Dodaj do ulubionych

konsekwencje nieobecności - szkoła

03.06.15, 19:28
Jakie poniesiemy konsekwencje gdy w term time zabierzemy dziecko ze szkoły na 2 tygodnie na urlop? dziecko jest w reception class
--
Lenka 17.03.2010
Oleńka 15.10.2013
Obserwuj wątek
        • makacjam25 Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 04.06.15, 11:19
          Ja bym sie nie przejmowala, zawsze bylam szczera, tlumaczylam, ze urlop blabla, mialam spotkanie z dyrektorka i sto umoralniajacych przypowiesci.
          Ostanio mnie szlag trafil, kiedy potrzebowalam zabrac corki doslownie godzine przed koncem dnia, bo tak akurat miala jedna z nich wizyte u GP. Zrobili taka laske, ze dali mi wlasne dziecko, oczywiscie jedno, dla drugiego musialam kombinowac kogos, kto odbierze ja, jesli ja sie nie wyrobie. Kolejnego dnia corka mi mowi, ze jej kolezanka z klasy ma fajnie (angielka), bo poleciala na 3 tygodnie do Australii...
          Straszono mnie dwa razy juz kuratorem, poniewaz mlodsz ma 90% obecnosci tylko, czesciej choruje niz starsza, niestety to nie moje wymysl, zeby dzieci w pazdzierniku czy lutym cwiczyly na dworze w krotkich spodenkach, czy caly rok na boso na sali gimnastycznej, gdzie jest zimny parkiet, gdzie zreszta siedza na pupach kazdego dnia... Mam wrazenie, ze ten narod jest uposledzony ... Tymbardziej, ze mlodsza ma 12 spoznien, a starsza ani jednego, w brama wchodza razem !!! A register w kazdej klasie jest o tej samej godzinie. Podobno.
          • szczur.w.sosie Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 04.06.15, 12:05
            Mi się zdarzylo ze 2-3 razy wziąć dzieci w trakcie szkoły. Ale wcześniej byliśmy w edukacji domowej, więc okazji nie było. Mi nauczycielka mówiła, że ostatnie 3 tyg. szkoły to już nauki nie ma, tylko różne atrakcje, więc spokojnie mogę zabierać.
            Tylko papier muszą na to mieć.
            Wszelkie wizyty u dentysty, itp. wypadają mi po południu, a że my we flexischooling jesteśmy, to akurat trafiamy jak nie ma nas w szkole.
          • steph13 Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 04.06.15, 12:56
            makacjam25 napisał(a):

            ...
            > Straszono mnie dwa razy juz kuratorem, poniewaz mlodsz ma 90% obecnosci tylko,
            > czesciej choruje niz starsza, niestety to nie moje wymysl, zeby dzieci w pazdzi
            > erniku czy lutym cwiczyly na dworze w krotkich spodenkach, czy caly rok na boso
            > na sali gimnastycznej, gdzie jest zimny parkiet, gdzie zreszta siedza na pupac
            > h kazdego dnia... Mam wrazenie, ze ten narod jest uposledzony ...

            Hm, debatowalabym z tym uposledzeniem narodu. Zauwaz, ze angielskie dzieci sa w rezultacie bardziej zahartowane I choruja duzo mniej. W boarding schools biora dodatkowo lodowaty shower rano I tez maja sie dobrze. To, ze choroba lapie od zimnego parkietu czy od podkalnowek w lutym to zwykla old wife's tale.
              • steph13 Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 04.06.15, 14:54
                yumemi napisała:

                > Steph - nie zapomnij o chorobach od wiatru :-)))
                Sorry, zapomnilam. Jak rowniez otwarte okna, zimowe zabawy na swiezym powietrzu, czy brak rajstop pod spodniami lub czapki welnianej udzierganej przez babcie w kraju nawet w lipcu bo co bedzie jak zawieje. Sredniowieczem wieje.

                A wracajac do tematu watku, ie zabierania dzieci ze szkoly term time - tez nie rozumiem takiej potrzeby skoro plan roku szkolnego jest znany od wrzesnia I mozna wyjazdy zaplanowac bezkolizyjnie. Dlaczego zawsze szukac konfrontacji ze szkola z blachych w koncu powodow? Tylko po to zeby pokazac who is the boss?
                • sueellen Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 05.06.15, 22:44
                  Mielismy jechac cala rodzina w maju odwiedzic dziadkow w Hiszpanii i ciotke chora na raka. Nie pojechalismy, nie odwiedzilismy bo na same bilety wydalibysmy 800 funtow z hakiem, tymczasem gdybysmy pojechali 2 tyg pozniej zaplacilibysmy 300. Dziekuje, bardziej oplaca mi sie zaplacic 60 funtow kary.
            • makacjam25 steph13 05.06.15, 14:43

              > Hm, debatowalabym z tym uposledzeniem narodu. Zauwaz, ze angielskie dzieci sa
              > w rezultacie bardziej zahartowane I choruja duzo mniej. W boarding schools bi
              > ora do

              Dlaczego wiec w Polsce ludzie (mlodsi i starsi) chodza na wlasnych nogach, a w byle markecie musisz uwazac, zeby dziecko nie wpadlo pod wozek straszej Pani. Dziecko stoi przy lodowce i wybiera jogurty a ta Ci trabi, ze cofa... porazka.
              • steph13 Re: steph13 05.06.15, 14:57
                makacjam25 napisał(a):

                >
                > > Hm, debatowalabym z tym uposledzeniem narodu. Zauwaz, ze angielskie dziec
                > i sa
                > > w rezultacie bardziej zahartowane I choruja duzo mniej. W boarding school
                > s bi
                > > ora do
                >
                > Dlaczego wiec w Polsce ludzie (mlodsi i starsi) chodza na wlasnych nogach, a w
                > byle markecie musisz uwazac, zeby dziecko nie wpadlo pod wozek straszej Pani. D
                > ziecko stoi przy lodowce i wybiera jogurty a ta Ci trabi, ze cofa... porazka.

                A wiec twierdzisz, ze ludzie na wozkach inwalidzkich to ci, ktorzy w dziecinstwie chodzili po mokrej trawie, uprawiali sport w styczniu lub wychodzili z domu z mokra glowa. I na dodaek przeszkadzaja twoim dzieciom w trakcie wyboru jogurtu w lodowce w Tesco. Absolutny skandal! Nie ma co komentowac.
                  • glasscraft Re: steph13 05.06.15, 15:07
                    Ja nie steph :-), ale zastanawiam sie, czy w Polsce jest taki sam dostep (zarowno jezeli chodzi o osiagalnosc jak I finanse) do tychze wozkow; czy moze jednak tak jest, ze jezeli tego dostepu nie ma, to ludzi, ktorych w UK na wozkach widzisz, w PL nie widzisz wogole, bo niejako sa "uwiezieni" w domu takiego wlasnie wozka nie majac.
                    Nie probuje dodac kolejnego argumentu na udowodnienie wyzszosci swiat BN nad swietami Wielkanocy, tylko sie wlasnie zastanawiam, czy to jest moze odpowiedz na Twoje pytanie...
                    --
                    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
                      • glasscraft Re: steph13 05.06.15, 17:03
                        Ok, ja nie bywam w PL na tyle czesto, zeby wiedziec, czy mobility scooters sa dostepne dla wszystkich I czy wszystkich, ktorzy chieliby uzywac byloby na nie stac...

                        Nie rozumiem o co Ci chodzi z robienie z Ciebie wariata. Chodzilo mi o to, zeby ktos od razu nie skoczyl, ze jestem kolejna osoba, ktora udowadnia na przykladzie wozkow, ze w PL jest gorzej niz w UK (wyzszosc UK - "Bozego Narodzenia" nad PL - "swietami Wielkanocy") :-)
                        To tylko forum internetowe, nie bierz wszystkiego tak do siebie :-P
                        --
                        Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
                    • najma78 Re: steph13 05.06.15, 17:07
                      glasscraft napisała:


                      > Nie probuje dodac kolejnego argumentu na udowodnienie wyzszosci swiat BN nad sw
                      > ietami Wielkanocy

                      a dlaczego nie? Naprawde nie trzeba ukrywac tego co na korzysc (uk) i udawac ze jest taki sam poziom zycia w uk i pl bo tak nie jest.
                      wlasnie napisalam o tym ponizej.
                • najma78 Re: steph13 05.06.15, 17:04
                  :-D:-D:-D a wiec w Polsce wszyscy starsi ludzie chodza na wlasnych nogach.
                  No coz, nie wszyscy, tylko ci ktorzy moga, ci ktorzy nie moga juz sprawnie chodzic siedza w domach skazani na laske innych. A nie musieliby, mogliby wyjsc do ludzi, na spacer, zrpbic zakupy itd gdyby takie pojazdy mieli. Mysle ze wielu by bardzo chcialo.
                  Na mojej ulicy mieszka staruszka, czasem chodzi na wlasnych nogach a czasem porusza sie na electric scooter, zalezy w jakiej jest formie. Jednak najwazniejsze jest to ze porusza sie po okolicy niezaleznie, wychodzi do ludzi, spotyka sie z nimi, rozmawia (takze z dziecmi bawiacymi sie), ona spedza na zewnatrz mnostwo czasu kazdego dnia bez wzgledu na pogode. Jest mila pogodna osoba. W pl takich ludzi nie widac, podobnie jak niepelnosprawnych w stopniu glebszym.
                  Poza tym w supermarketach tu (nie tylko bo i wielu innych miejscach) pracuja ludzie w wieku w ktorym w pl moga liczyc co najwyzej na bycie niania do dzieci. Mi sie podoba ze wiele osob starszych moze pracowac i to robi, bo wielu daje to sile i energie zyciowa, sa w duzo lepszej formie psychicznej.
              • steph13 Re: steph13 05.06.15, 15:13
                makacjam25 napisał(a):

                >
                > > Hm, debatowalabym z tym uposledzeniem narodu. Zauwaz, ze angielskie dziec
                > i sa
                > > w rezultacie bardziej zahartowane I choruja duzo mniej. W boarding school
                > s bi
                > > ora do
                >
                > Dlaczego wiec w Polsce ludzie (mlodsi i starsi) chodza na wlasnych nogach, a w
                > byle markecie musisz uwazac, zeby dziecko nie wpadlo pod wozek straszej Pani. D
                > ziecko stoi przy lodowce i wybiera jogurty a ta Ci trabi, ze cofa... porazka.


                Juz odpowiadam: moze umieraja zanim doczekaja sie wozka?Possible?
                • makacjam25 Re: steph13 05.06.15, 17:01
                  > Juz odpowiadam: moze umieraja zanim doczekaja sie wozka?Possible?

                  A tutaj bym debatowala juz...
                  Bo w Polsce na ulicach widac mase starszych ludzi spacerujacych po parkach, rynkach, z wnukami, z pieskami... A w UK? Sunie babcia po chodniku 80km/h i jeszcze Ci patrzy krzywo, bo moze dziecko ulica powinno isc, zeby ona nie musiala zwalniac/manewrowac?
                  Widujesz tutaj spacerujace pary staruszkow? Ja nie.
                  Bo ciezko w parach wozkiem jechac i tempo trzymac, lepiej w domu siedziec, pic piwo i jesc chipsy :)
                  Wydaje mi sie, ze jednak w Polsce ludzie zyja dluzej.
                  • glasscraft Re: steph13 05.06.15, 17:22
                    makacjam25 napisał(a):

                    >Wydaje mi sie, ze jednak w Polsce ludzie zyja dluzej.

                    Ma Ci sie prawo wydawac, niestety statystyki tego nie potwierdzaja. W PL przecietna dlugosc zycia to 77 lat, w UK 81 (dane z 2013 roku).

                    --
                    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
                  • ilonka45 Re: steph13 05.06.15, 17:23
                    "Bo w Polsce na ulicach widac mase starszych ludzi spacerujacych po parkach, rynkach, z wnukami, z pieskami... A w UK?
                    Starszych widac, bo wiekszosc mlodych wyemigrowala....niestety do UK
                  • steph13 Re: steph13 05.06.15, 17:25
                    makacjam25 napisał(a):

                    > > Juz odpowiadam: moze umieraja zanim doczekaja sie wozka?Possible?
                    >
                    > A tutaj bym debatowala juz...
                    > Bo w Polsce na ulicach widac mase starszych ludzi spacerujacych po parkach, ryn
                    > kach, z wnukami, z pieskami... A w UK? Sunie babcia po chodniku 80km/h i jeszcz
                    > e Ci patrzy krzywo, bo moze dziecko ulica powinno isc, zeby ona nie musiala zwa
                    > lniac/manewrowac?
                    > Widujesz tutaj spacerujace pary staruszkow? Ja nie.
                    > Bo ciezko w parach wozkiem jechac i tempo trzymac, lepiej w domu siedziec, pic
                    > piwo i jesc chipsy :)
                    > Wydaje mi sie, ze jednak w Polsce ludzie zyja dluzej.

                    OK, niech ci bedzie - w Polsce wszyscy maja supersprawne konczyny, do samego konca pozostaja w sprawnym pionie, , sorry, poprawka, przeciez tam nikt nie umiera, pewnie dlatego ze chodza do kosciola I na rozliczne procesje sezonowe - trafilam?
                    Nie wiem gdzie mieszkasz w Anglii ale musialas dokonac niefortunnego wyboru miejsca. Bo ja widuje staruszkow nie tylko na ulicach czy w parkach ale rowniez w teatrach, w restauracjach czy w sklepach. Moze nie snuja sie ze spiewem na ustach tak jak ty to prezentujesz w Polsce ale maja sie dobrze, ba nawet maja czesto zycie towarzyskie do pozazdroszczenia. No ale czasami skooterkiem musza dojechac.

                    Zycze przyjemnej starosci w ojczyznie po ciezkich zmaganiach w UK.
                • najma78 Re: steph13 05.06.15, 17:13
                  www.acumobil.pl/skutery.html
                  Tiaa ceny dostepne dla emerytow albo rencistow. Nie sadze ze w pl w supermarkecie latwo spotkac starszych ludzi cofajacyh przy lodowce z jogurtami...
                  • najma78 Re: steph13 05.06.15, 17:22
                    www.wozkielektryczne.com.pl/skuter-elektryczny-PF2.php#opis
                    tutaj nieco taniej. Mozna tez z aukcji na allegro ale raczej zawsze ryzyko kondycji, bezpieczenstwa itp.

                    Trzeba sobie jeszcze wyobrazic te osoby poruszajace sie po polskich ulicach, moga zostac obtrabieni za poruszanie sie po jezdni, narazeni na niemile komentarze, ryzykuja ze wpadnie na nich rozpedzony rowerzysta itp. No i jeszcze problem 'parkingu', dostanie sie do mieszkania w bloku nawet na parterze moze byc raczej malo mozliwe...
              • ilonka45 Re: steph13 05.06.15, 17:34
                "Dlaczego wiec w Polsce ludzie (mlodsi i starsi) chodza na wlasnych nogach, a w byle markecie musisz uwazac, zeby dziecko nie wpadlo pod wozek straszej Pani. Dziecko stoi przy lodowce i wybiera jogurty a ta Ci trabi, ze cofa... porazka.

                Nie dosc, ze uposledzeni to same kaleki.... tragedia, jak tu zyc w takim okropnycm kraju???
            • klimea Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 08.06.15, 17:43
              Zauwaz, ze angielskie dzieci sa
              > w rezultacie bardziej zahartowane I choruja duzo mniej. W boarding schools bi
              > ora dodatkowo lodowaty shower rano I tez maja sie dobrze.

              Ja tam nie wiem czy choruja mniej, jednego jestem pewna, ze chore dzieci chodza do szkoly nagminnie :( Moi sasiedzi maja trojke dzieci, ktorym sie zdarzalo nie opuscic ani jednego dnia szkoly (!), ale cala trojka regularnie kaszle i jakos nikt sie tym nie przejmuje. Wielu z moich dzieci znajomych ma ciagly katar i kaszel i nic. Moje dzieci nie sa chorowite, ale jak sa chore to je zostawiam w domu, tez nas straszyli, nawet [pismo z councillu przyszlo, ale nie bede puszczac dziecka chorego do szkoly i juz!
          • yumemi Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 04.06.15, 14:23
            Raczej na odwrót : byc moze masz typowo w Polsce wychowane dzieci czyli przegrzewanie i brak hartowania na porządku dziennym - wiec chorują od tego co dla przeciętnego dziecka tutaj problemem nie jest :-)) Polecam jednak tutejszy system. Duzo bardziej logiczny bo koniec koncow dzieci nie chorują :-)
            I przepraszam w czym miałyby ćwiczyć na dworze w listopadzie czy grudniu jak nie w spodenkach? Ja cała zime jak ide biegac mam spodenki do kolan :-)))
            --
            -----------------------------------------
            • najma78 Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 04.06.15, 18:21
              yumemi napisała:

              > I przepraszam w czym miałyby ćwiczyć na dworze w listopadzie czy grudniu jak ni
              > e w spodenkach?

              ??? Ze co, cwiczyc na dworze od wrzesnia do konca maja? W pl to sie na takie pomysly nie wpada nawet jesli zima lagodna, brak sniegu temp powyzej zera, a jesli jakas szkola wpadnie to mamuski zwolnienia na wiele miesiecy zalatwiaja. Z lekcjami plywania w szkole to dopiero jest problem w pl, armia niepracuajcych mamusiek, babc i kto tam moze wlosy suszy i wyciera a wiele i tak pozwalnianych bo przeciez zapalenia pluc, uszu i inne jak w banku.
                • yumemi Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 04.06.15, 22:17
                  Male dzieci sie wyciera, owszem :)) Ale nie widzialam zeby tutaj ktos ubieral czy wycieral dzieci w wieku moich czyli 7 i 12 lat :)) 7 latki same sie myja, czesza, etc. Dodam ze moje dzieci trenuja kilka razy w tyg w klubie plywackim - nie ma przerw w zimie.

                  --
                  -----------------------------------------
                  • szczur.w.sosie Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 05.06.15, 08:53
                    Toteż jest to kwestia pewnie proporcji. Tu są nieczęste przypadki nadgorilwych babć/mam, w Pl pewnie większość.
                    Nieraz widuję dziewczynkę, która do samochodu z basenu biegnie w kostiumie owinięta ręcznikiem, boso. Jednak rodzice młodszym pomagają. Ja na swojego 6-latka czekam 30 minut aż się wykąpie, włosy umyje i przebierze. Powoli rozważam pomoc.
                    4 - latce zajmuje to 10 minut....
                • najma78 Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 05.06.15, 07:12
                  yumemi napisała:

                  > Najma, od kiedy moje dzieci chodza na basen czyli od ponad 10 lat, ani razu nie
                  > zdarzylo mi sie suszyc im wlosow - w zimie czy w lecie, sama trenuje 2 razy w
                  > tyg i nigdy wlosow nie susze :))
                  >

                  Ja moim tez nie. Syn (7) ma krotkie wiec suszy recznikiem, z wilgotnymi wybiega na zewnatrz, bez czapki oczywiscie i zbiega ze sporego wzniesienia (na nim jest budnek w ktorym jest basen) na parking. Jesli zapadkowane auto jest daleko to wiatr mu suszy wlosy. On tak robi bez wzgledu na pogode. Corka ma wlsoy bardzo geste i dlugie, trenowala plywanie dwa lata, wlosow nigdy nie suszyla, myla dopiero w domu. W primary school chodzili na basen przez rok na nauke plywania (ona juz i tak swietnie plywala ale chodzila z innymi), rodzice nie jezdzili suszyc wlosy dzieciom, a uzywanie suszarek elektrycznych bylo zabronione. Wszyscy wiec wracali z mokrymi wlosami. W Pl to nie dopomyslenia, tam niezla histeria z powodu samych zajec zima na basenie panuje a sztab mamusiek, babc robi wyprawy zeby kazde dziecko wlosy mialo dokladnie wysuszone i zeby sie upewnic ze dokladnie sie ubrali, pozapinali i czape wcisneli na glowe. Niestety i tak frejwekcja z powodu chorob niska.
                  • yumemi Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 05.06.15, 07:22
                    Kuzynka z Polski opowiadała mi jak wyglada wizyta 9 latków na basenie.. Wiekszosc nie umie pływać - przede wszystkim. Trzeba ich umyć i ubrać - no i wielki proces suszenia włosów po czym nie mozna od razu wyjsc na zewnątrz. Nigdy nie idzie cały komplet bo zawsze ktos jest chory...

                    --
                    -----------------------------------------
                    • illegal.alien Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 05.06.15, 09:18
                      Ja chodziłam w Polsce na basen jako dziecko, do suszenia wlosow była suszarka zbiorowa (taki wielki wywiew pod sufitem), ktora gowno, a nie suszyła. Rodzice czekali na nas na zewnątrz. Tak to wyglądało od pierwszej klasy (7 lat). Jedyne co pamietam, to na zajęcia przychodziły tez młodsze dziewczynki, ktore tatusiowie przebierali w żeńskiej szatni, a na moje protesty reagowali śmiechem - kilka razy byłam u dyrektora basenu, z rożnym skutkiem, bo wiadomo - 7-latka prawa do intymności nie ma.
                      --
                      M. - grudzień 2010
                      M. - marzec 2014
                    • lucasa Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 05.06.15, 14:18
                      Dyskutujac sobie o basenach i wlosach w PL nie bierzecie pod uwage, ze w PL jest inny klimat. Ja raz wyszlam w Polsce na jesien z niedosuszonymi wlosami na dwor. Bol zatok i glowy jaki mialam nie zyczylabym nikomu. Co to za "proces suszenia wlosow"? Suszy sie wlosy i wychodzi, wielkiej filozofii w tym nie ma...

                      Moze tez jest problem w roznicy temperatur. Jak corka chodzila do klubu plywackiego wode mieli bardzo zimna i nie ogrzewane przebieralnie. Wychdzila na dwor i w sumie sytuacja na zewnatrz niewiele roznila sie od przeciagu w srodku :).
                      W PL jednak baseny sa dogrzane i wychodzi sie cieplego pomieszczenia na zimny wiatr.

                      Juz kilka razy byly tutaj dyskusje apropos suszenia wlosow. Ja jak corka byla mlodsza to sluszylam, teraz sama sobie nie suszy, ale nie przyszlo by mi do glowy aby sie tym chwalic albo myslec, ze to faktycznie powod to jakies dumy...

                      Co do "wiekszosc nie umie plywac" to ja jeszcze nie doszlam do tego w jak moga byc takie roznice w metodach nauki plywania dzieci w PL i tutaj. Moje dzieci od 3 roku zycia chodza na lekcje na basen. W pewnym momencie mielismy prywatna nauczycielka, ktora przygotowa corke aby zdala testy do klubu plywackiego, syna tez podciagnela sporo, teraz plywa w "advanced" klasie i ma z tego frajde. Dzieci ktorymi syn plywal w grupie jeszcze nastepne 2 lata bujaly sie w plywaczkach. Nie potrafie zroumiec dlaczego dzieci 7 letnie (plywajace od 3 roku zycia) ktore plywaly w piankach na brzuchu, dzielnie uczyly sie stylu motylka i delfina (po co???) natomiast bez plywaczkow nie potrafily stylowo przeplynac zabka albo kraulem. Natomiast dzieci brata i siostry po pol roku, maxymalnie roku nauki w PL plywaly w lepszym stylu niz moje dzieci tutaj po kilku latach co tygodniowych zajec ...
                      • najma78 Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 05.06.15, 17:48
                        lucasa napisała:

                        > W PL jednak baseny sa dogrzane i wychodzi sie cieplego pomieszczenia na zimny w
                        > iatr.
                        ? Jednak? W uk baseny tez sa dogrzane, sesje rekreacyjne sa nawet zbyt dogrzane czasem. Jednak do treningu woda musi byc chlodniejsza i nie trzeba tlumaczyc dlaczego. W szatniach jest cieplo. Zawsze ubieram sie lekko na basen, wlasnie po to aby sie nie spocic w szatni.

                        Moje dzieci zaczynaly nauke plywania w wieku lat 5, wczesniej chodzilismy z nimi regularnie na basen w celach rekreacyjnych. Uczyli sie w swoim tempie, po pol roku potrafili przeplynac tzw zabka 5m, po roku 10m. W wieku lat 7 potrafili plywac kilkoma stylami ktore rozwnoczesnie doskonalili. Plywanie w armbands (uzywaja krazkow) nie przeszkadza w niczym ani nie jest powodem do wstydu, jest czescia nauki plywania, pomaga skupic sie na technice danego stylu. Nie oznacza to ze dzieci nie umieja plywac.
              • makacjam25 Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 05.06.15, 14:56
                > > I przepraszam w czym miałyby ćwiczyć na dworze w listopadzie czy grudniu
                > jak ni
                > > e w spodenkach?
                >

                Np. w dlugim dresie.
                Ty mozesz biegac nawet w bikini, jak sie rozchorujesz to lykniesz apap i pojdziesz do pracy. A dzieciak jak sie rozchoruje to niestety juz nie wezmie nurofenu i nie wyruszy do szkoly.
                Jestem mama pracujaca, moj partner rowniez pracuje i ojciec moich dzieci tez. Nie mam tutaj babc i cioc i kazdy dzien wolnego dla nich jest dla mnie mega kombinacja z opieka. Tak wiem, nie ja jedna mam dzieci.
                Ale chyba tylko mnie szlag trafia kiedy np.w pazdzierniku moje dziecko biega spocone po dworze a na drugi dzien mam telefon ze szkoly, ze mam odebrac dziecko, bo goraczkuje. A potem afera, ze ma niska frekwencje. I nie jestem z tych, ktore zakladaja siedem czapek i dwie pary rajstop.
                I o ile moje dzieci biegaja na boso caly rok w domu po panelach to nikt mi nie wmowi, ze to jest to samo co w szkole !
                Starsza corka nie choruje w ogole, wszystko oija ja szerokim lukiem, przeziebienie trwa u niej gora dwa dni. Mlodsza za kazdym razem rozklada na calego. Obie o dziwo chowaja sie pod jednym dachem i nie jest tak, ze jedna biega w krotkim rekawku a druga w kombinezonie.
                I mnie osobiscie akurat przeszkadza dziecko w kolejce przy kasie z zielonym glutem i kaszlace na moje dziecko, albo z ospa na placu zabaw.
                • yumemi Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 05.06.15, 17:20
                  Zawsze mnie zadziwia to jak rodzice dzieci niezahartowanych i chorujących mowia rodzicom dzieci zahartowanych i nie chorujących co robic :-)) Ja bym brała przykład z tych ktorych dzieci nie chorują. Jesli Twoje dziecko choruje od tego bo sie spoci biegajac w spodenkach w listopadzie to dla mnie byłby sygnał nie zeby go w dres ubierać tylko zeby dzieciaka zahartowac bardziej zeby był odporny na takie cos..
                  Nie rozumiem tez tego polskiego panikowania 'bo sie zarazi' albo 'a nuz cos sie rozwinie'. Tym bardziej jestem za tym niech sie zaraza bedzie odporniejsze :-)))


                  Porównywanie do Polski i klimatu bez sensu.
                  Co roku jeżdzę z dziecmi na 2 tyg w zimie do Polski i jest tam super basen gdzie chodźmy prawie co drugi dzien - mróz czy nie mróz nie suszymy niczego.
                  --
                  -----------------------------------------
                • robak.rawback Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 06.06.15, 10:33
                  jakos nie mam problemow z rozumieniem sytuacji twojej corki, tez tak mialam przez lata. sprawdz jej np poziom wit D.
                  czytajac to forum wnosze ze np the black death w anglii to jest po prostu kaczka dziennikarska. wydaje sie ze tu sa uklady odpornosciowe co najmniej jak u transformersow.


                  makacjam25 napisał(a):

                  > Np. w dlugim dresie.
                  > Ty mozesz biegac nawet w bikini, jak sie rozchorujesz to lykniesz apap i pojdzi
                  > esz do pracy. A dzieciak jak sie rozchoruje to niestety juz nie wezmie nurofenu
                  > i nie wyruszy do szkoly.
                  > Jestem mama pracujaca, moj partner rowniez pracuje i ojciec moich dzieci tez. N
                  > ie mam tutaj babc i cioc i kazdy dzien wolnego dla nich jest dla mnie mega komb
                  > inacja z opieka. Tak wiem, nie ja jedna mam dzieci.
                  > Ale chyba tylko mnie szlag trafia kiedy np.w pazdzierniku moje dziecko biega sp
                  > ocone po dworze a na drugi dzien mam telefon ze szkoly, ze mam odebrac dziecko,
                  > bo goraczkuje. A potem afera, ze ma niska frekwencje. I nie jestem z tych, kto
                  > re zakladaja siedem czapek i dwie pary rajstop.
                  > I o ile moje dzieci biegaja na boso caly rok w domu po panelach to nikt mi nie
                  > wmowi, ze to jest to samo co w szkole !
                  > Starsza corka nie choruje w ogole, wszystko oija ja szerokim lukiem, przeziebie
                  > nie trwa u niej gora dwa dni. Mlodsza za kazdym razem rozklada na calego. Obie
                  > o dziwo chowaja sie pod jednym dachem i nie jest tak, ze jedna biega w krotkim
                  > rekawku a druga w kombinezonie.
                  > I mnie osobiscie akurat przeszkadza dziecko w kolejce przy kasie z zielonym glu
                  > tem i kaszlace na moje dziecko, albo z ospa na placu zabaw.


                  --
                  I'd rather be a luddite than a fudite :) ---> www.youtube.com/watch?v=WpIpuMJnjuU
          • ilonka45 Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 05.06.15, 13:03
            "Kolejnego dnia corka mi mowi, ze jej kolezanka z klasy ma fajnie (angielka), bo poleciala na 3 tygodnie do Australii..."

            No wiadomo, Anglikom na wszytko pozwalaja, tylko uczciwym Polakom klody pod nogi...

            "niestety to nie moje wymysl, zeby dzieci w pazdzierniku czy lutym cwiczyly na dworze w krotkich spodenkach, czy caly rok na boso na sali gimnastycznej, gdzie jest zimny parkiet, gdzie zreszta siedza na pupach kazdego dnia...

            Olaboga... Zanim wprowadzisz zmiany w systemie szkolnictwa w UK, radze zastanowic sie nad przyslowiem o wronach..(bo pewnie o Rzymie nie slyszalas)

            "Mam wrazenie, ze ten narod jest uposledzony ... "

            No wiadomo, nie to co narod polski, ktory pod kazdym wzgledem jest wspanialy, a przede wszystkim slynie z dobrego wychowania ludzi, ktorzy milionami emigruja do innych krajow i narzekaja na wszystko i wszystkich i wyzywaja tych, ktorzy dali im dom, prace i zasilki! od uuposledzonych.....

            "Tymbardziej, ze mlodsza ma 12 spoznien, a starsza ani jednego, w brama wchodza razem"

            A nie pytalas mlodszej, co porabia na odcinku brama-klasa?





            • steph13 Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 05.06.15, 13:10
              ilonka45 napisała:

              > No wiadomo, nie to co narod polski, ktory pod kazdym wzgledem jest wspanialy, a
              > przede wszystkim slynie z dobrego wychowania ludzi, ktorzy milionami emigruja
              > do innych krajow i narzekaja na wszystko i wszystkich i wyzywaja tych, ktorzy d
              > ali im dom, prace i zasilki! od uuposledzonych.....

              Bravo ilonka! Nieslychanie wkurza mnie to wieczne narzekanie, ta domniemana wyzszosc, pretensje o wszystko, I to od ludzi, ktorzy pojawili sie w UK .... DOBROWOLNIE. Po co sie tak meczyc w tym 'uposledzonym' kraju skoro ojczyzna miodem plynaca tylko za mala woda stoi otworem?
    • ingaki Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 04.06.15, 18:40
      Witam, my mieliśmy 3 wesela w tym roku szkolnym. Na każde pisalam listy z prosbami o 4 dni wolnego czw piat pon i wto. Lecielismy w czwartek wracaliśmy we wtorek plus kopia zaproszenia. Trzy razy dostaliśmy pozytywna odpowiedz i zeolnienie w tych dniach.
      --
      jest jak jest, nie jak powinno być..
      • kasia25251 Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 05.06.15, 11:53
        W reception ?To przeciez nie wiezienie .Spokojnie nadrobisz z dzieckiem te 2 tyg albo i wiecej niz jest w programie niech widza ze rodzic tez potrafi uczyć własne dziecko.Najwyzej zapłacisz karę.Z rodzina dziecko tez powinno sie spotykać.Nie dajmy sie zwariować.
          • steph13 Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 05.06.15, 12:53
            illegal, naprawde az tyle to kosztuje? Jeli tak, to rzeczywiscie za glupote slono sie jednak placi. Ciekawe, jak bardzo te male dzieci pragna byc na weselach roznych pociotek zamiast spedzac czas z rowiesnikami w szkole. Ale ich sie zapewne nikt nie pyta o zdanie.
            • illegal.alien Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 05.06.15, 14:32
              To chyba zalezy gdzie - widzialam takie kwoty od dnia, a nawet od 'sesji' (!), czyli wychodzilo do 240 funtow dziennie.
              Tak czy siak - uwazam, ze pieniadze sa tu kwestia drugorzedna.
              O ile nie jestem wyznawczynia zasady, ze dziecko musi sie zawsze stosowac do zasad i grzecznie wszystkich sluchac, tak uwazam, ze zwalnianie dziecka na dwa tygodnie ze szkoly, zeby poleciec na wakacje jest niepedagogiczne. Sama od wrzesnia bede miala dokladnie ten problem i trudno - najwyzej nie bedziemy jezdzic tak czesto jak do tej pory, albo kierunek odwiedzin sie odwroci i to rodzina bedzie latac do nas.
              --
              M. - grudzień 2010
              M. - marzec 2014
              • lucasa Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 05.06.15, 14:46
                Tez uwazam, ze zwalnianie na 2 tyg jest niepedagogiczne :). Na tyle nawet ja bym sie nie zdobyla. Natomiast 1 tydzien bym brala pod uwage. Trudno. Jakos :) mialabym nadzieje, ze jeden tydzien nie zdemoralizuje mi kilkunastu lat wychowania dzieci...

                I wlasnie (nawet w tym watku) komentarze na "nie" sa od osob, ktore maja sytuacje "najwyzej nie bedziemy jezdzic tak czesto jak do tej pory". Mysle, ze osoby ktore jada na wakacje we wrzesniu jada dlatego, bo pojada albo we wrzesniu albo wcale. A nie jest to opcja, ze jezdzili do tej pory 3 razy w roku na drogie wakacje i 1 na narty a teraz jak dzieci sa w szkole to sobie pojada dwa razy na mniej wypasione. My w tym roku grzecznie jedzimy w sierpniu (bo jeszcze nas stac). Ale z ciekawosci spojrzalam na ceny we wrzesniu. Nie przesadzam - cena za pobyt tam byla 4 razy nizsza....

                to jak rodzina do Was przyleci to beda to wakacje dla Ciebie i dzieci? :)
                • illegal.alien Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 05.06.15, 15:39
                  Moi rodzice do nas przyjezdzaja najczesciej na weekend/przedluzony weekend, wiec nie sa to wakacje jako takie, ale zawsze jakas atrakcja :)
                  Od wrzesnia corka bedzie w szkole, to rodzice moga syna miec na caly dzien, a corka zamiast do opiekunki bedzie mogla spedzic czas z nimi od 15.
                  Do tego mama sie zadeklarowala, ze przyleci na pierwsza przerwe srodsemestralna.
                  My jezdzimy ostatnio do Polski dwa razy w roku, do tej pory jezdzilismy kiedy nam pasowalo. Jak sie zacznie szkola, to zobaczymy jak bedzie - na wszystko urlopu nie starczy ;)
                  Do tego mamy tez rodzine w Afryce, ktora trzeba odwiedzic, wiec latwo nie bedzie :) ale mysle, ze bedziemy robic wszystko, zeby jednak miescic sie w szkolnych ramach.
                  --
                  M. - grudzień 2010
                  M. - marzec 2014
                  • sueellen Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 05.06.15, 23:15
                    My w ogóle nie jeździemy na klasyczne wakacje typu hotelbasen+plaża bo:
                    - cały urlop schodzi nam na wyjazdy do jednych albo drugich dziadków
                    - jak już całą rodziną udamy się w podróż 2-3 razy w roku, nie zostaje kasy na wakacje w kurortach. Będziemy jeździć gdy dzieciaki podrosną albo dziadkowie umrą. W tej chwili rodzina wazniejsza.
          • steph13 Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 05.06.15, 13:17
            Dokladnie. Pojecie dyscypliny, podporzadkowania sie przepisom czy zwyczajom wydaje sie nie zgadzac z polska mentalnoscia niektorych mam. Dziecko, ktore ukonczylo 5 lat obowiazuje szkolnictwo I wszelkie imprezy rodzinne powinny byc planowane biorac ten fakt pod uwage.
        • yumemi Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 05.06.15, 13:28
          Pewnie niech każdy bierze dzieci ze szkoły kiedy chce, tydzien, dwa, trzy - jakie to ma znaczenie niech dzieci wiedza ze obowiązek i odpowiedzialnośc za edukacje to sprawa małej wagi - my rowniez bierzmy wolne z pracy bez uprzedniego uzgodnienia - niech sie dzieci uczą od mamy i taty jak olewać i domagać sie szczególnych praw niż inni :-))
          --
          -----------------------------------------
          • project-365 Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 05.06.15, 14:48
            Matko kochana..., kiedy tu nie zajrzę, to kipi... Ludzie dlaczego jesteście tacy wredni...? Skąd w was tyle frustracji i złośliwości. Szydzicie z matek, które nadmiernie troszczą się o dzieci, a spojrzałyście na siebie, jak wy się zachowujecie? Jak wściekłe suki ujadacie na wszystko co polskie... Jak tak nienawidzicie Polski i polaków, co robicie na polskim forum, idziecie na angielskie, tam was na 100% wyczekują...
            Wszyscy muszą żyć tak jak wy, jak ty steph. Wypowiadasz się jakbyś nigdy nie złamała żadnej zasady.
            Rodziców którzy uczą swoje dzieci w domu należałoby więc pozbawić praw rodzicielskich?

            • kasia25251 Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 05.06.15, 15:48
              Nie mozna uczyć dzieci takiej ślepejojalnosci wobec instytucj nadrzędnych , wobec pracodawcy jestesmy zobligowani kodeksem pracy lub kontraktem i nawet 1 dzien nieobecności nieusprawiedliwionej kończy sie zwolnieniem a dłuższe urlopy zaburzają całkowicie prace w sytuacji posiadania pracownikow"na styk".Tego sie szybko dzieci naucza.A od małego robienie z dzieci niewolników niczego ich nie nauczy ,one maja posiąść wiedzę.Lojalność wobec pracodawcy nie przekłada sie vice versa.Nawt najbardziej lojalnego sie zwolni jak tylko bedzie potrzeba.Prosze spytać w szkole jakie bedą konsekwencje i samodzielnie ustalić bilans zysków i strat.
              • kasia25251 Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 05.06.15, 16:24
                Ale tak naprawdę mozna przeciez pojechac na wesele na 2 dni a potem na urlop na 2 tyg bo kara i wysiłek włożony w nadrabianie moze nie byc wart dodatkowego biletu.A poza tym trzeba sie dostosowac do kraju w którym sie żyje. W Japonii niemowlaki sa noszone z gołymi nożkami a temp w mieszkaniach w zimę nie przekracza 10 st dzieci siedzą w szkole do 20 ale zawsze z powodu jakiejkolwiek choroby rodzic moze dziecko zwolnić , na rodzicu ciazy odpowiedzialność za nadrobienie zaległości nie na nauczycielu.W Polsce tez niektórzy cudzoziemcy rodzice sie burza ale nikt z ich powodu zasad panujących w szkole nie zmieni , maja zabierać chore dzieci i juz.
                • kasia25251 Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 05.06.15, 16:38
                  A propos wózków inwalidzkich wtrącę 3 grosze , kolezanka w innym anglojezycznym kraju - Kanadzie,miała chore dziecko ktore w Pl byłoby rehabilitowane, ostatecznie cjodziloby do szkoły w jakimś uzdrowisku przechodząc rozne operacje i moze miałoby szanse chodzic na własnych nogach, a tam wózek, piękne zdjecia na wózeczku zeby go polubiło i juz . Po prostu dobra rehabilitacja jest droższa niz wózek.
                    • najma78 Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 05.06.15, 17:57
                      ilonka45 napisała:

                      > No tak w Polce byloby rehabilitowane a w Kanadzie nie? Skad ta pewnosc, masz ko
                      > gos bliskiego wymagajacego rehabilitacji?

                      W Polsce rehabilitacja to swietny biznes. Rehabilituje sie na wszelki wypadek, aby dmuchac na zimne wmawiajac rodzicom ze to konieczne i ze to zdziala cuda. Nfz ma limity a wiec osoba rehabolitujaca powie rodzicowi ze dwie sesje w tyg to za malo, ze cztery albo piec daloby wiecej wiec rodzic pyta czy ile to kosztuje i tak to sie zaczyna a potem kreci.
                      Fizjoterapia jest pomocna i dziala ale nie we wszystkich przypadkach/chorobach. Czasem nie jest potrzebna bo niektore problemy ustapia np z rozwojem.
                • yumemi Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 05.06.15, 18:05
                  Kasiu a gdzie w Japonii konkretnie mieszkałas bo ja ani rusz nie pamietam stamtąd tego wracania do domu o 20? :-)) Plus to wlasnie w Japonii szacunek dla naucxcieli jest tak duży ze nikt by nawet nie pomyślał aby zabrac dziecko ze szkoły na urlop :-))
                  No i nie przegrzewaja to fakt :-)
                  --
                  -----------------------------------------
              • najma78 Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 05.06.15, 16:44
                kasia25251 napisała:

                >Prosze spytać w szkole jakie bedą konsekwencje i samodzielnie ustalić bilans zysków i strat.

                :-D:-D:-D
                Nie trzeba pytac w szkole bo kazdy rodzic ktory ma dzieci w szkole jest poinformowany o tym ze zabieranie dzieci w czasie lekcji na wakacje jest nielegalne. Nie trzeba chyba tlumaczyc co oznacza to slowo? Dzieci ucza sie w szkole, to nauczyciele sa odpowoedzialni za postepy, edukac je dlatego tak istotne jest aby frekwencje mialy mozliwie jak najwyzsza bo trudno uczyc kogos kogo nie ma. Homeschooling oznacza ze odpowiedzialnosc za edukacje spada na rodzica to on decyduje jak i kiedy bedzie uczyc.
                  • najma78 Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 05.06.15, 17:37
                    lucasa napisała:

                    > Najma nie masz racji - trzeba pytac. U nas w miejscowosci sa szkoly gdzie bez r
                    > ozwazania jaka to okazja mowia nie. A sa tez i szkoly, ze iles dni usprawiedliw
                    > iaja. Normalnie wypelnia sie podanie o np wyjazd zimowy do rodziny p

                    A jak usprawiedliwiaja? Pracuje w szkole ponad 5 lat i mialam okazje doswiadczyc pracy w attendance team, wiec takie wyjazdy sa marked as 'unauthorised', tyle ze szkola jest powiadomiona. Zadna szkola w moim miescie (a to duze miasto a nie miescina) nie da pozwolenia, nie usprawiedliwi bo nie maja prawa. W miescie obok (wiekszym) jest jeszcze gorzej bo tam sa kary finansowe, w moim miescie na razie tylko ostrzezenia. Tak wiec to ze nic sie nie dzieje gdy dziecko z frekwencja 98-100% wyjedzie na tydzien nie oznacza ze szkola to usprawiedliwila.
              • yumemi Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 05.06.15, 18:01
                Pewnie Kasiu - duzo lepiej sprawdza sie polskie 'państwowe czyli niczyje' prawda?
                Lojalność przede wszystkim w przypadku szkoły dotyczy ludzi - nauczycieli ktorzy pozniej musza zbierać konsekwencje nieobecności, innych dzieci (widza ze inne dziecko sobie znika na urlop) i własnego dziecka ktore sie uczy ze szkole mozna olac.
                I tyle :-)

                Proponuje wybrać homeschooling jesli komus system nie pasuje.
                --
                -----------------------------------------
                • almamag Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 05.06.15, 18:17
                  yumemi to juz nawet nie jest smieszne,
                  przed ostatnimi reformami szkola miala prawo pozwolic dziecku na tydzien wolnego w ciagu roku pod warunkiem tego, ze postep w nauce byl w oczekiwanych ramach a dziecko nie mialo calej masy nieobecnosci

                  od tygodnia czy dwoch nieobcnosci w szkole, edukacja zadnego przecietnie zdolnego dziecka nie ucierpi, wykluczenie z mozliwosci wyjazdu na wakacje z powodow finansowych, czy brak mozliwosci brania udzialu w uroczystosciach rodzinnych bedzie mialo o wiele powazniejsze konsekwencje

                  wyniki badan na ktore powoluja sie zwolennicy 100 % obecnosci o wplywie tejze na wyniki w szkole dotyczyly dzieci, ktore mialy ogromne ilosci nieobecnosci (40-50% i wiecej) i pochodzily glowenie z kiepskiego srodowiska, w ktorym edukacja nigdy nie byla wartoscia
                  NIE MA ZADNYCH DOWODOW na to, ze dziecko, ktore jest zaangazowane i uczy sie dobrze w jakikolwiek sposob ucierpi edukacyjnie

                  twierdzenie, ze jezeli ciezko pracujacy rodzic zabiera dziecko na jedyne wakacje w ciagu roku szkolnego poza wakacjami, bo na takie jedynie go stac to od razu jest nielojalny wobec nauzycieli, nie ceni educkacji itp. jest aroganckie i zwyczajnie glupie, i za mocno jak dla mnie traci postawa stereotypowego "pracodawcy - wyzyskiwacza" z zerowa wrazliwoscia spoleczna, no ale Ty w koncu jestes ich pierwszym adwokatem, wiec w sumie Twoje wypoiedzi nie dziwia
                  • kasia25251 Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 05.06.15, 19:28
                    Bardzo rozsądne stanowisko , co moze stracić dziecko przez 2 tyg w reception?Czesto nie jest jeszcze świadome poczucia obowiązku, to przyjdzie w poźniejszych klasach,samo wtedy moze nie chcieć opuścić szkoły .Lecz jak rodzic ma powiedziane ze to jest NIELEGALNE to pewnie nie zabierze .
                    To jest zrzucanie odpowiedzialności na szkole za cała edukacje , a edukacja to jest odpowiedzialność rodziców i samego dziecka- za swoją naukę.
                    • steph13 Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 05.06.15, 19:40
                      kasia25251 napisała:


                      > To jest zrzucanie odpowiedzialności na szkole za cała edukacje , a edukacja to
                      > jest odpowiedzialność rodziców i samego dziecka- za swoją naukę.

                      Calkowity nonsens. Czy to w ramach odpowiedzialnosci za edukacje, dzieci musza koniecznie jechac na slub? Bo tak duzo sie tam naucza, ze szkola moze sie schowac?
                      Albo wakacje w trakcie roku szkolnego bo jest taniej? Wyjazdy nie sa opowiazkowe I jak kogos nie stac to zwyczajnie nie jezdzi.
                      Tzn OK byloby wyrwac sie z pracy kilka godzni wczesniej bo zaczely sie wyprzedaze? Albo opuscic biuro w poludnie bo akurat slonce swieci I wolisz byc gdzieindziej? Fajna mentalnosc, skrupulatnie przekazywana dzieciom. You couldn't make it up.
                        • almamag Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 05.06.15, 21:02
                          najma dobrze, ze obecnosci sa monitorowane, wtedy jesli dzieje sie cos zlego mozna szybko takie sytuacje wylapac

                          natomiast kompletny zakaz zabierania dzieci ze szkoly, nie ma zadnych podstaw poza konserwatywna ideologia i uderza najbardziej w gorzej sytuowane rodziny, ktore wczesniej mogly zabrac dzieci na JEDNE TYGODNIOWE wakacje w ciagu roku,a teraz nie beda mogly wcale; to bylo duzo rozsadniejsze wyjscie i wyniki dzieci nie byly gorsze
                          poza tym dni przeznaczoncyh na trening nauczycieli, w ktorych rodzice musza zorganizowac opieke (i nikt ich nie pyta czy maja wtedy urlop) jest w roku wiecej, i nikt nie twierdzi, ze edukacja dzieci ucierpi (a przeciez mogliby szkolic sie kiedy dzieci sa na wakacjach)
                          • najma78 Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 05.06.15, 22:17
                            almamag napisała:


                            > natomiast kompletny zakaz zabierania dzieci ze szkoly, nie ma zadnych podstaw p
                            > oza konserwatywna ideologia i uderza najbardziej w gorzej sytuowane rodziny, kt
                            > ore wczesniej mogly zabrac dzieci na JEDNE TYGODNIOWE wakacje w ciagu roku,a te
                            > raz nie beda mogly wcale; to bylo duzo rozsadniejsze wyjscie i wyniki dzieci ni
                            > e byly gorsze

                            alez moga, lokalnie np wyjazd na camping. O wiele taniej, nie placi sie za all inclusive ani przelot a mozna pozwiedzac wlasny kraj, zobaczyc ciekawe miejsca, spotkac interesujacych ludzi tolepsze niz hotelowy basen i plaze (o ile blisko) w Hiszpani. Raz w roku tydzien wakacji w hiszpanskim resort, jedziac English breakfast, noodles i kurczaka oraz fish and chips nie slyszac slowa po hiszlansku. I tyle.

                            > poza tym dni przeznaczoncyh na trening nauczycieli, w ktorych rodzice musza zor
                            > ganizowac opieke (i nikt ich nie pyta czy maja wtedy urlop) jest w roku wiecej,
                            > i nikt nie twierdzi, ze edukacja dzieci ucierpi (a przeciez mogliby szkolic si
                            > e kiedy dzieci sa na wakacjach)

                            jest ich wiecej niz 5 dni? W szkole moich dzieci sa dwa dni, reszte training maja w ciagu roku szkolnego wtedy gdy uczniowie sa w szkole. W szkole w ktorej pracuje jest jeden, na poczatku wrzesnia, kiedys byly dwa.

                            • almamag Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 08.06.15, 15:45
                              najma jak Ty wszysto czarno-bialo widzisz, i dla mnie w tym jest problem
                              jak latwo wydajesz Ty (i jeszcz kilka innych osob w tym watku) sady na temat motywacji innych, zawsze zainteresowanych prosta niewyszukana rozrywka, i z pewnoscia nie traktujacych edukacji powaznie, jak latwo przychodzi Ci pouczanie innych co do tego gdzie i jak maja spedzac czas z wlasna rodzina


                              przedstaw mi DOWODY na to, ze wyniki nauki dziecka i calej klasy ucierpia na tym, ze dzieci RAZ w roku opuszcza tydzien szkoly i wtedy mozemy rozmawiac
                              wczesniejsze zasady dzialaly dobrze, praca szkoly nie byla zdezorganizowana,
                              zmiany byly czysto ideologiczne


                              a tak na marginesie, we wszystkich szkolach mojego dziecka co roku bylo od 5 do 8 dni na szkolenia nauczycieli

                              i oczywiscie tyzien nieobecnosci dziecka na pewno zderorganizuje prace nauczycieli, sama do szkoly i chodzilam i w niej pracowalam i nigdy nie sprawialo to nikomu problemu


                              karanie wszystkich na zapas i po
                              • najma78 Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 08.06.15, 19:18
                                almamag napisała:

                                > najma jak Ty wszysto czarno-bialo widzisz, i dla mnie w tym jest problem
                                > jak latwo wydajesz Ty (i jeszcz kilka innych osob w tym watku) sady na temat mo
                                > tywacji innych, zawsze zainteresowanych prosta niewyszukana rozrywka,

                                Te moje latwe jak to okreslasz sady maja silne poparcie w zyciu i mozna zaklinac rzeczywistosc jak ty robisz i dorabiac teorie o niezwyklych benefitach dla dzieci plynacych z tygodniowego pluskania sie w basenie w hotelu w Hiszpani akurat w czasie zajec szkolnych. Wiedze ze ty bardzo lubisz podpierac sie badaniami, ale watpie czy ktos takie robi, wiadomo dlaczego.

                                > przedstaw mi DOWODY na to, ze wyniki nauki dziecka i calej klasy ucierpia na ty
                                > m, ze dzieci RAZ w roku opuszcza tydzien szkoly

                                Ah te 'dowody'. Naprawde w ciagu 13 tygodni wakacji nie da sie rodzinnie wyjechac na tydzien?

                                > i oczywiscie tyzien nieobecnosci dziecka na pewno zderorganizuje prace nauczyci
                                > eli, sama do szkoly i chodzilam i w niej pracowalam i nigdy nie sprawialo to ni
                                > komu problemu

                                Nie chodzi o jedno dziecko, takich dzieci znajdzie sie duzo. Zasada jest prosta, skoro jedno moze to cala reszta tez, no bo czemu nie.
                                Powtarzam, jest 13tygodni wakacji w czym wiec problem?
                                • almamag Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 09.06.15, 12:41
                                  no i tu sie konczy sens jakiekolwiek rozmowy z Toba,
                                  Twoje osady oczywiscie wynikaja z doswiadczenia, a moje zapewne z "zaklinania rzeczywistosci" [ironia- nie zaproszenie do dyskusji]

                                  tak sie sklada, ze moje opinie oparte sa na rzetelnych dowodach i pracy z roznymi rodzinami i instytucjami, polecam chocby google scholar i badania nad social exclusion, development of identity etc., oraz przeyjzenie sie pracy grup, ktorych celem jest rozbudzanie w dzieciach ambicji akademickich
                                  poprosilam Cie kilka razy o to, zebys wskazala konkretne zrodlo pokazujace negatywne skutki tygodniowej nieobecnosci, jak do tej pory nie zobaczylam niczego poza osadami z bardzo wyzszosciowej pozycji, podwazaniem kompetencji i zdolnosci do oceny sytuacji rozmowcy, ktory ma inna opinie od Ciebie


                                  wlasnie takie nastwienie jest najwiekszym problemem w edukacji
                                  • najma78 Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 09.06.15, 16:47
                                    almamag napisała:


                                    > poprosilam Cie kilka razy o to, zebys wskazala konkretne zrodlo pokazujace nega
                                    > tywne skutki tygodniowej nieobecnosci, jak do tej pory nie zobaczylam niczego p
                                    > oza osadami z bardzo wyzszosciowej pozycji,

                                    Ja tez zadalam ci pytanie dlaczego nie mozna zaplanowac tygodniowego wyjazdu w ciagu 13 tygodni wakacji szkolnych? Tez nie dostalam odpowiedzi.
                                    Jak widac zdecydowano jednak o zmianie zasad i stanowczemu nie dla wakacji w czasie zajec szkolnych, pewnie ci ktorzy o tym zdecydowali nie sa swiadomi tego ogromnego 'pozytywnego' wplywu takich wyjazdow na rozwoj dzieci, wzrost aspiracji itp. ;)
                                    • almamag Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 09.06.15, 17:29
                                      przeczytaj jeszcze raz ze zrozumieniem, to na jakiej podstawie zmieniono zasady
                                      nie bylo tez zadnych dowodow na to, ze poprzedni system zle dzialal
                                      odpowiedzialam juz kilka razy (i inne osoby tez) dlaczego nie zawsze i nie dla kazdego wyjazd jest mozliwy w ciagu tych 13 tygodni
                                      • najma78 Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 09.06.15, 18:48
                                        almamag napisała:

                                        > przeczytaj jeszcze raz ze zrozumieniem, to na jakiej podstawie zmieniono zasady
                                        > nie bylo tez zadnych dowodow na to, ze poprzedni system zle dzialal

                                        W poprzednim systemie zgoda na wyjazd byla wydawana wg uznania headteacher, a do frekwencji w szkole podchodzilo sie tak samo jak obecnie. Generalnie system gorzej dzialal bo zasady udzielania urlopu byly niejasne, zalezaly od tego jak sie uwidzialo dyrektorowi. Poza tym furtka do naduzyc byla uchylona z czego zreszta korzystano. Obecny system nie daje takiej mozliwosci ale tez nie karze finasow za 2-3 dni opuszczenia zajec w szkole za wyjazd na pogrzeb dziadka. Dwa miesiace temu znajoma zabrala corke do pl wlasnie na 3 dni aby pozegnac w szpitalu ciezko chorego dziadka (malej pradziadka) szkole powiadomila, poinformowano ja o zasadach, ewentualnych karach itp, jednak powiedziano ze council w takich przypadkach nie czepia sie i ma sie skupic na podrozy i nie martwic. Na wakacje na Mojorke pojechali w trakcie wakacji szkolnych. Dla mnie prawidlowe podejscie.

                                        > odpowiedzialam juz kilka razy (i inne osoby tez) dlaczego nie zawsze i nie dla kazdego wyjazd jest mozliwy w ciagu tych 13 tygodni

                                        Jak na razie w tej dyskusji nie przytoczono zadnych sensownych argumentow na poparcie twojego zdania. W ciagu 13 tygodni wakacji szkolnych mozna zaplanowac wyjazd rodzinny, w tym czasie zapewne znajdzie sie jeden tydzien w ktorym obije rodzicow dostanie wakacje. Przypadki kiedy jest to niemozliwe sa ekstremalne. Co do finasow to rodziny o bardzo niskich dochodach nie zabiora dzieci na zadne wakacje i tak naprawde to tym nalezaloby sie martwic, bo to jeden z czynnikow negatywnie wplywajacych na rozwoj dzieci. Tych czynnikow zreszta jest wiecej, ale to temat na byc moze inna dyskusje. Rodziny ktorych stac na tygodniowy wyjazd za granice zabierajac dzieci podczas zajec w szkole zaplaca o 20-30% mniej ale nie beda zwiedzac Coloseum ani chodzic szlakami Aztekow czy Inkow tylko beda spedzac czas przy hotelowym basenie. Takie sa fakty, a ty mam wrazenie zyjesz w innej bajce. Rodziny srednio sytuowane ktore faktycznie chca spedzic czas razem wybiora tansze, lokalne opcje w czasie wakacji szkolnych. Naprawde nie ma przymusu wyjezdzania do Hiszpani (tak, uczepilam sie tego kraju ale to najczestsze destination). W przypadku rodzin np z Polski tez nie ma koniecznosci wyjazdow akurat w tarkcie gdy sa zajecia w szkole, a wesele trwajace dwa tygodnie czy nawet tydzien to przesada.
                                        Napisalam to juz wczesniej, alw powtorze, takie wyjazdy nie sa pojedyncze, jesli zrobi sie wyjatek dla jednego czy kilku bedzie chcialo korzystac duzo wiecej i trudno sie dziwic. Trudno byloby stworzyc sprawiedliwe kryteria po ktrych spelnieniu zgoda zostalaby wydana. Nalezaloby weryfikowac czy faktycznie rodzice ktorzy uzasadniaja prosbe o extra wakacje nie moga otrzymac wspolnie urlopu w zadnym z 13 tygodni szkolnych wakacji. Opracowanie progow finasowych ktore uprawnialyby do extra wakacji w tanszych ofertach, za tym idzie wglad szkoly w dochody rodzicow, przedstwianie dowodow potwierdzajacych wyiazdy itp. Bo na gebe to za malo, na gebe to kazdy moze i kazdemu sie bedzie nalezalo.
                                        • almamag Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 10.06.15, 15:22
                                          "Takie sa fakty, a ty mam wrazenie zyjesz w innej bajce."

                                          Twoje doswiadczenia i obserwacje to "fakty", doswiadczenia i obserwacje, ktore sie z Twoimi nie "faktami" nie zgadzaja to bajka. Bardzo dojrzala postawa gwarantujaca rzeczowa dyskusje.
                                          Ja w tym miejscu podziekuje.
                    • kasia25251 Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 05.06.15, 19:40
                      Intencja na pewno jest dobra , skoro sa takie dzieci ktore maja 40-50% nieobecności to zagrozić karami równo wszystkim jest najbardziej demokratycznie.Wtedy wszyscy musza chodzic, nieważne jak sie uczą.Przeciez zawsze bedzie grupa ktora tej edukacji dalej nie pociagnie.Ale często dxiecko zdolne ktore ma sytuacje rodzinna ktora wymaga wyjazdu traktowane jest jak ostatni leser a rodzice jak przestępcy.Mysle ze w szkolach z rozsądna dyrekcja takie przypadki rozpatrywane sa indywidualnie,chociaż to pewnie dotyczy prywatnych szkol.
                      • steph13 Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 05.06.15, 20:02
                        kasia25251 napisała:

                        > Intencja na pewno jest dobra , skoro sa takie dzieci ktore maja 40-50% nieobecn
                        > ości to zagrozić karami równo wszystkim jest najbardziej demokratycznie.Wtedy w
                        > szyscy musza chodzic, nieważne jak sie uczą.Przeciez zawsze bedzie grupa ktora
                        > tej edukacji dalej nie pociagnie.

                        Ale to pozniej bedzie ta grupa, ktora spedzi zycie na zasilkach bo beda niezatrudnialni. Przez nacisk na rodzicow, szkoly usiluja wymusic troche dyscypliny I stwarzaja przymus trzymania sie przepisow.

                        Ale często dxiecko zdolne ktore ma sytuacje rodzinna ktora wymaga wyjazdu traktowane jest jak ostatni leser a rodzice jak przestępcy.Mysle ze w szkolach z rozsądna dyrekcja takie przypadki rozpatrywane sa indywidualnie,chociaż to pewnie dotyczy prywatnych szkol.

                        To chyba kwestia pojecia, jakie sytuacje wymagaja koniecznie wyjazdu dzieci.

                        W prywatnej szkole takich przepisow nie bylo za moich czasow, chociaz moglo sie obecnie zmnienic. Roznica polega na tym, ze rodzice slono placa za kazdy dzien szkolny wiec doceniaja jego wartosc. Raz musialam, sorry, 'chcialam' zabrac dzieci na 3 dni na pogrzeb dziadka w US, tylko dlatego, ze odbywal sie na Arlington ze spora pompa I bylo to duzym i niepowtarzalnym przezycem dla dziewczyn. Naturalnie szkole powiadomilam I chociaz mialoby to finansowy sens, nie przedluzylam wyjazdu na dluzszy urlop za oceanem 'przy okazji.'
                        • almamag Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 05.06.15, 20:50
                          Ale to pozniej bedzie ta grupa, ktora spedzi zycie na zasilkach bo beda niezatr
                          > udnialni.

                          steph zapedzialas sie i to daleko, tak ograniczonego widzenia swiata juz dawno nie widzialam,
                          jest milion sytuacji rodzinnych i zyciowych, sa rodzice ktorzy pracujac w niektorych branzach nigdy urlopu w czasie przerw szkolnych nie dostana, sa rodzice ktorzy korzystaja z kazdej szansy zeby edukacje dziecka poszerzac, czasami kosztem kilku dni w szkole

                          kontak z rodzina i bliskimi przyjaciolmi roziwja emocjonalnie, a branie udzialu w uroczystosciach rodzinnych buuje poczucie tozsamosci i przynaleznosci
                          podroze sa edukacyjne, pozwalaja wychowac otwartego na swiat, odwaznego mlodego czlowieka

                          ale oczywiscie kazda z tych cech bedzie nie po drodze jasnie pani, ktrorej sluzaca zawsze i bez wzgledu na sytuacje musi podac kawe punkt 8.00, moze nawet urodzic pojdzie w sobote po poludniu w ciagu dwoch godzin kiedy ma wychodne, ale oczywiscie ani minuty wczesniej i po dwoch godzinach stawi sie karnie na dalsza sluzbe

                          brak szacunku, empatii, arogancja i przekonanie o wlasnej wyzszosci, na jeden wieczor wystarczy
                          • najma78 Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 05.06.15, 21:01
                            Almamag, zastanawiam sie o co ci chodzi? Naprawde uwazasz ze rodzice powinni lamac prawo i zabierac na wakacje dzieci kiedy im sie podoba i na jak dlugo im sie podoba? Edukacja jest obowiazkowa, dluzasza nieobecnosc np 2 tyg moze nie spowoduje katastrofy ale jednak to spora nieobecnosc i juz calkiem niezla wyrwa. Nie kazde dziecko wszystko nadrobi, spotykam dzieci ktore sporo traca co widac. Nie mowie o tygodniu raz w roku akademickim o ile uczen ma 98-100% i robi swietny progress, ale czestrze i dluzsze wyjazdy wplywaja negatywnie. Przeciez od wyjazdow sa wakacje, ten czas wlasnie po to jest. Dlaczego wlasciawie rodzice maja te zasady lamac? I nie ludzmy sie, wyjazd i lezenie plackiem przy basenie ksztalcace nie jest.
                            • almamag Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 05.06.15, 21:12
                              najma ja uwazam, ze nowe zasady sa nie fair, i lamia zasady wspolzycia spolecznego, uderzajac niewspolmiernie w mniej zamozna czesc spoleczenstwa, do tego zaostrzenie zasad nie ma zadnego uzasadnienia naukowego

                              nie rozumiem na jakiej podstawie zakladasz, ze wszyscy, czy wiekszosc rodzicow nie organizuje wyjazdow zeby byly ksztalcace dla dzieci?
                              a tak na marginesie, nawet lezenie plackiem nad basenem moze byc edukacyjne, przez sama zmiane srodowiska, poznawanie nowego srodowiska rozwija mozg (to akurat jest podparte naukowo)

                              a co do tego o co mi chodzi, wyciaganie wnisokow na temat stosunku rodzicow do edukacji, ocenianie ich charakteru czy wyrokowanie o przyszlosci ich dzieci w bardzo mocnych slowach, na podtawie tego, ze czasami chcieliby zabrac dzieci na wakacje, czy dzielic wazne momenty w zyciu rodziny budzi moj silny sprzeciw

                              ktos chyba zapomnial o szacunku dla diversity and equality
                              • najma78 Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 05.06.15, 21:50
                                Almamag czyli wg ciebie skoro rodzice maja ochote to niech zamiast 13 tyg wakacji zrobia dzieciom np 20? Przychodzenie na czas do szkoly tez jest ograniczeniem, w koncu nalezy klasc sie spac kiedy sie chce i wstawac o ktorej sie chce wiec jesli akurat pospi sie dluzej i spozni na zajecia w szkole (czy gdziekolwiek) to ok. W koncu mozna sie tez spozniac bo akurat jest wyprzedaz a w koncu wszystko jest edukacyjne i rozwijajace (wg ciebie).
                                Dla tych ktorzy chca freedom jest homeschooling. Mozna wiec wtedy tanio podrozowac bez ograniczen.
                              • yumemi Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 05.06.15, 23:31
                                Almamag, to teraz wyobraz sobie ze kazdy rodzic ma takie podejscie jak Twoje i na luzie bierze dziecko na 1-2 tygodnie ze szkoly. Wyobraz sobie jakie to fajne nauczanie i ogolnie zycie w klasie by bylo:)) Masakra.
                                No ale wlasnie tutaj pokutuje skrajny indywidualizm i brak poczucia odpowiedzialnosci za grupe. Dlatego zawsze beda rodzice ktorzy to beda mieli w nosie. Gorzej jesli dziecko przejmie nastawienie rodzicow i tak jak syn znajomych wypomni im to i przestanie chodzic do szkoly w wieku 15 lat. Bo skoro nie ma az takiego znaczenia.
                                Poznawac nowe srodowsko mozna przez pozostale 13 tygodni w roku. Naprawde, bez przesady...

                                --
                                -----------------------------------------
                                • najma78 Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 05.06.15, 23:40
                                  yumemi napisała:


                                  > Poznawac nowe srodowsko mozna przez pozostale 13 tygodni w roku. Naprawde, bez przesady...

                                  W tej dyskusji na ponad 100 postow jeszcze nikt nie przedstawil argumentow ktore by uzasadniy robienie dodatkowych tygodni wakacji wg uznania rodzicow. Nie rozumiem dlaczego dla almamag 13 tygodni school holidays w ronych porach roku jest niezadawalajce?
                            • almamag Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 05.06.15, 21:15
                              no i jeszcze jedno,

                              najma powiedz mi gdzie konkretnie napisalam, ze "rodzice powinni lamac prawo i zabierac na wakacje dzieci kiedy im sie podoba i na jak dlugo im sie podoba?"

                              to daleko idace znieksztalcenie tego co napisalam,
                              poprzedni system z JEDNYM TYGODNIEM W ROKU byl w moim odczuciu duzo bardziej sprawiedliwy

                              • najma78 Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 05.06.15, 21:55
                                almamag napisała:

                                > to daleko idace znieksztalcenie tego co napisalam,
                                > poprzedni system z JEDNYM TYGODNIEM W ROKU byl w moim odczuciu duzo bardziej sp
                                > rawiedliwy
                                >
                                A co zmieni jeden tydzien skoro ktos potrzebuje np 2,3,4 czy wiecej bo wtedy bedzie go stac na wakacje?
                            • sueellen Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 05.06.15, 23:09
                              Przeciez od w
                              > yjazdow sa wakacje, ten czas wlasnie po to jest. Dlaczego wlasciawie rodzice ma
                              > ja te zasady lamac? I nie ludzmy sie, wyjazd i lezenie plackiem przy basenie ks
                              > ztalcace nie jest.

                              Jesli chodzi o starsze dzieci, to się zgodzę. Ale starsze dziecko można juz na wakacje wysłać samo (np na obóz) i zapewnić mu fajne rozwijające wakacje, większość rodziców ma problem z małymi dziećmi. O ile rozumiem pruski dryl u nastolatka przed egzaminami, tak robienie aftery o tydzien wolnego w reception to jakiś żart.
                          • steph13 Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 05.06.15, 21:22
                            almamag napisała:

                            > Ale to pozniej bedzie ta grupa, ktora spedzi zycie na zasilkach bo beda niezat
                            > r
                            > > udnialni.
                            >
                            > steph zapedzialas sie i to daleko, tak ograniczonego widzenia swiata juz dawno
                            > nie widzialam

                            Naprawde? Dzieci/mlodziez, ktorzy maja frekwencje szkolna rzedu 40/50%, o czym wspominiala moja przedmowczyni, znajduja dobrze platne prace I zyja szczesliwie na wlasny koszt? Gdzie? W bajkach?
                            > jest milion sytuacji rodzinnych i zyciowych, sa rodzice ktorzy pracujac w niekt
                            > orych branzach nigdy urlopu w czasie przerw szkolnych nie dostana,

                            No I straszna tragedia bo dzieci w sierpniu nigdzie nie pojada? To zawsze bylo tutaj charakterystyczne dla working classes, ze przez caly rok zyli na beans on toast I zupach z puszek, ale latem cala familia musowo wyjezdzala na all inclusive holiday do Hiszpanii. Takie juz priorities, ktore nie kazdemu musza pasowac.


                            > kontak z rodzina i bliskimi przyjaciolmi roziwja emocjonalnie, a branie udzialu
                            > w uroczystosciach rodzinnych buuje poczucie tozsamosci i przynaleznosci
                            > podroze sa edukacyjne, pozwalaja wychowac otwartego na swiat, odwaznego mlodego
                            > czlowieka

                            Nie przesadzajmy, sa podroze I podroze. Wizyta u dziadka na polskiej wsi to nie zwiedzanie ruin emporium rzymskiego.
                            >
                            > ale oczywiscie kazda z tych cech bedzie nie po drodze jasnie pani, ktrorej sluz
                            > aca zawsze i bez wzgledu na sytuacje musi podac kawe punkt 8.00, moze nawet uro
                            > dzic pojdzie w sobote po poludniu w ciagu dwoch godzin kiedy ma wychodne, ale o
                            > czywiscie ani minuty wczesniej i po dwoch godzinach stawi sie karnie na dalsza
                            > sluzbe

                            To chyba jakies kompleksy po-komunistyczne ale nie wiem bo sluzby nigdy nie zatrudnialam.
                            >
                            > brak szacunku, empatii, arogancja i przekonanie o wlasnej wyzszosci, na jeden w
                            > ieczor wystarczy

                            Tu chodzi ci o arogancje i wyzszosc rodzicow, ktorzy przedkladaja edukacje dzieci ponad wesela czy plaze?
                            • almamag Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 05.06.15, 21:30
                              steph czytaj ze zrozumieniem,

                              mowimy o dzieciach ktore opuszcza tydzien gora dwa szkoly w calym roku szkolnym
                              40-50% robi roznice, 94% vs 96% juz nie, a to drugie jest w tej chwili penalizowane za to, ze ktos znalazl roznice w tej pierwszej grupie i to jest bardzo nie fair

                              do dalszej czesci Twojej wypowiedzi, sie nie odniose, bo to klasyczne patrzenie z gory na innych i nadmierna generalizacja, i w tym widze arogancje

                            • sueellen Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 05.06.15, 23:01
                              > > w uroczystosciach rodzinnych buuje poczucie tozsamosci i przynaleznosci
                              > > podroze sa edukacyjne, pozwalaja wychowac otwartego na swiat, odwaznego m
                              > lodego
                              > > czlowieka
                              >
                              > Nie przesadzajmy, sa podroze I podroze. Wizyta u dziadka na polskiej wsi to nie
                              > zwiedzanie ruin emporium rzymskiego.

                              A moim zdaniem wizyta u ukochanego dziadka jest 1000 razy wazniejsza niż jakieś tam ruiny. Bo ruiny można sobie zwidzić i za lat dwadzieścia gdy się szkoły pokończy (skoro tyle stoją to jeszcze poczekają). Niestety dziadek tyle czekać nie może. Zwłaszcza dla dzieci wychowywanych w obcym kraju kontakt z rodziną w rodziców jest bezcenny. Zrozumieć to może jednak tylko ten dla kogo rodzina stanowi wysoką wartość.
                              • glasscraft Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 05.06.15, 23:21
                                Ale chyba jest roznica pomiedzy wizyta u dziadka na juz, bo dziadek zachorowal I nie wiadomo, czy bedzie z name za dwa dni, a wizyta u dziadka dwutygodniowa, bo taka akurat mamy fantazje. Oraz chyba jest roznica pomiedzy pierwszym przykladem I jedziemy na slub, ktory jest w sobote, ale przy okazji zrobimy sobie dwa tygodnie wolnego. W pierwszym przypadku mialabym dokladnie gdzies, co szkola mysli o nieobecnosci dzieci I mysle, ze wiekszosc zdrowo myslacych osob tak samo by myslala. W przypadku, kiedy lecimy na slub a potem sobie zostajemy na wakacje - sorka.

                                A w temacie tego, czy kogos stac, czy nie - kiedys bylo tak, ze jak na cos nie bylo stac dzisiaj, to sie czekalo. Dzisiaj czy nas stac, czy nie to trzebs miec na teraz I juz. Najma chyba napisala - jak na Hiszpanie nie stac, to mozna cos w domu zorganizowac I spedzic czas z dziecmi. No chyba, ze urlop sie nie liczy, jak sie do samolotu nie wsiadzie. No i pewnie latwiej zapakowac towarzystwo do basenu albo pod parasolem na plazy, nie trzeba sie meczyc, zeby im cos zaproponowac I boze moj -zaplanowac I samemy sie nameczyc. Bardzo polecam program pt Wartime Farm. Moze jakbysmy sie na tym zastanowili, jak to bylo kiedys kiedy nie mozna bylo tego I tamtego I jakos ludzie dawali sobie rade I cieszyli sie tym, co mieli, to by nie bylo tego "mnie sie nalezy". Argumenty, ze czasy sie zmienily akurat do mnie nie przemowia :-D

                                --
                                Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
                                • sueellen Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 08.06.15, 10:17
                                  Przy dzisiejszych cenach biletów w sezonie wakacyjnym wielu osób po prostu nie stać aby zafundować sobie w roku kilka wyjazdów - pojechać całą rodziną na ślub na weekend, a potem w sezonie wakacyjnym odwiedzić jednych i drugich dziadków i jeszcze pojechac na wakacje. I o to cała afera. Gdyby ceny biletów nie szybowały w kosmos podczas wakacji, rodzice by tak nie kombinowali.
                              • najma78 Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 05.06.15, 23:23
                                sueellen napisała:

                                > A moim zdaniem wizyta u ukochanego dziadka jest 1000 razy wazniejsza niż jakieś
                                > tam ruiny.

                                O ile ten dziadek jest faktycznie ukochany, bo czesto jest dziadkiem tylko, tata mamy albo taty, ktorego sie widzialo kilka razy w zyciu przy okazji wakacji w pl. W przypadku malych dzieci nawet nie beda potrafily skojarzyc dziadka.

                                Zrozumieć to może jednak tylko ten dla kogo rodzina stanowi wysoką wartość.

                                Skoro stanowi taka bezcenna wartosc to nie powinno sie decydowac na mieszkanie daleko od rodziny i widywanie raz w roku przez tydzien albo dwa.
                                  • najma78 Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 08.06.15, 16:57
                                    sueellen napisała:

                                    > > Skoro stanowi taka bezcenna wartosc to nie powinno sie decydowac na miesz
                                    > kanie
                                    > > daleko od rodziny i widywanie raz w roku przez tydzien albo dwa.
                                    >
                                    > Nie chrzań. Są różne sytuacje zyciowe.

                                    To ty nie chrzan. Decydujesz gdzie mieszkasz, na zeslaniu nie jestes. Zdecydowalas zyc z dala od rodziny, w innym kraju, masz dzieci z facetem z jeszcze innego kraju a teraz biadolosz ze bilety drogie w sezonie wakacyjnym itp pierdy. Tak wybralas, takie sa konsekwencje decyzji ktore podjelas. Deal with it.
                                    • steph13 Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 08.06.15, 17:22
                                      najma78 napisała:

                                      > To ty nie chrzan. Decydujesz gdzie mieszkasz, na zeslaniu nie jestes. Zdecydowa
                                      > las zyc z dala od rodziny, w innym kraju, masz dzieci z facetem z jeszcze inneg
                                      > o kraju a teraz biadolosz ze bilety drogie w sezonie wakacyjnym itp pierdy. Tak
                                      > wybralas, takie sa konsekwencje decyzji ktore podjelas. Deal with it.

                                      Najwyrazniej nie kazdy nadaje sie na emigracje. Decydujac sie na zycie w obcym kraju, najblizsza rodzina staja sie partner I dzieci, I wokol nich kreci sie codzienne zycie. Nie znaczy to, ze trzeba zerwac wiezi z rodzina w kraju ale nalezy wypracowac jakies zdrowe i sensowne relacje, jakie pozwola na spokojny I szczesliwy zywot w obranym kraju bez ciaglych konfliktow.
                                      Jesli dla kogos wakacje w Polsce, odwiedzanie rodziny, rodzinne imprezy w kraju stanowia taki olbrzymii priorytet to ta osoba dokonala chyba zlych wyborow. Zgadzam sie z najma.
                                      • sueellen Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 10.06.15, 11:34
                                        Wybacz, ale zrobię jak uznam za stosowne :) I spokojnie, załatwię sprawę bez kosekwencji jakichkolwiek.

                                        Od 8 lat pracuję w jednej z najwkszych korpo na świecie na kierowniczym stanowisku a szefostwo i koledzy jakimś cudem mnie szanują między innymi za konsekwentne omijanie wyściugu szczurów, który narzuca system korporacyjny.

                                        To rodzice mają ostatnie zdanie jeśli chodzi o decyzje dotyczące ich dzieci. Jeśli system im to prawo ogranicza, należy omijać system. W każdym kraju. Mam na myśli sytuacje w których nikomu siękrzywda nie dzieje a korzyści przewyżaszają straty.

                                        Żaden system w żadnym kraju nie będzie za mnie decydował jak mam wychowywać własne dzieci. Ślepe podporządkowanie się systemowi prowadzi do totalitaryzmu, przypomina sektę i na pewno nie służy jednostce ani społeczeństwu. Człowiek to nie maszyna. Oczywiście, nie będę sobie strzelać w stope i nie powiem tego na zebraniu z dyrektorem. Po prostu rozważę bilns zysków i strat i zrobię po swojemu. I tak naprawdę mam w nosie co kto o tym myśli.
                                        • aniaheasley Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 10.06.15, 12:20
                                          >Żaden system w żadnym kraju nie będzie za mnie decydował jak mam wychowywać własne >dzieci.

                                          Famous last words wielu rodzicow, ktorym dzieci sa odbierane tymczasowo lub na stale, za zaniedbania, narazanie zdrowia i zycia dzieci, itp.

                                          Poza tym to jestes matka dzieci, a nie ekspertem od wszystkiego, od edukacji po opieke zdrowotna, dietetyke, psychologie, rozwoj ruchowy, itp. Czasami warto posluchac co mowi 'system' bo naprawde nie znasz sie lepiej na wszystkim dotyczacym Twoich dzieci.

                                          Mother knows best nie sprawdza sie w kazdej dziedzinie.


                                          --
                                          Ania's Poland
                                          • almamag Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 10.06.15, 15:29
                                            ania, piszesz "Famous last words wielu rodzicow, ktorym dzieci sa odbierane tymczasowo lub na stale, za zaniedbania, narazanie zdrowia i zycia dzieci, itp."

                                            a przeciez sueellen jasno w swoim poscie napisala:
                                            "Mam na myśli sytuacje w których nikomu siękrzywda nie dzieje a korzyści przewyżaszają straty."

                                            sprowazdanie wypowiedzi rozmowcy do absurdu, a potem kontynuowanie dyskusji na poziomie tegoz absurdu, to juz nie dyskusja tylko manipulacja

                                            aniu a co z sytuacja kiedy jednak rodzic jest ekspertem, lepiej wyksztalconym i bardziej doswiadczonym od tego, kto z nadania politycznego i po liniii politycznej/ideologicznej, a nie w oparciu o merytoryczne argumenty wprowadza szkodliwe zmiany?
                                            • aniaheasley Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 10.06.15, 15:51
                                              Mnie po prostu smieszy postawa rodzica, ktory 'wie lepie'j, bo tak.

                                              A co do tego czy krzywda sie dzieje czy nie, i czy korzysci przewyzszaja straty, to tez niestety rodzic nie zawsze potrafi ocenic 'lepiej' niz eksperci, ktorzy czesto zeby zjedli, glos traca, w tematyce szkolnictwa.

                                              Nie sprowadzam wypowiedzi do absurdu, ta wypowiedz juz nim byla. Takie zacietrzewienie, 'zaden system mi nie bedzie mowil jak mam dziecko wychowywac', jest wlasnie absurdem. Odnosnie edukacji i zdrowia dzieci przede wszystkim, w innych dziedzinach czesto tez.

                                              Rodzic niezmiernie razdko jest lepiej wyksztalcony od ekspertow, ale zgadzam sie, ze czesto sie za takiego uwaza, jak mamy do czynienia w obecnym watku, i wtedy powstaje impas bez wyjscia niejako.

                                              --
                                              Ania's Poland
                                              • almamag Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 10.06.15, 16:08
                                                ania ale ja pytam o sytuacje kiedy rodzic jednak posiada wieksza wiedze i doswiadczenie?
                                                co wtedy?

                                                ja w swojej karierze spotkalam wielu swietnych doswiadczonych wspolpracujacych nauczycieli, jak i wielu kiepkich i czesto pelnych uprzedzen wobec rodzicow
                                                i tak sie sklada, ze to u tych drugich widze zadowolenie z nowych zasad, Ci pierwsi nie widzieli problemu, zwlaszcza, ze w przypadku dzieci z wysoka absencja, zaniedbaniami i bardzo slabymi wynikami z nich wynikajacymi zawsze byla opcja odmowy autoryzacji

                                                nowy system traktuje wszystkich rodzicow zbiorowo jak idiotow i nie zostawia zadnej elastycznosci i dlatego w moim przekonaniu przynosi wiecej szkody niz poytku


                                                ja w wypowiedzi sueellen nie widzialam absurdu, moze irytacje systemem ktory stosuje zasade "domniemanej zlej woli i niedbalosci rodzicow" i zabiera bez zadnych podstaw jakakolwiek szanse na elastycznosc w stosunkach rodzice i szkola (ale to moje przypuszczenia i autorka posta jesli bedzie chciala pewnie sama wyjasni)

                                                i prosze nie pisz, ze jak sie nie podoba to mozna przejsc do homeschooling, to dopiero absurd
                                                zakladanie, ze chec zabrania dziecka jednorazowo w ciagu raku na slub w rodzinie czy wakacje musi oznaczac 100% odrzucenie systemu

                                                • aniaheasley Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 10.06.15, 16:36
                                                  No ja akurat jestem wojujaca przeciwniczka home schooling, wiec na pewno nie bede nikomu radzic, zeby z dwojga zlego wybrali wieksze zlo.

                                                  Mam trojke dzieci na roznych etapach szkolnictwa, i z 4 szkol, w okresie ostatnich 15 lat dostawalam i dostaje rozne listy i wysluchuje pogadanek od poszczegolnych nauczycieli na temat tego jak bezcenna jest jak najwyzsza frekwencja dzieci, i jak to sie przeklada na wyniki, i samopoczucie dziecka w grupie. Akurat w moim przypadku to jest preaching to the converted, ale co? Wszyscy sa niedouczeni, oglupieni przez system (system sie w miedzy czasie parokrotnie zmienial nieznacznie, bo nieznacznie, ale zawsze)?

                                                  W przypadku dzieci emigranckich, urodzonych w Polsce, ktore juz na start maja wielka dodatkowa kule u nogi w postaci tego, ze jezyk angielski nie jest ich jezykiem ojczystym, dodatkowo zabieranie ich ze szkoly w ciagu roku szkolnego. zeby mogly posiedziec na weselu naszej kuzynki, a potem na poprawinach, a przy okazji pojechac zwiedzic Kazimierz Dolny to jest naprawde bardzo krzywdzace dla dziecka.

                                                  Rozumiem, ze Ty jestes przykladem tego lepiej wyksztalconego, uswiadomionego, lepiej wiedzacego rodzica? :)
                                                  --
                                                  Ania's Poland
                                                  • szczur.w.sosie Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 10.06.15, 18:33
                                                    Toteż mówię - HS jest ok, ale w Pl. My jesteśmy Polakami, mówimy po polsku w domu. Ze względu na język właśnie weszliśmy we flexischooling - świetne rozwiązanie na pewien czas i w tym miejscu, gdzie jesteśmy. Wszystkie szkoły w obrębie naszego LA są słabe (tak to już jest w szkockich odległych od cywilizacji rejonach, niestety). Czas po szkole pozwala nam uczyć się dodatkowo (doprawdy matematykę można robić z polskiego, angielskiego czy innego podręcznika - my idziemy według Singapore Maths i również polskiego).
                                                    Pierwsze rozwiązanie to było full time education, potem HS, teraz flexi.
                                                    Czas się spakować, bo znaleźliśmy fajną szkołę prywatną, gdzie będzie po naszemu. Bo że ma być jak ja chcę, nie oznacza, że ja osobiście mam to robić. Jasne, chodzić do szkoły trzeba, na wakacje nie wyjedziemy podczas roku szkolnego, ale to nic. I tak łatwiej nam będzie polecieć nawet w sezonie, ale z Anglii. To już ułamek ceny w porównaniu z tym, co my płacimy tu, by gdziekolwiek dolecieć czy dopłynąć.

                                                    Na wczesnym etapie edukacji kopii bym o HS nie kruszyła, ale później to jednak widzę się zmienia.

                                                    Metodą prób i błędów szukamy najlepszych rozwiązań.
                                              • szczur.w.sosie Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 10.06.15, 16:08
                                                Mi system mówił nie będzie, dlatego swego czasu z niego zrezygnowałam. Teraz z systemem ustaliłam, jakie przedmioty mnie interesują i mamy flexischooling.
                                                Ale system idealny nie jest, więc znów mu podziękujemy.

                                                Mi jakoś z tym wiedzącym co dla moich dzieci dobre, systemem, nie po drodze. Dlatego rozumiem podejście rodzicow, którzy chcą być niezależni. Ja jednak uważam, że wiem lepiej, co dla moich dzieci dobre.
                                                Stąd szukanie rozwiązań poza systemem.
                                        • illegal.alien Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 10.06.15, 12:45
                                          Wiekszych glupot dawno nie czytalam.
                                          Ale sliczna sobie ideologie dorobilas do wakacji. Teraz mozesz jezdzic i czuc sie jak wojowniczka o wolonosc nasza i wasza.
                                          Edukacja szkolna nie jest obowiazkowa - szczur pisala, ze opcji jest duzo. Jak ci sie system nie podoba, to sie z niego wypisz - to bardzo proste. Bedziesz sobie wtedy robic tak, jak uznasz za stosowne.

                                          --
                                          M. - grudzień 2010
                                          M. - marzec 2014
                                        • ilonka45 Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 10.06.15, 13:15
                                          "To rodzice mają ostatnie zdanie jeśli chodzi o decyzje dotyczące ich dzieci. Jeśli system im to prawo ogranicza, należy omijać system"

                                          Troche nielogiczne te woje wywody, skoro posylasz dzieci do szkoy to nie omijasz sytemu....


                                          "Oczywiście, nie będę sobie strzelać w stope i nie powiem tego na zebraniu z dyrektorem"

                                          Dlaczego niepowiesz? Brak odwagi / wyrachowanie / zaklamanie?
                        • illegal.alien Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 05.06.15, 21:19
                          W mojej szkole prywatnej dostanie dnia wolnego było raczej trudne - mimo, ze szkoła była międzynarodowa (prawdziwie międzynarodowa, nie to, ze mieli dwoch Chińczykow i trzech Rosjan ;)). Ze względu na chorobę tez niechetnie zwalniali, nawet z pływania w kanale brystolskim w lutym ;)
                          --
                          M. - grudzień 2010
                          M. - marzec 2014
                  • yadrall Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 05.06.15, 19:28
                    W szkolach-u nas we wrzesniu szkola rozdala listy,ze regulacje dotyczace wolnego w czasie roku szkolnego sie zmienily i szkola juz nie moze autoryzowac wakacji czy wyjazdow rodzinnych. Owszem sa sytuacje wyjatkowe gdzie dziecko moze dostac 1-5 dni wolnego (byla lista wydarzen i ilosc dni jaka dziecko moze opuscic),ale nie ma juz mozliwosci,zeby oficjalnie dostac zgode na wakacje. I,ze szkola kazda nieobecnosc musi zglaszac do Councilu,a ludzie z tamtad beda rozpatrywac kazda nieobecnosc indywidualnie i wg uznania nakladac kary finansowe lub inne (np. zgloszenie do social service itp).

                    Co do rehabiitacji-mam dziecko,ktore w PL jest rehabilitowane,a w UK pocieszyli,ze mam sie nie martwic,bo dadza wozek. Dziecko chodzi,a rehablitowalismy go w osrodku NFZ (polskie dzieci maja zajecia za free, ja placilam,bo nie mam polskiego ubezpieczenia). Jak ktos chce wiecej szczegolow to prosze na priva. Ale tak-danie wozka jest tansze niz rehabilitacja.
                • steph13 Re: konsekwencje nieobecności - szkoła 05.06.15, 19:22
                  yumemi napisała:

                  > Pewnie Kasiu - duzo lepiej sprawdza sie polskie 'państwowe czyli niczyje' prawd
                  > a?
                  > Lojalność przede wszystkim w przypadku szkoły dotyczy ludzi - nauczycieli ktorz
                  > y pozniej musza zbierać konsekwencje nieobecności, innych dzieci (widza ze inne
                  > dziecko sobie znika na urlop) i własnego dziecka ktore sie uczy ze szkole mozn
                  > a olac.
                  > I tyle :-)
                  >
                  > Proponuje wybrać homeschooling jesli komus system nie pasuje.

                  yumemi, pojecie lojalnosci to utopia w niektorych kregach.
                  Moze te malkontentki powinny zalozyc watek nt 'Za co nienawidze UK' I wyzalic sie od serca bez oporow. Moznaby wtedy watek przeczesac I moze wcisnac gdzie niegdzie jakies pozytywy, oczywiscie z trudenm, ale kto wie, moze udaloby sie? Ta self imposed martyrologia Polakow na emigracji robi sie mocno wkurzajaca.