• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

ile z Was zdawało a kto będzie zdawać prawko w UK Dodaj do ulubionych

  • 13.06.12, 14:37
    Kto z Was zdawał w UK i może się podzielić swoim doświadczeniem? Za którym razem zdałyście?
    A kto zamierza w najbliższym czasie zdawać? Fajnie by było mieć kogoś z kim można się wspólnie motywować.
    Ja miałam plan zdawać teorie w lutym, ale zupełnie straciłam motywację i zapał na parę miesięcy i dopiero teraz się ponownie zmotywowałam do nauki. Egzamin teoretyczny pod koniec lipca. Do praktycznego chciałabym podejść z końcem sierpnia czy we wrześniu jak tylko będą wolne miejsca. Cały czas jeżdżę z mężem, ale wciąż nie czuję sie komfortowo za kółkiem, a już ronda przyprawiają mnie o zawrót głowy. A jeszcze bardziej przeciskanie się między samochodami. Bardzo chciałabym zdać praktyczny za pierwszym razem, ale raczej kiepsko to widzę. A jak to z Wami było?


    --
    http://s10.suwaczek.com/201104291762.png
    Edytor zaawansowany
    • 13.06.12, 14:49
      Zdawalam w 2010, teoria pikus, jazde zdalam za pierwszym, ale nie czulam sie bardzo odwaznie za kolkiem przez jakis czas. Na dodatek, uczylam sie - jak wszyscy na lokalnych drogach w SE Londynie, a po zdaniu egzaminu musialam walczyc samodzielnie z autostradami.

      --
      Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
      • 13.06.12, 15:25
        ja jestem w trakcie, teoria to pikus, nauczyłam sie wszystkiego w pare tyg (i nie byla to intensywna nauka), jezdzic sie uczyłam z instruktorem, wyjezdziłam sporo jazd (okolo 50 godzin), pojechalam na egzamin na poczatku maja i cholera jasna nie wyjechalam nawet z parkingu bo okazalo sie ze samochod instruktora nie ma aktualnego road taxu! no i kolejne miesiace czekania, egzamin mam 5 lipca, bardzo mi zalezy zeby zdac ehhh trzymajcie kciuki!! ;)

        --
        http://suwaczki.maluchy.pl/li-43184.png
    • 13.06.12, 15:52
      Jesli jezdzisz z mezem, to swietnie, bo jest to dodatkowa praktyka. Czy mialas tez lekcje z instruktorem? Mysle, ze one bylyby rowniez potrzebne, chociazby z tego powodu, zeby powiedzial Ci na co trzeba zwracac uwage. Co mozna, czego nie.
      Moze szukasz dobrego instruktora? Jesli tak, to gdzie mieszkasz?
      • 13.06.12, 16:52
        W tamtym roku miałam 24h z instruktorem. Zapewne tuż przed egzaminem też wezmę kilka lekcji. Mieszkam niedaleko Stoke on Trent, zdawać będę w Buxton
        --
        http://s10.suwaczek.com/201104291762.png
        • 13.06.12, 16:57
          Na pierwszy egzamin poszlam po 15 godzinach z instruktorem, taki czas wystarczy by porzadnie opanowac jazde. Gorzej z nerwami, bo ja przez nie oblalam wlasnie. Tak mnie sparalizowal stres, ze zatrzymalam sie przed wysepka by puscic pieszych. A jak wiadomo wysepka to nie przejście tylko przystanek i przepuszczanie pieszych wprowadza zagrozenie, a za to dostaje sie duuuzy blad, i trzeba zdawac po raz kolejy :/
      • 13.06.12, 16:54
        Ja zdawałam w zeszłym roku, teorie opanowalam w 3 dn, jeden raz wystarczy przeczytac ksiazke, niektore pytania sie powtarzaja, inne sa banalne i kazdy zna odpowieź, wiele dotyczy ekologicznej jazdy a takich stricte przepisow drogowych jest doslownie garstka, o ktorej i tak instruktor podczas jazd wspomina tysiace razy ;)

        Co do jazd, osobiscie uwazam ze zrobilam blad uczac sie poczatkowo z mezem jezdzic. Wyrobilam sobie zle nawyki, ktorych potem ciezko bylo mi sie wyzbyc. No i manewry - tylko z instruktorem by dokladnie wytlumaczyl kiedy trzeba i gdzie patrzec. Chociaz przykladowe filmiki na ten temat tez znajdziesz w internecie, nie pamietam stron ale tutaj www.dzieciak.co.uk/forum/viewtopic.php?f=76&t=4011&hilit=prawo+jazdy znajdziesz wiele ciekawych informacji i odnosnikow.

    • 13.06.12, 17:09
      Jak dziewczyny mowia - teoria to pikus :-) Ja wzielam kilka lekcji z instructorem, a potem jezdzilam z Niemezem wlasnym samochodem. Przed praktycznym kilka lekcji z innym instruktorem (pierwszy nie przypadl mi do gustu), aby przygotowac do egzaminu i na samochodzie instruktorki. Egzamin oblalam, bo za szybko ronda bralam ;-) Zwalalam nie na moje Kubicowe zapedy, a na samochod instruktorki - nowy i "szybszy" niz moj wlasny :-). Na nastepny zdecydowalam sie pojechac wlasnym (znowu kilka lekcji, ale wlasnie na moim) i .... jakis babsztyl wjechal mi w dupsko, w 5 minucie testu, bo "mnie nie widziala"..... Jej wina, a moj samochod miesiac w naprawie byl... Za trzecim razem to juz bulka z maslem :-)
      Zaluje, ze tyle czekalam ze zrobienie prawka. W zyciu nie czulam sie bardziej niezalezna :-)
      Powodzenia!
      • 13.06.12, 17:34
        buizu jak Tobie wystarczyło 15h z instryktorem to pogratulować talenta.
        Ja nie czuję się urodzonym kierowcą i w moim przypadku potrzeba wiele godzin, wieeeleee, by wszystko jako tako ogarnąć.
        Co do teorii podejrzewam, że to pikuś (jestem w połowie książki z testami), bo tego czego się nie wiem można się łatwo wyuczyć. Nie wiem, czy sobie w związku z tym nie przesunę egzaminu na wcześniejszy termin.
        I zgadzam się z tym, że mąż może wyuczyć złych nawyków. Ja już widzę, że niektóre rzeczy mąż mnie uczy zupełnie inaczej niż instruktor, na inne rzeczy zwraca uwagę.
        --
        http://s10.suwaczek.com/201104291762.png
      • 13.06.12, 17:56
        Babsztyl ci w kufrze zagarażował i cię za to oblali? A to niesprawiedliwość losu!
        Mąż już chyba 5 razy zdawał i zawsze coś nie tak. Jak jeździ nie wiem, pewnie mistrzem kierownicy nie będzie, ale nie zakładam że jest aż tak do bani. Bardziej ze go nerwy zjadają, bo na tyle go znam. Kazalam mu teraz zmienić samochód i instruktora, żeby go wybić z rutyny. zobaczymy jak pójdzie następnym razem, chociaż z tego co wiem to nie zabukował nowego terminu, bo sie chlop zdemotywowal ostatnią porażką : S
        • 13.06.12, 18:58
          aotearoa napisała:

          > ciaż z tego co wiem to nie zabukował nowego terminu, bo sie chlop zdemotywowal
          > ostatnią porażką : S

          No nie dziwię się. A na czym oblewa? Za każdym razem na czymś innym, czy ciągle to samo? Następnym razem jak mąż będzie sobie ustalał termin egzaminu to niech wybierze godziny jak najwcześniejsze (nie zdąży się zestresować) i sobotę (mniejsze natężenie ruchu itp.) ;)

          ps. nie jestem jakoś super utalentowana jeśli chodzi o jazdę. Wyadje mi się, że miałam dobrego instruktora, który najpierw zabrał mnie na przejażdżkę testową. Potem wyjaśnił o co chodzi w patrzeniu w lusterka, kiedy trzeba patrzeć, jak i po co. A potem zabrał mnie na miasto. Miałam długo problem z ruszaniem, bo gas mi samochód. Jednego dnia przez 30 min zatrzymywałam się i ruszałam, ot tak w ramach praktyki :D A jak już opanowałam tą sztukę to pokazał mi manerwy. Na szczęście nie było u nas parkowania w 'bayu' więc miałam mniej nauki :D
          • 14.06.12, 09:05
            Jak ostatnio mial termin w sobotę rano, to instruktor mu podjechał .... Kompletnie nowym autem! Myślałam ze go zabije (instruktora) jeśli wcześniej nie zrobi tego mąż! Niby miał dwie godziny przed egzaminem na poznanie auta, ale wiadomo ze takie zmiany za cholerę nie pomagają! Własnych czterech kółek nie mamy bo nie chce robić bon stop za kierowcę, a poza tym chcemy wziąć auto poprzez firmę męża czyli on musi do tego mieć prawko.
            A generalnie z tego rozeznalam to błędy mal rożne, ale generalnie to ronda, co mu sie nie dziwie, bo ja tez do rond podchodzę jak do jeżeli a jeżdżę od 15 lat! Nie lubię i tyle! ;)
        • 13.06.12, 19:46
          alez nie, nie olali za to :-) po prostu trzeba bylo przeniesc egzamin na inny dzien - stad 3 podejscie, czyli tak na prawde 2 :-)
    • 13.06.12, 21:52
      ja zdawalam w 2009. pikus (no poza stresem) ;)
      zdalam za 1 razem.
      wyjezdzialm 30 godzin, calosc trwala 3 m-ce bo nie mialam z kim dziecka zostawiac, inaczej pewnie uwinelabym sie w 1,5 :)
      no ale ja sie "czuje" za kolkiem i lubie jedzic, szczegolnie po szybkich szosach ;)

      inne osoby, ktorym polecilam swojego instruktora potrzebowaly i 50 i 100 godzin... inne zdaja, nie wiem jakim cudem jak w zakret na 3 wchodza, samochod im gasnie, albo nie umieja parkowac...
      --
      Dominika 04.10.2007 r. godz. 21:06, 4820 gr.

      fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2197216,2,2,DSC00173.html
      • 13.06.12, 22:16
        Ja zdalam za 1 razem , na dodatek zima chyba 2009 roku po wielkich sniegach i mrozach. Moj egzamin byl pierwszym po zimowej przerwie :)
        Zeby nie bylo , ze sie chwale, za pierwszym razem oblalam hazard perception test :D
        • 13.06.12, 22:43
          ja zdalam dopiero za 4 razem ale to wlasnie egzaminy byly dla mnie najlepsza nauka. jazdy z niemezem powodowaly u mnie regres i strach, taki byl niecierpliwy, wiec przerzucilam sie na jezdzenie z moja mama, ktora prawko ma ale od kilkunastu lat nie siedziala za kierownica wiec mnie nie stresowala tak jak moj niemaz. i
          zgadzam sie ze teoria to pikus, warto sobie jednak przecwiczyc hazard perception test zeby nie byc zaskoczonym na egzaminie.


          instruktorzy to czesto naciagacze, wiec warto sie uczyc jak najwiecej na swoim aucie i na tym aucie zdawac egzamin, trzeba tylko miec cierpliwego opiekuna bo niecierpliwy wiecej szkody moze przyniesc niz pozytku.

          egzamin w czesci to kwestia szczescia, wiadomo.. natezenie ruchu i sytuacje na drodze moga byc bardzo sprzyjajace albo wrecz przeciwnie- nie typowe, i jak sie potem zachowac?

          co do bookowania egzaminu to polecam sprawdzac online kilka razy dziennie, jesli chce sie miec egz. w krotkim czasie; mozna sobie zabookowac jakis pierwszy wolny termin i potem sprawdzac czy sie jakis wczesniejszy termin nie zwolnil bo ktos zrezygnowal, i przebookowac, mozna tak 3 razy zmieniac termin. mnie tym sposobem udalo sie isc 2 razy na egzamin w ciagu 2 tygodni.
          • 13.06.12, 22:52
            Zabawne, ze natknelam sie na ten temat wlasnie teraz!

            Mam test z teorii jutro!

            Juz mi sie mozg zagotowal, ale mam nadzieje, ze zdam..
            Ja mam wyjezdzone spokojnie 50 godzin, ale raz w tygodniu tylko, auta nie mamy jeszcze, ale mamy dziecko do opieki ;)
            Moze i dobrze, ze tak dlugo to trwa, bo podczas kazdej lekcji ucze sie czegos nowego, a nie jestem tragicznym kierowca.

            Praktyczny bedzie bardziej stresujacy napewno..
          • 14.06.12, 13:37
            justincase987 napisał(a):

            > instruktorzy to czesto naciagacze, wiec warto sie uczyc jak najwiecej na swoim
            > aucie i na tym aucie zdawac egzamin, trzeba tylko miec cierpliwego opiekuna bo
            > niecierpliwy wiecej szkody moze przyniesc niz pozytku.

            Instruktorzy rzadko są naciągaczami, a jeszcze rzadziej można spotkać niecierpliwego. Wieści się szybko roznoszą, jeden niezadowolony klient może sprawić że nikt więcej nie skorzysta z usług danego instruktora. Trzeba tylko wiedzieć gdzie znaleźć wykwalifikowanego instruktora, poczytać opinie o nim, i przede wszystki już na początku zaznaczyć jaki mamy budżet i na ile godzin się decydujemy. Instruktor oceniany jest wg zdawalności swoich uczniów, jeśli zdecydujesz się na 10 godzin to na pewno postara się przekazać wiedzę jak trzeba. A reszta, tj. jak szybko załapiesz o co chodzi zależy tylko od Ciebie. Moja koleżanka w zeszłym roku zdawała pod okiem Michała, enjoythepass.com. Sama też zdecydowałam się na dwie lekcje z nim, ot tak w ramach porównania. Ale mój anglojęzyczny instruktor nie okazał się gorszy od polskiego więc nic nie zmieniałam.
            • 14.06.12, 22:27
              buizu napisała:

              > Instruktorzy rzadko są naciągaczami, a jeszcze rzadziej można spotkać niecierpliwego.

              Mysle ze jezeli ktos jezdzi wiecej niz 50h i instruktor mowi ze nie jest sie jeszcze gotowym to mozna podejrzewac ze cos jest nie tak z jego uczciwoscia i/lub umiejetnosciami uczenia.

              Chyba wszyscy instruktorzy sa cierpliwi, przynajmniej tacy powinni byc... Mnie chodzilo w moim poscie o cierpliwosc osoby pod okiem ktorej trzeba jezdzic na provisional driving licence.

              • 02.08.12, 09:21
                nie zgodze sie z tym stwierdzeniem - jest taka formulka ile godzin trzeba wyjezdzic (srednio - to wiek x 1.5)

                niektorzy robia to w 15 godzin a inni w 100 - ale jesli ktos jest niegotowy - to tak jest
                --
                ‎"I've failed over and over and over again in my life. And that is why I succeed." Michael Jordan virg.in/mj
        • 13.06.12, 22:47
          Ja zdawalam w 1999r., to juz jakis czas temu. Teoria, latwizna, obkulam sie na pamiec. Jazdy nauczyl mnie maz:), nigdy nie jezdzilam z instruktorem. Na egzamin zajechalam ogromna kolubryna nasza wtedy, zdalam za pierwszym razem.
          --
          Nasza Kochana Trojeczka

          www.youtube.com/watch?v=dZrdo1PuUvQ
          • 13.06.12, 23:42

            To ja tez sie pochwale!!! Oblalam juz 4 razy praktyczny (teoria to smiech na sali) :) Godzin z instruktorem wyjezdzilam juz chyba ze 100! Nastepny egzamin moze w lipcu. Dla mnie test jest niesamowicie stresujacy,pozniej kilka dni odreagowuje nerwy :(


            --
            "Kiedy kobieta zostaje żoną i matką, nie przestaje być człowiekiem i kobietą, nie przestaje mieć potrzeb, ambicji i marzeń."
            • 14.06.12, 09:24
              Karolkowa1. A instruktora miałaś zawsze tego samego? Może warto zmienić, bo może Ci nie podchodzi?
              Moja babeczka właśnie nauczyła mnie jak się przedewszystkim nie strasować na drodze (a byłam najgorszą panikarą, z tego typu co zamyka oczy i puszcza kierownicę jak przejedza obok ciężarówka ;) ). Stres ma chyba ogromne znaczenie na egzaminie, warto się jakoś ze wszystkich sił tak nastawić psychicznie, żeby go ograniczyć do minimum
              • 14.06.12, 11:06
                arya82 napisała:

                > Karolkowa1. A instruktora miałaś zawsze tego samego? Może warto zmienić, bo moż
                > e Ci nie podchodzi?
                > Moja babeczka właśnie nauczyła mnie jak się przedewszystkim nie strasować na dr
                > odze (a byłam najgorszą panikarą, z tego typu co zamyka oczy i puszcza kierowni
                > cę jak przejedza obok ciężarówka ;) ). Stres ma chyba ogromne znaczenie na egza
                > minie, warto się jakoś ze wszystkich sił tak nastawić psychicznie, żeby go ogra
                > niczyć do minimum

                Tak,ciagl ta sama instruktorka. Babka jest super,wszyscy u niej zdaja za pierwszym,gora za drugim razem.Na sama mysl o kolejnym tescie slabo mi sie robi :( Moze za ktoryms razem zdam ;)


                --
                "Kiedy kobieta zostaje żoną i matką, nie przestaje być człowiekiem i kobietą, nie przestaje mieć potrzeb, ambicji i marzeń."
                • 14.06.12, 13:29
                  > Tak,ciagl ta sama instruktorka. Babka jest super,wszyscy u niej zdaja za pierws
                  > zym,gora za drugim razem.Na sama mysl o kolejnym tescie slabo mi sie robi :( Mo
                  > ze za ktoryms razem zdam ;)
                  >

                  Hm, a może mimo wszystko warto zmienić instruktorkę, bo może akurat na Ciebie lepiej "zadziała" ktoś inny. A ta może Ci się już kojarzyć z 4 niepowodzeniami
                  Musisz! :) przede wszystkim znaleźć sposób, żeby się nie stresować. Ja miałam podejście typu co będzie to będzie, jak nie zdam teraz, to kiedy indziej. Jakoś tak sobie to wbiłam w głowę ze zostało. Powiem Ci że dużo mi dało, że egzaminator był wyluzowany, co i mnie się udzielało, zagadywał mnie na różne tematy, wtedy myślałam, że aż za bardzo, ale przynajmniej tak nie fiksowałam się na tym co robię tylko automatycznie jechałam

                  Życzę powodzenia! Napewno Ci się uda, to nie takie trudne, tylko uwierz w siebie i miej stresowania :)
                  • 14.06.12, 22:22

                    Dziekuje za mile slowa. Moze tym razem sie uda :)
                    U mnie egzaminatorzy sa okropni,atmosfera w samochdzie napieta.




                    --
                    "Kiedy kobieta zostaje żoną i matką, nie przestaje być człowiekiem i kobietą, nie przestaje mieć potrzeb, ambicji i marzeń."
    • 14.06.12, 06:59
      Bo sie tak powoli zaczynam przymierzac.
    • 14.06.12, 09:15
      To ja się też pochwalę, że zdałam za pierwszym podejściem i to prawie bezbłędnie ;) Parę tygodni temu, i to na początku 9 miesiąca ciąży (uff ciężko było!! ;)) w centrum Londynu :)

      Teorie zdawałam jakoś w marcu rok temu, a na praktykę nie mogłam się zebrać. W końcu jazdy przećwiczyłam dosłownie kilka godzin z bratem. Ale na szczęście potem zdecydowałam się tylko na instruktora. Zrobiłam mały research, żeby znaleźć dobrego i opłaciło się. Będe polecać, bo jednak dobry instruktor to nie to samo co mąż/brat/znajomy. Przede wszystkim uczy pod kontem egzaminu, wie na co zwracać uwagę, nie nauczy albo wykorzenia nieprawidłowe nawyki, wie na co zwracają uwagę egzaminatorzy, jakimi trasami przebiega egzamin itp... ba czasem nawet zna dobrze konkretnych egzaminatorów z danego centrum, także to też je jeszcze bardzo pomocne. No i mock testy są nieocenione! Pewnie nikt poza instruktorem tego nie przećwiczy.
      Ja zdążyłam się nauczyć przy jezdzie z bratem paru takich głupich nawyków, i pewnie przez to bym nie zdała, już nie mówiąc o jego braku cierpliwości i poirytowaniu, które udzielało się mnie. Po jezdzie z instruktorką już na drugiej lekcji wyjechałyśmy z małych uliczek do centrum i nie czułam się bardzo pewnie. W sumie miałam 40 godzin, z czego pewnie zdałabym już po 30 spokojnie, ale że ciąża i miewałam rózne dni to wolałam trochę więcej ćwiczeń.


      Ach, gdzieś w necie znalazłam statystyki (nie mogę teraz się doszukać) dotyczące zdawalności w poszczególnych centrach i różnice są nawet rzędu 20% także warto zrobić research gdzie chce się zdawać i na tym terenie ćwiczyć. W najlepszych, za pierwszym razem zdaje nawet do 58 %. Gdzieś też widziałam statystyki nt zdawalności po treningu samodzielnym i z instruktorem i różnica tu już jest prawie 50%....
      • 14.06.12, 09:17
        waniu, które udzielało się mnie. Po jezdzie z instruktorką już na drugiej lekcj
        > i wyjechałyśmy z małych uliczek do centrum i nie czułam się bardzo pewnie

        miało być i czułam się BARDZO pewnie ;)
    • 14.06.12, 19:32
      Dla mam z północy Londynu, Herts, fajny deal na groupon'ie - www.groupon.co.uk/deals/watford/Buckle-Up-School-of-Motoring/6822092 :)
      • 02.08.12, 00:07

        Uwaga!! chwale sie!!! Zdalam 24go lipca za 5tym razem :) Zrobilam tylko jeden blad na 14 mozliwych :)





        --
        "Kiedy kobieta zostaje żoną i matką, nie przestaje być człowiekiem i kobietą, nie przestaje mieć potrzeb, ambicji i marzeń."
        • 02.08.12, 02:29
          Gratuluje zdanego egzaminu!:) Ja jezdze i jezdze,oblalam juz z szesc razy,zmieniam instruktorow i moja obecna instruktorka po 24 godzinach jazdy nie chce mnie zabierac na dual carriegeways,tylko w kolko robie to samo bo mowi ze ma taki sposob uczenia.Ma dobra zdawalnosc,ale wydaje mi sie ze mnie naciaga i znow bede musiala zmienic instruktora...
          --
          "wszystko to co najgorsze mozesz zamienic na najlepsze, jesli tylko chcesz"
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.