Dodaj do ulubionych

Kary za zabranie dzieci na wakacje w roku szkolnym

22.08.14, 20:11
Czy ktos wie ile wynosza kary za zabranie dziecka na wakacje w czasie roku szkolnego? I nie chodzi mi o dyskusje nad ich zasadnoscia,ale o konkretne info ile taka kara moze wynosic.
Edytor zaawansowany
  • 22.08.14, 20:15
    Zdaje się, że to zależy od councilu. U nas w zeszłym roku było to 60f. W tym , podobno z powodu rosnących statystyk - 120f od rodzica (tego akurat nie kumam, ale ok ;) )
  • 22.08.14, 20:33
    W moim council w zeszlym roku szoolnym £60 per parent per day, czyli za tygodniwe wakacje to 600 funtow. Szkola w kazdym newsletter informowala, ze nie ma prawa autoryzowac zadnej prosby o udzielenie pozwolenia na wakacje. Tzn nie mogli autryzowac nieobecnosci.
  • 22.08.14, 20:32
    Znajoma w trakcie roku szkolnego dostala 60 funtow, a jak nie zaplaci w okreslonym czasie to wiecej, ale nie wiem ile. Jest samotna matka, ale jak dziecko zabrala ze szkoly to byla jeszcze w zwiazku wiec nie wiem czy miala to placic podwojnie. Nie wiem czy zaplacila w ogole.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/zem3cwa15whpx979.png
    http://www.suwaczki.com/tickers/1usa3e5eq5f3hfua.png
  • 22.08.14, 20:36
    £60-120 z councilu plus £100 za dzien od szkoly
  • 22.08.14, 21:08
    U nas 60 funtów za jedno dziecko jednego rodzica
    120 za jedno dziecko /dwoje rodziców
    120 za dwoje dzieci jednego rodzica
    240 dwoje dzieci dwojga rodziców

    Podaje cennik- wyjaśnienia nie jestem w stanie udzielić.

    Decyzja odmowna nie jest chyba jednak jednozmaczna z nałożeniem kary - w radio 5 live ostatnio znów była o tym audycja w 9 am Phone in.

    Wszystko zależy od dyrekcjiszkoły. I decyzja i kara.
    Czasem dyrektorzy mimo że nieoficjalnie zgadzają się na wyjazd,chronią się odmowna decyzja przed inspekcjami/targets itp
  • 22.08.14, 21:16
    Ale te kwota za 1 dzien czy za 1 wakacje np. 10 dniowe?
    I to jest kara za wziecie dziecka BEZ zgody czy tez jest to oplata za zgode? Tzn. jezeli szkola nie da zgody na wziecie dziecka na wakacje,a rodzice jednak dziecko wezma to tyle placa?
  • 22.08.14, 22:44
    U nas podobne zasady i kwoty..
    Aczkolwiek to chyba zależy od konkretnej szkoły.
    --
    Taniec i wiatr to moje żywioły!
  • 22.08.14, 23:03
    Jak dostajesz zgode dyrekcji to kary nie placisz. Dyrektor ma prawo wydac zgode, 'at his/her discretion', nie jest prawda, ze w ogole nigdy przenigdy w zadnych okolicznosciach dyrektor nie ma prawa wydac zgody.
    Kiedy prosilam o wolne przed feriami wielkanocnymi, i moje corki do tego czasu mialy od wrzesnia obie 100% frekwencji, to zgode dostalam. Ale bardzo wyraznie dano mi do zrozumienia, ze jak poprosze drugi raz w ciagu roku szkolnego, to juz zgody nie bedzie.
    --
    Ania's Poland
  • 23.08.14, 09:07
    1 dzien, unauthorised absence
  • 23.08.14, 00:10
    W naszej szkole nie slyszalam o zadnym przypadku nalozenia takiej kary. A zdarza sie, ze niektorzy uczniowe maja wolne w trakcie roku szkolnego. O jednym z nich - uczennicy z klasy corki wiem, ze dostala zgode dyrekcji ze wzgledu na autyzm i przepelnionie w osrodkach wczasowych/ kempingach w czasie przerw szkolnych. Dlatego ta rodzina jedzie zawsze w czasie roku szkolnego i po sezonie, gdy jest cicho, pusto i zazwyczaj tez bardzo tanio.
    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • 23.08.14, 01:35
    Przepraszam, że się wtrącę, sprawa mnie nie dotyczy, ale mam pytanie, czy szkoła płaci rodzicom kiedy nauczyciele mają strajk, albo szkolenia i dzieci muszą zostać w domach? I rozumiem, że jeśli nauczycielowi zemrze członek bliskiej rodziny, to albo jedzie na pogrzeb i płaci karę, albo idzie do pracy…?
    Paranoja.
    --
    ❦❦❦❦❦❦❀❀❀❀❀❀❦❦❦❦❦❦

    Rose Shabby Chic
  • 23.08.14, 09:52
    Bez przesady, pogrzeb to nie wakacje na takie okazje dostaje się wolne my jedziemy na slub do polski i dostaliśmy 4 dni wolnego we wrześniu.
    --
    jest jak jest, nie jak powinno być..
  • 23.08.14, 11:19
    Przytoczyłam pogrzeb, bo słyszałam o sytuacji kiedy szkoła "nie pozwoliła" dzieciom pojechać na pogrzeb babci do Polski twierdząc, że to jest sprawa rodziców, a nie dzieci… Rodzice powinni to tak zorganizować, żeby dzieci ktoś przyprowadził do szkoły.
    --
    ❦❦❦❦❦❦❀❀❀❀❀❀❦❦❦❦❦❦

    Rose Shabby Chic
  • 23.08.14, 14:35
    Czy to chore czy nie to nie wiem, musieli mieć powód pewnie nie tylko wakacje ale tez leniwi rodzice ktorym sie nie chce rano wstawać. Ale jak ktoś robil wakacje do swojego kraju np. Indii to nie opłaca im sie jechać na mniej niz miesiąc to juz jest dluga nie obecność. Albo juz w lipcu jada do Polski bo juz tam wakacje się zaczęły tez takie historie słyszałam. A na pogrzeb trzeba prośbę sformułowac tak ze mamy pogrzeb w rodzinie i nie my tu z kim dzieci zostawić i musimy je wziąć ze sobą. To by raczej dostali pozwolenie.
    --
    jest jak jest, nie jak powinno być..
  • 23.08.14, 10:56
    My zabralismy dzieci ze szkoly (jedno infant, jedno junior) na dwa tygodnie wakacji na przelomie czerwca i lipca. Dyrekcja w zadnej ze szkol nie autoryzowala wyjazdu (wakacje rodzinne nie zaliczaja sie do wyjatkowych okolicznosci, jak np. pogrzeb w rodzinie), ale dostalismy blogoslawienstwo na wyjazd i zero kary. W obydwu przypadkach rekacja podobna - jedzcie i dobrze sie bawcie, macie okazje spedzic wyjatkowy czas razem jako rodzina, dzieci ucza sie w szkole zycia na takich wyjazdach etc.
    Z rozmowy z dyrekcja wynikalo, ze kary pieniezne sa przeznaczone glownie dla tych rodzin, gdzie dzieci notorycznie opuszczaja zajecia szkolne, a rodzice sobie bimbaja. Moje dzieci dobrze sie ucza, maja swietna frekwencje; szkola jest mala i dyrekcja dobrze zna sytuacje w kazdej rodzinie. My obydwoje pracujemy i mamy coraz wiekszy problem w skoordynowaniu urlopow. To nie chodzi o wyzsze ceny wyjazdow w okresie wakacji szkolnych, tylko niemoznosc uzyskania urlopu w tym samym czasie.

    --
    www.euwelcome.org.uk
  • 28.08.14, 01:14
    A w jakiej szkole masz dzieci? Znaczy konkretna nazwa, okolica, jesli mozna. Robie research przedszkoli i primary szkol z nursery razem w SW.
  • 23.08.14, 10:56
    Czyli jak zabiore dziecko trzy dni przed rozpoczeciem wakacji to place 120funtow kary bo jest nas dwoje rodzicow plus 300funtow za trzy dni nieobecnosci, czyli razem 420?
    --
    http://lbyf.lilypie.com/tixHp1.png
  • 23.08.14, 12:25
    U nas £50 za rodzica za jeden dzien.

    btw Ten system jest chory


    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/f2w33e3kbe9x6q11.png
  • 24.08.14, 12:32
    60£ za jedno dziecko 2 rodziców.

    Nie pytaj o zgodę zadzwoń powiedz ze chore i z głowy.
    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • 24.08.14, 17:31
    Dzwonię i mówię, że dziecko chore. A jak np wracamy z wakacji z kilkudniowym poślizgiem by zaoszczędzić 300-400 funtów na biletach, dzwonię i mówię, że dziecko ma wysypkę i lekarz zabronił jechać. Na wszelki wypadek zabieram zaświadczenie od znajomej lekarki. Nie zdarza się to często, ale dopuszczam takie rozwiązanie. Niestety, nie stać mnie na życie w 100% według zasad, czasem muszę nagiąć przepisy.
  • 24.08.14, 17:55
    YEY! Czyloi gdziekolwiek nieszkasz, z uporem zyjesz po polsku. Brawo
  • 24.08.14, 19:26
    Steph, mieszkasz tu juz tyle lat, a kompleksy spowodowqne tym, skad pochodzisz nadal z Ciebie nie wylazly... Nie wiem, w Twoim otoczeniu ktos Ci daje do zrozumienia, ze jestes gorsza, bo z Polski? Czy sama potrzebujesz sobie samej ciagle cos udowadniac? W kazdym watku podkreslasz ze jestes bardziej angielska niz krolowa, a jesli tylko mowa o jakims negatywnym zachowaniu to musisz podkreslic, jakie to polskie, jak to rodacy przyjezdzaja I robia wstyd takim jak Ty - wzorowym, nieskazitelnym obywatelom rownie nieskazitelnej Anglii. Jakby wsrod Anglikow, Francuzow, Hindusow itd ne bylo buractwa... System robi Cie w konia na tysiac sposobow, a Ty widzisz tylko jak to dzialavw druga strone.
  • 24.08.14, 20:34
    A po jakiemu mam żyć? Muzułmanom nikt nie wytyka, ze kultywują własny styl życia, do Hindusów tez się nikt nie dowala, a Polacy po przekroczeniu granicy muszą stać się bardziej angielscy niż królowa bo mają jakieś kompleksy. Ja się nie wstydzę bigosu i nie zamienię go na żadne paskudne cottage pie. Nie wstydzę się skąd pochodzę.

    A wracając do tematu, nikomu krzywdy nie robię. Łatwo pouczać, wytykać i zakazywać gdy ma się bliskich na miejscu. Syty głodnego nie zrozumie.
  • 24.08.14, 20:44
    Robisz krzywde dzieciom, ktore w tym czasie kiedy twoje jest nieobecne sa w szkole I beda musialy czekac, az twoje nadrobi ten czas, kiedy ty sobie zafundowalas wakacje, na ktore cie nie stac.
    Idiotyczne wytlumaczenie, ze innym nikt nie wytyka; skoro inni kradna, to ty tez powinnas sie przylaczyc?

    Ani bigosu sie nie wstydze, ani bliskich nie mam na miejscu. Uwazasz, ze bycie uczciwym (bez wzgledu na to gdzie sie mieszka) to przejaw kompleksow?

    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • 24.08.14, 21:43
    > Robisz krzywde dzieciom, ktore w tym czasie kiedy twoje jest nieobecne sa w szk
    > ole

    omg, czy ty czytasz co piszesz? Już durniejszego argumentu nie mogłaś wymyslić?
  • 24.08.14, 21:46
    Nie musialam nic wymyslac, akurat w szkole pracuje.
    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • 24.08.14, 22:16
    Jasne, zwłaszcza pięciolatki mają masę materiału do nadrobienia :)
  • 24.08.14, 22:27
    Sluchaj, ja rozumiem ze nabijanie kabzy przez agencje turystyczne I zarabianie na rodzicach, ktorzy nie maja mozliwosci zabrania dzieci na wakacje wtedy, kiedy im pasuje jest wkurzajace I zupelnie wbrew zdowemu rozsadkowi I zdrowym ukladom w rodzinie. Ale na milosc boska, wybralas ten kraj (tymczasowo, czy nie) na miejsce zamieszkania, wiec szanuj zasady tutaj obowiazujace, z szacunku dla siebie samej. Cwaniactwo jest ponad narodowosciowe, ale do glowy by mi nie przyszlo, zeby kombinowac I usprawiedliwiac moje kombinowanie, bo inne nacje tez tak robia.
    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • 24.08.14, 22:54
    wybacz, ale pozostanę przy swoim cwaniactwie. Dzieci są małe, "wakacje" w roku szkolnym miała tylko jedna i tylko raz, we wrześniu. Pewnie drugi raz będą miały obie przed BN. Nikomu się krzywda nie dzieje, a dzieci zyskają BN z rodziną, z dziadkami i z ojcem. Wybacz, ale nie będę spędzać świąt sama z dzieciakami w obcym kraju połączona z Polską przez Skypa w imię szacunku do tutejszych zasad. Ja naprawdę mam w nosie takie zasady bo konsekwencje jakie poniosłaby moja rodzina są niewspółmierne do korzyści. Z resztą nie widzę żadnych korzyści w rozdzielaniu rodziny na święta z takiego powodu!
  • 24.08.14, 23:04
    No to mam nadzieje, ze nikt cie nie przylapie I nie nauczy szacunku dla tutejszych zasad. Szkoda, ze nie masz dla nich szacunku - niech sobie za to zgadne, ze na temat Anglika rzygajacego na srodku twojego miasta mialabys opinie zwiazana z szacunkiem dla kraju, ktory sie odwiedza?

    W POlsce tez bys takie poszanowanie dla prawa miala, czy moze inne reguly obowiazuja, jak sie gdzies jest na zawsze, a tymoczasowo mozna olac?

    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • 24.08.14, 22:28
    Pieciolatki to tutejsza reception class. Jak najbardziej sie ucza I glasscraft ma sporo racji. Jedyny czas, kiedy uwazam nieobecnosc nie ma znaczenia to na krotko przed Bozym Narodzeniem. Wtedy niewiele dzieci sie ucza. Poza tym, to oczywiscie jesli dzieci opuszczaja szkole, to jakos to musza nadrobic, albo szkola musi zwolnic z materialem, zeby pozwolic jieobecnym jakos go opanowac.
  • 26.08.14, 15:46
    "Ja się nie w
    > stydzę bigosu i nie zamienię go na żadne paskudne cottage pie. Nie wstydzę się
    > skąd pochodzę."

    Ja z kolei nie przepadam za bigosem i potrafie pyszne cotage pie zrobic, I tez sie nie wstydze...

    "A wracając do tematu, nikomu krzywdy nie robię"
    Pozwol, ze sie nie zgodze, uczysz dziecko klamstwa i cwaniactwa. Njagorsze jest to, ze nie widzisz w tym nic zlego i dorabiasz do tego ideologia.
  • www.bbc.co.uk/news/uk-england-essex-28375599
    Oni z uporem zyja po amerykansku i poszli do sadu :)
    --
    ...ów osobliwy, łysy na całym ciele egzemplarz, zaobserwowany przez Grammplusa w najciemniejszym zakątku naszej Galaktyki – Monstroteratum Furiosum (Ohydek Szalej), który zwie siebie Homo Sapiens
  • 24.08.14, 18:43
    Piekne. Daj namiary na te znajoma lekarke - nie chce mi sie do pracy isc we wtorek, wiec moze dalaby mi zwolnienie na dwa tygodnie, zebym sobie mogla na plazy polezec.

    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • 24.08.14, 20:21
    Nic z tego :) To MOJA bliska koleżanka i się nie podzielę ;) Znajdź sobie własną
  • 24.08.14, 20:27
    Nie musze - taka jestem staroswiecka, ze nie oszukuje I nie kradne, jak mnie na cos nie stac. I na szczescie, w mojej przychodni lekarze nie daja lewych zwolnien.
    Mam nadzieje, ze i tobie i bliskiej kolezance ktos sie dobrze przyjrzy. Za takie cwaniary wlasnie uczciwi rodzice "placa".
    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • 24.08.14, 20:37
    glasscraft napisała:

    > Nie musze - taka jestem staroswiecka, ze nie oszukuje I nie kradne, jak mnie na
    > cos nie stac. I na szczescie, w mojej przychodni lekarze nie daja lewych zwoln
    > ien.
    > Mam nadzieje, ze i tobie i bliskiej kolezance ktos sie dobrze przyjrzy. Za taki
    > e cwaniary wlasnie uczciwi rodzice "placa".

    No co Ty, glasscraft, bardziej angielska I uczciwa od krolewny chcesz byc? Musi co masz kompleksy narodowosciowe nieuleczone dalej pomomo stazu na wysepkach. Przyjdzie sie dowartosciowac albo upic. Kolezanka 678katrina pomoze.
  • 24.08.14, 20:44
    Widać wyraźnie że macie albo kompleksy albo nie byłyście nigdy w mojej sytuacji i nie rozumiecie w czym rzecz.
  • 24.08.14, 20:52
    No wychodzi, ze jestem ze jestem najangielczejsza z angielskich, bo nie lubie oszustow. Albo moze mam kompleksy. No na 100% I jedno I drugie.
    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • 24.08.14, 22:09
    Założę się że jak steph jesteś mocno zadomowiona w UK i nie zamierzasz wracać do Polski. Zgadłam?
  • 24.08.14, 22:17
    Owszem zgadlas. Jestem tu zadomowiona I nie zamierzam wracac. Cala moja rodzina jest w Polsce, mojego meza rodzina w Szkocji, wiec nie mamy pomocy w niczym na codzien. Ani fakt, ze do Polski nie mam zamiaru wracac, ani to, ze rodziny pod bokiem nie mamy nie zmienia faktu, ze oszustwo jest zawsze oszustwem. Nie ma zadnego znaczenia, czy mam zamiar tutaj zostac na dobre, czy wracam do kraju za dwa miesiace. Jezeli mnie nie stac na lot do rodzicow, to rozmawiam z nimi przez skype'a.
    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • 24.08.14, 22:38
    Jezeli mnie nie stac na lot do rodzicow, to rozmawiam z nimi prze
    > z skype'a.

    Widocznie nie masz potrzeby większego kontaktu, ale ludzie są różni i mają różne sytuacje życiowe. Świat nie jest czarno - biały. Możesz to nazywać oszustwem, niech ci będzie.
  • 24.08.14, 22:49
    A to zmacac kogos trzeba, zeby kontakt byl wiekszy?

    Jak znam moich rodzicow, to raczej by woleli na skypie rozmawiac przez rok, niz zebym klamala I wpuszczala sie w jakie zawiklanie cuda niewidy I latala do nich co miesiac. No ale oni tez tacy niedorobieni jak ja - oszustwo nazwa oszustwem.

    Masz racje, ludzie maja rozne sytuacje zyciowe. Jedni lubia sobie patrzec w lusto I nie pluc, inni oszukuja i wydaje im sie, ze wszysto dookola ich usprawiedliwia.
    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • 24.08.14, 23:05
    > A to zmacac kogos trzeba, zeby kontakt byl wiekszy?

    Jak dla mnie to możesz sobie nawet uprawiać seks przez skypa. Kończę, bo ta dyskusja robi się już kuriozalna. Dobranoc
  • 24.08.14, 23:13
    Ooooo.... klamczuszka sie obrazila. Bogu dzieki.
    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • 26.08.14, 15:52
    "Widocznie nie masz potrzeby większego kontaktu, ale ludzie są różni i mają różne sytuacje życiowe."

    A moze po prostu niektorzy sa uczciwi?

    "Świat nie jest czarno - biały. Możesz to nazywać oszustwem, niech ci będzie"
    Dlaczego oszustwa nie nazwac po prostu oszustwem?
  • 24.08.14, 21:55
    Do Steph:

    A moje latorosle wcale po polsku nie mowia, no oprocz wykalaczka I truskawka, historii Polski rowniez ich w dziecinstwie nie uczylam bo za bardzo ponura. I co wiecej, nikt z tego powodu nie cierpi.

    I dlatego nie rozumiesz. Dla mnie jest ważniejsze aby moje dzieci miały dobry kontakt z Polską i rodziną w Polsce, a po polsku mówiły płynnie nawet kosztem nieobecności w angielskiej szkole. W odróżnieniu od ciebie, my do Polski planujemy wrócić.
  • 24.08.14, 22:08
    bardzo mi schlebia , ze rozczytujesz sie w moich historycznych wpisach. Potwierdzam, dzieci po polsku nie mowia I maja sie z tym dobrze. Za to mialy dziadkow w US, do ktorych jezdzily w czasie WAKACJI, nigdy w trakcie roku szkolnego. Pomimo, ze nie bylo wtedy zadnych kar za nieobecnosc.

    > I dlatego nie rozumiesz. Dla mnie jest ważniejsze aby moje dzieci miały dobry k
    > ontakt z Polską i rodziną w Polsce, a po polsku mówiły płynnie nawet kosztem ni
    > eobecności w angielskiej szkole. W odróżnieniu od ciebie, my do Polski planujem
    > y wrócić.

    No jesli angielska szkole traktujesz tylko jako zlo konieczne do zatkania luki w zyciorysie dzieci to nie dziwie sie, ze postepujesz tak a nie inaczej.
  • 24.08.14, 22:11
    nie ja wymyśliłam obowiązek szkolny. W Polsce moje młodsze dziecko jeszcze w ogóle by do szkoły nie chodziło.
  • 24.08.14, 22:17
    niedobrzelec napisała:

    > nie ja wymyśliłam obowiązek szkolny. W Polsce moje młodsze dziecko jeszcze w og
    > óle by do szkoły nie chodziło

    Masz racje. Ale Ty wymyslilas zamieszkanie w Anglii I tutaj przepisy sa takie jakie sa.
  • 24.08.14, 22:37
    btw w Polsce przepisy za to sa takie ze zeby wyjechac z dzieciem za granice nie pamietam na ile ale cos mi swita ze na dluzej niz dwa tyg to trzeba dostac zgode dyrektora szkoly! w razie przeprowadzki nie tylko zgode ale i potwierdzenie ze szkoly ze dziecko kontynuuje nauke. wiec porownsnie ze w pl jest od czapy. w zyciu nie przyszloby mi do glowy zabierac dzieci na wakacje w trakcie roku szkolnego a juz napewno klamac ze chore. jak wogole mozna klamac ze dziecko chore kiedy chore nie jest!
  • 24.08.14, 22:13
    Za to mialy dziadkow
    > w US, do ktorych jezdzily w czasie WAKACJI, nigdy w trakcie roku szkolnego. Po
    > mimo, ze nie bylo wtedy zadnych kar za nieobecnosc.

    Gratuluję, możesz teraz się poczuć lepsza. Nie stać mnie na loty do stanów ani w wakacje ani w jakimkolwiek innym terminie.
  • 24.08.14, 22:20
    niedobrzelec napisała:

    > Za to mialy dziadkow w US, do ktorych jezdzily w czasie WAKACJI, nigdy w trakcie roku szkolnego . Po mimo, ze nie bylo wtedy zadnych kar za nieobecnosc.
    >
    > Gratuluję, możesz teraz się poczuć lepsza. Nie stać mnie na loty do stanów ani
    > w wakacje ani w jakimkolwiek innym terminie.

    Malo madry komentarz bo tu zupelnie nie chodzi o to na co kogo stac.. Chodzi o zasady postepowania I nic wiecej.
  • 24.08.14, 22:33
    ależ to twój argument! Bo ty jeździłaś w WAKACJE i nie do zapchlonej polski z która zerwałaś wszelkie kontakty, tylko to do USA. Jeździłaś, bo było cię stać. Mnie nie stać, wiec w jakim celu to napisałaś poza tym by poczuć się lepiej?

    To teraz sobie wyobraź, ze w UK jesteś tymczasowo, w USA masz dom, całą rodzinę, sprawy którymi musisz się czasem zająć i wszystko na czym ci zależy, ale nie stać cię na jazdę w wakacje albo w ogóle w tym czasie nie dostajesz urlopu. Oczywiście, bohatersko się poświęcasz i nigdzie się nie ruszasz w imię tutejszych szkolnych zasad. Już mi pociąg jedzie pod powieką :)
  • 24.08.14, 22:46
    niedobrzelec napisała:

    > ależ to twój argument! Bo ty jeździłaś w WAKACJE i nie do zapchlonej polski z k
    > tóra zerwałaś wszelkie kontakty, tylko to do USA. Jeździłaś, bo było cię stać.
    > Mnie nie stać, wiec w jakim celu to napisałaś poza tym by poczuć się lepiej?

    Zauwaz, ze to ty oceniasz Polske jako zapchlona, just for the record. Jezdzilam, kiedy bylo mnie stac, lub siedzialam w domu na d... kiedy nie bylo nas stac. Nie kombinowalam jednak, nie zarywalam dzieciom szkoly aby wyprawiac sie za ocean czy do Brighton bo wyjazdy gdziekolwiek nie stanowily dla nas koniecznosci.
    >
    > To teraz sobie wyobraź, ze w UK jesteś tymczasowo, w USA masz dom, całą rodzinę
    > , sprawy którymi musisz się czasem zająć i wszystko na czym ci zależy, ale nie
    > stać cię na jazdę w wakacje albo w ogóle w tym czasie nie dostajesz urlopu. Ocz
    > ywiście, bohatersko się poświęcasz i nigdzie się nie ruszasz w imię tutejszych
    > szkolnych zasad. Już mi pociąg jedzie pod powieką :)

    Jak juz powiedzialam, jak mnie nie stac to nigdzie nie jezdze. Ten okrutny los jest mi znany I dalo sie przezyc bez bolu.
  • 24.08.14, 23:00
    Skoro stać cię na wyjazdy w wakacje do USA, nie masz blago pojęcia o czym piszesz, to raz. Dwa, skoro łatwą ręką rezygnowałaś z takiego wyjazdu, to znaczy, ze nie miałaś potrzeby by wyjechać, więc tym bardziej nie wiesz o czym piszesz. A trzy, czy myślisz, że gdyby było mnie stać albo nie piliłoby mnie do wyjazdu, kombinowałabym jak koń pod górkę? Przecież gdybym mogła, bardzo chętnie jechałabym w wakacje, bo czemu nie?
  • 24.08.14, 23:52
    Moje dzieci polowe rodziny maja w Zimbabwe. Nie stać nas na latanie co roku. Czy w imię wyższych potrzeb mogę okraść staruszkę?
    --
    M. - grudzień 2010
    M. - marzec 2014
  • 25.08.14, 06:25
    stawiasz znak równości pomiędzy zabraniem dziecka ze szkoły i okradaniem staruszek?
  • 25.08.14, 07:38
    Nie zrozumialas.
    --
    M. - grudzień 2010
    M. - marzec 2014
  • 26.08.14, 16:55
    "> I dlatego nie rozumiesz. Dla mnie jest ważniejsze aby moje dzieci miały dobry k
    > ontakt z Polską i rodziną w Polsce, a po polsku mówiły płynnie nawet kosztem ni
    > eobecności w angielskiej szkole. W odróżnieniu od ciebie, my do Polski planujem
    > y wrócić."
    A co ma piernik do wiatraka? Moj syn wyjezdzal na wakacje do Polski kazdego lata (prawie) mimo, ze bilet kosztowal wtedy polowe pensji miesiecznej! Nie bylo skajpow, gadu gadow i innych tego typu urzadzen, a mimo to bardzo dobrze zna polski, nie z jakis swiatlych patriotycznych powodow, tylko dlatego, ze u nas w rodzinie kazdy zna pare jezykow. I nigdy mi nie wpadlo do glowy, zeby klamac w szkole i uczyc mojego syna kretactwa.
  • 24.08.14, 20:42
    Też nie kradnę. Po prostu, jeśli chcę odwiedzić chorą matkę i dziadków, MUSZĘ obejść system i koniec. Oni nie przylecą, my nie jesteśmy w stanie lecieć w szczycie sezonu. Skoro system jest nieprzychylny, a bilety w czasie przerw szkolnych absurdalnie drogie, nie mam po prostu wyjścia. Trudno. Nie będę płacić zerwaniem więzi rodzinnych w imię czyjejś ambicji w wyścigu frekwencji.
  • 24.08.14, 21:07
    niedobrzelec napisała:

    > Też nie kradnę. Po prostu, jeśli chcę odwiedzić chorą matkę i dziadków, MUSZĘ o
    > bejść system i koniec. Oni nie przylecą, my nie jesteśmy w stanie lecieć w szc
    > zycie sezonu. Skoro system jest nieprzychylny, a bilety w czasie przerw szkolny
    > ch absurdalnie drogie, nie mam po prostu wyjścia. Trudno. Nie będę płacić zerwa
    > niem więzi rodzinnych w imię czyjejś ambicji w wyścigu frekwencji.

    Mnóstwo łamiących przepisy / oszukujących system nazywa to sobie jego "obchodzeniem" i znajduje śliczne wytłumaczenia i uzasadnienia, zupełnie nie jesteś w tym oryginalna/y.
    Jednak uchwalenie się tym publicznie i szukanie poklasku to domena dość specyficznych środowisk. W tym źle trafiłaś/eś, to forum nie jest takim środowiskiem.

  • 24.08.14, 21:13
    Bez nerwow prosze!
    Zapytalam,bo moja prywatna matka nie mogla uwierzyc,ze w tym kraju rodzice placa kare za zabranie dzieci na wakacje w czasie roku szkolnego,a dodatkowo lokalna polska gazeta pisala o 120f za 10 dni nieobecnosci,wiec bylam ciekawa jak to wyglada (moj syn dopiero zaczyna szkole,a lokalna strona councilu enigmatycznie pisze o fee,bez konkretnych kwot).
    Dziekuje za wyjasnienia!
  • 24.08.14, 21:24
    yadrall napisała:

    > Bez nerwow prosze!

    Przecież nerwy się wzbudziły nie na Twoje pytanie, tylko na niektóre odpowiedzi...
  • 24.08.14, 21:51
    yadrall napisała:

    > Bez nerwow prosze!
    > Zapytalam,bo moja prywatna matka nie mogla uwierzyc,ze w tym kraju rodzice plac
    > a kare za zabranie dzieci na wakacje w czasie roku szkolnego,a dodatkowo lokaln
    > a polska gazeta pisala o 120f za 10 dni nieobecnosci,wiec bylam ciekawa jak to
    > wyglada (moj syn dopiero zaczyna szkole,a lokalna strona councilu enigmatycznie
    > pisze o fee,bez konkretnych kwot).
    > Dziekuje za wyjasnienia!

    yadrall, ja odnosze wrazenie, ze Ty nie jestes z tych matek, ktore beda klamac I kombinowac. Raczej chyba pogadasz ze szkola jesli zaistnieje powazna potrzeba zabrania dzieci ze szkoly.
  • 25.08.14, 07:54
    Jestes nieuczciwa cwaniara, a co najgorsze twoje dziecko uczy sie od najmlodszych lat, ze takie zachowanie jest dozwolone/dopuszczalne, no bo przeciez mama tak robi. Klamanie, ze dziecko jest chore i ma jakas wysypke (???) i jeszcze wyciaganie falszywego zwolnienia lekarskiego na potwierdzenie tego klamstwa jest obrzydliwe. A Ty sie dziewczyno tym chwalisz na forum? Wiem, ze jestes tutaj anonimowa, i ze akurat w tym przypadku sa male szanse zdemaskowania cie, a szkoda, wielka szkoda, bo przydaloby sie ukrocic takie praktyki.

    --
    Ania's Poland
  • 25.08.14, 10:01
    Abstrahując od osobistych przepychanek i udowadniania, kto jest cwaniakiem, a kto nie - naprawdę żadnej z Was nie przeraża skala, na jaką krok po kroku odbiera się nam wolność? Żadnej z Was to nie przeszkadza, naprawdę wszystkie jesteście gotowe zaakceptować wszystko, co wymyśli system, państwo i dostosować się do tego wierząc, że to dla Waszego dobra? Dla mnie to przybiera już trochę absurdalną skalę, tracimy kontrolę nad własnymi dziecmi, rodziną, podejmowanymi decyzjami. Państwo wie lepiej, kiedy możemy jechać na wakacje i czy dzień nieobecności w szkole zepsuje wszystko, czego się dziecko do tej pory nauczyło. Sam obowiązek szkolny to dla mnie kuriozum. Fakt, że wszyscy musimy wysyłać NASZE dzieci, pozwalać państwu rzeźbić je i formować według jednego słusznego wzoru, a KARANIE rodziców za to, że zdecydowali własne dziecko zabrać na wakacje w terminie, który akurat system zaszufladkował na tzw. naukę to po prostu absurd. Sama w polskiej szkole średniej, w ostatniej klasie opuściłam jakieś 1/4 zajęć z powodu wypadku i rehabilitacji, a mimo to maturę zdałam na piątki i nie wpłynęło to absolutnie na moje braki w nauce czy możliwość ich nadrobienia, więc przykład z tym, jak to dzieci strasznie się przez to cofają i muszą nadrabiać jest dla mnie wzięty z kosmosu. Czytam to forum od dawna i wiem, że wiele z Was ślepo wierzy w to, co wymyślają i wprowadzają politycy, "bo tak jest dobrze" , ale na litość - godzicie się nawet na to, żeby nie mieć nic do powiedzenia w kwestii własnego życia, własnych dzieci, tego jak planujecie wakacje? W imię czego? Nikt Was za to nie pochwali. Bycie wzorowymi obywatelkami da Wam poklask tylko w oczach podobnych do Was, natomiast "system" ma Was i Wasze dobro gdzieś i możecie się o tym kiedyś przekonać w najbardziej bolesnym momencie :/
  • 25.08.14, 10:20
    Czekaj,ale wydaje mi sie,ze w UK mozliwe jest nauczanie domowe-gdzie to rodzice podejmuja sie obowiazku edukacji dziecka. I wtedy panstwo niebardzo sie wtraca w to czego i kiedy rodzice ucza. Dobrze mysle?
    Wiec jednak kazdy z nas jest wybor-samemu podjac sie odopwiedzialnosci za edukacje swojego dziecka (i wtedy nikgo nie interesuje kiedy sie jedzie na wakacje),albo poslac dziecko do szkoly (ktora wtedy porzejmuje na siebie obowiazek jaknjlepszej edukacji,a co za tym idzie stawia wymagania) i akceptowac zasady.
    Mi np. nie podoba sie,ze w szkole mojego syna dzieci juz od reception musza chodzic w koszulach w kant i krawatach-dla mnie to sztuczne "usztywnianie" maluchow,ktore na tym etapie maja prawo sie jeszcze duzo, swobodnie bawic. I co mam zrobic? Moge uczyc w domu,ale nie wiem czy temu podolam,wiec godze sie na zasady panujace w szkole...
  • 25.08.14, 10:35
    Wlasnie, dziecko mozna edukowac w domu i wtedy ma sie wolnosc. Zdaje sie, ze dzieci w ogole nie musza zdawac zadnych egzaminow na koniec kazdej klasy, jak to jest w PL, zeby zaliczyly rok.
    Jesli ktos decyduje sie na poslanie dziecka do szkoly, to wtedy akceptuje zasady, jakie panuja w danej szkole i jest to kontrakt obustronny. Jak sie nie podoba, mozna uczyc w domu albo wyprowadzic sie do kraju, w ktorym system nam odpowiada.
    Dodam od siebie, ze nie mam pojecia, jakie zasady panuja w naszej szkole. Gdybym potrzebowala zabrac dziecko ze szkoly, musialby to byc naprawde wazny powod i jesli bym nie uzyskala zgody dyrekcji, to pewnie i tak bym to zrobila. Nie zdecydowalaym sie jednak symulowac choroby, bo pokazalabym synowi, ze cwaniactwo o klamstwo jest OK, a ja sie tym brzydze. Zreszta klamstwo ma krotkie nogi i dziecko by powiedzialo w szkole i tak gdzie bylo i co robilo. Ja sie nie bede wstydzic, za bardzo szanuje siebie i rodzine.
    Na bilety lotnicze oszczedzam przez 7 miesiecy. I jestem pewna, ze takie zasady zostaly wprowadzone, bo za duzo bylo cwaniactwa wsrod rodzicow i oszukiwania. Czesc pewnie z lenistwa nie prowadzala dzieci do szkol, czesc jechala na wakacje, kiedy chciala, bo miala w odwloku zasady i pewnie oszczedzic tez nie umieli, zeby pojechac wtedy, kiedy byl na to czas.
    Mysle, ze gnusmas przesadza w tym, co pisze. Wypadek, to zupelnie inna sytuacje losowa. A co do wolnosci, to faktycznie w PL jest wieksza, co kazdy uwaza, ze ma prawo robic co mu sie podoba. Szkoda tylko, ze nie bierze pod uwaga, jak jego dzialania wplywaja na innych.
  • 25.08.14, 16:58
    Wiem, że dziecko można uczyć w systemie domowej edukacji. Ale ani ja, ani mąż nie mamy wystarczającej wiedzy ze wszystkich przedmiotów ani przygotowania pedagogicznego, więc jako mniejsze zło wybieram szkołę. Mam szacunek dla nauczycieli i dla ich wiedzy, wiem, że moje dzieci dużo się w szkole nauczą. Co nie znaczy, że zamierzam ślepo akceptować wszystkie chore pomysły kolejnych ministrów edukacji i zgadzać się na każdą absurdalną zasadę szkoły jako instytucji. A już na pewno nie w myśl poglądu " mieszkam tu, więc dostosowuję się bezwzględnie do wszystkiego". Moje dzieci i zdrowy rozsądek są dla mnie ważniejsze niż poprawność obywatelska i takie same decyzje jakie podejmuję tu, podjęłabym w Polsce i w każdym innym miejscu. Dla wielu z Was przeciwstawienie się chorym przepisom jest równoznaczne z oszustwem, cwaniactwem, buractwem i co tam jeszcze. Dla mnie to po prostu włączenie głosu rozsądku i samodzielnego myślenia. Ale nie rozmawia się z niewidomym o kolorach, więc nie będę nikogo przekonywać. Póki nikomu krzywdy nie robię nie zamierzam godzić się na wszystko, co narzucają ustawodawcy tylko dlatego, że większość się zgadza i telewizja mówi, że tak jest lepiej. End of.
  • 25.08.14, 17:10
    Czyli jezeli ja zdecyduje, jezeli ograniczenie predkosci do 70 mil na godzine jest chorym przepisem, bo moim zdaniem jestem bardzo dobrym kierowca I nikogo nie krzywdze, jak jade 120 mil na godzine to wszystko w porzadku?

    Wiem, ze sie nie zgodzimy. Ja nie dosc, ze mam wbudowany w system szacunek dla obowiazujacego prawa, to jestem z wyksztalcenia prawnikiem, wiec nie jestem w stanie zrozumiec, jak sobie mozna wybierac przepisy ktore nam pasuja I je respektowac, a te inne niewygodne olewac I byc dumnym z tego jako przejawu samodzielnego myslenia.

    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • 26.08.14, 18:44
    glasscraft napisała:

    > Ja nie dosc, ze mam wbudowany w system szacunek dla
    > obowiazujacego prawa, to jestem z wyksztalcenia prawnikiem, wiec nie jestem w s
    > tanie zrozumiec, jak sobie mozna wybierac przepisy ktore nam pasuja I je respek
    > towac, a te inne niewygodne olewac I byc dumnym z tego jako przejawu samodzieln
    > ego myslenia.
    >

    Glass, też jestem z wykształcenia prawnikiem i to w dodatku z zamiłowaniem do sprawiedliwości i przestrzegania zasad ;)
    A jednak mimo to uważam za szkodliwe ślepe posłuszeństwo systemowi.
    Gdybyśmy wszyscy od wieków ślepo podporządkowywali się narzuconym zasadom to w sumie do tej pory spokojnie możnaby kultywować niewolnictwo :P Bo przecież ktoś kiedyś postanowił i usankcjonował, że to jest ok.

    Jako prawnik znasz zapewne termin "obywatelskiego nieposłuszeństwa", które jest dokładnie tym: sprzeciwem wobec niesprawiedliwego prawa, świadome nieprzestrzeganie obowiązujących przepisów.
    “It is no measure of health to be well adjusted to a sick society.”

    --
    ...
    Nie kazdy chlop z widlami to Posejdon

    :: my ceramics ::
  • 26.08.14, 18:59
    Nie mowie o slepym posluszenstwie. Mowie o tym, ze jezeli chce zabrac dziecko do rodziny w PL, bo moze do wakacji babcia nie dozyje, to ide do szkoly, informuje ze tak musze, jezeli szkola sie nie zgadza, to podejmuje decyzje, co jest dla dziecka wazniejsze moim zdaniem I jestem przygotowana na konsekwencje albo ide wyzej I od decyzji sie odwoluje.. Na 100% nie udaje, ze dziecko zachorowalo, wyciagam lewe zwolnienie od nieuczciwej lekarki I ucze dziecko, ze klamac mozna.

    Na dodatek obywatelskie nieposluszenstwo chyba idzie w parze z wiedza, ze dzialanie moze zaowowac konskewnecjami prawnymi I akceptacja tychze, jako czesc protestu przeciwko niesprawiedliwym przepisom. To chyba wyklucza cwaniackie "chore" dziecko z lewym zwolnieniem.

    Ciekawe, czy jak dziecko zacznie mamusi klamac, to jej sie zajarzy skad sie to wzielo?

    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • 26.08.14, 19:21
    glasscraft napisała:

    > Nie mowie o slepym posluszenstwie. Mowie o tym, ze jezeli chce zabrac dziecko d
    > o rodziny w PL, bo moze do wakacji babcia nie dozyje, to ide do szkoly, informu
    > je ze tak musze, jezeli szkola sie nie zgadza, to podejmuje decyzje, co jest dl
    > a dziecka wazniejsze moim zdaniem I jestem przygotowana na konsekwencje albo id
    > e wyzej I od decyzji sie odwoluje.. Na 100% nie udaje, ze dziecko zachorowalo,
    > wyciagam lewe zwolnienie od nieuczciwej lekarki I ucze dziecko, ze klamac mozna
    > .

    No więc właśnie tu chyba nie jest tak czarno biało. Oczywiście, że kłamstwa i krętaczenia nie pochwalam. Ale wiele osób w tym wątku (nie wiem czy akurat Ty) powoływało się na to, że skoro już się w tym kraju jest (o łaskawco!) to należy niemalże mordę w kubeł i właśnie ślepo się dostosować i przestrzegać panujących tu zasad i przepisów.
    Bardzo popularny na tym forum zdaje się być pogląd, że skoro już jesteś tym emigrantem z Polski to masz żyć tutaj w poczuciu nieustannej wdzięczności i bez szemrania, a najlepiej z zachwytem akceptować wszystko, choćby nie wiem jak bzdurne było.
    Call me an old cynic, ale mam nieodparte wrażenie, że jeśli jeszcze kilku expatów z US wystąpi na drogę sądową, to nagle przepisy się magicznie rozluźnią :P



    --
    ...
    Nie kazdy chlop z widlami to Posejdon

    :: my ceramics ::
  • 26.08.14, 19:45
    No pewnie ja :-) chociaz o mordzie w kubel I laskawcach raczej nie pisalam.

    U mnie przestrzeganie przepisow nie wynika z faktu bycia emigrantem/tubylcem. Tak mnie rodzice wychowali I tak mi zostalo, a nie dlatego ze uwazam, ze UK robi mi taka wielka zyciowa przysluge (akurat mojego zycia tutaj tez w takich kategoriach nie rozpatruje - tak mi wyszlo I jestem zadowolona z tego co mam) chociaz moze skoro wybieramy sobie miejsce zamieszkania, to jednak wystawianie dwoch palcow I krytykowanie wszyskiego od glupiego system edukacji, smierdzacych wykladzic, grzyba, glupich lokalnych mieszkancow do obrzydliwego cottage pie jest takie troche infantylne? W koncu nikt nikogo na sile nigdzie nie trzyma.

    Ale latwiej pojeczec na forum, albo oszukac (I jakie sie wtedy wysokie poczucie wlasnej wartosci pewnie ma - wycyckalam system, jestem taka mundra ze hoho) niz moze sie w cos zaangazowac I probowac przepisy zmienic?

    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • 27.08.14, 19:26
    glasscraft napisała:

    > No pewnie ja :-) chociaz o mordzie w kubel I laskawcach raczej nie pisalam.

    No tak :) a o mordzie w kubel to juz ja dodalam bo sporo mnie irytuja te ciagle teksty o tym ze jak sie weszlo miedzy wrony to trzeba krakac jak i one, nieustanne krytykowanie zycia z uporem po polsku po latach emigracji. Kazdy zyje tak jak ma ochote i gdzie ma ochote. Takie jego swiete prawo i niech kazdy sam ponosi tego konsekwencje. Wtykane w niemal kazdym watku teksty o polskosci bardziejszej od papieza, angielskosci bardziejszej od krolowej - no nudne juz sa po tylu latach ;)

    >
    > U mnie przestrzeganie przepisow nie wynika z faktu bycia emigrantem/tubylcem. T
    > ak mnie rodzice wychowali I tak mi zostalo, a nie dlatego ze uwazam, ze UK robi
    > mi taka wielka zyciowa przysluge

    No moze Tobie akurat nie, ale pojawila sie wyzej argumentacja, ze zasad nalezy przestrzegac poniewaz sie tutaj mieszka. I w zasadzie to z tym polemizuje ;)

    > chociaz moze skoro wybieramy sobie miejsce zamieszkania, to jednak wystawianie dwoch
    > palcow I krytykowanie wszyskiego od glupiego system edukacji, smierdzacych wykl
    > adzic, grzyba, glupich lokalnych mieszkancow do obrzydliwego cottage pie jest t
    > akie troche infantylne?

    Ano wlasnie, tyle ze jest ogromna roznica pomiedzy krytykowaniem wszystkiego od A do Z a pomiedzy obiektywnym stwierdzeniem faktu, np ze ktos ma w domu grzyb, albo nie lubi cottage pie, albo ze go GP olal.
    Jasne, ze ci, ktorzy niezadowoleni sa absolutnie ze wszystkiego niech sobie wracaja tam skad przyjechali, ulza przynajmniej tym ktorzy musza tego wysluchiwac :P
    Ale nie popadajmy w skrajnosci w druga strone i nie ma potrzeby atakowania kazdego, kto osmieli sie cos nie-do-konca pochlebnego o UK napisac.
    Jest roznica pomiedzy wystawianiem dwoch palcow na wszystko, a rzeczowa i logiczna ocena plusow i minusow takze.
    Przestrzeganie czy nie przestrzeganie zasad, sklonnosc do klamstwa czy kretactwa akurat chyba najmniej ma zwiazku z narodowoscia czy pochodzeniem.



    --
    ...
    Nie kazdy chlop z widlami to Posejdon

    :: my ceramics ::
  • 26.08.14, 19:45
    Ja tego w ogole nie widze w kategoriach bycia emigrantem, z Polski czy z Australii, czy tez rdzennym Anglikiem z rodowodem od krola Alfreda, tylko w kategoriach poszanowania praw, przepisow i regul panujacych w kraju, w ktorym sie mieszka.
    No ale ta postawa jest tutaj na tym forum kuriozalnie traktowana jako oznaka bycia posluszna owieczka tudziez bardziej ogolnie totalnym baranem.

    --
    Ania's Poland
  • 26.08.14, 20:33

    > przepisy się magicznie rozluźnią

    Na razie się nie zanosi.
    Przed chwilą w wiadomościach usłyszałam, że ta matka trafi jednak do sądu po fiasku rozmów z councilem; odsiadka jej podobno mnie grozi ale grzywna owszem.
    www.birminghammail.co.uk/news/midlands-news/birmingham-mum-facing-court-keeping-7637837
    Dziecko jest po usunięciu nowotworu nerki i zostawało w domu z powodu bólu brzucha - a mama zaniedbała kontaktowanie się ze szkołą.
  • 25.08.14, 10:34
    No wiec mnie osobiscie ani to nie przeraza, ani tez nie traktuje obowiazku szkolnego w kategoriach utraconej wolnosci osobistej. Rowniez nie mysle o utraconej wolnosi osobistej jadac samochodem tam, gdzie wolno 30mph (a moze moja osobita wolnosc wolalaby jechac stowka).

    Od ilus tam lat rodzice chca, zeby politycy I panstwo zrobilo cos z cenami, ktore leca w gore jak tylko sie wspomni szkolne wakacje (I owszem uwazam, ze powinno sie cos z tym zrobic, tak zeby ludzi bylo stac na spedzenie czasu z wlasnymi dziecmi poza ich miejscem zamieszkania). Tylko czy taka ingerencja panstwa w to, jak biznesmeni prowadza swoje interesy nie bylaby przypadkiem utrata albo ograniczeniem ich odpowiednika wolnosci osobistej? :-P

    No I odwracajac kota ogonem w temacie tego, ze dwa dni opuszczone dzieciom krzywdy nie robia - naprawde do kompletnego szczescia rodzinnego konieczne sa dwa tygodnie na Karaibach (w Egipcie/Hiszpani/itp)? Nie da sie spedzic czasu z wlasnymi dziecmi nie majac kupy kasy I wybor jest albo klamac albo zamknac je w pokoju I myslec o utraconej wolnosci osobistej)? Mnie bardziej przeraza to, ze pamietam jak ja bylam dzieckiem I nie mielismy niczego z rzeczy, ktore dzisiejszej dzieciaki maja I obyc sie bez nich nie moga. Mysle, ze w wiekszosci moje pokolenie nie mialo dostepu do zagranicznych wakacji, do rozmaitych gadzetow I kasa tez sie pewnie po podldze nie walala, tam ze nie bylo wiadomo co z nia zrobic. Obowiazek szkolny tez chyba byl (moze kar nie bylo) I raczej poza nieobecnoscia z powodu prawdziwej choroby albo wydarzeniami rodzinnymi typu pogrzeb dzieciaki nie znikaly ze szkoly ot tak sobie (oprocz tych, ktorych rodzice mieli gdzies, ze dzieciaki wagarowaly non stop, bo bardziej ich wodeczka interesowala).

    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • 26.08.14, 18:54
    glasscraft napisała:

    > Rowniez nie mysle o utraconej
    > wolnosi osobistej jadac samochodem tam, gdzie wolno 30mph (a moze moja osobita
    > wolnosc wolalaby jechac stowka).

    Oczywiście, że nie, myślę, że tutaj wolność osobista raczej nie ucierpi.
    Ale jak dla mnie pomysł, że pracownik councilu może przychodzic do mojego domu sprawdzić czy moje dziecko jest rzeczywiście chore i jak bardzo chore jest... ? Jakim prawem?
    Albo, że to urzędnik będzie decydować jak bardzo dziecko związane było ze zmarłym członkiem rodziny i czy wystarczająco mocno aby pozwolić mu pojechać na pogrzeb?
    To jest moim zdaniem absurd i ślepe wkraczanie w świat, gdzie to państwo, system, zasady myślą za człowieka i zdejmują z niego jakąkolwiek odpowiedzialność za własne życie.

    --
    ...
    Nie kazdy chlop z widlami to Posejdon

    :: my ceramics ::
  • 26.08.14, 19:04
    Ale gdyby pracownik councilu nie poszedl do domu, ktory sama zglosilas jako potencjalne zagrozenie dla zdrowia/zycia dziecka to raczej nie bylabys zadowolona?

    Oczywiscie, ze to bzdura, zeby ktos zupelnie przypadkowy na podstawie tabelki albo kwestionariusza decydowal, czy Kasia kochala babcie I czy babcia kochala Kasie I czy Kasia powinna byc zwolniona ze szkoly na pogrzeb babci. Tylko ze oszukiwanie I uczenie wlasnych dzieci, ze cel uswieca srodki jakos mi nie bardzo pasuje jako rozwiazanie.
    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • 25.08.14, 10:38
    Z mojego doswiadczenia niestety dzieci, ktore opuszczaja szkole duzo, sa do tylu i na tym cierpia ich rowiesnicy. W UK nie ma podrecznikow zeby dziecko nauczylo sie tego, co stracilo. Niestety ale takie dziecko wymaga dodatkowej pracy w szkole.
    Inna sprawa to to, ze podroze ksztalca. Tego niestety szkoly nie zapewnia. Wiezi z rodzina tez sa wazne.
    Obecny przepis jednak nie jest egzekwowany w stu procentach. Nasza szkola podchodzi do tego z dystansem, rodzicom udaje sie pojechac na wakacje i wyjechac dzien wczesniej. To sie zdarza i kazdy to rozumie. Natomiast jesli ktos zabiera dzieci na miesiace, albo dwa tygodnie, to juz jest zdecydowanie problem.
  • 25.08.14, 15:52
    Bardzo przeszkadza I uwazam, ze te zasady ograniczaja moja wolnosc. Insytucje takie jak sZkola sa po to, zeby ludziom sluzyc, a nie ograniczac. Ja uwazam, ze dziecko sie nauczy duzo wiecej prEz 2 tyg w Indiach, czy w Polsce, zbierajac nowe doswiadczenia niz w szkole. Obowiazkiem rodzica jest w takim wypadku nadrobienie programu, co nie oszukujmy sie, jeden na jeden jest mozliwe w pol godziny dziennie. Jesli bede musiala to kary bede placic, ale swoich zyciowych priorytetow nie zmienie z powodu urzedowych decyzji.
  • 25.08.14, 17:50
    Niektórzy myślą zero-jedynkowy, ja się w życiu kieruję zdrowym rozsądkiem. Nie uważam abym zrobiła krzywdę 5 latkowi zabierając go ze szkoły już 18 grudnia by oszczędzić po 40-50 funtów na bilecie co robi nawet 200 funtów różnicy gdy leci cała rodzina. Nie zabrałabym natomiast dziecka na 2-3 tygodnie bo to w moim odczuciu przesada. Prawo prawem, zasady zasadami, ale zdrowy rozsądek na pierwszym miejscu.

    Rozumiem, że gdybyśmy się pewnego dnia obudziły, a kraj stałby się muzułmański, też bym na matkach polkach przeczytała o konieczności założenia burki i zostałabym złajana za nieposłuszeństwo?

    Żaden normalny rodzic nie zabiera dziecka ze szkoły dla zabawy na całe tygodnie i ja bym tego nigdy nie zrobiła. Karanie za zabranie z powodów rodzinnych kilka dni przed wakacjami czy feriami zimowymi uważam za draństwo i nie zamierzam tego akceptować. Moich dzieci też nie mam zamiaru uczyć ślepego posłuszeństwa wbrew zdrowemu rozsądkowi.
  • 26.08.14, 16:58
    "Abstrahując od osobistych przepychanek i udowadniania, kto jest cwaniakiem, a kto nie - naprawdę żadnej z Was nie przeraża skala, na jaką krok po kroku odbiera się nam wolność?"

    Widocznie wiekszosc z nowoprzybylych nie potrafi tej wolnosci docenic i takie sa wlasnie skutki... 20 lat temu takich problemow nie bylo.
  • 26.08.14, 18:05
    dzieki za glos rozsadku w tej "dziwnej" dyskusji:), milo wiedzie, ze wciaz sa ludzie, ktorzy MYSLA dlaczego rzeczy sa takie, a nie inne i czy zawsze warto sie podporzadkowac systemowi.

  • 28.08.14, 01:37
    Niestety wiekszosc tutejszych przerw w szkole jest porazka!wakacje sa wlasciwie tylko w sierpniu, wiec co ma rodzic zrobic jesli nie moze zorganizowac urlopu w danym okresie!
    Prawie wszedzie w Europie wakacje letnie to 2 miesiace I dluzej. Po co tyle przerw w ciagu roku? Co rodzic ma wtedy zrobic z dzieckiem jak pracuje?
  • 28.08.14, 08:15
    Przerwy w ciagu roku sa dzieciom bardzo potrzebne.
    Nie wiem jak teraz jest w Polsce, ale kiedys bylo tak, ze i dzieci i nauczyciele za bardzo sie nie przemeczali godzinowo. Dzieci w podstawowce czesto konczyly lekcje o 12, 13.00
    Tutaj dzieci sa w szkole codziennie do 15.15 - 15.30, a potem wiele z nich zostaje na zajecia pozaszkolne. Wychodza ze szkoly przed 17.00
    Po kilku tygodniach takiego dnia pracy w szkole dzieci potrzebuja zlapac oddech.
    Half termy lubia tez rodzice, jest wtedy okazja spedzic troche czasu z dzieckiem. Nie trzeba od razu na kazdy wolny tydzien wyjezdzac. Wiele rodzicow wykorzystuje ten czas na wycieczki do lokalnych museum, biblioteki z dzieckiem czy chociazby spacery do parku.
    W ciagu roku szkolnego jest jak wiadomo 13 tygodni przerw. W rodzinach gdzie jest oboje rodzicow, rodzice dziela sie tymi tygodniami, no sorry, ale takie jest zycie, czesc wakacji spedza sie jako rodzina, ale czesc albo z mama albo z tata, niekoniecznie na wyjazdach, tylko na odpoczynku w domu. Wiele szkol i lokalnych councilow organizuje tez rozne zajecia, sportowe, plastyczne, dramatyczne, dla dzieci na half termy, w godzinach takich w jakich bylyby w szkole, lub chociazby na pol dnia.

    2 miesieczne i dluzsze wakacje w lecie? Nie zartuj, to dopiero bylby koszmar dla rodzicow pracujacych, bo niby w jaki sposob mieliby wtedy zapewnic dziecku opieke na taki dlugi czas? Standardowe urlopy bierze sie tutaj na 2 tygodnie. Pomijajac juz chocby na chwile osoby samozatrudnione, ktore nie maja placone za urlopy. Te 6 tygodni w lecie to jezeli nie za duzo, to na pewno nie za malo na wakacje. I tak mlodsze dzieci totalnie wybijaja sie przez ten czas z rytmu, zapominaja o szkolnej rutynie, wrzesien nauczyciele traca na osadzenie ich znowu w trybach ;)

    --
    Ania's Poland
  • 29.08.14, 19:06
    ania, zgadzam sie z Toba co do przerw w roku szkolnym. Szkoda mi tylko dzieciakow w lipcu, kiedy pogoda jest ladna, a one musza jeszce siedziec siedziec w szkole - za to wieczory sa wtedy dlugie i popoludnie mozna i tak swietnie wykorzystac.
    W polskiej szkole okres od wrzesnia do Bozego Narodzenia jest dlugi i tuz przed swietami wszyscy maja dosyc. Jedyne wolne dni to Dzien Nauczyciela, 1 i 11 listopada. Dwa z nich wypadaja w ten sam dzien tygodnia, wiec jesli jest to akurat sobota czy niedziela, to tylko jeden dzien wolny przez niemal 4 miesiace.
    --
    www.euwelcome.org.uk
  • 24.08.14, 18:12
    W zeszlym roku mialam kontrole z Councilu po tym jak zglosilam, ze moja corka jest chora. Byla to ponad tygodniowa nieobecnosc z antybiotykami i zakazem wychodzenia z domu, mimo to szkola zglosila podejrzenie wakacji w trakcie roku szkolnego. Nie mamy problemow z frekfencja ani z nauka, tak, ze z tym tez radze uwazac.
  • 25.08.14, 11:23
    Straszne, takie traktowanie ludzi jak potencjalnych oszustów czy złodziei.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/6qdd3x6aoyfk4l3f.png
  • 25.08.14, 16:04
    Zgadam sie Gazeta, to straszne.
    Podobnie jak w PL kontrole ZUS w przypadku zwolnien lekarskich pracownikow.
    --
    www.euwelcome.org.uk
  • 26.08.14, 14:58
    Czy ja musze wpuszczac ludzi z council do mojego mieszkania??? Przepraszam, ale nie maja chyba raczej nakazu sadowego. Serio, nie przeszkadza wam, ze ktos kto jest w waszej 'sluzbie' (pracuje za nasze pieniadze, w naszym interesie) wpakowuje wam sie buciorami z zycie?
  • 25.08.14, 11:22
    Chore podejście.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/6qdd3x6aoyfk4l3f.png
  • 25.08.14, 14:30
    nie rozumiem idei zabierania dzieci na wakacje w roku szkolnym. No naprawde, jesli nie ma mowy o jakims poslizgu 1-2 dniowym to...nie wyobrazam sobie. W ogole nieobecnosc dziecka w szkole to tylko w sytuacjach wyjatkowych: choroba, pogrzeb itd itp nieprzewidywane sprawy

    Szkola to powazna rzecz.
  • 25.08.14, 15:54
    Albo wiara, ze wakacje to proces bardziej intensywnego uczenia sie I doswiadczenia zycia niz siedzenie w szkole. Dla mnie podroze sa integralna, bardzo wazna czesci a zycia I poszerzania horyzontow.
  • 25.08.14, 16:27
    > Albo wiara, ze wakacje to proces bardziej intensywnego uczenia sie I doswiadcze
    > nia zycia niz siedzenie w szkole.


    zatem zabierz dziecko ze szkoly w ogole i wybierzcie sie w wieloletnia podroz dookola swiata. Z pewnoscia bedzie mial zawod: "podroznik" jaki z racji braku umiejetnosci pisania (wszak do szkoly nie chodzil) nie opisze swych wrazen... lol

    Dla mnie podroze sa integralna, bardzo wazna
    > czesci a zycia I poszerzania horyzontow.


    i w ciagu 13 tygodni wakacji szkolnych nie da sie owego programu realizowac? Normalni rodzice calkiem skutecznie to realizuja
  • 25.08.14, 16:35
    > i w ciagu 13 tygodni wakacji szkolnych nie da sie owego programu realizowac? No
    > rmalni rodzice calkiem skutecznie to realizuja

    Dokladnie. Ale wydaja sie byc rodzice, dla ktorych odwiedziny u babci w Kielcach, kilka razy w roku I najlepiej w term time, to koniecznosc niezbedna dla rozwoju intelektu latorosli. Na plazy w Hiszpanii tez tyyyle mozna sie nauczyc wiec szkole mozna olac bo co oni wiedza! I ten bunt przeciwko nakazom/zakazom, human rights etc, nie wiadomo czy smiac sie do rozpuku czy plakac.
  • 25.08.14, 17:02
    To nie jest bunt, to jest logiczne myślenie. Niestety Ty Steph, jako przykład totalnie zaślepionej przedstawicielki stada potulnych owieczek nie zrozumiesz tego ani teraz, ani nigdy. Za bardzo przejmujesz się tym, czy dobrze wyglądasz na tle society i w oczach otaczającej Cię "middle class" :P
  • 25.08.14, 17:12
    Gnusmas, a wyobraz sobie sytuacje gdyby wszyscy nagle przestali byc 'potulnymi owieczkami' jak to absurdalnie nazywasz, i wszyscy rodzice zaczeli zabierac dzieci ze szkoly w ciagu roku szkolnego. Jedni na poszerzenie horyzontow dziecka w Indiach, np. na pierwsze dwa tygodnie grudnia, bo wtedy tam klimat najlepszy, inna rodzina tak gdzies w marcu na 2 tygodnie do Egiptu, inni do Ameryki Poludniowej na miesiac luty dziecko zabiora, bo abuela bardzo teskni, Polacy jak jeden mur zabieraja wszystkie pociechy (a w niektorych szkolach to spory procent by wyjechal) na Wszystkich Swietych i Zaduszki, a skoro juz w listopadzie w Polsce jestesmy, to moze poszerzymy dziecku horyzonty jeszcze odrobine o patriotyczne przezycie Swieta Niepodleglosci, czyli zafundowaliby sobie przedluzenie kazdego pazdziernikowego half termu o kolejne kilka dni jezeli nie tygodnie, itp, itd. Co, nieprawdopodobne? Nie ma obawy, ze 'wszyscy' zaczna tak robic? A dlaczego by nie, przeciez wedlug Ciebie i paru innych oswieconych bardzo swiatowych podrozniczek i oredowniczek dziwnie pojetej wolnosci to wlasnie taka postawa jest godna podziwu, ba, jest to prawie obowiazek rodzicow poszerzac te horyzonty wedrujac po swiecie.
    Jak juz ktos tu napisal, jest to mozliwe bez lamania przepisow, i bez rozwalania pracy szkoly przez 13 tygodni w roku.
    --
    Ania's Poland
  • 25.08.14, 17:43
    Nie dramatyzujmy :) W Polsce nieobecności w szkole do jakiegoś tam stopnia są akceptowane i jakoś rodzice nie robią dzieciom masowo kilkutygodniowego wolnego, jakoś to funkcjonuje. Nie ma co popadać w skrajności, wiadomo, że frekwencja powinna być pilnowana, ale bez przesady. Moim zdaniem nadrobienie zaległości powinno być obowiązkiem rodziców i byłoby OK, szkoła nic by nie traciła, a rodzice znaliby granice. Może tu pies pogrzebany, że szkoła zupełnie lekceważy rolę rodzica, sama chce prowadzić dziecko za rączkę. Dla mnie proszenie dyrektora, pisanie oficjalnych próśb, czekanie na zaakceptowanie po to, żeby dziecko dostało jeden (JEDEN!) dzień wolny jest właśnie absurdem i traktowaniem wszystkich rodziców jak leci jako skrajnie nieodpowiedzialnych olewusów, którzy na pewno mają gdzieś edukację dziecka i teraz co drugi dzień będą je zostawiać w domu.
    Aha - i ja nigdzie nie wspominałam o 4-tygodniowych wakacjach w środku roku, "bo tak". Mówię o pojedynczych nieobecnościach, czasem koniecznych, o które trzeba błagać i modlić się, żeby dyrektor zaakceptował. Tutaj rodzic zupełnie nie ma nic do powiedzenia w kwestii dziecka, szkoła wie lepiej, że dla dziecka ważniejszy jest kolejny dzień nauki, niż pogrzeb ukochanej babci czy wizyta u wyczekiwanego od miesięcy specjalisty. To właśnie jest chore.
  • 25.08.14, 17:51
    Nie ma co popadać w skrajności, wiadomo, że frekwencja p
    > owinna być pilnowana, ale bez przesady. Moim zdaniem nadrobienie zaległości po
    > winno być obowiązkiem rodziców i byłoby OK, szkoła nic by nie traciła, a rodzic
    > e znaliby granice.


    w praktyce tak to nie wygladalo. Kary finansowe w UK zostaly wprowadzone wlasnie bo wielu rodzicow bynajmniej nie podjelo sie jakiegos nadrabiania materialu ze swoimi dziecmi a konsekwencje i pretensje ze "dziecko nie zdalo egzaminu" byly do nauczycieli.

    Dla mnie proszenie dyrektora, pi
    > sanie oficjalnych próśb, czekanie na zaakceptowanie po to, żeby dziecko dostało
    > jeden (JEDEN!) dzień wolny jest właśnie absurdem


    mowimy o wakacjach a nie o 1 dniu. Nie przesadzaj w druga strone. Zreszta w pracy zawodowej tez musisz prosic o urlop czy zwolnienie.
  • 25.08.14, 18:14
    Bardzo optymistycznie oceniasz rodzicow. Wielu z nich naprawde nie ma pojecia jak sie zabrac za nadrabianie zaleglosci, jaka metoda uczyc dziecko matematyki, chociazby w klasie 3-4, tak zeby nie tylko umialo podac wynik, ale zeby umialo pokazac swoja metode dochodzenia do wyniku. W angielskim raczej nie mam zludzen, ze ktorakolwiek z nas wie jak dziecko nauczyc roznego stylu pisania, wedlug zasad wymaganych przez szkole, np. writing to persuade, itp. O nadrabianiu podstaw chemii, fizyki, biologii - znowu wedlug programu szkolnego nawet nie wspomne.
    Jaka proponujesz alternatywe do traktowania wszystkich rodzicow 'jak leci'? Dzielenie ich na rownych i rowniejszych, madrych i glupich, bialych i czarnych, czy moze jeszcze jakos inaczej.
    Rodzic w szkole podstawowej niewiele ma do powiedzenia w sprawie programu nauczania, zgadza sie, bo to jednak szkola przygotowuje dziecko do egzaminow, uczy je systematycznie kazdego przedmiotu. Jak Ty sobie to inaczej wyobrazasz? Idziesz do szkoly i mowisz, zabieram dziecko na pare dni ale spoko, ja to z nim nadrobie, poradze sobie. To niestety budzic moze tylko smiech u nauczycieli/dyrektora. Oczywiscie nie doslownie, ale nie sadzisz chyba ze beda Cie traktowac powaznie.
    Na wizyty u lekarza zawsze sie dostaje usprawiedliwienie. No chyba ze mowisz o wizycie u specjalisty w Polsce, co sie wiaze z wyjazdem na tydzien. A to z kolei wedlug mnie jest totalnie chore.
    --
    Ania's Poland
  • 25.08.14, 18:20
    gnusmas, nieobecnosci w szkole w PL to jakis absurd, chyba jeszcze gorszy od tego tutaj - to chyba ze cos sie diametralnie zmienilo przez ostatnie 10 lat.
    Bylam przez kilka dobrych lat wychowawca w liceum i mialam totalnie zwiazane rece jesli chodzilo o nieobecnosci. Rodzic mial prawo usprawiedliwic kazda nieobecnosc dziecka wstecz, bez podania powodu (takze pojedynczych godzin), a nauczyciel mial obowiazek kazde usprawiedliwienie zaakcepetowac. W rezultacie byla to jedna wielka farsa. Dzieci chodzily na wagary - niejednokrotnie je na tych wagarach przylapywalam - a rodzic pozniej mowil lub pisal "prosze o usprawiedliwienie wszystkich nieobecnosci mojego dziecka". Pytam - czy panstwo wiecie kiedy wasze dziecko opuscilo zajecia w szkole i gdzie w tym czasie bylo? Slysze - to niewazne, prosze usrawiedliwic. Rodzice ladowali na dywaniku u dyrektora na pogadance na temat frekwencji dziecka, najczesciej nic z tego nie wynikalo. Baardzo niewielu rodzicow stac bylo na uczciwosc i usprawiedliwianie tylko tych nieobecnosci, o ktorych wiedzieli.
    Byl przepis, ktory mowil, ze jesli frekwencja w ciagu roku szkolnego jest ponizej 50(!!!!!)%, uczen bedzie musial zdawac egzamin z przedmiotu, aby uzyskac pozytywna ocene na koniec roku. Byl taki delikwent, ktory podszedl do tego matematycznie i jego frekwencja zawsze byla ciut ponad te 50%. Ocen czastkowych prawie nie mial, a jesli juz jakies uzyskal - bo akurat byla niezapowiedziana kartkowka, albo nauczyciel chcial skorzystac z jego rzadkiej obecnosci i przepytac przy tablicy - oceny byly bardzo kiepskie, no bo przeciez "nie bylem na ostatniej lekcji".
    To ja juz wole ten system angielski, ale z ludzka twarza (jak w przypadku szkoly naszych dzieci), gdzie kazdy przypadek rozpatruje sie indywidualnie, zamiast wrzucac wszystkich do jednego worka.
    --
    www.euwelcome.org.uk
  • 25.08.14, 22:27
    moje dzieci chodzą/chodziły do szkół w PL , przeszłam wszystkie 3 poziomy - podstawówkę, gimnazjum i liceum - jeśli chodzi o frekwencję to w klasach moich dzieci zawsze była wysoka;

    dla przykładu : w przedszkolu - gdzie nie ma obowiązku (a ja wtedy nie pracowałam ) moja córka opuściła z powodu choroby/złego samopoczucia :
    w grupie 3 latków - 10 dni w całym roku, w grupie 4 latków - 7 dni, potem jako 5 latka w zerówce - 5 dni, w pierwszej klasie - 7 dni ( nasz pobyt w UK - uroczystość rodzinna, chorób nie było ) ... naprawdę tak katastrofalna frekwencja ?

    mój gimnazjalista opuścił 10 dni (w tym 4 pobyt w szpitalu i dość poważny zabieg) + pojedyncze godziny zwalniany na wizyty u chirurga ;

    wydaje mi się, że jeśli ktoś ma olewający stosunek do szkoły to czy w PL czy w UK będzie lawirował i kombinował
    --
    "Najlepszą metodą przewidywania przyszłości jest jej tworzenie..."
    Peter Drucker
  • 25.08.14, 22:52
    ... naprawdę tak katastrofalna frekwencja ?

    nie. I nieobecnosci byly jak najbardziej uzasadnione .

    Nigdy zas nie bylas na 2 tygodniowych wakacjach w ciagu roku szkoleno <= a o tym tu mowimy
  • 25.08.14, 22:59
    odpowiedziałam na post agazat o frekwencji w polskich szkołach, nie wiem, może mnie źle podpięło ;

    wciąż wielu rzeczy nie wiem o życiu z dziećmi w UK i nie ukrywam, że ten wątek jest dla mnie dość interesujący ( i od strony "technicznej" i Wasze opinie )
    --
    "Najlepszą metodą przewidywania przyszłości jest jej tworzenie..."
    Peter Drucker
  • 25.08.14, 23:02
    W Polsce sa podreczniki i jest zwyczaj odrabiania zaleglosci, w Anglii nie ma ani podrecznikow, ani zwyczaju odrabiania zaleglosci, przynajmniej w wiekszosci szkol. I tu jest pies porzebany.
  • 26.08.14, 15:34
    pola, podalam przyklad z liceum, w przypadku wczesniejszej edukacji pewnie nie ma takiego paroblemu z wagarami uczniow i usprawiedliwiajacymi wszystko jak leci rodzicami (no moze gimnazjum). Oczywiscie duza grupa - pewnie nawet wiekszosc - uczniow i rodzicow byla fair, czasem z pojedynczymi potknieciami. Chodzilo mi glownie o przyklad, jak rozne jest podejscie do ucznia opuszczajacego lekcje i usprawiedliwiania/autoryzowania jego nieobecnosci. jesli moje dziecko z jakiegos powodu do szkoly nie dotrze, a ja nie dam szkole znac rano, ze dziecko zostaje w domu/ma wizyte lekarska czy co tam jeszcze, tego samego dnia lub nastepnego mialabym telefon z pytaniem dlaczego. I to akurat mi sie podoba.
    --
    www.euwelcome.org.uk
  • 26.08.14, 19:28
    :)

    jeszcze rok temu miałam licealistę, gimnazjalistę i zerówkowiczkę w podstawówce - więc wszystkie 3 poziomy szkoły i akurat klas moich dzieci problem opuszczania zajęć nie dotykał - nie twierdzę jednak, że wszędzie w PL jest tak samo
    --
    "Najlepszą metodą przewidywania przyszłości jest jej tworzenie..."
    Peter Drucker
  • 25.08.14, 17:46
    i bez rozwalania pracy szkoly

    poza praca szkoly chodzi jeszcze o samo wychowanie dziecka. Jesli od malego jest nauczone ze szkola to cos co mozna opuscic na przyjemnosci typu podroze, totez takie rozumienie swiata bedzie praktykowac w przyszlosci: mam znajoma jaka nieustannie udaje chora (otwarcie sie do tego przyznaje) bo jej sie do pracy nie chce isc.

    Zreszta program nauczania idzie swoim tokiem, takie opuszczanie sugeruje konsekwencje w postaci luk w wiedzy bo przeciez nauczyciel nie bedzie nadrabial kosztem innych dzieci. A to skutkuje na swiadectwie i podczas egzaminow

    No ale co tam, wszak piasek plaz w Hiszpanii jest wazniejszym doswiadczeniem zyciowym niz umiejetnosc dodawania. No i wyraznie ow piasek na plazy nie jest dostepny podczas 13 tyg wakacji dla dzieci....
  • 25.08.14, 17:15
    Ja wiem, ze dzisiaj jest Bank Holiday ale moze odstaw juz to piwo bo brednie opowiadasz. Tak, to ty sprowadzilas ta rozmowe do personal level.
    Masz cos przeciwko middle class to siedz w jakiejkolwiek klasie gdzie tobie wygodnie. Rozumiem, ze to ta klasa, ktora ubostwia holidays na Kanarach kosztem pobytu dzieci w szkole bo mozna zaoszczedzic £20. OK, teraz juz wiem o czym mowisz.
    O owieczkach to mozesz swoim dzieciom opowiadac podczas domowej edukacji - powinnas znalesc pelne zrozumienie. Twoje 'logiczne myslenie' na jakie sie powolujesz sprowadzilo z torow nie jedno dziecko. Ale mnie nic do tego.
  • 25.08.14, 17:45
    Z jakich torów? Z jedynej słusznej drogi, narzuconej przez państwo, urzędy, system edukacji? Masz rację, nie mamy o czy gadać.
  • 25.08.14, 17:48
    Z jedynej słusznej drogi, narzuconej przez państwo, urzędy, system edukacji?

    a masz propozycje i chec ufundowania nowej sluszniejszej drogi? Jaka by to byla? Laba przez 3/4 roku? Wakacje nie 3 miesiace w roku ale 6 miesiecy w roku?

  • 25.08.14, 17:57
    princesswhitewolf napisała:

    > Z jedynej słusznej drogi, narzuconej przez państwo, urzędy, system edukacji?
    >

    >
    > a masz propozycje i chec ufundowania nowej sluszniejszej drogi? Jaka by to byla
    > ? Laba przez 3/4 roku? Wakacje nie 3 miesiace w roku ale 6 miesiecy w roku?


    Nie, moze aby rodzce mogli praktykowac wolnosc wyboru, nie podlegac zadnym przepisom, rok szkolny powinien trwac 52 tygodnie. Wtedy kazdy uczen moglby wpadac na wybrane lekcje, to I owdzie, kiedy mama powie ze ok synku, dzis idz sie edukowac, bo deszcz pada I lepszych planow nie mamy.
  • 25.08.14, 22:01
    Wtedy kazdy uczen moglby wpadac na wybrane lekcje, to I owdzie, kiedy mama powie ze ok synku, dzis idz sie edukowac, bo deszcz pada I lepszych planow nie mamy.

    powaznie mowisz czy trollujesz?
  • 25.08.14, 22:20
    princesswhitewolf napisała:

    > Wtedy kazdy uczen moglby wpadac na wybrane lekcje, to I owdzie, kiedy mama p
    > owie ze ok synku, dzis idz sie edukowac, bo deszcz pada I lepszych planow nie m
    > amy.

    >
    > powaznie mowisz czy trollujesz?
    To byla ironiczna odpowiedz na wpis przed twoim

  • 25.08.14, 22:23
    bo juz myslalam...
  • 26.08.14, 18:24
    kobieto wszystko sprowadzasz do absurdu, jak rasowy troll!
    nie umiesz dyskutowac z oponentami, chyba, ze osmieszanie tych, ktorzy widza rzeczywistosc inaczej to wlasnie dyskusja.

    moja corka akurat nie opuszcza szkoly (nie choruje, nie jezdzimy do polski na swieta/wakacje etc.), ale twoj glos w tej rozmowie wku...a mnie maksymalnie.

    co ciekawe kary finasowe to dosc "sprytne" podejscie do tematu, bo ci, ktorych stac na placenie kar nadal nie musza regularnie posylac dzieci do szkoly;).

  • 25.08.14, 17:58
    Przykro mi, że nie rozumiesz o czym mówię. Nie wszystko jest czarne albo białe. Jestem Polką, rezydentką w UK, obywatelką jakiegoś tam kraju, przedstawicielką jakiejś tam grupy etnicznej, wyznaniowej, mieszkanką UE. ALe przede wszystkim jestem człowiekiem i nie zgadzam się, żeby powyższe przynależności odbierały mi wolną wolę i każde prawo jako człowieka. BTW, na to gdzie się urodziłam nie miałam żadnego wpływu, jednak zasad muszę przestrzegać. Zmienić tego nie mogę, chyba że na identyczną stuację. To jest OK?
  • 25.08.14, 22:06
    i nie zgadzam się, żeby powyższe przynależności odbierały mi wolną wolę i każde prawo jako człowieka.
    aaa anarchistka...

    > Jestem Polką, rezydentką w UK,

    i dobrowolnie zostalas rezydentka w UK wiec when in Rome do as the Romans do...

    Jesli nie to proponuje jednak rezydencje w ponizszych krajow gdzie nie ma obowiazku szkolnego ( i oczywiscie jest adekwatna liczba analfabetow...):

    - Bahrain
    - Brunei
    - Cameroon
    - Eritrea
    - Ethiopia
    - Fiji
    - Kenya
    - Maldives
    - Saint Vincent and the Grenadines
    - Solomon Islands
    - Sudan
    - Suriname
    - Zambia
  • 26.08.14, 01:06
    Oooo to ja z checia zamieszkam na Malediwach!:))))
    --
    Nie nalezy mylic prawdy z opinia wiekszosci.
    Jean Cocteau
  • 26.08.14, 08:39
    Ehh, Ty jednak zupelnie nie masz pojecia o czym ja mowie. Koniec dyskusji z mojej strony, szkoda czasu I energii na tlumaczenie, ze pomiedzy skrajnosciami jest jescze milion innych opcji. Bawcie sie dobrze.
  • 25.08.14, 18:03
    princess, my jestesmy normalnymi rodzicami i niestety nie zawsze udaje sie nam ten program zrealizowac w czasie wakacji szkolnych. Chociaz bardzo bysmy chcieli, a bedziemy chcieli jeszcze bardziej, gdy starsze dziecko pojdzie do senior school i juz nie bedziemy chcieli jej zabierac ze szkoly na wakacje w czasie roku szkolnego.

    Sek w tym, ze obydwoje pracujemy i nie jest nam latwo - wrecz coraz trudniej - skoordynowc urlopy w tym samym czasie - w czasie wakacji szkolnych nie mowiac. Kto wie, za jakies dwa lata moze bedziemy musieli wybierac sie z dziecmi na wakacje osobno, bo innego wyjscia nie bedzie (no chyba ze wezmiemy przyklad z kolezanki powyzej i ktores z nas "zachoruje" na tydzien czy dwa). Moze bede musiala zmienic prace, choc nie wiadomo, czy w nowej bedzie lepiej pod wzgledem urlopow.

    Nas dodatkowe koszty wakacji w czasie przerw w szkole nie ruszaja (nie zebysmy na kasie spali), tylko wlasnie (nie)mozliwosc wspolnego urlopu w tym samym czasie. W tym roku sie fuksnelo i obydwoje mamy wolne w czasie padziernikowgo half term. Cene wyjazdu jakos przelkniemy. Ale tego lata u mnie urlopu niet niestety, wiec pojechalismy na dwutygodniowe wakacje na przelomie czerwca i lipca. I nie, nie Kanary czy inna zagranica - Kornwalia. Z blogoslawienstwem szkoly, choc bez autoryzacji nieobecnosci dzieci. I to ze strony szkoly uslyszelismy, ile to sie nasze dzieci naucza innego w czasie tych wakacji (np. zbieractwo, bliskie spotkania z wildlife), i swietnie, ze bedziemy mieli okazje spedzic tyle czasu razem jako rodzina, bez innych zaklocen.

    Ale my tez jestesmy w stosunku do szkoly fair. Nie zwalniamy dzieci z lekcji z byle powodu. Angazujemy sie w zycie szkoly.

    W PL bywamy bardzo rzadko; polscy dziadkowie regularnie nas odwiedzaja, wiec dzieci maja z nimi dobry kontakt. W przyszlym roku mam wesele w mojej bliskiej rodzinie, ja pojade na pewno, na jak dlugo i czy wezme dzieci i meza to inna sprawa - to zalezy od urlopu meza i cen biletow lotniczych. Takie zycie.
    --
    www.euwelcome.org.uk
  • 25.08.14, 18:21
    agazat, I ty wlasnie okazalas zdrowy rozsadek. Przedstawilas prawdziwie sytuacje dyrekcji szkoly. Moze oficjalnego blogoslawienstwa nie dostalas, ale szkola byla swiadoma, ze dzieci nie bedzie, dlaczego, jak dlugo I nikt sie ciebie nie czepial. Lepszy sposob niz falszywe opowiesci o chorobach czy innych kataklizmach. W dyrekcji szkol naogol nie siedzi Gestapo i napewno mozna sie dogadac jesli prosby rodzicow sa w ramach zdrowego rozsadku.
  • 25.08.14, 21:29
    Moze tylko dodam troche oleju do rozpalonego juz tu ognia przypominajac wszystkim, ze kary za zabieranie dzieci ze szkoly w trakcie roku szkolnego wprowadzono w miare niedawno, bodajze w ubieglym roku. Wczesniej szkoly jakos mniej lub gorzej radzily sobie z tym problemem ( nie problemem - wszystko zalezy od tego, z ktorej strony na to patrzyc) i wiekszosc szkol miala jednak nienajgorsza frekwencje. Moze jeszcze dodam, ze kary zostaly wprowadzone przez znienawidzonego zarowno przez nauczycieli jak i mlodziez ministra obecnego rzadu ( ktory notabene jest moim MP i z ktorym mialam okazje spotkac sie pare razy. Na szczescie ministrem edukacji on juz nie jest.
    Dla zainteresowanych tylko, ktorzy tak bardzo pochwalaja angielski system dodam, ze gdy wiadomosc o rezygnacji pana G rozeszla sie w mediach, na serwisach spolecznosciowych bylo goraco - mlodziez tylko wiwatowala z tego powodu.
    ( widac wieksza u nich swiadomosc spoleczna niz u Matek Polek w Uk)
    Niemniej jednak zamiast podporzadkowywac sie slepo niedoskonalemu systemowi, moze warto zainteresowac sie nieco polityka, zobaczyc, co rozne partie robia, robily i oferuja, tez w zakresie edukacjii i wziac udzial w nadchodzacych wyborach.

    Co do meritum watku dla zainteresowanych jeszcze zalacze dwie istniejace juz petycje, ktore pokazuja inna forme wyrazenia swego niezadowolenia w tej akurat sprawie. Moze warto sie do nich dopisac i je uaktualnic?

    you.38degrees.org.uk/petitions/reverse-the-changes-to-school-term-time-family-holiday-rules
    epetitions.direct.gov.uk/petitions/59196
  • 25.08.14, 21:45
    Z odsuniecia M. Gove'a od resortu edukacji (ja bym tego dymisja raczej nie nazwala) najbardziej cieszyli sie nauczyciele. Ale jednak ci sami nauczyciele akurat z zaostrzenia polityki wobec nieobecnosci w szkole byli bardzo zadowoleni. Krytyka dotyczyla niekonczacych sie i ciagle zmienianych reform, i nierealnych wymagan wobec uczniow, a co za tym idzie nauczycieli. Wiec ten Twoj post to tak troche z gatunku cos mi sie tam obilo o uszy to napisze ;)
    --
    Ania's Poland
  • 25.08.14, 21:49
    Cos latwo Aniu przychodzi tobie krytka kazdego jak popadnie, ale co mi tam.

    Jeszcze jeden link tez dla zainteresowanych. Tym razem z rozwiazaniem, jak uniknac omawianych wyzej kar.


    www.parentdish.co.uk/2014/07/07/private-school-parents-exempt-from-term-time-holiday-fines/
  • 25.08.14, 22:04
    Nie kazdego, nie kazdego. Zalezy co kto pisze ;)
    --
    Ania's Poland
  • 25.08.14, 22:05
    Nie jestem obronca p. Gove ale akurat w tym roku dzieki niemu wprowadzaja metody w mathematics, ktore uwazam za najbardziej sensowne. Na ostatnim szkoleniu mielismy owe i mysle, ze to akurat krok w dobrym kierunku.
  • 25.08.14, 22:06
    W matematyce oczywiscie.
  • 25.08.14, 22:38
    Ja uwazam, ze Gove szedl w bardzo dobrym kierunku, ale za szybko chcial gory przenosic, nauczyciele sie buntowali, a szkoda, bo byla szansa na podciagniecie poziomu edukacji w kraju.
    Z tego co kojarze to historii chcial uczyc narod metoda chronologiczna, a nie wyrywkowo, tak ze nawet mlodziez z A level malo sie orientuje w historii powszechnej, co po czym, z czego wynikalo i dlaczego.
    Ostatnia chyba jego inicjatywa to zmiana listy lektur obowiazkowych, jak dla mnie tez super pomysl, ale rozmawialam z zaprzyjazniona nauczycielka angielskiego w szkole sredniej, i oczywiscie krytykowala, ze nierealne jest zeby dzieci czytaly w calosci Dume i uprzedzenie i w calosci dramat Szekspira, ze za wysoko poprzeczka, ze it won't happen. No pewnie, lepiej rownac w dol, coraz nizej, coraz nizej.
    --
    Ania's Poland
  • 25.08.14, 22:11
    znienawidzonego za rowno przez nauczycieli jak i mlodziez ministra obecnego rzadu ( ktory notabene jest moim MP i z ktorym mialam okazje spotkac sie pare razy. Na szczescie mini
    > strem edukacji on juz nie jest.

    Michael Gove byl najlepszym Education Secretary jakiego ten kraj mial od wielu lat I Cameron popelnil wielki blad w reshuffle. Oczywiscie nauczycielom nie podobalo sie, ze musieli wziac sie powaznie do uczenia, ze egzaminow nie mozna juz rozdrabniac na rozliczne modules I powtarzac w nieskonczonosc az uczniowie zalapia sie jakies marne C, ze przedmioty nieakademickie zaczely znikac z curriculum.
    Nauczyciele zawsze narzekali I narzekac beda, ba, nawet twierdza ze pracuja po 75 godzin tygodniowo I ich 13 tygodni wolnych od pracy to mit.
    Rozmawilam kiedys w metrze z pania uczaca w secondary school, ktora po 24 latach pracy twierdzila, ze kazdego wieczoru spedza 5 godzin przygotowujac sie do lekcji nastepnego dnia. Wziawszy pod uwage, ze walkuja ten sam program co roku nie bardzo rozumiem skad tyle przygotowania potrzeba.
  • 26.08.14, 15:27
    "Dla zainteresowanych tylko, ktorzy tak bardzo pochwalaja angielski system dodam, ze gdy wiadomosc o rezygnacji pana G rozeszla sie w mediach, na serwisach spolecznosciowych bylo goraco - mlodziez tylko wiwatowala z tego powodu.
    ( widac wieksza u nich swiadomosc spoleczna niz u Matek Polek w Uk)
    Niemniej jednak zamiast podporzadkowywac sie slepo niedoskonalemu systemowi, moze warto zainteresowac sie nieco polityka, zobaczyc, co rozne partie robia, robily i oferuja, tez w zakresie edukacjii i wziac udzial w nadchodzacych wyborach.

    Zaraz zaraz, te, ktore biora lewe zwolnienia i ucza dzieci klamstw sa cacy a te uczciwe to glupie, nieswiadome spolecznie i oczywiscie nie majace pojecia o polityce, tak?
  • 25.08.14, 22:11
    > Sek w tym, ze obydwoje pracujemy i nie jest nam latwo - wrecz coraz trudniej - - wrecz coraz trudniej - > skoordynowc urlopy w tym samym czasie

    wyjasnij bo naprawde mnie zaciekawilas co to za zawody gdzie tak trudno skoordynowac urlopy tak aby nie wypadlo nic w ciagu tych 13 tygodni... Nie mowie cynicznie- powaznie jestem ciekawa co to za zawody z takimi ograniczeniami.

    Moze bede musiala
    > zmienic prace, choc nie wiadomo, czy w nowej bedzie lepiej pod wzgledem urlopo
    > w.

    To musi byc jakis specyficzny zawod bo inaczej nie wyobrazam sobie ze totalnie nie wypada Wam nigdy po drodze.

    Cene wyjazdu jakos przelkniemy.

    Koszt kary za zabieranie dziecka naprawde nie sprawiaja ze mozna zaoszczedzic poza sezonem

    I ni
    > e, nie Kanary czy inna zagranica - Kornwalia


    hmm.... do Kornwalii rzut beretem zawsze mozna wyskoczyc chocby na weekend, albo w ciagu owych 13 tyg.
  • 26.08.14, 03:01
    czytam wybiorczo bo chyba nie podolam wszystkim wpisom, wiec widze ze niektorzy sa mentalnie back to square one w ktorym powszechnie wiadomo ze anglicy nie pierdza nie klamia i nie oszukuja bo to prawie taki gatunek pseudo-ubermenscha - takie cos to jak przekonania religijne, jak sie juz ma to jest to niereformowalne i sie z tym do grobu idzie, ale tez umiera z first generation immigrants, no?

    --
    This one says June.
    They all have a month marked. This one goes June. June comes before
    July, and after May. So anytime you hear that it's June, just put
    this in the mailbox.
  • 26.08.14, 08:04
    No patrz, a mnie sie wydawalo, ze chodzi o ogolnoludzkie zasady, zeby nie klamac, nie oszukiwac, i nie uczyc dzieci ze to jest sposob na zycie, bo jest to obrzydliwe. No ale moze mnie tez cos tutaj umknelo.
    --
    Ania's Poland
  • 26.08.14, 08:16
    My mamy problem z urlopem. Maz nie zawsze moze dostac wolne w czasie szkolnego wolnego bo w tym samym czasie tylko trzy osoby z jego oddzialu moga byc na urlopie a zadnych przepisow o "taking turns" nie ma, wiec jest wyscig kto pierwszy ten lepszy. A poniewaz ja pracuje w szkole i rodzinne wakacje w czasie roku szkolnego i tak odpadaja to zdaza sie, ze rodzinnych wakacji nie mamy. Dla dzieci ( i nas rowniez) wyjazd tylko ze mna nie jest tym samym co wyjazd i odpoczynek cala rodzina. Jasne, ze tragedii nie ma ale jesli moje juz 12 letnie dziecko z nadzieja w glosie mowi "moze w przyszlym roku uda sie nam wyjechac cala rodzina" to jest to nie tylko przykre ale tez pokazuje, ze ten czas jest dzieciom potrzebny.
    Te przepisy zostaly wprowadzone przede wszystkim dlatego ze wielu rodzicow notorycznie zabieralo swoje dzieci na wakacje poza sezonem po kilka razy w ciagu roku szkolnego. Nie przesadzajmy i nie robmy tragedii z tygodniowej nieobecnosci dziecka w szkole. Nie bardzo rozumiem jaki to ma negatywny wplyw na pozostale dzieci w klasie (ja i moi koledzy nie przestajemy uczyc bo jednego w klasie nie ma), a i to, ktore wyjechalo jest w stanie nadrobic ten tydzien bez problemu. Nauczyciele to nie nadludzie z cudownym darem wkladania wiedzy do glowy, kazdy rozsadnie myslacy rodzic jest w stanie i zapytac nauczyciela, co dziecko ma nadrobic i pomoc dziecku w tym nadrabianiu. Zaden rozsadny rodzic nie zabierze dziecka ze szkoly w okresie egzaminow czy przygotowan do nich. Tygodniowy wyjazd z rodzina jest tez doskonala lekcja zycia, ktorej dzieki nowym przepisom wiele dzieci nie bedzie miec dane doswiadczyc bo ceny w sezonie sa zaporowe i wielu rodzicow nie bedzie po prostu stac na wyjazd. A w dobra wole i obnizenie cen przez agencje turystyczne czy linie lotnicze wierze rownie mocno jak w garbate aniolki.
    Poprzedni przepis dawal rodzicom jakies pole manewru, z ktorego niektorzy korzystali niektorzy nie, aktualny stawia znak ronosci pomiedzy tymi, ktorzy z finansowych lub zawodowych powodow nie moga miec rodzinnych wakacji w czasie wolnego od szkoly a tymi, ktorzy maja w nosie edukacje swoich dzieci i zabierali je ze szkoly nagminnie i z byle powodu. I nadal zabieraja. Czyzby ktos uznal, ze dyrektorzy szkol to idioci, ktorzy nie potrafia odroznic jednych od drugich? Na to wyglada. Dodam jeszcze, ze kiedy w gre wchodza pojedyncze nieobecnosci frekwencja musi spasc ponizej 90% zeby sprawa zajal sie uczciwie EWO, a i wtedy najpierw sie "pracuje" z rodzina a kara finansowa jest ostatecznoscia.
    Yadrall ma uczciwy powod dla ktorego chce zabrac syna na tydzien ze szkoly i mam nadzieje, ze dyrektor tejze szkoly ten powod zrozumie.
  • 26.08.14, 10:52
    tylko trzy osoby z jego oddzialu moga byc na urlopie a zadnych przepisow o "taking turns" nie ma, wiec jest wyscig kto pierwszy ten lepszy

    i maz przegrywa w kazdym z 13 tygodni?
    moze powinien jednak porozmawiac z szefem na ten temat
  • 26.08.14, 11:03
    Princess, chyba jednak chodzi glownie o wakacje letnie, kiedy kazdy chce wyjechac w miare tanio gdzies do ciepelka. W lecie to moze byc ciepelko europejskie, w czasie pozostalych 8 tygodni za to ciepelko trzeba placic bardziej egzotycznie :)
    Plus nie kazdy ma ochote na wyjazd na Christmas, moje dzieci uwielbiaja byc wtedy w domu z zachowaniem calego obrzadku choinkowo-prezentowego, rytualu zbiegania na dol w Christmas morning. W lutym na half term jak nie na narty to naprawde malo gdzie w Europie jest atrakcyjnie.
    --
    Ania's Poland
  • 26.08.14, 11:10
    chyba jednak chodzi glownie o wakacje letnie,

    chyba ze tak


    Ale szczerze to predzej bym pracodawce zmienila na innego niz by dziecko regularnie co roku opuszczalo szkole z powodu wakacji.
  • 26.08.14, 11:37
    Nie tylko o letnie wakacje chodzi, w half term ludzie biora tez wolne, zeby za opieke nie placic. Sa tacy, co maja zamowione wszystkie wolne na dwa lata do przodu. To nie jest rola pracodawcy, zeby ustalac ludziom kiedy kto idzie na urlop I monitorowac czy rozdzial wolnego jest fair czy nie. Moje dzieci nie opuszczaja szkoly bo ja nie moge brac wolnego w czasie roku szkolnego. A zmiana pracodawcy z powodu niemozliwosci brania urlopu kiedy sie chce - I co, ma zapytac na rozmowie, czy pracodawca mu to zapewni? Ha, ha, ha, bardzo smieszne.
  • 26.08.14, 15:10
    Najwiecej do powiedzenia maja panie, ktore nie maja juz dzieci w szkole lub kontakty z rodzina z Polski sa nieistniejace. Moze to powod do wstydu, ale ja mam dobry kontakt z rodzicami, o zgrozo nauczenie dzieci jezyka polskiego ma dla mnie znaczenie. Uwazam, ze ingerencja panstwa w zycie nasze siega absurdu. Normalny rodzic nie zabiera dziecka ze szkoly bez powodu, zdaje sobie sprawe jak wazna jest uczeszczanie do szkoly, ale pomysl, ze musze spowiadac sie ze szczegolami z mojego I mojej rodziny zycia prywatnego (pogrzeby, choroby moje I mojej rodziny - np umierajaca babcia) jest idiotyczny. W tym watku dowiedzialam sie tez ze grupa z Coucilu moze probowac sie dostac do mojego domu...Dla mnie szokujace. Wspieram www.facebook.com/parentswantasay?fref=ts
    I poprosze tez o placenie mi za strajki nauczycieli, odwolywanie szkoly ze wzgledu na milimetr sniegu I non pupils day (kiedy nauczyciele mieli tygodnie zeby przygotowac sie do zajec) - ja wtedy nie moge pracowac i trace pieniadze.
  • 26.08.14, 22:02
    pelagia_pela napisała:

    > Najwiecej do powiedzenia maja panie, ktore nie maja juz dzieci w szkole lub kontakty z rodzina z Polski sa nieistniejace. Moze to powod do wstydu, ale ja mam dobry kontakt z rodzicami, o zgrozo nauczenie dzieci jezyka polskiego ma dla mnie znaczenie. Uwazam, ze ingerencja panstwa w zycie nasze siega absurdu. Normalny rodzic nie zabiera dziecka ze szkoly bez powodu, zdaje sobie sprawe jak wazna jest uczeszczanie do szkoly, ale pomysl, ze musze spowiadac sie ze szczegolami z mojego I mojej rodziny zycia prywatnego (pogrzeby, choroby moje I mojej rodziny - np umierajaca babcia) jest idiotyczny. W tym watku dowiedzialam sie tez ze grupa z Coucilu moze probowac sie dostac do mojego domu...Dla mnie szokujace. Wspieram www.facebook.com/parentswantasay?fref=ts
    > I poprosze tez o placenie mi za strajki nauczycieli, odwolywanie szkoly ze wzgl
    > edu na milimetr sniegu I non pupils day (kiedy nauczyciele mieli tygodnie zeby
    > przygotowac sie do zajec) - ja wtedy nie moge pracowac i trace pieniadze.


    Mam dokładnie takie samo zdanie.
    Wychodzę z założenia ze dziecko jest moje, mam do niego większe prawa niz Szkola i rząd.
    I proszę tu mi nie wyjeżdżać z tym wracaj do polski jak ci nie pasuje.
    Bo w Polsce miałabym dokładnie to samo zdanie.
    Dziecko jest moje wiec ja decyduje.

    Nie czytałam wątku wiec nie wiem co wyżej było napisane.

    Ale nigdzie nie napisałam ze zabieram dziecko na wakacje kłamiąc w szkole, po prostu jest taka możliwość i wiem ze ludzie tak robią.

    Moj najstarszy był zabrany w zerówce na 3 tygodnie, bo jechaliśmy na chrzciny naszej córki 10 lat temu, z powodu transportu i jazdy z niemowlakiem i 5 latkiem z błogosławieństwem pani dyrektorki.
    I w zeszłym roku 2-3 dni szkoły z powodu wakacji. Mogłyśmy jechac tylko początkiem wrzesnia i szkoły były poinformowane gdzie i dlaczego, ale decyzje co do dzieci podejmuje ja.
    A nie wierze ze w pierwszych 2 dniach szkoły straciły niewiadomoco.... Bo to samo od koniec roku ostatnie kilka dni oglądają bajki bawią sie i rysują i to w 5 klasie.

    I nie wierze ze czas w szkole jest cenniejszy i ważniejszy od bycia zrodzona.
    Syn w 7 i 8 klasie miał 100 i 98.9 obecności w szkole.
    W zeszłym roku mniej bo doszła 1 choroba i wizyty i ortodonty , zeby i zdrowie ważniejsze.

    A parcie na obecność w szkołach to chcec świetnych statystyk a nie dbanie o ucznia. ( tak do końca)

    Matka mojego męża ma raka , jesli okaże sie ze stan jest krytyczny bez mrugnięcia okiem pojadę z dziecmi czy sie to szkole podoba czy nie.
    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • 26.08.14, 22:17
    Sorry, ale nie o tym piszemy.
    Nagle lub konieczne nieobecnosci, to co innego niz zaplanowane z wykorzystaniem lewych zwolnien.
    Oczywiste jest dla kazdej z nas, ze sa powody, kiedy kazda z nas zdecydowalaby sie zabrac dziecko ze szkoly. Przeciez wizyty u lekarza nikt nie kwestionuje.
    Co do twojego dziecka byciem twoim, to coz zdziwilabys sie, ze ta granica jest jednak bardzo sliska.
    Zapewne slyszalas o forced adoptions w Anglii. Jesli nie, to poczytaj, bo mozesz sie zdziwic ilu rodzicow znalazlo sie w sytuacji takiej, ze ich dziecko, jednak nie bylo ich dzieckiem, a nalezy do social workers and other professionals.

  • 27.08.14, 00:22
    > Najwiecej do powiedzenia maja panie, ktore nie maja juz dzieci w szkole lub kontakty z rodzina z Polski sa nieistniejace


    to moja rodzina nie istnieje?lol
  • 27.08.14, 13:58
    Princess, tak z ciekawosci - masz dzieci??
    --
    www.euwelcome.org.uk
  • 27.08.14, 16:09
    Ma małe dziecko, jeszcze nawet nie szkolne, wszystko przed nią.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/6qdd3x6aoyfk4l3f.png
  • 28.08.14, 10:30
    wszystko przed nią.

    wezme to za komplement.
  • 28.08.14, 10:29
    owszem agazat
  • 26.08.14, 15:26
    dorcia doskonale Cie rozumiem.
    princess, troche wyobrazni i wyrozumialosci prosze.
    U nas maz kapitan pobliskiego promu, ja niski szczebel administracyjny w NHS. I obydwoje mamy sytuacje podobna do meza dorcian. Na te 13 tygodni wolnego udalo sie nam wspolnie wziac urlop w pazdziernikowy half term (z powodu przepisow urlopowych u malzonka on ma dodatkowo wolny takze tydzien przed). On mial jeszcze tydzien wolny w czasie wielkanocy i kilka dni ad hoc leave w lecie. Postawilismy na weekendowe wypady rodzinne kiedy tylko sie da, ale maz w weekendy najczesciej pracuje, wiec tez duzego pola do manewru nie mamy. I nie, nie szukam sobie wymowek. Chetnie wyjade na urlop w czasie wakacji i ferii szkolnych placac ekstra za ten czas wlasnie, nie zawsze mam jednak taka mozliwosc. Poza tym jestesmy rozsadnymi rodzicami i zdajemy sobie sprawe z tego, ze im dalej w edukacje, tym mniej bedziemy chetni wyrywac dzieci ze szkoly w czasie roku szkolnego - chyba ze powod bedzie naprawde wazny.
    --
    www.euwelcome.org.uk
  • 27.08.14, 00:21
    I co, ma zapytac na rozmowie, czy pracodawca mu to zapewni?

    oczywiscie ze nie. Ale jesli miejsce pracy stwarza notoryczne niedogodnosci zwiazane z terminem wziecia urlopu nalezy zmienic.
  • 26.08.14, 18:14
    princesswhitewolf napisała:


    > wyjasnij bo naprawde mnie zaciekawilas co to za zawody gdzie tak trudno skoordy
    > nowac urlopy tak aby nie wypadlo nic w ciagu tych 13 tygodni... Nie mowie cynic
    > znie- powaznie jestem ciekawa co to za zawody z takimi ograniczeniami.

    Princes, tu nie koniecznie chodzi o konkretne zawody ale o to np ile osób jest w firmie, ile osób na podobnym stanowisku, ile z tych osób ma dzieci no i jaka jest polityka firmy odnosnie urlopów. Jeśli pracujesz w dwuosobowym zespole to oczywiste, że Twój urlop jest ściśle powiazany z urlopem/chorobą tej drugiej osoby i nie dostaniesz urlopu w tym samym czasie co ta druga osoba.

    Ja z własnego doświadczenia wiem jaki to jest kłopot jeśli masz np 4 osobowy zespół, wszyscy maja dzieci i wszyscy chcą urlop w tym samym czasie, bo akurat jest half term. A urlop możesz dać tylko jednej osobie, bo inaczej nie jesteś w stanie zapewnić funkcjonowania zespołu. Więc albo jest rotacja co roku, albo zasada kto pierwszy ten lepszy. A potem wiesz, że ten kto urlopu nie dostał i tak może zadzwonić, że niby jest chory (więc dlatego się zabezpieczasz i pozwalasz tylko na jedna osobę)
    Do tego dochodzą też bezdzietni pracownicy, którzy buntują się bo nigdy nie mogą dostać urlopu w czasie szkolnych wakacji i uważają, że to nie jest sprawiedliwe. I grożą sądem bo są dyskryminowani.
    W mojej poprzedniej firmie (gdzie właśnie były bardzo małe zespoły i tylko jedna osoba na zespół mogła mieć urlop w danym czasie) ludzie składali podania o urlopy na cały rok 2 stycznia, bez względu na to czy mieli jakieś plany czy nie. A i tak spora część odchodziła z kwitkiem, bo nie było możliwości dać urlopu wszystkim. Nowi pracownicy byli praktycznie bez szans, co oczywiście znów powodowało ogromne niezadowolenie i konflikty.

    U mojego chłopa jest dwóch dyrektorów i zasada taka, że nie mogą mieć urlopów w tym samym czasie. Więc szef sobie bierze wszystkie urlopy w czasie half term (bo to on jest właścicielem firmy i mu wolno) a drugi dyrektor niestety musi dostosowywać swoje urlopy wokół tego.



    --
    ...
    Nie kazdy chlop z widlami to Posejdon

    :: my ceramics ::
  • 26.08.14, 21:08
    no cos ty przeciez wiadomo ze prace sie zmienia jak rekawiczki - tylko z jednej do drugiej sie skacze a jak jest te pol roku przerwy miedzy jedna a druga to sie na zycie pobiera z tego konta oszczednosciowego gold na ktorym jest £500k na codzienne wydatki.
    --
    This one says June.
    They all have a month marked. This one goes June. June comes before
    July, and after May. So anytime you hear that it's June, just put
    this in the mailbox.
  • 27.08.14, 00:30
    robak.rawback napisała:

    > no cos ty przeciez wiadomo ze prace sie zmienia jak rekawiczki


    czy czlowiek jest dla pracy czy praca dla czlowieka?

    Aktualnie w UK srednia pobytu w 1 miejscu pracy to 3 lata. Tak, powaznie mowie. To nie te czasy gdzie sie 20 lat pracowalo w jednym zakladzie pracy. Aby dostac lepsza pensje i awansowac co pare lat nalezy odswiezyc CV i przeniesc sie chocby do konkurencji.
    Nigdy nie pracowalam nigdzie krocej niz ok 3 lat wlasnie. Ale nie wyobrazam sobie co by bylo jakbym do dzis siedziala w tej firmie co po studiach mnie zatrudnila. Zapewne pensja bylaby podobna jaka byla....biorac pod uwage inflacje to nawet standardowa podwyzka coroczna nie pomoglaby.
  • 27.08.14, 00:56
    A ty princess to masz gotowa odpowiedz na wszystko :-)
  • 27.08.14, 01:05
    nie na wszystko. na pewnych rzeczach sie znam, na innych nie.
    np. dzis nie wyrosl mi drozdzowy placek jaki dla wiekszosci kobiet upiec to pikus z mala pianka. No nie wiem, drozdze i skladniki byly swieze ...jezu...
  • 27.08.14, 10:46
    Sa zawody ktore nie daja takich mozliwosci. Juz nie wspominam o sytuacjach kiedy wraz ze zmiana pracy trzeba zmienic miejsce zamieszkania a dzieciom szkoly. Moj maz pracuje w NHS, zmienic sobie moze siekierke na kijek. Szczegolnie, ze w jego zawodzie wazne jest, zeby znac zespol w ktorym sie pracuje.
    Wymagasz duzej elastycznosci od pracownikow I pracodawcow, dlaczego nie od szkoly? Szczegolnie, ze poprzedni przepis mowil o mozliwosci zwolnienia dziecka na gora 10 dni w ciagu roku. Zmienianie tego jest dla mnie czysta kielbasa wyborcza obecnego rzadu zeby pokazac jak to dbaja o edukacje I martwia sie o dzieci, szczegolnie te z "klasy robotniczej" bo to ta grupa glownie zabierala dzieci na wakacje poza sezonem ze wzgledu na ceny. "Middle class" stac zarowno na wyjazd do Meksyku w srodku zimy jak I na zaplacenie kary gdyby urlopy sie nie zgraly. Zresz ta kielbase wyborcza bezkrytycznie az ci sie uszy trzesa.
  • 27.08.14, 11:13
    Jest całe mnóstwo miejsc pracy, w których właśnie podczas tych 13 tygodni wakacji najtrudniej wziąć wolne. Chociażby wszelkiej maści children centres, playgroups, parki rozrywki, obiekty turystyczne z miejscami dla dzieci, organizatorzy kolonii i aktywności w mieście, słowem wszyscy ci, którzy podczas tych 13 tygodni pracują na najwyższych obrotach, bo dzieci odwiedzają im tłumnie. Moja koleżanka jest instruktorką pływania dla dzieci, pracuje 6, czasem 7 dni w tygodniu i nawet połowy dnia wolnego nie może wziąć, bo grafiki mają zapełnione po brzegi. Naprawdę tak trudno pomyśleć, które zawody w wakacje są najbardziej "busy"?
  • 28.08.14, 10:35
    Wymagasz duzej elastycznosci od pracownikow I pracodawcow, dlaczego nie od szkoly?

    Kwestia priorytetow. Nalezalam do tych uczniow ktorzy 1 raz w roku wybierali sie celowo na wagary aby nie dostac krepujacej nagrody za frekwencje.
  • 27.08.14, 00:27
    A urlop możesz dać tylko jednej osobie, bo inaczej nie jesteś w s
    > tanie zapewnić funkcjonowania zespołu.


    Moim przeklenstwem zawodowym jest przelom lipca i sierpnia kiedy to na 3 tyg wszyscy daja noge na wakacje. Praktycznie nie da sie nic osiagnac bo nikogo w pracy nie ma!

    Princes, tu nie koniecznie chodzi o konkretne zawody ale o to np ile osób jest
    > w firmie, ile osób na podobnym stanowisku, ile z tych osób ma dzieci no i jaka
    > jest polityka firmy odnosnie urlopów


    zdecydowanie musi chodzic o konkretne zawody. Cale zycie pracuje w rozmaitych korporacjach i jeszcze na oczy nie widzialam aby byly takie cyrki z urlopami jakie opisujesz.
    Mowisz o zawodach nie biurwy, ale jakichs gdzie logistyka dzialan nie moze zaprzestac funkcjonowania nawet na tydzien
  • 27.08.14, 09:01
    Eeee... Moj maz pracuje w fabryce-on i 3 innych facetow umie obslugiwac dana linie produkcyjna. Urlop w danym momencie moze wziac 1 osoba-dokladnie tak,ze 2 osoby musza obslugiwac linie,a 1 na ew. zastepstwo w czasie gdyby ktos zachorowal itp. Wiec zarabiajac 7.5f/h musza sie podzielic urlopami. A skoro kazdy z tej 4 chce 2 tyg w czasie letnich wakacji to juz mamy problem,bo dla jednego zbraknie czasu... W efekcie juz dzis (!) planuja kiedy ktory wezmie wolne w przyszlym roku,a 2 stycznia bedzie wyscig do menagera z wnioskami urlopowymi.
    Mam nadzieje,ze moj maz bedzie odpowiednio szybki i sprytny...
  • 27.08.14, 09:32
    Nie pracuję w fabryce, ale jestem kierownikiem zmiany. Jest nas czworo, a fabryki i tiry jeżdżą 24/7. Jedyny wolny dzień w roku dla wszystkich to 25 grudnia. Zawsze musi być 2 kierowników na zmianie - w ekstremalnych sytuacjach, (gdy np się ludzie pochorują) jest jeden. Gdy przychodzą święta, tylko 1 osoba może mieć wolne, 1 musi być pod telefonem i gotowa do przyjazdu w razie konieczności, dwie na zmianie. Walka o urlop to czasem walka na śmierć i życie :P Do tej pory byłam poza tą walką, pracowałam przez większość weekendów i święta bo mi to bardzo pasowało (spokój, cisza, żaden dyr mi nie sterczy nad głową) ale dzieci rosną, starsza już obięta obowiązkiem szkolnym więc zabawa przede mną.
  • 27.08.14, 10:21
    Moj maz pracuje w fabryce-on i 3 innych facetow umie obslugiwac dana linie produkcyjn

    toz mowie ze chodzi o konkretne zawody gdzie logistyka odgrywa potezne znaczenie
  • 27.08.14, 11:16
    princess, w moim "konkretnym" zawodzie biurwy w NHS logistyka odgrywa wlasnie potezne znaczenie, choc pewnie trudno w to uwierzyc ...
    --
    www.euwelcome.org.uk
  • 27.08.14, 12:31
    princess, w moim "konkretnym" zawodzie biurwy w NHS logistyka odgrywa wlasnie potezne znaczenie, choc pewnie trudno w to uwierzyc ...

    domyslam sie agazat. Wcale nie trudno. Ludzie choruja wszak zawsze i zawsze potrzebni sa pracownicy w NHS na wszystkich poziomach.
    Ale jak zauwazylam praca w NHS ma swoje zalety: silne zwiazki zawodowe.
  • 29.08.14, 11:55
    princesswhitewolf napisała:

    > zdecydowanie musi chodzic o konkretne zawody. Cale zycie pracuje w rozmaitych k
    > orporacjach i jeszcze na oczy nie widzialam aby byly takie cyrki z urlopami jak
    > ie opisujesz.
    > Mowisz o zawodach nie biurwy, ale jakichs gdzie logistyka dzialan nie moze zapr
    > zestac funkcjonowania nawet na tydzien

    No to chyba mało widziałaś ;) Ja pracowałam i w małych firmach, do 50 osób a teraz w dużej globalnej. I owszem, praca jak najbardziej biurowa. I zawsze i wszędzie spotykałam się z regulacjami odnośnie tego ile osób może wziąść urlop w tym samym czasie.
    To chyba logiczne, żaden normalny szef nie pozwoli sobie na to, żeby np wszyscy managerowie czy wszystkie recepcjoniski byli na urlopie w tym samym czasie. Nie wyobrażam sobie, że można firmę zamknąć lub przestać odbierać telefony na tydzień bo wszyscy idą na urlop. Po takiej akcji raczej wątpliwe by klient jeszcze kiedykolwiek wrócił.
    --
    ...
    Nie kazdy chlop z widlami to Posejdon

    :: my ceramics ::
  • 29.08.14, 17:10
    To chyba logiczne, żaden normalny szef nie pozwoli sobie na to, żeby np wszyscy managerowie czy wszystkie recepcjoniski byli na urlopie w tym samym czasie

    Recepcjonistki nie, logistyka nie, ale cala reszta - tak. Ba, w miejscu gdzie pracuje oddzial w Holandii to juz totalne przegiecie. 75% ludzi bierze te same 3 tygodnie urlopu w sierpniu. Nic sie nie da osiagnac.
  • 29.08.14, 22:07
    u mnie w firmie:

    logistyka - nie
    produkcja - nie
    sprzedaż -nie
    hr - nie
    księgowość - nie

    to co zostaje? Marketing?
  • 29.08.14, 23:34
    zostaje wiecej... :) duuuzo wiecej
  • 30.08.14, 08:40
    no co na przykład?
    Powiedziałabym, że w większości zawodów poza edukacją nie jest możliwe aby większość kadry wybyła na urlopy w tym samym czasie.
  • 30.08.14, 08:59
    No,wlasnie tez jestem ciekawa gdzie, w jakiej dziedzinie jest mozliwe,zeby na urlop poszlo wiecej niz te max.20-30% pracownikow. Owszem w naszej poprzedniej firmie (produkowalismy konserwy o terminie przydatkosci 1.5-2 lata) zamykali fabryke na 2-3 tyg w wakacje,bo w tym czasie byl remont,ale zanim nastaly te 2 tyg wolnego (dla wiekszosci-magazyn pracowal bez przerwy,ale to byl ulamek procentu zalogi) to produkcja tlukla swiatek-piatek i niedziele na 3 bilte zmiany,zeby narobic zapasu. Po wakacjach tez "nadganiali",zeby uzupelnic magazyny. Ale to wynik specyfiki produktu,bo te puszki mogly lezec b. dlugo i nie wymagaly specjalnych warunkow,wiec sie stawialo palety tam,gdzie wczesniej byly puste opakowania i tyle.
    Ale gdzie jeszcze moze byc taka sytuacja?
  • 27.08.14, 09:57
    > wyjasnij bo naprawde mnie zaciekawilas co to za zawody gdzie tak trudno skoordy
    > nowac urlopy tak aby nie wypadlo nic w ciagu tych 13 tygodni... Nie mowie cynic
    > znie- powaznie jestem ciekawa co to za zawody z takimi ograniczeniami.

    Spróbuj skoordynować młodego lekarza (szpital) z osobą pracującą w szkole.
    W ciągu ostatnich dwóch lat udało nam się wygospodarować jedne pięciodniowe (!) wakacje oraz dwa kilkudniowe wypady do Polski (jeden na organizację ślubu, drugi na własny ślub).
    Ach, i po raz pierwszy od czterech lat mieliśmy razem całe trzy dni wolnego na boże narodzenie... bo sylwester jeszcze się nam nigdy nie udał.
    I jeszcze dzieci nie mamy:)


    --
    It's important for me to create trends and not to follow them. I know that sounds arrogant, but I'm afraid of competition so it's vital I know what my competitors are doing so that I can do something else. (Alain Ducasse)
  • 27.08.14, 11:12
    Ja mam taki sam uklad zawodowy, tylko lekarz juz troche "przechodzony";) Przyzwyczaj sie, dzieci tez sie z czasem przyzwyczaja. Chyba, ze zostanie rodzinnym, wtedy jest szansa na normalne zycie rodzinne.
  • 27.08.14, 11:22
    > Ja mam taki sam uklad zawodowy, tylko lekarz juz troche "przechodzony";) Przyzwyczaj sie, dzieci tez sie z czasem przyzwyczaja

    My mamy nadzieję, że za kilka lat wszystko się unormuje.
    Bo jak na razie to mamy zmianę szpitali co 12-18 miesięcy, do tego chłop USMLE robi, więc dwa tygodnie tegorocznego urlopu przepadają mu na zdawanie egzaminów w Stanach, a kolejny tydzień przepadnie nam na przeprowadzkę do Stanów. Paranoja:) A po Stanach jeszcze 2 kraje zaliczamy, więc pozostaje nam jak najszybciej w tym młynie dzieci produkować, żeby już na świecie były, jak gdzieś osiądziemy i praca się ureguluje:)


    --
    It's important for me to create trends and not to follow them. I know that sounds arrogant, but I'm afraid of competition so it's vital I know what my competitors are doing so that I can do something else. (Alain Ducasse)
  • 27.08.14, 15:23
    W zeszlym roku prosilam o usparawiedliwienie 1 dnia nieobecnosci po powrocie z half termu.Uzasadnilam to oczywiscie roznymi wzgledami : pierwsze wakacje po dosyc stresujacym wydarzeniu, cenami biletow itd.Syn przed wyjazdem mial 100% obecnosci wiec myslalam ze bedzie to tylko formalosc.Jakie bylo moje zdziwienie kiedy dostalam odpowiedz odmowna z wyliczeniami ile to bedzie nieobecnosci w czasie polowy termu.
    W przyszlym roku mam wielkie wesele mojej jedynej siostry w czasie szkolnym.Nie zrezygnuje z takiej uroczystosci tylko przez szkoly widzimisie wiec bede musiala zacisnac zeby i zaplacic kare.A co zrobilaby w takiej sytuacji Matka Polsk w UK?
  • 27.08.14, 16:05
    Chore podejście, to szkoła czy więzienie o zaostrzonym rygorze dla bandytów gdzie przepustki wydają tylko na okoliczność śmierci matki, a i to nie zawsze?
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/6qdd3x6aoyfk4l3f.png
  • 27.08.14, 16:15
    Anajane, nam sie szykuja 2 chrzty w tym roku. Jak bedziemy leciec to bedzie to raczej czwartek-wtorek niz tylko na jeden dzien, na niedziele. I co zrobi MP aby pojechac a nie byc wyzwanym na forum od oszustek? Ano napisze podanie do szkoly o zgode na zabranie dzieci w czasie roku szkolnego. Dostanie odmowe plus rozmowe z dyr ktory powie, ze rozumie ale przykro mu i wydac zgody nie moze. I tyle. Pojedziemy. Jak przyjdzie zaplacic kare to zaplacimy...
    Wiec sa jeszcze inne sytuacje obok niemoznosci zgrania urlopu czy mowienia ze dzieci sa chore.
    Akurat w przypadku moich dzieci argument ze traca nauke jest nietrafiony... W zeszlym roku tylko dzieki mojej pomocy i pracy corka przeskoczyla kilka poziomow z matematyki bo pani od wrzesnia do maja miala zwichnieta kostke i przez ta kostke biedna nie mogla uczyc (w budynku gdzie jest winda, i tylko ta pani miala notatki - bo corki rocznik jest dopiero drugim rocznikiem robiacym klase 5 w tej szkole). Nie mowiac juz o tym, ze zdazaly sie lata gdy szkola byla zamknieta 2-3 dni z powodu "sniegu" plus 2 dni na zamkniecie szkoly ktora jest rownoczesnie lokalem wyborczym, plus strajki nauczycieli... Jakos wtedy council nie wyplacil nam po £60 na lebka za niezrealizowany tydzien nauki.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.