Dodaj do ulubionych

Nieprzyjemnosci z powodu bycia Polakiem/Polka

01.10.17, 09:50
Czy doswiadczylyscie kiedykolwiek czegos takiego?


Czytalam wypowiedzi pewnych 2 Pan ktore twierdza ze kazdy z Polski czegos takiego w UK doswiadczyl.

Laze po ulicach z dzieckiem a czasem i z babcia. Rozmawiamy po polsku. Nigdy nikt w zyciu nie robil mi nieprzyjemnosci a mieszkam tu dobre 21 lat z 5 letnia przerwa w USA.

Na pewno bywaja przesladowania z tego powodu, mobbing czasami, jakies burdy w pubie, bylo i przestepstwo ze ktos zostal zamordowany ale... Naprawde czy to tak nagminne ze Każdy Polak tego w UK doswiadcza? Na codzien?

Edytor zaawansowany
  • 01.10.17, 10:13
    My 10 lat tutaj, dwoje dzieci, jedno na studiach, drugie po studiach, tak ze doświadczenia z róznych miast, nigdy nic przykrego nas nie spotkało.
  • 01.10.17, 10:40
    Kiedys w malym Tesco takim przy stacji benzynowej, mowilam (wtedy jeszcze) do moich corek, malych bardzo, po polsku, i one mi po polsku odpowiadaly, mialy moze 2 i 4 lata, i taka jedna bardzo 'sympatyczna' Angielka z najwyzszej polki spolecznej ;) zachrypiala do nich, nie do mnie, you should speak English girls, this is England, you need to speak English in England. Zastyglam bez ruchu, nic nie powiedzialam, udalam ze nie slysze, moze pani stwierdzila ze nie rozumiemy nawet co ona do nas mowi, pani sie rozejrzala po sklepie szukajac wsparcia w widowni, ale pecha miala, bo sadzac z wygladu personelu i reszty klientow w kolejce, to chyba ta pani byla jedyna osoba w sklepie wladajaca wylacznie angielskim. Scenka trwala minute. Od tej pory przestalam mowic po polsku do corek, najpierw w miejscach publicznych potem wkrotce w ogole.
    Nie rwalam wlosow z tego powodu, cienkie mam, szkoda mi bylo, ani nie czulam sie przesladowana. Po prostu prostacka osoba chiala sobie w niedziele rano humor poprawic. Opowiesc bez puenty, ale pytalas sie czy ktos czegos doswiadczyl, to opisalam :)

    --
    Ania's Poland
  • 01.10.17, 11:21
    Jestes bardzo mila osoba, ja bym kobiete ofuknela ostro.
  • 01.10.17, 14:43
    Nie jestem jakos szczegolnie mila osoba, po prostu mysl o konfrontacji z obca osoba w miejscu publicznym paralizuje mnie na amen :)

    --
    Ania's Poland
  • 01.10.17, 15:11
    czasami nie ma wyjscia.
  • 01.10.17, 17:52
    aniaheasley napisała:

    Od tej pory przestalam mowic po polsku do corek, najpier
    > w w miejscach publicznych potem wkrotce w ogole.

    Dlaczego?
  • 01.10.17, 18:25
    Pisalam juz o tym wielokrotnie w roznych kontekstach. Mowienie do nich po polsku bylo u mnie zawsze troche naciagane, nie czulam szalonej wewnetrznej potrzeby, jezyk ojczysty moich dzieci to angielski i wiedzialam ze predzej czy pozniej zaczne do nich mowic tylko w ich jezyku ojczystym, zeby nie czuly, ze musza do mamy mowic w obcym dla siebie jezyku, nie chcialam zeby komunikacje ze mna widzialy jako w jakikolwiek sposob meczaco je, jezykowo w tym przypadku, co byloby absurdem. Ta scenka w Tesco przyspieszyla po prostu caly proces angielszczenia naszej komunikacji werbalnej. Zachowanie jezyka polskiego u moich dzieci nigdy nie bylo priorytetem, ciagnelam ten polski tak troche z rozpedu, bez przekonania, serca w to nie wkladalam nigdy. Ta Angielka z zepsutymi zebami i przesycona zapachem papierosowym po po prostu mi uswiadomila, ze bardziej mi zalezy na swietym spokoju wszedzie gdzie pojde niz na zachowaniu jezyka polskiego dzieci.

    --
    Ania's Poland
  • 05.10.17, 22:58
    ale efekt prostaczka wywarla na Tobie i przestalas mowic do swoich dzieci w jezyku matki

    --
    Nie nalezy mylic prawdy z opinia wiekszosci.
    Jean Cocteau
  • 01.10.17, 12:59
    Wprost? Dwa razy, ale jako 'ostateczny argument' w awanturze dotyczącej czegoś zupełnie innego.
    W pierwszym przypadku byłam na przystanku autobusowym z wózkiem, jak wsiadłam do autobusu to za mną weszła druga kobieta, tez z wózkiem. Od biedy się zmieścilysmy, ale jak wysiadałam to miałam problem z wyjechaniem, bo jej wózek zastawił mój - zaczela się na mnie drzeć i na koniec coś krzyknęła, ze zabieram jej prace.
    Drugi raz facet na parkingu w Tesco zaczął się na mnie wydzierać, żebym spierdala skąd przyjechałam, bo zwróciłam mu uwagę, ze stoi na miejscu dla rodzica z dzieckiem, a dziecko chyba w sklepie zostawił.
    Poza tym nie miałam nigdy żadnych nieprzyjemności, problemow ani prześladowania. Mówię do dzieci głównie po polsku, w miejscach publicznych również.

    --
    M. - grudzień 2010
    M. - marzec 2014
  • 01.10.17, 20:36
    nigdy mi sie nic takiego nie zdarzylo. jestem tutaj ponad 13 lat, oprocz Londynu mieszkalam w dwoch innych miastach, i mam wylacznie pozytywne doswiadczenia.
  • 01.10.17, 21:19
    Ponad 23 lata tu jestem i nie, nigdy.

    --
    -----------------------------------------
  • 01.10.17, 21:30
    Mieszkam w malym miasteczku w rolniczym Yorkshire, ale sporo jezdze do wiekszych miast. Ani u siebie, ani w miescie nikt mnie nie potraktowal zle.
  • 01.10.17, 21:32
    Najgorsze co mi sie zdarza to ze nie zgadli wlasciwie skad jest moj akcent :-P, nigdy (20 lat) nie mialam zadnych nieprzyjemnosci z powodu pochodzenia.


    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • 01.10.17, 23:37
    aaa to dla mnie jest bardzo nieprzyjemne jak mnie wezma za Niemke. Boze... mysle wtedy, naprawde brzmie jak jakas Helga czy co...
  • 02.10.17, 01:15
    No skoro sama nie chcesz doświadczać przykrych sytuacji, to czemu się Helgi czepiasz. Lepsza się czujesz? Rozumiem, ze niekoniecznie zaczepiasz na ulicy ale jednak przekazujesz jakieś wartości dziecku, bierzesz w jakiś sposob udzial w budowaniu niemiłej atmosfry wokol kogoś.
  • 02.10.17, 08:42
    >niemiłej atmosfry wokol kogoś

    kogo? To ty faktycznie znasz jakas Helge ze o niej mowisz i jest jej niemilo? Bo ja nie. Osz masz fantazje
    Chce byc rozpoznawana jako Polka albo chocby Slowianka. Niestety nie zawsze tak jest. I nie nie chce bys rozpoznawana jako Helga, Rene, Dolores, Giuseppina itd. Bardzo lubie bycie Polka.

    >jednak przekazujesz jakieś wartości dziecku

    a tu juz odlecialas i fruwasz. Dzieciora "narzeczona" to pewna Lotyszka, wczesniej byla w przedszkolu mala hinduska. Ma przyjaciol wszelakich nacji.
  • 02.10.17, 00:54
    Dopoki mieszkalam w bardziej turystycznie nastawionych miasteczkach, nie doswiadczalismy zadnych nieprzyjemnosci, wrecz przeciwnie- wiele ludzi slyszac moj akcent lub polski w rozmowie z dziecmi bylo dla nas jeszcze bardziej pomocnych. Po czym przeprowadzilismy sie w poszukiwaniu lepszego standartu zycia do duzo mniejszego miasteczka w dolinie. Sam poziom lokalu nam sie bardzo poprawil, ale wtedy wlasnie poczulismy, co znaczy dyskryminacja. Musze jednak przyznac, ze NIGDY nie doswiadczylismy przesladowania fizycznego, dawano nam jednak odczuc i bezposrednio i posrednio, ze nie jestesmy czescia tej spolecznosci i w ogole co robimy w Walii nie bedac Walijczykami. Wysylano tez takie sygnaly niestety dzieciom w szkole np. machajac reka na wszelkie akty rozmaitej przemocy wobec nich, wiec musielismy za kazdym razem interweniowac, kiedy dzieci przychodzily ze szkoly poturbowane, bo ktos ich na przerwie popchnal. Z drugiej strony wszelkie nawet nieumyslne dzialania naszych dzieci byly natychmiast wychwytywane. Najgorzej mial syn, bo cora byla bardzo lubiana (ale i tak jej to nie uchronilo przed kilkoma wypadkami). Jednak nie bylo to jakies nagminne, zebysmy mieli zyc w strachu o dzieci. Ot kilka zdarzen w ciagu tych kilku lat tam. Najgorsze jednak bylo w tamtej szkole, ze dzieci imigrantow nie byly zauwazane w procesie edukacji, bo w zwiazku ze slabszym od lokalsow stopniem znajomosci walijskiego nauczyciele nie wychwytywali u tych uczniow innych zdolnosci np. plastycznych, muzycznych czy matematycznych. Do tego dochodzil familiaryzm, bo wiekszosc nauczycieli pochodzila z miejscowych rodzin. Ze moze byc inaczej widze po obecnych szkolach dzieci.
    Z kwiatkow moge ujawnic, ze musialam nauczycielowi syna tlumaczyc, dlaczego mowie w domu po polsku do dzieci, a nie po walijski, ktorego to jezyka niemal nie znam. Maz byl wrecz zapytany przez jakiegos obcego nam zupelnie goscia w kolejce, dlaczego mieszka w Walii i nie wlada walijskim. Przypomne, ze w spisie z 2011 r tylko 19% mieszkancow Walii poslugiwalo sie tym jezykiem (przy populacji 93.2 % White British), a walijski i angielski wciaz sa formalnie rownouprawnione. Roznych sytuacji bylo wiecej.
    Oboje kiedys chcielismy sie, szczegolnie ja, uczyc walijskiego, bo wydawal sie ciekawy i praktyczny. Ale jakos sie nam po tym wszystkim kompletnie odechcialo. Z drugiej strony obecnie znacznie mniej sie przejmuje, co i kto o mnie mysli, gdy w miejscach publicznych mowie po polsku do meza, dzieci czy polskich znajomych. Na angielski przechodze tylko, jezeli anglojezyczna osoba jest w naszym towarzystwie.
    Na koniec chcialabym wyjasnic, ze wszelkie ewentualne nieprzyjemnosci w Polnocnej Walii ze wzgledu na jezyk/pochodzenie doswiadczaja nie tylko Polacy ale rozni imigranci lacznie z Walijczykami niewalijskojezycznymi a najbardziej chyba Anglicy.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • 02.10.17, 08:48
    o matko yuka! podziwiam ze tam mieszkacie zatem.
  • 02.10.17, 19:25
    Princess opisane zdarzenia nie dotycza calej Walii, nawet nie calej Polnocnej Walii i w dodatku dosc sporo Walijczykow jest przeciwnych takim postawom. Ale tak bywa z malymi zamknietymi spolecznosciami, ktore zyly na uboczu wszelkich zmian z jednej strony, z innej musialy walczyc o swoje przetrwanie jako narod z bardzo silnym przeciwnikiem (Anglia), a teraz z trzeciej doswiadczaja obecnosci zupelnie innych kultur i jezykow. Nie mieli kiedy wypracowac zachowan i strategii pozwalajacych ze spokojem sie w tym odnalezc. Dlatego niektorzy wykazuja syndrom oblezonej twierdzy. Podobnie zreszta jak skrajni nacjonalisci w Polsce.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • 02.10.17, 13:53
    :) bardzo ciekawy wspis:) Masz absolutnie racje co do "niewalijskojezycznymi a najbardziej chyba Anglicy." Bylam z grupa (oprocz mnie sami Anglicy) pod namiotami, nas ze 30 osob, dwoch maloletnich lokalnych krzykenelo na nas: Anglicy do domu spie.....c. Moj syn wprawil ich w oslupienie odkrzykujac im po polsku :) drugie zdarzenia w pubie, wszyscy naokolo nas rozmawiaja po walijsku, my po angielsku, spogladaja na nas dosyc niechetnie, odezwalam sie do syna po polsku, zrobilo sie cicho na moment , po chwili pani obok z usmiechem spytala jaki to jezyk :) nawiazala sie sympatyczna rozmowa, reszta mojej grupy siedziala ostracized przez reszte wieiczoru :)
  • 02.10.17, 14:34
    Z tym tez sie zgodze, w Szkocji tez Anglik jest tak samo obcy jak Polak, albo i nawet bardziej;-)
  • 02.10.17, 15:57
    Takie odczucia mieli znajomi Anglicy jak w Walii mieszkali. Ona miała problemy w pracy. Jak się przenieśli do Szkocji to on miał "wracać skąd przyjechał".

    A my raz w Anglii jak mieszkaliśmy - sąsiadowi się coś nie podobało. Tak poza tym to nie.

    --
    'Hushaba my peerie ting/Cuddle closs ta mammie/Cuddle closs an hear me sing/Peerie mootie lammie'
  • 02.10.17, 14:33
    Nie, nie kazdy. I na pewno nie na codzien. Nie lubie takich uogolnien.

    Mieszkam w Szkocji nascie lat i nie zdarzylo mi sie.
  • 03.10.17, 10:59
    Ok. Wiele głosów, które tu się pojawia, zdecydowanie zaprzecza jakiejkolwiek niechęci ze strony Anglików. A co z poza werbalnymi jej przejawami. Czy zdarzały Wam się takie sytuacje, że po jakiejś tam rozmowie z Angielką( Anglikiem), wymianie kilku kurtuazyjnych zdań, następnym razem udają że Was nie widzą, czasami demonstracyjnie odwracają głowę, żebyś tylko nie zdążyła ich zagaić😊?
  • 03.10.17, 11:03
    nie, nie zdarzylo mi sie. Wiekszosc tubylcow ma wgrawerowana kulture osobista i zawsze mowia grzeczne dzien dobry tudziez jak sie masz jesli przechodzisz kolo tej osoby. Wiadomo, ze nie zawsze maja ochote rozmawiac. Ja tez nie zawsze mam sile i ochote na pogaduszki co nie ma zwiazku z lubie-nie lubie a bardziej " nie chce mi sie" .
  • 03.10.17, 11:09
    To sie zdarza chyba pozanarodowosciowo. Jak ktos na nas nie zrobil sympatycznego wrazenia to go na drugi raz unikamy, bo na przyklad ta osoba dala sie poznac jako przynudzajaca, plujaca przed siebie przy mowieniu, narzekajaca na wszystko, nie wnoszaca niczego nowego w nasze wypchane po brzegi zycie, albo my nie mamy czasu ani ochoty na nowe wylewne znajomosci, spieszymy sie na pociag, do domu, na spotkanie, umyc glowe :)

    --
    Ania's Poland
  • 03.10.17, 13:04
    O, to wypisz wymaluj moj sasiad. Tylko - zonk - nie ma problemu z rozmawianiem z moim mezem, tez Polakiem, wiec obawiam sie, ze to jednak kwestia osobniczej antypatii z jego strony. :-D

    W ogole doszukiwanie sie przejawow uprzedzen na tle narodowosci w czyichs zachowaniach, ktore same w sobie nie maja ewidentnych cech rasizmu, prowadzi w linii prostej do poczucia wyalienowania - a moze na odwrot. Moze trzeba czuc sie wyalienowanym, zeby w ten sposob interpretowac zachowania? Dlaczego doszukiwac sie w zwyklym chamstwie jakichs dodatkowych podtekstow?

    Przypomina mi sie byla znajoma z pracy (Angielka, zeby nie bylo), ktora zawsze i wszedzie, w kazdej pracy, doszukiwala sie u swoich szefow negatywnego nastawienia do niej samej. I, oczywiscie, je znajdowala, bo kazde slowo, grymas, uwaga, byla odpowiednio interpretowana.

    Ag

    --
    -_n_|_|_,_ Zjawizje
    |===.-.===| www.flickr.com/jazzwink/
    |-----((_)).....|
    '==='-'==='jgs
  • 03.10.17, 15:13
    Nie, jakos do tej pory nie spotkalo mnie nic takiego. Gdyby mnie spotkalo, to uznalabym ze skoro taka osoba (bez wzgledu na to jakiej jest narodowosci) nie chce ze mna utrzymywac kontaktow, to jej wola I szczerze mowiac nie rozkminialabym sie, czy zachowala sie tak dlatego, ze jej nie pasuje z powodu mojej narodowosci, koloru wlosow, czy jakiegokolwiek innego powodu.


    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • 03.10.17, 22:30
    W owym malym miasteczku nagminnie. Wczesniej zreszta tez chociaz moze nie az tak widocznie. Na kursie jedna z lokalsow wytlumaczyla mi, ze owe zachowanie to nic osobistego, nie znaja mnie osobiscie tzn. ze szkolnej lawy czy spotkan rodzinnych, nie maja ze mna zadnych interesow, wiec nie ma potrzeby wymieniac grzecznosci. Praktyczne podejscie :).

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • 03.10.17, 13:23
    Nic takiego nie odczułam. Poza wypowiedzią sąsiadki, że emigranci zabierają pracę lokalsom. Komentarze sąsiadki na temat tego, że nie powinnam do dzieci mówić po polsku, bo po co, nie zlicze.
    Natomiast taki ogolny nastrój dystansu, owszem. Mieszkam w małym miasteczku, gdzie wszyscy są ze wszystkimi spokrewnieni i się znają. Mówię po polsku poza domem zawsze i nie pamiętam nigdy żadnych komentarzy na ten temat. Uważam, że ludzie są bardziej uprzejmi i otwarci niż w Polsce.
  • 03.10.17, 15:10
    oczywiscie ! wielokrotnie!
    1/sprzedawalam na fejsie trampoline , nagle wtracila sie jakas pani ze trampoliny be i wogole i ze jej dziecko 2letnie zlamalo na niej noge... tyle ze nie ma mojej bo ja nawet tej kobiety nie znam wiec zapytalam jaki to ma zwiazek ze sprzedaza mojej trampoliny no i rozpetalo sie pieklo ... pani zostala usunieta przez admina z grupy a po wiadomosciach prywatnych -zablokowalam
    2/znowu sprzedawalam :) na fejsie ;) tym razem macbooka ale odmowilam panu wysylki i platnosci paypalem-tylko odbior osobisty ... rozpetalo sie pieklo ze jak to? dziwka z polski itd...
    3/ sasiadka napisala mi na aucie -fuck poland bo nie lubie jej corki stalklerki i postawilam 2,60 plot zeby miec ciut prywatnosci
    4/ ogolnie wszelkie bieprzyjemnosci jak komus koncza sie argumenty w dyskusji to od razu jest -jestem polka... wielokrotnie
    5/spotkalam sie z syt przed brexitem tuz ze robie paznokcie w pl salonie obok kolezanka polka robi paznokcie pani/kolezanka tez polka/ a pani jej mowi ze liczy na wyjscie z unii bo imigranci zabieraja prace itd , po czym moja klientka patrzy na ta kobiety i pyta - a kto ci zrobi paznokcie jak one wyjada ?!? kurtyna
  • 03.10.17, 15:13
    a nienawisc lokalnie ! oczywiscie takze jest w zaleznosci od religii bo mieszkam w irl polnocnej-wyczuwalne na kazdym kroku
  • 03.10.17, 23:19
    hmmm....

    https://hips.hearstapps.com/hbz.h-cdn.co/assets/cm/14/52/1280x1280/549a32b914fd7_-_dowagasmile.jpg?resize=480:*
  • 03.10.17, 15:49
    Tak, miałam nieprzyjemny incydent z ojcem chłopaka, który chodził z moja córka do klasy, to było jakieś 3 lata temu. Odbierając córkę ze szkoły, musiałam przejść koło domu tej rodziny, często ojciec tego chłopca przebywał przed domem, czasem coś robił, czasem poprostu stał i palił, nigdy z nim nie rozmawiałam ale pewnego razu mijając go, splunął w moja stronę i nie był to przypadek.
    Mieszkam w Londynie ponad 10 lat i poza tym zdarzeniem spotykamy się z bardzo miłym odbiorem. Moja angielska sąsiadka nawet powiedziała mi, ze modli się codziennie za nas, abyśmy kupili ten dom w którym teraz mieszkamy, angielscy sąsiedzie z drugiej strony z kolei, traktują moja córkę prawie jak swoją wnuczkę.
  • 03.10.17, 17:16
    Znaczy sie, nigdy z gosciem nie rozmawialas, mimo ze wielokrotnie przechodzilas kolo niego i nigdy wczesniej - jak rozumiem - nie potraktowal cie w sposob uwlaczajacy? I jak on wtedy splunal, to od razu wiedzialas, ze to na tle narodowosciowym, dlatego ze jestes Polka?
    A po czym to poznalas? Serio jestem ciekawa.

    Ag

    --
    -_n_|_|_,_ Migawki
    |===.-.===| www.flickr.com/jazzwink/
    |-----((_)).....|
    '==='-'==='jgs
  • 03.10.17, 18:14
    No nie sadze, ze akurat oderwał się przypadkiem na chwile od swoich zajęć, bo poczul potrzebę splunięcia w momencie, kiedy byłam jedyna osoba przechodzącą ta ulica, właśnie koło jego domu.
  • 03.10.17, 18:19
    Aha. Ale mnie chodzi o to, jak doszlas do wniosku, ze to z powodu, ze jestes Polka, a nie dlatego, ze np. syn mu opowidzial o jakiejs klotni w szkole?

    Ag

    --
    -_n_|_|_,_ Odłamki
    |===.-.===| www.flickr.com/jazzwink/
    |-----((_)).....|
    '==='-'===' jgs
  • 03.10.17, 21:18
    Jest takie przysłowie: Splunąć takiemu, to powie że deszcz pada.
  • 03.10.17, 18:20
    www.bbc.co.uk/news/av/magazine-41361662/i-want-to-get-rid-of-my-polish-accent
    --
    Przeniósł się szczur do miasta, rozejrzał się z wolna,
    Patrzy - a za nim drepcze mała myszka polna.
    Wtedy szczur oburzony rozdarł na nią pyska:
    - To straszne, jak ta wiocha do miasta się wciska! Andrzej Waligórski
  • 03.10.17, 23:01
    Oj tam, oj tam Kasha zapewnię czuje się " wyalienowana, kto wie czy sama tego nie generuje 😊, być może źle zinterpretowała tę niechęć, a ktoś po prostu " spieszył się na pociąg, w którym miał umyć głowę( czy jakoś tak)", a po co ona to rozkminia i jeszcze , o matko( polko) płacze w telewizorze. I niech nie narzeka, bo nikt za nią nie pluje, to tylko deszcz pada.
  • 03.10.17, 23:24
    Diva, Certified Drama Queen.
  • 04.10.17, 18:03
    Tylko raz, gdy Pani w sklepie nie chciala przesunac wozka zebym podeszla do kasy mimo trzykrotnych prosb sprzedawczyni. Wtedy wzielam sprawy w swoje rece i wywiazala sie nie mila dyskusja z resistowskim stwierdzeniem ze jestem Polka. Na szczescie mam jezyk niewyparzony. To i poinformowalam Pania ze ona tez jakas przybrudzona i zeby przestala wykrzykiwac ze jest English bo owszem, moze i British, ale zapewne to jej dziadek czyscil buty bialym kiedy tu przybyl. W koncu zamknela buzie a gdy wychodzilam jeszcze kilka fuck i bitch polecialo z jej ust ale tym sie nie przejelam. Ogolnie nie bylo milo, Pani byla z tych rasowych Mulatek ktore przekrzykiwaniami wyrwa zmarlego z trumny. Tylko jedno doswiadczenie 7 lat
  • 05.10.17, 12:11
    Absolutnie wszystko mi opadlo. Z bezsilnosci.

    --
    Ania's Poland
  • 05.10.17, 12:52
    To samo dokladnie mialam napisac wczoraj, rece I nogi a do tego zaniemowilam. So wrong on so many levels.
  • 05.10.17, 12:50
    Jestes dokładnie typem Polaka jakiego po wyjściu zUnii wyrzuciłabym na zbity i bez prawa powrotu.
  • 05.10.17, 15:18
    :) uwielbiam te wasze wpisy jak trollowanie lol . Wszystko na powaznie :)
  • 05.10.17, 18:42
    Czyli ze Twój wpis to miał być zart.
    Aha.
    No to ha. Ha. Ha.

    Ale nie ma tego złego - przypomniałaś mi o jednej z nieprzyjemności wynikających z bycia Polka - rozumiem polski i komentarze rodaków. Jeżeli kiedyś przestane mówić do dzieci po polsku, to dlatego, żeby one nie musiały tych bredni rozumieć.

    Wszelkie niesprowokowane nieprzyjemności na tle rasowym spotkały mnie w tym kraju ze strony Polaków, pod adresem moich dzieci/partnera właśnie. Właśnie mi to uświadomiłaś. Dzięki.

    --
    M. - grudzień 2010
    M. - marzec 2014
  • 05.10.17, 19:11
    no ale co na ulicy podlecieli i zaczeli gadac "bo wy macie ciemniejsza skore a ja nie!" czy co?Polacy tu przebywajacy spotykaja na codzien rozne rasy i mieszane i takie owakie i nie jest to dziwo dla nich. Skad wiedzieli ze jestes Polka przeciez nie masz wypisane na czole?
  • 05.10.17, 19:42
    Princess, chociaz mnie przy tym nie bylo, to jestem prawie pewna, ze illegal chodzilo o sytuacje, kiedy nasi rodacy (nie wiedzac, ze illegal ich rozumie) skomentowali w raczej niewybredny sposob biala kobiete z ciemnoskorym partnerem i ich potomstwem o ciemniejszym od matki kolorem skory. A prawie pewna jestem, bo sama nie raz bylam swiadkiem takich "popisow", zwlaszcza jak sie rodakom wydawalo, ze sobie tak "miedzy soba" gadaja I nikt ich przeciez nie zrozumie.

    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • 05.10.17, 20:30
    Dokładnie tak. Siedzimy w autobusie, gadamy po angielsku, Polacy za nami zaczynaja mówić o murzyńskich kurwach (to akurat było dawno).
    Albo poznaje kogoś z Polski (na przykład w pracy) i nie mówię w pierwszym zdaniu, ze mam dzieci i partnera ciemnoskórych, to dostaje porcje mądrości.
    Tego, ze jestem Polka nie mam na czole wypisane, ale jestem ekstrawertyczką i ludzie do mnie tez dużo mówią, wiec często koniec końców głupot się nasłucham.
    O doświadczeniach znajomych, które są Polkami-mulatkami nie wspomnę, bo to jest dramat.

    --
    M. - grudzień 2010
    M. - marzec 2014
  • 05.10.17, 20:41
    Dodam jeszcze, ze jeżdżę codziennie Jubilee Line między stratford a London Bridge - na tym odcinku jeździ mnóstwo ludzi ze wschodniej Europy i BAME, wiec często słyszę, co Polacy pod nosem, albo nie pod nosem mówią.

    Ja akurat twarz mam typowo słowiańska, a zdarzyło mi się (znowu - dawno), ze wsiadłam do autobusu, przeszłam koło faceta stojącego w przejściu a ten do znajomych na cały głos skomentował, ze jestem spaslakiem.
    Takie tam.

    --
    M. - grudzień 2010
    M. - marzec 2014
  • 05.10.17, 21:08
    Wiesz, to nie dlatgo, ze myslą ze nie rozumiesz tylko niektórzy juz tak mają, bo w Polsce raczej mozna się spodziewać ze inni rozumieją po polsku a tez takie uwagi są nagminne. Tak ze ja tutaj nie narzekam, bo wczesniej mieszkałam z rodziną w Polsce. Tutaj jest nam fajnie.
  • 05.10.17, 21:32
    Na szczescie debile ktorzy w taki sposob komentuja sa w mniejszosci, i nie tylko wsrod Polakow.
  • 05.10.17, 21:34
    Nie wiem - może masz racje. W Polsce ludzie moje dzieci otwarcie wytykają palcami, pokazują sobie i ewidentnie o nich gadają. Zdarzają się tez otwarte teksty rożnej mniej lub bardziej nieprzyjaznej treści w nasza stronę - może mamy pecha, może mam jednak na twarzy coś wypisane, tylko nie wiem co ;)

    --
    M. - grudzień 2010
    M. - marzec 2014
  • 05.10.17, 22:49
    Takie zachowania trudno nawet komentowac, to obrzydliwy chory mindset u niektorych, ale naprawde wiekszosc ludzi jednak tak nie mysli, wierze w to mocno.
  • 05.10.17, 23:18
    w duzych miastach w Polsce jest sporo cudzoziemcow z ciemna i ciemniejsza i bardzo ciemna karnacja. Studenci itd.
  • 06.10.17, 13:10
    Ladna pewno jestes i maja jakas samcza zazdrosc ze facet innej rasy cie poderwal a nie oni czy cos w ten desen.

    A w ogole to chyba sa z jakiejs wiochy ci w Polsce bo nie wierze ze z duzego miasta gdzie teraz jest sporo rozmaitych nacji

    A tu to az mnie dziwi. No przeciez tutaj wszystko sie miesza i nie powinno to nawet tubylcow-Polakow dziwic. Acz mysle ze tez zalezy to miejsca. Moze tu w Londynie i obrzezach jest to normalne, w innych duzych miastach tez a znowu w jakichs wsiach i malych miasteczkach wsrod Polakow co na codzien nie widuja tego to cud i dziwo i w ogole sensacja tygodnia ze nie dosc ze ludzie o innym odcieniu skory istnieja to jeszcze istnieja mieszanki z nimi.
  • 06.10.17, 13:33
    Moim zdaniem trywializujesz; to nie jest problem pt Mietek z Pipidowy Dolnej po raz pierwszy zobaczyl kogos o innym kolorze skory i sie zdziwil, tylko zwykly rasizm i nietolerancja dla wszystkiego, co inne od "nasz", a jak inne - to wiadomo gorsze (kolor skory, waga, ubranie, fryzura). To nie jest problem malego miasteczka (zakladam, ze wiesz co Zydow spotykalo w malych miasteczkach i wsiach), ktore to nic nie widzialo i nic nie wie.

    Tylko jeden potem taki z drugim bedzie sie zapluwal, jak to w UK Polacy sa traktowani jako podludzie, "rasisci to sa panie, rasisci!". A ze piec minut wczesniej przejechal sie werbalnie po dziewczynie z czarnoskorym partnerem albo po facecie, ktory obejmuje innego faceta to juz mu sie zapomnialo.

    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • 06.10.17, 14:10
    no ale jest ogolnie tendencja ze im mniejsze obycie z odmiennoscia tym wiekszy nacjonalizm i ksenofobia. To ma przelozenie do pewnego stopnia geograficzne.
    I tak jesli popatrzec na to kto glosowal na Brexit czy na PIS to jest tendencja pokazujaca ze prowincja ma bardziej zachowawcze postawy i wola jak to okreslaja " tradycje" a nie otwartosc na odmiennosc.

    Oczywiscie to jest uogolnienie tylko bo w praktyce jest od tego i wiele odstepstw.
  • 06.10.17, 16:34
    Podtrzymywanie tradycji a zwykly rasizm to jednak dwie rozne sprawy. Prowincja owszem, ale umyslowa.

    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • 07.10.17, 00:10
    >Podtrzymywanie tradycji a zwykly rasizm to jednak dwie rozne sprawy

    "podtrzymywanie tradycji" to eufemizm na "zasciankowosc" w moim uzyciu
  • 07.10.17, 09:06
    Idac tym tropem, najbardziej zasciankowe miejsca w tym kraju to Buckingham Palace i Parlament ;)

    --
    Ania's Poland
  • 07.10.17, 23:15
    Tradycja tradycji nierowna. Dla niektorych to tylko wymowka aby tkwic w miejscu,niczego nie zmieniac, niczego nowego sie nie uczyc i nikogo nowego nie poznawac.
    Tradycja jako pielegnowanie historii to cos zupelnie innego ale tutaj trzeba miec jakies male podstawy przynajmniej i jakies oczytanie ogolne a to akurat nie nalezy do zalet nacjonalistow, rasistow i tym podobnych.

    --
    -----------------------------------------
  • 06.10.17, 14:28
    Princess, ja Jubilee line to jeżdżę po Londynie, a nie po Hawick ;) i słyszę, co Polacy mówią czasem - to nie jest kwestia, ze nigdy nie widzieli. To jest kwestia pogardy, nienawiści i poczucia wyższości, bo my jesteśmy biali, wiec jesteśmy lepsi i bardziej nam się wszystko należy niż komuś, kto jest Brytyjczykiem od kilku pokoleń, ale jest czarny.
    Jeżeli chodzi o dzieci, to to zainteresowanie jest zazwyczaj 'pozytywne', bo dzieciaki mam ładne (sama się nie poczuwam, wiec to raczej nie zazdrość przez facetów przemawia, tylko poczucie własności wybiec kobiet - tu się kłania intersekcjonalizm), w dodatku córka ma wielkie afro, wiec to wzbudza zainteresowanie - i o ile rozumiem, ze to może być coś 'innego' tak uważam, ze dorosła osoba powinna mieć na tyle kultury, żeby się przed pokazywaniem palcami powstrzymać, o dotykaniu moich dzieci nie wspomnę (to się zdarza również Brytyjczykom, wiec nie jest tylko kwestia narodowości).
    Mój syn od niedawna ma dredy, aż drze z niecierpliwości przed następnym wyjazdem do Polski ;)

    --
    M. - grudzień 2010
    M. - marzec 2014
  • 05.10.17, 23:17
    >skomentowali w raczej niewybredny sposob biala kobiete z ciemnoskorym partnerem i ich potomstwem o ciemniejszym od matki kolorem skory

    ciekawi mnie czy to tylko w ta strone im przeszkadza czy jakby jasnoskory byl z ciemnoskora tez nie...
  • 06.10.17, 07:43
    princesswhitewolf napisała:

    > ciekawi mnie czy to tylko w ta strone im przeszkadza czy jakby jasnoskory byl
    > z ciemnoskora tez nie...

    Tez przeszkadza, mam kolege z ciemnoskora zona i slysza czasem takie debilne komentarze
  • 06.10.17, 02:28
    bardzo cieszy mnie ze tyle komentarzy pod postem :) Steph jak pamietam cieszylas sie ze mna z zakupu oryginalnych drogich exkluzywnych Oro Gold bo bylas Pani na salonach .... a teraz juz cos nie tego....:) Jakbym napisala ze Twoja corka....ta co slub brala az eh ten tak drogi ze na forum cene 25.000k musialas umiecic .....zal....oh rany ale latwo was skolocic glupie baby :)
  • 06.10.17, 02:33
    Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
  • 06.10.17, 12:59
    Nie wiem co to jest Oro Gold i niepotrzebna mi ta wiedza. Ale chwalenie sie na forum publicznym, ze powiedzialas o kims, rowniez w miejscu publicznym, ze jest 'przybrudzony' i ze jej dziadek 'bialym buty czyscil' jest obrzydliwe, i nie powinno byc tolerowane. I nie opowiadaj, ze to mial byc zart. Nawet jezeli zmyslilas cale zdarzenie to i tak twoj post jest niedopuszczalny, i az kipi od wyzszosci rasy bialej, pieknie sie wpisujesz w elektorat Trumpa, w Polsce podejrzewam ze PIS-owski, ale tutaj nie ma dla ciebie miejsca. Gdybys napisala cos podobnego na mumsnet czy innym popularnym angielskojezycznym forum czy portalu to zostalabys usunieta raz na zawsze i na pewno bylyby podjete przynajmniej proby ustalenia twojej tozsamosci zeby mozna ci bylo postawic zarzuty podzegania do nienawisci na tle rasowym.

    --
    Ania's Poland
  • 06.10.17, 13:46
    Bredzisz beznadziejnie, leb ci of rasizmu zaskorupial. Przynosisz zle Imie normalnym Poakom. Wracaj tam gdzie pasujesz mentalnoscia
  • 06.10.17, 14:11
    steph nie daj sie wciagac w jakies przepychanki... przeciez wszyscy maja tu podobne zdanie o tym wpisie co ty.
  • 06.10.17, 14:29
    Ale Anka jest przekonana, ze nas skłóciła - Lol.

    --
    M. - grudzień 2010
    M. - marzec 2014
  • 06.10.17, 23:11
    ludzie musza czasem sobie cos racjonalizowac:/
  • 04.10.17, 19:27
    Mi sie to nigdy nie przydarzylo, ludzie zawsze z zaciekawieniem pytaja sie skad jestem, bo nie wynika to z wygladu ani akcentu, i raczej sa sympatyczni albo wspominaja innych swoich polskich znajomych.
    Chociaz w Londynie to ma sie wrazenie, ze tutaj to sami imigranci, wiec sie nikt nie wychyla.
  • 05.10.17, 00:02
    ja zawsze mowie zapytana: "Jak wiekszosc ludzi w dzisiejszych czasach w UK i ja jestem z Polski." I wszyscy sie smieja. Dodaje wowczas jeszcze polgebkiem czasami jesli towarzystwo jest wesole" tak to cicha inwazja, we come and breed to take your country over". Wszyscy sie smieja.
  • 04.10.17, 23:44
    Dwie prace temu chyba bylam mobbingowana. Nigdy sie niie wychylalam z takimi sensacjami, po prostu robilam to co inni...no raczej wiecej niz inni, bo w piatek o 15, kazdy siedzial z nosem w telefonie, oprocz mnie; ja mialam 150 czekow do wypisania, inni robili raporty, tzn raport sam sie generowal, wiec mogli pomoc. No, ale bylo, minęlo.
    W poprzedniej szkole mojego syna, nauczyciele nagle stali sie dla niego nieprzychylni a to zaczelo sie, gdy zaczelam sie interesowac np kiedy maja spelling test, jak on wyglada, czemu w zeszycie nie ma zadnych wpisow o czytankach itp. Zaczal nawet miec problemy z zachowaniem; nigdy ich nie mial. Ale o tym to kiedys pisalam.
    Ja zmienilam prace, dziecko chodzi do innej szkoly; problemy sie "same" rozwiazaly.
    A tak w ogole, to nigdy zadnych problemow nie mialam, panowie ze sklepu miesnego mnie uwielbiaja, pani z Morrisona, z dzialu bakery, zawsze udaje, ze mnie nie ma :)
  • 04.10.17, 23:59
    odnosnie szkoly: moze to byla kwestia pretensji .... bo tak to opisalas....=> "czemu w zeszycie nie ma zadnych wpisow o czytankach". Mozna wszystkiego sie dowiedziec i o wszystko poprosic przy uzyciu dyplomacji i milego usmiechu...
  • 07.10.17, 19:18
    Princess ja zawsze bywam mila i dyplomatyczna, a w poprzedniej szkole syn miewal problemy z zachowaniem. Problemy najczesciej pojawialy sie na przemian w zaleznosci od nauczyciela a w zasadzie jego nastawienia do obcokrajowcow. Totez na jednych wywiadowkach mial najwyzsze noty z zachowania, po roku najnizsze aby wrocic do jednych z wyzszych wraz z kolejnym nauczycielem :).
    W obecnej szkole od 2 lat nie slysze zadnych uwag odnosnie zachowania, syn jest bardzo chwalony.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • 05.10.17, 23:00
    Poki co prosto w twarz nie doswiadczylam zlego traktowania za to, ze jestem Polka, ale po "angielsku" na pewno wiecej razy niz zdaje sobie z tego sprawe

    --
    Nie nalezy mylic prawdy z opinia wiekszosci.
    Jean Cocteau
  • 06.10.17, 21:57
    12 lat tu mieszkam ale dopiero od 2012 zaczelam odczuwac nieprzyjemnosci.
    1.Londyn /autobus: wolalam syna,ze wysiadamt" phii , co to za imie-pewnie polskie?? " od referendum to juz poszla lawina.
    2.praca w grupach na interview o prace w supermarkecie:"w Polsce nie macie supermarketow?"
    3.kiedys pracowalam na recepcji w szpitalu,pracownik z innego departamentu:"a ty skad jestes?z Rosji?..nie z Polski..." asa Polka ..was tu niedlugo bedzie wiecej niz nas ....to wszystko na oczach/uszach pacjentow.Smiali sie i komentowali.
    To nie sa oszczerstwa ,obelgi z przeklenstwami...to sa subtelne szpile, sarkazmy i ironie..
    Sama nie wiem co lepsze....maz wprost jest wyzywany od f*** Polish codziennie, tak jak jego koledzy.jest kierowca autobusu.chyba juz przywyknal.

    --
    A pocalujcie mnie wszyscy w sygnaturke !

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.