04.05.07, 11:52
Kolejna opowiastka z życia wzięta dla zilustrowania działania wyroczni I-Cing.
Na moim podwórzu pojawił się traktor i przyczepa z workami pełnymi nasion
trawy. Znajomy rolnik nie zdążył obsiać swojego pola, a że mieszka 20 km
dalej zaparkował na cały 3 maja u mnie za płotem. Nie przewidziałam jednak,
że będą kłopoty.
Dolny trigram to Radość, który ma za symbol kozę (mówią, że owcę, ale po
chińsku to podobno wszystko jedno, i coś w tym jest, bo ja często mówię do
kozła, ty baranie). Także usta, pora jesieni związana ze zbiorem nasion.
No, to macie moje kozy, które zwąchały zawartość w workach.
Górny trigram to Niebo. Podlega mu mężczyzna, kierowca, koło, metal,
mechanizm. No więc to wypisz wymaluj ów rolnik, który zaparkował swój
mechaniczny sprzęt i wypruł do domu.
W sumie 10, Stąpanie... kozy wstąpiły na przyczepę. Oto linia 3:
Jednooki potrafi widzieć.
Może potrafi, ale nie musi. Zajęłam się pisaniem i zezowałam na to co robią
na dworze przez okno. Trochę trwało, nim zauważyłam co się dzieje,
Kulawy potrafi stąpać.
Jak zauważyłam to je wypędziłam na pastwisko, ale szybko wróciły, bo tu było
coś ciekawszego. Wolały same się ograniczyć, jak ten kulawy, któremu nie
spieszno na szeroką łąkę.
Nastąpił tygrysowi na ogon.
To raczej było: wszedł tygrys na ogon, to jest na przyczepę. Koza ogarnięta
głodem ziarna była niczym tygrys polujący na żer.
Ten gryzie człowieka.
Owszem, człowiek, czyli ja uznał, że takie gryzienie źle się skończyć może i
trzeba reagować.
Niepomyslny los.
No, co chłop powie, jak zobaczy szkody?
Tak czyni wojownik dla wielkiego księcia.
Potrzeba utrzymania porządku i uczciowości (kodeksu honoru=księcia) kazała mi
podjąć nadzwyczajną decyzję.
4.5.6 pominę, bo już nie trzeba szczegółów. Kozy wylądowały w oborze i tam
spędziły resztę pięknego dnia, w Pokoju i Harmonii (11.), przeżuwając siano
zamiast trawy.
Pozdro. ES
Obserwuj wątek
    • lukowitz Re: 10 na 11 04.05.07, 15:13
      :-) a co było pierwsze?
      czy kozy dobrały sie do ziarna, czy Ty spytałaś księgę?
      fajnie, że potrafisz wykorzystywać mądrości z księgi w życiu, bo to z całą
      pewnością utoruje o ile juz nie utorowało drogi ku przeznaczeniu, ku
      szczęściu :-)
      a jak myślisz, czy jeśli jest problem, to pytać powinien zainteresowany czy
      może ktoś za kogoś?
      pozdrawiam
      ML
      wiem, że tu nie chodzi o pytania i odpowiedzi, ale o zrozumienie istoty
      • transwizje Re: 10 na 11 04.05.07, 15:32
        e, to nie tak. podejmuję decyzje zawsze sama, Księga służy do upewnienia się,
        albo zobaczenia (zrozumienia) biegu wydarzeń.
        najpierw więc zapędziłam kozy do obory, potem losowałam heksagram, aby
        sprawdzić, czy nie będą mi robić jakichś dymów, tak wcześnie zamknięte.
        Odpowiedź dotyczyła całej sytuacji, od początku do końca, ubawiłam się, ;-)

        może pytać ktoś za kogoś, choć gdy o mnie chodzi to przeważnie sytuacja jest
        jednak opowiedziana z mojego punktu widzenia, dlatego tego nie stosuję. Albo
        jako dopełnienie obrazu.
        pozdro. ES
        • lukowitz Re: 10 na 11 04.05.07, 16:48
          zapisujesz wyjaśnienia, to co sie dzieje w rzeczywistości z tym, co mówi w
          konkretnej chwili księga? Każda chwila jest inna, ale z drugiej strony są one
          podobne do siebie. Przemijają pozostawiając po sobie ślady w różnej postaci.
          ML
    • jasnygrom Re: 10 na 11 04.05.07, 17:36
      :)
      Żeby było radośniej, zajęta wtedy byłaś pisaniem. Tworzeniem i obracaniem (gorne
      Niebo). Słowami (dolne Jezioro-usta).
      Takie nagromadzenie linii zmiennych na końcu Stąpania... - chyba jeszcze coś
      będzie, co podsumuje Pokój (Stąpanie w stronę Pokoju ;))
      pozdro. RP
      • transwizje Re: 10 na 11 04.05.07, 19:11
        Właściwie intencją pytania było, czy mogę teraz spokojnie pisać.
        Mogłam. ;-)
        Kozuchy rano były tak rozleniwione, że ledwie wstały na nogi.

        No, tak, masz rację z tym Niebem. Na dokładkę to silny koń, przekładając na
        język współczesny, okazał się nim traktor.
        Jezioro = słowa, ale raczej w kontakcie z ludźmi, a to było takie sobie a muzom.
        Ale Jezioro = gęba, paszcza (pewnie po chińsku to znaczy to wszystko w sumie,
        jak po francusku bouche) psuła i kruszyła worki, aby dobrać się do jesiennych
        zbiorów nasion.
        Czytamy: "z rodzajów ziemi oznacza twardą i słoną". Otóż rolnik uznał, że ten
        kawałek, który co roku pracowicie obsiewał zbożem nie nadaje się na takie
        zasiewy i postanowił zrobić z niego łąkę.
        Sprawdziła się jeszcze najmłodsza córka, bo na przyczepie szalała koza, która
        była najmłodszą córką najstarszej kozy, a wstąpiła na nią razem ze swoją
        najmłodszą córką (ten trigram lubi towarzystwo).
        Szamanka (może powinno być raczej szeptunka) to może ja, bo ze złości gadałam
        do siebie, robiąc porządek na podwórzu. Co do nałożnicy, to już zmilczę...
        ;-)))
        pozdro. ES
        • transwizje Re: 10 na 11 04.05.07, 19:17
          Nie, nie zmilczę. Nałożnica to to samo co bohaterka 54. Panna Młoda (po mojemu
          Służąca), z niewolnicy konkubina, oj, muszę ja służyć temu, co mnie służy, oj
          muszę.
          pozdro. ES
          • transwizje Re: 10 na 11 05.05.07, 08:36
            jeszcze odpowiedź dla lukowitz, tak staram się zapisywać wyniki i spełnienia,
            ale nie jestem w tym systematyczna. To jednak pomaga przy ocenie różnych
            sytuacji, które wypadają "spod tego samego heksagramu".
            Program Kamila ma opcję zapamiętywania i przeglądania odpowiedzi, to ułatwia
            gromadzenie danych takim niesystematycznym leniwcom jak ja.
            ;-)
            Pewnie, że każda sytuacja jest inna, ale ten sam wynik i przemiana warunkuje
            rozwój energii sytuacji. Mogę się założyć, że 10 na 11 zawsze będzie miało w
            sobie jakiś element podradania i uniknięcia demaskacji.
            ;-)
            pozdro. ES
          • jasnygrom Re: 10 na 11 05.05.07, 12:54
            :)
            lukowitz pisze:
            czy jeśli jest problem, to pytać powinien zainteresowany czy
            może ktoś za kogoś?
            ------------------

            Jeśli o mnie chodzi, to mówiłem osobie, aby rzuciła 6 razy trzema monetami
            zapisując za każdym razem, ile jej wyszło orłów. Potem mi podawała te ilości i
            można było "walczyć" ;)
            Obawiałem się, że losując za kogoś nie będę miał pewności, czy wynik dotyczy
            jego sprawy, czy mojej, która może mi leży na sercu dłużej niż jego :)
            pozdro. RP
          • jasnygrom Re: 10 na 11 05.05.07, 13:11
            :)
            co do zapisków.
            sądzę (głównie po sobie ;)), że dużo łatwiej zapisać pytanie i odpowiedź na nie
            Księgi, niż potem śledzić, jak życie sobie z tym poradziło :)
            Gdyby każdy, kto na forum zadał pytanie odnośnie interpretacji, powiadomił jak
            się mu to spełniło w życiu... :) A może jeszcze nie ma patentu na
            systematyczność? W każdym razie gdyby ktoś miał jakiś pomysł, to super :)

            Na razie w napięciu śledzę, jak potoczy się 49 :)

            jeszcze chłodne, ale słoneczne pozdro :)
            RP
            • jasnygrom 10 na 11? zapiski niedokończone... 05.05.07, 18:38
              :)
              przykład z życia (jeden z wielu):
              Wychodzimy z domu na działkę do szwagra. Patrzę na zegarek, aby sprawdzić ile
              czasu nam to zajmie. Dochodzimy do działki. Okrzyki, powitania, żarciki...
              Oczywiście nie sprawdziłem, o której dotarliśmy na miejsce :/

              Wychodzimy z działki - sprawdzę chociaż czas powrotu! Zapamiętuję stan
              zegarka... Wchodzimy do domu. - Były jakieś telefony? A gdzie reszta? - pytania
              do dzieci.
              Po kilku minutach opamiętanie - moment powrotu nie sprawdzony! :/

              Podobnie w gazetach. Wybucha afera. Krzyk, rwetest, harmider na kilka numerów. A
              finał spraw? Wygaszony przez kolejną "bombę".

              I to właśnie mam na myśli odnośnie zapisywania. Notatek z pytaniami i
              odpowiedziami mam kilka zeszytów. Ale zapisów - jak potoczyły się sprawy, czym
              odpowiedziało życie - mizeria.

              Może macie jakieś pomysły, jak opanować finał?

              Pozdro. RP :)

                • transwizje Re: 10 na 11? zapiski niedokończone... 08.05.07, 08:45
                  zapisywać, a potem systematycznie przeglądać odpowiedzi, zapewniam, że po
                  czasie wszystko się wyjaśnia.
                  marzyłoby się zgromadzenie danych na temat takich samych wyników i różnych
                  sytuacji, zbadać te różnice i porównać na czym polega podobieństwo (na pewno
                  jest). Ale wariantów losowania jest dość sporo i to się trudno robi w
                  pojedynkę. Fajnie by było, gdyby to robiła grupka ludzi, bo wtedy częstotliwość
                  się zwiększa i nauka byłaby szybsza.
                  Pozdro. ES
                • jasnygrom zapiski, co dalej? 08.05.07, 22:27
                  :)
                  transwizje napisała:
                  zapisywać, a potem systematycznie przeglądać odpowiedzi, zapewniam, że po
                  czasie wszystko się wyjaśnia.
                  -----------------------------

                  zgoda, ale kiedy jest to *potem* (chodzi o przeglądanie odpowiedzi)?
                  (proonuję co tydzień) ;)

                  Faktycznie nie wiadomo, kiedy wyrocznia się juz spełniła, a kiedy trzebas
                  jeszcze czekać! Po czym to poznać? I znów staje na drodze czas... :)

                  nocne pozdro ;) RP
                  • transwizje Re: zapiski, co dalej? 09.05.07, 07:57
                    niech to dźwi scisnom, jasnypierun posmyro, to wy nawet nie wieta kiedy się
                    spełnio?
                    ;-)))))
                    można co dzień przeglądać, co tydzień, albo raz na rok, zależy od pytań
                    przecież. Jeśli ktoś zadaje pytania metafizyczne to i pewnie, że spełnienie
                    jest metanowe.
                    Najlepsze dla ćwiczenia jest codzienne zapytanie: co się dzisiaj stanie i
                    rzucenie monet. W ciągu dnia się wyjaśni o co chodzi z heksagramami.
                    Jeśli ktoś pyta w stylu: co mam zrobić, albo czego nie robić, albo jak ominąć
                    to i owo, albo czy warto coś zrobić, to odpowiedzi będą równie niejasne jak
                    zapytania i motywacje pytającego.
                    Pytania muszą być proste i jasne, raczej krótkodystansowe.
                    Pozdro.
                    Ewa
                    • lukowitz Re: zapiski, co dalej? 09.05.07, 08:55
                      to co mówi transwizje brzmi logicznie, chętnie bym zapisywała również razem z
                      Wami pytanie, odpowiedzi, interpretację(?) i następnie efekty, które mogą byc
                      przerózne, ale może żeby to jakoś uściślić i aby praca nad "odkodowaniem"
                      poszła szybciej należałoby mieć wspólne pytanie choc raz na jakiś czas, czy
                      raczej każdy osobno rzuca monetami i osobno aczkolwiek w grupie analizuje dany
                      problem na płaszczyźnie I ching?
                      pozdro
                      ML
                      • transwizje Re: zapiski, co dalej? 09.05.07, 12:17
                        lukowitz, zauważasz, że taki notatnik na tym forum jest od początku przeze mnie
                        prowadzony... ;-) Wystarczy rozpocząć wątek pod nazwą jakiejś przemiany i
                        wpisać zdarzenie. Jeśli komuś wypadnie ta sama przemiana, może kontynuować. Jak
                        na razie nikt na to nie wpadł?
                        pozdro, Ewa
                        • lukowitz Re: zapiski, co dalej? 09.05.07, 15:00
                          a może to jest tak, że myslimy inaczej choc tak samo, a przynajmniej podobnie?
                          czytałam troche różnych wątków( przyznaje -nie wszystkie), ale...myslałam,że
                          określony dzień, określony czas...kilka osób pyta o to samo i w odpowiedzi
                          otrzymanej przez księgę, obserwują sytuacje w swoim życiu. Pewnie, że może byc
                          wiele innych wersji, pytanie bardziej ogólne dotyczące określonych ludzi w
                          konkretnym czasie....i jeszcze pewnie inaczej można problem ująć :-)
                          z zauważaniem u mnie to różnie bywa, kiepsko ;-) czasami mam spóźniony refleks
                          ;-)
                          no tak, jeśli pisałas o któryms heksagramie i przemianie, to gdy inna osoba
                          miała ten sam układ linni, mogła/może wymieniac sie uwagami, ale myslałam o
                          czasie, który wciąż ucieka, o jednym jakby czasie. Dzień, popoludnie? wieczór?
                          tak zrozumiałam i zaczęłam serie pytań, aby zrozumieć więcej
                          pozdrawiam ciepło
                          ML
                            • lukowitz Re: zapiski, co dalej? 10.05.07, 08:45
                              wiele jest możliwości, a nawet horoskop koniecznie indywidualny, bo w innym
                              wypadku to karuzela niepotrzebności ;-)
                              .....mówisz, że to niemądry pomysł w związku z tym, o co wczesniej
                              dopytywałam???
                              czyli najkorzystniejsze poznawanie księgi i tego co tam zawarte będzie wtedy,
                              gdy każdy pójdzie własną ścieżką, jak do tej pory, dzieląc sie doświadczeniami
                              z innymi towarzyszami marszu?? :-)
                              pozdro
                              ML
    • transwizje No, to jeszcze o 10 i gryzieniu 14.05.07, 12:04
      Mam teraz rzodkiewkowe żniwa w folii, nie nadążam zjadać. Wczoraj wraz z pękiem
      rzodkiewek wyniosłam długiego ślimaka, który już tam zaczął buszować. Wiem, że
      w niektórych rejonach kraju to już plaga, więc rozpytałam I-Cing czy jest
      niebezpieczeństwo rozplenienia się zarazy.
      Wypadło 10 (i znów mamy gryzącego tygrysa! ;-) warto zapamiętać, że to szkodnik
      ogarnięty zabójczym apetytem) na 59, Rozproszenie.
      No, więc sposób jaki stosuję tutaj (nie mając francuskiego apetytu, niestety)
      jest skuteczny. Zbieram ślimacze tałatajstwo i wynoszę na brzeg lasu, daleko,
      może tam przydadzą się jakiemuś stworzeniu. Rozpraszam zatem.
      Pozdro. Ewa
          • jasnygrom Re: No, to jeszcze o 10 i gryzieniu 15.05.07, 07:54
            :)
            Ciekawe, czy ślimaki popierają ten pogląd ;) Stworzył je ten sam Panbucek :)

            Przypuszczam, że pewnych roślin ślimaki nie cierpią, ale my je usuwamy jako
            chwasty i w ten sposób warzywka są pozbawione ochrony przed żarłokami :)
            Zauważ, że w dzikiej przyrodzie plagi zdarzają się o wiele rzadziej, niż w
            gospodarstwach ludzkich. No, ale to już inna bajka...

            pozdro spod chmur :) RP
            • lukowitz Re: No, to jeszcze o 10 i gryzieniu 15.05.07, 08:05
              transwizje, jasnygrom jak dawno poznaliście możliwośc odczytywania przez
              księgę??
              przed wieloma laty wpadła mi w ręce. Byłam nastolatką poszukującą tego co
              najbardziej fascynujące w życiu(jak to nastolalki) i księga mnie zauroczyła.
              Zaczęłam ja przepisywać, ale czas gonił. Musiałam ją oddać i zostałam z
              fragmentami, które po wielu latach wyrzuciłam.
              Obecnie obserwuję ja świetnie sobie radzicie z interpretacją, jak to
              rozumiecie. Transwizje wytłumaczyła mi nawet kilka szczegółów i tak moja wiedza
              na temat księgi jest nieco jaśniejsza.
              Podziwiam waszą wiedzę w tym i innym zakresie ;-)
              pozdrawiam i życzę aby ślimaki wyprowadziły się w miejsce, gdzie nikomu nie
              będą przeszkadzały :-)
              ma
              • transwizje Re: No, to jeszcze o 10 i gryzieniu 15.05.07, 08:28
                sprostuję, nie znalazłam jak dotąd drugiego takiego w folii (chodzi o ten
                gatunek bez skorupki), więc może to był pojedynczy eksplorator, ale jestem
                uważna. Przeprowadziłam go tak jak robię z winniczkami, które w moim ogródku
                buszują w dużej ilości, zwłaszcza po deszczu można ich wiele znaleźć na
                ścieżce, tym samym wyłapać i zwyczajnie przenieść gdzies indziej.
                Pewnie miałabym spory zbiór, gdybym miała francuskie podniebienie... ;-)

                Poza tym, lukovitz, żeby zbadać Księgę trzeba lat, albo dobrego nauczyciela, a
                najlepiej to i to. Ja sama się w to bawię od lat powiedzmy 20.
                Było to swego czasu moje ulubione zajęcie, sprawdzanie symboli z
                rzeczywistością, żeby nauczyć się je przekładać na akcję. Miałam dość nudną
                pracę urzędniczą swego czasu, i kiedy zakończyłam obowiązkowe czynności zaraz
                zabierałam się za monety i moje zapiski. Pamiętam opinię koleżanek: O, Ewa już
                w pracy! - bo to robiłam kilka godzin dziennie, trochę maniacko, ale w sumie
                przydało się, np, do zapamiętania wszystkich heksagramów i linii i nabycia
                takiej sztuki "rzucania okiem" na ogólną wymowę.
                Ogólniejsza filozofia związana z Księgą przyszła z czasem. Szkoda, że u nas tak
                mało jest rzeczy do przeczytania o I-Cing w sensie teoretycznym. Znam tylko
                francuski i rosyjski, w tych językach mało jest o Księdze (za to wiele o
                Nostradamusie i astrologii).
                Pozdro. Ewa
              • jasnygrom droga 15.05.07, 20:13
                :)
                mym ulubionym zajęciem jest myślenie ;)
                moja droga była podobna do transwizji. ICinga poznałem przez pismo "Fikcje i
                Fakty" (była to wersja O.Sobańskiego ze słynnym błędem w rysunku h21) - czyli
                ok.20 lat temu. Od razu dałem skserować. Współpracownicy z trudem, ale jednak
                tolerowali codzienne brzęki monet. Zauważyłem wtedy, że często po trafieniu
                pierwszej linii zmiennej ktoś wchodził do naszego pokoju. Wtedy przerywałem
                losowanie i kontynuowałem po wyjściu gościa :) Natomiast jeśli ktoś wszedł, a
                tuż przedtem linia wypadła bez przemiany to rysowałem ją nie zmienioną ale z
                kropką (czytałem jej interpretacje). POdobnie robiłem, gdy jedna moneta
                niespodziewanie spadła np. pod biurko ;) Rzucałem też dużo w domu w różnych
                sprawach. Kilka razy udzieliłem porady (szumne określenie - powiedziałem, jak
                rzucać i odczytałem wyroki :))

                Ostatnio rzucam duużo rzadziej, ale za to więcej się wgłebiam w Wilhelma. Po
                przeczytaniu "Numerologii I Cing" postanowiłem dojść, wg jakiego klucza jest
                ustalona kolejność heksagramów, bo wyjaśnienia autora mnie nie zadowoliły.

                W zeszłym roku natrafiłem na to forum... To było to!!! Interpretacje transwizji
                otworzyły mi oczy na możliwości czytania trygramów. Każdy, kto pisze na forum
                wnosi jakieś nauki. To bardzo silne poparcie dla mej pracy z Księgą. Wszystkie
                wpisy czytam, choć nie zawsze natychmiast. W pracy raczej odpada, zaś w domu mam
                kolejkę do kompa ;)

                I tak sobie się uczę powolutku, a końca nie widać, nie widać ;)

                pozdro :) RP
                • lukowitz Re: droga 18.05.07, 08:32
                  interesujące są drogi Wasze w poznawaniu
                  u mnie to jest tak, że cos zaczynam, z konkretnych powodów zostawiam nawet na
                  całe lata i powracam z inną świadomością.Kontynuacja, filozofia życia,
                  doświadczenia innych i moje tworzą dla mnie drogowskazy w rozumieniu tego, co
                  przed chwilą było niezrozumiałe.
                  dziękuję Wam,że dzielicie się swoja wiedzą ;-)
                  jednakże bez nauczyciela dla mnie poznawanie księgi do droga pod stromą górę
                  bez wody do picia ;-)
                  pozdrawiam
                  ma
    • transwizje Re: 10 na 11 24.07.07, 09:05
      to już 3x gdy wychodzi mi ta konfiguracja, warto może zapamiętać okoliczności.
      Znajoma opowiedziała mi swój problem z pracy, abym zapytała Księgę jak to się
      skończy.
      wypadło 10 na 11.
      pracuje jako sprzątaczka, w różnych firmach. tym razem posprzątała jak zawsze i
      nie zamknęła drzwi biura, sądząc, że zrobi to ekipa innych sprzątających, która
      tego dnia była wynajęta. tamci tego nie zrobili, biuro było otwarte całą noc,
      na szczęście nic się nie stało więcej. oprócz tego, że sprawa dotarła jakoś do
      uszu kierownika i zaczęło się gryzienie tygrysa.
      co mam robić? mam ochotę się zwolnić, rzucić to w diabły!
      Księga mówi: to tylko ugryzienie, wszystko rozejdzie się po kościach, i tyle.
      ;-)

      pozdro
      ES
      • jasnygrom Re: 10 na 11 25.07.07, 15:45
        :)
        jeśli trzeci raz w ciągu niedługiego okresu wychodzi ten sam znak, to wyraźna
        zachęta (wręcz prowokacja ;)), aby mu się przyjrzeć bliżej ;) Na dodatek nie
        tylko znak, ale i te same linie zmienne!

        Przy tradycyjny odczycie linie te (3,4,5 i 6 linia z heksagramu 10 Stąpanie)
        brzmią nastepująco:

        III linia:
        Jednooki potrafi widzieć, kulawy potrafi Stąpać. Nastąpił tygrysowi na ogon. Ten
        gryzie człowieka. Niepomyślny los. Tak czyni wojownik dla swego wielkiego księcia.

        IV linia:
        Nastąpił tygrysowi na ogon. Rozwaga i ostrożność wiodą w końcu do pomyślnej
        odmiany losu.

        V linia:
        Zdecydowane Stąpanie. Wytrwałość ze świadomością Niebezpieczeństwa.

        VI linia:
        Patrz na swe postępowanie i rozważaj pomyślne znaki. Jeżeli wszystko jest
        spełnione, przyjdzie najwyższa pomyślność.

        ---------------
        moje pytanie brzmi:
        Czy przy otrzymaniu wielu linii zmiennych każda linia zmienna się faktycznie
        zmienia?
        Linię czytamy jako zmienną, bo taki wyrok otrzymaliśmy z monet, czy patyków.
        Jednak czy każda ze zmiennych się zmienia? A może tylko pierwsza zmienna z ich
        zestawu, albo tylko ostatnia?


        a.
        załóżmy, że każda linia zmienna ulega przemianie, każda w swoim czasie. Czyli
        najpierw niższa z nich, a następnie coraz wyższe. Biorąc pod uwagę przemianę
        10/11 dostaniemy takie wyniki: po przemianie linii 3 w h.10 otrzymujemy w wyniku
        01 Twórczość i kolejną linię zmienną (4.) powinniśmy czytać z heksagramu 1.
        Kolejno (po zmianie linii 4) dostajemy po przemianie 09 Powściągająca Siła
        Małego. Teraz (w h.09) zmiana linii 5 daje nam po tejże przemianie heks 26
        Powściągająca Siła Wielkiego. No i na koniec zmiana ostatniej już 6 linii w
        heksie 26 daje nam w wyniku heksagram 11 Pokój.

        W skrócie wygląda to tak:
        10,3/01
        01,4/09
        09,5/26
        26,6/11

        Odczyt linii zmiennych w takim wypadku brzmiałby następująco:

        H.10 L.3:
        Jednooki potrafi widzieć, kulawy potrafi Stąpać. Nastąpił tygrysowi na ogon. Ten
        gryzie człowieka. Niepomyślny los. Tak czyni wojownik dla swego wielkiego księcia.

        H.01 L.4:
        Chwiejny wzlot nad głębiną. Nie ma ujmy.

        H.09 L.5:
        Jeśli jesteś szczerze i wiernie przywiązany, bogaty jesteś w swoich bliźnich.

        H.26 L.6:
        Osiąga się drogę Niebios. Powodzenie.


        b.
        załóżmy, że zmieniają się wszystkie linie zmienne, ale równocześnie. Tak właśnie
        czytamy linie zmienne obecnie, tradycyjnie. W takim razie dlaczego uważać, że
        działają one każda w swoim czasie, skoro przemieniają się równocześnie?

        Można by oczywiście przyjąć, że wszystkie wydarzenia dzieją się jednocześnie.
        Wtedy nie rzucajmy 3 monet 6 razy, ale wyrzućmy jednocześnie 18 monet i
        przydzielajmy im linie na chybił trafił (przy okazji od razu się okaże, że
        preferujemy jakąś opcję ;)) Ten sposób okazuje się jednak za mało praktyczny i
        przez znanych z pragmatyzmu Chińczyków raczej by nie był wykorzystywany ;)

        Wydarzenia faktycznie mogą współistnieć w czasie, jednak odbywa się to na innym
        poziomie, niż nasza tu egzystencja ;)


        c.
        zakładamy, że żadna linia się nie zmienia. Jak wtedy otrzymamy heksagram po
        przemianie? Czyli ta opcja odpada ;)

        d.
        zmieniają się niektóre z wylosowanych linii zmiennych. Które to z nich? Może
        tylko ta, na którą nacisk jest najmocniejszy? Podobnie, jak przy rozciąganiu
        łańcucha - pierwsze ustąpi najsłabsze ogniwo, pozostałe już nie zdążą? Jak tedy
        poznać, która ze zmiennych dąży do zmiany najsilniej?


        już kiedyś ten temat poruszyłem, ale przeszło bez echa - może niezbyt jasno
        opisałem. Czy ma ktoś jakieś pomysły?

        zaaferowane pozdro :) RP
        • transwizje Re: 10 na 11 25.07.07, 19:54
          wszystkie te przemiany które wymieniłeś można uwzględnić w analizie wszystkich
          sytuacji, w których wypadło 10 na 11. chociaż robię to trochę inaczej. zmiany
          trwały krótko, tyle ile przejście od jednej linii do drugiej, jako zespół
          reakcji i motywów dalszego działania i pośrednich mniemań, zanim sytuacja się
          ustabilizowała po przemianie (11.), czyli zanim osiągnęła pokój.
          weźmy pierwszą, historię z kozami.
          10.3 i 1.3
          zauważyłam działanie kóz i musiałam zdecydowanie zadziałać, powziąć decyzję,
          tak samo zresztą jak i kozy, które "wzniosły się nad głębiną" i chwiejnie, na
          przyczepie próbowały dopiąć celu gryzienia.
          10.4 i 60.4
          liczyły na to, że im ujdzie płazem, ja też, że sprawa nie będzie zauważona.
          10.5 i 38.5
          trwałam z kozami w opozycji, one u siebie, ja u siebie, ale pogodzenie
          nastąpiło podczas karmienia w swojej porze. co do traktorzysty byłam na niego
          trochę zła, że mnie wpakował w taką sytuację (była mowa o traktorze, nie o
          pełnej przyczepie, poza tym widział, że są zwierzęta i mógł to jakoś postawić
          inaczej)
          10.6 i 58.6
          no, skończyło się dobrze, ale tajemnica drobnego złodziejstwa pozostała gdzieś
          w powietrzu, jako niewykryte kłamstewko.

          podobny przebieg emocji był też w historii znajomej z kluczem. najpierw
          liczenie na to, że się nie wyda, kiedy się wydało brak rozmowy wprost z
          kierownikiem i innymi winnymi, po prostu różne mniemania wiszące w powietrzu w
          opozycji, ale nie wypowiedziane i w końcu zgasłe same z siebie.

          ta przemiana jest o tyle ciekawa, że wróży złodziejowi, drobnemu
          przekraczającemu prawo uczciwości i zaufania, powodzenie, czyli niewykrycie.
          ;-)

          wszystkie linie zawsze się zmieniają, tak jak lecą. nie ma jakiejś silniejszej,
          która pęka pierwsza poza właściwą sobie kolejnością.
          twoje przemiany wysnute z tej też działają.
          dają opis roli oficjalnej (tamta moja subiektywny bieg motywacji).
          pozdro
          ES

          • jasnygrom Re: 10 na 11 - model odczytu 29.07.07, 13:52
            :)
            nie mam pewności, że mówimy o tym samym ;)
            moje pytanie brzmiało:
            Czy przy otrzymaniu wielu linii zmiennych każda linia zmienna się faktycznie
            zmienia?

            zaproponowałem 4 wykluczające się wzajemnie warianty potencjalnych odpowiedzi:

            a. każda linia zmienna ulega przemianie, każda w swoim czasie;
            b. zmieniają się wszystkie linie zmienne, ale równocześnie;
            c. żadna linia się nie zmienia;
            d. zmieniają się niektóre z wylosowanych linii zmiennych.

            Twa odpowiedź Ewo, o ile dobrze rozumiem, to:
            wszystkie linie zawsze się zmieniają, tak jak lecą. nie ma jakiejś silniejszej,
            która pęka pierwsza poza właściwą sobie kolejnością.
            ----------
            i tu właśnie moje wątpliwości, co do zrozumienia się ;)
            Przykład dotyczy otrzymania heksagramu 10 z liniami zmiennymi 3,4,5,6.
            Twoja odpowiedź sugeruje przychylenie się o wariantu "a". Rozpatrując tę opcję
            otrzymałem w drodze przemian 10/11 zestaw:

            10.3/01 - heks 10 linia 3 (pierwsza ze zmiennych) przemiana na heks 1;
            01.4/09 - heks 1 linia 4 przemiana na heks 9;
            09.5/26 - heks 9 linia 5 przemiana na heks 26;
            26.6/11 - heks 26 linia 6 (ostatnia ze zmiennych) przemiana na heks 11.

            Natomiast wcześniejsza treść Twej wypowiedzi podaje jako przykład zestaw
            następujący (rozumiem, że heksagramy po słowie "i" oznaczają przyczyny sytuacji?):

            10.3 i 1.3
            10.4 i 60.4
            10.5 i 38.5
            10.6 i 58.6

            skoro w pierwotnym heksagramie 10 rzeczywiście zmieniła się trzecia linia (co
            sugerujesz w odpowiedzi), to po tej przemianie nie powinniśmy już mieć do
            czynienia z heks.10, ale z heks.1 otrzymanym po przemianie tej (3.) linii. Wtedy
            czwarta linia zmienna powinna być brana z heks 1. Analogicznie po zmianie
            czwartej linii heks 1 dostaniemy heks 9. Czyli kolejna (5) linia z zestawu linii
            zmiennych powinna być brana z heks 9. Itd....
            wtedy sytuacji odpowiadałby model "a" (każda linia zmienna ulega przemianie,
            każda w swoim czasie).

            natomiast Twojemu zestawowi:
            10.3 - linia się zmienia, a heksagram nie;
            10.4 - linia się zmienia, a heksagram nie;
            10.5 - linia się zmienia, a heksagram nie;
            10.6 - linia się zmienia, a heksagram z 10 na 11.
            prędzej odpowiada model "b", czyli zmieniają się wszystkie linie zmienne, ale
            równocześnie. Inaczej trudno mi zrozumieć dlaczego przemiana z heks.10 na
            heks.11 następuje dopiero ze zmianą ostatniej linii z zestawu zmiennych, czyli
            dlaczego przy zmianie każdej linii nie następuje zmiana heksagramu?

            Na dodatek przecież modele wzajemnie się wykluczają. Jak więc pogodzić model "a"
            z modelem "b"?

            dalej zafrasowane pozdro :) RP
            • transwizje Re: 10 na 11 - model odczytu 29.07.07, 20:22
              dobrze cię zrozumiałam, ale mam nieco inne wnioski. (mam ostatnio mało czasu,
              kiepskie łącze, to sprawia, że piszę szybko i krótko, no i rzadko).
              wszystkie się zmieniają po kolei, lub prawie jednocześnie (tj. zmieniają się w
              tak krótkim czasie, że trudno zauważyć przejście od jednej fazy w inną).
              te przemiany, które proponujesz i te. o których ja mówię, nazwałabym pozornymi,
              w takim sensie pozoru, jakim jest odbicie w lustrze. trwają tyle samo co zmiana
              jednej linii zmiennej w inną w tym samym heksagramie, ukazując się w umyśle
              jako rodzaj emocji, wyobrażenia, motywu, iluzji, marzenia, planu. nie są
              rzeczywiste, choć stanowią punkty odniesienia dla sprawy, która akurat
              doświuadcza przemiany.
              "twoje przemiany" są Jang, gdyż opisują obraz na zewnątrz, odbicie typu: jak
              chciałbym aby to wyglądało, czym się stało. "moje" są Jin, to obraz wewnętrzny,
              ten ukryty, o którym się nie mówi, może negatywny, wstydliwy itp. (to trzeba by
              sprawdzić na przykładach).
              widzę to przestrzennie, jakby stojąc wewnątrz cube, którego ściany są
              lustrzane, ale prawdziwe wyjście jest tylko jedno.
              oczywiście to są tylko wrażenia, wyobrażenia, skojarzenia, prawdziwą wiedzę
              ustala się po analizie wielu przykładów przemian.
              pozdro
              Ewa
              • transwizje Re: 10 na 11 - model odczytu 30.07.07, 09:17
                można też nazwać te międzyczasowe przemiany (odbicia) alternatywnymi wyjściami
                (biegami dalszych wydarzeń). ale owa alternatywa, choć, gdy się dzieje i wydaje
                się możliwa do zaistnienia, gdyż stwarza wybór w trakcie trwania zmiany linii
                jest iluzyjna (zawsze przemiana następnej linii zmiennej w heksagramie jest od
                tej możliwości, para-przemiany, mocniejsza i przeważa, aż do zaistnienia
                heksagramu docelowego).
                przykład z kozami.
                w chwili "gryzienia tygrysa", czyli ataku kóz na ziarno na przyczepie była
                możliwość zaistnienia h. 1. Ja musiałabym zagrać rolę smoka pilnującego, albo
                zagarniającego dla siebie całe ziarno, na cały dzień i następny. nie było to w
                praktyce możliwe do realizacji, choć teoretycznie i na upartego mogłam tak
                postąpić.
                Gdybym sdtała się smokiem z 1. i broniła ziarna dla siebie, musiałabym
                ograniczyć inne czynności i liczyć się z osłabieniem sił w oczekiwaniu na
                przybycie rolnika (przemiana 1 na 9).
                Gdybym zaczęła ustawać mogłabym pocieszać się faktem, że spełniłam obowiązek
                uczciwie (przemiana 9 na 26) i po odstawieniu zwierząt do obory i doczekaniu
                się powrotu rolnika na drugi dzień dopiero zaznałabym Pokoju (przemiana 26 na
                11).
                Alternatywny bieg wydarzeń mógłby zaistnieć w każdej tej fazie właśnie w taki
                sposób, gdyby podjąć w trakcie przemian którąś z fazowych decyzji. Końcowa 11
                jednak mówi, że po przejściu tych alternatyw wynik byłby ten sam.

                działo się jednak tak:
                jako smok zapanowałam na niebezpieczeństwem ostrożnością 10.4 (kolejna linia
                zmienna).
                ograniczywszy stado w sprawie wypasu tego dnia (9) w niebezpieczeństwie
                zaofiarowałam im inne, ale dogodne warunki, dodatkowy pokarm w zamknięciu
                (10.5).
                Gdy to wszystko już spełniłam, licząc na pomyślny bieg wypadków (a nie czekając
                na ich dokończenie się jak w 26) zasiadłam do pracy przy kompie w spokoju (10
                na 11.

                Pozdro
                Ewa
                • jasnygrom Re: 10 na 11 - model odczytu 30.07.07, 13:48
                  :)
                  Ewa pisze:
                  w chwili "gryzienia tygrysa", czyli ataku kóz na ziarno na przyczepie była
                  możliwość zaistnienia h. 1. Ja musiałabym zagrać rolę smoka pilnującego, albo
                  zagarniającego dla siebie całe ziarno, na cały dzień i następny. nie było to w
                  praktyce możliwe do realizacji, choć teoretycznie i na upartego mogłam tak
                  postąpić.(...)
                  ------------
                  możliwa jest też inna interpretacja, nieco mniej poważna ;)

                  ---------
                  H.10 L.3:
                  Jednooki potrafi widzieć, kulawy potrafi Stąpać. Nastąpił tygrysowi na ogon. Ten
                  gryzie człowieka. Niepomyślny los. Tak czyni wojownik dla swego wielkiego księcia.

                  () Stąpanie
                  sytuacja postępuje (rozwija się) wymagając od nas interwencji (postępowania)

                  () jednooki widzi, chromy stąpa...
                  człowiek z powodu okoliczności, zewnętrznych ograniczeń, ma ograniczone
                  możliwości panowania nad sytuacją (obserwacji i działania)

                  () nastąpił tygrysowi na ogon...
                  zadarł z kimś mocniejszym od siebie; kozy z Tobą, a pośrednio z traktorzystą;
                  gdy tygrysem traktorzysta, to ogonem jego przyczepa ;) a Ty (pośrednio, przez
                  kozy) następujesz na ogon (kozy na przyczepę) ;)

                  () ten gryzie człowieka...
                  ten czyli tygrys (tutaj jako Jezioro-koza) gryzie człowieka, narusza jego dobro
                  (1.ziarno rolnika; 2.Twoje dobre imię - zaufał Ci)

                  () niepomyślny los...
                  nie powinno tak być. trzeba coś z tym zrobić, ale Ty dopiero teraz to zauważasz

                  () tak czyni wojownik dla swego wielkiego księcia...
                  nerw Cię bierze, "ja was ubiju" - myslisz (krzyczysz?) w kierunku kóz ;)

                  ---------
                  H.01 L.4:
                  Chwiejny wzlot nad głębiną. Nie ma ujmy.

                  () Tworzący, Niebo
                  piszesz akurat o centuriach, jesteś w trakcie twórczej weny, myślami całkiem w
                  innej bajce (raczej bliżej nieba ;))

                  () chwiejny lot nad głębiną...
                  musisz przerwać robotę i zstąpić na twardą ziemię, ale nie bardzo chcesz się
                  oderwać od pracy, gdyż akurat przyszła Ci jakaś nowa myśl. Ale sytuacja wymaga
                  interwencji i Twoje niezdecydowanie pogarsza sprawę.

                  () nie ma ujmy...
                  w końcu to nie Ty jesteś na przyczepie ;)

                  ---------
                  H.09 L.5:
                  Jeśli jesteś szczerze i wiernie przywiązany, bogaty jesteś w swoich bliźnich.

                  () Powściągająca Siła Małego
                  od działania powściąga cię chęć dokończenia myśli, a nawet chęć dalszego pisania
                  z cichą nadzieją, że kozy odpuszczą.

                  () szczere i wierne przywiązanie..., bogactwo w bliźnich...
                  dzięki twemu charakterowi ludzie Cię lubią. myśl o reakcji bliźniego
                  (traktorzysty) z powodu ewentualnej utraty zaufania do Ciebie powoduje Twoją
                  reakcję. Prawy charakter i szczerość wyganiają Cię na dwór, gdzie wreszcie Siłą
                  Powściągasz Małego ;)
                  konieczne jest "szczere i wierne" przywiązanie (ograniczenie swobody) kóz ;)

                  ---------
                  H.26 L.6:
                  Osiąga się drogę Niebios. Powodzenie.

                  () Powściągająca Siła Wielkiego
                  kozy zostają zamknięte. Wielki pokonał Małego - wygrałaś ze swym początkowym
                  niezdecydowaniem i z kozami.

                  () osiąga się drogę Niebios...
                  zamykając gryzącego (tu tygrys-Niebo w zamknięciu-Górze) opanowujesz sytuację
                  zewnętrzną (kozy) i wewnętrzną (emocje). stopniowo może powrócić nastrój twórczy
                  - na zewnątrz spokój (Góra) wewnątrz twórczość (Niebo)

                  () powodzenie...
                  wszystko znów idzie spokojnie, choć emocje jeszcze jakiś czas (Niebo) są poruszone

                  ---------
                  H.11 (po ostatniej przemianie):

                  () Pokój
                  koniec wojny z mkozami, znów możesz tworzyć z dobrymi widokami na przyszłość


                  wesołe pozdro :) RP
                  • transwizje cień 31.07.07, 09:12
                    no, tak to było powiedzmy. i tak to działa. niepowstrzymanie, aż do 11, czyli
                    zapowiedzianego wyniku.
                    mnie fascynuje raczej ta druga opcja "odbicia", którą podałam. a więc h. 1, 62,
                    38, 58. to jest cień, w którym ujawnia się motywacja kóz (a co, podjem sobie,
                    nie zauważy, ile ukradnę to moje) i myśl, która też wisiała u mnie w powietrzu,
                    gdy się rozzłościłam, kurdę, a niech robią co chcą, może nie zauważy, a nawet
                    gdyby, to jego wina.
                    pozdro
                    Ewa
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka