Dodaj do ulubionych

Co robi Matka Polka gdy slyszy to?

29.05.17, 19:26
Nieraz sie tutaj wypowiadalam jak to mnie wspolrodacy, zwlaszcza z pewnych kregow i okolic, irytuja. Nieraz mi sie tez za to oberwalo slownie, zem snob i zadzieram glowe. No coz, wczoraj znowu mnie dopadla irytacja i ciekawa jestem co byscie zrobily wy w takiej sytuacji.
Moj syn chodzi na zajecia sportowe w tzw. Community Centre w dzielnicy o niezbyt pochlebnej reputacji delikatnie rzecz ujmujac, na te same zajecia chodzi kilkoro innych polskich dzieci. I teraz do rzeczy, jest jeden chlopiec dosyc glosny (do tego po polsku gada caly czas) ciagle na tych zajeciach przeszkadza, kilka razy zostal poproszony o wyjscie jak sie nie umie zachowac, kilka razy sam poszedl bo sie zdenerwowal. Na oko ma okolo 10 lat. Wczoraj pierwszy raz widzialam na tych zajeciach jego mame. A raczej slyszalam. W przebieralni chlopak o cos jeczal, albo moze sie guzdral, nie wiem, bo slychac bylo oba glosy dosyc wzburzone i podniesione po czym mama na caly glos wykrzyczala do 10 latka "jak tak zrobisz jeszcze raz to dostaniesz taki w******* ze sie nie pozbierasz" i pare innych w ten desen. Mnie zatkalo. Dzieciak nie wygladal na wzruszonego tym faktem, wiec przypuszczam ze to ich normalny slownik i sposob rozmowy, ale nie moge przestac o tym myslec. Co byscie zrobily?
Edytor zaawansowany
  • 29.05.17, 20:15
    Ja bym olala sprawe, nie moj interes. A swojego dziecka raczej bym w takie miejsca nie posylala. To tyle

    --
    Simplicity is the ultimate sophistication. Leonardo da Vinci
  • 29.05.17, 21:16
    Nie posylalabym jakbym miala alternatywe, ale tylko tam mi po drodze i pasuja nam dni treningow.
  • 29.05.17, 21:03
    Nie twój interes. Nie znasz sytuacji, nie znasz kobiety, nie znasz dziecka. Poniosły ja nerwy, miała zły dzien, dzieciak nieposłuszny, rożne możliwe scenariusze. A tobie nic do tego.
  • 29.05.17, 21:19
    Tak tez do tego podeszlam. Jestem ostatnia do pouczania innych jak maja swoje dzieci wychowywac, ale tak jakos mnie to wnerwilo. Dzieciak jest denerwujacy, ale co sie dziwic jak matka tak do niego mowi. I jakos mi sie wydaje ze to nie byly puste grozby niestety.
  • 31.05.17, 08:59
    a gdyby to byla Angielka wydzierajaca sie na dzieciaka mniej by cie urazilo? Po co wnosic kontekst " ze to Polacy"?
  • 31.05.17, 21:49
    princesswhitewolf napisała:

    > a gdyby to byla Angielka wydzierajaca sie na dzieciaka mniej by cie urazilo? Po
    > co wnosic kontekst " ze to Polacy"?

    Bo po polsku sie wydzierala...
  • 29.05.17, 21:18
    Jak jestes snob, to co w ogole robisz posylajac dziecko na zajecia sportowe w dzielnicy o niezbyt pochlebnej reputacji ;)
    Powaznie pytam, bo bycie snobem zobowiazuje do pewnych zachowan, miejsc, organizacji i marek. A z innych Cie wyklucza w przedbiegach. Gdzies konsekwencja musi byc. :)
    A jezeli juz by mi sie cos takiego trafilo, to olalabym totalnie. Moje dzieci na szczescie by nie zrozumialy takiego jezyka, a moje ucho tez by sie nie zaczerwienilo.

    --
    Ania's Poland
  • 29.05.17, 21:23
    Haha, no wlasnie tez mnie to uwiera, ale niestety tylko tam nam pasuja terminy treningow, klub zostal mi polecony przez inna mame ze szkoly syna, ktora przez pol miasta tam jezdzi wiec postanowilam dac mu szanse. Aktualnie usilujemy sie przeprowadzic wiec niedlugo i tak trzeba bedzie szukac nowego;-)
  • 29.05.17, 22:24
    Prawdopodobnie to raczej było wyrażenie frustracji i groźba bez pokrycia. Nie przejęłabym się nadmiernie. Chyba, że sa naprawde realne przesłanki do reakcji.
    generalnie ja też się źle czuję kidy obok mnie rodak zachowuje się wulgarnie, razi mnie to i już. Nie lubie wulgaryzmu w jakiejkolwiek postaci.
    Ale nie kązdy wulgarny rodzic jest zagrożeniem, podobnie nie każdy spokojnie zachowujący się rodzic jest aniolem. Słyszy się wstrzasające historie o masakrach dokonanych przez spokojnie wygladających ludzi...


    --
    Taniec i wiatr to moje żywioły!
  • 30.05.17, 22:00
    Moze to kwestia znajomosci jezyka, ale mnie nie raza polskie wulgaryzmy mniej niz wszechobecny F****. To to samo...

  • 31.05.17, 21:48
    princesswhitewolf napisała:

    > Moze to kwestia znajomosci jezyka, ale mnie nie raza polskie wulgaryzmy mniej n
    > iz wszechobecny F****. To to samo...
    >

    F**** nie zdarzylo mi sie uslyszec w tym konkretnym miejscu, tylko akurat polskie wulgaryzmy, ale bylabym tak samo zniesmaczona.
  • 30.05.17, 13:31
    Prawdziwy snob nie naraża swojego dziecka na traumę kontaktów z polskim prekariatem.
    Moim zdaniem powinnaś jak najszybciej zabrać stamtąd syna i przenieść na zajęcia sportowe do odpowiedniej twojemu statusowi społecznemu dzielnicy.
  • 30.05.17, 20:23
    Z synem w klasie jest polski chlopak, który klnie jak szefc po polsku.
    Syn co chwila pyta co znaczy kurwa czy spier.......
    Na muzulmaskie dzieci mowi sraczka
    W tym domu dopiero piękny polski jezyk jest uzywany

    Dzieci w Y2. Czyli 7 lat
  • 30.05.17, 21:39
    No ale szkoła jest obowiązkowa i trudno zmienić. To nie to samo, co zajęcia sportowe.
    Do tego autorka wątku już wcześniej pisała z pogardą o polskim środowisku w UK i że unika jak ognia. Bym się spodziewała z tych wpisów, że jej dziecko chodzi do prywatnej szkoły.
    Jeśli takie dziecko byłoby w klasie syna, to poszłabym na rozmowę do dyrekcji z nadzieją, że coś to da.
  • 30.05.17, 21:57
    >Do tego autorka wątku już wcześniej pisała z pogardą o polskim środowisku w UK i że unika jak ognia

    W zwiazku z tym aktywnie udziela sie aktywnie na polskim forum....lol

    To co jest pewne to brak logiki w postepowaniu autorki watku.
  • 31.05.17, 00:46
    A bo to ona jedyna taka? ( patrz inne mamy tu piszace).
  • 30.05.17, 23:24
    Rozmawialam z nauczycuelka i ja uswiadomilam co to dziecko wygaduje.
    Tylko ciężko go złapać na goracym uczynku. Musialabym wszystkie dinner ladies w polskich przeklenstwach poduczyc .
  • 31.05.17, 22:18
    plain-vanilla napisała:

    > No ale szkoła jest obowiązkowa i trudno zmienić. To nie to samo, co zajęcia spo
    > rtowe.
    > Do tego autorka wątku już wcześniej pisała z pogardą o polskim środowisku w UK
    > i że unika jak ognia. Bym się spodziewała z tych wpisów, że jej dziecko chodzi
    > do prywatnej szkoły.
    > Jeśli takie dziecko byłoby w klasie syna, to poszłabym na rozmowę do dyrekcji z
    > nadzieją, że coś to da.

    czy z pogarda to nie wiem, zwykle polaczenie faktow i obserwacja. Tak unikam jak ognia bo jak nie unikam to spotykam sie wlasnie z tym co opisalam. I nie poslalabym dziecka do szkoly w tamtej dzielnicy. W szkole do ktorej chodzi moj syn nie zaobserwowalam tego typu zachowan. Co oczywiscie nie znaczy ze nie maja miejsca, ale w oczy/uszy mi sie nie rzucilo.
  • 31.05.17, 08:41
    W szkole podstawowej jest zbieranina dzieci z okolicy, wiec realia sa takie, ze z wyjatkiem kilku ekskluzywnych i zaporowo drogich dzielnic kazde dziecko jest narazone na kontakt z tego typu slownictwem. Na poziomie szkoly sredniej z reguly dzieci trafiaja juz do bardziej wyselekcjonowanych szkol, nawet kosztem dlugich dojazdow. Rodzic na poziomie, czytaj snob jak komu wygodniej, nie posle dziecka do osiedlowej przechowalni dzieci typu Lewisham Community Academy (nazwa moja) tylko jednak zrobi wszystko zeby dziecko poszlo do szkoly z rowiesnikami z rownie 'snobistycznych' rodzin.
    W jakis sposob zetniecie sie z dziecmi z marginesu w podstawowce jest dla dziecka dobre, zwlaszcza jezeli w przyszlosci mysli o pracy w edukacji, polityce, opiece spolecznej czy w jakimkolwiek sektorze panstwowym, tzw. public services, bo przynajmniej bedzie mialo doswiadczenia z pierwszej reki, z osobami, ktorych warunki socjalno bytowych bedzie sie staralo poprawic czy zrozumiec. Dlatego troche f*ow w dziecinstwie nie zaszkodzi. Wiekszosc z nas zetknela sie z tego typu rodzinami w polskiej podstawowce, to po prostu obowiazkowy element dziecinstwa,
    tak samo jak zjedzenie kilku dzdzownic w zupie z blota :)

    --
    Ania's Poland
  • 31.05.17, 08:58
    >tak samo jak zjedzenie kilku dzdzownic w zupie z blota :)

    no i to mnie juz przeraza.
  • 31.05.17, 10:56
    To akurat dotyczylo moich wlasnych doswiadczen. Moje dzieci zadowalaly sie lizaniem slimakow bez skorupek w ogrodku po deszczu i wyjadaniem resztek obiadu z kociej miski ;)

    --
    Ania's Poland
  • 31.05.17, 11:09
    niestety mam 4 latka na stanie "z pomyslami"
  • 31.05.17, 21:52
    Moze jednak nie jestem takim snobem za jakiego tu uchodze;-)
  • 30.05.17, 21:55
    >Co byscie zrobily?

    nic. to sa slowa a nie czyny. Ani policja ani szkola nie wezmie tego na powaznie.

    >Nieraz mi sie tez za to oberwalo slownie, zem snob i zadzieram glowe

    tego typu teksty nie zaleza od narodowosci i zapewniam cie ze jest masa angielskiej sredniej nawet klasy ktora tak "grozi" swoim dzieciom, a i masa angielskiej patologii tlukacej dzieci.

    Polaczenie akurat "wspolrodakow" + koncepcji bicia dzieci uwazam za tendencyjne i oparte na falszywej wizji swiata w ktorej to Anglik to czlek bez skazy reprezentujacy wyzszy poziom niz Polak co to niby dzieciom sie nie odgraza ani ich nie tknie.

    Co u Polakow natomiast jest typowe to cudaczne kompleksy, ze jest sie Polakiem.
  • 31.05.17, 22:09
    princesswhitewolf napisała:


    >
    > nic. to sa slowa a nie czyny. Ani policja ani szkola nie wezmie tego na powazni
    > e.

    Grozby bywaja tez karalne, moze sie doksztalc z prawa karnego w wolnym czasie;-)

    > Polaczenie akurat "wspolrodakow" + koncepcji bicia dzieci uwazam za tendency
    > jne i oparte na falszywej wizji swiata w ktorej to Anglik to czlek bez skazy re
    > prezentujacy wyzszy poziom niz Polak co to niby dzieciom sie nie odgraza ani ic
    > h nie tknie.

    A kto polaczyl? Gdzie ja napisalam, ze bije bo Polka? Poza tym nie bila, tylko grozila. A ze akurat po polsku i to w takiej a nie innej dzielnicy wiec potwierdzilo to tylko moje wczesniejsze obserwacje w tym temacie.
    >
    > Co u Polakow natomiast jest typowe to cudaczne kompleksy, ze jest sie Polakiem.

    Nie mam kompleksow, ale jak Polak sie tak zachowuje w miejscu publicznym to jest mi wstyd po prostu.
  • 01.06.17, 09:19
    Bicie dzieci niestety kulturowo jest bardziej wbite w kulturę rodaków niż tutejsza. Nic z tym nie zrobisz i nie jest to mit - tak samo jak ignorowanie agresywnych zachowań dorosłych wobec dzieci.

    --
    -----------------------------------------
  • 31.05.17, 06:46
    Trochę dziwne jak wielu tutaj uważa wyzwiska i pogróżki wobec dzieci za jakaś normę, a przejaw bycia tym urażonym za snobstwo. To czym byłoby przeciwieństwo snobstwa?
    Czy wyzywanie dziecka w miejscu publicznym to naprawdę wyłącznie sprawa rodziców? Czy może jednak nawyk z kraju gdzie w rodzinie obojętnie co to świętość?

    --
    -----------------------------------------
  • 31.05.17, 08:55
    >Trochę dziwne jak wielu tutaj uważa wyzwiska i pogróżki wobec dzieci za jakaś normę,

    Nie przeczytalam by ktos uwazal to za norme. Wskaz kto tak powiedzial.

    Serio biegasz do prokuratury i do szkoly za kazdym razem gdy cos takiego uslyszysz? Sledzisz ludzi dzien w dzien by dowiesc do jakiej szkoly chodza ich dzieci ( tu lamiesz prawo), a potem lecisz do szkoly ze skarga ze mama powiedziala: " dostaniesz klapsa", "zaraz oberwiesz"?
    Mozna z tego uczynic hobbystyczny wolontariat: wystarczy isc w okolice jakichs councillowskich blokow. Posiedziec z 12 godzin przed blokiem i uslyszysz nawet z okien wolanie " Jak zaraz nie wrocisz do domu to oberwiesz"

    Od ponad 20 lat mieszkam w UK i nie zauwazylam by w UK wsrod Anglikow nawyk biegania do prokuratury czy szkol z kazdym wydarciem sie matki na dziecko ze dostanie lanie. Wrecz powiedzialabym, ze zamiatanie pod dywan stanowi czestszy problem w UK i stad naduzycia wobec dzieci mialy miejsce nawet wsrod ludzi na najwyzszych stolkach czy w show biznesie jak historia ostatnich 35 lat dowodzi.


    >a przejaw bycia tym urażonym za snobstwo.

    Dobrze przeczytaj jeszcze raz odnosnie czego autorka watku mowi o snobizmie i jakie ma znaczenie w watku kwestia ze to Polacy akurat. Odniesienie do snobizmu dotyczylo poprzednich watkow w ktorych pisala o dzielnicy w ktorej mieszka pelnej takich a nie innych Polakow.
  • 31.05.17, 09:07
    Do prokuratury w UK? Czyli konkretnie gdzie :-)

    Naprawdę nie widzisz nic pomiędzy nie reagowaniem na pogróżki a pójściem do prokuratury?
    Jakbyś miała sytuacje ze stoi nad Tobą jakiś facet i wygraża ze Ci 'wpier....' tez bys uważała ze to sprawa miedzy wami?
    Czy chodzi o to ze jak mamusia to Ok i sprawa rodzinna?

    Jak dla mnie z takim czymś powinno się pójść do któregoś z organizatorów tego klubu.
    Przemocy jakiejkolwiek powinno się mowić nie i tyle.

    --
    -----------------------------------------
  • 31.05.17, 09:53
    >Naprawdę nie widzisz nic pomiędzy nie reagowaniem na pogróżki a pójściem do prokuratury?

    princesswhitewolf napisala:

    > i do szkoly

    > lecisz do szkoly

    >Jak dla mnie z takim czymś powinno się pójść do któregoś z organizatorów tego klubu.

    A teraz nam opowiedz co konkretnie ty robisz w takich przypadkach zwlaszcza gdy nie masz danych tych osob. Dzwonisz na infolinie dla molestowanych dzieci za kazdym razem gdy widzisz na placu zabaw sytuacje mamy grozacej klapsem? Opowiedz nam co zrobilas? Ile razy to zrobilas i kiedy? Bo wiesz kazdy z nas moze moralizowac...

    >Jakbyś miała sytuacje ze stoi nad Tobą jakiś facet i wygraża ze Ci 'wpier....'

    Troche inna sytuacja gdy obcy czlowiek stoi i ci wygraza a kiedy mama sie wydrze jak zwykle slowami bez pokrycia. Jak tu ktos ujal wyzej stosunek procentowy grozb do faktycznej przemocy jest bardzo duzy.

    Zreszta to jest tez kwestia tego na ile faktycznie bylo to "bo oberwiesz" terefere... a ile faktycznie wyczuc mozna przemoc w rodzinie. Niektorzy na jednym oddechu powiedza " nie dostaniesz lizaka" "bo oberwiesz tak ze zapamietasz", "koniec z telewizja na tydzien" " zabiore ci misia za kare".... nie oznacza to zaraz przemocy.
  • 31.05.17, 13:07
    Skąd wiesz ze pogróżki bez pokrycia?

    Nie miałam okazji być w takiej sytuacji wiec nie wiem jakbym się zachowała. Co nie zmienia faktu ze akceptacja takich zachowań mnie zadziwia.

    --
    -----------------------------------------
  • 31.05.17, 14:23
    Ale yumeni co Ty bys zrobila slyszac takie grozby ?????
    zrobilabys pani pogadanke ?czy sledzila ja zeby wiedziec gdzie mieszka ??????
  • 31.05.17, 18:39
    Nie wiem co bym zrobiła. Ale nie pasuje mi udawanie ze to czyjaś prywatna sprawa jeśli się komuś wygrazamy.
    Myśle ze to jest coś o czym powiadomiłabym kogoś kto jest odpowiedzialny za organizacje klubu.

    --
    -----------------------------------------
  • 31.05.17, 14:25
    >Nie miałam okazji być w takiej sytuacji wiec nie wiem jakbym się zachowała

    niemozliwe. Nie otaczam sie patologia ale slysze co matki mowia do dzieciakow chocby na placu zabaw.
  • 31.05.17, 18:40
    Regularnie groza im biciem?? To gdzie ja mieszkam :-)))

    --
    -----------------------------------------
  • 31.05.17, 19:30
    Nie wiem. Ja mieszkam w jednej z najlepszych dzielnic Greater London: London Borough of Richmond, w Hampton.

    Nie widuje regularnie tych samych osob by mowic o regularnosci. Ale slysze to i owo na placu zabaw. Znam tez inne matki 4 latkow. Z poznanych mi matek chyba jestem najlagodniejszym typem bo nie dre sie tak na dzieciaka ani nie daje po lapach czy pupie.
  • 31.05.17, 22:11
    No tak, jedna z najlepszych dzielnic Greater London i matki regularnie wyzywaja dzieci na placach zabaw? Lol...
  • 01.06.17, 16:04
    Matki wyzywaja dzieci niezaleznie od pozycji spolecznej niestety, tylko z reguly te lepiej sytuowane robia to po w zaciszu domowego ogniska, gdzie nikt nie widzi, nikt nie slyszy. Nie wiem co lepsze.

    --
    Ania's Poland
  • 31.05.17, 22:26
    princesswhitewolf napisała:


    > Od ponad 20 lat mieszkam w UK i nie zauwazylam by w UK wsrod Anglikow nawyk bi
    > egania do prokuratury czy szkol z kazdym wydarciem sie matki na dziecko ze dost
    > anie lanie. Wrecz powiedzialabym, ze zamiatanie pod dywan stanowi czestszy prob
    > lem w UK i stad naduzycia wobec dzieci mialy miejsce nawet wsrod ludzi na najwy
    > zszych stolkach czy w show biznesie jak historia ostatnich 35 lat dowodzi.

    i to jest powod do dumy? Moim zdaniem wrecz odwrotnie...
    >
    >
    > >a przejaw bycia tym urażonym za snobstwo.
    >
    > Dobrze przeczytaj jeszcze raz odnosnie czego autorka watku mowi o snobizmie i j
    > akie ma znaczenie w watku kwestia ze to Polacy akurat. Odniesienie do snobizmu
    > dotyczylo poprzednich watkow w ktorych pisala o dzielnicy w ktorej mieszka peln
    > ej takich a nie innych Polakow.

    W mojej dzielnicy, przepraszam? Chyba cos pomieszlas, mieszkam z dala od takich dzielnic;-)
  • 01.06.17, 10:47
    E tam, tutaj tez krzycza i rece z barkow wyrywaja jak ciagna gdzies niechetne dziecko w zlosci. Im grubszy dres i im wieksze zlote kola w uszach tym glosniej krzycza
    I nie trzeba mieszkac tu albo tam, bo krzycza i dra sie w metrze, w pociagu, wszedzie gdzie i kiedy akurat najdzie ich potrzeba rozladowania napiecia. Cygarety coraz drozsze, stres coraz wiekszy, bachor rygor musi znac.

    --
    Ania's Poland

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.