Forum Sport Narty
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Dlaczego nie z biurem podróży na narty do Austrii?

    IP: 83.143.165.* 02.11.09, 21:59
    Pierwszy raz zamierzam wyjechać w tym sezonie na narty do Austrii.
    Przejrzałem oferty różnych biur podróży i wydaje mi się że te oferty
    wcale nie wychodzą drożej niż gdybym na własną rękę szukał
    apartament.
    Bo np. za 7 noclegów w czasie świąt BN w hotelach 3-4 gwiazdkowych z
    wyżywieniem (2 posiłki) chcą 2 - 3 tys. zł za 2 osoby dorosłe i
    dziecko (6 lat). To są oferty Neckermanna i Tui. Oczywiście dojazd we
    własnym zakresie.
    Czy jeżeli będę załatwiał wszystko na własną rękę to będzie ten pobyt
    dużo tańszy?


    Edytor zaawansowany
    • vitmik 02.11.09, 22:11
      tyle wynosi marża agencji i biur podróży na "chalety" w cervinii we Włoszech.
      Skąd to wiem? bo to mój klient jest ;)
      moim zdaniem to bardzo dużo

      powiem wprost: rozkręcam od 3 tygodni portal z ofertami z Włoch pozbawionymi
      dodatkowych opłat, podane w ofertach ceny są cenami właścicieli i z nimi jest
      prowadzona korespondencja dotycząca rezerwacji, bez żadnych pośredników.

      zgodnie z regulaminem forum nie podam nazwy portalu, kto będzie zainteresowany
      ten niedługo znajdzie reklamy w prasie i tam zajrzy ;)
    • Gość: azimut IP: 83.143.165.* 02.11.09, 22:17
      Może i mają 20% marży, ale biura kupują miejsca w hotelach "hurtem" po
      cenach innych niż hotele normalnie mają. Za hotel który mam na oku w
      biurze podróży 3.300 zł. A bezpośrednio w tym hotelu życzą sobie 903
      EUR.
    • vitmik 02.11.09, 22:29
      sorki,zapomniałem że pisałeś o hotelu, to fakt
      oni robią "hurt" i zbijają przez to cenę

      te 3300 to z karnetem czy bez? bo bez karnetu a nawet z karnetem 115EUR za łebka
      za dobę to już jest 4*s jak nic.

      można wiedzieć jaki region AUT?
    • Gość: azimut IP: 83.143.165.* 02.11.09, 22:35
      Bez karnetu, ale hotel 4 gwiazdki: alpenhotel-weitlanbrunn.h-
      rez.com/
    • Gość: azimut IP: 83.143.165.* 02.11.09, 22:39
      Region chyba nie bardzo wypasiony pod względem ośrodków narciarskich,
      ale mając samochód myślę że tam też przez tydzień można się nie nudzić.
      Po za tym zawsze staram się unikać popularnych miejscowości w święta i
      w ferie.
    • Gość: ciekawaoferta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.09, 01:30
      tras za ok 1370 z dojazdem lub 1770 z autokarem od osoby za 7 dni z 6 dniowym
      skipassem, jak jesteś zainteresowany pisz: sekretariat@izissoft.pl
    • ortodox 02.11.09, 23:58
      vitmik napisał:

      > powiem wprost: rozkręcam od 3 tygodni portal z ofertami z Włoch
      > pozbawionymi dodatkowych opłat, podane w ofertach ceny są cenami
      > właścicieli ... bez żadnych pośredników.
      ...
      > zgodnie z regulaminem forum nie podam nazwy portalu ...
      -------------------
      Jeśli jest to przedsięwzięcie niekomercyjne dla Ciebie, to uważam, że nie będzie to złamaniem regulaminu forum, jeśli podasz tutaj nazwę tego portalu.
      pozdro.

      --
      Żeglarstwo w obiektywie
    • vitmik 04.11.09, 11:48
      pozdrawiam
    • ortodox 02.11.09, 23:52
      Przez biuro niekoniecznie musi być drożej.
      W ubiegłym sezonie spotkałem w Val di Fassa dziewczyny ze Śląska, które miały załatwione apartamenty w dolinie przez jakieś biuro.
      Kosztowało to mniej niż najtańszy apartament, który udało mi się
      znaleźć. To był jakiś spory wyjazd. Kilka autobusów ze Śląska i mieszkali w różnych miejscowościach w VdF. Porównywaliśmy moje koszty, które wydają się niewysokie i one w sumie zapłaciły mniej.
      Fakt, że wyjazd był autokarem, więc mniej wygodny ... ale na tydzień wydały mniej niż ja w tym samym okresie tez na tydzień, przy wyjeździe dwutygodniowym. To znaczy mniej niż połowę moich łącznych wydatków. Byliśmy jak zwykle w 2 osoby w styczniu. Była to chyba jakaś szczególna impreza i nie jestem pewny, czy była ogólnodostępna.
      pozdro.
      --
      Żeglarstwo w obiektywie
    • Gość: volta2 IP: 213.172.87.* 03.11.09, 07:55
      gdy pierwszy raz wybraliśmy się do at z neckermanna to cenę i
      lokalizację mieliśmy bardzo dobrą, w/g cennika w pensjonacie
      mieliśmy cenę niższą - bo biuro wykupiło hurtem jak ktoś wspomniał:)

      natomiast generalnie sytuacja życiowa mi się zmieniła, doszły dzieci
      i wyżywienie ich w hotelu nie wchodzi w grę, poszukuję apartamentów -
      tych jest mniej w ofercie, są zwykle gorzej zlokalizowane i nie
      bardzo jest co kontraktować hurtowo - skoro bauer ma 3-5
      apartametnów na wynajem:)

      a że prawie każdy z nich zna angielski, ma dostęp do neta, to
      kontakt z kimś takim nie stanowi problemu, to sama wyszukuję go na
      stronie(zwykle dobrze prowadzone strony z noclegami).
      no i kolejna zaleta - zwykle w biurze trzeba płacić rezerwację,
      miesiąc przed wyjazdem 100% imprezy, a to w sytuacji gdy są małe
      dzieci i zima - stanowi spore ryzyko utopienia kasy, indywidualnie
      gospodarzom wystarcza 50 euro zaliczki lub wcale jej nie chcą, jeśli
      są w systemie rezerwacji online(tak mieliśmy 2 sezony temu, gdy
      rezerwacja była robiona w listopadzie, a 2 dni przed wyjazdem dzieci
      się rozchorowały - musieliśmy zrezygnować, a gospodarz zaliczki od
      nas nie wziął)

    • Gość: zeb27 IP: *.nplay.net.pl 03.11.09, 08:50
      Tak naprawdę to czy wibierzesz biuro czy spróbujesz sam zależy
      Twojej elastyczności finansowej i tzw stresu przed pierwsza wyprawą.
      Ja w ubiegłym roku zaliczyłem pierwszy wyjazd w dolomity (pierwszy
      raz dalej niż tatry) i dla własnego komfortu psychicznego kupiłem
      pobyt w biurze z dojazdem własnym. W konsekwencji kupiłem karnet
      inny niż grupa, rezydentka przydała mi się tylko w zakresie porad
      dotyczących dojazdu; byłem z rodziną więc grupa mnie nie
      interesowała - widywaliśmy ich tylko na posiłkach. W tym roku
      wybrałem hotel w internecie i już go zarezerwowałem - cena mnie
      satysfakcjonuje więc jadę sam. Informacje które będę potrzebował
      zaczerpnę między innymi z tego forum. Zaznaczam, że nie szukałem
      opcjie najtańszej tylko najlepszej oferty w granicach moich
      możliwości finansowych (nie są to absolutnie luksusy). Generalnie
      jadąc z biurem autokarem jesteś skazany na program, jeśli jedziesz z
      biurem dojazdem własnym masz tylko pośrednictwo w załatweiniu hotelu
      i nic więcej,czyli to samo gdybyś pojechał sam rezerwując hotel, z
      tą róznicą, że wybierasz górkę na której jeździsz.
    • Gość: o_andrzej IP: *.cyf-kr.edu.pl 03.11.09, 10:49
      Napisze Ci jak to wyglada z mojego punktu widzenia. Jesli mialbym jechac do
      Austrii, jechalbym jednak indywidualnie samochodem, zalatwiajac kwatere chocby
      za posrednictwem zagladajacych tu rezydentow siejesta (Kaprun) czy Dominika
      (Zillertal). Ale moj kolega z pracy, ktory do Austrii jezdzi regularnie od wielu
      lat wynajmuje zawsze za posrednictwem Interhome (interhome.pl). Wynajmuje w
      roznych regionach Austrii, najpozniej w okolicach pazdziernika w bardzo
      przyzwoitych cenach. Wyzywienie organizuje sobie sam, ale o ty za chwile.

      Do Wloch preferuje jazde autokarowa z biurem podrozy. I faktycznie cenowo
      wychodzi podobnie do wyjazdow organizowanych indywidualnie. Dlaczego autokarem?
      Jadac samochodem musze (wiem, ze niektorzy potrafia jechac jednym ciagiem, ale
      my nie) gdzies po drodze nocowac. Wydluza to pobyt i podraza go. Jadac autokarem
      ten problem mam z glowy.

      Zostaje jeszcze jeden problem: wyzywienia. Otoz zdecydowanie wole wyzywienie
      indywidualne i nie chodzi tu o oszczednosc. Po kazdym wyjezdzie organizowanym do
      Wloch z pysznym wloskim wyzywieniem hotelowym wracalem z dodatkowym
      kilkukilogramowym bagazem, zlokalizowanym glownie w okolicach brzucha. Bo jakze
      mozna sobie odmowic tych wszystkich pusznosci serwowanych ok. godz. 21-ej, tuz
      przez pojsciem spac? Moim idealem bylby wiec pobyt zorganizowany, ale tylko ze
      sniadaniem.

      Na szczescie, dzieki zwyciestwu imperializmu, mamy i w Polsce wybor i mozemy
      dopasowac sobie najbardziej dla nas optymalny wariant. Moim bylby samolot, dalej
      autubus, ktory wozilby mnie po okolicznych stacjach przez caly pobyt, tylko
      sniadanie, niezbyt wypasiony hotelik, ale z mila rodzinna atmosfera. Spokojny
      osrodek z kilkoma trasami czerwonymi i czarnymi, zadnych wiezowcow na horyzoncie. :)

    • Gość: azimut IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.09, 11:17
      Ja jednak wyliczyłem sobie że kupując pobyt w biurze podróży będę
      miał taniej, wygodniej i pewniej. Oto dlaczego (dla rodziny z
      dzieckiem):
      Pobyt w hotelu 4 gwiazdki (7 noclegów)
      Śniadania i obiadokolacje
      Napoje do kolacji
      Korzystanie z strefy Wellness i parku wodnego
      Program rozrywkowy wieczorem (wieczór saneczkowy, wędrówka z
      pochodniami, wieczorek muzyczny)
      Mini klub dla dziecka 8 godz. dziennie
      Do wyciągów 3 km.
      To wszystko za 3.300 zł
      Czy za te pieniądze jestem w stanie znaleźć na własną rękę apartament
      o przyzwoitym standardzie, wyżywić się i jeszcze zapewnić sobie i
      dziecku rozrywkę? Jeżeli ktoś chce mieć taniej to już nawet za 2.000
      zł można znaleźć w biurze podróży 3 gwiazdkowy pensjonat z
      wyżywieniem.
      Wydaje mi się że jeżeli nie liczyć na zupki chińskie i mielonki
      przywiezione z Polski to raczej taniej już się nie da.
      Oczywiście mogę się mylić bo jadę pierwszy raz i tak mi się wydaje.
      Jeżeli ktoś uważa że jestem w błędzie to poproszę o wskazówki gdzie
      popełniam błąd w obliczeniach.


    • ortodox 03.11.09, 12:21
      Oferta którą przedstawiasz wydaje się być bardzo atrakcyjna cenowo.
      3300 zł za 2+1 w hotelu 4* w okresie świątecznym ... to doprawdy wydaje się okazją. Zazwyczaj hotel jest jednak wyraźnie droższy i chyba nie można przedstawiać tego przypadku, jako wyższości cenowej hotelu nad apartamentem (o tym samym standardzie). Zauważ, że w apartamencie masz przeważnie więcej niż jeden pokój. Zawsze dobrze zaopatrzoną kuchnię, która szczególnie podczas pobytu z dzieckiem jest nieocenioną wygodą. Przede wszystkim uniezależnia czasowo od hotelowej kuchni i daje max. swobody. Oczywiście, posiłki trzeba zrobić samemu, ale jeśli chcesz sugerować, że chińskie zupki i mielonki z Polski to warunek, by było taniej w apartamencie, to mijasz się z rzeczywistością. Oczywiście, przeważnie nie ma się sił i czasu na wymyślne obiady (podobnie jak na korzystanie, z basenu, wieczorków muzycznych itp). Jednak ja podobnie jak Andrzej przywożę zazwyczaj ze sobą z alpejskiego wyjazdu parę kilogramów.
      Nic Ci nie sugeruje. Każdy powinien spędzać urlop jak mu wygodnie, jednak naprawdę ciężko jest racjonalnie wytłumaczyć, tańszą ofertę w hotelu. Przecież wiadomo, że marże na hotelowe jedzenie to 200-400% i na tym głównie zarabiają.
      pozdro.
      --
      Żeglarstwo w obiektywie
    • jeepwdyzlu 03.11.09, 12:45
      zaczniesz jezdzic do apartamentów
      i niestety - w czasie ferii
      a więc ceny będą - zwłaszcza w hotelach - zupełnie inne..
      Apartament jest dla rodziny 2+1 i wiekszej (gdy dzieci są w wieku
      szkolnym) zdecydowanie wygodniejszy. Czemu? Jest większy - 2
      sypialnie plus kuchnia z miejscem do posiedzenia.. I daje pełna
      swobodę - przypominam że np we Włoszech o 16, 17 nie da się zjeść -
      większość knajpek i pizzeri jest zamkniętych....

      Pozdro
      jeep
    • rpodolak 03.11.09, 13:17
      ja w zeszłym sezonie za apartament w "bauernhof" bez wyżywienia
      zapłaciłem za rodzinę 2+2 350 euro w Austrii(połowa stycznia), w tym
      sezonie we Włoszech znalazłem za 300 euro, tym razem w
      apartamentowcu z basenem i sauną(1 tydzień lutego).Jest to taniej
      niż Twoja oferta, ale trzeba przyznać, że hotel 4* to nie to samo co
      apartamenty - chociaż jak dla mnie z uwagi na dość małe dzieci(5 i 8
      ) w dodatku "niejadki" luksusy hotelu i tak są niewykorzystane, za
      to bezcenna jest kuchnia z której można skorzystać w każdej chwili,
      ponadto zwykle jedziemy wiekszą grupą(2 lub 3 rodziny) - dzieciaki
      maja towarzystwo do zabawy, my do drinka wieczorem, w więszej grupie
      zawsze na zmiane ktoś przypilnuje dzieci itd. oczywiście każdy
      organizuje wyjazd w takiej formie jak mu pasuje ;-)
    • Gość: volta2 IP: 213.172.87.* 04.11.09, 12:17
      podpisuję się obiema rękami
      ja też mam na stanie niejadki i wz z tym luksusy hotelu - te
      żywieniowe nas omijają.
      choć we włoszech jedzenie było naprawdę dobre i dzieci zjadały, np.
      gnocci (gnocchi?) bianco, czyli bez sosu:) ale kelner podał i nie
      było problemu
      tylko że to jedzenie było o 19-tej, dzieciom burczało w brzuchu z
      głodu, bo pizza była o 13-tej na stoku, a co do tej pory?
      (no i właśnie ratowaliśmy się zupkami chińskimi, na szczęście lubią)

      nie ma to jak apartametn - wracamy o 16.30 ze stoku a o 17-tej na
      stole jest dymiąca pomidorówka hand made:) o 17.30 ziemniaki
      ugotowanie i o 18-tej jesteśy po obiedzie.

      0 21 kolalcja i spać.
    • Gość: azimut IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.09, 14:50
      Oczywiście każdy robi to co mu pasuje.
      Ja tylko próbowałem dojść czy jest duża różnica cenowa między
      kupowaniem pobytu w hotelu a załatwianiem apartamentu i całej reszty
      (jedzenie, rozrywka) na własną rękę.
      I widzę że nie ma żadnej różnicy. Załatwiając na własną rękę nie da
      się nic zaoszczędzić (jeżeli porównamy ten sam standard), a robi się
      to tylko ze względu na własne preferencje (np. potrzeba ciągłego
      dostępu do kuchni ze względu na małe dzieci, lub wyjazd w większym
      gronie i możliwośc zamieszkania w jednym apartamencie)
    • jeepwdyzlu 04.11.09, 15:04
      Załatwiając na własną rękę nie da
      się nic zaoszczędzić (jeżeli porównamy ten sam standard), a robi się
      to tylko ze względu na własne preferencje (np. potrzeba ciągłego
      dostępu do kuchni ze względu na małe dzieci, lub wyjazd w większym
      gronie i możliwośc zamieszkania w jednym apartamencie
      ---------
      nie do końca
      a.kontaktujesz się bezposrednio z włascicielem hotelu czy
      pensjonatu - on nie musi płacić prowizji turoperatorowi czy brac od
      nich hurtowej zapłaty - więc masz duze pole do negocjacji. Moje
      towarzystwo 5-8 rodzin - zawsze dostajemy duże upusty (w tym roku -
      25% od ceny katalogowej)
      b.płacisz bezpośrednio do rąk hotelarza - nie interesuje Cię
      kondycja polskiego pośrednika, jego bankructwa czy poślizgi z
      płatnościami (wazne jeśli firma jest mała)
      c.masz 100 razy większy wybór. Polskie firmy kupują ułamek oferty
      alpejskich atrakcji - generalnie pod gust jaki wydaje im się ,że
      mają ich klienci... Efekt - zobacz jaka jest oferta polskich biur np
      w val gardenie i rzuć okiem co znajdziesz szukając sam... A ceny?
      Jeśli jedziesz z przyjaciółmi, posługujesz się angielskim, zaczniesz
      załatwiać wakacje odpowiednio wcześnie - będziesz mieć
      nieograniczone możliwości.
      jeep
    • Gość: zeb27 IP: *.nplay.net.pl 04.11.09, 15:28
      Całkowicie się z Tobą zgadzam. Sam zrobiłem tak samo, Hotel do
      zwróciłem się bezpośrednio o oferte pobytu zaproponował mi o 25%
      niższą cenę niż biuro podróży. Otrzymałem jeszcze dodatkową ofertę
      wellness. Ale takie porównania można robić na konkretnym hotelu.
      Każdy bowiem ma własny cennik i jeden hotel może bezpośrednio
      oferować cenę wyższą niż koszt drugiego przez biuro. Niby w opisie
      to samo, ale różnią się w szczegółach lub nie. Kwestia poszukiwań
    • Gość: azimut IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.09, 15:42
      Za hotel który wybrałem zapłaciłem 748 EUR w dużym biurze podróży z
      niemieckim rodowodem (więc nie muszę się raczej obawiać jego
      bankructwa, równie dobrze może hotel zbankrutować:). Bezpośrednio w
      hotelu chcieli za to samo 904 EUR. Gdybym nawet wynegocjował u nich 20%
      rabatu (w co wątpię bo miejsc już prawie nie ma) to nie zapłaciłbym
      taniej. Ponadto ja nie mam 5-8 rodzin.
    • Gość: volta2 IP: 213.172.87.* 04.11.09, 15:18
      ale w zasadzie to nie jest tylko kwestia preferencji, bo:
      trudno z małymi dziećmi, które są w hotelach zwykle free w pokojach
      dwuosobowych gnieździć się na 25-35 metrach.
      apartamenty mają takie z jedną osobną sypialnią minimum 50m.
      taka duża powierzchnia to też jakby nie patrzeć luksus:)

      już nie pamiętam wątku startowego, ale cena też zależy od ilości
      uczestników, nie można kalkulować wyjazdu pary do hotelu i
      przyrównać tego do rodziny 2+2 lub 2+3. nie wszędzie dzieci są za
      darmo, szczególnie te powyżej 3, 6 lat.

      Załatwiając na własną rękę nie da
      > się nic zaoszczędzić (jeżeli porównamy ten sam standard), a robi
      się
      > to tylko ze względu na własne preferencje
      wydaje mi się(na własnym przykładzie i znajomych), że klient
      apartamentu jedzie jednak na narty, luksusu nie szuka, tylko wygody,
      jest człowiekiem samodzielnym, którego nie trzeba prowadzić za
      rączkę i rezydent w ośrodku/hotelu mu jest zbędny.
      rozrywkę zapewnia sobie we własnym zakresie/towarzystwie i umie
      wejść do baru jak ma na to ochotę.
      poza tym jak jest się z dziećmi to o jakiej rozrywce można mówić?
      basen - mam na osiedlu, chodzimy co tydzień - cóż to za atrakcja?

      klient hotelowy, szukający basenu, sauny, kręgli jest
      bardziej "niedzielnym" narciarzem i nie wstaje o 7 rano dnia
      następnego, by tuż po 8 wsiadać do gondoli. ale może się mylę?

    • rpodolak 04.11.09, 15:35
      zgadzam się - poza tym nawet z prostego obliczenia wynika że mój
      pobyt będzie kosztował mniej
      apartament - 300 euro/tydzień
      wyzywienie - niech będzie tyle samo(chociać wątpię - chyba że
      doliczymy alkohole ;-)
      nie licze skipasów i dojazdu bo oferta neckermanna(?) też tego nie
      zawiera
      600 X 4,2 = 2520 pln (4 osoby)< 3300 pln (3 osoby)
      poza tym dla mnie sam proces szukania reginu, noclegu i planowania
      wyjazdu to też część atrakcji/przyjemności dlaczego mam to oddawać
      biurom i jeszcze za to zapłacić.
      ponadto elastyczność - ktoś juz to podnosił: w biurze zwykle żądają
      zapłaty z góry przed wyjazdem, indywidualnie zwykle wystarczy
      zaliczka ok 10-20% reszta na miejscu, zawsze można zmienić termin,
      rozmyślić się, odstąpić komuś innemu etc.
      pozdrawiam
    • Gość: azimut IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.09, 15:51
      Ja nie potrzebuję opieki rezydenta. Dobrze sobie sam radzę podczas
      wyjazdów również zagranicznych.
      Jadę z dzieckiem, więc raczej odpada imprezowanie w knajpach lub inne
      tego typu rozrywki. A to że mam basen na osiedlu nie oznacza że nie
      mogę z niego korzystać gdzie indziej. Dlatego bardzo chętnie po całym
      dniu spędzonym na stoku wieczorem zamiast siedzieć w pokoju przed
      telewizorem pójdę na basen, gdzie moje dziecko będzie miało zajęcie,
      a ja sobie mogę wygrzać się w saunie, szczególnie kiedy to jest
      bezpośrednio w hotelu i nie musisz za to dodatkowo płacić.
    • jeepwdyzlu 04.11.09, 16:13
      Wcale nie jest tak, że mądrzy i wykształceni załatwiaja sobie sami,
      a pozostali jeżdzą z biurami podróży :-))
      jesli tak to zrozumiałeś to sorry
      Jasne, że można kupić świetne oferty w biurach i źle trafić kupujac
      samemu.
      To nie jest czarno białe.
      Baw sie dobrze a jak wrócisz to nie zapomnij napisać parę zdań o
      trasach, kuchni i innych atrakcjach..
      Pozdrawiam
      jeep
    • Gość: volta2 IP: 213.172.87.* 05.11.09, 08:18
      A to że mam basen na osiedlu nie oznacza że nie
      > mogę z niego korzystać gdzie indziej.

      oczywiście, że morzesz korzystać gdzie indziej, tylko akurat dla
      mnie to nie argument by przepłacać za ten basen(zresztą ja się
      obawiam, że na odcinku wyjście z basenu do pokoju 2-3 piętra wyżej
      będzie gdzieś przeciąg, i dzieciak na wyjeździe się zaziębi/ ew.
      woda w basenie będzie za zimna i sama się rozchoruję - tak było rok
      temu, był basen ale z za zimną wodą jak na moje potrzeby i cały czas
      siedziałam w jacuzzi)

      wieczorem zamiast siedzieć w pokoju przed
      > telewizorem pójdę na basen, gdzie moje dziecko będzie miało
      zajęcie,
      no więc właśnie przepłacisz za to, by mieć święty spokój - my z
      dzieciakami gramy w szachy, rysujemy, gramy w okręty, składamy lego,
      poza tym dzieci mam 2 i oni świetnie bawią się sami, my możemy w tym
      czasie sączyć winko:)
      jeśli sam dziecku proponujesz tylko telewizor, to nie dziwota że
      szukasz hotelu z atrakcjami, za które w ukrytej formie zapłacisz
      jednak.

      basen jest
      > bezpośrednio w hotelu i nie musisz za to dodatkowo płacić.
      no jak nie musisz, jak musisz? ktoś już ci napisał, że płacisz
      raczej więcej niż za apartament - zatem ten basen został odpowiednio
      skalkulowany:)

    • Gość: o_andrzej IP: *.man.poznan.pl 05.11.09, 13:03
      > dzieciakami gramy w szachy, rysujemy, gramy w okręty, składamy lego,
      > poza tym dzieci mam 2 i oni świetnie bawią się sami, my możemy w tym
      > czasie sączyć winko:)

      O, widze pokrewna dusze :) Co prawda rzecz dotyczy "dawnych" czasow, bo moje
      dzieci juz dorosle i wioda wlasne zycie, ale kiedys wlasnie tak bywalo.

      A tak w ogole t wyjazd na narty zwiazany jest dla mnie glownie z... jazda na
      nartach. Staram sie i zawsze staralem na tyle wyjezdzic w ciagu dnia, by
      wieczorem nadawac sie glownie do spokojnego popijania piwka czy winka i
      wczesnego zlozenia umeczonych czlonkow do lozka. Nigdy nie interesowalo mnie
      zadne apreski, nawet wyjscie do knajpy traktowalem jako dodatkowe utrudnienie.
      Majac basen w zasiegu, przez te wiele lat jezdzenia tu i tam, tylko raz w zyciu
      z niego skorzystalem. Jezdzenie na nartach, pobyt w sercu gor, skrzypienie
      sniegu i inne atrakcje w zupelnosci mi wystarcza. Az nadto. Ale to oczywiscie
      moj indywidualny poglad, ktory nie wcale nie musi byc przez innych podzielany.
    • Gość: volta2 IP: 213.172.87.* 05.11.09, 13:26
      wyjazd na narty zwiazany jest dla mnie glownie z... jazda na
      > nartach. Staram sie i zawsze staralem na tyle wyjezdzic w ciagu
      dnia, by
      > wieczorem nadawac sie glownie do spokojnego popijania piwka czy
      winka i
      > wczesnego zlozenia umeczonych czlonkow do lozka. Nigdy nie
      interesowalo mnie
      > zadne apreski, nawet wyjscie do knajpy traktowalem jako dodatkowe
      utrudnienie.


      no to ja też tak właśnie mam, niezapomnę jak mi babeczka o urokach
      apres ski w livinio opowiadała - a ja się dziwiłam skąd ona może
      mieć siły no cokolwiek innego niż narty - teraz wiem, że ona
      jeździłam do 12-tej, potem kawka, opalanko na stoku potem zjaz do
      hotelu i szukanie w tymże hotelu atrakcji a potem mały lanskik na
      deptaku:)

      a ja to chyba mam jeszcze gorzej niż ty, bo zimą narty to narty a
      latem siedzimy nad morzem w leśnej głuszy, i raz dziennie samochodem
      podjeżdżamy na gofry - bo dzieci lubią - i spowrotem na plażę, aż do
      wieczora.
      uroda miejscowości i jej atrakcje guzik mnie obchodzą, grunt to mieć
      pustki wokół siebie na tej plaży i łapać słońce, albo deszcz:)
    • jeepwdyzlu 05.11.09, 13:44
      to miło, ze narty sa najważniejsze
      ale nie dla każdego...
      lubię miłe włoskie miasteczka, lubię gwar knajp, rewelacyjną
      kuchnię, nieśpieszne pogaduchy z przyjaciółmi przy winie.
      Jestem z żoną i dzieckiem - więc chcę z nimi pobyć, pogadać,
      powygłupiać się..
      Lubimy pływać i nie brzydzimy się basenów..
      Jazda na nartach jest ważna, ale lubię nieśpieszną kawę na tarasie
      wśród wielojęzycznych gości.. I zawsze znajdę czas żeby pomyszkować
      w sklepie z winami albo narciarskimi gadżetami..
      jeep
    • Gość: o_andrzej IP: *.man.poznan.pl 05.11.09, 16:01
      Raczej Panowie i Panie :) A z uwagi na czasy poprawnosci politycznej, w ktorych
      przyszlo nam zyc to bardziej: Panie i Panowie.

      Ja tez nie naleze do zapieklych pochlaniaczy tras, ktorzy staja przy wyciagu w
      chwili jego otwarcia, zjezdzaja bez opamietania i schodza wygonieni przez
      pracownikow wyciagu, ktorzy chca juz konczyc prace. Jeden z moich dlaszych
      znajomych jest wlasnie taki.

      My startujemy raczej wczesnie, powiedzmy ok. 9-9.30, ale w okolicach poludnia
      robimy dluzsza przerwe na bombardino i frytki, ew. kawke. Pozniej raczej
      jezdzimy bez przerwy do jakiej 15-15.30. Wazny tez jest sposob jezdzenia. Staram
      sie jezdzic dosc ambitnie, tzn. unikam tzw. zwozenia sie na prawie prostych
      nogach. Ale to temat na dluzsze pogaduszki. Wieczorem, po kolacji najchetniej
      spozadzonej przez nas samych, saczymy piwko i pogadujemy. Spanko dosc wczesnie,
      ok. 22-ej.

      Ale moja dorosla corka, po nartach i kolacji chetnie spedza czas na dyskotece. W
      zeszlym roku jednak wybrala sie z grupa b. aktywnych narciarzy i chcac nie chcac
      przez caly dzien aktywnie ujezdzala trasy Val Gardeny bodajze. I ochota na
      dyskoteki odeszla. Sil nie starczalo. :)
    • ortodox 05.11.09, 14:44
      Gość portalu: o_andrzej napisał(a):
      > Jezdzenie na nartach, pobyt w sercu gor, skrzypienie
      > sniegu i inne atrakcje w zupelnosci mi wystarcza. Az nadto. Ale to > oczywiscie moj indywidualny poglad, ktory nie wcale nie musi byc przez innych podzielany.
      ------------
      Ja mam dokładnie tak samo i myślę, że wielu tak ma.
      W związku z tym nie ma sensu płacić za to, z czego się nie korzysta.
      Że nie jest to całkiem darmo, podobnie jak praca sprzątaczek, kelnerów, kucharek i innych wodzirejów ... wydaje się oczywiste.
      pozdro.


      --
      Żeglarstwo w obiektywie
    • Gość: azimut IP: 83.143.165.* 07.11.09, 14:25
      Przekręciłaś wszystko co napisałem, bo widocznie nie potrafisz czytać
      ze zrozumieniem.
      Napisałem wyżej ile i za co płacę z biurem podróży. Jeżeli uważasz że
      jesteś w stanie taniej zapłacić za tygodniowy pobyt w Alpach za 2+1
      to napisz jak to liczysz. Bo ja widziałem apartamenty w cenie 350 Eur
      bez wyżywienia. To jest 1500 zł. Dodaję do tego koszt wyżywienia
      (jakieś 1.000 zł) oraz ewentualne atrakcje i w sumie będzie 3.000 zł.
      Za 4-gwiazdkowy hotel z wyżywieniem i td. zapłaciłem 3.300.
      Ja proponuję swojemu dziecku wieczór saneczkowy, spacery z
      pochodniami, kulig, basen i td. A ty wolisz siedzieć w pokoju i pić
      winko póki dzieciaki grają w szachy. Super! Dzieciaki będą miały co
      wspominać po powrocie!
    • volta2 07.11.09, 16:25
      dziecku wieczór saneczkowy, spacery z
      > pochodniami, kulig, basen

      w poście powyżej napisałeś, że hotel jest lepszy bo inaczej to w
      apartamencie dzieciak będzie oglądał tv, więc teraz nie mów mi, co
      mu będziesz proponował za pośrednictwem biura, bo to nie sztuka się
      podłączyć płacąc za to z góry:)
      i nie pisałeś nic o kuligu, gdy wybierzesz apartament, a jak pisałeś
      a ja tego nie przeczytałam, to podrzuć cytacik, ok?

      moje kalkulacje raczej nijak się nie mają do twoich, bo nas jest
      czworo - a to różnica, nie sądzisz. czyli za apartament ja dalej
      płacę te wspomniane przez ciebie 350e, a w hotelu musiałabym
      zapłacić odpowiednio więcej. i mieć odpowiednio mniej przestrzeni -
      a dla mnie jak już wyżej wspomniałam, przestrzeń jest ważna, bo
      dzieci potrzebują mieć gdzie układać swoje tory, a my chcemy mieć
      osobną sypialnię.

      Napisałem wyżej ile i za co płacę z biurem podróży. - nie napisałeś
      jeszcze gdzie - i to może być clue problemu.

      do tego oferta ofercie nie równa - z tego co zauważyłam biura lubią
      oferować słabe ośrodki narciarskie - a słabe, znaczy tańsze i tam
      wolą zaproponować lepszy hotel, coby się kto skusił na te "atrakcje".
      zatem nie dziwne jest, że ja płacę całkiem nie mało za fajny
      apartament w dobrym ośrodku a ty całkiem niedużo w słabszym.
      Jeżeli uważasz że
      > jesteś w stanie taniej zapłacić za tygodniowy pobyt w Alpach za
      2+1
      > to napisz jak to liczysz.
      ja liczę to tak: mój apartament kosztował nas 470 euro w czasie
      austriackich ferii, czyli high seson. na cztery osoby. do tego
      wyżywienie, no nie pamiętam, ale może 500 zeta? może 600?

      jak u ciebie w rodzinie na wyjeździe nikomu nie chce się gotować, to
      faktycznie może musiałbyś wydać tego tysiaka(coś mi się wydaje, że
      moja rodzina nie wydaje tysiąca na tydzień na wyżywienie, ale nigdy
      nie liczyłam - więc nie wiem)
      dodatkowych kosztów rozrywki - nie pamiętam, wiem, że siedzieliśmy w
      apartamencie, bo nikt nie miał siły się ruszyć, ani dzieci -
      czteroletnie i sześcioletnie, bo były wyeksploatowane jazdą do
      godziny 16.30 ani my, bo byliśmy zmęczeni jazdą non stop bez dzieci
      z rana i z nimi popołudniami - a to jest bardzo trudne, z takim
      czterolatkiem jeździć, co i raz się przewraca, a to trzeba dodatkowo
      uważać na skrzyżowaniach itp. dodatkowo żadno z nas choć na chwilę
      nie może odpocząć, bo dzieci jest dwoje - więc każde ma opiekę non
      stop na głowie. na saneczki pójść nie zdążyliśmy z tego choćby
      powodu:) i na wieczór pokazowy szkółek narciarskich też, i na nocną
      jazdę też nie poszliśmy, choć było to wszystko w ofercie karnetu -
      to nie biuro to organizowało, tylko ośrodek dla swoich wczasowiczów
      i koszt tego był free.
      wychodzi na to, że jedyną rozrywką dla nas to było to wino! ach my
      rodzice straszni, dziecka na kulig nie zabrali, no straszne
      doprawdy:)
      i dodam jeszcze, że niezależnie od tego czy jesteśmy w pokoju
      hotelowym czy apartamencie, to i tak robimy to samo, czyli gramy w
      szachy, rysujemy, mamy lego. to nie ma znaczenia tak naprawdę, gdzie
      jedziemy, bo zestaw zabawek wyjazdowych musi z nami jechać. dzieci
      bez szachów i swojej kolejki nigdzie nie jadą, i tyle.
      wieczór z pochodniami i kulig to moje dzieci mają dość często
      (szczególnie te pochodnie - mamy jakieś skrzywienie piromańskie w
      genach, ot co.
    • Gość: azimut IP: 83.143.165.* 07.11.09, 18:13
      Zaparz sobie melisę i prześpij się. Jutro będzie wszystko w porządku.
    • kogiel-magiel 07.11.09, 18:26
      Genialny wpis, na poziomie al9.
      Następnym razem weź kalkulator i dobrze policz cokolwiek, nawet długość swoich
      włosów, zanim coś napiszesz
    • Gość: Rob Roy IP: *.ghnet.pl 10.11.09, 18:02
      1000 zł za wyżywienie za tydzień??? To co ty jesz? Mnie to wystarcza na 2
      tygodnie, a nie żałuję sobie. Ja jeżdżę na narty, a nie na wypoczynek. Wieczorem
      jest czas na robienie nart, lekki rozruch i szybki sen. Rano o 8.30-9 trzeba już
      być na stoku i trenować. Wina nie lubię i nie piję - tylko 1 piwko po kolacji
      dla "rozluźnienia mięśni". Dzieci zamiast jakichś kuligów czy sanek wolą
      wieczorem popatrzeć na swoje przejazdy i posłuchać analizy błędów.
    • ko_kartka 17.11.09, 18:02
      Dzieci zamiast jakichś kuligów czy sanek wolą
      > wieczorem popatrzeć na swoje przejazdy i posłuchać analizy błędów.

      Takie dzieci mogą być niezłą atrakcją pokazową dla innych rodziców. Dzieci,
      które od zabawy wolą analizy? Jak żyję, nie spotkałam.
    • Gość: aniakin IP: *.dhcp.inet.fi 11.11.09, 18:51
      Gość portalu: volta2 napisał(a):

      > tylko że to jedzenie było o 19-tej, dzieciom burczało w brzuchu z
      > głodu, bo pizza była o 13-tej na stoku, a co do tej pory?
      > (no i właśnie ratowaliśmy się zupkami chińskimi, na szczęście lubią)
      >

      O co chodzi z tymi zupkami chinskimi? Ostatnio jak sprawdzalam, w Austrii sa
      sklepy spozywcze z normalnym jedzeniem. Po co jesc takie g...o i jeszcze tym
      karmic dzieci?
    • Gość: matkdwojki IP: 85.222.87.* 08.11.09, 20:12
      chetnie lookne na linka z taka oferta. My jedzimy sami, bez posrednikow (lub
      czasem za posrednictwem interhome) do apartamentow, i nigdy nie udalo sie nam za
      takie pieniadze. Poki nie zobacze - nie uwierze. Bo rozumiem, ze mowimy o kwocie
      za rodzine? nie za osobe?
    • siejest 04.11.09, 15:25
      ..."A ceny?
      Jeśli jedziesz z przyjaciółmi, posługujesz się angielskim, zaczniesz
      załatwiać wakacje odpowiednio wcześnie - będziesz mieć
      nieograniczone możliwości" -
      popieram bezapelacyjnie ;)
      Pozdrawiam
      --
      Jak zawsze pozdrawiam.
      Austria turystycznie
      Maine Coon
      Galeria Maine Coon
    • zolviu 04.11.09, 16:43
      nigdy nie bylem z biurem na nartach, w tym roku wybieram sie pierwszy raz wiec
      jeszcze nie mam porownania

      moim zdaniem wcale nie wyjdzie to drozej. przez biuro karnet ktory w cenniku
      kosztuje 210 euro ja mam za 160. dwie osoby = 100 euro do przodu. ciagniecie w 2
      osoby samochodu, paliwo, winiety, autostrady tez wyszloby drozej. troche sie
      boje jechac autokarem, po 2ch godzinach w kinie mam dosc - mam ponad 190 cm wiec
      nie wiem jak to przetrwam. no ale... wszystkiego trzeba sprobowac ;)


      --
      pozdrawiam
      piotr
      Les 3Vallees,Zillertal,Sella Ronda,Madonna di Campiglio,Val Gardena,Val diSole,Livigno
    • Gość: Kees IP: *.ghnet.pl 06.11.09, 11:18
      A dla mnie karnet z biurem zawsze wyjdzie drożej. Mam legitymację instruktorską
      międzynarodową i kupuję karnet młodzieżowy. Ale biura mają ofercie tylko grupowe
      i nie chcą, żebym sam kupował. A tak poza tym nie słyszałem, żeby karnet przez
      biuro był tańszy aż o 50 €. Przy grupie dają 10%, czyli około 16-21.
    • zolviu 06.11.09, 14:14
      Gość portalu: Kees napisał(a):

      > A dla mnie karnet z biurem zawsze wyjdzie drożej. Mam legitymację
      instruktorską międzynarodową i kupuję karnet młodzieżowy

      no to masz fajnie i jeszcze skromny jestes na dodatek ;)

      > A tak poza tym nie słyszałem, żeby karnet przez biuro był tańszy aż o 50 €.
      Przy grupie dają 10%, czyli około 16-21.

      no to wlasnie uslyszales :p. z 210 euro na 160 tak jak napisalem
      --
      pozdrawiam
      piotr
      Les 3Vallees,Zillertal,Sella Ronda,Madonna di Campiglio,Val Gardena,Val diSole,Livigno
    • Gość: Kees IP: *.ghnet.pl 10.11.09, 17:47
      To była tylko informacja dla tych którzy nie wierzą, że indywidualnie można
      pojechać taniej. Nie rozumiem więc skąd ta ironia.
      To o czym piszesz, to prawie 24% mniej- ciekawe jaka stacja daje takie zniżki?
      Może napisz, a ja sprawdzę, bo po prostu uważam że to nieprawda.
    • zolviu 10.11.09, 19:15
      Gość portalu: Kees napisał(a):

      > To była tylko informacja dla tych którzy nie wierzą, że indywidualnie można
      pojechać taniej. Nie rozumiem więc skąd ta ironia.

      przepraszam, nie moglem sie powstrzymac :) mysle ze niezbyt duza czesc
      uzytkownikow tego forum posiada miedzynarodowa legitymacje instruktorska, wiec
      podawanie tego sposobu zeby obnizyc koszty wydalo mi sie nieprzydatne. uznalem
      wiec ze chcesz sie pochwalic

      > To o czym piszesz, to prawie 24% mniej- ciekawe jaka stacja daje takie zniżki?
      Może napisz, a ja sprawdzę, bo po prostu uważam że to nieprawda.

      wybacz ale nie spelnie Twojego zyczenia (kto uwaznie czyta to forum wie gdzie
      sie wybieram) z bardzo prostego powodu. jak sie rozniesie ze karnety takie tanie
      to sie wszyscy tam zwalą i juz nie bedzie tak fajnie :) jak wroce bedzie napewno
      jakas relacja, jesli bedziesz zagladal to mysle ze nie przegapisz. wiec masz 3
      wyjscia: mozesz uwierzyc na slowo, zaprzyjaznic sie z wyszukiwarka lub
      stwierdzic ze wiesz napewno lepiej i uznac mnie za klamczucha

      --
      pozdrawiam
      piotr
      Les 3Vallees,Zillertal,Sella Ronda,Madonna di Campiglio,Val Gardena,Val diSole,Livigno
    • Gość: o_andrzej IP: *.ghnet.pl 10.11.09, 22:11
      > wybacz ale nie spelnie Twojego zyczenia (kto uwaznie czyta to forum wie gdzie
      > sie wybieram) z bardzo prostego powodu. jak sie rozniesie ze karnety takie tanie

      Zolviu, a mnie nie powiesz? Tak po cichutku, by inni nie slyszeli. :)

      Wciaz jeszcze nie wiem gdzie pojechac i kiedy. W Alpy wyjezdzam raz w roku i
      pewnie bedzie to w okolicach przelomu lutego i marca, najpewniej w Dolomity z
      biurem podrozy. Jako rodzony Krakus, a wiec typ oszczedny z elementami skapstwa
      (gorsi podobno sa tylko Poznaniacy ;) - jak mawia moj przyjaciel Poznaniak, to
      Szkoci wyrzuceni z kraju za rozrzutnosc), szukam w miare taniego wyjazdu. Ale
      przy okazji jestem leniwy, wiec moje szukanie skonczy sie biurze Olimp i np.
      Sestriere, do ktorego (regionu) goraco namawia mnie corka.
    • zolviu 11.11.09, 11:27
      jak chcesz daj mejla to Ci wysle linka, ale to biuro nie jedzie z krakowa, od
      razu mowie (jedziemy gorą na swiecko). ja bym chetnie wzial wiesz kogo, jedzie
      nas kameralna grupka kolo 30 osob i cala droge bedziemy pili bimber i spiewali
      ;) napewno by mu sie podobalo :p

      a tak od Ciebie to widze ze wizzair ma loty do bergamo w znosnych cenach. dla
      Ciebie to z katowic. slaby punkt to tylko to ze nie lata w soboty :/ no ale od
      piatku do piatku, albo jeszcze ladniej :) - od poniedzialku do piatku przelot w
      2 strony wychodzi jakies 320 zł od osoby - z oplatą za bagaz i przewoz nart. a z
      bergamo to juz gdzie sobie zazyczysz. ja bym bral aoste (230 km od bergamo).
      wypozyczam samochod na 5 dni (mysle max jakies 200 euro z paliwem). liczac ze
      jedziesz w 4 osoby to cala podroz z katowic na miejsce kosztuje Cie jakies 550
      zł. 102 ojro karnet w tej aoscie na 3 dni. to juz masz tysiaka. zostaje spanie 4
      doby plus zarcie. no nie wiem, niektorzy to zzeraja za 1000 PLN tygodniowo
      czytam ale mysle ze nie dalbys rady tyle... ;)
      jesli dalbys rade zalatwic nocleg od piatku do piatku to samolot tyle samo a
      samochod pare ojro drozej, wiec na dzien wychodzi taniej. wersja "studencka" to
      nie brac samochodu tylko smignac z tego bergamo autobusem, no ale nie wiem czy i
      jak sie jezdzi autobusem z nartami, nigdy nie probowalem :p
      tak patrze teraz ze to za tanio nie wyszlo ;) no ale jak juz napisalem to
      puszczam, moze komu innemu sie przyda

      --
      pozdrawiam
      piotr
      Les 3Vallees,Zillertal,Sella Ronda,Madonna di Campiglio,Val Gardena,Val diSole,Livigno
    • Gość: narciareczka IP: *.chello.pl 11.11.09, 13:06
      W zeszlym sezonie pojechalam z mezem i znajomymi do Austrii wlasnie.
      swoim autem, nie palilo malo,ale we 4 osoby w 2 strony droga
      wyniosla nas po 200 zł.
      mieszkalismy w super domowym pensjoancie,nasze 3 *, w Austrii 2
      *,ale swietne sniadania a kolacje w pobliskiej knajpce lokalnej.
      ski pass kosztowal na 7 dni chyba jakos 170 €, noclegi HB po 40 € na
      osobe, w pokojach cieplo, suszarnia na narty, gospodarz odsniezal
      nam droge co rano,a busy DARMOWE kursowaly co 10-15 minut w strone
      lodowca, bo tam zjezdzalismy.
      miesjscowosc Neustift,a lodowiec Stubai.
      szczerze polecam!
      w razie pytan prosze o maila : ika2001@o2.pl
      o wiele lepszy ten wyjazd niz z biur podrozy.
      w tym roku do wloch zmierzac bedziemy,tez sami szukamy i bookujemy
      wszystko.
    • o.tisk 11.11.09, 13:33
      Popieram !
      Jadąc ze znajomymi i tylko z takimi - dobrymi druhami - to końca się
      ma wpływ na to z kim się będzie dzieliło tą "przestrzeń życiową"
      przez te kilka dni na białym. I to nie tylko w kontekście wyjazdu
      autokarem i koniecznością znoszenia np. zbyt "rozrywkowego"
      towarzystwa na siedzeniach z tyłu, ale i z sytuacją kwaterowania z
      takimiż obok, lub też - nie daj Boże - we wspólnym
      wieloosobowym "szalecie"

      O niższych kosztach, ani "o kole od rowera" nie wspomnę ;-)


      Zdravim :-)
    • zolviu 11.11.09, 17:57
      tak sie zastanawiam dlaczego zbyt rozrywkowe towarzystwo musi zawsze jechac z
      tylu? :) sam nie za duzo dotychczas podrozowalem autokarem, ale przyznam ze mam
      podobne doswiadczenia chociazby z wycieczek szkolnych :)

      raczej nie wyobrazam sobie noclegow z obcymi, niech apartament ma 10 metrow ale
      samemu

      w ogole co do zbyt rozrywkowego towarzystwa. tu mam podobnie jak nasi forumowi
      emeryci ;) jak jade na narty to nie ma opcji zebym sie konkretnie schlal,
      poszedl na dyskoteke czy cos w ten desen. owszem, costam zawsze sie wypije na
      lepszy sen, czasem i posiedzi do 12,1 ale nie wyobrazam sobie jak mozna miec
      przyjemnosc z jazdy po ostrym chlaniu. no, moze to kwestia jak organizm znosi
      "dzien po". moj srednio niestety :/
      zreszta, jak kogos stac jechac raz w miesiacu to niech sobie glupieje, jak moge
      sobie pozwolic na 1 max 2 wyjazdy w sezonie to chce to wykorzystac na maksa.
      tez bym pewnie pojechal sam ale mam cos w tym roku obrzydzenie do samochodu, na
      wakacje tez smigniemy raczej samolotem. jedziemy z malym dzieciakiem, nie uwiąze
      go na tyle godzin do fotelika bo on sie wscieknie a zaraz po nim ja
      --
      pozdrawiam
      piotr
      Les 3Vallees,Zillertal,Sella Ronda,Madonna di Campiglio,Val Gardena,Val diSole,Livigno
    • sapalka1 11.11.09, 14:46
      Najwygodniej (ale nie najtaniej): biuro podróży z dojazdem: samolot.
      Dojazd samochodem czy nawet autokarem odbiera mi całą przyjemnośc z urlopu (tym
      bardziej jeśli wyjazd jest z dziećmi)
      --
      floproject.wordpress.com/about/maria/
      - E-kobiety: macochy, żony, kochanki, matki.
      - Nie w parze: nowa praca, mieszkanie, mąż i...
    • sumire 11.11.09, 16:05
      duzo tanszy z pewnoscia nie bedzie, bo w wysokim sezonie nie ma
      cudow. ja nie korzystam z biur podrozy, a spedzam w Alpach i zimowe,
      i letnie wakacje - ale to raczej kwestia mojej osobistej niecheci i
      przekonania, ze fajniej zorganizowac sobie urlop samodzielnie.
    • malin7 11.11.09, 17:53
      Ja też uważam,że lepiej jeżdzić samemu. Czy to na narty, czy w lecie jezdzimy
      samodzielnie, mamy mozliwość zobaczenia tego co chcemy, kiedy chcemy i jak
      chcemy :).I nie musimy robić wszystkiego "pod dyktando'. Jeden jedyny raz
      bylismy z biurem podrózy w Paryzu- było to dawno i bardzo młodzi bylismy- i
      powiedzielismy nigdy więcej! Od tamtegu czasu wszystkie wyjazdy załatwialismy sami.
      W dobie internetu, znajac języki naprawdę nie jest problemem zorganizować sobie
      wyjazd.
      Ale kazdy robi jak lubi i troche ta dyskusja jest bez sensu, bo ani turysci nie
      przekonają podrózników ani podróżnicy turystów do swoich racji. Ten podział na
      turystów i podróżników oczywiście znacie?:)
      Pozdrawiam
    • Gość: o_andrzej IP: *.ghnet.pl 11.11.09, 22:08
      > Ale kazdy robi jak lubi i troche ta dyskusja jest bez sensu, bo ani turysci nie
      > przekonają podrózników ani podróżnicy turystów do swoich racji. Ten podział na
      > turystów i podróżników oczywiście znacie?:)

      Nie, nie znam. Cos mi dzwoni, ale slabo.

      Pewnie, ze kazdy wybiera to, co lubi. I bardzo dobrze, ze dozylem takich
      wyborow. Troche to zalezy od wieku i doswiadczenia. Kilkanascie lat temu do
      glowy by mi nie przyszlo, bym mogl sie wybrac w gory inaczej niz wlasnym
      samochodem. Kiedys lubilem prowadzic samochod, nawet na dlugich trasach. Nie
      meczylo mnie to i nadal nie meczy. Ale czas plynie i czlek sie zmienia. Teraz
      wole sie uwalic na siedzeniu w autokarze, poczytac gazetke, podrzemac -
      czynnosci, ktore z trudem przychodza w samochodzie, nawet pasazerowi. Dzieci
      dorosle. Mozna by jechac w dwie pary, ale przewaznie jest nas wiecej. I wtedy
      wyjazd autokarem wydaje sie optymalny.

      Czy Ty jestes ta Malin ze skiforum?
    • malin7 12.11.09, 10:40
      > Ale kazdy robi jak lubi i troche ta dyskusja jest bez sensu, bo ani turysci nie
      > przekonają podrózników ani podróżnicy turystów do swoich racji. Ten podział na
      > turystów i podróżników oczywiście znacie?:)

      "Nie, nie znam. Cos mi dzwoni, ale slabo."

      Do o_andrzej
      Kilka fajnych cytatów świetnie pokazujących różnice.

      “The traveler sees what he sees, the tourist sees what he has come to see.” G. K. Chesterton

      “The traveler was active; he went strenuously in search of people, of adventure, of experience. The tourist is passive; he expects interesting things to happen to him. He goes “sight-seeing.”" – Daniel J. Boorstin

      “Tourists don’t know where they’ve been, travelers don’t know where they’re going” Paul Theroux

      “Travelers are those who leave their assumptions at home and [tourists are] those who don’t”. Pico Ayer

      I jeszcze to co powiedziała pisarka i podróżniczka Olga Stanisławska w jednym z wywiadów, "że najważniejsza różnica między turystą a podróżnikiem polega na odmiennym stosunku do czasu. Turysta ciągle się spieszy, a mimo to nie ma czasu na nic, podróżnik nie spieszy się nigdy, a ma czas na wszystko. Jak to możliwe? Rozwiązanie tej na pozór absurdalnej zagadki jest proste: "Sens podróży nie polega na tym, by zaliczać kolejne zabytki, państwa, kilometry, ale by patrzeć, stawiać pytania, próbować zrozumieć. Kto tylko pędzi przed siebie, niewiele zyskuje, a dużo traci" Traci przede wszystkim przyjemność, jaką daje kontemplowanie najprostszych rzeczy – śpiewu natury o poranku, zachodu słońca, uśmiechu dziecka, rozmowy z ludźmi, których spotyka się tylko raz w życiu."
      Pozdrawiam

    • Gość: o_andrzej IP: *.cyf-kr.edu.pl 12.11.09, 15:09
      Dzieki Malin za cytaty. Super. Poczuwam sie wiec do bycia turysta. :) Musze to
      zonie pokazac, gdy znow bedzie mnie namawiac na ogladanie kolejnego muzeum. :)
    • malin7 12.11.09, 17:21
      Nie ma sprawy, ja tez czasami czuję się turystką i ciągam rodzinę po muzeach :), ale planując kolejny wypad i pózniej juz na miejscu, kiedy przypatruje się ludziom i ich życiu, kiedy rano pijąc kawę patrzę na to piękno otaczajacych mnie krajobrazów, kiedy szukam miejsc, w których chciałabym akurat być, może niezbyt popularnych, ale ciekawych, odkrywam w sobie duszę podróznika.
      Pozdrawiam
    • malin7 12.11.09, 17:55
      I jeszcze piekne słowa superpodróżnika ANDRZEJA SOCHACKIEGO
      „turysta turystuje a podróżnik podróżuje” podkreślił jak duża różnica jest między turystą a samodzielnym podróżnikiem, który zdany jest zawsze na siebie, swoją wytrwałość i umiejętności.
      „Podróżowanie nie jest łatwe” - zaznaczył - „Ja podróżuję licząc na siebie, bez sponsorów, ubezpieczeń i serwisu technicznego. Jeżdżę pod opieką dobrego anioła stróża i z duchowym wsparciem swoich przyjaciół, ale wiem, że wszystko co mnie spotka lub zaskoczy w drodze muszę pokonać sam. Ale tak jest i w życiu. Trzeba pokonywać trudności. Niektórzy liczą na innych, ja muszę liczyć na siebie.”

      I tak myslę, że każdy z nas, wyjeżdżając samodzielnie, bez biur , opieki rezydenta, tej całej otoczki hotelowej,all inclusive itp. itd. choć w maleńkim stopniu, ale tym podróżnikiem jest, bo własnie zdany jest na siebie i swoje umiejętności.
      Pozdrawiam
    • Gość: o_andrzej IP: *.ghnet.pl 12.11.09, 19:44
      Malin, pomylilem sie. Mialo byc oczywiscie: jestem podroznikiem! W sensie Twoich
      cytatow. Tak naprawde to ani jednym ani drugim. Nie lubie zwiedzania, podrozy,
      ale jak sie juz gdzies znajde, to ciagnie mnie do roznych zakamarkow i
      nietypowych miejsc. Ciekawy jestem miejscowych ludzi, ich zycia, hostorii. Idac
      w gory tez wynajduje sie dziwne komplikacje, a wedlug corki ide lub jade na
      rowerze zawsze pod gore. :)
    • Gość: Andre IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.11.09, 20:47
      Po raz pierwszy byłem na nartach za granicą w zeszłym roku ze znajomymi. Byliśm w dwie pary z dziećmi, czyli 4+3. Mieliśmy wynajęty cały parter domu, czyli 3 sypialnie, kuchnia z jadalnią, duży hol, łazienka i WC. Dojazd własnymi samochodami, wyżwywienie we własnym zakresie. Nic nas nie ograniczało, mogliśmy sobie w zasadzie robić wszystko. I jakoś nie wyobrażam sobie tego w hotelu. Byłem tam pojeździć na nartach, tak więc jak już wspomniało kilku przedmówców nie bardzo później są siły na jakieś balangi. Dwa razy mieliśmy ochotę na basen wieczorem, to po prostu wsiedliśmy w samochody i pojechaliśmy na basen. W tę środę wyjeżdżam z 3 kolegami na Moelltaler na 4 dni. Nocleg w apartamencie po 17 E, skipass na 4 dni 125,50, przejazd wyniesie nas po około 160 zł. Wyżywienie we własnym zakresie. Czegóż chcieć więcej? ;-)
    • Gość: melenka IP: 85.222.87.* 12.11.09, 02:47
      Widzę, że dyskusja się nieco rozjechała ;) Clue-jak mi się wydawało
      na początku wątku-dotyczy rozważań, czy taniej jest skorzystać z
      pośrednika i pojechać do hotelu, czy na własną rękę szukać
      apartamentu, czy tak? Przy czym wydaje mi się błędnym przyjęte przez
      niektórych zalożenie, że pobyt wykupiony w biurze podróży=rozrywka
      zbiorowa. Zwłaszcza, gdy wybiera się opcję "dojazd własny" nie musi
      się mnieć nic wspólnego i nie zależeć w ogóle od nikogolowiek poza
      własną rodziną.
      My jeździmy z duuużą ilością dzieci, które są raczej małe
      (najstarsze ma 8 lat) i zwykle sami załatwiamy wyjazd- tak
      apartamenty, jak i hotele "z bajerami dla dzieci". I właściwie jedną
      bolączką, z którą się borykamy jest to, że nie jesteśmy niestety
      poliglotami, a w Alpach nie wszyscy kochają mowę z Wysp. Dogadanie
      się nie tylko z austriackim górolem, ale nawet recepcjonistą w 4*
      hotelu w sporym ośrodku może być niezłą próbą charakterów. (dodam,
      że raczej nie wybieramy najbardziej popularnych ośrodków wśród
      rodaków, choć nawet w takich miewaliśmy gospodarzy, którzy po
      angielsku mówili Hello!, i to z niemieckim akcentem, co mało swój
      urok) I to raczej ten aspekt, a nie cenowy, brałabym pod uwagę. Gdy
      możesz się dogadać-jedź sam, choć nie wiem, czy przysporzy to
      oszczędności? Być może tak-gdy wybierasz niski sezon i większość
      hoteli ma specjalne pakiety - dla rodzin, narciarzy, dzieci,
      seniorów etc.
      A trochę z boku tematu-wiem, że apartamenty są lepsze dla dużych
      rodzin, ale ja przynajmniej na urlopie chciałabym nie patrzeć na
      garnki, nie myśleć rano, co ugotować wieczorem etc, dlatego w tym
      roku postawiłam na hotel. I to prawdziwe wyzwanie, żeby znaleźć coś
      fajnego w rozsądnej cenie (he, rozsądna cena), dodatkowo nie na 20
      mkw!
    • Gość: Compan IP: *.limes.com.pl 12.11.09, 07:34
      Jest tez jeszcze inny wątek wyjazdów z biurem czy bez. To głównie wybór dla tych
      którzy jadą na narty raz, maksymalnie dwa razy w sezonie. Wtedy porównywanie cen
      ma głęboki sens bo i terminy są z góry założone. Przy częstych wyjazdach, czasem
      o niezaplanowanych terminach, korzystanie z biur podróży będzie droższe o ile
      nie trafią się jakieś oferty typu, "prawdziwe" last minute czy jak choćby zimą
      sezonu'06-'07 gdy już w styczniu ogłaszane były olbrzymie upusty ze względu na
      kiepską zimę i masowe wycofywanie się ... właśnie biur podróży. Nie korzystam z
      biur podróży, bo ceny są bardziej stabilne i łatwiej jest planować budżet na
      sezon narciarski.
    • Gość: Jola154 IP: *.zgora.dialog.net.pl 12.11.09, 09:29
      Przeczytałam caływątek z dużą uwagą ponieważ sami z mężęm od wielu
      lat jeździmy na narty. Najpierw był Zieleniec, Szklarska Poręba
      potem Spindlerowy Młyn , Słowacja a od paru lat Włochy i Austria. Z
      biurem podróży i samodzielnie.Po tych wszystkich latach mogę
      powiedzieć jedno -nie ma taniego wyjazdu na narty. Albo kosztuje
      pobyt ( hotel, pensjonat czy apartament) albo karnety.Koszty
      dojazdu samochodem też są różne (zależy od samochodu) więc nie ma
      sensu porównywać. Rzecz najważniejsza to czy możemy sobie pozwolić
      na taki wydatek. I to wszystko.W tym roku ( tak jak w ubiegłym)
      jedziemy w układzie 3 x 2 dorosłe osoby do Austri do wynajetego
      domu. Warunki bardzo dobre. Ale napewno nie będzie tanio bo euro
      jest takie jakie jest. I to wszystko. Pozdrawiam.
    • volta2 12.11.09, 13:38
      Rzecz najważniejsza to czy możemy sobie pozwolić
      > na taki wydatek. I to wszystko.

      nie wydaje mi się, że masz rację, przecież wiele osób może sobie
      pozwolić na pobyt w hotelu - w tym moja rodzina, ale ponieważ mam w
      domu kalkulator, wybieram apartament
      do tego dochodzą nasze preferencje i wybór gotowy:)

      poza tym warunki biur podróży, gdzie trzeba opłacać imprezę na
      miesiąc do przodu, też wpływa na wybór, przynajmnej w moim przypadku
      (czyt. małe dzieci, zima, choroba...)

      zasobność poftefla niekoniecznie jest tu sprawą wiodącą.
    • Gość: o_andrzej IP: *.cyf-kr.edu.pl 12.11.09, 15:19
      > nie wydaje mi się, że masz rację, przecież wiele osób może sobie
      > pozwolić na pobyt w hotelu - w tym moja rodzina, ale ponieważ mam w
      > domu kalkulator, wybieram apartament
      > do tego dochodzą nasze preferencje i wybór gotowy:)

      Volta, Mysle ze zle zrozumialas Jole. Ja zrozumialem, ze kazdy wyjazd w Aply
      jest stosunkowo drogi, moze z wyjatkiem wyraznie tanszych, ale i ryzykownych,
      freeski.

      Niestety narciarstwo to drogi sport. Nie ma sie co oklamywac. Srednio biorac,
      czy jezdziemy indywidualnie czy tez z biurem, tani wyjazd poza okresami freeski
      musi kosztowac 2000-2500 zl od doroslego. To nie jest malo. Jadac do polskiego
      osrodka, typu Dwie Doliny mozna te sume podielic przez 2, a nawet jeszcze troche
      mniej ale inne sa mozliwosci jezdzenia. A nawet te 800 zl na lebka mnozone przez
      liczebnosc rodzinki tez daje ladna sumke. Zawsze mozna sie pocieszac, ze nadmiar
      zarobionych pieniadzy lepiej skonsumowac niz odkladac do skarpetki dla
      przyszlych wnukow. Sek w tym, ze nie kazdy ma ten nadmiar. :)
    • volta2 12.11.09, 17:16
      musi kosztowac 2000-2500 zl od doroslego. To nie jest malo. Jadac
      do polskiego
      > osrodka, typu Dwie Doliny mozna te sume podielic przez 2, a nawet
      jeszcze troch
      > e
      > mniej ale inne sa mozliwosci jezdzenia

      jesteś pewien że w polsce można te koszty na dwa podzielić?
      ja pewna nie jestem, wolę nie sprawdzać:)
      ale wiem, że wracając z gastein jedną noc i jednen dzień
      zatrzymaliśmy się w bukowinie - w godzinę stuknęło nam więcej niż 50
      zeta na samym wyciągu - bo jak to tak - żeby 5 latkowi dać darmowy
      wyciąg albo 3 latkowi. kasowali nam dzieci jak nas, a że kolejki nie
      było - to się jeździło góra-dół. do góry 5 min, w dół 1min, tak na
      oko:)
      do tego parking 5 zeta, łazienka po 1zł od głowy, a piwo sprzedają...

      gaździna za 1 noc skasowała nas 300 zeta z wyżywieniem - stali
      goście, termin w polsce mocno po sezonie 29 luty:)
      masz jakieś pytania co do podziału kosztów, bo ja raczej nie mam.

      w efekcie do gaździny nie zajrzałam od roku 06, i się nie zapowiada
      że prędko tam zajrzę - może latem, bo na narty to jakaś porażka,
      biorąc pod uwagę samą miejscowość czy nawet pobliksą białkę.
      od jakiegoś czasu przekonuję się, że narty w polsce to napewno
      impreza dla niebiednych. ci co umieją liczyć to jadą w alpy:)
    • Gość: o_andrzej IP: *.cyf-kr.edu.pl 13.11.09, 15:28
      > jesteś pewien że w polsce można te koszty na dwa podzielic?

      Absolutnie jak to kiedys spiewal Mlynarski i jak sie w warszawskiem czesto mowi.
      :) Moglbym tez odpowiedziec "dokladnie", jak sie to teraz juz wszedzie w Polsce
      przyjelo jako kalka z linqua americana. Jako przyklad masz to:
      szczawnik.net/ Link wybrany zupelnie przypadkowo. Takie ceny (30 zl za
      nocleg, 15 zl za obiad, 30 za calodzienne wyzywienie) znajdziesz w wielu
      miejscach Polski. Ten podany pochodzi ze Szczawnika a wiec blisko Dwoch Dolin.
      Podsumujmy 7-dniowy pobyt: 210 zl spanie, 200 wyzywienie, 350 zl 6-dniowy
      karnet, 100 dojazd. Wychodzi 860 zl. A mozna jeszcze taniej, bo ceny kwater i
      jedzenia mozna negocjowac. Mozna samemu pichcic itp.

      Oczywiscie warunki sa nieporownywalne, czyt. gorsze, nawet z malym alpejskim
      osrodkiem. Ale nieporownywale sa tez ceny, a Dwie Doliny, jesli dobrze trafimy z
      pogoda sa bardzo stosowne dla rodzin z dziecmi. Znam kilka rodzin naprawde
      niebogatych, czesto 3-4 dzietnych, ktorzy tez chca cos uszczknac z gor i ich
      piekna i takze chca jezdzic na nartach. Sprzet kupuja na gieldzie, wynajmuja
      bardzo tanio kwatere, sami pichca i jezdza na nartach niekoniecznie na wyciagach.
    • volta2 13.11.09, 19:31
      bardzo stosowne dla rodzin z dziecmi. Znam kilka rodzin naprawde
      > niebogatych, czesto 3-4 dzietnych, ktorzy tez chca cos uszczknac z
      gor i ich
      > piekna i takze chca jezdzic na nartach.

      no i teraz mnie to rozwala, bo skoro mają płacić w wierchomli za
      każde dziecko 350 zeta karnetu, to wystarczy naprawdę podjechać do
      obojętnie jakiego kameralnego ośrodka w alpach i kupić opcję
      karnetów rodzinnych - często za 3 dziecko w ogóle się nie płaci, a
      dla dzieci do lat 12-14 czasem są zniżki naprawdę znaczące.

      no i nie bardzo jestem w stanie uwierzyć, że można 5 osobową
      rodzinę nakarmić na tzw. zwykłej agroturystycznej kwaterze,
      przecież kuchnie zwykle tam tylko "użyczają" na podgrzanie wody na
      kaszkę, ew. coś w tym stylu.
      ale jeżeli można - to ok, wtedy faktycznie jest taniej.

      sama będę miała okazję to sprawdzić w tym roku, w okresie
      sylwestrowym mam wesele w górach, i tak: kwatera pod wyciągiem 25
      zeta za os.
      cen wyżywienia nie znam, jeszcze się na tę opcję nie zdecydowałam
      cen karnetu nie znam, pewnie będzie 1,20 za wjazd, czyli 12 złotych
      za godzinę jazdy na łebka - bo wyciąg ma raptem 400m!(ha, ha, ha)

      czyli będzie taniooooocha, ale w jakich warunkach?
      kuchnia na ładne oczy do podgrzania parówek
      wyciąg - bez komentarza
      zniżek dla dzieci na wyciągu - niet
      łazienki w pokoju - niet(w całej wsi nie ma kwater z łazienką - to
      naprawdę spore zadupie)
      pokój 3 os - pewnie ma z 20m2

      będzie tanio, będzie przaśnie, będzie po nasemu:)))
      i na dodatek może być kłopot ze śniegiem:)

      no nic, te 400 metrów trasy to dla dzieci - toż sama to tam się nie
      najeżdżę, nawet gdybym za darmo mogła.
      rozumiem, że przy czymś takim wierchomla urasta do rangi kurortu -
      ale to naprawdę nie ta skala...

    • Gość: o_andrzej IP: *.ghnet.pl 13.11.09, 20:25
      > no i nie bardzo jestem w stanie uwierzyć, że można 5 osobową
      > rodzinę nakarmić na tzw. zwykłej agroturystycznej kwaterze,

      Roznie z tym bywa, ale wiele kwater umozliwia pelny dostep do kuchni. Podobnie
      jest zreszta w lecie. Wiele moich znajomych jezdzilo w Polske, wlasnie do
      Wierchomli (lub okolic), do Czorsztyna, do Poronina (zupelnie nie wiem, gdzie
      sie tam jezdzi), Kluszkowiec. Znajomi przewaznie niezle sytuowani, ale z jakis
      powodow nie chcieli jechac w Alpy. Pamietaj, ze dla Krakusa, a nim wlasnie
      jestem, wyjazd w gory trwa 1.5-2 godziny. Rzut beretem. Ba, mozna wyskoczyc na
      chwile do miasta, gdy cos pilnego wzywa i wrocic z powrotem. Zapewniam Cie, ze
      byli bardzo zadowoleni. Czesty brak znizek dla dzieci jest denerwujacy, ale i
      tak wychodzi duzo taniej. Wez rodzinke 2+2, w tym jedno male dziecko. W
      Wierchomli za 6 dni zaplaca 4*325=1300 zl, w przecietnym, raczej niewielkim,
      alpejskim osrodku 160*2 + 120 (dzieci do lat 8 gratis) = 440 Euro x 4.2 = 1850
      zl. Nawet na karnetach sporo zaoszczedza, a o reszcie nie wspominam, bo roznice
      sa istotne.

      Pamietam przelom wiekow, gdy nie bylo nas stac na wyjazd w Alpy, choc wczesniej
      wielokrotnie w nich bywalismy z racji zamieszkania. Gdzie jezdzilismy? Do Polski
      lub Slowacji za smiesznie male pieniadze. A wyjezdyilismy sie co nie miara.
    • zolviu 13.11.09, 20:13
      Gość portalu: o_andrzej napisał(a):
      > i jezdza na nartach niekoniecznie na wyciagach.

      znaczy ze co, podchodzą? :) troche sie zapedziles chyba

      w ogole...
      niesmiertelne val di sole, max 200 euro spanie i jezdzenie (freeski oczywiscie),
      dojazd max jakies 200-250 zł na osobe, zarcie z polski 200 zł max na osobe.
      wychodzi mi 1200-1300 zł max. to i tak mniej niz polowa Twojego wyjazdu ;)
      --
      pozdrawiam
      piotr
      Les 3Vallees,Zillertal,Sella Ronda,Madonna di Campiglio,Val Gardena,Val diSole,Livigno
    • ortodox 12.11.09, 21:46
      Nie Andzrezju!
      Ja się tu z Tobą nie zgodzę,że wyjazd w Alpy musi być drogi( droższy niż w nasze góry). nie raz tu dyskutowaliśmy na ten temat i padały konkretne kwoty. jak trzeba będzie dogrzebie stare watki w archiwum i przypomnę. Płacę za ap. dla 2 osób 230-250Euro. Poszukaj mi za te pieniądze (w styczniu) w naszych górach takie mieszkanie: 2 pokoje, kuchnie, łazienkę na tydzień. Nie ma szans. Karnet? Nie można porównywać karnetu dolomitisuperski, z karnetem na 2 doliny, Białkę czy inną Czarną Górę. Cena jaka płacisz w Alpach za karnet, przekłada się na nieporównywalny wzrost możliwości, wygodę i wybór tras. Można by znaleźć tańsze i mniejsze ośrodki alpejskie, gdzie zapłacisz podobnie jak w Białce, a funu i tak będziesz miał więcej. Ceny we Włoszech, Francji i Austrii w tanich sklepach są podobne do naszych, często niższe. Wiec jedzenie jest porównywalne. Nie mówię o restauracjach. To inna bajka. Pozostaje jedynie dojazd., który jest nieco droższy, choć bez przesady bo w nasze góry też mam ponad 400 km. Rekompensuje nam to bardziej stabilna alpejska pogoda. Na dwie osoby całkowity koszt wyjazdu na 2 tygodnie zamyka się w 6000 zł. czyli w kwocie 1500zł na "osobotydzień". Było kiedyś mniej, ale euro ... . Nie licząc oczywiście jakiś ekstra przyjemności i wypadków. Czy to drogo? Czy to drożej niż w Polsce?
      pozdro.
      --
      Żeglarstwo w obiektywie
    • malin7 13.11.09, 17:37
      Całkowicie popieram to co napisałeś, tez zawsze wynajmujemy mieszkanko, warunki mamy super,często w cenie mamy np. wstęp na basen albo saunę, o trasach, karnetach nie będę powtarzac, tak jak piszesz jest to nieporównywalne z warunkami w Polsce czy na Słowacji. Dojazd- równie daleko jak w góry polskie, ale za to dobrymi( czytaj normalnymi) drogami. Do tego w całkiem rozsądnej cenie własnie te przyjemności np termy, których cena wychodzi de facto taniej niz np. basenów w Polsce( których jest mało i nie oferują duzo).
      Pozdrawiam
    • Gość: Karolina Radzio IP: *.aster.pl 14.11.09, 20:57
      Czesc,
      Nazywam sie Karolina Radzio. Pisze apropo czasu wolnego: jestem
      chwilowo bez pracy i mam troche wiecej czasu na rozmyslania i
      zastanowienie sie nad swoim zyciem, gdyz nie jestem tak zaganiana.
      Przypomniala mi sie ostatnio moja kolezanka z podstawowki Mariola
      Dabrowska. Otoz jestem jej winna stanowczo podziekowania. Otoz, w
      osmej klasie szkoly podstawowej wybralysmy sie z cala klasa na
      besen. Jeszcze nikt z nas nie plywal dobrze, ale wszyscy toz po
      wejsciu do basenu zapuscilismy sie na najglebszy rejon basenu. Ja
      tez. Plynelam jedna z osotanich i nagle obok mnie skoczyl jakis
      mezczyzna na glowke i cala masa wody hlusnela mi do gardla. Zaczelam
      sie topic natychmiast. Mimo desperackich prob stalam w miejscu i
      coraz glebiej zatapialam sie pod wode. Wszyscy doplyneli przede mna
      do krawedzi i to widzieli. Ratownik tez to zobaczyl, ale chodzi
      tylko wzdluz krawedzi basenu z kijem. Dopiero kiedy juz ledwo
      lapalam powietrze Mariola Dabrowska wuruszyla po mnie z powrotem
      wglab basenu. Doplynela do mnie i z calym szacunkiem, ledwo razem
      doplynelysmy do krawedzi. Dopiero wtedy ratownik mnie wyjal z wody.
      Musial mnie wyjac, bo ja juz na nic nie mialam sily. Lezalam potem
      na reczniku i dochodzilam do siebie. Bylam bardzo oslabiona i
      przestraszona. Chcialam podziekowac Marioli, bo ja juz na prawde
      bylam pod woda. Ten ratownik by mnie chyba dopiero wyciagnal, jakbym
      stracila przytomnosc. To bylo w kazdym razie bardzo nieprzyjemne.
      Bylam przestraszona potem bardzo.
      Dziekuje Ci Mariola.

      Karolina Radzio
    • ortodox 15.11.09, 20:20
      No ... niezłe ;)
      Domyślam się, że było to w Austrii, a ratownik był pracownikiem biura podróży, który zamiast spełniać swą powinność śmigał w tym basenie na nartach wodnych.
      pozdro.
      --
      Żeglarstwo w obiektywie
    • Gość: web IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.09, 19:02
      hmmm, jestem pracownikiem biura podróży, mam tez stopień ratownika, ale Marioli
      sobie nie przypominam :)
      ale jeździcie po biurach podróży i ich pracownikach. Że zdziercy, pewnie oszuści
      - nic tylko idę się wieszać.
      W sam raz my mamy sporo klientów, którzy u nas załatwiają swój wyjazd na narty.
      Może dlatego, że sprzedajemy tych największych touroperatorów, może dlatego, że
      istniejemy 11 rok i jeszcze nie zbankrutowaliśmy, a może dlatego, że ode mnie
      dostana profesjonalną radę....
      a może są idiotami, co nie wiedzą, że można samemu:) Wielokrotnie porównywaliśmy
      oferty - to co pojedynczy klient/rodzina może sam kupić na stronach rejonów z
      tym co znajdujemy w systemach rezerwacyjnych. Cenowo wygrywamy:)

      ciekawi mnie, czy za swoja prace nie pobieracie wynagrodzenia?
    • ortodox 16.11.09, 19:19
      Ehhh Web ... wyluzuj :)
      Myślę, że nikt tu na poważnie nie kwestionuje potrzeby istnienia takiej instytucji jak BP. Także tego, że powinni coś z tego mieć, poza satysfakcją z dobrze wykonanej roboty i pretensji niegramotnych wczasowiczów ( czyt. reklamacji) za nieudany urlop ;) Biura są lepsze i gorsze. Ludzie też są różni i różne maja potrzeby.
      Sam kiedyś sporo korzystałem z BP. Trzeba jednak pogodzić się z tym, że sporo dawnych klientów BP zaczyna organizować sobie wakacje na własna rękę. Z jakich robimy to powodów? O tym właśnie dyskutujemy w tym wątku.
      pozdrawiam
      --
      Żeglarstwo w obiektywie
    • Gość: PETr IP: *.adsl.inetia.pl 29.10.13, 19:57
      Orientuje się może z jakiego przewoźnika korzysta to BP na trasach do Francji? Będę miał "przyjemność" jechać autokarem do Serre Chevalier w grudniu i chciałbym się dowiedzieć, jakiego pojazdu mogę się spodziewać. Jeśli nie wiecie, to może ktoś mógłby chociaż powiedzieć jakiej jakości są autobusy, którymi wożą ludzi? Oczywiście zapisane, że autokar jest klasy "lux", ale kiedyś naciąłem się z innym biurem w ten sposób, że jechał pojazd klasy lux - problem w tym, że z rocznika 1996, rozpadającymi się fotelami, a na koniec zepsuł się po przekroczeniu naszej granicy w drodze powrotnej...
    • jhbsk 17.11.09, 19:14
      Ja załatwiam wyjazd, jak tylko pojawia się oferta. Wtedy rezerwuję mieszkanie
      (co 60 m2) dla czterech osób za około 1600 zł na tydzień.
      --
      JS
    • Gość: boober IP: *.dynamic.chello.pl 26.10.13, 23:03
      Jeździłem na narty do Austrii właśnie do Innsbrucka przez wiele lat, przez pierwsze kilka samopas, a teraz jeżdżę z biurem, konkretnie z rainbow tours. Powiem tak: cena dla takich samych warunków jest co najwyżej taka sama przy organizacji własnej i z biurem, a z biurem może być nawet taniej. A to dzięki temu, że biuro ma zniżki i marża tak naprawdę w nich tonie. Do tego Rainbow na przykład ma fantastyczne ceny na skipasy - gdybym sam chciał je kupić wyszło by mnie znacznie drożej. Poza tym odpada spora część bieganiny i samodzielnego załatwiania.
    • m_ac 28.10.13, 09:19
      Załatwienie wyjazdu niezależnie czy przez bp czy samodzielnie sprowadza się do spędzenia jakiegoś czasu przed komputerem.
      Nie mogę odnieść się w żaden sposób do RT bo nigdy z ich usług nie korzystałem, natomiast żadnych rewelacji cenowych nie proponują z tego co znalazłem na ich stronie, w zakresie cen skipasów również.
    • bazylea1 31.10.13, 11:12
      jeszcze nigdy nie korzystałam z BP przy wyjeździe do Austrii. dla mnie mija się to z celem bo stanowi jedynie pośrednictwo w załatwieniu noclegu, a żadnych dodatkowych świadczeń w pakiecie nie ma. do tego jako że znam niemiecki, korzystam ze znacznie większej bazy kwater niż mają BP - szczególnie prywatne kwatery nie zawsze mają strony po angielsku, bo hotele to zawsze mają. w tym roku nawet sobie kontrolnie porównałam ceny, BP nie zdzierają zbytnio, ceny są porównywalne z miejscowymi - pewnie obniżkę za hurt sobie odbijają na marży. ale z mojego punktu widzenia stanowią niepotrzebnego pośrednika. tylko w jednym wypadku bym skorzystała, jeśli w interesującym mnie terminie nie ma miejsca w hotelu który sobie upatrzyłam, właśnie taki przypadek może będę miała w tym roku o ile nie znajdę nic porównywalnego.
      --
      nie odpowiadam na posty zawierające słowo "mega"

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka