Dodaj do ulubionych

nie czuje sie tu dobrze ...

13.11.12, 10:55
jestesmy tu juz ładnych pare lat. Póki bylismy sami, a potem syn był mały, było nawet ok. Praca jest, chocby za minimalna krajową, ale jest i da się życ.
Teraz syn poszedł do szkoły, dziecko lgnie do innych dzieci, a ja widze tylko wszedzie nienawistne spojrzenia innych matek, nie czuje, żebysmy byli tutaj akceptowani. Mialam pare nieprzyjemnych sytuacji, byle pretekst wystarczy. Dodam, ze syn chodzi do szkoly na wiosce, gdzie w tej szkole są dosłownie sami Anglicy, tylko mój syn jest Polakiem.
Nie lubie mówic po angielsku, tyle co muszę, chcialabym czytac dziecku tylko polskie książki, nie chce mi sie tych co ze szkoły przynosi, bo i po co ? tylko mu namieszam z moim akcentem i nieprawidłowym wymawianiem słów.

do Polski nie ma gdzie wracac, nie mam tam rodziny. no i jakie ja mam szanse na prace po szkole średniej ?
Obserwuj wątek
    • sfornarina Re: nie czuje sie tu dobrze ... 13.11.12, 11:20
      > Teraz syn poszedł do szkoły, dziecko lgnie do innych dzieci, a ja widze tylko w
      > szedzie nienawistne spojrzenia innych matek, nie czuje, żebysmy byli tutaj akce
      > ptowani. Mialam pare nieprzyjemnych sytuacji, byle pretekst wystarczy. Dodam, z
      > e syn chodzi do szkoly na wiosce, gdzie w tej szkole są dosłownie sami Anglicy,
      > tylko mój syn jest Polakiem.

      Póki nie spróbujesz zintegrować się z lokalną społecznością, nic się nie zmieni.
      Intensywna nauka angielskiego to podstawa - choćby od synka, który niedługo będzie płynnie się nim posługiwał.
      Zacznij oglądać angielskie kanały, czytać lokalne gazety i brać udział w lokalnych marketach/wystawach. Spróbuj zaprzyjaźnić się z kimś z okolicy, kimkolwiek, choćby starszą sąsiadką. Po pierwsze, załapiesz język, po drugie, ona może pomóc Ci zrozumieć angielską mentalność.
      Syn też się wkrótce z kimś zaprzyjaźni i zacznie chodzić na przyjęcia urodzinowe. To świetna okazja dla Ciebie nawiązać z kimś choćby krótką rozmowę. Krok po kroczku, nastawienie innych mam do Ciebie może ulec zmianie.

      Z drugiej strony, jeśli Ty ze swojej strony nic nie zrobisz i angielskiego nie podkręcisz, nie masz na co liczyć. Odwróć sytuację i wyobraź sobie, że mieszkasz w Polsce na wsi i w klasie Twojego dziecka pojawił się mały Chińczyk, a jego mama po polsku praktycznie ani be, ani me, tyle co musi i jeszcze nawet nie próbuje. Będziesz z innymi mamami się do niej uśmiechać szeroko, czy raczej mijać bez słowa i szeptać po kątach?
      --
      I almost agree...
      • carmita80 Re: nie czuje sie tu dobrze ... 13.11.12, 11:34
        Sfornarina dala ci duzo dobrych rad. Od siebie dodam, ze jestes w dobrej sytuacji gdyz w okolicy nie ma zbyt wielu Polakow, w szkole twoje dziecko jest jedynym a to daje ci mozliwosc nawiazania kontaktow z tubylcami, duze skupiska rodakow tylko w tym przeszkadzaja. Nienawistne spojrzenia znikna jesli zaczniesz z ludzmi rozmawiac, dasz sie poznac, zainteresujesz zyciem lokalnym. To nie przyjdzie samo, to trzeba zrobic. Nie mysl o akcencie, ,bo ten juz pozostanie inny, pomysl co mozesz dac innym z siebie, w kazdej spolecznosci znajda sie osoby, ktore dadza ci szanse, od ciebie zalezy czy ja wykorzystasz.
    • jlory Re: nie czuje sie tu dobrze ... 13.11.12, 11:37
      witaj jestem tutaj siedem lat do niedawna czulam sie podobne od momentu zmiany przedszkola mlodego jest lepiej czytam mu ksiazki po angielsku mimo ,ze mam problemy z jezykiem tlumacze slowa i staram sie jak najbardziej poprawnie czytac kilka mam czasem mnie zagaduje ,a ja jestem dumna,ze rozumiem i umiem odpowiedziec glowa do gory bedzie dobrze trzymaj sie.
    • plain-vanilla Re: nie czuje sie tu dobrze ... 13.11.12, 12:34
      Tu gdzie sie przeprowadzilismy spotkalam sie ze wspanialym i przyjaznym nastawieniem sasiadow. W przedszkolu wsrod rodzicow jest juz inaczej, bo zwracajac sie do mojego syna po polsku jestem po prostu ignorowana przez innych rodzicow, mysla, ze nie znam angielskiego. Ja jestem z tych osob, ktore nie potrafia zagadywac obcych i nie wiem po prostu co powiedziec. Kilka razy sie przelamalam, ale bez jakiegos rezultatu. Mialam szczescie, ze trafilam na fajnych ludzi w sasiedztwie, bo gdyby to byla wrogosc, to nie wiem, jakbym sobie poradzila. Jedna mama z przedszkola z wlasnej inicjatywy pojawila sie u mnie w domu z prezentem dla nowego czlonka rodziny i ja to uwazam za wspanialy gest. Zaprosilam ja potem z kolega syna do domu na zabawe. Jakos mialam smialosc to zaproponowac. Ja jestem niesmiala, a inni uwazaja, ze wyniosla i niedostepna, a nie wiem, jak to zmienic. Jak ktos mnie pozna, to juz inna bajka. A co angielskiego - mowie biegle, mlodemu czytam ksiazki, przeciez akcent niewazny. Trzymaj sie i nastaw pozytywnie do swiata.
      • taka_ja25 Re: nie czuje sie tu dobrze ... 13.11.12, 12:47
        plain-vanilla napisała:
        > W przedszkolu wsrod rodzicow jest juz inaczej, bo zwracajac sie
        > do mojego syna po polsku jestem po prostu ignorowana przez innych rodzicow, my
        > sla, ze nie znam angielskiego. Ja jestem z tych osob, ktore nie potrafia zagady
        > wac obcych i nie wiem po prostu co powiedziec. Kilka razy sie przelamalam, ale
        > bez jakiegos rezultatu.

        Dokładnie, ja tez mówie do syna po polsku, wręcz ciezko mi mowic do własnego dziecka po angielsku. Angielski znam, rozumiem wszystko co ktos do mnie mówi, sprawy urzędowe czy np. u lekarza załatwiam bez problemu.
        Mnie to nie zależy specjalnie na znajomościach z innymi matkami dzieci ze szkoly syna, tylko mi jego zal, bo on ciagle chce jakiegos chłopca do nas zapraszać, ja bym nie miala nic przeciwko, zeby do niego koledzy przychodzili, ale niekoniecznie juz ich matki.. wiem, jestem bardzo anty-spoleczna.
        Mamy waskie grono znajmomych (w tym jedna para Anglikow), ale nie ma wsrod nich dzieci w wieku syna.

        • carmita80 Re: nie czuje sie tu dobrze ... 13.11.12, 12:56
          wiem, jestem bardzo anty-spoleczna.

          To postaraj sie byc mniej dla dobra syna. Zazwyczaj jednak rodzice chca chociaz troche poznac rodzicow kolegow swoich dzieci aby pozwolic im sie z nimi spotykac. Niezobowiazujace rozmowy nie sa chyba az tak duzym poswieceniem?
        • illegal.alien Re: nie czuje sie tu dobrze ... 13.11.12, 13:06
          Do wlasnego dziecka nie musisz mowic po angielsku, ale mozesz zagadac np. to inne dziecko. Jestescie w szatni, inne dziecko Was mija, mowisz 'hej XYZ, jak sie masz? Fajny miales dzis dzien w przedszkolu/zlobku?' W ten sposob inne mamy sie dowiedza, ze mowisz, w dodatku po angielsku i moze jakos sie przelamia i tez zaczna do Ciebie mowic. No i jezeli nie chcesz zapraszac mam do siebie, to nie dziw sie, ze one nie sa przyjaznie nastawione - moze wyczuwaja Twoja niechec i to sie samo nakreca w kolko.
    • yumemi Re: nie czuje sie tu dobrze ... 13.11.12, 13:31
      Kwestia akceptacji to wyłącznie Twój wybór. To Ty wybierasz to jak widzisz świat i wybierasz opcje ze patrzą na Ciebie niechętnie i nienawistnie bo na pewno nikt tak na Ciebie nie patrzy.
      Uśmiechasz sie do ludzi? Angazujesz w cos w szkole, jakaś pomoc, organizowanie czegoś?

      Ja tez mieszkam na takiej wiosce, wokoło sami Anglicy, ja w UK od prawie 20 lat. W Polsce nigdy nie miałam takich przyjaciół jak tutaj, wsród lokalnych.
      Ale do ludzi trzeba wyjść, ja od poczatku angazowalam sie w wiele roznych rzeczy, NCT, szkolne PTA etc. Pomaganie sobie wzajemnie, interesowanie sie tym co robią inni, założyłam tez klub książki.
      Trzeba od siebie cos dać, trzeba wyjść do ludzi.
      I warto zrobić to dla dzecka, zapros inne mamy, poszukaj nowych znajomych.
      --
      -----------------------------------------
    • mamonia78 Re: nie czuje sie tu dobrze ... 13.11.12, 21:00
      No niestety w malych spolecznosciach duzo ciezej sie zasymilowac, i niestety musisz sie troche postarac. Po czesci dla dobra dziecka, a po czesci dla siebie. Kazdy nowy jest traktowany nieufnie, czy jest z Polski czy z Marsa.
      Wyobraz sobie ze jestes na ich miejscu i w twojej wiosce pojawia sie obcokrajowiec.
      Przeszkadzaloby ci ze kaleczy jezyk i ma slaby akcent?
      Sprobuj pojsc na spotkanie PTA, zaangazowac sie w sprawy szkoly, pokazac ze chcesz cos dac od siebie.
      Pokaz ze jestes przyjemnie nastawiona, bo skad maja wiedziec jak sie nie do nikogo odzywasz?
      Zapros jakies dziecko do siebie, na poczatku z mama/tata, zeby zobaczyli ze nie gryziesz, pokaz sie z jak najlepszej strony.
      Dlaczego uwazasz ze maja nienawistne spojrzenia? Tego troche nie rozumiem
      Szkolna ksiazke powinniscie czytac w domu, po to ja dostaje. A akcentem mu nie namieszasz jak mu poczytasz 10 minut dziennie, w koncu pol dnia sie angielskiego osluchuje:-)

      • glasscraft Re: nie czuje sie tu dobrze ... 13.11.12, 21:09
        Mysle, ze wlasnie "staranie sie" jest tutaj kluczem. Musisz troche z siebie dac, zamiast pograzyc sie w "nie czuje sie tu dobrze", "nie chce tutaj byc", "nie lubie mowic po angielsku" i w rezulatacie "wszyscy patrza na mnie z nienawiscia". Daj z siebie ciutke, a moze sie okazac, ze inni taka sama ciutke dadza. Ludzie tutaj sa tacy sami, jak wszedzie indziej - jak sie od ich odcinasz, to sie od Ciebie odetna. Jezeli nie wiedza kim jestes, to chyba oczywiste, ze nie beda sie spieszyc, zeby ich dziecko przebywalo u Ciebie...
        Plus - ja bym sie wybrala do GP, tak na wszelki wypadek gdyby to patrzenie na zycie w bardzo czarnych kolorach bylo spowodowane depresja.

        --
        Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
    • jaleo Re: nie czuje sie tu dobrze ... 13.11.12, 21:29
      Jesli jakis kolega Twojego syna pojdzie do Was po szkole, to jego mama wcale nie musi z nim isc - zwykle jest tak, ze rodzice sie umawiaja, ze dziecko pozniej odbiora. Jak syn ma jakiegos dobrego kolege, ktorego chcialby zaprosic, to mozesz nawet napisac kartke do jego mamy, nauczyciel moze przekazac, zaproponuj jakis dzien, i popros o potwierdzenie. Jak sie wstydzisz zagadac (doskonale Cie rozumiem), to napisanie kartki nie jest zlym pomyslem.
      --
      "Nuff said
      "Twitter: Ewa_SJ
      • mamonia78 Re: nie czuje sie tu dobrze ... 13.11.12, 23:10
        Ja pomyslalam, ze jak rodzice sa nieufni, to mozna by zaprosic najpierw dziecko z rodzicem.
        Kto wie jakie maja wyobrazenie o "obcych", niekoniecznie Polakach.
        I mysle tu raczej o nieufnosci przed nieznanym i niewiedzy, a nie rasizmie czy nietolerancji.
        Musisz sobie z tym poradzic, zeby twoje dziecko nie czulo sie wyobcowane
        Powodzenia:-)
    • zurekgirl Re: nie czuje sie tu dobrze ... 13.11.12, 23:34
      Pomoz nieco sobie i dziecku, a zaczniecie czuc sie tutaj dobrze. Pogadaj z synem, ktore dziecko w klasie lubi, z kim bawi sie najlepiej, podejdz do dziecka i rodzica, powiedz komplement typu, ze doceniasz ja ladnie twoj syn bawi sie z moim itp. Jak sie przelamiesz do jednej osoby, to pojdzie z gorki. Ja tez jestem antyspoleczna, ale na tyle zalezalo mi na towarzystwie i zdrowych kontaktach corki z rowiesnikami, ze sie przelamalam. Najpierw zagadywalam ludzi na placu zabaw, potem w przedszkolu i jest ok, zaczelam czuc, ze jestem u siebie. Raczej mam wrazenie, ze w Pl na placu zabaw ludzie patrza na mnie wrogo, diabli wiedza dlaczego. Wydaje mi sie jednak, ze mam latwiej, mieszkam w Londynie, wiec towarzystwo wokol z czterech stron swiata, nie czuje sie jak odludek. Angielskie babcie z mojego bloku miedzy soba mowia niezrozumialym dla mnie cockney czy innym starobabinskim slangiem, ale jak ja rzuce uprzejme good morning, lovely day, to odpowiedza rownie uprzejmie i krzywo nie patrza. Kwestia mojego nastawienia, nie ich.
    • steph13 Re: nie czuje sie tu dobrze ... 13.11.12, 23:47
      > ja widze tylko wszedzie nienawistne spojrzenia innych matek, nie czuje, żebysmy byli tutaj akceptowani.

      Moze to tylko twoje mylne odczucie i wcale tak nie jest? Albo odplacaja tobie ta sama moneta jaka od ciebie otrzymuja?

      > Nie lubie mówic po angielsku
      Musisz raczej polubic albo zmienic kraj zamieszkania, kompromisu w tym zakresie raczej nie ma.
      > chcialabym czytac dziecku tylko polskie książki, nie chce mi sie tych co ze szkoły przynosi, bo i po co ?

      Co to za podejscie? Ne chce ci sie czytac dziecku ksiazek ze szkoly? To co ci sie chce tak naprawde oprocz wyrzekania i obwiniania srodowiska za to, ze czujesz sie tu zle?

      > no i jakie ja mam szanse na prace po szkole średniej ?

      Szanse na jakas tam prace sa, ale tobie pewnie sie nie chce.
      Wez sie w garsc kobieto i zacznij zyc zamiast prowadzic ponura egzystencje.
      Swoim nastawienien odpychasz zapewne od siebie ludzi, i skoro tobie sie nie chce zrobic wysilku wiec im pewnie tez nie. Bledne kolo.
    • lianis Re: nie czuje sie tu dobrze ... 14.11.12, 10:56
      U mnie na wiosce jest sure start children centre, przy jakiejs szkole, zdarza mi sie tam bywac z moim dzieckiem, zauwazylam przy okazji ktorejs wizyty ze organizuja lekcje angielskiego dla obcokrajowcow raz w tyg przez dwie godz, mozna przyjsc z dzieckiem ktorym zajmuje sie w tym czasie personel. Mam kolezanke ktorej dziecko jest juz w szkole, ale ona slabo mowi po ang wiec obiecalam ze ja tam zabiore i od tego czasu chodzimy razem, choc te lekcje nie sa na moj poziom angielskiego, to dobrze sie tam czuje wsrod ludzi, mam mozliwosci czegos jeszcze sie nauczyc, a u mnie akurat jest to wymowa, bardzo odpowiada mi ze nauczyciel poprawia moja wymowe niektorych wyrazow az do skutku, czego w zwyklej rozmowie na ulicy z Anglikami nie ma. Moze poszukaj czegos takiego, moze takie lekcje pomoga ci sie osmielic i wyjsc do ludzi, a moze tez poznasz inne obcojezyczne mamy z ktorymi sie zaprzyjaznisz i besziesz mogla rozmawiac po angielsku.
      --
      http://lb3f.lilypie.com/xcxkp1.png
    • aniaheasley Re: nie czuje sie tu dobrze ... 14.11.12, 10:58
      Zakladajac, ze nie jestes trollem, chociaz te 'nienawistne spojrzenia' I 'mieszkam na wiosce' budzi -moje watpliwosci co do Twojej wiarygodnosci, I zakladajac ze autentycznie szukasz porady, to
      Po pierwsze w sprawie akcentu. Kazda z nas tutaj na tym forum mowi po angielsku z obcym akcentem, jedne z silniejszym, twardym, z wyrazna polska intonacja I wymawiajace work tak ze sie rymuje z fork I z wyraznie wyartykuowanym 'r' w srodku. Inne, weteranki, mowia czesto z kolei niesamowicie miekko I spiewnie, ze az czasami wszystko sie rozmywa w tej miekkosci. Tak wiec to ze masz akcent to jest normalne, dziwne by bylo gdybys go nie miala. Czyli ksiazkeczka ze szkoly w reke I czytac marsz! :) nie czytajac dziecku ksiazek ze szkoly wyrzadzasz mu krzywde, wiec od dzisiaj czytasz!

      Z innych rzeczy to zacznij ogladac angielska tv, kup sobie (szok!) Angielska gazete. I brnij przez tekst mowiony czy drukowany, nie ma zmiluj.

      Jezeli chcesz zaprosic kolege dziecka do domu a masz opory z mowieniem, popros kogos zeby z Toba przecwiczyl taka rozmowe moze zapisz sobie co dokladnie powiedziec, pocwicz pare dni I potem uderzaj! I usmiech numer 7 na cala buzie.

      A tak na marginesie, jezeli tak nic Ci sie z dnia na dzien nie chce I nie widzisz sensu jakichkolwiek dzialan to czy przypadkiem nie masz lekkiej depresji nadajacej sie na leczenie?
      -
      Ania's Poland
    • plain-vanilla Re: nie czuje sie tu dobrze ... 14.11.12, 11:01
      Moze faktycznie, jak pisze glasscraft, wizyta u gp? Przeszlam przez depresje, wiec wiem, co pisze. Nie da sie tak ot wziac w garsc. Do tego bycie z daleka od rodziny i przyjaciol ograbia cie ze spojrzenia 'kogos z boku' na ciebie, kto po prostu przychylnie skrytykuje lub wytknie ci rzeczy (moj chlop sie do tego nie nadaje, bo on nawet nie widzi, ze fryzure mam inna), z ktorych sobie nie zdawlas sprawy.
      To, ze jestes negatywnie nastawiona do swiata ogranicza twoje spojrzenie na ten swiat. Nie wierze, ze matki patrza na ciebie nienawistnie. Co prawda nie mam pojecia, o jakich nieprzyjemnych sytuacjach wspominasz.
      Ja tez jestem troche antyspoleczna. Niby bym chciala, a nie umiem sie angazowac, ale dla wlasnego dziecka, to moge zaczac mowic w gaelic.
      • miss_scary Re: nie czuje sie tu dobrze ... 14.11.12, 13:38
        Wczesniej napisalas:
        Ja jestem niesmiala, a inni uwazaja, ze wyniosla i niedostepna, a nie wiem, jak to zmienic. Jak ktos mnie pozna, to juz inna bajka.
        Ja mam tak samo! Nie potrafie zagadywac, nie mam potrzeby byc czescia grupy, zawsze tak bylo w PL tez.

        • taka_ja25 Re: nie czuje sie tu dobrze ... 14.11.12, 19:33
          > Ja jestem niesmiala, a inni uwazaja, ze wyniosla i niedostepna, a nie wiem, jak
          > to zmienic. Jak ktos mnie pozna, to juz inna bajka.
          > Ja mam tak samo! Nie potrafie zagadywac, nie mam potrzeby byc czescia grupy, za
          > wsze tak bylo w PL tez.

          to chyba właśnie o to chodzi głównie :) ciesze się, że nie tylko ja tak mam.

          Dziekuje za wszystkie odpowiedzi, naprawdę nie spodziewałam sie takiego odzewu i w dodatku takich miłych rad (w większości), szczerze mówiąc to bardziej spodziewałam się, że "pojedziecie" po nie jaka to ze mnie zła matka.. czasem wydajemi sie, że nie wyrabiam i ze nie najlepsza matka ze mnie włąsnie..

          macie rację co do czytania, spróbowałam na glos dla syna i wcale nie jest tak strasznie jak myślałam (ja w ogóle sama dla siebie sporo czytam po angielsku, oczywiście nie na głos). Z tymi książkami ze szkoły zwalałam na męża (bo ja pisałam wolę mu po polsku czytać), ale myśle, ze nie zaszkodzi jak ja też mu poczytam.

          No i najlepsze :) odważyłam się zaprosić do siebie najblizszą sasiadke, ktorej syn chodzi z moim do klasy. Bardzo miło zareagowałam i umówiłysmy sie na jutro na herbatę.
          z calym światem się nie zaprzyjaźnię, napewno nie bedę bardzo udzielać sie w szkole, czy organizować cos sama, bo to po prostu nie ja. Dla mnie dawniej kazd klasówka to byl bol brzucha, przed kazda wycieczka szkolna nieprzespana noc z nerwow.. no po prostu taka juz jestem, choc z wiekiem jest lepiej.

          Nie myślę, zeby to byla depresja, prawdziwą depresje przeszłam i wiem jak to może byc. Może to tylko sezonowa depresja ? (z braku słońca itd.)
          • lumbago_31 Re: nie czuje sie tu dobrze ... 14.11.12, 22:46
            Odnosnie jezyka polskiego - wejdz sobie na forum "Wielojezycznosc w rodzinie". Tam znajdziesz wiele rad odnosnie wychowania dziecka w dwoch jezykach. Zasada jest prosta: rodzice Polacy za granica zwracac sie powinni do dziecka tylko i wylacznie w jezyku polskim. Polecam tez strone Czas Dzieci, tam w czesci Porady Ekspertow wypowiada sie logopeda i psycholog Prof. Jagoda Cieszynska (ta sama ktora stworzyla serie Kocham Czytac i ktora od kilkudziesieciu lat prowadzi badania nad wielojezycznoscia polskich dzieci za granica). Ona wielokrotnie na tej stronie podkresla: polski rodzic mowic i czytac powinien dziecku wylacznie we wlasnym jezyku. Robiac inaczej mozesz wyrzadzic dziecku krzywde, chocby wlasnie ze wzgledu na swoj akcent, a poza tym oslabiasz w ten sposob polski swojego dziecka, ktory i tak wkrotce stanie sie slabszy od angielskiego. Czytaj mu wylacznie i jak najwiecej po polsku, nie sluchaj rad steph czy aniheasley - ich dzieci po polsku nie mowia!
            • glasscraft Re: nie czuje sie tu dobrze ... 14.11.12, 22:52
              Szkoda, ze w swoim zapedzie moralizatorskim zupelnie pominelas to o co autorce chodzilo. Nadgorliwosc, jak ktos kiedys powiedzial, jest gorsza od faszyzmu.
              --
              Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
              • lumbago_31 Re: nie czuje sie tu dobrze ... 14.11.12, 22:58
                Dobrze wiem o co pytala autorka. Nie wiem co jej poradzic, zeby poczula sie tu dobrze. Jak zaznaczylam na poczatku mojego poprzedniego posta odnioslam sie tylko do pojawiajacego sie tu problemu w jakim jezyku czytac dziecku. I tyle.
                • glasscraft Re: nie czuje sie tu dobrze ... 14.11.12, 23:05
                  Twoim zdaniem "czytaj tylko po polsku" jest sensowna rada w odpowiedzi na "nie chce mi sie czytac dziecku ksiazek przyniesionych ze szkoly" (w domysle ksiazki te sa po angielsku I dziecko chodzi do angielskiej szkoly)?
                  --
                  Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
            • yumemi Re: nie czuje sie tu dobrze ... 14.11.12, 22:56
              . Robiac inaczej mozesz wyrzadzic dziecku krzywde, chocby wlasnie z
              > e wzgledu na swoj akcent, a poza tym oslabiasz w ten sposob polski swojego dzie
              > cka, ktory i tak wkrotce stanie sie slabszy od angielskiego. Czytaj mu wylaczn
              > ie i jak najwiecej po polsku, nie sluchaj rad steph czy aniheasley - ich dzieci
              > po polsku nie mowia!

              A co jesli ktos ma calkiem fajny akcent?:)
              Albo czyta dzieciom po angielsku i po angielsku odrabiaja zadania domowe? A dzieci mowia calkiem dobrze po polsku, a nawet bardziej:))) I to juz nie male dzieci. I jeszcze znaja inne jezyki obce?:)
              Nie ma to jak podejscie 'czarne/biale'.
              I nie ma to jak poczatki dziecka w Reception gdzie rodzice nie potrafia/nie chca przeanalizowac z dzieckiem ksiazeczek zadanych w szkole.
              --
              -----------------------------------------
                • glasscraft Re: nie czuje sie tu dobrze ... 14.11.12, 23:13
                  Jej akcent ma tu akurat najmniejsze znaczenie. Chociaz rozumiem, ze akurat Ciebie to nie interesuje, bo celem nadrzednym jest krucjata dwujezycznosci firmy jankran?
                  --
                  Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
                • yumemi Re: nie czuje sie tu dobrze ... 14.11.12, 23:14
                  A odrabiac z dzieckiem lekcj
                  > e zadane w angielskiej szkole mozna po polsku. Tak, da sie. Jesli sie komus chc
                  > e zadawac sobie tyle trudu.
                  Wole przeczytac mojej corce (Reception) ksiazeczke zadana ze szkoly po angielsku:)) Przynajmniej wiem ze pozniej czytajac pani, przeczyta ja po angielsku :)
                  A najlepsze jest to ze mimo ze mi sie nie chce zadawac trudu,moje dzieci calkiem dobrze mowia po polsku:) Moze dlatego ze nie ma w tym kierunku zadnej presji?
                  --
                  -----------------------------------------
              • porzeczka666 Re: nie czuje sie tu dobrze ... 15.11.12, 00:08
                mnie sie moj akcent nie podoba(corka,lat 8 mnie poprawia) ale zeby dzieciom pomoc wprowadziłam swoj system: w domu zawsze po polsku- choc czytamy ksiazeczki angielskie i czasem dla zartow po angielsku mowimy,a poza domem po angielsku,zeby od malego sie uczyły ze poza domem moga sie porozumiewac w innym jezyku. Maluchy juz od ukonczenia roku czasu potrafia rozroznic ze inaczej sie zwracamy do nich w domu a inaczej mowimy z obcymi i beda sie w to wdrazaly- moj acorka mowi po polsku z angielsko-walijskim akcentem a po angielsku z polskim, nie wystapił u niej zaden problem z czytaniem czy pisaniem w obu jezykach, poza tym ze po angielsku czyta plynniej bo wiecej ma stycznosci to gdyby jej przyszlo zmienic szkole na polska szybko by nadrobila- bo dzieki cotygodniowej polskiej szkole i pracy domowej cwiczymy czytanie i pisanie. Mowi sama spontanicznie po polsku nawet na zewnatrz i ludzi esie ogladaja ale co tam. Ja sie nieraz obawiam ze trafimy na jakiegos zwolennika UkIP stad rowniez wole mowic po ang. na zewnatrz zeby nie rzucac sie w oczy.
            • jaleo Re: nie czuje sie tu dobrze ... 14.11.12, 23:06
              lumbago_31 napisał(a):

              > rodzice Polacy za granica zwracac sie powinni do dziecka tylko i wy
              > lacznie w jezyku polskim.

              polski rodzic mowic i czytac powinien dziecku wylacznie we wl
              > asnym jezyku. Robiac inaczej mozesz wyrzadzic dziecku krzywde, chocby wlasnie z
              > e wzgledu na swoj akcent,

              A co Ty nie powiesz ;-)


              --
              "Nuff said
              "Twitter: Ewa_SJ
              • carmita80 Re: nie czuje sie tu dobrze ... 14.11.12, 23:23
                Nie wyobrazam sobie mieszkajac tu, bedac obywatelka, czlonkiem lokalnaej spolecznosci, majac tu znajomych, przyjaciol itd. nie mowic do dzieci w jezyku tego kraju. Nie wyobrazam sobie abym miala omawiac z dziecmi zagadnienia eukacyjne po polsku. To ja zadaje sobie trud aby nauczyc sie slownictwa, aby moc dzieciom wyjasniac rozne kwestie po angielsku, aby rozszerzac im slownictwo, zwlaszcza na poczatku edukacji a tu sie dowiaduje, ze ''powinnam'' po polsku;) No dobra, moje dzieci nie musza byc dwujezyczne, nie musza mowic swietnie po polsku, dam im mozliwosc wyboru i zostawie przyswajanie jezyka polskiego naturalnemu procesowi. Nic na sile. Nie mam zamiaru robic dzieciom pod gorke. Znam sporo rodzicow, dla ktorych jezyk angielski nie jest pierwszym i owszem niektorzy maja niefajny akcent a jednak mowia do swoich dzieci po angielsku na placach zabaw, w sklepach, w drodze do szkoly itd. i jakos nie przejmuja sie swoim akcentem.
                  • carmita80 Re: nie czuje sie tu dobrze ... 14.11.12, 23:46
                    Do dzieci mowisz po angielsku a polski zostawiasz "naturalnemu procesowi", czyli pozwalasz zeby karlowacial i zanikal.

                    Tyle, ze corka mowi calkiem dobrze jak na dziecko urodzone i zyjace tu tylko z udzialem naturalnego procesu. Uzywa polskiego bez naciskow, bez przymusu z naszej strony, podobnie jak mlodszy syn i nam to wystarcza. My zyjemy tu i ich pierwszym jezykiem jest angielski, naszym w zasadzie tez, bo poslugujemy sie nim wiecej niz polskim. Nie mam zludzen co do tego, ze dwujezycznosc nie kazdemu pisana, da sie, fajnie, nie da sie tez ok. Wielojezycznosc to znajomosc jezykow w mowie i pismie stosowna do wieku na takim samym poziomie jak rowiesnikow zyjacych w krajach gdzie te jezyki sa uzywane, a to udaje sie osiagnac tylku nielicznym pomimo staran. Sa naprawde w zyciu istotniejsze sprawy.
                  • yumemi Re: nie czuje sie tu dobrze ... 14.11.12, 23:48
                    Karlowacial i zanikal?

                    To w jaki sposób ja znam płynnie 5 języków obcych? Hmmm. Tylko jeden z tych języków troche skarlowacial, pozostaje 4 używam na co dzien i nie karlowacieja.

                    Jesli mam wybór: alienacje dziecka w klasie, spędzanie pierwszych lat w szkole na walce o to aby być zrozumiałym, to wybieram gorsza znajomość polskiego. Mój syn do 4-5 roku życia po polsku nie mówił. Nie przeszkadzało mi to w ogole. A teraz mowi naprawdę dobrze, traktuje naukę polskiego tak jak niemieckiego. Dla mnie znajomosci języków jest ważna i pilnuje tego u dzieci ale nie za wszelka cenę.
                    --
                    -----------------------------------------
                    • carmita80 Re: nie czuje sie tu dobrze ... 14.11.12, 23:52
                      Moje nie mowily po polsku do 3-go roku zycia, ale rozumialy. Teraz posluguja sie i to calkiem sprawnie, bez presji, samo przyszlo, w koncu maja rodzicow Polakow, ktorzy nie ciagle ale jednak posluguja sie tym jezykiem :)
                      • yumemi Re: nie czuje sie tu dobrze ... 14.11.12, 23:54
                        A to podobnie jak u nas:-)
                        Młodsza córka jest bardziej 'dwujezyczna' ale widać ze ma w tym kierunku troche predyspozycji, pięknie podlapuje ode mnie inne języki :-) Poza tym skarlowacialym :-)
                        --
                        -----------------------------------------
            • steph13 Re: nie czuje sie tu dobrze ... 14.11.12, 23:19
              lumbago_31 napisał(a):

              > Odnosnie jezyka polskiego - wejdz sobie na forum "Wielojezycznosc w rodzinie".
              > Tam znajdziesz wiele rad odnosnie wychowania dziecka w dwoch jezykach. Zasada j
              > est prosta: rodzice Polacy za granica zwracac sie powinni do dziecka tylko i wy
              > lacznie w jezyku polskim.

              Bzdura, bzdura, bzdura.

              >Polecam tez strone Czas Dzieci, tam w czesci Porady Ekspertow wypowiada sie logopeda i >psycholog Prof. Jagoda Cieszynska (ta sama ktora stworzyla serie Kocham Czytac i ktora od >kilkudziesieciu lat prowadzi badania nad wielojezycznoscia polskich dzieci za granica).

              A pani expert sama wychowywala dzieci poza granicami polski czy tylko tak sobie medrkuje na podstawie informacji z trzeciej reki?

              >Ona wielokrotnie na tej stronie podkresla: polski rodzic mowic i czytac powinien dziecku >wylacznie we wlasnym jezyku. Robiac inaczej mozesz wyrzadzic dziecku krzywde, chocby >wlasnie z e wzgledu na swoj akcent

              Calkowita bzdura. Dzieci nie zyja w prozni, chodza do przedszkola, szkoly, spedzaja czas z angielskimi rowiesnikam i nawet nie perfekt akcent mamy nie zakorzeni sie na dobre.


              > Czytaj mu wylacznie i jak najwiecej po polsku, nie sluchaj rad steph czy aniheasley - ich dzieci po polsku nie mowia!

              Bredzisz. Ani dzieci mowia po polsku. Tzn ksiazki przynoszone ze szkoy, o dziwo po angielsku, mamusia przeklada sprytnie na jezyk polski aby dziecku krzywdy nie wyrzadzic? 'Bzdura' to bardzo delikatnie powiedziane.
              • aniaheasley Re: nie czuje sie tu dobrze ... 14.11.12, 23:34
                Lumbago podaj jakies namiary to Ci przesle certyfikat A level mojego syna - A* z polskiego, 94%
                I nie agituj juz tak tutaj, bo krzywde to Ty wyrzadzasz rodzinom emigranckim zachecajac rodzicow do alienacji dziecka w obcym kraju.
                --
                Ania's Poland
                • lumbago_31 Re: nie czuje sie tu dobrze ... 14.11.12, 23:59
                  Jesli twoje dzieci mowia po polsku to przepraszam i zwracam honor. Nie slyszalam to nie wiem. Z Twojego podejscia do polskosci i jez. polskiego (i form ich utrzymywania) wynioskowalam, ze nie mowia. A moze mowia "calkiem dobrze" jak napisala carmita? Jesli to Wam wystarcza, i to ze sie w miare dogadaja, to ok, Wasza sprawa.
                  Nie zamierzam tu agitowac i juz sobie ide. Chcialam jedynie napisac do autorki watku, ze jesli jej zalezy na polszczyznie jej dziecka, to niech zajrzy na strone czas dzieci - tam jest dokladnie i ze szczegolami podane dlaczego nie powinno sie mowic po angielsku do dziecka na placach zabaw wlasnie, w sklepach itp.
              • lumbago_31 Re: nie czuje sie tu dobrze ... 14.11.12, 23:42
                Dla Ciebie to bzdura dla innych nie. Pani Profesor o ktorej wspominalam radzi aby dziecko samo czytalo sobie po angielsku, a jesli jeszcze nie umie to mozna zaplacic studence/licealistce/babysitterce anglojezycznej aby mu pomagala na poczatku.
                • carmita80 Re: nie czuje sie tu dobrze ... 14.11.12, 23:48
                  Dla Ciebie to bzdura dla innych nie. Pani Profesor o ktorej wspominalam radzi aby dziecko samo czytalo sobie po angielsku, a jesli jeszcze nie umie to mozna zaplacic studence/licealistce/babysitterce anglojezycznej aby mu pomagala na poczatku.

                  :D A to dopiero idiotyzm.
                • yumemi Re: nie czuje sie tu dobrze ... 14.11.12, 23:51
                  A po co? Bo akcent? A co jesli dziecko w szkole ma nauczycielkę jedna ze Szkocji a druga z Yorkshire? A pan z WF z Indii przyjechał?
                  U nas w Herts mówią inaczej niż u koleżanki w Birmingham. Taki urok tego kraju. Tak samo nie ma znaczenia jesli matka mowi z troche innym akcentem niż pani w szkole.
                  --
                  -----------------------------------------
                  • steph13 Re: nie czuje sie tu dobrze ... 14.11.12, 23:57
                    Dobre, yumeni. Ze juz nie wspomne, ze w wielu szkolach podstawowych w Londynie pracuja Polki jako pomoc nauczycieli, na przyklad. To im wolno zwracac sie do dzieci po angielsku czy w/g teorii wyssanej a palca pani prof dzialaja na migi?
                    • carmita80 Re: nie czuje sie tu dobrze ... 15.11.12, 00:19
                      lumbago_31 napisał(a):

                      > Tu nie chodzi o to, ze nauczycielka mowi z akcentem szkockim/polskim/hinduskim.
                      > No i dobrze, dziecko sie nauczy akcenty rozrozniac. Tu chodzi o to, ze mama i
                      > tata mowia tylko po polsku. Bez wyjatku. Tak trudno to pojac?

                      A rodzenstwo? A dalsi krewni i rodzina? A mama i tata do innych w obecnosci dzieci moga zwracac sie w innym jezyku, zwlaszcza do osob, ktore polskiego nie znaja? Tak pytam, no bo jak dziecko uslyszy ze mama i tata mowia inaczej to caly proces zachowania czystosci jezyka ulegnie zniszczeniu, chyba...:D
                    • steph13 Re: nie czuje sie tu dobrze ... 15.11.12, 00:30
                      lumbago_31 napisał(a):

                      > Tu nie chodzi o to, ze nauczycielka mowi z akcentem szkockim/polskim/hinduskim.
                      > No i dobrze, dziecko sie nauczy akcenty rozrozniac. Tu chodzi o to, ze mama i
                      > tata mowia tylko po polsku. Bez wyjatku. Tak trudno to pojac?


                      Bardzo trudno.
                      Poniewaz zakladasz, ze wszystkim rodzicom bardzo zalezy na tym aby za wszelka cene miec polsko-jezyczne dziecko. Jednym zalezy bardzo, innym troche a jeszcze innym wcale nie. I tak jest OK. Jak rowniez zakladasz, lacznie zapewne z twoja wyrocznia, ze kazda matka Polka w np Anglii, oderwala sie od polskiej miedzy i osiadla tutaj z zerowa znajomscia jezyka angielskiego. Domyslam sie, ze wiele matek na tym forum potrafi poprawnie mowic, czytac i pisac po angielsku i sa w stanie przekazac ten kunszt wlasnym dzieciom, z pewnoscia nie wyrzadzajac im zadnej krzywdy. Nawet jesli akcent nieco szwankuje to otoczenie go poprawi. Raczej niz krzywdzic, ulatwiaja dzieciom sprawna asymilacje w przedszkolu czy szkole. A jezyk polski mozna kontunuowac rownolegle jesli ktos tego pragnie.
                      • yumemi Re: nie czuje sie tu dobrze ... 15.11.12, 07:27
                        Otóż to. I mam wrażenie ze ta krucjata za tym ze matka ma mowic wyłącznie po polsku i tata tez jesli Polak, jest po prostu sztuczna dla ludzi którzy język znają dobrze, rozwijają go, i jako taka z góry skazana na powodzenie.
                        Mój kolega na studiach był trojjezyczny. W domu mieszali wszystkie języki, włoski, niemiecki i angielski, mieszka we Włoszech. Przyjechał do UK i jego skarlowacialym angielski szybko stał sie płynny bo miał podstawy od mamy. Ale nie religijne trzymanie sie tego bo mama mówiła swietnie po włosku i w domu mieszali.

                        Trzeba sie zastanowić co sie chce osiągnąć i jaki cel mamy i dla kogo ten cel, dla nas czy dla dziecka.
                        Ja jestem za tym ze języki to skarb ale traktuje polski jako język dodatkowy dla mojego dziecka bo dla niego i dla córki widać ze angielski jest pierwszy. I chce zeby mówiły, bo tak samo szkoda byłoby gdyby np dzieci rodziców gdzie jest Anglik i Polka, mieszkający w Polsce, nie znaly angielskiego. Ale bez przesady...

                        --
                        -----------------------------------------
                    • aniaheasley Re: nie czuje sie tu dobrze ... 15.11.12, 00:33
                      A w imie czego? I czemu to ma sluzyc? Dwujezycznosci idealnej, absolutnej czy jak to chcesz jeszcze nazwac? W jakim celu, zeby co komu i po co udowodnic? Czy mamy tutaj wychowywac kandydatow na J-23?
                      99% zwyklych zjadaczy chleba wystarcza w zupelnosci, jezeli dzieci urodzone za granica rozumia prawie wszystko i sa w stanie wyrazic wystarczajaco dobrze prawie wszystko w jezyku polskim.
                      Czy zastanawialas sie kiedys nad tym, ze Ta krucjata walczy w obronie nikomu niepotrzebnych swiatyn. Pewnie nie, bo troche glupio. Wiec lepiej brac dalej, zawziecie, z zacieciem, szable w dlon!
                      --
                      Ania's Poland
                • ally-t Re: nie czuje sie tu dobrze ... 15.11.12, 14:29
                  Ze sie wtrace... Babysitterka (takie ladne polskie slowo walczacych w obronie jezyka ojczystego ;) ), ktora przychodzilaby wieczorami poczytac dziecku do snu???????? I juz uprzedzam komentarze - dzieciom, ktore koncza szkole o 3-4 nie ma za bardzo czasu poczytac wczesniej (obiad, lekcje, odpoczynek, itp).
                  Sorry, ale to jakas bzdura totalna. Nie robmy z naszych dzieci idiotow, martwiac sie na kzdym kroku, ze ich skonfiuzujemy (maly slowny wynalazek synka mojej kolezanki!), dzieci sa duzo madrzejsze niz nam sie wydaje i nadal rozroznia jezyki, nawet jesli mama bedzie czytac okazjonalnie ksiazeczki w jez ang.
                • illegal.alien Re: nie czuje sie tu dobrze ... 15.11.12, 14:52
                  Mhm. Odbieram dziecko ze zlobka o 17.30. O 18 lub tuz przed jestesmy w domu. o 19 jestesmy po obiedzie, o 21 Mia idzie spac. Czyli spedzamy z nia ok. 3 i pol godziny wieczorem (rano okolo godziny, z czego 30 minut w samochodzie) na nas dwoje - wychodzi ok. 2 godziny na rodzica. Ile z tego mam oddac jeszcze obcej osobie? Czy to moje nieczytanie po angielsku jest tego warte? Nie bardzo...
          • sfornarina Re: nie czuje sie tu dobrze ... 15.11.12, 12:59
            > No i najlepsze :) odważyłam się zaprosić do siebie najblizszą sasiadke, ktorej
            > syn chodzi z moim do klasy. Bardzo miło zareagowałam i umówiłysmy sie na jutro
            > na herbatę.

            Powodzenia i tak trzymaj.
            Jak spróbujesz zaprzyjaźnić się ze światem wokół, to on zaprzyjaźni się z Tobą:)
            --
            I almost agree...
    • jaleo Re: nie czuje sie tu dobrze ... 15.11.12, 12:55
      O, to moze jeszcze jest szansa, ze Kran do nas wpadnie z wizyta duszpasterska... Dlugo jej tu nie bylo.
      Jakis update by sie przydal, np. czy jej dzieci, oprocz biegle poslugiwania sie osmioma jezykami, wynalazly juz lek na raka i rozwiazaly problem glodu w Afryce?

      --
      "Nuff said
      "Twitter: Ewa_SJ
      • lumbago_31 Re: nie czuje sie tu dobrze ... 15.11.12, 13:48
        Ok, jesli odpowiada Wam, ze Wasze dzieci mowia "jako tako, dosc dobrze, dogaduja sie" po polsku to w porzadku. Ale jesli piszecie dziewczynie "czytaj dziecku po angielsku, marsz" to i uprzedzcie ją o konsekwencjach - ze za pare lat jej dziecko najprawdopodobniej bedzie kaleczyc polski. A po angielsku i tak, niezaleznie od jakichkolwiek jej dzialan, mowic bedzie super. Ktos tu pisze, ze miesza jezyki a mimo to dziecko super mowi po polsku. Gratuluje - szczerze. Bo to rzadkosc. Znam sporo par polskich i mieszanych i jeszcze na wlasne oczy nie widzialam wyjatku od reguly - jesli mama mowi do dziecka po polsku i po angielsku rowniez to ten polski pozniej jest kulejacy lub zgola zaden.
        Tu nie chodzi o to czy znamy angielski doskonale czy nie. Nawet jesli znacie angielski super to i tak nigdy nie bedzieci native speakerami. Dlaczego uczyc dziecko angielskiego (ktory i tak doskonale opanuje w szkole i wkrotce lepiej bedzie mowic po angielsku niz Wy) skoro mozna mu przekazac to co znacie najlepiej, czyli polski.
        Przyklad z Anglikiem w Polsce jest bardzo dobry. Wyobrazcie sobie pare Anglikow mieszkajacych na stale w Polsce. Niewazne czy po polsku mowia slabo czy biegle. I co, tez byscie ich namawialy, zeby do swojego dziecka mowili po polsku na placu zabaw, w sklepie itd., bo sie wtedy dziecko lepiej zintegruje? I zeby mu czytali po polsku? Nawet za cene tego, ze za pare lat to dziecko, biegle mowiace po polsku, bedzie ledwo ledwo dukac po angielsku do wlasnych rodzicow?
        Do autorki watku: na tym forum na kogos kto - tak jak Ty - pisze o tym, ze do dziecka mowi i czyta mu tylko po polsku, leca gromy i kaze mu sie natychmiast zaczac do dziecka po angielsku. Jesli ktos sie tu przyzna, ze obchodzi w domu polskie swieta i zachowuje polskie tradycje, a angielskie niekoniecznie, to zmieszaja go z blotem. Takie kolko wlasnej adoracji. Liczebne i zawziete w obronie swoich swietych racji. Nie musisz sobie rad tych pan brac do serca. Wiele osob mysli zupelnie inaczej. Poszukaj w internecie i sama sprawdz. Profesor Cieszynską wymieniam jaka pierwsza z brzegu, bo fajnie i dosadnie o tym pisze. Ale kazdy inny specjalista zajmujacy sie ta tematyka napisze Ci to samo - zeby stosowac metode OPOL, czyli mowic do dziecka wylacznie we wlasnym jezyku i tylko w nim, nie mieszajac. Jest tez masa anglojezycznych blogow ludzi z roznych stron swiata, ktorzy stosuja OPOL i, mieszkajac w Anglii, slowa do swoich dzieci nie powiedzieli nigdy po angielsku, i ciesza sie ze ich dzieci, oprocz dominujacego angielskiego, znaja tez dobrze ich jezyk - niemiecki/francuski itd.
        • illegal.alien Re: nie czuje sie tu dobrze ... 15.11.12, 14:03
          Lumbago,
          Jestem wielka zwolenniczka i czasami oredowniczka metody OPOL.
          Uwazam jednak, ze to, co robisz, jest szkodliwe. Bo sa w zyciu pewne priorytety. I co mi z tego, ze moje dziecko bedzie za 10-15-20 lat mowic po polsku, jak w ogole sie nie bedzie w tym spoleczenstwie odnajdywac, bedzie zahukane i niesmiale, bo ja od poczatku mu taki start zafundowalam?
          Zawsze mowilam, ze warto dbac o jezyk polski (i inne), mowic w nich do dzieci,etc. Ale NIE za cene alienacji z grupy i odrabiania zadan domowych. Jezeli dziecko przynosi ksiazeczke ze szkoly to jasne, mozna ja 'przeczytac' po polsku - ale jak potem dziecko ma opowiedziec pani co sadzi o ksiazeczce, jezeli de facto jej nie przeczytalo?
          Warto dbac o polski, ale takie rzeczy jak Gruffalo dziecko tez znac powinno.

          A co do mieszania z blotem - ostatnio byl tu taki watek o tradycjach, watek mowienia po polsku przewija sie regularnie. Jestem jedna z oredowniczek 'polskosci', a nie czuje sie zmieszana z blotem - takie mam poglady, doskonale zdaje sobie sprawe z tego, ze czesc forum ma inne - i co z tego? Se podyskutujemy, poklepiemy w klawisze i tyle. Nigdy nie czulam sie tutaj stlamszona albo zagluszona przez jakies TWA. Bez przesady i nie dramatyzuj.
            • glasscraft Re: nie czuje sie tu dobrze ... 15.11.12, 14:34
              Tylko, ze Ty i pewnie wiele innych osob, nie traktuje tego w kategoriach krucjaty i jedynego slusznego podejscia do sprawy wielojezycznosci oraz na dodatek zatrudnia zdrowy rozsadek dopasowany do indywidualnych okolicznosci.

              --
              Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
              • illegal.alien Re: nie czuje sie tu dobrze ... 15.11.12, 14:50
                Ha. Dzieki :D
                Tak, poddalam sie w mojej krucjacie jak mi sie nie udalo Gruffalo po polsku zakupic, bo caly naklad wzial i wyszedl. A po angielsku znam juz na pamiec cala ksiazeczke, wiec mozesz sobie wyobrazic, ze problem w naszym domu jest powazny ;)
                (a wszystko to wina Murasaki, ktora kiedys wziela i przyniosla Gruffalo i pokazala mojemu dziecku to szatanskie dzielo - teraz mam ksiazeczke 'Gruffalo' po angielsku, 'Synek Gruffalo' po polsku (ciekawostka, po angielsku plec dziecka Gruffalo nie jest sprecyzowana, nazywa sie 'Gruffalo's Child'), trzy pary skarpet i dwie pizamy z Gruffalo. Czyste szalenstwo).
                  • jaleo Re: nie czuje sie tu dobrze ... 17.11.12, 23:28
                    monstroteratum.furiosum napisała:

                    > Zainspirowana tym watkiem wypozyczylam dzisiaj dla corki Gruffalo po rosyjsku (
                    > niech jej tatus czyta ;) ) i jako ciekawostke dodam, ze Gruffalo's Child w wer
                    > sji rosyjskiej jest dziewczynka :)

                    U Rosjan Myszka Miki tez chyba jest dziewczynka, o ile dobrze mi sie kojarzy... Czyli bardzo byli do przodu swiatopogladowo, bo Miki byla w partnerskim zwiazku z Minnie :-)


                    --
                    "Nuff said
                    "Twitter: Ewa_SJ
                    • derka1 Re: nie czuje sie tu dobrze ... 17.11.12, 23:34
                      jaleo napisała:

                      > monstroteratum.furiosum napisała:
                      >
                      > > Zainspirowana tym watkiem wypozyczylam dzisiaj dla corki Gruffalo po rosy
                      > jsku (
                      > > niech jej tatus czyta ;) ) i jako ciekawostke dodam, ze Gruffalo's Child
                      > w wer
                      > > sji rosyjskiej jest dziewczynka :)
                      >
                      > U Rosjan Myszka Miki tez chyba jest dziewczynka, o ile dobrze mi sie kojarzy...
                      > Czyli bardzo byli do przodu swiatopogladowo, bo Miki byla w partnerskim zwiazk
                      > u z Minnie :-)
                      >
                      >
                      Ja przez milion lat zylam w przekonaniu, ze myszka Miki to "kobita" :-). Jakby w kreskowce funkcjonowala jako "mysior" to nie mialabym problemu z rozroznieniem plci:-).

                      A lektura po rosyjsku z takiej zwyklej lokalnej biblioteki? Chyba sama poszukam bo bardzo lubie rosyjski.
        • aniaheasley Re: nie czuje sie tu dobrze ... 15.11.12, 15:44
          Dziewczyno zrozum ze wiekszosc z nas liczy sie z tym ze nasze dzieci kalecza I beda kaleczyly jezyk polski. I jak beda dosc dobrze ten jezyk znaly to bedzie to sukces nie porazka. I jak juz ktos tutaj napisal sa wazniejsze sprawy w zyciu niz walczenie za wszelka cene o czystosc jezyka polskiego dzieci wychowywanych poza Polska. Opamietaj sie z ta ewangelizacja.

          --
          Ania's Poland
          • illegal.alien Re: nie czuje sie tu dobrze ... 15.11.12, 15:51
            Jeszcze dodam, do tego, co napisala Ania, ze o ile z 'calkiem niezlego' polskiego do plynnego polskiego doroslej osobie bedzie dosc latwo dojsc, o tyle pewne poczucie alienacji, nieprzystosowania i kompletnego chaosu w glowie jezeli chodzi o przynaleznosc do grupy mozna nigdy nie naprawic.
            Ja wolalabym zaryzykowac jezyk polski mojej corki niz przynaleznosc do grupy.
        • almamag Re: nie czuje sie tu dobrze ... 15.11.12, 16:28
          "Nawet jesli znacie angielski super to i tak nigdy nie bedzieci native speakerami."

          czyzby sie Twoje kompleksy odzywaly,

          ale znam mase osob, ktorych i profesor lingwista od native speakra nie odrozni

          in ie pisze o sobie, ja mam akcent, ale o polskie pochodzenie nikt mnie nie podejrzewa, bo tak nietypowy
        • almamag Re: nie czuje sie tu dobrze ... 15.11.12, 16:30
          Ale kazdy inny specjalista zajmujacy sie ta tematyka napisze Ci to samo - zeby stosowac metode OPOL, czyli mowic do dziecka wylacznie we wlasnym jezyku i tylko w nim, nie mieszajac.

          nie znam ani jednej dziedziny nauki, w ktorej w jakiejkolwiek kewstii panowala by jednoglosnosc, wiec tym stwierdzeniem podwazasz jakiekolwiek swoje kompetencje do wypowiadania sie w temacie
        • plain-vanilla Do lumbago_31 15.11.12, 17:01
          OPOL to NIE JEDYNA METODA wychowania dziecka dwujezycznego. Sa tez inne metody. Kazdy stosuje to, co bardziej mu odpowiada. Ja zaczelam dyskusja o OPOL jakis czas temu, wiec mozesz sobie poczytac. Z doswiadczenia powiem, ze OPOL sie sprawdza u dziecka malego, kiedy interakcji z innymi dziecmi mniej. Kiedy moj syn zaczal przedszkole odkrylam, ze po prostu jestem izolowana i ja i moj syn przez to, ze mowimy po polsku na placu zabaw i w innych sytuacjach poza domem, jak rowniez podczas wizyt u znajomych. Wiele osob po prostu uznaje, ze nie wladamy angielskim, a o OPOL w zyciu nie slyszala. Dzieki podpowiedzi na forum zaczelam czytac o ml@h i stosuje te metode z synem, ktory jest juz duzy na tyle, zeby zrozumiec kontekst sytuacyjny uzywania jezyka. Jego polski nie ucierpial, angielski ma sie bardzo dobrze. Po polsku mowi biegle i bez akcentu. Jak bedzie w przyszlosci nie wiadomo. Dodam jeszcze, ze ja nie ucze syna angielskiego.
          Bzdura totalna, to co wypisujesz, ze na tym forum miesza sie z blotem ludzi. Mowi samo za siebie, ze nie znasz forum ani osob, ktore tutaj sie udzielaja.
          • jaleo Re: Do lumbago_31 15.11.12, 17:11
            W praktyce OPOL jest bardzo trudny do stosowania, kiedy rodzice sa roznojezyczni. Tzn mozna sie upierac, ale moim zdaniem zycie rodzinne na tym traci. Adwokaci OPOL-u sa raczej nastawieni na "tradycyjny" model rodziny, gdzie matka sie opiekuje dzieckiem a ojciec tyra do wieczora. W nowoczesnych rodzinach, gdzie rodzice sie zajmuja dzieckiem RAZEM, jak sobie wyobrazasz np. rodzinne posilki przy stole, gdzie mama do dziecka po polsku, ojciec po angielsku i co - prowadza sobie dwie konwersacje z dzieckiem w srodku? Co np z podrozami samochodem, ze wspolnym ogladaniem telewizji, w ogole z normalnym zyciem rodzinnym - przeciez im dziecko wieksze, tym wiecej i na powazniejsze tematy sie w domu rozmawia z OBOJGIEM rodzicow i z reszta rodzenstwa tez.
            Ja znam domy, gdzie matka Polka szla w zaparte i do dziecka tylko po polsku, ignorujac cokolwiek, co to dziecko powiedzialo po angielsku, i gdzie cos takiego, jak rodzinne pogawedki w ogole nie istnialo. I nie jest to model, ktory ja bym chciala w swojej rodzinie powielac, nawet jesli cena bedzie dziecko, ktore bedzie po polsku dukac i kaleczyc.
            --
            "Nuff said
            "Twitter: Ewa_SJ
            • aniaheasley Re: Do lumbago_31 15.11.12, 17:30
              >Ja znam domy, gdzie matka Polka szla w zaparte i do dziecka tylko po polsku, ignorujac cokolwiek, co to dziecko powiedzialo po angielsku, i gdzie cos takiego, jak rodzinne pogawedki w ogole nie istnialo. I nie jest to model, ktory ja bym chciala w swojej rodzinie powielac, nawet jesli cena bedzie dziecko, ktore bedzie po polsku dukac i kaleczyc

              I to jest wlasnie tzw. madrosc zyciowa, do ktorej dochodzi wiekszosc z nas majacych nie-polskojezycznych partnerow. Gdybys sie lumbago chciala troche na swiat otworzyc, tez moglabys z niej korzystac.
              --
              Ania's Poland
              • shorewood Do wszystkich 15.11.12, 21:11
                Witam,
                Miałam plan aby do Was dołączyć, niestety są osoby, które skutecznie mnie zniechchęciły. Po przyjeżdzie do Anglii zaglądałam tu i nie ukrywam, że parę rzeczy mi się przydało, za to dziękuję, ale jak widzę co wypisuje Glasscraft i jak niektóre z Was zapędzają się w krytyce i czystej podłości, ogarnia mnie przerażenie. Pomijam temat dyskusji, bo i tak nie jest zgodny z poczatkowym. Skąd kobieto w Tobie tyle złości, tyle złośliwości, to że ktoś ma swoje przekonania, poglądy, choćby i głupie, to nie upoważnia Cię do takiego chamstwa. Przycinki "podobno już sobie poszłaś...", d"on't call us, we'll call you" i wiele innych, są na poziomie podstawówki/gimnazjum. Zachowujesz się jakby forum było Twoim prywatnym folwarkiem, Twoja postawa mocno różni sie od motta powitalnego. Absolutnie nie nadajesz się na opiekuna forum. Niestety, jak widzę, anonimowość daje Tobie i Tobie podobnym śmiałość do szydzenia, poniżania i ubliżania innym. I nie jest to pierwszy wątek, w którym zagalopowałaś się w swoich wywodach na temat inteligencji, wiedzy czy poczytalności osób myślących innaczej niż Ty, i to co piszesz o innych, że uważają swoje, jak to określacie "mądrości życiowe", za jedynie słusznie, powinnaś skierować do siebie. Nie ma w Tobie za grosz tolerancji dla inności. Wylewa się z Ciebie jakaś ciężka frustracja z którą chyba sobie nie radzisz.
                Motto tej grupy powinno brzmieć:
                "Witamy, poki myślisz i piszesz tak jak my jesteś mile widziana, ale pamiętaj, czekamy z niecierpliwością na potknięcie, wtedy zmieszamy cię z błotem, wyszydzimy i wyśmiejemy, oczywiście na koniec albo wygnamy, albo ucieszymy się jak sama zrezygnujesz"...

                Gdybyście zapomniały jaka idea miała tu przyświecać:
                "Zapraszamy wszystkie MATKI W ANGLII do uczestnictwa i pełna wyrozumiałość co do zadawanych pytań banalnych może czasami ale banalnych dla tych co żyja tutaj już kilka lat ale nie dla nowych którym te odpowiedzi moga rozwiązać poważne problemy."
                Jakoś nie widać tej wyrozumiałości...
                Żegnam, kamienie w ruch!
                • glasscraft Re: Do wszystkich 15.11.12, 21:31
                  Ja tez witam. Nawet jezeli na okolicznosc tego wywodu zalozylas jednorazowego nicka takiego bardzo anonimowego. Jezeli nie podoba Ci sie to co pisze - mozesz mnie (oraz inne osoby, ktore nie pasuja Ci z jajkiegos powodu) zablokowac - nie bedziesz musiala ani czytac, ani odpowiadac. Jezeli nie podoba Ci sie to, jak forum jest moderowane, to masz 100% prawo napisac do jego zalozycielki i poprosic o usuniecie mnie z tej funkcji.

                  --
                  Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
                  • lumbago_31 Re: Do wszystkich 15.11.12, 21:58
                    Slowo babysitterka jak najbardziej funkcjonuje w jezyku polskim. Ma troche inny wydzwiek niz opiekunka do dziecka i dlatego jest w uzyciu: opiekunka to ktos kto raczej zajmuje sie dzieckiem przez caly dzien na stale, a babysitterka raz na jakis czas przez godzine lub dwie popilnuje dziecka, najczesciej studentka lub uczennica. Po co te uszczypliwosci?
                    Nie jestem jezykowa purystka, wariatka, ani zadnej krucjaty nie prowadze. Po prostu mam inny poglad na sprawe niz wiekszosc z Was na tym forum. Zgoda - nie znam tego forum zbyt doglebnie, podczytuje tu czasem od niedawna, ale co mi sie rzuca w oczy to niezwykla zgodnosc wiekszosci sie tu wypowiadajacych w kwestiach polskosci i nauczania polskiego wlasnych dzieci. Prawie wszystkie jestescie przeciw opol, a przeciez na wolnosci chodzi mnostwo zwolennikow opol, tu ich co kot naplakal. Jak sie jakis objawi to napadacie na taka osobe wspolnie i zgodnie. Dziwi mnie to bo w naturze zyja miliony zwolenikow opol wychowujace swe dzieci bez problemu, tylko tu na forum taka dysproporcja. Mysle, ze ci myslacy inaczej sie po prostu stad szybko wynosza, dlatego wspomnialam o Waszej klice. Utwierdzacie sie same nawzajem w przekonaniu, ze slusznie postepujecie. Kto robi inaczej to jest "zakompleksiony, niezasymilowany, musi dojrzec, dorosnac do tej madrosci zyciowej, niedojrzaly itd."
                    A ja i owszem czytalam moim dzieciom Gruffala po polsku, mozna kupic na allegro, bo ze sklepow rzeczywiscie wyszly. Nie uwazam, ze madrze poprowadzony opol musi alienowac dzieci: co z tego ze moje dzieci na poczatku znaly nazwy roznych postaci ksiazkowych czy filmowych jedynie po polsku? Szybko od rowiesnikow zalapaly ich angielskie odpowiedniki. Nie twierdze, ze opol nie ma wad, ani tez ze nie ma innych metod uzyskania dwujezycznosci. Jest tez nielatwy. Ale przynosi efekty i jest najczesciej polecana metoda dla rodzin emigranckich i mieszanych. Wszedzie ale nie tu.
                    Raz jeszcze - zgadzam sie w zupelnosci z tym, ze jesli komus nie zalezy na bieglej polszczyznie dziecka, to niech odpusci, a co mi do tego? Wasz wybor. Ale nie piszcie dziewczynie, ze "musi czytac dziecku po angielsku i to juz". Wcale nie musi. Mozna inaczej, da sie. Jak mowil wieszcz: "wszystko mozna, tylko z wolna i ostrozna". Pozdrawiam!
                    • illegal.alien Re: Do wszystkich 15.11.12, 22:04
                      A mozesz podać linki do tego Gruffalo po polsku? Bo ja chyba szukac nie umiem.

                      Co do zgodności w kwestii polskiego i polskości - nie ma chyba tematu, który byłby w stanie forum podzielić bardziej niż wlasnie temat polskiego i polskości - poczytaj, to sie przekonasz.
                      • plain-vanilla Re: Do wszystkich 15.11.12, 22:21
                        Ja tez bym Gruffalo chciala po polsku. Synkowi tlumacze ksiazki z angielskiego na polski - jesli sobie tego zyczy. Czasami czytam po angielsku. Jak pojdzie do szkoly, to bede jednak czytac po angielsku i po polsku, jesli bedzie chcial.
                        • lumbago_31 Re: Do wszystkich 15.11.12, 22:48
                          allegro.pl/listing.php/search?sg=0&string=synek+gruffala
                          "Gruffalo" nie ma akurat na allegro (ale pojawia sie tam regularnie, zawsze ktos uzywane sprzedaje), ale jest "Synek Gruffala".
                          • illegal.alien Re: Do wszystkich 16.11.12, 07:24
                            Synek Gruffalo to jest i do dostania w empiku - wiem, bo mam. Natomiast regularnie sprawdzam Allegro pod katem Gruffalo od jakiegoś czasu i jeszcze do tej pory ani razu nie widziałam, zeby sie pojawił.
                              • illegal.alien Re: Do wszystkich 16.11.12, 11:30
                                No dobrze - ja poluje od pol roku i nie znalazlam. A to jest jedna ksiazka. Co z reszta? Bo Mia chodzi na razie do zlobka, wiec branie ksiazek do domu jest na razie opcjonalne - mozna wziac, mozna nie wziac. Co bedzie, jak pojdzie do szkoly? Bede latac i szukac na gwalt kazdej ksiazki po polsku? Wprowadzac swoje autorskie tlumaczenia? PO CO??
                    • glasscraft Re: Do wszystkich 15.11.12, 22:24
                      Musi czytac po angielsku to, co angielska szkola dala dziecku do czytania. Inaczej - perfekcyjny polski czy nie, Twoje porady daja tylko tyle, ze dziecko jest automatycznie lata swietlne za dziecmi, ktorych matki (czy dlatego, ze sa angielskojezyczne z urodzenia, czy dlatego ze widza sens tego, zeby ksiazki ze szkoly byly przyswajane z jezyku, ktorym szkola sie posluguje) te szkolne ksiazki czytaly po angielsku.

                      Nie mam zielonego pojecia co to jest OPOL i czy jest jedyna sluszna droga czy nie, ale na milosc boska - dlaczego nie dociera do Ciebie i innych Tobie podobnych osob, ze wolnoc Tomku w swoim domku i, jezeli ktos inna metoda osiaga to, ze dzieci urodzone w innym niz Polska, mowia po polsku (czy perfekcyjna polszczyzna, czy tylko wystarczajaco dobra), to jest to jego i wylacznie jego sprawa. I wara innym osobom od tego. Co Tobie pasuje w wychowaniu Twoich dzieci nie musi pasowac kazdej innej rodzinie.

                      Wiec prosze - przeczytaj jeszcze raz, to co dziewczyna na samym poczatku napisala - o tym, jak bardzo jest niespelniona w tej rzeczywistoci, ktora malutka czescia jest to, ze dziecko jest w angielskojezycznej szkole. I dopiero po glebokim zastanowieniu, jak OPOL i inne metody dwu-trzy-piecio jezycznosci sa zupelnie nie zwiazane z jej sytuacja, zacznij z pozycji pani profesor X nauczac, ze powinna po polsku i tylko po polsku do wlasnego dziecka mowic.
                      --
                      Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
                    • almamag Re: Do wszystkich 16.11.12, 01:29
                      klasyczne manipulacyjne chwyty retoryczne

                      podawanie zgeneralizowanych naciagnietych faktow, jako tez udowodnionych
                      "Ale przynosi efekty i jest najczesciej polecana metoda dla rodzin emigranckich i mieszanych."
                      najczesciej przez kogo? jakies konkrety?

                      kolejne wyolbrzymienie i stawianie hipotezy, zeby brzmiala jak fakt
                      Dziwi mnie to bo w naturze zyja miliony zwolenikow opol wychowujace swe dziec
                      > i bez problemu, tylko tu na forum taka dysproporcja
                      jakies konkret skad taka wiedze czerpiesz, konkretne dane statystyczne?

                      pseudonaukowosc, moze jednak tak definicja slownikowa jesi w definicje chcesz sie bawic
                      "Slowo babysitterka jak najbardziej funkcjonuje w jezyku polskim. Ma troche inny
                      > wydzwiek niz opiekunka do dziecka i dlatego jest w uzyciu: opiekunka to ktos k
                      > to raczej zajmuje sie dzieckiem przez caly dzien na stale, a babysitterka raz n
                      > a jakis czas przez godzine lub dwie popilnuje dziecka, najczesciej studentka lu
                      > b uczennica."
                    • aniaheasley Re: Do wszystkich 16.11.12, 08:56
                      >Slowo babysitterka jak najbardziej funkcjonuje w jezyku polskim.

                      He he he, funkcjonuje rowniez slowo traffic (spoznilam sie bo stalam w trafficu), busy (jestesmy bardzo busy w pracy ostatnio), travelka lub moze trawelka? (masz travelke czy musisz kupic?)

                      --
                      Ania's Poland
                      • jaleo Re: Do wszystkich 16.11.12, 10:57
                        Ja np. wczoraj sie dowiedzialam z polskiej prasy, ze "epizod" to jest po polsku "odcinek serialu" (!)

                        Naprawde czasem mam wrazenie, ze ja spedziwszy wiekszosc zycia za granica, mowie i pisze po polsku lepiej, niz przecietny Polak. Ze sie tak nieskromnie zachwyce nad soba ;-)

                        --
                        "Nuff said
                        "Twitter: Ewa_SJ
                        • steph13 Re: Do wszystkich 16.11.12, 11:17
                          A ja dostalam email od znajomej w Polsce - wlasnie najela ekipe ludzi, ktorzy beda przeprowazac jej 'lifting' calego domu.
                          Biedna Ela, pomyslalam, kosztowna sprawa jesli chalupa jej sie zapada.
                          Tymczasem nie, ufff, chodzilo o zwykly remont/odnowienie.
                    • ally-t Re: Do wszystkich 16.11.12, 12:15
                      "Slowo babysitterka jak najbardziej funkcjonuje w jezyku polskim." - tak, masz racje, tak jak i designerka i trendsetterka, ale jesli ktos tak zaciekle walczy o poprawnosc jezykowa, to chyba powinien poslugiwac sie innymi odpowiednikami polskimi? Ja sama uzywam angielskich wtracen, zanim przyjechalam do Anglii i kiedy jeszcze tu bylam na poczatku, uwazalam to za brak dobrego wyksztalcenia, a nawet kultury, ale tak jest po prostu latwiej i czym dluzej czlowiek tu jest, tym bardziej zmienia sie wiele pogladow... Ja swoje dziecko rowniez wychowywalam w OPOL, i podobnie jak ktoras z forumowiczek tu, teraz stosuje ml@h, chociaz tez nie ortodoksyjnie. Maz jest obcokrajowcem, wiec czasem powiem cos do dzicka po ang (chociaz maz rozumie wiekszosc po pl, wiec czesto miewamy konwersacje w 3 jezykach na raz!), a czesto mowie do dziecka po polsku na dworzu, jesli nie ma przy nas znajomych z innych krajow (przyznam, ze jeszcze 3 lata temu szokowaly mnie polskie mamy, ktore mowily do swych dzieci po ang :) )
                      Kazdy ma swoja metode, ale sama zaczelas 'klotnie', mowiac, ze nie powinno sie radzic kolezance, aby czytala ksiazki po ang. Wiec nie dziw sie, ze dostalas odpowiednie odpowiedzi :) Ja np czytam synowi w obu jezykach (po ang nie tylko ksiazki ze szkoly, ale i inne, ktore syn wybral sobie w sklepie). A i maz czyta w dwoch jezykach (czyli moj trzylatek ma do opanowania 3 jezyki i mimo, ze mowimy do niego rowniez po ang, swietnie radzi sobie ze wszystkimi trzema).
                      Uwaga, ze bzdura jest zatrudnianie babysitterki, aby czytala dziciom ksaizki nie miala byc zlowsliwa, nadal uwazam, ze to bzdura.
                      • lumbago_31 Re: Do wszystkich 16.11.12, 14:33
                        Do Illegal: A po co wzmacniac angielski, niech go wzmacniaja Anglicy, z pewnoscia bedzie i tak u dziecka bardzo mocny. Ja zadalam sobie ogromny trud skompletowania sporej polskiej biblioteki, mysle ze moim dzieciom wyszlo to na dobre. I tak teraz wiecej i chetniej czytaja po angielsku. A moze, skoro Twoj maz jest z Zimbabwe to najprawdopodobniej jest dwujezyczny, czy to nie on moglby czytac po angielsku Waszej corce, jako ze jest native speakerem? Czy to nie mogloby byc jakies rozwiazanie w Waszym ukladzie? Tak sobie tylko mysle na glos.
                        Do Ally-t: Kiedys byla tu juz dyskusja o uczeniu dzieci jezyka polskiego i wtedy, o ile mnie pamiec nie myli, tez tych co popierali opol czepiano sie za slowka. Ze niby obronca polskosci mowi "super" zamiast "wspaniale". Dla mnie to smieszny argument, wiec poplynelam na tej babysitterce. A skoro juz plyniemy to plynmy dalej: nie ma w jezyku polskim odpowiednika slowa babysitterka, wiec nie moglam go uzyc. Niania czy opiekunka to nie zamienniki, znacza troche co innego!
                        Nie czuje sie zadnym obronca polskosci, choc uwazam ze polskie dziecko z polskich rodzicow polski powinno dobrze znac - to moja opinia. Nie jestem tez cyborgiem, rozumiem ze zawsze trzeba sie dostosowac do danej sytuacji, warunkow, ukladu i miec na wzgledzie dobro dziecka. Nie mam nic przeciw ml@h jesli sie dobrze sprawdza w Waszym ukladzie. Choc mnie nadal szokuja polskie matki mowiace na placu zabaw do dziecka po angielsku i nic juz tego nie zmieni. Nie chcialam tu wywolywac zadnej dyskusji i przepraszam autorke watku, ze jej zepsulam watek niechcacy. Po prostu jak jej ktos na pisal "czytaj po angielsku" a ona juz w kolejnym poscie pisze ze juz czyta, to chcialam jej powiedziec, ze mozna inaczej, i ze sa tacy co robia inaczej. Nie czytaja dzieciom po angielsku, tym bardziej ze ona sama intuicyjnie czuje, ze ją to uwiera. Jesli bedzie jej sie chcialo zajrzy na tamta strone, porowna rozne opcje i wybierze sobie tę ktora uwaza dla siebie i swojego dziecka za najlepsza.
                        A poziom dyskusji na forum, coz, nie podoba mi sie zbytnio, zbyt duza tu jednostronnosc i trzymanie sztamy. I wypedzanie tych co pisza inaczej, wtedy macie swiety spokoj i nic Was w oczy nie kluje. Choc nie rozumiem czemu sie wszyscy ostatnio akurat Glasscraft czepiaja, calkiem sporo tu takich, ktore rowniez uzywaja niezwykle konstruktywnych argumentow typu "zegnamy, pa pa pa".
                        • illegal.alien Re: Do wszystkich 16.11.12, 14:40
                          Nie, moj konkubent nie bedzie mowil do mojej corki po angielsku. Z dwoch prostych powodow: a) jego akcent jest duzo gorszy niz moj i b) utrzymanie szona wymaga duzo wiecej zachodu niz utrzymanie polskiego. Chociazby ze wzgledu na ilosc kontaktu z jego rodzina w porownaniu z kontaktem z moja rodzina. Generalnie on jest jedynym zrodlem szona w naszym domu, zrodel polskiego jest duzo - wiec nie bede szona jeszcze bardziej oslabiac.
                          I rowniez mam bardzo duza biblioteczke polska dla mojej corki, ale to nie zmienia faktu, ze niewiele ksiazeczek pokrywa sie z tymi ze zlobka/przedszkola/szkoly - bo o ile uwazam, ze pewne klasyki mozna po polsku wprowadzic (np. mamy dr Seussa w genialnym tlumaczeniu Baranczaka i wspomniane juz wczesniej 'Synek Gruffalo') tak mysle, ze kompletnie mija sie z celem posiadanie wiekszej ilosci tlumaczen na polski z angielskiego - jezeli czytac po polsku, to lepiej cos, co po polsku zostalo napisane.

                          Jezeli chodzi o twoje dalsze brniecie w to, ze my tu niby takie jednoglosne jestesmy - bzdura na kolkach i na resorach. Wiele starych i stalych uzytkowniczek ma przeciwne i wykluczajace sie nawzajem podejscie do pewnych spraw. I nie raz, nie dwa, nie osiem toczyly sie tu zaciete boje - to prawie nigdy nie sa boje pt. 'starzy na nowych' a wrecz przeciwnie.
                        • jaleo Re: Do wszystkich 16.11.12, 14:55
                          lumbago_31 napisał(a):

                          > Choc mnie nadal szokuja polskie matki mowiace na pl
                          > acu zabaw do dziecka po angielsku i nic juz tego nie zmieni.

                          Zmienic to musisz nastawienie do swiata. Co Cie obchodzi, w jakim jezyku obcy ludzie mowia do SWOICH WLASNYCH dzieci - niech sobie mowia nawet w Elvish, co Ci do tego?
                          A poza tym, jak ktos juz slusznie tu kiedys napisal, nie znasz ludzi, nie znasz sytuacji - sa rozne sytuacje zyciowe - jak Polka bedzie mowila po angielsku do swojej pasierbicy nie znajacej polskiego, to tez ci zylka wyskoczy?

                          --
                          "Nuff said
                          "Twitter: Ewa_SJ
                          • illegal.alien Re: Do wszystkich 16.11.12, 15:07
                            Ha! To bylby szok jakby mnie Lumbago zobaczyla z moja corka i z moja pasierbica na placu zabaw - bo nie dosc, ze kolory maja rozne, to jeszcze do jednej mowie po polsku, a drugiej po angielsku. Ich ojciec takoz - do jednej w szona, do drugiej po angielsku. Kosmos :P
                          • illegal.alien Re: Do wszystkich 16.11.12, 15:24
                            Ha! Mam jeszcze bardziej szokujacy przyklad :D Czarna mama (z Zimbabwe, a jakze ;)), mieszkajaca w Polsce ze swoim mieszanym (Pl-Zim) synkiem, mowi do niego po polsku. Na wlasne oczy widzialam, na wlasne uszy slyszalam. Ale zdaje sie, ze to jest ok, bo po polsku? :P
                            • elle-joan Re: Do wszystkich 17.11.12, 00:13
                              illegal.alien napisała:

                              > Ha! Mam jeszcze bardziej szokujacy przyklad :D Czarna mama (z Zimbabwe, a jakze
                              > ;)), mieszkajaca w Polsce ze swoim mieszanym (Pl-Zim) synkiem, mowi do niego p
                              > o polsku. Na wlasne oczy widzialam, na wlasne uszy slyszalam.

                              Też słyszałam na własne uszy jak małżeństwo Afrykańczyków, którzy po studiach zostali w Polsce i już tam dorobili się dzieci, mówią do nich po polsku. Po swojemu też czasami, ale polski dominuje, bo dzieci chodzą do szkoły, tak, że tak im widać wygodniej.
                              • illegal.alien Re: Do wszystkich 17.11.12, 00:19
                                Na forum rowiesniczym Mii jest dziewczyna, ktora ma rodzicow Nigeryjczykow, urodzila sie w Polsce - jej polski (pisany, bo nie rozmawialam z nia paszcza ;)) jest nie do rozroznienia od polskiego innych uczestniczek. Dopoki nie powiedziala, ze ma rodzicow z Nigerii, to nie wiedzialam, ze ma obce korzenie.
                                • elle-joan Re: Do wszystkich 17.11.12, 00:42
                                  illegal.alien napisała:

                                  > Na forum rowiesniczym Mii jest dziewczyna, ktora ma rodzicow Nigeryjczykow, uro
                                  > dzila sie w Polsce - jej polski (pisany, bo nie rozmawialam z nia paszcza ;)) j
                                  > est nie do rozroznienia od polskiego innych uczestniczek. Dopoki nie powiedzial
                                  > a, ze ma rodzicow z Nigerii, to nie wiedzialam, ze ma obce korzenie.

                                  Tamte dzieciaki, o których wspominałam mówią po polsku idealnie, bez żadnego obcego akcentu w przeciwieństwie do swoich rodziców. To jest własnie ten wpływ otoczenia i grupy rówieśniczej.
                        • golfstrom Re: Do wszystkich 16.11.12, 15:15
                          > Nie mam nic przeciw ml@h jesli sie dobrze sprawdza w Waszym ukladzie.

                          O matko, cale szczescie, ze maja Twoje blogoslawienstwo. Mysle, ze im ulzylo.

                          Generalnie to wyglada tak: Ty masz prawo obserwowac, osadzac i wyglaszac swoje osady dotyczace tego, jak ktos wychowuje swoje dzieci. Ale jesli ktos obserwuje, osadza i wyglasza swoje osady na temat Twoich pogladow, to jest nie w porzadku. A jak juz sie okaze, ze wiecej osob podchodzi krytycznie do Twoich pogladow, to jest klika i TWA.

                          Nie wiem, czy dobrze zrozumialam.
                        • elle-joan Re: Do wszystkich 16.11.12, 15:24
                          Lumbago, jak to po co wzmacniać angielski? Przecież polskie dzieci idą tu do szkoły. Naprawdę żal mi tych dzieci, które są puszczone do szkoły bez znajomości angielskiego. Wzmacnianie przez Anglików, jak piszesz, to trochę za mało i za późno jak dziecko pójdzie do przedszkola.
                          A co do czytania książek, to w tym poście autorki była mowa o książeczkach przynoszonych ze szkoły czyli jak rozumiem pracy domowej. No to jakże to? Ma wysłać dziecko bez zadanej pracy żeby nie skalać języka obcą mową? Zatrudnić specjalną opiekunkę do czytania dziecku po angielsku? Codziennie, żeby odrobiła z dzieckiem lekcje? No nie wiem. Złym akcentem rodzica nie ma się co przejmować. Tutaj wpływ otoczenia, szkoły jest ogromny. Matka nic tu nie zepsuje.
                          Zresztą nie wiem jak to jest jak dziecko urodzi się za granicą, bo moje przyjechały z pełną znajomościa polskiego i niezłą angielskiego, to im faktycznie wystarczyło "wzmocnienie przez Anglików", tak że my z dziećmi rozmawiamy po polsku". A dobra znajomość polskiego w szkole bardzo im się przydaje jak pojawiają się w szkole polskie dzieci nie mówiące po angielsku, to mogą pomóc.
                          • ally-t Re: Do wszystkich 16.11.12, 19:50
                            No wlasnie, taki przyklad: corka znajomej - rodzice oboje z Polski, OPOL chcac nie chcac :) jakoze po angielsku mowia slabo oboje. Nigdy w zyciu nie czytali jej po angielsku, mala nie miala tez okazji pobyc w ang srodowisku, play grupy polskie, na place zabaw z kolezankami z POlski, itp. Mala poszla do przedszkola i byla bardzo zestersowana, bo nie rozumiala ani slowa! Pocieszalam znajoma, ze dzieci szybko zalapuja, ale niestety, mala dopiero w tym roku szkolnym (kiedy jest juz w Year 2) zaczela wladac ang. Wczesniej byly duze problemy, nie chciala chodzic do szkoly, musiala chodzic na mase korepetycji, nie potrafila w polowie tego, co inne dzieci w jej klasie. Ja np nie bylabym w stanie tak tresowac swoich dzieci w imie wlasnych fanaberii. Dzis znajomej cora rozmawia z moim synkiem tylko po ang!!! I wtraca angielskie slowka do rozmow ogolnie. Wiec suma sumarum na nic sie ten OPOL nie zdal...

                            Znam tez trzech mezczyzn (juz okolo / po piecdziesiatce), ktorzy przyjechali tu jako male dzieci, badz sie tu urodzili w polskich rodzinach. Ani jeden z nich nie rozmawia po polsku, chociaz go rozumieja, nie czuja sie swobodnie, aby z kims spoza kregow rodzinnych rozmwiac. Czuja sie Anglikami. Jak moj syn byl malenki, obawialam sie takiego obrotu sprawy. Dzis akceptuje to, ze to bedzie jego wybor, ja jestem Polka z krwi i kosci, moj syn nie (bo nie dosc, ze w polowie jest Albanczykiem, to w dodatku pewnie bedzie myslal, ze jednak jest Brytyjczykiem). Wazne jest dla mnie, aby mowil po polsku, zeby mogl porozumiec sie z moja rodzina, ale nie oczekuje, ze bedzie mowil super, a moze w ogole nie bedzie kiedys po polsku chcial mowic... I bede musiala to uszanowac.
                            • lumbago_31 Re: Do wszystkich 16.11.12, 23:32
                              Profesor Cieszynska poleca mowienie do dzieci wylacznie w swoim wlasnym jezyku etnicznym ale i jest bardzo przeciwna rzucaniu ich do przedszkola "na gleboka wode" ze wzgledu wlasnie na koszt emocjonalny. Jesli dziecko jest oswojone z jezykiem tubylczym, rozumie sporo (chocby dzieki niani ktora raz na jakis czas pobawi sie z dzieckiem po angielsku zanim trafi ono do przedszkola), to nie bedzie tak zestresowane tym ze nie rozumie i szybko zalapie. U mnie sie to sprawdzilo, dzieci cos tam rozumialy na poczatku i poszlo gladko, bez wiekszego stresu, a po paru miesiacach mowily.
                              Nic mi do tego jak kto wychowuje swoje dzieci, wolna wola, przeciez zaznaczam co chwila. A że mnie dziwi, ze polska mama mowi do dziecka w obcym jezyku? No dziwie sie, bo uwazam ze o polskosc i polski dziecka warto dbac, to dla niego wspanialy dar na przyszlosc. Kazdy z nas robi co uwaza za stosowne, ale moge miec chyba swoja opinie na ten temat. Blogoslawienstw nie rozdaje, czemu odbieracie mnie jako kogos wywyzszajacego sie. Ide sobie swoja sciezka, ciesze sie, ze mi sie udalo, to i polecam innym. Nie ma przymusu przeciez tedy isc. Rozumiem ze inne sciezki tez moga sie fajnie sprawdzac w dwujezycznosci.
                              Illegal, a dlaczego ta pani z Zimbabwe mowila po polsku, a nie po swojemu? Szkoda, dziecko traci szanse na bycie dwujezycznym. Rozumiem, ze uwarunkowania sa przerozne, rodziny mieszane to w ogole chyba inna sprawa. Nie znalam Twojego rodzinnego ukladu, wiec moja rada w tej sytuacji jest oczywiscie bezwartosciowa. Zaznaczylam przeciez, ze luzno rzucam pomysl. Nie zamierzalam nikogo pouczac, choc najwyrazniej tak mnie odbieracie. Po prostu uwazam, ze opol wart zachodu i to wszystko.
                              • glasscraft Re: Do wszystkich 16.11.12, 23:45
                                lumbago_31 napisał(a):

                                > Nie zamierzalam nikogo pouczac, choc najwyrazniej tak mnie odbieracie.

                                Mysle, ze taki, a nie inny odbior Twoich zamiarow moze wynikac miedzy innnymi z wpisow takich jak ten, od ktorego zaczelas swoja obecnosc w tym watku:

                                "Czytaj mu wylacznie i jak najwiecej po polsku, nie sluchaj rad steph czy aniheasley - ich dzieci po polsku nie mowia!"

                                --
                                Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
                                • aniaheasley Jak to wyglada w szkolach 17.11.12, 00:10
                                  Od 2004 roku przyjechalo i nadal przyjezdza do UK bardzo duzo polskich rodzin z dziecmi. Dzieci te w wieku 5 lat zaczynaja chodzic do szkoly. Czesto w tym momencie ich angielski jest szczatkowy, domyslam sie (chociaz badan nie prowadzilam) ze jest to spowodowane uporczywym lub jak kto woli wytrwalym i konsekwentnym mowieniem do dziecka w domu wylacznie po polsku.
                                  No i pozniej te dzieci, wbrew obiegowym opiniom, wcale tak latwo sie ani nie asymiluja, ani nie zaprzyjazniaja, ani, co pewnie najsmutniejsze, nie nadrabiaja zaleglosci jezykowych.
                                  W moich okolicznych szkolach gdzie nie spojrzec to Polak, tak juz jest jak sie mieszka na granicy Lambeth, Merton i Wandsworth. Widze wiec te dzieci, w swoich wlasnych grupkach, z tylu za nimi pare krokow polscy rodzice. Jezyk obowiakowo polski tylko, lumbago bylaby dumna z postawy rodzicow.
                                  Tylko, ze tak sie sklada, ze dwie takie grupki polskich dzieci znam troche lepiej, sa to dzieci w grupach wiekowych moich corek, klasa 3 i 5. Dzieci te caly czas, pomimo tylu lat w szkole, potrzebuja pomocy jezykowej w zakresie angielskiego. Szkola staje tez na glowie, zeby organizowac im pomoc z matematyki, w jezyku.... polskim oczywiscie, zeby mialo to szanse powodzenia. Na niedawnych zebraniach z rodzicami rodzice dostawali kartki z informacja na jakim poziomie jest dziecko w zakresie matematyki, pisania i czytania. Polskie dzieci notorycznie pozostaja o caly poziom nizej niz grupa rowiesnicza. Czyli jezeli przecietne dziecko osiaga w tym momencie w klasie piatej level 4a z pisania i z czytania, polskie dziecko oceniane jest na 3b z reguly.
                                  Fantastyczna przysluge wyrzadzaja im rodzice upierajacy sie przy jezyku polskim. Z roku na rok te dzieci maja mniejsze szanse dogonienia, dorownania rowiesnikom, bo rowiesnicy nie stoja w miejscu.

                                  Na pewno sa wyjatki. Jak od kazdej reguly. Tylko ta regula jest smutna bardzo.
                                  --
                                  Ania's Poland
                                  • illegal.alien Re: Jak to wyglada w szkolach 17.11.12, 00:15
                                    I to sa wlasnie te zaleglosci, ktorych sie nie nadrobi pozniej. A polski spokojnie moznaby podciagnac z 'calkiem niezlego' do plynnego.
                                    Ja zawsze bylam (i nadal jestem w naszym przypadku) wielka zwolenniczka OPOL i mowienia do dzieci po polsku. ALE - gdyby Mia chociaz troszeczke odstawala do tylu wzgledem grupy to bym mocno przemyslala swoje postepowanie. Bo bycie ciagle w ogonach klasy nie jest warte znajomosci jezykow, ktore z obiektywnego punktu widzenia, duzo mniej jej sie w zyciu przydadza niz matematyka czy angielski, czy potem dobra szkola srednia czy studia.
                                  • illegal.alien Re: Jak to wyglada w szkolach 17.11.12, 00:18
                                    Jeszcze dodam - przyjechalam tu w delikatnym wieku siedemnastu lat do liceum. Moj angielski byl na bardzo wysokim poziomie (jestem corka anglistki, mam wspomnienia z dziecinstwa po angielsku, chociaz moja mama sie zapiera i mowi, ze nigdy do mnie po angielsku nie mowila) jak na angielski wyuczony w szkole oczywiscie. I mimo wszystko zdarzalo mi sie, ze ludzie traktowali mnie jak polglowka, bo nie umialam swoich mysli wyrazic tak plynnie jak Brytyjczycy - nie zrobilabym tego mojej corce za nic w swiecie. Za zadna dwu-, trzy- czy stujezycznosc. Bo to nie jest tego warte i skutecznie moze podciac skrzydla nawet prawie doroslej osobie, a co dopiero maluchowi.
                                  • izabelski Re: Jak to wyglada w szkolach 17.11.12, 16:21
                                    ja widze problem tylko jesli dziecko ma potencjal ponizej przecietnego
                                    bo przeciez znamy dzieci, ktore tu przyjechaly w y8, ze szczatkowym ang i zdaja GCSE na A lub A*
                                    --
                                    ‎"I've failed over and over and over again in my life. And that is why I succeed." Michael Jordan virg.in/mj
                              • elle-joan Re: Do wszystkich 17.11.12, 00:09
                                Lumbago, ale w poście autorki, od którego wszystko się zaczęło nie ma nic o mówieniu polskiej mamy do polskiego dziecka po angielsku tylko o przeczytaniu książeczki zadanej w szkole. Jak by tam sobie rodzice nie zaplanowali kwestii językowych, to dla mnie osobiście to dziwactwo wzbranianie się z powodów ideologicznych od przeczytania tejże. My, jak pisałam z dziećmi rozmawiamy po polsku, ale jak przychodzą koleżanki i koledzy do domu to mówię do swoich po angielsku. Chociaż jak się zapędzę i powiem po polsku to też korona z głowy nikomu nie spada- wyjaśniamy, tłumaczymy koleżance o co chodziło i już. Chyba nie ma robić afery tylko dostosować się do konkretnej sytuaci.
                              • illegal.alien Re: Do wszystkich 17.11.12, 00:10
                                > Illegal, a dlaczego ta pani z Zimbabwe mowila po polsku, a nie po swojemu? Szko
                                > da, dziecko traci szanse na bycie dwujezycznym.

                                I tu wychodzi wlasnie dlaczego odbieramy cie jako wywyzszajaca i wymadrzajaca sie. Bo z gory zakladasz, ze wszystko wiesz. Akurat dziecko z przykladu jest trojjezyczne. Ojej. Teoria poszla sie... pasc.

                                BTW - moje dziecko poszlo do zlobka w wieku 13 miesiecy. Przed tym wiekiem nie zostawialam jej chetnie z nikim obcym. Nie mialam takiej potrzeby, nie chcialam. Wolalam spedzic z nia jak najwiecej czasu. I co teraz? Mam sie rozstawac z moim malutkim dzieckiem na kilka godzin dziennie (umowmy sie, wszystko ponizej tej ilosci bedzie zupelnie nieefektywne), zeby sie osluchalo z jezykiem? Glupota i to kwadratowa jak dla mnie. Poza tym nie wiem jak twoje dziecko, ale moje jest zdrowe na umysle i zdarzylo sie zorientowac, ze matka po angielsku czai i to calkiem niezle. Nie bede udawac przed nia, ze jest inaczej i debila z niej robic. I ciekawa jestem, co byc zrobila na moim miejscu, gdyby przyszlo do ciebie dziecko i powiedzialo 'mama zaspiewaj incy wincy spider'?
                                • aniaheasley Re: Do wszystkich 17.11.12, 00:20
                                  >I ciekawa jestem, co byc zrobila na moim miejscu, gdyby przyszlo do ciebie dziecko i powiedzialo 'mama zaspiewaj incy wincy spider'?

                                  Illegal, kto jak kto, ale Ty? Spodziewam sie, ze bez chwili wahania zaintonujesz czysto i wyraznie: Malutki pajaczek po lejku wodnym szedl, spadl potem deszczyk i nasz pajaczek tez :)

                                  --
                                  Ania's Poland
                                  • illegal.alien Re: Do wszystkich 17.11.12, 00:24
                                    No widzisz - caly czas mowie, ze jestem zwolenniczka OPOL i wielka jego oredowniczka i na forum chyba tez jestem tak postrzegana przez tych, co ze mna w dyskusje na ten temat kiedykolwiek weszli. Uwazam jednak, ze wszystko ma swoje granice i nie ma co z dziecka debila robic.
                                    A Incy Wincy spider ostatnio pilujemy non-stop, podobnie jak 'pitu labit' ;) (peter rabbit).
                                  • illegal.alien Re: Do wszystkich 17.11.12, 00:28
                                    No i z tym czysto to bym nie przesadzala :P Niestety, brak sluchu muzycznego u nas w rodzinie jest genetyczne - mloda tez falszuje na maksa. Szkoda troche, myslalam, ze moze chociaz ona sie wyrodzi pod tym wzgledem :)
                                    • aniaheasley Re: Do wszystkich 17.11.12, 00:39
                                      Jak Mia opanuje pomimo Twoich niekonsekwencji ;) 3 jezyki, w tym szona i polski, to bedzie mogla sobie wybaczyc brak sluchu muzycznego.

                                      Tak z ciekawosci sprawdzilam, w panstwowym rejestrze tlumaczy typu public service interpreters, jest ok. 300 Polakow, i doslownie 3 sztuki tlumaczy z szona.
                                      --
                                      Ania's Poland
                                      • illegal.alien Re: Do wszystkich 17.11.12, 00:42
                                        Od przyszłego roku w żłobku bedzie miała francuski - ciekawe co zrobię, jak każe mi po francusku śpiewać ;)

                                        Mówisz, ze W powinien zrobić kurs na tłumacza? Ciekawe jakie jest zapotrzebowanie na tłumaczy z szona, biorac pod uwagę, ze zim jest dwujezyczne :)
                                        • aniaheasley Re: Do wszystkich 17.11.12, 00:53
                                          Czyli co, wszyscy znaja angielski? Nie ma nikogo, kto znalby tylko szona? Bo jezeli tak, to chyba w ogole nie byloby zapotrzebowania na tlumaczy angielski-szona w UK, a jednak sa tacy w rejestrze, czyli ktos gdzies stwierdzil, ze warto im zrobic egzaminy, na podstawie ktorych przyjmuja do rejestru. Ale czekaj, w regulaminie cos jest napisane, ze w wyjatkowo rzadkich jezykach zasady przyjecia moga byc indywidualnie dostosowywane.

                                          --
                                          Ania's Poland
                                          • illegal.alien Re: Do wszystkich 17.11.12, 08:48
                                            Ja takich nie znam (ludzi, którzy znaliby tylko szona), ale oczywiście to nie oznacza, ze nie istnieją :) moj W miał tłumacza jak tu przyjechał i starał sie o azyl. Zeby sie pewniej czuć i costam - miał jakieś swoje pokrecone powody, niekoniecznie językowe :)
                                            • yumemi Re: Do wszystkich 18.11.12, 10:47
                                              Teraz mnie zalamalyscie:))
                                              Moje dzieci bardzo chetnie podlapuja ode mnie japonskie slowka, od dawna. Nie jestem japonka, ale mowie dobrze:) Dzieci uwielbiaja japonski, znaja okreslenia na wiele rzeczy, czasem chca slyszec cale zdania ktore powtarzaja, no naprawde znaja coraz wiecej slow, zaskoczyly mnie ostatnio bardzo. Poza tym ciagle mam wlaczone cos po japonsku, filmy, etc np taki animowany o kocie, dzieci go uwielbiaja:))
                                              Czyli tez negatywnie to wplynie na moja z nimi komunikacje, bo nie jestem rodowita Japonka z japonskim akcentem???
                                              --
                                              -----------------------------------------
                                                  • lumbago_31 Re: Do wszystkich 18.11.12, 21:36
                                                    Nie, nie jestem ekspertka. Jesli chodzi o moje dzieci to ich pierwszym jezykiem byl polski, bo na poczatku tylko po polsku mowily, teraz ich funkcjonalnie pierwszym jezykiem jest niewatpliwie angielski. Jak ich zapytasz to dla nich ojczystym jezykiem jest polski i angielski - w obu mowia swobodnie, a francuski i inne to dla nich jezyki obce. One polski i angielski wchlonely naturalnie, a jezykow obcych sie ucza, to chyba ta roznica. Wiec wydaje mi sie, ze dwujezyczni maja dwa ojczyste jezyki, trzyjezyczni trzy itd.
                                                  • aniaheasley Re: Do wszystkich 19.11.12, 09:03
                                                    No widzisz, i tutaj znowu rozchodzisz sie z wieloma osobami. Dla moich dzieci jezykiem ojczystym jest jezyk angielski. Jezyk polski jest jezykiem ich mamy, ktora kiedys, na dlugo przed ich urodzeniem przyjechala z Polski. Znaja jezyk polski bardzo dobrze, biorac pod uwage, ze uzywaja go sporadycznie, a do Polski jezdza raz na 2-3 lata na 2 tygodnie albo krocej.
                                                    --
                                                    Ania's Poland
                                                  • lumbago_31 Re: Do wszystkich 19.11.12, 22:38
                                                    Dla moich dzieci polski nie jest tylko jezykiem mamy, poniewaz nie czytam im ani nie mowie do nich po angielsku, to polski jest dla nich jezykiem domu, to ich wlasny jezyk. A Polske uwielbiaja, to kraj wakacji, ukochanych dziadkow, kuzynow, kolegow. Sa polscy a jednoczesnie brytyjscy na wskros. Wedlug mnie dwujezycznosc i dwukulturowosc moich dzieci to cos z czego beda mogly czerpac cale zycie.
                                                    Mialysmy inny cel, inne podejscie to i inny rezultat. Ty masz dzieci z jednym jezykiem ojczystym a ja z dwoma. No i w porzadku, obie jestesmy zadowolone i dzieci tez. Tylko zastanawiam sie dlaczego, jesli ktos na forum pisze, ze czyta i mowi do dziecka tylko po polsku, to Ty, z pozycji osoby ktora dlugo tu juz mieszka i duzo widziala udzielasz rad, zeby czytac po angielsku, a w miejscach publicznych mowic po angielsku do dziecka, bo inaczej bedzie wyobcowane/ niezintegrowane/ nie poradzi sobie w szkole/ im szybciej to dany immigrant zrozumie tym lepiej itd. A jesli ja polecam jednak opol czyli czytanie i mowienie do dziecka wylacznie po polsku, to Ty i inni twierdzicie, ze bzdury/ agitacja/ powinnam dojrzec do pewnych zyciowych madrosci itd. I to ja tutaj sie ponoc wymadrzam i pouczam?
                                                  • illegal.alien Re: Do wszystkich 19.11.12, 23:26
                                                    Moze dlatego (to takie moje zgadywanki), ze Ania jest na forum od lat, wszyscy wiedza jakie ma zdanie w tym temacie, nieraz o tym mowila i nie jest kims, kto pojawia sie z nikad i zaczyna nam kazania prawic? Tak sobie tylko mysle, ze to moze o to chodzi...
                                  • lucasa Re: Do wszystkich 17.11.12, 01:12
                                    aniaheasley napisała:

                                    > >I ciekawa jestem, co byc zrobila na moim miejscu, gdyby przyszlo do ciebie
                                    > dziecko i powiedzialo 'mama zaspiewaj incy wincy spider'?
                                    >
                                    > Illegal, kto jak kto, ale Ty? Spodziewam sie, ze bez chwili wahania zaintonujes
                                    > z czysto i wyraznie: Malutki pajaczek po lejku wodnym szedl, spadl potem deszcz
                                    > yk i nasz pajaczek tez :)

                                    LEJKU WODNYM??? :) :) :)
                                    Ania, Baranczakowi konkurencje robisz???? :)
                                • lumbago_31 Re: Do wszystkich 17.11.12, 10:13
                                  Przedstawiasz sytuacje tak jakby ona mieszkajac w Polsce mowila do dziecka tylko po polsku a nie w szona, a potem sie cieszysz, ze nie zgadlam, ze ona w szona rowniez sie zwraca do dziecka? Jesli ona miesza to pewnie to szona jest kulawe. Choc moze nie - wyjatki na pewno sa, ale jak mowilam ja jeszcze na wlasne oczy nie widzialam: jesli matka w UK nie mowi wylacznie po polsku do dziecka, ale raz tak raz tak, to ten polski slaby, jesli w ogole jest.
                                  Wspolne spiewanie i recytacja wierszykow jest super w kazdym jezyku. Choc ja na poczatku spiewalam po polsku tylko, teraz spiewamy sobie wspolnie co chcemy, po francusku tez. To nie to samo co zwracanie sie bezposrednio do dziecka po angielsku, czy rozmowa z nim lub czytanie po angielsku.
                                  Pewnie, ze czasem trzeba cos przeczytac lub wyjasnic przy odrabianiu lekcji po angielsku, jesli nie da sie inaczej i jesli sporadycznie to pewnie ze nie zaszkodzi. Ja staram sie tego unikac, przy odrabianiu lekcji staram sie tlumaczyc po polsku, przynajmniej sie polskiej szkolnej terminologii naucza, angielska i tak juz znaja.
                                  Rzeczywiscie w moim pierwszym poscie chyba przedramatyzowalam i wyszlo troche histerycznie. Ale akurat w przypadku autorki watku wydaje mi sie bardzo wazne zeby utrzymala wysoki poziom polskiego. Mieszka na wsi, wpadniecie w polskie getto jej nie grozi. Skonczyla szkole srednia, angielski zna jako tako. Nawet jesli super sie podszkoli z angielskiego to gdzie jej tam bedzie do poziomu jej syna juz niedlugo. Jesli zacznie sie do niego zwracac po angielsku, czytac po angielsku, nie czytac po polsku, slowem - mieszac, to wkrotce najprawdopodobniej syn bedzie zwracal sie do niej po angielsku. Nie musi tak byc, ale to prawdopodobne. Nie uwazacie ze ich komunikacja bardzo na tym ucierpi? Rowniez w wymiarze emocjonalnym, nie tylko jezykowym? Jak oni sie kiedys w przyszlosci dogadaja? W jej kulawym angielskim czy w jego mizernym polskim?
                                  • glasscraft Re: Do wszystkich 17.11.12, 10:43
                                    Znowu chyba dramatyzujesz, zeby rzeczywistosc do teorii pasowala. Dlaczego zakladasz, ze nauczony angielski musi byc kulawy? Akcent jest jedna sprawa, chociaz dziwna sprawa - pojedz sobie do Szkocji i wejdz do pierwszej lepszej smazalni ryb i zacznij sie dziwic, bo mozesz zobaczyc osobe o azjatyckich rysach twarzy, mowiaca w nauczynym angielskim i ze szkockim akcentem; o ile pewnie akcentu "pozbyc sie" moze byc ciezko, to nie znaczy, ze angielski bedzie kulawy. Wiec mysle, ze matka z dzieckiem dogada sie - i to niezle bez zadnego uszczerbku dla ich emocjonalnych potrzeb.

                                    Dla autorki watku wazne jest to, zeby poczula sie czescia otoczenia w ktorym sie znajduje. I akurat w tej konkretnej sytuacji wysoki poziom jezyka polskiego schodzi na daleki plan. Bo i jej i dziecka emocjonalne potrzeby na pewno ucierpia na tym, jak bedzie ono znalo w doskonalej polszczyznie calego Pana Tadeusza, ale za to nie bedzie mialo zadnych przyjaciol.

                                    I wlasnie to, od dluzszego juz czasu probujemy Ci przekazac - wszystko pieknie z nauczaniem dziecka wlasnego jezyka, tylko czasami trzeba nagiac sie do rzeczywistosci, nawet jezeli to znaczy "wystarczajaco dobry" poziom jezyka.
                                    --
                                    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
                                  • illegal.alien Re: Do wszystkich 17.11.12, 11:38
                                    I znowu robisz jakieś założenia, byle tylko fakty pasowały do Twojej teorii - nie, jej szona nie jest kulawe. Po prostu są sytuacje, kiedy zwraca sie do syna po polsku, a są takie, kiedy zwraca sie w szona. Kobieta mówi płynnie po polsku, po angielsku i w szona, jej syn także. Ciekawa jestem, co teraz wymyslisz, zeby udowodnić swoją teorie.
                                  • golfstrom Re: Do wszystkich 17.11.12, 14:11
                                    Mnie sie wydaje, ze ich komunikacja emocjonalna ucierpi duzo bardziej jesli:
                                    - kobieta bedzie nieszczesliwa, apatyczna i w depresji
                                    - bedzie sie martwic o przyszlosc i prace
                                    - bedzie sie czula wyobcowana i samotna

                                    Ale co tam, stworzmy sobie problem zastepczy i wmowmy jej, ze jej pradziwym problemem jest wyksztalcenie krystalicznie czystego jezyka polskiego u jej dziecka.
                                    Tak jest, jesli bedzie mowila do dziecka wylacznie po polsku to:
                                    - poczuje sie duzo lepiej w swoim srodowisku
                                    - latwo znajdzie prace, bah! praca na pewno sama do niej przyjdzie
                                    - nowi znajomi zaczna sie do niej wpraszac drzwiami i oknami
                                    - na pewno wygra na loterii

                                    A moze polski jej dziecka to jest jej problem czwarto- czy szesciorzedny?... Just sayin'
                                    • mamonia78 Re: Do wszystkich 17.11.12, 14:40
                                      > Mnie sie wydaje, ze ich komunikacja emocjonalna ucierpi duzo bardziej jesli:
                                      > - kobieta bedzie nieszczesliwa, apatyczna i w depresji
                                      > - bedzie sie martwic o przyszlosc i prace
                                      > - bedzie sie czula wyobcowana i samotna
                                      >
                                      > Ale co tam, stworzmy sobie problem zastepczy i wmowmy jej, ze jej pradziwym pro
                                      > blemem jest wyksztalcenie krystalicznie czystego jezyka polskiego u jej dziecka
                                      > .
                                      > Tak jest, jesli bedzie mowila do dziecka wylacznie po polsku to:
                                      > - poczuje sie duzo lepiej w swoim srodowisku
                                      > - latwo znajdzie prace, bah! praca na pewno sama do niej przyjdzie
                                      > - nowi znajomi zaczna sie do niej wpraszac drzwiami i oknami
                                      > - na pewno wygra na loterii
                                      >
                                      > A moze polski jej dziecka to jest jej problem czwarto- czy szesciorzedny?... Ju
                                      > st sayin'

                                      Moge jakos to zalajkowac??

                                      Jak zwykle mniej wiecej od postu 17 do 119 (na oko, nie liczylam) odpowiedzi nie dotycza postawionego pytania:-)
                                      Mam nadzieje ze nie zdolowalyscie dziwczyny jeszcze bardziej...
                                      Komunikacja emocjonalna ucierpi jak dziecku szkolne ksiazeczki po angielsku bede czytac??
                                      No prosze!
                                      Ucierpi dziecko, bo bedzie daleko w tyle za swoimi rowiesnikami od samego poczatku.
                                      Poza tym, kurcze, czy z pierwszego postu nie wynika, ze problemy dziewczyny sa spowodowane slaba znajomoscia angielskiego?
                                      I na to coniektore z was radza, zeby ograniczac dziecku angielski i szlifowac poski???!!!
                                      Zeby potem czulo sie tak samo wyobcowane??!!
                                      ...
                              • najma78 Re: Do wszystkich 17.11.12, 00:10
                                Jesli dziecko jest oswojone z jezykiem tubylczym, rozumie sporo (chocby dzieki niani ktora raz na jakis czas pobawi sie z dzieckiem po angielsku zanim trafi ono do przedszkola), to nie bedzie tak zestresowane tym ze nie rozumie i szybko zalapie.

                                Co ty z ta niania? Naprawde uwazasz, ze rodzice beda zatrudniac nianie aby z dzieckiem/mi w jezyku tubylcow rozmawiala? Po co, jesli moga a nawet powinni zrobic to sami? Tak, powinni znac jezyk i skoro podjeli decyzje zamieszkania w innym kraju to nastepnym krokiem jest asymilacja, takze dzieci a nie da sie tego zrobic bez znajomosci jezyka i uzywania go. Dlatego pewnie znajoma illegal alien mieszkajaca w Pl zamiast tylko w szona rozmawia tez ze swoim dzieckiem po polsku, bo chce aby ja i jej dziecko rozumiano i nie odsuwano sie od nich. Taka sama sytuacja ma miejsce w przypadku autorki watku jak i wielu innych osob, ktore zamieszkaly w innych krajach. Im szybciej to zrozumieja tym lepiej. Co do tych konwersacji z niania to jak czesto wg ciebie jest wystarczajaco? Z doswiadczenia (pracuje w szkole jako teaching assistant czesto z polskimi dziecmi) zapewniam cie, ze wiekszosc z dzieci, ktore trafiaja do przedszkola/szkoly w wieku 3-4 lat po takim swiadomym albo nie OPOL nie zna jezyka angielskiego i 3h dziennie 5 razy w tygodniu to zazwyczaj za malo na opanowanie przez 10-18 m-cy, bo te dzieci wracaja do swoich rodzicow, ktorzy rozmawiaja z nimi tylko w jezyku polskim tak samo jak znajomi (innych najczesciej nie maja, pomijajac kontakty w pracy) czytaja im tylko po polsku, ogladaja tylko polska tv itd. Te dzieci w szkolach katolickich (do tych najczesciej trafiaja) gdzie jest wiecej polskich dzieci tworza takie same grupy-getta jak rodzice, bawiac sie tylko z kolegami mowiacymi po polsku i sa do tego zachecani przez rodzicow, bo im tez tak wygodniej. Dzieci w wieku 3lat+ uzywaja juz mowy i to w dosc duzym zakresie dlatego w przeciwienstwie do roczniakow i dwulatkow zdaja sobie z tego sprawe i przezywaja z tym zwiazane problemy emocjonalne. Dopiero edukacja szkolna w dluzszym wymiarze czasu zmusza te dzieci do poznania jezyka, potem juz nie ma problemu.
                                Oczywiscie dwujezycznosc swietna sprawa, ale osiagana w sposob naturalny, bez przymusu i absurdow typu niania do czytania ksiazeczek ze szkoly.
                              • golfstrom Re: Do wszystkich 17.11.12, 00:18
                                > Profesor Cieszynska poleca mowienie do dzieci wylacznie w swoim wlasnym jezyku
                                > etnicznym ale i jest bardzo przeciwna rzucaniu ich do przedszkola "na gleboka w
                                > ode" ze wzgledu wlasnie na koszt emocjonalny.

                                No wlasnie. Jakos kazda z oob, ktora doradza - z braku lepszego slowa - asymilacje, pisze z perspektywy przemyslanego kosztu emocjonalnego. Ty to nazywasz "niezadawaniem sobie trudu" - o ile jeszcze dobrze rozrozniam konotacje wyrazen w jezyku polskim, jest to dosc negatywna ocena. Trudno nie posadzac Cie o wywyzszanie sie, kiedy w ten sposob podsumowujesz cudze priorytety. Gdyby jeszcze te matki "nie zadawaly sobie trudu" bo im sie nie chce i wola ten czas przeznaczyc na ogladanie I'm a Celebrity. Nie, one to robia w imie wyznawanych przez nie same (a nie przez Ciebie) wartosci, w imie tego, co jest dla nich wazne w zyciu. A Ty probujesz przekonac, ze najwazniejsza jest polskosc. OK, DLA CIEBIE jest najwazniejsza. To, ze dla kogos innego nie jest, to nie znaczy, ze Twoje wartosci sa do kitu i nie musisz ich bronic atakujac innych.

                                > Nic mi do tego jak kto wychowuje swoje dzieci, wolna wola, przeciez zaznaczam c
                                > o chwila.
                                Nic Ci do tego, a jednak jestes tak bardzo wyczulona na to, kto do kogo jak mowi, gdzie, jakie swieta obchodzi a jakich nie obchodzi.

                                > Kazdy z nas robi co uwaza za stosowne, ale moge miec chyba swoja opinie na ten temat.
                                Na temat tego, co robia inni? Pewnie, ze mozesz. Jestesmy ludzmi i jest nam dana zdolnosc formowania opinii i wydawania sadow. Co robimy ze swoimi opiniami to juz kompletnie inna sprawa. Ja np. uwazam, ze branie slubu koscielnego podczas gdy nie wierzy sie w nauke KK na temat wspolzycia seksualnego, dziewictwa Maryi, kaplanstwa kobiet oraz celibatu jest bez sensu, bo trzeba klamac przy spowiedzi (czyli popelniac swietokradztwo wg zasad tegoz KK a potem z tym siwetokradztwem isc do komunii, czyli brnac dalej). Zyje juz wystarczajaco dlugo, zeby wiedziec, ze 90% moich znajomych ma w dupie ww. nauke na ww. tematy a i tak bierze slub koscielny. I co, tez mam zaczynac rozmowy od "Jesli jestes powaznym Katolikiem, to udowodnij mi ze..."? Czy moze pozwole ludziom podejmowac decyzje za siebie, nie bede badac, kto jaki bral slub, czy wierzy w to, w co ma wierzyc i czy klamal przy spowiedzi, i bede sie interesowala wlasnym sumieniem?

                                Boze drogi, nie chodzi o to, zeby nie miec zdecydowanych pogladow i nie miec w zyciu pasji. Chodzi o to, zeby nie robic freakow z ludzi, ktorzy tej pasji nie podzielaja.
                  • shorewood Re: Do wszystkich 15.11.12, 22:22
                    Tak założyłam konto żeby móc napisać, innaczej się da. Bywałam na forum, ale ponieważ nie miałam pytań ani nie mogłam udzielić rad, bo są osoby, które wiedzą więcej, zwlekałam z rejestracją. Niestety, jak pisałam wcześniej, takie wstręty mnie poprostu zniechecały. I jak widać, nie myliłam się co do Twojej osoby, z góry zakładasz, że założyłam anonimowe konto, żeby swoim "wywodem" się wyżyć, ulżyc sobie, czy co tam się w Twojej głowie zrodziło. A czy Twoje konto nie jest przez przypadek anonimowe? Są tam Twoje dane osobowe? Wątpię...
                    Gdybym chciała brać udział w dyskusjach, blokowanie niektórych użytkowników, uczyniłoby je bezsensownymi, nie uważasz?
                    Jako nieużytkownik forum, nie sądzę abym miała prawo zwracać się do założycieli z reklamacjami dotyczącymi moderatorów. Chiałam podzielić się swoimi spostrzeżeniami, i zwrócić najzwyczajniej uwagę na niestosowność niektórych wypowiedzi.
                    Nie ukrywam, że piszę to wszystko z pewnym rozżaleniem, liczyłam na zawarcie wartościowych znajomości, liczyłam na akceptację ze strony rodaczek i ich wsparcie, z gotowością do służenia swoimi doświadczeniami, czy wiedzą, ale jak widzę trzeba się mocno pilnować, bo inność, czy śmiałość w wypowiadaniu swoich opini, szczególnie różnych od opinii ogółu, nie jest tu mile widziana, a i nowi nie mają lekko.
                    Rządź i dziel, to królestwo jest Twoje.