• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

kiedy mama nie radzi sobie z dzieckiem... Dodaj do ulubionych

  • 10.11.11, 18:53
    Dzisiaj lekarka wyrzucila mnie ze szpitala (PL) podczas wizyty na oddziele u chorego ojca, bo nie radzilam sobie z dzieckiem. Otoz synowi (20mcy) spodobal sie dlugi pusty korytarz i postanowil go wykorzystac w wiadomy dla mam sposob - biegal tam i spowrotem.
    Pani lekarka wyszla po chwili z dyzurki i ...nas wyrzuciła: "skoro nie radzi sobie pani z dzieckiem prosze opuscic szpital". No i spobie poszlismy.
    Ale...
    Po powrocie do domu zaczelam sie zastanawiac czy to aby normalne u niespelna dwulatka czy ja faktycznie nie radze sobie z dzieckiem i rosnie mi maly lobuz?
    Ja bylam bardzo surowo wychowywana i staram sie dziecku dac troche swobody, ale moze przesadzam?
    Nie wiem gdzie szukac punktu odniesienia do tego co miesci sie w zakresie dobrego wychowania w odniesieniu do dwulatka.
    Macie jakies pomysly, spostrzezenia?
    Zaawansowany formularz
    • 10.11.11, 19:11
      co innego swoboda na placu zabaw a co innego w szpitalu, gdzie leżą także inni pacjenci
      --
      the truth will set you free but earlier it will piss you off !!
      • 10.11.11, 19:18
        Dokładnie. Bieganie po pustym korytarzu powoduje spory hałas, a w salach obok leżą pacjenci, którzy potrzebują spokoju. Szpital to zdecydowanie nie miejsce na takie zabawy i powinnaś kategorycznie tego zabronić. Nie wiem, czy sobie nie radzisz, jeśli mówiłaś synowi, żeby nie biegał a on nadal robił swoje to tak, nie poradziłaś sobie w tej kwestii. Ale jeśli nie zareagowałaś w ogóle to nie jest problem "nie radzenia sobie" tylko braku wyobraźni i kultury, sorry.
        • 10.11.11, 20:50
          gnusmas12 napisała:

          > Dokładnie. Bieganie po pustym korytarzu powoduje spory hałas, a w salach obok l
          > eżą pacjenci, którzy potrzebują spokoju. Szpital to zdecydowanie nie miejsce na
          > takie zabawy i powinnaś kategorycznie tego zabronić. Nie wiem, czy sobie nie r
          > adzisz, jeśli mówiłaś synowi, żeby nie biegał a on nadal robił swoje to tak, ni
          > e poradziłaś sobie w tej kwestii. Ale jeśli nie zareagowałaś w ogóle to nie jes
          > t problem "nie radzenia sobie" tylko braku wyobraźni i kultury, sorry.

          dokladnie szpital to nie miejsce do biegania dla dziecka,pomijajac ze chorzy potrzebuja spokoju,to jest miejsce pracy innych ktorzy potrzebuja ciszy,a do tego mogalby wpasc na kogos chorego ,kto szedl to toalety po operacji,lub na kogos z personelu ktorzy niosl by cos co moglo zrobic krzywde dziecku.
          Moj syn bieg przez taki korytarz i walna glowa w sciane i glowa do szycia na 4cm,naszescie tu w UK tylko klejem posklejali.Byl mniej wiecej w wieku twojego syna i byl to w szkole.

          Czasem rodzice wychowani bardzo rygorystycznie przesadzaja w druga strone i pozwalaja dziecku za duzo,bo pamietaja z dziecianstwa swoje przykrosci.
    • 10.11.11, 19:16
      Z jednej strony dziecko to dziecko, jak sie zabroni biegac, to moze sie zaczac wydzierac i bedzie jeszcze gorzej. Z drugiej strony szpital to szczegolne miejsce, tam z zalozenia sa chorzy, ktorzy moga sobie nie zyczyc biegajacego malucha. Moze sie zdarzyc jakis wypadek i nagle kilku lekarzy i pielegniarek zacznie rowniez biegac po tym korytarzu ze sprzetem ratujacym zycie itp (i nie bedzie czasu na omijanie malucha), wiec moim zdaniem biegajace dziecko w szpitalu dla doroslych to neizbyt dobry pomysl. Oczywiscie nie wiem jaki to szpital i jaki oddzial, ale tam gdzie czesto bywa moj ojciec nie wyobrazam sobie puscic mojego dziecka samopas.
      Moim zdaniem rowniez lekarka mogla zamiast zdania "Jesli nie radzi pani sobie, to...." uzyc czegos w stylu "Lepiej niech dziecko tutaj nie biega, tylko posiedzi na kolanach u dziadka".
    • 10.11.11, 19:24
      Pytanie co Ty probowalas robic, zeby syn nie biegal. Niespelna 2-latkowi nie da sie powiedziec, zeby nie biegal, trzeba go czyms zajac.
      Druga sprawa, ze szpital to nie miejsce dla dziecka do zabawy - kiedys byl zakaz wprowadzania dzieci ( dosc sluszny wg. mnie). Chorzy potrzebuja spokoju, a male, biegajace badz krzyczace dzieci to duzy dyskomfort ( wiadomo, nie dla rodzicow...).
      • 10.11.11, 19:29
        zwracalas dziecku uwage czy czekalas az ktos inny to zrobi?
        jesli zwracam dziecku uwage i nie pomaga , tlumacze, zajmuje czyms, nawet groze zeby zapomniaj o zabawce o ktorej marzy jesli sie nie uspokoi, nie pomaga, to zajmuje czyms , ostatecznie wchodze z nim.
        w szpitalu sie echo niesie, wiec nawet niewinne glosy daja w kosc,
        --
        :P
        • 10.11.11, 20:10
          eeeh, ja nie o tym, ze sie czuje urazona, bo dziecku po szpitalu biegac nie wolno.
          To akurat rozumiem, dlatego szpital opuscilismy.

          Mi chodzi raczej o kwestie wychowania dwulatka. Przeciez trudno mu w tym wieku cokolwiek wytlumaczyc. Nie wiem do jakiego stopnia mozna dziecku pozwalac na rozne rzeczy, a kiedy jest to ograniczanie swobody dziecka.
          Czy 20 m-czne dziecko powinno sluchac mamy tzn. jak mowie nie biegaj, to powino usiasc i sie pobawic samochodzikem ? Czy jak mowie nie wchodz na tapczan, to powinno tego nie robic?
          Co robic kiedy np. bije mnie po twarzy i nie reaguje na moje "nie wolno"?
          Troche jestem w tym temacie zagubiona, bo nie chce wychowac malego potwora, a z drugiej strony to jeszcze maluch...

          Moze sa akurat mamy dwulatkow, ktore potrafia powiedziec jak sluchaja sie Wasze dzieci?
          Tzn co nalezy wymagac od dziecka na tym etapie rozwoju.
          moze macie jakies linki do tematy wychowania dziecka akurat w tym wieku buntu?
          • 10.11.11, 20:25
            > Co robic kiedy np. bije mnie po twarzy i nie reaguje na moje "nie wolno"?
            > Troche jestem w tym temacie zagubiona, bo nie chce wychowac malego potwora, a z
            > drugiej strony to jeszcze maluch...

            Cherrie na litosc boska, a czy jak dziecko siega po wrzatek to tez mowisz, ze nie wolno i czekasz co bedzie dalej? czy przytrzymujesz mu reke, odciagasz i tlumaczysz ze i dlaczego nie wolno?
            • 10.11.11, 23:44
              jezuuu TIME OUT DLA 20 MIESIECZNIAKA??? Kat???
              Chyba za wiele wymagacie,czy td glupie baby supernianie to naprawde rozum ludziom odbieraja?

              O ile bieganie po szpitalnym korytarau jest nie ten teges, a zanim cie dziecko uderzy to warto przytrzymac mu reke,mowiac nie wolno ), to do wiekszosci pre- i dwulatkow mozesz sobie gadac, ba,zrobia dokladnie na odwrot.
              Twoim zadaniem nie jest wytresowanie sobie dziecka, zeby szczekalo jak mu powisz'daj glos',tylko wytlumaczenie mu jak nalezy robic,pokazanie,danie przykladu..i zajecie czyms,by 'nie biegal po tym szpitalu'

              polecam polubic na facebooku dzikiedzieci.pl i studiowach u nich cytaty
              )
              --
              Doradca laktacyjny- wolontariusz-po szkoleniu La Leche League-jak karmić piersią
              Dietetyk/teoretyk;) i praktyk/amator:) - jak zdrowo rozszerzać dietę
              • 10.11.11, 23:50

                Cd..
                Odwrocenie uwagi (po wytlumaczeniu dlaczego)) w wiekszosci przypadkow bedzie najlepszym wyjsciem, i bedziesz to musiala powtatzac pewnie przez najlblizszych pare mcy,jak nie lat. Z timeoutu TAKIE maluchy niewiele pojmuja,zapamietuja,nawet jesli wydaja mu sie 'poddawac', to to nie sa zdrowe metody, pomagajace dziecku zrozumiec,wysylajace pozytywny komunikat

                na dziecisawazne.pl polecam poszukac autorstwa chyba agnieszki stein o time oucie
                --
                Doradca laktacyjny- wolontariusz-po szkoleniu La Leche League-jak karmić piersią
                Dietetyk/teoretyk;) i praktyk/amator:) - jak zdrowo rozszerzać dietę
              • 10.11.11, 23:58
                A ja te dwie metody uwazam za bardzo dobre. To nie tresowanie, tylko pewien sposob na hamowanie zle zachowujacego sie dziecka, gdy tlumaczenie nie przynosi efektu. Watpie, ze robie tym dziecku krzywde, a z pewnoscia oszczedzam sobie sporo nerw a jej lez, ktore bylyby wynikiem przekomarzania typu "ja chce- ale nie mozesz"...i tak przez godzine... Teraz wie, ze jak mowie, ze zrobimy 123, to woli sama alternatywne zajecie znalezc :)
          • 10.11.11, 20:39
            Moim zdaniem 20-mies dziecko juz sporo rozumie, a napewno powinno rozumiec, kiedy mama zabrania czegos robic.
            Ja tlumacze dwa razy, za trzecim stawiam do kata na minute. To sposob superniani i dziala dosc dobrze. Druga metoda (teraz jeszcze lepsza niz "time out" dla mojej trzylatki) to 123 magic. Tlumaczysz dziecku, dlaczego nie moze czegos robic dwa razy, za trzecim mowisz stanowczo, ze jak nie przestanie czegos robic, to zaczniesz liczyc. To zazwyczaj juz pomaga. A jesli dziecko uparcie robi zle, to mowisz raz, potem powoli dwa i trzy...i bez slowa zabierasz zabawki, stawiasz do kata i ignorujesz dziecko na pare minut. Dzieci tak nie trawia byc niezauwazane, ze po paru razach, jak tylko zapytasz, czy masz zaczac liczyc, to od razu beda grzeczne ;) W teorii.
            • 10.11.11, 20:43
              > Ja tlumacze dwa razy, za trzecim stawiam do kata na minute. To sposob supernian
              > i i dziala dosc dobrze.

              tez probowalam, zanim dotaralmz dzieciem do kata bylam spocona, wsciekla a Mloda darla paszcze w nieboglosy, a z kata i tak wylazla jak tylko sie odwrocilam

              metoda z liczeniem do 3 sprawdza sie super, ale bez kata bo przy moim dziecku to niewykonalne
          • 10.11.11, 20:55
            cherrie napisała:Co robic kiedy np. bije mnie po twarzy i nie reaguje na moje "nie wolno"?

            Jesli dziecko tak robi, lapiesz za rece i tonem innym niz uzywasz w zabawie mowisz nie wolno,jesli to nie pomaga sciagasz mlodego z kolan i odwracasz sie tylem,w ten sposob dajesz do zrozumienia ze nie tolerujesz takiego zachowania,jesli bedzie sie tak zachowywal bedzie sam.
            Dziala ja tak oduczylam gryzienia 14 miesieczniaka,bez krzykow bica i nerwow.
          • 10.11.11, 22:35
            > Mi chodzi raczej o kwestie wychowania dwulatka. Przeciez trudno mu w tym wieku
            > cokolwiek wytlumaczyc. Nie wiem do jakiego stopnia mozna dziecku pozwalac na ro
            > zne rzeczy, a kiedy jest to ograniczanie swobody dziecka.

            Bieganie po parku: ok.
            Bieganie po szpitalu: Nie. Zwracamy dziecku uwage raz, potem drugi, jak nie dziala bierzemy pod pache i zabieramy. Zajmujemy czym innym.

            Czesto widze mamy ktore delikatnym glosem mowia 'nie wolno', a dziecko nadal robi swoje.
            --
            ------------------------------------------
            Na razie nie mam pomyslu:)
          • 11.11.11, 20:41
            BIJE PO TWARZY>>??? kobieto ty lepiej przeczytaj "w głębi kontinuum" i zobacz dlaczego dzieci indian nie biły swoich matek po twarzy, a teraz to norma ...
            --
            the truth will set you free but earlier it will piss you off !!
            • 11.11.11, 23:41
              piszesz: "a teraz to norma"

              skad takie stwierdzenie? jakies badania?
              bo norma to, to nie jest
              ani czeste zachowanie tez
    • 10.11.11, 20:09
      no moja dwulatka nie biega jak opetana po korytarzach
      • 10.11.11, 20:15
        Cherrie, jesli jestes w Polsce, to uwazaj :)
        wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,10626030,Zielona_Gora__matka_odpowie_za_skarcenie_synka_klapsem_.html
        --
        www.thepolishobserver.co.uk/magazyn/w-naszym-angielskim-domu.html
        • 10.11.11, 21:32
          No narazie to Cherrie obrywa od synka :)
      • 10.11.11, 20:48
        Nawet nie musialas tego pisac, same to wiemy.
        --
        Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
    • 10.11.11, 21:30
      Też miałam takie biegające, ruchliwe dziecko. Nasłuchałam się komentarzy w stylu: twoja mama nie potrafi się tobą zajmować (to akurat skierowane do dziecka) albo: chyba pani nie wychodzi z dzieckiem na spacer bo tak biega po sali (to przedszkolanka). Ja jestem łagodną mamą, nie karałam nigdy ale oczywiście tłumaczyłam. Z łobuzerstwe nie musi to mieć nic wspólnego, nawet ci którzy się skarżyli w szkole i przedszkolu, że gada na lekcji i biega to potrafili odróżnić kwestie temperamentu od wychowania, kultury itd. Już w wieku przedszkolnym pojawiło się zainteresowanie sportem, a teraz jest to spokojny, chętny do nauki nastolatek, nadal zainteresowany sportem, chociaż już nie biega- jak to było? jak opętany..? :) Ale się faktycznie w życiu nabiegał. Tyle że każde dziecko jest inne, zatem nie radzę Ci abyś w ogóle się nie przejmowała, bo przecież dziecko może cierpieć na nadruchliwość albo Ty faktycznie za mało zwracać uwagi na zachowanie, czy coś tam, trudno diagnozować na odległość dzieciątko i Twoje metody. Ale na mnie nie zrobiło jakiegoś większego wrażenia, że jakiś tam skandal..:)
      • 10.11.11, 21:39
        nie, no skandal- nie skandal...,poza tym, az tak znowu syn nie lobuzuje !
        Tylko fakt, ze wczesniej sie jakos nie zastanawialam nad metodami wychowawczymi, ale ten incydent dzisiejszy dal mi troche do myslenia.
        • 10.11.11, 23:05
          Rozumiem, ze dziecko może chorym przeszkadzać, ale chyba nie więcej niż ukochane przez polskich lekarzy drewniane chodaki (dlaczego drewniane?),którymi zawsze namiętnie tupali po korytarzu, dzięki czemu moje noce w polskim szpitalu zaliczam do zupełnie nieprzespanych ;)
          A historia o wyrzucaniu przez lekarkę przypomina mi wizytę z moim dziecięciem u okulistki w Polsce, która po zobaczeniu mnie i męża wchodzących do gabinetu, szybko i gburowato kazała jednemu z nas wyjść.
          Może po prostu umiejętności interpersonalne polskich lekarzy ograniczają sie do usuwania mniej urobionych jednostek z placówek zdrowia publicznego?
          p.s mam nadzieję, ze ewentualna sprawa o pomówienie będzie załatwiona polubownie, nie mam czasu na bieganie po sądach ;)
          • 11.11.11, 01:19
            w koncu jakis glos rozsadku
            nie przesadzajmy, w szpitalu gorsze rzeczy moga przeszkadzac niz dwulatek, a ten akurat moze miec "terapeutyczny" wplyw jak wniesie troche radosci i odwroci na chwile uwage od choroby


            lekarka zdecydowanie przesadzila, skoro na dzien dobry kazala wam wyjsc ze szpitala, mogla z usmiechem zazartowac, zwrocic uwage, na malucha to moglo bardziej zadzialac niz uwagi mamy

            a co do pytania autorki watku, jak maluch tak przez pol godziny biegal to rzeczywiscie moze pora byla zajac go czyms innym, ale jesli to bylo jedno, dwa przebiegniecie to nie swiadczy to w zadnym wypadku o zdolnosciach rodzicielskich czy ich braku
    • 10.11.11, 23:03
      Faktycznie szpital to nienajlepsze miejsce na bieganie ale wiem o co chodzi bo sama mam bardzo temperamentego dwulatka i pewnie tez by chciał biegać.
      Jesli chodzi o metody wychowawcze metody to u nas działają: odwrócenie uwagi choć tez nie zawsze jak się na coś uprze, 123 choć protesty sa oj są, no i najlepiej póki co ustawienie w kącie, na poczatku uciekał i wyl ale teraz juz wie ze to kara i siedzi tam i pochlipuje.
      --
      Magda
      Jasio 02.01.2006
      Kubuś 21.09.2009
    • 11.11.11, 00:26
      ostatnio bylam z wizyta w szpitalu, wprawdzie w uk ale.. corka 1,5 roku niezwykle ruchliwa, jak juz zaczol sie moment ze nie wystarczylo zwykle rozgladanie sie doodkola i rece swierzbily bo tyyyle ciekawych rzeczy, po prostu poslzismy sobie. Zabranianie skonczyloby sie krzykiem i placzem a tego tez bysmy nie chcieli ze wzgledu na pacjentow i personel, mloda sie ma uczyc ze nie wszystko to plac do zabaw ani pole do krzykow a dziecko w tym wieku raczej ciezko uciszyc. Nie jest ty wiec kwestia panowania czy niepanowania nad dzieckiem tylko ocenienie sytuacjii czy warto w takie miejsca zabrac malucha.
      • 11.11.11, 19:32
        Dzisiaj probowalam tych "sztuczek".
        Stawanie w kacie spodobalo sie dziecku na tyle, ze samo chetnie bieglo do kata (fajna zabawa),
        123 nie dziala.
        Jesli chodzi o bicie mnie... Oczywiscie jesli widze, ze maly zanosi sie aby mnie uderzyc to reaguje, ale niestety maly jest tak szybki, ze nawet nie zauwaze kiedy a w glowie juz gwiazdki lataja. Potrafi tak uderzyc, ze normalnie nie wytrzymuje. I co z tego, ze tlumacze? Przeciez on sobie z tego nic nie robi!

        W zasadzie problem mam z biciem mamy/babci itp., rzucaniem przedmiotami (glownie piloty, komorki i talerzyki) oraz nie sluchaniem typu: nie wchodz na tapczan, a mlody nie slyszy i koniec.
        Moge tlumaczyc, krzyczec, ignorowac...

        Ah troche sie podlamalam, ze kiepska wychowawczyni ze mnie;-(
        Z drugiej strony wiem, ze jeden dzien to za malo.
        Nie chce tresowac syna jak pieska, ale chyba juz jest w tym wieku, ze trzeba pewne rzeczy poprostu od dziecka wymagac.
        • 11.11.11, 20:26
          mam dwuletnie dziecko i zadne katy ani odliczania nie wchodza w gre bo ona ma to w nosie i tyle.
          Albo jeszcze nie rozumie (nikt mnie nie przekona,ze wszytskie dwulatki takie triki rozumieja) albo rozumie jakos po swojemu (czyt. super zabawa)

          U mnie dziala odwrocenie uwagi i zabranie z miejsca " przestepstwa"

          Polecam bardzo Toddler Taming . ja po przeczytaniu tego wiele zrozumialam o sobie i swoim dziecku i to nawet nie tak,ze moje dziecko nie ma zlych momentow atakow zlosci etc .. ma ,ale ja inaczej na nie reaguje i obie mamy sie dobrze.

          Druga ksiazka jaka polecam to " How not to f*** them up" . Trudniejsza ale dajaca do myslenia
          --
          Mieszanka moja
          http://fotoforum.gazeta.pl/photo/8/rh/rb/dkfb/8oKaYkYPW47LLALpIA.jpg
        • 11.11.11, 20:37


          > 123 nie dziala.
          > Jesli chodzi o bicie mnie... Oczywiscie jesli widze, ze maly zanosi sie aby mni
          > e uderzyc to reaguje, ale niestety maly jest tak szybki, ze nawet nie zauwaze k
          > iedy a w glowie juz gwiazdki lataja. Potrafi tak uderzyc, ze normalnie nie wytr
          > zymuje. I co z tego, ze tlumacze? Przeciez on sobie z tego nic nie robi!
          >
          > W zasadzie problem mam z biciem mamy/babci itp., rzucaniem przedmiotami (glowni
          > e piloty, komorki i talerzyki) oraz nie sluchaniem typu: nie wchodz na tapczan,
          > a mlody nie slyszy i koniec.



          cherrie, po pierwsze jeden dzien pracy nic nie znacyz
          to znaczy tyle ze kazdy dzien ma byc dniem pracy nad dzieckiem
          ja juz pisalam ze timeoutow liczenia czy kata dla takiego malego dziecka nie polecam, bo jets za male, by wyciagac wnioski.
          co do rzucania przedmiotami, absolutnie nie pozwalaj rzucac np pilotem, znajdz cos, znajdzcie cos razem czym rzucac mozna, miekka pilke, ubranko nawet.. te energie trzeba jakos nakierowac w odpowiednim kierunku, "NIE" tego nie robi.
          wysle ci na maila wywiedz pani psycholog, jedna z forumek rowiesniczych doslownie byla po porade w sprawie synka


          > Moge tlumaczyc, krzyczec, ignorowac...
          i pewnie jeszcze z 20 lat bedziemy cherrie kochana robic

          --
          Ściągawka karmiącej mamy , piersi pełne mleka Zajrzyj, a będziesz mądrzejszy - cz.I ; cz.II EDUKACJA!‼
          Lancs.
          • 11.11.11, 21:17
            Jest tylko jeden klucz do sukcesu - K O N S E K W E N C J A :). Polecam, sukces gwarantowany.
        • 11.11.11, 22:26
          cherrie napisała:


          > I co z tego, ze tlumacze? Przeciez on sobie z tego nic nie robi!
          >
          >
          > Moge tlumaczyc, krzyczec, ignorowac...
          >
          >

          niech ci sie nie wydaje ze cie nie rozumie i nie slyszy --- on nie chce slyszec i liczy ze sobie pogadasz i ci sie znudzi.
          moj sie tak zachowuje jakby mial adhd, od samego niemowlaczka tak ma, siedzenie w kacie czy na karnym jezyku to jakas bajka dla mnie, nigdy nie dzialalo wiec sie wycofalam , wylaczam dvd bajke jesli miedzy czasie cos nabroil-i mowie czemu wylaczylam ,,,,
          jesli mial obiecana zabawke i gada o niej, mowie ze nie dostanie jesli nie przestanie sie tak zachowywac,,,albo ze nie pojdzie do przedszkola jak nie bedzie sluchal ze tego i tego nie wolno...
          o biciu nie ma mowy ,jak mnie pchnal mimochodem to wtedy zwrocilam uwage ze mnie uderzyl i zeby przeprosil, wiec wie ze ma przeprosic i nie wolno, ,,
          JA BYLAM TAKIM DZIECKIEM energetycznym , dawniej tak nie diagnozowano tego adhd ale moglam sie zaliczyc na jakas faze :) bylam szybka jak wiatr, i nigdy nie robilam krzywdy swiadomie, ale to bylo na zasadzie: najpierw robic-potem myslec,,,,i dorosli za mna nie nadarzali,nikt nie chcial ze mna zostawac,,,mama miala ze mna klopot :)
          dziala to i nie wiem na ile to wychowawcze, sama tak wymyslilam i tak mam , nie dalabym z nim rady jakbym na wszystko pozwolila, nie dosc ze komus, ale przede wszystkim sobie krzywde to on by zrobil migiem, taki jeden wielki chaos.


          --
          :P
        • 12.11.11, 00:15
          Co do biegania: takie male dziecko biegac ma prawo, choc w istocie nie musi tego robic na szpitalnym korytarzu. Ja bym ojca odwiedzila z dzieckiem (jesli akurat mozna, bo u mojego taty nie mozna bylo wprowadzac dzieci do szpitala) ale od razu bym zalozyla, ze ta wizyta bedzie trwala gora 15 minut.

          Dziewczyny maja racje - jeden dzien niczego nie zminia ani nie przesadza. Wylacznie 356 dni w roku moze cokolwiek zmienic.

          Dzieci w wiekszosci musza biegac i trzeba to zaakceptowac. A najlepiej dziecko wybiegac.
          Ja bym jeszcze sie upewnila, ze nikt (wlacznie ze mna ;) dziecku nie doklada do pieca slodyczami.

          I z czystym sercem moge polecic 'Divas and Dictators' Charliego Taylora. Co prawda on pisze w wiekszosci o starszych dzieciach, ale na malych tez sie sprawdza.
          • 12.11.11, 00:22
            Bedac mama malego szalenca, ktory nie umie usiasc w jednym miejscu dluzej niz kilka minut i zupelnie zlewa sobie moje zakazy i nakazy zauwazylam jedna wazna sprawe: pochwaly dzialaja magicznie! Gdy go prosze o cos i wiem, ze zapewne tego nie zrobi i od razu po prosbie nie czekajac na efekt chwale go powtarzajac prosbe, syn robi to o co prosze!!!
            To dziala oczywiscie nie w 100%, ale pewne efekty sa:)
            --
            Podazaj nieustannie za najwazniejszym

            Ludwika 26.10.06. i Vincent 23.10.09. - moje dwa slonca:)
            • 12.11.11, 00:38
              A to jest wlasnie to co zaleca Taylor :)
              Pozytywne wzmocnienia :)
            • 12.11.11, 00:41
              murasaki33 napisała:

              > pochwaly dzialaja magicznie! Gdy go prosze o cos i wiem, ze zapewne tego
              > nie zrobi i od razu po prosbie nie czekajac na efekt chwale go powtarzajac pro
              > sbe, syn robi to o co prosze!!!
              > To dziala oczywiscie nie w 100%, ale pewne efekty sa:)

              u nas to sie sprawdza, ucze meza zeby syna chwalil bo widze zasluguje i i robi sie z niego taki dzielny chlopczyk, nauczycielki tez go juz namierzyly bo na zebraniu mi ostatnio powiedzialy zebysmy go za wszystko chwalili bo lasy na to jak nie wiem :D
              --
              :P
              • 12.11.11, 11:26
                Dzieki Dziewczyny!
                posty, linki i lektury poczytam jeszcze doglebniej, bo bardzo mi sie przydaly i daly do myslenia.
                W gruncie rzeczy najbardziej ciesze sie z tego, ze zauwazylam problem, teraz tylko musze sie doszkolic w tym temacie i co bedzie trudniejsze - zastosowac w praktyce.
                Wiem, ze jeden dzien to absolutnie nic nie znaczy. Ale powolutku dzien po dniu mam nadzieje, ze bedzie lepiej.
    • 12.11.11, 12:22
      Nie dziwie sie, ze zostaliscie wyproszeni ze szpitala. Jednak szpital, to nie plac zabaw. Od najmlodszych lat powinnas pokazywac dziecku co mu wolno a co nie. Im starsze, tym trudniej bedzie zaczac.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.