28 na 47 Dodaj do ulubionych


Tak sobie myślę i uświadamiam, że moja wprost wzorcowa sytuacja życiowa dla
korzystania z Księgi może rzeczywiście wiele wyjaśniać innym na przykładach z
życia wziętych, a opartych było nie było o proste symbole obecne w Księdze
(które już np. w wielkim mieście trudne są do odnalezienia i trzeba szukać
zastępstw).

No, to chętnie powyjaśniam, tylko proszę się w końcu nie śmiać, że ciągle
operuję tymi samymi pojęciami (koza, chatka, pies, świnia, pole itd.). Z
drugiej strony można podejrzeć, jak trudno jest zinterpretować Księgę dla
kogoś, tym bardziej gdy się go nie zna. A tak sobie niektórzy życzą wiedzieć
wszystko, bez dawania zaczepienia w życiu realnym.

Każdy ma swój świat, otoczenie, w którym przebywa i warunki, które go
określają. Myślę, że przy odrobinie wyobraźni każdy I-Cingowiec może
dopasować do trigramów swoje uwarunkowania, które są indywidualne, one w
zasadzie będą się pojawiać potem stale w odpowiedziach, które zaczną być
bardziej obrazowe i stykać się z otaczającą rzeczywistością.

Np. Góra dla mnie jest chatką, ale dla kogoś może być domem na przedmieściu,
przy bocznej ulicy, albo zaciszem mieszkania w wielkim bezimiennym
blokowisku. Radość dla mnie jest kozą, a dla kogoś młodszą siostrą, albo
koleżanką z grupy rówieśników, albo znajomą wróżką.
Niebo dla mnie jest astrologią, niebem rozpiętym wprost nad głową, falami
internetu, a dla kogoś ojcem, samochodem, czy myślącą głową albo co tam
jeszcze. Rozumieta? ;-)

No, to na koniec opowiem jeszcze o "moim" 28 na 47.
Wypadło mi wczoraj, tak jakoś bezmyślnie, a opisało jak się okazuje sutuację,
która wydarzyła się kilka godzin później.

3 linia zmienna 28 mówi o kalenicy uginającej się, z czego idzie
nieszczęście. Należy do trigramu Wiatr, któremu przypisana jest porywczość,
negocjacje i handel, miara i sznur, wielkie oko. Nad nim stoi trigram Radość,
który opisuje zewnętrzne okoliczności, na które nie ma się wpływu, a to w
moim życiu oczywiście koza. ;-)
Zacznę od tego, że z racji burzy i deszczu kozy wylądowały w oborze
wcześniej, niż zwykle i już tam zostały. Okazało się, że nie w smak było to
szefowej stada, która ma tak silny charakter, iż muszę ją przypinać do
łańcucha, aby nie robiła zadym.
O północy zerwał mnie z łóżka wielki krzyk kilku młodych kóz. Wystraszona
zarzuciłam na siebie cokolwiek i w piżamie pobiegłam do obory. Okazało się,
że przypięta na łańcuchu szefowa była w ekstremalnym nastroju "uginajacej się
kalenicy" i spowodowała nieszczęście, wybuchła, złamała ciszę nocną. Pobiła
drugą kozę w boksie i łypała teraz na mnie wielkim okiem o wielkim białku
(kozy mają myślniki zamiast źrenic, jak węże, jeśli ktoś nie wie), porywcza i
uwiązana na sznurze, o określonej mierze, który dramatycznie szarpała w jedną
i w drugą stronę.
Weszłam z nią w negocjacje, co było robić. W końcu przekonała ją wiązka
siana...
Tak 28 przemieniło się do rana w 47, Opresję, cierpliwie znoszoną niewolę aż
do chwili radosnego wyjścia na powietrze i zielone, wiosenne pastwisko, do
rana.
Pozdro, Ewa
Przeczytaj całą dyskusję
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.