Dodaj do ulubionych

Karmienie piersią, naprawdę takie straszne?

30.06.13, 10:02
Jestem w ciąży i zamierzam karmić piersią. Mówię o tym "doświadczonym" znajomym- matkom, przeglądam internet, ba, nawet ulotki i poradniki od lekarza i dochodzę do wniosku, że karmienie piersią to jakaś okrutna tortura dla matki! W ulotkach co prawda piszą "tylko" że przede mną sporo pracy i że mam się nie zniechęcać, za to znajome karmiące piersią (a raczej usiłujące) i historie w internecie opisują ten proces jako koszmar. Pogryzione do krwi sutki, piersi których nie da się nawet ubrać w stanik, bo są tak bolesne, siniaki, zapalenie piersi, ostre dyżury, dziecko, które nie potrafi nauczyć się ssać, wstawanie co chwilę i usiłowanie nakarmienia dziecka nawet przed dwie godziny, bo dziecko nie umie jeść, zasypia, mleko nie chce lecieć itd. Do tego problemy z laktacją, albo brak pokarmu albo nawał, bolesne odciąganie itd itd
Nie zamierzam się tym zniechęcać i chcę spróbować tak czy siak, ale nikt poza położną mnie do tego nie przekonuje... Koleżanki w najlepszym przypadku wzdychają i mówią "no cóż, możesz spróbować, ja też usiłowałam karmić piersią i po dwóch tygodniach się poddałam". Jakim cudem ludzkość przetrwała jeśli naturalne karmienie jest tak trudne i bolesne? Powiedzcie, że chociaż Wy miałyście lepsze doświadczenia.
Edytor zaawansowany
  • 30.06.13, 10:41
    dla mnie bylo straszne i tragiczne. dla kolezanek- rowniez. zapalenie piersi, guzki w srodku, nacinania, krwawiace sutki, bol i goraczka od nawalu pokarmu, kazda pozycja do karmienia byla niewygodna- naciete krocze po porodzie bolalo, do tego plecy, poprostu tragedia. Dodatkowo w Pl, jeszcze wtedy, byl (jest?) cholerny nacisk na karmienie piersia, polozne pomagaly, najgorsze przezylam wracajac do domu. Owczesna tesciowa wtracajac sie zapewniala ze to najlepsze dla dziecka, ze musze, ze powinna, dlaczego nie chce itp.Czulam presje otoczenia i nacisk.Bylam tym zmeczona, dostalam depresji poporodowej. Karmilam piersia 6 tygodni. Schudlam do wagi 38 KILO , wygladalam jak zombie, nie mialam na nic sily, (zawsze bylam szczupla ale nie az tak wychudzona), wygladalam jak anorektyczka. Organizm na szczescie sam dal znak ze dluzej nie pociagnie i przestal produkowac pokarm. Przeszlam z ulga na butelke.
  • 30.06.13, 10:45
    dodam jeszcze ze dlugo wracalam do siebie, natomiast dziecko bardzo zdrowo sie chowalo. Do dzis nie choruje. Wyssala najlepsze :) Teraz jestem w drugiej ciazy, duzo sie zmienilo, nie mieszkam w Polsce, mam inna sytuacje i mam zamiar karmic ok 6 tyg piersia ale bez zmuszania. Jezeli bede uwazala ze nalezy przestac, zrobie to chocby i po tygodniu. Duzo zalezy od komfortu matki i mozliwosci wyboru. Tej kiedys kobiety nie mialy, wiec ludzkosc musiala przetrwac dzieki naturalnemu karmieniu- mimo meczarni zadna matka nie pozwoli umrzec dziecku z glodu :)
  • 30.06.13, 11:16
    Ja Ci napisze pozytywnie o karmieniu piersia:) Nie rozumiem jak mozna chciec bawic sie w butelke majac piers "pod reka";)
    Mysle, ze duzo daje przygotowanie jeszcze w ciazy, poczytanie o laktacji o prawidlowym przystawianiu dziecka. Wiele problemow przy karmieniu bierze sie z tego, ze matki podaja dziecku smoczek, ktory zaburza ssanie malucha stad te pogryzione , bolesne brodawki, bo inaczej ssie sie smoczek a inaczej piers.
    Mialam zastoje, ale nie bardzo bolesne, oklady z kapusty mi pomogly, mialam problemy z przystawianiem, ale HV i moja konsekwencja na szczescie tez problem rozwiazaly, fajne forum o karmieiu piersia jest tez na gazecie.
    Plusy karmienia sa ogromne, pomijajac te oczywiste, zdrowotne, nie do przecenienia to jeszcze ta wygoda i oszczednosc, zero butelek, smoczkow, sterylizatorow i innych gadzetow. Piers pomaga sie uspokoic maluchowi, pomaga przy bolesnym zabkowaniu, daje poczucie bezpieczenstwa.
    Synka karmilam w sumie przez ponad 3 lata, w czasie ciazy, po porodzie karmilam dwojke, teraz karmie coreczke 2 lata.
    Karmienie to super sprawa w razie problemow warto skorzystac z fachowej pomocy, zeby sie nie zniechecic.
    Pozdrawiam:)
    --
    Eco Forum UK
  • 30.06.13, 12:12
    londynwarszawaparyz napisał(a):

    > dla mnie bylo straszne i tragiczne. dla kolezanek- rowniez. zapalenie piersi, g
    > uzki w srodku, nacinania, krwawiace sutki, bol i goraczka od nawalu pokarmu, ka
    > zda pozycja do karmienia byla niewygodna- naciete krocze po porodzie bolalo, do
    > tego plecy, poprostu tragedia.

    Koszmar po prostu, straszne jak cos takiego czytam:(( Na bol krocza daje sie srodki przeciwbolowe, nie ma prawa bolec..
    Zeby od nawalu doszlo do zapalenia i ropnia i nacinania, po drodze personel szpitalny i polozne maja iles szans aby taka sytuacje naprawic. Tyle ze to by oznaczalo ze musialby tam byc ktos kto ma jakas wiedze o laktacji (typowa polozna niestety jej nie ma), oraz checi i czas zeby usiasc przy matce i spedzic kilka godzin dziennie uczac ja karmic.
    I tak dlugo karmilas biorac pod uwage okolicznosci.
    --
    -----------------------------------------
  • 30.06.13, 11:05
    mysle, ze wynika to glownie z braku pomocy kogos, kto zna sie na rzeczy (dawniej w malych spolecznosciach na pewno kobiety pomagaly sobie i uczyly mlodsze)
    yumemi robila kurs w tym kierunku i na pewno ci cos ty dopisze

    ja karmilam oboje, z pierwszysm bylo ciezko bo nie umialam jej dobrze prystawiac, ale nie mialam zadnych zapalen, guzkow, krwawien, musialam natomiast wiele razy od ok 4-5 tygodnia dawac butelke ok 5-7 wieczorem bo plakala z glodu, ale jak obie nauczylysmy sie, to od 3-go miesiaca nie musialam :)

    z mlodszym wogole nei bylo problemu - przystawilam go do piersi i od razu pieknie jadl, ale ja bylam wtedy doswiadczona mama :)

    tak juz jest, ze te, ktorym idzie to latwo nie pisza, bo dla niech to oczywiste, ze jest latwo

    karmilam oboje do 15 miesiaca
  • 30.06.13, 11:27
    Na pocieszenie napisze ze moze być też całkiem bezproblemowo;-) Wykarmiłam dwójkę i nie wiem co to jakieś guzki, krwawienia czy zapalenia piersi. Popros w szpitalu po porodzie zeby nauczyli Cię dobrze przystawiać i nastaw sie na wiszenie na piersi a powinno być dobrze. Z tego co widzę po moich koleżankach to głównym problemem było właśnie to jedzenie co chwila więc dziecko na bank jest głodne i trzeba dać butelke a niestety malutkie dzieci chcą ssać bo mają taką potrzebę, niektóre zadowolą się smokiem, moje nie chciały;-) A i pamiętaj mleko tworzy się w głowie a nie w cyckach;-) Nie nastawiaj się że będzie horror bo wcale tak być nie musi a jeśli nie będziesz karmić to i tak tragedii nie będzie:-)
    --
    Starszy brat 2008
    Młodsza siostra 2010
  • 30.06.13, 11:36
    Moja rada nastaw sie pozytywnie. Ja mam troje dzieci. Pierwszego nie dałam rady karmić, po prostu nie umialam jej przystąpić do piersi i mała nie przybierala na wadze. Nikt mi tez jakos w tym względzie nie pomógł. HV kazała przejść na butelkę. Miałam ogrom pokarmu więc przez 3 miesiace ściągalam mleko i podawalam w butelce.
    Przy drugim sie uparlam, metoda prób znalazłam dogodną dla nas obu pozycje i udało sie. Karmiłam do 7 mego mies. Ale muszę przyznać ze mały był bardzo spokojny i cierpliwy. Dodam, ze nie miałam zastanów mleka czy krwawiacych skutków.
    Trzecie ma obecnie 7 mies i dalej Karmie piersia. Z tym na początku było troche trudno, bo raz ssal dobrze raz nie. Wieczorami miał ataki złości, nie mozna było go do piersi przystawic bo sie darł jak opetany więc pomagała butelka. Używana sporadycznie do ok 4 mies. Pare razy trafił sie zastój mleka, ale szybko sobie radzilam rozmasowujac zgrubienia pod ciepłym prysznicem i lykajac i ibuprofen na zalecenie położonej. Fakt jak masz noworodka w domu to ma sie wrażenie, ze non stop karmisz, ale ten czas szybko mija. Polecam ci forum karmienie piersia i głowa do góry pozytywne nastawienie może zdziałać cuda.
  • 30.06.13, 11:54
    Karmienia piersia trzeba sie nauczyc, mi to zajelo jakis tydzien, z czego piec pierwszych dni spedzilam w szpitalu. O piersi nie mialam pojecia zielonego, wydawalo mi sie to nieco obrzydliwe, ze ktos mnie bedzie ssal, ale chwile po porodzie jakims cudem nie dano mi alternatywy. Ja nigdy nie bylam karmiona piersia. Przed porodem moje piersi nie urosly, nic z nich nie kapalo, w sumie myslalam, ze wybiore butle, ale urodzilam trzy tygodnie przed terminem i nie zdazylam zakupic osprzetu. Polozna przystawila dziecko, mala dziamgala powietrze, dano mi laktator, ktory zmasakrowal mi sutki, potem kazano wyciskac mleko do strzykawki recznie. Kosmos, ale ja durna nie wiedzialam jak sobie radzic. Dziecko mi zaczelo leciec przez rece, wiec dano jej jedna butle cow&gate i wtedy poszlo i u mnie. Zaczelam ja przystawiac po swojemu, nie denerwowac sie, przytulac duzo wiecej, bo przestalam sie bac brac ja na rece itd. Laktacja ruszyla, nie mialam zadnych nawet najmniejszych guzkow, zastojow, piersi po laktatorze smarowalam przez pare dni takim kremem do sutkow z bootsa i sie wyleczyly pieknie, raz jeden jedyny przesiakla mi bluzka jak nie karmilam z 6 godzin, bo sie mala ululala. Nie musialam nosic wkladek, staniki pasowaly na mnie te przedciazowe, koronkowe tez nosilam, nic nie draznilo. Poza tym absolutne zero problemow, karmilam 3,5 roku, dziecko odstawilo sie samo wtedy kiedy bylo gotowe. Przede mna drugi porod i bardziej sie stresuje tym, czy uda mi sie urodzic naturalnie niz karmieniem, bo wydaje mi sie, ze jesli ja sie nauczylam karmic, to kazdy sie nauczy. Jedyne co, to przez pierwsze dwa miesiace mialam przerywane noce, bo dziecko karmione piersia raczej sie nie zapcha na noc, zeby potem spalo do rana. Plus jest taki, ze da sie karmic na pol spiaco i nie trzeba wstawac i niczego mieszac, podgrzewac, sterylizowac, nie trzeba odbekiwac itd.
  • 30.06.13, 12:00
    Nie sluchaj tych co zniechecaja.

    Mam 2 dzieci, oboje karmilam piersia, zupelnie bezproblemowo i nawet to lubilam - nie wspomne juz o wygodzie, gdzie nie trzeba sie bawic w butelki, podgrzewanie itd. po prostu wyciagasz piers i podajesz.

    Jednak bardzo polecam "breastfeeding workshops" jesli w Twojej okolicy sa dostepne. Ucza tam roznych pozycji przystawiania, pokazuja dziesiatki zdjec dobrze i zle przystawionych dzieci, tlumacza, pokazuja jak masowac piersi, sciagac recznie pokarm, ale nie zrobic sobie krzywdy. Mysle, ze to dalo mi dobre podstawy do rozpoczecia karmienia. No i w razie gdyby cos nie szlo to zawsze mozna poprosic o doradce laktacyjnego (breastfeeding advisor), nawet juz w szpitalu, zeby doradzil i sprawdzil jak idzie Wam karmienie.

    No i powodzenia zycze

    p.s. tez nie mialam guzkow (tzn. czasem czulam cos, ale cieply oklad czy prysznic i lekkie glaskanie piersi pomoglo od reki), zapalen, krwawien, ani nawet pogryzionych sutkow
  • 30.06.13, 12:04
    Pogryzione do krwi sutki, piersi których nie
    > da się nawet ubrać w stanik, bo są tak bolesne, siniaki, zapalenie piersi, ostr
    > e dyżury, dziecko, które nie potrafi nauczyć się ssać, wstawanie co chwilę i us
    > iłowanie nakarmienia dziecka nawet przed dwie godziny, bo dziecko nie umie jeść
    > , zasypia, mleko nie chce lecieć itd. Do tego problemy z laktacją, albo brak po
    > karmu albo nawał, bolesne odciąganie itd itd

    Tak , jest straszne jesli ludzie czesto (poza wyjatkowymi przypadkami) utrudniaja sobie zycie na wlasne zyczenie.
    Czyli np ciesza sie ze noworodek spi 6h z rzedu, zamiast pilnowac zeby dziecko ssalo. Daja smoczki, daja butelki. Dokarmiaja bo uznaja ze fakt iz dziecko chce czesto ssac i placze to koniecznie musi byc oznaka glodu.
    Nie wiadomo po co odkladaja noworodka do lozeczka -noworodek o takim wynalazku nie slyszal, noworodek ma gps'a ktorego mu daly lata ewolucji i jak kazdy inny ssak ma instykt zachowawczy ktory kaze mu budzic sie kiedy mamy nie ma obok. ludzie walcza z ta potrzeba bliskosci ile sie da, smoczkami, odkladaniem wlasnych stanikow do lozeczek (bo 'czuje' zapach mamy), czym sie da. Bo przeciez po porodzie trzeba od razu wrocic do normalnego zycia:)
    Zamiast sobie dac czas, na odpoczynek, na karmienia non stop ktore oznaczaja ze mozna sobie dvd poogladac, i ksiazke poczytac, z dzieckiem przy piersi.

    Do tego problemy z laktacją, albo brak po
    > karmu albo nawał, bolesne odciąganie itd itd
    Nie ma braku pokarmu, jest tylko niewlasciwa technika ssania. W niezmiernie rzadkich przypadkach (np galopujaca anemia u matki) moze byc troche trudniejsze to rozbudzenie laktacji ale nie brak pokarmu.
    Nawal - na nawal po prostu trzeba przystawiac dziecko do piersi czesto.
    Odciaganie - kolejny dodatek stresujacy, nie wiadomo po co. Najlepszym odciagaczem jest dziecko.

    Jak pogadasz z kazdym kto mial problemy z karmieniem - zawsze jest jakis powod. Zwykle ingerencje, brak czasu zeby dac dziecku nauczyc sie ssac, smoczki, nakladki i inne.
    Napatrzylam sie na wiele, bo robilam studia z breastfeeding counselling i prowadzilam wypozyczalnie laktatorow szpitalnych dla NHS.
    --
    -----------------------------------------
  • 30.06.13, 12:10
    Za szybko wyslalam:)
    Poza utrudnianiem sobie zycia - dochodzi caly aspekt szpitalny i zero pomocy dla matek.

    Szpitale (niestety glownie w PL) gdzie pomoc polega na ocenaniu ksztaltu sutka (i mit o 'plaskich brodawkach), o nauce ssania poprzez lapanie matce piersi i wciskaniu dziecku do buzi (nie ma szans zeby zlapalo dobrze w ten sposob, a dla matki to koszmarny stres i oczywscie moze to wplynac na splyw pokarmu).
    plus chroniczny brak wiedzy u personelu na temat karmienia.. wmawianie matkom ze powinny karmic z zegarkiem w reku, ze piersi maja byc przepelnione, ze jak dziecko placze to musi od razu byc glodne wiec trzeba dokarmiac.
    Itp.
    Ingerencja za ingerencja. A karmienie piersia potrzebuje spokoju, czasu, kladzenia sobie dziecka na piersi i nie gonienia do kuchni i do sprzatania:)
    Super pomocne sa chusty, dziecko moze w nich ssac i spac itp.

    Ja mialam problemy przy pierwszym, na wlasne zyczenie, bo dziecko chcialo ssac czesto (nie dziwne, tak mu natura kazala), wiec dawalam mu smoczek, dzieki czemu zaczal gorzej lapac piers, przez co porobily sie ranki na otoczce, w ktore pieknie wlazla grzybica, bol nie do zniesienia. Wywalenie smoczkow, butelek i praca nad karmieniem i przystawianiem (okazalo sie ze pare milimetrow lepszego zassania robi cuda).
    Przy drugim dziecku - tylko chusta i karmienie na zadanie. Raz dostala smoczka tylko od tesciowej i od razu potem mi zle zlapala piers. To byl jedyny raz kiedy widziala smoczka na oczy:)))
    --
    -----------------------------------------
  • 30.06.13, 12:30
    yumemi moje dziecko "dzieki" poloznym w Pl zaczelo od smoczka (bez mojej wiedzy kiedy przysnelam nakarmily mloda), dziecie spalo i po 10 godzin, proba obudzena na karmienie konczyla sie jednym pociagneciem i zasnieciem przy piersi, spalo w lozeczku bo lubilo i ogolne nie bylo z tych "przy mamie non stop", odmienilo sie mlodej dopiero okolo 6 miesiaca i od tego czasu jest "przylepa", z roznych powodow byla karmiona na zmiane odciagnietym mlekiem z butelki i piersia

    i mimo tego karmilam mloda bez problemow do 8 miesiaca, kiedy sama zrezygnowala na rzecz stalych pokarmow

    tak wiec moze lagodniej z tym rzucanem gromow na "wygodne" matki, ktore odloza do lozeczka albo podadza smoczek, bo jedno drugiego nie wyklucza
  • 30.06.13, 12:43
    almamag napisała:


    > i mimo tego karmilam mloda bez problemow do 8 miesiaca, kiedy sama zrezygnowala
    > na rzecz stalych pokarmow
    >
    > tak wiec moze lagodniej z tym rzucanem gromow na "wygodne" matki, ktore odloza
    > do lozeczka albo podadza smoczek, bo jedno drugiego nie wyklucza

    To jakim cudem dziecko w wieku 8 miesiecy calkowicie rezygnuje z mleka? W czasie kiedy mleko jest nadal bardzo potrzebne?
    Zwykle takie przedwczesne odstawianie to typowy efekt wlasnie smoczka. Rozumiem ze oprocz piersi zadnego innego mleka nie bylo?
    To co opisujesz to dosc klasyczny, tyle ze 'opozniony' efekt posmoczkowy, na forum kp czesto sie pojawia, specjalisci od laktacji mowia o smoczkach jako o 'rosyjskiej ruletce', nie wiadomo kiedy moze nabroic:)
    Problemu nie ma jesli matka z gory zaklada ze chce krotko karmic.

    I moze troszke mniej emocji, Almamag, nie wiem czemu slow typu 'gromy' i 'demonizowanie' uzywasz;) Spokojnie:)


    --
    -----------------------------------------
  • 30.06.13, 13:29
    yumemi jak mam do czynienia z fundamentalista karmienia piersia to mi sie emocje wlaczaja

    rzeczywiscie, dziecko 8-miesieczne zainteresowane pokarmami stalymi, jedzace bez problemu warzywa, zupki itp. ktore wczesnej bez problemu przez 8 miesiecy radzilo sobie z piersia (oczywiscie ze stopniowym wlaczaniem innych pokarmow) i nagle ma "opozniony efekt posmoczkowy", wiekszej bzdury nie slyszalam
    rozumiem, ze karmic trzeba co najmniej do 6 roku zycia?
    wszystko wczesniej bedzie opznionym efektem posmoczkowym?

    rzucasz gromy na lozeczka, smoczki i butelki, jakby byly wymyslem osotatniego stulecia jedynie i strasznym odstepstwem o naturalnego wychowania dziecka
    demonizujesz piszac, ze smoczek = pogryzione piersi i grzybica (nie napisalas, ze moze sie zarzyc, a ze tak wlasnie JEST)

    wiec duzo emocji i fundametalizmu to raczej z Twojej strony, a malo zdrowego rozsadku
  • 30.06.13, 13:43
    almamag napisała:

    > yumemi jak mam do czynienia z fundamentalista karmienia piersia to mi sie emocj
    > e wlaczaja

    Efekt obronny,czyli atak bo nie mamy argumentow:))

    Pytam wiec jeszcze raz, Twoje dziecko dostajac pokarmy stale w wieku 8 mcy odstawilo sie od piersi, czyli calkowicie od mleka?

    > rzeczywiscie, dziecko 8-miesieczne zainteresowane pokarmami stalymi, jedzace be
    > z problemu warzywa, zupki itp. ktore wczesnej bez problemu przez 8 miesiecy rad
    > zilo sobie z piersia (oczywiscie ze stopniowym wlaczaniem innych pokarmow) i na
    > gle ma "opozniony efekt posmoczkowy", wiekszej bzdury nie slyszalam
    Niestety bzdura ogromna jest to ze usilujesz sobie wmowic ze to normalne ze dziecko dostajac stale pokarmy nie potrzebuje juz zadnego mleka - bo skoro odstawia sie samo od piersi?
    Chyba ze usilujesz wmowic sobie ze podawanie substytutow piersi nie ma zadnego znaczenia?


    > wiec duzo emocji i fundametalizmu to raczej z Twojej strony, a malo zdrowego ro
    > zsadku
    Niestety emocje wychodza przede wszystkim z Twojej strony:)) Na temat laktacji wyraznie wiesz niewiele, na temat techniki ssania tez nie.
    Oraz mylisz pojecia:) Czym innym jest po prostu nie miec ochoty karmic, albo chciec karmic krotko, podawac butelke smoczki i ulatwic sobie odstawienie dziecka od piersi, a czym innym jest wmawiac sobie i otoczeniu ze dziecko ktore odstawia sie od piersi w wieku 8 miesiecy nie ma zwiazku z tym ze dostaje substytuty tejze piersi.
    Skup sie prosze na faktach, nie na wyciaganiu pelnych emocji hasel o fundamentalizmie, demonizowaniu i gromach:)
    Dla mnie temat laktacji to czyste fakty, procesy fizjologiczne, na emocje nie mam miejsca.

    --
    -----------------------------------------
  • 30.06.13, 13:54
    yumemi nie ma snsu z Toba dyskutowac bo fanatyczka jestes, i to bardzo specyficznej szkoly doradzcow laktacyjnych
    nagle jak Ci wytknelam to to juz piszesz, ze smoczek moze ale nie musi (zmienilas zdanie?)

    co do mnie i mojego dziecka, nie znasz go i nie wiesz co i jak jadlo, nie wiesz jakie mialo preferencje, ale stawiasz "diagnoze" , bo wiesz lepiej, bo u wszystkich dzieci proces przechodzenia na pokarmy stale jest identyczny i ksiazkowy - to jest najlepszy dowod na fanatyzm

    podwazasz moja wiedze (ale tak naprawde nigdzie nie pokazalas gdzie tej wiedzy nie mam),
    a Twoja jest niepodwazalna, atakujesz innych jednoczesnie oskarazajac o atak
    wspolpracuje z wieloma rozsadnymi doradcami laktacyjnymi, sama mlode mamy do nich wysylam, ale zaden z nich nie jest fanatykiem, zadnego nie dziwilo zachowanie mojego dziecka
    ale pewnie oni sa zli i niedouczeni a Ty masz monopol na prawde i zdolnosci telepatyczne
  • 30.06.13, 14:05
    almamag napisała:

    > yumemi nie ma snsu z Toba dyskutowac bo fanatyczka jestes, i to bardzo specyfic
    > znej szkoly doradzcow laktacyjnych
    > nagle jak Ci wytknelam to to juz piszesz, ze smoczek moze ale nie musi (zmienil
    > as zdanie?)

    Smiac mi sie chce:))) Nie czytasz a potem wyskakujesz z czyms takim:))
    Ale mi wystarczy to co napisalas na dole tego watku o stymulowaniu piersi na 4 tygodnie przed porodem.
    Emocje gora, epitety tez, dla mnie koniec dyskusji.

    reagujesz typowo dla kogos kto nie ma konkretnych argumentow, wiec atakuje personalnie. Smutne troche.
    I nadal nie napisalas czy Twoje dziecko calkowicie odstawilo sie od mleka, ale oczywiscie lepiej sobie cos wmawiac:)

    sama mlode mamy do ni
    > ch wysylam, ale zaden z nich nie jest fanatykiem, zadnego nie dziwilo zachowani
    > e mojego dziecka
    Ale mnie tez nie zdziwilo:)) Dziecko dostawalo substytuty piersi i tyle, normalne ze sie wczesnie odstawi :) I nigdzie Ci nie pisalam ze masz karmic do naturalnego odstawienia ok 2-3 urodzin (czyli wiek kiedy dziecko juz mleka nie potrzebuje). Tylko nie wmawiaj sobie ze to naturalne odstawienie od piersi:)
    --
    -----------------------------------------
  • 30.06.13, 14:18
    Wiesz o co w tym wszystkim chodzi?
    Ja podaje wylacznie suche fakty, to co jest znane na dzien dzisiejszy w nauce o laktacji, (a troche w tym temacie sie ksztalcilam) nic wiecej. Ty sie wkurzasz, reagujesz gwaltownie, rzucasz epitety w moja strone. Tylko dlatego ze te fakty nie pasuja do tego co sobie w tym temacie myslalas.
    To normalna reakcja, wiec mnie nie dziwi:) Ale rozmawiac sie nie da.

    --
    -----------------------------------------
  • 30.06.13, 14:19
    almamag - czy niemowle przestalo ssac piers czy przestalo wogole pic mleko w wieku 8 miesiecy?

    z tego co rozumiem, to nie masz doswiadczenia w karmieniu wylacznie piersia
    bo albo mialas piers i butelke albo, piers, butelke i staly pokarm

  • 30.06.13, 12:11
    narzekaja te, ktore nie umialy karmic.
    ja mialam problem na poczatku, wlasnie dlatego, ze nikt mi tego nie wytlumaczyl... ale sama doszlam co do czego, bedac tydzien w szpitalu dopiero po paru dniach trafilam na doradczynie, ktora pokazala co I jak. wsluchalam sie jednak w instynkt I jakos poszlo :)
    nie mialam nigdy nawalow, zastojow itp.

    teraz sama zajmuje sie doradztwem I widze jak wiele kobiet zyje w przeswiadczeniu, ze to boli, ze ni ebeda miec pokarmu itd... wiele polek wynosi te bzdury " z domu" lub od zyczliwych kolezanek.
    na szczescie sa doradczynie laktacyjne, ktore chetnie pomagaja :)

    jesli nauczysz sie prawidlowo przystawiac maluszka, zaufasz poloznej to sie uda. trzeba tylko chciec.
    --
    Dominika 04.10.2007 r. godz. 21:06, 4820 gr.

    fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2197216,2,2,DSC00173.html
  • 30.06.13, 12:15
    agg3 napisała:

    >
    > jesli nauczysz sie prawidlowo przystawiac maluszka, zaufasz poloznej to sie uda
    > . trzeba tylko chciec.

    Zwykle tak... jednak jesli matka zacznie dawac smoczka, dziecko zacznie gorzej ssac, pojawi sie grzybica i koszmarny bol - sama nie da rady.
    Jesli dziecko ma za krotkie wedzidelko - polozna nie zawsze potrafi to ocenic -bedzie problem.
    Fakt ze trzeba tylko chciec ale niedawno mialam sytuacje gdzie dziecko mialo takie problemy ze trzeba bylo oprocz przystawiania uczyc mame breast compression (przecietna polozna nie wie co to), itp. Fakt ze matka bardzo chciala karmic..
  • 30.06.13, 12:33
    Zwykle tak... jednak jesli matka zacznie dawac smoczka, dziecko zacznie gorzej
    > ssac, pojawi sie grzybica i koszmarny bol - sama nie da rady.

    yumemi i po co to demonizowanie, nie kazde podanie smoczka skonczy sie u matki grzybica i koszmarnym bolem, twoj jest pierwszym takim przypadkiem o ktorym slysze, a pracuje sporo z mlodymi mamami

    przegiecie w zadna strone nie jest dobre
  • 30.06.13, 12:39
    > yumemi i po co to demonizowanie, nie kazde podanie smoczka skonczy sie u matki
    > grzybica i koszmarnym bolem, twoj jest pierwszym takim przypadkiem o ktorym sly
    > sze, a pracuje sporo z mlodymi mamami
    >
    > przegiecie w zadna strone nie jest dobre

    To nie jest demonizowanie tylko fakty. Idz na forum kp, jestem tam od ilus lat i wraz z paroma dziewczynami ktore tez tam pomagaja, swoje juz widzalysmy.
    Plus zwykle badania statystyczne: ponad polowa dzieci przy smoczkach ma problemy z karmieniem.

    Zreszta czysta logika i znajomosc fizjologii laktacji wystarczy. Ssanie piersi (ktore jako takie ssaniem nie jest, stad okreslenie 'milking') to cos zupelnie innego niz ssanie smoczka i wielu dzieciom to po prostu psuje karmienie.
    Ssanie smoczka, to tak jak ssanie kciuka wlasnego. Ssanie piersi, to nie ssanie tylko masowanie jezykiem otoczki, cos jakby ssanie wlasnego przedramienia, zupelnie inna technika, inne ukladanie jezyka.
    Dzieci ktore przenosza ten uklad jezyka na piers, lapia piers zbyt plytko.

    szmarnym bolem, twoj jest pierwszym takim przypadkiem o ktorym sly
    > sze, a pracuje sporo z mlodymi mamami
    czyli wszystkie karmia bezproblemowo minimum rok, bez dokarmiania, bez problemow? To dosc ciekawe:) I ile ich jest? Bo troche badan w tym temacie robiono i rezultaty sa zupelnie inne. Po 6 tygodniach juz tylko mniejszosc matek i w UK i w Polsce karmi piersia.
    No chyba ze te statystyki tez nazwiemy deomonizowaniem:)

    --
    -----------------------------------------
  • 30.06.13, 13:27
    hmm, to chyab roznie bywa, moj syn mial podana butelke juz w pierwszej dobie, bo polozne nie mialy czasu podejsc aby pokazac technik, uznaly ze dziecko jest glodne i zapronowaly butelke, a ja mimo ze bardzo chcialam karmic piersia, dalam sobie zasugerowac ze nie mam pokarmu bo jestem po cc. na szczescie po powrocie do domu trafilam na super polozna ktora przypomniala mi o oslonkach i udalo sie. synek spal w lozeczku, smoczek uzyty byl w pierwszym tyg zycia, karmilam od 4 doby zycia i to w oslonkach. nie przeszkodzilo to malemu byc "cycoholikiem" przez 3,5 roku. wiec moze rzeczywiscie nie warto generalizowac choc przyznaje ze w tym co pisze yumemi jest sporo racji, tylko niestety nie zgodze sie ze w UK mozna dostac pomoc na wyciagniecie reki w karmieniu, polozne sa niedouczone:( moja corka przesypiala na poczatku 6-8 godz, a i w ciagu dnia tego snu bylo duzo, zasypiala na karmieniu w ciagu mimuty, odwiedzilo mnie 4 polozne, kazda z nich odradzala mi budzenie dziecka mimo ze mala nie przybierala na wadze sugerujac sie jedynie jej waga urodzeniowa 4,5 kg. omal nie stracilam pokarmu jak mnie zestresowaly ze bede musiala miec kolejna operacje bo blizna po cc sie nie goila. i nie pisz o micie plaskich brodawek, jesli nie masz takich!! bo moje po 4,5 roku karmienia sa dalej plaskie a poczatki karmienia szczegolnie przy drugim dziecka byly ciezkie!
  • 30.06.13, 13:45
    dask77 napisała:

    karmilam od
    > 4 doby zycia i to w oslonkach. nie przeszkodzilo to malemu byc "cycoholikiem"
    > przez 3,5 roku.
    I nie ma nic w tym dziwnego:) Z tym ze niektorzy tutaj wyraznie czytaja z emocjami lub ich nadmiarem (nie mam na mysli Ciebie, dask77), i czytaja to co im pasuje.
    Jakby czytali to co pisze, to by widzieli ze pisze wyraznie i zawsze ze wiekszosc dzieci ma problemy z technika ssania przez smoczki. Statystycznie wedlug roznych badan 60%, niektore podaja 70%. Czyli mamy oczywiscie grupe ktorej nie przeszkadzaja smoczki, radza sobie ze zmiana jednej techniki ssania na druga.

    --
    -----------------------------------------
  • 30.06.13, 13:42
    forum KP nie jest dla mnie miarodajnym zrodlem wiedzy bo przyciaga
    a) osoby, ktore z roznych probemow maja klopoty z karmieniem piersia,
    b) fanatyczki karmienia piersia
    c) fanatycznych doradzcow laktacyjnych,
    d) doradcow laktacyjnych, ktorzy maja interes w demonizowaniu smoczkow, butelek i lozeczek

    nie znajdziesz tam calej rzeszy kobiet, dla ktorych karmienie piersia to cos kompletnie naturalnego i nie widza potrzeby udzielania sie na forum o karmieniu piersia, tak samo jak nie widzialyby potrzeby udzielania sie na froum na temat zmieniania pieluch;
    i tak wiekszosc mam ktore znam w zyciu prywatnym, jak i zawodowo z powodzeniem karmi/lo piersia, ich dzieci rowniez znaja/znaly smoczek i jedno drugiemu jakos nie przeszkadzalo

    co do wiedzy na temat fizjologii laktacji i karmienia piersia nie sadze, zebym miala w tym zakresie braki

    teraz statystyki, decyzja o przestaniu karmienia piersia, jest bardziej zlozona i wynika nie tylko z braku umiejetnosci przystawiania do piersi, czy z uzycia strasznego smoczka
    z mlodymi matkami pracuje na tyle duzo, zeby miec dosc dobry wglad w sytuacje

    dodatkowo czytasz statystyki, tak zeby Ci bylo wygodnie
    ponad polowa dzieci przy smoczkach ma problem> y z karmieniem. znaczy to samo co, prawie polow dzieci na smoczkach nie ma problemow z karmieniem
    zapominasz rowniez o tym, ze wspolwystepowanie zjawiska, nie jest dowodem na jego przyczynowosc i mogl tam zaistneic caly szereg innych czynnikow

    nie mialabym nic przeciwko gdybys napisala, ze smoczek moze w jakims stopniu utrudniac
    ale nie, Ty znasz odpowiedz i na pewno wiesz, ze bylo zle, bo byl smoczek, lozeczko i butelka
    dzieci sa rozne, maja rozne potrzeby, matki sa rozne i roznie sie dynamika miedzy nimi uklada
    ale zeby to zauwazyc trzeba nie byc fanatykiem
  • 30.06.13, 13:49
    > nie mialabym nic przeciwko gdybys napisala, ze smoczek moze w jakims stopniu ut
    > rudniac
    > ale nie, Ty znasz odpowiedz i na pewno wiesz, ze bylo zle, bo byl smoczek, loze
    > czko i butelka
    > dzieci sa rozne,

    Mam wrazenie, juz nie pierwszy raz, ze czytasz wyciagajac to co Ci pasuje?
    Napisalam wyraznie ze smoczki powoduja problemy u czesci dzieci, w poprzednim poscie, i na KP regularnie pisze u jakiej grupy.
    Nie pojmuje Twoich emocji, sa dla mnie niezrozumiale, bo njie wiem po co je mieszac.
    Smoczek w oczywisty sposob ogranicza czas spedzany na piersi (jesli dziecko ssie smoczka logiczne ze nie nazywamy tego juz ssaniem na zadanie), moze (nie musi, co powtarzam zawsze), powodowac problemy z karmieniem, u tygodniowego, miesiecznego czy dopiero 6 miesiecznego dziecka.
    Stad zawsze na KP pisze ze jesli ktos chce dawac smoczka ale rowniez chce karmic piersia, musi zwracac uwage na przyrosty i zachowania przy piersi. Jesli cos sie z tego zaczyna psuc, trzeba zrobic przerwe od smoczka.

    Skupmy sie na konkretach jesli mamy dalej rozmawiac. Wylaczam sie z dyskusji jesli znow pojawia sie epitety i emocje.

    --
    -----------------------------------------
  • 30.06.13, 14:02
    prosze bardzo przykaldy Twoich "wywazonych" opinii
    jakos nie ma w nich nic "Napisalam wyraznie ze smoczki powoduja problemy u czesci dzieci":

    "jak , jest straszne jesli ludzie czesto (poza wyjatkowymi przypadkami) utrudniaja sobie zycie na wlasne zyczenie. Czyli np ciesza sie ze noworodek spi 6h z rzedu, zamiast pilnowac zeby dziecko ssalo. Daja smoczki, daja butelki. Dokarmiaja bo uznaja ze fakt iz dziecko chce czesto ssac i placze to koniecznie musi byc oznaka glodu. "

    Zwykle tak... jednak jesli matka zacznie dawac smoczka, dziecko zacznie gorzej ssac, pojawi sie grzybica i koszmarny bol - sama nie da rady.

    Nie wiadomo po co odkladaja noworodka do lozeczka -noworodek o takim wynalazku nie slyszal, noworodek ma gps'a ktorego mu daly lata ewolucji i jak kazdy inny ssak ma instykt zachowawczy ktory kaze mu budzic sie kiedy mamy nie ma obok. ludzie walcza z ta potrzeba bliskosci ile sie da, smoczkami, odkladaniem wlasnych stanikow do lozeczek (bo 'czuje' zapach mamy), czym sie da. Bo przeciez po porodzie trzeba od razu wrocic do normalnego zycia:)
  • 30.06.13, 12:52
    Watek klasyk: forum.gazeta.pl/forum/w,570,143566047,,Dalam_but_teraz_nie_chce_piersi.html?v=2
    Ten o butelce, ale tych posmoczkowych mamy pelno.. zajrzyj na kp czasem. To az trudny do zrozumienia schemat, ale non stop sie pojawia. Czyli okolo 6 tygodnia kiedy konczy sie hormonalna poporodowa nadprodukcja u wielu matek, zaczyna sie wylacznie popyt i podaz, dziecko niezbyt efektywnie albo za malo ssie (smoczek ogranicza rowniez czas na piersi) i zaczynaja sie slabe przyrosty albo wariowanie przy piersi, odmawianie piersi itp
    I w prawie kazdej sytuacji gdzie matka odstawia smoczek - wariowanie ustepuje a przyrosty ida w gore. Czasem az ciezko uwierzyc jak szybko...

    --
    -----------------------------------------
  • 30.06.13, 12:20
    Bardzo Ci polecam ksiazki 'Continuum concept' oraz 'Womanly art of breastfeeding'.
    Omijajac szerokim kolem 'zalecacze' typu Gina Ford:)
    --
    -----------------------------------------
  • 30.06.13, 12:22
    Ja zakładałam, że będę karmić piersią - jednak ciężki poród i problemy z siedzeniem bardzo mi to utrudniały..
    po pierwsze dziecko urodziło się kleszczowo i miało pręgę na twarzy przez kilkanaście godzin - przez to jak się domyślam ciężko jej było w ogóle ssać - w szpitalu od razu zasugerowali butelkę.. potem już mnie męczyli z cyckiem i nawet usłyszałam coś w stylu "jak ty do domu chcesz iść jak nie umiesz cyckiem karmić"

    Dodatkowo plecy odpadały, bo dziecko umiało pic tylko z pozycji spod pachy - piersi mnie nie bolały, sutki miałam 'pogryzione' tylko przy pierwszych próbach.

    Jednak psychicznie strasznie karmienie piersią mi się nie podobało - źle się z tym czułam i zamiast 'więzi' była dla mnie to udręka - dziecko też zacięta mina i wkurw na twarzy - wielokrotnie darła mi się jak ją już miałam do piersi przystawiać - podziękowałam za tą zabawę po dwóch tygodniach, bo miałam wrażenie, że mam dziecko na cycku 24/7

    Nie wiem dlaczego ludzie uważają, że z karmienie butelką to dużo zachodu.. co za problem umyć butelkę i zalać wrzątkiem? wodę przegotowaną w czajniku zawsze miałam - wystarczyło na chwilę odpalić czajnik by lekko podgrzać wodę - a jaka wygoda! nie tylko ja musiałam karmić i wstawać w nocy do dziecka.. mogłam wyjść sobie spokojnie na zakupy.

    Dodam, że dziecko wcale gorzej się nie rozwija od tych cyckowych, odporność jak na razie ma super (no lepszą ode mnie) i co najważniejsze zaoszczędziłam sobie kilku problemów, które mają cyckowe mamy.. tj problemy z przejściem na butelkę, zasypianie przy cycku, problemy z kupkami czy ze skórą przy nieodpowiedniej diecie.

    Presja na karmienie piersią jest duża zawsze wszędzie - zwłaszcza od tych, które same karmiły to uważają te butelkowe za wyrodne matki.. mało tego ja już nawet usłyszałam opinie, że moje dziecko musi być niechciane skoro je nie chce cyckiem karmić - bez komentarza. Tak czy inaczej uważam, że karmienie piersią nie jest dla wszystkich. Podziwiam te mamy, które dały radę i czerpały z tego radość.
    --
    - without women hell wouldn't be hell -
  • 30.06.13, 12:31
    e-vil napisała:

    > Nie wiem dlaczego ludzie uważają, że z karmienie butelką to dużo zachodu.. co z
    > a problem umyć butelkę i zalać wrzątkiem? wodę przegotowaną w czajniku zawsze m
    > iałam - wystarczyło na chwilę odpalić czajnik by lekko podgrzać wodę - a jaka w
    > ygoda! nie tylko ja musiałam karmić i wstawać w nocy do dziecka.. mogłam wyjść
    > sobie spokojnie na zakupy.

    No, z ktorej strony by nie spojrzec, to wymaga wiecej zachodu niz karmienie piersia. Przy piersi nie trzeba nic myc, wyparzac, mieszac, pamietac o przegotowywaniu i studzeniu wody, nie trzeba ze soba brac dodatkowego tobolka z butelka wychodzac z domu, w nocy po prostu podaje sie piers, nie trzeba nawet wstawac z lozka. I zeby nie bylo, tez podawalam dziecku butelke jak skonczylo jesc z piersi ( drugi do 7 miesiaca byl wylacznie na piersi, jak zaczelam rozszerzac mu diete to sam sie odstawil), wiec wiem jaka to "wygoda". Butelka to kilkakrotnie wiecej czasu i pracy. I nawet przy pomocnym mezu (jakiego tez mam), przynajmniej polowa tej pracy nadal jest do wykonania.
  • 30.06.13, 12:57
    jak to nie trzeba wstawać z łóżka by nakarmić dziecko? no przecież trzeba pójść do łóżeczka po dziecko - przewinąć, bo często na tym etapie (mówię o pierwszy miesiącu) była w pieluszce niespodzianka :)
    pozatym karmienie piersią to czasami i pół godziny trwało - a butelką 5-10 min
    --
    - without women hell wouldn't be hell -
  • 30.06.13, 13:12
    e-vil napisała:

    > jak to nie trzeba wstawać z łóżka by nakarmić dziecko? no przecież trzeba pójść
    > do łóżeczka po dziecko - przewinąć, bo często na tym etapie (mówię o pierwszy
    > miesiącu) była w pieluszce niespodzianka :)

    Ja nigdy nie wstawalam, karmilam na pol spiaco, normalne bo tak dziala oksytocyna w nocy:) dzieki temu mimo ze dziecko ssalo co 2h, zawsze bylam wyspana:) Problem jesli mamy lozeczko:) Moje do lozeczka poszlo jak mialo 4 mce.
    --
    -----------------------------------------
  • 30.06.13, 13:27
    a to widzisz - moja od pierwszego dnia spała oddzielnie i ani razu z nami w łóżku - po jedzeniu i tak często ulewała i wymiotowała, że rozbudzona byłam, bo to nie raz trzeba było przebrać i siebie i ją.. ale po 2 miesiącach już przesypiała 6-7h a po 4 już 11h - więc trochę mi wynagrodziła te pierwsze kilka tygodni chodzenia jak zombie :)
    --
    - without women hell wouldn't be hell -
  • 30.06.13, 12:32
    e-vil napisała:

    > Ja zakładałam, że będę karmić piersią - jednak ciężki poród i problemy z siedze
    > niem bardzo mi to utrudniały..
    > po pierwsze dziecko urodziło się kleszczowo i miało pręgę na twarzy przez kilka
    > naście godzin - przez to jak się domyślam ciężko jej było w ogóle ssać - w szpi
    > talu od razu zasugerowali butelkę.. potem już mnie męczyli z cyckiem i nawet us
    > łyszałam coś w stylu "jak ty do domu chcesz iść jak nie umiesz cyckiem karmić"

    Typowy problem pobutelkowy.. wystarczyloby zeby dali srodki przeciwbolowe (problem z siedzeniem) i dziecku dawali pokarm przez strzykawke. Podanie butelki w takiej sytuacji w wiekszosci oznacza koniec karmienia.

    > Dodatkowo plecy odpadały, bo dziecko umiało pic tylko z pozycji spod pachy - pi
    > ersi mnie nie bolały, sutki miałam 'pogryzione' tylko przy pierwszych próbach.
    Pokazali Ci jak ustawic poduszki odpowiednio? przynajmniej kilka. Pewnie nie pokazali jak znam zycie

    > Presja na karmienie piersią jest duża zawsze wszędzie
    Presja na naturalne zywienie powinna byc, ale powinna to byc nie presja tylko pozytywne nastawienie, informowanie i pomoc.
    Mowienie matce ze powinna karmic piersia, kiedy matka wyje z bolu podczas karmienia, to nie jest presja tylko tortura. Jesli sie promuje karmienie, trzeba tez odpowiednio matkom pomagac.
    Ale jak z drugiej strony slysze znow porade HV do jednej z mam zeby dawala butelke z woda dziecku, bo ssie czesto (ladnie przybiera, po prostu widac potrzebuje wiecej i sobie ustawia laktacje) i wiem ze to sie za pare tygodni skonczy slabszymi przyrostami i dokarmianiem i rozczarowaniem ze sie nie udalo - to brak mi slow. HV nie powie matce dlaczego dziecko chce czesciej ssac, dlaczego bycie przy matce jest takie wazne (malpy czlekoksztaltne z ta potrzeba bliskosci nie walcza:)), zaleci butelke.

    Inna sprawa ze karmienie piersia nie jest dla kazdej kobiety. Kiedys po prostu jesli bylo zle, karmila nam dziecko sasiadka albo kolezanka:))) W przyrodzie tez czasem tak bywa:)
    --
    -----------------------------------------
  • 30.06.13, 13:10
    dostałam przeciwbólowe - a jak.. no nie będę opisywać, ale 4 dzień po porodzie to ja nawet stać nie mogłam.. wejście do wanny, by sobie nasiadówkę z nadmanganianu potasu zrobić to było dla mnie mega wyzwanie.. no nic nie mogłam..

    Na początku dziecko przyłożyli do piersi, ale nie chciała ssać.. ja jeszcze pokarmu nie miałam i doili mnie, by siarę pobrać strzykawką - kilka kropel dosłownie udało się odciągnąć - dziecko słabło, więc dali butelkę..

    W szpitalu kilka położnych też mnie próbowało uczyć jak karmić różnymi sposobami, ale dziecko tylko spod pachy w miare chwytało - inne pozycje jej nie odpowiadały.. potem położna, która przyszła do mnie w pierwszy dzień po wyjściu ze szpitala to była nastawiona bojowo i bardzo nieprzyjemna.. Czeszka, która od razu pozwoliła sobie na komentarze w stylu "macie za ciepło w domu, ale to typowo polskie" (dodam, że listopad - temp w domu ok 20, bo więcej sami nie lubimy).. potem robiła mi sprawdzian z karmienia piersią - miałam usiąść i zademonstrować i nie ważne, że dziecko nie było głodne.. gdy wspomniałam o tym, że mam bóle krocza powiedziała, żebym nie brała ibuprofenu, bo Polki właśnie biorą! eh.. na koniec jak wypełniła książeczkę dziecka to wpisała nie dość, że moje nazwisko (dziecko ma nazwisko partnera) to jeszcze z końcówką -ova! no myślałam, że padnę. Dostałam ulotki o 'breast feeding cafee' i tyle. HV to samo rady z dupy..
    --
    - without women hell wouldn't be hell -
  • 30.06.13, 13:17

    > Na początku dziecko przyłożyli do piersi, ale nie chciała ssać.. ja jeszcze pok
    > armu nie miałam i doili mnie, by siarę pobrać strzykawką - kilka kropel dosłown
    > ie udało się odciągnąć - dziecko słabło, więc dali butelkę..
    Pare kropel siary to normalne wiecej nie potrzebuje. Problem jest wtedy jesli spada na wadze wiecej niz 10%. Jesli dali butelke to po wszystkim, na tym etapie nauki ssania, niestety. Mogli spokojnie uskuteczniac dokarmianie bezmoczkowe jesli dziecko za duzo spadalo na wadze.

    O radach bojowej poloznej nie wspomne, takie cos moze zniechecic do wszystkiego. Nie mowiac o 'demonstracji karmienia' - na zawolanie?
    --
    -----------------------------------------
  • 01.07.13, 01:38
    >wodę przegotowaną w czajniku zawsze miałam - wystarczyło na chwilę odpalić czajnik by
    > lekko podgrzać wodę

    Tylko, ze postepujesz wtedy niezgodnie z instrukcja i zaleceniami jak przygotowac mleko z proszku - narazajac tym samym dziecko na infekcje (tak, wiem, Twojemu dziecku nic nie bylo - ale to nie znaczy, ze tak nalezy robic).

    > nie tylko ja musiałam karmić i wstawać w nocy do dziecka..

    Ciekawe ilu facetow na rowni z kobietami wstaje do karmienia dziecka butelka? Szczegolnie w ukladzie, w ktorym kobieta jest na macierzynskim, a facet nie.

    > mogłam wyjść sobie spokojnie na zakupy.

    Ja tez moglam - a karmilam piersia. Tego argumentu to ja juz w ogole nie rozumiem.

    > Dodam, że dziecko wcale gorzej się nie rozwija od tych cyckowych, odporność jak
    > na razie ma super (no lepszą ode mnie)

    A skad wiesz, ze rozwija sie niegorzej od cyckowych? I ze nie rozwijalby sie jeszcze lepiej, gdyby byl na piersi? Nie chce tu podwazac rozwoju Twojego dziecka, ale ten argument jest po prostu nielogiczny.

    > problemy z przejściem na butelkę

    Z jakim przejsciem na butelke?

    > zasypianie przy cycku

    A to jest problem? Bo ja to lubilam - kladlam sie z dzieckiem do lozka i czytalam ksiazke, albo siadalam przed telewizorem i czekalam, az zasnie. Jak zasnela, to konczylam ogladac film/program i szlysmy razem spac. Fajnie bylo :)

    > problemy z kupkami czy ze skórą przy nieodpowiedniej diecie.

    Jakiej czesci populacji to dotyczy? Naprawde niewielkiej - alergia moze trafic kazdego, akurat dzieci piersiowe maja mniejsze ryzyko alergii. Co za roznica, czy problemy sie zaczna teraz czy za pol roku? Moja corka ma np. alergie na mleko - ja moglam wsuwac ile chcialam nabialu podczas karmienia i ona pila moje mleko i bylo gites - od kiedy jej nie karmie piersia, musze uwazac na to, co ona je. I dodatkowo kupowac jej kozie mleko, bo krowiego nie moze. Gdyby byla na butelce pewnie musialaby pic jakies hydrolizaty czy inne sojowe gowna.
  • 01.07.13, 11:07

    >
    > A to jest problem? Bo ja to lubilam - kladlam sie z dzieckiem do lozka i czytal
    > am ksiazke, albo siadalam przed telewizorem i czekalam, az zasnie. Jak zasnela,
    > to konczylam ogladac film/program i szlysmy razem spac. Fajnie bylo :)
    >
    > > problemy z kupkami czy ze skórą przy nieodpowiedniej diecie.
    >
    > Jakiej czesci populacji to dotyczy? Naprawde niewielkiej - alergia moze trafic
    > kazdego, akurat dzieci piersiowe maja mniejsze ryzyko alergii. Co za roznica, c
    > zy problemy sie zaczna teraz czy za pol roku? Moja corka ma np. alergie na mlek
    > o - ja moglam wsuwac ile chcialam nabialu podczas karmienia i ona pila moje mle
    > ko i bylo gites - od kiedy jej nie karmie piersia, musze uwazac na to, co ona j
    > e. I dodatkowo kupowac jej kozie mleko, bo krowiego nie moze. Gdyby byla na but
    > elce pewnie musialaby pic jakies hydrolizaty czy inne sojowe gowna.

    Trochę mnie tu zaatakowaś - ale rozumiem, że moje argumenty nie przekonają kogoś kto karmił piersią :) Co do tych moich tez to wnioski wyciągnęłam z innego forum, gdzie są dziewczyny, które urodziły w tym samym czasie co ja.. zauważyłam, że tylko te cyckowe mają problemy z dziećmi tj. z usypianiem ich wieczorem, to cyckowe dzieci w większości mają jakieś problemy zdrowotne i to cyckowe później opanowują różne umiejętności - może to za mała grupa (60 dziewczyn) by wyniki były miarodajne. No nie chcę tu gloryfikować karmienia butelką - chciałam powiedzieć tylko, że u mnie się sprawdziło i jak dla mnie było to dużo wygodniejsze niż karmienie piersią. Pozatym jak powiedziałam mi psychicznie bardzo karmienie piersią nie służyło - bardzo źle się z tym czułam. Zamiast więzi czułam coraz większą niechęć do dziecka. Ot wyrodna matka za mnie.

    Co do przejścia na butelkę - to chodziło mi o to, gdy dziewczyny chciały odejść od karmienia piersią to niektóre miały nie lada problem, bo dziecko po prostu nie chciało pić z butelki.
    A co do zasypiania - to nie.. u nas była kąpiel, karmienie i od razu do łóżeczka wrzucałam - dziecko szybko nauczyło się zasypiać samo.

    --
    - without women hell wouldn't be hell -
  • 01.07.13, 11:20
    Nie chcialam Cie zaatakowac :)
    I do mnie na przyklad bardziej przemawiaja argumenty pod tytulem 'nie chcialam, nie podobalo mi sie, nie lubilam' niz 'moje dziecko jest na butelce i jest zdrowe - no jest, ale to jest ruletka - statystyki jednak mowia, ze dzieci piersiowe choruja mniej, a jak juz choruja, to przechodza te choroby lagodniej - i znowu, nie oznacza to, ze karmienie piersia jest recepta na cale zlo tego swiata, ale ja wolalam 'zaryzykowac', ze trafie na piersiowego chorowitka niz 'liczyc na to', ze bede miala butelkowy okaz zdrowia :)

    Grupa dosc spora mysle, mozna jakies wnioski wyciagac, ale trudno wyrokowac, czy to samo karmienie piersia powoduje pewne rzeczy, czy np. to, ze matki karmiace piersia moga byc bardziej opiekuncze i 'udupiajace' swoje dzieci (na zasadzie - on tego jeszcze nie umie, zrobie to za niego, zamiast dac mu szanse).

    Jeszcze o przechodzeniu na butelke - nauczona doswiadczeniami z moja corka, mysle, ze jak ktos sie decyduje na karmienie piersia, to najlatwiej jest karmic jak najdluzej - wtedy podanie butelki w ogole odpada :) A i z kumatym dzieckiem mozna negocjowac czy cos tlumaczyc - duzo osob decyduje sie na odstawienie dziecka w wieku 6 lub 12 miesiecy - oba okresy moim zdaniem sa dosc kiepskie na odstawianie i stad problemy.
    Ale moze to tylko moje doswiadczenia - ja karmilam 23 miesiace, przestalam karmic praktycznie z dnia na dzien - to znaczy do 13. miesiaca karmilam na rzadanie, potem poszlam do pracy, wiec karmilam na rzadanie miedzy 18 a 7 ;) potem zaczelam 'cywilizowac' moje dziecko i powoli regulowac karmienia. W dzien, w ktory przestalam karmic mloda jadla juz tylko kilka razy dziennie - rano (nie zawsze), wieczorem do spania (praktycznie zawsze) i w nocy raz, dwa lub wcale. Zachorowalam na angine i bylam tak masakrycznie zmeczona i tak sie zle czulam, ze chcialam sie tylko nafaszerowac lekami i isc spac - co tez zrobilam, mowiac dziecku, ze dzis mleka nie ma, bo mama sie bardzo zle czuje - i moglam niby wrocic do karmienia, ale poszlam za ciosem, bo widzialam, ze mloda przyjela to ze spokojem i bez problemu. Awantur nie bylo, ryku nie bylo, potrzymala mnie za reke i zasnela - i do tej pory zasypia ze mna (albo ze swoim ojcem jak mnie nie ma, ale woli ze mna mowiac szczerze :P), okazjonalnie mowi mi 'mama idz' i spi sama.
  • 30.06.13, 12:36
    Dla mnie nie bylo to przyjemne i szczerze odetchnelam gdy przeszlam na butelke. Przy drugim dziecku mozliwe ze nawet w ogole nie zaczne sie w to bawic.
    --
    O mnie
  • 30.06.13, 12:49
    dla mnie tez byla masakra mialam 2 do karmienia bylam po cesarce mialam ciagle zakarzenia bylam na natybiotykach i przemeczona. Udalo mi sie odciagac pokarm przez 2 miesiace, ale nie dalam rady z karmieniem. Jak przeszlam na butelki to tez odzylam.
  • 30.06.13, 12:53
    mysle ze to jednak zalezy duzo od nastawienia, choc nie zawsze. mam znajome ktore naprawde chccialy karmic, dzieci w zasadzie nie odrywaly sie od piersi, a pokarmu bylo coraz mniej, byc moze zla technika ssania. ja karmie wlasnie drugie dziecko i nie wiem kiedy skoncze bo dla mnie jest to po prostu wygodne, i dobre dla dziecka. a wcale nie bylo latwo, plaskie niewyksztalocone brodawki, szczerze naprawde bylo to bolesne, czasami nawet lala sie krew gdy piers za bardzo sie napelnila, ale to wszystko minelo szybko. moje dzieci sa alergikami, u synka dlugie miesiace trwalo zanim ustalilam na co, od kilku lat jestem na diecie, musze unikac mleka, jajek, soi, orzechow, kazda impreza, wyjazd to problem, bo zazwyczaj nie mam co jesc:( przeszlam tez zapalenie piersi, zator mleczny, prowadzacy do zaniku mleka, corcia mimo ze napoczatku pieknie ssala, pozniej byla bardzo kaprysnym ssakiem, byc moze gdyby to bylo moje pierwsze dziecko myslalam bym o zakonczeniu karmienia. generalnie mysle ze u kazdego pojawi sie jakis problem ale uwazam ze warto karmic i zawsze mowie same pozytywy o karmieniu, bo dla mnie karmienie jest czyms naturalnym. i jeszcze jedno zgadzam sie z cadence2 , mleko tworzy sie w glowie.
  • 30.06.13, 13:19
    z tym hasłem 'pokarm tworzy się w głowie' to już od bratowej słyszałam, jak się zapytałam co by zrobiła jakby zabrakło jej pokarmu.. bratowa jest bardzo pro-cyckowa i nie chce nawet dopuścić, by jej dziecko kiedykolwiek mleko modyfikowane miało spróbować - co oczywiście jest godne podziwu, ale jak dla mnie to poświęcenie za wszelką cenę też bez sensu.
    Co niezaprzeczalne - mleko z piersi jest za darmo, więc plus :)
    Ja nikogo nie będę namawiać w żadną stronę - uważam, że to wybór każdej kobiety.
    --
    - without women hell wouldn't be hell -
  • 30.06.13, 13:55
    Ale jak "zabraklo pokarmu"? Jesli nie bierze sie lekow wplywajacych na laktacje to tutaj mechanizm jest taki, ze popyt kreuje podaz. Czasem wydaje sie, ze dziecko wisi na cycku, a nic nie leci, ale wlasnie to wplywa na zwiekszenie laktacji za pare godzin. Nie ma raczej mozliwosci, zeby nagle mleko "wyschlo". Im dziecko ssie mniej, jest przystawiane rzadziej, tym podaz mleka spada.
  • 30.06.13, 13:57
    e-vil napisała:

    > z tym hasłem 'pokarm tworzy się w głowie' to już od bratowej słyszałam, jak się
    > zapytałam co by zrobiła jakby zabrakło jej pokarmu..
    Nie ma tak zeby pokarmu po prostu zabraklo.
    Dopoki piers jest oprozniana, produkuje sie pokarm (no chyba ze mowimy o glodujacej matce). Gorzej jesli mamy problem po stronie dziecka, ze ssaniem, wtedy mozemy miec piekna produkcje, ale dziecko nic nie wyssie.
    Stres moze powodowac chwilowe opoznienie w wyplywie mleka, czasem nawet pare minut..
  • 30.06.13, 13:02
    Ja wykarmilam 3 dzieci po :16 miesięcy 1 syna, córkę 20 miesięcy , najmłodszego 7 miesięcy, z racji problemów zdrowotnych i zabiegu, posluchalam lekarza ze po , nie nam rady trzymać dziecka. I żałuje bo spokojnie mogłam karmić dalej.
    Tak uważam ze to cudowne doświadczenie, zawsze pokarm gotowy, nie trzeba sie babrac w butelkach. No i oszczędność kasy.

    Moim zdaniem duzo zależy od nastawienia, jesli nie zależy nie chcecie byc uwiazanym i człowiek sie zmusza to bedą problemy aż w końcu sie rezygnuje.
    --
    -----------------------
    Myśl o tym co mówisz...
    Nie mów tego co myślisz...
  • 30.06.13, 13:13
    A i jeszcze raz przy córce zrobiła mi sie czerwona plama na piersi i to było zapalenie. Na szczęście Acton dzień była mu mnie położna i powiedziała żeby dawać młodej tylko ta pierś. 2 dni pózniej nic mi nie było. Bólu tez nie miałam bo to początek był i nie zdążyło sie rozwinąć.
    Ani krwawienia ran problemów.

    Mogę ci poradzić żeby ze 4 tygodnie przed porodem, smarowac sutki albo wyciekajacym "mlekiem" z piersi mozna odrobinke wycisnąć lub własna ślina, i zostawić do wyschniecia. I tak kilka razy dziennie.
    Pomaga to przygotować skórę skutków do karmienia. Ja tak robiłam z pierwszym dzieckiem i nie miała ran na skutkach.
    Wyczytałam to w książce o ciąży, nie wiem czy teraz tez o tym piszą.

    A i mój 1 syn był w inkubatorze pierwsze 2 dni był tylko na butli bo nie mozna go było wyciągać.
    Potem mieszania karmienie przez 10 dni pobytu w szpitalu. W domu dopijanie glugoza z butli, a mimo to udało mi sie go karmić długo.
    Życzę powodzenia.
    -----------------------
    Myśl o tym co mówisz...
    Nie mów tego co myślisz...
  • 30.06.13, 13:19
    > Mogę ci poradzić żeby ze 4 tygodnie przed porodem, smarowac sutki albo wyciekaj
    > acym "mlekiem" z piersi mozna odrobinke wycisnąć lub własna ślina, i zostawić d
    > o wyschniecia. I tak kilka razy dziennie.
    > Pomaga to przygotować skórę skutków do karmienia. Ja tak robiłam z pierwszym dz
    > ieckiem i nie miała ran na skutkach.

    Kolejny mit. Nic takiego robic sie nie powinno. Rany nie biora sie z nieprzygotowanej skory tylko zbyt plytkiego lapania piersi. Plus wiele matek ma bol spowodowany dzialaniem hormonow poporodowych.
    W zadnym przypadku nie stymulujemy piersi przed porodem, niczym ich nie smarujemy.
    --
    -----------------------------------------
  • 30.06.13, 13:45
    piekne obalanie "mitu" mitem
  • 30.06.13, 13:53
    almamag napisała:

    > piekne obalanie "mitu" mitem

    W takim razie z cala swoja wiedza o laktacji napisz mi co powoduje robienie sie ran na otoczce piersi:)))) I jesli karmienie piersia boli - to czemu dokladnie boli.
    I dodatkowo: w jakich sytuacjach nie powinno sie smarowac piersi wlasnym pokarmem?
    Czekam z niecierpliwoscia:)

    --
    -----------------------------------------
  • 30.06.13, 14:01
    Z doswiadczenia wydaje mi sie, ze jednak smarowanie mlekiem bardzo pomaga. Po masakrujacej piersi szpitalnej Medeli uzywalam kremu do sutkow z Bootsa i wlasnie wlasnego mleka do smarowania i baaaardzo pomoglo. Przy drugim dziecku, jesli cos mnie zacznie bolec, tez zamierzam od razu smarowac mlekiem. Znajoma fanatyczka piersiowa polecila mi tez smarowanie noska dziecka mlekiem, jesli ma katar i robia sie strupki. Dziala jak masc majerankowa, pieknie zmiekcza, nawilza, goi skore.
  • 30.06.13, 14:08
    Tak, smarowanie jest super, i sama zawsze zalecam.
    Poza jedna sytuacja - jesli juz sa widoczne ranki na otoczce. Wtedy pokarm moze stac sie pozywka dla grzybicy.

    I dodam ze bol przy karmieniu nie bierze sie stad ze skora 'niezahartowana', tylko dlatego ze brodawka w buzi dziecka laduje za blisko/albo na twardym podniebieniu zamiast na miekkim.
    Poprawa techniki ssania zwykle eliminuje bol dosc szybko.
    Smarowanie pokarmem wtedy wlasnie pomaga w leczeniu.
    --
    -----------------------------------------
  • 30.06.13, 15:01
    Mi sie szczesliwie na popekanej skorze smarowanej mlekiem nic nie rozwinelo, ale dobrze wiedziec. Tym razem mam nadzieje, ze obejdzie sie bez zadnego odciagania laktatorem i brodawki ocaleja. Ale kontynuujac temat smarowania, czy to znaczy, ze peknieta skora na nosku dziecka przy tym nieszczesnym katarze tez sie moze od mleka zagrzybic? Bo poki co dla mnie mleko to lek na cale zlo, taka fajna otoczke tworzy, jak druga skora.
  • 30.06.13, 19:14
    Ale kontynuujac temat smarowania, czy to znac
    > zy, ze peknieta skora na nosku dziecka przy tym nieszczesnym katarze tez sie mo
    > ze od mleka zagrzybic? Bo poki co dla mnie mleko to lek na cale zlo, taka fajna
    > otoczke tworzy, jak druga skora.

    Nie, chodzi wylacznie o specyficzny 'klimat' jaki tworzy sie na otoczce piersi (slina, nawilzenie itp).]
    Po prostu jesli mamy otwarte ranki na otoczce, lepiej nie smarowac pokarmem, dobre tez sa masci na bazie lanoliny.
    --
    -----------------------------------------
  • 30.06.13, 13:45
    piszac nei powinno sugerujesz, ze moze to w jakis sposob zaszkodzic
    w jaki konkretnie?
  • 30.06.13, 13:51
    almamag napisała:

    > piszac nei powinno sugerujesz, ze moze to w jakis sposob zaszkodzic
    > w jaki konkretnie?

    Hmm faktycznie, bardzo trudne.. 4 tygodnie, 36 tydzien ciazy, stymulowanie piersi do odciagania pokarmu - pytanie za 10 punktow, czym to moze sie skonczyc i czego mozemy nie chciec w 36 tygodniu?
    Ktos wie?


    --
    -----------------------------------------
  • 30.06.13, 13:57
    ktos napisal cos o odciaganiu pokarmu?
    o stymulowaniu piersi, ktore moze doprowadzic do porodu?
    nie zauwazylam

    rozumiem, ze jak kobiecie mleko samo kilka tygdodni przed porodem zaczyna leciec to jej to wielka krzywde robi?
    no i moze powinna sobie zalozyc klosze ochronne, zeby nic ich nie dotykalo, bo jeszcze kilka kropli mleka wycieknie i przedwczesny porod gwarantowany???
  • 30.06.13, 14:06
    almamag napisała:

    > ktos napisal cos o odciaganiu pokarmu?

    Hmm 'odrobinke wycisnac'.. ciekawe ze ja to inaczej rozumiem. Niech Ci bedzie:)))
    --
    -----------------------------------------
  • 30.06.13, 22:53
    yumemi napisała:

    > almamag napisała:
    >
    > > piszac nei powinno sugerujesz, ze moze to w jakis sposob zaszkodzic
    > > w jaki konkretnie?
    >
    > Hmm faktycznie, bardzo trudne.. 4 tygodnie, 36 tydzien ciazy, stymulowanie pier
    > si do odciagania pokarmu - pytanie za 10 punktow, czym to moze sie skonczyc i c
    > zego mozemy nie chciec w 36 tygodniu?
    > Ktos wie?
    >
    >


    Jakie stymulowanie piersi???
    Nie dotykasz piersi cała ciążę, nie myjesz ,stanik nie dotyka, nie sarujesz balsamem ???
    Nikt nie każe ci kilkanaście minut masowc piersi, to coś jak smarowanie kremem/balsamem.
    Te 2-3 krople pokarmu to same sie pojawia .

    Ja moje 2 dzieci rodziły sie w 1 dniu 37 tydonia ciąży z wywolywanych porodach i nie miały problemów z oddychaniem ,waga czy innych wczesniaczych.
    Wiec nie panikuj.

    Tak wyczytałam w książce 15 lat temu moze juz poglądy i mity sie zmieniły.

    --
    -----------------------
    Myśl o tym co mówisz...
    Nie mów tego co myślisz...
  • 01.07.13, 01:27
    Poprawka - Tobie sie pojawialo. Ja bym musiala masowac moj biust dobre 15 minut, zeby cos z niego wydusic.
  • 30.06.13, 13:46
    Karmilam piersia corke 2 lata, teraz syna karmie juz ponad 2 i to tylko jedna piersia. Pomimo ze na poczatku jest, bolesnie nigdy nawet przez mysl mi nie przeszlo, zeby karmic butelka. W szpitalu, kiedy moja corka tracila na wadze, bo miala trudnosci ze ssaniem, oddychaniem, polykaniem, pielegniarki namawialy mnie na butle. Powiedzialam NIE i walczylam godzinami z bolem sutka, plecow, az w koncu mala sie nauczyla i zaczela przybierac na wadze. A potem to juz sama przyjemnosc: karmilam zawsze na lezaco - plecki nie bolaly, przeczytalam przy tym mnostwo ksiazek, bo przeciez karmie, wiec nic innego zrobic nie moge ;), nie uzywam lozeczek, bo dziecku jest nallepiej przy mamie, a przy tym ja sie nie budze (dziecko sie samoobsluguje) chodze wypoczeta i usmiechnieta, nie wydaje pieniedzy na sztuczne mleko wytwarzane w zakladach chemicznych (czasem moze byc podrasowane jakim trujacym zwiazkiem, jak np niedawno w Chinach). Same plusy moim zdaniem. A te mamy, ktore przechodza na butelke (bo rzekomo nie mialy pokarmu, bo rana bolala, bo dziecko nie ssalo itd) po prostu nie chca sie choc troche wysilic dla dobra dziecka. Albo uwazaja, ze piersi sa do sexu, a nie do karmienia. To taka moja opinia.
  • 30.06.13, 13:53
    tankujesz paliwo? sprzątasz w domu?
    to pokarm z piersi też jest chemicznie podrasowany..
    fajnie, że zawalczyłaś o karmienie piersią, ale niefajnie, że tak łatwo negatywnie oceniasz te, które przeszły na butelkę
    --
    - without women hell wouldn't be hell -
  • 30.06.13, 13:55
    A te mamy, ktore przechodza na butelke (bo rzekomo nie mialy pokarmu, bo r
    > ana bolala, bo dziecko nie ssalo itd) po prostu nie chca sie choc troche wysil
    > ic dla dobra dziecka. Albo uwazaja, ze piersi sa do sexu, a nie do karmienia.

    Po pierwsze, nie wiesz w jakich sytuacjach kobiety zaczynaja podawac butelke. Po drugie, nie oceniaj jesli nie bylas w czyjejs sytuacji.
    --
    -----------------------------------------
  • 30.06.13, 14:58
    yumemi, gratuluje ogromu wiedzy :) duzo sie dowiedzialam czytajac ten watek, choc takie rzeczy jak napisala zurek- na katar smarowanie noska mlekiem, pierwsze slysze i wydaje mi sie to zabobonem takim jak smarowanie plesniawek moczem, bo bakteriobojczy :) ja smarowalam mascia majerankowa, i tak efekt byl marny...no ale wracajac do tematu. Mam kilka kolezanek, wlasnie z malymi dziecmi, wszystkie juz nie karmia, przestaly z roznych powodow. Ja sama pokarmie troche- taki mam plan, bo znowu wroca problemy z waga. SSace dziecko "sciaga" kalorie i mama szybko zrzuca kilkgramy nabyte w ciazy- gorzej gdy przytyje sie 7kg na ciaze :(
    Moje dziecko jadlo chetnie i ladnie, nie mialo problemow z ssaniem piersi, ale nie najadalo sie tak jak butelka. zasypialo po dwoch pociagnieciach.nie mialam sily trzymac jej i pilnowac by ciagle nie zasypiala, zwlaszcza ze chodzilam na rzesach, bo dziecko budzilo mnie co poltorej godziny na posilek. Po butelce czas sie wydluzyl do 3 godzin snu.
    Wydaje mi sie ze mamy sa zniechecane tym parcie na sile, na koniecznosc karmienia piersia, bo to zdrowe dla dziecka i najlepsze, bo siara, bo naturalna obrona organizmu dziecka przed infekcjami, bo taka jest moda. A naprawed ile kobiet tyle przyczyn rezygnacji z naturalnego karmienia. Nie potepiam mam dajacych butelke- sama dawalam i bede dawala zapewne, bo zalezy mi na wlasnym komforcie. Nie oceniam mam karmiacych na sile dziecko i wmawiajacych sobie ze to dla dobra dziecka, wliczajac w to wlasny dyskomfort.
    Jednak nie rozumiem matki, kora nie karmila dziecka piersia bo...maz jej zabronil. w obawie przed zniszczeniem biustu... autentyczna sytuacja.
  • 30.06.13, 19:32
    londynwarszawaparyz napisał(a):


    > Wydaje mi sie ze mamy sa zniechecane tym parcie na sile, na koniecznosc karmien
    > ia piersia, bo to zdrowe dla dziecka i najlepsze, bo siara, bo naturalna obrona
    > organizmu dziecka przed infekcjami, bo taka jest moda.
    Zgadzam sie w 100%. Parcie nie pomaga, wiec szkodzi, sama osobiscie nie znosze parcia na karmienie piersia. Jestem natomiast bardzo za podawaniem matkom fachowych informacji, bez mydlenia oczu (patrz wyzej dyskusja o smoczkach). Tak zeby same decydowaly, bez obaw co ktos sobie pomysli. Ze jesli nie chca karmic, to zeby mogly mowic ze nie chca i tyle, bez szukania dziwnych powodow aby otoczenie nie myslalo ze przypadkiem nie chca karmic...

    Jesli nie chca karmic - zeby fachowiec pomogl odstawic zdrowo, bez silnych lekow i ryzyka zapalen. Jesli chca karmic - zeby dostaly fachowe informacje, wiedzialy ze smoczki i butelki moga karmienie popsuc. Nie musza ale moga. I wiedzialy jak reagowac na problemy. I tyle.

    Plus nie robienie z karmienia jakiegos magicznego panaceum na choroby,. Mleko to pokarm, kazdy ssak produkuje dla swojego dziecka, my dla swoich, koty, krowy, kangury dla swoich. Super jesli dostaje mleko swojego gatunku. Ale nie jest to magiczny lek na cokolwiek. Wspomaga przy chorobach, ale nie jest rola pokarmu aby dziecko nie chorowalo, albo zeby zastepowalo uklad odpornosciowy. Dziecko w tym celu trzeba hartowac i tyle.
    Tak samo co z tego ze bedziemy karmic piersia, jesli pierwsze jedzenie to beda biszkopty i zaslodzona herbatka, a dziecko bedzie kiszone w pieciu czapkach na glowie:)

    Ja sama pokarmie troche- taki m
    > am plan, bo znowu wroca problemy z waga. SSace dziecko "sciaga" kalorie i mama
    > szybko zrzuca kilkgramy nabyte w ciazy- gorzej gdy przytyje sie 7kg na ciaze :(

    Kolezanka tak miala, ustawili jej specjalne menu. Moze warto sie dowiedziec czy sie da?

    > Moje dziecko jadlo chetnie i ladnie, nie mialo problemow z ssaniem piersi, ale
    > nie najadalo sie tak jak butelka. zasypialo po dwoch pociagnieciach.nie mialam
    > sily trzymac jej i pilnowac by ciagle nie zasypiala, zwlaszcza ze chodzilam na
    > rzesach, bo dziecko budzilo mnie co poltorej godziny na posilek. Po butelce cza
    > s sie wydluzyl do 3 godzin snu.
    Z tego co piszesz to typowe zagmatwanie butelkowe:) Ssanie z piersi polega na tym ze pokarm na poczatku leci bardzo szybko a potem im bardziej tluste mleko, tym wolniej, i tutaj dzieci ktore dostaja butelke moga miec problem bo z butelki leci takim samym (moga ale nie musza, ale jesli sie wkurzaja przy piersi to raczej tak) tempem caly czas. Co za tym idzie, dziecko z piersi spije to co leci latwo i szybko a jak pojawia sie stopniowo coraz tlustszy pokarm, odrywa sie. Potem jest szybko glodne i pewnie za 1h sie obudzi.
    Zwykle pomaga jak sie butelki odstawi, przemeczy kilka dni i nauczy dziecko ze jak leci wolniej, to trzeba popracowac wiecej i bedzie ok:) jesli oczywiscie chcemy karmic.

    Obojetnie czy bedziesz karmic czy nie, bo po tym co przeszlas (opisalas na gorze watku) to bym sie nie dziwila jakbys miala ogolnie dosc tematu karmienia:)))

  • 30.06.13, 23:01
    Jesli nie chca karmic - zeby fachowiec pomogl odstawic zdrowo, bez silnych lekow i ryzyka zapalen. Jesli chca karmic - zeby dostaly fachowe informacje, wiedzialy ze smoczki i butelki moga karmienie popsuc. Nie musza ale moga. I wiedzialy jak reagowac na problemy. I tyle.


    A moim zdaniem to mit ze smoczek psuje karmienie piersią.

    Mój starszy karmiony 2 dwie doby tylko butla, po tym czasie mieszanie.
    10 dni pobytu w szpitalu potem dopijanie bo miał długa żółtaczke i tak mi kazano. A ssal pierś pięknie z piersiami problemu żadnego.
    Młodszy od 1 dnia 1 karmienie miał z butli.
    Od 2-4 miesiąca miał smoczek bo był niespokojny .
    Potem gdy go odstawiala w dzień jadł z butli w nocy z piersi jeszcze ze 6 tygodni i tez ze ssaniem problemów żadnych.
    Wiele dzieci na piersi używa smoczkow i problemu nie ma.
    --
    -----------------------
    Myśl o tym co mówisz...
    Nie mów tego co myślisz...
  • 30.06.13, 23:25
    no właśnie już nie chciałam pisać, ale skoro temat poruszony - to mi się wydawało, że im więcej mała je z butelki tym łaskawsza była dla moich brodawek :)
    --
    - without women hell wouldn't be hell -
  • 30.06.13, 17:10
    z mojego doswiadczenia istotne jest jakie masz sutki, czy wystajace czy wklesle/gladkie.
  • 30.06.13, 19:20
    justincase987 napisał(a):

    > z mojego doswiadczenia istotne jest jakie masz sutki, czy wystajace czy wklesle
    > /gladkie.

    Tylko jesli trafiamy na personel szpitalny ktory ma z tym problem albo nie wie co robic. Dzieci nie rodza sie z wiedza o tym jak ma wygladac piers. Dzieci nie ssaja brodawki, rzadko ktora matka ma przy pierwszym dziecku wystajace brodawki. Brodawka to wylacznie transport pokarmu, dziecko jej nie ssie - splyw pokarmu polega na tym ze dziecko masuje jezykiem otoczke piersi, nie ma zadnego ssania brodawki, a masowanie otoczki dzieje sie bez wzgledu na ksztalt brodawki. Brodawka nawet jesli calkiem plaska, jesli wyladuje tam gdzie powinna w buzi dziecka, automatycznie sie lekko wyciagnie. Jesli wyladuje za plytko, jest bol, nie ma szans na dobre ssanie (trzeba tez sprawdzic wedzidelko itp).
    Tutaj problemy moga sie zaczac jesli dziecko zaznajomi sie z czyms wystajacym do ssania (kapturek, smoczek) bo wtedy bedzie szukac tego samego na piers, a tu nic:)

    Z calkiem wkleslymi brodawkami (takimi gdzie test brodawki sprawia ze chowa sie jeszcze bardziej do srodka i tylko taka dziurke widac) moze byc problem z tym 'transportem', ale tutaj jesli mamy do czynienia z fachowcem od laktacji, da sie spokojnie karmic. Bo wtedy super wazne jest dobre przystawianie, idealne wrecz:)

    Dzieci miewaja problemy ze ssaniem rowniez tam gdzie matki maja super wypukle piersi, ale zauwazylam ze personel czasem lubi zwalic wine na te brodawki jesli nie wiedza co robic.. i znow wina matki :(
    --
    -----------------------------------------
  • 30.06.13, 17:23
    Na kazda matke poddajaca sie po kilku tygodniach przypada okolo jedna matka karmiaca z zadowoleniem I obupolna satysfakcja do 2,5 lat zycia dziecka :)
    Tak wiec nie ma jednej reguly dla wszystkich przypadkow, poczekasz I zobaczysz do ktorego ekstremum bedziesz blizsza.
    Najwazniejsze to pamietac, ze nic nie musisz, nie narzucaj sobie jakichs nakazow, to nie jest egzamin, nikt, poza wojujacymi fanatyczkami nie bedzie Cie na tej podstawie ocenial, jak Ci sie nie uda to nie znaczy ze jestes zla matka, jak Ci to bedzie wychodzic perfekcyjnie to nie znaczy ze jestes matka idealna, na piersi swiat sie nie konczy. Jezeli po 2 miesiacach nie bedziesz w stanie myslec o niczym innym, zrezygnuj. Jezeli po 12 miesiacach bedziesz mistrzynia, nie traktuj tego jako jakiegos niesamowitego sukcesu.
    Bolace piersi przez pierwszy tydzien sa chyba nieuniknione, potem ten bol sie oswaja, lagoddnieje, zanika.
    Osobiscie nie jestem fanka. Karmilam kazde dziecko jakies 6 miesiecy, bez zalu, rwania szat czy wyrzutow sumienia odstawialam za kazdym razem. Na pewno pomogl fakt, ze nie natrafilam na swojej drodze wojujacych pro-piersiastych, ale tez nie bylo krwawiacych sutkow I innych koszmarow.
    Nie daj sie zwariowac, karmienie to nie jest na szczescie w naszych czasach byc albo nie byc dla dziecka.

    --
    Ania's Poland
  • 30.06.13, 18:31
    Przy pierwszym dziecku nie mialam doswiadczenia i profesjonalnego wsparcia. Poddalam sie szybko i mloda dostala butelke. Mimo wszystko mialam wyrzuty sumienia.
    Przy synku, ktory urodzil sie 4 lata pozniej bylam otwarta i nie nastawialam sie na nic. Na wszelki wypadek mialam zakupione mleko w proszku i butelki. A przy nim karmienie piersia sie udalo. Nie obylo sie bez malych komplikacji, troche bolu zanim sie dopasowalismy do siebie. Synek byl malutki i nie potrafil szeroko otwierac buzi na poczatku. I tak sie karmilismy 16 miesiecy. Wygodne i za darmo, zadnych butelek, podgrzewania itd.
    Badz otwarta i nie nastawiaj sie na cokolwiek za wszelka cene. Zycze powodzenia.

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/zem3cwa15whpx979.png
    http://www.suwaczki.com/tickers/1usa3e5eq5f3hfua.png
  • 30.06.13, 21:06
    Karmie juz 21 miesiac ( nawet teraz hihi). To moje drugie dziecko. Pierwsze tylko kilka tyg i to byl blad, ze sie p
  • 30.06.13, 21:09
    Karmie juz 21 miesiac ( nawet teraz hihi). To moje drugie dziecko. Pierwsze tylko kilka tyg i to byl blad, ze sie poddalam tak szybko. Wiem, ze trzeba bylo byc bardziej cierpliwym i jak syn ( drugi) byl na cycy od 18 do 23... majac np 4 tyg to wiedzialam ze to normalne. Przeszlam 1 zapalenie piersi jak maly mial 2 tyg od tamtej pory z g
  • 30.06.13, 21:09
    z gorki:) powodzenia i nie daj sie zniecheceniu!!! warto przetrwac najgorsze:)
  • 30.06.13, 22:24
    Pierwszą córkę karmiłam około dwóch lat, drugą 2,5 roku, teraz karmię trzecią. W moim odczuciu - trudno jest przez pierwszy tydzień, nigdy nie miałam żadnych zapaleń i innych kłopotów, pokarm mi się szybko normuje, nic nie boli i karmię się bez żadnych problemów. Żadnej córce nigdy nie kupiłam butelki, ani smoczka, także były tylko i wyłącznie na piersi i dla mnie to tylko wygoda. Dużo poczytaj wcześniej, albo pogadaj z kimś naprawdę doświadczonym - będzie Ci łatwiej.
  • 30.06.13, 23:34
    teraz juz wiem czemu byly tzw mamki, kiedys, kiedy nie bylo butelek ani smoczkow...poprostu nie wszystkie mamy moga/sa w stanie karmiec i natura nie ma tu nic do rzeczy....wtedy szukalo sie kogos na tzw "zastepstwo".
  • 01.07.13, 07:59
    szukalo sie kogos na zastepstwo, bo matka musiala wrocic do produkcji nastepnego potomka
  • 30.06.13, 23:31
    Karmilam piersia dwojke swoich dzieci. Pierwsze dziecko - corke do ok 9/10 miesiaca. Syna zakonczylam po 1 urodzinach. Poczatek to byl horror. Nie bylam gotowa, choc w szkole rodzenia mielismy oddzielna sesje na ten temat to jednak masakra byla. Bol ogromny i trauma gorsza od porodu. Bol, krew i lzy. W 3 dobie kupilam caly zestaw aventa i odciagalam, do butelki i tak jakos poszlo. Pozniej karmilam juz bezposrednio piersia. Z drugim dzieckiem powtorka z rozrywki. Poza tym ciagle gadanie z Polski - ze dziecku mleko nie wystarcza.
    Gdyby nie moje samozaparcie poddalabym sie w ciagu tygodnia od porodu. W obu przypadkach.
  • 01.07.13, 00:58
    Jezeli chodzi o aspekt 'techniczny' to u mnie bylo wszystko ok - mialam momenty, ze troche mnie bolalo, ale smarowalam lanolina i bylo ok :) Nie mialam wielkiego nawalu, ale tez nie mialam wiekszych problemow z pokarmem - poza pojedynczymi dniami, kiedy ewidentnie czulam, ze nie wyrabiam. No i skoki wzrostu :)
    Raz to sobie na wlasne zyczenie kuku zrobilam - pojechalam na wieczor panienski mojej (teraz juz) bratowej jak moja corka miala 8 miesiecy - wieczor zaczal sie splywem pontonem po rzece - no i ja bylam w kurtce i w kamizelce ratunkowej (dosc przylegajacej oczywiscie) i jak ja zdjelam, to myslalam, ze moj biust eksploduje - bylam jedyna mama w towarzystwie, co jakis czas lazilam w krzaki sciagac pokarm, staralam sie byc dyskretna, ale jak mnie jedna dziewczyna przydybala, to nie myslac krzyknela 'a co ty? na stojaco sikasz?' - a ja sie prawie poplakalam, bo mi piersi rozsadzalo, bylo mi smutno bez corki, to byl moj pierwszy dluzszy wyjazd bez niej i ogolnie mna hormony targaly - kolejnego dnia z kolei mialam ogromne problemy z karmieniem - normalnie jakby moj organizm sie buntowal i nic nie produkowal skoro go tak starmosilam :P

    Ale jezeli chodzi o aspekt bardziej taki - nie wiem - psychologiczny? To bylo troche inaczej.
    Wszystko bylo cacy na poczatku - a wrecz bylo kupe presji, zeby karmic piersia. Na check-upie na 6 czy tam 8 tygodni jak lekarka uslyszala, ze karmie tylko piersia to bylo wow, super,well done. Po pol roku zaczely sie schody - po okazuje sie, ze owszem, wywiera sie na kobietach presje, zeby karmily piersia, ale tylko do pol roku. Potem to juz lepiej by bylo odstawic. Nie wspomne, co sie dzialo po roku - nawet napisalam wielki epistol do mojej przychodni, bo mnie lekarka probowala przekonac, ze w cywilizowanych krajach sa inne sposoby na karmienie dzieci - i nie przekonalo jej, ze moje dziecko ma alergie na mleko, wiec musialabym ja karmic jakims hydrolizatem czy innym sojowym paskudztwem.
    Ja nie bylam przekonana do karmienia piersia wcale jak urodzilam - postanowilam, ze zobacze jak to jest, jak bedzie ok to odwale pol roku i do widzenia. Ale sie zaparlam i karmilam 23 miesiace. Przestalam jak juz padalam na twarz w zwiazku z praca i dostalam mega-anginy. Ale moja corka przyjela to zupelnie bez emocji, potrzymala mnie za reke do spania, kilka razy potem wspominala o mleku, ale nie bylo dramatu - i o to mi chodzilo.
    Aha, na samym poczatku jak mowilam mojej babci (juz po porodzie), ze zamierzam karmic tylko piersia przez 6 miesiecy co najmniej, a potem jeszcze dluzej juz rownolegle do rozszerzania diety to sie nasluchalam, ze 'jak mi pokarmu starczy' - i takie teksty sa standardem. Trzeba sie przygotowac, uodpornic i robic swoje.
  • 01.07.13, 01:24
    Ja wykarmiłam 2 dzieci piersią, pierwsze ok. 9 miesięcy, córka sama zrezygnowała, początek był ciężki głównie dlatego że nikt mi nie pokazał jak przystawić dziecko, miałam poranione brodawki i odciągałam mleko przez ok. 2 miesiące, później już karmiłam normalnie piersią, córka używała smoczek ale szybko go wypluła, ssała języczek (ponoć to dobry objaw, gorzej jak ssie kciuk, wtedy jednak lepszy smoczek - wg pani logopedy). Drugie dziecko karmiłam ok. 23 m-cy, w szpitalu doradca laktacyjny pokazywała mi dokładnie jak to zrobić i co najważniejsze żeby jak źle dziecko chwyci nie bać się wyjąć mu brodawki i jeszcze raz próbować (wkłada się mały palec do buzi dziecka). Synek szybko załapał i w sumie nie miałam z tym większych problemów, na początku smarowałam maścią na brodawki, przy pierwszym dziecku mi bardzo pomogły. Synek butelki nie chciał w ogóle, ale smoczek po pierwszym miesiącu używał aż do 20 m-cy do zasypiania (nie miało to żadnego wpływu na karmienie, nie chciałam żeby zasypiał przy piersi jak córka). Odstawienie smoczka i piersi okazało się bardzo łatwe a strasznie się bałam bo mój synek to mały awanturnik.
    Jeszcze dodam że moje dzieci od początku były duże, często piły, ale w sumie tylko na początku było to męczące, szybko można się przyzwyczaić nawet do przerywanych nocy. Małe dziecko dużo sypia i jeśli można sobie na to pozwolić to warto wtedy odsypiać noc.
    Co do odbijania dziecka po karmieniu, robiłam to zawsze nawet w nocy, bo jak nie zrobiłam tego to dziecko mi ulewało.
  • 01.07.13, 08:30
    Synek ma Rok I karmie go piersia. Na samym poczatku bylo trudno, nikt mi nie powiedzial, ze nowonarodzone dziecko chce ssac caly czas ( prawie) . Mialam obolale sutki, ale tylko krotki czas. Poza tym: swietnie. Mleko zawsze pod reka, bez przygotowan, bez podgrzewania, nie ma mycia I sterylizowania po.
  • 01.07.13, 13:43
    no blagam cie!
    Straszny to jest brak wsparcia dla mam, straszna jest wiedza HV, poloznych (lub jej brak!) i lekarzy na temat KP (aczkolwiek z moich doswiadczen tu jest sto razy lepiej niz w pl - nikt mnie tu nigdy nie skrytykowal za np karmienie roczniaka, jak w polsce walac mitami ze mleko po roku to woda etc!)

    karmienei piersia jest tanie, wygodne
    problemy( z brodawkami , zastojami) wynikaja zwykle ze zleggo przystawiania -dobrze sie zorientowac gdzie w okolicy w children centre masz breastfeeding group lub czy masz w okolcy LA LECHE LEAGUE . kluczem do sukcesu jest DOBRA wiarygodna profesjonalna pomoc( niestety z polecenia, zaden tytul doradcyzni laktacyjnej etc nie swiadczy o wiedzy )
    padl termin - tongue tie - krotkie wedzidleko , jakby sie jakies pojawily jakies klopoty z przystawianiem ktorych wydaje sie nikt nie potrafi rozwiazac waro to miec na mysli i znalesc specjaliste od tego

    poza tym tez mysle ze nie warto stawiac wszystkego na ostrzu noza- kp jest normalne i najlepsze dla dziecka i warto zrobic wszystko co w mocy by KP, ale nie kp nie oznacza smierci dziecka w naszych czasach na szczescie( poza sztucznym mlekiem sa jeszcze banki mleka np)
    warto podejsc do tego z wiedza (tu kiedys wklejalam fajne linki o mitach i prawdach min. minimum zeby sie przygotowac i moc spokojnie do wszystkiego podejsc forum.gazeta.pl/forum/w,570,116687280,116687280,cos_a_la_ulotka_krotki_info_.html )


    a od sibeie tez dodam ze dla mnie kp bylo wybawieniem - synek wczesniak byl na moim sciaganym mleku miesiac (karmiony sonda) - nasciagalam sie jak dojna krowa i jak tylko moglam przystawic go i KP - skorzystalam tego (wyrosl z mleka przed 4rtymi urodzinami, nie mialam zastojow , nic nie bolalo, nie mialam zmasakrowanych brdawek) w ciazy przez 2 lata karmilam dowjke - corcia natomiast ( z 36tygodnia tez zalicznaa jako wczensiak ale bez klopotow, wyszlam z nia do domu w dniu porodu) - pryssala sie idealnie, od poczatku nic nie bolalo , mleka tyle ile trzeba ( a pieris male)

    #przed i po poroodzie sluze rada kp ( zrobilam tu kurs na wolontariusza i doradzam na grupach kp) - moze sie tez uda namierzyc dla ciebie kogos sensowengo w twojej okolicy jak bedziesz chciala

    powodzenia!

    --
    Ściągawka karmiącej mamy , piersi pełne mleka Zajrzyj, a będziesz mądrzejszy - cz.I ; cz.II EDUKACJA!‼
  • 01.07.13, 13:47
    Nie bylam nigdy w Polsce u lekarza podczas karmienia piersia, wiec nie wiem jakby tam bylo, ale tutaj owszem, zostalam poinformowana, ze w dzisiejszych czasach i w cywilizowanych krajach sa inne metody karmienia piersia i robie sobie i corce krzywde - z reszta cala sytuacje opisalam na forum KPPR, nawet opublikowalam moj list do przychodni :)
  • 01.07.13, 15:20
    Ja dodam jeszcze tylko, ze moje polozne bardzo mi kibicowaly przy karmieniu piersia. Pamietaly o moich problemach przy pierwszej corce. Byly naprawde wspierajace, ale nie naciskaly bo od razu powiedzialam, ze zobacze jak bedzie. Troche sie zaparlam bo poczatkowo karmienie mnie bolalo. Potem bylo juz tylko lepiej. U lekarza na wizytach kontrolnych czy szczepionkach zawsze slyszalam ochy i achy, ze karmie piersia. Nikt mnie nie zniechecal nawet jak mlody skonczyl rok wiec moze po prostu dobrze trafilam.
    Teraz wiem, ze najwazniejsze to miec wsparcie jesli sie go potrzebuje. Przyda sie troche wiedzy, zeby nie popasc w paranoje. I nalezy sie uodpornic na wszelkiego rodzaju komentarze pod tytulem, ze sie ma za slabe mleko albo, ze dziecko sie nie naje itp.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/zem3cwa15whpx979.png
    http://www.suwaczki.com/tickers/1usa3e5eq5f3hfua.png
  • 01.07.13, 17:28
    Corke karmilam 16 miesiecy a syna 22.
    Zalety: zarcie zawsze gotowe pod reka nie ma paniki, zeby na czas wymieszac, zabrac odpowiednia ilosc, cieplofe itp a dziec potrafi ryczec wnieboglosy jak glodny!
    karmienie nocami po najnizszej linii oporu=tzn ja otwieram oko wystawian jedna noge za lozko w celu utrzymania rownowagi i biore dziecia i klade na mnie, dziec sie dosysa i ciagnie, ja spie, dziec zaczyna sie wiercic to przesuwam na druga cycke, jezeli sie nie wierci to spimy oboje:)
    Cycki byly fajnej wielkosci:) teraz znowu sie wchlonely

    Wady: pierwsze miesiace karmienia zajmuja wieki, czulam sie uziemiona ... CzytLam wtedy duzo
    Nikt Cie nie wyreczy - uwiazanie do dziecka
    Trzeba uwazac, co sie je
    Z pierwszym dzieckiem cycki robily sie twarde, to masowalam zgrubienia podczas karmienia i obylo sie bez zapalenia
    Tyle chyba ode mnie


    --
    Nie nalezy mylic prawdy z opinia wiekszosci.
    Jean Cocteau
  • 01.07.13, 18:54
    Bardzo rzeczowa odp (nie mam czasu czytac wszystkich :) ), plus:
    "Cycki byly fajnej wielkosci:) teraz znowu sie wchlonely " - NO WLASNIE!!! chlip chlip

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.