Dodaj do ulubionych

pytanie o przybłąkanego psiaka

24.09.08, 10:08
Zapytałam jak się potoczy sprawa z sunią?
69.5-4
No kurcze rzucam tymi monetami tak często , że trafność opisu sytuacji nie powinna mnie zaskakiwać - a jednak...
Szukam nowego domu dla suni - ale kiepsko to idzie, zerowe zainteresowanie. jedyna osoba, która odpowiedziała i szczerze przejęła się skierowała mnie do fundacji zajmującej się pomocą zwierzakom. Wczoraj dostałam maila, że skontaktują się ze mną.
Czyli to jest to 59.5 - zwrócenie się o pomoc do kogoś bardziej doswiadczonego - przemiana na 4 mówi, że będzie ok jeśli tylko podąże za wskazówkami tej osoby? wiatr przechodzi w górę - piesek znajdzie dom - boczna uliczka ( spokojna dzielnica, moze poza miastem może stróżówka?)

Pozdro
K.
Obserwuj wątek
    • transwizje Re: pytanie o przybłąkanego psiaka 24.09.08, 13:31
      z mojego doswiadczenia wynika, ze chodzi tylko o nawiązanie kontaktu i wymianę
      informacji, namiarów itp. Decyzja co dalej wciąz nalezy do ciebie. Ksiega nie
      mowi tu zdaje sie o losach psa na dalsza mete, tylko o losach twoich zabiegow o
      jego umieszczenie.
      choc rzecz jasna moge sie mylic.
      pozdro
      ES
        • transwizje Re: pytanie o przybłąkanego psiaka 24.09.08, 18:23
          hm, pewnie mieszkasz w bloku, stad klopot, tak?
          to centrum wawy? ;-))))
          jesli nie to jeszcze nie jest najgorzej.

          mnie sie zdarzylo raz przygarnac juz tu na wsi kota, sam sie przygarnal raczej i
          nie uchodzilo odmowic miski i dachu nad glowa. ale predko przekonalam sie, ze
          jest najwierniejszym i najmilszym mieszkancem domu i obejscia. jest caly czas
          wdzieczny i pamieta.
          klopot z nim byl taki, ze mialam juz kotke. teraz wiec byly kociaki, i trza
          kotke wysterylizowac, zeby nie musiec gubic malenstw bez potrzeby. a to kasa
          rzecz jasna. ale na los nie ma mocnych, mowi sie trudno.
          pozdro
          ES
          • kozka1 Re: pytanie o przybłąkanego psiaka 24.09.08, 18:58
            ...nie, nie rzecz w tym... Co prawda nie Wa-wa - sorki, ale mam alergię totalną
            na to miasto i tam to bym sfixowała na bank - też duże miasto, znacznie dalej,
            ale spokojniej( to nie to że nie chcę Tobie napisać gdzie mieszkam, tylko z
            racji moich sercowych wynurzeń mam obsesję, że ktoś czytając publiczne forum się
            kapnie, a ja i tak się kiepsko czuję, że takie ekshibicjonistyczne hocki -
            klocki uprawiam). Blokowisko, ale nic to, miejsca i jedzenia nam starczy - rzecz
            w tym że ja już mam jednego psa, żyję sama, jak gdzieś wyjeżdżam to mam problem
            z tym 1 psiakiem, z 2ma będzie tragedia. Mam tak nieustabilizowane życie -
            finansowo, pracowniczo, uczuciowo... czuje się jak na bombie zegarowej - nie
            wiem co będzie za pół roku i wtedy co? Jak pies już mi zaufa? Jak czytam, że
            ludzie szukają miejsca dla 5cio, 6 ścio letniego psa ( i tak dobrze jak chcą
            oddać w dobre ręce, kiedyś gość chciał SPRZEDAĆ 6 letniego polującego jamnika
            myślałam,ze z siebie wyjdę) - ja tego nie rozumiem. Nie chcę psu zrobić krzywdy.
            Sobie zresztą też.
            Jutro rano, skupię się, uspokoję i rzucę.
            Dzięki i pozdro.
            K.
            ps.
            sunia jest super, to jest pies który podbija serce jednym spojrzeniem.
            • kozka1 Re: pytanie o przybłąkanego psiaka 24.09.08, 19:05
              ... sterylizować to i tak będę ją musiała najprawdopodobniej - ona się komuś
              urwała w czasie cieczki - za miesiąc się okaże, trudno - choć jestem w d....
              finansowej - to nie najgorsze
              Lis tłumaczył Małemu Księciu - jak kogoś oswajasz to bierzesz za niego
              odpowiedzialność. To jest problem.
              Pozdro.
              K.
              • kozka1 Re: pytanie o przybłąkanego psiaka 25.09.08, 11:43
                rzuciłam.

                wyszło 19.3 - na 11...nic nie rozumiem. Ewa help! plis
                tak czy siak będzie dobrze - czy psiak znajdzie nowy dom czy zostanie u mnie -
                ale własnie tego odczytać nie potrafię....

                Jest jeszcze jeden aspekt całej tej sprawy - dla mnie bardzo zaskakujący, który
                przemilczałam do tej pory, być może księga w tej linii zmiennej zwraca na to uwagę.
                Zgadnij z kim ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu toczy się ciepła wymiana mailowa a
                propo psiaka, kto był jedyną osobą która z życzliwością zareagowała i udzieliła
                wsparcia. Może iching daje mi do zrozumienia, żebym jednak nie zagalopowała się
                za bardzo i utrzymała właściwe proporcje w emocjach...
                Pozdro.
                K.
                • transwizje Re: pytanie o przybłąkanego psiaka 25.09.08, 14:43
                  a jakie bylo pytanie, o twoj, czy psa los? ;-))))
                  tak czy siak widac, ze po okresie wahan status psa ustabilizuje sie.
                  3 linia w 19 dazy do wygody (wygodnictwa), swietego spokoju, ktorego nie ma i
                  nie wyglada, aby nastapil zbyt predko. W komentarzu Skrzydel pisze: "Ujma
                  niosaca zal nie trwa dlugo"), czyli brak komfortu szybko zostaje zalatwiony.
                  Jak? hihi. w kazdym razie 11 wnosi przyzwyczajenie i codzienne wspolzycie w
                  spokoju. Psu, czy tobie?
                  pozdro
                  ES
                  • kozka1 Re: pytanie o przybłąkanego psiaka 25.09.08, 15:09
                    hmmm, no pewnie psu, psu...ale dobre i to, niech przynajmniej jedna z nas będzie
                    szczęśliwa (choć mi ta 11 też bardzo, bardzo by pasowała)... Ech.
                    Muszę się kontrolować bo inaczej sobie sama brazylianę wirtualną wykroję i
                    obsadzę w jednej z głównych ról - dramatycznej zapewne....

                    Dzięki serdeczne :)
                    Pozdro
                    K.
                      • transwizje Re: pytanie o przybłąkanego psiaka 05.10.08, 14:41
                        ha! śmiech mnie bierze, bo i mnie właśnie przydarzyło się coś podobnego. Pies co prawda nie przybłąkał się, lecz go podrzucono sposobem tutejszym o tej porze roku (nadjeżdża samochód, staje na chwilę wieczorem na skrzyżowaniu i już). Wyszła ku mnie może 3miesięczna suczka-kundel wilczurowaty z rowu, cała przemoczona po nocnym deszczu, boki wpadnięte do kręgosłupa. Nie szło odmówić miseczki. Zapchlona niemożebnie, i znów problemy z odpchlaniem, bo od razu robactwo przeskoczyło na moje dwa psy i dwa koty. Na szczęście po czterech dniach wpadła z wizytą koleżanka z córeczką, przytuliła psiaka i już nie oddała. Znajda odjechała do swojego domu.
                        I_Cing pytany w dniu znalezienia o los psiaka odpowiedział: 40.3.5 na 47. Pewnikiem będą jakieś problemy z aklimatyzacją w podmiejskim domu (bo to psiak z budy wiejskiej), ale 47 wychodzi na dobre w końcu.
                        Pozdro
                        ES
                        • kozka1 Re: pytanie o przybłąkanego psiaka 03.05.09, 12:07
                          kurcze blade... sunia przecież pojechała do miejscowości "Zagórze ...", pagórek za pagórkiem, gospodarstwo agroturystyczne - boczna droga jak najbardziej, parę psiaków z tego co wiem jest na miejscu - w tym stróżujące, a o ptaki z czarnymi dziobami w takim miejscu z pewnością nie trudno...

                          Przypadek? Czy jednak już w 1 odpowiedzi Księga opisała sprawę bardziej szczegółowo (jeszcze bardziej byłoby trudno) niż się wydawało! Ależ mnie to wciąga, szczęką będę niedługo szorować podłogę!

                          :*
                          K.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka