Dodaj do ulubionych

Dziecko nie mowiace po polsku?

04.10.16, 15:41
Czy waszym zdaniem dziecko kompletnie nie mowiace i nie rozumiejace po polsku nauczy sie polskiego w polskiej szkole sobotniej?
Edytor zaawansowany
  • aniaheasley 04.10.16, 17:15
    Wedlug mnie tak zadane pytanie to zupelnie bledne podejscie do tematu. Polskie szkoly nie sa skierowane do 'klienta' nie mowiacego po polsku. Tak jak w poprzednim watku, to sa szkoly przedmiotow *ojczystych* , promujace milosc do ojczyzny czytaj Polski, i podtrzymujace tradycje polskie wsrod mlodego pokolenia, czasami w drugim, trzecim i kolejnym pokoleniu dzieci polskiego pochodzenia.
    Wrzucenie dziecka kompletnie nie mowiacego po polsku do takiej strony byloby przejawem okrucienstwa i sadyzmu wobec tegoz dziecka ;)
    Tam panie Malgosie, Joasie i Krysie patrzylyby na to biedne dziecko jak na odmienca a na jego rodzicow jak na ludzi bez krztyny honoru. Przesadzam oczywiscie, ale tylko troche.
    Polskie szkoly to nie sa szkoly nastawione na nauke jezyka polskiego jako jezyka obcego, tylko na rozszerzanie jezyka, w ktorego brzmieniu i kulturze dziecko wzrasta.
    Co bylo jednym z powodow, dla ktorego zrezygnowalam z posylania swoich dzieci do tego przybytku. A moje co nieco tam mowily, bardzo duzo rozumialy.

    --
    Ania's Poland
  • 21mada 05.10.16, 11:11
    > Polskie szkoly to nie sa szkoly nastawione na nauke jezyka polskiego jako jezyka obcego, tylko na rozszerzanie jezyka, w ktorego brzmieniu i kulturze dziecko wzrasta.
    Dokladnie. Polska szkola uczy jezyka polskiego jako pierwszego, czyli tak jak ucza sie dzieci w szkolach w Polsce, nierzadko korzystajac z tych samych podrecznikow. Nacisk jest kladziony glownie na nauke polskiej pisowni - gramatyke i ortografie.
    Co kieruje rodzicami, posylajacymi do szkoly dziecko nie mowiace po polsku? Przeciez ono bedzie tam siedziec jak na tureckim kazaniu.
  • plain-vanilla 04.10.16, 17:21
    Nie. Moim zdaniem to bez sensu. Na pewno sa inne lepsze opcje nauki polskiego dla takiego dziecka. I pytanie, czemu polska szkola sobotnia? Dziecko ma jednego rodzica mowiacego po polsku? Bo jesli zaden rodzic nie mowi, to po co dziecku nauka polskiego? Z ciekawosci pytam.
  • 21mada 05.10.16, 10:58
    Tak, dziecko ma jednego rodzica z Polski, tylko ten rodzic nie mowi do dziecka po polsku.
  • marninor 04.10.16, 18:20
    nie. nie nauczy sie.
  • kalpa 04.10.16, 19:33
    Dużo zalezy od rodzica tego dziecka i od samego dziecka. Jesli to maluszek jest szansa, ze szybko zlapie chocby minimum, jesli starsze dziecko... to mniej prawdopodobne. Ale .. najwięcej pracy spadnie na rodzica- nie czarujmy się, 3-4 godziny tygodniowo to malo, jesli nie ma czegos w trakcie tygodnia.
    ja sie poddalam, nie miałam czasu uczyć moich synów, ale oni jakos nauczyli się polskiego ode mnie i ... nie wiem skąd.

    --
    Taniec i wiatr to moje żywioły!
  • 21mada 05.10.16, 11:00
    >nie miałam czasu uczyć moich synów, ale oni jakos nauczyli się polskiego ode mnie i ... nie wiem skąd.
    Wow, to zdradz sekret jak sie czegos nauczyc w ogole sie tego nie uczac. :-)
  • lucasa 05.10.16, 00:10
    Nie nauczy. Znajomi, niemowiacy po polsku ale z polskimi korzeniami wyslali corke 5-6 letnia do szkoly polskiej. (Po jej usilnych prosbach). Nauczycielki mimo zapewnien ze tak I oczywiscie I ze maja doswiadczenie - kompletnie nie wiedzialy co z takim dzieckiem zrobic.
  • 21mada 05.10.16, 11:14
    Dziwisz sie? Polska szkola to nie jest kurs jezyka polskiego dla cudzoziemcow. Oni tam sie ucza o spolgloskach, czasownikach, o pisowni 'nie' z rzeczownikami, o tym, ze 'uje' sie nigdy nie kreskuje. To jest program dla dzieci mowiacych po polsku, ktore chca sie nauczyc czytac i pisac. Kurs jezyka obcego to zupelnie co innego przeciez.
  • princesswhitewolf 05.10.16, 12:05
    >ni tam sie ucza o spolgloskach, czasownikach, o pisowni 'nie' z rzeczownikami, o tym, ze 'uje' sie nigdy nie kreskuje

    to w wyzszych klasach.Zaslezy od grupy wiekowej. Nie maluchy. Maluchy spiewaja, bawia sie itd.
  • 21mada 05.10.16, 12:08
    ''Znajomi wyslali corke 5-6 letnia do szkoly polskiej''
    W tym wieku juz pisza.
  • antykwarium 11.10.16, 16:11
    hehehe, uje sie nie kreskuje juz w programie II klasy szkoly podstawowej :)
  • princesswhitewolf 05.10.16, 10:32
    no chyba ze mowa o 3 latku 4 latku to takowe sie nauczy ale jesli ma matke Polke to powinna zaczac mowic do niego po polsku...
  • 21mada 05.10.16, 11:17
    To co matka powinna to jej sprawa. Tylko dziwie sie ludziom, ktorzy 'nie maja czasu' mowic do dziecka po polsku, a oczekuja ze posla je do polskiej szkoly i w 3 godziny tygodniowo dziecko magicznie nauczy sie polskiego.
  • aniaheasley 05.10.16, 11:51
    21mada, o co Ci wlasciwie chodzi w tym watku???

    --
    Ania's Poland
  • 21mada 05.10.16, 11:57
    Zastanawia mnie tok myslenia rodzicow, ktorzy mysla ze ich dziecko niemowiace po polsku w szkole sobotniej przez trzy godziny tygodniowo nauczy sie polskiego.
  • aniaheasley 05.10.16, 12:00
    A sa tacy rodzice? Chyba kazdy rodzic posylajacy dziecko do polskiej szkoly ma jakas orientacje w temacie czemu sluzy polska szkola.

    --
    Ania's Poland
  • 21mada 05.10.16, 12:05
    Najwidoczniej nie kazdy. Niektorzy mysla, ze moga w ogole nie mowic do dziecka po polsku, ale posla je do polskiej szkoly w wieku 7 lat i tam sie nauczy.
  • princesswhitewolf 05.10.16, 12:04
    no a sa tacy? Bo ja nie spotkalam sie. W 300 dzieciorowej szkole sobotniej gdzie chodzi moj potomek nie ma dzieci zupelnie nie mowiacych po polsku.
    Nawet w przedszkolu 3 latki troche tam mowia juz po polsku
  • 21mada 05.10.16, 12:10
    Spotkalam sie wielokrotnie.
  • princesswhitewolf 05.10.16, 12:15
    no ale nie ma ich w polskiej szkole New Malden
  • 21mada 05.10.16, 12:18
    W moich szkolach byly.
  • princesswhitewolf 05.10.16, 12:24
    no ale jak daly rade skoro nie mowily? Moze na poziomie przedszkola dawaly rade ale pozniej jesli sie nie nauczyly to niby jak?
  • 21mada 05.10.16, 12:28
    No wlasnie nie daja rady, siedza jak na tureckim kazaniu, a rodzic tez zdziwiony ze dziecko nic sie tam nie uczy.
  • princesswhitewolf 05.10.16, 13:16
    bo polska szkola to nie jest szkola jezyka obcego. To szkolka dla polskich dzieci. Zalozenie jest ze sa to dzieci ktorych native jezyk jest polski, albo bilingual jak moj syn tu urodzony z Polki i Anglika. Celem jest utrzymanie kulturowych zwiazkow i propagowanie wiedzy o Polsce jako drugiej ojczyznie, pomoc w powrotach do Polski tych ktorzy takowe planuja, jak rowniez spotkanie dzieci podobnych do siebie.
    To nie jest szkola dla dzieci nie-polsko jezycznych. Ale zapewne nikt ich nie wyrzuci.
  • 21mada 05.10.16, 13:18
    Zgadzam sie. Mysle ze kazda szkola powinna miec to pierwsze zdanie na swojej glownej stronie internetowej.
  • princesswhitewolf 05.10.16, 14:58
    no tylko ze 3 latki ( Pre-school) to w ogole jeszcze nie wiadomo czy mowia i ile mowia w jakim jezyku bo sie ucza w ogole mowic..
  • lucasa 05.10.16, 20:38
    Oj widac ze nie masz dzieci... 3 latki ktore mowia od 2 roku zycia nawijaja non stop I moga miec bardzo rozwiniete slownictwo
  • princesswhitewolf 05.10.16, 20:40
    lucasa wybacz ale bredzisz i nie czytasz. Otoz jak wyraznie krowie na rowie napisalam wyzej mam wlasnie 3.5 latka w szkole New Malden. Roznie ze slownictwem ich bywa. Znam zbyt wielu 3 rowiesnikow mojego syna by stwierdzic ze wszyscy mowia bardzo plynnie i jakos nawijaja. Jedni lepiej po polsku, inni wcale po angielsku. My mamy cos po srodku ale jego ojciec jest Anglikiem.
  • lucasa 05.10.16, 21:14
    przeczytalam ze "w ogole jeszcze nie mowia I ile mowia w jakim jezyku" I do tego sie odnioslam. Slowa o bredzeniu zostaw dla watkow w ktorych wpierasz ludziom ze wiesz lepiej ile zaplacili I za co.
  • princesswhitewolf 06.10.16, 14:03
    >Slowa o bredzeniu zostaw dla watkow w ktorych wpierasz ludziom ze wiesz lepiej ile zaplacili I za co.

    a jak moge nazwac inaczaj niz "bredzeniem" mowienie ze nie mam dzieci jak wyraznie w tym watku i wielu innych pisalam ze mam 3.5 latka. Toz to bredzenie i nie czytanie uwazne

    a juz jesli chodzi o placenie to naprawde nie mam pojecia o czym mowisz. Moze o jakims przeszlym watku. Nie zyj tak internetem i przeszloscia innych watkow...
  • yumemi 05.10.16, 16:15
    Ale po co Cię to zastanawia? Dotyczy Ciebie w jakiś sposób?
    Dziecku można załatwić np prywatne lekcje - moje dzieci maja teraz polski w domu z nauczycielka raz w tygodniu.
    Dla wielu dzieci tutaj urodzonych polski to język obcy i tyle. Moje sobie radziły w polskiej szkole sobotniej jak tam chodziły ale paru dzieciom było trudniej. I nie można oceniać.

    --
    -----------------------------------------
  • 21mada 05.10.16, 22:11
    A czemu zdecydowalas sie wypisac dzieci z polskiej szkoly i zapisac na lekcje prywatne?
  • yumemi 06.10.16, 08:45
    Z wielu powodow -starszy syn w szkole sredniej i sobotnia szkola juz nie miala zajec dla niego. Bedzie zdawal GCSE z kilku jezykow w tym z polskiego, wiec chcemy zeby byl dobrze przygotowany, jego gramatyka szczegolnie troche pracy potrzebuje :)
    Corka -nie mogla sie za bardzo odnalezc w polskiej szkole, nie mowi tak naturalnie jak wiele z dzieci ktore tam sa. Dogaduje sie ladnie ale z bledami. Plus ja mam intensywna prace full time, i duzo mi latwiej kiedy ktos przyjdzie do domu, zamiast jezdzic na pol soboty do szkoly. Ot i tyle.

    --
    -----------------------------------------
  • espionka 06.10.16, 19:34
    GCSE z polskiego to raczej prosta sprawa, tez na poczatku myslalam o kursie, korepetycjach ale to jest banalnie prosty egzamin. Zajrzyj do pytan z ubieglych lat. Syn zdal w zeszlym roku szkolnym, sam sie przygotowal. Raz pojechalismy do polskiego tutora zeby zapoznal sie z egzaminatorem i na probe odpowiedzial na pare pytan. Szkoda czasu i pieniedzy na korepetycje moim zdaniem bo latwo zdac na A*.
  • aniaheasley 06.10.16, 20:14
    Cgyba jednak zalezy to troche od poziomu wyjsciowego kandydata ;) Moj syn porzucil polska szkole w wieku 10 lat, a potem w wieku 15 lat, w listopadzie sie obudzil, ze chce zdawac gcse. Polska szkola, prywatne lekcje, Wielkanoc w Polsce bez nikogo angielskojezycznego, 2 tygodnie z dziadkami, immersion course na UCL (juz nie ma tych kursow) i A* dostal, ale banalnie proste to to nie bylo na pewno.

    --
    Ania's Poland
  • yumemi 06.10.16, 21:33
    Wole zeby mial lekcje - nie tylko z powodu GCSE - testy probne poszly mu bardzo dobrze. Chce zeby mial jeszcze troche konkretnej edukacji w polskim. Tyle ma w innych jezykach ktorych sie uczy, wiec niech i z polskiego ma.

    --
    -----------------------------------------
  • lucasa 05.10.16, 20:39
    Dobre pytanie Ania.
  • princesswhitewolf 05.10.16, 12:02
    >To co matka powinna to jej sprawa.

    Oczywiscie. Tylko wnioskujac z tresci zapytania ze owa mama by chciala by dziecko mowilo po polsku. Wiec najlepsza metoda jest ( zakladajac ze jest Polka czy ojciec Polakiem) aby zaczela mowic po polsku do dzieciorka.
  • 21mada 05.10.16, 12:06
    Ja to wiem i ty to wiesz.
  • illegal.alien 06.10.16, 07:23
    Jak można 'nie miec czasu' mowić do dzieci po polsku? Przecież to zajmuje dokładnie tyle samo czasu, co mówienie w każdym innym języku?
    Czasu można nie miec na dodatkowe aktywności wspierające dwujęzyczność, bo zeby osiągnąć prawdziwa dwujęzyczność to naprawdę troche wysiłku wymaga, ale samo mówienie akurat jest banalnie proste i nie zajmuje żadnego czasu ;)

    --
    M. - grudzień 2010
    M. - marzec 2014
  • yuka12 06.10.16, 19:39
    "Nie chce mi sie". Tak wytlumaczyla mi kumpela, dlaczego ONA nie mowi do cory po polsku. Przynajmniej szczerze :). A moglaby tez wymigywac sie brakiem czasu ... .

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • illegal.alien 06.10.16, 22:27
    Ja 'nie chce mi sie' jestem w stanie zrozumieć :) bo sama nie lubię robić czegoś na pol gwizdka, a dwujęzyczność to wiecej pracy, niz sie moze z zewnatrz wydawać (szczególnie w rodzinach mieszanych). I tez kilka razy byłam bliska 'nie chce mi sie' wlasnie. Ale zawsze w takich momentach moje dzieci sie rozgaduja po polsku i jakos ciągniemy ;)
    Ostatnio okazało sie, ze u mnie w pracy jeden z prawników ma rodziców Polaków. Zapytałam go, czy mowi po polsku - mowi, całkiem płynnie. Facet 'wyglada' na Anglika, jak sie zapytałam w pracy, czy jest Polakiem (po nazwisku) to ludzie mówili, ze raczej takim z 2-3 pokolenia. No i rzeczywiście - urodził sie tu, jest oczywiście Brytyjczykiem, ale ze swoją polskością czuje sie naturalnie i swobodnie - bardzo mi sie jego postawa podobała i pokrzepila mnie, ze moje dzieci moze tez kiedyś takie bedą :)

    --
    M. - grudzień 2010
    M. - marzec 2014
  • ilonka45 07.10.16, 10:44
    "bardzo mi sie jego postawa podobała i pokrzepila mnie, ze moje dzieci moze tez kiedyś takie bedą :) "
    Oczywiscie, ze beda :) Mam doroslego syna, ktory mowi plynnie po polsku ( z czytaniem I pisaniem ma maly problem) Dla niego to jest norma, wiekszosc jego kolegow zna "drugi" jezyk, punjabi, portugalski, francuski.
  • princesswhitewolf 07.10.16, 12:37
    yuka ale jesli ojciec nie mowi po polsku to czesto tak wychodzi ze juz nawet jak sa we dwie tylko to dalej leca po angielsku. To sztuka wielkiej samokontroli po prostu:/
  • aniaheasley 07.10.16, 12:57
    'Wymigiwac sie' ? A to jest jakies uchybienie, wykroczenie?

    --
    Ania's Poland
  • yamilca197 07.10.16, 14:57
    aniaheasley napisała:

    > 'Wymigiwac sie' ? A to jest jakies uchybienie, wykroczenie?
    >
    Najwidoczniej :)

    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
  • yuka12 07.10.16, 22:09
    Brakiem czasu bardzo czesto tlumaczy sie po prostu brak checi. Osoby bardzo zabiegane zazwyczaj nie maja czasu na wymyslanie tlumaczen i zazwyczaj widac, ze maja bardzo pracowite zycie. Tak przynajmniej wynika z MOICH doswiadczen.
    I nie, brak czasu nie jest uchybieniem tylko rzeczywistoscia, choc w praktyce wszystko zalezy jeszcze na co sie ten czas poswieca.
    Do rzeczy- znam malzenstwa mieszane, gdzie dzieci mowia po polsku, znam nawet Brytyjczyka, ktorego babcia pochodzaca z Polski nauczyla mowic go po polsku. Poznalam takze rodziny Polakow (kiedy i maz i zona pochodza z Polski), a ktorych dzieci poza podstawowymi zwrotami typu dzien dobry, polskiego nie znaja. Nie oceniam ZADNEJ z tych par, po prostu opisuje rozne przypadki.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • yamilca197 07.10.16, 23:29
    Mozna nie miec czasu, zwlaszcza jesli jedno z rodzicow nie mowi po polsku i oboje pracuja. Takie rodziny zazwyczaj nie spedzaja duzo czasu razem, bo go duzo nie maja, a gdy juz spedzaja to rozmawiaja w jednym jezyku, ktory wszyscy rozumieja, bo szkoda im czasu na tlumaczenie, szukanie slow itp. Znam takie rodziny.

    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
  • aniaheasley 08.10.16, 00:04
    Wybor niemowienia do dziecka po polsku przez polskojezycznego rodzica jest czesto bardzo swiadomym wyborem podyktowanym roznymi przeslankami, i nie plynie z lenistwa czy zaniedbania. W rodzinach mieszanych mowienie po polsku do dziecka zaburza naturalny rytm funkcjonowania rodziny. Kiedy maz nie rozumie co zona mowi do ich dziecka/dzieci, to nie sprzyja to zaciesnianiu wiezi, jest albo meczace albo wykluczajace, chociazby chwilowo. Kiedy matka upiera sie zeby mowic do dziecka w swoim ojczystym jezyku, a nie w jezyku ojczystym dziecka, to zubaza, a nie wzbogaca swoj kontakt z tym dzieckiem. U dziecka urodzonego w UK, w wieku kilku lat, najpozniej z chwila pojscia do szkoly, jezyk angielski staje sie dominujacy. Koniecznosc mowienia do matki w innym, obcym dla niego jezyku, zakloca naturalna wiez dziecka z matka, powstaje niepotrzebna i absurdalna w relacji z matka bariera jezykowa. I w imie czego? Zeby ciocia na imieninach pochwalila matke i dzieko jak to Kamilek ladnie po polsku mowi, w ogole nie slychac ze za granica sie wychowuje?
    Znam bardzo wiele osob drugiego, trzeciego pokolenia. Zadne z nich nie mowi bezblednie, kazdy Anglik polskiego pochodzenia ma angielski akcent w mowie, jest to nieunikniona naturalna kolej rzeczy.

    --
    Ania's Poland
  • yamilca197 08.10.16, 08:32
    Aniu, wlasnie po to zeby pochwalila,ale nie tylko,czesto rodzice (oboje Polacy) znaja tylko podstawy angielskiego czyli jakos dogadaja sie w pracy,u lekarza (choc tu czesgo potrzeba jednak tlumacza), w szkole - jesli problemy nie wystepuja i to byloby na tyle. Dobra znajomosc polskiego przez dziecko jest czesto koniecznoscia zeby z dzieckiem miec kontakt. Takich rodzicow jest bardzo duzo- kiedy ich dziecko prowadzi rozmowe po angielsku oni czesto nie wiedza o czym jest rozmowa.
    Wczoraj spotkalam Polke (angielski ma slaby pomimo 10 lat w uk) ktorej syn powiedzial co po polsku i nie bylo to calkiem poprawne - ona skokentiwala to do mnie wyraznie zawstodzona tym faktem. Zauwazylam juz dawno ze istenieje silna presja wsrod Polakow w tej kwesti. Ten watek o tym swiadczy, stwierdzenia typu 'co rodzice powinni to ich sprawa' jednak czuc to brakujace 'ale', albo 'ja nikogo nie ocenieniam' ... 'ale'. Oczywiscie ze oceniaja, oczywiscie ze krytykuja a nie powinni.
    Prosto w rozmowie rzadko ktos skrytykuje ale i tak bywa,natomiast za plecami owszem, na forach to juz wogole. Wystarczy napisac w watku na taki temat ze swiadomie wybralo sie jezyk tubulczy i w nim rozmawia z dziecmi i zostanie sie zasypanym postami krytykujacymi taka postawe, czesto agresywnymi.


    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
  • illegal.alien 08.10.16, 09:06
    Jak dobrze Aniu, ze jestes na forum i tonem eksperta wyjaśnisz mi jak działa nasza rodzina. Bez ciebie nie miałabym pojęcia, ze zubazam swoje relacje z dziecmi. Do tej pory wydawało mi sie, ze je ubogacam, bo mamy dwa języki do wyrażania emocji i rozmów, możemy powiedzieć cos, czego w drugim języku wyrazić sie nie da.
    Przez 10 lat związku moj partner ogarnął na tyle polski, ze ma pojęcie o czym mówimy, poza tym duzo rozumie z kontekstu - naprawdę nie mamy zaburzonej komunikacji.
    Ze juz nie wspomnę, ze stwierdzenie zaczynające sie od 'wszyscy' jest o tyle ryzykowne, ze nie znasz 'wszystkich' i nie spotkałaś 'wszystkich'. Sa rodziny prawdziwie dwujęzyczne, gdzie nawet jezeli w szybkiej rozmowie słychać nutę akcentu brytyjskiego, to po jednym dniu spędzonym w Polsce staje sie on nie wyczuwalny.
    Cuda, nie?

    --
    M. - grudzień 2010
    M. - marzec 2014
  • robak.rawback 08.10.16, 22:05
    tutaj potencjalnie jest powod do nowego watku - zaraz ci ktos powie ze nieeemozliiiwe zeby z dnia na dzien zmienil sie akcent, szczegonie po pojechaniu w inne miejsce niz sie zazwyczaj mieszka. bo przeciez akcent sie nigdy nie zmienia jak wiadomo ;b

    illegal.alien napisała:

    Sa rodziny pra
    > wdziwie dwujęzyczne, gdzie nawet jezeli w szybkiej rozmowie słychać nutę akcent
    > u brytyjskiego, to po jednym dniu spędzonym w Polsce staje sie on nie wyczuwaln
    > y.
    > Cuda, nie?
    >


    --
    Sashimi rollin'... they hatin'...
  • plain-vanilla 08.10.16, 22:20
    Nie wiem, czy po jednym dniu, to chyba przesada. Ale u dziecka po kilku tygodniach osluchiwania sie i poslugiwania jednym jezykiem - owszem.
  • illegal.alien 09.10.16, 00:00
    No wiesz, to działa w dwie strony ;) skoro akcent sie nie zmienia, to i po polsku nie zaczną mowić z angielskim ;)

    Moje dzieci mowia po polsku z akcentem Essex (co jest o tyle ciekawe, ze po angielsku maja podobno 'posh' akcent, według obserwacji moich znajomych).
    Córka mowi na przykład 'bu(t)y' :D
    (Z glottal stop zamiast 't').
    Tak czy siak - mam kupę znajomych wielojęzycznych, w wieku moim i starszych i problemów w komunikacji w rodzinie nie rejestrują ;) ani nie narzekają na ubogie więzi z rodzicami. A temat mam przewalkowany z przyjaciółka - Angielko-Chorwatka, ktora mieszkała w połowie krajów Europy i kilka poza, poza chorwackim i angielskim zna hiszpański, ktorego sie nauczyła w liceum i potem mieszkając w Ameryce łacińskiej. We wszystkich trzech porozumiewa sie na poziomie nativa, w chorwackim i angielskim z całym zapleczem kulturowym :)

    --
    M. - grudzień 2010
    M. - marzec 2014
  • yuka12 09.10.16, 00:36
    A wykladowczyni uniwersytecka w UK, specjalistka od komunikacji i barier jezykowych, jak najbardziej doradzala mi mowienie do dziecka wylacznie po polsku, bo to moj jezyk ojczysty, ktory najlepiej znam i ktorym najlepiej wladam, bez wzgledu na jezyk mojego partnera/meza. Zreszta kiedys poczytalam literature na temat dwujezycznosci w rodzinie i nigdzie nie znalazlam skutkow w postaci zubozenia wiezi (?), za to glowny kontrargument dotyczyl raczej dluzszego niz normalnie okresu, w ktorym dziecko uczy sie poslugiwania tymi jezykami. Dodam, ze wsrod tych pozycji bylo kilka rozdzialow poswieconym dzieciom z dysleksja w dwujezykowych rodzinach. I tylko w odniesieniu do bardziej nasilonych jej form radzono wziac pod uwage skoncentrowanie sie tylko na 1 jezyku.
    Oczywiscie dziwie sie rodzinom polskojezycznym, gdzie rodzice pochodza z Polski i dobrze mowia w tym jezyku, ze nie dbaja o rozwoj polskiego u dzieci, ale z drugiej strony staram sie tez widziec ich powody np. chec ulatwienia zycia w szkole, bo dobrze wladajac angielskim od poczatku beda moze mialy szanse na lepsze wyniki. I nie przecze, ze w rodzinach wielojezycznych jest trudniej dbac o jezyk ojczysty rodzicow. Podalam przyklad swojej kolezanki, bo ona otwarcie przyznala, ze jej sie nie chce, choc jako pracujaca na 1.5 etatu moglaby rownie dobrze powiedziec, ze nie ma czasu. Wiedziala jednak, tak i ja wiem, bo znam ja juz dobrych lat, ze prawda jest nieco inna i dlatego byla szczera. Wierze tez, ze co rodzina, to inne wyjasnienia. Spotkalam sie jednak rowniez z tym, ze mozna inaczej i wcale nie prowadzi to do zubozenia wiezi, a nawet wrecz przeciwnie - wzbogaca ja. Ania ma byc moze inne doswiadczenia.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • illegal.alien 09.10.16, 00:49
    Jasne, ze Ania ma swoje doświadczenia i nikt jej tego nie odbiera. Ale ma rownież tendencje do ekstrapolacji tych doświadczeń na 'wszystkich'.
    Nikt nie mowi, ze wielojęzyczność jest obowiązkowa, ale wielojęzyczność jest otoczona wieloma mitami - z obu stron! Ile razy mnie ludzie pytali, czy uczę dzieci polskiego? Zawsze odpowiadam, ze nie. Ja po prostu do nich po polsku mowie. Z drugiej strony ludzie sie dziwią, ze od tego mojego mówienia dzieci nie sa idealnie dwujęzyczne. No nie sa, bo spędzają za mało czasu ze mną. Plus ja mam luźne podejście do wielojęzyczności - ile ode mnie załapią to ich, ale nie posyłam do szkoły sobotniej, nie udaje, ze nie rozumiem angielskiego, nie wysyłam ich do Polski - w ogóle mało ostatnio do Polski jezdzimy, bo bardziej moim rodzicom po drodze do nas, albo spotykamy sie w trzecim miejscu :) dodatkowo moi rodzice mowia po angielsku i dzieci juz to wiedza. Moznaby kilka z tych rzeczy zmienić i ich polski podnieść na wyższy poziom, ale wole jeździć na narty do Włoch ;)
    Wiec pewnie tez można powiedzieć, ze mi sie nie chce ;)

    --
    M. - grudzień 2010
    M. - marzec 2014
  • aniaheasley 09.10.16, 09:01
    Zgadza sie, polski to Twoj jezyk ojczysty, ale nie Twojego dziecka. Tak samo jak Polska to Twoja ojczyzna, nie dziecka. Po pierwszej reakcji, ale glupoty Ania pisze, sprobujcie sie zastanowic jak to wyglada z punktu widzenia DZIECKA. Z najblizsza sobie osoba musi mowic w jezyku, ktory nie jest jezykiem ojczystym. Ktorego nie czuje w 100%, a z kazdym rokiem dorastania mniej. Dziecko dorastajace w UK nie lapie polkiego humoru slownego, nie rozumie odniesien kulturowych, bo ich nie zna, nie czuje glebi. Wiele dzieci maja wciskane na sile jezyk i polskosc przez (najczesciej) matke, i nie wiedza jak sie temu przeciwstawic. Niektore z rezygnacja sie temu poddaja, inne probuja z tym walczyc. Proba sil z wlasnym dzieckiem. 'Mow po polsku!' , 'Nie rozumiem' jak probuje po angielsku, po co, na co, zeby pokazac kto tu rzadzi? Wiele matek z rozpedu pcha ten polski na sile, glownie dla wlasnej satysfakcji, a dziecko w tym gdzies ginie. U takich dzieci bunt przyjdzie na pewno, kwestia tylko czasu. Bardzo czesto slysze dorosle juz dzieci tego typu, ktore wyparly polski ze swojej swiadomosci, zeby odreagowac te wszystkie lata kiedy slyszaly kategoryczne 'mow po polsku!' . Jako dorosli ludzie odmawiaja mowienia po polsku gdziekolwiek, z kimkolwiek.

    --
    Ania's Poland
  • plain-vanilla 09.10.16, 09:44
    Dziecko nie musi, dziecko chce mowic po polsku.
    Znowu uogolniasz.
    Ja nie wciskam niczego na sile. Dla moich dzieci mowienie po polsku jest naturalne. Nie jest tortura, ktora probujesz tu zobrazowac.
    Nie wiem, czy piszesz z wlasnego zyciowego doswiadczenia czy z obserwacji kilku rodzin, ale wiedz, ze nie dotyczy to wszystkich rodzin, ktore staraja sie wychowac dwujezyczne dzieci.
    Moj syn nie chodzi do sobotniej szkoly, bo nie chcial. Mowi po polsku i angielsku i nigdy nie mieszal jezykow. Ma 8 lat i nigdy w swoim zyciu nie uslyszal ode mnie slow: "Mow po polsku".
    Kiedy nie BEDZIE CHCIAL SAM mowic po polsku, to wtedy bede musiala to zaakceptowac, tak czuje, ze to bedzie najlepsze wyjscie, bo nigdy syna nie zmuszalam do mowienia po polsku.
    W te wakacje powiedzial mi, ze mysli po angielsku i ja mu odpowiedzialam, ze to jak najbardziej naturalne i normalne i jeszcze sobie na ten temat porozmawialismy.
  • illegal.alien 09.10.16, 10:26
    Od lat wałkujemy ten temat i od lat Ania nie wierzy, ze można inaczej niz ona uważa. Naprawdę nie ma sensu przekonywać.

    --
    M. - grudzień 2010
    M. - marzec 2014
  • princesswhitewolf 09.10.16, 10:49
    Ania ma swoj swiat, jak zauwazylam. No ale co tam... dzieki temu jest wesolo czasami z nasza pelna niezwyklego kolorytu postacia forumow jaka jest Ania
  • aniaheasley 09.10.16, 11:30
    Princess, uwielbiam, ubostwiam Twoj protekcjonalny ton. Od razu mi sie humor poprawia.

    --
    Ania's Poland
  • princesswhitewolf 09.10.16, 21:58
    To dobrze bo to zdrowe podejscie. Ja naprawde uwazam ze bez ciebie bylaby nuda. Wszyscy by sie prawie zawsze zgadzali i sobie przytakiwali. A tak z toba naprawde to zawsze cos oryginalnego sie trafi przeczytac. Ja to sie nieraz musze dwoic i troic by wywolac jakas dyskusje i ludzie cos pisali.
    A ty rzucisz pare zdan i juz masz kilkanascie odpowiedzi na Twoja kontrowersje. Jestes poniekad tutejsza celebrytka tego forum ze wzgl na popularnosc ( ilosc odpowiedz), nie da sie ukryc!
  • yamilca197 09.10.16, 10:20
    aniaheasley napisała:

    > Zgadza sie, polski to Twoj jezyk ojczysty, ale nie Twojego dziecka. Tak samo ja
    > k Polska to Twoja ojczyzna, nie dziecka. Po pierwszej reakcji, ale glupoty Ania
    > pisze, sprobujcie sie zastanowic jak to wyglada z punktu widzenia DZIECKA. Z n
    > ajblizsza sobie osoba musi mowic w jezyku, ktory nie jest jezykiem ojczystym. K
    > torego nie czuje w 100%, a z kazdym rokiem dorastania mniej. Dziecko dorastajac
    > e w UK nie lapie polkiego humoru slownego, nie rozumie odniesien kulturowych, b
    > o ich nie zna, nie czuje glebi.

    No coz, nic dodac nic ujac,w samo sedno Aniu.
    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
  • yamilca197 09.10.16, 10:30
    aniaheasley napisała:

    Wiele dzieci maja wciskane na sile jezyk i polskosc przez (najczesciej) matke, i nie wiedza jak sie temu przeciwstawic. Niektore z rezygnacja sie temu poddaja, inne probuja z tym walczyc. Proba sil z wlasnym dzieckiem. 'Mow po polsku!' , 'Nie rozumiem' jak probuje po angielsku,

    Takie teksty do dzieci slyszalam wielokrotnie od polskich rodzicow. Spotkane polskie dzieci, ktore wiedza ze pochodze z Polski automatycznie przechodza na jezyk polski tak jakby wlaczala im sie wczesniej zakodowana funkcja: Polak - mowimy po polsku, bo kazdy Polak przeciez tego wlasnie oczekuje.

    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
  • yuka12 09.10.16, 23:49
    Dla moich dzieci polski jest jezykiem ojczystym tak jak i Polska jest ich pierwsza ojczyzna. Odbieraja to zupelnie naturalnie, bez zadnego przymusu z naszej strony. Czuja sie Polakami, mowia po polsku i w Polsce czuje sie u siebie. Dla moich dzieci jest oczywiste, ze mowimy w domu po polsku, ba dziwia sie, ze w polskich rodzinach moze byc inaczej. Ostatnio cora mnie zrugala za krotka konwersacje po angielsku z synem. Z kazdym rokiem czuja sie bardziej z Polska zwiazani, sa dumni ze swojego pochodzenia. Dzieje sie tak chociaz spedzili niemal cale swoje zycie (a syn takze zycie plodowe :) w UK. Cora nawet planuje studia w Polsce.
    Aniu, bywa i tak.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • robak.rawback 10.10.16, 03:31
    hesus, zastanawia mnie w jaki to sposob angielski rodzic potrafi wychowac dziecko w polsce ktore mowi i po polsku i po angielsku. albo dzieci chodzace do international schools w danym kraju. albo ci wszyscy polacy w polsce co mieli ochote i sie wzieli i nauczyli jezyka, rozumieja humor, kulturowke, a jak nie rozumieja to sobie sprawdza na wiikipedii, nie twierdze ze kazdy chce i musi, ale when theres a will...

    ciekawa jestem jak te kupy polakow funkcjonuja w anglii czy np szwecji (bo ciagle sie skupiamy na anglii, a sprawa uniwersalna) nie bedac nativami - nie rozumieja humoru, nie maja sie z czego smiac, siedza i placza normalnie - na pewno ci co nie znaja jezyka, ale ci co znaja to ludzie, dajcie spokoj.

    jesli chodzi o akademickie porady i ksiazki lingwistyczne - z mojego wlasnego zycia i obserwacji innych, codzienne zycie lingwistyczne troche inaczej wyglada, niz w ksiazkach; tak jak z medycyna - jak nie napisza o czyms w ksiazce, to oficjalnie nie ma prawa sie zdazyc w realu hehe.


    jesli chodzi o akcent to w wiekszosci wycwiczenie miesni odpowiednio wczesnie w zyciu zeby zalapaly jak maja wymawiac dzwieki, a potem jesli sie nie uzywa na codzien to wystarczy dzien czy dwa rozmowy zeby przypomniec odpowiednie ruchy, i sie szybko zalapuje od nowa,
    podobnie tak jak sobie pojsc do silowni na caly dzien i pocwiczyc, tyle tylko ze zamiast reki czy nogi cwiczysz jezyk i podniebienie etc. tu mowimy o tych co zalapali jezyki w miare wczesnie, albo maja dobre ucho.



    --
    Sashimi rollin'... they hatin'...
  • plain-vanilla 08.10.16, 09:55
    Zubazam kontakt z moimi dziecmi, bo mowie do nich po polsku? Wow. Napisz, prosze, z jakiego zrodla naukowego wyczytalas te rewelacje. Rowniez, o tym, ze jest jakas bariera jezykowa, ktora ja stworzylam w kontaktach z dziecmi.
    Moi synowie (8 i 4 lata) mowia do siebie wylacznie po polsku. Ich wybor, bo ja nie narzucam jezyka zabawy. Starszy syn pisze do mnie wiadomosci sms po polsku, choc nigdy w zyciu nie uczyl sie pisac po polsku. Urodzil sie tu, nie chodzil do polskiej szkoly.
    Dla mnie mowienie po polsku jest tak naturalne jak oddychanie. I moja wiez z dziecmi tez jest naturalna.
    Jestes po prostu w bledzie, piszac takie rewelacje. Rozumiem, ze wysnute na podstawie obserwacji zyciowych i nie poparte zadnymi badaniami.
    To, ze ty wybralas jezyk angielski dla swoich dzieci, to juz twoj wybor jako rodzica.
    Widac jednak, ze nie czytalas zadnych naukowych opracowan o dwujezycznosci. Bo wtedy bys nie pisala o zubozonej wiezi czy tworzeniu bariery jezykowej.
  • princesswhitewolf 08.10.16, 21:32
    > W rodzinach mieszanych mowienie po polsku do dziecka zaburza naturalny rytm funkcjonowania >rodziny. Kiedy maz nie rozumie co zona mowi do ich dziecka/dzieci, to nie sprzyja to zaciesnianiu wiezi, >jest albo meczace albo wykluczajace, chociazby chwilowo.

    Niesamowite rzeczy znow opowiadasz. Ze niby mamy zaburzony rytm czegos?? Ha ha...ha... ha ha...
    Dziecior mowi po polsku z polskim akcentem i po angielsku z akcentem pieknym jak jego ojciec. NIc nie zubozone a ojciec uczy sie polskiego. Nikt sie na nic nie upiera ale dziecko naturalnie wie ze babcia nie mowi po ang i trzeba po polsku. Do mamy w ktorym chce ale mama woli po polsku a do taty po ang.

    >U dziecka urodzonego w UK, w wieku kilku lat, najpozniej z chwila pojscia do szkoly, jezyk angielski staje sie dominujacy.

    Nie zauwazylam. Mowi tak samo dobrze po ang jak po polsku. Chodzi do polskiej szkoly tez.

    >kazdy Anglik polskiego pochodzenia ma angielski akcent w mowie, jest to nieunikniona naturalna kolej rzeczy.

    narazie nie ma. I nie KAZDY bo mam przyjaciela ktory sie tu urodzil i wychowal i cale zycie zyje, a mowi po polsku tak jak ja czy ty. Zero akcetu ang w j. polskim.Babcia miala duzy wplyw na jego wychowanie


    Ha ha ha ha ha... Ania no jak czasem cos powiesz...
  • krecik 09.10.16, 11:07
    > Wybor niemowienia do dziecka po polsku przez polskojezycznego rodzica jest czes
    > to bardzo swiadomym wyborem podyktowanym roznymi przeslankami, i nie plynie z l
    > enistwa czy zaniedbania. W rodzinach mieszanych mowienie po polsku do dziecka z
    > aburza naturalny rytm funkcjonowania rodziny. Kiedy maz nie rozumie co zona mow
    > i do ich dziecka/dzieci, to nie sprzyja to zaciesnianiu wiezi, jest albo meczac
    > e albo wykluczajace, chociazby chwilowo. Kiedy matka upiera sie zeby mowic do d
    > ziecka w swoim ojczystym jezyku, a nie w jezyku ojczystym dziecka, to zubaza, a
    > nie wzbogaca swoj kontakt z tym dzieckiem.

    Ania, na litosc, jak cenie twoje opinie i doswiadczenia, to teraz pojechalas po bandzie. Ja rozumiem, ze pewnie piszesz ze swojego doswiadczenia, ale chyba sobie zdajesz sprawe, ze powyzszym smialym stwierdzeniem obalasz wieloletnie badania nad rodzinami wielojezycznymi...


    > Koniecznosc mowienia do matki w innym, obcym dla niego jezyku, zakloc
    > a naturalna wiez dziecka z matka, powstaje niepotrzebna i absurdalna w relacji
    > z matka bariera jezykowa.

    Ale zdajesz sobie sprawe, ze to najczesciej tylko, jesli matka sama z siebie wybiera mowienie w jezyku dla siebie obcym, a w swoim ojczystym jak jej sie przypomni. Wtedy oczywiste jest, ze nie bedzie wystarczajacego wkladu (input), by dziecko sobie przyswoilo drugi jezyk. Istnieje wystarczajaco duzo opracowan na temat ludzi dwu i trojjezycznych wychowanych w rodzinach, gdzie rodzice - a czesto i dziadkowie - mowia roznymi jezykami, z ktorymi dzieci maja staly kontakt.
    Bo ten staly kontakt jest wlasnie niezbedny, by uzywanie dwoch, czy wiecej, jezykow stalo sie naturalna czescia pojmowania swiata przez dziecko.

    Ale Aniu, ja cie nie atakuje, bo doskonale rozumiem o co ci chodzi. Sama z corka przeszlam przez etap, gdy maz wyskakiwal z owym Mow po polsku! i doprowadzil do tego, ze dziecko przestalo mi mowic w domu. Calkiem. Ani po angielsku ani po polsku. Po angielsku nie, bo nie wolno, a po polsku nie, bo brakowalo slow i konstrukcji. Nie ogladamy polskiej tv, nie mamy polskich ksiazek, w tamtych czasach nie mielismy polskich przyjaciol a corka nie znala zadnych polskich dzieci.
    No wiec w pewnym momencie powiedzialam basta! i wymoglam zdrowy rozsadek. Przez wiele lat corka jezdzila na wakacje do polski na 4-5 tygodni. Mowimy w domu po polsku - w wiekszosci, bo czasami sie po prostu wpada w rytm po powrocie z pracy, gdzie sie 7-8 godzin mowi, slucha i pisze po angielsku.
    Corka ma opanowany polski w stopniu wystarczajacym, moim zdaniem, aby sie porozumiewac - jesli chce. Na co dzien w domu mowi po angielsku, zwlaszcza o szkole. Od jakiegos czasu zauwazam, ze potrafi spontanicznie przejsc z jezyka w jezyk, co pare lat temu bylo po prostu niemozliwe. Na wakacjach w Polsce, jak sie rozkreci, potrafi swobodnie po polsku - oczywiscie w ramach swoich ograniczen. Czytac potrafi tak sobie. Podobnie pisac.

    Jesli okaze sie, ze polski bedzie jej potrzebny do GCSE, bedziemy sie sprezac. Jesli nie, to nie.

    Ma 13 lat. Jest Brytyjka polskiego pochodzenia.

    Ag
    --
    -_n_|_|_,_ Odłamki
    |===.-.===| www.flickr.com/jazzwink/
    |-----((_)).....|
    '==='-'===' jgs
  • aniaheasley 09.10.16, 11:28
    >maz wyskakiwal z owym Mow po polsku! i doprowadzil do tego, ze dziecko przestalo mi mowic w domu. >Calkiem. Ani po angielsku ani po polsku. Po angielsku nie, bo nie wolno, a po polsku nie, bo brakowalo >slow i konstrukcji.

    Thank you, krecik. Sama nie potrafilabym przytoczyc lepszego przykladu na to co napisalam, czyli oslabienie wiezi z dzieckiem (niemowienie w domu w ogole podpada in my books pod oslabienie wiezi ;) i stresowanie dziecka polskoscia.

    Punktem wyjsciowym tego co napisalam byly moje osobiste doswiadczenia, a dokladnie kiedy 5 letni syn zaczal w rozmowach ze mna wtracac angielskie slowa na pojecia, ktore zaczely wykraczac poza jego dotychczasowy przedszkolny maly swiatek. Zaczynalo sie to od: mama, mozesz mi pomoc z homework. No to ja matka Polka do niego, homework czyli praca domowa, tak? Na co syn po jakims czasie uznal, ze to jest too much hassle, i zaczelo sie, never mind, I'll ask daddy. Czyli znowu, oslabienie kontaktu z dzieckiem przez upor jezykowy.

    W pozniejszych latach rozejrzalam sie i rozgladam sie nadal szerzej, i wnioski i spostrzezenia mi sie potwierdzaja stukrotnie i wiecej.
    Duzo przebywam w srodowiskach 2- i 3- pokolenia. I te dorosle juz 'dzieci' wychowane w duchu 'Mow po polsku!' w wieku lat 30-40 maja traume i uraz, polski im sie kojarzy z jakas kara z dziecinstwa. I chetnie o tym mowia. Po angielsku.

    --
    Ania's Poland
  • krecik 09.10.16, 12:06
    aniaheasley napisała:

    > Thank you, krecik. Sama nie potrafilabym przytoczyc lepszego przykladu na to co
    > napisalam, czyli oslabienie wiezi z dzieckiem (niemowienie w domu w ogole podp
    > ada in my books pod oslabienie wiezi ;) i stresowanie dziecka polskoscia.

    No ja bym z tak dramatycznymi okresleniami nie wyskakiwala, ale pamietam tamten okres jako zdecydowanie stresujacy dla kazdej ze stron.

    > Punktem wyjsciowym tego co napisalam byly moje osobiste doswiadczenia, /.../

    Ja sie tego domyslilam, bo sama przez to przeszlam, ale spojrz sama na swojj post i przyznaj, ze troche zbyt kategorycznie go sformulowalas. Ja ze swoim doswiadczeniem nie porwalabym sie na kwestionowanie wieloletnich wynikow badan nad wielojezycznoscia. :-)

    > . Zaczynalo sie to od: mama, mozesz mi pomoc z homework. No to ja matka Polka d
    > o niego, homework czyli praca domowa, tak? Na co syn po jakims czasie uznal, ze
    > to jest too much hassle, i zaczelo sie, never mind, I'll ask daddy. Czyli zno
    > wu, oslabienie kontaktu z dzieckiem przez upor jezykowy.

    No rozumiem. Ja - wiedzac, ze corka i tak ma blokade, obeszlam to w ten sposob, ze powtarzalam slowo/okreslenie angielskie a zaraz po tym odpowiednik polski, i przechodzilam nad tym do porzadku dziennego, bez naklaniania corki do powtorzenia. Np: "I've got homework". "A, homework, zadanie domowe, a co masz na to zadanie?".

    > W pozniejszych latach rozejrzalam sie i rozgladam sie nadal szerzej, i wnioski
    > i spostrzezenia mi sie potwierdzaja stukrotnie i wiecej.

    I tutaj szanuje twoje szerszy oglad sprawy, bo ja polskich znajomych mam jedna parke. :-)

    > Duzo przebywam w srodowiskach 2- i 3- pokolenia. I te dorosle juz 'dzieci' wych
    > owane w duchu 'Mow po polsku!' w wieku lat 30-40 maja traume i uraz, polski im
    > sie kojarzy z jakas kara z dziecinstwa. I chetnie o tym mowia. Po angielsku.

    I tego wlasnie chcialam uniknac. Polski jezyk i poslcy rodzice to czesc dziecinstwa mojej corki, czesc jej samej, tak samo jak rodzina w Polsce. Moje podejscie do polskosci jako takiej, zwlaszcza wyrazajacej sie w sztywnym zacieciu pt "Po jedenaste: Po polsku mowic bedziesz" jest bardzo luzne i nieco cyniczne. Ale uwazam, ze przez to jest zdrowe i nietoksyczne.

    Moim celem jest, by corka czula sie w tym kraju u siebie, by nie czula sie inna, obca, przyjezdna. Ma polskie korzenie i jest tego swiadoma, przyjmuje to w sposob naturalny i cale szczescie nigdy nie miala doswiadczen, ktore pokazalyby, ze polskiego pochodzenia sie mozna/nalezy wstydzic.

    Ag
    --
    -_n_|_|_,_ Wszystko płynie
    |===.-.===| www.flickr.com/jazzwink/
    |-----((_)).....|
    '==='-'===' jgs
  • aniaheasley 09.10.16, 12:32
    Swiadomosc polskich korzeni to moje tez maja, z tym ze maja tez korzenie poludniowoafrykanskie wiec zeby sobie zycia zbytnio nie komplikowac, postawily na swoja angielskosc. Tak wiem, nie maja w sobie kropli krwi angielskiej, wiec technicznie, sensu stricte purytansko genetycznego Angielkami nie sa, ale tak o sobie mysla. Na pytanie o nationality bez wahania zadnego mowia English. Moja flaga to dla nich St George's albo union jack. Moje przyjezdne nie sa, przyjezdni sa ich rodzice, kazde z innego kranca swiata. No ale to juz rozmowa na inny temat :)
    Mnie sie poglady na role polskiego w zyciu dzieci zmienialy i ewoluowaly w miare uplywu lat, obserwacji i rozmow z rodzicami, dziadkami i dziecmi, roznych pokolen polskich. To co napisalam jest wynikiem tychze. W przeszlosci popelnialam liczne bledy, lacznie z 'mow po polsku'. Kazdy ma szkielety w klozecie ;)

    --
    Ania's Poland
  • krecik 09.10.16, 13:00
    Siostro.

    Ag

    --
    -_n_|_|_,__ Okruchy lodu w moich oczach
    |===.-.===| www.flickr.com/jazzwink/
    |-----((_)).....|
    '==='-'===' jgs
  • princesswhitewolf 09.10.16, 22:12
    >Na pytanie o nationality bez wahania zadnego mowia English

    rozumiem ze to skrotowe myslenie ale...
    oni nie sa English. Sa British. English to ktos kto ma chocby jednego rodzica English. Zasadnicza roznica.
  • aniaheasley 09.10.16, 23:15
    Ich national identity = English. Sa troszke za male zeby dzielic wlos na czworo i doszukiwac sie roznic pomiedzy nationality i national identity. Na ich kilkunastoletni rozum sa English i tyle. I sa juz na tyle kumate, zeby wiedziec, ze British to jest dobre moze dla mnie i dla ich taty, ale one sa English i juz.
    Jak ktos drazy temat glebiej, to mowia (cytat): we are half Polish, half South African and fully English.
    Gdyby byly super dobre w jakims sporcie, to reprezentowalyby Anglie. Jezeli na olimpiadzie to owszem, Team GB, ale np. w pilce noznej England.
    Nie chce mi sie teraz odkopywac zrodel, ale jedna z definicji narodowosci jest kraj w ktorym sie ktos urodzil i z ktorego kultura sie utozsamia. Tick, and tick.


    --
    Ania's Poland
  • princesswhitewolf 09.10.16, 23:39
    >I sa juz na tyle kumate, zeby wiedziec, ze British to jest dobre moze dla mnie i dla >ich taty, ale one sa English i juz.

    wiesz no nie bede meczyc tematu bo jak chca byc English to niech beda.
    A juz to czy English to lepiej niz British... pogadaj ze Szkotem. Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia.
  • aniaheasley 10.10.16, 07:56
    Ale one nie sa Scottish tylko English. Jakby sie urodzily w Szkocji i przyslowiowy haggis z mlekiem matki ssaly, to na pewno teraz by mowily ze sa Scottish, i mowilyby 'po szkocku' a nie po angielsku :)
    Napisalam wyraznie przeciez ze z purytansko genetycznego punktu widzenia English nie sa, ale dla nich nie ma to znaczenia w okreslaniu swojej tozsamosci narodowej. I tyle.

    --
    Ania's Poland
  • princesswhitewolf 10.10.16, 11:57
    no toz napisalam ze wg mnie maja prawo czuc co tam uwazaja. Sytuacja w UK z pochodzeniem ma tyle wariantow i mozliwosci ze mozna by oszalec gdyby w to wnikac zbyt gleboko. Np Mam kolezanke w pracy Hinduske ( Rodzice Hindusi) ale urodzila sie w Kenii. Kenijskiego paszportu nie ma bo rodzice tam byli na wizie wtedy i to wiele lat. W Indiach nigdy nie byla. Kenijka sie nie czuje bo wyjechali w wieku jej 9 lat do UK, Angielka tez do konca nie. No i badz tu madry lol
  • aniaheasley 10.10.16, 12:32
    Tylko, ze u moich corek sytuacja jest czysta i przejrzysta. Urodzily sie w Anglii, mieszaja tutaj cale swoje zycie, to jest ich ojczyzna, czuja sie Angielkami. W szkole ucza sie historii swojego kraju. Wychowane na cbeebies, James and the giant peach i Tracy Beaker, Paszporty lub ich brak, podroze po swiecie rodzicow przed ich urodzeniem nie wplywaja na ich poczucie tozsamosci. Dla mnie i dla nich to jest no brainer.

    --
    Ania's Poland
  • princesswhitewolf 10.10.16, 13:13
    mozliwe. Roznie bywa. Mam kolezanke wychowana i urodzona w ...Arabii Saudyjskiej ktora jest 100 Angielka i wychowana na PostmanPat etc...Rodzice na kontrakcie. Mieszkali w jakims specjalnym osiedlu angloamerykanskim tamze.
  • steph13 10.10.16, 11:21
    Calkowicie zgadzam sie z opinia twoich dzieci. Nie ma sensu mieszać im w głowie, zwłaszcza na wczesnym etapie kiedy rodzice usilnie wmawiają im polskie pochodzenie. Z mojego doswiadczenia, dzieci nie myślą w kategoriach 'mama jest z Polski, tata z Ameryki', jesli urodzili sie tutaj to jasno widza swoją przynależność. Moja wtedy prawie 4 latka, na sugestie polskiej szkoły sobotniej i tygodniowa łapówkę £5, orzekła ze 'i want to be English like Jennifer Davison' , jej ówczesna kumpelka ze szkoły, i nie widziałam powodu aby jej zamęt robić w głowie. Mała dokonała wyboru, który dobrze jej służy jako dorosłej dzisiaj kobiecie.
  • illegal.alien 10.10.16, 14:33
    Moja córka dokładnie tak o sobie mowi i mysli - mama jest z Polski, tata z Zimbabwe, a ona z Chelmsford.

    --
    M. - grudzień 2010
    M. - marzec 2014
  • ilonka45 10.10.16, 11:47
    "rozumiem ze to skrotowe myslenie ale...
    oni nie sa English. Sa British. English to ktos kto ma chocby jednego rodzica English. Zasadnicza roznica. "

    A gdzie jest napisane, ze musi byc przynajmniej jeden rodzic Anglikiem, zeby dziecko czulo sie Anglikiem? Mam mnostwo znajomych z malzenstw mieszanych, ktorzych dzieci nigdy nie powiedzialyby o sobie "British", tylko English. Zalezy od wychowania dziecka. Moj syn okreslil by sie jako Londoner I Eastender a nie British.
  • princesswhitewolf 10.10.16, 11:51
    potocznie ludzie okreslaja co chca i jak sie czuja a to ze wzgledu ze sa dosc nietypowe przypadki, np Ktos urodzil sie z rodzicow Anglikow i mimo, ze wychowal sie w Walii i nie czuje sie walijczykiem.
  • ilonka45 10.10.16, 12:50
    kazdy przypadek jest inny, nie mozna uogolniac. Moj przyjaciel jest Szkotem I takim juz zostanie, mimo, ze w Anglii mieszka ponad 40 lat, ja sie urodzilam w Polsce, co wcale nie znaczy, ze jestem w 100% Polka.
  • princesswhitewolf 10.10.16, 13:10
    no i dlatego powiedzialam ze w zasadzie to jest tak zakrecone jak swinski ogonek i tradycyjne rozroznienie juz nie pracuje zbyt efektywnie
  • steph13 10.10.16, 13:19
    No i o to wlasnie chodzi. Z upływem czasu, dla jednych kilka lat, dla innych całe dekady, miejsce urodzenia przestaje byc istotne i odkrywamy nowa tożsamość. Tu urodziły sie i wychowywane są nasze dzieci, dla których UK jest krajem pochodzenia. Dlaczego wiec wymagać od nich aby pochłaniały polski język, kulturę, obyczaje tylko dlatego, ze mama ma takie życzenie? Nie neguje, ze zawsze bedą rodzice, dla których będzie to punkt honoru mniej lub bardziej logiczńie uzasadniony i Good luck to them.
  • princesswhitewolf 09.10.16, 22:11
    >Zaczynalo sie to od: mama, mozesz mi pomoc z homework

    Ponglish. Obawiam sie, ze dorosli Polacy w UKczesto tak mowa. Nie przekonuje mnie to jednak do jakichs domniemanych stresow. U nas potomek doskonale wie w jakim jezyku do kogo sie mowi i bezblednie to stosuje bez nakazow i zakazow.

    >Mow po polsku!' w wieku lat 30-40 maja traume i uraz, polski im sie kojarzy z jakas kara z dziecinstwa.

    bardzo rzadkie przypadki z rodzicami perfekcjonistami. Do polskich szkol sobotnich jest masa kandydatow i do wiekszosci klas nawet listy oczekujacych. Dzieciakom sie podoba. NIe ma traumy. W dodatku malo kto rezygnuje co ciekawe jak sie dowiedzialam i tylko wzgledy przeprowadzki od czasu do czasu sie pojawiaja acz rzadko.
  • aniaheasley 10.10.16, 07:52
    > Dzieciakom sie podoba.

    Ha ha ha. Dzieciaki w wiekszosci nie cierpia polskiej szkoly. I o to bylabym w stanie sie zalozyc o spore pieniadze. To rodzicom 'sie podoba' i zmuszaja dzieci do chodzenia.
    Nie pamietam ile razy na przestrzeni lat slyszalam od mamy polskiego dziecka tekst typu: Zosia nie chce chodzic do szkoly, ale powiedzialam ze musi i koniec, nie ma gadania.

    --
    Ania's Poland
  • princesswhitewolf 10.10.16, 15:16
    ja tez takie historie slyszalam, ale jak poszlismy do polskiej szkoly zaczelam pytac i dzieci i rodzicow. Serio poza rzadkimi wyjatkami nikt nie rezygnuje i dzieci lubia szkole. Mowimy oczywiscie o malych dzieciach do konca primary school, ze starszymi nie mialam okazji rozmawiac.
  • yuka12 10.10.16, 23:17
    W naszej szkole bylo widac, ze dzieci chodza chetnie. Moje dzieci wrecz z niecierpliwoscia czekaly na lekcje, bo cieszyly sie, ze beda mogly z kims swobodnie porozmawiac. Poza tym bardzo lubily swoja nauczycielka. Bylo tak dopoki nie zmienila sie ich nauczycielka. Po kolejnej lekcji z nowa pania nawet moja cora wracala do domu z placzem. Na nastepne zajecia juz zadne nie chcialo isc, wiec zrezygnowalismy (po 3 latach).

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • yuka12 10.10.16, 00:03
    Ech, bo to zalezy jak rodzice do tego podchodza. Jak mowia prosto i naturalnie z wyjasnieniem, ze to ich ojczysty jezyk, w ktorym moga sie najlepiej porozumiec, sadze, ze dziecko swietnie zaakceptuje. Jezeli zas jest to nacisk pt. zadnego angielskiego, tylko polski, bo tylko po polsku mowimy w tym domu, to rzeczywiscie moze skutkowac niechecia czy nawet buntem czyli calkowitym zarzuceniem polskiego po dorosnieciu. Ja pokazywalam jezyk polski moim dzieciom jako bonus. Ze lepiej dogadaja sie z rodzina w Polsce. Ze wiecej beda mogly przeczytac. Ze poznaja historie i geografie z punktu widzenia tej czesci Europy. Ze beda mogli dogadac sie z innymi narodami slowianskimi. Ze malo ktory Walijczyk zna polski, za to oni beda znali i polski i walijski. Ze uczac sie w polskiej szkole i czytajac po polsku beda wiedzieli po prostu wiecej. Co zreszta sami zauwazyli. Dlatego czytaja po polsku ale rowniez po angielsku i walijsku. Ogladaja polskie programy i angielskie kreskowki. Widze, ze ich swiat jest szerszy i oni sami to dostrzegaja.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • yuka12 10.10.16, 00:09
    Dodam jeszcz zupelnie nieoczekiwany plus polskiej szkoly internetowej. Moja cora, ktora ma dysleksje i spore problemy z pamiecia krotkoterminowa, dzieki nauce w tej szkole poprawila swoje wyniki w szkole codziennej. Zas syn bardziej rozumie koniecznosc codziennej i systematycznej nauki i nieco szybciej niz jeszcze rok temu siada do odrabiania pracy domowej. Jednak cotygodniowe testy w polskiej szkole zmuszaja do bardziej regularnego studiowania materialow :), co w obecnej szkole syna bardzo sie mu przydaje.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • illegal.alien 09.10.16, 11:50
    Dlatego ja nigdy nie mowie do swoich dzieci w takim tonie :) zachęcam je do mówienia po polsku, bo uważam, ze wielojęzyczność sama w sobie jest wartością, nawet juz nie nieszczęsny język polski.
    Moje dzieci regularnie nawijają do mnie po angielsku, ja do nich po polsku i wszyscy sa zadowoleni i rozumieją siebie nawzajem :)
    A jak dzieciaki sa w dobrym humorze to mowia po polsku i tez jest ok.
    Poza mną maja jeszcze swoich dziadków, wujków, kuzynów, z którymi chcą sie dogadać - a angielski moich bratanków jest na duzo niższym poziomie niz polski moich dzieci - mimo, ze moj brat dzieci z angielskim oswaja i duzo maja bajek od nas, wiec nie tylko językowo, ale i kulturowo. Dzieki temu dzieciaki mogą sie spotkać gdzieś w połowie i miec naprawdę fajna relacje mimo odległości.

    --
    M. - grudzień 2010
    M. - marzec 2014
  • ilonka45 10.10.16, 12:45
    "Kiedy matka upiera sie zeby mowic do dziecka w swoim ojczystym jezyku, a nie w jezyku ojczystym dziecka, to zubaza, a nie wzbogaca swoj kontakt z tym dzieckiem."

    Co znaczy upiera? To chyba naturalne, ze do swojego dziecka mowie po polsku? I nie zubaza, tylko wzbogaca, poprzez gry slowek, private jokes etc.

    "Koniecznosc mowienia do matki w innym, obcym dla niego jezyku, zakloca naturalna wiez dziecka z matka, powstaje niepotrzebna i absurdalna w relacji z matka bariera jezykowa"

    Mam wspaniala relacje z moim synem.

    "imie czego? Zeby ciocia na imieninach pochwalila matke i dzieko jak to Kamilek ladnie po polsku mowi, w ogole nie slychac ze za granica sie wychowuje?

    Nie chodze na urodziny cioc I nie podchodze do tematu az tak emocjonalnie, moja matka studiowala na KULu Germanistyke, zna lacine, angielskiego nauczyla sie na drugich studiach, mowi dobrze po rosyjsku , moj ojciec znal biegle 4 jezyki, obydwoje podrozowali duzo, ja tez. Moje najblizsze kolezanki znaja po 2-3 jezyki, ich dzieci takze. I dla mnie I dla weikszosci moich znajomych jest to norma.
    "Znam bardzo wiele osob drugiego, trzeciego pokolenia. Zadne z nich nie mowi bezblednie, kazdy Anglik polskiego pochodzenia ma angielski akcent w mowie, jest to nieunikniona naturalna kolej rzeczy."
    Przeciez nie o to chodzi, czy beda mowic bezblednie.
  • yuka12 06.10.16, 00:20
    Do naszej szkoly sobotniej uczeszczaly takie dzieci. Nie bylo zadnego problemu. Przynajmniej dopoki starszych dzieci (y. 3-6) nie zaczela nauczac pani "z misja". Ktora niestety zapomniala, ze szkole sobotnia otwarto m.in. dla dzieci, dla ktorych jezyk polski jest czesto drugim jezykiem lub jezykiem rownorzednym z angielskim. Moje dzieci nie chcialy juz chodzic na zajecia (po kilku latach uczeszczania), chociaz po polsku rozmawiaja, pisza i czytaja. Obecnie kontunuujemy polska szkole internetowa i to zupelnie wystarcza.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • robak.rawback 06.10.16, 01:32
    21mada a ile to dziecko ma lat? czy rodzic ktory zna polski - to zna go dobrze czy nie?

    --
    Sashimi rollin'... they hatin'...
  • robak.rawback 10.10.16, 03:56
    zapomnialam dodac ze nie zauwazylam zeby mnie zubozylo w jakis sposob rozmawianie w domu w roznych jezykach, w jednym lepiej w drugim gorzej, w trzecim jeszcze gorzej. kazdy gadal jak gadal jeden zrozumial lepiej drugi gorzej;
    Tak, bylo tak, ze sie nie rozumialo, no i co z tego, przezylam i sie czuje wzbogacona.
    przynajmniej bylo duzo crosslinguistic hilarity. takich zesmy wyrzen i zwrotow nawymyslali ze dekady mijaja i nadal sie smiejemy z tego
    (na pewno mam skrzywienie w tym kierunku bo mnie zawsze interesowaly jezyki) ale wiekszosc moich znajomych wychowanych w paru jezykach z zainteresowaniami jezycznymi jest tego zdania co ja. moze ci co nie lubia jezykow to cierpia? byc moze tak? to juz kwestia indywidualnych zdolnosci albo upodoban wiec tego nie komentuje bo wydaje mi sie ze sie nie ma na to wplywu - albo cs sie lubi i che robic albo sie nie chce i unika. a jak nie ma zachety ze strony rodzicow to sie zdolnosci nie rozwija.
    ale rozumiem tez argumenty o traumatyzowaniu dzieci - chociaz nie z autopsji bo nie czulam sie nigdy traumatyzowana.

    --
    Sashimi rollin'... they hatin'...
  • aniaheasley 10.10.16, 09:03
    Robak, tak out of interest, Ty sie w wielojezycznej rodzinie wychowywalas? Bez podtekstow, promise.

    --
    Ania's Poland
  • illegal.alien 10.10.16, 14:28
    Moja mama jest po anglistyce. Nie pracuje co prawda w zawodzie, ale jak byłam mała, to mówiła do mnie po angielsku. Ze swoim topornym akcentem, ale mowila. Żadnego języka nie udało mi sie w życiu tak dobrze nauczyć, jak angielskiego. Fakt, ze przyswajam podstawy dość łatwo, ale potem mi sie robi pod gorke, jak trzeba opanować gramatyke. A angielski zawsze jakos we mnie był :)
    I nie komunikuje sie z rodzicami teraz po angielsku, wręcz dbam o trzymanie tych dwóch języków oddzielnie, ale sa słowa, ktore nie maja swoich odpowiedników, wiec ich używamy :)

    --
    M. - grudzień 2010
    M. - marzec 2014
  • ilonka45 10.10.16, 15:08
    "na pewno mam skrzywienie w tym kierunku bo mnie zawsze interesowaly jezyki) ale wiekszosc moich znajomych wychowanych w paru jezykach z zainteresowaniami jezycznymi jest tego zdania co ja. moze ci co nie lubia jezykow to cierpia?"

    Robak, mam tak samo :)

    "przynajmniej bylo duzo crosslinguistic hilarity. takich zesmy wyrzen i zwrotow nawymyslali ze dekady mijaja i nadal sie smiejemy z tego"

    Mam takich pare w zanadrzu, podziel sie Robak, pretty please :)


    "
  • 21mada 11.10.16, 13:44
    >pani "z misja". Ktora niestety zapomniala, ze szkole sobotnia otwarto m.in. dla dzieci, dla ktorych jezyk polski jest czesto drugim jezykiem lub jezykiem rownorzednym z angielskim.
    No wlasnie nie jestem tego taka pewna. Szkoly polskie sa dla dzieci ktore znaja polski. Uczenie polskiego jako jezyka ojczystego i jako jezyka obcego to sa dwie zupelnie rozne rzeczy i nie da sie ich przeprowadzic za jednym razem w jednej klasie. Jak sobie wyobrazasz taka lekcje?
  • yuka12 13.10.16, 00:38
    Pani z misja traktowala dzieci w UK jak dzieci w Polsce czyli dyktanda na podobnym czy nawet wyzszym poziomie trudnosci, konkursy gradujace uczniow, kto stoi wyzej a kto nizej, itp. Nie chodzi tutaj o wymagania, bo jakies jednak powinny byc, ale wprowadzanie rywalizacji, atmosfery niezadowolenia, jak komus gorzej szlo itd. Dzieci do polskiej szkoly sobotniej chodzic nie musza, najczesciej chodza, bo chca, ew. rodzice troche przymuszaja. Ale naczelna zasada powinna byc zachecanie do nauki polskiego i zyczliwosc dla kazdego ucznia. Doceniam probe podwyzszenia poziomu klasy, ale atmosfera byla do kitu i moje dzieci po 3 latach uczeszczania zbuntowaly sie. Niestety na moje sugestie byla odpowiedz, ze nauczycielka jest swietna. Tylko dzieci bylo z kazdym spotkaniem mniej.
    Dodam jeszcze, ze dla wielu dzieci w UK, przynajmniej w rejonie w ktorym mieszkam, jezyk polski moze byc pierwszym, drugim czy nawet 3 jezykiem (po angielskim i walijskim). Spolecznosci polskie sa tu zdecydowanie mniejsze niz w poludniowej Anglii czy duzych miastach, dlatego tak wazny jest kontakt dzieci z zywym jezykiem polskim np. podczas zabaw czy lekcji. Po trosze ten jezyk polski jest dla wielu jezykiem domu i rodzicow i niekoniecznie jezykiem ojczystym. Bezwzgledne podejscie prezentowane w niektorych angielskich szkolach sobotnich pt. "polski jest Waszym 1 jezykiem i wstyd, ze jeszcze go nie znacie" mogloby sie tutaj skonczyc szybkim zwinieciem sie takiej szkoly. Dlatego zachecanie i wspieranie sa tutaj wazniejsze niz super wyniki do pochwalenia sie. I dlatego przez te 3 lata chodzily do szkoly takze dzieci anglojezyczne z rodzin mieszanych, aby osluchac sie z jezykiem polskim i nauczyc sie jego podstaw. Ale i one przestaly chodzic po spotkaniu pani z misja.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • 21mada 13.10.16, 13:09
    >chodzily do szkoly takze dzieci anglojezyczne z rodzin mieszanych, aby osluchac sie z jezykiem polskim i nauczyc sie jego podstaw
    No wiec trafily pod zly adres. Bo o jakim osluchaniu moze byc mowa, kiedy dzieci na lekcji poznaja zasady ortografii, pisza dyktanda, generalnie - ucza sie przede wszystkim PISOWNI. Zeby nauczyc sie podstaw jezyka, trzeba isc na kurs j. polskiego jako obcego. To jest zupelnie co innego. w Polskiej szkole sobotniej pani nie bedzie mowila: ''To jest okno. To jest zeszyt.'' do grupy 8-latkow, ktore swietnie mowia po polsku, ale ucza sie pisac. Niby wszyscy o tym wiedza, nawet w tym watku dziwia sie: ''To tacy rodzice istnieja?" Ale fakty sa takie, ze wiele osob posyla dzieci do sobotniej szkoly, zeby 'sie osluchaly', zeby 'liznely jezyka', a w ogole to sami nie musza nic robic, nie musza rozmawiac z dziecmi po polsku - szkola odwali cala robote i magicznie nauczy ich dzieci polskiego w 3 godziny tygodniowo. Tak sie nie da! Dlatego narasta frustracja, dzieci, ktore polski znaja i chca sie uczyc pisac, robia coraz wieksze postepy, a dzieci, ktore z polskim nie maja do czynienia poza polska szkola - coraz bardziej zostaja w tyle.

    > Pani z misja traktowala dzieci w UK jak dzieci w Polsce czyli dyktanda na podob
    > nym czy nawet wyzszym poziomie trudnosci,
    Co do poziomu, to albo piszesz po polsku poprawnie, albo nie. Tak samo po angielsku. Co za roznica gdzie mieszkasz?
  • plain-vanilla 13.10.16, 13:50
    Roznica, gdzie sie mieszka i chodzi do szkoly, jest w tym przypadku bardzo istotna.
    Zaczelas ten watek. Klocisz sie w nim sama ze soba.
    Napisz, czy masz dzieci w wieku szkolnym, ktore uczeszczaja do szkoly w UK. Jesli nie - to rozumiem, ze jestes sfrustrowana pania nauczycielka, ktora uczy w sobotniej szkole.
  • plain-vanilla 13.10.16, 14:13
    Dla dzieci urodzonych i wychowanych w UK j. polski nie bedzie nigdy pierwszym jezykiem. Niewazne, czy maja oboje czy jednego polskiego rodzica. Moj 8-letni syn mysli po angielsku, pisze i czyta po angielsku, po polsku troche czyta i pisze fonetycznie Do polskiej szkoly nie chce chodzic.
    Dla mnie nauczycielka "z misja" w polskiej sobotniej szkole, ktora zarzynala dzieci dyktandami i wymaganiami jak z pelnoetatowej polskiej szkoly - to pomylka i nieporozumienie. Ja sie bardzo ciesze, ze moj syn chce sam z siebie i bardzo chetnie mowi po polsku. Zawsze z niecierpliwoscia czeka na kazdy wyjazd do Polski. I co dla mnie rownie wazne - ma wspaniala wiez i kontakt z dwiema babciami i jednym dziadkiem, ktorzy po angielsku nie mowia ani slowa. Dla mnie to bogactwo emocjonalne i kulturalne, z ktorego moi synowie beda mogli korzystac, jesli zachowaja plynnosc mowienia w j.polskim w wieku doroslym. Na razie nic nie zapowiada nadchodzacego buntu i nie sa do niczego zmuszani.
  • ilonka45 14.10.16, 12:27
    "> Pani z misja traktowala dzieci w UK jak dzieci w Polsce czyli dyktanda na podob
    > nym czy nawet wyzszym poziomie trudnosci,
    Co do poziomu, to albo piszesz po polsku poprawnie, albo nie. Tak samo po angielsku. Co za roznica gdzie mieszkasz? "

    Chyba jestes ta nauczycielka, o ktorej yuka12 wyzej napisala..... Podchdzisz do dyskusji bardzo emocjonalnie, wrecz agresywnie. Yuka wyraznie napisala, ze wspieranie I zachecanie dzieci do nauki daje wieksze efekty niz zmuszanie I wymaganie. I od postawy nauczycielki bardzo duzo zalezy, czy dzieci beda do takich szkol uczeszczaly czy nie.
  • yuka12 14.10.16, 13:29
    No wiesz, po to sie chodzi m.in. do szkoly, zeby sie nauczyc poprawnie pisac :). Bo jezeli dzieci 8-letnie swietnie pisza i czytaja po polsku, to po co im chodzic do szkoly? Nawet w Polsce? Moga miec nauczanie domowe i finito. Nie do konca Cie wiec rozumiem, tym bardziej ze mowimy o UK, gdzie badz co badz jezyk polski nie jest jezykiem urzedowym i codziennym a jedynie jezykiem pewnej grupy emigrantow.
    Jezeli Cie denerwuje, ze w polskiej szkole sobotniej Twoje dzieci nie sa uczone zgodnie ze swoim poziomem, jakiz problem zasugerowac stworzenie klasy z wyzszym poziomem nauczania lub poprosic nauczyciela o przygotowanie materialow bardziej pasujacych do danego poziomu i np. poswiecic czesc czasu na zajeciach tym dzieciom? Pozostalym tez mogloby sie cos takiego przydac.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • yumemi 14.10.16, 23:29
    Prowadzilam wraz z kilkoma nauczycielami polska szkole sobotnia przez pare lat - i podstawa dla mnie zawsze bylo to ze dla dzieci to mialo byc cos fajnego - to w koncu szkola sobotnia, weekend. Mialy sie moc wyluzowac, bawic, i uczyc. Ale bez przesady jakiejs, typu robienie im edukacji w stylu polskiej szkolnej pamieciowki, apelow, zakuwania i klepania zasad gramatycznych. Bylo wszystkiego po trochu ale bez presji.
    I byly owszem dzieci z rodzin mieszanych, slabo mowiace po polsku - i jak najbardziej w odpowiedniej atmosferze sobie radzily. Kwestia checi, i tego zeby zamiast ideologii, po prostu byc otwartym na rozne sytuacje.
    To byly lata 2007-2009 - mam wrazenie ze wtedy bylo pod tym wzgledem duzo normalniej, teraz niektore szkoly sobotnie wprowadzaja jakies mocno przesadzone ambicje - chcac w 3h tygodniowo wcisnac mini program nauczania z ojczyzny..

    --
    -----------------------------------------
  • yuka12 16.10.16, 00:33
    Nic nie mam do podstaw patriotyzmu czy nawet odrobiny gramatyki. Ale to co opisujesz jest i tak mi blizsze, niz to co dzieciom zaserwowalam rok temu nowa nauczycielka. Wierze, ze chciala dobrze. W sumie z rozmowy bardzo sympatyczna osoba. Ale byc moze za ambitna, albo nie bardzo zorientowana w potrzebach ROZNORODNYCH uczniow w szkole sobotniej. Byc moze rodzice typu 21mada byli zachwyceni ale czy ich dzieci tez? Poza oczywiscie tymi uczniami, ktorzy zaglosowali nogami. Takie to nieidealne sa te szkoly sobotnie:) i rozne dzieci polskich emigrantow :).

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • aniaheasley 16.10.16, 09:47
    Ze szkoly mojego syna wiele dzieci zrezygnowalo w 2004. Bunt byl totalny, kategoryczna odmowa kontynuacji :) A to dlatego, ze jedna czy druga pani nauczycielka zaczela porownywac, glosno, przy calej klasie umiejetnosci i poziom jezyka dzieci tutaj urodzonych, przed 2004 takie dzieci stanowily w tych szkolach zdecydowana wiekszosc, z dziecmi, ktore tutaj przyjechaly prosto ze szkolnej lawy w Polsce. No to sie dzieci zbuntowaly.

    --
    Ania's Poland
  • trbaran 11.10.16, 12:02
    To kiesko, że dziecko nie potrafi mówić po polsku. Przecież są polskie szkoły w których uczy się języka ojczystego.
  • princesswhitewolf 11.10.16, 12:10
    przeczytaj watek bo kolejny ktory mowi od rzeczy...
  • yamilca197 11.10.16, 12:11
    Ale dzieci znaja jezyk ojczysty czyli angielski. :)

    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka