Dodaj do ulubionych

Pocieszcie, ze tez tak macie..

01.10.19, 22:30
Tesknie za Polska, za zyciem w swoim kraju. Tak jakos od miesiaca, od powrotu z wakacji. Lzy sciskajace gardlo za kazdym razem, gdy przechodze odprawe na lotnisku i gdy widze moje dzieci zegnajace sie z dziadkami..Nigdy nie mowie, ze wracam "do domu" tylko "do Anglii" ,mimo ze mamy tu swoj dom w sensie materialnym.
Zazdrosze, gdy slysze, ze ktos ze znajomych wraca do Polski. Im jestem starsza, to ta tesknota za byciem wsrod swoich sie nasila. W Anglii drazni mnie to, ze wszystko jest w sumie "basic", jest brud (mieszkam w bardzo turystycznej miejscowosci, wybralismy sie niedawno na basen na sesje rodzinna z malymi dziecmi-tak brudnego basenu, z wlosami i plastrami z nog na podlodze nie widzialam w Polsce nigdy!) , a Anglicy sa w wiekszosci powierzchowni i nieszczerzy-nawet chyba nieswiadomie, po prostu maja to we krwi.
Do Anglii przyjechalam 14 lat temu " po przygode". Tu poznalam meza, urodzilam dzieci. Gdyby tylko moj maz byl Polakiem to chyba juz dawno bym planowala powrot do PL. Ale nie jest i po polsku nie mowi, wiec ciezko by bylo nam zyc w Polsce. Wiec jestem skazana chyba na Anglie..
Edytor zaawansowany
  • nannyjo32 01.10.19, 22:45
    ja moze az tak bardzo nie tesknie i przez te lata nic mi nie bylo, czekalam kiedy wroce do UK i sie cieszylam ze bede w domu, ale w tamtym roku bylam na 2 tygodnie i bardzo to przezylam po powrocie. Jedna corka plakala 2 dni za babcia, bo bylo rodzinnie , bylysmy rozpieszczone, goszczone itp. Tutaj nie mamy nikogo, zadnej rodziny jest nas 4. Meza mam Anglika on nie rozumi mial 17 lat jak sie wyprowadzil z domu. Ja czuje sie samotna gdydby nie codzienne telefony do mamy to nie wem jakbym dala rade. Robie sie starsza i chyba tez mi zaczyna to doskwierac jestem tutaj 15 lat.
    Tez zaczelam miec ostatnio ochote coraz wieksza na poznawanie ludzi z innych krajow, lepiej sie z nimi dogaduje, przesortowalam znajomych, pourywalam kontakty glownie wlasnie z Angielkami, bo nie bylo w nich szczerosci.
    Nie wroce jednak do Polski ze wzgledu na caly kosciol, polityke, sluzbe zdrowia, szkolnictwo, mysle ze moje corki tutaj beda mialy lepiej, a ja zobaczymy...
  • h_albicilla 02.10.19, 06:44
    ze względu na kościół???

    Kościół można zwlewać w Polsce ile się chce. Cos o tym wiem bo robię to od urodzenia (nie zostałam nawet ochrzczona).
  • niyaa 02.10.19, 11:57
    Mentalosc w polsce jest koscielna czy sie wierzy czy nie, dulszczyzna pelna geba. Co ludzie powiedza? UK ta grzecznosc podchodzaca pod falsz I oblude jest meczaca ale jak wiem ze ktos zachwyca sie wszystkim I nigdy nie powie Co mysli to zwyczajnie nie pytam badz nie biore do siebie pochwal jesli sama nie czuje ze cos jest well done. Polacy sa tak samo zaklamani jedyna roznia ze polak powie za plecami a brytyjczyk raczej zachowac swoje thoughts dla siebie. Wiec nie ma Co sie sugerowac. Trzeba zyc swoim zyciem, po swojemu.
  • clicklak 02.10.19, 18:34
    Ja jak tu przyjechalam to mialam znajomych samych Anglikow, od Polakow stronilam. To sie zmienilo jak urodzilam dzieci, jakos latwiej mi znalezc porozumienie z innymi Polkami albo dziewczynami innych narodowosci. A zycie zweryfikowalo "bliskie" znajomosci z Anglikami..
  • sylwus34 03.10.19, 11:50
    Też tak mam. Dlatego wróciłam do Polski. Mogę Ci tylko współczuć. Wiem, nie pomogłam.
  • clicklak 03.10.19, 19:57
    I jak, lepiej teraz?
  • sylwus34 04.10.19, 06:05
    Po pół roku, mogę powiedzieć że zdecydowanie lepiej, choć oczywiście widzę też minusy. Ale patrząc całościowo decyzja o powrocie absolutnie najlepsza. Kompletnie nie potrafiłam się odnaleźć w angielskiej mentalności.
  • sylwus34 04.10.19, 06:21
    Wszystko, co odpisałaś w poście startowym dokładnie opisuje, co czułam przez 12 lat pobytu w Anglii. I poczucie to nie malało, a wręcz przeciwnie. Oczywiście nie było to permanentnie,odczucia te jakby falowały. Ale słabły tylko wtedy, jak żyłam tam jak w ferworze, (praca, dzieci dom, zabieganie) jak miałam"bliższy kontakt z samą sobą" te wszystkie odczucia wracały i nie dawały spokoju.
  • clicklak 04.10.19, 18:22
    No wlasnie, jak cos sie dzieje (pozytywnego), gdzies jezdzimy, spotykamy sie ze znajomymi to jest ok. Tylko jak sa problemy albo rutyna, no i po powrocie z Polski..
    To zazdroszcze, ze moglas wrocic.
  • ashleigh41 04.10.19, 19:01
    W Polsce zycie jest bezproblemowe i brak rutyny?
  • clicklak 05.10.19, 14:16
    Nie,nie jest i niczego takiego nie zasugerowalam. Po prostu bardziej tesknie za rodzina, miejscami z dziecinstwa, swojskoscia gdy tu ogarnia mnie rutyna.
  • glasscraft 02.10.19, 09:06
    Nie pociesze, bo tak nie mam. W 100% rozumiem, ze emigracja nie jest dla kazdego, ale moim zdaniem wieczne siedzenie okrakiem na plocie i szukanie kazdej mozliwej wady w kraju, w ktorym sie mieszka, konczy sie moim zdaniem tylko jednym - zmarnowanym zyciem pelnym goryczy i "whatifs" - na wlasne zyczenie.

    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • yuka12 02.10.19, 09:45
    Glasscraft ja już nie siedzę okrakiem, jakiś czas temu podjęliśmy decyzję, że zostajemy w UK na dobre, ale i tak nie czuję się u siebie. Może przez częste przypominanie mi, że jestem obcokrajowcem (mam silny akcent), traktowanie mnie z dystansem i ogólnie mentalność wielu osób, które nas otaczają. Nie mamy tu otwartych międzynarodowych środowisk 😁, nie mieszkamy też w żadnym polskim skupisku (zresztą tutaj takich nie ma).
    Oczywiście mamy znajomych, przyjaciół, fajnych sąsiadów i swoje życie. Prace, w których zdobyliśmy jakieś pozycje. Dzieci mają swoich kolegów. Więc niby jest fajnie, swojsko, do czasu kolejnego pytania "what are you from". I zdziwienia, że tak dobrze znam angielski. A także podkreślania ze jestem Polish w zwyczajnej rozmowie. Nie wstydzę się swego pochodzenia, chciałabym jednak być też widziana jako ktoś już swój, lokalny. Już wiem, że nigdy się to tutaj nie stanie.
    Dlatego lubię być w Polsce - tam zawsze jestem u siebie.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • glasscraft 02.10.19, 10:09
    yuka12 napisała:

    > ... chciałabym jednak być też widziana jako ktoś już swój, lokalny. Już wiem, że nigdy się to tutaj nie stanie.

    Na to polecam "Agatha Raisin and the Fairies of Fryfam" (nie pamietam, na ktorym kanale) gdzie na pytanie Agathy ile lat trzeba mieszkac w Fryfam, zeby byc uznanym za"lokalsa", pada odpowiedz z ust lokalnych "dam" - trzy, moze cztery...... sta lat :-)




    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • yuka12 02.10.19, 21:47
    Przeczytam :).

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • aniaheasley 02.10.19, 09:42
    Dziewczyno, szkoda zycia! Na poczatku Twojego postu mialam napisac, przejdzie Ci, ale jak Ty tu jestes juz 14 lat i nie przechodzi, to wspolczuje. Wracaj do Polski pelnej czystych basenow i glebokich szczerych ludzi. Skazana jestes tylko na to na co sama sie skazujesz.
    A skoro twierdzisz, ze Anglicy sa powierzchowni i nieszczerzy, to swiadczy to tylko o tym, ze poznajesz ich tylko powierzchownie. Jestem prawie pewna ze bierzesz ich wrodzona, fakt, uprzejmosc za nieszczerosc. Nie wyobrazam sobie mieszkania w kraju, o ktorym po 14 latach nie mysle jak o domu. Znajdz jakis wytlumaczenie swojej decyzji, i wracaj do Polski. Moze zwal na Brexit, i ze to przez niego nie czujesz sie juz tutaj u siebie. Nie mow, ze nigdy sie nie czulas.

    --
    Ania's Poland
  • niyaa 02.10.19, 11:50
    Mialam kilka epizodow tesknota :) ale jak zaczelam szykowac sie do powrotu okazalo sie ze nic tam na mnie nie czeka bo wyjezdzajc pozamykalam sobie chociaz by solidne zrodlo dochodu. W miedzy czasie nienawiscia palalam do miasta w ktorym mieszkam, chcialas sie przeprowadzic do jednego z dwoch duzych bo wychowano w stolicy ciezko mi w malym miescie. Zreszta nie ja wybralam to miasto wiec to tym bardziej potegowalo moja nienawisc. I nagle odkrylam ze mieszkam w fantastycznym miejscu, z pieknymi widokami gdzie zawsze jest gdzie pojsc na spacer gdzie codziennie moge lazic po innej plazy, ze moze nie tak bardzo tesnie do stanie w korkach tylko tak dlugi sobie mowilam ze chce do miasta ze to przycmilo mi postrzeganie. Jedno miasto do ktore go chcialas sie przeprowadzic jest tylko 45 min autem ode mnie i zawsze moge sobie skoczyc tam, drugie 100km ale jedzie sie praktycznie bez swiatel po drodze. Zmienialam sobie auto na tansze w utrzymaniu ale bo w tym roku I tak duzo mam jezdzenia I w kazdym z tych miast musze byc po 1 raz w tyg a w weekand oddycham powietrzem nie smogiem. I wiesz Co... Calkiem mi tu dobrze. Jedynie brexit mnie smuci ze wzgledow bezpieczenstwa glownie. Ale przestalam "tesknic"
  • ilonka45 02.10.19, 14:13
    " Wiec jestem skazana chyba na Anglie.." Ale to nie wiezienie, mozesz zawsze wyjechac do kraju meza (zakladajac, ze nie jest Anglikiem) lub wrocic do Polski, masz tam wsparcie rodziny, za ktora tak tesknisz. myslalas o terapii? moze masz depresje? Masz mocno distorted obraz zycia, w Polsce jest cudownie, a tutaj na swoje niezadowolenie z zycia ( nie wnikam czy to sprawy malzenskie czy praca) obwiniasz wszystkich Anglikow. Niestety nie potrafie pocieszyc, bo tak jak Ty czujesz sie tutaj ja czulam sie w Polsce.
  • alannda 02.10.19, 14:21

    Nie pomoge, bo tak nie mam. A nawet mam wrecz przeciwnie, w Polsce bedac nie czuje sie juz dawno u siebie.

    clicklak napisał(a): W Anglii drazni mnie to, ze
    > wszystko jest w sumie "basic", jest brud (mieszkam w bardzo turystycznej miejsc
    > owosci, wybralismy sie niedawno na basen na sesje rodzinna z malymi dziecmi-tak
    > brudnego basenu, z wlosami i plastrami z nog na podlodze nie widzialam w Polsc
    > e nigdy!) ,

    Co to znaczy ze wszystko jest "basic"??! Bywaj tam gdzie jest "posh" i problem z glowy;-)

    a Anglicy sa w wiekszosci powierzchowni i nieszczerzy-nawet chyba n
    > ieswiadomie, po prostu maja to we krwi.

    I ty takiego powoerzchownego Anglika sobie wzielas za meza?

    > Do Anglii przyjechalam 14 lat temu " po przygode". Tu poznalam meza, urodzilam
    > dzieci. Gdyby tylko moj maz byl Polakiem to chyba juz dawno bym planowala powro
    > t do PL. Ale nie jest i po polsku nie mowi, wiec ciezko by bylo nam zyc w Polsc
    > e. Wiec jestem skazana chyba na Anglie..

    MAsz dwa wyjscia, dalej odsiadywac ten "wyrok", ktory sama sobie narzucilas, ale przeprowadzic sie do Polski, albo chociaz gdzies gdzie nie bedzie wszystko "basic".
  • clicklak 02.10.19, 18:44
    Nie, Anglika bym sobie za meza nie wziela:)
  • ashleigh41 03.10.19, 13:30
    Bardzo szufladkujesz ludzi, wrzucasz ich do jednego worka narodowosciowo. Taka mentalnosc wyjasnia dlaczego tak bardzo ciagnie cie do Polski. Ciekawi za to ten maz nie-Polak, narod z ktorego pochodzi musi miec same zalety skoro go wybralas na meza zamiast Polaka.
  • clicklak 03.10.19, 19:51
    Hmmm zycie jest raczej nieprzewidywalne i chyba ciezko sobie zaplanowac i wybrac jakiej narodowosci bedzie maz, a mieszkajac zagranica jest wieksze prawdopodobienstwo ze nie bedzie to Polak.Moj jest Francuzem ale rownie dobrze moglby byc kazdym innym i bylabym w takiej samej sytuacji.
  • ashleigh41 03.10.19, 20:00
    clicklak napisał(a):

    >Moj jest Francuzem ale rownie dobrze moglby byc
    > kazdym innym i bylabym w takiej samej sytuacji.

    No chyba nie kazdym innym bo Anglika bys sobie nie wziela.

  • ilonka45 03.10.19, 13:50
    Tak wlasnie myslalam, ze tak jak Ty obcokrajowiec..
  • aniaheasley 04.10.19, 14:13
    Ale to ze maz obcokrajowiec to tez jeszcze nie przesadza sprawy, czy para sie czuje w UK jak u siebie czy nie. Moj maz z RPA, oboje z mniej wiecej takim stazem w UK, jego akcent jest nadal bezblednie i natychmiastowo rozpoznawalny, szybciej i precyzyjniej geograficznie umiejscawiany niz moj. Nie przeszkadza nam to obojgu czuc sie w Anglii jak najbardziej u siebie. Nikt nigdy nie dal nam odczuc, ze jestesmy jacys obcy. Ale tez nigdy nie dawalismy nikomu podstaw do tego, zeby uslyszec od kogos, ze nie jestesmy tutejsi. Polacy bardzo czesto zachowuja rezerwe i podkreslaja na kazdym kroku ze sa z Polski, ciagle mowia, ze w Polsce to, w Polsce tamto, do znudzenia. To nie sprzyja ze strony Anglikow, Walijczykow, czy Szkotow, checi zaprzyjazniania sie z Polakami. Bo to dziala w obie strony. Pomysl moze jakie Ty robisz wrazenie na ludziach, a nie oceniaj ich ze sa nieszczerzy, czy jak tam ich jeszcze nazwalas.

    --
    Ania's Poland
  • ilonka45 07.10.19, 14:09
    "Ale to ze maz obcokrajowiec to tez jeszcze nie przesadza sprawy, czy para sie czuje w UK jak u siebie czy nie"
    Nie przesadza, ale ma bardzo duzy wplyw. Mianem obcokrajowca okreslam kogos kto sie tutaj nie urodzil I jego jezyk ojczysty nie jest jezykiem angielskim, nie kogos kto ma inny accent, South African, Australian czy Irish. Z moich obserwacji wynika, ze czynnikow do "zaklimatyzowania" jest pare: wychowanie, zdolnosci jezykowe, chec poznania roznych ludzi I ich zwyczajow, a przede wszystkim szacunek dla drugiego czlowieka I "nieocenianie" jak to ma wiekszosc Polakow w zwyczaju...
  • aniaheasley 07.10.19, 14:49
    Wierz mi, ze to czy jezyk angielski jest ojczysty czy nabyty nie jest decydujacym faktem czy ktos jest obcokrajowcem. RPA, w ktorej wychowywal sie moj maz, w czasach apartheidu, byla jezeli juz bardziej zblizona do komunistycznej Polski z mojego dziecinstwa, niz do UK. Oba kraje odizolowane od swiata, oba odciete od 'zachodniej' kultury, RPA przez blokade ekonomiczna, kulturowa i sportowa, Polska, wiadomo, przez 'uwarunkowania geopolityczne w regionie'.

    --
    Ania's Poland
  • ilonka45 07.10.19, 16:56
    Wierze Ci, ze tak czujesz, ale ja mam inne obserwacje, na przestrzeni lat prawie 40, pracujac w zroznicowanym, ale predominately angielskim srodowisku widze, ze niektorzy sie klimatyzuja szybciej of innych, ale ci angielskim od urodzenia, beda rozumeiec pewne niuanse jezykowe, a ci ktorzy sie jezyka nauczyli niekoniecznie. Moje kolezanki, ktore maja mezow Anglikow, znacznie lepiej mowia po angielsku of tych z mezami Polakami/Turkami/Francuzami (pisze o tych, ktore poznalam osobiscie)
  • ashleigh41 02.10.19, 14:45
    No coz, to sie uwiezilas ale sa otwarte drzwi I dobrze o tym wiesz. A w Polsce jest tak pieknie...glownie gdy sie jest na wakacjach ale wakacje maja to do siebie.
    Ja tak nie mam I wlasciwie nigdy nie mialam a jestem to dluzej niz ty. Znam mnostwo fajnych ludzi a Anglicy nie sa powierzchowni, ale to zalezy pewnie jak ich widzimy I czy sami sie nie dystansujemy.
    Napisalas to co czujesz I czego wlasciwie oczekujesz? Potwierdzenia ze innym tez tak zle, ze czyja tak samo? Znajdziesz takich mnostwo, na forum i w zyciu, tylko co dalej? Co z tym zrobisz? Poczujesz sie lepiej?
  • boo-boo 02.10.19, 15:42
    Takie emocje na lotnisku nie są mi obce ale....po kilku tygodniach w PL cieszę się z drugiej strony, że już wracam do UK. Tu jednak życie jest prostsze.
    Nie wróciłabym do Polski ze względu na sytuacje polityczną i to, że Polska idzie w kierunku państwa wyznaniowego. Nie wspominając już o absurdach prawno-urzędniczych i że nadal ludzie są dla państwa- nie odwrotnie. O mentalności przeciętnego Polaka w Pl nawet nie wspomnę.

    --
    "All I ever wanted _ All I ever needed _ Is here in my arms _ Words are very unnecessary _ They can only do harm "
  • illegal.alien 02.10.19, 15:54
    Zgadzam sie z dziewczynami, ktore pisza, ze masz wybor. W Polsce mieszka duzo obcokrajowcow (I jest ich coraz wiecej).
    Tak, sciska mnie cos za serce jak moje dzieci zegnaja sie z kuzynami i dziadkami - i oczywiscie, ze byloby nam latwiej, gdybysmy mieli chociaz jednych dziadkow pod reka. Natomiast poniewaz cenie sobie czas spedzony z rodzina, widujemy sie czesto. Najczesciej gdzies zupelnie poza Polska. W tym roku dzieci pierwszy raz spedzily same wakacje w Polsce - pysznie sie bawily, ale tez mialy poczucie, ze troche je ominelo, bo i jedna i druga klasa spotykala sie w wakacje towarzysko. Mysle, ze nastapi taki moment, ze beda woleli byc na miejscu. Moze moi bratankowie beda przyjezdzac do nas - zobaczymy.
    Nie tesknie za Polska, tesknie za moja rodzina czasami - szczegolnie jak sie tak zlozy, ze nie widzimy sie dluzej. Szkoda mi troche, ze moje dzieci nie maja kuzynow na miejscu. Za troche ponad rok bede mieszkac w UK dluzej niz mieszkalam w Polsce. (jestem w UK od 16 lat).

    --
    M. - grudzień 2010
    M. - marzec 2014
  • nannyjo32 02.10.19, 16:56
    u mnie tez wlasnie po powrocie bardziej byla tesknota za rodzina i tylko tyle. Ja mysle ze na Polske sie juz nie nadaje.
  • illegal.alien 02.10.19, 17:14
    Mysle, ze duzo z tesknoty, to tesknota za jakimis sentymentami - wszystko wydaje sie super, jak sie jest na chwile, nie trzeba zakladac dzialalnosci, rejestrowac sie w urzedach, szukac lekarza :) Jak czasem slucham, jak w Polsce wyglada biurokracja, to ja zdecydowanie musialabym sie wszystkiego uczyc od zera.

    --
    M. - grudzień 2010
    M. - marzec 2014
  • niyaa 02.10.19, 17:17
    Czasem wystarczy wizyta w konsulacie zeby odswiezyc sobie wiadomosci lub zobaczyc jak kretynizm wyglada
  • ilonka45 02.10.19, 17:51
    :)
  • nannyjo32 02.10.19, 17:51
    mi wystarczy ze pracuje z Polakami i wysluchuje dziennie jakie to NHS nie jest do dupy, wysluchuje opowiesci o paracetamolu na wszystko. I musze patrzec ja po np. prywatnych polskich klinikach lataja i placa ciezkie pieniadze za badania itp.
  • illegal.alien 03.10.19, 13:15
    Nie pracuje z Polakami, a w konsulacie jestem raz na 10 lat, wiec mnie to szczescie omija :D
    Wiadomo, ze kazda sroczka swoj ogonek chwali i takie tam - ale po tylu latach to nawet w najprzyjazniejszym systemie czlowiek musi sie od nowa odnazlezc i mowa raczej o re-emigracji, a nie powrocie :)

    --
    M. - grudzień 2010
    M. - marzec 2014
  • yuka12 04.10.19, 00:08
    My dla osiadłych, rodowitych i skoligaconych Walijczyków w takim b.małym miasteczku byliśmy w ogóle przezroczyści- nie zauważano nas 😀. Wytrzymaliśmy tam kilka lat i uciekliśmy bliżej Anglii. Zdecydowanie się nam lepiej żyje, miło pogadać z sąsiadami, innymi rodzicami w szkole i wymieniać grzeczności na ulicy 😃.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • clicklak 02.10.19, 18:19
    Dziekuje za komentarze.Chyba chodzilo mi o to zeby sie wygadac. I wlasciwie to chyba wiem co stoi za ta nagla tesknota. Bo to nie tak,ze tesknie nieprzerwanie od 14 lat-jak by tak bylo,to bym dawno wrocila, jeszcze zanim zdecydowalabym sie zalozyc tu rodzine. Ta tesknota i sentyment do Polski naszly mnie z taka sila jakis miesiac temu, kiedy to moj maz stracil niespodziewanie prace ( zostal zastapiony znajomym szefa) i chyba stad ta gorycz,zal i chec powrotu do kraju dziecinstwa. Doskonale sobie zdaje sprawe, ze zycie w Pl nie jest idealne, tak samo jak w UK sa plusy i minusy i pewnie po paru miesiacach bym zaczela tesknic za Anglia:) Chociaz uwazam,ze majac dobra prace w Polsce mozna zyc chyba teraz bardziej komfortowo niz w UK-np wybor materialow budowlanych, wnetrzarskich, kosmetykow, zajec i atrakcji dla dzieci jest wiekszy niz tu. Natomiast zdecydowanie na nie jest ten wszechobecny kosciol (bo polityka to juz i tu w UK nie jest wspaniala).
    Tak wiec to chyba przez ostatnie stresy mnie tak naszlo, choc sentyment zawsze pozostanie. Mowie do meza, ze do Polski to moze sie przeprowadzimy na emeryturze. Ale czy bedzie nam sie wtedy chcialo?:)
  • plain-vanilla 02.10.19, 18:22
    Nie pocieszę, że też tak mam. Naprawdę smutne jest to, co piszesz. Na pewno zakładanie z góry, że jesteś skazana na Anglię, to jest błąd. Z mężem obcokrajowcem jak najbardziej możecie się przeprowadzić do Polski. Chyba powinnaś szczerze porozmawiać z mężem, że jesteś po prostu nieszczęśliwa. Wiem, że najłatwiej napisać, że może masz depresję, ale może po prostu nigdy nie będziesz szczęśliwa akurat w Anglii. Po drugie do czego tak naprawdę tęsknisz w Polsce? Może tylko do rodziny?
    Ja mieszkam w Szkocji i szczerze, to nie nadaję się mentalnie do życia w Polsce. Jestem tu 13 lat. Cieszę się, że wracam do domu. Wakacje spędzamy w Polsce. Dzieci są szczęśliwe, nacieszymy się rodziną. Moja mama jest sama, więc tym bardziej mi zależy. Potem w grudniu mama przylatuje na święta.
    Fakt, że przyjaciół lokalnych nie mam. Mam serdecznych sąsiadów, fajnych ludzi w pracy. Myślę, że to raczej ja mam trudności, żeby nawiązać bliższe kontakty. Nie pomaga to, że mieszkamy w małym miasteczku, większość to rodowici Szkoci, skoligaceni ze sobą. Środowiska międzynarodowego brak. Myślę, że byłoby mi łatwiej znaleźć porozumienie z innymi emigrantami. Szkoci są bardzo uprzejmi i raczej z dystansem. Nigdy nie odczuwałam, że nie jestem u siebie. Trudno mi porównywać, ale zdecydowanie Szkot i Anglik to dwie różne mentalności i kultury.
    Oczywiście co do czystości i porządku mam takie zdanie, że to tutejszy folklor. Zdecydowanie w Polsce jest czyściej i porządniej wizualnie. Co nie zawsze znaczy, że jak urząd jest z marmuru i wylizany, to obsługa też jest na poziomie dla człowieka. Napisałabym, że odwrotnie w Polsce. Tutaj wszystko jest łatwiejsze. Moje dzieci są szczęśliwe. Starszy 11 latek zapowiedział, że on na pewno nie chciałby mieszkać w Polsce na stałe. Na wakacje uwielbia jeździć.
  • elle-joan 02.10.19, 19:50
    Nie, nie mam tak, nie oceniam całych narodowości zbiorowo. Myślę, ze jezeli tak tu źle, ludzie niedobrzy, to nieznajomość języka polskiego u męaza nie jest zadnym argumentem przeciwko wyjazdowi do Polski.
  • panixx 02.10.19, 21:48
    Mielismy polskich znajomych ktorzy nie zadomowili sie w UK i zdecydowali na wyjazd do PL i...do 4 innych krajow Europy. Mamy tez znajomych, ktorzy dobrze sie tu czuja i rozwijaja zawodowo (np ja tez). Mamy tez na prawde dobrych znajomych, ktorzy nie sa Polakami. Jak dobrze poznasz czlowieka, to widzisz duzo podobienstw, narodowosc nie ma znaczenia, a roznice kulturalne i zwyczaje sa ciekawostka.
    Skoro czujesz, ze Ci zle, to trzeba to zmienic. Albo starasz sie zadomowic, nawiazac wiecej lokalnych znajomosci, brac udzial w lokalnych akcjach, wolontariat itd. albo przeprowadzasz sie. Nie marnuj wiecej zycia. Szkoda byc w tzw "rozkroku" i ciagle zastanwaic sie gdzie lepiej.
    Oczywiscie ze po powrocie z PL mnie tez ogarniaja sentymenty: dobre wakacje, spotkania z rodzina i znajomymi. Ale wiem, ze jak ja wracam do pracy, to oni tez i dalej toczy sie normalne zycie, czy tu, czy tam - bardzo podobne.
  • kalpa 08.10.19, 08:05
    Ja nie tęsknie już za Polską, nie rozmiękcza mnie już wspomnienie o Krakowie, chociaż nadal uwielbiam tam wpaść na weekend. Nie mam złudzeń co do mojej sytuacji gdybym się zdecydowała tam pojechać na stałe.
    Anglie doceniam bardzo, jeszcze bardziej angielską uprzejmość i kulturalne zwracanie się do mnie, kocham angielską przyrodę i sielskie widoki, urocze puby i wiele innych rzeczy.
    Ale nadal nie czuję się u siebie, nie wrosłam tak w 100%. Nie chodzi o mój nieidealny angielski akcent czy nie ogarnianie angielskich dowcipów.
    Mimo, że mam obywatelstwo, to nie czuje się u siebie. Może gdybym miała swój dom tutaj, byłoby mi emocjonalnie łatwiej ale to chyba zalezy od czegoś jeszcze. Sama nie wiem... Po prostu niektórzy się odnaleźli w Anglii inni nie i chyba nie ma złotej rady czy środka. Dopóki człowiek nie spróbuje to nie jest w stanie przewidzieć czy będzie się dobrze czuł czy nie.
    Nie żałuję decyzji przyjazdu tutaj, ale nie jest mi tak łatwo jak kiedyś myślałam, że będzie. I z tym musiałam się nauczyć żyć.

    --
    Taniec i wiatr to moje żywioły!
  • sylwus34 08.10.19, 09:49
    I to głos rozsądku. Bardzo mnie wkurzają wypowiedzi, że wystarczy być otwartym, nieoceniającym, nie wspominającym Polski i już życie w Anglii jawi się jako spełnienie marzeń.
    I żałuję że wyjechałam do Anglii, doceniam te klimaty o których piszesz, ale u mnie poczucie obcości było dominujące, nawet po 12 latach. I tęsknota która bolała od środka. Nie chciałam z tym żyć i dlatego wróciłam.
  • sylwus34 08.10.19, 09:50
    Miało być :nie żałuję😊
  • glasscraft 08.10.19, 11:06
    Sylwus, ale bycie otwartym to, jak dla mnie, duza czesc sukcesu w zyciu (czy jezeli chodzi o ciezko kalibrowe rzeczy jak wyjazd z PL i zycie w innym kraju, czy tez zaczecie nowej pracy, spotykanie nowych ludzi, czy sprobowanie czegos, czego sie nigdy nie jadlo :-)) chociaz, oczywiscie, samo w sobie nie wystarczy - jednym zycie w innym kraju pasuje jak rybie woda, innym mniej, innym - zupelnie nie, chocby na rzesach staneli.
    Zupelnie nie oceniam swojego zycia tutaj w kategoriach spelnienia marzen, po prostu zyje tu, a nie gdzie indziej. Ze wspomnieniami (milymi i mniej milymi, jak kazde inne wpomnienia) zycia gdzie indziej, ale bez zadnych odsrodkowych bolow :-); ciesze sie tym, co mam, jezeli moge zmienic cos co mi przeszkadza, to staram sie to zmienic, jezeli nie moge - to nie cierpie nad tym jak mlody Werter, bo i po co :-P


    --
    Light travels faster than sound - that's why some people appear bright until you hear them talk...
  • princesswhitewolf 11.10.19, 14:03
    nie, nie mam. Nigdy nie tesknilam za Polska. Nie tesknie. Tesknilam za Anglia jak mieszkalam 5 lat w USA podczas studiow.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka