    > ) wytk
    > > neli ze robi angielskie wtracenia :)
    >
    > Ale to już "fobia" forumowa - nie mająca nic wspólnego z poprawnością językową;
    > )
    >

    Tak w kwestii poprawności - puryści językowi:)
  • steph13 07.02.11, 19:25
    Ale ubaw! Najbardziej mnie rozbawilo wyjasnienie, ze oficjalne zasmiecanie jezyka polskiego obcym slownictwem, bez zadnego uzasadnie to tzw 'ewolucja' zywego jezyka. Natomiast jesli ktos zamieszkaly od dekad poza krajem wtraca angielskie slowa w rozmowie z ludzmi, ktorzy przynajmniej teoretycznie lizneli nieco jezyka nowego kraju, to kwalifikuje ich to jako prymitywnych prostakow bez wyksztalcenia. Ciekawe jak ten wielce cytowany slownik jezyka polskiego (moze compiled in the US or UK?) definiuje 'logike' - a moze tej strony jeszcze brak???
  • jofaso 07.02.11, 17:48
    Jestem pelna podziwu dla wszystkich osob, ktore z taka wytrwaloscia bronia poprawnosci polszczyzny w tym zdaniu: "jednak digitalni tubylcy zdolni są do multitaskingu". Dla mnie to zdanie brzmi zwyczajnie idiotycznie, razi strasznie, nawet, jesli udowodnilyscie, ze te slowa znajduja sie w polskich slownikach. Przerazajace dla mnie jest to, ze one sie tam znajduja. Byc moze za kilkanascie lat bede sama ich uzywac, ale na chwile obecna nie rozumiem kto i z jakiego powodu wprowadza takie dziwne slowa do jezyka polskiego. Da sie to samo opowiedziec przy pomocy jezyka polskiego, bez uzywania dziwacznych zwrotow.
  • jaleo 07.02.11, 18:20
    jofaso napisała:

    > Jestem pelna podziwu dla wszystkich osob, ktore z taka wytrwaloscia bronia popr
    > awnosci polszczyzny w tym zdaniu: "jednak digitalni tubylcy zdolni są do multit
    > askingu". Dla mnie to zdanie brzmi zwyczajnie idiotycznie, razi strasznie, nawe
    > t, jesli udowodnilyscie, ze te slowa znajduja sie w polskich slownikach. Przera
    > zajace dla mnie jest to, ze one sie tam znajduja.

    Amen. To zdanie to jest koszmarek jezykowy jak sie patrzy, i sam fakt dodawania tego typu slow do slownika jest dla mnie przejawem upadku obyczajow jezykowych.

    Poza tym, czy ze mna jest cos nie tak, bo jak patrze na zalinkowana definicje "digitalny" w slowniku, to mi sie pokazuje brak definicji. Poza tym, co to znaczy "dopuszczalny w grze"????
    --
    Nawet w Birmingham moze byc ciekawie
  • jofaso 07.02.11, 23:54
    Dopiero teraz sie zainteresowalam slownikowym znaczeniem tego slowa, wg PWN «wykorzystujący technikę cyfrową». Ktoras z dziewczyn napisala, ze glupio brzmialoby gdyby napisali "cyfrowi tubylcy", co nadal nie pomogloby mi w zrozumieniu o co chodzi no i rozmijaloby sie z prawidlowa definicja, ale jakby napisali «wykorzystujący technikę cyfrową» o ludziach, to juz jest zupelnie polskie i sensowne, no i przede wszystkim kazdy rozumie o co chodzi.
    Przyznam, ze rowniez nie bylam pewna o co chodzi z tymi tubylcami, no ale juz doczytalam definicje tych digitalnych tubylcow i wychodzi mi na to, ze to termin naukowy.

    Przed chwila w ramach moich poszukiwan znalazlam cos "ciekawego" - artykul na onecie, ktory byc moze jest kopia poprzedniego (nie przeczytalam zadnego z tych artykulow od poczatku do konca), w ktorym napisano "Nikt nie spodziewał się, że w ciągu tak krótkiego czasu sieć neuronalna (komórkowa - dod. S.C.) może się tak bardzo przeobrazić. Digitalni tubylcy (ang. cyfrowy, dyskretny (nieciągły ? dod. S.C.) uczą się inaczej i inaczej przetwarzają informacje?." Wynika z tego, ze ludzie nie wkladaja zadnego wysilku w tlumaczenie tego o czym pisza, bo cyfrowy, a wykorzystujacy technike cyfrowa to jednak dwie rozne sprawy.


  • izabelski 07.02.11, 10:13
    wtrace swoje 3 grosze
    w UK sa co najmniej 3 biura (czy jak to ich zwal) , a nawet wiecej bo inne sa np do ICT
    Examination Boards, w ktorych kandydat moze zdawac egzaminy
    z reguly to szkola wybiera ten, ktory z jakichs wzgledow jej odpowiada

    prosze zwroccie uwage, ze matematyka jest podzielona na 3 dzialy i Use of Mathematics jest chyba z pogranicza fizyki

    ja podam przyklad AQA - jak znalezc pytania z poprzednich lat z matematyki:
    www.aqa.org.uk/qualifications/a-level/maths/mathematics.php
    Key materials
    i tam macie wszystkie wiadomosci

    Lucasa np. pytala o
    Past Question papers and mark schemes

    a Mark scheme ma odpowiedzi

    mozecie porownac pytania z polskimi

    milego czytania ;)

    mysle, ze milo by bylo, gdyby ktos kto uczyl w Polsce matematyki na ten przyklad wypowiedzial sie tutaj


  • justmaga 07.02.11, 11:51
    i ja sie wtrace :)

    Moja (prawie) 13 latka, 3 rok szkoly w uk i moge porownac

    Polska szkola o wiele wiecej pamieciowki, duzow wiecej pisania , daty fakty, regulki

    tutaj wszytskiego jakby mniej ale samodzielnego myslenia znacznie wiecej. Wszytskie (oprocz matmy na kompie) prace domowe wymagaja jej kreatywnosci ,jej samodzielnego szukania, szperania przekopywania sie przez fakty.
    ogromnym plusem jest (moim zdaniem) dzielenie dzieci na sety w zaleznosci od ich umiejetnosci . W polskiej szkole po 15 minuatch corka sie nudzila i dostawala niezliczone ilosci uwag bo nie miala co robic i machala noga pod stolem. Tutaj moze dostac cwiczenia dostosowane do jej poziomu wiedzy a nie wyrownane pod wszytskich

    My dodatkowo codziennie mam 2 godziny nauki w domu wlasnie korzystajac z cwiczen wlasnie z WHS , mamy plan rozpisany co ktorego dnia i scisle sie trzymamy tego .

    Minusem w szkole angielskiej jest ogromne marnowanie czasu. Ilez to ona sie filmow naoglada na lekcjach ,albo lekture na angielskiem czytaja w czasie lekcji (co mi sie nie miesci w glowie )

    Ale ogolnie nie narzekam.
    Jestem zdania ,ze jak dziecko chce sie uczyc i rodzice chca mu pomoc to poziom w szkole ma znaczenie srednie.
    BO przeciez nikt mi nie powie,ze po skonczeniu polskiej podstawowki z takim samym sztywnym programem wszyscy wychodza z tym samym poziomem wiedzy.
  • blacktea 07.02.11, 11:56
    "dzielenie dzieci na sety"
    ???
  • gypsi 07.02.11, 12:21
    Jeszcze nie ma uzytego przez Justmaga (czyli "grupa") znaczenia:
    www.sjp.pl/set
    ale juz niedlugo bedzie, wszak jezyk musi sie rozwijac i wzbogacac.

    Justmaga, jestes jedna z prekursorek (a moze nawet trendsetterka;) gratulacje!!!
  • aniaheasley 07.02.11, 12:32
    Tak sobie czytam komentarze pod slowem 'set' i czy ja dobrze rozumiem, ze ten wielce autorytatywny Slownik Jezyka Polskiego (ha ha ha) pisza jakies malolaty, ktore sobie jaja robia?

    Nie mam wiecej pytan.
    --
    Ania's Poland
  • blacktea 07.02.11, 13:22
    A w którym miejscu ci sie nie zgadza?
    Te same (a nawet więcej) definicje sa tez na stronie PWN:
    www.pwn.pl/?module=multisearch&search=set&submit2=szukaj
  • jofin 07.02.11, 15:16
    Ja podpisuje sie pod postem Lucasa i tym, co tam napisala. Co do porownywania poziomu edukacji, to wg mnie jest to temat dosyc sliski i tylko egzaminy czy testy przeprowadzone w poszczegolnych krajach na poziomie danej grupy wiekowej, tak jak to robi OECD chyba, daja rzeczywisty obraz poziomu edukacji.
    Co do korepetycji, o ktorych pisala Gypsi, to nie jest prawda, ze ich tu nie ma, bo sa. Jezeli rodzicom zalezy na tym ,aby poslac dziecko do Grammar School ( niedawny watek) to wielu z nich zamawia prywatnego tutora, nie mowiac o Kumonie, ktory robi sie tutaj coraz popularniejszy czy tez innej szkolce, z ktorej paru moich znajomych korzystalo przy Sainsbury. ktos zachwalal tutaj "setowanie". Tak, to jest wlasciwy termin i wg mnie raczej nieprzetlumaczalny, poniewaz zjawisko to nie ma swojego odpowiednika w polskiej szkole. Wszystko jest ok, jezeli nasze dziecko przydziela do najlepszego "setu", czy najlepszej grupy. Jednak te dzieci z nizszych "setow" powiedzialabym, maja pod gorke. Z jednej strony jest wszystko pieknie ladnie "great", jak to przekazywane jest rodzicom, z drugiej strony dysproporcja trudnosci materialu na jakim pracuja dzieci w jednej klasie juz w Primary School, jest bardzo duza. I jezeli rodzic nie ma takiej umiejetnosci by dziecku pomoc w domu, czy zamawiajac korepetytora, to te roznice z roku na rok sie tylko poglebiaja.

    My wyjechalysmy z Polski wiec chcac nie chcac cenimy wyksztalcenie i wiemy ( z naszego doswiadczenia odziedziczonego po nauce w polskiej szkole) jak wazna jest praca domowa, czy praca w domu po lekcjach. I nawet w tym watku wiele z Was pisze, ile czasu Wasze dzieci spedzaja na dodatkowej (pozaszkolnej i ponadobowiazkowej wg angielskiego systemu) nauce w domu. Ja z doswiadczenia tutejszego z moimi dziecmi wiem jedno, ze gdybym z nimi w domu nie pracowala i nie przekazywala polskiego podejscia do nauki , to z pewnoscia nie mialyby one w szkole tych rezultatow jakie maja. ( jedno z nich w 4 klasie nieustannie bylo chwalone przez nauczyciela, co teraz z perpektywy widze jako zamydlanie tylko mi oczu, a gdy doszlo do wynikow na koniec roku, to okazalo sie, ze postep byl minimalny. W 5 klasie wystarczyly mi 2-3 miesiace intensywnej pracy , wlacznie z wakacjami i na koniec 6 klasy dziecko otrzymalo najlepsze z mozliwych stopni.)Podalam ten przyklad po to aby pokazac, ze to "setowanie" ktore niektore z Was tak bardzo sobie chwala jest wlasnie tym podcinaniem skrzydel niektorym dzieciom.
    Na plus angielskiej edukacji moge jednak podac to, ze generalnie szkola tutaj jest lubiana przez wiekszosc dzieci i dzieci chetnie do niej chodza. W Polsce szkola jednak dla wielu pozostaje miejscem "stresogennym" i mieszkajac w Polsce zdarzylo mi sie spotkac dzieci 7-8 letnie z zaawansowana juz nerwica, czego z pewnoscia nie zyczylabym dla swoich dzieci.

    Ktos wczesniej napisal o tym,, jak dzieci z Key Stage One sa do przodu w porowaniu do dzieci polskich. Niestety, wg mnie nie przeklada sie to na pozniejsze osiagniecia ich w Key Stage 2, bo niektore z nich z tabliczka mnozenia maja problem i w 6 klasie i w Secondary. Za to ja np. duzo bardziej cenie sobie zajecia, ich poziom i rodzaj, jakie maj dzieci w polskim przedszkolu, w porowaniu do tego, co serwuje sie dzieciom tutaj w Nursary, Reception. Kreatywnosc i dzieci i nauczycielek, z ktorymi zdarzylo mi sie w Polsce w niejednym przedszkolu wspolpracowac, byla naprawde fascynujaca. Rownienz relacje nauczycielek z dziecmi. Tutaj troche mi tego brakowalo.

  • gypsi 07.02.11, 15:34
    Jofin, korepetycje sa wszedzie na swiecie zapewne.
    Chodzi mi o ich powszechnosc - tu naprawde nie musisz brac dziecku korkow, zeby sie na studia dostalo, nawet medyczne. Jesli chce sie uczyc i wybierze na A-levels wlasciwe przedmioty, a potem osiagnie wymagany przez uniwerki poziom, to nie ma bata.

    A masz kogos w Polsce, kogo dzieci sa w wieku maturalno-studiowym? Bo opowiesci, jakie slysze od znajomych, majacych naprawde nieglupie dzieci, napawaja mnie obrzydzeniem zmieszanym z przerazeniem.
    Zreszta, nawet te prawie 30 lat temu (A! A! A!) bylam jedna z nielicznych, co dostaly sie na medycyne bez korkow u "odpowiednich" korepetytorow (uznanych nauczycieli, co mieli nauczyc lub po prostu kogos z uczelni, kto mial "zalatwic" egzamin - wtedy byla to kwota odp. cenie nowego poloneza akurat). Tyle ze za 3 razem, bo wkuwanie bez zrozumienia na pamiec zawsze mnie przerastalo.

    Prace domowa, to moje panny zasuwaja obie az furczy, i w "secondary", i w "6th from", kilka godzin w tygodniu. Ale nie codziennie, wiec i na rozwijanie zainteresowan, i na zwyczajne leniuchowanie tez jest czas.
  • aniaheasley 07.02.11, 15:42
    W bardzo dobrych szkolach bardzo zdolne/rozsadne/pilne/ambitne dzieci/mlodziez rzeczywiscie nie potrzebuja korepetycji, ale jednak korepetycje wsrod duzej czesci przecietnie zdolnych dzieci z przecietnych szkol niestety sa bardzo rozpowszechnione tutaj tez. Rodzice placa zeby wlasnie dziecko mialo szanse sie dostac na jakis w miare porzadny uniwersytet na w miare porzadny kierunek.
    Z tego co obserwuje to takie korepetycje dzieci biora np. w klasie 9, zeby sie zaleglosci w podstawach np. matematyki nie zrobily, i zeby potem w 10-11 klasie miec szanse na dobry wynik GCSE.
    --
    Ania's Poland
  • havana28 07.02.11, 15:47
    Kiedys w Gardianie byl bardzo fajny artykul o korepetytorach w UK:
    www.guardian.co.uk/education/2009/oct/11/grammar-schools-tuition-private-tutor
    Artykul i komentarze pod moga pomoc autorce watku w ocenie jak to jest z ta oswiata w UK
  • espionka 07.02.11, 15:39
    W zasadzie zgadzam się z fofin :)
    dobra angielska podstawówka na pewno daje możliwość rozwoju
    przykład zadania domowego:
    Kim chciałabyś zostać w przyszłości?
    uczeń ma wybór-
    może tylko pomyśleć
    może napisać wypracowanie
    może wykonać pracę w programie komputerowym

    przeciętny 10 latek wybiera w klasie najłatwiejszą opcję

    na prawdę wiele zależy od nas rodziców jak wykorzystają swój potencjał nasze dzieci
  • nilem 07.02.11, 15:26
    aniaheasley napisała:

    > Tak sobie czytam komentarze pod slowem 'set' i czy ja dobrze rozumiem, ze ten w
    > ielce autorytatywny Slownik Jezyka Polskiego (ha ha ha) pisza jakies malolaty,
    > ktore sobie jaja robia?
    >

    www.ips.polon.uw.edu.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=99&Itemid=75
    Proponuję dojść do 1/10 osiągnięć wspomnianego 'pana małolata'.

    > Nie mam wiecej pytan.


    --
    agatek.3c.pl sesje zdjęciowe dzieci i rodziców.
  • aniaheasley 07.02.11, 15:32
    Nie o tym pisalam, i dobrze o tym wiesz.
    --
    Ania's Poland
  • nilem 07.02.11, 15:59
    Ania, w tym przypadku wiem tyle, ile czytam.
    A czytam, że poddajesz w wątpliwość autorytet SJP, ich autorów, kpisz z autorki i samego artykułu u o którym wspomniałam.
    A to wszystko tylko dlatego, bo nie podoba Ci się, że w języku polskim istnieje słowo "digitalny"...
    No bez przesady!:)

    --
    agatek.3c.pl sesje zdjęciowe dzieci i rodziców.
  • aniaheasley 07.02.11, 16:08
    Otoz kpie sobie z komentarzy jakichs malolatow pod definicja slowa 'set' a nie z profesora bardzo zacnego, zreszta nie zbadalam tej strony na tyle dokladnie, zeby na niego sie natknac.

    A jezyk polski autorki jest nienaturalny, napuszony czy po prostu niechlujnie i nie do konca przetlumaczony z angielskiego. Over and out :)
    --
    Ania's Poland
  • havana28 07.02.11, 16:28
    > A jezyk polski autorki jest nienaturalny, napuszony czy po prostu niechlujnie i
    > nie do konca przetlumaczony z angielskiego. Over and out :)


    Artykul, jak artykul, moze nie jest jakis szczegolnie wysokich lotow literackich (to jest tygodnik, a nie tworczosc pretendujaca do literackiej Nagrody Nobla), ale mowienie, ze jest nienaturalny, napuszony czy niechlujnie przetlumaczony z angielskiego jest gruba przesada. Chyba rzeczywiscie poslugujesz sie jakims innym polskim niz rodowici Polacy w Polsce...
  • havana28 07.02.11, 16:50
    Aha i jeszcze jedno. Kazdy, kto nie czuje/przestaje czuc jezyk rzeczywiscie nie powinien uzywac slow, ktore sa w jezyku polskim od niedawna z uwagi na duzo wieksze ryzyko uzycia ich niepoprawnie i narazenia sie na smiesznosc. Wtedy najlepiej trzymac głownego nurtu polszczyzny (ten pewnie jeszcze dlugo sie nie zdezaktualizuje) i nie eksperymentowac. Nie mowie tego zlosliwie, bo sama mam podobnie z angielskim.
  • blacktea 07.02.11, 17:19
    aniaheasley napisała:

    >czy po prostu niechlujnie i nie do konca przetlumaczony z angielskiego

    A właśnie. Czy aby na pewno z angielskiego? A może pol Europy to niechluje językowe? Właśnie sobie przejrzałam słowniki i oto czego sie dowiedziałam:

    "digital" w pisowni identycznej jaki angielska lub z drobnymi zmianami istnieje nie tylko w języku polskim ale też np: katalońskim, hiszpańskim, chorwackim, czeskim, estońskim, fińskim, niemieckim. włoskim, macedońskim, norweskim, rumuńskim, portugalskim, serbskim. słoweńskim, szweckim

    "multitasking": np. w chorwackim, czeskim, słowackim, niemieckim, włoskim, macedońskim, rumuńskim, serbskim, szwedzkim, tureckim,
  • justmaga 07.02.11, 17:22
    tak to jest jak ma sie dziecko ktore opowiada po angielsku co bylo w szkole i sobie nie przetlumaczylam.

    Kajam sie bardzo..
  • gypsi 07.02.11, 18:31
    Za co sie kajac?
    Za kilka lat, jesli "nasi" wroca do kraju masowo, zaloze sie ze do slownikow wejda: "forma", "aplikowac (w znaczeniu skladac podanie, starac sie"), "travelka, "miec offa", a przede wszystkim "benefit", wiec moze i "set" tez. I bedziesz slawna! :)
  • aniaheasley 07.02.11, 18:41
    A w ogole, to jak to dziecko po angielsku odpowiada? To co Ty za matka jestes, ze pozwalasz sie dziecku do siebie po angielsku odezwac??? :)
    --
    Ania's Poland
  • justmaga 07.02.11, 21:24
    Matka wyrodna :)

    A zwyczajnie moj M po polsku nie mowi wiec ona hurtem do nas opowiada w j. angielskim.
    ja za to potem czesto biegne po slownik i sprawdzam czego to sie ona uczyla bo niektorych pojec (zwlaszcza z matmy ) po angielsku nie rozumiem.

    Gypsi ja niestety bardzo sie staram angielskich slowek nie wtracac a do mlodszego stosuje OPOL a tu sie okazuje,ze pewne bezwiednie takich bzdetow jak np " set " uzywam..
    ale jak mam byc slawna .. :)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka