• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Czy Wasi mężowie są w stanie Was tu utrzymać? Dodaj do ulubionych

  • 19.09.07, 23:38
    Mam nadzieję,że się nie obrazicie za tak niedyskretne pytanie. Bierze się ono
    stąd, że zastanawiamy się nad powrotem do Anglii. Wcześniej mieszkaliśmy w
    Londynie prawie 3lata i byliśmy typowymi DINX'ami, niemal dolce vita :) Czas
    jednak nadszedł na dziecko (dłuuugo oczekiwane, szczególnie przeze mnie), a
    wraz z nim kalkulacje, czy damy radę się utrzymać w tej nowej sytuacji.
    Wynajmowaliśmy 2 bedroom flat, przy czym to ja miałam lepiej płatną pracę, z
    której właśnie przyszło mi zrezygnować (wziąwszy wcześniej macierzyński).. W
    międzyczasie mąż stracił swoja pracę, zresztą tak jak powiedziałam z
    dotychczasowej i tak nie mógłby nas utrzymać... Podjęlismy decyzję o
    wykorzystaniu funduszy z mojego firmowego macierzyńskiego w Polsce, wiadomo,
    że w przeciwieństwie do UK, coś z tych 400 GBP/ miesiąc mozna u nas zrobić
    :)Planowaliśmy, że mąż znajdzie w Pl jakąś pracę i jakoś się ułoży. Na
    nieszczęście okazało się, że nieuregulowana służba wojskowa będzie męża
    ścigała nawet pomimo dziecka (zmieniły się przepisy -'polityka
    prorodzinna'!!!) więc sprawa się skomplikowała...
    Krótko mówiąc - znów stoimy nad wyborem wyjazdu, ale nie mamy pojęcia, czy mąż
    da radę nas tam utrzymać. Wolałabym, żebysmy się nie rozdzielali, choc
    wiem,że robi tak mnóstwo ludzi...
    Będę wdzięczna za wszystkie spostrzeżenia i porady :)
    Pozdrawiam serdecznie:)
    Edytor zaawansowany
    • 20.09.07, 09:14
      dobre pytanie i niegłupie wcale. Pewnie kilka osób będzie odsyłac
      Cię do wyszukiwarki aby poczytać o kosztach utrzymania, ale to nie
      to samo zagadnienie. Inna sprawa: skoro mieszkaliście tak długo w
      UK, to znasz ceny.Nie bardzo rozumiem też Twej sytuacji: teraz
      mieszkacie w PL? Jak długo? jaka jest więc perspektywa Waszego
      powrotu do UK w sensie znalezienia odpowiedniej pracy?
      --
      There is no other happiness than...
      • 20.09.07, 10:19
        To zalezy do jakiego standardu zycia jestescie przyzwyczajeni - two
        bedroom flat + rodzina ciezko utrzymac z jednej pensji, zwlaszcza w
        Londynie. (Chyba ze to dobrze platna praca) Prawdopodobnie
        bedziescie musieli zgodzic sie na nieco gorsze warunki, jeli chcecie
        tu wrocic. I madrze gospodarowac finansami. Poszukaj
        www.findaproperty.co.uk jakie sa koszty wynajmu. Dodaj council tax +
        rachunki + inne wydatki: transport(samochod?) telefony, jedzenie +
        30% na nie przewidziane wydatki. Popatrz jakie wynagrodzenie oferuja
        w branzy meza (uwaga podaja kwoty brutto) i bedziesz miala wynik.
        --
        Ktosik
        • 20.09.07, 10:39
          Jak napisala liley11 zalezy od standardu jaki chcecie miec,
          dzielnicy w ktorej chcecie mieszkac no i oczywiscie zarobkow meza.
          Usiadz z kartka porownaj wydatki i
          Moj maz utrzymuje mnie i 3 dzieci, ja studiuje wiec oplacamy tez
          przedszkole 3x w tygodniu. Mieszkamy sami w 2 bedroomhouse i jakos
          nam wystarcza a czasem nawet udaje sie oszczedzic na wakacje na
          Malediwach :). Ale poczatki byly ciezkie. Powodzenia
    • 20.09.07, 10:39
      to wszystko zalezy od tego jaka place otrzyma tu twoj maz, i gdzie
      bedziecie mieszkac. generalnie oczywiscie mozliwe jest zycie z
      jednej pensji - my zyjemy z jednej, ale porzadnej pensji, a dzieci
      mam troje (plus czwarte na dniach).
      --
      bibbulce
    • 20.09.07, 10:55
      zalezy gdzie chcesz wrocic-ja w Walii,obok Cardiff place 375£ za
      czysty,nowy 2 bed flat w nadmorskiej miejsowosci i zyjemy z jednej
      pensji spokojnie!
      wiec wszystko zalezy gdzie wracacie.
      --
      MALINKA-NEW!!!
      Nasz dzien
    • 20.09.07, 11:04
      Zalezy od waszych planow i wydatkow, u nas jest tak ze oboje musimy pracowac
      inaczej sie nie utrzymamy, no ale mamy spory kredyt na dom.
      --
      Nasze nr 2 ;-)
    • 20.09.07, 11:06
      Z jednej pensji na pewno mozna utrzymac rodzine 3-osobowa, a nawet
      wieksza, wszystko zalezy jaka to pensja. Dobry neurochirurg moze
      utrzymac rodzine przez rok ze swojej miesiecznej pensji, ktos kto
      roznosi ulotki na pewno nie. Napisz, jezeli chcesz, w jakim zawodzie
      Twoj maz szukalby pracy, gdzie i w jakich (minimum) warunkach
      chcielibyscie mieszkac. A moze sie okaze, ze Ty bedziesz chciala
      jednak wrocic do pracy?
      --
      Ania's Poland
    • 20.09.07, 11:15
      spokojnie sie utrzymujemy z jedej pensji, mamy jedno dziecko, i poki co wydatki
      na rozne sprzety domowe. Ale ogolnie starcza nam na calkiem wygodne zycie ale
      jeszcze nie oszczedzamy myslze ze zaczniemy za jakies 3 mies.
    • 20.09.07, 11:15
      Ja mieszkam w londynie od 5 lat i nigdy tu nie pracowałam, za mieszkanie duzo
      nie płacimy bo dostalismy od panstwa ,wczesniej wynajmowalismy domek za 620
      funtów miesiecznie dotego dochodziły wydatki na dwoje małych dzieci (2 lata i 11
      miesiecy) no i oczywiscie opłaty za gas i swiatło oraz wydatki na
      jedzenie.Niebyło tak zle skoro było nas stac na nowy telewizor czy laptopa
      wszystko naprawde nie załowalismy sobie niczego zalezy od pracy i płacy oraz od
      benefitów my mamy wszystkie i dlatego maz nie musi pracowac po 12 godzin
      wystarczy jak pracuje 8 i reszte dostajemy z benefitów.Dodam ze maz wczesniej
      nie pracował przez 1.5 roku i był na zasiłku.Pozdrawiam
    • 20.09.07, 19:44
      To jest pytanie typu: Jak dlugi jest kawalek sznurka. Zalezy, ile
      maz zarabia, i jakie sa nasze oczekiwania. Jeden moze w piec osob
      mieszkac w 2-bed, innemu bedzie ciasno w trzy osoby w 5-bed. Jeden
      jest szczesliwy na granicy ubostwa (bo na takiej przyznawane
      sa "wszystkie benefity" jak w poscie powyzej), drugi potrzebuje duzo
      wiecej od zycia.

      My obydwoje z mezem pracujemy, i w ogole nie moge wyobrazic sobie
      zycia za jedna pensje (mam dwojke dzieci, zarowno maz i ja zarabiamy
      sporo ponad srednia krajowa). Czyli odpowiedz na pytanie w temacie
      jest - nie.

      --
      ------
      Z cyklu: Ulubieni mezczyzni Jaleo - Chet Baker
      • 20.09.07, 22:23
        Przede wszystkim dziekuję za wszystkie wypowiedzi, doceniam, że zechciałyście
        poświęcić swój czas :)
        Zgadzam się, że wszystko zależy od wszystkiego, mówiąc (pseudo)filozoficznie,
        każdy ma inne standardy, wymagania, itp., itd. Pisząc tego posta nie oczekuję
        jakich konkretnych i wiążących odpowiedzi, może raczej inspiracji do działania,
        trochę dystansu od osób niezaangażowanych, szczególnie, że po 10 miesiącach
        spędzonych w Polsce w sytuacji, którą opisałam powyżej, dopracowalismy się
        trochę doła i jakiejś niezrozumiałej dla nas samych inercji...
        Zgadzam się również, że trzeba wziąć kalkulator, tak też zrobiliśmy i z tego też
        powodu raczej nie mamy po co wracać do Londynu, nawet gdybysmy obniżyli
        standardy, co chętnie uczynię, zważywszy na to co mamy w ojczystym kraju :(
        Poza tym kiedy sie pojawiło dziecko, inaczej się patrzy na różne sprawy. Nie
        miałabym takich dylematów, gdybyśmy byli sami, po prostu byśmy tam siedzieli, a
        nawet będąc ponownie w Polsce, po raz kolejny spróbowali. Natomiast obecnie nie
        chcę eksperymentować z dzieckiem przy piersi i skazywać jej na jakieś niefajne
        rozwiązania...
        Piszcie, proszę, dalej, może mi sie cos wyklaruje w tej głowie...
        Pozdrawiam!
        • 20.09.07, 22:33
          Co do męża, to w Londynie pracował jako fotograf, digital enhancer (nie wiem
          jaki jest odpowiednik w Pl) oraz pracownik laboratoruim fotograficznego. Z
          wykształcenia jest technikiem telekomunikacji (szkoła średnia) i niedoszłym
          historykiem, więc zdaję sobie sprawę, że nie zrobi się z tego idealnego cv (no,
          na pewno nie neochirurga...). Zastanawia sie tez nad remontami, zna sie tak jak
          wszyscy Polacy ;)
          Co do miejsca, tak jak pisałam, Londyn (z żalem) odpada, a do innych miejsc nie
          mam stosunku emocjonalnego, więc wszystko mi jedno. Ehh, zobaczymy jak to się
          ułoży...
          Co do mnie, to jak już pojawiło się to maleństwo w moim świecie, to chciałabym
          sie trochę nim nacieszyć, ale jak będzie tak dłużej i skończą się nam angielskie
          oszczędności, będę zmuszona zarobic na nas. Mój brat pracuje jako phone
          interpreter i bardzo sobie chwali, więc na razie moje mysli oscylują wokół tej
          opcji.Przynajmniej można to robic w domu :)To chyba tyle na razie, mam nadzieję
          na odpowiedzi :)
          Pozdrawiam serdecznie!
          • 20.09.07, 23:39
            Nie da rady. Znam ludzi, ktorzy zyja z benefitow i szczerze mowiac
            zyja lepiej niz my (a pracujemy oboje).
            • 20.09.07, 23:54
              Tak.
              --
              Nic nie trwa wiecznie. Niebezpiecznie jest wierzyć w to, że coś trwa wiecznie.
              moje SŁODKIE życie
          • 21.09.07, 16:52
            yummy_mummy, z tego, co piszesz wynika, ze ani praca Twojego meza
            ani nic innego nie przywiazuje Was do Londynu. No to pomyslscie o
            innych miejscach, Londyn nie jest specjalnie "dzieciofriendly"
            (szczegolnie, jesli chodzi o male dzieci).
            Pisalas o sobie, ze to Ty lepiej zarabialas niz maz. A moze w takim
            razie przemyslicie niestandardowa opcje, tzn. Ty wrocisz do pracy po
            macierzynskim (bo zrozumialam, ze jestes na angielskim macierzynskim
            wlasnie?), a maz sie zajmie dzieckiem w domu? Przez jakis czas.
            Oczywiscie jesli Ty bylabys w stanie za swoje zarobki utrzymac
            rodzine.
    • 21.09.07, 14:51
      Powiem szczerze. Z samej jednej pensji bedzie ciezko. Mozecie
      starac sie o wszelkie dodatki to moze jakos powiazecie koniec z
      koncem.
      Ja zanim urodzilam nasza coreczke pracowalm full-time i zylo nam sie
      niezle i moglismy odlozyc. po maciezynkim nie wrocilam jeszcze do
      pracy i choc mamy Tax Credits starcza na styk. choc dla mnie
      wazniejsze jest w tej chwili aby byc z mala niz kupic sobie jakies
      super ciuchy czy sprzet. Wlasnie wszystko zalezy od tego czego od
      zycia oczekujecie w danej chwili.
      Oczywiscie zalezy ilu pokojowe mieszkanie wynajmiecie, w jakiej
      dzielnicy itp. Pewnie wiesz, bo juz tu byliscie, ze z wynajme
      mieszaknia na poczatek wiaza sie duze koszty plus husband powinien
      miec prace stala(bynajmniej od nas wymagali w referencjach
      potwiedzenia zarobkow z firmy min z ostatnich 6 mcy) ale chyba sa
      agencje ktore nie wymagaja takich referencji.
      Podsumowujac pensja meza plus zasilki jakos pociagniecie.
      Pozdrawiam :)
      • 23.09.07, 17:46
        Dziękuję za wszystkie wypowiedzi :)
        Jeżeli chodzi o moją firmę to spotkał ją outsourcing - tzn jeżeli zgodzę się
        pracować w RPA, to mnie chętnie przeniosą ;) Więc na razie muszę liczyć na
        męża... Mam nadzieję, że ta układanka się nam jakoś ułoży...
        • 24.09.07, 08:10
          do yummy mummy

          przepraszam ze tak z innej beczki ale bardzo mnie zainteresowal
          watek o "phone interpreter"

          czy Twoj brat wykonuje tez zawod w polsce?

          wpisalam w google ale jesli chodzi o polske nic nie znalazlam

          napisz cos wiecej prosze,jak to wyglada

          bede bardzo wdzieczna

          pozdrawiam
          mummy6
          • 24.09.07, 10:45
            A ja napisze Ci inaczej:
            czemu maz nie chce zajmowac sie fotografia w Polsce? Np. dzialka
            fotografia slubna lezy i kwiczy w Polsce. Jej poziom jest zenujaco
            niski i kazdy kto ma checi, jest pracowity, posiada talentu troche,
            a juz na pewno po doswiadczeniach z fotografia w Anglii (Londyn!)
            moze smialo konkurowac z tym co na rynku lokalnym.
            Tu w Anglii konkurencja i umiejetnosci, jakie trzeba opanowac jest o
            wiele wieksza i bardzo ciezko jest sie przebic przez istniejacy juz
            bardzo wymagajacy rynek.
            Wydaje mi sie, ze jako fotograf slubny w Polsce mozesz miec lepszy
            standard zycia jako zona przy mezu;-) niz jako zona przy mezu
            budowlancu w Anglii.
            Dojdzie Wam inny aspekt do przelkniecia - wykonywanie zadan ponizej
            aspiracji i ambicji, umiejetnosci. Na poczatku owszem bedziecie sie
            cieszyc, ze sa pieniadze, ale jak juz podstawowe potrzeby zostana
            zaspokojone, to zaczyna sie myslec o tym jak cos zmienic. Gorsze
            jesli nie bedzie sil na te zmiany (bycie budowlancem to czesto
            pracujace weekendy, duza ilosc godzin i wyczerpanie fizyczne), a
            umiejetnosci i to co sie zaobserwowalo we wczesniejszym zawodzie
            porosnie mech.
            Zycze Wam powodzenia.
            I nei szukaj winy w Polsce, skup sie na tym co potraficie, nie mysl
            o polityce, tylko dzialaj. Nie trac energii na rozmyslania o
            sytuacji w kraju, na dobra sprawe nie powinno miec to wielkiego
            wplywu na Twoja energie do pracy, dzialania. Jest taki kraj w
            Europie zachodniej, gdzie nie zdolano w 3 miesiace po wyborach
            utworzyc rzadu, kloca sie tez, ale jakos w ostatni weekend nie
            zauwazylam, aby rodzina, ktora tam mieszka i w wiekszosci zajmuje
            prowadzeniem wlasnych firm, tracila energie i szukala winy tego, ze
            cos im sie nie powiodlo, w sytuacji jaka obecnie panuje w ich kraju.
            Jednym slowem - maja to gdzies;-)
          • 25.09.07, 14:53
            www.lsaweb.com/index.php
            To jest firma przez ktora pracuje brat. Wyglada to super prosto - loguje sie na
            stronie, za chwile dzwoni operator i laczy rozmowe. Tlumaczy sprawy dla Inland
            Revenue oraz NHS. Warunek - musisz byc w UK. No ioczywiscie musza cie przyjac ;)
            Aha - stawka - 15gbp/hr
            pzdr
            • 25.09.07, 15:58
              Na pewno ta firma? Wszystkie numery tel sa tam amerykanskie, a firma
              w Pensylwanii...?
              --
              Ania's Poland
              • 27.09.07, 09:10
                dokladnie tak - firma jest amerykanska :) ale jakos dotarli do instytucji
                rzadowych ;)
    • 06.10.07, 19:15
      Tk, mąz utrzymuje nas od 3 lat.Jestesmy rodzina 3-osobowa, NIE
      mieszkamy w Londynie.Mąz zarabia nieduzo...Z zasilkow dostajemy
      tylko Child Benefit i Child Tax Credit.Pomimo tego dość często
      latamy do Polski, raz w roku lecimy na wczasy w cieple kraje,w
      Polsce utrzymujemy nasze mieszkanie i...jeszcze odkladamy.Znam
      jednak rodziny gdzie pol pensji idzie np na piwko czy papierosy co w
      naszym przypadku odpada.Nie mieszkamy jednak w oddzielnym mieszkaniu
      czy domu gdyż zdecydowalismy sie na niedlugi (za okolo 2 lata)
      powrot do kraju, wiec zal nam wydawac kase na osobne mieszkanie
      (oczywiście nie jest to uklad idealny).Niemniej jednak mamy dla
      siebie dół domu (2 pokoje) i naprawde nie narzekamy.
      Udanych wyborów życzę.
      --
      Pozdrawiamy
      Sylwia i Hubi(24.09.2003)
      • 27.11.07, 16:20
        My zyjemy z jednej pensji(miesiecznej),
        Mamy jedno dziecko,dostajemy razem na nie 46F benefitow(wtc i ctc)oraz chb(z
        tego oplacamy ubezpieczenie za auto).Za dom(2 sypialnie,living room i kuchnia z
        jadalnia,lazienka) placimy 85f tygodniowo,nieczego nam nie brakuje,mamy dobre
        auto,umeblowany i wyposazony dom,w bardzo dobrym stanie a jestesmy tutaj troche
        ponad dwa lata i wszystkiego co mamy sami sie dorobilismy.
        Mieszkamy w mniejszym miescie miedzy manchester a liverpool i napewno mamy tutaj
        lepszy standard zycia niz mieli bysmy w polsce.
        Mysle ze to zalezy od pracy,tego na jakim poziomie chce sie zyc,w jakim miescie
        sie zyje,jakie sa koszty utrzymania,my zaryzykowalismy(przyjechalismy do uk
        zalozyc rodzine a nie na dorobek).Zyje sie spokojnie.Zycze podjecia trafnej
        decyzji,wazne zebyscie byli razem,szczesliwi...
        --
        Przystojny Gnojek
        Igor ma juz...
        † badzcie pochwalone† Istota idealna ;)
        • 27.11.07, 22:22
          my także żyjemy z jednej pensji, jesteśmy razem w Anglii od września
          tego roku, ja nie pracuje zajmuję się półtoraroczną córeczką, nie
          dostajemy jeszcze zasiłków, bo nie mamy wszystkich dokumentów, ale
          mimo to żyje nam się dobrze, wynajmujemy trzypokojowy flat,
          oczywiście nie w samym centrum, ale ok 30 min na piechotkę
          (mieszkamy w okolicach Bristolu), praktycznie niczego sobie nie
          odmawiamy, też miałam obawy czy z męża pensji damy radę? wiem jedno,
          małżeństwo powinno być razem, warto czasem w życiu zaryzykować,
          ważne abyście byli szczęśliwi, decyzję zostać czy wrócić musicie
          podjąć sami , w Anglii z jednej pensji można swobodnie żyć, a w
          Polsce jeszcze nie. pozdrawiam i życzę powodzenia
          • 18.01.08, 20:27
            Witaj!Czy mieszkasz dokladnie w Bristolu?Mój mąż od czerwca pracuje
            i mieszka w Exeter, to niedaleko.Ja stoję przed poważną decyzją-
            zostać w Polsce czy dołączyc do niego.Też mamy córeczke, ale troche
            starszą-3latka.Boje sie że nie damy sobie rady.Mąż zarabia bardzo
            mało(chyba)jak na warunki angielskie, bo 7f na godzinę, dostaje
            zasiłek na dziecko 17f tygodniowo(nie pamietam jak się to nazywa.Czy
            moge Cie zapytać ile zarabia Twój mąż?Podobno przedszkola są drogie
            w Anglii?Jak sobie radzicie?Pozdrawiam!
        • 28.11.07, 09:57
          to naprawde nieduzo płacicie za mieszkanie 2 pokojowe:)
          a moge wiedziec w jakim miescie mieszkasz bo my tez pomiedzy menchesterem a
          liverpoolem, a dodam ze my tez utrzymujemy sie z pensji meza tylko, mamy malutka
          córeczkę, a zadnych bebefitów narazie nie mamy bo czekamy, nie brakuje nam
          pieniędzy, ale tez zbyt wiele nam nie zostaje, ale mimo wszystko jestem
          zadowolona ze dajemy rade bez niczyjej pomocy, w Polsce jest duzo młodych
          małzenstw gdzie rodzice pomagaja we wszystkim,my jestesmy usamodzielnieni i
          jestem z tego zadowolona, nie musze patzrec na niczyją pomoc
          --
          Nasza IGA (21.09.07)

          <object width="425" height="350"> <param name="movie"
          value="http://www.youtube.com/v/hH4SjDLCGkA"> </param> <embed src="<a
          href="www.youtube.com/v/hH4SjDLCGkA""
          target="_blank">www.youtube.com/v/hH4SjDLCGkA"</a>
          type="application/x-shockwave-flash" width="425" height="350"> </embed> </object>
    • 27.11.07, 22:59
      zdecydowanie NIE
      dom = czynsz, r-ki ok 900F, to tyle ile zarabia mąż, moja marniejsza jeszcze
      pensja(pracuje na caly etat jako mikrobiolog) idzie na ubezp obydwu samochodów,
      jakies ubrania, niewiele zostaje :(
      • 28.11.07, 13:37
        witam! przepraszam za bezposrednie pytanie ale czy naprawde zarabiasz ponizej
        900Ł??jako mikrobiolog?rozumiem ze pracujesz w laboratorium?? a ja koncze teraz
        diagnostyke w Polsce i chce dojechac do meza i pracowac w UK i myslalm ze moje
        zarobki beda wygladac lepiej niz męża(1000-1200Ł):p
        --
        mumof2
    • 28.11.07, 11:42
      Mieszkamy w Londynie, splacamy od roku kredyt za nasze nowe
      trzypokojowe mieszkanie. Z jednej pensji utrzymujemy siebie, 13-
      letnia corke, psa a za 2 miesiace urodzi sie nam dzidzius! Zyjemy
      tak od marca, bo wtedy zrezygnowalam z pracy. W miedzyczasie maz
      zachorowal na powazna chorobe i spedzil 3 miesiace na zwolnieniu i
      rehabilitacji. Mimo ciezkich chwil, zyjemy caly czas na takim samym
      poziomie. Po urodzeniu dziecka zamierzam wrocic do pracy dopiero za
      dwa lata. Powodzenia!
    • 18.01.08, 21:26
      Znow watek powsta z popiolow,wiec postanowilam sie dopisac, a nuz
      sie komus moje wyniki finansowe przydadza:) Otoz tak. To,czy maz
      moze utrzyjmac zone z dzieckiem,zalezy od kilku czynnikow,
      najwazniejszy to rzecz jasna jego zarobki,druga rzecz to moim
      zdaniem sposob wydawania pieniedzy i oplaty za dom,w ktorym sie
      mieszka czyli:wynajem(czy w czynszu jest pralka i lodowka plus
      naprawy(ostatnio za wymiane spluczki przez hydraulika zaplacilam 200
      funtow),counciltax(czy to A,B.C,D czy jeszcze drozsze,trzeba sie
      dowiedziec jaka dom ma literke i ile bedzie coumcil taxu
      miesiecznie),woda(bardzo wazne, bo np, w poprzednim domu mialam na
      ryczalt i placilam o polowe mniej rocznie!czyli 100 co pol roku, a
      teraz mam dom z licznikiem i jest co pol roku ponad 200
      funtow,glownie przez te glupie osobne krany ni eda sie
      zaoszczedzic),gaz i prad,internet,telefon,chyba wszystko.
      Wazne jest jakie sie robie zakupy. My na poczatku oszczedzalismy-
      najtansze rzeczy w paski szly do koszyka, a teraz nie- wrzucamy to,
      co chcemy i organic,mase swiezyc owocow i warzyw zima(czego skutkiem
      sa dw arazy wieksze rachunki,choc ceny w ciagu ostatnich dwoch lat w
      Uk skoczyly mocno w gore,pamietam ,ze w 2005 chleb organic w tesco
      byl za 50 p,teraz za prawie 1 funta)Wiec tak: maz ma 1000 funtow,ale
      za to lekka prace w ktorej czasem niestety przysypia,chce ja zmienic
      na ciekawsza i lepeij platna ,ale w Walii o taka nielatwo,bo Polakow
      tu ni elubia. Plus 120f.CTC i 75 chb. Rachunki: wynajem skromnego
      domku to 450 plus 100 council tax-miesiecznie ,plus:
      35 mies za internet i telefon(taniej u nas nie dostarcza nikt
      niestety)
      50 mies za prad i gaz
      40 mies za wode
      45 mies ubezp.samoch
      80 mies diesel na dojazdy d opracy
      30 mies drobne naprawy samochodu(w tym oplata za RAC),podatek
      drogowy i przeglad samchodowy(placi sie raz w roku,ale rozbijamy
      oplaty na caly rok)
      10 mies na komorki
      10 na konto oszczed dla dziecka
      juz mi wyszlo 850,wiec na zakup zywnosciowe,ciuchy i inne
      przyjemnosci,nie wspominajac o cenie plomby 100 f i innych
      nieprzewidzianych wydadkach, no a na przyjemnosci powalamy sobie raz
      na miesiac kupujac tanie ksiazki na ebayu lub amazonie
      Zostaje na to 350 funtow.U nas na sama zywnosc idzie jakies 80-100
      tygodniowo,wiec gdyby nie moja pozyczka studencka,dalej jedlibysmy
      wszystko w paski.
      I to jest cala prawda o zyciu tutaj:)z jednej pensji rzecz jasna.
      To,ze niektore mamy moga odpowiedziec zwiazlym potakiwanie na Twoje
      pytanie czy sie da wyzyc to znaczyc moze ze albo oszczedniej zyja
      albo ich mezowie wiecej zarabiaja. Dobrym rozwiazaniem dla
      pracowitego podkreslam i przygotowanego na 24 godzinna
      dyspozycyjnosc meza jest praca an farmie: placa po 1000 na reke, ale
      wynajmuja dla rodziny mieszkanie gratis ,oplacaja council tax i
      rachunki,wiec te 700 funtow masz dla siebie i korzys jest dwojaka:
      macie dla siebie kase ,ktora normalnie wydalibyscie na dom i
      rachunki,co pochlania tu 2/3 przecietnej pensji Polaka i
      jednoczesnie dostajecie takie same dodatki na dziecko,jak ten co te
      700 musi wydac na czynsz i rachunki, bo urzad skarbowy nie sprawdza
      czy pracodawca komus funduje miszkanie czy nie. Wiec zyc mozna,nawet
      calkiem rozkosznie,trzeba tylko umiec kombinowac:)
      Powodzenia
      • 18.01.08, 21:41
        Zapomnialam o innych dwoch drobnych,ale niezbednych do zycia
        wydatkach- kredyt na auto,ktory musielismy wziac jak sie nam stare
        latem zepsulo na amen(200 f. mies) i obowiazkowy dla posiadaczy
        telewizora oplata 11f.mies,takze w sumie wychodzie,ze bez moejj
        pozyczki studenckiej maz musialby zarabiac nie 1000 ale conajmiej
        1300 funtow mies czyli to chyab bedzie kolo 10 f. na reke.a
        mieszkamy w Pd Walii na wsi pod Swansea,maz pracuje w Swansea
      • 19.01.08, 11:04
        Nie moge sie powstrzymac: co to sa rzeczy w paski? :-)
        --
        Ania's Poland
        • 19.01.08, 12:44
          Najtansze produkty w Tesco albo w Sainsburym jak sadze. Tzw. basics.
          • 19.01.08, 16:17
            A moze ten outsourcing i wyjazd do RPA moze okazac sie niesamowita
            przygoda? Ja po moim pierwszym maluchu wzielam po rocznym urlopie
            jeszcze dodatkowo 2 miesiace bezplatnego, a potem miesiac part time i
            powoli wdrozylam sie z powrotem. RPA jest piekne, zalezy oczywiscie,
            gdzie by Was ulokowano. Jesli Cape Town to ja jade dzis!
            --
            O tym jak zatrzymalismy nasze wlasne zyciorysy i zaczelismy pisac
            nowy...moje szczescia - Zosia 06.02.2005, Ania i Derik 05.01.2007
    • 23.01.08, 22:45
      przepraszam, ze tak pytam ale bardzo mnie ten tatek interesuje. Moj maz pracuje w Londynie, zyje w Londynie, zarabia podobno 'pozadna pesje' 1200L na reke a i tak nie bardzo stac nas na zycie na 'normalnym' poziomie. Ja jestem od roku na walizkach i wiecej pomieszkuje u rodzicow w Polsce niz z mezem wAnglii. Dodam, ze mamy 1,5 roczna corke i nie pracowalam w UK. Z benefitow dostajemy tylko CHB bo podono reszta nam sie nie nalezy.

      Ponawiam pytanie - ile to jest 'pozadnej pesji' w stosunku do kosztow mieszkania/zycia w danym miejscu?

      Powiedzcie prosze bo moze my jacys niegospodarni jestesmy. A maz ma kompleksy niepotrzebne.

      Z gory dziekuje i przepraszam, ze wtracam sie yummy_mummy ale nie chce zakladac nowego watku na powielany temat.

      ps. wyszukiwarka na gazecie nie dziala mi od tygodnia.
      --
      Mała Ana ma...
      Ania, moja modelka :)
      moje UROKliwe
      • 24.01.08, 16:08
        Wydaje mi sie ze 1200 na reke w Londynie to mniej niz polowa
        porzadnej pensji biorac pod uwage wysokie koszty utrzymania w tym
        miescie. Jedna osoba moze sie z tego 'jakos' utrzymac, ale cala
        rodzina? Niewesolo to widze.
        --
        Ania's Poland
      • 24.01.08, 17:31
        powiem Ci tak - jak mozna 1200Ł nazwac porządną pensja w Londynie gdy za duży
        dom z ogrodem na pólnoc kraju płacisz 600-650Ł a za taki sam w Londynie to 1200
        by było mało? Nie ma jednoznacznego określenia porządnej pensji - no chyba, że
        to juz idzie naprawdę w tysiące :)
        • 24.01.08, 21:47
          w sumie to nie wiem co na to odpowiedziec. tez uwazam, ze 1200-1500 (teraz po podwyzce) to nie jest cos co pozwala 'normalnie' zyc w Londynie.
          Mam tylko dosyc tego porownywania, wypytywania przez rodzicow dlaczego nam sie tak slabo powodzi itp.
          Nie rozumiem tez jak spora grupa dziewczyn z play group moze pozwolic sobie na niepracowanie. niestety o pieniadzach sie tam nie rozmawia wiec nie wiem ile zarabiaja mezowie pracujacy zazwyczaj na budowie.

          Ciesze sie, ze ktos powiedzial ze 1200L to polowa przyzwoitej pensji. Powiedzcie mi tylko prosze skad sie biora te statystyki gdzie to podobno przecietne wynagrodzenie.
          Jak zyja ludzie, ktorzy nie pracuja w biurze. I zarabiaja mniej a podobno stac ich jeszcze na wakacje w cieplych krajach?

          Przepraszam za taki marudny ton ale wczoraj znowu musialam tlumaczyc sie tesciowi dlaczego jego syna, ktory jest po studiach, pracuje za biurkiem, w swoim zawodzie itd nie stac na utrzymanie trzy osobowej rodziny w 2 pokojowym mieszkanku.

          Przyznaje tez, ze maz ma wieczne wpadki a to 100L za mandat a to 100L za zbita szybe, a to skasowali mu samochod na parkingu...... a to dentysta, a to przekroczenie limitu karty (notoryczne)
          hihi, zebraloby sie na wakacje
          --
          Mała Ana ma...
          Ania, moja modelka :)
          moje UROKliwe
          • 24.01.08, 21:57
            pytanie jak rzeka ....

            skad wiesz czy palca podatki od wszystkiego co zarabiaja - wiele
            budowlancow bierze gotowke w lape i sie z niej nie rozliczaja
            dlatego ich dochody rzeczywiste moga byc dwa razy wieksze niz
            twojego meza
            --
            Tacy co sie nie poddaja, zawsze odnosza sukcesy!
          • 25.01.08, 00:29
            Bardzo wiele rodzin, gdzie kobieta nie pracuje i jest w domu z
            dziecmi zyja bardzo bardzo skromnie, i licza sie z kazdym funtem. O
            pieniadzach niby sie nie mowi na playgroupach ale czesto cos sie tam
            jednej czy drugiej wymsknie, co daje wyobrazenie o tym co sie w
            domowych finansach dzieje :-)

            --
            Ania's Poland
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.