nauka angielskiego Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Czy ktos zna jakis sposob nauki jezyka angielskiego dla kompletnego tlumoka?
    czuje sie sflustrowana, mam depresje i nie wiem co dalej ze swoim zyciem zrobic. Przyjechalam tu za mezem, nie chcialam wyjezdzac z Polski, ale on stracil prace i wyjechal, ja zostalam z malym dzieckiem na poczatku w Polsce, potem dojechalam, zeby nie rozdzielac rodziny. Mieszkam tu juz ponad 5 lat, mam 3 malych dzieci, nie pracuje, bo nie znam dobrze jezyka i nie umiem sie go nauczyc. Popelnilam kilka zyciowych bledow, min zrezygnowalam ze studiow zeby tu przyjechac i polaczyc rodzine, co wtedy wydawalo mi sie logiczne, a teraz uwazam ze bylo szczytem glupoty, bo mam wyksztalcenie zaledwie srednie, czyli zadne. Tu do zadnej szkoly nie moge pojsc bo moja znajomosc jezyka jest niewystarczajaca, majac male dzieci w domu i meza pracujacego przez cale dnie, nie mam jak pojsc do pracy, bo nie udalo mi sie znalezc zadnej gdzie moglabym pracowac w czasie pracy zlobka czy childminder, prace dla osob niewyksztalconych sa z reguly zmianowe, a ja z dziecmi nie mam co zrobic, maz czesto nie ma mozliwosci skonczyc pracy przed 20 czy 21, a ja bez wyksztalcenia, dobrej znajomosci jezyka nie mam jak dostac prace w wybranych przez siebie godzinach.
    Potrzebuje nauczyc sie jezyka na tyle dobrze, zeby pojsc na jakies studia. Probowalam w koledzu, ale po wielu miesiacach gimnastykowania sie w opiece nad dziecmi w tym czasie, nie uwazam, zebym umiala wiecej niz wczesniej. Mam wrazenie ze jestem jakims tlumokiem ktory nie umie przyswoic sobie obcego jezyka. Owszem dogadam sie w podstawowych sprawach po angielsku, rozumiem wiekszosc z tego co slysze, jesli sie skupie na tym co ktos, tv, radio mowi, ale sama nie umiem mowic, mam ogromne opory przed otworzeniem buzi, zwyczajnie brakuje mi slow, zeby sie dogadac, ze o gramatyce nie wspomne.
    Probowalam bedac z dziecmi w children center rozmawiac z kims, ale oprocz how are you nie bylam wogole brana pod uwage jako rozmowca (nie dziwie sie temu), zreszta uwazam ze tam mamy sie juz dobrze znaja i tworza zamkniete srodowisko, tak samo pod szkola u najstarszego dziecka.
    Czy ktos borykal sie z podobnym problemem jakim jest nauczenie sie jezyka i znalazl jakies rozwiazanie?
    • A jaki jest Twoj profil uczenia sie?
      Wiem, ze dawanie Ci do przeczytania tekstow po angielsku to w tej sytuacji troche nieeleganckie, ale moze jest ktos, z kim moglabys sobie zrobic taki test
      www.learning-styles-online.com/inventory/questions.php?cookieset=y

      Wg wynikow moze latwiej Ci bedzie cwiczyc angielski w sposob, ktory najbardziej Ci odpowiada.

      Ja np. ucze sie nowych slowek wylacznie wizualnie: musze je zobaczyc, przeczytac, napisac (dla mnie to ostatnie jest bardzo wazne).
      Kiedy intensywnie uczylam sie jezyka (fakt, bylam baaaardzo mloda :) to mialam specjalne zeszyty, do ktorych przepisywalam teksty ulubionych piosenek.
      Co z kolei przypomina mi o drugim waznym apekcie mojego uczenia: sluchanie. Ja sie ucze sluchajac i powtarzajac: piosenki, radio, wiersze itp.

      To oczywiscie jest tylko przyklad, bo dla Ciebie to moze byc cos innego.
      Jesli chodzi o gramatyke, to polecam Ci kupic czerwonego Murphyego :) czyli Essential English Grammar in Use by Raymond Murphy (bez czytania sie nie obejdzie ;)
      A potem niebieskiego czyli English Grammar in Use.

      No i na koniec nie wiem, jak bardzo jestes wystawiona na angielski a jak bardzo na polski, ale jesli 90% czasu spedzasz myslac, sluchajac i rozmawiajac po polsku, to musisz jakos zmienic te proporcje.
      Nie wiem, czy masz, ale wylaczylabym polska telewizje, radio i przerzucila sie na angielskie.
      Wiem, na poczatku bedziesz rozumiec niewiele, ale z czasem bedzie lepiej.
      • Dodam od siebie, że dla mnie przełomem w nauce było czytanie książek po angielsku. Przyjechałam do UK w wieku 30 lat, więc bynajmniej nie młódka. Zaczynałam od prostych książek - abridged books. Nieważne, że nie rozumiałam wszystkiego, najważniejsze że wiedziałam o co chodzi. Czytając, nie musisz sprawdzać każdego słówka. Ja jestem wzrokowcem, więc słówka zapamiętuję po prostu czytając, znaczenie rozumiem z kontekstu, bo nie zawsze nawet potrafię podać polski odpowiednik. Teraz czytam 'normalne' książeki z przyjemnością i bez problemu. Zgadzam się z golfstrom odnośnie gramatyku Murphy'ego - superksiążka. Telewizja też tylko po angielsku, radia ani muzyki nie słucham, bo nie lubię. Ja miałam to szczęście, że chodziałam do wspaniałego collegu ze świetnymi nauczycielami i tam tak naprawdę przełamałam się z mówieniem, bo wcześniej to się bałam odezwać, myśląc że robię błędy. Teraz też robię błędy, nie wspominając, że język mówiony trochę ucierpiał od zajmowania się dziećmi, ale naprawdę w ogóle robienie błędów gramatycznych w mówieniu mnie nie martwi.
        • Dobrego dokonałaś wyboru, bo rodzina jest najważniejsza. Angielski przyjdzie z czasem:). Oglądaj brytyjską telewizję, przełam się -próbuj mówić! Rękami i nogami ale próbuj, Brytyjczycy są przyzwyczajeni do Kali kochać, Kali... Z każdym dniem będzie łatwiej. Nie załamuj się. Masz pewnie fajnego męża, fajne dzieci -to jest wartość, reszta jest jedynie dodatkiem do życia. Będzie dobrze.
          Gramatyka Murphy'ego jest zdecydowanie pomocna.
          • Moj maz przyjechal do UK z zerowa znajomoscia jezyka, w jego szkole sredniej uczyli jeszcze Rosyjskiego . Rok pracowal z Polakami tylko i nadal jezyka nie znal, dopiero jak zmienil prace i musial rozmawiac po angielsku to sie nauczyl. NIe zna pisowni ani nie czyta po angielsku, tylko mowi. Mysle ze zadne ksiazki nie naucza cie mowic lepiej niz praca w towarzystwie tylko anglojezycznym.
            Ja pisac i czytac umiem ze studiow, ale nie mowie plynnie , mowilam pieknie tylko wtedy gdy pracowalam zawodowo, praca fizyczna , ale pracodawcy i wspolpracownicy mowili tylko po angielsku, to mi dalo najwiecej. Teraz siedze w domu z dzieckiem i sie cofnelam w mowieniu.
            Idealnie byloby abys miala anglojezyczna kolezanke lub pracowala choc kilka godzin w tygodniu z anglojezycznymi, a zawsze obok tego mozesz uczyc sie w domu gramatyki i pisowni z ksiazek .
            Tyle ze rady konkretnej nie dalam ,bo wiem ze dzieci nie masz z kim zostawic :( moze ta kolezanka wchodzi w gre ? albo jakis czat w internecie anglojezyczny?moze skype? kolezanka tak sie nauczyla mowic, dzwonila do obcych osob z roznych krajow i pytala czy moze mowic z nimi po angielsku bo chce pocwiczyc :) czesc osob sie godzila.
            --
            A pocalujcie mnie wszyscy w sygnaturke !
            • Po pierwsze – uszy do góry. Mi też przez całą swoją edukację wydawało mi się, że jestem kompletnym językowym zerem. Poszłam do takiej szkoły z kursami angielskiego Speak Up i się nauczyłam, a skoro mi się udało, to każdemu się uda. Dodam, że dzieckiem już nie jestem. Tobie oczywiście nie mogę polecić tej szkoły, skoro jesteś w UK, ale powiem Ci co tam dostałam, czego nie było w szkole. Były to konwersacje z native speakerami! Czyli Ty masz do tego IDEALNE możliwości, bo za darmo ;) Jeżeli masz problem z otworzeniem się przed obcymi lub gramatyką, rozmawiaj z mężem, z dziećmi. Niech mówią do Ciebie po angielsku a Ty staraj się im odpowiadać, ewentualnie pytać jak czegoś nie będziesz rozumiała. Komentujcie oglądaną angielską telewizję, gazety. Niech pomoże Ci rodzina, Ty się dla niej poświęciłaś, teraz czas na poświęcenie czasu i cierpliwości z ich strony. Trzymam kciuki, powodzenia ;)
    • Od wielu lat jestem nauczycielem angielskiego dla dorosłych i wiem że bardzo, bardzo rzadko trafiają się jednostki nienauczalne. ja chyba miałam takich osób ze 2 a uczyłam setki jak nie tysiące dorosłych. Więc jest duża szansa że nie jesteś jedną z nich.
      Moim zdaniem kluczem jest prawdziwa, wewnętrzna motywacja i koncentracja.
      trochę jak z odchudzaniem, każdy wie że ma jeść mniej i niby to łatwe ale jak przychodzi co do czego, to jest trudno. Ale wystarczy że człowiek się np. zakocha i jakoś łatwiej idzie.

      Dziewczyny powyżej swietnie ci doradziły więc na pewno coś dla siebie znajdziesz.

      Ja tylko mogę dodac że jeżeli nie masz kursu na który chcesz się zapisac to może zainteresuje cię nauka na odległość na kursach, które ja prowadzę
      www.totalenglish.co.uk/
    • Jeśli jesteś zainteresowana nauką w domu przez Skype, chętnie pomogę;-)


      --
      Angielski przez Skype
    • ja jestem zdania tak ja poprzednicy, że nie ma osoby, której nie da się nauczyć angielskiego, oczywiście jedni uczą się łatwiej, inni trudniej, ale z pewnością to nie jest tak, że nie da się nauczyć wcale. Więc trzymam za Ciebie kciuki, za nauke oraz za to żebyś się nie zamartwiała :)
      ________________
      Angielski
    • niestety, zrobienie studiow nie koniecznie gwarantuje zdobycie pracy w uk, powiedziala bym raczej ze latwiej jest osobom ktore nie maja tutaj ukonczonych studiow a co za tym idzie nie maja nie wiadomo jakich oczekiwan. zakladam ze mowisz o studiach licencjackich na uniwersytecie?

      powodzenia w nauce jezyka!

    • To ja od siebie. Przyjechalam z komunikatywna znajomoscia jezyka, zawsze duzo mowilam ale nie byl to jezyk powalajacy. Gdy rozeszlam sie z mezem, spedzalam czas z corka, ktora po angielsku woli mowic w domu, mieszkalam z anglojezycznymi przyjaciolmi , pracuje tylko z rodowitymi Anglikami. I co? W dwa miesiace nauczylam sie tyle co w Polsce w dwa lata. Poczulam sie pewnie. Potem jeszcze pewniej.Na sadowe rozprawy nie bralam tlumaczy, wszystko zalatwialam sama. Po kilku miesiacach postanowilam zmienic branze na tlumaczenia. Od czasu do czasu zajmuje sie tym, dla przyjemnosci, dla szlifowania jezyka, no i pracuje glowa nie fizycznie :) Mozna wszystko, wystarczy chciec. Oczywiscie jezyka nikt nie wleje do glowy jak oleju, trzeba szlifowac, cwiczyc- ja to robilam na biezaco w rozmowac z ludzmi. Sprobuj sie przelamac, mowic cokolwiek, nawet nie gramatycznie.Jak nie bedziesz mowic- nie nauczysz sie. Rozmawial w j. Szekspira z dziecmi w domu. Nie pytaj czy chce jablko- zapytaj po angielsku. Wszystko przychodzi z czasem. Wazne sa checi a te masz!!! A studia nic tu nie znacza. Ja mam niepelne srednie :) a pracy w brod, nie tylko fizycznej. Najwazniejszy- jezyk. Powodzenia!
      • londynwarszawaparyz napisał(a):

        A studia nic tu nie znacza. Ja mam niepelne sredni
        > e :) a pracy w brod, nie tylko fizycznej. Najwazniejszy- jezyk. Powodzenia!

        Wierz mi, studia, czy odpowiednie kwalifikacje bywaja bardzo wazne, a czesto bywaja konieczne wrecz:)


        --
        -----------------------------------------
        • Jasne, tylko ze zalezy tez do jakiej pracy. Do biura- nie sa potrzebne, do pracy w pharmacy jako kasjer- sprzedawca tez nie. Ja nie pisze tu o nauczycielu, lekarzu (tu dopiero teraz pisze sie ze wprowadza dla lekarzy testy na jezyk - dla lekarzy z zagranicy bo bywalo z ich jezykiem kiepsko), bo wiadomo ze do takiej nawet pracy autorka watku nie pojdzie na ta chwile. A powodem jest jezyk, nie studia. Nawet jezeli ma swietne przygotowanie do zawodu ksiegowej, doswiadczenia, kursy miedzynarodowe zadna firma tu nie przyjmie kogos tylko z jezykiem polskim. O tym pisze. Swoja droga nasi absolwenci po studiach zasilaja szeregi w hotelach jako kitchen porter czy pracujac na magazynach Asdy. Wiec same studia nic nie znacza. Wole znac jezyk i pracowac w biurze od 10 rano z lunchem bez studiow wyzszych, z Anglikami, niz byc po studiach bez jezyka i od 6 rano nosic paczki na magazynie, widzisz pewnie roznice o co chodzilo :) pozdr
          • No pewnie, tylko troche kategorycznie zabrzmialo o tych studiach:)))
            Zgadzam sie z tym co piszesz, studia studiom nierowne, na pewno lepiej jest miec po prostu dobre doswiadczenie zawodowe niz studia kogucik.
            Ja bez studiow swoja prace nie bardzo moglabym wykonywac, ale nie robilam ich w Polsce tylko tutaj.

            ole znac jezyk i pracowac w biurze od 10 rano z lunchem bez stud
            > iow wyzszych, z Anglikami, niz byc po studiach bez jezyka i od 6 rano nosic pac
            > zki na magazynie, widzisz pewnie roznice o co chodzilo :) pozdr
            No wiadomo, o tym samym myslalam.
            --
            -----------------------------------------
            • no wlasnie wlasnie tutaj lepiej konczyc bo inaczej pracodawcy tez patrza na tutejsze uczelnie niz na te zagraniczne :) Jakos do tych zagranicznych nie bardzo chyba maja zaufanie i bardziej pytaja wtedy o doswiadczenie, co sie robilo itd :)
              • Otoz to. Moj maz tak mial.. fakt ze to bylo 15 lat temu, ale musial caly program studiow z architektury z Polski przywiezc, przetlumaczone itp i przed komisja sie produkowac:))
                --
                -----------------------------------------
                • ja na studia juz za stara jestem, w Polsce zreszta nic mnie nie interesowalo.Jakos czulam intuicyjnie ze jezyki i IT to jest przyszlosc. I tego sie uczylam.Na dobre wyszlo :) Nie wiedzialam ze wyjade do Uk wogole nigdy. A pozatym leniwa jestem :)
              • oprócz tego co Dziewczyny wyżej pisały - jeśli masz opory przed mówieniem - nie myślałaś o pracy w wolontariacie?
                Tutaj się pochwalę:; zaczęłam pracowac w wolontariacie - dumnie brzmi ;) wywieszam ciuchy na wieszakach w charity shopie... Ale.. ale pracuję z samymi Anglikami i coraz częściej odważę się coś powiedzieć ;) Moim największym problemem jest rozumienie mowy - nie wiem z czego to wynika ale czasem nie jestem w stanie ogarnąć nawet pojedynczych słów.
                --
                http://www.suwaczki.com/tickers/km5sjw4zbw61htud.png
                http://www.suwaczki.com/tickers/bl9ctrd8j28b64cc.png
    • Chodzę na ESOL już trzeci rok (level1) i dalej mój angielski jest beznadziejny. Mój problem polega na tym, ze pracuje w domu i nie mam prawie w ogóle kontaktu z anglikami.
      Wyglada na to, ze powinnam sie przeprowadzić do jakiejś angielskiej rodziny na 2 miesiące -:).

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.