Dodaj do ulubionych

wielki problem !! ciaza. brak ubezpieczenia !!

28.12.14, 15:35
zamknięty
hej... mam do was pytanie... w zasadzie prosze o pomoc.... zaszłam w ciaże... nie jestem ubezpieczona... we wtorek 30.12 jade na insurance. przebywam w anglii dopiero połrtora miesiaca... nie mam pojecia co zrobic... jak to sie ma do mojej ciazy. podkresle ze moj narzeczony pracuje tutaj dopiero ok 8 miesiecy... co mam zrobic by miec ubezpieczenie nie zjechac do polsi bo poprostu nie mam gdzie... czy jest mozliwosc podpiecia mnie do ubezpieczenia narzeczonego... gdzie i jak mam sie zgłosic... co musze zrobic by sprawdzic czy ciaza rozwija sie prawidłowo... prosze o pomoc !!
  • zamknięty
    plain-vanilla 28.12.14, 16:02
    Idz do przychodni I zapisz sie do GP. Na miejscu dostaniesz info, jakie dokumenty sa potrzebne. Byly juz na ten temat dyskusje na forum. Niektore osoby musialy wypelniac testy I udowadniac rezydenture, zeby sie kwalifikowac na bezplatna opieke poporodowa. Wszystko zalezy od polityki twojego health board. Dopisac do ubezpieczenia partnera nie mozna, nie ma czegos takiego.
  • zamknięty
    plain-vanilla 28.12.14, 16:04
    Pierwsze USG I badania bedziesz miec w 12 tygodniu (mniej wiecej). Wczesniej mozesz sie do poloznej umowic, zeby zalozyc karte ciazy. Do tego mususz byc zapisana do przychodni .
  • zamknięty
    steph13 28.12.14, 16:02
    Czyli pojawil sie nastepny pasozyt na karku NHS
  • zamknięty
    kingaaa514 28.12.14, 16:22
    była bym pasożytem gdybym z brzuchem tutaj przyjechała. i nie zycze sobie bys tak mnie oceniał/a nie wiedzac jak jest.
  • zamknięty
    kjut 28.12.14, 16:24
    Co to znaczy "pasożyt"? Jak możeszkits tak pisać? Jej narzeczony ma tu pracę, ona dopiero przyjechała, pewnie jej jeszcze nie znalazła po prostu. Rozumiem, że skoro ja jestem w domu z dzieckiem i pracuje tylko mój mąż to tez jestem "pasożytem"? Okropne podejście.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/atdci09kpnpulmcv.png
  • zamknięty
    kingaaa514 28.12.14, 16:29
    nie mam szans duzych bez insurance u mnie w miescie na znalezienie pracy... po zapisie iedy przyjechałam wyznaczyli mi termin na 30.12. miedzy czasie złapałam prace jako niania u polskiej rodziny. podkreslam nie chce od tego panstwa ciagnac jakis pieniedzy chce tylko by sprawdzic czy z dzieckiem jest w pozadku i chce urodzic tu gdzie mieszka i pracuje jego tata nic wiecej nie chce...
  • zamknięty
    kingaaa514 28.12.14, 16:31
    i dziekuje "kjut"...
  • zamknięty
    gnusmas12 28.12.14, 18:41
    Kjut, przyzwyczajaj się. Na tym forum takie wątki to ulubiona pożywka Matek Polek, które po kilku latach są bardziej angielskie, niż królowa i czują się w obowiązku wytknąć każdą "antybrytyjska" postawę. A Steph jest w tym mistrzynią, bo mimo wielu lat na emigracji cały czas biedna walczy z kompleksami dziewczyny z Polski i daje temu wyraz na każdym kroku. Albo botu - prawniczka z wykształcenia i zamiłowania, sprzedałaby własne dzieci jeśli byłby przepis, który do tego zobowiązuje. One obie i jeszcze kilka nicków wprost uwielbiają wątki takie jak ten, bo mogą sobie ponarzekać na rodaków oszustów i wyłudzaczy i się dowartościować :P
    Autorko wątku - przejdź się do najbliższej przychodni i poproś o rejstrację. Jest za darmo, wystarczy wypełnić papiery. W większości z nich nadal nie wymagają potwierdzenia zarobków, a NIN możesz donieść jak już go otrzymasz. Po zarejestrowaniu umów się z GP , który potwierdzi ciążę. Prawdopodobnie po tej wizycie dostaniesz list z zaproszeniem na skan w 12 tygodniu , albo jeszcze wcześniej - booking appointment w szpitalu, w którym będziesz rodzić. Po skanie umówisz się w tej samej przychodni z położną, która będzie prowadzić Twoją ciążę. Cała opieka okołoporodowa i poród jest za darmo, łącznie ze znieczuleniem, więc nie martw się o koszty. Żadnego ubezpieczenia nie wymagają, tak jak w Polsce i nie ma czegoś takiego jak "dopisywanie do ubezpieczenia partnera".
    " . Pierwszy krok to zapisanie się do przychodni, która miejmy nadzieję nie będzie robić problemów.
    Aha, ktoś wyżej napisał , że dziewczyna nie odprowadza składek więc nie należy jej się darmowa opieka w ciąży. A partner, to niby co? To też jego dziecko, jego partnerka, on sam z oczywistych względów nigdy nie "wykorzysta" systemu zachodząc w ciążę, więc niech te jego składki idą na dziecko.
    Powodzenia i nie martw się na zapas.
  • zamknięty
    steph13 28.12.14, 19:15
    gnusmas12 napisała:

    > Kjut, przyzwyczajaj się. Na tym forum takie wątki to ulubiona pożywka Matek Pol
    > ek, które po kilku latach są bardziej angielskie, niż królowa i czują się w obo
    > wiązku wytknąć każdą "antybrytyjska" postawę.

    gnusmas, no co ty, z krolowa jestesmy na rowni, pomimo, ze ja przysiegalam jej lojanosc a ona mnie nie. Ale zycze jej dobrze.

    >A Steph jest w tym mistrzynią, bo mimo wielu lat na emigracji cały czas biedna walczy z >kompleksami dziewczyny z Polski i daje temu wyraz na każdym kroku.

    Bardzo mi schlebia, ze zapisalam sie w twojej pamieci. Niestety nie moge odwzajemnic komplementu, sorry. Taka juz jestem zakompleksiona bo marze o narzeczonym z ojczyzny na dorobku w UK, o potomkach tu I tam, o tym magicznym I-n-s-u-r-a-n-c-e, o chalupce od council'u I wszelkich temu podobnych luksusach w jakie ty pewnie oplywasz? Rozumiesz teraz moje glebokie kompleksy narodowosciowe I ta nieustanna gorycz? Bo ja TEZ CHCE! Mam nadzieje, ze paczka plena wspolczucia bedzie w drodze.

  • zamknięty
    szczur.w.sosie 28.12.14, 19:51
    Nie rozumiem. Ja przyjechałam sama, od razu do pracy. Mąż z dzieckiem dołączył po 3 miesiącach. NIN dostał od razu, tzn. czekał trochę na termin, ale mimo, że nie miał jeszcze nagranej pracy, nikt mu nie odmówił. Do GP zapisałam ich - nikt o nic nie pytał. Wszędzie wystarczyło, ze ja pracowałam - i do wynajmu prywatnego, i przez agencję, i do kredytu...
    Mąż podjął pracę znacznie później. Ale miał NIN, chodził do GP, ba - nawet leczył się specjalistycznie.
  • zamknięty
    marninor 28.12.14, 20:01
    A wszystko to bylo kiedys.... i mezem byl... czasy sie zmienily i przepisy dla imigrantow rowniez... a autorka watku bedzie rodzila po wyborach...
    Dlatego doradzilam jej zeby wyszla za maz.
    Yadrall nie wystarczy sie zarejstrowac i oplacac skladki. Trzeba oplacic ubezpieczenie dzialanosci, miec kwalifikacje do wykonywania danej pracy jako samozatrudniony. Nie jest to hop-siup. Poza tym sadzisz ze tej rodzinie ktora zatrudnia na czarno oplacalaby sie taka "niania". Yumeni bodajze kiedys pisala jakie sa to koszty bo zatrudniala swoja nianie.
    poltorej mies po przyjezdzie byc w ciazy to wychodzi jakby zaciazenie tuz po przekroczeniu granicy i wyglada na ciaze turystyczna wiec jesli ktos kto jest 9 mies -rodzi to nie powinien sie dziwic ze dostanie rachunek bo to nie rezydent.
  • zamknięty
    princesswhitewolf 29.12.14, 01:02
    Rozumiem, że skoro ja jestem w domu z dzieckiem i pracuje tylko mój mąż to tez jestem "pasożytem

    nie jestes jesli nie pobierasz zasilkow.Pobierasz: owszem jestes. Mamy dzieci a chodzimy do pracy
  • zamknięty
    princesswhitewolf 29.12.14, 01:04
    steph przesadzasz... jesli w ciazy tu faktycznie nie przyjechala ani celowo nie zaszla to zdarzaja sie i takie sytuacje...
  • zamknięty
    jaleo 28.12.14, 16:12
    Ale co to znaczy "brak ubezpieczenia"? Chodzi Ci o dostep do NHS? NHS to nie jest ubezpieczenie, to jest darmowa opieka zdrowotna, ktora przysluguje osobom mieszkajacym w UK na stale. Ubezpieczenie nie ma nic do tego.
    --
    "Tylko Wyścig Pokoju - tam się walczyło z Ruskimi i Niemcami. A to to nie wiadomo kto z jakiego kraju, jeden buty reklamuje, drugi podpaski i taki to wyścig" - uzytkownik StachuD w watku o wspolczesnych wyscigach kolarskich. Trudno sie nie zgodzic.
    Twitter: Ewa_SJ
  • zamknięty
    kingaaa514 28.12.14, 16:26
    tak chodzi mi o to bym mogła urodzić tutaj nie ponoszac kosztów. nie chodzi mi o branie jakiś benefitów tax czegoś tam. nie chce tego. iz pracuje jako niania nie zarabiam zle ,narzeczony tez tylko tyle ze ,nie posiadam udokumetowanego tego ze pracuje. i nie odprowadzam skladek.
  • zamknięty
    steph13 28.12.14, 16:36
    kingaaa514 napisał(a):

    > tak chodzi mi o to bym mogła urodzić tutaj nie ponoszac kosztów.

    No wlasnie.

    >nie chodzi mi o branie jakiś benefitów tax czegoś tam. nie chce tego. iz pracuje jako niania
    > nie zarabiam zle ,narzeczony tez tylko tyle ze ,nie posiadam udokumetowanego te
    > go ze pracuje. i nie odprowadzam skladek.

    Czyli pracujesz na lewo, nie placisz podatku ani NI, a wiec pod definicje pasozyta latwo podchodzisz. Gdyby nie ciaza I widmo jej kosztow, dalej ciagnelabys na lewo zapewne
  • zamknięty
    kjut 28.12.14, 17:41
    > Czyli pracujesz na lewo, nie placisz podatku ani NI, a wiec pod definicje pasoz
    > yta latwo podchodzisz.

    Jakbyś wzięła ps uwagę, że dziewczyna jest tu krótko i zarejestrowała sore w agencjach, a do tego włączyła odrobinę empatii to zauważyłabyś, że określenie "pasożyt" jest nie tylko bardzo bolesne ale też niekoniecznie sprawiedliwe. Nie na tu ani celowości działania ani nawet bezczynności. Po prostu tak sore ułożyło jej życie, to się zdarza. A Ty zrównujesz ją z osobami, które całymi latami z premedytacją żyją tylko z zasiłków, bo tak im wygodnie. Łatwo oceniać ludzi.

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/atdci09kpnpulmcv.png
  • zamknięty
    steph13 28.12.14, 17:47
    >A Ty zrównujesz ją z osobami, które całymi latami z p
    > remedytacją żyją tylko z zasiłków, bo tak im wygodnie. Łatwo oceniać ludzi.
    >
    Z nikim jej nie zrownuje tylko rozpoznaje nieszczesny schemat I plan na zycie, wiecznie powielany przez nastepne ofiary.
    A postawa typu bleeding heart nic nie zmienia.
  • zamknięty
    botu 28.12.14, 16:38
    kingaaa514 napisał(a):

    > tak chodzi mi o to bym mogła urodzić tutaj nie ponoszac kosztów.

    Nikt Ci tego teraz nie zagwarantuje.
    Brytyjski system opiekuńczy jest w trakcie zmian, zwłaszcza w odniesieniu do imigrantów.
    Po majowych wyborach wszystko może wyglądać jeszcze inaczej.

    iz pracuje jako niania
    > nie zarabiam zle ,narzeczony tez tylko tyle ze ,nie posiadam udokumetowanego te
    > go ze pracuje. i nie odprowadzam skladek.

    Czyli pracujesz na czarno i nie płacisz podatków?
    To z nich (na koszt skarbu państwa) jest utrzymywana państwowa służba zdrowia. A z niej jednak chcesz korzystać - z rozmysłem nic do wspólnego funduszu nie wnosząc.
    A tak się oburzesz na określenie posożyta...
  • zamknięty
    marninor 28.12.14, 16:41
    Wyjdz za maz. Pracujesz nielegalnie. Prace w ciazy bedzie ci bardzo trudno znalezc. Jesli nawet dostaniesz numer ubezpieczenia bo moze sie zdarzyc ze odmowia to nie masz prawa do niczego. Do bezplatnej opieki zdrowotnej musisz byc rezydentem a nie jestes bo ledwo co przyjechalas i juz ciaza. Nie udowodnisz swojej rezydentury. Wszystko zalezy od podejscia w twoim regionie...Jesli chlopak cie zostawi to zostajesz zupelnie na lodzie.
  • zamknięty
    kingaaa514 28.12.14, 17:12
    przeczytajcie sobie wyzej !! u mnie w miescie nie znalazła bym pracy nawet przez agencjie w ktorych jestem zarejstrowana a sa to 3 agencje bez insurance !! termin od przyjazdu wyznaczyli mi na 30 grudnia !! w miedzy czasie zeby nie siedziec nic nie robic !! zbijac bąków !! {bo jak bym tak robiła to by były komentarze ze jestem utrzymanka czy cos gorszego !!} postanowiłam zgodzic sie na propozycje siedzenia z dziecmi u znajomych !! czy to coś złego ??
  • zamknięty
    glasscraft 28.12.14, 17:29
    O jakim "insurance" mowisz? Bo jezeli o National Insurance Number to mozesz zaczac prace zarowno przez agencje, jak I dla stalego pracodawcy bez niego.

    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • zamknięty
    kingaaa514 28.12.14, 17:32
    u mnie w miescie nie chca mnie zatrudnic bez NIN. musze go miec... obeszłam wszystkie firmy i podstawowym pyt było o ins. gdy mowiłam ze jestem w trakie proszono mnie o zgłoszenie sie gdy juz bede miała. tyle
  • zamknięty
    kingaaa514 28.12.14, 17:30
    zadna agencja dodam nie da mi pracy nawet do czasu zrobienia insurance... czekam i czekam juz tyle... nawet znajomosc angielskiego nic mi w tym nie pomogło... poprostu tutaj gdzie mieszkam tak jest... nie poszczesciło mi sie tak jak wam... z przyjazdem... ale siedze na dupie i nie czekam az laskawie sie odezwa i nie chce byc uzalezniona od mojego narzeczonego... jednak jakis swoj grosz to jest swoj grosz... tyle... i jakos nie trafia mnie wasz komentarz pasozyta... bo nie jeden zwas ciagnie jakies benefity czy cos i co z tego ze pracuje... tez mozna was podpiac pod to... tyle.forum.gazeta.pl/forum/w,37418,156030222,,wielki_problem_ciaza_brak_ubezpieczenia_.html?v=2#
  • zamknięty
    glasscraft 28.12.14, 17:39
    Czy z wynagrodzenia z pracy u znajomych odprowadzasz podatki? Czy placicsz skladki NI?

    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • zamknięty
    steph13 28.12.14, 17:48
    glasscraft napisała:

    > Czy z wynagrodzenia z pracy u znajomych odprowadzasz podatki? Czy placicsz skla
    > dki NI?
    >
    haha, is the Pope a catholic?
  • zamknięty
    botu 28.12.14, 18:12
    glasscraft napisała:

    > Czy z wynagrodzenia z pracy u znajomych odprowadzasz podatki? Czy placicsz skla
    > dki NI?

    > > nie posiadam udokumetowanego te
    > > go ze pracuje. i nie odprowadzam skladek.
  • zamknięty
    glasscraft 28.12.14, 18:21
    Retoryczne pytanie botu :-P jakbys pomyslala, to bys wiedziala dlaczego pytalam.

    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • zamknięty
    botu 28.12.14, 18:34
    glasscraft napisała:

    > Retoryczne pytanie

    Zapytaj ją jeszcze retoryczne czy jest w ciąży...
    Też pisała o tym kilkakrotnie od tytułu wątku zaczynając.
  • zamknięty
    glasscraft 28.12.14, 18:42
    Zejdz mi z plecow, prosze cie bardzo. Nie lubisz czytac tego co pisze, nie czytaj, nie komentuj - wygas, poziom zycia ci sie poprawi. A jezeli wydaje ci sie, ze masz misje zyciowa pilnowac tego, co pisze - zamow sobie wizyte u psychiatry.
    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • zamknięty
    steph13 28.12.14, 17:43
    Nie wiem jak twoj angielski wyglada, ale po polsku wygladasz na bardzo ciemna osobe. Jedz na ten twoj insurance, oczywiscie nie ma mowy aby na karku 'narzeczonego' siedziec,bo on swoje zrobil a ty w koncu jestes ambitna I niezalezna Polka! A jak juz z insurance sie uporasz to z pewnoscia zalozysz watek o benefitach dla ciezarnych, dla single mothers, jak zmusic narzeczonego aby pieluchy kupil etc, bo taka juz tutaj kolej rzeczy z ta pelna kwalifikacji imigracja, ktora podpiera gospodarke brytyjska. Do czasu.
  • zamknięty
    marninor 28.12.14, 17:57
    Steph nie martw sie , benefitow dla ciezarnych, samotnych matek nie dostanie po 1,5 mies pobycie zaciazona. Duzo sie pozmienialo. Bez partnera nie dostanie nawet child benefit bo nie bedzie pracowala bo jak...
    Brak pracy nie jest spowodowany brakiem numeru ubezp a brakiem pracy dla konkretnej osoby w agencji. Z numerem NIN kto zatrudni ciezarna tuz po przyjezdzie ??? Do pracy fizycznej sie nie nadaje i cale tylko zamieszanie z risk assesment...
  • zamknięty
    yadrall 28.12.14, 18:30
    A moze zamiast wyzywac dziweczyne od pasozytow ktos by jej poradzil jak zalegalizowac jej obecna prace? W koncu moze zalozyc wlasna dzialalnosc (odprowadzac skladke-pewnie cos kolo 3-4f/tyg i podatek jak przekroczy 10 tys funtow) i byc poprostu niania-legalna, pracujaca dla siebie.

    Ps. co nie znaczy,ze jak przyjdzie do produ to sie nie okaze,ze niestety,ale musisz za niego zaplacic-tu jak juz dziewczyny wyzej pisaly-duzo zalezy od polityki Twojego szpitala...
  • zamknięty
    robak.rawback 28.12.14, 18:44
    o my, ile tych watkow juz bylo o tym samym,
    i ja tez ciagle o tym samym. nie specjalnie mnie obchodzi czy ktos na czarno pracuje w polsce czy w anglii, tylko dlaczego w ciaze zachodzi jak nie ma jakiejkolwiek stabilbosci, a potem panika. jak ja bym w ciaze zaszla to chyba bym z torbami pod most poszla, tyle nawet ja wiem.
    watek sie powinien nazywac 'wielki problem!! ciaza, brak glowy lub mozgu'
    --
    This one says June.
    They all have a month marked. This one goes June. June comes before
    July, and after May. So anytime you hear that it's June, just put
    this in the mailbox.
  • zamknięty
    onmytoes 28.12.14, 22:33
    yadrall napisała:

    > A moze zamiast wyzywac dziweczyne od pasozytow ktos by jej poradzil jak zalegal
    > izowac jej obecna prace?

    Ale po co? Przecież jak widać po raz kolejny wyzywanie i jechanie po kimś kto pyta o radę jest o wiele większą radochą na niedzielny wieczór niż udzielenie sensownej odpowiedzi.
    --
    ...
    Nie kazdy chlop z widlami to Posejdon

  • zamknięty
    onmytoes 28.12.14, 22:26
    steph13 napisała:

    > Nie wiem jak twoj angielski wyglada, ale po polsku wygladasz na bardzo ciemna
    > osobe. Jedz na ten twoj insurance, oczywiscie nie ma mowy aby na karku 'narzecz
    > onego' siedziec,bo on swoje zrobil a ty w koncu jestes ambitna I niezalezna Po
    > lka! A jak juz z insurance sie uporasz to z pewnoscia zalozysz watek o benefi
    > tach dla ciezarnych, dla single mothers, jak zmusic narzeczonego aby pieluchy k
    > upil etc

    Wiesz steph, wiele już Twoich tekstów widziałam na tym forum przez te wszystkie lata, ale naprawdę zaczynasz przechodzić samą siebie. Jakim prawem piszesz tak złośliwe i agresywne teksty do kogoś, kogo absolutnie nie znasz? Jakim prawem obrażasz kogoś i z automatu szufladkujesz jako głupią cieżarną single mother, która tylko czeka aby ciągnąć benefity? Czy Ty naprawdę myślisz, że jesteś w czymkolwiek taka lepsza bo Twój mąż jest Brytyjczykiem?
    Tylko dlatego, że dziewczyna miesiąc od przyjazdu nie koniecznie orientuje się co to NI? Tylko dlatego, że jest w ciąży? Czy tylko dlatego, że miesiąc od przyjazdu próbuje już pracować a nie tylko czekać na mannę z brytyjskiego nieba lub być na utrzymaniu faceta?
    Z tego co kojarzę to też siedziałaś w domu na utrzymaniu męża, więc naprawdę nie masz ŻADNYCH powodów by ubliżać nieznajomej osobie, że narzeczony pieluchy jej kupi.

    Wydaje Ci się, że masz prawo obrażać i ubliżać ludziom, których nawet na oczy nie widziałaś, o których życiu nie masz ŻADNEGO pojęcia, bo kryjesz się za anonimowością internetu?
    Żałosne i wredne to jest.

    --
    ...
    Nie kazdy chlop z widlami to Posejdon
  • zamknięty
    sylwus34 28.12.14, 20:23
    Jestem w szoku, jak bardzo okrutne możecie być. Dziewczyna potrzebuje wsparcia , tak po ludzku , tym że jest w ciąży. Niektórzy nazywają ten stan błogosławionym. Ale o tym pamiętają, jak się okazuje nieliczni. I nawet , niektóre MATKI(?) polki wylewają na nią wiadro pomyj.
    Z chęcią udzieliłabym jakieś rady zainteresowanej, ale niestety nie mam takiej wiedzy
    Pozdrawiam i jakkolwiek dziś może to brzmieć nierealnie, wszystko się ułoży.
  • zamknięty
    aniaheasley 28.12.14, 20:26
    Kingaaa, po pierwsze przydaloby sie zrozumiec zasady, komu przysluguje bezplatna opieka w ciazy, lacznie z porodem w ramach NHS, a komu nie, i ustalic w ktorej grupie Ty sie znajdujesz.

    Po drugie, a moze nawet jeszcze lepiej byloby zrozumiec zasady o co chodzi w UK z tym 'insurancem' i do czego on jest potrzebny.
    Tak jak pisze tutaj Jaleo, national insurance number to nie ZUS, i nijak sie ma do bezplatnego korzystania z panstwowej sluzby zdrowia.
    Skladki ubezpieczeniowe, national insurance contributions, licza Ci sie do panstwowej emerytury.
    NHS nie jest oplacany ze skladek ubezpieczeniowych.
    Poczytaj sobie moze o historii, idei i zalozeniach NHS, to piekna lektura, a dla Ciebie rowniez bardzo w tej chwili pozyteczna.

    Natomiast prawda jest, ze, recepcjonistki zapisujace Cie do przychodni czesto prosza o numer NIN, nie dlatego, ze jest on konieczny do korzystania z NHS, ale ze jest to jeden z prostych sposobow sprawdzenia,czy ktos tutaj mieszka na stale czy nie. Turysci sobie numeru ubezpieczenia przeciez nie wyrabiaja.
    Nikt Ci nie moze odmowic przyjecia do przychodni tylko dlatego, ze nie masz NIN.

    Dopoki co, zasady sie nie zmienily formalnie, i obywatele EEA, czyli EU i paru innych stowarzyszonych krajow, mieszkajace w UK maja prawo do opieki bezplatnej.
    To sie moze z dnia na dzien drastycznie zmienic w ciagu najblizszych kilku miesiecy, jako ze nadciaga awantura pt. wybory.
    Dobrze, ze masz te wizyte o nadanie NIN juz za dwa dni. Powinnas dostac list z numerem w ciagu kolejnych 4-6 tygodni.

    A z drugiej strony, zamiast panikowac i cisnienie sobie podnosic, zacznij najzwyczajniej w swiecie oszczedzac na wypadek gdyby jednak sie okazalo, ze musisz za porod zaplacic.
    Rozumiem z postu, ze masz jeszcze prawie cale 9 miesiecy do porodu. W najgorszym wypadku zaplacisz 2-4 tysiace. A jak nie bedziesz musiala nic placic, to bedzie jak znalazl na wyprawke.

    --
    Ania's Poland
  • zamknięty
    szczur.w.sosie 28.12.14, 20:32
    OK, to że mojego męża nie pytano o nic, był to znaczy, że tu mieszka - to było x lat temu. Widać się zmieniło.
    Ale 4 lata temu przyjechała do mnie mama - mieszkała u nas, utrzymywała się przy nas i ze swojej emerytury. Dopisaliśmy ją, gdzie trzeba, m.in. do GP. Nikt o nic nie pytał. Wyjechała po 10 m-cach, by za 3 znów powrócić na kilka m-cy. I znów. Za każdym razem zgłaszałam, że wyjechała, przyjechała. I zdarzyło jej się ze 2 razy GP odwiedzić. Żadnych NIN-ów, rezydencji...
    I to było niedawno.
  • zamknięty
    botu 28.12.14, 21:09
    > Żadnych NIN-ów, rezydencji...
    > I to było niedawno.

    Po pierwsze prawo do opieki GP to nie to samo co prawo do opieki specjalistycznej (szpitalnej).
    Poród należy do tej drugiej kategorii.

    www.adviceguide.org.uk/england/healthcare_e/healthcare_help_with_health_costs_e/nhs_charges_for_people_from_abroad.htm
    Po drugie procedury i ich realizacja zależy od konkretnych przychodni i szpitali.

    Więc z tego, że Twojej mamie się udało (u GP) naprawdę nie wynika, że wątkodajka będzie miała prawo bezpłatnie rodzić (w szpitalu), tym bardziej jeśli w innej części UK.

    A zmiany w Immigration Act uchwalono ledwo w tym roku.
    www.fergusonsnell.com/news/immigration-update-nhs-surcharges-uk-migrants/
    " Will this affect EEA nationals?
    In addition to the surcharge on non- EEA migrant patients, the government will also introduce a new EEA incentive from Autumn 2014 to ensure that they can correctly identify which member states will be chargeable for the treatment of EEA national with a European Health Insurance Card (EHCI) and will also be charging EEA nationals personally without a EHIC."
  • zamknięty
    moccabristol 28.12.14, 20:44
    Sama za bardzo nie wiem , co Ci poradzić , bo nie jestem w temacie, a rzeczywiście teraz polityka względem emigrantów mocno się zmienia ale ciesze się, ze nareszcie pojawił się jakiś głos rozsądku, czyli wpis Ani. Co do reszty -szkoda słów. Farbowany lis nadal jest tylko farbowanym lisem i nic tego nie zmieni.
    Poszperaj na tym forum. Na pewno znajdziesz wiele pomocnych informacji.
    Mam nadzieję, ze wszystko się tutaj ułoży, urodzisz zdrowe dziecko i założysz szczęśliwą rodzinę:)
  • zamknięty
    plain-vanilla 28.12.14, 20:58
    Co to znaczy "co do reszty - szkoda slow" oprocz wpisu Ani?
    Naprawde przeczytalas wszystkie wpisy, zeby dojsc do takiego wniosku? Pewnie nie, wiec nie generaluzuj I nie wrzucaj mnie do jednego wora ani kilku innych osob tutaj. Jesli przeczytalas, to napisz, co w moim wpisie jest nie tak.
  • zamknięty
    moccabristol 28.12.14, 21:07
    Nabierz powietrza albo wypuść to, które masz i być może zobaczysz to, co autor miał na myśli :).
  • zamknięty
    plain-vanilla 28.12.14, 21:11
    A co autor mial na mysli? Napisz, bo nie wiem, czy oddychac, czy wstrzymywac oddech.
  • zamknięty
    robak.rawback 28.12.14, 23:09
    ja bym chciala zeby kazdy kto w panice probuje ukladac sobie zycie PO zajsciu w ciaze najpierw 2 zdania powiedzial dlaczego tego nie zrobil PRZED zajsciem. co sprawilo ze nagle uaktywnilo sie poczucie odpowiedzialnosci.
    anyways jak ja zmienialam przychodnie pare lat temu to chcieli paszport i potwierdzenie adresu czyli pare rachunkow z moimi danymi i adresem, czyli wiecej niz jeden papierek, i czekalam ze 3 tygodnie na rejestracje nim sie moglam zapisac do gp. zawsze mnie ciekawi gdzie to taki raj ze z marszu zapisuja i przyjmuja
    zakladam ze w jakichs nie- metropoliach gdzie nie ma szalenczego nawalu pacjentow?
    --
    This one says June.
    They all have a month marked. This one goes June. June comes before
    July, and after May. So anytime you hear that it's June, just put
    this in the mailbox.
  • zamknięty
    szczur.w.sosie 29.12.14, 00:08
    robak - To się przeprowadź do tej Szkocji, może się okazać, że z marszu cię zapiszą do GP bez papierków.
  • zamknięty
    robak.rawback 29.12.14, 00:13
    no ale co tam nie sprawdzaja nic? wchodzisz i sie rejestrujesz?
    --
    This one says June.
    They all have a month marked. This one goes June. June comes before
    July, and after May. So anytime you hear that it's June, just put
    this in the mailbox.
  • zamknięty
    sznurowadla11 29.12.14, 00:59
    Wlacze sie do watku z odpowiedzia jak to jest na wlasnym przykladzie.
    W jedym miescie mialam utrudnione zapisanie sie do GP (zmienilam przychodnie na lepsza w poblizu, z dogodniejszymi godzinami otwarcia). Mieszkalam juz w Uk od okolo 3 lat, w poprzednim miejscu nikt o nic nie pytal procz jednego dowolnego ID, a w nowym miejscu po przedstawieniu prawa jazdy z aktualnym adresem i dwoch rachunkow, jeszcze dwa dni pozniej dzwonili zeby doniesc payslipa. Wiec zalezy to nie tylko od lokalnego NHS Trust, ale tez od indywidualnych zasad w przychodni.
  • zamknięty
    princesswhitewolf 29.12.14, 01:09
    w Anglii do zapisania sie do lokalnego GP tez wystarczy tylko potwierdzenie zamieszkania przez np przedstawienie wyciagu z banku na nazwisko. ALE to ze ktos moze chodzic do GP na wizyty nie oznacza, ze przysluguje mu leczenie szpitalne.
    Dostac sie do GP jako staly pacjent to pikus.

    Leczenie szpitalne w tym i opieka nad ciaza i porod to odrebna para kaloszy. Ostatnimi latami szpitale wyspecjalizowaly sie w sprawdzaniu rezydentury i chca calkiem konkretnych dowodow ze zakonczylo sie swoj pobyt w Polsce ( dowody sprzedazy mieszkania, dowody zakonczenia pracy) i dowod na obecnosc w UK przez okreslony czas.
  • zamknięty
    onmytoes 29.12.14, 13:57
    princesswhitewolf napisała:

    > Leczenie szpitalne w tym i opieka nad ciaza i porod to odrebna para kaloszy. Os
    > tatnimi latami szpitale wyspecjalizowaly sie w sprawdzaniu rezydentury i chca c
    > alkiem konkretnych dowodow ze zakonczylo sie swoj pobyt w Polsce ( dowody sprze
    > dazy mieszkania, dowody zakonczenia pracy) i dowod na obecnosc w UK przez okres
    > lony czas.

    Princess, jeśli można zapytać, skąd masz takie informacje? Czy z własnego doświadczenia czy z jakiegoś źródła?
    Zastanawia mnie w jaki sposób szpital może faktycznie sprawdzić rezydenturę czy zakończenie pobytu w Polsce? Nigdy się z czymś takim nie spotkałam. Ze szpitali korzystałam niestety kilkakrotnie w przeciągu ostatnich 2-3 lat i nikt nigdy nie pytał mnie jak długo tu mieszkam, jakie mam obywatelstwo, nie musiałam przedstawiać żadnych dokumentów na nic. A w szpitalu byłam zarówno skierowana przez GP (który powiedzmy miałby o mnie jakieś info) jak i na A&E, gdzie nikt tego typu pytań nie zadawał.

    Jak to wygląda w praktyce? Karetka zawozi Cię na A&E a tam proszą Cię o payslipy lub dowód sprzedaży mieszkania w Polsce zanim się Tobą zajmą ;) Wydaje mi się to fizycznie niewykonalne....?

    --
    ...
    Nie kazdy chlop z widlami to Posejdon
  • zamknięty
    aniaheasley 29.12.14, 14:08
    Pomoc na A&E w sytuacjach zagrozenia zycia jest poki co bezplatna, jak rowniez leczenie chorob zakaznych, w tym wszelakich sti i std, w celu powstrzymania szerzenia sie tychze w spoleczenstwie. Natomiast przyjecie do szpitala na leczenie czesto oznacza oplaty dla cudzoziemcow. W szpitalach pelno jest na ten temat ulotek wszedzie. I raczej jest to trend rosnacy.
    --
    Ania's Poland
  • zamknięty
    marninor 29.12.14, 14:17
    Z wlasnego doswiadczenia napisze. Jestem teraz w ciazy. 4lata temu do gp zapisalam sie bez problemu. Mimo to na pierwszej wizycie polozna zapytala mnie od jak dawna jestem w uk i czy dzieci chodza tu do szkoly i jakiej itp. W szpitalu na pierwszej wizycie nikt mnie juz nie pytal ale to byc moze dlatego ze pracowalam w administracji tego szpitala i o tym wiedzieli.
  • zamknięty
    princesswhitewolf 01.01.15, 19:51
    Princess, jeśli można zapytać, skąd masz takie informacje? Czy z własnego doświadczenia czy z jakiegoś źródła?

    Moze nie z doswiadczenia wlasnego acz bliskiego a konkretnie przypadku mojej mamy bo jesli chodzi o mnie to przyjechalam tu w 1996 i od dawna jestem i obywatelka w UK.
    Otoz,moja mama przyjechala tu do nas w 2013 i nie bylo zadnego problemu z zarejestrowaniem jej u GP. Ale ze pewnego leku tu nie ma jaki jest w PL i jaki bralu to musieli ja skierowac do specjalisty w szpitalu by dobral cos odpowiedniego. No i tu zaczal sie cyrk w Kingston Hospital, poniewaz musielismy najpierw udowodnic rezydenture mamy a do tego sam wyciag z konta nie wystarczy i szukaja potwierdzenia przeniesienia interesow do UK: odejscia z pracy, zlozenia wymowienia, sprzedazy mieszkania w PL itd itp. Na szczescie moja mama wyrejestrowala gabinet lekarski przed przenosinami w momencie przejscia na emeryture plus zakonczyla sprawy podatkowe i owe dokumenty im wystarczyly jako dowod. Tam w Kingston Hospital maja co ciekawe 2 kobiety na etacie jakie sie wlasnie zajmuja tego typu sprawdzaniem i stworzyli jakis Overseas costam department. Ciekawe, bo wczesniej nie spotkalam sie z tym... O tyle to trudne ze ona musiala jakos tam w miare szybko zalatwic ten lek w koncu jakiego GP nie mogl wypisac bez wizyty w specjalisty a samo to sprawdzanie przez owe dwie kobiety trwalo z 3 tygodnie...
  • zamknięty
    princesswhitewolf 01.01.15, 19:56
    Karetka zawozi Cię na A&E a tam proszą Cię o payslip
    > y lub dowód sprzedaży mieszkania w Polsce zanim się Tobą zajmą ;)


    Mylisz dwie sprawy albo i 3: 1. GP 2.A&E 3.leczenie szpitalne.

    Do wizyt u GP kazdy obywatel UE ma prawo, na A&E przyjmuja nawet z poza unii i to za darmo w UK ( i pewno tylko w UK bo juz we Francji bez tej karty UE - przechlapane, rachune wystawili).

    Leczenie szpitalne to takie gdzie nie chodzi o dorazna pomoc ale operacje nie nagle w wyniku wypadku itd aby ratowac zycie ale leczenie dlugotrwale itd. Szpitale teraz bardzo uwaznie sie przygladaja czy jest sie rezydentem czy nie.


    e szpitali korzystałam niestety kilkakrotnie w przeciągu ostatnich 2-3 lat i nikt nigdy nie pytał mnie jak długo tu mieszkam, jakie mam obywatelstwo, nie musiałam przedstawiać żadnych dokumentów na nic.

    No to pytanie czy bylo to GP czy A&E. Poza tym kazdy nie nowy w UK bedacy w bazie danych NHS jest widoczny jako ze tu siedzi od ...2010 itp. A na przyklad nowo przybyli nie sa. I takowe szpitale chca ominac turystyki medycznej z Polski.
  • zamknięty
    szczur.w.sosie 29.12.14, 01:43
    No widzisz, robak, ode mnie nic nie chcieli, od mojej mamy też nie. Ale ja nie mieszkam w wielkiej metropolii. Nie pamiętam jak było w Anglii, bo to jakiś czas temu, ale nie kojarzę by wiązała się z tym jakaś papierkologia.
    Dziwisz się czy w tym samym kraju żyjemy... Też się zastanawiam, jak słyszę o jakiś kolejkach do szkoły, itp. Przyszłam, zgłosiłam dziecko, za parę dni mógł być w szkole. Za 3 lata zmienialiśmy szkołę - to samo. Rejon nie gra roli, ale kto by dziecko 30 km dowoził.
    A w przychodni jak jestem - max 1 osoba siedzi.
    Ja nie stoję w korkach, nie czekam w kolejkach.
    Pusto. Mało ludzi. Taka jest ta odleglejsza Szkocja.
  • zamknięty
    robak.rawback 29.12.14, 03:40
    to zdecydowanie brzmi jak z dala od londynu. takich atrakcji to tu nie ma.

    szczur.w.sosie napisała:

    > No widzisz, robak, ode mnie nic nie chcieli, od mojej mamy też nie. Ale ja nie
    > mieszkam w wielkiej metropolii. Nie pamiętam jak było w Anglii, bo to jakiś cza
    > s temu, ale nie kojarzę by wiązała się z tym jakaś papierkologia.
    > Dziwisz się czy w tym samym kraju żyjemy... Też się zastanawiam, jak słyszę o j
    > akiś kolejkach do szkoły, itp. Przyszłam, zgłosiłam dziecko, za parę dni mógł b
    > yć w szkole. Za 3 lata zmienialiśmy szkołę - to samo. Rejon nie gra roli, ale
    > kto by dziecko 30 km dowoził.
    > A w przychodni jak jestem - max 1 osoba siedzi.
    > Ja nie stoję w korkach, nie czekam w kolejkach.
    > Pusto. Mało ludzi. Taka jest ta odleglejsza Szkocja.


    --
    This one says June.
    They all have a month marked. This one goes June. June comes before
    July, and after May. So anytime you hear that it's June, just put
    this in the mailbox.
  • zamknięty
    princesswhitewolf 29.12.14, 12:13
    dziwisz się czy w tym samym kraju żyjemy... Też się zastanawiam, jak słyszę o jakiś kolejkach do szkoły, itp. Przyszłam, zgłosiłam dziecko, za parę dni mógł być w szkole.


    bo nie do kazdej szkoly sa kolejki i masy chetnych. Sa takie do jakich niechetnie dzieci sie zapisuje. To zalezy od ilosci gwiazdek szkoly i notowan Ofstedu. Poza tym w trakcie roku juz latwiej dziecko przeniesc niz wczesniej

    > A w przychodni jak jestem - max 1 osoba siedzi.

    Gdybys wtedy ubiegala sie nie o GP ale o leczenie szpitalne juz tak ochoczo by nie przyjeli. W Tym kraju wola emigrantow z UE u GP niz w kolejkach z byle czym na A&E ( koszta wyzsze dla NHS). A leczenie szpitalne to inna para kaloszy...
  • zamknięty
    szczur.w.sosie 29.12.14, 12:57
    Akurat w obrębie tego konkretnego councilu szkoła szkole równa. Można zapisać z marszu do jakiejkolwiek. Ale jak można dziecko wozić 15-20 km, to 50 to już za dużo. Na szkołę się nie czeka.
    Fakt, leczenie szpitalne mnie szczęśliwie omijało, poza jedną ciążą.
  • zamknięty
    princesswhitewolf 29.12.14, 13:32
    > Akurat w obrębie tego konkretnego councilu szkoła szkole równa.

    a jaki to council jesli moge zapytac?


    > Fakt, leczenie szpitalne mnie szczęśliwie omijało, poza jedną ciążą.

    Pewno tez w momencie tejze ciazy juz bylas na tyle dlugo w UK ze nie bylo problemu z leczeniem szpitalnym czy prowadzeniem ciazy

  • zamknięty
    szczur.w.sosie 29.12.14, 13:48
    Council z tych bardziej remote.
    Tak, już byłam jakiś czas i pracowałam.
  • zamknięty
    princesswhitewolf 29.12.14, 13:58
    ale wszystkie szkoly dostaly identyczne oceny z Ofsted i maja identyczne wyniki na egzaminach? Lepiej zobacz sama tu www.locrating.com/
  • zamknięty
    szczur.w.sosie 29.12.14, 14:15
    princesswhitewolf - a jest coś takiego dla Szkocji? Aż jestem ciekawa, bo jak szkoły średnie można sprawdzić ręcznie, bo są ze 3, tak primary jest masa. W rural areas jest inaczej. W zasadzie jest tak samo badziewnie w każdej szkole, nie tragedia, ale i orłów z takich szkół nie wypuszczają. To są małe szkoły z kilkoma często uczniami, nie ma w zasadzie dzieci nieanglojęzycznych - jeśli są - to 1-2 na szkołę. Secondary też są średnie.
    Ale chciałabym sprawdzić szczegóły, poszukam w wolnej chwili.
  • zamknięty
    szczur.w.sosie 29.12.14, 14:19
    Princess - i jeszcze, jak w szkole jest 10 dzieci, a w większej z 50, gdzie nauczyciel jest sąsiadem, gdzie wszyscy wszystkich znają, to robią lepszą recenzję niż ofsted. Nie chwalę tych małych szkół, bo marnie jest, dlatego zdecydowałam się na flexi schooling.
  • zamknięty
    princesswhitewolf 29.12.14, 15:07
    princesswhitewolf - a jest coś takiego dla Szkocji?

    ah nie wiedzialam ( albo niedopatrzylam w watku) ze ty mieszkasz w Szkocji. No to zupelnie inna parafia. Nie mam pojecia jak to tam wyglada.
  • zamknięty
    plain-vanilla 29.12.14, 14:57
    W Szkocji nie ma Ofsted. Szkoly sa oceniane przez Min Edukacji.
    Raporty sa tutaj:
    www.educationscotland.gov.uk/inspectionandreview/reports/school/
    Egzaminow tez zadnych nie ma w primary. Licea sa rejonowe. Nie ma grammar ani comprehensive schools. Moj syn chodzi do katolickiej podstawowki i pojdzie do jedynego katolickiego liceum w miasteczku. Kilka lat temu jego szkola byla najlepsza w Szkocji, mysle ze duzo sie nie zmienilo. Zanim kupilismy dom przerobilam raporty z kilkuset szkol i wybralam wlasnie ten council, ktory inwestowal w edukacje i jest tutaj najwieksza liczba bardzo dobrych i dobrych szkol (wlaczajac licea).
  • zamknięty
    yuka12 02.01.15, 19:10
    Tak. Jak przyjechalam pare lat temu, wypelnilam tylko deklaracje i zostalam zarejestrowana. A nie mialam wtedy nawet NIN. Kiedy sie ostatnio przeprowadzalam, wypelnilam deklaracje i zostalam z marszu zarejestrowana. Moja mama zostala przyjeta w szpitalu na ostry dyzur bez NIN-u i zadnych dokumentow. Dostala tez lekarstwa i nie musiala nic podpisywac.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • zamknięty
    princesswhitewolf 02.01.15, 20:36
    Yuka, jak juz mowilam 3 razy w UK nie ma problemow dla czlonkow UE z zapisaniem sie do GP ( jesli sa miejsca) , z wizytami na A&E dla wszystkich i pomocy doraznej w naglych przypadkach w szpitalu,ALE TO NIE ROWNA SIE LECZENIU SZPITALNEMU.
    Zalozmy przyjechal Polak miesiac temu z kraju. Nie przyjmie go specjalista jesli nie pokaze, ze swoje interesy na stale przeniosl do Polski
  • zamknięty
    illegal.alien 29.12.14, 08:08
    Uwaga, oświece Cie, robaku. Otóż zmieniło sie wlasnie to, ze jest sie w ciąży. Eureka, co? Ze w ciąży ludzie sie sprezaja i organizują swoje zycie?
    Napisałam to jako ta, co zaszła w ciąże przez przypadek (tak, tak, pani biotechnolog w 21. wieku), na studiach, bez mieszkania i pracy. Urodziłam jako pracująca właścicielka własnego M. Takie jaja.
    --
    M. - grudzień 2010
    M. - marzec 2014
  • zamknięty
    robak.rawback 29.12.14, 20:35
    ja bym chciala w koncu zobaczyc watek z prawdziwym problem - w sensie ktos mial sprawy ulozone mniej wiecej sensownie, ale zycie dalo w kosc, rozne
    rzeczy sie posypaly i ludzie sa chorzy, inwalidzi, bezdomni i potrzebuja pomocy spowodowanej jakims rodzajem spolecznej czy innej force majeure, a tu wszystko jeden po drugim man-made disasters.

    illegal.alien napisała:

    > Uwaga, oświece Cie, robaku. Otóż zmieniło sie wlasnie to, ze jest sie w ciąży.
    > Eureka, co? Ze w ciąży ludzie sie sprezaja i organizują swoje zycie?
    > Napisałam to jako ta, co zaszła w ciąże przez przypadek (tak, tak, pani biotech
    > nolog w 21. wieku), na studiach, bez mieszkania i pracy. Urodziłam jako pracują
    > ca właścicielka własnego M. Takie jaja.


    --
    This one says June.
    They all have a month marked. This one goes June. June comes before
    July, and after May. So anytime you hear that it's June, just put
    this in the mailbox.
  • zamknięty
    sylwus34 29.12.14, 23:43
    To sobie napisz taki wątek, jak masz taką potrzebę. Kingaa ma inną historię i ma całkowicie inną potrzebę. I nikomu nic do tego. Ona nie prosiła o ocenę swojego życia, tylko o konkretną wiedzę. Nikt nie będzie tworzył specjalnych postów , żeby się wstrzelić w Twoje upodobania. A ocenianie kogoś tak bezpardonowo jest po prostu chamskie.
  • zamknięty
    robak.rawback 30.12.14, 22:13
    jak wyznajesz taka zasade to trzeba zaakceptowac ze to w obie strony dziala

    sylwus34 napisała:
    Nikt nie będzie tworzył specjalnych postów żeby się wstrzelić w Twoje upodobania.
    >


    --
    This one says June.
    They all have a month marked. This one goes June. June comes before
    July, and after May. So anytime you hear that it's June, just put
    this in the mailbox.
  • zamknięty
    yadrall 30.12.14, 23:17
    Wiesz szkopul w tym,ze jak czlowiek ma jakos to wszystko sensownie poukladane to nawet jezeli jeden z elementow sie sypie to jakos udaje sie wszystko ogarnac i postawic na "nogach".
    Mysle,ze u nas to dobry przyklad:
    -przyjechalismy do UK na stale kontrakty (zapewnione jeszcze w PL), firma pomogla zalatwic wszystkie formalnosci itp.
    - pracowalismy uczciwie (z nadgodzinami)
    - kupilismy mieszkanie na kredyt (ale tak,zeby nas nie zabil-znacznie mniej niz banki chcialy dac)
    - po 4.5 roku pojawil sie syn
    - pracowalismy na zmiany,a potem ja zmienilam prace i pracowalam na czesc etatu (ale nie placilismy za opieke nad malym)
    Zalatwilismy wszystko co trzeba-czyli CHB, niewielki CTC, nic wiecej sie nie nalezalo,ale dawalismy rade,choc bez szalenstw.
    I tu nastapily dwa wydarzenia:
    - okazalo sie,ze syn jest chory (ma autyzm) i dowiedzialam sie,ze jestem w drugiej ciazy (planowanej,ale problemy ze starszym przestaly byc problemami z ktorych wyrosnie).

    Na tym etapie musielismy skozystac z pomocy panstwa-sprzedalismy mieszkanie,ale ja pracowalam do porodu,wiec mialam macierzynski. Udalo sie dostac mieszkanie z Cuncilu-zdewasowane,a w ogrodzie bez plotu rosly krzaki wysokosci 2m. Ale mielismy oszczednosci i dochod z mojej pracy,wiec bylo na remont i ogarniecie ogrodu. Nie potrzebowalismy prosic nikogo o kase na farby. Jak urodzil sie drugi syn i przestalam pracowac to automatycznie wzrosly nam dodatki na dzieci i dostalismy HB.
    Dodatkowo moj maz caly czas pracowal (i nadal pracuje-wybronil sie!),a ja zajmuje sie juz teraz dwojka niepelnosprawnych dzieci-okazalo sie,ze mlodszy jest jeszcze bardziej poszkodowany niz starszy :(
    Wiec zycie dalo nam w kosc,ale z racji,ze wszystko juz na wstepie bylo poukladanie to choc trafily nas zawirowania losu to nie ma z tego powodu rozpaczy-owszem pewne sprawy musielismy zmienic,ale nie bylo paniki, nie bylo nerwow, nie bylo stania na krawedzi...

    I mysle,ze takich histori jak nasza jest duzo,ale w tym ukladzie nie ma powodu zakladania rozpaczliwych watkow.
  • zamknięty
    aniaheasley 31.12.14, 10:50
    Wow, yadrall. Wow. Kurcze.
    --
    Ania's Poland
  • zamknięty
    steph13 01.01.15, 15:08
    yadrall, przeczytalam twoja historie I jestem dla Was pelna szacunku. Powazny, planowany start do zycia w nowym kraju I los, ktory szyki nieoczekiwanie pomieszal. A jednak nigdy tutaj nie narzekasz, nie wylewasz goryczy, nie tracisz nadziei na lepsze jutro, radzicie sobie o wlasnych silach jaknajlepiej mozecie stwarzajac normalne zycie sobie I dzieciom. Jak nie podziwiac takiej sily charakteru, pracowitosci, poswiecenia I nawet dozy optymizmu w sutuacji jaka pograzylaby slabsze osoby. Zycze wam duzo dobrego w Nowym Roku.

  • zamknięty
    yadrall 01.01.15, 16:16
    Az mi sie glupio zrobilo po przeczytaniu Twojej wypowiedzi. Dziekuje.
    Aczkolwiek powiem Ci,ze takich rodzin jest duzo-tyle,ze jakos tak to sie uklada,ze jezeli nasze problemy sa dzielem przypadku to naprawde mozna dostac pomoc w tym kraju. I nikt nie robi problemow,wrecz przeciwnie!
    Teraz np. mamy duzy problem z dziecmi-mamy 2-bedroom,ale starszy ma olbrzymie problemy z jedzeniem (we wtorek jade z nim do speclanej kliniki w Londynie) i potrafi wpasc w szal-dzis np. probowal rzucic we mnie krzeslem-ma 5 lat!!! Dzieje sie tak jak mlody jest glodny... Za to mniejszy ma problemy z chodzeniem (chodzi od 2 miesiecy-ma 2.5 roku-przewraca sie o wlasne nogi, trafia w sciany/framugi itp). I nie wiem jak chlopcy maja dzielic sypialnie-boje sie o mlodszego :( Ale powiedzialam o problemie lekarzom i osobom,ktore nam pomagaja. Kazda z tych osob dala nam stosowne pismo i w sama wigilie sie okazalo,ze mozemy zmienic mieszkanie na 3 bedroom!!! Owszem musimy poczekac, opuscimy obecny dom w stanie duzo lepszym niz go dostalismy,ale dzieci beda miec osobne pokoje! Nie ma znaczenia,ze byc moze cala prace zwiazana z remontem domu/ogrodu bedzie trzeba zaczac od nowa. Ciesze sie bardzo :)
    Chce przez to powiedziec,ze jezeli my sie staramy,zeby wszystko bylo dobrze,a los nam daje w d..e to zawsze znajda sie ludzie,ktorzy zechca nam pomoc!

    Ps. na tym forum dostaje duzo wiedzy, dobrych rad i sama staram sie tez sluzyc swoja wiedza i doswiadczeniem.
  • zamknięty
    princesswhitewolf 01.01.15, 19:40
    yardall, chapeau bas, bo wyobrazam sobie jak wam moze byc czesto ciezko.
    www.businessinsider.com/restaurant-managers-open-letter-to-mom-2014-2?IR=T

  • zamknięty
    steph13 01.01.15, 21:20
    yadrall napisała:

    > w sama wigilie sie okazalo,ze mozemy zmienic mieszkanie na 3 bedroom!!! !

    Super. Na tym wlasnie powinna polegac funkcja cywilizowanego panstwa - pomoc ludziom, ktorzy pomimo ogromnych wysilkow wlasnych, nie z ich winy, znajduja sie w sytuacji wymagajacej pomocy.
    Natomiast kazdy pelnosprawny na ciele i duchu len, kanciarz, oportunista, powinien byc zmuszony do odpowiedzialnosci za swoja sytuacje I pozbawiony wszelkiej pomocy. Wydawaloby sie proste.
  • zamknięty
    yumemi 01.01.15, 17:20
    robak.rawback napisała:

    > ja bym chciala w koncu zobaczyc watek z prawdziwym problem - w sensie ktos mial
    > sprawy ulozone mniej wiecej sensownie, ale zycie dalo w kosc, rozne
    > rzeczy sie posypaly i ludzie sa chorzy, inwalidzi, bezdomni i potrzebuja pomocy

    O z tym sie calkowicie zgadzam.
    Wypadek, choroba - cos co spada na nas bez uprzedzenia, prawdziwy problem.
    Akurat ciaza do tego nie nalezy. Na ciaze sie decydujemy swiadomie, nie spada z nieba.
    --
    -----------------------------------------
  • zamknięty
    turmalinka 01.01.15, 17:42
    > O z tym sie calkowicie zgadzam.
    > Wypadek, choroba - cos co spada na nas bez uprzedzenia, prawdziwy problem.
    > Akurat ciaza do tego nie nalezy. Na ciaze sie decydujemy swiadomie, nie spada z
    > nieba.


    choc ciezko mi samej w to uwierzyc, bo przy obecnym dostepie do antykoncepcji wpadka nie powinna miec prawa bytu, to aktualnie moja kolezanka dzieciecia sie spodziewa bo antykoncepcja nawalila... a nie jest to malorozgarnieta nastolatka, tylko 30+ matka dwojki dzieci, robila co trzeba, a tu szok :/
  • zamknięty
    yumemi 01.01.15, 19:34
    Turmalinka, jest antykoncepcja i antykoncepcja :-)
    Przy prawidłowym stosowaniu szanse na ciąże sa super minimalne :-) Problem w tym ze zauważyłam ze ci po 'wpadkach' często lubia twierdzić ze antykoncepcję stosowali bo to lepiej brzmi niż powiedziec ze sie tabletki zapomniało, na przykład :-)

    --
    -----------------------------------------
  • zamknięty
    turmalinka 01.01.15, 20:36
    u mojej kolezanki zawiodl zastrzyk bo jakies zawirowania hormonalne sie jej zrobily i zwyczajnie/niezwyczajnie przestal dzialac wczesniej niz zaplanowane bylo... ale ja sie ogolnie z toba zgadzam, mi osobiscie na ciazy nie zalezy i na rzesach staje zeby jej nie bylo, ale nie zmienia to fatku, ze czasem przy najwiekszych naszych checiach jednak zawodzi no i wtedy kupa :/
    ale nie oceniajmy autorki z gory, bo moglo byc tak, ze dziewczyna sie zabezpieczala, a jednak trafilo sie jej byc w 0.01% no i sie stalo... szanse wieksze niz wygrac w euromillion w sumie... ;)
  • zamknięty
    yumemi 01.01.15, 21:32
    > ale nie oceniajmy autorki z gory, bo moglo byc tak, ze dziewczyna sie zabezpiec
    > zala, a jednak trafilo sie jej byc w 0.01% no i sie stalo... szanse wieksze niz
    > wygrac w euromillion w sumie... ;)

    Pewnie ze nie - mi nie o to chodzi, pisze ogolnie w temacie wypadkow i 'wypadkow' - ja kiedy w ciaze nie chcialam zajsc stosowalam antykoncepcje nawet podwojna :) A teraz jak juz w ogole wiecej dzieci nie chce, powiedzialabym ze 'finalna':))
    Do konca tez nie wiadomo na ile ludzie mowia nam cala prawde - juz sie nie raz z tym spotkalam.
    --
    -----------------------------------------
  • zamknięty
    turmalinka 01.01.15, 22:01
    > Do konca tez nie wiadomo na ile ludzie mowia nam cala prawde - juz sie nie raz
    > z tym spotkalam.

    a myslisz, ze ja nie?

    ale dajmy ten przywilej watpliwosci, bo naprawde czasem w tej jednej setnej procenta moze to byc wina losu, a nie czlowieka (chyba ze babcia w kiosku igle posiadala :P :P :P )
  • zamknięty
    agnes_6891 31.12.14, 22:17
    Illegal, pytam z czystej ciekawości i bez cienia ironii - jakim cudem udało Ci się w mniej niż 9 miesięcy kupić własne mieszkanie? Który bank dał Ci mortgage, niepracującej studentce (tudzież pracującej tylko kilka miesięcy)? Bo zakładam, że nie zarobiłaś w ciaży tyle, żeby zapłacić gotówką ani nie dostałaś tego m od np. rodziny?
  • zamknięty
    illegal.alien 31.12.14, 22:39
    Nie braliśmy kredytu.
    Dostaliśmy pieniądze na mieszkanie, jednak ciąża bardzo wszystko przyspieszyła i sprężyla nas do działania.
    --
    M. - grudzień 2010
    M. - marzec 2014
  • zamknięty
    black.joanna 01.01.15, 00:11
    Trzeba było tak od razu, nie sądzisz?
  • zamknięty
    illegal.alien 01.01.15, 00:18
    A co to za roznica? Nie mowię autorce, ze ma zrobic jak ja, tylko mowie robakowi, ze czesto ciąża jest katalizatorem do działania i mnie nie dziwi, ze jak ktos sie dowiaduje o ciąży to sie spręża. Sa tacy, ktorzy maja w zyciu wszystko poukładane, a sa tacy, ktorzy nie maja.
    --
    M. - grudzień 2010
    M. - marzec 2014
  • zamknięty
    najma78 01.01.15, 12:18
    illegal.alien napisała:

    > A co to za roznica? Nie mowię autorce, ze ma zrobic jak ja, tylko mowie robakow
    > i, ze czesto ciąża jest katalizatorem do działania i mnie nie dziwi, ze jak kto
    > s sie dowiaduje o ciąży to sie spręża. Sa tacy, ktorzy maja w zyciu wszystko po
    > układane, a sa tacy, ktorzy nie maja.

    Hehe, ale roznica jest zasadnicza. Kupic mieszkanie bo sie dostalo pieniadze jest o wiele prosciej niz kupic mieszkanie ze pieniadze ktore sie zorganizowalo samemu. Mozna sie sprezac ale nie oznacza to ze przejdzie sie konkretne przeszkody np dostanie mortgage gdy sie jest niepracujaca studentka w ciazy.
  • zamknięty
    aniaheasley 01.01.15, 12:35
    Illegal, no czyli po prostu Twoja rodzina/sponsorzy sie sprezyli, i zapewnili Ci stabilizacje, kiedy sie dowiedzieli, ze jestes w nieplanowanej studenckiej ciazy. Fajnie miec taka rodzine, bardzo bym chciala, zeby mi ktos tak zafundowal mieszkanie bez kredytu 25 lat temu. Moje zycie teraz wygladaloby zgola inaczej. Az sie rozmarzylam ;)
    Ale chyba tutaj troche o innych sytuacjach rozmawiamy.
    --
    Ania's Poland
  • zamknięty
    illegal.alien 01.01.15, 13:08
    Ja to lubie, jak forum wie najlepiej, jak było.
    Mówimy o tym, ze jak człowiek jest postawiony w jakiejś sytuacji, szczegolnie w ciąży, gdzie oprócz siebie zaczyna byc odpowiedzialny za drugiego człowieka to nagle znajdują sie rozwiązania, ktore wczesniej nie były możliwe albo sie nie chciało albo odkładalo sie na wieczne nigdy.
    Mieszkanie akurat kupiliśmy w 8. miesiącu ciąży, zupełnie rzutem na taśmę. Najpierw dostałam prace (której bym pewnie tak szybko i skutecznie nie szukała, gdyby nie ciąża, bo i po co), przenieslismy sie z pokoju do samodzielnego mieszkania (za pieniądze zarobione w pracy, jakby sie ktos chciał przyczepić), bo nagle sie okazało, ze jak sie przeorganizuje budżet to sie da. Potem W zaczal college, w związku z czym wprowadziliśmy sie z Londynu juz do własnego M, kupionego z pieniędzy, ktore były na naszym koncie od jakiegos czasu, ale nam sie z kupnem nie spieszyło, bo nie czuliśmy sie gotowi na zapuszczanie korzeni.
    Nie mowie, ze założycielka wątku ma taka sama sytuacje jak ja, bo NIE DO NIEJ był moj post. Moj post był do robaka, ktory sie dziwi, ze jak ludzie sie dowiadują o ciąży, to nagle sie sprezaja - mnie to zupełnie nie dziwi, bo sama na te wiadomość wzięłam tyłek w troki i poorganizowalam wiele spraw, ktore były niepozalatwiane (poza opisanymi jeszcze wiele innych, miedzy innymi wlasnie NIN, ktorego sie nie dorobiłam wczesniej) i poprzestawialam własne priorytety.
    Dla mnie EOT, bo do niczego ten offtop nie prowadzi.
    --
    M. - grudzień 2010
    M. - marzec 2014
  • zamknięty
    yumemi 01.01.15, 17:15
    agnes_6891 napisała:

    > Illegal, pytam z czystej ciekawości i bez cienia ironii - jakim cudem udało Ci
    > się w mniej niż 9 miesięcy kupić własne mieszkanie? Który bank dał Ci mortgage,
    > niepracującej studentce (tudzież pracującej tylko kilka miesięcy)? Bo zakładam
    > , że nie zarobiłaś w ciaży tyle, żeby zapłacić gotówką ani nie dostałaś tego m
    > od np. rodziny?

    A ja dla przykladu skonczylam tutaj studia w 1998, a w 1999 mialam juz mortgage na dom, na spolke z mezem :) Raptem po 6 miesiacach pracy. Jak najbardziej sie da.
    Nie dostalam nic od rodziny - rodzice zaplacili mi za studia i nie bralam od nich kasy na nic. Na depozyt odlozylismy przez te 6 mcy bo kredyt byl z 5% wkladem.
    --
    -----------------------------------------
  • zamknięty
    steph13 01.01.15, 17:49
    yumemi napisała:

    > A ja dla przykladu skonczylam tutaj studia w 1998, a w 1999 mialam juz mortgag
    > e na dom, na spolke z mezem :) Raptem po 6 miesiacach pracy. Jak najbardziej si
    > e da.
    > Nie dostalam nic od rodziny - rodzice zaplacili mi za studia i nie bralam od ni
    > ch kasy na nic. Na depozyt odlozylismy przez te 6 mcy bo kredyt byl z 5% wklade
    > m.

    Owszem, przy dwoch osobach pracujacych zawodowo bylo to mozliwe 15 lat temu bo wymagany depozyt byl o wiele mniejszy. Moja corka po 4 latach pracy w City sama kupila 3 bed mieszkanie w Londynie za prawie pol miliona wplacajac depozyt w wysokosci 25% ale nie wszyscy sa w stanie odlozyc takie sumy w tak krotkim czasie. Wiekszosc ludzi konczy studia z zadluzeniem raczej niz z duzymi oszczednosciami w banku I na osiagniecie dobrych zarobkow, z ktorych moga odkladac oszczednosci, czekaja jednak sporo lat.
  • zamknięty
    yumemi 01.01.15, 19:30
    Steph, pewnie, tylko podaje przykład ze nie jest to cos niezwykłego ze ludzie po studiach mogą kupic mieszkanie :-)
    Dzisiaj po studiach tak samo bylibyśmy w stanie to zrobić - tyle ze nie od razu dom a mieszkanie.
    --
    -----------------------------------------
  • zamknięty
    princesswhitewolf 01.01.15, 19:38
    Dzisiaj po studiach tak samo bylibyśmy w stanie to zrobić - tyle ze nie od razu dom a mieszkanie.

    to chyba w Polsce stanowi to taka roznice. W UK... no dobra, przynajmniej w Londynie, cena 3 bedrooms semi-detached czy takowego mieszkania to niewielka roznica w sumie. W ogole mieszkania w UK w wiekszosci sa male, najczesciej kawalerki 1 bedroom, max 2 bedroom flats. Troche w nowym budownictwie jest a wiekszosc to pietro czy parter domu po prostu
  • zamknięty
    turmalinka 01.01.15, 20:43
    princesswhitewolf napisała:

    > Dzisiaj po studiach tak samo bylibyśmy w stanie to zrobić - tyle ze nie od r
    > azu dom a mieszkanie.

    >
    > to chyba w Polsce stanowi to taka roznice. W UK... no dobra, przynajmniej w Lo
    > ndynie, cena 3 bedrooms semi-detached czy takowego mieszkania to niewielka rozn
    > ica w sumie. W ogole mieszkania w UK w wiekszosci sa male, najczesciej kawalerk
    > i 1 bedroom, max 2 bedroom flats. Troche w nowym budownictwie jest a wiekszosc
    > to pietro czy parter domu po prostu

    ???
    popatrz sobie na ceny w jednej konkretnej dzielnicy i porownej cene flatu np 3 bed z doeme z odrodem 3 bed...
  • zamknięty
    turmalinka 01.01.15, 20:53
    ja bardzo mocno za literowki przepraszam
  • zamknięty
    princesswhitewolf 01.01.15, 21:20
    jesli mnie tak turmalinka przeprasza to niech nie przesadza, Ja nie nazista netowy scigajacy za literowki jakie sama robie he he
  • zamknięty
    turmalinka 01.01.15, 21:57
    turmalinka przeprasza wszystkie czytelniczki :P baterie w klawiaturze wymienilam i juz powinno by git :P
  • zamknięty
    princesswhitewolf 01.01.15, 21:18
    Turmalinka no tutaj gdzie mieszkam to roznica moze jakis £ 40-50k za podobny metraz
  • zamknięty
    turmalinka 01.01.15, 20:41
    yumemi napisała:

    > Steph, pewnie, tylko podaje przykład ze nie jest to cos niezwykłego ze ludzie p
    > o studiach mogą kupic mieszkanie :-)

    raz, ze zalezy po jakich studiach, dwa, ze zalezy gdzie... trzy zalezy kto te studia sponosrtowal... a cztery... zalezy ile czasu od tych studiow uminie :D
  • zamknięty
    steph13 01.01.15, 21:09
    > yumemi napisała:
    >
    > > Steph, pewnie, tylko podaje przykład ze nie jest to cos niezwykłego ze lu
    > dzie p
    > > o studiach mogą kupic mieszkanie :-)

    No nie wiem, znam troche dzieci znajomych, mlodzi ludzie po studiach, zarabiaja po £30-35K w Londynie I ok kilku lat zbieraja na depozyt aby cokolwiek kupic. Nawet jesli partner/maz/zona zarabiaja drugie tyle to bedzie to kwestia lat zanim beda mogli cos kupic w dzielnicach, gdzie ludzie dobrowolnie chca mieszkac. Wizerunek wynajmu na dobre 7 -8 lat to rzeczywistosc.
    A bezposrednio po studiach, to nie wiem jaki absolwent moze marzyc o wlasnym lokum, z wyjatkiem tych, ktorym rodzice/dziadkowie podaruja kilkadziesiat tysiecy na depozyt.
    >
  • zamknięty
    princesswhitewolf 01.01.15, 21:17
    A bezposrednio po studiach, to nie wiem jaki absolwent moze marzyc o wlasnym lokum, z wyjatkiem tych, ktorym rodzice/dziadkowie podaruja kilkadziesiat tysiecy na depozyt.

    Dokladnie Steph. Tez nie rozumiem jak ktos moze twierdzic ze to niby takie latwe by samemu uzbierac na depozyt. Ludzie po studiach w UK zarabiaja bardzo bardzo malo a placa takie same sumy za wynajem mieszkania jak inni.... nie wspominajac ile osob ma jeszcze kredyty ze studiow.
  • zamknięty
    yumemi 01.01.15, 21:45

    udzie po studiach w UK zarabiaja bardzo bardz
    > o malo a placa takie same sumy za wynajem mieszkania jak inni.... nie wspominaj
    > ac ile osob ma jeszcze kredyty ze studiow.

    Niezupelnie. Kredytow akurat nie splacaja za duzo - przy pensji 25k rocznie, splacaja tylko £60 miesiecznie.
    www.gov.uk/repaying-your-student-loan/what-you-pay
    A srednie pensje po studiach w 2013/14 z roznych zrodel wygladaja tak ze sa miedzy £20,000 a £27,000- z zawodami gdzie wiadomo jest wiecej.
    Podaja tez £29,000 jako srednia:
    According to HECSU’s What Do Graduates Do? Report, the average salary for UK graduates in full-time employment six months after graduation range between £18,000-£24,000.
    However, The Association of Graduate Recruiters (AGR) and HighFliers.co.uk published a report that stated the average starting salary was £29,000, while TheBigChoice.com has this a little lower at £26,500.
    www.graduates.co.uk/graduate-starting-salaries-in-2013-14/
    Jesli para ludzi bedzie odkladac przez rok, jakis depozyt na cos malego uda im sie uzbierac.
    --
    -----------------------------------------
  • zamknięty
    princesswhitewolf 01.01.15, 22:06
    A srednie pensje po studiach w 2013/14 z roznych zrodel wygladaja tak ze sa mie
    > dzy £20,000 a £27,000- z zawodami gdzie wiadomo jest wiecej.


    i to jest niby duzo pieniedzy jesli wezmiemy uwage ile po podatku? Zobacz ceny domow w Londynie i ceny wynajmu bo przeciez gdzies mieszkac musza... rachunki placa, jesc cos musza... dojezdzac...

    > Jesli para ludzi bedzie odkladac przez rok, jakis depozyt na cos malego uda im
    > sie uzbierac.


    nawet jesli kazdy odlozy z 200 funtow na miesiac co i tak bedzie nie lada wyczynem z takimi pensjami, to rocznie odloza zaledwie £4800 funtow
  • zamknięty
    turmalinka 01.01.15, 23:16
    o to to...

    nasze zarobki odrobine wieksze, ale przy comiesiecznych kosztach utrzymania, dwojce dzieci i wakacjach to oszczednosci roczne o zawrot glowy nie przyprawiaja....
  • zamknięty
    yumemi 02.01.15, 07:41
    Ale ja mowie o dorabianiu sie zanim pojawia sie dzieci :-) Z dziecmi to juz zupełnie inna bajka :-)
    --
    -----------------------------------------
  • zamknięty
    steph13 01.01.15, 23:04


    yumemi napisała:

    >
    > udzie po studiach w UK zarabiaja bardzo bardz
    > > o malo a placa takie same sumy za wynajem mieszkania jak inni.... nie wsp
    > ominaj
    > > ac ile osob ma jeszcze kredyty ze studiow.
    >
    > Niezupelnie. Kredytow akurat nie splacaja za duzo - przy pensji 25k rocznie, sp
    > lacaja tylko £60 miesiecznie.
    > rel="nofollow">www.gov.uk/repaying-your-student-loan/what-you-pay
    > A srednie pensje po studiach w 2013/14 z roznych zrodel wygladaja tak ze sa mie
    > dzy £20,000 a £27,000- z zawodami gdzie wiadomo jest wiecej.
    > Podaja tez £29,000 jako srednia:
    > According to HECSU’s What Do Graduates Do? Report, the average salary for
    > UK graduates in full-time employment six months after graduation range between
    > £18,000-£24,000.
    > However, The Association of Graduate Recruiters (AGR) and HighFliers.co.uk publ
    > ished a report that stated the average starting salary was £29,000, while
    > TheBigChoice.com has this a little lower at £26,500.
    > rel="nofollow">www.graduates.co.uk/graduate-starting-salaries-in-2013-14/
    > Jesli para ludzi bedzie odkladac przez rok, jakis depozyt na cos malego uda im
    > sie uzbierac.










    Ustawienia Wyloguj

    steph13

    Ulubione fora
    Wątki10+
    . .









    Twoje: Posty Zdjęcia .
    .










    yumemi napisała:

    > A srednie pensje po studiach w 2013/14 z roznych zrodel wygladaja tak ze sa mie
    > dzy £20,000 a £27,000- z zawodami gdzie wiadomo jest wiecej.
    > Podaja tez £29,000 jako srednia:
    > According to HECSU’s What Do Graduates Do? Report, the average salary for
    > UK graduates in full-time employment six months after graduation range between
    > £18,000-£24,000.
    > However, The Association of Graduate Recruiters (AGR) and HighFliers.co.uk publ
    > ished a report that stated the average starting salary was £29,000, while
    > TheBigChoice.com has this a little lower at £26,500.
    > rel="nofollow">www.graduates.co.uk/graduate-starting-salaries-in-2013-14/
    > Jesli para ludzi bedzie odkladac przez rok, jakis depozyt na cos malego uda im
    > sie uzbierac


    yumemi, nie wierzysz chyba w to co piszesz? Przy takich zarobkach, nawet 2 osob, to mozna jako tako zyc w Londynie I odkladac, jak princess powiedziala, jakies £200 miesiecznie. Czyli ile lat potrzeba zeby uzbierac przynajmniej £20K na depozyt? Nawet taki depozyt pozwoli chyba na zakup one bed above kebab shop w Dagenham na przyklad - czy myle sie?.

    W rok po studiach, to nawet moje dzieci , ktore zaczynaly od £45K plus bonusy rocznie nie marzyly nawet o zakupie. Owszem, korzystaly z urokow zycia w Londynie, wynajmowaly ladne choc male mieszkania w dobrych dzielnicach, jezdzily na wakacje kilka razy w roku, splacily cale student loans bardzo szybko ale na przyzwoity depozyt odkladaly dobrych kilka lat. Z depozytem £5K nie ma o co startowac w Londynie.
  • zamknięty
    princesswhitewolf 01.01.15, 23:07
    o nawet moje dzieci , ktore zaczynaly od £45K plus bonusy rocznie

    matko boska, czym sie twoje dzieci zajmuje ze zaraz po studiach zarabialy 45 tys rocznie? Nawet poczatkujacym w finansach nie daja tyle...<wytrzeszcz>
  • zamknięty
    steph13 01.01.15, 23:16
    princesswhitewolf napisała:

    > o nawet moje dzieci , ktore zaczynaly od £45K plus bonusy rocznie
    >
    > matko boska, czym sie twoje dzieci zajmuje ze zaraz po studiach zarabialy 45 ty
    > s rocznie? Nawet poczatkujacym w finansach nie daja tyle...<wytrzeszcz>

    Daja, daja, wlasnie w instytucjach finansowych w City.My tez wytrzeszczalismy oczy kiedy dziciny zaczely pokazywac nam pierwsze payslips. Do tej pory przescignely parokrotnie rodzicow no ale tak to ma byc, ze kazde pokolenie ma miec latwiej niz poprzednie.
  • zamknięty
    princesswhitewolf 01.01.15, 23:21
    to jakies bardzo rzadkie przypadki byly... bo entry salaries ( i w to wchodza nie tylko tuz po studiach ale i ludzie z jakims tam doswiadczemiem) ksztaltuja sie w City of London tak:

    www.totaljobs.com/salary-checker/average-graduate-recruitment-salary-city-london


    wiesz z czasem to mozna i zostac prezesem i zarabiac miliony, niemniej srednie entry salaries wygladaja tak a nie inaczej nawet tam...
  • zamknięty
    steph13 01.01.15, 23:28
    Raczej mysle, ze ich rowiesnicy z tego samego intake dostawali tyle samo, one nie byly zadnymi wyjatkami, nie posiadaly zadnych ekstra kwalifikacji tylko pozadne dyplomy z renomowanych uczelni, z dziedzin nie majacych prawie nic wspolnego z ich praca.

    Nie wiem jak jest teraz, moze jest ostrzej po wszelkich kryzysach I dluzej trzeba czekac na takie zarobnki? Cash bonuses na pewno ucierpialy.
  • zamknięty
    princesswhitewolf 01.01.15, 23:38
    Aktualnie nawet po poprawie wzglednej na jedna pozycje jakakolwiek masz kilkudziesieciu kandydatow, a juz im wyzej platna to zatrudniajacy maja do wyboru setki kandydatow i nie zatrudniaja kogos bez specjalnego doswiadczenia tuz po studiach. Sam dyplom nic nie znaczy przeciez. Dla pracodawcy liczy sie doswiadczenie przede wszystkim, a wiele firm na tyle sie wycwanilo, ze zatrudnia na marnych pensjach okolo £19-21k pa mlodziez po studiach na graduate programs i oni wykonuja ta sama prace cieszac sie ze na CV maja firme ze slawnym logo...

    No nie wiem czy bylo tak lepiej kiedys...Jak przyjechalam w 2005r z dyplomem MBA z jak najbardziej renomowanej uczelni w US, to moja pierwsza pensja wynosila 28 tys, ale mialam na CV jak najbardziej juz 4 lata pracy w zawodzie w Stanach. W 1997- 1999 po pierwszych studiach zarabialam jakies £10 na godzine co bylo uwazane za sporo w porownaniu z tym co moglam oczekiwac...
  • zamknięty
    steph13 01.01.15, 23:54
    princess, mozesz miec racje. Sporo sie czyta o tym, ze bonanza dla graduates skonczyla sie I wielu pracuje za bardzo niskie pensje. Ale byly kiedys dobre czasy.
    Ba, nawet bez studio mozna bylo zyc na wysokim poziomie. Dla przykladu, mojej corki boss, early 40ies, nie skonczyl zadnych studiow ani nawet A levels nie zawracal sobie glowy. Zakonczyl edukacje w wieku lat 16 i dostal sie do City jako trader w czasach Mrs Thatcher, kiedy setki Essex boys dostawalo takie pozycje i bardzo szybko rozbijali sie po miescie w Ferraris. Potrzebny byl bystry umysl, zdolnosc przyuczenia sie 'on the job' i jak on opowiada, 'hunger for money'. Dzisiaj jest MD na blisko pol miliona rocznie z pieknym country estate. Iscie American Dream w Anglii.
  • zamknięty
    princesswhitewolf 02.01.15, 00:25
    Ba, nawet bez studio mozna bylo zyc na wysokim poziomie.

    Nadal tak jest. Wiele firm zatrudnia ludzi bez specjalnych kwalifikacji bo chca tanich pracownikow, a jesli takowi maja zdolnosci, motywacje to jak najbardziej moga dojsc do wysokich stanowisk co obserwuje na codzien.
  • zamknięty
    yumemi 02.01.15, 07:37
    To wcale nie sa rzadkie przypadki, to co pisze Steph :-) nie wiem w jakim zawodzie pracujesz, ale jest troche takich gdzie zarabia sie wiecej :-)
    --
    -----------------------------------------
  • zamknięty
    princesswhitewolf 02.01.15, 17:03
    nie wiem w jakim zawodzie pracujesz, ale jest troche takich gdzie zarabia sie wiecej :-)

    product manager w branzy bardzo technicznej. Masz kilka sprzetow tej firmy w domu. aktualnie zarabiam duzo powyzej najwyzszego progu podatkowego i nie przysluguje mi child benefit. To sie moze zmienic bo w zyciu roznie bywa. Raz pod wozem raz na wozie ma kazdy i zadnej gwarancji na cokolwiek

    Nie zmienia to faktu, ze sumy od jakich sie zaczyna po studiach sa niskie, zwlaszcza teraz. Pracodawcy placa nie za dyplom w dzisiejszych czasach ale za doswiadczenie, bo maja masy kandydatow na jedno miejsce
    Niegdys dyplom byl czyms
  • zamknięty
    robak.rawback 01.01.15, 21:44
    no wlasnie mi o taki przyklad chodzilo jakna przyklad u yadrall. a chyba wszystkie watki jakie byly o pomocy i dotacjach to w stylu, nie mam pracy, narzeczony tez nie ma, albo wyjechal do anglii szukac, mamy juz troje dzieci, wlasnie jestem w czwartej ciazy...
    ... pretendenci do darwin awards przynajmniej w jednej kategorii - astounding misapplication of judgment.
    tylko dzieci zal...
    --
    This one says June.
    They all have a month marked. This one goes June. June comes before
    July, and after May. So anytime you hear that it's June, just put
    this in the mailbox.
  • zamknięty
    steph13 01.01.15, 23:12
    robak.rawback napisała:

    > no wlasnie mi o taki przyklad chodzilo jakna przyklad u yadrall. a chyba wszyst
    > kie watki jakie byly o pomocy i dotacjach to w stylu, nie mam pracy, narzeczony
    > tez nie ma, albo wyjechal do anglii szukac, mamy juz troje dzieci, wlasnie jes
    > tem w czwartej ciazy...
    > ... pretendenci do darwin awards przynajmniej w jednej kategorii - astounding
    > misapplication of judgment.
    > tylko dzieci zal...

    Calkowicie sie z toba zgadzam. Zawsze beda odizolowane 'wpadki' z roznych przyczyn, ale w wiekszosci przypadkow mozna rozumnie I swiadomie zaplanowac rodzine/zycie z glowa a nie rozmnazac sie bezmyslnie wiedzac od poczatku, ze trzeba bedzie reke wyciagac o pomoc. Dla mnie jest to wyrachowane oszustwo I bezdenna glupota.
  • zamknięty
    yumemi 01.01.15, 21:40
    Studia kosztowaly mnie ?1000 rocznie - bo zawsze mialam 'unijny' paszport i takie wtedy byly koszty. Rodzice pomagali z utrzymaniem, ale sporo dorabialam, np kazde wakacje mialam praktyki, dosc dobrze platne.
    Jak skonczylam studia, pensje 24-30k na dzien dobry dla graduates w moim zawodzie byly jak najbardziej normalne. To byl rok 1999. Teraz oczywiscie dostaja wiecej, plus pensja meza, tez byloby ok.
    Mozna zaczynac od np mieszkania, my wyjechalismy poza Londyn bo zamiast malego mieszkania moglismy kupic dom.
    Nikt nam do depozytu nie dokladal.
    Nic nie udowadniam, chodzi mi tylko o to ze nie jest to nic dziwnego ze po studiach para ludzi moze sobie na cos swojego pozwolic :)

    --
    -----------------------------------------
  • zamknięty
    princesswhitewolf 01.01.15, 22:02
    tudia kosztowaly mnie ?1000 rocznie - bo zawsze mialam 'unijny' paszport
    To byl rok 1999.

    ale dopiero w 1998 Labour Party wprowadzilo to ze nie moga kosztowac wiecej niz £1000 (co to byly za czasy... ah...)

    24-30k na dzien dobry dla graduates w moim zawodz
    > ie byly jak najbardziej normalne. To byl rok 1999.


    lekarz?czy co?
  • zamknięty
    yumemi 02.01.15, 00:14
    Nie lekarz :-)
    Maz pierwsza pensje miał wtedy 20k po studiach. Ja wiecej.

    Nie o to chodzi - nie ma sensu rozdrabniać na czynniki pierwsze, chodzi o to ze jak sie chce to sie da. Bo o to w tym chodziło. Czasem dłużej trzeba czekać, zalezy. Ja moim dzieciom na pewno z depozytem pomogę w przyszłości.

    Mozna wynajmować - my wynajmowalismy w taniej dzielnicy w Londynie i odkladalismmy min 1000 miesięcznie, juz dokładnie nie pamietam... dojazdy nas tez kosztowały, żyliśmy super skromnie.

    Ja placilam £1000 jako EU student - z różnymi krajami mieli wtedy rozne umowy np kolezanka ze Szwecji w ogole dostawała zwrot tych pieniędzy od rzadu swojego :-) pierwszy rok pamietam wiecej wyszło. Potem jak kilka lat pozniej robiłam MSc, większa suma, wzięłam pożyczkę studencka z Barclays i to juz był wydatek niestety. Ale mortgage juz mieliśmy i wychodziło nam taniej niż za wynajem.




    --
    -----------------------------------------
  • zamknięty
    princesswhitewolf 02.01.15, 00:22
    odkladalismmy min 1000 miesięcznie,

    chyba z glodu przymieraliscie...
  • zamknięty
    yumemi 02.01.15, 07:39
    Hmm niby czemu? :-))
    Tuż po studiach: Maz miał 20k, ja miedzy 25-27k, dokładnie nie pamietam :-) Razem prawie 3000 na czysto, za wynajem takiego mieszkania w Harrow płaciliśmy 600. Plus auto udawało nam sie utrzymać, regularnie gdzies wyjsc i jak najbardziej nam sie fajnie żyło :-) Tak było przez pierwszy rok. Nie mielismy dzieci i domu na utrzymaniu wtedy.
    W miarę czasu dochody szły w gore ale ten pierwszy rok nie wspominam jako czas nie wiem jakiego strasznego oszczędzania :-) z dziecmi czekaliśmy kolejne 5 lat, zeby sie w miarę dorobić :-)
    --
    -----------------------------------------
  • zamknięty
    princesswhitewolf 02.01.15, 17:05
    no ale poza wynajmem sa oplaty za prad, gaz, council, telefon, jedzenie, dojazdy samochod podatek, ubezpieczenie itp itd. No moze faktycznie jak w dwoje to razem gotujecie i mieszkanie i to troche inaczej wyglada...
  • zamknięty
    yumemi 02.01.15, 17:38
    Dokładnie tak :-) Ja mowie o sytuacji sprzed ponad 16 lat, gdzie świeżo po studiach mielismy małe wydatki :-)) Jedliśmy rożnie, jakos wtedy wszysko było na luzie :-)))
    Nie podam dokładnych kosztów bo nie pamietam ale wiem ze odkladalismy ok 1000 miesięcznie a pozostałe 2000 nam starczalo przez tamten rok :-) Teraz sama sie zastanawiam jak to było ale jakos było :-))
    Telefonu nie mielismy wtedy :-)) Ubezpieczenie auta było jakieś 100 miesiecznie, to pamietam.

    --
    -----------------------------------------
  • zamknięty
    lianis 29.12.14, 12:04
    Duzo ostatnio sie pozmienialo w prawach dla nowoprzyjezdnych, wiec nie pomoge w sprawie przychodni, ja rejestrujac sie w tej przychodni w ktorej jestem 8 lat temu, musialam pokazac rachunki na swoje nazwisko, jak jest teraz nie wiem.
    Na poczatku nie panikuj, w uk opieka nad ciezarna wyglada zupelnie inaczej niz w polsce. Z tego co piszesz jestes dopiero na poczatku ciazy, ledwo co test ciazowy zrobilas, czyli pewnie jestes w ok 5 tyg ciazy. Lekarz na tym etapie nie jest ci do niczego potrzebny, nie ma po co do niego isc. Do usg w 12 tyg ciazy nikt ci nie sprawdzi jak rozwija sie ciaza. W okolicy 8 tyg ciazy dobrze jest sie zglosic do przychodni i umowic na wizyte z polozna, ktora odbedzie sie pewnie w okolicy 10 tyg ciazy, wtedy polozna zalozy ci karte ciazy i skieruje na pierwsze usg do szpitala, ktory wybierzesz. To usg jest w +|- 12 tyg ciazy. Jesli twoja ciaza nie zostanie uznana za ciaze wysokiego ryzyka, nie bedziesz wogole widziala lekarza, tylko co 4-6 tyg bedziesz widziala polozna na kontrole. Pierwsze usg jest w okolicy 12 tyg ciazy drugie po 20tc. I to tyle, chyba ze z jakiegos powodu polozna zadecyduje o kolejnym.
    Na razie masz duzo czasu zanim bedziesz potrzebowala skorzystac z nhs, do tego czasu twoj bedzie jasna sprawa z twoim nin.
    Czy dostaniesz po porodzie rachunek za opieke szpitalna czy nie, nie umiem ci powiedziec, jestes tu na tyle krotko, ze niestety podejrzenia co do turystyki medycznej na pewno wystapia, a i sytuacja w kraju co do emigrantow sie zmienia, wiec duzo zalezec bedzie od konkretnego szpitala, urzednika, twojej zdolnosci do udowodnienia, ze przyjechalas tu na stale.

    --
    http://lbyf.lilypie.com/tixHp1.png
  • zamknięty
    robak.rawback 29.12.14, 20:26
    troche z innej beczki - patrze sie ostatnio na duzo plakatow porozwieszanych po stacjach o tym ze jak jest jakas niezagrazajaca zyciu choroba czy przypadlosc, to zeby ludzie nie szli do A&E bo to jest miejsce na ratowanie zycia, a nie zajmowanie sie glupotami. ciekawe dlaczego tak wszyscy wala do A&E moze dlatego ze sie nigdy nie mozna dostac do gp wczesniej niz za 10 dni. powinni sie zastanowci dlaczego tak ludzie ida do A&E prosto. plakaty duzo nie zmienia.
    --
    This one says June.
    They all have a month marked. This one goes June. June comes before
    July, and after May. So anytime you hear that it's June, just put
    this in the mailbox.
  • zamknięty
    agazat 31.12.14, 17:13
    Ja pracuje w biurze, do ktorego splywaja skierowania od GP dla ciezarnych z naszego rejonu. Rejestrujemy je, uaktualniamy dane w naszym systemie, zakladamy kartoteki ciazowe, wysylamy je poloznym. Mamy mozliwosc sprawdzenia, od kiedy nowy dla nas pacjent jest zarejestrowany u GP, i jesli ponizej roku (takze dla pacjentow z krajow UE) informujemy naszych overseas patients coordinators. Oni wysylaja pacjentom druki do wypelnienia i odeslania. Jesli ich nie otrzymaja z powrotem, lub pacjent nie kwalifikuje sie do bezplatnej opieki NHS, wystawiaja rachunek.
    Trzeba udowodnic, ze nie jest sie tutaj tylko po to, aby urodzic dziecko za darmo. Co pomaga? kontrakt na wynajem lokalu (problem dla tych mieszkajacych katem u znajomych/rodziny), kontrakt na telefon komorkowy (a nie na karte), wpisanie na liste wyborcza, konto w banku na wlasne nazwisko, jakiekolwiek rachunki stale - prad, gaz, woda itp - na wlasne nazwisko.
    Legalna praca jak najbardziej.
    www.euwelcome.org.uk
  • zamknięty
    kingaaa514 31.12.14, 18:32
    Konto w banku mam od roku. Poniewaz nie ejstem tu pierwszy raz (wczeniej przyjezdzalam rekreacyjnie w odwiedziny) kontrakt na wynajem mieszkiem mam na rok. Rachunków nie mam innych. Dla ciekawskich wszystko poszlo dobrze z NIN. W pon umówiona jestem na wizyte u lekarza w przychodni. Co do rejstrowania sié w przychodni nie potrzebowaam ani dowodu czy tez paszportu ani potwierdzenia adresu czy nr NIN. jak narazie. Co do mojego zycia. W raz z narzeczonym planujemy wziasc slub za pól roku by nie miec dalszych problemów.
  • zamknięty
    illegal.alien 31.12.14, 20:10
    Ale jakich problemów sie spodziewasz? Tutaj ślub wiele nie zmienia, wiec nie wiem, czy musicie sie tak sprezac :) my np. ślubu nie mamy i nigdy nie mieliśmy zadnych problemów w związku z tym :)
    --
    M. - grudzień 2010
    M. - marzec 2014
  • zamknięty
    kingaaa514 02.01.15, 11:11
    Powiedziano nam że gdybyśmy byli małżenstwem było by o wiele łatwiej. nie wiem sama... przeczytałam trzy po trzy o stabilizacji dziecko itp. Tak mam dopiero 23 lata. Pół roku temu miałam załóżona spirale. Niestety jak widać nie zadziałała. Używaliśmy też spiral. Co do mieszkania studiów itp. niestety nie miał mi kto zafundować takich luksusow. Od 15 roku życia pracowałam na siebie i swoje młodsze rodzenstwo. W miedzy czasie spłacając kredyty mojej matki i długi jakie nam pozostawiła. W miedzy czasie przed przyjazdem do UK. Sama musiałam sobie zarobic na wszystko co mam. Co mam ? Dobre pytanie... Dzidziusia.... Narzeczonego który mnie wspiera... I rodzeństwo któremu pomagam w Polsce. Nigdy nie prosiłam nikogo o pomoc. Nie mieyślcie że przyjechałam tu ciagnac coś od państwa czy coś. Mam dwie zdrowe rece i pracować mogę byle gdzie. Niestety los ukarał mnie takim zbiegiem okoliczności za który Wy chcecie mnie karać... Nie uważam że wieksząść z was ma do tego prawo mnie oceniać. Bo łatwo jest ocenić kogoś nie patrząc na pryzmat samego siebie. Jeżeli macie coś komentować lub wymyślać sobie wasza historie nie piszcie... Skoro macie poukładane życia i nic wam się nie wali w życiu to zajmijcie się czym porzytecznym a nie pokazywaniem jacy jesteście super na anonimowych forach. A reszcie osób któzy pisali miłe i pożyteczne posty Dziekuje bardzo. Pozdrawia was ta której życie dało po dupie i ma gdzieś opini ludzi zadufanych w swoich ideach.
  • zamknięty
    steph13 02.01.15, 12:25
    Zakladajac, ze prawdziwa, smutna ta twoja historia. Niestety jest niebezpieczenstwo, ze bezintencyjnie mozesz ja powielic dla swojego dziecka. Jestes bardzo mlodziutka I gdybys byla moja corka to wiem doskonale co ja bym tobie radzila zrobic na tym etapie. Ale nie jestes wiec wycofuje sie - na pewno znajdzie sie tutaj ktos kto powie ci, ze wszystko bedzie OK, nie martw sie na zapas, JAKOS sie ulozy.
  • zamknięty
    aniaheasley 02.01.15, 13:15
    Steph, czy dobrze rozumiem Twoj ostatni wpis, ze radzilabys dziewczynie usunac ciaze, zeby jej dziecko nie powielalo schemata jej 'smutnego' zycia?
    Czy moze ja sie jeszcze dobrze nie obudzilam dzisiaj....

    --
    Ania's Poland
  • zamknięty
    sylwus34 02.01.15, 18:08
    Bardzo współczuję Twojej córce, nigdy w życiu bym nie chciała takiej matki. Nawet w pakiecie z z życiem na tak dobrym poziomie, o którym nie omieszkałaś nas tu powiadomić. Skutecznie odcięłaś się od nieudaczników i plebsu. Wszystkie te City,srity, i temu podobne pierdoły nie mogą rekompesować bycia córką tak bezdusznej osoby. PS nadmieniam że tyczy się to Ciebie, tylko w wypadku kiedy Twoje aluzje dotyczyły aborcji.
  • zamknięty
    sylwus34 02.01.15, 18:10
    Oczywiście tyczy się to Steph
  • zamknięty
    zurekgirl 02.01.15, 13:13
    Kinga, sprobuj sie zarejestrowac jako self employed. Teoretycznie powinnas sie opiekowac dziecmi z wiecej niz jednej rodziny, ale w praktyce jakies babysity wystarcza. Rozliczaj sie z przychodow i tyle. Taka praca pozwoli ci na dosc szybki powrot do zarabiania kasy po porodzie. Moja znajoma opiekuje sie swoim trzymiesieczniakiem i starsza dziewczynka z innej rodziny i daje rade. I najwazniejsze- nie placze, ze swiat sie zawalil i kasy brak. Taki pomysl, dzieki temu mozesz pracowac i sama nie ponosic kosztow niani czy przedszkola.

    --
    Oszczedzamy na zakupach w internecie w UK
  • zamknięty
    sylwus34 02.01.15, 18:28
    Trzymam za Ciebie kciuki Dziewczyno! Bardzo mi zaimponowałaś.Twoja historia pokazuje jak silną i dzielną jesteś"dziopą". Pozdrawiam i nie mam żadnych wątpliwości że będziesz dla swojego Dzidziusia najlepszą z mam.
  • zamknięty
    londynwarszawaparyz 04.01.15, 19:27
    Niejednokrotnie spotkałam się z tym ze ostatnimi czasy osoby niedawno co przybyłe do UK muszą płacić za poród czy nawet każde usg.sa to osoby które przyjechały tu w ostatnim roku po zapowiadanych i realizowanych zmianach dla nowo przybyłych emigrantów. Nieważne ze chop a tu pracuje...UK obawia się turystyki medycznej i fali nowo przybyłych bzu chaty które chcą obrabiać tutejsza śluz be zdrowia opłacana z naszych składek. ..składek NIN notabene którego autorka nie ma..jak dobrze pamiętam. Ostatnio także zauważyłam że nie chcą wydawać tego numeru osobom w widocznej ciąży emigrantów którzy nie pójdą do pracy a numer ten chcą zdobyć by mieć darmowa służbę zdrowia i benefity...pocieszające jest fakt ze panna nie dostanie maternity wiec będzie jej ciężko z dzieckiem a resztę zasiłków tylko jeżeli chłopak pracuje.nie dziwie się wypowiedziom steph. ..tez mnie to drażni...
  • zamknięty
    londynwarszawaparyz 04.01.15, 19:41
    Rany boskie wystarczy napisać czarująca historyjkę o smutnym dzieciństwie i juz wszyscy wierzą. ...jeszcze mogłaby dodać że dziecko z gwałtu a chłopak tak dobry ze obiecał wychować nie swoje by odrazu zmieniło się podejście do dziewczyny...która bawi się takim pisaniem...trochę na litość weźmie i juz komentarze mięciutkie nie ostre ze przykro jej czytac....eh macie takie serducha dobre czy to naiwność i wiara w ludzi,co potokiem słów potrafią zmienić się z wilka w owieczke?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka