Dodaj do ulubionych

Dlaczego nie kupujecie ubezpieczen?

07.09.19, 10:00
W moim poprzednim (budzetowym ) watku bardzo sie zdziwilam, ze sa osoby (dojrzale), ktore nie placa ubezpieczen (na zycie, na dom, na zwierzaki) i pytam sie w kolko, jak to mozliwe?
Ok, pomijam moze ubezp zwierzat, bo to jeszcze moge zrozumiec, ale na zycie?
Macie naprawde tyle kasy, ze w przypadku smierci Waszej czy partnera spokojnie utrzymacie sie na powierzchni?
Mi tez kiedys ubezpieczenia nie byly w glowie, ale odkad dziecko przyszlo na swiat, nie wyobrazam sobie nie myslec o tym, co by bylo, gdyby.....
Przyznaje, nie mam pokaznej sumy w banku, ale moze to tylko ja🙈

--
Simplicity is the ultimate sophistication. Leonardo da Vinci
Edytor zaawansowany
  • niyaa 07.09.19, 10:20
    Cherrie, dlaczego myslisz ze zycie bez partnera jest nie mozliwe tak ze jesli sie go nawet ma I umrze to I ty z nim? Ludzie maja szczesliwi zwiazki albo nie szczesliwi tkwia albo wybieraja dac sobie szanse na szczescie- samemu lub z kims z Kim jest sie szczesliwym a nie tkwi sie bo tak wypada lub bo musze. Mysle ze ubezpieczenie na zycie warto miec w przypadku astronomicznej hipoteki. Gdybym umarla opieke nad rodzenstwie przejalby moj najstarszy syn. Zanim bylo to mozliwe zawsze impowtarzalam ze gdyby wybrali rodzine zastepcza niz babcie.ojciec nie wchodzi woge w gre. Nie mam na koncie milionow ani tez nie zostawie po sobie spadku. Wychowujac moje dzieci daje im wiecej- sa wyposazeni w plecak z narzedziami ktore pozwoli im zyc. Na kazdym etapie sobie poradzic. Mysle ze to cenniejsze niz pieniadze. Bo nie jest sztuka dostac, tylko zarobic. Na ta chwile nie mam ubezpieczen.
  • cherrie 07.09.19, 11:21
    Niyaa, dlaczego sadzisz, ze mysle ze jest niemozliwe! Pewnie, ze jest mozliwe. Ale, mysle ze min z tego powodu tysiace par zyje w zwiazku, choc moze woleli by inna opcje. U nas, z jednej pensji ani ja, ani moj maz nie utrzymalibysmy sie. Hipoteka, nie odbiega od przecietnego najmu, wiec nie wiem jak moglo byc to mozliwe.
    Zakladam zatem, ze to kwestia zarobkow.

    --
    Simplicity is the ultimate sophistication. Leonardo da Vinci
  • niyaa 07.09.19, 11:40
    "Ale, mysle ze min z tego powodu tysiace par zyje w zwiazku, choc moze woleli by inna opcje"
    To smutne...
    Wiec wychodzi ze to moze nie tyle kwestia zarobkow co nastawienia I tego jak nas wychowano I Co mamy, zakodowane... Lub poprostu co lubimy. Pewnie ze we dwojemoze zyc sie latwiej ale byc z kims z tego powodu to chyba nie jest kwintesencja zwiazku.
    Jesli ktos placi ubezpieczenia I spi spokojnie to ok. Gorzej jak to ta osoba zostaje I chce z ubezpieczenia skorzystac a tam okazuje sie ze morderca nie moze byc beneficjentem 🤣 I jest tez niegodny dziedziczenia 😂
  • illegal.alien 07.09.19, 10:40
    Tak, gdyby mój partner umarł/odszedł spokojnie bym sobie poradziła. Gdybyśmy umarli oboje, moi rodzice przejęliby zapewne strone finansowa opieki nad moimi dziećmi, mój brat (jeden z dwóch) byłby rodzina zastępcza/adoptował dzieciaki. Hipotekę mamy od pol roku, nie jest kosmiczna :)
    Mamy ubezpieczenie na dom, bo nasz bank tego wymagał. Na zwierzaki nie mamy, bo mamy króliki, które nie są jakieś bardzo drogie w leczeniu, wiec za ewentualne wizyty u weterynarza płacimy sami.

    --
    M. - grudzień 2010
    M. - marzec 2014
  • niyaa 07.09.19, 10:44
    Illegal OK 😁prawie million funtow to jest kosmiczna hipoteka ale punkt widzenia zalezy od pkt siedzenia 😉
  • illegal.alien 07.09.19, 10:52
    Niyaa - prawie milion musielibyśmy wziąć, żeby dom spełniał wszystkie warunki :) dlatego musieliśmy iść na kompromisy :) ostatecznie mamy hipotekę na ułamek tej kwoty i bardzo dobre oprocentowanie ze względu na fakt, ze braliśmy kredyt na mniej niż polowe wartości domu. Także comiesięczna rata nie zabija, da się żyć ;)

    --
    M. - grudzień 2010
    M. - marzec 2014
  • niyaa 07.09.19, 11:06
    Czytalam zanim kawa przedostala sie do krwioobiegu :)) stad musielibysmy a wzielismy:)
  • aniaheasley 07.09.19, 10:55
    Kiedys bardzo dawno temu mialam ubezpieczenie contents insurance. Mielismy wlamanie, zabrali pare rzeczy. Ubezpieczenie nic nie wyplacilo bo jak twierdzili nie mielismy odpowiednich zamkow w oknach czy innej jakiejs bzdury sie przyczepili. Od tego czasu zero ubezpieczen, widze je jako wyrzucanie pieniedzy w bloto. Jestem pewna ze jak kot by zachorowal to tez bym uslyszala, ze nie akurat tego nie obejmuke moj pet plan. Nie wykupuje na podroze tez, no jakos nigdy nie moge sie zebrac. Ale wiesz, ja mam trudnosci z dojrzaloscia, na dluzsza mete jest bardzo meczaca. Mam znajomych ktorzy sa ubezpieczeni od wszystkiego po zeby, moja sasiadka placi kilkaset funtow na unezpieczenie....pierscionka zareczynoweggo. Ja jestem na przeciwnym biegunie.
    Co do ubezpieczenia na zycie, to wole sie inaczej zabezpieczyc finansowo przed smiercia meza, zeby nie miec pokusy jak mnie zdenerwuje :) Zart, zart.


    --
    Ania's Poland
  • niyaa 07.09.19, 11:14
    Mysle ze niechec do ubezpieczen nie jest kwestia dojrzalosci a braku zaufania do umow z niezliczona iloscia gwiazdek.
  • cherrie 07.09.19, 11:16
    🤣🤣🤣 Ania, no teraz rozumiem 🤣🤣

    --
    Simplicity is the ultimate sophistication. Leonardo da Vinci
  • alannda 07.09.19, 14:03
    Mam ubezpieczenie na zycie ktore w przypadku mojej smierci splaci kredyt hipoteczny na dom. Mam tez drugie na wypadek gdybym umarla przed dorosloscia mojego syna, na jego ojca nie ma co liczyc. Ale najwazniejsze jest dla mnie ubezpieczenie na wypadek choroby i niemoznosci pracy. Zasilki w takim przypadku sa zadne, nie wiem jak ludzie sobie radza jesli nie sa w stanie zarabiac. Psa tez ubezpieczylismy, jak sie to zrobi od sczeniaka to raczej wiekszosc chorob pokrywa.
  • yuka12 07.09.19, 15:28
    Nie mamy ubezpieczenia na zwierzęta, bi nie mamy zwierząt, inne ubezpieczenia mamy. Np. doubezpieczyliśmy nowozakupione pralkę i zmywarkę, przydało się, kiedy przepisowe 2 lata minęły.
    Mamy ubez. do hipoteki i na życie, bo jakby mąż nie pracował z jakiegoś powodu, byłoby nam ciężej spłacić kredyt i przeżyć.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • yadrall11 07.09.19, 16:45
    Mam ubezpieczenie na psa,bo bym sie zaplakala (i dzieci tez) gdyby nie bylo nas stac na jej leczenie...
    Poza tym nie mam zadnego innego ubezpieczenia (poza obowiazkowym auta). Nawet chcialam sie jakis czas temu ubezpieczyc,ale z racji chorob zadna firma nie chciala mnie ubezpieczyc...
    Mortgage nie mamy.
  • nannyjo32 07.09.19, 17:24
    z racji moich chorb nie dostane ubezpieczenia, albo bedzie wysokie. Nie mamy kredytu na dom bo maz kupil za gotowke i jak umrze jest zapisany dla mnie, sa jeszcze oszczednosci. Mamy ubezpieczenie na samochod, no ale to normalne. Zwierzat nie mamy. Mam tez swoje oszczednosci, ktore wydaje w razie gdy np. nowe korony na zeby. Mamy ubzepieczenie na boiler i w gruncie rzeczy teraz sie zepsul i dostaniemy polowe na zakup nowego. Dzieci maja konta oszczednosciowe. Zawsze wykupuje ubezpieczenie travel.
  • niyaa 07.09.19, 18:01
    Olsnilo mnie ze mam ubezpieczenie samochodu Co wydawalo sie oczywiste I mam tez ubezpieczony ekspres do kawy 🤗
  • aniaheasley 07.09.19, 20:13
    No faktycznie, samochod tez mam ubezpieczony :))))
    Nie mam ubezpieczonych domow, ich zawartosci, kotow, jeza, zycia, na wypadek choroby, niezdolnosci do pracy, pralki, zmywarki, ani zadnych innych elementow sprzetu domowego. Nie ubezpieczam sie na wyjazdy urlopowe, nie mam ubezpieczenia zdrowotnego (prywatnego). Jezeli chodzi o ubezpieczenie na domy, to owszem, na poczatku byly ubezpieczone, bo wiadomo ze to jest warunek mortgage, ale zadnego z tych ubezpieczen nie przedluzalam po ich wygasnieciu po roku.


    --
    Ania's Poland
  • boo-boo 07.09.19, 23:19
    Każde z nas ma ubezpieczenie na życie. W razie kopnięcia w kalendarz przez jednego z nas drugiemu będzie łatwiej wszystko ogarnąć od strony finansowej- chociażby ktoś musi dzieciaki do szkoły i ze szkoły przetransportować do domu, a godziny pracy nie pozwalają np. na to mojemu mężowi -można kogoś wynająć bez obawy o koszty.
    Ubezpieczenie chaty mam na wypadek kradzieży i pożaru.
    Chomikowa- nie dorobiła się jeszcze ubezpieczenia :)

    --
    "All I ever wanted _ All I ever needed _ Is here in my arms _ Words are very unnecessary _ They can only do harm "
  • andgie 08.09.19, 19:14
    Mam ubezpieczenie na dom, dwa samochody comprehensive ( wyszlo tylko ciut drozej niz podstwowe) , na zycie I dla psa. Dla kota nie mam, bo za stary. Kiedys mialam na wypadek niezdolnosci do pracy, ale po dokladnym przeczytaniu warunkow umowy zauwazylam, ze musze byc na zwolnieniu przynajmniej szesc tygodni, dopiero mi cos zaplaca. Oprocz tego pracuje jeden dzien w tygodniu w banku I moj kontrakt Daje mi death in service, czterokrotnosc mojej rocznej pensji. Poniewaz pracuje niewiele godzin , kwota ubezpieczenia jest niewielka, ale powiedzialam mezowi, zeby w razie czego sie upomnial, starczy na pogrzeb .
  • sueellen 08.09.19, 19:56
    A jak partner sie ulotni (nie umrze, tylko wyjdzie z domu i nie wróci), to co zrobisz? Pytam bez zosliwosci. Ubepieczenie zdrowotne i na zycie mam.
  • aniaheasley 08.09.19, 20:16
    Nie wiem czy to do mnie, bo nie moge sie nigdy dopatrzec kto sie pod kim wpisuje, ale moj maz sie raczej nie ulotni, chyba ze upadnie na glowe i mu zmysly odbierze, no bo gdzie mu bedzie tak dobrze jak ze mna. No ale zalozmy na chwile, ze sie ulatnia, wtedy finansowo bedzie tzw. same difference. Zostaje z tymi samymi oszczednosciami i inwestycjami w postaci nieruchomosci.

    --
    Ania's Poland
  • alannda 08.09.19, 20:38
    aniaheasley napisała:

    > Nie wiem czy to do mnie, bo nie moge sie nigdy dopatrzec kto sie pod kim wpisuj
    > e, ale moj maz sie raczej nie ulotni, chyba ze upadnie na glowe i mu zmysly odb
    > ierze, no bo gdzie mu bedzie tak dobrze jak ze mna. No ale zalozmy na chwile, z
    > e sie ulatnia, wtedy finansowo bedzie tzw. same difference. Zostaje z tymi samy
    > mi oszczednosciami i inwestycjami w postaci nieruchomosci.
    >


    A teraz sobie wyobraz ze jedno z was zachoruje i nie tylko nie moze pracowac ale wymaga opieki, albo chociazby kosztownej diagnostyki to co wtedy?
  • aniaheasley 08.09.19, 20:47
    Nie no przeciez ja nigdzie nie napisalam, ze to co robie jest godne nasladowania. Wrecz przeciwnie powinnam wyraznie napisac, do not try this at home. Po prostu ja osobiscie nie wykupuje ubezpieczen. Przez pawie 30 lat mysle, ze zaoszczedzilam wiecej niz bym w razie czego dostala swiadczen. Nie mowie, ze to jest opcja dobra dla innych. Po prostu ja juz tak mam. Kosztownej diagnostyki? W jakim sensie kosztownej? Korzystamy wylacznie z NHS. Wychodze z zalozenia, ze zawsze jakos bedzie i wszystko sie ulozy. Do tej pory jakos zawsze bylo i wszystko sie ukladalo. Ale rozumiem, ze nie wszystkim pasuje taka filozofia zyciowa.

    --
    Ania's Poland
  • alannda 08.09.19, 21:05
    Moze zle sie wyrazilam, mialam na mysli kosztowne terapie, ktorych NHS nie pokrywa. Znam babke, ktora choruje na stwardnienie rozsiane, musiala przejsc na pol etatu bo fizycznie nie daje rady, maz ja zostawil, jeszcze mu musiala oddac polowe swoich oszczednosci na emeryture, bo on sie zajmowal dziecmi jak ona robila kariere. NHS owszem placi za jej leki itp. ale do tego zaleca mase terapii jak refleksologia itp, za ktore ona sama juz musi placic zeby jak najldluzej pozostac sprawna i chociaz te pol etatu pracowac. Ale jak juz nie bedzie mogla pracowac to co wtedy? Gdyby miala ubezpieczony dochod to nie musialaby sie martwic.
  • aniaheasley 08.09.19, 21:22
    Od zycia nie spodziewam sie najgorszego, i dlatego nie zabezpieczam sie przed sytuacjami, gdzie bede dlugo obloznie chora, i do tego maz mnie zostawi. Mam jeszcze dzieci, jedno z nich juz dorosle, ale pewnie w Twojej katastroficznej wizji dzieci tez mnie zostawia. Pewnie, ze to wszystko moze mi sie przydarzyc, ale ryzyko jest jednak niewielkie, ze to wszystko zdarzy mi sie jednoczesnie, wiec wybieram to ryzyko, oswajam je i zyje z nim. Life on the edge.

    --
    Ania's Poland
  • alannda 08.09.19, 21:41
    Nie mam katastroficznej wizji i zycze ci dlugiego zycia w szczesciu i dobrym zdrowiu. Nie uwazam tez ze moje podejscie jest jedyne Po prostu jestem realistka i wole miec komfort swiadomosci ze w przypadku katastrofy zdrowotnej nie bede obciazeniem finansowym dla mojego partnera a tym bardziej dziecka.
  • aniaheasley 08.09.19, 22:05
    Ja tez Ci zycze zdrowia szczescia pomyslnosci :)
    Ewidentnie mamy zupelnie inne podejscia, i dlatego Ty masz ubezpieczenia a ja nie. Ty myslisz o osobie jako o potencjalnym 'obciazeniu finansowym' dla partnera na wypadek choroby, ja lubie myslec ze mam meza a on mnie for better for worse in sickness and in health, oraz dzieci dla ktorych opieka nad rodzicem w razie potrzeby bylaby naturalna potrzeba i takimze odruchem, a nie, znowu 'obciazeniem finansowym'.

    --
    Ania's Poland
  • alannda 08.09.19, 22:13
    Ale te podejscia wcale nie musza sie wykluczac. Osoba chora i wymagajaca kosztownej opieki jest obciazeniem finansowym bez wzgledu na to jak bardzo sie ja kocha. Rachunki sie same nie zaplaca.
  • ta_ruda 09.09.19, 15:25
    Ania, ale wyobraz sobie - dostajesz sepsy. Amputacja rak i nog, nie chdozisz, wymagasz 100% opieki 24h na dobe. Kto zostaje z Toba i kto placi za wszystko?
  • aniaheasley 09.09.19, 15:33
    No fakt, nie pomyslalam o takiej ewentualnosci.

    --
    Ania's Poland
  • nannyjo32 09.09.19, 17:11
    ja chyba bym powaznie zastanowila sie nad eutanazja, za duzo sie w pracy napatrzylam na ludzi po wylewach, udarach mozgu itp. To sa widoki ktorych sie nigdy nie zapomina.
  • ta_ruda 10.09.19, 09:18
    Ja ubezpieczenia nie mam, ale czasami sie zastanawiam co by sie stalo gdyby jedno z nas przestalo pracowac i jednoczesnie wymagalo 24 godzinnej opieki.
  • ilonka45 11.09.19, 13:14
    :)))
  • niyaa 08.09.19, 20:48
    Ania wyobraz sobie ze wynajmiesz rosyjskiego morderce zeby po brexicie byl nieuchwytny a Ty byla godna dziedziczenia 🤣
  • niyaa 08.09.19, 20:52
    A wyobraz sobie ze wtedy nie doczytalas ze tam jest gwiazdka I np sie nie kwalifikujesz bo okazalo sie ze to wada wrodzona jak u psa Cherrie 🤣
  • niyaa 08.09.19, 20:47
    Kogo pytasz? Jesli mnie to ja na glowe nie upadlam zeby swoje spokojnie zycie komplikowac 🤣 raz sobie skomplikowalam, kochalam szczerze I musialam sie wypisac I cenie sobie spokoj od tamtej pory 🤣
  • illegal.alien 08.09.19, 22:13
    Suellen, ale od ulotnienia partnera ubezpieczeń chyba nie ma? Wiec to żadna różnica, co kto ma ubezpieczone?

    --
    M. - grudzień 2010
    M. - marzec 2014
  • cherrie 09.09.19, 11:31
    No dobra, Kobiety! Rozumiem, ze jak kogos stac, to nie potrzebuje ubezpieczen. Ale z drugiej strony, jesli kogos stac, to czemu nie placic? Przeciez nikt nie bedzie narzekal w razie czego, ze ma nadmiar pieniedzy! My jestesmy z mezem ubezpieczeni, tylko po to, by w razie czego tej drugiej osobie bylo lzej. Przeciez ja po smierci nic z tego miec nie bede. Wiadomo jak ktos ma dom splacony, dzieci dorosle ok. Ale w moim przypadku, spie spokojnie, ze jak cos, to dom bedzie splacony i jeszcze zostanie dziecku na edukacje czy jakis start w zyciu.
    Gdyby maz sobie poszedl w dluga, to i tak nadal myslalby przynajmniej o dziecku, wiec jakies zabezpieczenie by bylo.

    --
    Simplicity is the ultimate sophistication. Leonardo da Vinci
  • niyaa 09.09.19, 11:56
    Cherrie przeczytalas wszystkiego umowy z prawnikiem, wszystkie *? Ubezpieczenie to nie pewna wygrana w totka. Jak masz gwarancje ze placisz a zanimumrzrsz za 5 czy 10 lat zapisy w umowie sie nie zmienia itd. OK jesli pomaga Ci to spac spokojnie... Ubezpieczenie nie jest 100%zabezpieczenieniem dzieci takim jakim jest np konto na ich nazwisko z odkladanymi pieniedzmi. To nie chodzi czy kogos stac bo jak stac to nie potrzebuje czy Co mu wisi. Serio. Nie widze tez zwiazku z odpowiedzialnoscia lub z jej brakiem definiujac odpowiedzialnosc jako ubezpieczony lub jej break bo nie ubezpieczony. Ludzie maja rozne podejscie do zycia Co nie znaczy ze nie majac milionow I ubezpieczen wciaz moga byc odpowiedzialni. Jeden boi sie wlasnego cienia inny kroczy przez zycie z podniesiona glowa. Jeden woli znana beznadzieje ale znana, drugi odwazy sie na nieznane. Zycze Ci zeby te wszystkiego ubezpieczenia faktycznie byly wyplacone w razie czego zebys nie poczula rozczarowania.
  • aniaheasley 09.09.19, 11:59
    No dobra to jeszcze raz, streszczajac. Ja, podkreslam, ja, nie place bo dla mnie to wyrzucanie pieniedzy w bloto, raz kiedys sie sparzylam, i nie mam ochoty ponownie. Slysze od rodziny i znajomych podobne historie, ze ubezpieczenie nie wyplacilo bo cos tam cos tam, drobnym drukiem czegos tam nie doczytali. Nie chce mi sie liczyc, ale przez te wszystkie lata nieplacenia tych wszystkich razem do kupy wzietych ubezpieczen, na pewno zaoszczedzilam wiecej niz by mi ubezpieczenie teraz zaplacilo za leczenie kota odpukac, czy nawet za szkody z wlamania. Nie mam zbyt wielu kosztownych rzeczy w domu, kto ma dzieci nastoletnie zrozumie dlaczego ;) Sypiam dobrze :)

    --
    Ania's Poland
  • illegal.alien 09.09.19, 12:01
    Cherrie, patrzylam na ubezpieczenia na zycie jak bralismy hipoteke - gdybysmy chcieli mojego partnera ubezpieczyc tak, zeby to mialo rece i nogi, to koszt wynosil 32 tysiace za cala polise (zakladajac stale skladki - mam w domu palacza po 40. na samozatrudnieniu). Lepiej nadplacac co roku hipoteke, niz wywalac kupe kasy na wszelki wypadek :)

    --
    M. - grudzień 2010
    M. - marzec 2014
  • alannda 09.09.19, 12:11
    32 tysiace za co? Za ubezpieczenie na zycie polaczone z hipoteka? My mamy takie ktorego kwota maleje wraz z wysokoscia kredytu do splacenia, ta sa jakies grosze na miesiac. Ok, nie palimy, ale co ma samozatrudnienie do wysokosci ubezpieczenia? Chyba za ktos jest kaskaderem?
  • illegal.alien 09.09.19, 12:38
    To bylo ubezpieczenie na zycie razem z ubezpieczeniem od utraty zarobkow i od chorob krytycznych - 32tysiace bylo suma skladek za 25 lat hipoteki, bo skladka wychodzila ok. 110 za miesiac. Samozatrudnienie ma to do tego, ze latwiej stracic zarobki niz w pracy na etat. Kaskaderem chlop nie jest, ale pracuje w trudnych warunkach, zawod obarczony ryzykiem chorob zawodowych, wiec to wszystko na pewno mialo wplyw.

    --
    M. - grudzień 2010
    M. - marzec 2014
  • steph13 09.09.19, 13:09
    Od zawsze mamy house, contents, travel, car insurance. Hm, za młodu płaciliśmy za BUPE dla całej rodziny, ale zaprzestaliśmy bo koszt rósł poważnie co roku. Troche ironiczne to, bo im ludzie starsi tym bardziej takie ubezpieczenie przydałoby sie. Bylokres czasu kiedy moje designer torebki były ubezpieczone indywidualnie jako ze kosztowały fortunę ale dałam już sobie z tym spokój. Jak mi wyrwa z reki na ulicy to da się przezyc bez większej rozpaczy.
    Tym niemniej, zaczynamy sie zastanawiać nad tym co dalej warto kontynuować lub przynajmniej poszukać tańszych opcji. Mieliśmy jedno włamanie do domu i ubezpieczenie bardzo hojnie pokryło koszt strat, no ale przez blisko 40 lat sporo na nas zarobili. Tak sobie podczytuje wasze opinie i zastanawiam sie.
  • illegal.alien 09.09.19, 13:16
    My mamy contents tylko dlatego, ze roznica miedzy samym house a house+contents byla minimalna :) ale nie dodawalismy zadnych indywidualnych rzeczy, bo nie mamy nic, co byloby tego warte :) (mamy rowery, ale musialby byc przymocowane do sciany zamkiem odpowiedniej klasy, co jest lekko bez sensu - trzymamy je po prostu w duzym pokoju, nawet jakbym przyczepila do stojaka, to spokojnie mozna stojak z rowerem i zamkiem z gipso-kartonu wyrwac ;)).

    --
    M. - grudzień 2010
    M. - marzec 2014
  • alannda 09.09.19, 13:48
    illegal.alien napisała:
    (mamy rowery, ale musialby byc przymocowane do s
    > ciany zamkiem odpowiedniej klasy, co jest lekko bez sensu - trzymamy je po pros
    > tu w duzym pokoju, nawet jakbym przyczepila do stojaka, to spokojnie mozna stoj
    > ak z rowerem i zamkiem z gipso-kartonu wyrwac ;)).

    Nie w temacie ubezpieczen, ale chyba by mnie szlag trafil jakbym miala rowery trzymac w salonie...to juz wole to ubezpieczenie placic;-)
  • illegal.alien 09.09.19, 14:14
    Ale one i tak byłyby w salonie, tylko jeszcze przytwierdzone do sciany :) nie mamy garażu, a szopa dla ubezpieczalni nie jest wystarczająco bezpieczna, wiec się nie liczy.
    W dużym pokoju i tak mamy trenażer, wiec jeden rower zawsze tam stoi. Drugi wisi fajnie powieszony na ścianie, tak, ze go w zasadzie nie widać od wejścia, a jak się siedzi na kanapie, to jest daleko za plecami. Trzeci stoi pod ta sama sciana, wiec tez nie wadzi :)

    --
    M. - grudzień 2010
    M. - marzec 2014
  • aniaheasley 09.09.19, 14:29
    No i tutaj alannda znalazlam cos w czym sie z Toba zgadzam :) Tez by mnie szlag trafil z rowerami w salonie. My mamy rowery raczej nieuzywane, ale sa. Stoja za domem przykryte plandeka. Jak ukradna nikt po nich zbyt dlugo plakac nie bedzie, no ale jak pisalam wczesniej, my nie mamy cennych rzeczy materialnych w domu i zagrodzie ;)

    --
    Ania's Poland
  • illegal.alien 09.09.19, 15:00
    Różnica tkwi w ‚raczej nieuzywane’ ;) nasze wszystkie 3 są używane praktycznie codziennie (na pewno codziennie jeden, najczęściej 2).
    Pod plandeka w ogrodzie bardzo szybko by się zniszczyły, poza tym króliki by im opony przegryzły ;) nie będę Wam tu zdjęc wstawiać, bo mi się nie chce, ale my mamy naprawdę spory duży pokój, w którym stoją dwie kanapy i telewizor - reszta jest pusta, wiec te rowery na ścianie, której nie widać, nikomu nie wadza, ani nie są solą w oku ;)

    --
    M. - grudzień 2010
    M. - marzec 2014
  • alannda 09.09.19, 15:36
    A bloto? A deszcz? Dla mnie to tak jakby w ubloconych butach chodzic po domu. I do tego jeszcze trenazer? Toz to glosne jak pralka co wiruje na 1200 obrotow;-) Moze troche przesadzam, ale mielismy to ustrojstwo w garazu i ja przez sciane to slyszalam. A co dopiero siedziec bezposrednio kolo tego. Ale jak wam nie przeszkadza to nic mi do tego, tak sie tylko dziwuje;-)
  • illegal.alien 09.09.19, 15:45
    Trenazer mamy cichy, w uzyciu jak nikogo nie ma - moj partner jezdzi na trzenarzeze (trudne slowo :P) jak ja jezdze na dworze. Ja na nim nie jezdze, bo nie lubie :)
    Jak sie jezdzi po blocie i deszczu to I tak trzeba rower umyc, lacznie z lancuchem I wszystkim wiec od razu myjemy kola - ale mamy tez Velosock dla pewnosci :) (a na podlodze panele, a sciane 'pod rowery' pomalowana na granatowo ;)).
    Poczatkowo planowalismy w ogole powiesic rowery bo obu stronach telewizora kierwonicami 'do siebie', ale doszlismy do wniosku, ze za bardzo rozpraszaja :D zamiast na telewizor gapilibysmy sie na rowery :P

    --
    M. - grudzień 2010
    M. - marzec 2014
  • aniaheasley 09.09.19, 16:05
    To moze jednak jakies zdjecia? :)))

    --
    Ania's Poland
  • alannda 09.09.19, 17:03
    A ja podziwiam ze sie komus tak chce ten rower za kazdym razem myc, suszyc, w pokrowiec wkladac i wieszac na scianie!
  • illegal.alien 09.09.19, 17:15
    Nie za każdym, tylko jak jest błoto i deszcz :) powiesić na ścianie to jest piec sekund, bo mamy takie mocowanie, ze tylko pedał zachaczasz i wisi. Serio, to jest prostsze i mniej niż upierdliwe, niż sobie wyobrażacie :) (tez nie chciałam rowerów w dużym pokoju, dopóki nie zrobiliśmy z nimi porzadku. Teraz jest spoko i mi nie przeszkadza :))

    --
    M. - grudzień 2010
    M. - marzec 2014
  • nannyjo32 09.09.19, 13:29
    ja mam podejcie jak Ania. U nas z boilerem wyszlo na plus, ale tylko dlatego ze 2 lata temu mielismy pana do naprawy i powiedzial ze bioler juz prawie umiera i zeby go jak najszybciej ubezpieczyc. Zyskalismy jakies 500£ na tym, nie sa to jakies super wielkie pieniadze ale cos jest.
    Okradasc nas raczej nie ma po co, no chyba ze po moja nowa slow cooker.
    Dzieci maja konta oszcednosciowe, ale ja juz wiem ze te pieniadze pojda na prawo jazdy i moze jakis tani samochod, na studia nie starczy. Pozatym nie wiem czy beda mialy zapedy na studiowanie.
    Na pogrzeb maja moje oszczednosci, satrczy na spalenie i urne, nic wiecej nie chce. Maz juz podpisal w GP ze oddaje cialo na medical science, wiec tez nie trzeba sie martwic, przyjada zabiora.
  • alannda 09.09.19, 13:45
    illegal.alien napisała:

    > To bylo ubezpieczenie na zycie razem z ubezpieczeniem od utraty zarobkow i od c
    > horob krytycznych - 32tysiace bylo suma skladek za 25 lat hipoteki, bo skladka
    > wychodzila ok. 110 za miesiac.

    To nie na zycie tylko all singing all dancing income protection. Samo ubezpieczenie na zycie byloby duzo tansze, bo tam nie ma zadnych kruczkow mala czcionka. Albo jestes martwy albo nie;-)
  • illegal.alien 09.09.19, 14:24
    No wiec w naszym przypadku tylko takie ma sens :).

    --
    M. - grudzień 2010
    M. - marzec 2014
  • boo-boo 09.09.19, 14:58
    Składka samego ubezpieczenia na życie, a takiego z ubezpieczeniem od chorób krytycznych baaaardzo się różni. Ja mam samo na życie i zapis, że w razie zdiagnozowania choroby terminalnej nie dającej szansy na przeżycie mam wypłacaną jeszcze za mojego życia całą kwotę ubezpieczenia.

    --
    "All I ever wanted _ All I ever needed _ Is here in my arms _ Words are very unnecessary _ They can only do harm "
  • nannyjo32 09.09.19, 17:04
    boo-boo czy moge z ciekawosci zapytac ile placisz skladki na miesiac.
  • cherrie 09.09.19, 17:20
    Ok, ja nie boo-boo, ale za moje obciazone dwoma chorobami ubezp na zycie (bez bajerow typu od chorob krytycznych czy income protection) wynosi ok £30/mc. Moj 6 lat starszy maz placi ok £20.

    --
    Simplicity is the ultimate sophistication. Leonardo da Vinci
  • boo-boo 09.09.19, 21:41
    13 funtów.

    --
    "All I ever wanted _ All I ever needed _ Is here in my arms _ Words are very unnecessary _ They can only do harm "
  • boo-boo 09.09.19, 21:42
    A i jeszcze dodam- składka ubezpieczeniowa na ta samą kwotę ubezpieczenia z dodatkowym "terminal illness" wynosiła 160 - więc zasadnicza różnica.

    --
    "All I ever wanted _ All I ever needed _ Is here in my arms _ Words are very unnecessary _ They can only do harm "

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka