Dodaj do ulubionych

secondary school - priv vs state?

10.02.15, 15:32
aniaheasley mozesz rozwinac ten watek prosze:
Mam teraz corke w Y7 w dobrej szkole katolickiej, i z bolem serca widze, ze jednak niebo a ziemia. I gdybym miala polecic jakas szkole na rok, to prywatna zawsze wygrywa, wlasciwie nie ma konkurencji. Co jest przykre, nawet przygnebiajace, ale prawdziwe.

Chodzi mi o rzeczowe informacje. Jesli ktos jeszcze z wlasnego doswiadczenia moze porownac, to niech sie dopisuje!
Edytor zaawansowany
  • 10.02.15, 16:29
    Gobisha, czy to podpucha? :)
    Bo wiadomo, ze polkne haczyk. Bardzo trudno jest pisac o tym na forach publicznych, bo temat jest bardzo silnie naladowany spolecznie, i dzieli rodziny i przyjaznie rozbija, ale co mi tam.

    W szkolach prywatnych nastawienie wszystkich, uczniow, rodzicow i nauczycieli jest skierowane na to, zeby dzieci/mlodziez osiagnela wszystko, co lezy w zasiegu ich mozliwosci, lub je lekko przerasta.
    Rodzice posylajacy dzieci do szkol prywatnych czesto robia to kosztem ogromnych wyrzeczen finansowych. Wiadomo, ze posylaja tam tez rodzice bardzo dobrze sytuowani, dla ktorych jest to po prostu oczywistosc od momentu urodzenia dziecka.
    Ale dla bardzo wielu rodzicow jest to wybor trudny, przychodzacy nielatwo, a przez to swiadomy, inwestycja lezaca na granicy ich mozliwosci finansowych. W zwiazku z tym wymagaja niesamowicie duzo. Od dzieci i od szkoly.

    W dobrych szkolach prywatnych, z tradycjami, lub po prostu z super kierownictwem, nacisk jest na wychowanie i wyksztalcenie elit. Szkoly takie maja tego swiadomosc, wiedza, ze od tego jakich oni wypuszcza w swiat absolwentow, taka bedzie w duzej mierze jakosc tych elit. Politycznych juz przyslowiowo, co sie czesto gesto wytyka rzadowi, ale tez we wszystkich zawodach wymagajacych intelektu, inteligencji i ogolnej oglady. Absolwenci szkol prywatnych w swoim czasie spelnia oczekiwania. Glownie stawiane same sobie.
    To brzemie odpowiedzialnosci czuje sie wchodzac do szkol prywatnych.
    Tym poczuciem, ze chodzac do tej a nie innej szkoly jestem przygotowywany/przygotowywana do otrzymania najlepszego wyksztalcenia dostepnego w tym kraju nasiakaja bardzo szybko umysly nastolatkow.
    W szkolach prywatnych, poza wyjatkami, nie ma problemow z dyscyplina, ani z motywacja do nauki. Tam wszyscy ciagna w jedna strone, wszyscy chca dac z siebie wszystko. Dzieci w szkolach prywatnych to dzieci ciezko pracujacych lekarzy, prawnikow, naukowcow, bankierow. Ludzi szanujacych prace, doceniajacych wage wyksztalcenia, majacego ogromny szacunek dla szans, jakie takie szkoly otwieraja.
    Peer pressure w szkolach prywatnych powoduje, ze te dzieciaki uwazaja B za porazke.
    Rodziny w szkolach prywatnych sa z reguly bardzo malo zroznicowane spolecznie. Ogromna wiekszosc rodzicow pracuje w odpowiedzialnych zawodach i tego samego oczekuje od swoich dzieci.
    Nauczyciele maja comfort psychiczny, ze moga smialo zalozyc, ze dzieci trafiajace do nich w 7 klasie chodza do teatru, do muzeow, wyjezdzaja na wakacje za granice, gdzie zwiedzaja ciekawe miejsca, czytaja ksiazki, chodza na rozne zajecia pozaszkolne, moze graja na instrumencie, moze chodza na balet, moze od lat na kolo dramatyczne. Nauczyciele w szkolach panstwowych tego komfortu nie maja.


    Szkoly panstwowe cierpia niestety na ogromne zroznicowanie demograficzne swojego narybku. W tych dobrych trafiaja sie dzieci z rodzin identycznych do tych, ktore posylaja dzieci do szkol prywatnych, ale moze akurat tych kilkunastu tysiecy rocznie jednak akurat w tym momencie nie sa w stanie wykrzesac.
    Szkoly panstwowe musza pracowac z takim materialem jaki im w rece wpadnie kazdego roku. Dlatego sa problemy z dyscyplina, z nieodrabianiem pracy domowej, z wyniesionym z domu brakiem szacunku dla wyksztalcenia, z fascynacja X factor i Eastenders.

    Na podsumowanie cos bardzo nie-pc. W kazdej szkole panstwowej zdarzaja sie przyszle fryzjerki, i kasjerzy Sainsburego, dla ktorych bycie fryzjerka czy kasjerem jest szczytem mozliwosci zawodowych.
    Taki stan swiadomosci wynosi sie z domu. W domach, z ktorych dzieci ida do szkol prywatnych swiadomosc jest inna, inne sa aspiracje i tradycje rodzinne.


    --
    Ania's Poland
  • 10.02.15, 17:03
    Dzięki Ania.
    Niby dlaczego miałabym Cię podpuszczać? Założyłam wątek na ogólnodostepnym forum, bo z chęcią poznam opinke z różnych źródeł. Traf chciał,że w innym wątku akyrat napisałaś to co zacytowałam w pierwszym wpisie. Gdyby zależało mi tylko i wyłącznie na Twoich doświadczeniach na priv na fejsie bym zapytała albo zadzwoniła 😊
    Nie mam wśród znajomych rodzin z dziećmi, z których jedno poszło do priv secondary school a drugie to państwowej, ale przecież też mocno selekcjonującej.
    Jeśli ktoś jeszcze może coś napisać z własnego doświadczenia, to piszcie. Bo oczywistych oczywistości mi nie trzeba wykładać 😉
    --
    Umiejętność świętowania jest równie ważna jak praca :)
  • 10.02.15, 17:58
    Gobisha - jakbyś miała pytania konkretne to śmiało. My po obejściu wielu szkół, zdecydowaliśmy sie na prywatna srednia dla syna. Z wielu względów - miedzy innymi Ania dobrze to opisała.
    Chodzi o całokształt, czas jaki maja nauczyciele dla dziecka, i cała reszta.
    --
    -----------------------------------------
  • 10.02.15, 19:04
    A prywatna primary tez byscie polecaly? Czy jednak na tym etapie edukacji to niepotrzebny wydatek?
  • 10.02.15, 19:16
    Myslalam o tym, zwlaszcza, ze primary sa tansze, ale z roznych powodow, niefinansowych sie nie zdecydowalam. Gdyby moj syn poszedl wylacznie do prywatnych szkol to wnie mailby w ogole kontaktu z reszta spoleczenstwa. Nigdy nie bylby w domu u nikogo, kto mieszka w mieszkaniu councilowskim? albo kogo rodzice nie mowia po angielsku. Podobal mi sie tez pomysl wyslania go do szkoly katolickiej, chcialam zeby ktos go w te kulture wprowadzil, a ze my niekoscielni to wiedzialam, ze w domu nie pozna obrzadkow.
    Wyrachowanie i perwersja? Pewnie tak, ale batdzo kestem zadowolona z wynikow :)
    Na etapie primary jeszcze ta przepasc nie jest taka wielka bo sa granice tego co kilkuletnie kajtki moga przyswoic. W zupelnosci wystarcza wedlug mnie prywatna secondary.
    --
    Ania's Poland
  • 10.02.15, 19:27
    zgadzam sie całkowicie z tym co napisalas, Aniu.
    --
    -----------------------------------------
  • 10.02.15, 20:14
    Ale miałby znajomosci a to tez sie liczy - moze nawet najbardziej.Przeraza mnie ta segregacja ale tez sie jej poddałam- na razie w Polsce. Wysłałam starsza córkę do dobrego społecznego gimnazjum .Jakos nie obserwuje takich aspiracji u dzieci jakie maja ich rodzice.Zajmuja sie głownie przechwalaniem sie markami ciuchów i wyjazdów wakacyjnych- bynajmniej nie zwiedzaniem tylko przebywaniem w 5 gwiazdkowym hotelu.Jak wiesz udzielam sie tu z racji mojego pomysłu wyjazdu na rok -ale czy do prywatnej szkoły?Jak to taka presja na bycie elita?Dziecko emigranta raczej nie ma szans- zawsze bedzie szklany sufit.Te tzw elity dopuściły rzesze emigrantów do partycypowania w tym co przez lata zdobyli ich przodkowie -ale do pewnych stanowisk ich nie dopuszczają .Ja jednak widzę światełko nadziei- mam wielu znajomych których dzieci nie otarły sie nawet o prywatne szkoły , a sa na dobrych studiach nie mówiąc o nas samych którzy wszyscy kończyliśmy państwowe szkoły i kto chciał sie uczyć to sie uczył . I intelekt wygrywał a nie pieniadze rodziców. Chyba jednak czasy troche sie zmieniły , za wykształcenie trzeba zapłacić ,pytanie czy to sie kiedyś zwróci. Czasem fryzjer moze zarobić wiecej niz lekarz. Ale w Anglii to juz chyba zupełnie inna bajka.Ja chce do niej wejść na rok i sobie poobserwować.
  • 10.02.15, 23:02
    kasia25251 napisała:

    > Ale miałby znajomosci a to tez sie liczy - moze nawet najbardziej.

    Jak najbardziej - ale mimo ze do szkoly sredniej w UK nie chodzilam, tylko wczesniej do jezykowej tutaj a pozniej na studiach tez juz tutaj- w karierze mi to nie zaszkodzilo. Widze wokol siebie ludzi po takim wyksztalceniu jakie teraz zdobywa moj syn - na pewno bylo im latwiej. Ale mi pomoglo co innego na poczatku, np to ze znam kilka jezykow obcych, etc, braki znajomosciowe szybko nadrobilam.

    Zajmuja sie głownie przechwalaniem sie markami ciuc
    > hów i wyjazdów wakacyjnych
    U nas nie bardzo bo dzieci nosza mundurki wiec temat markowych ciuchow jest na pewno mniej intensywny u dzieci w wieku mojego syna.
    Jak dla mojego dziecka, o zadne elity mi nie chodzi bo wiem ze bez nich tez mozna zajsc daleko, po sobie - ale o to ze szkola pozwala mu wykorzystac jego zdolnosci i mozliwosci. Nawet jesli zostanie malarzem pokojowym. Nie mam z tym problemu.

    --
    -----------------------------------------
  • 10.02.15, 23:36
    U mojego syna tez nie bylo przechwalania sie kasa, moj sie ubieral w Next i M&S, buty sportowe kupowal w sports direct, raz sobie kupil trampki all stars za jakies oszczednosci, to byl szczyt jego rozrzutnosci finansowej. Na urlopy jezdzilismy i jezdzimy w podobne miejsca co jego koledzy, jakos nigdy nie bylo w tym licytacji. Ale juz na przyklad byla takowa, czy ktos zadal pytanie na spotkaniu w szkole z Normanem Davisem, albo z Nigelem Farage, ten tam czesto bywal u nich jako absolwent, czy zabraklo mu odwagi w ostatniej chwili.

    Wlasnie widze, ze pisanie czegokolwiek na forach jest ryzykowne, bo moze byc zle zrozumiane. Moze slowo elita sie zle kojarzy, moze to nieodpowiednie slowo, ale wiem jedno, ze moj syn wyniosl ze szkoly przekonanie, ze poprzeczke musi sobie stawiac najwyzej jak tylko to mozliwe. Te szkoly sie chwala wieloma rzeczami, miedzy innymi tym, ze ich absolwenci potrafia w doroslym zyciu prowadzic rozmowe jak rowny z rownym w kazdym srodowisku, w kazdym towarzystwie. Zapomnialam moze wczesniej napisac o tym, ale ta pewnosc siebie, jaka daje szkola prywatna jest bezcenna.


    --
    Ania's Poland
  • 10.02.15, 23:47
    aniaheasley napisała:

    Zapomnialam
    > moze wczesniej napisac o tym, ale ta pewnosc siebie, jaka daje szkola prywatna
    > jest bezcenna.
    >
    >

    Pewnosc siebie w porzadku, ale pod warunkiem, ze nie prowadzi do snobizmu i strasznego zadzierania nosa. Tego bym raczej u wlasnego dziecka nie chciala ogladac.
  • 10.02.15, 23:54
    > Pewnosc siebie w porzadku, ale pod warunkiem, ze nie prowadzi do snobizmu i str
    > asznego zadzierania nosa. Tego bym raczej u wlasnego dziecka nie chciala oglada
    > c.

    Do tego akurat nie trzeba prywatnej szkoly :)
    --
    -----------------------------------------
  • 14.02.15, 00:57
    Do tego akurat nie trzeba prywatnej szkoly :)

    to prawda, ale z prywatnymi szkolami na poziomie srednim jest prawie gwarancja tego niestety...
    Mlodziez jest szczegolnie podatna przeciez na zastepcze fomy dowartosciowywania sie....
  • 10.02.15, 19:26
    Ja nie. Podstawówka była dla mnie ważna jako lokalne miejsce gdzie chodzą dzieci lokalnie, i zeby dziecko to poznalo.
    Ostatnie kilka lat szkoły podstawowej syn miał dodatkowe nauczanie w domu z tutor, bo zdawał egzaminy do średniej.
    Córka młodsza jest tez w państwowej podstawówce i bardzo jesteśmy zadowoleni - Szkola srednia to bedzie inny temat.
    --
    -----------------------------------------
  • 10.02.15, 20:17
    Niestety moja lokalna podstawowka to absolutna porazka. Przedostatni Ofsted "dal" jej czworki we wszystkich kategoriach, ostatni byl troche bardziej laskawy ale na moje pytanie co zrobili zeby sie poprawic, pani burknela, ze to wszystko to "wina dzieci". Do sympatycznej katolickiej niestety mamy znikome szanse dostania sie - mimo tego, ze jestesmy w rejonie, mieszkamy "za daleko". Cud malina po prostu, chyba wlasna szkole zaloze ;-). Wyglada na to, ze nie bede miec wyboru, mimo ochoty integrowania sie z lokalna spolecznoscia.
  • 10.02.15, 23:05
    Lokalna podstawowka wg Ofsted ma bardzo niskie notowania - ale jesli chodzi o atmosfere, jest super, nauczyciele bardzo sie staraja. Nigdy nie bedzie bardziej niz 'good'.
    Ale jest w niej cos takiego ze dzieci lubia tam chodzic, moj syn w tej szkole czul sie super, skonczyl ze swietnymi wynikami.
    Przyznaje ze olewam raporty Ofsted.

    --
    -----------------------------------------
  • 10.02.15, 23:43
    yumemi napisała:

    > Lokalna podstawowka wg Ofsted ma bardzo niskie notowania - ale jesli chodzi o a
    > tmosfere, jest super, nauczyciele bardzo sie staraja. Nigdy nie bedzie bardziej
    > niz 'good'.
    > Ale jest w niej cos takiego ze dzieci lubia tam chodzic, moj syn w tej szkole c
    > zul sie super, skonczyl ze swietnymi wynikami.
    > Przyznaje ze olewam raporty Ofsted.
    >

    Ja do konca nie olewam, chociaz uczac w tutejszych szkolach juz 16 lat, dobrze wiem, ze to co zawieraja nie zawsze rzetelnie odpowiada szkolnej rzeczywistosci. Bardziej niz oceny Ofsted, do lokalnej podstawowki zniechecila mnie postawa personelu i to co w tej szkole zobaczylam. Kompletny ogolny chaos, prezentacja przygotowana przez dzieci i pierwszy slajd o tym jakie sa kary. No i to o czym wspominalam wczesniej. Porazka.
  • 11.02.15, 00:07
    Derka, z takimi doświadczeniami nie dziwie sie - ja oceniam tylko po szkole podstawowej moich dzieci. Super miła, ciepła szkola, nauczyciele, moje dzieci uwielbiały/ uwielbiają tam chodzić.
    --
    -----------------------------------------
  • 11.02.15, 08:22
    Derka, jak nie ma wyboru to co innego. Na koncu mojej starej ulicy byla podstawowka panstwowa taka zwykla osiedlowa. Ja bym tam swojego kota nie poslala bo by mi zwierze zmarniwali. Sa szkoly, ktorych niestety nie mozna brac pod uwage bo szkoda dziecka. W Twojej sytuacji gdyby nie bylo opcji katolickiej, poslalabym do prywatnej, ale by mnie to uwieralo, ze wychowuje dzieci kompletnie oderwane od lokalnej rzeczywistosci, maszerujace do szkoly w slomkowych kapelusikach ;)
    --
    Ania's Poland
  • 11.02.15, 09:49
    A czy wszystkie szkoły prywatne wymagają mundurków ?I czy sa w większości niekoedukacyjne?
  • 11.02.15, 10:00
    Czy wszystkie to nie wiem, ale mundurek stanowi czesc calego wizerunku szkoly, instytucja old school tie ma sie dobrze, nienagan y mundurek to jest czesc zdyscyplinowanej calosci.
    Co do koedukacyjnosci, to szkoly swiadomie trzymaja sie segregacji plciowej, wiele traktatow napisano na temat tego dlaczego srodowisko niekoedukacyjne sprzyja osiaganiu lepszych wynikow i stwarza korzystniejsza atmosfere w szkolach. Jedni pisza, ze bardziej korzystaja na tym chlopcy, inni ze dziewczynki.

    Kasia, powstrzymywalam sie do tej pory, ale chyba rzeczywiscie przydaloby Ci sie lepsze poznanie tutejszego swiata :) Po roku spedzonym tutaj bedziesz sie sama z nich smiala.
    --
    Ania's Poland
  • 11.02.15, 11:28
    Na pewno bede sie śmiała, juz sie śmieje .Nie chce tez z siebie robic absolutnie Brytyjczyka - byłby to farbowany lis .Na pewno tez dostosuje sie - nie mam z tym problemów.Natomiast moja 13 latka to straszna indywidualistka, mundurki i żeńskie szkoły to dla niej kosmos. Ja zdecydowanie jestem za mundurkami - ale w Polsce to nie taka prosta sprawa. W szkole podstawowej było głosowanie w sprawie mundurków bo dyrekcja była za, natomiast większość rodziców wypowiedziała sie przeciw.
  • 11.02.15, 11:50

    > Natomiast moja 13 latka to straszna indywidualistka, mundurki i
    > żeńskie szkoły to dla niej kosmos.

    No to jeszcze dla porzadku - masz chyba swiadomosc, ze w panstwowych tez obowiazuja mundurki? Bez slomkowych kapeluszy wprawdzie...

    Chyba we wrzesniu byla informacja w mediach jak to po zmianie dyrektora pol szkoly zostalo odeslane do domu, bo buty - choc w urzedowej czerni - mieli szmaciane trampkowate a nie skoropodobne.

    Marynarki, spodnie/spodnice, bluzki/koszule, krawaty, rajstopy i buty - zadnej indywidualnosci...
  • 11.02.15, 12:02
    To moze dlatego potem londyńska ulica jest taka kolorowa i oryginalnie ubrana- z racji odreagowania.Juz nie wiem co lepsze. Moja corka strasznie buntuje sie przeciwko mundurkom- ale tam nie bedzie innej opcji.To na pewno dobre bo w pewnym wieku dzieci ogarnia szaleństwo dot marek.W Polsce- a co dopiero naprawdę zamożne dzieci w UK.
  • 11.02.15, 17:08
    Szkoły szyja te mundurki na wymiar czy trzeba samemu szukać w odpowiedniej kolorystyce?Jezeli tak to mozna zrobic niezły biznes szyjac te mundurki, czy nikt na to wczesniej nie wpadł?
  • 11.02.15, 17:16
    Szkoly maja swoje sklepy, idziesz, mierzysz i zamawiasz - wszystko co potrzeba. I to jest dobry biznes. Im lepsza i bardziej "posh";) szkola, tym drozszy mundurek.
    --
    Podazaj nieustannie za najwazniejszym

    Ludwika 26.10.06. i Vincent 23.10.09. - moje dwa slonca:)
  • 11.02.15, 19:11
    To i tak taniej niż ciągłe kupowanie nowych ciuchów, i dobieranie ich rano,i problem starszych dziewczynek - co na siebie włożyc.Zazdroszczę wam jako matkom tych mundurków,jaka to wygoda.
  • 11.02.15, 17:26
    A co do segregacji płci-co to za traktaty?Ja nie zajmuje sie pedagogika ale w mojej dziedzinie jak cos jest udowodnione naukowo to stosuje to cały cywilizowany świat a jednak w większości krajów szkoły sa koedukacyjne. Myśle ze w Anglii to odwieczna tradycja ktora sie sprawdza, a nie trzeba jej zmieniać bo i po co.
  • 11.02.15, 17:57
    kasia25251 napisała:

    > A co do segregacji płci-co to za traktaty?Ja nie zajmuje sie pedagogika ale w m
    > ojej dziedzinie jak cos jest udowodnione naukowo to stosuje to cały cywilizowan
    > y świat a jednak w większości krajów szkoły sa koedukacyjne.

    Dlatego, ze to nie zostalo udowodnione naukowo. Kazdemu "traktatowi" o wyzszosci edukacji jednoplciowej odopwiada jeden "traktat" o wyzszosci koedukacji. Zreszta nawet zwolennicy jednoplciowego nauczania slaniaja sie raczej ku jednoplciowym klasom w koedukacyjnych szkolach niz zupelnie jednoplciowe szkoly.

    --
    "Tylko Wyścig Pokoju - tam się walczyło z Ruskimi i Niemcami. A to to nie wiadomo kto z jakiego kraju, jeden buty reklamuje, drugi podpaski i taki to wyścig" - uzytkownik StachuD w watku o wspolczesnych wyscigach kolarskich. Trudno sie nie zgodzic.
    Twitter: Ewa_SJ
  • 11.02.15, 18:01
    W szkolach srednich moich dzieci, obie sa jednoplciowe powoluja sie na badania, ktore wedlug nich 'wykazuja' korzysci edukacji niekoedukacyjnej'. Nie jest to temat, ktory zglebilam ;)
    Welcome to England. Rozdzielnosc kranow, rozdzielnosc plci w szkolach.
    --
    Ania's Poland
  • 11.02.15, 20:18
    Moj syn jest w szkole dla chlopcow - przyznam szczerze ze po prostu podobala nam sie szkola i tyle :) Na pewno nie bylo w tym nic z wyzszosci jednego typu edukacji nad drugim i odwrotnie :)

    --
    -----------------------------------------
  • 13.02.15, 23:03
    a propos niekoedukacyjnych szkol to ostatnio w gazecie kolejna koncepcje czytalam ze ponoc edukacji wyniki pokazuja ze dziewczynki maja lepsze wyniki w szkolach jednoplciowych (babiniec im sluzy)
    Zas chlopcy odwrotnie, ponoc lepsze wyniki maja w koedukacyjnych szkolach.

    Nie chce snuc wnioskow na temat plci jesli to prawda:)))
  • 11.02.15, 19:31
    Czytalam wiele razy, ze dziewczynki zyskuja uczac sie w klasach bez chlopcow, przedmioty scisle ida im lepiej. W moim miescie dwie najlepsze szkoly sa jednoplciowe, ale stoja prawie na wprost siebie;)
    --
    Podazaj nieustannie za najwazniejszym

    Ludwika 26.10.06. i Vincent 23.10.09. - moje dwa slonca:)
  • 13.02.15, 23:06
    W moim miescie dwie najlepsze szkoly sa jednoplciowe, ale stoja prawie na wprost siebie;)

    to jest bardzo typowa aranzacja, bardzo czesto sa to bowiem szkoly prowadzone przez ten sam zarzad i czasami maja w ramach nie-zdzicienia i koedukacji wspolne zajecia
    Chocby na sasiedniej do mojej ulicy jest slynna Hampton School for Boys a obok dokladnie Lady Eleanor Hollies dla dziewczat
  • 11.02.15, 19:37
    Ja sobie juz teraz nie wyobrazam szkoly bez mundurkow. Nie ma dylematow co zalozyc, wszystko z wyjatkiem butow czolenek i rajstop brazowych na zime kupuje w szkole wspolpracujacym ze szkola. Nawet plecaki i buty do w-f wszystkie maja takie same. Indywidualne moga byc w zimie kurtki, ale tylko w kolorach granatowy lub brazowy, czapki, szaliki i rekawiczki ;) Na poczatku szkoly jest to spory jednorazowy wydatek, ale to jest wyprawka na dobrych pare lat. Potem juz kupuje sie zwykle zestawy uzywane, sporo jest takich wyprzedazy 'prawie nowych' mundurkow organizowanych przez szkoly kilka razy w roku.

    --
    Ania's Poland
  • 11.02.15, 18:32
    Żadnej indywidualności powiadasz? :-) indywidualność musi miec swoje miejsce - kiedys te dzieci bedą musiały wiedzieć jak ubrać sie do pracy a jak na targ, jak czasem trzeba odłożyć indywidualność na bok aby nauczyć sie czegoś od innych i pracować w grupie. Cos o co bardzo trudno w polskiej edukacji.
    --
    -----------------------------------------
  • 11.02.15, 22:30
    yumemi napisała:

    > Żadnej indywidualności powiadasz?

    Jeśli to do mnie, to z mojej strony to nie był zarzut, tylko odpowiedź na "córkę wielką indywidualistkę".
    Mnie się akurat mundurki bardzo podobają.
  • 11.02.15, 23:16
    > Jeśli to do mnie, to z mojej strony to nie był zarzut, tylko odpowiedź na "córk
    > ę wielką indywidualistkę".

    No wlasnie ja w odpowiedzi na to :)
    --
    -----------------------------------------
  • 13.02.15, 08:25
    Owszem mundurki jako wielka wygoda i demokratyzacja szkoły- tak. Skupienie uwagi na najważniejszym czyli nauce,w sumie tani koszt -tak.Estetyka dla oczu nauczyciela bo wiadomo jaki gust prezentują nastolatki.Ale naprawdę zeby do pracy ubrać a jak na targ nie trzeba kilkunastu lat spędzić w mundurku.
  • 11.02.15, 11:11
    Lokalna podstawowka wg Ofsted ma bardzo niskie notowania - ale jesli chodzi o atmosfere, jest super, nauczyciele bardzo sie staraja. Nigdy nie bedzie bardziej niz 'good'.

    No wlasnie. Tak naprawde czasami te szkoly ocenione na “Requires Improvement” bardziej sie staraja po takiej wizytacji, niz te ocenione na Good czy te co spoczelly na laurach Outstanding. Dla mnie bardziej istotny jest wynik egzaminow. GCSCE average point score jest dla mnie bardziej wymiernym wskaznikiem czy wynik A-levels. Dobra strona: www.locrating.com/ mapa szkol i wynikow ofsted jak i egzaminow
  • 11.02.15, 14:11
    Dodam trzy grosze od siebie. Mieszkamy w miejscu gdzie mamy dobre panstwowe grammar school i troche prywatnych. Ostatni rok troche pozwiedzalismy sobie szkoly, byslismy na roznych dniach otwartych. Byly szkoly panstwowe do ktorych moj syn nie chcialby chodzic ( z tekstem ,,gdyby to nawet miala byc ostatnia szkola na ziemi?- a byla to jedna z najlepszych szkol). Prywatne - jedna nam sie podobala, druga zupelnie nie. I inne panstwowe z ktorych dwie na glowe bily poprzednie szkoly. Nasz wybor - i naszego syna - bo on tam spedzi kilka najblizszych lat, to szkoly panstwowe, zdal egzaminy i czekamy na list z gminy o przyjeciu do szkoly. Jeszcze dodam, ze prywatne szkoly robia nabor pozniej, 11+ egzaminy sa we wrzesniu a do prywatnych szkol w styczniu czyli po panstwowych egzaminach.
    My kierowalismy sie kryterium: dobra szkola + przedmioty, ktore interesuja syna + czy sie podoba synowi + dystans i dojazd od domu. Na naszej liscie szkoly prywatne byly na samym koncu do rozwazenia - miedzy innymi ze wzgledu na tzw. kontakty. Trzeba przyznac, ze szkoly prywatne najczesciej sa dobrze wyposazone, co do jakosci nauczycieli sie nie wypowiem.
  • 10.02.15, 20:29
    Słuchajcie ale dlaczego tak jest ze poziom studentów z roku na rok sie obniża , tak mówią nauczyciele akademiccy w Polsce i za granica?Mimo ze jest taka presja w szkołach ,wsród rodziców?Moze dzieci sa przestymulowane tymi korepetycjami , wymaganiami w szkole , musza chodzic na 10 zajęć z których pozna po trochu a nie sa nimi naprawdę zainteresowane?Moze rodzice wyręczają we wszystkim od wyboru żłobka aż po załatwienie pracy- i młody człowiek sam nie potrafi rozwiązać prostego problemu?
  • 11.02.15, 22:01
    Czy w państwowych szkołach nie ma szans na wyjścia do teatru, koncert , muzeum?Bo jak piszesz ze nauczyciele nie maja wsparcia w rodzicach to sami to powinni organizować .Zreszta trudno mi uwierzyć ,ze jak rodzica nie stać na prywatna szkole to chociaż takich kulturalnych atrakcji nie zapewni choć raz na jakiś czas.Czy w ogóle tam rodzice w klasie jakoś sie integrują , mailuja,cos organizują?Oj cos czuje , ze jak moje trafia do państwowej szkoły-nawet na rok i zobaczę taki marazm kulturalny to zacznę działać .
  • 11.02.15, 22:08
    Chyba sie nie rozumiemy. W 'osiedlowych' rejonowych szkolach panstwowych jest zawsze spora czesc dzieci z domow, gdzie nie ma tradycji chodzenia do teatru czy do galerii, a jedyna ksiazka jest przyslowiowy katalog Argosu. Ty opisujesz jakas sielanke z przedmiescia zamieszkalego przez klase srednia, wyksztalcona, uswiadomiona kulturalnie i chodzaca regularnie na koncerty do Royal Albert Hall czy innych lokalnych odpowiednikow. Ja pisze o scenach z zycia przedmiesc, czy miasteczek, gdzie z pokolenia na pokolenie przekazuje sie tradycje pobierania zasilku dla bezrobotnych, spedzania zycia w szarym dresie jedzac frytki na plastikowej tacce ogladajac reality show przed mega-gigantycznym telewizorem.
    --
    Ania's Poland
  • 11.02.15, 22:14
    PS. I to co staramy Ci sie tutaj uswiadomic, ze jezeli sie dokola tej sprawy nie zakrzatniesz, to jedyna szkola, do jakiej Twoje dzieci zostana bez problemu przyjete bedzie ta szkola szarych dresow. Bo wszystkie szkoly gdzie dzieciaki chodza do teatru i na koncerty, czytaja poezje i wystawiaja komediowa wersje Macbetha na kolku dramatycznym, maja albo listy rezerwowe stad do Koluszek, albo egzaminy wstepne, albo scisla rejonizacje, albo wymagaja referencji od ksiedza za ostatnie 5 lat, a czesto kombinacje wszystkich tych kryteriow.
    --
    Ania's Poland
  • 11.02.15, 22:41
    A może w Polsce jest jakaś możliwość obejrzenia któregokolwiek z programów w rodzaju Benefit Britain?
    Nie zobaczywszy i nie posłuchawszy mieszkańców tych przedmieść (tu wracamy do kwestii akcentu, bo akcenty środowiskowe mają nieskończenie większe znaczenie niż regionalne) nigdy nie będzie miała pojęcia o czym mowa.

    I pewnie nie wie co to katalog Argosu. Nawet ja nie wiem jakie jest przysłowie na jego temat...
  • 11.02.15, 23:37
    No moze nie przyslowie, ale w zeszlym roku byla akcja w Evening Standard, get London children reading czy jakos tak, kiedy sie okazalo ze 1/3 dzieci w Londynie nie posiada ani jednej ksiazki w domu. Ksiezna Camilla temu patronowala, w ES przez dobrych kilka tygodni jezeli nie miesiecy sie tym pasjonowano, jakies dziecko sie wypowiedzialo, ze u nich w domu w temacie ksiazki jest tylko katalog Argosu. Byla tam tez jakas dziewczynka, traf chcial, ze Polka, tez z deficytem ksiazek, a potem ja pokazywali ze stosem ksiazek, ktore juz nie pamietam, czy dostala w prezencie od Argosu wlasnie, czy jakos inaczej weszla w ich posiadanie :)
    --
    Ania's Poland
  • 11.02.15, 22:49
    Ale przeciez wszystkie te zasiłki wymyśliły elity wykształcone w prywatnych szkołach . Troche mnie zmroziłas , to co w Polsce jest norma (no prawie) to w UK luksusem.
  • 11.02.15, 22:57
    kasia25251 napisała:

    > Ale przeciez wszystkie te zasiłki wymyśliły elity wykształcone w prywatnych szk
    > ołach .

    Nie chwytam... W sensie elity wymyśliły dla siebie? Żeby same pobierać? Czy w jakim sensie?

    Troche mnie zmroziłas , to co w Polsce jest norma (no prawie) to w UK l
    > uksusem.

    Na tym polega problem, że wszystko porównujesz z Polską.
    Tu jest po prostu inaczej i nie pojmiesz tego, jeśli nie odpuścisz tych porównań.

  • 11.02.15, 22:56
    Nie mam pojęcia co to katalog Argosu.
  • 11.02.15, 23:04
    Elity polityczne wykształcone w prywatnych szkołach ze swojej wrażliwości i poczucia sprawiedliwości społecznej wymyśliły zasiłki dla nierobów.
  • 11.02.15, 23:18
    kasia25251 napisała:

    > Elity polityczne wykształcone w prywatnych szkołach ze swojej wrażliwości i po
    > czucia sprawiedliwości społecznej wymyśliły zasiłki dla nierobów.

    (Już któryś raz wygłaszasz komunał brzmiący zabawno/żałośnie u kogoś z tak dojmującym brakiem orientacji w tematyce...)

    No i co?
    Jeśli nawet tak, lub jeśli nie - jaki to ma wpływ na cokolwiek w sprawie ewentualnego przyjazdu na rok do szkoły?
    Niech zgadnę - z wyżyn swojego dobrego samopoczucia na swój temat Ty przecież najlepiej nam zorganizujesz nasze tutejsze społeczeństwo?
  • 11.02.15, 23:24
    kasia25251 napisała:

    > Elity polityczne wykształcone w prywatnych szkołach ze swojej wrażliwości i po
    > czucia sprawiedliwości społecznej wymyśliły zasiłki dla nierobów.

    Tak, wymyslily, dla nierobow - miedzy innymi starszych ludzi na niskich emeryturach, aby nie musieli tak jak w Polsce wydawac calej emerytury na leki. :)
    Pewien poziom dobrobytu w danym spoleczenstwie to rowniez zdobycz cywilizacji, dbanie o chorych i tych ktorzy z jakiegos powodu sobie nie radza.
    Na marginesie pozostawmy grupe ktora wykorzystuje system i do pracy zwyczajnie nie chce isc.
    Niemniej nie mieszalabym prywatnych szkol i zasilkow.
    Jako ciekawostka, troche z historii welfare state:
    www.bbc.co.uk/history/british/modern/field_01.shtml
    --
    -----------------------------------------
  • 12.02.15, 08:34
    Tak po prostu szkoda mi tych cieżko pracujących ludzi którzy odmawiają sobie i dzieciom wakacji zeby tylko posłać do wyselekcjonowanej szkoły i odseparować od grupy na ktora i tak całe zycie bedą musieli pracować.
  • 12.02.15, 09:23
    Ciekawa perspektywa.

    Ze tak po angielsku Ci odpowiem.
    --
    Ania's Poland
  • 12.02.15, 09:36
    Poswiecenie jaknajbardziej warte korzysci jakich doswiadcza takie dzieci w doroslym zyciu. Uwazam, ze jesli ktos moze sobie na to pozwolic to prywatna edukacja jest wspaniala inwestycja nawet jesli trzeba zapomniec o egzotycznych urlopach na kilka/kilkanascie lat. Nie chodzi tylko o wieksza wiedze ale perspektywy na przyszlosc, ie lepsze uczelnie, lepsza I lepiej platna praca, oraz caloksztalt czlowieka jakiego dobre prywatne szkoly wypuszczaja w swiat.
  • 12.02.15, 12:28
    Kasiu, pierwszy raz odzywam sie w watku ale wtrace swoje trzy grosze.
    A tak na marginesie to bardzo ciekawa dyskusja na poziomie bez forumowych przepychanek, same konkrety:)
    Nie mam jeszcze dzieci, ale planuje w blizszej niz dalszej przyszlosci, wiec temat uwazam za ciekawy i chociaz nie zawsze zgadzam sie z pogladami aniheasley czy steph13, to po kilku latach pracy w Anglii musze sie z nimi w tym temacie zgodzic.
    Musisz inaczej spojrzec na porownanie polskich i angielskich realiow. W Polsce w czasach gdy chodzilam do liceum, posylanie dzieci do prywatnych szkol katolickich bylo przejawem snobizmu i po trochu nowobogactwa. Ale pamietaj, ze w warunkach polskich to sa szkoly stosunkowo nowe, bez wieloletnich tradycji. Publiczne licea w miescie mialy o wiele lepsza historie i wyniki, wiec rodzice dali mi do wyboru zdawanie egzaminow do jednego z dwoch. Potem wyjechalam na studia do innego miasta, po powrocie dosc szybko znalazlam prace po rozeslaniu wielu cv i kilku rozmowach, a i tak pojawily sie komentarze osob postronych, ze napewno "tata zalatwil", i pomimo tego ze wszystko osiagnelam ciezka praca w Polsce przyklejaja latke tego bardziej zamoznego, kogos z plecami, kto kupuje lepsze stanowisko w pracy. A przeciez tu chodzi tylko o wydatki na lepsza edukacje. Moi rodzice zawsze inwestowali w dodatkowe zajecia, kursy jezykowe, a ja bylam chyba dziwna nastolatka bo te zajecia lubilam. To wszystko bylo kosztem mieszkania w bloku, gdy znajomi rodzicow juz budowali domy, potem po przeprowadzce do domku- kosztem niewykonczonej podlogi itd. Rodzice dopiero od kilku lat robia remonty, jezdza na zagraniczne wakacje, inwestuja w emeryture. Jestem im bardzo za ten start w zyciu wdzieczna, ale odnosze wrazenie ze w Polsce trzeba sie z pochodzeniem z klasy sredniej chowac, bo przeciez ludzie beda mowic ze tata zalatwil albo tata zaplacil.
    Ale o ile w Polsce jest stosunkowo latwo osiagnac sukces bez tych dodatkowych inwestycji w nauke, to w Wielkiej Brytanii szanse sa znikome. Z racji mojej pracy mam do czynienia z ludzmi roznego pokroju, i poczatkowo bylam zszokowana poziomem edukacji. Dzieciaki koncza edukacje w wieku 16 lat i szczytem ich marzen jest praca na kasie w lokalnym supermarkecie, tudziez blizej niesprecyzowana kariera modelki, projektanki tudziez piosenkarza bo tak pokazali w X factor. Mowimy tutaj o ludziach, ktorzy lo latach nauki nie potrafia napisac formalnego listu i kresla litery jak szostoklasisci. Nie wiem czy ogladalas Little Britain, ale mozesz sobie wygooglac nieco przerysowana Vicky Pollard. Ja mam do czynienia z tymi alegorycznymi Vicky na codzien.
    Wracajac do startu w zyciu i pozycji zawodowej na poziomie, to tutaj wyksztalcenie jest wazne, ale uklady i znajomosci jeszcze wazniejsze. Tutaj trzeba bywac na roznych zebraniach, spotkaniach i szkoleniach, wcale nie w celu zdobycia wiedzy, tylko zeby nawiazac znajomosci. Ludzie ktorzy pokonczyli te wszystkie prywatne szkoly maja juz nieco latwiejszy start w dorosle zycie, choc nie mowie ze nie da sie inaczej z mojej perspektywy stosunkowo mlodego imigranta.
    Juz koncze swoj wywod, tylko jeszcze szybko wroce do rozwarstwienia spolecznego. Byc moze z perspektywy mojej pracy wyglada to wyjatkowo jaskrawo, ale tak Kasiu, chcialabym miec mozliwosc odseparowania mojego dziecka od czesci spoleczenstwa, przynajmniej na czas edukacji w wieku nastoletnim.

  • 12.02.15, 14:14
    Rzeczywiście po posłuchaniu was wolałabym wysłać dzieci - nawet na rok -do prywatnej szkoły.Tylko nie będąc na miejscu mam pewne ograniczone możliwości.Problem chociażby z egzaminem wstępnym ktory jest podobno w styczniu ito do 1 klasy ( secondary)a co jak sie chce dołączyć do 2 klasy?Czy moze jej wiedza jest na 1,moze na 3?Najpewniej rozejrzę sie za praca w tych okolicach dobrych państwowych ,ale jak nie bedzie tam to trzeba bedzie szukać szkoły gdzies w okolicach pracy- przynajmniej podstawowej bo secondary moze byc z internatem.Ale nawet jak trafia do szkoły szarych dresów to bede cos organizować, bedziemy zwiedzać Anglię , zawsze mozna zorganizować dla klasy wycieczkę , wyjście na koncert , darmowe do muzeum , trzeba tylko chcieć. Najłatwiej załamać ręce ze szkola kiepska i zadać zeby sie poprawiła w zewnętrznych testach, jak ma taki materiał ludzki jaki ma. Nie trzeba znac dobrze danego społeczeństwa , wystarczy troche wyobraźni.Spoleczenstwa sa podobne.Ja pochodzę z małego miasteczka i gdyby kiedyś nie przyjechała do nas pewna nauczycielka muzyki z Rosji ( nawet nie mówiła dobrzepo polsku) i nie uczyła nas z pasja gry na fortepianie za marny grosz to byc moze nie osiagnelabym tego co mam a na pewno byłabym innym człowiekiem..
  • 12.02.15, 14:53
    kasia25251 napisała:

    > Rzeczywiście po posłuchaniu was wolałabym wysłać dzieci - nawet na rok -do pryw
    > atnej szkoły.Tylko nie będąc na miejscu mam pewne ograniczone możliwości.Proble
    > m chociażby z egzaminem wstępnym ktory jest podobno w styczniu ito do 1 klasy (
    > secondary)a co jak sie chce dołączyć do 2 klasy?Czy moze jej wiedza jest na 1,
    > moze na 3

    Na te pytania najlepiej szukac odwpowiedzi bezposrednio od szkol, ktore ciebie interesuja?
    Nikt nie wie tutaj w jakich konkretnych czesciach kraju masz perspektywy na prace stad takie ogolnikowe gdybanie, ktore nigdzie nie prowadzi.


    > Ale nawet jak trafia do szkoły szarych dresów to bede cos organizować, bedziemy zwiedzać >Anglię , zawsze mozna zorganizować dla klasy wycieczkę , wyjście na koncert , darmowe
    > do muzeum , trzeba tylko chcieć.

    Alez nawet Szkoly Szarych Dresow (Sink Comprehensives po naszemu) organizuja takie atrakcje wiec prekursorka tak latwo nie bedziesz. Tylko chetnych na teatry I koncerty moze byc malo w takim srodowisku.

    > jak ma taki materiał ludzki jak i ma. Nie trzeba znac dobrze danego społeczeństwa , wystarczy troche wyobraźni

    Jesli 'material ludzki' jak to ;ladnie ujelas nie odgrywa roli to ze znalezieniem szkoly nie powinnas miec problemow. W koncu, z bardzo grubsza biorac, wszyscy tutaj mowia jakims tam jezykiem angielskim.
  • 12.02.15, 15:04
    Wydaje mi sie, ze prywatna szkola raczej nie bedzie zainteresowana robieniem za przechowalnie roczna dla dziecka, ktore nic do tej szkoly nie wniesie w sensie akademickich wynikow, a bedzie ciezarem dla reszty dzieci w klasie z powodu braku znajomosci jezyka wykladowego.
    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • 12.02.15, 13:51
    kasia25251 napisała:

    > Tak po prostu szkoda mi tych cieżko pracujących ludzi którzy odmawiają sobie i
    > dzieciom wakacji zeby tylko posłać do wyselekcjonowanej szkoły i odseparować od
    > grupy na ktora i tak całe zycie bedą musieli pracować.

    A wczeniej:

    kasia25251 napisała 09.01.15, 14:50:
    > Corka teraz chodzi do tzw elitarnego gimnazjum w Polsce
    > którego wszyscy juz mamy serdecznie dosyć,snobizm i głupota tych dzieci poraza

    Czyli w Polsce elitarne gimnazjum to mus choc snobizm tamtejszych dzieci poraza - a w UK uczniowie prywatnych szkol sa godni wspolczucia, bo kiedys beda pracowac na mniej uprzywilejowanych (co by chyba mozna okreslic przeciwienstwem snobizmu?...)?

    Do jakich to to wygibasow myslowych ludzie sa zdolni, jak rany, zeby tylko kurczowo utrzymac w garsci swoje poczucie wyzszosci...


  • 12.02.15, 18:09
    Jak to nic nie wniesie? Wniesie czesne a do egzaminu GCSE nie bedzie przystępować bo juz wyjedzie wiec nie zaniży średniej . To oczywiście żart - ale przeciez moga przyjąć założenie ze 1 rok to bedzie doganianie w angielskim a potem najwyzej powtórzy klasę juz szlifując wiadomości . Czesne 2 razy .
  • 12.02.15, 18:44
    Nie brakuje jednak tutejszych rodzicow chetnych do placenia czesnego za dobre szkoly wiec dlaczego taka szkola mialaby byc tobie wdzieczna? Kazdy uczen,ktory biegle nie wlada jezykiem to w jakims stopniu utrudnienie w nauczaniu klasy. Szkoly radza sobie z tym bo duzo takich dzieci zamieszkuje tu na stale I podlegaja obowiazkowi szkolnictwa. Ale trudno oczekiwc aby dokladali staran w celu zadowolenia widzimsie przelotnych obcokrajowcow.

    Do tego celu sa rozne szkoly jezykowe, stacjonarne I dzienne, wszystkie odplatne.
  • 12.02.15, 18:49
    kasia25251 napisała:

    a potem najwyzej powtórzy klasę juz szlifując wiadomości . Czesne 2 razy .


    Tutaj nie ma czegos takiego jak powtarzanie klasy. Nawet jesli uczen nie robi zadnego postepu w nauce.
  • 12.02.15, 18:53
    Nie mam poczucia wyższości - do prywatnej szkoły wysłałam córkę bo chciałam aby otrzymała możliwie jak najlepsze wyniki a do państwowego renomowanego gimnazjum sie nie dostała .Myslalam ze środowisko bedzie bardzo stymulujące , z zainteresowaniami , a jednocześnie skromne co przystoi ludziom na poziomie. Myliłam sie.Nawet nie wszystkim sie przyznaje ze corka chodzi do prywatnej szkoły- ten temat tak jak w Anglii dzieli ludzi. Szkola jest bez mundurków , pełna dowolność stroju , dzieci przechwalają sie ciuchami z najwyższej polki ,elektronika, wyjazdami - na Swieta nikt oprócz mojego dziecka nie został w Polsce a nawet w Europie ,kolezanki nie miały czasu spotkac sie aby przygotować projekt ktory miał byc zrobiony na po świętach - a ocena wspólna.Zdarza sie ze dziecko psuje jakiś drogi przedmiot zeby rodzice kupili nowy , zainteresowania- filmiki na you tube i najnowszy iphone.Rodzice zabierają dzieci ze szkoły na tydzien - 2 na rożne wyjazdy mimo ze szkola zle na to patrzy nic sobie z tego nie robią .Tylko poziom nauki szkoły i wyniki mnie przekonują .Ale myśle ze to samo mozna byłoby osiągnąć w rejonowej szkole w klasie dwujęzycznej z dodatkowymi korepetycjami.Poza tym państwowe szkoły w Polsce maja o niebo lepsze warunki lokalowe, sportowe , pomoce naukowe niz prywatneNie widzę tam tez osob dla których to jakies wyrzeczenie finansowe, po prostu maja przekonanie prywatna - to lepsza.Dlatego moze niefortunnie określiłem ze szkoda ludzi,w tym mnie moze w UK którzy zeby mieć po prostu normalna szkole musza oprócz swoich podatków jeszcze bulic gruba kasę.Czytajac wczesniej to forum myslalam inaczej, obraz szkoły w Anglii wydawał sie cudowny, myśle sobie -ale super,dzieci w mundurkach, czarne teczuszki,buteleczka z woda, 25 c na śniadanie ,kary za zwalnianie ze szkoły, kolka dramatyczne,musicale,troche trzeba popracować bo angielski słaby ale wszyscy pomagają , nauczyciele wyrozumiali , z pasja do pracy, a nie z musu( zrozumiałam ze państwowe no bo jak rodzice za praca przyjeżdzają z dziećmi to do prywatnej od razu nie posyłają albo wyselekcjonowanej - bo nie maja kiedy jej selekcjonować), szkola tańsza , mniej stresująca bo nie ma ciagle klasówek ( to akurat niespecjalnie do mnie przemawiało).Wszyscy rodzice tacy zaangażowani.A tu bach kubeł zimnej wody - Ania nawet swojego psa by do swojej rejonowej nie posłała.
  • 12.02.15, 19:12
    Kota, kota swojego przepieknego by nie poslala, bo za inteligentny i zbyt subtelny ;)
    --
    Ania's Poland
  • 12.02.15, 20:57
    Beeeez przesady. Panstwowe tez sa normalne, na wysokim poziomie i zaangazowane - tak dzieci, jak i nauczyciele oraz rodzice. Ale nie wszystkie i nie wszedzie, jak to w zyciu. I primary i secondary. Wszystko zalezy od szkoly, okolicy zamieszkania. Dlatego warto zbadac teren naocznie, pogadac z matkami, przyjrzec sie im - czy pala papierosy popijajac redbullem i stoja w kapciach pod szkola czy raczej nie. Pojsc do szkoly, obejrzec ja od srodka, posluchac i poobserwowac dyr.
    --
    Podazaj nieustannie za najwazniejszym

    Ludwika 26.10.06. i Vincent 23.10.09. - moje dwa slonca:)
  • 12.02.15, 21:19
    murasaki33 napisała:

    > Beeeez przesady. Panstwowe tez sa normalne, na wysokim poziomie i zaangazowane
    > - tak dzieci, jak i nauczyciele oraz rodzice. Ale nie wszystkie i nie wszedzie,
    > jak to w zyciu. I primary i secondary. Wszystko zalezy od szkoly, okolicy zami
    > eszkania.

    Dokladnie. Wydaje mi sie, ze za bardzo wpadamy tutaj z jednej skrajnosci w druga - sa swietne szkoly panstwowe, sa tez szkoly prywatne, w kotrych dzieci sie nie odnajduja i przezywaja dramaty (jak np. moja siostrzenica w bardzo renomowanej prywatnej szkole dla dziewczat). Sa tez okolice z mala gestoscia zaludnienia, np tu gdzie ja mieszkam, gdzie najblizsza srednia szkola prywatna jest 20 mil w odwrotnym kierunku, niz ja rano jade do pracy, a transportem publicznym by to mojej corce zajelo prawie 2 godziny z przesiadkami. A przeprowadzac sie nie mam zamiaru, i akurat mam bardzo dobre panstwowe liceum pod nosem :-).
    Ale jak ktos ma fundusze, i co wiecej, lokalny wybor szkol panstwowych jest raczej marny, to prywatna jest rozsadym wyjsciem. Jednak nie demonizowalabym szkol panstwowych jako skladajacych sie wylacznie (lub nawet w wiekszosci) z odmian Vicky Pollard.

    --
    "Tylko Wyścig Pokoju - tam się walczyło z Ruskimi i Niemcami. A to to nie wiadomo kto z jakiego kraju, jeden buty reklamuje, drugi podpaski i taki to wyścig" - uzytkownik StachuD w watku o wspolczesnych wyscigach kolarskich. Trudno sie nie zgodzic.
    Twitter: Ewa_SJ
  • 13.02.15, 09:39
    okolice z mala gestoscia zaludnienia, np tu gdzie ja mieszkam,

    zazdroszcze. Serio.
    Tylko pewno ciezko w takowych okolicach o prace...
  • 13.02.15, 12:54
    princesswhitewolf napisała:

    > okolice z mala gestoscia zaludnienia, np tu gdzie ja mieszkam,
    >
    > zazdroszcze. Serio.
    > Tylko pewno ciezko w takowych okolicach o prace...

    Zapraszam
    www.telegraph.co.uk/finance/property/11250862/Is-Northumberland-the-best-place-in-the-UK-to-raise-a-family.html
    A moze raczej nie, bo jak sie tu wszyscy zjada, to juz nie bedzie tak fajnie ;-)
    Co do pracy, to owszem, mozliwosci sa ograniczone, co prawda jest Newcastle, ale to jest jedyne wieksze miasto w promieniu kilkudziesieciu mil. Ale jak sie ma akurat szczescie miec dobre zatrudnienie i mieszkac w Northumberland, to naprawde jest super miejsce. Choc poludniowcy moga narzekac na wichury, bo tu wietrznie jest.
    --
    "Tylko Wyścig Pokoju - tam się walczyło z Ruskimi i Niemcami. A to to nie wiadomo kto z jakiego kraju, jeden buty reklamuje, drugi podpaski i taki to wyścig" - uzytkownik StachuD w watku o wspolczesnych wyscigach kolarskich. Trudno sie nie zgodzic.
    Twitter: Ewa_SJ
  • 13.02.15, 13:13
    moze na emeryturze:)
    Teraz przecietnie zmienia sie prace co 3-4 lata a w takim miejscu na pewno dlugo trwa by znalezc kolejna. Zreszta chyba tez zalezy od zawodu
  • 13.02.15, 13:13
    Jaleo, nie grozi :) Dwa razy przejezdzalam, i zdecydowanie nie dla mnie te klimaty.
    --
    Ania's Poland
  • 13.02.15, 07:36
    murasaki33 napisała:

    > Wszystko zalezy od szkoly, okolicy zami
    > eszkania. Dlatego warto zbadac teren naocznie, pogadac z matkami, przyjrzec sie
    > im - czy pala papierosy popijajac redbullem i stoja w kapciach pod szkola czy
    > raczej nie. Pojsc do szkoly, obejrzec ja od srodka, posluchac i poobserwowac dy
    > r.

    Ale ona próbuje wybrać szkołę nie tylko bez wizyty w samej szkole i jej okolicy - ale nawet bez wizyty w UK...
  • 13.02.15, 11:13
    well... zawsze moze sobie zrobic wycieczke;)
    --
    Podazaj nieustannie za najwazniejszym

    Ludwika 26.10.06. i Vincent 23.10.09. - moje dwa slonca:)
  • 12.02.15, 19:41
    ale to tez nie jest tak, ze osiedlowa szkola jest be. W UK obowiazuje rejonizacja co sprowadza sie tu do tego, ze szkoly z ocena "good" znajduja sie w dzielnicach gdzie ceny nieruchomosci sa wyzsze natomiast szkoly slabsze czesto znajduja sie w slabszych dzielnicach i za tym ida ceny wynajmu nieruchomosci. I to tak najogolniej piszac bo i zdarza sie tak np., ze dobra szkola z jakis powodow spada w rankingu a charakter dzielnicy sie radyklanie nie zmienia. Zapobiega sie powstawaniu gett mieszajac pomiedzy mieszkania z urzedu miasta. O niebo latwiej jest dostac sie do szkoly startujac od poczatku, czyli secondary od Year 7 ( i to tez nie wszedzie). Radze Ci wybrac miasto z dobra opinia i zaczac dzialac praktycznie, dzwonic do szkol i dowiadywac sie u zrodla jak jest z miejscami (moze miejsce sie zwolni bo ktos sie przeprowadzi na przyklad).
  • 12.02.15, 20:10
    Owszem, czesne. Nie zapominaj tylko, ze szkola ma rowniez obowiazek dbac o pozostale dzieci w klasie (ktorych rodzice rowniez placa czesne) - I pozostale dzieci I ich rodzice maja prawo wymagac nauczania na najwyzszym poziomie, a nie opozniania calej klasy z tego powodu, ze jedno dziecko nie rozumie. Szkoly prywatne to biznes I jak kazdy biznes musza dbac o klientow, a to czasami oznacza wlasnie nie przyjecie dziecka (I nie pobieranie czesnego), jezeli moze to albo poposuc wizerunek szkoly/wyniki egzaminow/popsuc relacje z rodzicami. Stad moze wlasnie czasami dzieci, ktore nie dokonca moga placic 100% czesnego, ale za to sa blyskotliwe I maja doskonale wyniki akademickie dostaja sie do szkoly (ze znizka czesnego) przed tymi, ktore ledwo egzamin zdaja, chociaz rodzice maja na podjezdzie trzy Ferrari, wakacyjny dom we Francji I kolejny w Kaliforni :-)
    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • 13.02.15, 08:47
    Jak ktoś ma 3 Ferrari to wszystko jedno jako szkole skończy.
  • 13.02.15, 09:44
    kasia25251 napisała:

    > Jak ktoś ma 3 Ferrari to wszystko jedno jako szkole skończy.

    BZDURA!
  • 13.02.15, 10:05
    W twoim przypadku powinnas skoncentrowac sie na International Schools. Prowadza program IB i nie ma tam GCSE. Przyjmuja dzieci, ktorych rodzice sa nawet na krotkich kontraktach, wiec nie maja oczekiwac, ze dziecko dokonczy tam swoja edukacje. Wszyscy mowia po angielsku. Srodowisko w tych szkolach jest bardziej przyjazne niz w tradycyjnych prywatnych. Dlatego dziecku moze byc latwiej sie zaaklimatyzowac nawet bez mieszkania w internacie. Taka szkola jest np. w Hillingdon. Czesne kilka lat temu wynosilo ok ?20.000. Nie ma mundurkow, ale trzeba kupic stroje sportowe.
  • 13.02.15, 10:07
    Bardzo bledne myslenie. Nawet w Polsce nie jest to prawda, pomimo zachlysniecia sie kraju ostentacyjnym materializmem po dziesiecioleciach powszechnego socjalistycznego ubostwa i szarosci.

    --
    Ania's Poland
  • 13.02.15, 11:42
    Co wy tak wszystko na poważnie?...
  • 13.02.15, 12:56
    Niestety to właśnie pieniadze dają pewność siebie i otwierają każde drzwi- co jest smutne nawet przygnębiające lecz prawdziwe
  • 13.02.15, 13:02
    Nie sadze, ze pieniadze daja pewnosc siebie, czesto owocuja arogancja a nie jest to tozsame z pewnoscia siebie. Oraz niekoniecznie otwieraja Kazde drzwi... Na szczescie. Oczywiscie robia zycie latwiejszym.
    --
    Podazaj nieustannie za najwazniejszym

    Ludwika 26.10.06. i Vincent 23.10.09. - moje dwa slonca:)
  • 13.02.15, 13:09
    Dobrze ze chociaż sa tacy co w to wierzą
  • 13.02.15, 13:26
    yep... polecam film The Riot Club www.youtube.com/watch?v=pZwv6h-LhTw
    --
    Podazaj nieustannie za najwazniejszym

    Ludwika 26.10.06. i Vincent 23.10.09. - moje dwa slonca:)
  • 13.02.15, 13:11
    No wlasnie nie tak do konca, o czym Ci napisalam powyzej... szkoda, ze uwage zwrocilas tylko na fragment o trzech Ferrari...
    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • 13.02.15, 15:57
    Nie zapominajmy ze jednak trudniej jest dorobić sie 3 Ferrari , domu we Francji niz przeczytać 100 książek i chodzic co tydzien do opery
  • 13.02.15, 16:02
    Mysle, ze Richard Branson by sie z Toba raczej nie zgodzil :-D
    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • 13.02.15, 16:17
    Dzieci z bardzo bogatych domów moga mieć problem z motywacja do nauki,choć sa błyskotliwe, ta refleksja przychodzi pózniej . Dzieci pracownikow najemnych z domów zamożnych ale nie dających zabezpieczenia na kilka pokoleń wiedza ze rodzic nie przeleje im swojej wiedzy ani nie przekaże swego stanowiska najwyzej inteligencje w genach .Dla obu grup jest peer pressure w prywatnych szkolach.Kulture i sztukę zostawmy na boku bi do nich niepotrzebna jest prywatna szkola
  • 13.02.15, 16:33
    > Dzieci z bardzo bogatych domów moga mieć problem z motywacja do nauki,choć sa b
    > łyskotliwe, ta refleksja przychodzi pózniej .

    Te dzieci, czesto madre ale nie zawsze, tak czy owak spadna na 4 lapy bo rodzice I prywatna edukacja zapenia im kontakty I ulatwia znalezienie siebie w doroslym zyciu. Poprzez swoje dzieci, mialam okazje poznac kilkunastu absolwentow Eton I Marlborough College I raczej wszyscy maja sie dobrze, chociaz nie wszystkich rodzice sa 'bogaczami' I bardzo niewielu z nich marzy o Ferrari.

    >Dzieci pracownikow najemnych z domów zamożnych ale nie dających zabezpieczenia na kilka pokoleń wiedza ze rodzic nie przeleje im swojej wiedzy ani nie przekaże swego stanowiska najwyzej inteligencje w genach .

    Pure Downton Abbey! Czy was tam karmia w ojczyznie?
  • 13.02.15, 16:19
    kasia25251 napisała:

    > Nie zapominajmy ze jednak trudniej jest dorobić sie 3 Ferrari , domu we Francj
    > i niz przeczytać 100 książek i chodzic co tydzien do opery

    No nie wiem, nie jeden pilkarz z 3 Ferrari mialby duze trudnosci z przeczytaniem 100 ksiazek no ale oni bogactwo zdobywaja nogami a nie glowa. Ale do opery zagladaja bo dobrze jest byc widzianym.
    Jesli taka jest twoja ultimate aspiration dla twoich dzieci to nie marnuj funduszy na brytyjskie szkoly bo to bedzie dluga droga do celu. Zapewne w Polsce mozna dokaonac jakiejs madrej inwestycji no I Bob's your uncle!
  • 13.02.15, 16:40
    Moje dzieci prędzej by sie chińskiego nauczyły i Konfucjusza czytały w oryginale niz zostały jakimkolwiek mistrzem sportu.
  • 13.02.15, 17:22
    Dlaczego maja sie czuć zle? Po dobrych studiach zawsze cos sie znajdzie. Dlaczego wy wszystko tak na poważnie?Myslalam ze jakies angielskie poczucie humoru tu znajdę a tu ciagle czyjeś urażone uczucia. Chyba łatwo odnaleźć w moich wypowiedziach żart- czy mam zaznaczać?Rozumiem Steph ze jesteś matka absolwentów wybitnych szkol, robiących karierę i ale sa tez inni .
  • 13.02.15, 17:39
    kasia25251 napisała:

    > Dlaczego maja sie czuć zle? Po dobrych studiach zawsze cos sie znajdzie. Dlac
    > zego wy wszystko tak na poważnie?Myslalam ze jakies angielskie poczucie humoru
    > tu znajdę a tu ciagle czyjeś urażone uczucia. Chyba łatwo odnaleźć w moich wypo
    > wiedziach żart- czy mam zaznaczać?Rozumiem Steph ze jesteś matka absolwentów wy
    > bitnych szkol, robiących karierę i ale sa tez inni .


    hm, raczej powazne pytanie zalozycielki watku dotyczylo wyboru pomiedzy state & private education. Malo w temacie miejsca na dowcipy. Ty snujesz sobie jakies tam mniej czy wiecej realne plany futurystyczne ale dziewczyny tu mieszkajace dokonuja wyboru,ktory zawazyc moze na przyszlosci ich dzieci. Funny?
  • 13.02.15, 17:52
    Warto zaznaczac zart, szczegolnie bedac nowym w towarzystwie. Nie mamy pojecia, kiedy zartujesz a kiedy nie, ale wiekszosc zna sie kilka dobrych lat i wie (?!?) kto i kiedy zartuje, bez dodawania usmieszkow;)
    --
    Podazaj nieustannie za najwazniejszym

    Ludwika 26.10.06. i Vincent 23.10.09. - moje dwa slonca:)
  • 13.02.15, 18:17
    He he, Kasia, moze doswiadczasz po prostu slynnej angielskiej rezerwy wobec nowych osob. Na angielski humor przyjdzie czas.
    --
    Ania's Poland
  • 13.02.15, 16:21
    kasia25251 napisała:

    > Nie zapominajmy ze jednak trudniej jest dorobić sie 3 Ferrari , domu we Francj


    Kasia masa Anglikow lacznie z moja szwagierkaposiada drugie domy na lato we Francji. To juz cos osiagalnego dla klasy calkiem sredniej. Nie, Ferrari nie maja ani jednego. Jednak Ferrari a jakis tam dom we Francji to roznica.
    Poza tym, masa emerytow wyjechala do Francji z UK swego czasu bo... bylo tam taniej.

  • 13.02.15, 16:32
    To tylko taki przykład ,wyśmiewanie piłkarzy tez nie na miejscu bo konkurencja jest ogromna i trzeba miec ogromny talent zeby sie przebić.
  • 13.02.15, 16:36
    No tak dom a dom to tez różnica.
  • 13.02.15, 17:23
    A skoro to taka norma - dom we Francji itp to po co robic ALevel na 100%?
  • 13.02.15, 17:33
    kasia25251 napisała:

    > A skoro to taka norma - dom we Francji itp to po co robic ALevel na 100%?

    Moze po to, aby byc osoba swiatla, ze sporym zakresem wiedzy, abydorobic sie tej will niekoniecznie jako successful scrap metal dealer, moze po to aby zrozumiec francuska kulture, pogadac o francuskiej polityce czy historii etc. Chyba chcialabys zeby twoje dzieci dobrze zdaly mature choc Ferrari mozna prowadzic bez zadnych dyplomow?
  • 13.02.15, 23:08
    >Nie mam pojęcia co to katalog Argosu.

    albo jestes od niedawna w UK, albo nie wychodzisz z domu, albo za ciebie robia zakupy bo siedzisz na wozku inwalidzkim, albo jestes niewidoma.... nie no, musi byc logiczne wyjasnienie, moze mieszkasz gdzies gdzie Argos jeszcze nie dotarl, jakas odlegla miejscowosc....
  • 13.02.15, 23:13
    Albo moze mieszka w PL? Moze dlatego pyta o szkolnictwo w UK? Jak myslisz, logiczne wyjasnienie? :-P

    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • 14.02.15, 00:54
    nie no znowu ta...i jak zwykle bez cienia rozumienia zartow... eh...http://www.allmystery.de/i/tkOkdzR_schtroumpf_gargamel.jpg?bc
  • 14.02.15, 00:58
    Na "ta" nie bylysmy I nie jestesmy. Masz cos do mnie, na priva prosze.
    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • 14.02.15, 01:00
    dla mnie zawsze "TA znajoma czepialska"....
    Priva? ha ha ha dobre sorry, znikam szkoda mi czasu. Kasuj jak ci sie podoba<ziew>
  • 13.02.15, 09:48
    Koncepcja ze lepsze szkoly sa w drozszych boroughs to MIT. Prosze samemu zobaczyc: www.locrating.com/ Nawet na poziomie ward to sie rozni w sposob dosc niezalezny.
  • 13.02.15, 13:57
    princesswhitewolf napisała:


    > Koncepcja ze lepsze szkoly sa w drozszych boroughs to MIT.

    Moim zdaniem tak rzeczywiscie jest, troche na zasadzie vicious circle.

    Okolica z dobrymi szkolami, wiec ambitni rodzice placa premium aby tam zamieszac. Ceny domow ida w gore co powoduje, ze wprowadza sie solid middle class, tzw professionals. Cala okolica staje sie desirable pod kazdym wzgledem I dzieci ucza sie w srodowisku rowiesnikow o podobnych ambicjach, perspektywach I planach na zycie.

    Albo, dana dzielnica, np w takim Londynie, jest biedna, pelna imigrantow I blue collar workers, jezyk angielski malo uzywany w domu dzieci, I brak tradycji aspiracji poza zarobieniem na chleb I czynsz za council house. Nieliczne rodziny z wyzszym wyksztalceniem, zarowno imigranckie jak I tubylcze, pna sie do gory, I chcac lepiej dla swoich dzieci niz garstka slabych GCSEs, I zatrudnienie za kasa w ASDA, wynosza sie do lepszych miejsc. A pozostawione szkoly radza sobie najlepiej jak moga z 'materialem ludzkim' pod ich opieka.

    MYsle ze zawsze tak bylo, jest I bedzie, bo jak ktos madrze powiedzial, 'all people are equal, but some are more equal than others'.


  • 13.02.15, 16:24
    Okolica z dobrymi szkolami, wiec ambitni rodzice placa premium aby tam zamieszac. Ceny domow ida w gore co powoduje, ze wprowadza sie solid middle class, tzw professionals. Cala okolica staje sie desirable pod kazdym wzgledem I dzieci ucza sie w srodowisku rowiesnikow o podobnych ambicjach, perspektywach I planach na zycie.

    a potem taka szkola osiada na laurach i z outstanding staje sie Good.... i rodzice znow chalupy przenosza... a real estate brokers i prawnicy sie ciesza bo biznes im kwitnie. Rzad tez ze stamp duty he he
  • 13.02.15, 16:28

    ieliczne rodzi
    > ny z wyzszym wyksztalceniem, zarowno imigranckie jak I tubylcze, pna sie do gor
    > y, I chcac lepiej dla swoich dzieci niz garstka slabych GCSEs, I zatrudnienie
    > za kasa w ASDA, wynosza sie do lepszych miejsc


    No wlasnie w tej kwestii to nie do konca tak jest. Zobacz: www.theguardian.com/commentisfree/2014/nov/14/london-schools-immigration-children-education

    Polskie dzieci ( I z innych krajow Europy) ponoc maja najwiekszy ped.
  • 13.02.15, 13:58
    Na innym wątku pytałam o międzynarodowa szkole Sw Klary w Oxford , i o okolice Worcester.
  • 13.02.15, 14:22
    Nie slyszalam nigdy o tej szkole ale tylko o tych wybitnych slyszy sie w krajowych media co roku kiedy wychodza wyniki egzaminow. Maja website to poczytaj sobie.
  • 13.02.15, 15:30
    Nie chodzi mi o wybitna tylko o w miarę przyjazna i normalna jak tu juz kilkakrotnie podkreślałam ,ale juz poczyniłem pewne kroki , wycieczkę tez jak najbardziej sobie zrobimy.
  • 13.02.15, 20:18
    kasia25251 napisała:

    > juz poczyniłem pewne kroki

    (Hmmm, problemy z tożsamością płciową?...)
    Bierz pod uwagę, że właśnie zaczęła się tygodniowa przerwa w szkołach.
  • 13.02.15, 23:50
    Oczywiście ze mieszkam w PL , Argos tu nie dotarł , literówki sie zdarzają- nie musze sie chyba tłumaczyć , kroki poczynilam w sprawie swojej pracy.Maile do szkol kilku najpierw wysłałam nawet mi nie przyszło do głowy dzwonić .Wycieczke tez sobie zrobimy ,skad miałam wiedzieć ze przerwa szkolna?A poza tym juz w 2 wątku prosze o podanie jakichś fajnych konkretnych szkol - owszem dostałam pare podpowiedzi za ktore bardzo dziekuje ale tez uwagi ze prywatne szkoły mnie nie przyjma bo cos tam .Pozwolcie ze sama to sprawdze.Pytalam o okolice Worcester , moze ktoś cos zna?
  • 14.02.15, 00:08
    Prywatne szkoly nie przyjma Cie, bo nie "cos tam" tylko po prostu z powodu nieznajomosci jezyka Twoje dziecko nie zda egzaminu, albo zda je na takim poziomie, ze po prostu nie zalapie sie na miejsce, bo beda bardziej obiecujacy kandydaci.
    Sprawdzilam za Ciebie w mojej szkole (niejako wiedzac jaki bedzie rezultat, ale niech tam - moglo sie okazac, ze mylilam sie) - nawet bysmy nie poprosili o rejestracje. Fakt ze Cie stac na czesne nie mialby zadnego znaczenia. Mamy listy oczekujacych na miejsce - bez problemow z jezykiem. Moze Ci sie to nie podobac, ale taka jest prawda, ze dla Twoich jednorazowych X tysiecy funtow nikt nie bedzie ryzykowac wkurzenia pozostalych rodzicow w klasie, ktora bedzie opozniona, bo do Twojej corki nauczyciel bedzie musial iles tam razy to samo powtarzac na lekcji matematyki/chemii/biologii/historii.

    Dlaczego zamiast isc w kierunku szkol jezykowych wakacyjnych jestes tak zafiksowana na postawieniu edukacji dzieci na glowie I mzonkach, ze roczne nauczanie jezyka angielskiego kosztem pozostalych przedmiotow (I straty roku) cos im da unikalnego?

    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • 14.02.15, 00:21
    kasia25251 napisała:

    > A poza tym juz w 2 w
    > ątku prosze o podanie jakichś fajnych konkretnych szkol - owszem dostałam pare
    > podpowiedzi za ktore bardzo dziekuje ale tez uwagi ze prywatne szkoły mnie nie
    > przyjma bo cos tam .

    No właśnie już przez 2 wątki kilkanaście osób Ci tłumaczy, że w odróżnieniu od Polski tutaj miejsca szkolne są deficytowe a fajne szkoły przebierają w uczniach a nie odwrotnie...

    I że czemu ktoś miałby Ci polecać fajną szkołę swojego dziecka - żeby obniżyć jej poziom małojęzykową dziewczynką bez motywacji egzaminacyjnych czy żeby musieć unikać zakusów jej mamy protekcjonalnie próbującej nauczyć nas chodzenia do muzeów?

    > Pozwolcie ze sama to sprawdze

    W obu wątkach kilkanaście razy powtórzono, że musisz się kontaktować bezpośrednio ze szkołami.
    Z czego wnosisz, że nie pozwalamy Ci samej sprawdzać?

    > Pytalam o okolice Worcester
    > , moze ktoś cos zna?

    Liczysz, że jak jeszcze parę razy zapytasz to ktoś się tam przeprowadzi, żeby Ci odpowiedzieć?

    PS. W dłuższym tekście to się jeszcze bardziej rzuca w oczy - jak by Ci to delikatnie napomknąć: spacje się stawia po znaku przestankowym, nie przed nim...
  • 14.02.15, 00:33
    Bez komentarza-to nie list do królowej.Jak pisze z telefonu nie zwracam na takie rzeczy uwagi,tez znoszę wasze polinglisze na forum Matek Polek.
  • 14.02.15, 00:45
    kasia25251 napisała:

    > tez znoszę wasze polinglisze na forum Matek Polek.

    Kasiu, obowiazku pisania na forum MP I czytania forum MP na razie jeszcze nie ma :-D, zawsze mozesz sie na nas obrazic :-P
    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • 14.02.15, 00:49
    O właśnie, już jesteś w połowie drogi! Spacje przed zniknęły - teraz jeszcze powinny się pojawić spacje po. Jak się postarasz na pewno Ci się uda...

    Jeśli u Ciebie kwestia szacunku dla rozmówcy nie dotyczy nikogo poniżej królowej to może trafi do Ciebie argument, że dzięki temu kropki i przecinki nie trafiają na początek wersu, co jednak dość głupio wygląda.

  • 14.02.15, 09:36
    Nie obrażę się,mam dużo tolerancji dla wszystkich.Nie korzystam często z forów publicznych, teraz z racji zwichniętej na nartach nogi i moich planów chciałam się trochę rozeznać. Forum to przede wszystkim swobodna rozmowa,a nie list prywatny czy oficjalny.Czasami zdarzą sie rzeczy nieprzyjemne dla oka, ale trzeba to przełknąć.Nieładnie wygląda również wprowadzanie "jak leci" cytatów bez wkomponowania ich w tekst.Polskich liter też często nie używam, ale mogę podzielić się sekretem- z iphone'a trzeba przycisnąć dluzej klawisza, a z ipada łatwiej - wystarczy przesunąć klawisz lekko do góry.
  • 14.02.15, 09:44
    P.S.A jednak mi się nie udało - dłużej klawisz.Niech żyje możliwość popełniania błędów bez obniżenia oceny w ALevel.😉
  • 14.02.15, 10:26
    secondary-schools.findthebest.co.uk/d/a/Worcester

    www.bing.com/entities/search?q=good+secondary+schools+in+worcester&filters=segment%3a%22local%22&pin=YN1115x226963067%2cYN1115x252626907%2cYN1029x4673518729727334006%2cYN1115x260649205%2cYN1029x11388832215900948865&FORM=LARE

    www.locallife.co.uk/worcester/secondary-schools.asp

    www.bbc.co.uk/news/special/education/school_tables/secondary/11/html/885.stm

    --
    Ania's Poland
  • 14.02.15, 10:43
    A przy okazji jednej szkoly w Worcester, artykul (jeden z licznych dostepnych online) na temat tego, ze dziewczynki osiagaja lepsze wyniki w szkolach zenskich:

    www.stmarys.org.uk/independent-girls-school-worcester/girlsonlyeducation.aspx

    --
    Ania's Poland
  • 14.02.15, 10:48
    Tak sobie skacze po tych linkach, i sporo informacji znajduje poruszanych w obu Twoich watkach, ok, jeden zalozyla wprawdzie gobisha, ale Ty zdominowalas je oba ;)
    Tutaj miedzy innymi wszystko o szkolach dla dziewczat, i ogolnie o ksztalceniu dziewczat.
    Na stronie miedzy innymi 'Obalanie mitow na temat szkol prywatnych' i wiele innych materialow, ktore mysle, ze dobrze zebys zglebila.
    Tak z oczywistosci, to Independent school = private school


    The Girls' Schools Association:
    gsa.uk.com/
    --
    Ania's Poland
  • 17.02.15, 17:38
    Dzięki wielkie.Ale St Mary's ( pasowałaby mi ze względu na obejmowanie wieku 2-18 ) opisywan a jest w rankingu jako koedukacyjna,a na stronie jako żeńska.W sumie wszystkie z top 20 są koedukacyjne,a już przekonałam się do żeńskich.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.