Dodaj do ulubionych

Dostalismy sie! + refleksja

18.04.17, 20:17
Chcialam sie pochwalic ze dostalismy sie do primary nr 1 naszego wyboru, ktora ma przede wszystkim bardzo dobre wyniki na egzaminach i ( i nawet pogardzanego ofsted wynik outstanding). Co oznacza ze moge zaczac oszczedzac na dobra prywatna secondary school i nie musze wydawac ponad tysiac miesiecznie na prywatna. Hurray!!!! Po tej szkole sasiada corka i pare jej kolezanek z klasy dostala sie do LHA, jednej z najlepszych prywatnych w kraju, oraz inne do lokalnej Grammar school

Acz kolega mi mowi " be careful what you wish for" bo jak twierdzi b dobra szkola=presja, czasem niepotrzebna hmm:/
Edytor zaawansowany
  • aniaheasley 18.04.17, 20:29
    Jeszcze zalezy kto co rozumie pod pojeciem bardzo dobra szkola. Dla mnie bardzo dobra szkola potrafi umiejetnie poprowadzic dziecko, zainteresowac nauka, nauczyc szanowac wyksztalcenie (chociaz moze na etapie primary to troche ott), zaszczepic, rozpalic, zainspirowac, porwac i zachwycic, tak zeby dziecko samo chcialo jak najlepiej, jak najwartosciowiej te kilka lat przezyc., i zeby lubilo sie uczyc, zeby czytalo duzo dobrych ksiazek, zeby potrafilo wyluskac groch z popiolu, czy jakos tak ;)
    Czescia bycia bardzo dobra szkola jest umiejetnosc niewywierania presji, a osiagania super wynikow, nie tylko w postaci imponujacej literki czy cyferki na egzaminie.

    --
    Ania's Poland
  • eraz-lilipop 18.04.17, 20:44
    Moja córka chodziła do bardzo dobrej szkoły gdzie nauczyciele wręcz stawali na głowie żeby dzieci chciały uczyć się , odkrywać swoje pasje i osiągać wyniki które wskazują iż się rozwijają na max swoich mozliwosci . Szkoła nie miała super not w ofsted . Moje dziecko nie uczy się super hiper dobrze ani nie jest super inteligentna ( jak kolwiek to brzmi ) . Dostanie się do dobrej szkoły to połowa sukcesu , druga zależy od dziecka i jego możliwości ,o tym nie zapominajmy ;) .
  • eraz-lilipop 18.04.17, 20:45
    A tak wogole to gratuluję . W zeszłym roku mój syn nie dostał się do żadnej szkoły z 6 wybranych przeze mnie .
  • princesswhitewolf 18.04.17, 20:50
    >W zeszłym roku mój syn nie dostał się do żadnej szkoły z 6 wybranych przeze mnie .

    a jak to mozliwe? Czy zlozylas do szkol daleko poza twoim catchment area?
  • eraz-lilipop 18.04.17, 21:01
    Nie. Do najbliższych . Mamy ponad mile do szkoły która wyglądał na pierwszy rzut oka na ofsted tragicznie ale nam bardzo przypasowala na szczęście .
  • aniaheasley 18.04.17, 21:09
    Moj syn w swoim czasie tez sie nie dostal do zadnej z 5 czy 6 szkol, nie pamietam juz ile wtedy mozna bylo wpisac, secondary. Dwa dni zalamania, potem decyzja, ze laski nie robia, i poszedl do szkoly prywatnej. Best decision ever z perspektywy lat.
    W kazdym roku jakis tam procent dzieci nie dostaje zadnej szkoly ze swojej listy.

    --
    Ania's Poland
  • princesswhitewolf 18.04.17, 22:40
    no i ja tez tak planowalam ze albo dostanie sie do 1 czy 2 giej opcji na liscie albo daje do prywatnej. Tyle ze tu w Richmond nie ma zlych szkoly w ogole
  • princesswhitewolf 18.04.17, 22:31
    no ofsted tragicznie to byloby gdyby bylo "not acceptable" ale wiekszosc z nich zamykaja po pol roku. "requires improvement" to jeszcze nie tragedia
  • princesswhitewolf 18.04.17, 20:49
    >druga zależy od dziecka i jego możliwości ,o tym nie zapominajmy ;)

    lat 4. Z powodu glued ear zaczelismy go jakies 3 miesiace temu uczyc czytac oraz phonics. Zreszta dziecior chce. Juz czyta literujac do 5 literowych wyrazow. Phonics proste typu ck th i tym podobne tez. Ja czytalam w wieku 5 lat juz plynnie wiec i on bedzie. Nie ma obaw.
  • princesswhitewolf 18.04.17, 20:47
    w dzisiejszych czasach egzaminy nie sa skonstruowane jak w Polsce za komuny, Ania....

    Rodzice maja bardzo dobra opinie o tej szkole. A wynik egzaminow tez jest istotny bo od tego zalezy ich dalsza edukacja i gdzie sie dostana.
  • aniaheasley 18.04.17, 20:57
    Oj, bardzo sie zdziwisz princess jak skonstruowane sa egzaminy w dzisiejszym szkolnictwie w UK. Wszystko przed Toba. Parcie na wyniki jest niesamowite ze strony szkoly, bo to jest ich byc albo nie byc na szczycie tabelek :)

    --
    Ania's Poland
  • eraz-lilipop 18.04.17, 21:12
    Mój syn ma autyzm i opoznienie w mowie i rozumieniu . Czyta na poziomie year 2 liczy na poziomie year 1 . Według ocen Reception jest poniżej normy , nie sprzeciwiam się bo tak jest , nie zadaje pytań , nie opowiada o kolorach czy figurach ale zna wszystkie kolory , figury i ich charakterystykę , umię pisać. Oceny są według tabelek co nawet pani przyznała . W Reception wymagają bardzo dużo aż sama jestem zdziwiona ze takie rzeczy musi się uczyć 4-5 latek . Szkoła jest multikulti w Londynie na większość dzieci gdzie angielski jest drugim językiem i cisną bardzo . Az boje się pierwszej klasy .
  • princesswhitewolf 18.04.17, 22:38
    moj syn mial opoznienie w mowie przez plyn w uchu. Plyn zszedl w koncu, dzieciak nadrobil i czyta i w przedszkolu ocenili go na Exceeding Expectations. No ale plyn znowu moze sie w uchu zrobic wiec uczymy go na zapas.
    Czyta literujac, odejmuje, dodaje ale musi liczyc na paluszkach ( zadania w obrebie 10ciu) , liczy po kolei do 100. Zna sie na zegarze ale powoli czyli pelne godziny natychmiast a co duza wskazowka robi to musi pomyslec. Wiec to sie utrwala.
    Dziecior jest bilingual i angielski na rowni jest z polskim bo ojciec jest Anglikiem z aspergerem wiec tez autyzm w domu.

    Twoj syn jesli ma lekki autyzm typu asperger moze jeszcze zostac tak jak ojciec mojego dziecka naukowcem wiec bez obaw...


  • princesswhitewolf 18.04.17, 22:33
    >Oj, bardzo sie zdziwisz princess jak skonstruowane sa egzaminy w dzisiejszym szkolnictwie w UK

    aniu, ja mam 2 magisterki studiowalam w UK a potem w USA... GMAT czy GRE czy SAT to pikus w porownaniu z zakuwaniem w komunie....

  • aniaheasley 18.04.17, 21:36
    Co to jest LHA? Jakas nowa szkola? Google twierdzi ze to Local Housing Allowance ;)


    --
    Ania's Poland
  • princesswhitewolf 18.04.17, 22:18
    > Local Housing Allowance ;)

    lol


    LHE sorry literowka....
  • princesswhitewolf 18.04.17, 22:44
    en.wikipedia.org/wiki/Lady_Eleanor_Holles_School

    to sasiedna ulica ta szkola. Tu jest masa prywatnych szkol. Jedna na drugiej
  • steph13 19.04.17, 15:53
    Ale LEH to zenska szkola a ty masz synka???? Chyba myslisz o Hampton School?
  • princesswhitewolf 19.04.17, 21:43
    no mowa byla o corkach sasiada wiec nie chodzily do Hampton School tylko Lady Eleanor.

    Od tego zaczela sie rozmowa wyzej ze corki sasiada po szkole podst panstwowej tej co dziecior moj sie dostal poszly do Lady Eleanor i ze przyjeli tam sporo dzieciakow z tamtej primary. Tak sasiadem jest Hampton School, a na ulicy obok mieszkam ja.
  • lucasa 18.04.17, 22:51
    My tez sie dostalismy do szkoly pierwszego wyboru. Bardziej nam zalezy na pre school przy tej szkole dla mlodszej bo.jest tylko 30 miejsc a nie wyobrazam.sobie odprowadzac panny do dwoch roznych szkol.
  • princesswhitewolf 18.04.17, 23:53
    no ale pre-school konczy sie wczesniej niz school i bedziesz musiala czekac czy cosik...
  • lucasa 18.04.17, 23:54
    Nie ma zmiluj sie - na caly etat pojdzie :(
  • princesswhitewolf 18.04.17, 23:56
    a to sie tak da? ja mysialam ze te pre-school przy szkolach to teraz beda od wrzesnia 8ma-1wsza. 30 godz tygodniowo. no a co od 1wszej? sa jakies afternoon clubs juz wtedy do konca szkoly tego drugiego dziecka?
  • lucasa 19.04.17, 00:10
    U nas sa sesje od 8:45-11:45 i od 11:45-14:45. Koncza razem ze szkola

    Nawet w tym roku (bez dofinansowania za 30 godz.) sporo dzieci tak zostaje.
  • princesswhitewolf 19.04.17, 08:24
    aaa... no widzisz. Ciagle zapominam ze szkoly maja rozne godziny funkcjonowania w roznych miejscach w UK.
  • princesswhitewolf 19.04.17, 08:25
    ale lucasa, te dane godzinne to sa z tego semestru. Od wrzesnia dzieci maja finansowane nie 15 jak dotychczas ale 30 godzin na poziomie przedszkolnym. I choc moze to roznie wygladac w przedszkolach prywatnych bo staraja sie to obejsc jak moga, to jednak w przedszkolach panstwowych chyba bedzie cale 5 godzin dostepne dziennie
  • panixx 19.04.17, 00:03
    Gratuluje! Na pewno odetchnelas z ulga i sie cieszysz!
    Moj syn 5 lat temu tez sie dostal do szkoly przeze mnie wybranej, no 1 w okolicy! Po kilku latach inne szkoly pna sie w gore w ratingach i ocenach Ofsted, my stoimy w miejscu, albo lekko spadamy. Moj syn jest bardzo inteligentny i wydaje mi sie, ze wszedzie by sobie swietnie poradzil. Oczywiscie nie wiem, jak by to bylo w innych szkolach - spekuluje. Ale moja mlodsza corka z innej gliny lepiona i zastanawiam sie czy byloby jej lepiej gdzies indziej.
  • princesswhitewolf 19.04.17, 00:08
    >Na pewno odetchnelas z ulga i sie cieszysz!

    no nie widzialo mi sie placenie 1000 funtow miesiecznie za prywatna szkole bo to oznacza pewien spadek standartu zycia np kosztem urlopu itd.
  • princesswhitewolf 19.04.17, 00:11
    >Moj syn jest bardzo inteligentny i wydaje mi sie, ze wszedzie by sobie swietnie poradzil

    sek ze to nie nie wszystko. Chodzi przede wszystkim o ...srodowisko. W otoczeniu dzieci z rodzin patologicznych ciezko jest o wzrost porownywalny ze srodowiskiem dzieci ktorych rodzice maja jakies ambicje.

    Srodowisko stymuluje. Jesli dzieciaki wokol maja wartosci wg ktorych nauka jest wazna to beda sie starac. Jesli z uczacych sie smieja a wartosciami sa w secondary school: rap i trawka to niestety dobrze to nie wrozy

    wiec w zasadzie chodzi o srodowisko.
  • illegal.alien 19.04.17, 07:46
    Miałam bardzo podobne podejście. Szczególnie w podstawówce najważniejsze jest to, żeby szkoła nie miała problemow z zachowaniem dzieciaków, a reszta to małe piwo, do nadrobienia w domu ;)
    Z reszta zupełnym fuksem jesteśmy ustawieni do końca szkoły średniej jeżeli chodzi o nasze dzieciaki - podstawówka to wiadomo - córka już w niej jest, to i syn tam pójdzie, a szkoła średnia to albo lokalna grammar, jak będą chcieli i się dostaną, albo mamy świetna państwowa, do której miejsce maja w zasadzie zapewnione, a dodatkowym plusem tej szkoły jest to, ze można w niej robić IB.
    Prywatnej edukacji nie przewidujemy, chyba, ze dzieciaki się w którymś momencie uprą :)

    --
    M. - grudzień 2010
    M. - marzec 2014
  • princesswhitewolf 19.04.17, 08:12
    nie chce wyjsc na jakas niedoinformowana ale co to jest IB?
  • illegal.alien 19.04.17, 17:09
    Matura międzynarodowa :) (international baccalaureate).
    Sama taka pisałam (tu w UK) i jestem wielka zwolenniczka :)

    --
    M. - grudzień 2010
    M. - marzec 2014
  • princesswhitewolf 19.04.17, 21:47
    a co to IB daje? bo wiesz po mojej polskiej maturze i pewnych studiach w PL przyjeli mnie bez problemu na studia w UK a potem w USA. niespecjalnie ich przejmowalo jaka tam mam mature ( a zdawalam ja w koncu komuny w PL)
  • illegal.alien 19.04.17, 22:37
    To samo co inna matura ;) tylko program obejmuje dużo wolontariatu - ja akurat robiłam ta maturę w szkole, w której ja wymyślono, wiec wszystkie wartości były ortodoksyjnie przestrzegane :)
    Jak Cie to interesuje, to poczytaj o Kurcie Hahnie i szkołach UWC (united world college).

    --
    M. - grudzień 2010
    M. - marzec 2014
  • princesswhitewolf 19.04.17, 22:40
    a jesli kwestia wartosci i wolontariat a nie tylko zakuwanie do matury ( jakiej doswiadcza niestety wiekszosc) wchodzi w zakres tego to brzmi to jako bardzo madra koncepcja... bo ludzie ucza sie myslec i pomagac
  • aniaheasley 19.04.17, 09:57
    Popieram princess (nie wierze ze to napisalam ;)
    Srodowisko jest bardzo wazne. Jak syn jest bardzo inteligentny to naprawde szkoda dzieciaka poslac do szkoly, gdzie telewizor jest na cala sciane, nie ma stolu, a jedyna ksiazke wyrzucono dwa lata temu, kiedy sie okazalo, ze z katalogu Argosu latwiej korzystac online.

    --
    Ania's Poland
  • aniaheasley 19.04.17, 09:58
    Chodzi mi oczywiscie o warunki w domach kolegow, nie w szkole :)

    --
    Ania's Poland
  • princesswhitewolf 19.04.17, 10:25
    >Popieram princess (nie wierze ze to napisalam ;)

    bywa ze i ja sie z toba zgadzam Aniu. Wazne by dyskutowac z pogladem a nie z osoba bo czasem mamy podobne zdanie a czasem nie.
  • panixx 19.04.17, 12:08
    A nie! to nie o to mi chodzilo! Srodowisko bdb w wiekszosci szkol dookola nas. Nasza szkola tez bdb - syn dobrze tam sie czuje. Rozmyslalam nad moja corka, poniewaz do prymusow nie nalezy i mam wrazenie, ze ginie w klasie. Wydaje mi sie, ze szkola swietnie pracuje z dobrymi uczniami i slabymi, ale Ci w srodku czasami sa lekko zapominani. Kilka razy poszlam na rozmowe z nauczycielka, zeby przedyskutowac pewne sprawy i widze postepy: corka dstaje wiecej komenatrzy w dzienniczku, czasami pani sama mnie zaczepi i cos powie...itp itd.
  • princesswhitewolf 19.04.17, 20:15
    >poniewaz do prymusow nie nalezy i mam wrazenie, ze ginie w klasie.

    no ale nie kazdy musi byc prymusem. Chodzi o to by nie miala zaleglosci i zlych ocen. Bycie w srodku jest zupelnie ok. Jeszcze znajdzie swoja dzialke:) w ktorej bedzie bardzo dobra
  • panixx 19.04.17, 22:30
    oczywiscie, ze nie! I moze byc w zyciu bardzo szczesliwa w wybranych dziedzinach i pracy.
    Wg mnie nasza szkola bardzo pomaga slabym uczniom i dobrym. Natomiast ciche i grzeczne i srednie dzieci, tej uwagi nie maja. Nie sa zauwazane, albo nie starcza na nie czasu. Wobec tego staram sie dowiadywac co robia w klasie, gdzie moge pomoc corce. Poprosilam kilka razy o spotkanie z pania, zauwazylam, ze nie byla w stanie odpowiedziec na niektore pytania, bo corka dobrze nie znala...
    Co prawda to dopiero Y1 wiec duzo sie moze jeszcze zmienic. Kolejni nauczyciele tez moga miec wiekszy lub mniejszy wplyw.
  • noelka1984 19.04.17, 07:44
    A my sie nie dostalismy do zadnej z wybranych :(( polowe nocy przeryczalam. Dali nam najblizej nas, ma bardzo zle opinie, ofsted nie taki zly, ale opinie tragiczne.
    Nie wiem czy jest sens robic appeal. Przez council nie moge tylko bezposrednio do szkoly bo wybralam tylko katolickie. I one nie maja wogole waiting list przez council. Robil z was ktos appeal i sie dostal?

    Duzo z was pisze o prywatnych ze dalo jak sie dziecko nie dostalo. Tez o tym nie myslalam. Ale koszty sa bardzo duze. Skad wy bierzecie na to pieniadze?:) I do prywatnej tez nie jest tak latwo sie dostac? Chyba ze sie myle. Zawsze mi sie kojarzylo ze oni chca dzieci z elity, bogatsze...
  • princesswhitewolf 19.04.17, 08:16
    > Robil z was ktos appeal i sie dostal?

    podobno z waiting list mozna sie dostac ale musisz pilnowac wrecz drzwi by byc pierwsza na waiting list. Duzo rodzicow zabiera dzieci do prywatnej szkoly bo np chcieli sie dostac do Outstanding, a nie dostali sie i dostali Good a dla nich nie jest to good enough wiec zabieraja dziecko i robia miejsce.

    >kad wy bierzecie na to pieniadze?:) I do prywatnej tez nie jest tak latwo sie dostac?

    pamietaj ze sa tu rozni ludzie i mamy rozne zawody zreszta tak jak w Polsce przeciez nie wszyscy wykonuja jeden zawod i jeden jest sprzataczka a inny lekarzem.

    Do prywatnych nie jest sie trudno dostac na poziomie Infant School. Pozniej jest trudniej tzn do Secondary bo jest konkurs itd
  • noelka1984 19.04.17, 13:13
    Wiem ze sa rozni ludzie i roznie zarabiaja. Chodzilo mi bardziej czy ludzie oszczedzaja na szkoly dla dzieci? Jak dlugo itd? Ja np zaluje ze jak kupowalismy dom kilka lat temu to wogole nie myslalam o przyszlosci wtedy niemowlaka , gdzie sa dobre szkoly , ze sa tez prywatne, ze zamiast wycieczwk moglismy odkladac
    pieniazki.... nie mialam pojecia jak wyglada system szkol w UK...
    Madry polak po szkodzie
  • yumemi 19.04.17, 17:49
    My tez nie oszczędzaliśmy na szkoły - prawie wszystkie prywatne maja opcje ze roczne fees rozkładają na 12 mcy, załatwia się to przez School Payment Plan.
    Teraz jednak staramy się coś odłożyć bo jak drugie dziecko pójdzie do średniej, muszę mieć jakiś back up plan.

    --
    -----------------------------------------
  • plain-vanilla 19.04.17, 18:01
    Możesz napisać, czy prywatna szkoła ma opinię ofsted? Chodzi mi o to, czym w sumie się różnią szkoły państwowa i prywatna, jeśli mają taki sam ofsted rating? U mnie co prawda nie ma ofsted, tylko takie inspekcje ministerstwa edukacji, które są robione co kilka lat. Jesli nie ma różnicy w rankingu, to co takiego specjalnego daje szkoła prywatna (secondary)?Jedynie co jest kompletnie inne, to środowisko rówieśnicze.
  • yumemi 19.04.17, 19:05
    Szkoły prywatne maja inspekcje ISI, które jest monitorowane przez Ofsted.
    Co daje szkola prywatna? Dużo by pisać :-)) Jakość przede wszystkim, małe klasy, dużo indywidualnego czasu dla uczniów, nauczyciele którzy się super starają, nie mówiąc o dodatkach typu łacina, zorganizowane swietnie careers service etc

    --
    -----------------------------------------
  • princesswhitewolf 19.04.17, 20:42
    zalezy tez jaka prywatna. Bylismy w kilku ( aby przygotowac sie na wypadek gdyby sie nie dostal). Bylo pare fajnych, ale byla tez szkola St Michael szkola Steinerowska. brrrrr.... w zyciu dzieciaka bym nie dala do tego sekciarstwa. Piekny teren ale gwozdzie wystaja wszedzie, zaniedbane wszystko. BHP rzecz nie znana...
  • princesswhitewolf 19.04.17, 20:22
    >Chodzilo mi bardziej czy ludzie oszczedzaja na szkoly dla dzieci?

    no my juz oszczedzamy na university fund czyli od urodzin dziecka co miesiac jakies 350 funtow idzie na specjalne w tym celu na osobna ISA dla dzieciora.

    Poza tym jak w yumemi, za przedszkole placi siei 860 funtow na pol kazdy co miesiac placimy. Placilibysmy wiecej ale jest Early Learning program ktory pokrywa 1/3cia mniej wiecej sumy
  • aniaheasley 19.04.17, 09:52
    Wiele rodzin odmawia sobie 'wszystkiego' przez wiele lat, zeby tylko dziecko poszlo do prywatnej szkoly. Szkoly prywatne daja zupelnie, ale to zupelnie inny start w dorosle zycie. Pisalam o tym wielokrotnie, tutaj nie bede :)
    Z tym, ze na etapie szkoly podstawowej to naprawde nie ma to az takiego znaczenia. Jezeli rodzice trzymaja reke na pulsie i pilnuja zeby dziecko nie dopasowalo sie poziomem do poziomu szkoly typu inadequate, czy requires improvement, czy jakie tam teraz sa kategorie w ofsted, to nie ma potrzeby wedlug mnie wydawac tysiecy funtow na prywatna podstawowke. Egzaminy do szkol prywatnych secondary sa selektywne, w przeciwienstwie do testow w szkolach panstwowych, ktore tylko ustalaja wstepnie poziom klasy. Do tych egzaminow warto dziecko przygotowac w razie czego w Y5, ale nie sa to jakies szalenie trudne egzaminy. Kilkaset testow 11+ powinno zalatwic sprawe ;)


    --
    Ania's Poland
  • noelka1984 19.04.17, 13:02
    Szkoda ze Ania nie widzialam twoich wczesniejszych postow na temat szkol. Poszukam pozniej.
    Moze powinnismy sie wlasnie zastanowic nad nast szkola prywatna i zaczac juz zbierac pieniazki orientowac sie gdzie sa najlepsze w nadzej okolicy itd.
    Tak ogolnie to w prywatnych wieksza uwage na uczniow zwracaja? Indywidualnie podchodza czy chodzi o poziom? Czemu sa lepsze niz zwykle czy tez katolickie?
  • alannda 19.04.17, 14:24
    Ja nie Ania, ale moje dziecko cala kariere zlobkowo przedszkolna spedzilo w prywatnej szkole, drugiej najlepszej w okolicy (lepsza jest tylko szkola dla dziewczat, ale moje dziecie plci meskiej). Wielu rodzicow dzieci przedszkolnych mialo rowniez starsze i w primary i w secondary (jestesmy w Szkocji) i musze przyznac ze mam mieszane uczucia co do tej szkoly. Pomijajac juz koszty (placi sie czesne, pietnascie rodzajow uniformow dostepnych tylko i wylacznie w jednym sklepie (marynarka wazy chyba z kilo, drapie i mlodsze dzieci chyba rak w niej zginac nie dadza rady;-), do tego wszystkie podreczniki, inne pomoce naukowe a w secondary school za kazdy egzamin, do tego wycieczki szkolne do USA, Japonii i tym podobne kierunki) presja wywierana na dzieciaki z powodu pozycji w tabelkach jest ogromna. Kilku znajomych rodzicow przenioslo dzieci do panstwowych szkol wlasnie z tego powodu. Egzaminy wstepne sa na kazdym etapie, nawet przechodzac z przedszkola przy szkole trzeba bylo zdawac egzamin.
    Do tego jesli ktos nie spelnia wysokich wymagan w trakcie zostanie grzecznie poproszony o wypisanie sie ze szkoly zeby nie zanizal statystyk. I oczywiscie snobizm, mozna trafic na niezle gagatki w takich szkolach, ale to jak wszedzie;-)Ja moje dziecko poslalam do bardzo dobrej panstwowej szkoly doslownie drzwi obok, nie wydaje mi sie uzasadnione placic 10 tysiecy funtow rocznie za nauke pisania i czytania. Nad secondary sie jeszcze zastanawiam, jak sie do tego czasu dorobie nowego range Rovera zeby sie wtopic w tlum to moze mlodego zapisze;-)
  • espionka 19.04.17, 15:03
    Po zmianie curiculum w naszej podstawowce cisna ogromnie, duzo pamieciowki i matematyka przypomina zadania z Kumona. Duzo sie teraz zmienia w nauczaniu i ocenianiu w porownaniu z tym co obserwowalam 5 lat temu kiedy starszy syn konczyl podstawowke. W zeszlym roku dziewczyny z szostej klasy plakaly rzewnie bo nie zdazyly z czasem na egzaminie SAT. Syn w year 2 przerabia skracanie ulamkow :) Starszy syn konczy srednia i nauki nie ma konca, do domu wraca przed 18.00 zmeczony z kompletem zadan domowych na nastepny dzien. Obie szkoly sa bardzo dobre ale nie prywatne. Roznica jest taka, ze jak patrzymy na wyniki egzaminow to prywatne bija panstwowe, gdzie 20-30 % dzieci uczy sie bardzo dobrze a w prywatnych ten procent jest o Wiele wyzszy. Wycieczki do USA, Wloch, Austrii tez mamy ale stosunkowo niewiele dzieci z nich korzysta.
  • alannda 19.04.17, 15:18
    To skracanie ulamkow w year 2 to w Primary??
  • noelka1984 19.04.17, 15:53
    Boze dziewczyny jak wy to ogarniacie ulamki nie ulamki, ja sie czuje zielona ... nie mam pojecia jak ten system szkolny tu wyglada... troche zal mi mojego dziecka... i tutaj widze ze rodzice zupelnie inaczej zyja... przeraza mnie to... moi rodzice nic nie wiedzieli co mialam zadane ulamki potegi... samemu sie robilo lekcje rodzice nic nie musieli sie przejmowac...wszystko sama robilam ... mi jest zal takie male dziecko posylac do szkoly... jakbym miala wybor to wolalabym system dawny z pl ze idzie w wieku 7 lat..
  • noelka1984 19.04.17, 15:57
    Chodza wasze dzieci do szkol sobotnich polskich?
  • alannda 19.04.17, 16:11
    Moje nie chodzi, nie podoba mi sie ani mentalnosc polskich szkol ani tym bardziej towarzystwo. Ale ja jestem snob i w sobote rano spie, a potem ide do Starbucksa na brunch;-)

  • princesswhitewolf 19.04.17, 20:45
    >ani mentalnosc polskich szkol ani tym bardziej towarzystwo

    Co robisz na tym forum zatem?
  • glasscraft 19.04.17, 20:57
    Steady princess, chodzenie do polskiej szkoly w sobote nie jest warunkiem uczestniczenia I pisania na Matkach :-D
    Nie kazdemu musi pasowac, tak samo jak nikomu nie music pasowac wysylanie dzieci na kung-fu, trzymanie pszczol albo yoga...

    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • princesswhitewolf 19.04.17, 21:24
    >Steady princess, chodzenie do polskiej szkoly w sobote nie jest warunkiem uczestniczenia I pisania na Matkach :-D

    lol

    nie, ale wiesz... my tez jestesmy takimi samymi Polakami jak ci w szkole bo tam chodzi np moje dziecko.Wiec to ja jestem to "towarzystwo" i mam owa "mentalnosc"

    Nie lubie jak ludzie sie wywyzszaja bez uzasadnienia. W tych szkolach sa bardzo bardzo rozni ludzie i bardzo rozne sa tez te szkoly polskie. Jedne z naciskiem na honor ojczyzna szable i konie, inne zas to gry i zabawy itd itp
  • glasscraft 19.04.17, 21:30
    Nikt Ci sie chyba tutaj nie wywyzsza. Nie wiesz, jak to jest w szkole autorki postu; plus cokolwiek jest, nie musi jej i jej dziecku/dzieciom pasowac. Mogloby sie okazac, ze Ty jako "towarzystwo" i Twoja "mentalnosc" zderzyla by sie z wiekszoscia i za Chiny bys wlasnego dziecka do takiej szkoly nie poslala.

    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • princesswhitewolf 19.04.17, 21:38
    masz na mysli polska szkole o ktorej alannda pisze?... No dobra moze sa tam jakies cudaki...
  • glasscraft 19.04.17, 21:47
    Moze sa. A moze nie. Nie ma obowiazku wysylanie dziecka do polskiej sobotniej szkoly bo.. no nie ma obowiazku i co pasuje jednemu rodzicowi nie musi pasowac drugiemu, ale chyba nie ma potrzeby osadzania pt "co tu robisz"?

    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • princesswhitewolf 19.04.17, 22:16
    glasscraft. Jestem osoba stapajaca dosc mocno po ziemi. Wg mnie w szkole w ktorej jest srednio 200 osob, a rekruci sa z roznych miejsc w Polsce i reprezentuja rozne wyksztalcenie i stany ... wszelkie uogolnianie pejoratywne "charakterystyki towarzystwa" jest raczej swiadectwem kompleksow. Dosc czeste dla nowoprzyjezdnej emigracji z Polski.
    I tak alez oczywiscie ze kazdy ma prawo uwazac co tam uwaza. I alannda i ja tez.

    Na temat obowiazku czegokolwiek nikt sie nie wypowiadal i nie jest to w temacie. Zamykam podtemat ze swojej strony i zycze milego wieczoru.
  • glasscraft 19.04.17, 22:24
    Ditto i gratulacje dla Ciebie i syna!


    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • alannda 19.04.17, 21:43
    princesswhitewolf napisała:


    > Nie lubie jak ludzie sie wywyzszaja bez uzasadnienia. W tych szkolach sa bardzo
    > bardzo rozni ludzie i bardzo rozne sa tez te szkoly polskie. Jedne z naciskiem
    > na honor ojczyzna szable i konie, inne zas to gry i zabawy itd itp

    Uzasadnilam, w sobote rano spie, caly tydzien pracuje, mam wymagajaca i odpowiedzialna prace, cale dnie spedzamy poza domem, ja w pracy, dziecko w szkole i klubach, w sobote odpoczywamy. Wole zabrac dziecko na wycieczke czy do muzeum. A ze wszystkie dwie polskie szkoly dostepne w mojej okolicy znajduja sie w najtanszych i watpliwej reputacji okolicach, bo tam mieszka najwiecej Polakow to swoja droga. Balabym sie tam samochod postawic. Nazwij mnie snobem, nie bedziesz pierwsza, ale do polskiego sklepu jak sie czasem wybiore to tylko i wylacznie za dnia a i tak strach sie bac;)
  • princesswhitewolf 19.04.17, 22:23
    wiesz ale ja absolutnie nie uwazam ze masz obowiazek zapisywania dziecka do szkoly. I jak najbardziej masz prawo do wszelakich wyborow. To nie jest tematem ktory poddalam pod watpliwosc i ok calkowicie jestem z kwestia twoich wyborow motywowanych tak a nie inaczej lacznie z bezpieczenstwem okolicy. Albo nawet mozesz miec wybor pt. po co dziecku j polski. I tez masz do tego prawo pelne. Tu nie o to chodzi

    Raczej mnie zdziwilo to => cyt. nie podoba mi sie ani mentalnosc polskich szkol ani tym bardziej towarzystwo

    Polskie szkoly w UK nie dziala na zasadach takich jak angielskie szkoly czyli nie ma w nich rejonizacji. Do szkoly w takiej a nie innej dzielnicy ( tani wynajem budynku) chodza dzieci roznych polskich rodzicow ktorym pasuje tam poslac. Ludzie jezdza i po 10-15 mil z dzieciakiem do takich szkol. U nas w klasie matki z ktorymi rozmawiam to pielegniarka, sprzataczka, architekt, kucharka, anastezjolog, matka niepracujaca itd itp Naprawde przekroj zawodow jest rozny, a poziom wyksztalcenia i kultury osobistej tez tylko czesciowo ma korelacje. To srednio 200 dzieciakow w szkole i ludzie tam sa rozni. Kazdy ma swoja historie, nie warto pochopnie oceniac ludzi po pozorach czy guscie. Zycze milego wieczoru. Bez urazy.
  • alannda 19.04.17, 22:47
    Moze w Anglii gdzie polska emigracja jest od lat te szkoly sa lepiej zorganizowane, niestety w mojej okolicy sa tylko dwie, obia zaczynaja zajecia o 9 rano w sobote, w srodku dnia przez 2 godziny jest religia i przygotowanie do polskiej komunii swietej. Moje dziecko do komunii idzie przez katolicka szkole wiec kompletna strata czasu gdybym go musiala po dwoch godzinach odbierac i znowu za dwie zawozic z powrotem. I nie mam zadnych kompleksow. Gdyby ta szkola uczyla tylko i wylacznie jezyka polskiego, literatury i historii to bym sie postarala zeby chodzil, ale te szkoly u mnie sa jakby "przy kosciele" i innych rzeczy ucza jakby na dodatek. Takie mam wrazenie. I daleko mi do oceniania ludzi po pozorach, probowalam sie z tym towarzystwem asymilowac, ale nie jest mi po drodze;) rowniez zycze milego wieczoru i pozdrawiam
  • princesswhitewolf 19.04.17, 22:54
    U nas ilosc religii jest znikoma. Raz na miesiac przez pol godziny moze. Jakies kolorowanki glownie aniolkow i Medrcow itd itp. Moje dziecko nie jest dzieckiem katolickim i nie jest ochrzczone bo ja tez sie wychowalam w rodzinie ateistycznej. Pytalam zapisujac dziecko do jakiego stopnia jest konieczne to uczestnictwo w zajeciach z ksiedzem i powiedzieli mi ze ksiadz przychodzi raz na miesiac tylko. W starszych klasach dadza mu cos innego do roboty
  • alannda 19.04.17, 23:13
    To cytat ze strony szkoly w moim miescie:
    Katecheza

    W związku z katolickim charakterem szkoły zajęcia te są obowiązkowe dla wszystkich uczniów. W szczególnych przypadkach możliwe jest zapisanie do szkoły dziecka, które wychowywane jest w innej wierze lub rodzice deklarują ateizm, jednak takie dziecko w szkole nie może podważać bądź krytykować zasad wiary katolickiej. Ponadto jego rodzice muszą we własnym zakresie zapewnić mu opiekę w czasie zajęć z religii lub zgodzić się na bierne uczestnictwo dziecka w tych zajęciach.
  • princesswhitewolf 20.04.17, 10:36
    mozliwe ze tak jest. dlatego ja uwaznie wybieralam polska szkole zreszta tu sie radzilam tez bo one sie nieco roznia. Akurat w tym aniaheasley byla bardzo pomocna bo dosc dobrze opisala jakie sa roznice w szkolach.
  • alannda 19.04.17, 21:18
    To samo co ty;-) Myslalam, ze wystarczy byc Matka Polka zeby tu byc...
  • princesswhitewolf 19.04.17, 20:43
    >Chodza wasze dzieci do szkol sobotnich polskich

    tak, bardzo chetnie
  • yamilca197 20.04.17, 10:54
    Chodza wasze dzieci do szkol sobotnich polskich

    Nie, nie chodza.


    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
  • plain-vanilla 19.04.17, 16:13
    Bez przesady, czemu tak pesymistycznie na to patrzysz. Ja nie pomagam synowi w lekcjach. Na początku tak, wspólnie się Phonics uczyliśmy. Nas niestety nie stać na prywatną szkołę dla dwójki dzieci. Mamy dobrą państwowa podstawówkę i z tego względu tu kupiliśmy dom. Na tyle było nas stać.
    Opcje prywatnych secondary rozwazalam, myśląc, że byśmy się na bursary zalapali. Syn nie chce o tym słyszeć, więc siłą go nie wyśle, pod warunkiem, oczywiście, że by przeszedł selekcję.
    Mój syn poszedł do pierwszej klasy w wieku 5 lat i 5 miesięcy. Wczesniej przedszkole, z mnóstwem zabawy. Dla mnie to idealny wiek. Wiem, że w Anglii czy NI to wygląda inaczej, bo jest reception.
  • alannda 19.04.17, 16:18
    Plain-vanilla poza tym mi sie wydaje, ze u nas w Szkocji nie ma takich problemow z dostaniem sie do lokalnej szkoly jak w Anglii, przynajmniej ja nie slyszalam o tak ekstremalnych przypadkach zeby sie ktos do zadnej z wybranych szkol nie dostal.
  • plain-vanilla 19.04.17, 16:25
    Problemy są w bardzo obleganych miejscach, gdzie każdy chce posłać dziecko. Nie wystarczy, że się mieszka w catchment. To jest akurat mój council, ale inne szkoły, gdzie domy są bardzo drogie właśnie dzięki reputacji szkół.
    Żeby jakoś rozwiązać sytuację, to od tego roku priorytet do szkół katolickich mają ochrzczone dzieci. Wcześniej nie było to aż tak istotne. Niżej na liście punktów są pozostałe kryteria. Mają nadzieję rozładować napakowane szkoły katolickie i przesunąć te dzieci do świeckich, które mają mały nabór i mało dzieci w klasach.
  • alannda 19.04.17, 16:40
    Nasza szkola tez jest wlasnie katolicka i bez swiadectwa chrztu a do tego spoza catchment jest sie ciezko dostac, ale nie jest to niemozliwe. Zazwyczaj sie trafia na liste oczekujacych ale rotacja jest na tyle duza ze wiele osob z waiting list dostaje miejsce. Moze taka okolica specyficzna, pewnie im dalej na polnoc tym latwiej bo zageszczenie ludzi jest mniejsze;)
  • princesswhitewolf 19.04.17, 20:38
    > jak wy to ogarniacie ulamki nie ulamki, ja sie czuje zielona ... nie mam pojecia jak ten system szkolny tu wyglada... troche zal mi mojego dziecka...

    boze, nie przesadzaj. Przeciez oni sie tego ucza najpierw na obrazkach. Pol jablka i pol jablka daje jedno cale jablko. Cwierc pizzy i cwierc pizzy....

    >moi rodzice nic nie wiedzieli co mialam zadane ulamki potegi...

    niemozliwe. Moja matka ma 77 lat i zapewniam cie ze doskonale pamieta co to sa ulamki czy nawet trygonometria.

    >akbym miala wybor to wolalabym system dawny z pl ze idzie w wieku 7 lat..

    a moze zabierzesz sie za pomoc w nauce dziecku zamiast dramatyzowac?
  • noelka1984 20.04.17, 13:42
    nie musze sie zabierac za pomoc bo jesze nie chodzi do szkoly...
    z rodzicami chodzilo mi ze nie wiedzieli co mam zadane bo nie potrzebowalam pomocy przy lekcjach, anie ze nie umieli...
    czytaj ze zrozumieniem...
    skad moge wiedziec jak wyglada system szkolny tutaj... pisalam wczesniej ze nie wiem, dlatego zadawalam pytania...po to jest to forum prawda
  • espionka 19.04.17, 17:22
    Tak!
  • espionka 19.04.17, 17:27
    W Year 2 dostal zadanie, pare kartek A4 na ferie wielkanocne, ulamki i skracanie ;) Nasza szkola akurat wymaga sporego zaangazowania rodzica.
  • yamilca197 20.04.17, 10:45
    espionka napisała:

    Starszy syn konczy srednia i nauki nie ma konca, do domu wraca przed 18.00 zmecz
    > ony z kompletem zadan domowych na nastepny dzien.

    No wlasnie, szkola nie musi byc prywatna zeby byla bardzo dobra, moja corka chodzi do secondary i poprzeczka jest bardzo wysoko, duze wymagania, duza presja ale tez swietni nauczyciele. Zadania domowe sa codziennie, we wszystkie wakacje takze, 1-1.5h musza przeznaczych kazdego dni wakacji (letnich takze) na roznego rodzaju homework. Maja Lacine i Greke , ktora moja corka uwielbia. Mnostwo wolontariatu, juz przeznacza na to sporo czasu, bywa naprawde zmeczona. Syna tez chce tam wyslac ale coraz czescie mam watpliwosci czy to dobre miejsce dla niego, on jest jednak inny niz corka. Jest inteligentny, madry itp ale jednak nie jestem pewna czy tego rodzaju szkola i presja to najlepszy wybor dla niego. Corka twierdzi ze tak, ze duzo sie tam nauczy.


    Prywatna szkola prywatnej nie rowna, tu tez sa roznice. Jest jeszcze kwestia spoleczna, dziecko rodzicow odmawiajacych sobie wszystkiego moze sie czuc w takiej szkole jednak niezbyt komfortowo. Roznice klasowek w uk sa bardzo duze i widoczne.



    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
  • aniaheasley 19.04.17, 18:16
    Od czegu tu zaczac :)
    Po pierwsze, nastawienie, atmosfera, srodowisko w domu wiekszosci uczniow. Ogromne poszanowanie dla dobrego wyksztalcenia, wyniesione z domu.
    Takie dzieci w wieku lat 11 konczac podstawowke byly w Stratfordzie, w Bletchley Park, w Tower, w Dover Castle, w Chartwell, w domu Darwina, w Szkocji, w Kornwalii, znaja podstawy geografii i historii swojego kraju, potrafia wymienic i znaja tresc kilku sztuk Szekspira, wiedza o jakiej epoce pisal Dickens, to tylko takie wyswiechtane przyklady.
    Nastawienie rodziny lacznie z samym dzieckiem, zalozenie jako oczywistosci, ze dziecko po zdaniu A levels bedzie studiowac jezeli nie na Oxbrigde, to w jakims uniwersytecie Russell Group, ewentualnie w USA. W domach szafki uginajace sie od ksiazek, dzieci siegajace po klasyke, chociazby z ciekawosci, albo pod umiejetnym kierunkiem rodzicow. I jezeli nawet nie przeczyta w calosci Dumy i uprzedzenia w wieku lat 13, to przynajmniej sprobuje.
    Posilki spozywane przy stole cala rodzina, a w czasie tych posilkow rodzice wywolujacy umiejetnie dyskusje na tematy biezace, dzieci wypowiadajace sie na temat szkockiego referendum, czy tego czym zyje kraj, wysluchujace zazartych dyskusji rodzicow i ich znajomych o polityce, ociepleniu klimatu, itp.
    Chodzenie od malego do teatru, do galerii, na wyklady dostosowane do wieku do Royal Institution, wyjazdy po calym swiecie, Afryka, Nowy Jork, Australia, Paryz, Alaska, itp, to nie sa dla tej mlodziezy puste nic nie znaczace slowa, i jezeli nie wszystkie wszedzie, to czesc w czesci tych miejsc byla i kojarzy co w nich widziala. Dzieci maja odnosniki kulturowe do tego co sie w szkole mowi.
    Mlodziez sama siebie nawzajem motywuje.
    Nauczyciele sa zwykle naprawde z prawdziwego zdarzenia.
    Nie ma (pisze ogolnie) problemow z dyscyplina, ze spoznianiem sie, po prostu z domu mlodziez wynosi zasady rzetelnosci, obowiazkowosci, ma ambicje, aspiracje.
    Pewnosc siebie wyniesiona z tych szkol jest bezcenna.
    Takich ludzi poznaje sie natychmiast.
    Umiejetnosc rozmowy z kazdym w kazdej sytuacji. Dopasowanie spoleczne. Rozmowa z takimi mlodymi ludzmi to naprawde przyjemnosc.

    Inny swiat.

    I dlatego tak, wiele rodzicow kupuje ciuchy, kosmetyki, jedzenie w najtanszych sklepach, i jezdzi rozklekotanym renault zeby dziecko moglo pojsc do prywatnej szkoly.

    Co do samochodow, to akurat w szkole mojego syna, prywatnej, moze z powyzszego powodu wiecej bylo starych volswagenow niz w panstwowej katolickiej moich corek.

    --
    Ania's Poland
  • plain-vanilla 19.04.17, 18:22
    Ale te wojaże po świecie, wyjścia do galerii, teatrów itp. To za co, skoro rodzice sobie od ust odejmuja, żeby dziecko posłać do prywatnej szkoły? Trochę niespójne, to co piszesz.
  • plain-vanilla 19.04.17, 18:23
    Czy te wyjazdy do Afryki lub NY to w cenie czesnego?
  • glasscraft 19.04.17, 18:48
    Nie. Placisz za wszystko dodatkowe - zostawanie po szkole, szkolny lunch, egzaminy, itp itd. Jakiekolwiek wycieczki typu muzea w NY, bydowanie szkoly w Afryce, granie w rugby w SA sa dodatkowe I z reguly platne z gory (czasami rozlozone na kilka platnosci).

    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • aniaheasley 19.04.17, 19:03
    Nie no, nie oszukujmy sie, wiekszosc rodzin na brak kasy nie narzeka, ale sa i tacy, co sobie zyly wypruwaja.

    --
    Ania's Poland
  • yamilca197 20.04.17, 11:11
    plain-vanilla napisała:

    > Ale te wojaże po świecie, wyjścia do galerii, teatrów itp. To za co, skoro rodz
    > ice sobie od ust odejmuja, żeby dziecko posłać do prywatnej szkoły?

    I te wspolne posilki przy stole? To kiedy dokladnie i o ktorej? Gdy juz im sie w weekend uda spotkac razem na wspolnym posilku w ciagu dnia?
    O jakiej ty klasie piszesz? Ludzi ktorzy nie musza pracowac? Ja widze rodzicow , ktorzy pracuja duzo,bardzo duzo, wsrod nich sa tez ludzie wysoko wykwalifikowani, ktorzy zatrudniaja nianie i gosposie, bo sami nie maja mozliwosci (czytaj czasu) ogarnac zycia rodzinnego, w ciagu tygodnia nie maja tez czasu zjesc wspolnie posilku przy stole, maja troche czasu zeby napic sie drogiej whisky wieczorem, ale to nie z dziecmi.
    Inna grupa to harujacy i odmawiajacy sobie wszystkiego zeby czesne za ta prywatna szkole zaplacic, oni tez z wiadomych przyczyn nie maja ani czasu ani mozliwosci wspolnie przy stole tych posilkow zjadac, o dyskusjach o ocieplaniu klimatu czy referendum w Szkocji nie wspominajac. Zostaje wiec arystokracja,ktora pracowac nie musi i bardzo bogaci (nieliczni) CEO itp ktorich kierowcy limuzynami na ten wspolny posilek chociaz raz na dzien przywoza.
    Widze, ze niektorzy odplywaja w swiat fantazji😀
    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
  • princesswhitewolf 20.04.17, 11:18
    yamilca, Normalny dzien pracy to 8 godzin. No max 9. Dzieci tez chodza do szkoly i na zajecie pozalekcyjne. Ja pracuje 8 godzin 7-15ta czyli 40 godz tygodniowo. Dzieci z zajeciami poszkolnymi koncza tu zajecia o 16:15. Obiady ( lunch) jada sie w szkole a nie z rodzina. Kolacje ( dinner) jada sie w domu ok 18tej.

    Spokojnie da sie ogarnac.

    >aja troche czasu zeby napic sie drogiej whisky wieczorem, ale to nie z dziecmi.

    jesli robia to systematycznie to mowisz o patolach.
  • alannda 20.04.17, 11:23
    to sie zdecyduj, albo sie trzeba rozwijac i sie starac zarabiac wiecej bo inaczej jestes len, albo pracowac tylko 8 godzin, max 9, bo te dwie opcje sie wykluczaja. I zapominasz o rozmaitych zajeciach pozalekcyjnych, wolontariatach i innych rozrywkach. Dzieci z prywatnych szkol (i nie tylko) nie wracaja do domu prosto po szkole tylko ida na basen, tenis, jazde konna, judo czy inne szachy.
  • princesswhitewolf 20.04.17, 11:33
    >bo sie trzeba rozwijac i sie starac zarabiac wiecej bo inaczej jestes len, albo pracowac tylko 8 godzin, max 9, bo te dwie opcje sie wykluczaja.

    powaznie? Hmm dyrektora dzialu w ktorym pracuje nie wysiaduje dluzej niz 9 godzin a zarabia ok 100 tys rocznie. Ja zarabiam ok 60% tego co ona i nie wysiaduje dluzej niz srednio 8.5 godz.

    > zapominasz o rozmaitych zajeciach pozalekcyjnych, wolontariatach i innych rozrywkach.

    przeciez pisalam o zajeciach pozalekcyjnych. Lekcje tu gdzie mieszkam koncza sie w szkolach o 3:15. Zajecia pozalekcyjne sa do 4:15. Jesli chcesz wiecej zajec to masz je juz poza szkola i np dziecior moj chodzi na karate pozniej we wt na 17ta do karate klubu.

    Plywanie jest podczas zajec w curiculum panstwowych szkol ( mowie tu gdzie mieszkam).
  • yamilca197 20.04.17, 11:41
    princesswhitewolf napisała:

    . Ja pracuje 8 godzin 7-15ta czyli 40 godz tygodniowo.

    Nie masz lunchu?

    Dzieci z zajeciami poszkolnymi koncza tu zajecia o 16:15. Obiady ( lunch) ja
    > da sie w szkole a nie z rodzina. Kolacje ( dinner) jada sie w domu ok 18tej.

    Nie musisz mi pisac o ktorej konczy sie szkola w Anglii, nie mowiac o tym ze to tez roznie wyglada w zaleznosci od szkoly, nie wszystkie codzinnie oferuja zajecia pozalekcyne. Inna sprawa to nie kazdy pracuje w godzinach 7-15, wielu ludzi pracuje w zupelnie innych ,to zreszta ty nie tak dawno pisalas ze przecietne to sie pracuje od 9-17 a w praktyce to 17.30 -18 bo pol godziny lub godzina to standardowo lunch. Zmienily ci sie godziny wiec uwazasz ze innym tez?
    Dolicz do tego dojazd i na 18 to wielu w domu nie ma, o tej godzinie to sa w pociagiem albo z pracy wychodza. Sa tez ludzie ktorzy pracuja populadniami, w nocy itd. Nie zawsze rodzina moze zjesc posilek wspolnie,w komplecie.

    > Spokojnie da sie ogarnac.

    😉


    > jesli robia to systematycznie to mowisz o patolach.

    Jasne😁

    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
  • princesswhitewolf 20.04.17, 11:48
    oczywiscie ze jest 30 min lunch break ale ty znowu o szczegolach... W wiekszosci biur nikt z zegarkiem nie mierzy ci ile jesz lunch. Umowy masz na 37.5 lub 40 godzin. Zostaje sie srednio 30 min dluzej bo zawsze jakies spotkania sie przedluzaja

    >nie mowiac o tym ze to tez roznie wyglada w zaleznosci od szkoly, nie wszystkie codzinnie oferuja zajecia pozalekcyne
    dlatego podkreslam ze to TU.

    >nna sprawa to nie kazdy pracuje w godzinach 7-15, wielu ludzi pracuje w zupelnie innych ,to zreszta ty nie tak dawno pisalas ze przecietne to sie pracuje od 9-17 a w praktyce to 17.30 -18 bo pol godziny lub godzina to standardowo lunch

    www.gov.uk/flexible-working/overview Kazdy moze o takie cos wystapic bo to jest prawo jesli nie pracuje w fabryce itd gdzie wazne sa zmiany i konkretne godzinowki.

    Poza tym mowilas o ludziach zarabiajacych duzo, a ci ludzie najczesciej pracuja w flexi system czyli nikt nie ocenia godzin pracy i co robisz tylko wyniki. czyli pracujesz nad projektem a nie pyta ci sie kiedy przychodzisz wychodzisz i kiedy co jesz. Moje kolezanki siedza w biurze i 6 godz i leca na zakupy a wieczorem jak dziecko spi pracuja z 2 godz
  • yamilca197 20.04.17, 12:01
    princesswhitewolf napisała:

    > oczywiscie ze jest 30 min lunch break ale ty znowu o szczegolach... W wiekszos
    > ci biur nikt z zegarkiem nie mierzy ci ile jesz lunch. Umowy masz na 37.5 lub 4
    > 0 godzin. Zostaje sie srednio 30 min dluzej bo zawsze jakies spotkania sie prze
    > dluzaja
    >
    😀Aha,czyli juz sie nieco zmienia wersja.

    > >nie mowiac o tym ze to tez roznie wyglada w zaleznosci od szkoly, nie wszy
    > stkie codzinnie oferuja zajecia pozalekcyne
    > dlatego podkreslam ze to TU.

    A wszyscy mieszkaja w twoim TU?

    Kazdy moze o takie cos wystapic bo to jest prawo jesli nie pracuje w fabryce itd gdzie wazne sa zmiany i konkretne godzinowki.

    Kazdy moze nie oznacza ze kazdy to co wnioskowal dostanie. A flexible hours oznacza czesto mniej godzin co oznacza mniej kasy. W wielu profesjach to nie jest mozliwe i nie ma znaczenia czy to praca w fabryce czy w biurze (uogolniajac)

    > Poza tym mowilas o ludziach zarabiajacych duzo, a ci ludzie najczesciej pracuja
    > w flexi system czyli nikt nie ocenia godzin pracy i co robisz tylko wyniki.

    To nie ma znaczenia, wykonac trzeba, a doba ma tylko 24h z czego kilka trzeba spac. Poza tym praca wymaga spokoju,wiec tak czy siak nawet pracujac z domu nie ma sie czasu ma pogawedki z dziecmi.
    inna sprawa to tych naprawde bogatych i swietnie zarabiajacych jest niewielu i zazwyczaj ich praca nie polega na siedzeniu w biurze 8h.
    Ja wiem, ze wielu tu ponosi fantazja, w koncu zakazu nie ma, ale jednak zejdzmy na ziemie.


    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
  • princesswhitewolf 20.04.17, 12:18
    >😀Aha,czyli juz sie nieco zmienia wersja.

    nie. Ja opuszczam biuro miedzy 15ta a 15 20 dokladnie. Wchodze o 7dmej. 8 godzin i 20 min max. Nikogo ine obchodzi kiedy i o ktorej jesz lunch. Czesto masz klientow i jesz lunch podczas spotkania z nimi.

    >Kazdy moze nie oznacza ze kazdy to co wnioskowal dostanie.

    nie, ale rynek pracy jest w b dobrej kondycji w UK i spokojnie mozna zmienic prace. Jak mi sie cos nie podoba to sie wynosze. To nie Polska gdzie ciezko znalezc prace.

    >to tych naprawde bogatych i swietnie zarabiajacych jest niewielu i zazwyczaj ich praca nie polega na siedzeniu w biurze 8h.

    tak ale to sa ludzie zarabiajacy powyzej 100tys rocznie. Ponizej sa to zwykli przecietni managerowie na pensjach 40-70 tys a jesli masz 2 takie pensje w domu to stac cie na prywatna szkole bo po podatku, pensions etc. Masz jakies 6000-7000 tys miesiecznie obu pensji po podatku i wydanie 3000 na szkoly prywatne miesiecznie nie powoduje ze zaraz ludzie beda glodowac. Z 3000 spokojnie 4 osobowa rodzina zaplaci i mortgage i wyzyje.

    >Ja wiem, ze wielu tu ponosi fantazja, w koncu zakazu nie ma, ale jednak zejdzmy na ziemie.

    mysle ze to nie tak. Ty po prostu nie masz doswiadczenia i wgladu w prace korporacji gdzie scisle przestrzegany jest tzw work life balance ze wzgledow na corporate responsibility i dlatego tez masz wizje pracy z 19 tego wieku gdzie wyzysk godzinny byl na max i jesli ktos pracuje w biurze gdzies jako sredni manager to znaczy ze zaiwania 12 godz dziennie.
    Tylko raz sie spotkalam z takimi oczekiwaniami w Canon. Mialam wtedy 9 miesieczne dziecko wiec sie wynioslam do Phillips
  • yamilca197 20.04.17, 12:40
    princesswhitewolf napisała:


    > Czesto masz kl ientow i jesz lunch podczas spotkania z nimi.

    😊 albo jesz nad klawiatura komputera. Ale nie ma problemu princesswhitewolf nie ty jedna odpuszcza lunch zeby byc wczesniej w domu, wielu rodzicow tak robi jesli moze,bo problem w tym ze wielu nie moze, bo ich charakter pracy na to nie pozwala.

    > nie, ale rynek pracy jest w b dobrej kondycji w UK i spokojnie mozna zmienic pr
    > ace. Jak mi sie cos nie podoba to sie wynosze.

    Tiaaa😊

    > a jesli masz 2 takie pensje w domu to stac cie na prywatna szkole bo po podatku, pensions etc.


    I pisze to osoba ktora lata po forach m.in emama i placze jakie to przedszkola drogie i sprowadza schorowana leciwa matke do opieki nad dzieciorem plus angazuje druga babcie zeby zaoszczedzic.


    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
  • yamilca197 20.04.17, 12:55
    Kiedys przeczytalam ksiazke opisujaca wspolczesne zycie w Londynie pary z 2 dzieci (wiek przedszkolny, wczesnoszkolny) , oboje pracujacy w korporacjach, calkiem dobrze zarabiajacych jak na warunki tego miasta. Wychowanie dzieci w zasadzie nie istnialo, tzn wychowywaly nianie, rodzice dzieci widywali w weekendy. Logistyka byla trudna, nianie tez sie zmienialy, ciagle koszmarne zmeczenie... chcialabym zapytac bohaterow czy mogliby wziac pol dnia wolnego na marsz EU 😁

    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
  • princesswhitewolf 20.04.17, 13:08
    > opisujaca wspolczesne zycie w Londynie pary z 2 dzieci (wiek przedszkolny, wczesnoszkolny) , oboje pracujacy w korporacjach, calkiem dobrze zarabiajacych jak na warunki tego miasta. Wychowanie dzieci w zasadzie nie istnialo, tzn wychowywaly nianie, rodzice dzieci widywali w weekendy.

    Nudna bylaby ksiazka gdyby opisywali powrot do domu z pracy po 8 godzinach wiec trzeba bylo dodac dramatu/
    Dlugie godziny wysiadywania to nie korporacje tylko London City, banking It itd.

    W Korporacjach masz ( powtarzam) worklife balance wymog i nikt nie ma prawa trzymac nikogo na ponadgodziny. A ze oceniaj cie po projektach to ludzie siedza dluzej jesli zawalili z czyms wczesniej.

    Jak mowilam w 1 korpo byly wrecz oczekiwania dlugich godzin i presja ( japonce). Nigdzie indziej tego nie widzialam. NIGDZIE. Tyle ze ja nie pracuje w City bo nie jestem w branzy finance ale electronics i raczej w headoffices poza centrum Londynu, na pd zach.
  • yamilca197 20.04.17, 13:13
    princesswhitewolf napisała:

    >
    > Nudna bylaby ksiazka gdyby opisywali powrot do domu z pracy po 8 godzinach wiec
    > trzeba bylo dodac dramatu/

    To ze ty masz nudne zycie nie oznacza,ze kazdy.
    Twoje nagle 7-15 8h brzmi dosc paradokslanie w porownaniu z tym co.jeszcze nie tak dawno pisalas. ☺

    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
  • princesswhitewolf 20.04.17, 13:23
    Yamilca, czy dziala twoj email bo na ja naprawde chetnie sie przedstawie i mozesz co chcesz sprawdzac. Jestem tez na linkedin. Wtedy porozmawiamy o paradoksach vs rozumienie swiata przez osobe nie majaca pojecia o temacie jak pracuje sie gdzie indziej niz w secondary schools
  • yamilca197 20.04.17, 13:32
    A co ty tak sie chetnie nieznanym siebie ludziom z internetu chcesz przedstawiac? I co mi da ze ktos tam napisze na moj email, nawet jesli porozmawiam z kims przez np skype to nadal nie mam pewnosci ze to ta osoba z forum.
    A ja wiem sporo o pracy w innych miejscach niz secondary school, tak jak mam pojecie ze isnieje tez Anglia poza Londynem i ze ludzie wykonuja rozne prace, w roznych godzinach i roznie zarabiaja, ze nie kazdy moze z roznych powodow zmienic pracy i ze flexible hours nie sa zawsze mozliwe. Wiem ze moje TU to nie jest kogos tam TU. Wiem tez sporo o szkolach i systemie edukacji 😊

    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
  • princesswhitewolf 20.04.17, 13:04
    > albo jesz nad klawiatura komputera

    czasami tak choc w wielu firmach jest prikaz odgorny ze nie wolno bo z dziwnego powodu herbata niby jest bezpieczniejsza dla klawiatury niz kanapka...

    >Tiaaa😊

    tu na pd- wsch tak.

    >I pisze to osoba ktora lata po forach m.in emama i placze jakie to przedszkola drogie i sprowadza schorowana leciwa matke do opieki nad dzieciorem plus angazuje druga babcie zeby zaoszczedzic.

    czytasz co chcesz przeczytac. Moja mama nie byla od razu chora to raz. Dwa, ja nie jestem wyznawca zlobkow ponizej 18 miesiecy i uwazam ze NIKT ale to nikt poza matka babka czy bliska siostra do tego wieku nie bedzie sprawowal dobrej opieki. Powyzej tak 18 miesiecy i 2 lat moje dziecko codziennie chodzi do nursery.

    O kosztach pisze bo naleze do ludzi ktorzy nie szastaja na prawo i lewo pieniedzmi i nie rozkladam mortgage na 20 lat.
    Poza tym mowa byla o tym w kontekscie innych mam a ty ciagle zjezdzasz na tematy ksobne ( juz ci mowilam ze chetnie ci sie przedstawie ale nie chcesz, ja nie mam nic do ukrycia i choc moge sie mylic to nigdy na forum nie klamie). Tak druga babcia powinna widywac wnuka tez. Aaa nie powiedzialam ze dziadek tez jest zaangazowany? Mamy tez dziadka.
    No widzisz, nie jest to angielska patologia nie interesujaca sie wnukiem i co ciekawe tez systematycznie wsadzaja grube banknoty do Piggy Bank dziecka..

    Kontekst innych mam dotyczyl, ze jesli ma 2je dzieci wysylac do nursery to jej sie nie oplaca pracowac bo srednia pensja w UK to jakies 2000 po podatku a tyle zaplaci za 2je dzieci w nursery. Nie jeden kolega w pracy mowil mi ze z tego wzgledu zony nie pracuja do czasu az dziecko pojdzie do szkoly.


  • yamilca197 20.04.17, 13:19
    Tiaaa,princess 2000 netto to malo nawet oplacajac jedno miejsce w przedszkolu ale z babciami i dziaskiem jakos da rade, przy dwojce tez bys przestala pracowac.

    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
  • princesswhitewolf 20.04.17, 13:31
    Yamilca, twoj problem polega na tym ze ty oceniasz kazda forumke wobec swojej miary. Zakladasz ze kazda Polka przyjechala tu tak jak ty po 2003 r. Zakladasz ze kazda wywodzi sie z miasta/wsi/miasteczka tak jak ty.Zakladasz ze kazda skonczyla ogolniak czy jakies tam studia ( jesli) w Polsce. Zakladasz ze kazda wywodzi sie z takiej a nie innej rodziny w Polsce gdzie jakos tam klecili koniec z koncem. Zakladasz ze kazda jesli ma meza to jest to Polak robotnik czy cos a jesli ona pracuje to jako sprzataczka, TA za12 k rocznie czy jako pomywaczka.

    Sek w tym ze tak nie jest. Ludzie wykonuja rozne zawody i mialy rozny start. black_halo ktora znam osobiscie jest dobrze sytuowanym inzynierem w Belgii. Moi rodzice byli lekarzami i wyslali mnie na studia do USA, a podczas nich ja pracowalam fizycznie by sie utrzymac. Ludzie maja rozne wartosci i dzieje. Kiedy ty konczylas ogolniak w Polsce ja juz dawno w Uk pracowalam w product marketing bo jestem dobre 10 lat starsza niz ty. Ania H zas juz dawno prowadzila firme jako tlumacz.

    Nie mierz wszystkich swoja miara tylko dlatego ze sa na tym samym forum. Ludzie nie sa lepsi czy gorsi przez to ile zarabiaja i w jakim zawodzie pracuja, ale zrozum ze maja inne dzieje i inne priorytety. Z pewnoscia ty cieszylas sie duzo wiekszym luzem w zyciu niz ja ze scisnietym tylkiem zakuwajac cale lata. Nic nie przychodzi za darmo. Twoje dzieci w wieku 4 lat nie uczyly sie jeszcze czytac a moje dziecko juz tak bo taka ja jestem i taka byla moja matka i takowe mamy wartosci.
    Kazdy wybiera co chce i w tym kierunku podaza. Nie przymierzaj do swojej miary wszystko a wyda ci sie wszystko wiarygodniejsze kobieto.
  • princesswhitewolf 20.04.17, 13:33
    dalej mi sie nie chce kontynulowac bo nie chcesz by ktos ci sie przedstawil, a wierzyc w nic nie chcesz. Zreszta... po co mi to?
  • yamilca197 20.04.17, 13:45
    princesswhitewolf napisała:

    > dalej mi sie nie chce kontynulowac bo nie chcesz by ktos ci sie przedstawil, a
    > wierzyc w nic nie chcesz. Zreszta... po co mi to?

    A ty sie jeszcze nie przedstawialas wystarczajaco? Co ty tak desperacko zabiegasz o to mozliwosc prywatnego przedstawienia sie?
    MI jest obojetne czy mi ktos na forum wierzy czy tez nie, traktuje to jak forum, nie real, I mam prosta zasade nie mieszania realu z forami.

    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
  • yamilca197 20.04.17, 13:40
    Alez princesswhitewolf na forum juz chyba wszyscy wiedza jakie ty prestizowe studia skonczylas w Polsce, USA i uk, jak ty swietnie zarabiasz wykonujac swoja prestizowa prace, ze masz mortgage na dwa domy w londynskiej jest bogatej dzielnicy, ze twoja mama to emerytowana lekarz, a siostra to farmaceutka, ze ty nie jestes z tej emigracji po 2003 r itd i nawet gdyby ktos chcial zapomniec na chwile to mu nie pozwolisz .
    Problem w tym princesswhitewolf ze pisac to mozna wszystko i na szczescie wiele osob to pisanie zdradza, co nie zmieni zadna prywatna wymiana emails.


    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
  • illegal.alien 20.04.17, 16:10
    Princes, ale to Ty bardzo mocno oceniasz na podstawie wlasnych doswiadczen.
    Ja pracuje w Londynie i moje doswiadczenia naprawdę odbiegają od tego, co Ty opisujesz :)

    --
    M. - grudzień 2010
    M. - marzec 2014
  • princesswhitewolf 20.04.17, 17:53
    illegal. No ale kazdy ma inny zawod chyba no nie? W Polsce tez nie kazdy jest klonem sasiada. Kazdy ma inna historie, inny mortgage, zasiedlenie, zarobki itd.
  • yamilca197 20.04.17, 17:35
    Czekaj bo juz sie pogubilam. Ty najpierw skonczylas studia w Polsce podobno, historie sztuki, to daje jakies 5 lat, potem rodzice cie wyslali na studia do usa? Twoj ojciec jesli dobrze pamietam zmarl gdy mialas 17 lat, wiec to chyba matka cie wyslala? A moze sama sie wyslalas skoro mialas juz 25lat po studiach w Polsce? Twierdzisz, ze spedzilas w usa 5 lat,wiec do uk przyjechalas w wieku lat 30,cos ok 2003r? To jakis rok przed przystapieniem Polski do unii. Pomylilam cos w timeline?
    A ty nie jestes starsza ode mnie 10 lat, a Ani corka jest chyba w wieku mojej.



    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
  • princesswhitewolf 20.04.17, 17:42
    yamilca twoja fascynacja moim zyciem mnie urzekla.

    Kiedy napisalam "wyslali" mialam na mysli w sensie pomocy finansowej bo semestr tamze to 10000 dolarow a ja tylko na 50% mialam tution fees covered przez scholarship . masz jakiegos emaila? chcesz linka na linkedin.com tam masz cale CV timeline? Serio daj chocby anonimowego emaila to zobaczysz cala timeline.:) i ci sie sprawa wyklaruje. Mowie zupelnie powaznie. NIe musisz mi sie przedstawiac

    Jestem 1972 rocznik. Studia ukonczylam w USA w 2002
  • yamilca197 20.04.17, 17:46
    Ja sie nie fascynuje twoim zyciem, nie pochlebiaj sobie.
    Ty sie gubisz w tym co piszesz i to wiadomo gdy czyta sie twoje kolejne posty.

    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
  • yamilca197 20.04.17, 17:43
    Masz dziwna potrzebe udowadniania ze piszesz prawde, ty kogos znasz, przedstawie sie podaj email itp, czeste to i ciebie i jakies obsesyjne sie staje.

    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
  • princesswhitewolf 20.04.17, 17:52
    bo mam wrazenie ze rozmawiam z osoba ktora jakos nie chce po prostu blizej sprawe poznac ( jest publiczna info na linked in ale przeciez nie bede imienia i nazwiska tu wklejac) i zobaczysz wszystko po kolei i sie ulozy w spojna calosc i wiarygodnosc przez referencje osob z linked in ponizej i znajomych z tych firm czy uczelni itd.

    Meczy mnie po prostu jakas taka szczegolowa analiza mojego zycia, a tak zerkniesz i wszystko wiadomo. Poza tym ja sie nie wypytuje kiedy przyjechalas do Uk, jaki ogolniak skonczylas i co studiowalas, a co robilas zanim bylas TA, a dlaczego wlasnie TA, a dlaczego mieszkasz gdzie mieszkasz i placisz ile palcisz itd itp... a mama twoja, siostra, brat, kuzyn ojciec ,no bo boziu... po co mi to? Ale jesli cos sie komus z malych wtretow czy odpowiedzi na pytania nie zgadza, nie wierzy to moge pokazac na emaila i bedzie jasne.

    Kiedys jeden facet mi nie wierzyl ze studiuje na takiej i takiej uczelni. Jakos niemozliwe mu sie wydawalo ze Polka w Kalifornii cos studiuje ( he he... tam sa setki o ile nie tysiace zwyklych Polakow, nie milionerow bynajmniej) wiec mu na kamerce prawo jazdy z Kalifornii pokazalam. Meczyl mnie dlugo...
  • yamilca197 20.04.17, 18:07
    Ty nie robisz malych wtretow,ty opisujesz szczegolowo przy kazdej mozliwej okazji i bez niej swoj stan posiadania, zarobki, ilosc pomieszczen, nazwy drzew w ogrodku,zawod rodzicow,siostry, jak dlugo i gdzie studiowalas, jak dlugo mieszkasz w uk, ile zarabiasz, ile placisz morgage i ile masz do zaplacenie itp rzeczy, problem w tym ze po pierwsze nikt sie nie dopytuje,ty nawet w tym watku przypominialas wszystkich kto ty jestes i co masz, a po drugie to gubisz sie i czasem piszesz tak a czasem troche inaczej. Wiesz co, ja nie chce zadnych twoich danych, zadnych emails itp , napisalabym co ja o tym mysle ale sobie daruje.


    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
  • yamilca197 20.04.17, 16:06
    princesswhitewolf napisała:

    ja nie jestem wyznawca zlobkow ponizej 18 miesiecy i uwazam ze NIKT ale to nikt po za matka babka czy bliska siostra do tego wieku nie bedzie sprawowal dobrej opieki.

    Zwlaszca u dziecka kilkumiesiecznego, bo ty z tego co pamietam bardzo wczesnie po porodzie do pracy wracalas ubolewajac strasznie ze zasilek macierzynski taki niski wiec mus. Pamietam ze cie zapytalam o oszczednosci, bo w koncu mocno dojrzala bylas majac pierwsze dziecko wiec oszczednosci na taka (i nie tylko )okolicznosc mozna sie bylo spodziewac. Nie bylo cie jednak stac na to zeby pierwszy rok z dzieckiem zostac albo chociaz 9 m-cy.
    Co ty bys zrobila gdyby babki ani siostry nie bylo.

    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
  • princesswhitewolf 20.04.17, 17:44
    >ze zasilek macierzynski taki niski wiec mus

    bo jest tylko przez 6 tyg 90% pensji w Uk.

    >nie bylo cie jednak stac na to zeby pierwszy rok z dzieckiem zostac albo chociaz 9 m-cy.

    a dlaczego mialaby rozwazac naruszenie oszczednosci jakichkolwiek? Pracowalam z domu wtedy. Pracuje teraz 2 dni w tyg tez z domu tez.


    >Co ty bys zrobila gdyby babki ani siostry nie bylo.

    a babcia miala wasy, a dziadek robil na drutach, rybki by pykaly fajeczke...

    To bym podjela inne decyzje. W czym problem?

  • princesswhitewolf 20.04.17, 17:45
    hmm a co moja siostra ma z tym wspolnego to juz nie wiem.
  • yamilca197 20.04.17, 17:48
    😊

    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
  • alannda 20.04.17, 14:14
    £3000 wystarczy na mortgage i utrzymanie 4 osobowej rodziny w Londynie? Prawie sie zakrztusilam lunchem jedzonym nad klawiatura;-)
  • yamilca197 20.04.17, 14:29
    alannda napisała:

    > £3000 wystarczy na mortgage i utrzymanie 4 osobowej rodziny w Londynie? Prawie
    > sie zakrztusilam lunchem jedzonym nad klawiatura;-)

    Tez sie zdziwilam,ale juz mi sie nie chce komentowac. Okaze sie ze 3000 to kazdemu z nich zostaje a nie razem, albo inne wylumaczenie. 😉

    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
  • princesswhitewolf 20.04.17, 14:51
    yamilca, jesli ktos zarabia 57 tys rocznie to po podatku dostaje na miesiac ok 3400 funtow miesiecznie minus personal pension contribution. Zalozmy ze wydaje 400 na pension

    No i teraz sa to 2 osoby zarabiajace podobnie. Wiec dochod w domu masz na reke 6000. Prywatna szkola to koszt jakies 1500 funtow miesiecznie. Zalozmy ze dzieci jest dwoje ( nie, nie mowie o sobie ja mam 1 dziecko). Z 6000 tysiecy wydadza na dzieci na szkoly 3000 wiec zostanie im 3000 na zycie.

    Ja nie wiem ile wynosi twoj mortgage ale moj to 750 funtow. ( moze ludzie maja wieksze te mortgages... errands) Dodaj rachunki. Po odjeciu rachunkow zostanie 1800 funtow. Naprawde nie wystarczy tyle na jedzenie, dojazdy dla 4 osob ? Zjecie i przejedziecie wiecej? No to macie nastoletnie chlopaki w domu

    Ja mam rodzine 3 osobowa i nie wydaje wiecej niz 1000 funtow na jedzenie i benzyne ciuchy itd.
  • princesswhitewolf 20.04.17, 14:53
    >£3000 wystarczy na mortgage i utrzymanie 4 osobowej rodziny w Londynie?

    zywnosc kosztuje tyle samo w kazdym miejscu w UK. Tesco, Sainsbury itd ma te same ceny. Zalezy ile kto dojezdza. Ja wydaje na benzyne 200 funtow miesiecznie.
    Moj mortgage to £750 funtow.

    Poza tym nie mowie o sobie, bo my mamy 1 dziecko i ojciec dziecka ma drugi dom bez mortgage.
  • alannda 20.04.17, 15:10
    princesswhitewolf napisała:

    > >£3000 wystarczy na mortgage i utrzymanie 4 osobowej rodziny w Londynie?
    >
    > zywnosc kosztuje tyle samo w kazdym miejscu w UK. Tesco, Sainsbury itd ma te sa
    > me ceny. Zalezy ile kto dojezdza. Ja wydaje na benzyne 200 funtow miesiecznie.
    > Moj mortgage to £750 funtow.

    > Poza tym nie mowie o sobie, bo my mamy 1 dziecko i ojciec dziecka ma drugi dom
    > bez mortgage.

    Ty chyba naprawde zyjesz w jakims swiecie fantazji...Jaki procent ludzi w Londynie ma morgage rzedu £750?? I to jak wspomnialass wczesniej nie rozkladasz go na 20 lat. Kiedys liczylam ile musialabym zarabiac zeby sobie pozwolic na wolnostojacy dom z czterema sypialniami i duzym ogrodem jaki mam tu w Szkocji i mi wyszlo ze jakies pol miliona rocznie, bo takie domy w Londynie zaczynaja sie od 4-5 milionow.
    I do glowy by mi nawet nie przyszlo wydawac polowe dochodu netto na szkole dla dziecka.
  • yamilca197 20.04.17, 15:25
    Niedawno pisala o mortgage na 2 domy, widac juz jeden splacony😊

    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
  • princesswhitewolf 20.04.17, 15:27
    >jaki procent ludzi w Londynie ma morgage rzedu £750??? I to jak wspomnialass wczesniej nie rozkladasz go na 20 lat.

    Jest rozlozony na 18 lat ale moge co roku doplacic 10 tys by skrocic ten okres. Dom kupilam w 2008 w London Borough of Richmond za sume 265 tys z czego depozyt byl 90tys po sprzedazy mojego mieszkania w centrum Poznania ktore wynajmowalam cale lata i zbieralam pieniadze tak tez. Aktualny moj dlug do splacenia to 119 tys.

    Nie duzo doplacalam wczesniej bo zbudowalismy loft conversion, consevatory, porch, summer house. Dom ma 5 pokoi 2 kuchnie 2 lazienki i 1 toalete. Aktualna wartosc domu to ok 500 tys funtow. Ogrod ma 80 stop i szerokosc domu ( terraced) 7 metrow. Dom ojca mojego dziecka jest maly wartosc 190tys

    >bo takie domy w Londynie zaczynaja sie od 4-5 milionow.

    w centrum. Londyn zwaz to duze miejsce. Cennik miedzy Westminster a jakims.... Croydon sie rozni dramatycznie.

  • alannda 20.04.17, 19:25
    princesswhitewolf napisała
    >
    > Nie duzo doplacalam wczesniej bo zbudowalismy loft conversion, consevatory, por
    > ch, summer house. Dom ma 5 pokoi 2 kuchnie 2 lazienki i 1 toalete. Aktualna war
    > tosc domu to ok 500 tys funtow. Ogrod ma 80 stop i szerokosc domu ( terraced) 7
    > metrow. Dom ojca mojego dziecka jest maly wartosc 190tys
    >
    > >bo takie domy w Londynie zaczynaja sie od 4-5 milionow.
    >
    > w centrum. Londyn zwaz to duze miejsce. Cennik miedzy Westminster a jakims....
    > Croydon sie rozni dramatycznie.
    >

    Nadal nie rozumiesz ze rozmawiamy o zupelnie roznych domach/stylach mieszkania. Ja lubie prywatnosc i tylko wolnostojacy dom z duzym ogrodem mnie urzadza. Takiego nawet w twojej okolicy raczej nie kupie za mniej niz napisalam. Dlatego mieszkam w Szkocji.
  • steph13 20.04.17, 15:02
    Ja tez! £3k na sam mortgage w Londynie moze byc za mało. Mówię o ludziach, którzy kupują domy teraz lub w ostatnich latach. Domy rzędu £1.8 milion. Żadna ekstrawagancja, 4 beds, 4 baths, zone 2. Bez basenów, kortów tenisowych, garażu czy olbrzymich ogrodów. Acha, maja piwnice.
    Prywatne primary school w okolicy £18k rocznie, nursery £24K. Zeby to wszystko
    oplacic rodzice musza zarabiac krocie. A wiec zarabiaja ale nie ma ich w domu od 6 rano do 7 wieczorem, kiedy wracają z dzieckiem.Quality time z synkiem, konkretnie moim wnuczkiem, tylko w weekendy. Jako niepracująca niegdyś matka przyglądam sie z przerażeniem no ale you can't have it all.
  • alannda 20.04.17, 15:12
    Gdzie takie domy za £1.8milon mozna kupic w Londynie? Jutro sie przeprowadzam;-)
  • steph13 20.04.17, 15:14
    Just odpowiadam. Tzw Nappy Valley, SW11
  • steph13 20.04.17, 15:28
    Zapomnialam sodas, to nie as domy type detached ovzywiscie. Nie za take cene.
  • alannda 20.04.17, 15:38
    steph13 napisała:

    > Zapomnialam sodas, to nie as domy type detached ovzywiscie. Nie za take cene.

    Ach no wlasnie, a ja lubie sobie pobiegac dookola domu;-)
  • steph13 20.04.17, 15:41
    No to nie da sie jednak. Musiałabyś pobiegać dookoła całej ulicy haha
  • alannda 20.04.17, 15:29
    Eeee, wrzucilam na szybko w rightmove i jest tylko 6 detached, 3 ponizej £3m ale wszystkie z ogrodkiem wielkosci doniczki niestety. Nawet ten za £6m nie ma porzadnego ogrodu:-( No trudno, musze jeszcze pozbierac;-) pozdrawiam.
  • princesswhitewolf 20.04.17, 15:30
    alanda, czy Londyn dla ciebie to tylko centrum? zobacz ceny w boroughs POZA centrum,
    Ja mieszkam w b dobrej dzielnicy ale w 6 strefie metra.
  • steph13 20.04.17, 15:34
    Strictly speaking nie mieszkasz w Londynie. TW12, to tzww Greater London, w tym wypadku Middlesex a wiec twoje informacje nie sa bardzo dokladne. Sorry

  • alannda 20.04.17, 15:38
    steph13 napisała:

    > Strictly speaking nie mieszkasz w Londynie. TW12, to tzww Greater London, w tym
    > wypadku Middlesex a wiec twoje informacje nie sa bardzo dokladne. Sorry
    >

    Z ust mi to wyjelas Steph;-)
  • princesswhitewolf 20.04.17, 15:40
    No oczywiscie ze Greater London a nie centrum. Ale Greater London to Boroughs of London.... Tu masz London travelki i London Transport, tu masz prawo do glosowania na burmistrza Londynu....

    Bo inaczej niby gdzie mieszkam? Tu nie Surrey jeszcze.
  • steph13 20.04.17, 15:43
    Greater London jest włączony do wyborów na londyńskiego burmistrza. Twickenham , Croydon czy Hounslow to te żaden Londyn, chyba ze rozmawiasz z kimś kto w Londynie nigdy nie był i tak jest łatwiej.
  • illegal.alien 20.04.17, 17:22
    Lol. TfL dojeżdża do Shenfield i można tam dojechać na Oyster - by się ludzie zdziwili, jakbyś im powiedziała, ze mieszkają w Londynie :D

    --
    M. - grudzień 2010
    M. - marzec 2014
  • yamilca197 20.04.17, 15:53
    steph13 napisała:

    > Strictly speaking nie mieszkasz w Londynie. TW12, to tzww Greater London, w tym
    > wypadku Middlesex a wiec twoje informacje nie sa bardzo dokladne. Sorry
    >

    Szczegolow sie czepiasz 😉😂

    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
  • alannda 20.04.17, 15:40
    princesswhitewolf napisała:

    > alanda, czy Londyn dla ciebie to tylko centrum? zobacz ceny w boroughs POZA cen
    > trum,
    > Ja mieszkam w b dobrej dzielnicy ale w 6 strefie metra.

    Good for you:) Ile w twojej okolicy kosztuja wolnostojace domy z duzym ogrodem w takim razie?
  • princesswhitewolf 20.04.17, 15:42
    ok 1 mln. Zalezy od wielkosci domu. Moze sie uda kupic teraz za £800 ale... no nie bedzie duzy.

    Ponadto pamietaj ze nie kazdy kupuje dom teraz... domy sie kupuje kiedy rynek nieruchomosci hamuje jak to bylo podczas kryzysu 2008 koncowka, i 2009 jeszcze bylo dobrym okresem. Wczesniej lata 90te
  • steph13 20.04.17, 15:46
    Co za bzury opowiadasz. Dom kupujesz kiedy jest ci potrzebny a nie czekasz aż wiatr zmieni kierunek.
  • yamilca197 20.04.17, 15:21
    steph13 napisała:

    A wiec zarabiaja ale nie ma ich w domu od 6 rano do 7 wieczorem, kiedy wracają z dzieckiem.Quality time z synkiem, konkretnie moim wnuczkiem, tylko w weekendy. Jako niepracująca niegdyś matka pr
    > zyglądam sie z przerażeniem no ale you can't have it all.

    Dziewczeciem bedac, pojechalam szlifowac jezyk do pewnego kraju Europy Zachodniej, pracowalam jako au pair w pewnej rodzinie. Rodzina dobrze sytuowana, piekne, duzy dom z duzym ogrodem w bardzo dobrej dzielnicy w stolicy tego kraju. 3 dzieci , dwoje szkola podstawowa, jedno przedszkolnej. Ona wychodzila do pracy o 7.45 wracala 6.30-7. On wychodzila 7.30 wracal 7.30-8. Oboje wyksztalceni, zarabiali bardzo dobrze ale koszty tego tez byly. Quality time z dziecmi polegal na spedzeniu razem niedzieli co drugi weekend. W ich wolne soboty odpoczywali, on siadal w bibliotece obok living room i czytal, a ona zajmowala sie ogrodem dla relaksu. W ich wolna niedziele bylo podobnie. W sobote i niedziele kiedy nie odpoczywali robili np zakupy, czasem redecorating,czasem odwiedzali rodzine. Generalnie dziecmi zajmowalam sie ja, gdy nie byli w szkole, czasem jej mama przychodzila, bardzo ja lubilam, ale niezbyt czesto.
    Co 1-1.5 roku niania sie zmieniala. Dzieci chodzily do publicznej szkoly.

    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
  • princesswhitewolf 20.04.17, 15:28
    >£3k na sam mortgage w Londynie moze byc za mało.

    chyba mowicie o centrum
  • alannda 20.04.17, 15:30
    princesswhitewolf napisała:

    > >£3k na sam mortgage w Londynie moze byc za mało.
    >
    > chyba mowicie o centrum

    czy ty w ogole slyszysz co mowisz? Klikasz?;-)
  • princesswhitewolf 20.04.17, 15:34
    tak, bardzo dokladnie. Dziala twoj email na gazecie? wysle ci mouseprice strone z wycenami domow za ile co sie sprzedalo Tutaj w jakich latach. Nie kazdy kupuje w centrum i nie kazdy kupuje teraz. Moj mortgage to tylko £129tys. Wszystko kwestia depozytu i wysokosci ceny domu. Moja kolezanka kupila 15 lat temu kawalerke za 50 tys tutaj... Byly tez takie czasy
  • princesswhitewolf 20.04.17, 15:35
    zaraz sie dowiem ze nie wiem za ile kupilam swoj dom, i nie wiem ile mam mortgage a ludzie w Szkocji wiedza lepiej co i za ile kupilam w 2008 lol
  • princesswhitewolf 20.04.17, 15:37
    w podobnym domu mieszkam www.rightmove.co.uk/property-for-sale/property-58527883.html

    tylko ze mamy porch i loft conversion i dlatego 5 sypialni + 2 receptions . Hampton znajduje sie w London Borough of Richmond.Tak, to Londyn. Sa bardziej odlegle dzielnice...i o niebo tansze np Hounslow.

  • princesswhitewolf 20.04.17, 15:37
    aa dodam ze wielkosc ogrodu sie zwieksza im dalej od centrum Londynu w domach ( od reguly sa wyjatki) ale regula istnieje.
  • alannda 20.04.17, 15:42
    princesswhitewolf napisała:

    > w podobnym domu mieszkam www.rightmove.co.uk/property-for-sale/property-58527883.html
    >
    > tylko ze mamy porch i loft conversion i dlatego 5 sypialni + 2 receptions . Ham
    > pton znajduje sie w London Borough of Richmond.Tak, to Londyn. Sa bardziej odle
    > gle dzielnice...i o niebo tansze np Hounslow.
    >

    To jest nadal semi-detached i ogrod wielkosci doniczki jak na moj standard.
  • princesswhitewolf 20.04.17, 15:44
    no dobra mam doniczke zatem 25 metrow dluga na 8 metrow szeroka. A w niej rosnie: Jablon, Wisnia, Nektarynka, Pigwa ( z przodu) , 2 palmy drzewa ( 1 z przodu), Sliwka wegierka, Morela. no i miedzy nimi minimum 3 metry odleglosci...
  • princesswhitewolf 20.04.17, 15:45
    jak dasz emaila wysle ci zdjecia doniczki chetnie ;)
  • alannda 20.04.17, 16:00
    princesswhitewolf napisała:

    > jak dasz emaila wysle ci zdjecia doniczki chetnie ;)

    Nie, dziekuje.
  • yamilca197 20.04.17, 16:06
    alannda napisała:

    > princesswhitewolf napisała:
    >
    > > jak dasz emaila wysle ci zdjecia doniczki chetnie ;)
    >
    > Nie, dziekuje.

    😁 to propozycia nie do odrzucenia😉
    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
  • steph13 20.04.17, 15:47
    Jesli chciałaś sie pochwalić to nie wyszło. Dom jak dom, circa 1960s
  • princesswhitewolf 20.04.17, 15:57
    steph na boga... to nie jest moj dom tylko mowie ze podobny ( moj jest z lat 70tych, troche inny zreszta co data ma za znaczenie, wiktorianskie sa rewelacyjne a maja ponad 100 lat) , no przeciez nie wystawilam swojego na sprzedaz i to nie jest zdjecie mojego. Pokazuje ze cos podobnego i powiekszonego w tej dzielnicy. I ze ceny nie musza byc 3 mln w Londynie.

    Nie chodzi o jakies chwalenie sie bo ja mieszkam w normalnym solidnym cavity brick domu a nie palacu, ale to by zaprzeczyc ze wszyscy musza miec ponad 3000 oplat mortgage. Ja nie mam. Londyn to wieeelkie miejsce w ktorym sa ROZNE ceny i nie nalezy zaraz oceniac ze kazdy mieszka w sasiedztwie Westminster. Ponadto kazdy kupowal dom w innym czasie za inny owczesny cennik, wielkosc depozytu sie liczy ( ja mialam 40%) oraz to ze byly momenty kiedy mozna bylo dom kupic za 250 tys w lokalizacji z Outstanding schools, a byly momenty pozniej gdzie ten sam dom to min 500 tys.
  • alannda 20.04.17, 15:59
    steph13 napisała:

    > Jesli chciałaś sie pochwalić to nie wyszło. Dom jak dom, circa 1960s

    Haha, znowu mnie Steph uprzedzilas z celna riposta.
  • princesswhitewolf 20.04.17, 16:02
    no ale my rozmawiamy o palacach? czy o tym ze wszystko w Londynie to 3 mln funtow musi kosztowac? Po co komu puste pokoje? Nawet ja jednego z 5 sypialni nie odwiedzam poza czasami odkurzaniem. Po co to komu?

    Serio wolicie wydawac 3000 na mortgage na luksusowy dom a nie wydac na private secondary bo musicie mieszkac w domu za 3 mln?

    No to mamy inny system wartosci. Ja wole private secondary i normalny dom w Greater London z 750 mortgage niz biadolic ze nie stac na private school ale miec 3000 mortgage na szyi co miesiac
  • alannda 20.04.17, 16:10
    princesswhitewolf napisała:

    > no ale my rozmawiamy o palacach? czy o tym ze wszystko w Londynie to 3 mln funt
    > ow musi kosztowac? Po co komu puste pokoje? Nawet ja jednego z 5 sypialni nie o
    > dwiedzam poza czasami odkurzaniem. Po co to komu?
    >
    > Serio wolicie wydawac 3000 na mortgage na luksusowy dom a nie wydac na private
    > secondary bo musicie mieszkac w domu za 3 mln?
    >
    > No to mamy inny system wartosci. Ja wole private secondary i normalny dom w Gr
    > eater London z 750 mortgage niz biadolic ze nie stac na private school ale miec
    > 3000 mortgage na szyi co miesiac

    Ty chyba naprawde liczyc nie umiesz albo udajesz. Ile musialabym miec depozytu zeby sobie kupic ten dom, ktory pokazalas i placic £750 mortgage miesiecznie?
    jakies pol miliona pewnie tak na szybko z glowy liczac, jednak zdecydowana wiekszosc ludzi takich depozytow nie ma i placi troche wiecej niz £750 miesiecznie. Nawet poza Londynem.
  • princesswhitewolf 20.04.17, 16:49
    alanda, wiesz ale nie dziwie sie ze steph sie nie polapala w koncu o czym rozmowa bo schodzimy na jakies ultra szczegoly w dniu dzisiejszym.

    Mowa byla o tym czy ludzi ( nie ultra bogaczy) stac na to by z dwoch pensji 50-70 tys brutto rocznie stac na wyslanie dwoje dzieci do prywatnych szkol . Tak da sie, bo nie kazdy ma kredyt w wysokosci 3000 tys zaciagany dzis. Wielu ludzi ma mortgage, juz w wys jakis 100-150 tys albo jak ojciec mojego dziecka splacony juz zupelnie domek. Wiec mowa byla o tym czy ich stac- Tak stac. Bo nie kazdy ma indentyczna sytuacje finansowa.
  • steph13 20.04.17, 16:12
    Lidziom, których stać na £3mln house zostają jeszcze drobne na prywatna szkole z reguły.
  • princesswhitewolf 20.04.17, 16:21
    eee niekoniecznie.

    Ceny domow poszly bardzo w gore. W 1 i 2 strefie Londynu masz mase ludzi ktorzy mieszkaja od lat w tych samych czesto zwyklych domach za 3 mln proszacych o remont. Location, Location Location. To nie jest tak ze 3mln house w 1-3 strefie to luksus. Tam domy na poziomie luksusu to 5 razy tyle
  • alannda 20.04.17, 16:27
    princesswhitewolf napisała:

    > eee niekoniecznie.
    >
    > Ceny domow poszly bardzo w gore. W 1 i 2 strefie Londynu masz mase ludzi ktorz
    > y mieszkaja od lat w tych samych czesto zwyklych domach za 3 mln proszacych o r
    > emont. Location, Location Location. To nie jest tak ze 3mln house w 1-3 strefi
    > e to luksus. Tam domy na poziomie luksusu to 5 razy tyle

    No dobrze, ale czego to dowodzi?
  • alannda 20.04.17, 16:18
    princesswhitewolf napisała:

    > no ale my rozmawiamy o palacach? czy o tym ze wszystko w Londynie to 3 mln funt
    > ow musi kosztowac? Po co komu puste pokoje? Nawet ja jednego z 5 sypialni nie o
    > dwiedzam poza czasami odkurzaniem. Po co to komu?
    >
    > Serio wolicie wydawac 3000 na mortgage na luksusowy dom a nie wydac na private
    > secondary bo musicie mieszkac w domu za 3 mln?
    >
    > No to mamy inny system wartosci. Ja wole private secondary i normalny dom w Gr
    > eater London z 750 mortgage niz biadolic ze nie stac na private school ale miec
    > 3000 mortgage na szyi co miesiac


    £3000 mortgage to jest za pol miliona na 20 lat tak na marginesie...
  • princesswhitewolf 20.04.17, 16:25
    www.google.co.uk/webhp?sourceid=chrome-instant&rlz=1C1QJDB_enGB702GB702&ion=1&espv=2&ie=UTF-8#q=mortgage+calculator

    No to co? Wpisz w mortgage calculator £122,000 ( suma jaka mam do splaty) na 19 lat i wyjdzie ci mniej wiecej moja suma mortgage czyli £750 miesiecznie ( roznice male zaleza od typu mortgage)

    Do czego zmierzam. Nie kazdy bierze kredyt na cala sume od dzis. Mase ludzi mieszka juz cale lata gdzies.

  • steph13 20.04.17, 16:36
    Nikt nie bierze kredytu na cała sumę bo nie ma już takich możliwości. Czyli nawet kupując pierwsza property trzeba mieć 20 procent depozytu minimum. Kupując pierwszy dom w Londynie milion funtów mortgage to żaden ewenement.
  • steph13 20.04.17, 16:10
    Sorry ze jestem złośliwa. Sama nie mieszkam w Georgian mansion, I wish.Nie lubię takich przechwałek kiedy nie ma czym sie chwalić. Każdy dom ma wartość materialna i użytkowa dla właściciela ale nie każdy jest piękny i wzbudzający zachwyt, z moim włącznie. Wiec po co takie wywody i próby imponowania innym. Oh, London, 5 beds, pełen sad w ogrodzie ...... zwykły suburban semi jakich setki tysięcy. I nic w tym złego.
  • princesswhitewolf 20.04.17, 16:29
    no oczywiscie ze zwykly jakich cale rzedy w tym samym rejonie. Ale nie przeczytalas do konca o czym rozmawiamy i w sumie weszlas w srodku i dlatego nie wiesz po co te wywody. Tu rozmowa o szkolnictwie prywatnym. Rozmowa byla czy ludzi stac na prywatne szkoly. Tak stac i to w Londynie. I niekoniecznie musza byc ultra bogaczami mieszkajacymi tylko w centrum bo... Londyn to wiekie miejsce. Nie kazdy ma mortgage na 500 tys czy 3 mln. Niektorzy maja juz duzo mniejszy mortgage a z wiekiem rosna zarobki. Mortgage do ogarniecia i spokojnie mozna przezyc za 3000 miesiecznie drugie tyle wydajac na prywata szkole dla dziecka <= to bylo celem rozmowy. A tu forumki zaczely ze w Londynie to mortgage to conajmniej 3000 tys tak jakby kazdy w tym momencie go brali nie mial depozytu czy cos...
  • steph13 20.04.17, 16:53
    Priness, rozumiem świetnie. Można mieć mortgage i płacić za szkole. My płaciliśmy za dwie córki za 8 lat primary z pensji męża. Mortgage nie był zawrotny ale łatwo nie było. Wszystko wyglądało ok na spreadsheets ale kiedy wyskakiwały nieoczekiwane duże wydatki to były bardzo słabe momenty. Skończyły sie wakacje zagraniczne i częste wypady do restauracji. With hindsight, warto było sie przemęczyć bo szkoła stanowiła springboard do dalszych osiągnięć akademickich.
  • princesswhitewolf 20.04.17, 16:58
    no i dokladnie o tym mowie forumkom, ze sie da. Wiadomo ze nie " na luzie" jakos z wakacjami na Fiji i Borneo, ale da sie. Sasiad obok i sasiadka 2 corki maja na studiach, wczesniej w prywatnej szkole i daja rade a nie milionerzy tylko ludzie z zarobkami 40-70 kazdy brutto.
    My mamy 1 dziecko i podobna sytuacje wiec tez damy rade tym bardziej ze caly czas w primary ( nie musze teraz dzieciora dawac do prywatnej bo dostalismy sie do TEJ wymarzonej) bedziemy oszczedzac.

    O tym mowilam ze sie da i nie trzeba byc bogaczem az.
  • yumemi 20.04.17, 19:49
    Podpisuje sie pod tym co piszesz, Princess. Nie wiem skad ludziom sie bierze ze prywatne szkoly to milionerzy :) Ja milionerem nie jestem.

    --
    -----------------------------------------
  • yamilca197 20.04.17, 20:03
    Ale dopuszczasz ze sa ludzie ktorych nie stac? Domyslam sie, ze tak, dopuszczasz. Nikt nie twierdzi,ze skoro ciebie czy kogos tam stac to masz nie posylac dzieci do takiej szkoly. Zauwazylas, ze nikt tak nie twierdzi? Przyjmuje (choc moze na wyrost), ze jednak zauwazylas. Chodzi o osoby, ktorych nie stac, ktorzy musza oszczedzac na czym sie da, wlacznie z jedzeniem ale maja ambicje poslac do prywatnej i to juz na etapie szkoly podstawowej. I niech sobie posylaja jesli chca. Tyle ze to jest dyskusja czyli wymiana roznych pogladow i argumentow. Miedzy innymi takich ze podejmujac decyzje o poslaniu dzieci do prywatnej szkoly trzeba liczyc sie z dodatkowymi kosztami, ktirym mozna nie sprostac, albo takich, ze w przypadku szkoly podstawowej nie jest to az tak istotne itp. Sa ludzie,ktorym sie wydaje ze ich stac, a w rzeczywistosci tak nie jest i powoduje to frustracje.
    Dyskutuje sie o tym jak znalezc dobre szkoly publiczne, czym sie kierowac itd.


    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
  • yumemi 20.04.17, 20:34
    A gdzie ja pisze ze nie dopuszczam?:)))
    Pisze to o czym pisze Princess, ze nie trzeba zarabiac nie wiem ile zeby moc dziecko do szkoly prywatnej poslac i juz :)

    --
    -----------------------------------------
  • yamilca197 20.04.17, 20:39
    yumemi napisała:


    > Pisze to o czym pisze Princess, ze nie trzeba zarabiac nie wiem ile

    No wlasnie, moze wlasnie istotne jest ile.

    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
  • yumemi 20.04.17, 22:19
    Bez jakis przeliczen wielkich, mysle ze jesli oboje rodzice pracuja, nie maja kolosalnej mortgage, to zarabiajac 50 + kazde, moga sobie dac rade.

    --
    -----------------------------------------
  • princesswhitewolf 20.04.17, 17:10
    With hindsight, warto było sie przemęczyć bo szkoła stanowiła springboard do dalszych osiągnięć akademickich.

    pozwole sobie pogrubic bo sie z tym calkowicie zgadzam, a tu czytam w tym watku parokrotnie jak to szkola nie wazna i liczy sie tylko indywidualny genius....lol

    moim zdaniem srodowisko ma ogromny wplyw i szkola tez a tych geniuszy z super indywidualnoscia nie ulegajaca wplywom w beznadziejnej szkole...malo
  • yamilca197 20.04.17, 17:19
    Prywatna szkola tez nie gwarantuje sukcesu i tam tez mozna ulec wplywom z genius czy bez, zmarnowac czas nawet jesli rodzic uczyl czytac w wieku 4 lat.
    Mozna zderzyc sie z arogancja (to tez dotyczy nauczycieli) i stracic self confidence jesli czesne bierze sie z oszczedzanie na jedzeniu i jezdzeniu klamotem bo liczy sie tez styl zycia.
    Oczywiscie to czarny scenariusz ale calkiem mozliwy.



    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
  • princesswhitewolf 20.04.17, 17:35
    yamilca, ale chodzi o % szanse na lepszy start, lepsze studia...a nie gwarancje. Gwarancji w zyciu nie ma ale sa trendy ze po takiej szkole szanse sa DUZO Wieksze.

    (Przychodza mi na mysl tutaj watki forumek z emama pt jak to czerwonopaskowiec z LO niby sie stoczyl. Nie znam zadnego co sie stoczyl. To bardzo chyba bardzo rzadkie przypadki. Zostali prawnikami, inzynierami, lekarzami.

    Jakies wyjatkowe przypadki stoczenia sie maja poprawic zalozycielkom watku humor bo... im sie w LO nie chcialo uczyc.)

    Wracajac do tematu: sa trendy w tym kraju ( w przeciwienstwie do Polski gdzie panstwowy dyplom jest lepszy niz prywatny) i patrzac na to gdzie poszli chlopcy z prywatnych Hampton School czy StJames High School ( publikuja to na www) to nie zauwazylam by ktorys NIE dostal sie na studia a wielu dostalo sie na te najlepsze uczelnie w kraju. W tym kraju niestety czy stety patrza na to co masz na CV, jaka szkole, jaka uczelnie.

    > jesli czesne bierze sie z oszczedzanie na jedzeniu i jezdzeniu klamotem bo liczy sie tez styl zycia.

    no ale to juz jakas przesada by byla, chore wrecz i wtedy grammar school jest opcja i praca wlasna przez cale lata w domu by sie do niej dostac. Tym bardziej nalezy zaczynac uczyc czytac dziecko kiedy jest gotowe. Systematycznosc poplaca

  • yumemi 20.04.17, 19:45
    Ale kto mowi ze cokolwiek gwarantuje sukces?
    Ja nie skonczylam prywatnej szkoly w UK i zawodowo mam sie super bardzo, moj maz tez. Mimo tego ze moja podstawowka byla koszmarna. Mi sie powiodlo bardziej, innym mniej.
    Moj syn jest w prywatnej szkole,corka tez pewnie pojdzie i bardzo sie ciesze bo szkola jest super. Czy by sobie poradzil po polskiej sredniej podstawowce- pewnie tak. Ale jesli mnie stac i moge to chce zeby mial ciekawsza edukacje niz ja mialam. Wystarczy ze zerkne do paru jego zadan domowych, widze co pisze i co robi,i zazdroszcze. Co z tym zrobi nie wiem - ale bedzie mial naprawde dobre pojecie na wiele tematow, nie mowiac o roznych skills o ktore ja musialam latami walczyc i sie starac.

    Wiec gadanie ze cos tam nie gwarantuje sukcesu jest bez sensu - rownie dobrze mozna w ogole nic nie robic bo nic w zyciu niczego nie gwarantuje.

    --
    -----------------------------------------
  • alannda 20.04.17, 11:20
    Otoz to, nie zpominajmy za tylko 7% brytyjskich dzieci uczeszcza do prywatnych szkol i naprawde nie jest to niezbedne zeby odniesc w zyciu sukces. Moze pomoc, ale nie musi.
  • yamilca197 20.04.17, 11:47
    alannda napisała:

    > Otoz to, nie zpominajmy za tylko 7% brytyjskich dzieci uczeszcza do prywatnych
    > szkol i naprawde nie jest to niezbedne zeby odniesc w zyciu sukces. Moze pomoc,
    > ale nie musi.

    Bo liczy sie jeszcze individual genius ☺
    Licza sie checi, ciezka praca, ambicje (niekoniecznie przekazywane przy wspolnych posilkach jezykiem Szekspira 😀)

    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
  • aniaheasley 20.04.17, 11:59
    Tysiace rodzin tak zyje. Moze nie codziennie, ale wystarczajaco czesto. W weekendy dzieci biora udzial w dyskusjach rodzicow i ich znajomych. Wychodza rodziny na wazne wydarzenia kulruralne czy ogolnie mowiac spoleczne. Czasami rodzice biora pol dnia wolnego, szok horror, zeby, w zaleznosci od przekonan, wziac cala rodzina udzial w marszu pro-EU (zeby dzieci uswiadamiac od malego) albo pomagac na zasadzie wolontariatu w akci zbierania kocy dla uchodzcow, albo pojsc na premiere filmu waznego historycznie, artystycznie czy kulturowo, zeby dziecko mialo poczucie ze sa to wazne sprawy, bez ktorych mozna zyc ale ktore to zycie wzbogacaja. Czym skorupka.
    Pisze o klasie sredniej. Osoby wyksztalcone, przyslowiowi bankierzy prawnicy lekarze ksiegowi ale i wlasciciele firm, pracownicy IT, dziennikarze. Cala armia ludzi zyjacych na jakims tam poziomie, ciezko pracujacych, ale nie tak, zeby nie miec czasu na muzeum, wystawy czasowe w galeriach czy wspolny obiad w niedziele.

    --
    Ania's Poland
  • yamilca197 20.04.17, 12:08
    aniaheasley napisała:

    > Czasami rodzice biora pol dnia wolnego, szok horror, zeby, w zaleznosci od przekonan, wziac calarodzina udzial w marszu pro-EU (zeby dzieci uswiadamiac od malego) albo pomaga
    > c na zasadzie wolontariatu w akci zbierania kocy dla uchodzcow, albo pojsc na p
    > remiere filmu waznego historycznie, artystycznie




    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
  • yamilca197 20.04.17, 12:15
    Wielu ciezko pracujacych ludzi ma problem zeby dostac kilka godzin wolnego na wyjscie do lekarza czy dentysty a czesto i zalatwienie swoich prywatnych pilnych spraw. Wiele ma problem z opieka nad chorymi dziecmi bo akurat szkola zadzwonila ze Abigail byla sick i trzeba ja odebrac i angazuje dziadkow, znajomych czy kogo sie da. Ludzie maja problem z o wiele bardziej przyziemnymi sprawami niz marszu EU.


    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
  • aniaheasley 20.04.17, 12:20
    Nie bardzo rozumiem do czego ta buzka sie odnosi :) Wszystko pisze na podstawie faktow, doswiadczen swoich, znajomych, i znajomych moich dzieci. O tych marszach to akurat od adwokatki w sadzie podsluchalam ze musiala ktorego tam dnia byc na 16.00 na Trafalgar ;)

    --
    Ania's Poland
  • yamilca197 20.04.17, 12:31
    aniaheasley napisała:

    > Nie bardzo rozumiem do czego ta buzka sie odnosi :) Wszystko pisze na podstawie
    > faktow, doswiadczen swoich, znajomych, i znajomych moich dzieci. O tych marsza
    > ch to akurat od adwokatki w sadzie podsluchalam ze musiala

    Do tego sie odnosi ze dla zdecydowanej wiekszosci ludzi wziecie pol dnia urlopu na marsz EU plus zabranie na taki marsz dzieci ze szkoly jest dosc absurdalna sytuacja. To, ze nieliczni moga sobie na to pozwolic nie jest argumentam na standardowosc takich dzialan, bo wiekszosc pracujacych rodzicow ma problemy z wzieciem czasu wolnego z pracy na opieke nad dziecmi czy zalatwienie pilniejszych spraw.
    Wiekszosc ciezko pracujacych ludzi nie ma zbyt wiele czasu na zycie rodzinne, bo ich praca jest absorbujaca, wiec zatrudniaja innych do sprzatania i wychowywania ich dzieci. A ci,ktorych pomimo ciezkie pracy niezbyt stac na zatrudnianie innych musza ogarnac sami czesto kosztem wyrzeczen i takze quality time spedzonego z wlasnymi dziecmi.
    Owszem, w nidziele zazwyczaj sie da 😊

    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
  • aniaheasley 20.04.17, 13:42
    Kwestia priorytetow. Owszem, zatrudnia sie kogos do sprzatania, prasowania, mycia okien, koszenia trawy, po to wlasnie zeby moc z dzieckiem spedzic czas wolny a nie na sciaganiu pajeczyn z zyrandoli. Krysxtalowych rzecz jasna :)
    Owszem znam osoby, dla ktorych marsze anti-Brexitowe i zaangazowanie w to dzieci bylo czyms naprawde waznym. Dla innych wazne jest wspolne cala rodzina chodzenie do urn wyborczych, zeby wpoic w dzieci postawe obywatelska. Nie oceniaj innych po sobie.

    --
    Ania's Poland
  • yamilca197 20.04.17, 13:49
    Aniu, ja wlasnie nie ocenianiam innych po sobie a tobie radze spojrzec nieco ponad grono swoich znajomych, a zobaczysz ze branie pol dnia wolnego na marsze anti -Brexit nie sa standardem w wielu wcale niepatologicznych rodzinach.

    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
  • yamilca197 20.04.17, 13:54
    Zobaczysz tez Aniu, ze wielu z tych ludzi spedza niewiele czasu z wlasnymi dziecmi pomimo ze samodzielnie krysztalowych zyrandoli nie czysci a ich dzieci nie potrafia cytowac Szekspira, w.nosie maja Brexit i koce dla uchodzcow a czesc z nich spore problemy z narkotykami i okresleniem siebie. Jak wszedzie Aniu, nie wszystko jest sielankowe.

    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
  • princesswhitewolf 20.04.17, 14:57
    yamilca naprawde uwazasz ze wybor jest sprowadzony do biednej ale szczesliwej rodziny oraz bogatej ale nieszczesliwej pelnej egoistycznych rodzicow i zaniedbanych emocjonalnie dzieci?

    czy to Disney?

    Councile sa pelne niepracujacej patologii majacej czas na dzieci.

    Dzieci matek niepracujacych maja szanse na pelna ich uwage. Problem w tym ze czesto te matki siedza w nosie z TV i nie poswiecaja znowu wiecej czasu dzieciom. Dziecko ponadto tez musi byc samodzielne a nie wiecznie przy cycku matki. Dzieci kopiuja rodzicow. Z Polski pamietam ze dzieci nauczycieli, prawnikow i lekarzy zawsze byly wyksztalcone i ich wlasne rodziny byly rzadko patologia. Dzieci niepracujacych matek najczesciej rowniez nie pracowaly albo konczyly zawodowke. tak sa wyjatki od reguly ale to sa tylko.... wyjatki.
  • yumemi 20.04.17, 19:39
    Na jakiej podstawie mowisz o 'wiekszosci'?:)
    Wsrod moich znajomych bardzo wiele rodzin pojechalo na marsz EU. To ze Polakom w UK to by sie nie widzialo, nie znaczy ze tutejsi tez tak maja.
    Plus wyjscie z pracy do dentysty na przyklad nie jest chyba problemem chyba ze ktos pracuje jako niewolnik?

    --
    -----------------------------------------
  • noelka1984 20.04.17, 20:42
    Dziewczyny ja sie juz gubievw tym watku...:)
    Zbiegl na inny temat :)
    Czy tu zawsze tak jest ?
  • plain-vanilla 20.04.17, 21:29
    Nie, to tylko, kiedy princesswhitewolf zaczyna jakis watek, to sie z tego epopeja robi i trzeba popcorn szykowac, LOL. Napisz sama swoj post, co cie martwi i na pewno ktos odpowie i napisze na temat.
  • princesswhitewolf 20.04.17, 23:13
    plain vanilla... po prostu jestem gadula na pismie i ustnie. Ma to swoje wady i zalety.
  • noelka1984 21.04.17, 07:21
    :)
  • princesswhitewolf 20.04.17, 23:16
    bo z jakiegos powodu z rozmowy czy dwoje ludzi zarabiajacych w przedziale 40-70 k rocznie utrzyma w prywatnych szkolach dwoje dzieci zrobil sie wywiad dziennikarki yamilca na temat dziejow zycia princess oraz tematu ile kosztuja domy w Londynie i co to wlasciwie jest Londyn w okresleniu geograficznym. Co potem tu sie dzialo nie wiem bo od popoludnia mnie nie bylo i nie chce mi sie wczytywac i troche mi sie znudzilo. Ja z tych intensywnych co sie nudza jak schodzi sie z tematu i ide gdzies obok czytac cos ciekawszego
    To tak w skrocie w stylu Bold& Beautiful w 5 min na youtube.
  • alannda 19.04.17, 21:25
    Bardzo wyidealizowany ten obrazek nakreslilas;-) Naprawde nie trzeba chodzic do prywatnej szkoly zeby byc obytym i oczytanym I dopasowanym spolecznie...
    A wypruwania sobie zyl, zeby za czesne zaplacic to juz w ogole nie rozumiem. Jak by mnie nie bylo stac na 20k+ rocznie to wolalabym chyba sama z dzieckiem pojechac w te wszystkie miejsca za polowe tej kwoty.
  • aniaheasley 19.04.17, 21:35
    Obrazek nakreslilam z doswiadczenia. I z porownania ze szkolami panstwowymi, wszystko z pierwszej reki, i wieloletnie.
    Pewnie ze nie trzeba chodzic do prywatnej zeby byc oczytanym.
    Ale to tak troche jak z powiedzeniem, pieniadze szczescia nie daja. Ale pomagaja znosic nieszczescie w przyjemnej atmosferze. Czy sto innych 'ale'.

    --
    Ania's Poland
  • alannda 19.04.17, 21:55
    Wszystko pieknie i generalnie sie z toba zgadzam i jesli bedzie mozliwosc to tez posle mojego syna do prywatnej secondary, ale jak dlugo mozna na tym najtanszym jedzeniuni rozklekotanym aucie funkcjonowac. W zalozeniu dziecko po takiej szkole powinno sie dostac na swietna uczelnie, a to kosztuje jeszcze wiecej. Jesli ktos nie pochodzi z zamoznej rodziny to zacznie dorosle zycie z ogromnym kredytem studenckim do splacenia. Nie wiem czy kazdemu sie to oplaci.
  • princesswhitewolf 19.04.17, 22:26
    >zacznie dorosle zycie z ogromnym kredytem studenckim do splacenia. Nie wiem czy kazdemu sie to oplaci.

    akurat te sie oplacaja bo procenty na nich sa minimalne. Niejednokrotnie biora go systematycznie dzieciory i skladaja na konto by pozniej miec na mortgage deposit, a dodatkowo pracuja jednoczesnie studiujac. Lepiej na tym sie wychodzi niz na odsetkach mortgage


    >>ale jak dlugo mozna na tym najtanszym jedzeniuni rozklekotanym aucie funkcjonowac.

    wraz z czasem z rozwojem CV szanse sa na duzo lepiej platna prace w wiekszosci zawodow.
  • princesswhitewolf 19.04.17, 21:37
    > zeby byc obytym i oczytanym I dopasowanym spolecznie...

    wiesz wyjatki od reguly sa wszedzie. Mowa o realiach UK a nie polskich gdzie komuna wiele uczynila by poziom w szkolnictwie byl wyrownany. UK to spoleczenstwo stety czy niestety klasowe i tak tez wyglada tu edukacja.
    W praktyce dzieci zrownuja sie ze srednia najczesciej. W szkole scondary pelnej mlodziezy ktora mysli tylko o rapie i trawce naprawde trzeba byc silna osobowoscia aby sie nie usilowac dopasowac. I choc kazdemu wydaje sie ze jego dziecko jest takie jedyne i wyjatkowe i nie ulegajace wplywom to jednak.... ta srednia sciaga wiekszosc mlodziakow do poziomu trendu szkolnego. Reszta jest wytykana palcami a nauczyciele wrecz wysmiewani.

    Wielu ludzi mysli, ze to jest tak jak do niedawna w Polsce gdzie w zasadzie po kazdym ogolniaku jest podobna szansa. Niestety Uk niestety bardzo duzo zalezy od edukacji w szkole sredniej. Poziom sciaga w dol, albo tam gdzie nauka jest wartoscia jest modne byc zorientowanym w temacie lekcji.

    No i trzeba dokonac pewnych wyborow. Kogo nie stac na edukacje prywatna czy ma inne wartosci ( wyjazdy na Borneo czy Fiji ponad edukacje dziecka) to musi naprawde przylozyc sie do pilnowania nauki dziecka by mialo szanse by na poziomie secondary dostalo sie do bezplatnej swietnej grammar school albo dostalo stypendium w prywatnej szkole.

    sa jeszcze opcje pomijania realiow... i zaskoczenie ze dzieciak pije i cpa...
  • alannda 19.04.17, 21:49
    A ty znowu z tymi porownaniami z komunistyczna Polska;-)
    A dzieciaki z prywatnych szkol to nie pija i cpaja? Powiedzialabym ze im nawet latwiej ze wzgledu na dostep do srodkow na te uzywki.

    Wyzej mi zarzucilas ze sie wywyzszam, bo nie chce zeby moje dziecko sie obracalo w polskim towarzystwie mieszkajacym w wiekszosci w councilowskich flatach na kupie w najtanszych dzielnicach. No nie chce, wole zeby poszlo ze mna do muzeum. Znowu mi sie wydaje ze nasze poglady sa w gruncie rzeczy bardzo podobne, tylko inaczej je wyrazamy;)
  • plain-vanilla 19.04.17, 22:15
    Wow, smutne to, co piszesz, ale każdemu jego raj.
  • alannda 19.04.17, 22:57
    Co jest smutne?
  • princesswhitewolf 19.04.17, 22:34
    >A dzieciaki z prywatnych szkol to nie pija i cpaja? Powiedzialabym ze im nawet latwiej ze wzgledu na dostep do srodkow na te uzywki.

    gdyby tak bylo to wyniki na egzaminach mialyby duzo gorsze niz w panstwowych szkolach niskich lotow.
    Fakty pokazuja cos zupelnie innego w UK. Ja naprawde mowie ci grzecznie ze ty przykladasz doswiadczenia polskich szkol prywatnych i panstwowych do zupelnie innych realiow szkolnictwa w UK. Tak w Polsce wiekszosc polskich szkol panstwowych ma wyzszy poziom niz prywatnych gdzie lazi rozpieszczona dobrze bawiaca sie nieambitna mlodziez dostajaca czesto dyplom bo... placi. No tak ale to nie Polska. Jestes w UK i tu Ania i ja, Princess mowimy ci z doswiadczenia 20+ lat w tym kraju, ze to sa inne realia.


    >bo nie chce zeby moje dziecko sie obracalo w polskim towarzystwie mieszkajacym w wiekszosci w councilowskich flatach na kupie w najtanszych dzielnicach.

    wiesz glasscraft miala racje z jednym ze moze faktycznie to jakas dziwna okolica tam i nikt nie dojezdza do tej polskiej szkoly bo wokol macie taki wybor innych polskich szkol. Ja mieszkam w Londynie. Szkoly polskie sa tutaj w odleglosci ok 20 mil. 20mil kw rodzice przywoza dzieci. Rodzice sa rozni.
    Porownywanie polskich szkol do tych w UK tez wynika z niezrozumienia ich funkcjonowania. Jeszcze raz: w Polskich szkolach nie ma scislej rejonizacji. Zapisy sa na zasadzie: kto pierwszy ten lepszy ( ewentualnie rodzenstwo itd sie liczy). Tu nie ma zadnego catchment

    >Znowu mi sie wydaje ze nasze poglady sa w gruncie rzeczy bardzo podobne

    no nie sa bo ty stawiasz znak rowna sie miedzy rekrutacja do szkol podst angielskich i polskich a to wyglada zupelnie inaczej. Catchment i ceny nieruchomosci powoduja ze patologii nie stac na to by zamieszkac w danej dzielnicy. Polskie szkoly nie podlegaja catchment na takich samych zasadach bo obejmuja ogromne obszary. Do polskich szkol chodza dzieci roznych Polakow,
  • princesswhitewolf 19.04.17, 22:37
    jeszcze dodam ze edukacja powszechna w UK jest obowiazkowa i nawet patologia musi wysylac dzieci do szkoly i za panstwowa szkole nic nie placa

    Polskie szkoly kosztuja jakies 300-350 funtow za rok szkolny + jest masa innych wydatkow wiec jest to dla "hobbystow" i ludziom ktorym na czymstam zalezy.
  • alannda 19.04.17, 22:52
    Ja nie porownuje z polska tylko ty;) i nie zamierzam sie licytowac jak dlugo tu mieszkam, nie jestem nowa emigracja. I nigdzie nie napisalam ze wszystkie dzieci w prywatnych szkolach pija i cpaja, tylko ze tez sie zdarza.

    Tak samo jak nie wszystkie cytuja na prawo i lewo Szkspira...
    I nie wszystkie rodziny z dziecmi w prywatnych szkola codziennie jadaja obiad razem przy stole i dyskutuja o polityce...
  • alannda 19.04.17, 22:55
    I nigdzie nie zanegowalam ze szkoly prywatne maja wyzszy poziom niz panstwowe, po prostu nie uwazam ze sa pod kazdym wzgledem lepsze i ze warto sobie zyly wypruwac zeby dziecko poslac jesli kogos nie stac na wszystko co sie z takim towarzystwem wiaze.
  • princesswhitewolf 19.04.17, 23:17
    >po prostu nie uwazam ze sa pod kazdym wzgledem lepsze i ze warto sobie zyly wypruwac zeby dziecko poslac jesli kogos nie stac na wszystko co sie z takim towarzystwem wiaze.

    No i wiele osob tak uwaza. Dlatego w UK masz spoleczenstwo stety czy niestety klasowe i to od pokolen. Ludzi nie stac, nie lubia wyrzeczen czy jakiegos starania sie by dostac lepsza prace czy podwyzszanie kwalifikacji wiec wysylaja do szkoly panstwowej z dziecmi z lokalnych council housing itd.

    Ale ludzie sa rozni i maja rozne wartosci. Dla jednego liczy sie to, dla innego tamto

    >po prostu nie uwazam ze sa pod kazdym wzgledem lepsze

    pod kazdym sa lepsze niestety.
  • aniaheasley 20.04.17, 08:22
    Szkola prywatna jest najlepszym wyjsciem dla dziecka. Jezeli rodzica albo stac bez problemu, albo stac przy pewnych wyrzeczeniach, to to jest po prostu no brainer. Drugie w kolejnosci sa szkoly grammar, ale to nie jest opcja dla wszystkich. Tam to do dopiero jest presja na wyniki. Tiger mums ciagna do grammar schools jak cmy do swiecy. Trzecia opcja rozni sie od okolicy. W niektorych okolicach zwykle panstwowe szkoly sa bardzo dobre, po prostu pochodzenie spoleczne mieszkajacych w poblizu tych szkol rodzin winduje poziom i oczekiwania wobec szkoly. W innych okolicach jedyne dobre szkoly bezplatne (to tez nie do konca, ale to inny temat) to szkoly katolickie. Jest to jakas opcja dla rodzicow, ktorzy nie sa w stanie sie szarpnac na prywatna, tylko ze oczywiscie nie mozna obudzic sie z palcem w nocniku kiedy dziecko jest w Y6, ale trzeba 'pamietac' zeby to dziecko ochrzcic w pierwszym roku zycia, w niektorych przypadkach w pierwszych 6 miesiacach zycia, i chodzic do kosciola przez lat 11, zeby ksiadz ladne referencje wydal. Tylko dla wytrwalych ;)

    Narkotyki i picie zdarzyc sie moga w szkole kazdego typu. W prywatnych dobrych szkolach mlodziez naprawde ma inne priorytety.

    --
    Ania's Poland
  • alannda 20.04.17, 09:23
    I to sie wszystko zgadza, z tym ze w Szkocji nie ma grammar schools i wybor sie ogranicza do szkoly prywatnej albo zamieszkania w dobrej dzielnicy. Sa szkoly panstwowe ktore nie odbiegaja znacznie w wynikach egzaminow od prywatnych. Nie ma watpliwosci ze w Londynie czy generalnie na poludniu wybor jest duzo wiekszy,ale dopoki Szkocki rzad placi czesne za studia to sie stad nie ruszam;-)
  • princesswhitewolf 19.04.17, 22:56
    alannda mow co chcesz ale pamietaj ze porownanie szkol panstwowych i prywatnych wyglada inaczej w Polsce niz w UK. W Polsce od szkol srednich panstwowe wypadaja lepiej w wiekszosci wypadkow.
  • alannda 19.04.17, 22:58
    Jak grochem o sciane... nie wypowiadam sie o polskich szkolach tylko o tutejszych...
  • princesswhitewolf 19.04.17, 23:12
    1. Logika z jaka sugerowalas ze w prywatnych szkolach trawkuja i baluja bardziej moze niz w panstwowych bo maja na to pieniadze sugerowala raczej realia polskich szkol prywatnych ( dyplom za kase) niz tutejsze bardzo rygorystyczne szkoly prywatne, gdzie trudno sie dostac i chetnych wielu.

    2. Powtorze: Polskie szkolki sobotnie nie podlegaja catchment na zasadach jak angielskie tutejsze szkoly i nie dotyczy ich tak bardzo rekrutacja ze wzgl rejonizacje. To szkoly platne, hobbystyczne dla ludzi o okreslonych wartosciach i checiach. Polacy zyjacy z zasilkow w council housing nie wydadza ochoczo 350 funtow rocznie na taka atrakcje.
  • alannda 19.04.17, 23:23
    Nic takiego nie sugerowalam, to ty sugerowalas ze w prywatnych szkolach sie to nie zdarza, a sie zdarza, nawet w najlepszych rodzinach. Nie napisalam ze jest to nagminne, ale jest.

    Nie twierdzilam tez nigdzie ze polskie szkolki sobotnie podlegaja rejonizacji, to juz twoja wybujala wyobraznia. Za polska szkole w moim miescie placi sie 28 funtow miesiecznie przez 8 miesiecy w roku, wiec nikt ochoczo nie musi wyskakiwac z £350 funtow. Zreszta ja ludziom do portfela nie zagladam. Wyrazilam opinie na temat szkoly w mojej okolicy, bez watpienia te w Londynie sa lepsze;-)


  • eraz-lilipop 20.04.17, 09:02
    Jesteś pewna ? Opłaty za polską szkołę rozłożone są na raty jAK ktoś ma takademia potrzebe. Kto ma chęć i czas w sobotę posyła dziecko na lekcje polskiego bez różnicy czy mieszka w prywatnym pałacu czy kansylaku.
  • princesswhitewolf 20.04.17, 10:34
    dokladnie.

  • princesswhitewolf 19.04.17, 20:25
    zalezy ktora szkola noelka. Pamietaj ze na poziomie secondary school masz tez nadal istniejace bardzo dobre panstwowe Grammar Schools. Bywaja i zwykle panstwowe dobre... ale jest ich duzo mniej niestety. Katolickie zazwyczaj tez sa dobre przy zalozeniu ze jestes.... katoliczka. Prywatnych kiepskich jest niewiele. Sa najczesciej dobre albo wybitnie dobre.

    WIec trend jest taki ze prywatne na poziomie secondary sa duzo lepsze ale jak z wszystkim bywaja i nieodplatne dobre acz jest ich duzo duzo mniej.
  • noelka1984 20.04.17, 13:54
    dzieki :)
  • yumemi 19.04.17, 17:46
    Zgadzam się z Ania - dlatego na prywatna szkole zdecydowaliśmy się jako na szkole średnia.
    Na etapie primary to naprawdę musi być cienka szkola żeby miało to negatywny wpływ na dziecko. Poza tym wystarczy ze odejdzie dyrektor i wszysko się zmienia - widziałam szkoły które w ciągu dwóch lat z outstanding stały się 'requiring improvent'. To samo wyniki SATs. Szkola podstawowa mojego syna miała bardzo średnie ale sam syn mój miał rewelacyjne jako jeden z niewielu :-) Dla mnie super, miał mnóstwo uwagi od nauczycieli.
    Tak samo wszelakie league tables w podstawówkach - nie maja żadnego znaczenia. Dla mnie liczy się to żeby podstawówka była miła i przyjazna i aby dziecko szło tam z radością - to jest jedyna recepta na to aby nauka była czymś pozytywnym.
    To samo będzie z drugim dzieckiem, córka w podstawówce państwowej, średnia pewnie tez będzie prywatna.

    --
    -----------------------------------------
  • yumemi 19.04.17, 17:52
    Dodam ze dla mnie podstawówka musiałaby być tragiczna żebym miała się przejmować na która wypadnie - dla mnie liczyło się to czy dziecko idzie tam chętnie co rano i czegoś się nauczy ale najważniejsze ze się dobrze tam czuje. Można zawsze wziąć tutor na ostatnie lata podstawówki jeśli widać ze ma braki, my tak robimy.

    --
    -----------------------------------------
  • noelka1984 19.04.17, 18:54
    Pocieszylyscie mnie troche dziewczyny :)
    Ja sie najbardziej balam ze poziom w zwyklwj szkole jest gorszy, ze nie zwracaja uwagi na dzieci ktore maja klopoty z koncentracja z czymkolwiek... ze w katolickiej od razu zobacza zaalarmuja rodzicow a w zwyklej beda miec gdzies... ale to chyba tak nie wyglada...
    Martwie sie bo moj maly jest troche do tylu se wszystkim... nie dosc ze charakter taki ze nie usiedzi zadne puzzle mu w glowie rysowanie na minute. Tylko auta pociagi bieganie i pilka. Urodzil sie z choroba serca i oczka i przez to wszystko zaczal pozniej robic o jakies 6 miesiecy... teraz jest juz wszystko naprawione ale z rozwojem widze ze nie jest taki bystry... strasznie sie martwie... moze za bardzo go porownuje do innych dzieci...
    W jakim wieku dzieci ida do secondary school?
  • princesswhitewolf 19.04.17, 20:32
    noelka a jaka ocene Ofstedu ma ta szkola do ktorej sie dostaliscie?

    Jesli Requires Improvement to... pol biedy. Nie przejmuj sie. Za 2 lata moga miec ocene Good.

    Jesli Not Acceptable to pomysl co zrobic bo ... zapewne juz zmieniaja tam dyrektora a jak to nie pomoze to zamkna szkole.
    Moja kolezanka ma mame i nie dostala sie do zadnej szkoly z wybranych i skierowali jej do szkoly Nelson Primary ktora ma ocene Not Acceptable. Jest zalamana tez. Jest na waiting lists na 8mym i 10 tym miejscu w dwoch ktorych skladala. Plus od wrzesnia zapisze sie na listy w sasiadujacym borough...

    Wiec jesli szkola gdzie sie dostaliscie ma Requires Improvement to nie jest to problem
  • noelka1984 19.04.17, 20:52
    Znalazlam tylko wyniki z 2011 ze byla good. Nie moge nic znalesc z pozniejszych lat :(
  • princesswhitewolf 19.04.17, 21:25
    no bo te ofsted reports nie sa zbyt czesto i niewykluczone ze ostatnie bylo w 2011.

    No jesli Good to czym sie przejmujesz? to znaczy ze to jest dobra szkola.
  • noelka1984 20.04.17, 07:34
    Od 2011 na mojej dzielinicy duzo sie zmienilo... rozni ludzie... multi kulti... ale sie juz nie przejmuje cobedzie to bedzie ... tak widocznie mialo byc..

    Zastanawiam sie teraz czy zapisywac go do sobotniej szkoly. Zapisy sa juz w sobote. Moze to byc troche za duzo dla takiego 4-latka...
  • espionka 19.04.17, 21:28
    Popatrz na dzielnice w jakiej szkola sie znajduje. Rozmawialam ze znajoma, sama ukonczyla szkole prywatna dla dziewczat i nie chce corki tam poslac a przydaloby sie jej szkole zmienic bo chodzi do nienajlepszej. Frekwencja w szkole bardzo niska, zachowanie dzieci pozostawia wiele do zyczenia, zaangazowanie rodzicow zerowe w zycie szkolne. Szkola dostala duze wsparcie, nowa dyrektor staje na rzesach ale niestety rodzin, ktorych dzieci uczeszczaja do szkoly nie da sie zmienic. Dzielnica wydawala mi sie nienajgorsza, taka mixed ale szkola porazka, szczegolnie zachowanie dzieciakow. Nie znam aktualnej oceny ofsted.
  • princesswhitewolf 19.04.17, 21:40
    otoz to. Srodowisko. Niestety w UK czesto jest to zwiazane z cenami domow. Nie zawsze na szczescie... ale niestety czesto...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka