Dodaj do ulubionych

najazdy nowych emigrantow-Polacy, Rumuni, Bulgarzy

11.09.13, 15:20
Co sadzicie? Poniewaz sytuacja w kraju jakim jest PL nie przedstawia sie zbyt ciekawie, widze sama jak emigracja kwitnie. Naturalnie kazdy ma kogos na wyspach, wiec kolejni, sadza ze tez warto tu szczescia sprobowac, i wyjezdzaja. Tymaczasem ostatnio slyszalam rozmowe dwoch Angielek (kolezanek z pracy, podzielam ich zdanie), ze Wyspy sa zbyt male aby przyjac kolejna fale emigracji i ze rynek pracy takze sie kurczy. Rzekomo na jedno miejsce pracy w Londynie przypada 2,5 pracowanika. Teoretycznie bywa gorzej, w zaleznosci od sektoru.
Boje sie naplywu Rumunow, Bulgarow i kolejnej rzeszy naszych, sprawgnionych Eldorado. Boje sie przeladowanych szkol i przychodni, gorszej opieki medycznej, zastanawiam sie jak to wplynie na rynek pracy. Potencjalnie zawsze jest to zagrozenie, szczegolnie dla osob, wykonujacych "zwykle" zawody tzn nie dla specjalistow w danej branzy. Juz teraz widze ze nie jest ciekawie. W Londynie brak mieszkan do wynajecia- rynek mieszkaniowy sie kurczy bo wszystko idzie w mig. Przeludnienie. W klasie mojej corki jest juz ponad 30 osob ( w ostatnim roku przyjeli 6 nowych do klasy, w tym Polke i Rumunke). Na ulicy scisk- Landyn jest przeludniony, sadze ze nie on jeden. Moze jedno dobre z tego przyjdzie, przestana robic nagonke na Polakow jak na chlopcow do bicia :)
Edytor zaawansowany
  • onmytoes 11.09.13, 16:39
    dzizas....
    --
    ...
    Nie kazdy chlop z widlami to Posejdon

    :: my ceramics ::
  • jahns 11.09.13, 16:52
    nam bylo wolno tak, a teraz jak juz tu jestesmy to niech zamkna granice. Ech, brak slow....
  • podkocem 11.09.13, 17:23
    Planuje ucieczkę poza Londyn, ale nie obawiam sie nowej fali emigracji - nie jest dla mnie "zagrożeniem".

    --
    O mnie
  • londynwarszawaparyz 11.09.13, 18:00
    taaa, typowe podejscie. Nigdzie nie napisalam ze nie wolno im, czy powinni zamknac granice aczkolwiek sytacja, na jaka godzi sie tutejszy rzad majac nauczke z lat poprzednich jest dla mnie absurdalna. Ja mieszkam w Londynie i nie mam opcji ucieczki za Londyn poki co, a wiem ze on glownie, jako najwieksza aglomeracja, bedzie "celem" dla nowoprzybylych. Obawiam sie nie o prace ale o kolejki i przeludnione szkoly. Odczuwam i widze ten naplyw- mieszkam w duzym domu, podzielonym na flaty. Na dole mieszkaja dwie rumunskie rodziny. W pracy meza 10 procent stanowia Anglicy, reszta to sami Rumuni. Mam wrazenie ze jest ich tu coraz wiecej. Nie pisze o zamknieciu granic, zastanawiam sie jak to wplynie na ten juz przeludniony kraj i widze niezadowolenie Brytyjczykow w tej kwestii takze.
  • karolajna83g 11.09.13, 23:17
    W pracy meza 10 procent stanowia Anglicy, reszta to sami Rumuni

    I jaki wniosek można stąd wyciągnąć?
    Pracowałam kiedys z Rumunką- zapindalała jak ruski czołg.
  • podkocem 12.09.13, 06:26
    W mojej pracy pewnie jakieś 80-90% to Anglicy (wliczam w to także Irlandczyków, Szkotów itd), reszta to inne nacje. Rumunów nie spotkałam, Polką jestem jedną, jest za to trochę Hindusów.
    --
    Niecodziennik
  • londynwarszawaparyz 13.09.13, 17:01

    > W pracy meza 10 procent stanowia Anglicy, reszta to sami Rumuni
    >
    > I jaki wniosek można stąd wyciągnąć?

    Wniosek jest jeden- coraz wieksza populacja Rumunow na Wyspach. Maz nie jest zagrozony w pracy bo pracuje pod inna firma, na innym stanowisku niz oni, wiec nie chodzi o to co masz na mysli. Wiem ze sa pracowici Rumuni. Jednak czesciej niz o naszych slychac ze...kradna. Kolezanka odeszla z hotelu, gdzie pracowala na stanowisku menagera housekkepingu bo miala dosc odpowiadania przed przelozonym za braki w poscieli i recznikach, jakie wynosili m.in. rumunscy pracownicy :)
  • ta_ruda 19.09.13, 16:12
    A mozna wiedziec gdzie maz pracuje? U mnie jest na odwrot, 10% obcokrajowcow a reszta Brytyjczycy.


    londynwarszawaparyz napisał(a):


    W pracy meza 10 procen
    > t stanowia Anglicy, reszta to sami Rumuni.
  • jaleo 11.09.13, 17:58
    Ilosc ludnosci w UK zwiekszyla sie znacznie w ostatnich latach, ale to zageszczenie jest organiczone do specyficznych rejonow. Niektore rejony UK sie wrecz wyludniaja (Szkocja jako taka, rejony tradycyjne rolniczo/hodowlane typu Cumbria czy Northumberland, itd). Na stronie BBC jest mapka (nie mam czasu szukac linku) pokazujaca, gdzie brakuje miejsc w szkolach w tym roku - to sa dokladnie te same rejony, gdzie ilosc ludzi sie zwiekszyla dramatyczne w ostatnim dziesiecioleciu.
    Nie powiedzialabym, ze to jest problem w skali kraju, no ale w wiadomosciach tradycyjnie dominuje optyka londynska, wiec nic dziwnego, ze ludziom sie wydaje, ze jest gorzej niz jest.
    --
    "Tylko Wyścig Pokoju - tam się walczyło z Ruskimi i Niemcami. A to to nie wiadomo kto z jakiego kraju, jeden buty reklamuje, drugi podpaski i taki to wyścig" - uzytkownik StachuD w watku o wspolczesnych wyscigach kolarskich. Trudno sie nie zgodzic.
    Twitter: Ewa_SJ
  • londynwarszawaparyz 11.09.13, 18:04
    zgadza sie, glownie mowi sie o Londynie, natomiast wiadomo tez ze pracy szuka sie w najwiekszych miastach, a takim jest Londyn. I ja jako jego mieszkanka zastanawiam sie jak to wplynie na to przeludnione juz miasto. Wiadomo ze w np Szkocji jest wiecej miejsc gdzie nie ma tyle ludnosci, takze naplywowej. Ale malo kto wali odrazu na mala szkocka wies w poszukiwaniu pracy.
  • karolajna83g 11.09.13, 23:24
    Myslę, że juz dawno sobie na to pytanie odpowiedziałaś, bodajże w pierwszym poscie.

    Ja myślę o drugiej stronie medalu- skoro chcą im zabrać banefit typu: darmowy NHS, to co, ludzie będą na ulicy umierać? Dzieci będą się rodzić tylko w domach, bo lekarz pierwszego kontaktu zapyta, jak długo taka bułgarka czy rumunka tutaj mieszka i odmowi darmowego leczenia......
    Dla mnie to sie kupy nie trzyma...a ze napływ nowych imigrantów? Trudno, czas pokaze. Moj kolega tez chce na wyspy przyleciec, bo ciezko mu w PL, pracuje w urzedzie wojewódzkim na stanowisku inspektora wojewódzkiego a nawet 2tys zł nie zarabia.....Przyjedzie i najprawdopodoniej bedzie pracował jako carer, bo pracy jest full w tym sektorze.
  • kalpa 12.09.13, 00:09
    Zdecydowana większość emigrantów to jednak ludzi młodzi, więc raczej z usług NHS korzystają sporadycznie. Po prostu sa jeszcze zdrowi, silni i nie potrzebują lekarzy aż tak, na dodatek często sa dość dobrze wyedukowani w podstawowych kwestiach zdrowotnych, więc lecza się często sami :)
    Bo bez sensu stracić czas u GP, żeby dostać poradę typu: paracetamol ;)
    Gorzej, jesli obniżą dodatki, które ludziom z najsłabiej płaconych sektorów pomagają przeżyć.
    Bo jak utrzymać się za pensje w wysokości 800-1000 funtów? Na bardzo drogim południu Anglii?
    U mnie w pracy Anglicy też się boją, że dostana mniej jak zwali sie tu kolejna fala, bo nieraz to słyszę kiedy rozmawiają ze sobą. Myślę, że to normalny, ludzki strach powoduje. .
    Wcale się im nie dziwię, tak jak nie dziwie sie tym, którzy tu przyjeżdżają w poszukiwaniu spokojniejszego bytu...
    --
    Taniec i wiatr to moje żywioły!
  • ampiltuda 12.09.13, 01:19
    Ze wszystkim, co napisałaś, zgadzam się, tylko jaki tu jest spokojny byt?
    Z pracą coraz gorzej, zarobki słabe, służba zdrowia kuleje, do szkoły ciężko się dostać, mieszkanie/dom wynająć, koszmar...
    My szukamy domu od ponad roku. Szukamy w okolicy szkoły, do której chcemy posłać dziecko.
    Agenci już nie mogą na nas patrzeć, a i ja się powoli poddaję. Owszem mamy "wymagania", chcemy żeby dom był spory, 3 sypialnie, aby nie był zagrzybiony, może być pusty, byle był odnowiony, ale szlag mnie trafia jak pytamy agenta, czy sciany będą pomalowane, bo brud od podłogi do sufitu, to ten odpowiada, że te, które trzeba będzie, to pomalują. Kilka razy było tak, że zdecydowaliśmy się złożyć ofertę, cenę taka jaka była w ogłoszeniu i długi czas wynajmu, niestety okazuje się, że rzekomo ktoś inny dał wyższą i właściciele zdecydowali na tego kogoś... No żesz.... Ceny domów i tak są chore, a tu jeszcze licytacje.
    Mam wrażenie, że nie chodzi o naszą ofertę, a narodowość... Nie wiem, może ja żyję w innej rzeczywistości, ale wydaje mi się, że i tak duża już niechęć do nas, będzie się nasilać.
  • podkocem 12.09.13, 06:33
    Mieszkam w Londynie od ponad 5 lat. To już 4 mieszkanie i w życiu problemów z wynajmem nie miałam. Zmieniamy mieszkania w miarę potrzeb (praca, powiększajaca się rodzina, szkoła). Też mam wymagania (ogródek, parking, brak wykładzin itd, o grzybie nawet nie wspominam). Trochę musze się nachodzić by znaleźć takie mieszkanie jak chcę, ale gdy już znajdę, nigdy nikt nam nie odmawia. Każda nasza oferta była przyjmowana bez problemu.
    --
    O mnie
  • ta_ruda 12.09.13, 11:18
    jesli sie tego boisz, to moze powinnas wrocic do swojej ojczycny. Jesli uwazasz ze UK nie moze udzwignac tej liczby imigrantow, to walk the talk, i wroc do 'swojego' kraju. Zrobi sie luzniej.
  • steph13 12.09.13, 12:43
    A mnie najbardziej w tym wszystkim zal jest rodowitych Anglikow, ktorzy nie poznaja juz wlasnego kraju. To nie sa rasisci, tylko zwyczajni ludzie, ktorym politycy zmienili miasteczka, wsie, dzielnice duzych miast zalewajac je cudzoziemcami wszelkiej masci. Czesto nie moga dogadac sie z sasiadami, urzednikami na poczcie czy w sklepie, w zatloczonym autobusie czuja sie jak na permanentnych wakacjach poza Anglia. Za mlodu spedzali sobotnie wieczory w klubach na Leicester Square czy w Covent Garden, ich dzieci unikaja tych miejsc bo pelne sa Eurotrash, jak mowia otwarcie, nie wspominajac juz o czesciach Londynu, ktore staly sie no-go areas dla bialych Anglikow. Dorosle dzieci tych ludzi kupujac domy/mieszkania, wyprowadzaja sie z niegdys ladnych, middle class dzielnic Londynu typu np Ealing bo za duzo tam Polakow, polskich sklepow, restauracji, polskich dzieci w szkolach etc. Znam pare takich rodzin I naprawde nie maja nic przeciwko Polakom, Litwinom, Estonczykom, sa przyjazni, grzeczni I pomocni, ale zawsze dodaja 'it's the numbers that bother us'. I ja calkowicie sie z nimi zgadzam.

    Ktos tu napisal, ze mlodzi imigranci nie korzystaja z NHS bo sa silni I zdrowi. Moze I sa, ale wystarczy wejsc do najblizszej przychodzi I zobaczyc kto oukupuje poczekalnie: wlasnie mlodzi cudzoziemcy, z katarem, bolem gardla I tego typu blahostkami lub siedza cale klany ze starsza matka, ktora po angielsku nie mowi wiec cala familia jej towarzyszy na wizycie u GP. Tysiace dzieci przyjeznych, mlodych I zdrowych matek rodza sie w zatloczonych szpitalach NHS, po czym ida do zlobkow/przedszkoli, ktorych kraj nie nadaza budowac.
    Naprawde uwazacie, ze granice UK powinny na zawsze stac otworem dla calego swiata?

    Moim zdaniem nalezy sie zastanowic czy wybralo sie Anglie, dlatego ze byla ta angielska Anglia, czy dlatego tylko, ze tutaj drzwi staly otworem? Jesli powodem przyjazdu byla ta pierwsza opcja to chyba powinno nam zalezec aby utrzymac przynajmniej jakies nikle namiastki charakteru tego kraju.
  • izabelski 12.09.13, 14:09
    a czy nie wyprowadzaja sie z Ealingu bo ich po prostu nie stac?
    nie sadze,ze by ci co nawiedzaja polskie sklepy kupowali domy w jednej z drozszych dzielnic Londynu (biorac pod uwage ze to jest 3-cia strefa)

    Kiedy ostatnio bylas na LSq czy Covent Garden w weekend wieczorem?
    wg mnie pelno tam jest turystow i Essex boys/girls jakoz i tubylcow (londynczykow znaczy sie)

    nie widze zalamywania rak podatnikow, ze firmy maja wybor specjalistow dzieki temu, ze do Londynu przyjezdzaja wysokiej klasy specjalisci z calego swiata, ktrych koszt wyksztalcenia pokryli podatnicy z ich rodzinnego kraju

    w mojej firmie (satelitarne biuro amerykanskiej firmy - software house) na technicznych stanowiskach jest 4 Anglikow, reszta 9 - urodzeni i wyksztalceni poza granicami WB.
    Menadzerowie to Brytyjczycy - 3 osoby (opisuje tu techniczny dzial do ktorego naleze).

    W sales - 2 brytyjczykow i 6 obcokrajowcow - potrzebny jezyk, jesli tubylcy byliby jezykowo sprawni we francuskim, wloskim, niemieckim czy hiszpanskim na pewno dostaliby prace
    mowie tak, bo w innym dziale jest Anglik przyjety na stanowisku ze wzgeldu na 2 obce jezyki ktorymi wlada plynnie

    Wiem na 100% ze w rekrutacji liczy sie tylko attitude i wiedza - wiec mogloby byc 100% jakiejkolwiek nacji.

    Czyli - fajnie jak obcokrajowiec przysparza zyskow (no bother with numbers here) ale niech nie miesza sie z moimi dziecmi w szkole.

    Aha - szefowie w UK - 2 Amerykanow mieszkajacych w UK kazde od ponad 20 lat, Holenderka z podobnym stazem i Anglik.

    Wg twoich znajomych dzieci naszych pracownikow powinny chodzic gdzies tam do jednorasowej szkoly a spotkaja dzieci obcokrajowcow w pracy, za 15 lat....
  • steph13 12.09.13, 14:36
    izabelski napisała:

    > a czy nie wyprowadzaja sie z Ealingu bo ich po prostu nie stac?
    > nie sadze,ze by ci co nawiedzaja polskie sklepy kupowali domy w jednej z drozsz
    > ych dzielnic Londynu (biorac pod uwage ze to jest 3-cia strefa)

    Nie, oni nie tyle kupuja co wynajmuja chyba mieszkania. Nie mieszkam na Ealing, kiedys bywalam czesto bo mieszkali tam moi tesciowie, teraz przejezdzam dosyc czesto I musze przyznac racje narzekajacym Anglikom. Charakter dzielnicy zmienil sie diametralnie. Z jednej strony rozprzestrzenl sie Southall, ze wszystkim co sie z tym wiaze, z drugiej osiedlilo sie mnostwo nowych Europejczykow. Polacy zawsze mieszkali na Ealing'u ale nikneli w tlumie, teraz juz nie.
    >
    > Kiedy ostatnio bylas na LSq czy Covent Garden w weekend wieczorem?
    > wg mnie pelno tam jest turystow i Essex boys/girls jakoz i tubylcow (londynczyk
    > ow znaczy sie)

    Nie tak dawno, po wyjsciu z Ronnie Scotts okolo 11 w nocy. Tlumy byly dzikie, I masz racje, z przewaga Essex boys I cudzoziemcow.
    >
    > nie widze zalamywania rak podatnikow, ze firmy maja wybor specjalistow dzieki t
    > emu, ze do Londynu przyjezdzaja wysokiej klasy specjalisci z calego swiata, ktr
    > ych koszt wyksztalcenia pokryli podatnicy z ich rodzinnego kraju

    Znowu masz racje. Sprowadzac specjalistow, tak jak np robi Australia,zawsze mialo I dalej ma sens. Ale specjalisci to maly procent w ogolnej imigracji. Bank of England tez sprowadzil Kanadyjczyka, chociaz nie sadze ze na WYspach Brytyjskich nie znalazlby sie ekwiwalent.
    >

    > Czyli - fajnie jak obcokrajowiec przysparza zyskow (no bother with numbers here
    > ) ale niech nie miesza sie z moimi dziecmi w szkole.

    Dokladnie tak, niestety. A z dziecmi w szkole, to chodzi o zachowanie rownowagi a nie o wyklucznie jakiejkolwiek nacji. Znam Azjatow, ktorzy zabrali swoje dzieci z prywatnej szkoly bo bylo w niej za duzo ... Azjatow, a oni chcieli bardziej zrownowazone srodowisko dla swoich dzieci.


    > Wg twoich znajomych dzieci naszych pracownikow powinny chodzic gdzies tam do je
    > dnorasowej szkoly a spotkaja dzieci obcokrajowcow w pracy, za 15 lat....

    Iza, dobrze wiesz, ze tak nie jest, chodzi o to, zeby rodzice czuli, ze dzieci ksztalcone sa w angielskiej szkole a nie w jakims ogolnoswiatowym knoglomeracie, gdzie ich jezyk nalezy do minority. Do tego istnieja international schools w wielu krajch.
    Chodzi zwyczajnie o sensowna rownowage.
  • izabelski 12.09.13, 14:44
    >>>chodzi o to, zeby rodzice czuli, ze dzieci ksztalcone sa w angielskiej szkole a nie w jakims ogolnoswiatowym knoglomeracie, gdzie ich jezyk nalezy do minority. <<<

    tylko ze obecny biznes JEST miedzynarodowy
    miesca pracy sa pelne ludzi z calego swiata - stad potrzeba tego, zeby dzieci umialy sie znalezc w takim sordowisku a nie przypadek losu

    mysle, ze ci mlodzi ludzie o tym nie mysla

    jak Azjata nie chce chodzic do szkoly bo za duzo ziomkow to mi sie przypomina Goodness Gracious Me :)

  • steph13 12.09.13, 15:33
    izabelski napisała:

    > >>>chodzi o to, zeby rodzice czuli, ze dzieci ksztalcone sa w angi
    > elskiej szkole a nie w jakims ogolnoswiatowym knoglomeracie, gdzie ich jezyk na
    > lezy do minority. <<<
    >
    > tylko ze obecny biznes JEST miedzynarodowy
    > miesca pracy sa pelne ludzi z calego swiata - stad potrzeba tego, zeby dzieci u
    > mialy sie znalezc w takim sordowisku a nie przypadek losu

    Oczywiscie, ale moze najpierw nalezy wyksztalcic w nich jakas identity I przynaleznosc narodowa? Tu widze funkcje angielskiej szkoly, ktora w dzisiejszych czasach nie moze tej funkcji spelniac. Ty czy ja chodzilysmy do czysto polskich szkol I jakos odnalazlysmy sie niezle wsrod cudzoziemcow bez przygotowania w dziecinstwie.
    >
    > mysle, ze ci mlodzi ludzie o tym nie mysla
    >
    > jak Azjata nie chce chodzic do szkoly bo za duzo ziomkow to mi sie przypomina G
    > oodness Gracious Me :)
    haha, dobre. Ten Azjata, o ktorym wspomnialam to zwykly sklepikarz, ktory ma ambicje dla swoich dzieci poza corner shop. Stad chce, aby jego dzieci mieszaly sie z dziecmi angielskimi, bywaly w anngielskich domach, podgladaly ich styl zycia, zainteresowania bo zycie beda spedzac tutaj. Klasa wypelniona Azjatyckimi dziecmi nie sprzyja takim zamiarom.
  • oolijull 12.09.13, 14:10
    tylko że czasy się zmieniają ;) Anglia już nie jest i nie będzie taka jak 30 czy 50 lat temu, Polska takoż. Na tej zasadzie u nas za prlu było lepiej bo była praca, wczasy zakładowe i talony na malucha ;) A anglicy nie martwią się ilu ich jest w Hiszpanii na przykład, jak biednym hiszpanom zaburzają tradycję całymi dzielnicami angielskimi, sklepami, kółkami zainteresowań?
    Każdy ma prawo osiedlić się i żyć gdzie chce, panuje piękna wolność, mamy wybór. Doprawdy nie wrusza mnie myśl że ktoś nie może pójść do pubu gdzie przesiadywał jego ojciec czy dziad bo... cudzoziemcy tam są, o zgrozo ;) jak również nie czuję się winna że urodziłam w tym kraju dziecko w ich biednyn zatłoczonym szpitalu ;)
  • mrs.t 12.09.13, 23:19


    z ciekawością przeczytalam twoj post , steph!


    Naprawde uwazacie, ze granice UK powinny na zawsze stac otworem dla calego swia
    > ta?
    >
    > Moim zdaniem nalezy sie zastanowic czy wybralo sie Anglie, dlatego ze byla ta a
    > ngielska Anglia, czy dlatego tylko, ze tutaj drzwi staly otworem? Jesli powodem
    > przyjazdu byla ta pierwsza opcja to chyba powinno nam zalezec aby utrzymac prz
    > ynajmniej jakies nikle namiastki charakteru tego kraju.

    to trudne tezy I pytania , z jednej strony jako obcokrajowcowi , nie smialabym sadzic ze to do nas (nas, jako czesvi kraju w ktorym mieszkamy) o tym decydowac. z drugiej w koncu owszem-
    w końcu tu mieszkamy I zyjemy wiec mamy swoje obowiazki ale I prawa


    wracajac do poczatku watku
    niezmiennie szokuje mnie jedak jak imigrant mogl napisać post w takiej tresci!! abstrachujac juz od faktu czy granixe powinny byc zamkniete czy nie, to , niezaleznie od stopnia zasymilizowania chyba, imigrantem sie dalej jest I w gruncie rzeczy na siebie samego sprowadza sie niechęć



    --
    http://img156.imageshack.us/img156/5836/aplogol.jpg
  • ampiltuda 15.09.13, 16:04
    steph13 napisała:
    > A mnie najbardziej w tym wszystkim zal jest rodowitych Anglikow, ktorzy nie poz
    > naja juz wlasnego kraju.

    Polaków, którzy nie poznają swojego kraju, już ci nie szkoda...?
    No i w sumie, to jesteś również przyczyną przez którą Anglicy nie poznają swojego kraju.

    >To nie sa rasisci, tylko zwyczajni ludzie, ktorym poli
    > tycy zmienili miasteczka, wsie, dzielnice duzych miast zalewajac je cudzoziemca
    > mi wszelkiej masci.
    >Znam pare takich rodzin I naprawde nie maja nic przeciwko Polak
    > om, Litwinom, Estonczykom, sa przyjazni, grzeczni I pomocni, ale zawsze dodaja
    > 'it's the numbers that bother us'. I ja calkowicie sie z nimi zgadzam

    Powinnaś zając się polityką i ukrócić napływ Polaków i, jak to ładnie nazywasz, "wszelkiej maści" cudzoziemców. Z całą pewnościa, nie mieliby wtedy, ci twoi ukochani Anglicy, problemów z kupieniem domów za 1,5-2 mln na Ealing.

    > Naprawde uwazacie, ze granice UK powinny na zawsze stac otworem dla calego swia
    > ta?

    Oczywiscie masz rację w 100%, myślę, że powinni byli zamknąć granice zaraz po twoim przyjeździe...

    > Ktos tu napisal, ze mlodzi imigranci nie korzystaja z NHS bo sa silni I zdrowi.
    > Moze I sa, ale wystarczy wejsc do najblizszej przychodzi I zobaczyc kto oukupu
    > je poczekalnie: wlasnie mlodzi cudzoziemcy, z katarem, bolem gardla I tego typu
    > blahostkami lub siedza cale klany ze starsza matka, ktora po angielsku nie mow
    > i wiec cala familia jej towarzyszy na wizycie u GP. Tysiace dzieci przyjeznych
    > , mlodych I zdrowych matek rodza sie w zatloczonych szpitalach NHS, po czym id
    > a do zlobkow/przedszkoli, ktorych kraj nie nadaza budować.

    Ale to chyba nie tylko Polacy, więc do kogo ta gadka...?
    Może powinnaś wejść na fora narodowości, które zalewają korytarze przychodni i przedszkola,
    i tam wylać swoje żale?

    Nie wiem co cię trzyma na tym forum, wszystko co polskie cię mierzi, a siedzisz tu i robisz smród...
  • ta_ruda 17.09.13, 21:36
    ostatnio jak szukalam mieszkania do wynajecia na ealingu wlasnie to ceny mnie porazaly, drogo jest. Moze dlatego sie te dzieci Twoich znajomych musza wyprowadzac z Ealingu? tam przepiekne domy sa, ale trzeba miec z 1,5m zeby taki zakupic.

    Moze bys sie wziela i pomogla tym Twoim biednym Brytyjczykom i wyjechala do Polski, zmniejszylabys te 'numbers' troche....

    steph13 napisała:

    Dorosle dzieci tych ludzi kupujac domy/mieszk
    > ania, wyprowadzaja sie z niegdys ladnych, middle class dzielnic Londynu typu np
    > Ealing bo za duzo tam Polakow, polskich sklepow, restauracji, polskich dzieci
    > w szkolach etc. Znam pare takich rodzin I naprawde nie maja nic przeciwko Polak
    > om, Litwinom, Estonczykom, sa przyjazni, grzeczni I pomocni, ale zawsze dodaja
    > 'it's the numbers that bother us'. I ja calkowicie sie z nimi zgadzam.
    >
    > Ktos tu napisal, ze mlodzi imigranci nie korzystaja z NHS bo sa silni I zdrowi.
    > Moze I sa, ale wystarczy wejsc do najblizszej przychodzi I zobaczyc kto oukupu
    > je poczekalnie: wlasnie mlodzi cudzoziemcy, z katarem, bolem gardla I tego typu
    > blahostkami lub siedza cale klany ze starsza matka, ktora po angielsku nie mow
    > i wiec cala familia jej towarzyszy na wizycie u GP. Tysiace dzieci przyjeznych
    > , mlodych I zdrowych matek rodza sie w zatloczonych szpitalach NHS, po czym id
    > a do zlobkow/przedszkoli, ktorych kraj nie nadaza budowac.
    > Naprawde uwazacie, ze granice UK powinny na zawsze stac otworem dla calego swia
    > ta?
    >
    > Moim zdaniem nalezy sie zastanowic czy wybralo sie Anglie, dlatego ze byla ta a
    > ngielska Anglia, czy dlatego tylko, ze tutaj drzwi staly otworem? Jesli powodem
    > przyjazdu byla ta pierwsza opcja to chyba powinno nam zalezec aby utrzymac prz
    > ynajmniej jakies nikle namiastki charakteru tego kraju.
  • steph13 17.09.13, 21:43
    ta_ruda napisała:

    > ostatnio jak szukalam mieszkania do wynajecia na ealingu wlasnie to ceny mnie p
    > orazaly, drogo jest. Moze dlatego sie te dzieci Twoich znajomych musza wyprowad
    > zac z Ealingu? tam przepiekne domy sa, ale trzeba miec z 1,5m zeby taki zakupic


    W takim Osterley tez sa piekne, drogie domy I Anglicy tez wynosza sie. Latwo zgadnac dlaczego.
    > Moze bys sie wziela i pomogla tym Twoim biednym Brytyjczykom i wyjechala do Pol
    > ski, zmniejszylabys te 'numbers' troche....

    No to sie dopiero wysililas na komentarz! Dlugo nad nim rozmyslalas? Poczekaj I zobacz jaka dzielnice beda okupowac Rumuni od stycznia I szybko skladaj tam oferte na dom I zapisuj dzieci do szkoly.

  • ta_ruda 17.09.13, 21:57
    Steph,
    Najpierw piszesz ze tak bardzo wspolczujesz tym Brytyjczykom z powodu 'numbers', a sama nalezysz do tych 'numbers'. Jesli tak ci ich szkoda, i tak im wspolczujesz to powinnas wiedziec co zrobic!

    Jesli sie wyprowadzaja do Osterley, jest ich na to stac i jest tam jeszcze fajniej niz na ealingu to tylko sie cieszyc ze moga sobie pozwolic na podniesienie standardu zycia. Wspolczucie im jest chyba nieadekwatne do tej sytuacji?

    steph13 napisała:

    > ta_ruda napisała:
    >
    > > ostatnio jak szukalam mieszkania do wynajecia na ealingu wlasnie to ceny
    > mnie p
    > > orazaly, drogo jest. Moze dlatego sie te dzieci Twoich znajomych musza wy
    > prowad
    > > zac z Ealingu? tam przepiekne domy sa, ale trzeba miec z 1,5m zeby taki z
    > akupic
    >
    >
    > W takim Osterley tez sa piekne, drogie domy I Anglicy tez wynosza sie. Latwo z
    > gadnac dlaczego.
    > > Moze bys sie wziela i pomogla tym Twoim biednym Brytyjczykom i wyjechala
    > do Pol
    > > ski, zmniejszylabys te 'numbers' troche....
    >
    > No to sie dopiero wysililas na komentarz! Dlugo nad nim rozmyslalas? Poczekaj I
    > zobacz jaka dzielnice beda okupowac Rumuni od stycznia I szybko skladaj tam of
    > erte na dom I zapisuj dzieci do szkoly.
    >
  • steph13 17.09.13, 22:20
    ta_ruda napisała:

    > Steph,
    > Najpierw piszesz ze tak bardzo wspolczujesz tym Brytyjczykom z powodu 'numbers'
    > , a sama nalezysz do tych 'numbers'. Jesli tak ci ich szkoda, i tak im wspolczu
    > jesz to powinnas wiedziec co zrobic!

    Na etapie kiedy ja zostalam tym 'number', nie bylo problemow jakie przyniosly setki tysiecy imigrantow w stosunkowo krotkim okresie czasu. Angielskie dzieci nie stanowily mniejszosci w szkolach, nikomu nie dostarczano tlumaczy na kazdym kroku. przyjezdni wtapiali sie w srodowisko I sami sobie radzili.
    Naprawde uwazasz, ze nie powinno byc zadnego limitu, zadnego oddechu na przemyslenie jakiegos dlugoterminowego planu, ktory bralby pod uwage konsekwencje dla calego kraju? Przeciez to jest kraj, w ktorym twoje dzieci beda dorastac, moze nawet twoje wnuki. Nie zalezy ci na zidentyfikowaniu I zachowaniu jakiejs orginalnej identity tego kraju, ktory z jakiegos powodu wybralas dla siebie?
    Zle zrozumialas, Anglicy WYPROWADZAJA sie z Osterley z podwodow podobnych do tych, dla ktorych opuszczaja rowniez Ealing.
  • illegal.alien 18.09.13, 07:11
    Steph, ale naprawde mało kto pamięta te czasy, kiedy spotkanie Polaka na ulicy było wydarzeniem tygodnia i prowadziło do co najmniej rozmowy, a często i wymiany kontaktów i umowienia sie na piwo/kawę, a wizy do UK to dla wielu abstrakcja.
    --
    M. - grudzień 2010
    ? - marzec 2014
  • derka1 18.09.13, 18:29
    illegal.alien napisała:

    > Steph, ale naprawde mało kto pamięta te czasy, kiedy spotkanie Polaka na ulicy
    > było wydarzeniem tygodnia i prowadziło do co najmniej rozmowy, a często i wymia
    > ny kontaktów i umowienia sie na piwo/kawę, a wizy do UK to dla wielu abstrakcja
    > .


    Ja pamietam :-P A jak juz spotkalam, to pare razy mialam ochote rzucic sie im na szyje, serio :-).
  • lucasa 19.09.13, 23:42
    derka1 napisała:

    > illegal.alien napisała:
    >
    > > Steph, ale naprawde mało kto pamięta te czasy, kiedy spotkanie Polaka na
    > ulicy
    > > było wydarzeniem tygodnia i prowadziło do co najmniej rozmowy, a często i
    > wymia
    > > ny kontaktów i umowienia sie na piwo/kawę, a wizy do UK to dla wielu abst
    > rakcja
    > > .
    >
    >
    > Ja pamietam :-P A jak juz spotkalam, to pare razy mialam ochote rzucic sie im
    > na szyje, serio :-).

    nooo, ja tez pamietam,
    i jeszcze czasy gdy Ania i Kinga byly jedne z nielicznych dziewczyn z forum, ktore mozna bylo spotkac w Londynie :P (hehe, i w sumie stycznosc z jezykiem polskim byla albo przez polski kosciol albo forum, a teraz to moge sobie wyjsc do miasta i czuje sie jak w PL).
  • robak.rawback 18.09.13, 19:45
    hehe angielski pacjent mi sie zawsze przypomina w podobnym kontekscie -

    THE PATIENT'S ROOM. DAY.

    Hana carries in a tray. There's OMELETTE on the plate.

    HANA
    There's a man downstairs. He
    brought us eggs.
    (shows him the omelette)
    He might stay.

    THE PATIENT
    Why? Can he lay eggs?

    HANA
    He's Canadian.

    THE PATIENT
    (brittle)
    Why are people always so happy when
    they collide with someone from the same
    place? What happened in Montreal when
    you passed a man in the street - did you
    invite him to live with you?


    illegal.alien napisała:

    > Steph, ale naprawde mało kto pamięta te czasy, kiedy spotkanie Polaka na ulicy
    > było wydarzeniem tygodnia i prowadziło do co najmniej rozmowy, a często i wymia
    > ny kontaktów i umowienia sie na piwo/kawę, a wizy do UK to dla wielu abstrakcja
    > .


    --
    They have a lot of problems pronouncing your name..... dedeldedeldedeley sitchiation
  • plain-vanilla 12.09.13, 14:05
    Ja mam inne wrazenie, bo mieszkam w Szkocji. Szkocja nie sklada sie tylko ze szkockich wsi, jak ktos napisal wczesniej. W Aberdeen jest masa pracy. Szkocja nie jest przeludniona (na razie), jak poludnie Anglii. W pracy mojego meza ciagle brakuje ludzi i wciaz rektrutuja. Moim zdaniem jest to bardzo mozliwe, ze UK wyjdzie z Unii i wprowadzi wizy dla wszystkich podrozujacych tutaj lub zainteresowanych praca. Ci ludzie, ktorzy juz sa osiedleni (nie obywatele) beda musieli starac sie o wize, zeby pracowac, jak nie beda mogli pracowac i sie utrzymac samodzielnie, to beda musieli wracac do wlasnego kraju. Mozliwe, ze zostanie wprowadzony limit osiedlenia (np. 10 lat) lub posiadanie dziecko z paszportami UK. Jesli kogos to oburza, co pisze, wystarczy poczytac o prawie imigracyjnym Australii, jakie sa restrykcje dotyczace dostepu do edukacji i sluzby zdrowia dla nie obywateli. Za porody beda wystawiane faktury (jak to ma miejsce w US). Nikt nie bedzie rodzil na ulicy, po prostu wroci do domu z ogromnym rachunkiem, ktory trzeba bedzie splacic. Wszystko co pisze, jest bardzo mozliwe. Nie twierdze, ze w ciagu 2-5 lat, ale generalnie tak moze to wygladac.
  • izabelski 12.09.13, 14:11
    z Unii wyjdziemy tylko jesli City sie na to zgodzi :)
  • plain-vanilla 12.09.13, 14:14
    Racja. Nie twierdze, ze do tego dojdzie, ale jest to mozliwe.
  • plain-vanilla 12.09.13, 14:12
    Dodam jeszcze, ze przecieram oczy ze zdumienia, czytajac o cenach wynajmu mieszkan/domow w Londynie. W moim miasteczku, gdzie od progu domu do scislego city centre (Glasgow) mam 15 kilometrow, ceny najmu domu z 3 sypialniami to £500-600. Wszystko mam pod reka, tu gdzie jestem. Nie czuje, ze mieszkam na prowincji, bo Glasgow to najwieksze miasto w Szkocji i dzieje sie tutaj masa rzeczy. Miasteczko (20 tys. mieszkancow) wybralam po kilku miesiacach zbierania informacji. Council inwestuje w edukacje, jest pelno projektow budowlanych (centrum handlowe, hotel, kino, state of the art biblioteka i nowa silownia). Syn zaczal szkole w tym roku. Jestem zachwycona podejsciem kadry pedagogicznej. Wszyscy bardzo mili. Pogoda w kratke. Nie znam Anglii, ale mysle, ze jednak wy tam macie wiecej slonca w roku.
  • robak.rawback 12.09.13, 19:51
    podejzewam ze wiekszosci nie pododba sie (lokalne) a tym bardziej przyjezdne dresiarstwo roznej masci co to nie kuma jezyka, robi getta narodowe i rzeczywiscie zmienia obraz/wyglad/ czy jak to sie tam mowi - danej okolicy. no i jeszcze ciagnie za soba te stado dzieci - a z wygladu widac ze towarzystwo groszem nie smierdzi.
    niek tnie bedzie narzekal ze jacys zagraniczni specjalisci sobie przyjada i beda zarabiac 50k - nie o tym mowimy.

    z innej beczki - lazilam w tym tygodniu po pewnym koledzu, jak najbardziej posh, za cholere nie moglam znalezc wyjscia wiec zaczepilam dwie studentki - i sie pytam gdzie jest wyjscie - panika w oczach, pogadaly do siebie, zakladam ze po chinsku i uciekly - ktos im tam pozwolil studiowac z takim poziomem jezyka.
    kogo to nie rozdrazni.

    --
    They have a lot of problems pronouncing your name..... dedeldedeldedeley sitchiation
  • ta_ruda 13.09.13, 10:08
    Tutaj Brytyjczycy sie nie beda skarzyc. International students to sa ogromne pieniadze, i wiekszosc uniwersytetow nie utrzymalaby sie ( a co za tym idzie wiele setek/tysiecy Brytyjczykow straciloby prace) gdyby nie studenci miedzynarodowi. Tutaj uniwersytety utrzymuja sie glownie z tzw transnational education, i gdyby nie Chinscy, Pakistanscy itd itp studenci, to wiekszosc uniwersytetow poszlaby z torbami.

    Mysle ze z intl students ktorzy placa kupe kasy, zaden Brytyjczyk nie miaby problemu. Problemu oczywiscie nie ma kiedy Brytyjczycy 'doja' caly swiat. Oni tylko nie chca byc wydojeni przez tych z ktorych korzystaja., co jest oczywiscie zrozumiale, i polityczna poprawnosc i naginanie sie do zachcianek innych jest przegieciem.
    Wspomne tez ich czesto Brytyjczycy przegrywaja w rekrutacji na pewne stanowiska wymagajace pewnych kompetencji. Mowie tylko o moich doswiadczeniach. Brytyjczycy gadaja czasem takie glupoty ze glowa mala.....i to ludzie wyksztalceni spelniajacy formalne wymagania na stanowisko.


    robak.rawback napisała: i sie
    > pytam gdzie jest wyjscie - panika w oczach, pogadaly do siebie, zakladam ze po
    > chinsku i uciekly - ktos im tam pozwolil studiowac z takim poziomem jezyka.
    > kogo to nie rozdrazni.
    >
  • robak.rawback 13.09.13, 19:15
    nikt sie nie skarzy na sam fakt kasiastego chinskiego studenta tylko na fakt ze ten kasiasty chinski student nie rozumie podstawowych zwrotow po angielsku, i ze gdzie nie pojdziesz to ktos czegos nie kuma i gada w swoim jezyku.

    w przypadku studenta juz nie mowiac o tym ze ma zrobic research a nie potrafi sie dogatac gdzie jest kibelek, a co z dyskusjami na zajeciach i brainstorming jak polowa nie wie o co biega - jakie to jest wspaniale dla pozostalej grupy.
    sila rzeczy tworza sie getta rasowo-jezykowe na uniwerkach w takich przypadkach.

    jak taka gwiazde pragnie studiowac za granica to powinna zostac najpierw wyslana na kurs mowienia - chiny to bylo swojego czasu dobre destination dla roznego typu nauczycieli angielskiego pragnacych troche przygod, wiec podejrzewam ze jak kogos stac na wyslanei studenta za tysiace funtow do europy to go chyba stac na lekcje angielskiego.
    --
    They have a lot of problems pronouncing your name..... dedeldedeldedeley sitchiation
  • kingaolsz 13.09.13, 19:23
    W tej chwili na uniwerkach, w "koledzach"(brr) sa "studenci" krotkich kursow raczej, czesto jezykowych, badz zjazdy tematyczne, konferencje, wiec najrozniejszych ludzi mozna spotkac i nie ma co rysowac na tej podstawie obrazu ogolnego o miedzynarodowych studentach. Normalni studenci zapelnia uczelniane lawy za srednio 2 tygodnie, kiedy to zacznie sie semestr.
  • robak.rawback 13.09.13, 19:45
    akurat pracuje ze studentami na codzien wiec mam dane z pierwszej reki
    --
    They have a lot of problems pronouncing your name..... dedeldedeldedeley sitchiation
  • yumemi 13.09.13, 21:13
    robak.rawback napisała:

    > akurat pracuje ze studentami na codzien wiec mam dane z pierwszej reki

    Byc moze akurat taka wyizolowana sytuacja jest tam gdzie opisujesz. Bo ja akurat za czasow swoich studiow undergrad i postgrad pamietam garstke studentow z Chin ze swietnym angielskim.
    Moja bratanica studiuje na bardzo dobrej uczelni, bardzo miedzynarodowe towarzystwo, i angielski nie jest tam problemem:)
    --
    -----------------------------------------
  • robak.rawback 13.09.13, 22:01
    to nie jest wyizolowana sytuacja

    yumemi napisała:

    > robak.rawback napisała:
    >
    > > akurat pracuje ze studentami na codzien wiec mam dane z pierwszej reki
    >
    > Byc moze akurat taka wyizolowana sytuacja jest tam gdzie opisujesz. Bo ja akura
    > t za czasow swoich studiow undergrad i postgrad pamietam garstke studentow z Ch
    > in ze swietnym angielskim.
    > Moja bratanica studiuje na bardzo dobrej uczelni, bardzo miedzynarodowe towarzy
    > stwo, i angielski nie jest tam problemem:)


    --
    They have a lot of problems pronouncing your name..... dedeldedeldedeley sitchiation
  • ta_ruda 14.09.13, 12:24
    Niekoniecznie tylko jezykowych. Uczelnie czesto maja programy gdzie intake jest kilka razy w roku, czesto takze w wakacje.
    kingaolsz napisała:

    > W tej chwili na uniwerkach, w "koledzach"(brr) sa "studenci" krotkich kursow ra
    > czej, czesto jezykowych, badz zjazdy tematyczne, konferencje, wiec najrozniejsz
    > ych ludzi mozna spotkac i nie ma co rysowac na tej podstawie obrazu ogolnego o
    > miedzynarodowych studentach. Normalni studenci zapelnia uczelniane lawy za sred
    > nio 2 tygodnie, kiedy to zacznie sie semestr.
  • ta_ruda 14.09.13, 12:23
    Ja sie ze wszystkim zgadzam, natomiast rzadowi brytyjskiemu to, mowiac brzydko 'zwisa'.
    I tutaj jest ta ich dwulicowosc - jak chcesz u nas studiowac i za to placic to my cie chetnie wydoimy, i to my sie postaramy abys studia skonczyl (wiem to z autopsji bo czesto gesto mam takich studentow), Gdyby im nie zwisalo, to wymogiem aby studiowac tutaj bylby pewien pozoim angielskiego ktory bylby weryfikowany przy staraniu sie o wize (+ test).



    robak.rawback napisała:

    > nikt sie nie skarzy na sam fakt kasiastego chinskiego studenta tylko na fakt ze
    > ten kasiasty chinski student nie rozumie podstawowych zwrotow po angielsku, i
    > ze gdzie nie pojdziesz to ktos czegos nie kuma i gada w swoim jezyku.
    >
    > w przypadku studenta juz nie mowiac o tym ze ma zrobic research a nie potrafi s
    > ie dogatac gdzie jest kibelek, a co z dyskusjami na zajeciach i brainstorming j
    > ak polowa nie wie o co biega - jakie to jest wspaniale dla pozostalej grupy.
    > sila rzeczy tworza sie getta rasowo-jezykowe na uniwerkach w takich przypadkach
    > .
    >
    > jak taka gwiazde pragnie studiowac za granica to powinna zostac najpierw wyslan
    > a na kurs mowienia - chiny to bylo swojego czasu dobre destination dla roznego
    > typu nauczycieli angielskiego pragnacych troche przygod, wiec podejrzewam ze ja
    > k kogos stac na wyslanei studenta za tysiace funtow do europy to go chyba stac
    > na lekcje angielskiego.
  • steph13 14.09.13, 19:29
    ta_ruda napisała:

    > Tutaj Brytyjczycy sie nie beda skarzyc. International students to sa ogromne pi
    > eniadze, i wiekszosc uniwersytetow nie utrzymalaby sie ( a co za tym idzie wiel
    > e setek/tysiecy Brytyjczykow straciloby prace) gdyby nie studenci miedzynarodow

    Pewien element prawdy ale w sumie spora przesada.

    > Mysle ze z intl students ktorzy placa kupe kasy, zaden Brytyjczyk nie miaby pro
    > blemu. Problemu oczywiscie nie ma kiedy Brytyjczycy 'doja' caly swiat. Oni tylk
    > o nie chca byc wydojeni przez tych z ktorych korzystaja

    Doja tych, ktorzy zjezdzaja tutaj do wydojenia. Nikt nikogo nie zmusza do studiow w Anglii, a moze sie myle?
    Dlaczego wiec wala tutaj drzwiami I oknami? Czy w Polsce moze cudzoziemcy studiuja za darmo?


    > Wspomne tez ich czesto Brytyjczycy przegrywaja w rekrutacji na pewne stanowiska
    > wymagajace pewnych kompetencji

    .A jeszcze czesciej dostaja pozycje o jakie aplikuja. I co ty na to?

    Mowie tylko o moich doswiadczeniach. Brytyjczy
    > cy gadaja czasem takie glupoty ze glowa mala.....i to ludzie wyksztalceni speln
    > iajacy formalne wymagania na stanowisko.

    Nie wiem skad plyna twoje doswiadczenia, ze masz do czynienia z wyjatkowo glupimi Brytyjczykami. Moze studia konczyli w innym kraju? Nie twierdze, ze kazdy ANglik jest orlem intelektu ale to samo da sie powiedziec o kazdej nacji, lacznie z Polakami.

    Biedny ten kraj, dal szanse godnego zycia wielu obcym, ktorym niedlugo zajelo przyjac postawe wyimaginowanej wyzszosci nad gospodarzami. Shame.
  • ta_ruda 14.09.13, 20:18
    Jaka wyzszosc? Oczywiscie ze jeszcze czesciej dostaja prace do ktorej sie aplikuja bo sa tutaj WIEKSZOSCIA< wiec jest to naturalne, ze pewnei na wiekszosc stanowisk w wiekszosci aplikuja sie Brytyjczycy. Obvious.



    Zadnej wyzszosci nie widze w mojej wypowiedzi, poprostu stwierdzenie faktu. Mowie o Brytyjczykach wyksztalconych w UK, na b. dobrych uniwersytetach. To ze sa po dobrych uczelniach i sa autochtoanami nie znaczy zawsze ze gadaja z sensem.
  • yumemi 14.09.13, 21:10
    > Wspomne tez ich czesto Brytyjczycy przegrywaja w rekrutacji na pewne stanowiska
    > wymagajace pewnych kompetencji. Mowie tylko o moich doswiadczeniach. Brytyjczy
    > cy gadaja czasem takie glupoty ze glowa mala.....i to ludzie wyksztalceni speln
    > iajacy formalne wymagania na stanowisko.

    Bardzo ciekawe, nie wiem gdzie przegrywaja:)) Jakos nie widze aby w City bylo wielu Polakow, na palcach reki mozna policzyc ilu spotkalam, na stanowiskach typu junior, pojedyncze przypadki, na wyzszych, zadne.
    Akurat pelno tutaj bardzo kompetentnych Brytyjczykow ze swietnym wyksztalceniem. Troche Holendrow, Niemcow, Amerykanow. I pare rodzynek z Polski:)))

    Wiec jestem ciekawa gdzie ci Brytyjczycy przegrywaja konkretnie i z kim?
    --
    -----------------------------------------
  • steph13 14.09.13, 21:19
    Musze powiedziec, ze u mojej corki pracujacej w City, pojawil sie pare miesiecy temu Polak, o ktorego wiedzy I zawodowych umiejetnosciach corka wyraza sie w samych superlatywach. Z tym, ze studia konczyl w US. No I jego social skills pozostawiaja ponoc duzo do zyczenia. Oraz namietnie I glosno obgryza dlugopis non stop. I lunch konsumuje rownie glosno czym doprowadza wszystkich do szalu. Nie sugeruje, ze sa to przypadlosci narodowe ale tak sie sklada.
  • plain-vanilla 15.09.13, 11:11
    Moze akurat takie zachowania to standard w US? :-)
  • ilonka45 17.09.13, 09:30
    plain-vanilla napisała:

    > Moze akurat takie zachowania to standard w US? :-)


    :))
  • ta_ruda 17.09.13, 17:16
    jakby jeszcze pierdzial to wyszedlby taki Amerykansko-Brytyjski twor z Polski;-)
    plain-vanilla napisała:

    > Moze akurat takie zachowania to standard w US? :-)
  • sunflowerin 15.09.13, 14:28
    Mieszkajac w Docklands mamy tu ogromny przekroj spoleczenstwa - Mnostwo tu Polakow pracujacych na Canarach, w City, i mam tu na mysli professionals, najczesciej po studiach w PL zarabiajacych nawet 6-cio cyfrowe kwoty. Sporo naszych sasiadow to Rumuni i Bulgarzy z Europejskiej Agencji Medycyny. Wiem, ze to jest tylko maly procent, ale oni tak jak my ciezko pracuja i obawiaja sie pogorszenia opini po calkowitym otwarciu rynku pracy.
    Spojrzmy na siebie i starajmy sie jak najlepiej reprezentowac swoj ojczysty kraj.
  • yumemi 15.09.13, 17:22
    Steph, podczas moich 16 lat pracy tutaj spotkalam w sumie kilkoro naprawde fajnych Polakow, bez kompleksow. Pare osob ktore znam tez przez moj zawod: rewelacyjni specjalisci, super otwarci ludzie. Oby takich bylo coraz wiecej bo wlasnie dzieki takim ludziom opinia o Polakach moze sie zmieniac.
    Poznalam tez niestety troche wiecej takich ktorzy przyjechali z Polski z przekonaniem ze sa jakims cudem ponad wszystkimi jesli chodzi o edukacje i wiedze i w ogole. Co niestety w tych akurat przypadkach nie przekladalo sie na zycie codzienne. Z jedna taka pania kiedys pracowalam i to bylo straszne. Opowiadala wokolo o tym jaka jest wyksztalcona, nie byla w stanie przyjac zadnego 'feedback' na temat swojej pracy bo uwazala ze wie wszystko lepiej niz jej 'glupi' angielscy zwierznicy. Problem w tym ze nie wiedziala. Meczyla sie w sumie bardzo, nie byla w stanie pojsc na kompromis z nikim. Wiem ze ludzie ze Wschodniej Europy czesto czasem miec takie wlasnie cechy o tej wyzszosci edukacji, nawet gdzies czytalam o tym. Problem w tym ze wykuta czesto wiedza nic nie daje i dopoki sa w stanie przestawic sie na tryb logicznego myslenia i otwarcia na to ze inni moga zawsze wiedziec wiecej niz my sami,(nawet 'ci Anglicy') to jest ok.


    --
    -----------------------------------------
  • steph13 15.09.13, 19:06
    yumemi napisała:

    > Steph, podczas moich 16 lat pracy tutaj spotkalam w sumie kilkoro naprawde fajn
    > ych Polakow, bez kompleksow. Pare osob ktore znam tez przez moj zawod: rewelacy
    > jni specjalisci, super otwarci ludzie. Oby takich bylo coraz wiecej bo wlasnie
    > dzieki takim ludziom opinia o Polakach moze sie zmieniac.
    Masz racje. I opinia zmienia sie. O takich ludziach wspolpracownicy przestaja myslec w kategoriach narodowosciowych. Sa dobrzy w tym co robia, znaja plynnie jezyk, asymiluja sie z otoczeniem, prowadza podobny styl zycia I nikt nie zastanawia sie skad pochodza czy jak trudno wymowic ich nazwisko.
  • londynwarszawaparyz 15.09.13, 19:45
    Zgadza sie. Ale zapewne nikt z tego forum nie pomysli o sobie ze jest ta opisywana polska holota, o jakiej myslimy wypowiadajac sie o naszych rodakach bynajmniej nie w superlatywach :) Chodzi o ten typ z typowo przeniczno- buraczanym wygladem twarzy, gdzie z daleka widac ze to Polak, a dla pewnosci jeszcze cisnace sie k...na ustach i browar w lapie.
    A jednak mozna pomyslec ze czesc Anglikow widzi nas, tych wyksztalconych Polakow, przez nasz wrodzony brak pewnosci siebie, jako wlasnie taka polska holote, ktora zjechala sie tu by ciagnac benefity, badz zabierac cenna prace w kolchozie jakim sa magazyny Tesco i tego typu przybytki, i nasza znajomosc prawa w tym kraju, klultury, mentalnosci ludzi i "ich" jezyka, niestety, nie zawsze rekompensuje nam niemile wrazenie jakie zostawila spora czesc rodakow, ktorzy przyjechali w 2004 :)
  • izabelski 15.09.13, 20:46
    moj kuzyn przyjechal z Polski z firy informatycznej na 2 tyg na trening do UBS - wsrod zespolu programistow z Londynu z ktorym wspolpracuje jest prawie polowa Polakow, ok 30stki, w wiekszosci singli wyksztalconych w Polsce
  • ta_ruda 17.09.13, 17:14
    No logiczne jest ze w City nie bedzie tlumow Polakow bo jestesmy bardzo mala mniejszoscia w tym kraju.
    Czasami, kiedy na to samo stanowisko (nauka) aplikuja sie i Brytyjczycy i inne nacje, zdarzaja sie przypadki iz Brytyjczycy wypadaja gorzej. nie zawsze i nie w kazdym przypadku, nie o tym pisalam. Przeciez logiczne jest ze w swoim wlasnym kraju, ludzie ktorzy wladaja jezykiem narodowym jako wlasnym maja wieksze szanse na prawie wszystko niz obcokrajowcy.

    Nie napisalam ze nie ma tutaj kompetentnych Brytujczykow, jest ich mnostwo, oczywiscie, przeciez jest to ich kraj i jest jakis procent (jak zreszta wszedzie) kompetentnych ludzi. Brytyjczyczy jak wszscy inni, sa kompetentni i sa tacy co tych kompetencji nie posiadaja.


    yumemi napisała:

    > > Wspomne tez ich czesto Brytyjczycy przegrywaja w rekrutacji na pewne stan
    > owiska
    > > wymagajace pewnych kompetencji. Mowie tylko o moich doswiadczeniach. Bryt
    > yjczy
    > > cy gadaja czasem takie glupoty ze glowa mala.....i to ludzie wyksztalceni
    > speln
    > > iajacy formalne wymagania na stanowisko.
    >
    > Bardzo ciekawe, nie wiem gdzie przegrywaja:)) Jakos nie widze aby w City bylo w
    > ielu Polakow, na palcach reki mozna policzyc ilu spotkalam, na stanowiskach typ
    > u junior, pojedyncze przypadki, na wyzszych, zadne.
    > Akurat pelno tutaj bardzo kompetentnych Brytyjczykow ze swietnym wyksztalceniem
    > . Troche Holendrow, Niemcow, Amerykanow. I pare rodzynek z Polski:)))
    >
    > Wiec jestem ciekawa gdzie ci Brytyjczycy przegrywaja konkretnie i z kim?
  • kalpa 14.09.13, 00:51
    Wiecie co, tak mi sie zdaje, że przyjeżdżajacy do Uk ludzie, którzy godnie pracują i się zachowuja nie wzbudzają grozy w wśród tutejszych ludzi. niestety mamy wieelu niechlubnie zachowujacych się rodaków o bardzo roszczeniowych postawach, które zrażajai nie sposób tego usprawiedliwiać.
    Ja czuje ogromną wdzięczność dla tego kraju, bo znalazłam tu schronienie. Pracuję, wynajmuję mieszkanie, płacę podatki i generalnie czuje się bardzo pozytywnym członkiem społeczeństwa. I wiem, że wnosze w to społeczeństwo dużo dobrego. I z cała pewnością obywatele innych krajów mają tez wiele dobrego do wniesienia do Uk o ile beda chcieli a nie rzuca się drapieżnie na socjal i beda wprowadzać haos.
    U nas własnie zaczęła pracować młoda Dziewczyna z Rumunii i jest suuuper.
    Ale niestety jedna z koleżanek ANGIELEK powiedziała do mnie po cichu, że tyle złego słyszała o Rumunach, że się boi co z tej nowej wyjdzie...
    No niestety tv zrobiła swoje i rodacy nowoprzybyłej też...
    Pozostaje mieć nadzieje, że wraz z upływem czasu zmienia zdanie.

    --
    Taniec i wiatr to moje żywioły!
  • ta_ruda 14.09.13, 12:28
    Trzeba bylo jej odpowiedziec, ze Ty ja bardzo dobrze rozumiesz, bo Ty sie nasluchals tyle zlego na temat brytyjskich turystow w Polsce, ze jak lecisz do Polski i slyszysz/widzisz gdzies Brytyjczyka to sie naprawde gleboko zastanawiasz co z nich wyjdzie i jak sie moga zachowywac;-)

    Ja ostatnio wracalam z Krakowa zolto-niebieska linia, i musze wam powiedziec ze ciekawe cyrki odstawiali Brytyjczycy. Pili piwo z puszek, cuchenlo od nich, i jeden to nawet sie obrazil na swoja dziewczyne (Polke) bo focha strzelila ze on juz zad uzo wypil i moglby skonczyc to popijanie w kolejce na poklad. Troche sie chwial, i tez strzelil focha odchodzac od niej dalej w kolejke. Wielu podchmielonych (nie wiem czemu zostali wpuszczeni na poklad?).

    Smrod byl piwska jak nie wiem....
    kalpa napisała:


    > Ale niestety jedna z koleżanek ANGIELEK powiedziała do mnie po cichu, że tyle
    > złego słyszała o Rumunach, że się boi co z tej nowej wyjdzie...
    > No niestety tv zrobiła swoje i rodacy nowoprzybyłej też...
    > Pozostaje mieć nadzieje, że wraz z upływem czasu zmienia zdanie.
    >
  • robak.rawback 14.09.13, 20:17
    heheh no bo jak ktos nie ma argumentu to sie czepja pisowni jak wiadomo

    marninor napisała:

    > i zeby nie bylo zaraz wiem ze zrobcie pisze sie przez o nie u .pisze z tel. roz
    > drqzniona takim - glass mozesz usunac ;) - sraniem w banie ! ze ujme to doslown
    > ie


    --
    They have a lot of problems pronouncing your name..... dedeldedeldedeley sitchiation
  • ta_ruda 14.09.13, 20:22
    Ja sie najazdem nie martwie;-) Mnie w sumie to na reke bo ja lubie roznorodnosc, i chyba zeslaniem byloby dla mnie gdybym musiala mieszkac w miejscu gdzie nie byloby tej roznorodnosci kulturowej i etnicznej. Zylam na ang wsi, i brakowalo mi tych wszyskich restauracji, klubow, festiwali itp itd.



    marninor napisała:

    > nie przesadzajcie. jezeli ktos z fatalnym ang podejmuje studia placi za nie itd
    > to robi to na wlasna odpowuedzialnosc. potem trzeba zdac egzaminy, oddac prace
    > itd . bez jezyka szybko odpada. sa szkoly ktore mimo wszystko prosza obcokrajo
    > wcow o napisanie testu essential skills... sama osobiscie pisalam na nvq in bea
    > uty therapy... w polsce studiowalam i obcokrajowcy z wymian zwykle zaczynali od
    > rocznej nauki polskiego lub studiowali w jez ang a polskiego uczyli sie opcjon
    > alnie. przestancie wreszcie narzekac! jak nie pogoda to politycy to nienawisc d
    > o obcokrajowcow itd itd wszyscy winni calemu zlu! wezcie sie w garsc! wielu z n
    > arzekaczy nie chce sie uczyc jezyka a studia to abstrakcja. ludzie ktorzy znaja
    > swoja wartosc nie maja problemu byciem obcokrajowcem. znaja jezyk. wymieniaja
    > uprzejmpsci z sasiadami i maja tubylczych zbajomych i daja sie poznac jako lud
    > zie! dajcie juz spokoj! zamiast sie martwic najazdem zrubcie co w waszej mocy z
    > eby ludzie mogli powiedziec ze znaja polaka/polke i nie jest to pijak zawistnik
    > beneficiarz itd itd i nie oceniajcie ludzi gory bo moznq sie pomylic!
  • 18lipcowa3 17.09.13, 10:22
    emigrantka psioczy że emigranci sie zjeżdżają?????????
  • londynwarszawaparyz 17.09.13, 11:41
    jeli sa twojego pokroju, to zapewne...siedzisz w Pl chyba, to nie bardzo chyba znasz realia,nie?
  • 18lipcowa3 17.09.13, 16:53
    londynwarszawaparyz napisał(a):

    > jeli sa twojego pokroju, to zapewne...siedzisz w Pl chyba, to nie bardzo chyba
    > znasz realia,nie?


    ale w czym ty masz problem?
    całe lata w UK uczciwie pracowałam ani benefita nie wziełam, nic nie ukradłam, sortowałam śmieci i z ludzmi żyłam grzecznie.


    --
    '...weszłam całkiem przypadkowo w związek z facetem który ma żonę i dzieci... '
  • illegal.alien 17.09.13, 11:52
    Oj lipcowa, tak piszesz Jakbyś wcześniej nie słyszała imigrantów narzekajacych na... Imigrantów którzy przyjechali tu przed nimi ;)
  • 18lipcowa3 17.09.13, 16:53
    illegal.alien napisała:

    > Oj lipcowa, tak piszesz Jakbyś wcześniej nie słyszała imigrantów narzekajacych
    > na... Imigrantów którzy przyjechali tu przed nimi ;)


    wiem, pamiętam taki wątek polskiej mamy która żaliła się że w jej klasie jest ZA DUŻO polskich dzieci

    --
    '...weszłam całkiem przypadkowo w związek z facetem który ma żonę i dzieci... '
  • robak.rawback 17.09.13, 18:51
    a mnie w sumie zal przecietnych normalnych rumunow, ktorzy niestety beda mieli przylepiona na dzien dobry naklejke - uwaga moze cos ukrasc. w polsce tez taka opinie maja.

    --
    They have a lot of problems pronouncing your name..... dedeldedeldedeley sitchiation
  • londynwarszawaparyz 17.09.13, 21:12
    Polacy maja taka plakietke przyczepiona od lat. W Niemczech slychac kawal- jedz do Polski, Twoj samochod juz tam jest :)
    Prawda jest bardziej skomplikowana, ale nikt w nia nie wnika. Nie kradna Rumuni ale rumunscy cyganie. Rumuni nie lubia Cyganow romskiego pochodzenia i gardza nimi (ostatnio podczas rozmowy z rumunskim znajomym- uzyl slowa Gypsy, w odniesieniu do jakiejs tam sytuacji, ale mowil to z pogarda do Gypsy wlasnie). No ale i tak wszystko idzie na Rumunow. W zasadzie sami ludzie az tak mnie nie raza jak masowa fala, z ktora sie nie liczy chyba Cameron :)
    Chodzi o to ze Wyspy traca swoj urok i wyspiarski klimat, poprostu....coraz mniej rodowitych mieszkancow a nadwyzka emigrantow
  • steph13 17.09.13, 21:47
    londynwarszawaparyz napisał(a):


    > Chodzi o to ze Wyspy traca swoj urok i wyspiarski klimat, poprostu....coraz mni
    > ej rodowitych mieszkancow a nadwyzka emigrantow

    Ale jak wynika z wielu tutaj wpisow, imigranci lubia byc w gronie imigrantow a ludnosc rodowita to takie zlo konieczne, ktore trzeba nacodzien znosic.
  • ampiltuda 17.09.13, 23:44
    Zrób pierwszy krok, daj przykład imigrantom- wyjedź jako pierwsza... :))
  • londynwarszawaparyz 18.09.13, 10:59
    Ale jak wynika z wielu tutaj wpisow, imigranci lubia byc w gronie imigrantow a
    > ludnosc rodowita to takie zlo konieczne, ktore trzeba nacodzien znosic.

    Otoz to. Chcialam przyjechac do kraju, gdzie bede zyla w pelnej integracji z rodowitymi mieszkancami tej wyspy. Gdzie nie bede musiala na infolinii zastanawic sie co mowi pan o przedziwnym akcencie. Nie chce by moje dziecko bylo uczone jezyka angielskiego przez pania. ktora ma wymowe taka ze daleko brakuje jej do dobrego akcentu. Przyjechalam tu poznac kulture rodowitych Anglklikow a nie obchodzic hucznie dni Shickow i swieto swiatla. Chcialam sprobowac prawdziwego puddingu a nie jesc tikka bo tylko to oferuja w kazdym barze :( Ja rozumiem ze te wyspy maja swoj urok bo wiele roznych kulturl bo rozni ludzie i cos sie dzieje ale to sie zaczyna robic meczace.
  • ampiltuda 18.09.13, 11:34
    Matko, to gdzie ty mieszkasz...? Naprawdę nie umiesz w Londynie znaleźć angielskiego jedzenia?
    Rodowitych mieszkańców na każdym kroku masy, ale raczej nie na Southall i nie na Hounslow...
    Na infoliniach od zawsze pracowali w większości hindusi, i od zawsze tu byli, i zawsze będą,
    no chyba, że dojdziesz do władzy i wywalisz wszystkich imigrantów, oprócz ciebie i Stefci, of course :)
    Tak utyskujecie na tych imigrantów, może po prostu mieszkacie w złym miejscu? Na Chiswick jest mało kolorowo i angielskie śniadanie można zjeść w każdej knajpce. Kensington jest całkiem, całkiem, Notthing Hill jest super i jeszcze kilka miejsc. Nawet w przychodniach nie jest tłoczno.
    Można z tego wywnioskować, że jednak ci rodowici nie wszyscy uciekli z Londynu.
    Paranoja jakaś... Przyszłyście w gości i krytykujecie gospodarza za jedzenie i zły kolor szafek w kuchni... Hipokryzja w czystej postaci...
  • illegal.alien 18.09.13, 11:34
    I przyjezdzajac tu nie mialas pojecia, ze ten kraj jest multi-kulti i tak wyglada?
    Bo mnie przyciagnal miedzy innymi ten klimat (ktory, smiem twierdzic, panuje tu od bardzo dawna, na pewno byl zanim pojawilam sie tu ja, czyli przed wielka fala imigracji z Polski).
    I to jest wlasnie ta bezczelnosc, o ktorej pisalam do lipcowej - ludzie przyjezdzaja do UK i marudza, ze za duzo tu imigrantow, multi-kulti sie panoszy. Tak, jakby to sie zaczelo wczoraj.
    Sikhowie, chicken tikka, etc byli tu na dlugo zanim zjechali na Wyspy Polacy i jakos sobie zyli jako czesc tego spoleczenstwa i nikomu to nie przeszkadzalo, nie zabijalo uroku Wysp, dodawalo lekkiego orientalnego smaczku.
    Nagle aj-waj, bo za duzo 'ciapatych'.
    --
    M. - grudzień 2010
    ? - marzec 2014
  • jaleo 18.09.13, 11:59
    No ale bardzo wielu (a nawet powiedzialabym wiekszosc) tych Sikhow, Hindusow itd to sa Brytyjczycy, nierzadko od pokolen, i sa jak najbardziej "rodowitymi mieszkancami" tej wyspy. I oni rowniez tworza to panstwo, ktore nazywamy Wielka Brytania - to jest panstwo wielokulturowe. I to tez nie jest nowe zjawisko, bylo takim panswem od stuleci, kiedys nad imperium bytyjskim "nie zachodzilo slonce".

    A Londyn jak juz pisalam wyzej, tez ma swoja specyfike, gdzie ponad polowa mieszkancow urodzila sie za granica, a mniej niz 25% procent jest White British. Ale to nie jest caly kraj, wiec jak Ci sie Londyn nie podoba pod tym wzgledem, to sie wyprowadz do innego hrabstwa - ostatni cenzus z 2011 ci pokaze, w ktorym hrabstwie jest najbardziej "jendokulturowo".
    --
    "Tylko Wyścig Pokoju - tam się walczyło z Ruskimi i Niemcami. A to to nie wiadomo kto z jakiego kraju, jeden buty reklamuje, drugi podpaski i taki to wyścig" - uzytkownik StachuD w watku o wspolczesnych wyscigach kolarskich. Trudno sie nie zgodzic.
    Twitter: Ewa_SJ
  • ta_ruda 19.09.13, 10:01
    Dokladnie. Przeciez UK zawsze bylo takiekolorowe i roznorodne. Mnie sie to wlasnie bardzo podoba. Mieszkalam na bardzo angielskiej wsi, gdzie byli sami 'biali' Anglicy, i choc bylo super (cicho, spokojnie, sasiedzi- rozni, bo przeciez i social housing tam byl, i puby, i farmy, i piekne domy za kosmiczne ceny i wies to byla wiec roznego 'elementu' angielskigo bylo w niektorych czesciach wsi albo w sasiedniej) i jakos brakowalo mi tej wlasnie roznorodnosci.
    Teraz mieszkam w multi-kulti miejscu i dla mnie jest o wiele ciekawiej. Ale ja po to tu przyjechalam. Aby korzystac z tej roznorodnosci. I mam znajmoych w rozych kolorach i rasach, od bialych autochtonow do Polskich imigrantow-budlowancow.

    A miejsc gdzie sie 'kolorowej' twarzy nie ujrzy jest w tym kraju mnostwo! Wystarczy poszukac , przeprowadzic sie tam i juz. Wczoraj np bylam w St Albans, i tam sie 'kolorowego' nie ujrzy, w bardzo tradycyjnym 'lokalnym' pubie same angielskie zapijaczone twarze, w drugim swietne English breakfast serwowane przez mlodych bialych Brytjczykow, na ulicznym targu sami (prawie) brytyjczycy - rzeznik sprzedajacy mieso, wielkie grube angielki sprzedajace warzywa i spogladajace na mnie jakby mnie chcialy zaraz zabic (nie wzielam tego do siebie, one poprostu taki wyglad mialy;-) Co za problem? Ten kraj ma to do siebie, ze ma sie wybor i to jest piekne tutaj.

    Dlatego nie rozumiem imigrantow (i takich jak steph i tych po 2004 r) dlaczego sie tak oburzaja na imigrantow podczas gdy sami nimi sa!!! I jesli im tak nie pasuje, to prosze dajcie przykalad i wracajcie do domu ;-) Nie robcie z tego kraju miejsce ktorego wasi ukochani angielscy przyjaciele nie poznaja.

  • aniaheasley 19.09.13, 11:25
    Ale to nie tylko angielscy przyjaciele nie poznaja kraju, ja sama go nie poznaje.
    Przyjechalam tutaj kilka lat po steph tak mysle, I wiele lat przed 2004. Zakochalam sie w tym kraju takim jaki byl wtedy. Teraz to jest inny kraj, nie wiem czy teraz by mnie tak zachwycil jak wtedy. To wszystko. Czuje sie short changed.
    --
    Ania's Poland
  • ta_ruda 19.09.13, 12:34
    Ania, Piszesz tak jakbys chciala aby samochod kupiony przez Ciebie 10 lat temu nadal wygladal tak i dzialal tak jak 10 lat temu.
    Przeciez naturalnym jest ze wszystko sie zmienia, ludzie, miejsca, pogoda itd itp.


    aniaheasley napisała:

    > Ale to nie tylko angielscy przyjaciele nie poznaja kraju, ja sama go nie poznaj
    > e.
    > Przyjechalam tutaj kilka lat po steph tak mysle, I wiele lat przed 2004. Zakoch
    > alam sie w tym kraju takim jaki byl wtedy. Teraz to jest inny kraj, nie wiem cz
    > y teraz by mnie tak zachwycil jak wtedy. To wszystko. Czuje sie short changed.
  • ta_ruda 19.09.13, 12:35
    A co dokladnie sie zmienilo? W jaki sposob jest to inny kraj? Bardzo chetnie uslysze co jest inne teraz, w jaki sposob ten kraj to juz nie 'ten kraj'?

    aniaheasley napisała:


    > alam sie w tym kraju takim jaki byl wtedy. Teraz to jest inny kraj, nie wiem cz
    > y teraz by mnie tak zachwycil jak wtedy.
  • aniaheasley 19.09.13, 13:51
    W temacie watku. Moja kuzynka zawsze jak do mnie przyjezdza I widzi w Londynie armie lysych dresiarzy to mowi jak to dobrze ze tylu ich tutaj zjechalo, przynajmniej w Polsce ich mniej.

    --
    Ania's Poland
  • ta_ruda 19.09.13, 14:48
    Aniu, czy chodzi ci o to jak sie ten kraj zmienil, czy raczej o to jak sie Londyn zmienil?
    Mieszkalam przez 3 ostatnie lata na bardzo angielskiej wsi, nawet jednego Polaka nie spotkalam, a tym bardziej Polaka w dresie. Do pracy dojezdzalam przez Londyn/do Londynu i, mimo iz spotykalam Polakow, to nie przypominam sobie abym spotkala jakiego lysego 'dresa' Polaka. Nie mowie ze ich nie ma, bo ogolnie tez kilku spotkalam, ale to sie bardziej odnosi do wielkich miast niz do calego kraju?

    aniaheasley napisała:

    > W temacie watku. Moja kuzynka zawsze jak do mnie przyjezdza I widzi w Londynie
    > armie lysych dresiarzy to mowi jak to dobrze ze tylu ich tutaj zjechalo, przyna
    > jmniej w Polsce ich mniej.
    >
  • aniaheasley 19.09.13, 15:38
    Londyn, Chester, Crewe, Peterborough, Slough (o, tam to dopiero zmiany :) ), Kings Lynn, Reading, to tak na pierwszy rzut. Czyli kraj, nie tylko Londyn.
    --
    Ania's Poland
  • ta_ruda 19.09.13, 16:09
    No niech bedzie i tak, poddaje sie. wyglada na to ze statystyki klamia i ze w UK jest tylu Polakow (lysych i w dresach) ze wiecej jest ich na ulicach niz autochtonow a co za tym idzie ogolnie jest ich wiecej niz Brytyjczykow.



    aniaheasley napisała:

    > Londyn, Chester, Crewe, Peterborough, Slough (o, tam to dopiero zmiany :) ), Ki
    > ngs Lynn, Reading, to tak na pierwszy rzut. Czyli kraj, nie tylko Londyn.
  • aniaheasley 19.09.13, 16:16
    Nie zapominajmy o Wrexham, Hull I Luton ;)


    --
    Ania's Poland
  • ta_ruda 19.09.13, 16:41
    Akurate te miasta ktory wymienilas (no moze poza pewnymi dzielnicami Londynu) to zawsze byly takie jakie sa, nawet przed najazdem Polakow, Rumunow,i Bulgarow;-)


    aniaheasley napisała:

    > Nie zapominajmy o Wrexham, Hull I Luton ;)
    >
    >
  • steph13 19.09.13, 16:30
    ta_ruda napisała:

    > No niech bedzie i tak, poddaje sie. wyglada na to ze statystyki klamia i ze w
    > UK jest tylu Polakow (lysych i w dresach) ze wiecej jest ich na ulicach niz au
    > tochtonow a co za tym idzie ogolnie jest ich wiecej niz Brytyjczykow.
    >
    >Moze nie jest ich jeszcze wiecej niz autochtonow, ale jest ich wystarczajaco duzo aby byli zauwazalni na tychze ulicach jako specyficzna grupa narodowosciowa o raczej specyficznym wizerunku. I obowiazkowo biale trainers uzupelniaja stroj. Chociaz na plus, wasy ala Walesa wydaja sie byc w zaniku.
    > aniaheasley napisała:
    >
    > > Londyn, Chester, Crewe, Peterborough, Slough (o, tam to dopiero zmiany :)
    > ), Ki
    > > ngs Lynn, Reading, to tak na pierwszy rzut. Czyli kraj, nie tylko Londyn.
    >
  • ta_ruda 19.09.13, 16:47
    Musze powiedziec ze sie duzo w tym watku juz nauczylam, bo ja myslalam ze white trainers to nosza rodowici Anglicy, a szczegolnie tzw Essex boys. Ja white trainers widze wlasnie wsrod grupek Angielskich chlopaczkow ledwo trzymajcych sie na nogach w piatkowe wieczory, a takze wsrod Brytyjczykow odwiedzjacych nasze wspaniale miasta np Krakow. Przeciez nawet taki zart jest ze Brytyjczyka mozna wlasnie poznac po tych bialych trainers i tym ze w zime bez kurtki ( a tylko w marynarce) lataja po rynku w Krakowie.


    steph13 napisała:


    > >Moze nie jest ich jeszcze wiecej niz autochtonow, ale jest ich wystarczaja
    > co duzo aby byli zauwazalni na tychze ulicach jako specyficzna grupa narodowosc
    > iowa o raczej specyficznym wizerunku.
  • illegal.alien 19.09.13, 16:53
    A ja musze powiedziec, ze jak kiedys Polaka odroznialam od strzalu (nawet takiego w garniturze :P), tak od kiedy mieszkam w Essex to miewam problemy ;) cos w tym jest, ze Essex boys podobni sa do Polakow, a Essex girls do Polek :)
    --
    M. - grudzień 2010
    ? - marzec 2014
  • jaleo 19.09.13, 17:27
    a_ruda napisała:

    > Mieszkalam przez 3 ostatnie lata na bardzo angielskiej wsi, nawet jednego Polak
    > a nie spotkalam, a tym bardziej Polaka w dresie.

    Pewnie dlatego, ze to jest specyficzna wies, gdzie sa same angielskie "zapijaczone mordy", grube Angielki (a nawet angielki, nie bojmy sie tego slowa) patrzace na Ciebie jak by Cie chcialy zabic i mlodziency chwiejacy sie na nogach odzianych w biale buty. Cos jak siodmy krag piekla Dantego :-D

    --
    "Tylko Wyścig Pokoju - tam się walczyło z Ruskimi i Niemcami. A to to nie wiadomo kto z jakiego kraju, jeden buty reklamuje, drugi podpaski i taki to wyścig" - uzytkownik StachuD w watku o wspolczesnych wyscigach kolarskich. Trudno sie nie zgodzic.
    Twitter: Ewa_SJ
  • ta_ruda 19.09.13, 18:03
    No coz, przeciez ci biedni brytyjczycy co ich tak ci imigranci zdominowali to taki cywilizowany narod, ubieraja sie tylko i wylacznie gustownie, biale buty tylko do stroju sportowego, grzecznie chodza do dentysty, a zapijaczone mordy, otylosc i nadwaga, pijanstwo, przeklenstwa, rasizm to tylko i wylacznie wsrod polskich imigrantow, ale bron boze nie wsrod tych imigrantow ktorzy tu przyjechali 'troche wczesniej', zakochali sie w tym kraju i powinni jak najbardziej tutaj zostac, natomiast wszyscy inni powinni miec zakaz wstepu bo przeciez 'numbers bother' ich brytyjskich przyjaciol.



    jaleo napisała:

    > a_ruda napisała:
    >
    > > Mieszkalam przez 3 ostatnie lata na bardzo angielskiej wsi, nawet jednego
    > Polak
    > > a nie spotkalam, a tym bardziej Polaka w dresie.
    >
    > Pewnie dlatego, ze to jest specyficzna wies, gdzie sa same angielskie "zapijacz
    > one mordy", grube Angielki (a nawet angielki, nie bojmy sie tego slowa) patrzac
    > e na Ciebie jak by Cie chcialy zabic i mlodziency chwiejacy sie na nogach odzia
    > nych w biale buty. Cos jak siodmy krag piekla Dantego :-D
    >
  • steph13 19.09.13, 18:05
    wow, illegal I jaleo, dzielne jestescie kobiety! Tylko patrzec jak na Was gromy poleca na calego, przeciez to wszystko to tylko wschodnio- europejski , sorry!!!!!, centralno-europejski folklor jaki wzbogaca ten kraj o nieslychanie ubogiej wobrazni, karykaturalnej urodzie I powaznie wybrakowanym guscie.
  • jaleo 19.09.13, 18:33
    steph13 napisała:

    > wow, illegal I jaleo, dzielne jestescie kobiety! Tylko patrzec jak na Was gromy
    > poleca na calego,

    Profilaktycznie skropilam sie woda utleniona i zalozylam czapke z nausznikami :-D


    --
    "Tylko Wyścig Pokoju - tam się walczyło z Ruskimi i Niemcami. A to to nie wiadomo kto z jakiego kraju, jeden buty reklamuje, drugi podpaski i taki to wyścig" - uzytkownik StachuD w watku o wspolczesnych wyscigach kolarskich. Trudno sie nie zgodzic.
    Twitter: Ewa_SJ
  • ta_ruda 19.09.13, 21:36
    Nie wiem dlaczego mialoby sie Tobie dostac? Nie rob z siebie takiej 'ofiary', bidulko;-)
  • ta_ruda 19.09.13, 21:48
    Nie napisalam ze Polacy (czy Rumuni czy tez Bulgarzy) nie maja jakichs cech ktore moga ich wyrozniac z tlumu. Tak samo jak Brytyjczycy maja pewne pozytywne i negatywne cechy po ktorych bardzo latwo ich rozpoznac. 'Folkloru' w UK mamy sporo. Nie mam na mysli tego pozytywnego znaczenia folkloru. Wiec dajcie juz spokoj tym imigrantom ktorzy tak bardzo zmienili ten wspanialy kraj. On byl zmieniony na dlugo zanim Polacy i inni sie tu zjechali. A najwazniejsze jest to ze Brytyjczycy sami chetnie z tych imigrantow korzystywali jak mogli i przed 2004 rokiem i po. Imigracja to taki troche 'zamienny' temat po to aby odwrocic od problemow z jakimi sie ten kraj naprawde zmaga ( i nie sa im winni imigranci z EU noszacy white trainers i pobierajacy benefity).

    A Ty Steph, jak bedziesz nastepnym razem wsuwac indyka, nie zapomnij ze pewnie zabil i oskubal go jakis biedny Polak bez gustu propagujacy swym zachowaniem i wygladem nielubioany tak przez Ciebie folklor, noszacy white trainers, o 'karykaturalnej' urodzie. A jak juz skonczysz jesc to przejrzyj sie w lustrze, usmiechnij sie do siebie i poklep sie po ramieniu;-).

    steph13 napisała:

    > wow, illegal I jaleo, dzielne jestescie kobiety! Tylko patrzec jak na Was gromy
    > poleca na calego, przeciez to wszystko to tylko wschodnio- europejski , sorry!
    > !!!!, centralno-europejski folklor jaki wzbogaca ten kraj o nieslychanie ubogie
    > j wobrazni, karykaturalnej urodzie I powaznie wybrakowanym guscie.
  • steph13 19.09.13, 22:26
    > A Ty Steph, jak bedziesz nastepnym razem wsuwac indyka, nie zapomnij ze pewnie
    > zabil i oskubal go jakis biedny Polak bez gustu propagujacy swym zachowaniem i
    > wygladem nielubioany tak przez Ciebie folklor, noszacy white trainers, o 'karyk
    > aturalnej' urodzie. A jak juz skonczysz jesc to przejrzyj sie w lustrze, usmiec
    > hnij sie do siebie i poklep sie po ramieniu;-).

    Ja Steph, nigdy nie zastanawiam sie nad tym kto skubal mojego indyka swiatecznego tak samo jak wole nie myslec kto robi polskie kielbasy bo chyba przerzucilabym sie na warzywka tylko. Wiem, wiem, bez imigrantow kapusta gnilaby na polu, sirloins blakalyby sie po lakach .... I labedzie plywaly na stawach.
    A ty ruda, ze pozwole sobie powielic twoj wyszukany styl, wyjrzyj przez okno od czasu do czasu no I klep kogo kto sie nawinie.
  • izabelski 19.09.13, 21:57
    en.wikipedia.org/wiki/Ethnic_groups_in_London
    According to the 2011 Census, 44.9% of London's residents are White British. London is one of the few places in the United Kingdom in which White Britons comprise less than half of the total population. 37% of the population were born outside the UK
  • jahns 18.09.13, 12:50

    > odzic hucznie dni Shickow i swieto swiatla. Chcialam sprobowac prawdziwego pudd
    > ingu a nie jesc tikka bo tylko to oferuja w kazdym barze :( Ja rozumiem ze te w
    > yspy maja swoj urok bo wiele roznych kulturl bo rozni ludzie i cos sie dzieje a
    > le to sie zaczyna robic meczace.
    a ta tikka to sptzelilas jak kula w plot, bo ja przyjechalas to Uk zaznac brytyjskosci to wlasnie od tikki powinnas zaczac:)
    za wikipedia
    "Chicken tikka masala is served in restaurants around the world. A survey in the United Kingdom claimed that it is that country's most popular restaurant dish.[3] One in seven curries sold in the UK is chicken tikka masala. The cross-cultural popularity of the dish in the UK led former Foreign Secretary Robin Cook to proclaim it as "a true British national dish". It is widely served in India. Some restaurants in Pakistan and Bangladesh offer chicken tikka masala, especially if they expect tourists from the United Kingdom as clients."

    sie zdawalo test na obywatelstwo, to sie wie:P
  • londynwarszawaparyz 18.09.13, 18:35
    Kurczak tikka masala (ang. chicken tikka masala, hindi चिकन टिक्का मसाला, pendż. ਚਿਕਨ ਟਿੱਕਾ ਮਸਾਲਾ, beng. চিকেন টিক্কা মাসালা) – brytyjskie danie oparte na tradycji kuchni indyjskiej i pakistańskiej.

    Nie pisze o brytyskiej kuchni tylko o angielskiej. Odrozniasz slowa brytyjska, angielska, walijska, szkocka?

    Typowe angielskie danie? Typowo brytyjskie. Zapozyczone.
  • jahns 18.09.13, 19:18
    > Nie pisze o brytyskiej kuchni tylko o angielskiej. Odrozniasz slowa brytyjska,
    > angielska, walijska, szkocka?

    ja odrozniam, ale Ty chyba nie bardzo, kiedy czytam takie kwiatki

    >Jezeli BRYTYJSKI to nie typowo ANGIELSKIE bo brytyjski jest takze Hindus ktory tu mieszka >od lat.On jest Brytyjczykiem, ale nigdy nie bedzie Anglikiem z krwi i kosci. Podobnie o danie >. Zapozyczone z innych narodow, nie jest tym daniem, jakie w glodzie wymyslily setki lat tamu >angielskie (nie brytyjskie) gospodynie.

    gwoli wyjasnienia, Hidnus, ktory mieszka w Anglii od lat, dorobil sie obywatelstwa jest zarowno Anglikiem jak i Brytyjczykiem:) Jakby mieszkal np w Edynburgu to bylby Szkotem i Brytyjczykiem. Jezeli moje tlumaczenie Cie nie stysfakcjonuje, to tu np jest to ladnie opisane:) uk.answers.yahoo.com/question/index?qid=20090716030820AAgpHiS
  • botu 18.09.13, 13:43
    No wprost bezczelni ci rodowici brytyjczycy...
    Nie tylko nie urządzili swojego kraju tak jak to sobie londynwarszawaparyz wyobrażała ale w oburzający sposób otwierali granice zanim ona tu przyjechała i otwierają nadal kiedy ona już tu jest!
    A przecież prawo wjazdu tutaj powinno się ograniczyć do niej i jej rodziny, nic przedtem ani nic potem...
  • moccabristol 18.09.13, 14:30
    watek od początku był z gatunku rozrywkowych ale im dalej to chyba bardziej płakać, niż się śmiać albo mimo wszystko mieć nadzieję jednak na powiększenie horyzontów myślowych.
  • londynwarszawaparyz 18.09.13, 14:45
    no, ale mnie zjechalyscie, brawo :) oprocz tego ze mozna zawsze miec swoje zdanie i nie bac sie go wyrazac, to jeszcze ja to wszystko z duzym przymknieciem oka traktuje :)



    > watek od początku był z gatunku rozrywkowych

    Byl, ale juz nie jest. Komentowac mi sie juz nawet nie chce wlasnego watku, bo nie ma co...W ramach wyjasnien. Zalozylam watek zupelnie dla jaj i zartu, ciekawa jak sie potoczy (i tego sie spodziewalam, jak zwykle, fale klotni i krytyki), jako ze temat jest bardzo na czasie. Nie biezcie tego co pisza inni, i chyba co same tez piszecie tak bardzo serio jak widze co poniektorzy podeszli :))
  • ampiltuda 18.09.13, 16:38
    Wybacz, ale ani temat, ani miejsce na takie żartowanie, szczególnie właśnie w czasie, jak sama zauważyłaś, "nagonki" na Polaków. I niestety nie dało się wyczuć w Twoim wpisie żartobliwego tonu. Przyznam Ci się, że częściowo podzielam Twoje obawy, co do nowej fali imigrantów, to nijak nie zrozumiem jak można mieć pretensje Hindusów, że tu mieszkają. To nie oni skolonizowali WB, tylko WB ich, i to WB ich tu zwlokła, na, brzydko mówiąc, swój użytek.
    No i takie gadanie, że powinno się ograniczyć napływ imigrantów, samym będąc imigrantem, to, przyznasz, hipokryzja. Płacę tu podatki, nigdy nie wzięłam ani pensa benefitów, wynajmuje mieszkanie sama, nie z kilkoma osobami, płacę counsil, prawie nie korzystam z tutejszej służby zdrowia, (urodziłam dziecko, i kilka razy bylam z nim na szczepieniu, po kilku latach poszłam z nim do GP, ale jak mi na "wszelki wypadek" dała pani doktor, antybiotyk, to chodzę prywatnie, na dodatek do polskiego lekarza:)) Zęby dzieciorowi leczę albo w Polsce, albo tu u polskiego dentysty, więc nie "wyłudzam" dodatkowych pieniędzy z NHS, ale za to często czuję się dyskryminowana ze względu na narodowość... i do tego jeszcze tu pretensje do imigrantów, że okupują przychodnie, czy dzielnice anglików... Ale przecież my się tu nie pchaliśmy na siłę, nie przypływamy w lukach ładunkowych łodzi, czy statków, nie przekopujemy sie pod ziemią, Anglia sama otworzyła dla nas granice, zapraszając do pracy. To że gdzieś całe rodziny koczują w przychodniach, to nie nasza wina, i to nie nam trzeba zwracać na to uwagę, tylko im. Jak Steph widzi całą familię w poczekalni, niech podejdzie do nich i zwróci grzecznie uwagę, że trochę ich za dużo, lub kiedy spotka Steph wulgarnych Polaków, niech zwróci im uwagę na ilicy, lub wezwie policję. Dlaczego nam się dostaje po uszach za to, że czyjaś matka nie zna języka, lub inna matka nie umiała wychować swoich dzieci...?
    Wiem, że to nie Ty o tym pisałaś, ale ... Szkoła..., zabieramy rodowitym Anglikom miejsca...? No proszę Cię..., w klasie córki mojej koleżanki, jest jeden Polak, reszta albo Hindusi, albo Anglicy, albo czarnoskórzy. Szczerze?
    Gdyby była możliwość posłania dziecka do polskiej placówki, chętnie bym to uczyniła, bo zamierzamy wrócić do Polski i tam dziecko będzie kontunuowało naukę.
    I wiesz ciężko nie podejść do takiego tematu nie na serio, myślę, że każdy normalny człowiek poczułby się dotknięty krytyką ze strony rodaka, tym bardziej tego, który jest w dokładnie takiej samej sytuacji...
  • londynwarszawaparyz 18.09.13, 17:19
    to nijak nie zrozumiem jak można mieć p
    > retensje Hindusów, że tu mieszkają.

    Mozesz przytoczyc, gdzie napisalam ze przeszkadzaja mi Hindusi?

    wynajmuje mieszkanie sama, nie z kilkoma osobami, płacę counsil,

    COUNSIL? mozna placic council, mowiac potocznie

    Dlaczego nam się dostaje po
    > uszach za to, że czyjaś matka nie zna języka,

    Widac po 10 latach prawie od otwarcia granic, ci, co placa COUNSIL nadal nie potrafia przyswoic jednego prostego slowa. Moze dlatego dostaje nam sie po uszach,bo co poniektorzy maja awersje do nauczenia sie jezyka kraju, w ktorym przyszlo im zyc.
  • ampiltuda 18.09.13, 17:30
    No tak, nie masz argumentów, to łapiesz za słówka..., a raczej litrówki...
    Napisałam, że wiem, że to nie Ty o tym pisałaś ( hindusach)..., mało tego zaznaczyłam odbiorcę tych słów...
    Widzę, że mimo używania j. polskiego od urodzenia, masz nadal problemy z jego zrozumieniem...

  • ampiltuda 18.09.13, 17:35
    A teraz dokładniej sprawdziłam i jednak pisałaś o Hindusach:
    >Gdzie nie bede musiala na infolinii zastanawic sie co mowi pan o przedziwnym akcencie. Nie
    >chce by moje dziecko bylo uczone jezyka angielskiego przez pania. ktora ma wymowe taka ze >daleko brakuje jej do dobrego akcentu. Przyjechalam tu poznac kulture rodowitych Anglklikow a
    >nie obchodzic hucznie dni Shickow i swieto swiatla. Chcialam sprobowac >prawdziwego puddingu
    >a nie jesc tikka bo tylko to oferuja w kazdym barze.
    I pozwoliłam sobie zaznaczyć jedno słowo w tekście i prosić Cię o wyjaśnienie jego znaczenia:))
  • jaleo 18.09.13, 17:42
    ampiltuda napisała:

    > I pozwoliłam sobie zaznaczyć jedno słowo w tekście i prosić Cię o wyjaśnienie j
    > ego znaczenia:))

    Moim zdaniem jej chodzilo albo o Sikhow albo i Szyitow (Shia). Albo o jedno i drugie (taki zlepek jezykowy twu religii ;-)


    --
    "Tylko Wyścig Pokoju - tam się walczyło z Ruskimi i Niemcami. A to to nie wiadomo kto z jakiego kraju, jeden buty reklamuje, drugi podpaski i taki to wyścig" - uzytkownik StachuD w watku o wspolczesnych wyscigach kolarskich. Trudno sie nie zgodzic.
    Twitter: Ewa_SJ
  • londynwarszawaparyz 18.09.13, 17:43
    Czyli czytanie ze zrozumieniem jednak szwankuje. Nie przeszkadzaja mi Hindusi jako narod tylko hinduski akcent :) Mialas przytoczyc gdzie napisalam ze Hindusi przeszkadzaja mi jako narod i ze nie chce zeby tu przyjezdzali, bo tak to ujelas :) Znajdziesz? Czy tylko zarzucasz bo cos tam ci sie obilo o uszy o hindusach nieszczesnych ale nie wiesz co dokladnie w jakim kontekscie?
  • londynwarszawaparyz 18.09.13, 17:38
    ha ha! twoje tlumaczenie jest mizerne, bo piszesz do mnie, jako do autorki postu...

    ''Wybacz, ale ani temat, ani miejsce na takie żartowanie, szczególnie właśnie w czasie, jak sama zauważyłaś, "nagonki" na Polaków. I niestety nie dało się wyczuć w Twoim wpisie żartobliwego tonu. Przyznam Ci się, że częściowo podzielam Twoje obawy, co do nowej fali imigrantów, to nijak nie zrozumiem jak można mieć pretensje Hindusów, że tu mieszkaja''

    wiec nie pisz ze nie czytam ze zrozumieniem, bo opanowalam jezyk ojczysty i czytanie ze zrozumieniem znakomicie, podobnie jak jezyk nie ojczysty :) Takie zarzuty sa smieszne, chyba ze nie wiesz sama co piszesz. Steph zarzucilas inne rzeczy, mi akurat dostalo sie za Hindusow. Jak wiadac. Nieslusznie, bo gdybys ze zrozumieniem czytala potrafilabys wskazac gdzie napisalam ze owi Hindusi mi przeszkadzaja.
    W temacie- piszesz ze wracasz byc moze do kraju. Slusznie, skoro, jak uwazasz, jezyk polski pisany wychodzi ci lepiej niz angielski, natomiast nad czytaniem ze zrozumieniem wlasnego posta musisz popracowac.
  • ampiltuda 18.09.13, 18:01
    Dziękuje za rady i w kwestii edukacji, jak i powrotu do kraju, nie twoja, że tak powiem kolokwialnie, broszka. Mnie, póki co imigranci nie przeszkadzają, więc może ty przemyśl sprawę migracji:)) Najprawdziwszą prawdą i to od dawna jest: "Polak Polakowi wilkiem"...
    Wam się dostało za psioczenia na imigrantów, nie ważne jakich, w sytuacji kiedy same nimi jesteście, i czy napisałam coś przez "s" czy "c", to nie ma najmniejszego znaczenia, znaczenie ma treść.
    Tylko świnia wpiernicza się nie do swojego koryta...
    Acha, i jak wyjaśnisz co znaczy: "Shickow"? :D
  • londynwarszawaparyz 18.09.13, 18:11
    Acha, i jak wyjaśnisz co znaczy: "Shickow"? :D

    Uprzejmie informuje zatem, ze majac niedaleko calkiem bardzo hinduska dzielnice Southall, i znajac kilku ludzi przynalezacych, ktorzy tlumaczyli mi to bynajmniej nie w jezyku punjabii, jest klika okreslen na ich samych, oprocz standardowego Sikh, mowia potocznie tez tak, jak wpisalam :) zdziwko,nie? Ciekawostka, jeszcze kilka okreslen maja, ale nie pamietam dokladnie jak brzmialy :)
  • ampiltuda 18.09.13, 18:15
    londynwarszawaparyz napisał(a):
    > Uprzejmie informuje zatem, ze majac niedaleko calkiem bardzo hinduska dzielnice
    > Southall,

    ok dziękuje za wyjaśnienie, teraz rozumiem już wszystko... :)
  • miss.e 19.09.13, 12:37
    londynwarszawaparyz napisał(a):
    wiec nie pisz ze nie czytam ze zrozumieniem, bo opanowalam jezyk ojczysty i czy
    > tanie ze zrozumieniem znakomicie, podobnie jak jezyk nie ojczysty :)

    czyzby?????

    londynwarszawaparyz napisał(a):

    > nie mam polskich znajomych, za wyjatkiem zaprzyjaznionego kumpla meza, Polaka
    > (ale ten zna jezyk angielski w stopniu bynajmniej lepszym niz ja :)).

    LOL
    --
    zmienilam nicka :)
  • ilonka45 18.09.13, 18:00
    "Otoz to. Chcialam przyjechac do kraju, gdzie bede zyla w pelnej integracji z ro
    > dowitymi mieszkancami tej wyspy"

    Spoznilas sie o pareset lat.

    "Gdzie nie bede musiala na infolinii zastanawic
    > sie co mowi pan o przedziwnym akcencie"

    Jak poznasz jezyk angielski lepiej to zrozumeisz kazdy akcent.

    "Nie chce by moje dziecko bylo uczone j
    > ezyka angielskiego przez pania. ktora ma wymowe taka ze daleko brakuje jej do d
    > obrego akcentu."

    Albo duzo brakuje albo daleko jej do. Uuu to poslij dziecko do szkoly prywatnej.


    "Przyjechalam tu poznac kulture rodowitych Anglklikow a nie obch
    > odzic hucznie dni Shickow i swieto swiatla

    SIKH. A kto ci broni poznawac?

    "Chcialam sprobowac prawdziwego pudd
    > ingu a nie jesc tikka bo tylko to oferuja w kazdym barze

    Tyle lat w UK i nie sprobowalas? Tikka jest jak najbardziej narodowa potrawa w UK :) Bylas kiedykolwiek w Pie N' Mash shop?

    "Ja rozumiem ze te w
    > yspy maja swoj urok bo wiele roznych kulturl bo rozni ludzie i cos sie dzieje a
    > le to sie zaczyna robic meczace."

    Nie, nie rozumiesz, zaprzeczasz sama sobie, albo cie to meczy albo ma urok...
  • londynwarszawaparyz 18.09.13, 18:30

    > Spoznilas sie o pareset lat.
    Zauwazylam.

    Jak poznasz jezyk angielski lepiej to zrozumeisz kazdy akcent.
    Ja moze i rozumiem, tylko zastanawia mnie ze na prosto brzmiace pytanie pan mowi zupelnie o czyms innym,nie potrafi odpowiedziec, tylko odklada sluchawke :) na pytanie jak czynna jest przychodnia, dostalam odpowiedz STOP (znaczylo ze zamaknieta???)


    > Albo duzo brakuje albo daleko jej do. Uuu to poslij dziecko do szkoly prywatne.

    Nie stac mnie. Chodzi do calkiej dobrej i przyzwoitej szkoly.To bylo taka luzna uwaga akurat, bo do mojej szkoly sie przyczepic nie moge, ale wiem jak sprawa wyglada w innych z opowiadan kolezanek. Daleko brakuje jej do dobrego akcentu to chyba noramlne zdanie.

    SIKH. A kto ci broni poznawac?
    Bylo powyzej albo ponizej. Nikt mi nie broni, poprostu Anglia robi sie mniej angielska, dlaczego huczniej obchodzone sa inne nie typowo tutejsze swieta niz te typowe angielskie?


    > Tyle lat w UK i nie sprobowalas? Tikka jest jak najbardziej narodowa potrawa w
    > UK :) Bylas kiedykolwiek w Pie N' Mash shop?
    Nie bylam. Zdecydowanie bardziej dla mnie jet angielskie sniadanie bardziej angielskie, bo wiaze sie daleko daleko wstecz ze swoja historia. Co mpisza o tikka;

    Kurczak tikka masala (ang. chicken tikka masala, hindi चिकन टिक्का मसाला, pendż. ਚਿਕਨ ਟਿੱਕਾ ਮਸਾਲਾ, beng. চিকেন টিক্কা মাসালা) – brytyjskie danie oparte na tradycji kuchni indyjskiej i pakistańskiej. (wikipedia)
    Jezeli BRYTYJSKI to nie typowo ANGIELSKIE bo brytyjski jest takze Hindus ktory tu mieszka od lat.On jest Brytyjczykiem, ale nigdy nie bedzie Anglikiem z krwi i kosci. Podobnie o danie chodzi. Zapozyczone z innych narodow, nie jest tym daniem, jakie w glodzie wymyslily setki lat tamu angielskie (nie brytyjskie) gospodynie.


    > Nie, nie rozumiesz, zaprzeczasz sama sobie, albo cie to meczy albo ma urok...
    Ja sobie nie zaprzeczam, urok moze maja dla turystow , ta mieszanka wielu kultur, ale nie dla mnie. Moze innym sie to podoba, dla mnie to meczace juz.




  • robak.rawback 18.09.13, 20:38
    hmmm jako ze nie mam nic do dodania na temat powszechnie wiadomej anglo-saxonosci tikki to
    tylko sie pochwale ze wlasnie zjadlam tradycyjne danie kuchni wiktorianskiej: doner kebab, hummus & pita
    --
    They have a lot of problems pronouncing your name..... dedeldedeldedeley sitchiation
  • ilonka45 19.09.13, 16:20
    londynwarszawaparyz napisał(a):

    "Jezeli BRYTYJSKI to nie typowo ANGIELSKIE bo brytyjski jest takze Hindus ktory tu mieszka od lat.On jest Brytyjczykiem, ale nigdy nie bedzie Anglikiem z krwi i kosci. Podobnie o danie chodzi. Zapozyczone z innych narodow, nie jest tym daniem, jakie w glodzie wymyslily setki lat tamu angielskie (nie brytyjskie) gospodynie. "

    Tak samo jak ty nigdy nie bedziesz Angielka ani twoje dzieci, mimo, ze w kazdym niemalze poscie wypierasz sie swojego pochodzenia. A jakie dania uwazasz za narodowe? w Polsce polowa dan uwazana za "narodowe" ma korzenie rosyjskie, niemieckie, tureckie, wegierskie i czeskie. Narzekasz, ze nie mozesz poznac kultury angielskej a jednoczesnie nic nie robisz kierunku poznania tejze, nawet nie wiesz co to pie n mash czy yorkshire pudding.

    londynwarszawaparyz napisał(a):
    ta mieszanka wielu kultu
    > r, ale nie dla mnie. Moze innym sie to podoba, dla mnie to meczace juz.

    Skoro tak bardzo sie meczysz to droga wolna. Zamiast "embrace" to roznorodnosc i mozliwosci jakie nam ten kraj oferuje wollisz narzekac na wstretnych Polakow, nowoprzybylych Rumunow czy Muzulmanow.
  • londynwarszawaparyz 21.09.13, 17:13

    > Tak samo jak ty nigdy nie bedziesz Angielka ani twoje dzieci, mimo, ze w kazdym
    > niemalze poscie wypierasz sie swojego pochodzenia.
    Oczywiscie ze nie bede. Nigdy nie mialam aspiracji. Nie bede bo nie urodzilam sie tutaj. Co nie oznacza ze mam byc na sile bardziej polska niz jestem, pic polskie piwo i zrec kielbase w pracy chwalac polska kulture.Nigdy nie wypieralam sie swojego pochodzenia, zawsze pisze ze jestem Polka, pisze nawet tu po polsku, na tym forum.Natomiast takze nie aspiruje do tych Polakow, ktorzy tworza polskie enklawy i getta, mowia tylko po polsku, fryzjerka Polka, polski ksiegowy, poprostu do tych, ktorzy tutejsi traktuja slusznym POLACK.Tych, ktorzy mowiac dumnie ze sa Polakami daja najgorszy przyklad o naszym narodzie. Mam nadzieje ze wyjasnilam Ci to, czego nie rozumialas, bo nie czytalas moich postow.

    Narzekasz, ze nie mozesz poznac kultury a
    > ngielskej a jednoczesnie nic nie robisz kierunku poznania tejze, nawet nie wie
    > sz co to pie n mash czy yorkshire pudding.

    O puddingu to nawet wspominalam w tym watku. Na poczatku gdzies. Wiec czytaj a nie piszesz znowu glupoty. Gdzue ja pisze ze nie wiem co to sa te dania? Znasz historie yorkshire pudding? Wlasnie wspominalam o tym co typowe i tutejsze, wymyslone przez tutejsze gospodynie niz sprowadzone zza Oceanu.








  • robak.rawback 21.09.13, 19:49
    mialam sie nie odzywac wiecej w temacie jedzenia ale sila argumentow mnie poraza - podejzewam ze najpopularniejszym lub jednym z najpopularniejszych non alcoholic beverages jest coca cola, pepsi, coffee - tez od dlugich lat - czy to z nich robi napoj tradycyjnie angielski - wedlug argumentacji tego forum - jak najbardziej tak.
    --
    They have a lot of problems pronouncing your name..... dedeldedeldedeley sitchiation
  • ilonka45 23.09.13, 12:27
    "O puddingu to nawet wspominalam w tym watku. Na poczatku gdzies. Wiec czytaj a nie piszesz znowu glupoty. Gdzue ja pisze ze nie wiem co to sa te dania? Znasz historie yorkshire pudding? Wlasnie wspominalam o tym co typowe i tutejsze, wymyslone przez tutejsze gospodynie niz sprowadzone zza Oceanu. "

    Najlepiej komus ublizyc, ze glupoty itd jak sie nie ma argumentow.
    Oczywiscie, ze nie znam historii ani nie umiem zrobic yorkshire pudding, przez te lata tutaj i bedac zona Anglika niczego przeciez sie nie nauczylam gotowac.
    A co do wypierania sie swojego pochodzenia kto ostatnio pisal, ze sie nie czuje Polka??????



  • ta_ruda 19.09.13, 21:53
    Ktore typowo angielskie nie sa obchodzone?

    londynwarszawaparyz napisał(a):

    > Bylo powyzej albo ponizej. Nikt mi nie broni, poprostu Anglia robi sie mniej an
    > gielska, dlaczego huczniej obchodzone sa inne nie typowo tutejsze swieta niz te
    > typowe angielskie?
  • robak.rawback 17.09.13, 23:43
    tak opinia o polakach w niemczech byla jak najbardziej w kategorri zlodziej samochodu, nie wiem jak teraz jest. ale w anglii - potocznie polak to plumber albo jakis builder, nie kojarze opinii o polakach w kategoriach thieving bastards

    londynwarszawaparyz napisał(a):

    > Polacy maja taka plakietke przyczepiona od lat. W Niemczech slychac kawal- jedz
    > do Polski, Twoj samochod juz tam jest :)
    > Prawda jest bardziej skomplikowana, ale nikt w nia nie wnika. Nie kradna Rumuni
    > ale rumunscy cyganie. Rumuni nie lubia Cyganow romskiego pochodzenia i gardza
    > nimi (ostatnio podczas rozmowy z rumunskim znajomym- uzyl slowa Gypsy, w odnies
    > ieniu do jakiejs tam sytuacji, ale mowil to z pogarda do Gypsy wlasnie). No ale
    > i tak wszystko idzie na Rumunow. W zasadzie sami ludzie az tak mnie nie raza j
    > ak masowa fala, z ktora sie nie liczy chyba Cameron :)
    > Chodzi o to ze Wyspy traca swoj urok i wyspiarski klimat, poprostu....coraz mni
    > ej rodowitych mieszkancow a nadwyzka emigrantow


    --
    They have a lot of problems pronouncing your name..... dedeldedeldedeley sitchiation
  • ampiltuda 19.09.13, 22:36
    Pomijając wszystko co było wcześniej napisane, śpieszę donieść, że pod Marks&Spencer na Ealing, siedziała dzisiaj kobieta ( bardzo młoda), przypominająca mocno Rumunkę i żebrała... :(
    Napisałam wcześniej, że trochę obawiam się napływu Rumunów i Bułgarów, to właśnie o tym myślałam... Teraz jeszcze wyjdą na skrzyżowania mazać szyby samochodów...
  • steph13 19.09.13, 22:42
    A w mojej dzielnicy Rumuni sprzedaja Big Issue na kazdym rogu. Pewnie buduja wille back home, ale moze potrwac bo wziecia nie maja.
  • ampiltuda 19.09.13, 22:51
    steph13 napisała:

    > A w mojej dzielnicy Rumuni sprzedaja Big Issue na kazdym rogu.

    A no właśnie! Zdziwiła mnie ta gazeta, ale nie pomyślałam, że to może być taka praca zwyczajnie... No f... :)
  • jaleo 19.09.13, 22:58
    ampiltuda napisała:


    > A no właśnie! Zdziwiła mnie ta gazeta, ale nie pomyślałam, że to może być taka
    > praca zwyczajnie... No f... :)

    Sprzedawcy Big Issue dostaja jakis tam procent od kazdego sprzedanego egzemplarza. No i zeby zostac sprzedawca, trzeba miec potwierdzony status homeless, wiec nie kazdemu pozwola sprzedawac tak od razu. Skoro Rumuni sprzedaja, to musza byc bezdomni, no i chyba to lepsze od zebrania...


    --
    "Tylko Wyścig Pokoju - tam się walczyło z Ruskimi i Niemcami. A to to nie wiadomo kto z jakiego kraju, jeden buty reklamuje, drugi podpaski i taki to wyścig" - uzytkownik StachuD w watku o wspolczesnych wyscigach kolarskich. Trudno sie nie zgodzic.
    Twitter: Ewa_SJ
  • steph13 19.09.13, 23:06
    Vendors kupuja Big Issue za £1.25 sztuka, sprzedaja za £2.50. Teoretycznie, jest to zatrudnienie dla tutejszych ludzi bezdomnych czy bez srodkow do zycia. W praktyce, caly pomysl wykorzystywany jest wlasnieprzez rumunskie gangi, ktore kupuja magazyn w wielkich ilosciach I wysylaja swoich ludzi do sprzedawania. Media sporo na ten temat mowily w ubieglym roku, bo zyski ze sprzedazy, jakie maja z zalozenia pomagac tutejszym ludziom wedruja do Rumunii gdzie szefowie gangow wystawiaja sobie male palace.
  • ampiltuda 19.09.13, 23:08
    No wiele się to nie różniło od żebrania, bo siedziała skulona w wejściu do sklepu, gazetę trzymała pionowo w rekach opartych o kolana i coś bełkotała pod nosem. No naprawdę w życiu romana nie domyśliłabym się, że ona chce to sprzedać... Co innego gdy człowiek stoi gdzieś, ma tych gazet więcej, wyciąga ją do ciebie , no nie wiem, mowi coś zrozumiale: "kup pan gazete" :), to wiesz o co chodzi...
  • steph13 19.09.13, 23:16
    Zagadalam kiedys do takiej pani, placac za magazyn, ktorego nawet od niej nie wzielam. Bylo zimno I deszczowo I zrobilo mi sie jej zal. Z pogawedki nic nie wyszlo bo po angielsku potrafila tylko powiedziec 'Big Issue' I ze jest Rumunka. Takie osoby zatrzymuja dla siebie 25p a reszta gotowki opuszcza kraj.
  • ampiltuda 19.09.13, 23:28
    No tak, tylko że te 25p nie zostaje u tej kobiety, a wędruje do księcia z tego pałacu wymienionego wyżej. Gdy zaczepiały mnie w Polsce, to kazałam chłopa wysłać do roboty..., czasami można się dowiedzieć wielu zaskakujących rzeczy o sobie, np, że wykonuje się najstarszy zawód świata :D
  • lucasa 19.09.13, 23:51
    steph13 napisała:

    > placac za magazyn, ktorego nawet od niej nie w
    > zielam.

    Ja tez czasami tak robie. Nawet jak bedzie miala z tego tylko 25p to jak sie znajdzie duzo takich osob, to troche sie uzbiera.
  • aniaheasley 20.09.13, 08:22
    Steph, a wiesz moze kiedy big issue przejely gangi rumunskie?? Przeciez chyba nie zawsze tak bylo, big issue jest tutaj dluzej niz Rumuni chyba? Kiedys sprzedawali je glownie lokalni bezrobotni, chyba nie byli na lasce Rumunow? ;)
    --
    Ania's Poland
  • steph13 20.09.13, 10:51
    Aniu, oczywiscie, ze nie zawsze tak bylo. To byl project, ktory pomagal tym prawdziwie bezdomnym miejscowym ludziom, I w roznych czesciach kraju dalej dziala wedlug zalozen. Rumuni wstapili do akcji w ostatnich latach I glownie w duzych miastach. I pomyslec, ze dzieje sie to na etapie kiedy prawnie nie moga tutaj jeszcze byc/pracowac. Zobaczymy co styczen przyniesie.
  • botu 20.09.13, 11:45
    > Rumuni wstapili do akcji w ostatnich latach I glownie w duzych
    > miastach.

    W drugim co do wielkości ich jakoś nie widać.

    Sprzedawcy Big Issue ciągle ci sami, kilkoro kojarzę od lat z tych samych miejscówek nie tylko z sylwetki/twarzy ale nawet z głosów z charaktyrystyczną, inną w każdym przypadku chrypką (głośne "Big Issue ladies and gents!" i w odpowiedzi na pokręcenie głową "Have na nice day!", żadnego mamrotania...).

    Ale teraz mi się właśnie mi się przypomniało, że nie tak dawno dwóch sprzedawców Big Issue zostało zasztyletowanych w centrum miasta i aż sprawdziłam, czy to nie sprawka rumuńskich gangów chcących przejąć władzę - z nazwiska agresora to chyba jednak nie wynika
    www.theguardian.com/uk/2013/jan/14/big-issue-murders-birmingham-court
    Najwidoczniej mowa o jakichś innych dużych miastach...
  • miss.e 20.09.13, 12:40
    w manchesterze glownie rumuni sprzedaja
    --
    zmienilam nicka :)
  • steph13 20.09.13, 12:59
    Z wlasnego doswiadczenia moga mowic tylko o Londynie. Juz dzisiaj rano widzialam ta sama Rumunke pod moim lokalnym sklepem. Dziwi mnie troche jej lokalizacja, bo nie jest to trasa przelotowa, do sklepow przychodza ci sami ludzie, wiec jak czesto cos od nich dostaje. Ja dalam jej pieniadze kilka pare lat temu I teraz macha radosnie na moj widok co tez mnie wkurza.
  • botu 20.09.13, 13:30
    > Z wlasnego doswiadczenia moga mowic tylko o Londynie.

    Właśnie o to mi chodziło, że wyraźnie napisałaś o dużych miastach chyba raczej nie wiedząc jak to wygląda w drugim co do wielkości. Albo jakieś inne duże mając na myśli.
    A tu okazuje się, że raczej chodziło o pluralis maiestatis...

    Cyganów obu płci (w europejskim znaczeniu, czyli kobiety w charakterystycznych strojach - może i z Rumunii ale nie pytałam...) zresztą od niedawna widuję, ale tylko jako przechodniów. Jeszcze się nie natknęłam na żebraczki itp. widoki znane z Polski.
    Pewnie wszystko przed nami.
  • steph13 20.09.13, 13:44
    Moja orginalna wypowiedz na ten temat byla na podstawie programu, bodajze Ch4, w ubieglym roku, a wiec nie wyssalam sobie z palca tego pluralis. W Birmingham nigdy nie bylam I raczej nie widze potrzeby odwiedzania tej metropolii wiec pozostane w blogiej nieswiadomosci.
  • botu 20.09.13, 14:04
    > W Birmingham
    > nigdy nie bylam I raczej nie widze potrzeby odwiedzania tej metropolii wiec poz
    > ostane w blogiej nieswiadomosci.

    I świetnie.
    Tylko zgrzytają te próby pozowania na wszystkowiedzącą...
  • steph13 20.09.13, 16:53
    botu napisała:

    > > W Birmingham
    > > nigdy nie bylam I raczej nie widze potrzeby odwiedzania tej metropolii wi
    > ec poz
    > > ostane w blogiej nieswiadomosci.
    >
    > I świetnie.
    > Tylko zgrzytają te próby pozowania na wszystkowiedzącą...

    Nie osmielilabym sie konkurowac w tej materii z bo tu, czy tam, z Birmingham
  • ta_ruda 20.09.13, 17:14
    Masz racje, lepiej idz poczytaj Daily Mail;-) Tam pisza o tych labedziach co to polscy imigranci je zjadali, i o tych okropnych imigrantach ktorych 'numbers' tak bardzo denerwuja Brytyjczykow.


    steph13 napisała:

    >
    > Nie osmielilabym sie konkurowac w tej materii z bo tu, czy tam, z Birmingham
  • steph13 20.09.13, 17:43
    I ta_ruda napisała:

    > Masz racje, lepiej idz poczytaj Daily Mail;-) Tam pisza o tych labedziach co to
    > polscy imigranci je zjadali, i o tych okropnych imigrantach ktorych 'numbers'
    > tak bardzo denerwuja Brytyjczykow.

    No I znowu nie wiesz co mowisz. Daily Mail to ja przerabiam skoro swit na sniadanie, po to aby nie zboczyc z torow przy pozniejszej lekturze The Times I The Telegraph. Wieczorowa pora jestem juz doglebnie uswiadomiona, ukierunkowana, I o klarownej swiadomsci spolecznej I politycznej.

    Widze ze ty tez jestes na dobrej drodze, cos tam jednak w tej Daily Mail podczytalas, nawet jesli to bylo tylko o labedziach. Nie trac ducha, poczatki bywaja trudne ale im dalej tym latwiej bedzie; naprawde, tam nie tylko o labedziach pisza tylko trzeba sprytnie przebrnac przez pierwsze strony. A te moje 'numbers' najwidoczniej mocno zapisaly sie w twojej psychice. Wspolczuje.
  • ta_ruda 20.09.13, 17:54
    Ale ci dobrze;-) Rano DM, potem juz coraz lepiej, zazdroszcze ze w ciagu dnia tyle tylko robisz + udzielanie sie na forum.
    Ja tez Tobie wspolczuje.

    steph13 napisała:


    >
    > No I znowu nie wiesz co mowisz. Daily Mail to ja przerabiam skoro swit na sniad
    > anie, po to aby nie zboczyc z torow przy pozniejszej lekturze The Times I The
    > Telegraph. Wieczorowa pora jestem juz doglebnie uswiadomiona, ukierunkowana, I
    > o klarownej swiadomsci spolecznej I politycznej.
    >
    > Widze ze ty tez jestes na dobrej drodze, cos tam jednak w tej Daily Mail podczy
    > talas, nawet jesli to bylo tylko o labedziach. Nie trac ducha, poczatki bywaja
    > trudne ale im dalej tym latwiej bedzie; naprawde, tam nie tylko o labedziach pi
    > sza tylko trzeba sprytnie przebrnac przez pierwsze strony. A te moje 'numbers'
    > najwidoczniej mocno zapisaly sie w twojej psychice. Wspolczuje.
  • jaleo 20.09.13, 18:07
    ta_ruda napisała:

    > zazdroszcze ze w ciagu dnia t
    > yle tylko robisz + udzielanie sie na forum.
    > Ja tez Tobie wspolczuje.

    Z gory przepraszam za wciskanie sie miedzy wodke a zagryzke, ale chyba nie zasne dzis spokojnie, dopoki nie wyjasnie, czy zazdroscisz Steph, czy jej wspolczujesz (a moze jedno i drugie czyli cos na ksztal rozdwojenia jazni).

    Z gory dziekuje za rozwiklanie tej zagwozdki.

    --
    "Tylko Wyścig Pokoju - tam się walczyło z Ruskimi i Niemcami. A to to nie wiadomo kto z jakiego kraju, jeden buty reklamuje, drugi podpaski i taki to wyścig" - uzytkownik StachuD w watku o wspolczesnych wyscigach kolarskich. Trudno sie nie zgodzic.
    Twitter: Ewa_SJ
  • ta_ruda 25.09.13, 18:03
    I jedno i drugie. rozwialam Twoje watpliwosci?

    jaleo napisała:


    > Z gory przepraszam za wciskanie sie miedzy wodke a zagryzke, ale chyba nie zasn
    > e dzis spokojnie, dopoki nie wyjasnie, czy zazdroscisz Steph, czy jej wspolczuj
    > esz (a moze jedno i drugie czyli cos na ksztal rozdwojenia jazni).
    >
    > Z gory dziekuje za rozwiklanie tej zagwozdki.
    >
  • botu 20.09.13, 22:27

    > > Tylko zgrzytają te próby pozowania na wszystkowiedzącą...
    >
    > Nie osmielilabym sie konkurowac w tej materii z bo tu, czy tam, z Birmingham

    No i znowu popisujesz się wiedzą, której nie masz...
    Przykro mi nadwyrezyc tę snobistyczo-terytorialna ucieche, ale nie mieszkam w Birmingham, za to bywam tam często zawodowo.

    Naprawde warto utrzymywać to podejscie

    > > > Z wlasnego doswiadczenia moga mowic tylko o...

    bardziej na stale, nie tylko w przeblyskach.
    Wtedy jest to rzeczywiście wiedza, a nie przesady, domysły i przeświadczenia.


  • jaleo 20.09.13, 14:51
    Bardoz niepokojace to, co piszecie, bo Big Issue jako takie to jest swietna inicjatywa, a i samo pismo jest wg mnie bardzo ciekawe (a przynajmniej te numery, co mi w lapy wpadly, bo ja rzadko bywam w galeriach handlowych albo na stacjach metra, a to sa glownie miejsca, gdzie Big Issue jest sprzedawane).

    Rzeczywiscie, ostatnio jakos wiecej sie widzi sprzedawcow-kobiety w chustach na glowach i nie mowiacych po angielsku. Do niedawna Big Issue sprzedawali prawie wylacznie tubylcy bezdomni.

    Jesli rzeczywiscie sa w to zamieszane gangi, ktore tym ludziom odbieraja zyski ze sprzedazy, to Big Issue Foundation powinna to jak najszybciej ukrocic! Co prawda dziwilo mnie, jak ta gra jest warta swieczki, bo w koncu ile tych egzemplarzy mozna dziennie sprzedac - 20? 30? Wystarczy na jedzenie, ale na wiecej? Ale jak wygooglowalam sprawe, to sie okazalo, ze Big Issue jest tez wykorzystywany do uzyskania statusu Self Employed, a co za tym idzie benefitow i prawa do sciagniecia rodziny:
    www.telegraph.co.uk/news/uknews/immigration/8527950/Romanian-families-use-Big-Issue-loophole.html
    Co wiecej, czytajac ten artykul odnosze wrazenie, ze Big Issue Company wklada glowe w piasek :-(
    Wkurzajace, bo zamiast na tym, swietnym skadinad rozwiazaniu, korzystac najbardziej potrzebujacy, to korzystaja wszelkiego rodzaju gangi i naciagacze...
    --
    "Tylko Wyścig Pokoju - tam się walczyło z Ruskimi i Niemcami. A to to nie wiadomo kto z jakiego kraju, jeden buty reklamuje, drugi podpaski i taki to wyścig" - uzytkownik StachuD w watku o wspolczesnych wyscigach kolarskich. Trudno sie nie zgodzic.
    Twitter: Ewa_SJ
  • marinav 20.09.13, 17:44
    moze nie na temat, ale o Ruminii i ich swietnej kampanii reklamowej:
    www.buzzfeed.com/copyranter/brilliant-award-winning-romania-tourism-campaig
  • londynwarszawaparyz 21.09.13, 17:15
    Sorry, we couldn’t find any hot results that match that search.
    Nie wyszukuje, a szkoda, chcialam zobaczyc :)
  • jaleo 21.09.13, 19:15
    Hmm, dziwne, bo u mnie link dziala...
    W streszczeniu chodzi o to, ze emigranci glownie z Rumunii wykombinowali, ze jesli beda sprzedawac Big Issue, to beda sie kwalifikowac jako Self Employed, i beda mieli wtedy prawo do wszystkich zasilkow, i do sciagniecia do UK wszystkich czlonkow rodziny. A najsmieszniejsze jest to, ze maja wtedy tez prawo do housing benefit na dom, ktory wynajmuja, czyli nie sa bezdomni, wiec sprzedawanie przez nich Big Issue mija sie z zalozeniami tego programu. Ale podobno nic nie mozna zrobic, bo jest luka w prawie. Czyli jak zwykle, tutejsze ustawodawstwo nie przewidzialo, jak pokretny moze byc ludzki umysl.

    --
    "Tylko Wyścig Pokoju - tam się walczyło z Ruskimi i Niemcami. A to to nie wiadomo kto z jakiego kraju, jeden buty reklamuje, drugi podpaski i taki to wyścig" - uzytkownik StachuD w watku o wspolczesnych wyscigach kolarskich. Trudno sie nie zgodzic.
    Twitter: Ewa_SJ
  • robak.rawback 21.09.13, 19:41
    bo linkowi brakuje ostatniej literki 'n' zeby adress byl pelen i mial ostatnie slowo 'campaign' -
    w linku jest campaig


    londynwarszawaparyz napisał(a):

    > Sorry, we couldn’t find any hot results that match that search.
    > Nie wyszukuje, a szkoda, chcialam zobaczyc :)


    --
    They have a lot of problems pronouncing your name..... dedeldedeldedeley sitchiation
  • jaleo 21.09.13, 21:12
    robak.rawback napisała:

    > bo linkowi brakuje ostatniej literki 'n' zeby adress byl pelen i mial ostatnie
    > slowo 'campaign' -
    > w linku jest campaig

    Aha, bo myslalam, ze chodzi ten link, ktory ja podalam (z Daily Torygraph :-)

    --
    "Tylko Wyścig Pokoju - tam się walczyło z Ruskimi i Niemcami. A to to nie wiadomo kto z jakiego kraju, jeden buty reklamuje, drugi podpaski i taki to wyścig" - uzytkownik StachuD w watku o wspolczesnych wyscigach kolarskich. Trudno sie nie zgodzic.
    Twitter: Ewa_SJ

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka