Gdy matka umiera zaraz po porodzie Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Więcej na blogu: mumsfromlondon.com/2012/03/blogi-ktore-inspiruja-kiedy-matka.html

    Piszemy nie tylko o zabawkach. Czasem poruszamy także trudniejsze tematy. Ta historia jest niezwykle inspirująca.
    --
    Mums from London! najlepsze miejsce dla polskich mam w necie: mumsfromlondon.com/
    • A co to za tytul watku? Na forum dla mam - niezbyt zachecajacy! Lubicie straszyc? Z punktu widzenia mamy co z tego, ze historia inspirujaca jesli kobieta umiera. Az ciarki mnie przechodza jak pomysle, ze mialabym nie widziec rozwoju moich dzieci.
      --
      "Miłość to nie staw, w którym zawsze można znaleźć swoje odbicie. Miłość ma przypływy i odpływy. Ma też swoje rozbite okręty, zatopione miasta, ośmiornice i skrzynie złota i pereł. Ale perły leżą głęboko." Erich Maria Remarque
    • no faktycznie malo inspirujacy temat - wole czytac o zabawkach - nawet nie mam zamiaru zagladac w taki temat, bo sie tylko zdoluje niepotrzebnie
    • Tez mnie zmroziło jak przeczytałam tytuł. I szczerze mówiąc, nie chciałabym się w to wgłębiać, zwłaszcza że sama spodziewam się niedługo maleństwa.
      Nie użyłabym napewno zwrotu "inspirująca"...
      Jasne, zdarzają się takie sytuacje, ale chyba to nie jest myśl na którą należy nakierowywać przyszłe mamy, tatusiów również....
    • Tytul faktycznie lapie za serce - sprobuj moze w Expressie Wieczornym albo innym Fleszu czy Faktach, czy tutejszym Have a Break czy innym horrorze dziennikarskim.
      --
      Ania's Poland
    • Tytul faktycznie brzmi strasznie, ale czy autorce nie chodzi o to, ze ojciec tego dziecka mimo tragedii musial szybko przejsc do zycia codzienego, opieki nad mala i nie mial czasu na zalobe. Wydal nawet ksiazke na podstawie swojego bloga i zwiedza swiat ze swoja corka. Mysle, ze to jest inspirujace, a nie smierc matki. Ojciec stara sie zapewnic dziewczynce normalne zycie . Nie wiem ja to tak zrozumialam.
      • Ja tez tak zrozumialam. I tytul nie wydaje mi sie jakis straszny. Takie przykre rzeczy tez sie zdarzaja na swiecie i mozna poczytac o tym jak ktos sobie z tym radzi i stara sie pozytywnie zyc dla dziecka.
        • Zgadzam się. Autorka nie napisała nic złego, podała linka, komu nie odpowiada temat z jakiegoś takiego czy innego powodu- niech nie czyta. Chyba ,ze obowiązuje tu cenzura, indeks nicków zakazanych i wykaz tematów jedynie słusznych:(
          • Na razie jeszcze nie :-)
            --
            Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
          • Nie chodzi tu o cenzure czy zakazane tematy, tylko po prostu o fakt, ze nie powinno sie wykorzystywac ludzkich tragedii do zwabiania ludzi na nowy blog. W cywilizowanym swiecie jednak nie wszystkie chwyty sa dozwolone, a ten chwyt jest żenujący. Granie na niezdrowej ciekawosci ludzkiej, rozniecanie poczucia sensacji, godne najnizszych brukowcow.
            --
            Ania's Poland
            • Czy chcecie, zeby ten watek zostal usuniety?
              --
              Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
            • aniaheasley napisała:

              > Nie chodzi tu o cenzure czy zakazane tematy, tylko po prostu o fakt, ze nie pow
              > inno sie wykorzystywac ludzkich tragedii do zwabiania ludzi na nowy blog. W cyw
              > ilizowanym swiecie jednak nie wszystkie chwyty sa dozwolone, a ten chwyt jest ż
              > enujący. Granie na niezdrowej ciekawosci ludzkiej, rozniecanie poczucia sensacj
              > i, godne najnizszych brukowcow.

              Aniu, tylko dla wyjaśnienia mojego stanowiska - nie mogę się zgodzić z tym co piszesz.
              Ani tytuł, ani link nie zachęciły mnie do zajrzenia na te strony. Otworzyłam post , żeby zobaczyć o co chodzi i na tym zakończyłam. Nie moje klimaty. Jestem natomiast za wolnością słowa i nieograniczaniem tematycznym. Dla ścisłości , bądź sprawiedliwa -Ty tez masz zajawkę przy swoich postach doprowadzającą do Twojej firmy, co tak naprawdę jest niezgodne z regulaminem obowiązującym na forach Gazety. Nie przeszkadza mi to w ogóle, tak jak nie przeszkadza reklamowanie bloga czy jakiejś innej strony, tym bardziej ,ze zdaje się blog tych dziewczyn z tematyką pt " matki jako w ogóle " jakoś się tam łączy. Co więcej nick velvet 35 funkcjonuje tutaj od dawna i nie jest obcy tylko pojawiał się tutaj regularnie zanim zaczęła się przygoda z nowym blogiem. Mam nadzieję, ze na Forum jest miejsce dla każdego, kto nie obraza innego uczestnika.
              Nie widzę tez , ze tytuł posta jest gorszy od tytułu sorry- "majtki ściągające po porodzie", "wymioty u dziecka", "jestem przed menopauzą" itd. Każdy pisze o tym co mu w duszy gra i jesli nie obraza drugiego człowiek to jest ok
              • Hmmm, no nie wiem, jakos nie moge sie zgodzic, ze tytul tego watku mozna latwo porownac ze sciaganiem mleka :)

                Co do mojej sygnaturki, to jezeli mnie Pani Moderator poprosi, to chetnie usune, albo zmienie na jakas 'madrosc zyciowa', juz dawno w te sieci nic mi nowego nie wpada ;)

                Ale nie zaczynam watkow pt. Ofera pracy 100k do zarobienia w 3 miesiace! - bo taki analogiczny bylby moj watek reklamowy. Ten watek jest niczym innym jak prosta reklama grajaca na czyims nieszczesciu.
                --
                Ania's Poland
                • Osobiscie nie mam nic przeciwko sygnaturkom z linkami, pod warunkiem ze osoba z taka sygnaturka nie zaklada tysiaca watkow z cyklu "co sadzicie o fioletowym jako kolorze" kazdego dnia :-) i klepie po klawiaturze na temat, czy nie - tylko po to, zeby sygnaturka zaistniala... czego ania nie robi :-)
                  --
                  Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
                  • glasscraft napisała:

                    > Osobiscie nie mam nic przeciwko sygnaturkom z linkami, pod warunkiem ze osoba z
                    > taka sygnaturka nie zaklada tysiaca watkow z cyklu "co sadzicie o fioletowym j
                    > ako kolorze" kazdego dnia :-) i klepie po klawiaturze na temat, czy nie - tylko
                    > po to, zeby sygnaturka zaistniala... czego ania nie robi :-)

                    Dokładnie mam takie samo stanowisko, sama będąc moderatorem innego forum. Naszym obowiązkiem jest pilnowanie netykiety, trochę czasami ją jednak naginamy pozwalając stałym bywalcom na komercyjne zajawki, bo taką Ani wizytówka po prostu jest i co do tego nie ma żadnych wątpliwości.
                    Nie zezwala na to punkt 4 i dalej w rozwinięciu punkt 11 Regulaminu.
                    W tym co dają te dziewczyny nie widzę niczego innego, niż u innych użytkowników blogów. I tylko na to chce zwrócić uwagę. I Dorotuś ma zajawkę, i miała Fifka, i ktoś kto coś tam sobie fotografuje, wytwarza, klei i następny i następny itd, itd.
                    Nie rozumiem dlaczego inne są cacy ,a te be.
                    Co innego kiedy pojawia się zupełnie nowy nick , który nigdy tu nie gościł i ma na celu tylko reklamę. I tylko o to mi chodzi.
                    Dziewczyn nie znam, bloga nie czytam natomiast nie rozumiem tej napaści. I jak czytam nie tylko ja.
                    • Równiez popieram to stanowisko. Aczkolwiek w tej sytuacji z lekka czym innym jest sygnaturka u uzytkownika, ktory udziela się na forum w róznych tematach, nie zwiazanych z reklamą swojej osoby, strony, usług etc., a czym innym post, który w założeniu jest wabikiem na czyjąś stronę.

                      Tak jak tu ktoś napisał velvet35 mogła podać linka do bloga tego ojca, a tak to wychodzi na to, że chęcią nie było podzielenie się historią a przyciągniecie na swoją stronę.

                      Forum to jednak miejsce do dyskusji a nie do linkowania innych stron (a jesli juz to w celu by sobie na ten temat z innymi uzytkownikami podyskutowac)
                      • arya82 napisała:

                        > Forum to jednak miejsce do dyskusji a nie do linkowania innych stron (a jesli j
                        > uz to w celu by sobie na ten temat z innymi uzytkownikami podyskutowac)

                        zgadzam się. Pod warunkiem ,ze wszystkich traktujemy jednakowo.
    • a ja nie rozumiem zupelnie Waszego oburzenia.
      tak sie tez zdarza niestety
      zycie nie jest stapaniem po pluszowym dywaniku.
      zamykanie oczu na rzeczywistosc nic tu nie pomoze.

      ja z ciekawoscia zajrzalam do linka bo interesuje mnie jak ludzie sobie radza w takich sytuacjach.
      i wlasnie uwazam to za inspirujace i fascynujace, ze pomimo tragedii, potrafia sie podniesc i isc dalej.
      --
      ...

      ::my ceramics:: gallery blog online shop::
      • abstrahujac od tego ze chca zachecic do czytania bloga, nie wchodzilam na link wiec nie komentuje tego,
        to mimo wszystko bywa ze przy porodzie mozna umrzec wiec warto sobie z tego zdac sprawe. wogole latwo mozna umrzec np w wypadku etc. wiec sensowny czlowiek bedzie mial duzo rzeczy przedyskutowanych z rodzina wlasnie na wypadek wypadku.

        --
        Gramma said she'll leave the lights on for me
        Gramma said the flags are waving for me
        Gramma said that somewhere out there there's a good man, waiting for me
        • > to mimo wszystko bywa ze przy porodzie mozna umrzec wiec warto sobie z tego zda
          > c sprawe. wogole latwo mozna umrzec np w wypadku etc. wiec sensowny czlowiek be
          > dzie mial duzo rzeczy przedyskutowanych z rodzina wlasnie na wypadek wypadku.

          Wiesz co, jakbym siadła z mężem i powiedziała, to teraz porozmawiamy o tym co będzie jak umrę przy porodzie za pare tygodni, to nie wiem czy puknął by mnie w głowę czy odrazu wysłał do psychologa.
          Umowmy się, przyszli rodzice raczej nie dyskutują takich kwestii, bo jest to na tyle rzadka sytuacja, i także chyba nie można żyć myśląc o wszystkich okropnosciach które nam się mogą przytrafić.
          Jasne, ludzie się ubezpieczają od nieszczęśliwych wypadków, ale jestem przekonana że w 99.9% przyp. tylko finansowo, bo inaczej to nie można się raczej przygotować, zwlaszcza jesli chodzi o mlodszych ludzi. Wiadomo, że w przypadku ludzi w podeszlym wieku sytuacja pewnie wyglada ciut inaczej...
      • Nie tam oburzenia ;)
        Ja mam tylko zdanie, że blog skierowany w duzej mierze do przyszlych mam to nie do końca miejsce. Ale to tylko moja opinia. Czytam wiele czasopism dla Mam i takich historii tam nie publikują, widocznie z jakichś powodów. W Polsce może przewineły mi się tytuły tego typu na okładkach, ale były to pisma pokroju "Fakt" itp...
        Nawet jeśli ten Pan faktycznie może być inspiracją i wzorem dla ludzi którzy przechodzą takie same, lub podobne chwile, to umowmy się jest ich bardzo mało.
        • wszystko zalezy od podejscia.
          "crossing fingers and hoping for the best" troche nie dziala moim zdaniem jak ma sie dom, kredyt, dzieci.

          takich historii sie nie publikuje, bo oczywiscie, ze ludzie wola o tym nie czytac.

          a co do tego czy ubezpieczaja sie tylko starsi? nie zgadzam sie z tym zupelnie.
          wielu moich znajomych ma rozne polisy na zycie, na wypadek ciezkiej choroby, utraty pracy.
          my tez taka mamy, w razie czego.

          nie dalej jak dwa tygodnie temu kolezanka z pracy wrocila do domu i zastala nieprzytomnego meza na podlodze. Mial wylew, jest sparalizowany. A ma dopiero 35 lat.
          Dziewczyna jest w szoku i nie ma pojecia co sie wokol niej dzieje.
          Maja dom, kredyt, ale ona nawet nie wie czy mieli jakies ubezpieczenie, nie ma nawet pojecia gdzie sa podstawowe dokumenty.
          Maz splacal kredyt, zajmowal sie finansami. Tylko ze teraz meza o nic zapytac nie mozna.. nie wiadomo czy z tego wyjdzie.
          Ona jest zalamana, nie jest w stanie teraz pracowac, rodziny nie maja tutaj.
          Tylko jezdzi do meza i placze, ze straca dach nad glowa.
          Patrzac na jej tragedie, co najmniej 2 inne osoby w pracy wziely polisy ubezpieczeniowe.
          --
          ...

          ::my ceramics:: gallery blog online shop::
          • > wszystko zalezy od podejscia.
            > "crossing fingers and hoping for the best" troche nie dziala moim zdaniem jak m
            > a sie dom, kredyt, dzieci.
            >
            > takich historii sie nie publikuje, bo oczywiscie, ze ludzie wola o tym nie czyt
            > ac.
            >
            > a co do tego czy ubezpieczaja sie tylko starsi? nie zgadzam sie z tym zupelnie.
            >
            > wielu moich znajomych ma rozne polisy na zycie, na wypadek ciezkiej choroby, ut
            > raty pracy.
            > my tez taka mamy, w razie czego.

            Chyba nie doczytałaś dokładnie mojego posta. Napisałam, że młodzi ludzie oczywiście ubezpieczają się od różnych wypadków finansowo, ale nie koniecznie dyskutują czy rozmyślają o śmierci i jak będą sobie po niej radzić emocjonalnie i tak zyciowo po niej (No chyba, że spodziewaja się śmierci swojego partnera np. na skutek choroby, ale to po pierwsze rzadkość, po drugie, nie wiem czy i w takiej sytuacji można się dobrze przygotować). Tak samo ludzie w podeszłym wieku, przygotowują się na odejście osoby (mówie o pozafinansowych aspektach)
      • "i wlasnie uwazam to za inspirujace i fascynujace, ze pomimo tragedii, potrafia
        > sie podniesc i isc dalej. "
        Z doświadczenia bardzo bliskiej mi osoby napiszę tak- muszą się podnieść bo nie mają innego wyjścia- jest dziecko. Często obserwatorzy widzą to w taki sposób w jaki rzeczywiście to nie jest.
        Fascynujące jest to tylko dla obserwatora- kogoś kto nie jest podmiotem sytuacji. Nie jest łatwo na placu zabaw słyszeć własne dziecko mówiące nowo-poznanym dzieciom "moja mama umarła"- w taki sposób jakby szukało potwierdzenia/zapewnienia, że fakt nie posiadania mamy nie czyni go gorszym i nie zostanie odrzucone przez rówieśników.
        --
        Zmieniłam nicka :)
        • 1mzeta napisała:

          > "i wlasnie uwazam to za inspirujace i fascynujace, ze pomimo tragedii, potrafia
          > > sie podniesc i isc dalej. "
          > Z doświadczenia bardzo bliskiej mi osoby napiszę tak- muszą się podnieść bo nie
          > mają innego wyjścia- jest dziecko. Często obserwatorzy widzą to w taki sposób
          > w jaki rzeczywiście to nie jest.
          > Fascynujące jest to tylko dla obserwatora- kogoś kto nie jest podmiotem sytuacj
          > i. Nie jest łatwo na placu zabaw słyszeć własne dziecko mówiące nowo-poznanym d
          > zieciom "moja mama umarła"- w taki sposób jakby szukało potwierdzenia/zapewnien
          > ia, że fakt nie posiadania mamy nie czyni go gorszym i nie zostanie odrzucone p
          > rzez rówieśników.

          mzeta i inni
          moze to kwestia nieodpowiedniego doboru slow "fascynujace, inspirujace" nie wiem.
          chodzi mi o to, ze jestem pelna podziwu dla tego mezczyzny i w zasadzie dla wszystkich ludzi, ktorzy z tragedii potrafia wyjsc zwyciesko, nie dac sie przeciwnosciom.
          ten mezczyzna, mimo ogromnej tragedii pragnie dac swojej corce normalne, szczesliwe, pelne milosci dziecinstwo. I to jest moim zdaniem piekne i godne podziwu. Nie kazdy by tak potrafil.

          a co do samego linkowania to zgadzam sie, ze uzywanie takiego tricku do reklamy bloga jest niesmaczne. gdyby autorka rzeczywiscie chciala polecic blog tego ojca to mogla po prostu wkleic bezposredni link do niego.

          --
          ...

          ::my ceramics:: gallery blog online shop::
    • Porusza? Tak. Inspiruje? Nie. Raczej zasmuca.

      • Ludzie gina i umieraja bedac rodzicami w roznym wieku. I tak jak ktos napisal, ZAWSZE jest to tragedia i cierpienie dla tych, ktorzy pozostaja. Jezeli autorki tekstu w tragedii widza inspiracje, to coz, pozostaje mi im tylko zyczyc troche wiecej empatii.

        I o ile smierc jest nieodlaczna czescia zycia, to funkcjonowanie w codziennym zyciu, a tym bardziej rodzenie dzieci z mysla, ze zaraz cos tam moze sie wydarzyc i moge zginac, wydaje mi sie ,byloby oznaka pewnych zaburzen psychicznych.Nie zachodzimy w ciaze i nie rodzimy dzieci po to, by przy porodach umierac i by ktos inny za nas te dzieci wychowywal.
        Nie chve mi sie juz wiecej pisac. Jest tyle inych zdecydowanie bardziej inspirujacych tematow dotyczacych wychowywania i rodzenia dzieci, ze wybranie powyzszego wydaje mi sie bardzo zalosnym pomyslem i posunieciem. I przyjmuje do wiadomosci i wiem, ze takowe rzeczy sie zdarzaja, choc we wspolczesnym cywilizowanym swiecie procent ich jest bardzo malutki.
        • Ja przyznam, ze temat mnie odepchnal. Pomyslalam, ze moze tu byc sporo dziewczyn w ciazy, ktore taki tytul moze naprawde wystraszyc, i nie jestem pewna, czy mnie taki marketing przekonuje.

          Ale z tym odzegnywaniem, kto gdzie znajduje inspiracje, to bym nie przesadzala. Wydaje mi sie, ze to dosc jasne, ze inspirujace w tej sytuacji jest to, ze (oraz jak) drugi rodzic przetrwal i zbudowal szczesliwe zycie swojemu dziecku. Nie to, ze matka zmarla po porodze.

          Ostatnio sluchalam wywiadu z gosciem, ktory napisal ksiazke o tym, jak przetrwal on i jego dwie corki po tym, kiedy jego zona a ich matka zostala zamordowana. Tak, to co opisywal bylo inspirujace - jak sobie poradzil z wlasnym bolem, zagubieniem, jak szukal drogi by wyprowadzic siebie i swoje dwie male corki z tego gestego i ciemnego lasu, w ktorym nagle sie znalezli. Ale przez mysl mi nie przeszlo, ze to, ze uwazam to za inspirujace, ktos moze odebrac jako "Tez bym tak chciala".
        • podpisze sie pod Jofin.
          Moja kolezanka zmarla przy porodzie ( CC). Maz zostal z dwojka dzieci ( jako ze mieli juz jedno).
          Radzil sobie bo musial. Nic w tym inspirujacego. Straszna tragedia.
          Podobnie jak wiele innych, niezaleznie od tego czy matka czy ojciec, czy przy porodzie, czy troche po, czy w czasie ciazy, w wyniku choroby czy nieszczesliwego wypadku.
          I gdyby ktos ja wykorzystal jako przynete, chodliwy temat majacy na celu zwiekszenie statystyk na blogu ( ten watek jest dla mnie niezaprzeczalnym dowodem na to) to sorry, ale nie mam najlepszego zdania o autorkach.
          I z pewnoscia nie dam sie zwabic. Z tych samych powodow dla ktorych nie czytuje tabloidow pokroju `Faktu` czy innych podobnych zerujacych na tragedii.
          Acz naiwna nie jestem i zdaje sobie sprawe ze takie zabiegi przynosza spodziewany efekt.
          Zawsze znajdzie sie grupa docelowa ( i zapewne calkiem spora) ktora na to pojdzie.
          To tez typowy `zabieg` wykorzystywany przez hakerow i roznych dowcipnisow m in. na FB. Wystarczy wyslac filmik z jakims intrygujacym tytulem i przerazenie ogarnia ilu ciekawskich da sie na to zlapac otwierajac nawet swoja baze danych ( a wiec i liste znajomych i rozsyla to sie dalej w poszukiwaniu kolejnych naiwnych) byle tylko zobaczyc o co w tej intrydze chodzi.
          • A mnie sie wydaje, ze troche empatii nalezy sie rowniez takiemu ojcu (w tym przypadku ojcu).
            Oczywiscie, ze rozumowanie jest takie, ze radzisz sobie, bo musisz, bo nie masz innego wyjscia, jesli chcesz, by Twoje dziecko nie wyszlo z tego poturbowane i pokaleczone bez nadziei na normalne funkcjonowanie w doroslym zyciu.

            Ale tak sobie mysle, ze jakbym miala jednemu z tych ojcow powiedziec albo "No coz, radzisz sobie, bo musisz, nic w tym nadzwyczajnego" albo "Podziwiam Cie za to, JAK sobie poradziles", to chyba wybralabym to drugie. I to calkiem szczerze.

            Nie zapominajmy tez, ze jest spora grupa ludzi, ktora wlasnie sobie nie radzi tylko tkwi we wlasnym bolu i ciagnie dzieci na dno. To nie musi byc zadna patologia. Moze im by sie znajomosc takich historii przed tragedia przydala?
            Wydaje mi sie, ze nigdy nie wiemy, jak i kiedy takie historie moga nam pomoc.
            • określenie "inspirujące" niefortunnie użyte ale nie mam nic przeciwko tematowi, który został poruszony- jeśli nie zostaje użyty w ramach promocji własnej, nie posądzam o to autorki wątku bo nie mam podstaw.
            • golfstrom, ale tu nie chodzi o sam fakt tragedii ( zreszta nt tresci artykulu sie nie wypowiadam bo go nie czytalam i w tym kontekscie nie przeczytam) czy o mowienie komus co ma robic w jej obliczu ale ale o wykorzystanie tej tragedii w celu sciagniecia publiki ( na bloga konkretnie)
              MSZ, to nieetyczne i dla zasady unikam takich wabikow emocjonalnych.
              No ale to ja.

              Natomiast tego typu tragedie to osobny temat na dyskusje ( jesli juz)
              Akurat w przypadku przeze mnie wspomnianym, najwieksza pomoca (przy pozbieraniu sie i wyjsciu na prosta) byla wspolna znajoma ktora stracila meza w wypadku i zostala z dwojka dzieci. Dwie rozne sytuacje a bol w sumie ten sam.
              Ja w sumie tez nie moglabym powiedziec ze podziwiam ( bo to nie miesci sie w *mojej* definicji podziwu.
              Wspolczuje szczerze - to napewno.

              U mojej szkolnej kolezanki zdiagnozowano raka watroby w czasie ciazy. Nie bylo ratunku. Zrobiono wczesna cesarke i podano chemie ale bez wiekszej nadziei na wyleczenie.
              Ojciec w sumie byl `przygotowany1 bo to nie stalo sie z dnia nadzien. Pomagali mu tesciowie.
              Niekoniecznie sobie poradzil, ale czesc problemu to byla wlasnie ta nieudolna pomoc rzeczonych tesciow dodatkowo obwiniajacych dziecko za smierc swojej jedynaczki.
              Kler `pomogl` w tym nieco robiac z pogrzebu propagande antyaborcyjna ( jak to matka z milosci do dziecka poswiecila wlasne zycie- nic to ze nadziej nie bylo nawet na wczesniejszym etapie choroby)
              • Skoro podano chemię to jakaś nadzieja musiała być - nie podaje się takowej w stadium paliatywnym ( rokowania muszą być na co najmniej 3 miesiące życia).
                Nie komentuję przypadku ale jak czytam takie wypowiedzi, ze propaganda antyaborcyjna to dostrzeganie matek, które może świadomie decydują się postawić życie swojego dziecka nad swoim, to normalnie recę opadają :(
                • Nie komentuję przypadku ale jak czytam takie wypowiedzi, ze propaganda antyabor
                  > cyjna to dostrzeganie matek, które może świadomie decydują się postawić życie s
                  > wojego dziecka nad swoim, to normalnie recę opadają :(

                  znowu..
                  nie mam na mysli wszelkich ` za lub przeciw aborcji`
                  Chodzilo mi o fakt wykorzystania tej tragedii w celu naglosnienia tematu i wplyw ww na podejscie dziadkow do tego dziecka `przez ktore ich corka umarla`. Tudziez wplych ich podejscia na psychike rzeczonego dziecka.

                  PS
                  Z tego co wiem, chemie podano na usilna prosbe rodziny. CC z tych samych powodow.
                  Rzecz dziala sie w PL gdzie niekoniecznie uprawia sie EBM, natomiast inne rzeczy bywaja mechanizmem decydujacym, wiec to mnie akurat nie dziwi.
    • www.fatherhoodinstitute.org/2012/why-is-an-unmarried-father-treated-as-a-stranger-to-his-baby-if-the-mother-dies-in-childbirth
      Co o tym sadzicie?
    • 24.03.12, 16:49
      O Matko, czy zawsze moje posty o tym, co pisze na blogu musza wzbudzac aż tyle emocji? Autopromocja? Kogo? Czego? Po prostu chciałam podzielic sie z innymi matkami inspirująca historią, bo nie wiadomo, co komu w zyciu się przytrafi. Ale żeby od razu rozważac usunięcie wątku, bo co? Bo to reklama? Jesli reklama wspaniałej postawy owdowiałego ojca, to zgadzam się i chcę to reklamować.
      Lajków na Facebooku po tej publikacji nam nie przybyło wiec nie wiem o co niektórym chodzi. Ja niczym nie handluje, nie organizuje przewozów Polaków do kraju busami itp. Piszę o matkach, o ich codzienności. jesli ktoś nie ma ochoty wchodzic na bloga, to czyta cos innego. Przecież ja nikogo nie zmuszę do polubienia kolejnego bloga dla mam.
      --
      Mums from London! najlepsze miejsce dla polskich mam w necie: mumsfromlondon.com/
      • Uwierzylabym Ci, gdyby nie to forum.gazeta.pl/forum/w,77,134534469,134534469,Tort_kanapkowy.html
        Poniewaz najprawdopodobniej szybko wyleci, bo na kuchni spamerow nie lubia, to zacytuje co tam napisalas:
        "Tort kanapkowy:
        Pięknie wygląda i przypomina słodki przysmak. A ty tylko tort z kanapek. Zobaczcie jak łatwo go zrobic a przy okazji jak łatwo zrobic wrażenie na gościach...
        To tez nie autopromocja?
        --
        Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...

        • Masz racje. Popełniam grzech śmiertelny, bo reklamuję zwykłego bloga wszędzie gdzie się da. Poćwiartuj mnie za to i śledź dalej moje błędy. Boże, ratunku!--
          Mums from London! najlepsze miejsce dla polskich mam w necie: mumsfromlondon.com/
          • Dla Twojej wiadomosci, nie sledze Cie ani tu, ani na innych forach, ani na blogu. Akurat forum kuchnia czytam czesto i zauwazylam, ze tam sie tez reklamujesz.

            Na marginiesie - Twoj wpis juz wylecial, wiec nie tylko jedna ja uwazam, ze troche za bardzo "entuzjastycznie" do tego podeszlas.
            --
            Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
      • Nie wiem o co się tak oburzasz. Ja się zgadzam z glasscraft jednak. Forum to miejsce do dyskusji a nie do wklejania linków tylko dla przyciągnięcia czytelników (bo wygląda, że nie wkleiłaś tego tutaj by porozmawiać na ten temat). Masz miejsce na to w sygnaturce (jak widać jest to dopuszczalne), a sposób jaki ty preferujesz jest jednak troche nachalny, więc nie ma się co dziwić że ktoś może Ci zwrócić uwagę. Tyle
    • WTF????
    • Ten blog Kochana, co Cie tak zainspirował, to jedna wielka reklama. Też niedawno załozyłam bloga, reklam nie zamieścilam i nie zamierzam zamieszczać nawet gdybym miała po 5000 wizyt w ciągu dnia. On zalozyl tego bloga z czysto komercyjnego powodu. Zarabianie na śmierci żony? Obrzydliwe.
      --
      abotak.com

      • Zalezy jak na to patrzec. Reklama jest wszystko, nawet pomysł na poradzenie sobie ze stratą matki dziecka tuż po porodzie. Zarabia na smierci zony?Ta matka juz nie zarobi dla swojej corki ani grosza, więc właściwie, czemu nie? Obrzydliwe? Ciekawa jestem, co pomyslałabys, gdyby to Ciebie spotkała taka sytuacja i Twój mąż zrobił podobną akcję. Tez nazwałabys to obrzydliwościa?
        Pisząc o tym nie miałam na względzie reklamy bloga, ale reklamę pomysłu na wyjście z depresji, na poradzenie sobie z kłopotami i odnalezienie sie w nowej roli. Chciałam pokazac innym dziewczynom, że w kazdej, nawet najgorszej sytuacji jest jakies swiatełko w tunelu. Postawa tego ojca jest dla mnie godna szacunku.--
        Mums from London! najlepsze miejsce dla polskich mam w necie: mumsfromlondon.com/
        • Nie, nie nie, nie wyobrażam sobie sytuacji, że umiera mi ktoś bliski a ja na ten temat zakładam bloga i faszeruję go reklamami. Widziałam kilka blogów na temat śmierci, walki z rakiem, ten jest inny. Ten jest po prostu czystko KOMERCYJNY. Jestem przeciw.
          --
          ABoTak

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Okazje.info.pl

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.