Dodaj do ulubionych

Emerytka na emigracji

09.11.18, 21:11
Cześć. Mieszkam w Szkocji od 13 lat. Mój Tata niedawno zmarł, a zdrowie Mamy coraz bardziej szwankuje i chciałabym żeby się przeniosła tutaj.

Rozumiem, że trzeba poinformować o wyjeździe ZUS i oni przeleją emeryturę na brytyjskie konto. Tutaj, Mama może ubiegać się o Pension Credit.

Szukam ludzi, którzy ściągnęli do siebie emerytów z Polski. Jak to poszło? O czym trzeba pamiętać? Pomóżcie proszę, bo ta sytuacja trochę mnie przerasta.
Edytor zaawansowany
  • leyre2 10.11.18, 10:05
    Najwazniejsza wg mnie kwestia to czy mama sie tu zaaklimatyzuje. Ty sie nazalatwiasz a mama stwierdzi ze to jednak nie miejsce dla niej.
  • leyre2 10.11.18, 10:06
    A Ile twoja mama ma lat? Kwalifikuje sie wiekowo do emerytury w Szkocji.
  • kaska_g 10.11.18, 12:46
    No właśnie jeszcze nie. Emeryturę by dostała tutaj dopiero za rok, ale to nie jest problem, bo mamy oszczędności. Finansowo sobie poradzimy.
  • kaska_g 10.11.18, 12:44
    Szczerze mówiąc, nie rozumiem problemów z aklimatyzacją, bo sama ich nie doświadczyłam i zawsze się tutaj czułam jak u siebie. Wprawdzie Mama nie mówi po angielsku, ale z drugiej strony w Polsce też ma problemy się dogadać - lekarze ją zbywają i boi się odezwać, w banku też miała problemy (straciła na tym pieniądze i dziewięć miesięcy jej zajęło ich odzyskanie - wina banku, ale sporo nerwów ją (nas) to kosztowało), itd. Nie ma tygodnia, żeby nie potrzebowała mojej pomocy, a na odległość ciężko jest pomóc. Już o służbie zdrowia nie wspominając - wysyłają ją do lekarzy w różnych miastach (choć sama mieszka w dużym mieście), a ona zawsze miała problemy z orientacją w terenie. Jedyne co mogę zrobić, to sprawdzić rozkład autobusów. Jest to strasznie frustrujące i bolesne.

    Mama mieszka daleko od rodziny, znajomi się powyprowadzali, albo kontakty się urwały, problemy ze zdrowiem doprowadziły do tego, że wychodzi z domu tylko wtedy kiedy naprawdę musi po to żeby zrobić zakupy lub pójść do lekarza. Nie jest więc tak, że ma w Polsce bujne życie towarzyskie czy wsparcie otoczenia. Ja to widzę tak: skoro i tak głównie siedzi w domu, to równie dobrze może siedzieć w moim domu - co to za różnica? Ale pytam, bo różni ludzie mają różne doświadczenia, a zdaję sobie sprawę, że mój punkt widzenia jest dość ograniczony i na dodatek jestem zaangażowana emocjonalnie.
  • szczepka75 10.11.18, 13:17
    nie doradze w sprawch organizacyjnych ale ja na Twoim miejscu sciagnelabym mame przed Marcem 2019 .
    nikt nie wie co bedzie ,jak bedzie jakie zasady nas beda dotyczyc
  • kaska_g 10.11.18, 13:38
    Też bym tak wolała.
  • leyre2 10.11.18, 17:11
    Rozumiem,ze chcesz miec mame blisko Zwrocilam uwage na kwestie aklimatyzacji bo w przypadku starszych ludzi to jest zazwyczaj najwiekszym problemem. Mlodzi inaczej do tego podchodza choc tez dla wielu to trudne badz wrecz niemozliwe a mowimy o innym kraju. Twoja mama choc nie jest jeszcze w bardzo podeszlym wieku nie radzi sobie zbyt dobrze w kraju ktory zna i w jezyku ktory zna wiec w Szkocji bedzie we wszyskim polegac na tobie, co moze byc dla was obu bardzo frustrujace plus mieszkanie pod jednym dachem. To sa kwestie ktore warto przemyslec, serio. Z perspektywy wyglada to dobrze ale w praktyce moze sie okazac trudniejsze niz sie wydaje.
    W Polsce twoja mama nie prowadzi bujnego zycia towarzyskiego ale moze swobodnie skomunikowac sie z otoczeniem, tu nie bedzie mogla z nikim oprocz ciebie i twoje rodziny, ewentualnie waszych znajomych.
  • kaska_g 10.11.18, 17:45
    Te kwestie, które poruszasz też mnie martwią. Na pewno będzie trudno mieszkać razem, bo obie jesteśmy przyzwyczajone do niezależności i nie zawsze się nam dobrze układało. Jeśli przeprowadzi się tutaj, to powrót do Polski będzie w sumie niemożliwy. Obie więc możemy się czuć jakbyśmy były w potrzasku. Na dodatek mąż nie mówi po polsku (póki co), więc to też jest problemem.

    Co do załatwiania jej spraw - to jest ok. Wolę to zrobić i mieć pewność, że jest załatwione, bo tak jest szybciej i sprawniej niż słuchać dzień po dniu jej skarg i żalów. To też jest strasznie frustrujące. Całymi dniami tylko chodzę i myślę - czy się Mama czuje wystarczająco dobrze, czy pamiętała co ma załatwić, czy jej się udało, itp. A później słyszę, że nigdzie nie była, bo się źle czuła i nawet nie ma jedzenia w domu, albo że była, ale ją zbyli, itp.

    Obie byśmy wolały, żeby Mama żyła w Polsce niezależnie, ale wygląda na to, że taka opcja powoli przestaje być możliwa. A chyba lepiej dla wszystkich, żeby mieszkała u mnie niż całkiem sama w państwowym domu opieki (albo, jak to ona mówi, "umieralni"). Ja nie widzę innego wyjścia, ale może ktoś podszepnie jakieś rozwiązanie.
  • leyre2 10.11.18, 18:02
    Jeśli przeprowadzi się tutaj, to powrót do Polski będzie w sumie niemożliwy.

    Radzilabym jednak zostawic opcje powortu do Polski mamy.
  • kaska_g 10.11.18, 19:09
    Owszem, tak by było najlepiej, ale jak to zrobić? Obecnie czynsz wynosi 1/3 jej emerytury, a te pieniądze będzie potrzebowała tutaj. Poza tym, ktoś musiałby jej mieszkania pilnować, a nie za bardzo ma kogo poprosić. Ostatnio, źle się czuła i chciała dać sąsiadce zapasowe klucze (żeby pogotowie wpuścić jakby co), ale sąsiadka się nie zgodziła na ich przyjęcie.

    Gdyby Mama zdecydowała się tu przenieść, to będzie musiała sprzedać mieszkanie, meble i pozbyć się większości swoich rzeczy. Gdyby postanowiła wrócić, to musiałaby wynająć (ewentualnie kupić) i wyposażyć całe mieszkanie, a na to raczej nie byłoby jej stać.
  • leyre2 10.11.18, 19:35
    Rozumiem, ze jestes jedynym dzieckiem, czy jest jednak mozliwosc ze mama moglaby zamieszkac blizej rodziny lub znajomych, czy moze ktos moglby ja dogladac za oplata? Twoja mama nie jest jeszcze osoba w podeszlym wieku, moze jest szansa ze jej zdrowie sie polepszy? Byc moze w poblizu rodziny czy przyjaznych i pomocnych jej osob poczulaby sie lapiej?
  • szczepka75 10.11.18, 19:39
    A czy twoja mama i mąż się lubią??
    Nawet jak nie mówią w tym samym języku to może być nie ciekawie.
    A Ty będziesz pośrodku.
    Widziałam 2 takie przypadki.
  • kaska_g 10.11.18, 22:04
    Mama z mężem się nie znają - przesyłają sobie pozdrowienia przeze mnie i ewentualnie machają do siebie jak jeszcze Skype'a używałyśmy. Zakładam, że te przypadki o których mówisz skończyły się rozwodem?

    Mój mąż się zgadza, że jej przyjazd tutaj jest najlepszym z możliwych rozwiązań, ale po roku czy dwóch może zmienić zdanie.
  • plain-vanilla 11.11.18, 13:55
    Pytanie, czy twoja mama była zawsze taka zagubiona i niesamodzielna, czy coś się zmieniło w jej życiu. Może być tak, że ma początki demencji, może nawet depresję, co nie byłoby wcale takie dziwne.
    Mam też samotna mamę, która chodzi na zajęcia uniwersytetu 3. wieku, wykłady psychologiczne, zajęcia komputerowe, wieczorki autorskie. Codziennie jeździ na rowerze. Ma 71 lat. Ma grupkę koleżanek, samotnych i mężatek, z którymi umawia się raz na jakiś czas na spacery po parku, kawę i ciastko.
    W twojej sytuacji radzilabym podejść do sprawy praktycznie. Nie sprzedawać mieszkania. Płacić czynsz i opłaty zdalnie. Wynająć osobę, która raz na miesiąc sprawdzi i przewietrzy. Najlepiej by było, gdyby twoja mama mieszkała blisko ciebie, ale osobno. Radę, żeby zostawić ją sama sobie uważam za niestosowna, szczególnie że właśnie może mieć depresję lub początki demencji.
    Nie twierdzę, że przeniesienie jej do UK wpłynie lepiej na jej stan psychiczny, ale będziesz miała możliwość administrowania leków. Jeśli obie będziecie nieszczęśliwe w tym układzie, to zawsze będzie mogła wrócić do mieszjsnia w Polsce.
  • leyre2 11.11.18, 14:34
    Radę, żeby zostawić ją sama sobie uważam za niestosowna, szczególnie że właśnie może mieć depresję lub początki demencji.

    A moze nie miec, moze to taki charakter, wczesniej byla z mezem wiec bylo latwiej a teraz to sie zmienilo wiec raczej nalezy ja zmusic do wziecia sie w garsc a nie nianczyc i uzaleznianc od siebie bo to jej nie pomoze a autorka watku zamieni swoje zycie w pieklo, zwlaszcza ze napisala ze nie zawsze jej sie z mama ukladalo. Jesli ma demencje to tym bardziej mieszkanie z taka osoba nie bedzie mozliwe bo choroba bedzie sie poglebiac i konieczna bedzie specjalistyczna opieka. Depresje mozna wyleczyc, leki plus zmiana trybu zycia na bardziej aktywny, wizyty u corki i corki u matki, nie jest to kwestia tygodnia czy dwoch ale da sie. Natomiast sprowadzenie jej do obcego kraju, ktorego jezyka nie zna depresje tylko poglebi.
  • yumemi 12.11.18, 19:15
    To samo chcialam napisac - moze problem jest w czym innym, np wlasnie depresja. Mam do porownania moja mame i jej kolezanki (niektore samotne), srednia wieku 70-80 lat i nie wyobrazam ich sobie siedzacych u corki gdzies na zapiecku. Maja swoje sprawy, spotkania, male wyjazdy, chodza na rozne zajecia, teraz w Polsce tego nie brakuje, moja mama ciagle gdzies nowych ludzi poznaje. Tutaj w UK nie bardzo bedzie miala taka opcje, a jesli nie ma 65 lat to nie jest stara wcale... Chyba zeby tutaj jakies zajecie miala sobie znalezc, chodzic na kursy, etc?

    --
    -----------------------------------------
  • kaska_g 12.11.18, 19:54
    Mama wyszła za mąż w wieku 18 lat, więc nigdy nie mieszkała sama i to jest dla niej zupełnie nowa sytuacja, bo wszystkie decyzje musi podejmować sama. Całe życie pracowała i zajmowała się domem, więc nie miała czasu na rozwijanie zainteresowań. Jej problemy ze zdrowiem (m.in. zaburzenia równowagi i zmęczenie) powodują, że nie ma na nic siły - robi co musi a potem odpoczywa. Mama nie ma ani depresji, ani demencji.
  • yumemi 12.11.18, 21:17
    OK, rozumiem - pytam bo czasem pewne rzeczy moga sie nam wydawac oczywiste a do konca nie sa. Wiadomo skad takie zmeczenie? Twoja mama jest 10 lat mlodsza od mojej - nie powinna czuc sie az tak jak opisujesz chyba ze jakis problem jej zdiagnozowano? Moja mama ma niedoczynnosc tarczycy i tez problemy z rownowaga, ale zdrowie to temat osobny, zainteresowania wiele kobiet zaczyna wlasnie teraz rozwijac bo widza ze to jest ok i nie trzeba wcale tylko w domu siedziec :)
    Wiadomo ze nie mozna kogos zmusic jak nie chce ale cienko widze tutaj kobiete siedzaca bez zadnych zajec w domu calymi dniami - chyba ze macie jakis plan na to co mama mialaby robic?

    --
    -----------------------------------------
  • leyre2 12.11.18, 21:29
    No wlasnie, tu bedzie siedziala w domu, pewnie zazwyczaj w swoim pokoju ze wzgledu na bariere jezykowa. O Ile mama nie ma depresji to prosta droga do tego zeby ja nabyla. W Polsce jednak to wyglada inaczej, jest mozliwosc komunikacji z otoczeniem, znalezienia aktywnosci w ktorych mama bedzie mogla uczestniczyc z ludzmi z ktorymi znajdzie wspolny jezyk.
  • szczepka75 11.11.18, 14:51
    oba przypadki skonczyly sie powrotem babci do kraju .
    chyba jestes zbyt optysmistyczna ,ze mama sie zaaklimatyzuje tutaj ,nie powinnas sprzedawac mieszkania mamy ,to bedzie blad moim zdaniem .

    co do pomocy dla niej ,to sa agencje ktore sie tym zajmuja .moja ciocia tak dorabiala sobie .chodzila codziennie na pare godzin .robila zakupy,odbierala leki ,wysluchala ,porozmawiala .
    moze poszukaj takiej agencji w mamy okolicy ,albo popytaj zanojomych ,moze kogos znajdziesz .
  • kaska_g 12.11.18, 19:56
    Problem w tym, że ani Mamy, ani mnie nie stać na dodatkowe wydatki. Wiesz może ile to kosztuje (orientacyjnie)?
  • szczepka75 12.11.18, 23:26
    Nie wiem.
    Ale to nie były kokosy. Mówiła, ze na swoje leki zarabia
    Ciocia niestety umarła w czerwcu więc juz nie spytam :-(
  • kaska_g 13.11.18, 01:53
    Przykro mi :-( Nawet jeśli ciocia nie zarabiała kokosów, to nie znaczy, że agencja się nie obławiała. Szukałam pobieżnie i wynika z tego, że "opiekun" z ogłoszenia (przypadkowa osoba z ogłoszeń drobnych) bierze co najmniej 10 zł (niektórzy ponad 20zł) na godzinę. Agencja pewnie jeszcze droższa, a to jedyna gwarancja, że Mama będzie bezpieczna.
  • liley11 27.11.18, 20:25
    10 - 15 pln za godzine

    --
    Nie nalezy mylic prawdy z opinia wiekszosci.
    Jean Cocteau
  • kaska_g 10.11.18, 21:59
    Sugerowałam, żeby Mama się przeprowadziła do swojego rodzinnego miasta, ale ona nie chce tego robić. Z rodziną też nie mamy zbyt zażyłych kontaktów. Ludzie z jej pokolenia mają swoje problemy ze zdrowiem, a ich dzieci są zajęte pracą, własnymi dziećmi i doglądaniem swoich rodziców. Nie wiem nawet jak znaleźć kogoś kto by za opłatą spędził z nią parę godzin dziennie, zabrał ją na miasto i ugotował coś zdrowego do jedzenia.

    Co do polepszenia stanu zdrowia to, szczerze mówiąc, nie można chyba na to liczyć. Poza tym, Mama się źle odżywia co komplikuje sprawy. Poleciłam jej kilka suplementów, ale problem w tym, że ona prawie nie je warzyw i owoców. Ciągle mówi, że jej się nie chce gotować dla jednej osoby, więc je byle co np makaron z masłem i cynamonem co wprawdzie jest sycące, ale niezbyt zdrowe.
  • leyre2 11.11.18, 10:52
    Kasiu, nie zrozum mnie zle, bo moje intencje sa dobre ale uwazam ze masz zakodowane poczucie odpowiedzialnosci za rodzica a twoja mama nie jest jeszcze staruszka zalezna od innych. Ona nie kwalifikuje sie wiekowo nawet do emerytury w uk wiec to sugeruje ze ma mniej niz 64 lata wiec jeszcze sporo zycia przed soba. Zdaje sobie sprawe ze w Polsce wielu ludzi w tym wieku to mentalne staruszki skupieni glownie na chorobach oraz zajmujacy sie glownie wizytami u lekarzy ale w rzeczywistosci to nie sa ludzie wymagajacy opieki. Oczywiscie ze wielu to nie okazy zdrowia i jakies tam problemy ze zdrowiem sie pojawiaja ale jednak nie takie jak w wieku lat 80-ciu.
    Jesli twoja mama zamieszka z wami a ty bedziesz gotowac zdrowe posilki okaze sie ze jej nie bedzie twoja kuchnia smakowac i zacznie robic sobie makaron z cynamonem. Ryzyko ze nadal bedziesz sluchac zali ze czuje sie samotna jest wyosokie. Prawodopodobnie bedzie sie tak czuc, zwlaszcza ze to nie bedzie jej dom. Z twoim mezem tez raczej nie nawiaze relacji z powodu bariery jezykowej, z innymi ludzmi tez nie. Twoje poczucie winy nie zniknie zwlaszcza gdy bedziesz chciala spedzac czas tylko z mezem. W dodatku bedziesz sie starac zeby mamie dogodzic a okaze sie ze skutek jest odwrotny. Brak mozliwosci powrotu do Polski moze okazac sie gwozdziem do trumny w ktorej bedziecie razem wegetowac.
    Twoja malzenstwo tez zostanie wystawione na ryzyko.
    Pracuje z osoba ktora obecnie jest carer dla swojej matki. Jej mama ma 83 lata i dopiero od 3 lat stala sie bardziej zalezna od innych (nadal jest mobilna i sprawna intelektualnie) Mieszkala sama ale rok temu przeniosla sie do mieszkania assisted living i dopiero wtedy kolezanka poczula ulge jednak i tak widac jak obciazajace jest dla niej to ze jest carer. Ty chcesz sobie to zrobic teraz kiedy tak naprawde nie ma takiej koniecznosci, bo twoja mama jest nadal niezalezna osoba nie wymagajaca pomocy.
    Moja rada to zmienic myslenie, naprawde nie jestes odpowiedzialna za mame, to nie staruszka. Pozbadz sie poczucia winy. Twoja mama musi poukladac sobie zycie samodzielnie, odnalezc sie jako osoba ktora jest single. Zamieszkanie z wami nie poprawi jej sytuacji.
    Ona potrzebuje zajec ktore wypelnia jej czas w towarzystwie ludzi w zblizonym wieku, byc moze znalezienia partnera mezczyzny skoro jest wdowa.
    Wy jestescie innym pokoleniem, inaczej spedzacie czas, dobrze jesli mama bedzie was odwiedzac np 1-2 tygodniowe wizyty co jakis czas, wtedy dopasujecie swoje activities do niej bez problemu ale nie na stale.
    Jesli jednak koniecznie chcesz zeby mama zamieszkala z wami to moze najpierw na probe np 6 m-cy, zanim podejmiecie decyzje o sprzedazy mieszkania, choc ten pomysl uwazam za zly, bo bardzo powaznie komplikuje ewentualny powrot twojej mamy.
  • zurekgirl 11.11.18, 14:40
    Mysle dokladnie tak samo. 64 lata (lub mniej) to nie jest jeszcze czas na opieke nad rodzicem, o ile nie napatoczyla sie choroba. Masz w perspektywie 20 albo i 30 lat mieszkania z mama, ktora zdaje sie dosc bierna w szukaniu kontaktow poza domem. Skoro nie robi tego w Pl, tutaj bedzie trudniej przez jezyk. Do tego wszystko bedzie twoja wina, bo ja tu sciagnelas, a ona zupelnie nic nie bedzie w stanie zalatwic.
    A co o tym mysli twoja mama? Czy ona chce mieszkac z wami? Jak to widzi? Co bedzie robic cale dnie? Moze na poczatek zadzwon do firmy, ktora oferuje pomoc opiekunow medycznych. Czesto pracuja tam osoby w wieku twojej mamy. Taki opiekun moglby wlasnie przypilnowac, zeby mama zjadla cos porzadnego, wziela suplementy, to jest osoba, ktora pojdzie z mama do lekarza i do restauracji. Twoja mama nie jest osoba lezaca, wiec mysle, ze bylaby ulubionym klientem takiej firmy. Klub seniora? Gimnastyka, tance dla seniorow? Kolko gospodyn? Dom kultury? Biblioteka? Kosciol? O ile mama nie mieszka w malenkim miasteczku lub na wsi, poszukaj.
  • zurekgirl 11.11.18, 14:46
    A moze mama chcialaby sie czegos nauczyc? Moja po smierci taty zapisala sie na kurs bukieciarstwa, potem zostala wlasnie opiekunem medycznym z certyfikatami unijnymi, potem kurs komputerowy plus kilka innych. Wszystkie kursy darmowe, za niektore wrecz jej placono. Przekroj wieku studentow 55-75! Tam tez nawiazala pare znajomosci.
  • leyre2 11.11.18, 15:04
    Moja ciocia ma 64 lata, jej partner (zeszly sie ich drogi powtornie po wielu latach) 68. Ona pracuje na czesc etatu, ma emeryture, w wieku 62 lat zrobila prawo jazdy i jezdzi, oboje maja wypelnione dni, nie ma czasu ma nude ani myslenie o chorobach choc on ma problemy ze zdrowiem i czeka go druga operacje ale daje rade psychicznie a to liczy sie najbardziej. Najwazniejsze jest zeby zmusic taka osoba jak autorki mama do dzialania, do szukania towarzystwa i aktywnosci. Jesli mieszka w malym miescie to przeniesc sie do wiekszego, zamienic (jesli jest mozliwosc) mieszkanie na mniejsze i szukac zajec, nawiazywac relacje z innymi ludzmi. Najgorsza opcja to izolacja a przeniesienie sie do autorki watku to wlasnie bedzie dla jej matki oznaczalo. Kaska_g napisala ze ojciec zmarl niedawno wiec mama tez potrzebuje czasu na oswojenie i pogodzenie sie z ta sytuacja zyciowa dlatego decyzja o sprzedaniu mieszkania i przeniesieniu jej do Szkocji jest moim zdaniem na wyrost. To jest moze i opcja ale as jakies 20 lat.
  • steph13 11.11.18, 22:03
    Znam na biezaxo taka sytuacje. Matka owdowiała, córka ściągnęła ja do Anglii. Matka sprzedala mieszkanie, samochód etc i zamieszkała z córka i jej mężem. Mąż nie mówi po polsku wiec zbywa ja pobłażliwym uśmiechem kiedy musi. Dopóki matka dysponowała przywieziona gotówka to było jako tako. Teraz jej pieniądzE skończyły sie i jest kula u nogi dla zarówno teścia i córki. Kobieta rozpacza bo chciałaby wrócić do Polski ale nie ma gdzie, do kogo i za co. Bardzo żałuje, ze zamieńila samotna samodzielność na życie z z tzw kochająca corka. Oczywiscie nie zawsze misi tak byc ale ja nie namawiałabym kobiety na wyjazd.
  • kaska_g 12.11.18, 20:02
    Rzecz w tym, że Mama ma problemy ze zdrowiem, które ograniczają jej samodzielność. Wszystko to, co piszecie też mi przyszło na myśl. Ale jeśli tu nie przyjedzie, to druga opcja jest taka, że Mama wyląduje w domu opieki w Polsce, mieszkanie będzie sprzedane żeby pokryć koszty, a ja nawet nie będę miała się gdzie zatrzymać jak ją raz za kiedy odwiedzę.
  • katak 12.11.18, 20:09
    Jasne. To już wszystko wiemy... Sprzedaj mieszkanie, mame do domu opieki, i nawet biedna, hotelu nie znajdziesz, zeby ja odwiedzic. Ale jest jeden wspólny mianownik do obu tych moźliwości - sprzedaż mieszkania! Nie wiem, czego tu szukasz? Pomocy ? Na moją opinię nawet nie zareagowałas. Czy usprawiedliwienia? ( taka biedna jestem, nic nie mogę zrobić...).
  • kaska_g 12.11.18, 20:22
    Nie byłam wczoraj na forum. Dziś odpisuję po kolei. Na Twój wątek też odpisałam. Co do przyjazdów rekreacyjnych Mamy do mnie - to nie wchodzi w grę z uwagi na jej problemu ze zdrowiem i sytuację finansową.

    Gdyby mnie było stać na hotele i wyjazdy co miesiąc, to bym po prostu wynajęła opiekunkę i nie byłoby problemu. Jednak nie stać mnie na to - ledwie sami utrzymujemy się na powierzchni. Zabolał mnie komentarz o mieszkaniu - wszelkie pieniądze za sprzedaży będą na Mamy koncie i do jej dyspozycji. Jej emerytura pokryłaby jej utrzymanie tutaj.

    Napisałam na forum, bo chcę porozmawiać z innymi ludźmi, którzy przechodzili przez to co ja.
  • katak 12.11.18, 20:28
    Wydawalo mi się ze pisałas ze pieniadze to nie problem bo macie oszczedności.

    A co to znaczy ze jej emerytura pokŕyłaby jej utrzymanie tutaj? Brałabys od mamy pieniadze za ten luksus mieszkania u ciebie? Wytlumacz mi bo moze źle rozumiem..? Mama musialaby ci oddawac emeryture za pokój, jedzenie itd?

  • katak 12.11.18, 20:35
    A dlaczego nie pomyslicie o wynajeciu mieszkania mamy? Musi byc od razu sprzedane?
  • kaska_g 12.11.18, 20:49
    Znajomi Mamy mieli złe doświadczenia z wynajmowaniem mieszkania, więc wątpię czy Mama by się zdecydowała.

    Co do pieniędzy, to nie mam wyjścia - jedzenie i energia kosztują, więc musiałaby się dołożyć do wydatków.

    Oszczędności pójdą na przeprowadzkę, kupno łóżka, mój wyjazd żeby wszystko pozałatwiać i przywieźć Mamę, itp.
  • katak 12.11.18, 20:55
    O Boże! Znajomi mamy... każda wymówka byle tylko nie spróbować.

    Jedzenie i energia kosztują??? A ile mam ci tam zje? Nic cie to nie będzie kosztowac bo bedziesz gotowac jak zwykle. Pisałas juz czym mama się żywi - makaronem!!! Energia? Po nocach bedzie tv oglądac? Światło w pokoju tylko dla niej będzie świecic? Może pochwal się, ile miałas lat jak ty sie z domu wyprowadziłas? Ile lat mama cię utrzymywała? Ile paczek pieluch, kaszek? Ile "energii" na pranie i sprzątanie po tobie???

    Wyobraźcie sobie, że pracujecie ponad 30 lat a na starosc nawet skromną emeryture wam dziecko zabierze bo przeciez "kosztujecie energie i jedzenie".

    OBRZYDLIWE!
  • leyre2 12.11.18, 21:09
    katak napisała:


    > Jedzenie i energia kosztują??? A ile mam ci tam zje? Nic cie to nie będzie kosz towac bo bedziesz gotowac jak zwykle. Pisałas juz czym mama się żywi - makarone
    > m!!! Energia? Po nocach bedzie tv oglądac? Światło w pokoju tylko dla niej będzie świecic?

    Oh wow, skoro utrzymanie czlowieka nic nie kosztuje to po co ludziom pieniadze? Po co zarabiaja, po co zasilki, emerytury itp? Skad ty sie urwalas?


    Może pochwal się, ile miałas lat jak ty sie z domu wyprowadziłas? I le lat mama cię utrzymywała? Ile paczek pieluch, kaszek? Ile "energii" na prani
    > e i sprzątanie po tobie???

    Idiotyczna argumentacja, naprawde nie widzisz ze to zupelnie inne sytuacja?

  • katak 12.11.18, 21:13
    Nie, nie widzę. Czym się różni? Nienawidze takich ludzi, którzy każa rodzicom cos płacić. Nie mogłabym spojrzec sobie w lustro. Ile ta biedna matka kosztuje? Wam już funty całkiem mózg wyprały!!!
  • leyre2 12.11.18, 21:20
    katak napisała:

    > Nie, nie widzę. Czym się różni? Nienawidze takich ludzi, którzy każa rodzicom c
    > os płacić. Nie mogłabym spojrzec sobie w lustro. Ile ta biedna matka kosztuje?
    > Wam już funty całkiem mózg wyprały!!!

    Ile kosztuje to sobie policz, zorientuj sie ile wynosi state pension, zazwyczaj nie wystarcza dlatego istnieje jeszcze pension credit.
  • katak 12.11.18, 21:55
    Ale co ty porownujesz? Przeciez z tego co rozumiem to mama ma oddawac swoją polską emeryture ( 200-300£?).
    Te wszystkie dodatki do emerytur brytyjskich nie mają znaczenia w tej sytuacji. Tu nie chodzi o emeryta brytyjskiego ktory niejednokrotnie mieszka sam i pokrywa wszystkie rachunki. A mama w Polsce ma niby lepiej z pieniedzmi? To są takie same problemy.
  • leyre2 12.11.18, 21:58
    katak napisała:

    > Ale co ty porownujesz?

    Realia, ktore ty masz mocno skrzywione.
  • katak 12.11.18, 22:23
    Wy macie skrzywione poczucie przyzwoitości.
  • leyre2 12.11.18, 22:36
    katak napisała:

    > Wy macie skrzywione poczucie przyzwoitości.

    Pozostaje miec nadzieje zeby twoje dziecko nie musialo odczuc twojego poczucia przyzwoitosci.
  • katak 12.11.18, 22:51
    Musiałas sie czepić mojego dziecka? Sama potwierdzasz moja opinie o tobie.
  • leyre2 12.11.18, 21:05
    kaska_g napisała:

    > Znajomi Mamy mieli złe doświadczenia z wynajmowaniem mieszkania, więc wątpię cz
    > y Mama by się zdecydowała.

    Mam wrazenie ze twoja mama raczej nie ma latwego charakteru, wspomnialas ze sugerowalas przeniesienie sie mamy blizej rodziny ale nie chce, wynajac mieszkania nie chce.. czy ona chce pomoc sobie i tobie? Ja rozumiem, ze ona ma problemy ze zdrowiem, ze czuje sie zmeczona i zapewne przerazona zmiana sytuacji zyciowej ale jednak chyba zdaje sobie sprawe z tej sytuacji i dociera do niej ze musi jakos funkcjonowac?
  • katak 12.11.18, 21:10
    Ale to jest zdanie autorki, że "watpi" bo mama pewnie to czy tamto. Nie wyrabiaj sobie opinii o mamie bo córeczka przekazuje to co i jak chce.

    Dla mnie to na odległość śmierdzi chęcią wykorzystania mamy. Sprzedamy mieszkanie ( bo znajomi i córeczka "wątpi"...), ściagniemy mamusie i będziemy ją kasować z emeryturki. Przecież bułka kosztuje!
  • glasscraft 12.11.18, 21:28
    Jejku, moze troche spasuj z agresja I oskarzeniami. "Bulka" owszem kosztuje, kosztuje rowniez np woda zuzyta przez dodatkowa osobe, dodanie dodatkowej osoby do council tax tez kosztuje wiec o ile nikt przy zdrowych zmyslach nie daje rachunku gosciom, ktorzy sie zatrzymali na tydzien czy dwa, to jezeli ma to byc na stale to chyba jednak trzeba zaplanowac, jak to finansowo bedzie, nie trzeba miec mozgo zrytego funtami, zeby "z olowkiem" usiasc I wyliczyc, ile co bedzie kosztowac I czy nie zamieni sie to w ktorys momencie w sytuacje, kiedy na te bulke nie bedzie.

    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • katak 12.11.18, 21:34
    O czym wy mówicie??? Moja mam mieszkała u mnie wielokrotnie, na długie miesiące ( takze po smierci taty ). Nigdy nie siadałam z ołówkiem i nie liczyłam. Nie kosztowala mnie nic! Mało tego, bardzo się cieszyłam że jest ze mną i pysznie gotowała. Najchętniej bym ją zatrzymała tu na zawsze! W głowie mi się nie mieści!
  • glasscraft 12.11.18, 21:53
    No patrz, a u mnie kazdy gosc kosztuje "cos", dlatego, ze zuzyje wiecej wody niz ja sama, dlatego ze zje swoja porcje na dodatek do mojej, dlatego ze bede musiala zrobic dodatkowe pranie itp itd. I to "cos" jest zawsze czescia wizyty, ktorego zwrotu nikt sie nie domaga, to udawanie ze pobyt dodatkowej osoby (nie na tydzien, dwa, miesiac) nie kosztuje nic jest naiwne, zeby nie powiedziec glupie I swiadczy o bardzo daleko idacej ktotkowzrocznosci. Bo w momencie, kiedy taka dodatkowa bulka zaczyna byc problematyczna (i problematyczne jest nie to, ze bedzie ja trzeba kupic na nastepne dwa tygodnie codzienie przez nastepne 20 lat) jest troche za pozno, zeby sie cieszyc, ze ktos pysznie gotuje i to bedzie rekompensata za klotnie z mezem, ktory niekoniecznie bedzie szczesliwy, ze nagle z domowego budzetu, ktory wystarczal na to, tamto i wypad do restauracji z zona, wystarcza na to i wiecej nic.

    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • katak 12.11.18, 22:05
    I ty mi piszesz spasuj z oskarżeniami a mi wmawiasz głupote??? Brawo!

    Dlaczego tak trudno ci zrozumiec, ze moja mama mnie NIE kosztowała?! Od razu musze byc głupia? Trudno ci zrozumiec ze ktos sie może cieszyc z mieszkania z mamą? Ze pobyt mamy dłuższy niz 2 tygodnie nie powoduje drgawek i podliczania rachunków? Czy bycie normalnym, jest dla ciebie naiwnoscia i głupota?
    Wysil umysł - wyobraź sobie.
  • glasscraft 12.11.18, 22:30
    Skoczylas na autorke z oskarzeniami na podstawie - niczego. Jakbys sie sama poczula, gdyby Twoim watku o swietach ktos Ci napisal, zebys przestala jeczec jak to nie oszalec na swieta w UK, bo nie bedzie rodzinki, pasterki i imprezki na sylwestra, tylko zajela sie moze synem i zorganizowaniem mu swiat bez jeczacej matki, od ktorej maz zwial i rodzina biletu na wyjazd nie zasponsorowala? Milo bylbo takie bzdury z brudnego palucha wyssane przeczytac o sobie? Raczej nie
    Cudnie, ze Twoja mam nie kosztowala Cie nic, cudnie ze nie musialac podliczac rachunkow, wysil umysl i wyobraz sobie, ze nie wszyscy sa w takiej samej sytuacji finansowej i niektorzy musza podliczac rachunki i dostawac drgawek na widok wydatkow, na pokrycie ktorych moze zabraknac.


    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • kaska_g 12.11.18, 22:37
    Dzięki Glasscraft.

    Katak - proszę, nie odpisuj już na moim wątku.
  • katak 12.11.18, 22:49
    Ok. Życzę ci - naprawdę szczerze - żeby wszystko się ułożyło tobie, mamie i całej rodzinie. Przepraszam, jeśli poczułas się niesprawiedliwie obrażona. Pewnych rzeczy nie potrafię zrozumiec ale trzymam za ciebie kciuki. Powodzenia!
  • kaska_g 12.11.18, 22:54
    Dziękuję i nawzajem.
  • katak 12.11.18, 22:43
    Co ma piernik do wiatraka? Co ma chęć ( przyznana przez samą autorkę) do sciągania emerytury od matki ( tak, jest to dla mnie karygodne ) do mojego wątku o świętach? Jakbys przeczytała tamten wątek to bys sie może zorientowała ze ludzie mi własnie tak odpisywali : przestań jęczec, zajmij sie dzieckiem a nawet ze mam "głebszy problem". To są uroki uzewnętrzniania się na forum.

    Jeżeli nadchodzi taki problem ze nie ma co do garnka włozyc ( w co nie wierzę ale niech tam ) to na pewno mama pomoźe. Ale po co od początku zakładac takie sytuacje? I wyciągać ręce?

    Widze ze ty też z tych co kasują bliskich za pobyt w swoim domciu. Wszak uderz w stół a nożyce się odezwą....
  • glasscraft 12.11.18, 23:00
    Nie dosc, ze przeczytalam Twoj watek, to jeszcze Ci odpisalam, bez wylewania wiadra pomyj na Ciebie, bo nie wiem zupelnie nic o Twojej sytuacji, chcialas porady i to ode mnie dostalas zamiast przestan jeczec.

    Wiele ludzi nie ma na to, zeby do garnka wlozyc, moze nie slyszalas o food banks, ale niestety wielu ludzi z nich korzysta - nie dlatego, ze akurat taka maja fantazje, tylko dlatego, ze wlasnie nie ma na paczke najtanszego makaronu, nie ma na doladowanie karty i cieplej wody nie bedzie, nie ma na ogrzewanie, nie ma na XYZ... Uwierz, bo tak niestety jest. Lokalne supermarket maja czasami przy wyjsciu pojemnik na dary dla food bank.



    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • katak 11.11.18, 22:51
    Z tego co piszesz wnioskuje, że mama ma stany lękowe, depresję. Jest to zrozumiałe po śmierci męża. Mieszkanie samotnie tylko pogarsza sprawę. Nie wiem, czy jej przyjazd do twojego domu to dobry pomysł ale może pomyśl o wyjeździe w drugą stronę. Tzn ty do mamy. Czy nie mogłabys na jakiś czas przeniesc się do niej? Troche z nią pomieszkasz, pocieszysz, rozerwiesz, trochę pomożesz poukładać wszystko. Gdy zacznie już wychodzic z domu, moze znajdzie towarzystwo, zacznie życ bardziej dla siebie to wtedy wrócisz i będziecie się czesto odwiedzac? Mozesz co kilka tygodni przyjezdzac na weekendy, mama moze odwiedzac was.
    Samotnosc jest najgorsza a to twoja matka, ktora na pewno cie teraz potrzebuje.
  • leyre2 12.11.18, 07:51
    Jesli autorka watku nie pracuje a jej maz bedzie szczesliwy ze ona sie przeniesie do mamy to moze sie udac.
  • katak 12.11.18, 12:59
    Z szefem można chociaż spróbowac porozmawiac. Może da sie wziąc parę dni opieki, jakiś urlop i się chociaż 2 -3 tygodnie uzbiera. Każdy jest człowiekiem - szef też. Mąż chyba nie zacznie się przez 3 tygodnie puszczać...?
  • leyre2 12.11.18, 13:06
    ??? O czym ty piszesz? I co niby dadza 2-3 tygodnie?
  • katak 12.11.18, 17:58
    Wiem, że to bardzo krótko dlatego napisałam kilka tygodni. Wszystko zależy od tego, co z pracą, na ile uda się wziać urlop czy po ludzku - umówic z szefem. Ale nawet te 2-3 tygodnie to już cos. Wystarczy by przejsc się z mamą na terapie, wystarczy zacząc, znaleźć opiekuna albo kogoß z rodziny, kto bedzie np raz na tydzien mamę odwiedzał. To krótko ale dobre i tyle.

    A mąż nie musi być szczęsliwy. Nie może chyba zabronić autorce pojechac do własnej matki!!! Nie rozumiem, jaki jest problem z mężem. Niektóre kobiety nie zostawiają mężów na chwilę bo się boją, żw zaraz zaczną zdradzaç.Nie twierdze ze tak jest w tym przypadku. Odpowiadam na komentarz ze autorka moze pojechac do matki o ile mąż bedzie "szczęsliwy".
  • katak 12.11.18, 18:16
    Generalnie chodzi mi o to, żeby nie lekceważyć oznak depresji. To jest jedna z najpowszechniejszych i najbardziej śmiertelnych chorób na świecie. Mam wrażenie że zbyt często ignorowana przez bliskich. Czasem wystarczy wyciagnąc dłoń.
  • leyre2 12.11.18, 19:14
    Depresja jest powazna choroba, czesto leki sa konieczne ale tez zmiana trybu zycia ale zeby z tego wyjsc to niezbedna jest wola osoby chorej. Tego nie sprawi 2-3 tygodniowa wizyta corki ani zamieszkanie matki u niej.
    Co do meza to nie o zdrady przeciez chodzi (nawet nie wpadlabym na taki pomysl) a o to ze im bardziej wszystko bedzie sie skupiac wokol matki zony tym bardziej wrozy to klopoty. Jednorazowa wizyta w przypadku choroby nie bedzie problemem ale w tym przypadku to nie to a dlugotrwale lub wieloletnie zycie sprawami matki czy wrecz zycie z nia pod jednym dachem.
  • katak 12.11.18, 20:01
    Z ta wolą osoby chorej to jest róźnie. Człowiek w takim dołku nie ma ochoty wstać z łóżka, zjeść, czy żyć więc nie zdziwiłabym sie gdyby nie miał ochoty na żadną terapię. Dlatego należałoby sie przygotować na taką odpowiedz i nie poddawac za szybko.

    Ja bym pojechała nawet na te 2-3 tyg i zapisała mame na terapie, nawet jakims podstępem. Poszlabym z nią kilka razy, żeby sie oswoiła. Leki też po 3 tyg zaczną działać wiec już cos się zacznie poprawiać.

    Niektórzy pisali że mama nie jest jeszcze staruszka, nie jest ubezwłasnowolniona, niech się sama sobą zajmie. Jeżeli mama ma początki depresji to sama się sobą nie zajmie. Potrzebuje pomocy bo inaczej jej stan będzie się pogarszał.

    Co do męża to ja wiem, że to nie są łatwe decyzje ale czasem tak się zdarza. My też możemy kiedys miec depresje, demencje itp. Ja bym rozważyła wyjazd do Polski.
  • kaska_g 12.11.18, 20:10
    Mama nie ma depresji, ani stanów lękowych. Ja z kolei mam oba te problemy i w moim przypadku nic na nie nie pomaga. Mama, mimo w miarę młodego wieku, ma problemu neurologiczne, jest pod opieką lekarzy, ale poprawy nie ma i chyba nie ma co oczekiwać

    Mój powrót do Polski nie wchodzi w grę. O męża się nie martwię, ale po prostu nie stać mnie na wyjazdy do Polski częściej niż raz, góra dwa razy, w roku. Mój pobyt po śmierci Taty niewiele dał - tyle, że pozałatwiałyśmy wszystkie formalności i uprzątnęłyśmy jego rzeczy.
  • katak 12.11.18, 20:31
    Nie wiem, skoro piszesz że mamie nie chce sie gotowac dla jednej osoby i ze nie wychodzi z domu to ja tu widzę przynajmniej obniżenie nastroju.
  • leyre2 12.11.18, 20:44
    kaska_g napisała:

    > Mama nie ma depresji, ani stanów lękowych. Ja z kolei mam oba te problemy i w moim przypadku nic na nie nie pomaga. Mama, mimo w miarę młodego wieku, ma probl
    > emu neurologiczne, jest pod opieką lekarzy, ale poprawy nie ma i chyba nie ma co oczekiwać

    Zaburzenia rôwnowagi jest dosc ogolnym pojeciem, a co konkretnie je powoduje? Z tego co sie orientuje to o ile nie mozna tego wyleczyc to da sie to kontrolowac lekami i okreslonymi dzialaniami. Moze moglabys zrobic research, popytac na forach i podczas najblizszego pobytu pojsc z mama do jakiegos sensownego lekarza?
    Moze te leki, ktore mama teraz bierze nie sa odpowiednie?
  • kaska_g 12.11.18, 22:31
    Widzisz - nie chcę się rozpisywać o zdrowiu Mamy, bo nie chcę żeby ludzie pisali, że koleżanka macochy sąsiadki też tak miała i jej przeszło. W skrócie - lepiej już raczej nie będzie.
  • leyre2 12.11.18, 22:38
    Skoro uwazasz ze lepiej nie bedzie to pewnie nie bedzie.
  • kaska_g 12.11.18, 22:46
    Powtarzam za lekarzami - oni się na tym znają.
  • leyre2 12.11.18, 22:53
    Lekarze sa rozni a powtarzanie ze lepiej nie bedzie nikomu nie pomoze a juz twojej mamie na pewno.
  • niyaa 12.11.18, 19:23
    mimo ze pytanie bylo o formalnosci niz czy sprowadzic mame w takiej sytuacji to tez wydaje mi sie ze dziewczyny maja racje piszac ze to zly pomysl z ww wzgledow...
  • kaska_g 12.11.18, 20:13
    Szczerze mówiąc, przeraża mnie, że nie ma ani jednego wpisu w stylu "ja tak zrobiłam, jest super, pamiętaj o tym i o tamtym". Tylko skoro przyjazd w miarę samodzielnej (w sensie nieleżącej) matki zawsze kończy się źle, to co gdy naprawdę będzie wymagać opieki w codziennej pielęgnacji, karmieniu, przewijaniu, itp?

    Jak sobie inni radzą? Tu nie chodzi o poczucie winy czy obowiązku. Bywało różnie, ale teraz jest między nami ok i po prostu chcę jej ulżyć.
  • katak 12.11.18, 20:24
    kaska_g napisała:

    > Szczerze mówiąc, przeraża mnie, że nie ma ani jednego wpisu w stylu "ja tak zro
    > biłam, jest super, pamiętaj o tym i o tamtym". Tylko skoro przyjazd w miarę sam
    > odzielnej (w sensie nieleżącej) matki zawsze kończy się źle, to co gdy naprawdę
    > będzie wymagać opieki w codziennej pielęgnacji, karmieniu, przewijaniu, itp?
    >


    No, co wtedy???o co pytasz? Poszukasz pomocy ( masz rodzinę, możesz wynajac opiekunke np na kilka godzin tygodniowo ) i dasz radę!
  • niyaa 12.11.18, 20:32
    ok a kto w uk zajmie sie mama gdybys Ty zaniemogla? depresja to straszna choroba i pewnym mozna byc tylko tego ze nic nie jest pewne. co w sytuacji kiedy sciagniesz tu mame i zaniemozesz?? nawet gdyby mama chciala sama to nie zna jezyka , co jak zalatwic -jest skazana na Ciebie... zas w pl sprawa wyglada juz inaczej.
  • leyre2 12.11.18, 20:56
    kaska_g napisała:

    > Szczerze mówiąc, przeraża mnie, że nie ma ani jednego wpisu w stylu "ja tak zrobiłam, jest super, pamiętaj o tym i o tamtym".

    Bo raczej niewiele osob tak zrobilo a ci ktorzy probowali raczej nie odniesli sukcesu.

    Tylko skoro przyjazd w miarę sam odzielnej (w sensie nieleżącej) matki zawsze kończy się źle, to co gdy naprawdę będzie wymagać opieki w codziennej pielęgnacji, karmieniu, przewijaniu, itp?

    Ludzie samodzielni mieszkaja samodzielnie, w przypadku gdy zaniemoga to maja raczej dochodzacych opiekunow, assisted living albo w bardziej ekstremalnych przypadkach sa umieszczani w domach gdzie maja stala opieke. Jak sobie wyobrazasz osobista opieke nad calkowicie niesamodzielna osoba ktora trzeba dzwigac, podnosic, karmic itd.?

    > Jak sobie inni radzą? Tu nie chodzi o poczucie winy czy obowiązku. Bywało różni
    > e, ale teraz jest między nami ok i po prostu chcę jej ulżyć.

    Jest ok ale na odleglosc, mieszkanie w jednym domu i codzienny kontakt to zupelnie co innego. A jak bedzie reagowal twoj maz, to na niego tez przeciez bedzie mialo wplyw.
  • kaska_g 12.11.18, 22:39
    Moja Mama się opiekowała swoją mamą i dawała radę, to ja pewnie też dam. (Zanim ktoś wyskoczy z oskarżeniami, że czemu to ja się nie opiekowałam - babcia zmarła jak miałam półtora roku).

    Mąż uważa, że powinniśmy Mamie pomóc. A co wyjdzie w praniu, to nikt nie wie.
  • leyre2 12.11.18, 22:50
    kaska_g napisała:

    > Moja Mama się opiekowała swoją mamą i dawała radę, to ja pewnie też dam.
    > Mąż uważa, że powinniśmy Mamie pomóc. A co wyjdzie w praniu, to nikt nie wie.

    Hmmm, moze dasz a moze nie dasz, maz moze cie wesprze a moze po jakims czasie przestanie, fakt, tego nikt nie wie.
    Prosilas o rady wiec je dostajesz, glownie na podstawie doswiadczen wlasnych, cudzych i takiej ogolnej wiedzy zyciowej. Zrobisz z tym co uwazasz.
  • aniaheasley 12.11.18, 21:34
    Moja mama po smierci taty nawet slyszec nie chciala o przyjezdzie do nas na dluzej. Raz zostala przez miesiac, i to zaczynalo byc nie do zniesienia. Czula sie jak piate kolo u wozu. Chciala sie do czegos przydac, ale nie potrafila zrozumiec naszego stylu zycia, gotowania, trybu spedzania czasu, tego ze nie mamy potrzeby codziennie zasiadac razem przy stole do kolacji. Nie znala jezyka, w 100% wiec dogadywala sie w naszej piecioosobowej rodzinie tylko ze mna. Mama jest religijna, co niedziele obowiazkowo do kosciola, my nie. Telewizje ogladala tylko polska, no bo nie zna jezyka. Z moim mezem tylko wymiana usmiechow. Z wnukami spedzala fajnie czas, ale one mialy tez swoje zajecia, prace domowe, kolezanki, wiadomo. Ja pracuje. Czasami tez pozno wieczorem, czego mama nie mogla zrozumiec i wydziwiala, dziecko, zameczysz sie. Nie mogla zrozumiec, ze to lubie. Jak juz zasiadalismy razem do stolu to znowu jezyk stawal sie problemem. Mama dzwonila do swoich znajomych w Polsce i pytala sie jaka pogoda. Nigdy nie rozwazalismy przeprowadzki mamy na stale do nas, to po prostu bylaby jedna wielka porazka. Mama nie byla w stanie, ale tez nie starala sie zrozumiec nas i Anglii. Autorce watku radze przemyslec.

    --
    Ania's Poland
  • leyre2 12.11.18, 21:41
    No wlasnie, moi rodzice przyjezdzaja zazwyczaj razem ale zdarzylo sie ze mama przyjechala sama. Na dwa tygodnie, na poczatku drugiego juz bylo ciezkawo, obie czulysmy ze wystarczy i 2 tygodnie to max. Nie wyobrazam sobie nawet wspolnego mieszkania na stale.
  • illegal.alien 14.11.18, 09:11
    Moja mama była u nas 3 tygodnie jak urodził się nasz syn. Bariery językowej nie ma, mieszkała w hotelu (za który sama zapłaciła, wiec mnie to nic nie kosztowało).
    I to było całkiem fajne.
    Ale na dłuższa metę nie wyobrażam sobie przeprowadzania rodziców do nas - nie wiem, co by się musiało wydarzyć, żeby moi rodzice w ogóle myśleli o przeprowadzce.
    I tak, jeżeli będą tego wymagali, pójdą do domu opieki.

    --
    M. - grudzień 2010
    M. - marzec 2014
  • kaska_g 12.11.18, 22:40
    Dziękuję!
  • ann.38 12.11.18, 21:36
    W tej sytuacji idealnego rozwiązania nie ma. Mnie się wydaje ze powinnaś tez trochę od mamy wymagać współpracy. Rozumiem ze nie chce wynająć swojego mieszkania, ale naprawdę sprzedaz juz teraz to bardzo ryzykowne działanie. Powinna zgodzić się wynająć na jakiś czas i zobaczycie jak się Wam układa. Albo jezeli mieszkanie jest duze to wynająć komuś jeden pokój i z pomocą tych pieniędzy pomysleć o opiekunce, o której ktoś tu wspominał.
    Wiesz, kazda sytuacja i kazda osoba jest inna, trudno powiedzieć jak by się Wam razem ułozyło. Moze mama u Was czułaby się pewniej i bepzieczniej, co wpłynęłoby na jakąś jej aktywizaję, ze nie siedzielibyscie sobie ciągle na głowie, uzaleznieni od siebie. Moze w Polskim kościele jezeli jest w Twoim mieście cos by sie dla niej znalazło.
  • kaska_g 12.11.18, 22:46
    Rzecz w tym, że Mama nie chce być "aktywizowana". Rozumiem to, bo ja też nie chcę się udzielać towarzysko. Idę myśleć dalej.
  • leyre2 12.11.18, 23:12
    Ja tez nie mam duzych potrzeb towarzyskich ale jak kazdy czlowiek jakies tam mam i zdaje sobie sprawe ze beda one coraz bardziej potrzebne kiedy wejde w okres starosci. To nie praca zawodowa i obowiazki domowe sprawiaja ze niektorzy nie utrzymuja blizszych relacji z ludzmi z poza najblizszej rodziny, nie maja zainteresowan itp a okreslone cechy charakteru, niechec. Problem w tym ze decyzja o takiej izolacji powoduje samotnosc, bezradnosc i stany lekowe a im silniejsza niechec do 'aktywizacji' i im dluzej utrzymywana tym bardziej przechodzi w stan permamentny. To natomiast odbija sie na najnizszych w tym przypadku twoj stres, chodzenie i myslenie o mamie itd jest efektem jej niecheci do 'aktywizacji'.
  • kaska_g 13.11.18, 01:40
    Ta sytuacja jest spowodowana złym stanem zdrowia fizycznego mojej Mamy, a nie jej brakiem aktywizacji. Choćby miała i całe stado koleżanek, to przecież nie można by było od nich oczekiwać, że będą się nią opiekować. Spotkać się na kawę i ciasto to jedno, być odpowiedzialnym za chorego człowieka i jego bezpieczeństwo to coś zupełnie innego. Każdy dźwiga swój krzyż i nie można im dokładać tym bardziej, że tu nie chodzi o pomoc przez tydzień czy dwa. Co ciekawe - prawie wszyscy mi odradzają wzięcie Mamy do siebie, ale w zamian radzą zrzucić tą odpowiedzialność na innych - koleżanki lub rodzinę (ewentualnie na płatną opiekunkę, co wprawdzie byłoby najlepszym rozwiązaniem, ale nie jest możliwe ze względu na koszty).
  • leyre2 13.11.18, 09:20
    Twoja mama nie jest unieruchomiona, jednak sobie radzi, radzila sobie tez zanim zmarl ojciec. A twoj ojciec zmarl nagle czy chorowal? Jesli chorowal to kto zajmowal sie nim? Twoja mama opiekowala sie tez swoja mama i dawala rade. Jesli jak piszwsz jest tak ciezko chora ze potrzebuje pomocy to dlaczego jej teraz nie ma?
    A co zrobilaby gdyby ciebie nie bylo albo gdyby twoj stan zdrowia nie pozwalal zaopiekowac sie nia? I co w przypadku jesli ty ja wezmiesz do siebie a nie bedziesz w stanie sie nia opiekowac (w zyciu roznie bywa, choroby, wypadki czego nie zycze ale zdarzyc sie moze). Nikt nie zrzuca odpowiedzialnosci na kolezanki, ale ty zdecydowanie probujesz przejac odpowiedzialnosc za matke, ktora jest odpowiedzialna za sobie a ty nie powinnas byc tym obarczona ani w takim zakresie ani tak wczesnie. Relacje z innymi ludzmi to nie zrzucanie odpowiedzialnosci to zwyczajnie dbanie o siebie nawzajem. Gdyby twoja mama miala kolezanki to moglaby z nimi spedzac czas gdy czuje sie lepiej, ale tez mialaby pomoc, chocby zrobienie zakupow czy towarzystwo np do lekarza w czasie gdy czuje sie gorzej. As tyle dla coebie a w rzeczywistosci tylko tyle.
    Obawiam sie tez ze tutejsi lekarze takze zaleca aktywnosc a nie polozenie mamy do lozka.

  • kaska_g 13.11.18, 17:38
    Tata zmarł nagle, a babcia prawie 40 lat temu. Mama poradziłaby sobie sama gdyby nie problemy ze zdrowiem. Mama nie ma pomocy, bo rodzina mieszka daleko, a znajomych albo brak, albo są zajęci swoimi problemami. Gdybym ja się nie urodziła, to teraz miałaby wielkie oszczędności, które pozwoliłyby jej sfinansować opiekę. Gdybym nagle umarła (też mi to przeszło przez myśl), to naprawdę nie wiem co by było.

    Ja nie chcę z Mamy robić osoby obłożnie chorej. Przejęcie obowiązków domowych przeze mnie i moje towarzystwo oznaczałyby, że nie marnowałaby swoich sił na sprzątanie, zakupy czy gotowanie i mogłaby je wtedy przeznaczyć na przyjemności w stylu spacer. Nie musiałaby się martwić czy jej zdrowie pozwoli dotrzeć samej do lekarza, bo ja bym z nią była.

    Rozumiem co mówisz o koleżankach, ale to by działało gdyby już teraz miała te koleżanki od kilku czy kilkunastu lat - teraz ani nie ma ich gdzie znaleźć (bo nie wychodzi z domu jeśli nie musi, bo tak się źle czuje). Rzadko kiedy czuje się na tyle dobrze, żeby myśleć o, nazwijmy to umownie - rozrywkach. Mama źle widzi więc robótki ręczne odpadają. Ma problemy z koncentracją, więc np nauka języka, komputera, gry karciane czy szachy odpadają. Nie jest wierząca, więc Kościół odpada. Nie ma energii, więc wycieczki krajoznawcze, taniec czy zumba też nie są dla niej. Przecież nie powiem jej żeby się zaprzyjaźniła z kobietami w poczekalni do lekarza czy kasjerką ze sklepu i na nich polegała. Poza tym relacje to dbanie o siebie na zmianę, a Mama jest zbyt chora żeby dbać jeszcze o kogoś innego.
  • leyre2 13.11.18, 19:18
    kaska_g napisała:

    >Gdybym ja się nie urodziła , to teraz miałaby wielkie oszczędności, które pozwoliłyby jej sfinansować opie
    > kę.

    Mialaby albo i nie mialaby. W koncu jestes jedynym dzieckiem a mama nie wychowywala cie samodzielnie, twoi rodzice oboje to robili wiec nie bylo to az tak obciazajace finansowo. Zreszta mniejsza o to.

    Gdybym nagle umarła (też mi to przeszło przez myśl), to naprawdę nie wiem c
    > o by było.

    Twoja mama by sobie radzila.

    Odnosnie tego co napisalas w tym watku to widze sprzecznosci bo mama jest tak chora ze wlasciwie niczego nie moze i potrzebuje kompleksowej opieki a za chwile moglaby chodzic na spacery. W kilku postach napisalas ze stan mamy napewno sie nie poprawi ale w jednym jest jednak szansa ze sie poprawi i mama moze moglaby zamieszkac osobno (w Szkocji). Przedstawiasz mame jako osobe obloznie chora ale przeciez mieszka w Polsce sama i wychodzi, robi zakupy, przygotowuje posilki, idzie do lekarza, a to swiadczy o tym ze nie jest tak zle.
    Nie.chcesz zeby mama tracila energie na zakupy, sprzatanie czy gotowanie, przeciez to sa normalne aktywnosci, ona nie musi obslugiwac kilkuosobowej rodziny na czas a jedynie siebie i w swoim tempie. Chcesz ja polozyc do lozka i obslugiwac? Bedziesz miala na to czas i energie, nie pracujesz zawodowo?
    Im wiecej piszesz tym bardziej wydaje sie to niespojne i nieco dziwne. Bez urazy, takie odnosze wrazenie.
    Oprocz tego to nie masz warunkow zeby ja do siebie sprowadzic.
  • kaska_g 14.11.18, 02:33
    To co piszę może się wydawać niespójne, bo ten wątek nie prosił o radę co robić z Mamą tylko jak sprawić żeby jej przeprowadzka była jak najmniejszym problemem. Oczekiwałam konkretnych informacji, a tu co i rusz muszę uzasadniać każde swoje słowo.

    Moja Mama ma problemy neurologiczne. Ma dobre dni, gdy sobie radzi i złe dni gdy nie może wyjść z domu. Ostatnio te złe dni dominują i dlatego myślę o jej przeprowadzce. W dobre dni tutaj mogłaby wychodzić z domu na te nieszczęsne spacery. Wspomniałam o nich tylko dlatego, że byłam bez mała posądzana, że chcę ją bidulkę zamknąć w czterech ścianach. Sens mojej wypowiedzi był taki: jak będzie miała chęci i siły, to ma co robić poza domem i brak języka nie będzie problemem.

    W Polsce jej stan zdrowia się nie poprawi. Leczy się od lat i jest coraz gorzej. Tutaj jest szansa, że jak jej uzupełnię niedobory pokarmowe, to będzie się lepiej czuła, bo moim zdaniem część jej objawów jest spowodowana awitaminozą. Poza tym, moja obecność na wizytach lekarskich (czy tu, czy tam) dodaje jej otuchy i odwagi. A jak jej zabraknie, to ja mam wystarczająco dużo determinacji, żeby zapewnić jej należytą opiekę i nie dać się zbyć.

    Dodatkowo, obowiązki domowe wymagają jednak dużo energii. To nic dla mnie czy dla Ciebie, ale dla niej to jest herkulesowy wysiłek. Może i nie ma kilkuosobowej rodziny, ale podłóg jest tyle samo do umycia i tyle samo pościeli trzeba zmienić, wyprać i powiesić bez względu na to czy śpi sama, czy nie. Skoro tutaj nie będzie musiała nic robić, to będzie miała więcej energii na przyjemności w stylu spacery w dni kiedy się lepiej czuje. Podołamy temu z mężem.

    Co do warunków to bez przesady. Wychowałam się w mniejszym mieszkaniu, mieszkałam tam też jako dorosła osoba i daliśmy radę. Poza tym, jak przyjedzie to wynajmiemy większe mieszkanie.
  • alannda 13.11.18, 09:29
    A pewna jestes ze te koszty mieszkania mamy z wami na stale beda rzeczywiscie nizsze niz wynajecie opiekunki na miejscu? Nie mowie tylko o kosztach materialnych. Ja tak samo jak poprzedniczki uwielbiam jak moja mam przyjezdza w odwiedziny, ale po 2 tygodniach obie mamy siebie dosyc i ona z radoscia wraca do siebie a ja z ulga wracam do normalnego tryby zycia. Nie twierdze ze to sie nie moze udac, ale raczej tylko pod warunkiem ze twoja mama ma dokladnie taki sam styl zycia jak ty (ten sam styl zywienia/pory pojscia spac/rozrywki itp.), a nie ze wy bedziecie sie musieli do niej dostosowac a ona do was bo sie tylko wszyscy umeczycie i poklocicie. Masz warunki mieszkaniowe zeby dac mamie jakas przestrzen tylko dla niej?
  • leyre2 13.11.18, 10:09
    Pytanie tez z jakiego kregu kulturowego pochodzi maz, bo to moze byc bardzo istotne gdy faktycznie dojdzie do wspolnego mieszkania. Dla kogos kto wychowal sie w podobnym czyli normalne jest ze dorosle dzieci mieszkaja ze swoimi starymi rodzicami i sprawuja and nimi opieke zajmujac sie wszystkim lacznie z higiena osibista to szanse ze sie uda wzrosna natomiast jesli jest inaczej to moze byc to powod powaznych problemow.
  • kaska_g 13.11.18, 18:05
    Mąż jest Szkotem z rodziny która sobie pomaga. Pamięta czasy gdzie babcia, różne ciotki i kuzyni u nich pomieszkiwali, więc wie jak to w praktyce wygląda i nie ma złudzeń, że to sielanka. Powoli jednak dochodzimy do sytuacji, że musimy wybierać między nami, a domem opieki (bo na opiekunki nie ma pieniędzy, a na innych Mama nie może liczyć - powinnam była to napisać w pierwszym wątku). Z dwojga złego, przeprowadzka tutaj wydaje się lepsza, choć wiem, że to nie jest idealne rozwiązanie i będzie wymagać wielu kompromisów od nas wszystkich.
  • kaska_g 13.11.18, 17:44
    Finansowo jest tak, że mama się ledwie w Polsce utrzymuje, a my tu. Na opiekunkę nie ma po prostu pieniędzy. Gdyby się przeprowadziła, to najpierw by dostała naszą sypialnię, a my przenieślibyśmy się do salonu. Jej emerytura pokryłaby jej koszty utrzymania tutaj. Gdyby dostała Pension Credit, to byłoby jeszcze lepiej i w zależności od tego jakby sobie radziła fizycznie, może nawet dałaby radę wynająć własne mieszkanie. Jeśli źle, to razem przenieślibyśmy się do większego mieszkania.
  • alannda 13.11.18, 20:12
    kaska_g napisała:

    Gdyby się przeprowadziła, to najpierw by dostała
    > naszą sypialnię, a my przenieślibyśmy się do salonu.

    Dobrze rozumiem ze macie mieszkanie z jedna sypialnia i jedna lazienka? Kompletnie sobie tego wspolnego mieszkania nie jestem w stanie wyobrazic. Ja bym sie jednak rozgladala za pomoca mamie na miejscu. Nie ma jakichs fundacji w Polsce ktore taka pomoc oferuja. A jakie duze mieszkanie ma mama w Polsce. Moze moglaby komus wynajac pokoj w zamian za opieke i pomoc w codziennych sprawach?
  • kaska_g 14.11.18, 02:06
    Wynajęcie pokoju już było omawiane i nie wchodzi w grę. Mieszkanie i ona, i ja mamy M3 - dwa pokoje, kuchnia i łazienka. U nas w bloku było kilka przypadków, że na mniejszym metrażu niż mój mieszkali przez jakiś czas rodzice plus dorosła córka z mężem (syn z żoną) i dziećmi. Tak samo mieszkali moi rodzice zaraz po ślubie. Jak trzeba, to się da. Jak już tu by była, to byśmy się rozejrzeli za większym mieszkaniem i to takim żeby jej sypialnia miała własną łazienkę.

    Zerknę na fundacje - dobry pomysł. Dziękuję.
  • aniaheasley 13.11.18, 09:51
    Kaska, ja Ci tez odradzam sciagniecie mamy na stale, a przynajmniej od razu sztywny plan ze na stale. W Polsce mama ma, blizej przez Ciebie niesprecyzowane problemy ze zdrowiem fizycznym. Tutaj naprawde moze do tego dojsc jeszcze poczucie wyobcowania, osamotnienia, wyrwania z korzeniami ze wszystkiego co jest jej bliskie, oswojone, znane i przez to dajace poczucie bezpieczenstwa, czy mama uswiadamia sobie to czy nie. Dopiero tutaj moze sobie zdac sprawe, ze jednak emigracja na stare lata to niekoniecznie dobry pomysl. Cos w tym jest ze nie przesadza sie starych drzew. 64 to nie zgarbiona starosc, ale tez nie okres gdzie latwo przychodzi przystosowanie sie do zupelnie innych realiow niz te ktore zna. Moze sie okazac, ze nagle bedzie tesknic do wszystkiego, do budki z warzywami, do widoku z okna, do najbardziej banalnych objawow swojej codziennosci. Samopoczucie ma znaczenie dla zdrowia fizycznego, moze jej sie pogorszyc. Wedlug mnie ten Twoj plan jest troche z gatunku kamikaze. Moze zacznij od tego ze mama tutaj przyjedzie na miesiac, i zobaczycie wszyscy jak to w praniu bedzie wychodzic. Nic sie nie stanie jak mieszkanie na miesiac bedzie stalo w Polsce puste. Moze ktos moglby wejsc zobaczyc pare razy czy wszystko ok. Nie pomijaj tez tego jak to w praktyce bedzie odbieral Twoj maz. Roznie bywa. Moze z zalozenia mu sie ten plan podoba, a moze jednak na co dzien nie bedzie to tak rozowo jak on to sobie wyobraza. Tesciowa z ktora nie potrafi slowa zamienic z jednej strony moze byc idealna ale z drugiej strony moze byc dla niego ta sytuacja drazniaca. Poobserwuj go w czasie miesiaca probnego.
    Slowko na temat finansow, bo strasznie tutaj sie niektore osoby tym tematem rozpalily. Wiadomo, ze dodatkowa osoba w domu to dodatkowe koszty. Zakupy robi sie wieksze, zwlaszcza jak bedziesz chciala mame zachecic do zdrowszego sposobu odzywiania to to nie jest tak zupelnie nic w budzecie. Ciepla woda, ogrzewanie dodatkowego pokoju, itp. To kosztuje. Jezeli macie komfortowa sytuacje finansowa to te powiedzmy £100 miesiecznie nie ma znaczenia, ale sa tysiace rodzin ktore zyja 'na styk' i wtedy moze byc roznie, lacznie z konfliktami miedzy Toba a mezem.

    --
    Ania's Poland
  • nannyjo32 13.11.18, 17:26
    To ja dopisze bo mam doswiadczenie chociaz to nie moja mama a kolezanki. MA 59 lat sciagneli ja 2 lata temu zeby im pomogla przy dzieciach. Wszystko bylo pieknie ale zaczely sie problemy wlasnie w domu miedzy mezem, a zona, a mama . Klotnie itp w dodatku przez to ze matka corke wyreczala ona siadla na laurach. Ja pisze o kobiecie zdrowej, w koncu sie wyprowadzila, pracuje 30h na tydzien, kupila samochod i wynajmuje pokoj. Tylko ze 2 corki i dodatkow ja mamy ja teraz na glowie. Ciagle telefony zeby jej cos zalatwic itp. Dla mnie jest na nie, nie sciagnelabym.
  • kaska_g 13.11.18, 17:56
    Dziękuję. Moim zdaniem warto by było stworzyć coś w stylu "zasad współmieszkania" - co kto robi i kiedy.

    Co byś zrobiła gdyby to Twoja Mama zaniemogła?
  • nannyjo32 13.11.18, 18:00
    Co byś zrobiła gdyby to Twoja Mama zaniemogła?
    Najprawdopodobniej wysylala pieniadze zeby ktos kolo niej robil. MAm 2 braci wiec tez bedzie nie ciekawie, ale juz podjelam decyzje ze sie bedzie zrzucac na kogos. Ja jej tutaj nie sciagne choc bardzo lubi tutaj.
  • kaska_g 13.11.18, 18:07
    No właśnie - to jest, według mnie, rozwiązanie najlepsze dla wszystkich. Problem w tym, że jestem jedynaczką i żyję w biedzie więc moje wybory ograniczają się do domu opieki lub mojego domu.
  • kaska_g 13.11.18, 17:53
    Tylko boję się, że Mama przyjedzie na próbę i wszyscy (łącznie ze mną) będą zachwyceni, bo to nowość i do tego tymczasowa. Jednak gdy przeprowadzi się na stałe to nagle się okaże, że się nawzajem do szału doprowadzamy.

    Dzięki za ciepłe słowo co do zwiększonych kosztów utrzymania. Poza tym, to nie tylko jedzenie (a będziemy musieli wydać o jedną trzecią więcej jakby na to nie patrzeć). Przecież wcześniej czy później będzie musiała sobie kupić nowe majtki czy kurtkę i właśnie nie chcę sytuacji, że się licytujemy czyje buty są bardziej dziurawe i kto bardziej zasługuje na nowe. Tak czy siak, nawet gdyby było mnie stać na jej utrzymanie, to Mama w życiu by na to nie poszła. Nie po to całe życie pracowała na swoją emeryturę, żeby teraz na mojej łasce być.
  • ann.38 13.11.18, 17:27
    kaska_g napisała:
    Co ciekawe - prawie ws
    > zyscy mi odradzają wzięcie Mamy do siebie, ale w zamian radzą zrzucić tą odpowi
    > edzialność na innych - koleżanki lub rodzinę

    Nie, to nie tak. Poniewaz mieszkasz daleko to Twoja pomoc mozliwa jest tylko jezeli mama pozbędzie się swojego mieszkania i zamieszka na stałe z Wami. Natomiast opcja z pomocą kolezanek jest inna, bo mama mieszkałaby u siebie. Osoby na forum nie mają dostatecznej wiedzy, czy takie rozwiązanie jest mozliwe, więc podsuwają pomysły. Z tego, co piszesz wynika, ze mama nie mieszka w swoim rodzinym mieście, nie ma wokół siebie jakichś zyczliwych osób, więc faktycznie byłoby trudno. Ale niektórzy tak funkcjonują, nawzajem sie wspierając.
  • kaska_g 13.11.18, 17:59
    Rozumiem - dzięki za wyjaśnienie. Mama po ślubie się wyprowadziła z rodzinnego miasta - poszli gdzie praca była tak jak i wielu innych w naszym mieście. Teraz, na starość, wszyscy wracają na stare kąty (albo w góry się wyprowadzają, albo sami są chorzy), więc na koleżanki nie może liczyć. Znalezienie nowych w takich warunkach jest prawie niemożliwe.
  • cherrie 13.11.18, 20:34
    Kaska, nie piszesz nigdzie czy Twoja mama w ogole chce tutaj przyjechac. Druga sprawa to stan zdrowia Twojej mamy. Co z opieka zdrowotna? Wizyta u GP to jedno, a opieka neurologa to zupelnie inna bajka. Do tego leki, czy dostanie takie same jak w PL? Nie wiem, jak w Szkocji..,czy leki macie za darmo?
    Czy Ty pracujesz? Masz dzieci? Ja napisze tak, moja mama “na chodzie” spedza pol roku u mnie, pol roku u siebie. Nie zrozum mnie zle, ale ja jej nie zapraszalam tutaj nawet. Mama sama stwierdzila, ze tu przyjezdza;-). Mnie to nie zabardzo pasuje: jako dziecko nie moglam sie doczekac wyprowadzki “od mamy”, nasze stosunki nigdy nie byly rewelacyjne, obecnosc mamy mnie poprostu denerwuje....Mama nie zna jezyka, nigdzie sama nie wyjdzie, niczym sie nie interesuje, pl tv nie mamy. Z synem mama tez sie nie bawi. Jedynie obiad ugotuje i tyle.Nie wiem co ja tutaj czyma, ale ja na bank nie wyobrazam sobie mieszkania razem tutaj czy w pl bez znaczenia.
    Czuje sie bardzo wyrodna corka, ale absolutnie nie chce mieszkac z mama.
    Poza tym, raz mama byla chora i musiala do szpitala. Koszmar bo nie moglam jej zostawic samej, a tu dom praca i 3 x dziennie szpital. Ja na Twoim miejscu wolalabym isc do jakies dodatkowej pracy, zeby dorobic na ta pomoc dla mamy w pl. poza tym, mysle, ze jednak w PL da sie cos zorganizowac? Czy mama mieszka w kawalerce czy ma jakis dodatkowy pokoj? Mozna wynajac pokoj w zamian za opieke? W PL jest teraz bardzo duzo Ukraincow....Poza tym, nawet jakies rodzime emerytki zawsze moga sobie dorobic. Przeciez dopoki twoja mama jest w miare na chodzie, to nie mowimy o jakis koszmarnych pieniadzach. Jest jeszcze w PL opieka spoleczna, ktora doglada takie osoby. Moze wejdz na pl emame i popytaj jak i co zorganizowac w pl.

    --
    Simplicity is the ultimate sophistication. Leonardo da Vinci
  • kaska_g 13.11.18, 21:42
    Mama chce być zdrowa i samodzielna. Nie lubi zmian, a tutaj każda zmiana (opiekunka, wynajem pokoju, dom opieki czy wyjazd do mnie) jest zmianą na gorsze, więc póki co próbuje udawać, że jest dobrze, choć tak nie jest. Wkrótce jednak nie będzie mogła już dłużej udawać i wtedy chcę być przygotowana na konkretną rozmowę - dlatego pytam o doświadczenia innych, żeby mieć pełny obraz jej życia ze mną. Póki co nie chce słyszeć o wyjeździe, bo "przecież sobie radzi".

    Dodatkowa praca nie wchodzi w grę. Odnajęcie pokoju też niesie ze sobą swoje problemy (utrata prywatności i wygody, co jeśli trafi się zły lokator, itd). Mama nie potrafiłaby sobie z tym poradzić, a ja na odległość też nie. Jedyne co pozostaje, to mieszkanie u mnie lub w domu opieki.

    Ja też nie najlepsze miałam z Mamą kontakty jak dorastałam, ale teraz jest ok. Rozmawiamy ze sobą otwarcie i bez ogródek, więc poradziłybyśmy sobie, a przynajmniej taką mam nadzieję. Tu jest dość prężnie działające środowisko polonijne, piękne krajobrazy i galeria - gdyby się dobrze czuła, to na pewno by wychodziła z domu choćby tylko po to, żeby dać mi odpocząć.

    Leki są w Szkocji za darmo i mama używa leki, które są dostępne tutaj, więc to nie będzie problem. Nie rozumiem, czemu wizyta u neurologa miałaby być skomplikowana? Byłam tutaj u różnych specjalistów i nigdy nie miałam problemów z porozumiewaniem się.
  • leyre2 13.11.18, 21:49
    Tu jest dość prężnie działające środowisko polonijne, piękne krajobrazy i galeria - gdyby się dobrze czuła, to na pewno by wychodziła z domu choćby tylko po to, żeby dać mi odpocząć.

    Sama by wychodzila podziwiac krajobraz i zwiedzac galerie. A w Polsce nie moze?
    W Polsce nie nawiazala blizszych znajomosci przez lata a tu nagle odnalazlaby sie w srodowisku polonijnym? Hmmm...
  • kaska_g 13.11.18, 23:08
    Tak - gdyby się dobrze czuła, a ja sądzę że porządne posiłki pomogłyby jej się lepiej poczuć. Dopóki się dobrze czuła, to wychodziła z domu dla przyjemności - tylko bliskich kontaktów z ludźmi nie nawiązywała.
  • jo.wu 14.11.18, 23:04
    Wydaje sie, ze zdrowe posilki to recepta na zdrowie mamy;) tyle razy to napisalas, ze chyba stalo sie to juz prawda;) jezeli to sposob na czesciowe rozwiazanie problemu slabego zdrowia to catering z dowozem wydaje sie super opcja;) bez koniecznosci przeprowadzki.
  • alannda 13.11.18, 22:40
    Piszesz ze wynajecie pokoju przez mame to nie, bo utrata prywatnosci ale chcesz mame sprowadzic do jednopokojowego mieszkania? To nie bedzie utrata prywatnosci?
  • kaska_g 13.11.18, 23:06
    Mieszkanie jest dwupokojowe i, jak już mówiłam, przeniesiemy się do większego jeśli Mama nie będzie mogła lub chciała wynajmować mieszkania dla siebie. Ja bym wolała dzielić mieszkanie z zięciem niż z zupełnie obcym człowiekiem a ogłoszenia, z którym nic mnie nie łączy.
  • ann.38 13.11.18, 23:17
    kaska_g napisała:

    . Ja bym
    > wolała dzielić mieszkanie z zięciem niż z zupełnie obcym człowiekiem a ogłosze
    > nia, z którym nic mnie nie łączy.

    Na pewno wynajęcie komuś pokoju we własnym mieszkaniu jest trudną decyzją, ale czasami wygodniej jest z obcym, bo łatwiej wtedy stawiać pewne granicę, egzekwować coś tam itp.. O ile trafi się na porządną, uczciwą osobę. No i jest to sytuacja odwracalne- mozna zrezygnować z wynajmowania jezeli nie będzie odpowiadało.
  • kaska_g 13.11.18, 23:28
    Mama ledwie żyje - jakoś nie widzę, żeby się mogła postawić obcemu, zdrowemu człowiekowi, który mieszka w jej domu i od którego zależy czy będzie mogła zapłacić opiekunce i w miarę normalnie żyć. Ostatnio u lekarza miała problemy, bo on sprawiał wrażenie, że się spieszy, a ona nie potrafiła być asertywna w stosunku do niego więc wyszła z niczym. Jak była zdrowa, to potrafiła się upomnieć o swoje, ale teraz tak nie jest. Są jeszcze inne powody, dla których nie biorę wynajęcia pokoju pod uwagę. Chcę rozmawiać o doświadczeniach ludzi, którzy sprowadzili swoich emerytowanych rodziców do Wielkiej Brytanii.
  • niyaa 14.11.18, 01:10
    chcesz rozmawiac o doswiadczeniach ludzi alez tu calkiem sporo ludzi sie wypowiedzialo o swoich badz znajomych ... tyle ze nikt Ci nie powiedzial tego co bys chciala uslyszec zas kazdy pisze zr to szalenstwo i motywuje dlaczego.
    moja w pelni sprawna matka niezbyt otwarta na nowe znajomosci w pl , tutaj dostrzega problem braku jezyka i po 2-3 tyg wraca do domu w podskokach. tesciowa bardzo aktywna i towarzyska , chetnie wychodzi nawet na 3 spacery dziennie , polatac po sklepach itd ale przeniesc sie -wyklucza z powodu pogody i braku jezyka. tesc w kryzysie myslal zeby sie przeniesc nie mniej jednak sie rozmyslil po zlozeniu kilku aplikacji w sprawie pracy... ogolnie starych drzew sie nie przesadza, zas nie wierze ze opieka dochodzaca w polskim pscimiu dolnym bedzie drozsza niz utrzymanie mamy tutaj, skoro chcesz ja jeszcze zdrowo i porzadnir karmic a z drugiej strony piszesz ze zyjecie boednie. gdzies napisalas ze wolalabys mieszkac z zieciem niz obcemu wynajac tyle ze ziec jest bardzo obcy bo nigdy nawet nie mieli okazji tak naprawde porozmawiac... chyba tez nieco swoje obowiazki wznosisz za bardzo do podnioslej rangi bo przeciez nikt nie mowi ze masz zerwac kontakty a jedynie ze sciagniecie mamy tutaj jest najgorszym pomyslem.
  • kaska_g 14.11.18, 01:54
    No, ale właśnie do tej pory nikt nie mówi o doświadczeniach z pierwszej ręki dotyczących sytuacji takiej jak moja (chora mama, jedynaczka, brak pieniędzy, brak rodziny). Wiele tu jest oskarżeń i pomówień na mój temat jednak mało praktycznych rad. Te sytuacje, które opisujesz przemilczają fakt, że Twoja rodzina ma wybór, bo jest wystarczająco zdrowa, żeby zadbać o swoje potrzeby. Oni nie siedzą głodni w domu, bo chleb się skończył, a nie mogą wyjść, bo np. za bardzo im się kręci w głowie, jedni sąsiedzi w pracy, drudzy alkoholicy, a trzeci sami leżą złożeni chorobą i dojeżdża do nich córka z sąsiedniego miasta. Owszem ją można poprosić o pomoc od czasu do czasu, ale nie na stałe i nie na tyle ile Mama potrzebuje. Jak Mama nie będzie mogła w ogóle wychodzić ze swojego domu ze względu na stan zdrowia, to na nic jej znajomość języka skoro fizycznie nie będzie obok niej osoby, którą mogłaby o tą przysłowiową szklankę wody poprosić.

    Zdrowe jedzenie (rośliny strączkowe, produkty zbożowe, warzywa i owoce w sezonie) jest jednym z najtańszych sposobów odżywiania. Tu nie chodzi o detoksy i superfoods, ale o zapewnienie jej wystarczającej ilości kalorii i mikroelementów.

    Emerytura Mamy (czy jest tutaj, czy u siebie) jest przeznaczana na jej utrzymanie - na opiekunkę po prostu nie ma skąd wziąć pieniędzy. Mama mieszka w dużym mieście, ale nawet gdyby opieka kosztowała dwa zeta na godzinę, to po prostu nie wystarczy nam żeby zapewnić jej opiekę w wystarczającym zakresie.

    Zięć niby obcy, ale jednak swój - to nie jest to samo co kalejdoskop przypadkowych osób, które wynajmują pokój na sześć miesięcy, marnują energię i wodę, a później zostawiają za sobą syf, szkody i długi. Niestety, takie były doświadczenia jej znajomej w Polsce i mojego znajomego tu.
  • niyaa 14.11.18, 10:09
    ja jestem jedynaczka , zas moja mama aktualnie ma 65lat i zadnej rodziny na ktora moglaby liczyc a sasiedzi tez po malu wymieraja ... tyle ze dopoki mama jest sprawna postawilam sprawe jasno i klarownie ze musi przemyslec i zadbac za wszasu jakby zaniemogla bo ja absolutnie opieki nad nia sie nie podejme. mam swoja rodzine , zobowiazania i podjelam decyzje o zyciu na emigracji... rozumiem jak mozesz sie czuc ale mimo wszystko jest to szalenstwo chyba ze wierzysz w cuda. czy jesli Ty zaniemozesz ,bo pisalas ze masz depresje i stany lekowe bez poprawy, maz zajmie sie Toba i tesciowo z ktora nawet slowa nie zamieni?
    udzwignie to? malzenstwo przetrwa? jest to bardzo duze wyzwanie i co innego pomoc a co innego wziazc zobowiazanie na dluuugi czas ....
  • niyaa 14.11.18, 10:13
    dodam jeszcze z pl nie jest wcale tak strasznie i sa MOPsy czyli osrodki opieki spolecznej ktore poinformowane o takiej syt przydzielaja opiekunke srodowiskowa ktora wpada zrobic zakupy, ogarnac , ugotowac w zaleznosci jak wyglada syt danej osoby. wiem bo i mama i sasiadki kiedys sobie tak dorabialy. moze nie byla to opieka 24/7 lub codziennie ale nikt glodny nie byl
  • leyre2 14.11.18, 10:55
    niyaa napisał(a):

    > dodam jeszcze z pl nie jest wcale tak strasznie i sa MOPsy czyli osrodki opieki
    > spolecznej ktore poinformowane o takiej syt przydzielaja opiekunke srodowiskow
    > a ktora wpada zrobic zakupy, ogarnac , ugotowac w zaleznosci jak wyglada syt da
    > nej osoby.

    Z tym ze jest to platne ale nie sadze ze przekroczy to mozliwosci finansowe mamy czy autorki watku. W koncu to tylko dorazna pomoc.
  • niyaa 14.11.18, 11:30
    panie do ktorych chodzila mama i sasiadki nie placily, nie wiem jak to teraz wyglada ale nawet jesli to napewno jest to jakas minimalna stawka bo w koncu od czego jest MOPS? tylko trzeba sie tam najpierw zglosic i zapytac... zanim sprzeda sie mieszkanie i sciagnie mame do slonecznej szkocji...nie wierze ze znalezienie pani ktora zajrzy dwa razy w tyg, zrobi zakupy , ugotuje cos i ogarnie mieszkanie jest drozsze niz utrzymanie mamy w szkocji. tak samo argument ze tu sie odzywi bo w domu je makaron z cynamonem -tyle ze nawyki zywieniowe bardzo trudno zmienic jesli ktos poprostu ten makaron z cynamonem lubi i je od 60lat... moja mama np bazuje na kielbasie i jak przyjezdza to objada sie moimi salatkami bo ja mam zawsze jaka zrobiona a jej sie w domu nie chce robic ... ale czy jadlaby te salatki dlugoterminowo ? no watpie bo i tak karze zakupic mi kielbase
  • niyaa 14.11.18, 11:37
    mysle ze tu jednak chodzi o zastrzyk gotowki ze sprzedazy mieszkania bo w przeciwnym razie skoro mama ma emeryture to coz to za problem zaplacic z 300zl (?strzelam?) czynszu i zostawic to mieszkanie w spokoju. sciagnac mame zobaczyc jak to dziala i czy dziala ... i po powiedzmy roku zdecydowac czy mama chce wogole zostac... gdyby intencje byly szczere mysle ze wiekszosc rozsadnych ludzi poszlaby ta droga ...
  • leyre2 14.11.18, 13:03
    Tez tak mysle
  • frytulek 16.11.18, 14:16
    No ja moglabym Ci opowiedziec, ale moja sytuacja mieszkaniowo-materialna jest zupelnie inna, wiec co Ci to da?

    --
    "dopiero jak wzielam kota to sie okazalo co to za towarzyska bestia jest; wytrzymac z nim nie moglam, tak mendzil" (thelma.333)
  • kaska_g 17.11.18, 04:40
    Liczyłam na rady w stylu "pamiętaj o formularzu X, bo jest ważny z jakiegoś tam powodu". Albo rady wynikające z doświadczenia - co się opłaca przewozić, jak najlepiej przelać pieniądze z jej polskiego konta na jej nowe (jeszcze oczywiście nieistniejące) konto szkockie, itd. Ogólnie - gdybyś znowu miała to zrobić, co byś zrobiła tak samo, a co inaczej.
  • plain-vanilla 17.11.18, 18:23
    Myślę, że dostałaś najlepsze rady, pomijając te, w które zawierały ataki czy pomówienia. Podsumowując, nie masz warunków mieszkaniowych ani finansowych, żeby sprowadzic mamę do siebie. Możliwe, że masz poczucie winy, bo mama została sama w Polsce, a ty jesteś jedynym dzieckiem. Dla twojej mamy najlepszym wyjściem będzie pozostanie tam, gdzie jest. Ty możesz w tle zająć się poszukaniem uniwersytetu 3. wieku dla mamy, zajęć dla emerytów, wspierać ja i rozmawiać często. Namawiac na wizyty u specjalistów i zachęcać do spisania wszystkich pytań do lekarza i oczekiwań wcześniej. Namówic mamę do odnowienia kontaktów z rodziną, jeśli ma rodzeństwo albo bratanków czy siostrzeńców, to teraz jest dobry czas na pogodzenie się i wybaczenie sobie, jeśli są pokłóceni. Biorąc pod uwagę, że ojciec zmarł nagle, to jak najbardziej mama może mieć depresję, nawet sytuacyjna. Musi sobie dać czas i odnaleźć się znowu. Samotne życie jest bardzo trudne i mama musi się wysilić, żeby zacząć nawiązywać relacje z ludźmi, skoro mąż był jej całym światem. Dziewczyny pisały, że jest mops i są fundację. Możesz podzwonic i zapytać, jakie są możliwości pomocy mamie. W międzyczasie twoja sytuacja może ulec zmianie na lepsze i będziesz miała lepsze warunki do sprowadzenia mamy lub opłacenia jej opieki na miejscu, w kraju którego język zna, wśród ludzi, których rozumie.
    Wygląda jednak na to, że ty już podjęłaś decyzję. To o co pytasz można znaleźć w każdym poradniku w sieci.
  • kaska_g 17.11.18, 23:18
    "To o co pytasz można znaleźć w każdym poradniku w sieci."

    Ja pytam konkretnie o emigrację emerytów, a nie emigrację młodych. Inaczej jest zostawić za sobą 40 lat dorosłego życia, a inaczej gdy to był tylko pokój u rodziców czy mieszkanie wynajmowane przez parę lat. O emerytach niewiele znalazłam w sieci. Może ktoś powie na przykład, że jej mama nie zabrała swojego ulubionego kubka (bo po co skoro na miejscu można kupić za 50 pensów) i teraz żałuje czy coś w tym stylu. Albo zapomnieli (lub nie widzieli) o jakimś papierku, który okazał się ważny.
  • cherrie 18.11.18, 00:45
    Moja mama ciagle powtarza, ze brakuje jej jezyka. Zaluje, ze go nie zna. Nie lubi tutejszego jedzenia, zaluje ze nie przywiozla wiecej z pl. zaluje, ze nie zabrala wiecej papierosow, bo tu sa drogie. Zawszs bierze swoje leki z pl, plus jej antybiotyk, bo te co tutaj dostaje sa za slabe i nie dzialaja. Boi sie bardzo, ze bedzie musiala nagle isc tutaj do dentysty! Bardzo jej ciezko, ze nie ma sie do kogo odezwac na ulicy. Zawsze zabiera z pl kosmetyki ( kremy) bo tutejsze jej nie sluza. Nie lubi wychodzic na dwor, bo tu czesto wiatr wieje. Kosci pobolewaja, bo tu wilgotnosc wieksza. Caly czas powtarza, ze nie sprzeda swojego domu w pl, bo chce miec swoj wlasny kat i nawet nie chce go wynajac. Czesto sie wkurza, jak probuje przekonac ja do dostosowania sie do panunacych u nas zasad.

    --
    Simplicity is the ultimate sophistication. Leonardo da Vinci
  • kaska_g 18.11.18, 07:17
    Dzięki! Właśnie o to mi chodzi. Co rozumiesz pod pojęciem "tutejsze zasady"? Może naiwna jestem, ale ja widzę tylko pozytywy. Szlag mnie ma trafić np jak się czepiają w sklepach w Polsce o mój plecak (podczas gdy Mama może wchodzić z wielką torebką), a że szafek w supermarkecie jest mało to trzeba czekać - jakby mi łaskę robili, że wydam u nich pieniądze. Do lekarza tutaj wołają po nazwisku i nie trzeba się wykłócać, kto był pierwszy. Obsługa klienta też jest na dużo wyższym poziomie.
  • cherrie 18.11.18, 10:06
    Mi chodzilo o domowe reguly/porzadek itp.
    U mnie np kuchnia jest “moja”. Wszystko ma swoje miejsce i denerwuja mnie pierdoly typu ze mama postawi plyn do naczyn 20cm dalej od jego miejsca:-)) Itp, pierdoly, jak sie z kims mieszka, kto kiedys mial swoje zasady, do ktorych ja musialam sie dostosowac, ale w druga strone to nie dziala!
    Poza tym, na zewnatrz domu typu gp, sklepy nie ma problemu ( choc byl kiedy mama trafila tu do szpitala), glownie organizacyjny:-)

    --
    Simplicity is the ultimate sophistication. Leonardo da Vinci
  • kaska_g 18.11.18, 22:22
    Ja rozumiem te "pierdoły" - niby nie chodzi o nic wielkiego, a jednak jak pięćsetny raz to samo poprawiasz, to się nóż w kieszeni otwiera. W sumie, ja przyjęłam zasady Mamy jako własne - ona bardzo dobrze prowadziła dom, więc akurat to nie będzie problemem. :-)
  • zurekgirl 18.11.18, 11:41
    A czy twoja mama wyraza chec nauki jezyka? Jesli nie, zrobisz z szescdziesiaciolatki zalezne dziecko. Twoja mama u tego wolajacego po nazwisku lekarza nic sama nie zalatwi, w obsludze klienta na duzo wyzszym poziomie nic nie zalatwi, w sklepie o nic nie zapyta, jak bedzie pomylka w cenie, nie zalatwi. Uwiazaniem mamy do siebie, nie poprawisz jej bytu ani humoru. Gdyby mama chciala zywic sie lepiej, to by to robila. Jesli tobie tak bardzo na zywieniu zalezy, wykup jej karnet do restauracji albo catering. Jest ogromne ryzyko, ze po miesiacu wspolnego mieszkania, po calym zamieszaniu ze sprzedaza mieszkania i niemoznoscia powrotu, bedziecie mialy siebie dosc, twoj maz bedzie mial dosc, ze ogrom czasu poswiecasz na ogarniecie lub zabawianie mamy. Teraz masz nieszczesliwa mame (pytanie, czy rzeczywiscie jest nieszczesliwa, czy tak ci sie wydaje i chcesz ja ratowac), a cos czuje, ze niebawem beda trzy nieszczesliwe osoby.
  • aniaheasley 18.11.18, 12:42
    Moja mama podejmowala kilka prob jezyka i nie dawala rady. No po prostu jej ten angielski do glowy nie wchodzil, a roznych kursow probowala. Zaczynala w wieku o 10 lat mlodszym od mamy autorki watku. Wmowila sobie ze jest za stara na nauke jezyka, no i jak sobie wmowila tak sie stalo. Nie bylo mowy zeby gdziekolwiek poza polskim sklepem i polskim klubem samodzielnie zalatwila cokolwiek. Czarno to wszystko widze. Kiedy odpowiadalam Ci po raz pierwszy zakladalam, ze masz dla mamy osobny pokoj, tzn. nie kosztem mieszkania z mezem w salonie, wedlug mnie to szalenstwo, tylko ze macie co najmniej 2 bedrooms. Juz pal licho osobna lazienke, bez tego da sie zyc w trzy osoby. Nie macie tez srodkow finansowych z tego co piszesz na utrzymanie mamy. Polska emerytura nawet jak w calosci ja dolozy do budzetu to kropla w morzu, zreszta co ja ci bede tlumaczyc, wiesz jakie tu sa realia. Nie podobaja Ci sie rady w watku, bo odradzaja Ci sam pomysl. To sa naprawde najlepsze rady jakie w Twojej sytuacji mozna zaoferowac. To jaki formularz gdzie jak i kiedy wypelnic to pikus z tym co chcesz na siebie wziac.

    --
    Ania's Poland
  • kaska_g 18.11.18, 23:09
    Jak już mówiłam, jeśli Mama się tu przeprowadzi, to znajdziemy większe mieszkanie. Jej emerytura wystarczy na pokrycie jej kosztów (i to nawet bez Pension Credit) - my dość skromnie prowadzimy dom. Przemyślałam tą sytuację (mając jej pełniejszy obraz niż możliwe jest tu przedstawić), obgadałam ją z mężem i zdecydowaliśmy, że przeprowadzka będzie lepszym wyjściem niż dom opieki. Inne opcje nie wchodzą w grę z różnych względów. Wkurza mnie, że wszyscy tracimy czas pisząc nie na temat (już o tych atakach na moją osobę nie wspominając). Gdy dojdzie do rozmowy z Mamą chcę jej przedstawić wszystkie informacje, żeby mogła podjąć świadomą decyzję.

    Zastanawiam się w jakich warunkach inni się wychowywali. Przecież za komuny, nawet na rodzinę z dwójką dzieci różnych płci przydzielano tylko dwa pokoje i to było normalne. Ja rozumiem te obiekcje gdybyśmy mieszkali w kawalerce, ale tu jest wystarczająco dużo miejsca dla nas trojga (mieszkanie ma dużą powierzchnię, a poza tym się przeprowadzimy).

    Jednocześnie były sugestie, żeby Mama wynajęła jeden pokój (czyli albo sama mieszkała w salonie, albo ten salon dała lokatorowi) i dzieliła swoje dużo mniejsze dwupokojowe mieszkanie z obcym - czemu niby to jest lepszym rozwiązaniem niż dzielenie z rodziną? Owszem, dla mnie jest to jak najbardziej korzystne, bo wtedy opłaciłaby sobie opiekę i, jakby coś się stało, lokator mógłby wezwać karetkę, a moje życie pozostałoby bez zmian. Jednak dla niej to rozwiązanie nie jest dobre - te problemy związane z mieszkaniem z innymi (brak prywatności i egzekwowanie przestrzegania zasad domowych - kto ma co robić i kiedy) pozostają te same, a dochodzą dodatkowe (np ja jej przynajmniej nie okradnę). Oczywiście, sama może zdecydować się wynająć ten pokój i nic mi do tego, ale wiem co ja bym wybrała na jej miejscu i chcę jej dać tą opcję polegając na konkretach, a nie "jakoś to będzie".
  • illegal.alien 19.11.18, 00:39
    Ale to, ze ja urodziłam się w kawalerce, w której tynk wyskrobywalam palcem ze ściany, a moim ulubionym puzzlem były klepki parkietu nie oznacza, ze zgodziłabym się na takie warunki teraz :)
    Wy macie/planujecie dzieci? Co wtedy?

    --
    M. - grudzień 2010
    M. - marzec 2014
  • leyre2 19.11.18, 07:45
    Proponuje dac mamie do przeczytania ten watek...choc ona ma za slaby wzrok 😕
  • niyaa 19.11.18, 10:26
    starczy emerytury na pokrycie mamy czesci za wiekszy dom w uk a nie starcza na zatrudnienir kogos kto zajrzy 2-3razy w tyg na kilka godzin? hmmm ...
    ciekawe czy mama nadal bedzie taka zaopiekowana jak skoncza sie pieniadze ze sprzedazy mieszkania...
  • steph13 19.11.18, 18:30
    Hahaha, oczywiście mama zafunduje większe mieszkanie no i zostanie jeszcze kasa na rośliny strączkowe i mikroelementy , które uzdrowią mamę. What not to like.
  • ilonka45 20.11.18, 14:12
    What's not to like
  • alannda 13.11.18, 23:54
    Pozostaje wam tylko zyczyc powodzenia. Szczerze to nie znam historii jak tak ktora by sie dobrze skonczyla, a wiele wrecz przeciwnie, ale mam nadzieje ze u was bedzie inaczej!
  • kaska_g 14.11.18, 01:55
    Dziękuję. Nie wiem co jest bardziej prawdopodobne - że będzie sielanka (lub chociaż znośnie), czy że Mama dozna cudownego uzdrowienia.
  • cherrie 13.11.18, 22:48
    Wiesz, czasami czeka sie na taka wizyte 2 lata ;-) Znam takie osoby! Ja niby regularnie mam wizyty u endo dwa razy w roku, w teorii. Praktyka wyglada tak, ze zamiast widziec endo co 6 mcy, wize go raz w roku ;-) Takie sa kolejki i nic sie nie da zrobic. Pamietaj tez, ze tutaj prawie wszystko leczy Gp;-)
    Ja widze, ze generalnie chcialabys uslyszec, ze sie da, ze bedzie dobrze....
    Ale to duzo zalezy od Ciebie i Twojej mamy. Jesli ona sama sie nie garnie do takiego rozwiazania, to nie uszczesliwisz jej ani siebie na sile;-( Z drugiej strony sa corki i matki, ktore dobrze sobie razem zyja, wiec powodzenia jesli sie zdecydujesz!

    --
    Simplicity is the ultimate sophistication. Leonardo da Vinci
  • kaska_g 14.11.18, 01:59
    Z opowieści Mamy (i Taty gdy jeszcze żył), to w Polsce nie jest lepiej. Tu przynajmniej nie trzeba wydzwaniać po przychodniach żeby sprawdzić w której są najkrótsze terminy, a potrzebni jej specjaliści są w lokalnym szpitalu (więc nie będzie musiała jeździć po całym regionie jak to ma miejsce u niej, mimo że mieszka w dużym mieście). No i leki są darmowe i nie trzeba z własnymi strzykawkami jechać do szpitala. Dzięki za dobre słowo! :-)
  • kaska_g 14.11.18, 03:09
    PODSUMOWANIE - dziękuję Wam za czas jaki mi poświęciłyście. Myślę, że wyczerpałyśmy temat "czy przyjazd Mamy jest naprawdę konieczny i czy są lepsze opcje". Jeśli ktoś ma praktyczne porady jak ułatwić ewentualną emigrację Mamy, to proszę pisać - będę wątek co jakiś czas sprawdzać. Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam serdecznie.
  • leyre2 14.11.18, 07:34
    Jeśli ktoś ma praktyczne porady jak ułatwić ewentualną emigrację Mamy,

    😀 sprowadz mame do 1 bed flat i sie przekonaj.
  • leyre2 14.11.18, 07:35
    Oczywiscie sprzedaj jak najszybciej jej mieszkanie w Polsce, to znacznie ulatwi jej emigracje.
  • steph13 14.11.18, 09:48
    Leyre2, a juz myślałam, ze tylko ja przejawiam cyniczne podejście do sytuacji. A to mama 'ledwo żyje" a to do galerii będzie chodzic w Szkocji, raz finanse bez problemu bo są oszczędności a potem ledwo koniec z końcem wiążą. Komu ewentualna emigracja i sprzedaż własności w Polsce ma pomoc, mamie czy córce z mężem? I smell a rat.
  • leyre2 14.11.18, 10:02
    steph13 napisała:

    Komu ewentualna emigracja i sprzedaż własności w Polsce ma pomoc, mamie czy córce z mężem?
    > I smell a rat.

    A rat's name to spadek po ojcu.
    Szczerze to oby nie o to chodzilo i oby matka nie zgodzila sie na plany corki.
  • leyre2 14.11.18, 09:59
    Twoja mama stracila niedawno meza, osobe z ktora spedzila cale dotychczasowe dorosle zycie wiec jej zycie sie bardzo zmienilo i jeszcze trwa proces dostosowywania sie do nowych realiow. To ma wplyw na jej stan zdrowia ale to jest raczej tymczasowe. Teraz jest vulnerable wiec nie powinnas namawiac jej ani naciskac na przeniesienie sie do ciebie i sprzadaz mieszkania. Ryzyko ze mama sie tu nie zaklimatyzuje jest bardzo wysokie, gniecenie sie w malym mieszkania z corka i obcym dla niej facetem z ktorym nawet nie bedzie mogla porozmawiac napewno jej stanu nie polepszy. W Polsce ma swoje mieszkanie, ktorego nie musi z nikim dzielic ani sie z nikim gniesc.
    Jesli.chcesz jej pomoc to jedz so Polski, zabierz mame do prywatengo sensownego lekarza, £100 to prawie 500 pln wystatarczy na kilka wizyt, zrob mamie zapasy produktow ktore moga lezec dlugo, jesli nie ma deep freezer to mozna zakuoic zeby mrozic porcje warzyw czy pieczywa itp w razie gdy nie bedzie mogla wyjsc znajdzie to w domu. Swieze warzywa i owoce w sezonie bedzie w stanie sobie kupic.
    Oplaty mozesz robic zdalnie, przelewy, mozesz miec dostep do konta mamy jesli ona sie zgodzi.
    Na tym etapie twoja mama nie wymaga stalej opieki bo sobie radzi teraz wiec jej tego nie wciskaj.
  • yumemi 24.11.18, 21:34
    Ułatwienie to chyba raczej byłoby aby mama sobie życie w Polsce ułożyła i wyszła do ludzi... a nie na kolejne 20 lat przynajmniej jechać do kraju gdzie nie zna języka, gdzie siedziałaby kątem u dzieci. To juz nie czasy ‚Nocy i dni’ Dąbrowskiej :-)

    --
    -----------------------------------------
  • ilonka45 21.11.18, 11:44
    Zwrocilam uwage na: Tutaj, Mama może ubiegać się o Pension Credit."I nie jestem do konca przekonana, czy Twojej mamie nalezy sie State Pension, skoro nie pracowala/mieszkala w UK 10: "
    You’ll usually need at least 10 qualifying years on your National Insurance record to get any State Pension under the new scheme.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka