Nauka angielskiego przez dziecko Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Zakladajac,ze oboje rodzice sa polakami i w domu mowi sie tylko po polsku.
    Kiedy wg Was takie dziecko powinno zaczac nauke j. angielskiego? Bo takiemu dziecku trzeba zorganizowac kontakt z j. angielskim bardziej regularnie niz w sklepie czy na ulicy.
    Moj maly ma 1.5roku i uwazam,ze musze mu dac mozliwosc nauki angielskiego. Podczas gdy znam rodzicow w podobnej sytuacji,ktorzy twierdza,ze dziecko pojdzie do szkoly/przedszkola to sie jezyka nauczy. Nie za pozno??? Jak myslicie?
    --
    Dominik
    • z jezykowego pktu widzenia (cosram na studiach sie liznelo, poza tym mnie to ciekawi) to jak najwczesniej
      od urodzenia;)
      jelsi chodzi o nauke 'w placowce' to zamierzasz poslac do zlobka np? wtedy by mial kotakt z jezykiem
      jesli nie, to wprowadzilabym angielski na nursery rhymes i tym podobne w domu.
      uczac na piosenkach z jednej strony mozna duzo pokazac, wprowadzic nowych slow, a jednoczesnie zachowac pewna odrebnosc j elsi chodzi o mowienie jezykiem wdomu


      --
      http://img156.imageshack.us/img156/5836/aplogol.jpg nnn
      • Bardzo mozliwe,ze maly pojdzie do zlobka,ale tez znalalzam takie fajne zajecia laczone-ja bede sie szykowac do egzaminu z angielskiego,a synek w sali obok bedzie mial gry i zabawy z innymi dziecmi (pod opieka opiekunki czywiscie).
        --
        Dominik
        • Nasza najmłodsza córka ma 16 miesięcy - w domu mówimy po polsku (oprócz starszej dwójki dzieci, która uzywa mieszanki polsko-angielskiej).
          Chodzimy na playgrupy (i przyznam uczciwie - staram się wybierać te, gdzie nie ma Polek), na plac zabaw, mamy tylko angielską telewizję (Zuzka ogląda czasem In the Night Garden, albo Something Special na CBBees). Czytamy jej polskie książeczki po polsku, ale też angielskie po angielsku. Gdy przychodzą do nas znajomi rozmawiamy między sobą po angielsku, oni też mówią do dzieci po angielsku.

          Z tego co widzę rozumie oba języki (oczywiście angielski w mniejszym zakresie), mówi raczej po polsku (czasem są to pełne polskie wyrazy, albo skróty), ale używa też kilku angielskich (głównie tam gdzie są łatwiejsze - apple, poo, bye).
          Wydaje mi się, że taka nauka jest naturalna i wystarczająca - na pewno idąc do przedszkola będzie miała solidne podstawy.
          Patrząc na przykład mojego syna (poszedł do nursery nie znając angielskiego po przyjechaniu z Polski w wieku 4 lat) - dziecko nie znające języka też sobie poradzi - w tej chwili jest w yr1 i od pół roku chodzi na angielski do klasy wyżej, ale nie wyobrażam sobie jak można tu mieszkać i odizolować dziecko na tyle, żeby nie nauczyło się języka. No chyba, że w domu ma się tylko polskie książki, polską telewizję, polskich przyjaciół i gości.

          --
          Życie można przeżyć tylko na dwa sposoby:
          albo tak, jakby nic nie było cudem
          albo tak, jakby cudem było wszystko
    • Ja po przeczytaniu opinii tysiaca osob, rozmowie z HV trzy razy (trzy rozne teorie uslyszalam) postanowilam nauczyc dziecko angielskiego tak, zeby ja jak najmniej zestresowac. Moze i namieszam jej w glowie, ale wole potem prostowac, co namieszalam, niz martwic sie, ze jest poza grupa rowiesnikow w szkole, bo nie moze sie z nimi dogadac.

      Moje dziecko przez pierwszy rok angielski slyszalo sporadycznie, gdyz wiekszosc czasu spedzalam w Pl. Przez kolejne pol roku zabieralam ja sporadycznie do 1 o'clock club, gdzie bawila sie obok dzieci, ale podsluchiwala angielskie rozmowy i piosenki.

      Miedzy 18 a 30 miesiacem zabieralam ja mniej wiecej na 2 playgrupy dziennie, na spiew, tance, opowiadanie bajek i wszystko co mozliwe, aby jak najwiecej angielskiego slyszala. W domu oglada Peppe Pig, zaczelismy tez obok polskich zwrotow uczyc ja angielskich odpowiednikow, ale nie naciskalismy na mowienie czegokolwiek.

      Okolo 30 mies wymyslilam sobie, ze za malo mowi i trafila na speech therapy.

      Nie wiem, czy to zasluga terapii (raz w tygodniu godzina), czy cos mojemu dziecku w glowce kliknelo, ale w koncu zaczela mowic w dwoch jezykach ;) Pare dni temu doslownie poszla pierwszy raz do przedszkola (za miesiac skonczy 3 lata) i dogaduje sie z dzieciakami. Do nas mowi glownie po polsku, ale w przedszkolu wola siusiu i pic po angielsku, prowadzi proste konwersacje, zagaduje dzieci po swojemu, podobno nie wyglada na zagubiona czy szczegolnie milczaca (a generalnie jest niesmiala).

      Ogolnie wydaje mi sie, ze wszystko zalezy od dziecka, ale watpie, ze moja delikatna i bardzo wrazliwa coreczka czulaby sie tak pewnie w przedszkolu bez znajomosci niezbednych podstaw. Uczy sie wiec obu jezykow jednoczesnie. Polski poki co przoduje, ale widze, ze czuje sie coraz swobodniej w angielskim, nie boi sie odezwac. Mysle, ze to zaprocentuje w szkole, nie bedzie sie musiala koncentrowac na nauce jezyka, tylko wystartuje z tego samego poziomu co inne dzieciaki.

      Mysle, ze osiagnelam to, na czym mi zalezalo, czyli zeby bezbolesnie przejsc przez wprowadzenie drugiego jezyka. Ciesze sie, ze wczesnie zaczelam bez czekania na szkole.
    • moje się zaczną uczyć jak pójdą do szkoły, czyli w wieku 5 lat.
      tak zrobiłam z najstarszym i mówi po angielsku bez problemu.
      do nursery nie posyłam, na playgrupy nie chodzę.

      --
      'Hushaba my peerie ting/Cuddle closs ta mammie/Cuddle closs an hear me sing/Peerie mootie lammie'
      • wlasnie sa dwie szkoly. do mnie bardziej przemawia ta w ktorej dziecko w obcym kraju NIE chodzi na zadne dodatkowe zajecia tylko ma kontakt z jezykiem taki jaki mu wlasnie wypadnie, zlobek , znajomi, bajka w tv ... Jak taki kontakt wiekszy wypada dopiero w szkole to..tez dobrze.

        Zadnemu z moich dzieci taki wlasnie skok na gleboka wode w nauce jezyka nie przeszkodzil, ba cala trojka mowi po angielsku chetniej niz w jezykach ojczystych dlatego cieszymy sie,ze podstawy wlasnego jezyka mieli solidne .

        Z 4 dzieckiem jest trudniej bo mowimy w domu w trzech jezykach . przynam,ze najchetniej byn ja wywiozla do kraju co najmniej na rok tak zeby wszyscy bez wyjatku mowili tylko po polsku bo mam wrazenie ,ze nie jest jej latwo ;)
        • Ech, czytam to wszystko i mam wrazenie, ze tak czy inaczej dzieciaki naucza sie innego jezyka ( w tym wypadku angielskiego) wczesniej czy pozniej. A jak nawet zaczna pozniej to w pewnym momencie to wszysko sie wyrowna i po 10 latach nie bedzie mialo znaczenia. To chyba jak z chodzeniem - jedno chodzi jak ma 8 miesiecy,a drugie jak ma 18. A potem to juz nie ma znaczenia.

          Natomiast ja sama jestem zwolenniczka chodzenia na zajecia w innym jezyku, playgroup i takie tam, czytania ksiazek i ogladania bajek po angielsku (jak i po polsku). Jednemu jestem zdecydowanie przeciwna - mieszaniu dwoch w jednym. Ja popelnilam juz ten blad i dziecko w jednym zdaniu uzywalo dwoch jezykow. Teraz juz tak nie robi. Jak mowie zdaniem to albo w jednym albo w drugim jeyku. A odkad poszla do przedszkola to raczej mowie po polsku, bo latwiej mi jest cos wyjasnic w gramatyczny sposob w ojczystym jezyku.
          • Ja przyjechałam tu z 6- letnim synem praktycznie bez znajomości angielskiego, który w Polsce nawet nie chodził do zerówki, tutaj wskoczył w Year 2, po roku nauki w szkole pisał bezbłędnie testy ze spellingów w klasie czyli lepiej niż nie jeden Anglik.
            To zależy jaki efekt chcesz osiagnąć w przyszłości (dorosły- kaleczący polski, dorosły - posługujacy się poprawną polszczyzną w piśmie i w mowie bez naleciałości- tu trzeba się bardziej postarać i być konsekwentnym, znam takich dorosłych osobników- mówią dosłownie bez akcentu i poprawnie gramatycznie!) i nie bez znaczenia są indywidualne predyspozycje językowe dziecka.
            • moja odpowiedź trochę nie w temacie, sorry!
            • Ja mam dokładnie taką samą sytuację ze starszą córką, więc z własnych doświadczeń widzę, że młodsze dzieci szybko I dobrze odnajdują się w szkole, nawet jeśli startują od zera.
              Ale niemożliwym wydaje mi się odizolowanie dziecka urodzonego w UK na tyle, żeby nie złapało chociaż podstaw angielskiego - bo ten język je otacza. A szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie ograniczenia swoich I dziecka kontaktów towarzysko-społecznych tylko do Polakow przez najbliższe 3 lata.
              Dla mnie na przykład dużym problemem były angielskie książki - zaczęliśmy je kupować ze względu na obrazki, ale gdy przyszło do czytania okazało się, że nie wszystko da się zgrabnie przetłumaczyć na polski, więc mimo wcześniejszych planów czytamy w obu językach.

              --
              Życie można przeżyć tylko na dwa sposoby:
              albo tak, jakby nic nie było cudem
              albo tak, jakby cudem było wszystko
              • u nas angielskie książki były czytane po angielsku- dostawalismy je ze szkoły do samodzielnego czytania, na poczatku nie wyobrażałam sobie jak dziecko ma je czytać skoro nie zna języka (samo przyszło i to bardzo szybko, zaczynał zgadując obrazki)
                polskie książki czyta cały czas,
                kontakty z rówieśnikami i z Polakami i z innymi- skrajności nie są dobre
              • Wiadomo, że dziecko coś tam załapie przez te parę lat zanim nie pójdzie do szkoły. Dla mnie to 5 lat, bo do nursery nie posyłam, ale już powtarza angielskie słowa.
                --
                'Hushaba my peerie ting/Cuddle closs ta mammie/Cuddle closs an hear me sing/Peerie mootie lammie'
                • Dokładnie.
                  Dlatego nie bardzo rozumiem co to w zasadzie znaczy nauka języka dla dziecka - obcuje z polskim - uczy się polskiego, obcuje z angielskim - angielskiego. Gdyby miało jakiś inny język w otoczeniu też by rozwijało ten język.
                  Ja polskiego też córki nie uczę - mówię do niej, czytamy, bawi się ze mną lub rodzeństwem i zaczyna mówić. Z angielskim jest podobnie, tylko tu 'lektorami' są osoby spoza rodziny, więc kontakt jest mniej intensywny, ale za to bardziej urozmaicony.

                  --
                  Życie można przeżyć tylko na dwa sposoby:
                  albo tak, jakby nic nie było cudem
                  albo tak, jakby cudem było wszystko
        • wlasnie sa dwie szkoly. do mnie bardziej przemawia ta w ktorej dziecko w obcym
          > kraju NIE chodzi na zadne dodatkowe zajecia tylko ma kontakt z jezykiem taki j
          > aki mu wlasnie wypadnie, zlobek , znajomi, bajka w tv ... Jak taki kontakt wie
          > kszy wypada dopiero w szkole to..tez dobrze.

          te zajecia nie sa tylko po to zeby sie dziecko jezyka uczylo, a spotkania z rowiesnikami w roznych grupach to tez naturalny kontakt
          wedlug "tej szkoly" nalezaloby dziecko izolowac

          • nie.. co innego nauka a co innego kontakt naturalny. Mimo wszytsko jednak na zajeciach jest ktos kto narzuca o czym bedzie zabawa czy rozmowa.
            W takim wieku w jakim jest syn Yadrall pewnie to jeszcze malo widoczne ale juz 3 latki maja zajecia bardziej " naukowe"

            ja w ogole jestem przeciwna nauce obcego jezyka zanim dziecko potrafi sprawnie mowic w swoim ojczystym

            tak czy siak najgorsze chyba jest uczenie dziecka samemu jesli sie nie jest anglojezycznym. Znam 4 latke z obojga polskich rodzicow , ktora po polsku nie mowi w ogole za to po angielku z koszmarnym akcentem .
            • to moze uscislij czy mowisz o grupach, dla dzieci, ktorych glownycm celem jest auka jezyka, czy o tzw. playgroups gdzie przychodza dzieci rowniez anglojezyczne i sa to grupy rozowjowo-zabawowe, w tych drugich kontakt z ezykiem jest jak najbardziej naturalny

              najgorsze chyba jest uczenie dziecka samemu jesli sie nie jest ang
              > lojezycznym. Znam 4 latke z obojga polskich rodzicow , ktora po polsku nie mowi
              > w ogole za to po angielku z koszmarnym akcentem .

              no to jeden przypadek, mam wielu znajomych, ktorych rodzice uczyli od malego obcego jezyka i dzeiciaki swienie mowia w obcych jezykach, pracuja i studiuja poza PL mimo, tego, ze jezyka uczyli sie od polskich rodzicow (np. francuskiego, ojciec Polak wychowany w Pl, francuskiego sam sie nauczyl, kilka przypadkow dzieci dwujezycznych polsko-niemieckich, dwa polsko-angielskich)

              wyobraz sobie, ze ani dla mnie ani dla meza angielski ne jest pierwszym jezykiem, ja mam akcent, maz nie, oboje czytamy mlodej i po polsku i po angielsku, odrabiam z nia lekcje po angielsku, ucze nowych slow w obu jezykach i mloda ma akcent w obu jezykach bez zarzutu

              znam dzieci, ktore zaczely nauke angielskiego dopiero w szkole i pomimo konsekwentnego stosowania OPOL maja polski akcent w angielskim, a po polsku mowia bardzo slabo

              kwestie jezykow, nauki i akcentu sa bardzo indywidualne i nie ma jednej universalnej zasady

              a wypowiadanie sie co jest najlepsze, a co najgorsze w oparciu o pojedyncze przypadki to gruba pomylka


              • Osoby o ktorych ja mowie obracaja sie tylko w polskim towarzystwie,a dzieci nie chodza na zadne zajecia typu play grups czy inne. Ich kontakt z angielskim ogranicz sie do rozmowy w sklepie czy ew. u lekarza. I dla mnie to jest troche dziwne i mam wrazenie,ze Ci rodzice w ten sposob krzywdza dzieci.
                Bo jako nauka angielskiego w tym wieku to naprawde mam namysli zbawe z rowiesnikami,a nie wkuwanie slowek :) Ot, poprostu wyjscie do ludzi,ktorzy mowia w jezyku kraju w ktorym sie zyje.
                --
                Dominik
                • Mi się wydaje, że w taki wypadku większym problemem jest brak kontaktów społecznych i wychowywanie w swoistym gettcie (jeśli mamy na myśli ten typ rodzica, który niby żyje w UK, ale w tak polskim środowisku jak tylko się da i unika tubylców jak może) niż brak języka.

                  --
                  Życie można przeżyć tylko na dwa sposoby:
                  albo tak, jakby nic nie było cudem
                  albo tak, jakby cudem było wszystko
                  • black_currant napisała:

                    > Mi się wydaje, że w taki wypadku większym problemem jest brak kontaktów społec
                    > znych i wychowywanie w swoistym gettcie (jeśli mamy na myśli ten typ rodzica, k
                    > tóry niby żyje w UK, ale w tak polskim środowisku jak tylko się da i unika tuby
                    > lców jak może) niż brak języka.


                    Dziwie sie skad takie przekonania i robie wielkie ooooczy!

                    Mam sporo znajomych-rodakow i nigdzie nie zauwarzylam,aby zyli w spolecznosci tylko polskiej (jesli to wogole mozliwe).

                    Wogole to zauwazylam ,ze watki sa naciagane i powtarzane tylko dla celow wywolania ostrych sporow i dyskusji co staje sie wyzerka dla kilku walecznych antagonistek cala ,,geba'' co dla kazdego tematu znajda czas na swoje dlugie wypociny.
                    Pewnie to te co nie maja telewizorow i kazdy wolny czas spedzaja z dziecmi na spacerach i wycieczkach kultularno-naukowych,pomijajac prace :D

                    >


                    --
                    ***** 8-my CUD SWIATA *****

                    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/8/ta/wi/ob5r/Gi6EvRV3Vvf9tUCK0A.jpg
                    • Teraz to ja zrobiłam wiele oczy - naprawdę zaliczam się do kilku walecznych antagonistek, bo napisałam, ze dla dzieci, których rodzice nie chcą się integrować, brak kontaktów z rówieśnikami (playgroups, place zabaw, czyli wszędzie gdzie można być zmuszonym do kontaktu z angiekskim) może być większą stratą niż brak języka? Język się nadrobi, z resztą bywa różnie.

                      Wracając do tematu - to autorka wątku napisała, ze dzieciaki, o które pytała mimo tego, że żyją tu nie mają na codzień kontaktu z angielskim, , rodzice mają tylko polskich znajomych. Mi samej wydaje się (o czym pisałam wyżej, również na przykładzie mojej najmłodszej córki), ze skoro dziecko urodziło się tutaj I nie jest izolowane od anglojęzycznego środowiska naturalnie nauczy się języka.

                      Fakt, kilka lat temu spotkałam tu polskie dziecko, które się tu urodziło i w wieku 3 lat nie mówiło po angielsku. Ale ten chłopiec nie mówił prawie wcale, bo spędzał całe dnie z ojcem, którego opieka ograniczała się do włączenia małemu bajki I nakarmienia,a sam przed komputerem siedział - wiem, że social services wkroczył tam do akcji.
                      W mojej okolicy są Polacy, którzy żyją tylko we własnym sosie, bo przyjechali tu bez znajomości języka, albo znając go bardzo słabo. Nie jest to większość, ale są. Mają polską tv, polskich znajomych, a głównym ośrodkiem kulturalnym jest polski sklep. Smutne, ale prawdziwe. Oczywiście kontaktują się z tubylcami, na tyle na ile muszą (sklep, lekarz - tu z tłumaczem), ale unikają tych kontaktów, bo nie potrafią się dogadać.

                      --
                      Życie można przeżyć tylko na dwa sposoby:
                      albo tak, jakby nic nie było cudem
                      albo tak, jakby cudem było wszystko
                • to rzeczywiscie nie najlepszy start dla malucha,

                  nasz mloda poszla do przedszkola jak miala 18 miesiecy, tuz po przyjezdzie z PL, bez zadnych wczesniej kontaktow z jezykiem,
                  poczatki byly dosc trudne, bo nie rozumiala niczego, mieslismy ogromne szczescie do fantastycznego przedszkola, w ktorym opiekunki zrobily wszytsko co mogly (lacznie z nauka polskich slowek) zeby jej pomoc, w efekcie mloda najpierw zaczela mowic po angielsku a dopiero potem po polsku

                  yadrall jesli jeszcze nie wybraliscie przedszkola moge polecic to, do ktorego chodzila mloda, jest juz drugi rok w szkole, a kontakty z opiekunkami nadal utrzymujemy
    • nauczy sie z ulicy, sklepu i tv jezeli posiadacie takowa angielska i jak pojdzie do szkoly bedzie juz pieknie mowic :)Narazie jest to male dziecko-do czasu szkolnego mysle ze wchlonie jezyk samoistnie, jak dzieci moich polskich znajomych.Jak chlopcy poszli do szkoly juz znali angielski a w domu rodzice rozmawiaja tylko po polsku.
      • A ja sie bede upierac, ze wszystko zalezy od dziecka. Trzeba dopasowac typ nauki lub brak nauki do osobnika ;)
        Coreczka znajomej, mlodsza od mojej, nauczyla sie angielskiego z Peppy Pig (nie zartuje, zasuwa calymi zdaniami, bardzo wyraznie), a mojej potrzeba bylo duzo wiecej stymulacji. Na poczatku naszych wypraw na zajecia ze spiewu na przyklad siedziala zasmucona, bo nie rozumiala, o co chodzi. Moje dziecko potrzebowalo podstaw jezyka, zeby moc zaczac korzystac w pelni z zajec, ktore uwielbia. Dopoki nie rozumiala angielskiego, zostawala w tyle, co jeszcze bardziej ja oniesmielalo. Odwazne dziecko nie przejmie sie tym, poleci z tlumem i bedzie sie dobrze bawic, wrazliwiec musi byc inaczej przygotowywany do zycia w spoleczenstwie ;)
    • Moja corcia miala kontakt caly czas, jako ze codziennie "bywalysmy". Nie mowila, ale rozumiala. Niestety przez problemy ze zdrowiem moim i rodziny corka byla odizolowana od rowiesnikow anglojezycznych w wieku 2 latka - dwa i pol i te kilka miesiecy spowodowalo, ze zapomniala. Majac niecale 3 latka poszla do przedszkola. Przez wakacje nauczylam ja pare slow "strategicznych". Daje sobie rade znakomicie i coraz wiecej rozmawia. Chociaz duzo opuszcza przez choroby.
      • Zalezy od dziecka, jego charakteru, usposobienia itd. oraz mozliwosci jezykowych czyli jedno zalapie jezyk szybciej inne pozniej, ale bez kontaktu nic z tego nie bedzie, a kontakt typu play group nawet codziennie nie wystarczy choc cos tam da, przynajmniej oslucha sie. Jesli rodzice nie znaja angielskiego badz go nie uzywaja, a z watku ktory byl tu niedawno wiekszosc rozmawia ze swoimi dziecmi tylko po polsku do tego polska tv (zazwyczaj) plus wszelkie spotkania towarzyskie po polsku to dzieci w wieku przedszkolnym angielskiego nie znaja. Dotyczy to dzieci, ktorych rodzice sa Polakami albo uzywaja miedzy soba tylko j. polskiego i jest to fakt a widac go bardzo dobrze w przedszkolach przy szkolach gdzie dzieci chodza na 3h i w klasach reception lub year 1, a czesto i jeszcze year 2/3 o ile dziecko jezyka latwo nie przyswaja lub malo/slabo czyta ( braki w slownictwie). O ile ktos planuje edukacje swoich dzieci w tym kraju to lepiej uczyc wczesniej, bo nie chodzi o to, ze dziecko sie nie nauczy (jasne, ze w szkole sie nauczy), ale o opozniony start oraz w wielu wypadkach problemy emocjonalne zwiazane z niemoznoscia komunikacji i rozumienia co sie wokol dzieje.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.