Tu nie tyle chodzi o "oszczędności" ile o zwiększanie dochodów miasta przez "inżynierię księgową". Każde miasto w Polsce dąży do tego, by mieć jak największe możliwości zaciągania kredytów, bo zawsze wnioskując o dotacje krajowe czy unijne trzeba mieć wkład własny. Ale jest warunek: dług nie może przekroczyć 60% dochodów własnych. Jak obejść ten przepis?
Albo mniej się zadłużać, albo fikcyjnie zwiększyć dochody miasta. W przypadku mieszkań komunalnych to same mieszkania pozostają w księgach miejskich, jednak do tej pory czynsz spływał do TURHAND-u czy ELKOM-u a teraz będzie wpływał do kasy miasta. Oczywiście bądą wydatki związane z utrzymaniem majątku, ale niech każdy policzy: 5 tys mieszkań x 200 PLN czynszu x 12 miesięcy? O tyle się zwiększy dochód miasta czyli relatywnie pomniejszy % zadłużenia miejskiego czyli - można się bardziej zadłużać.
To samo z odpadami: od 2012 nie będziemy już płacili Remondisowi ale miastu za śmieci. Z tej opłaty trzeba wybudować instalacje, zapłacić Remondisowi, ponieść koszta kubłów i składowania odpadów, a przy okazji kontroli poboru ściąganych opłat. Ale za to będzie 130 tys mieszkańców x 10 PLN opłaty x 12 miesięcy - o tyle większy dochód miasta.
na papierze, bo wydatki są jak wcześniej, składowanie odpadów czy utrzymanie mieszkań nie stanie się tańsze, za to trzeba będzie zatrudnić więcej urzędników.
Tak wygląda samorządowa kreatywna księgowość.
--
DEBATA OBYWATELSKA -
ste-silesia.org/debata
kontakt: hydroxy@o2.pl