zobrien napisała:
> Odmyszenie nazywa sie po prostu pest control - dzwonisz do firmy i
> przyjezdzaja. Tyle razy, ile trzeba. To kosztuje chyba ok 80 funtow (w
> Londynie) za pelna usluge.
Council robi to gratis.:)
Tez mielismy raz problem gdy mieszkalismy w sasiedztwie lanu pszenicy i na
zime zaczely nam sie wprowadzac.:->
Okazalo sie wlasnie, ze mialy swoja sciezke. Po zablokowaniu wejscia i
wylozeniu trutki przed czlowieka z council`u (mial jakas tam specjalna, kuszaca
mieszanke), w tydzien mniej wiecej problem sie skonczyl. Tylko smrod neistety
przez pewien czas pozostal bo ta trutka nie byla mumifikujaca a corpus delicti
niestety w miejscu trudno dostepnym :/
Wspolczuje ogromnie. U mnie samo slowo mysz wywoluje trzesawke.
Teraz mamy koty ktore co najwyzej znosza swoje zdobycze (czasem pol-zywe 8-
P ) ale niechcianych lokatorow zdecydowanie odstraszaja.
U tesciowej natomiast pomoglo...wystawienie odrpbiny zawartosci kuwety naszych
kotow ;-)
A wczesniej nie mogla sobie portadzic bo jej przechodzily gdzies od sasiadow i
nie dalo sie znalezc wejscia.
--
5plus