Forum Sport Narty
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Nie ubezpieczajcie się w Wartcie - nie w a r t o

    IP: *.ip11.fastwebnet.it 05.02.10, 10:22
    Dosłownie- w wielkim skrócie - ubezpieczenie do 10 000 euro, a po zajściu
    wyszło że Warta pokrywa tylko 500 Euro a szkodę wyrządził sobie mąż i syn - i
    tym sposobem nie wypuszczą nas jeśli nie zapłacimy 2700 euro!!!!
    Czy ktoś miał może podobne zajście?
    Edytor zaawansowany
    • Gość: bekate IP: *.ip11.fastwebnet.it 05.02.10, 10:42
      Nie no może to tak zabrzmiało...ale coś tak mówią, że jak dziś nie zapłacimy to
      coś tam coś tam!!! Ja zaraz idę na mały relaks tzn. na narty a połowa rodziny w
      domu obolała i beż humoru a po południu po 17 mamy iść i zapłacić za siebie a po
      powrocie mamy sobie od Warty "ściągnąć" należność.
    • staruch5 05.02.10, 10:47
      ja akurat ZAWSZE ubezpieczam sei w Warcie. "Likwidowalem szkody" 3
      razy i zawsze bylo w porzadku.
      Napisalas bardzo mocne slowa w temacie watku. moze je jakos madrze
      uzasadnisz??? Bo na razie to ...belkot.
    • ortodox 05.02.10, 10:49
      No dobrze, ale wytłumacz jeszcze, dlaczego Warta nie chce zapłacić całości,
      skoro to poniżej kwoty ubezpieczenia? I dlaczego tylko chcą odpowiadać do kwoty
      500euro? Jak to tłumaczą, przecież na piolisie jest rozumiem 10 000?
      pozdro.
      --
      Żeglarstwo wobiektywie
      Oglądaj w oryginale
    • Gość: web IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.10, 14:12
      może to była pomoc ambulatoryjna, do tego nie mieli rozszerzenia SKI i policzyli
      im za zwożenie i transport do szpitala.
      możemy tylko gdybać...
    • ortodox 05.02.10, 14:30
      A dlaczego Warta ma nie płacić za pomoc ambulatoryjną? ... 2700 euro ...to
      chyba ciut za wiele nawet jak na cały autokar !??
      Mojej żonie za pomoc ambulatoryjną ( całkiem poważną )a Cavelese policzono coś
      40euro, a zwózka i dowóz do szpitala gratis. Oczywiście, ubezpieczyciel pokrył
      bez szemrania, a płaciłem tylko dlatego,że nie mieliśmy polisy przy sobie.
      Podobnie gdy byłem nad Gardą w Desenzano ... przyjechało pogotowie, zabrano do
      szpitala, i wystarczyło pokazać polisę ... także pomoc ambulatoryjna.
      Wyjazd na narty bez rozszerzenia Ski? Nieprawdopodobne!
      pozdro.
      --
      Żeglarstwo wobiektywie
      Oglądaj w oryginale
    • staruch5 05.02.10, 14:48
      obawiam sie,ze juz sie nie dowiemy szczegolow.
      Dziwi mnie, ze ..."szkode wyrzadzil sobie maz i syn" - w siebie
      wjechali?
      Moze to sie stalo poza trasa? I ubezpieczyciel nie chce pokryc
      kosztow zwozki?
      Moim zdaniem 10k€ na KL to malo. Ale to nie ma zwiazku ze sprawa.
    • Gość: web IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.10, 14:57
      w warcie pomoc ambulatoryjna jest to 5% kwoty KL, czyli przy 10tyś euro wynosi -
      500euro
      w podstawowym ubezpieczeniu turystycznym nie ma transportu ze stoku /
      helikoptera/, a to może byc np. koszt 3tys euro
      nic więcej nie wiemy, jak coś napisze, to wtedy bedziemy mogli skomentować
    • Gość: lelek IP: 87.204.150.* 05.02.10, 15:35
      Chwila, moment: a czemu w ogóle ma się korzystać z jakiejś "Warty"
      przy pomocy ambulatoryjnej, a nie z Europejskiej Karty Zdrowia?
    • staruch5 05.02.10, 15:39
      no niby dobre pytanie, ale jak sie poczyta szczegolowe instrukcje
      dla uzywania EKUZa w UE to wychodzi, ze ona niewiele daje. Prawie
      wszedzie jest jakas wlasna odplatnosc.
      Ale zasadniczo masz racje - przy samej pomocy ambulatoryjnej W
      ZASADZIE
      EKUZ powinien wystarczyc.
      Tu chyba jednak byly jakies narty, wiec EKUZ juz nie dziala, bo to
      jest extra!
    • lelex 08.02.10, 13:56
      Sorry z pomyłkę w nazwie - oczywiście chodziło mi właśnie o EKUZ. A
      co do meritum: na stronach NFZ nie znalazłem żadnej informacji
      jakoby narciarstwo wykluczało jej zastosowanie. W założeniu EKUZ
      powinna działać jak nasza książeczka zdrowia, czyli uprawniać do
      świadczeń publicznej służby zdrowia takich jakie przysługują
      obywatelom danego kraju, z tym, że za granicą - tylko do tych
      niezbędnych. Pomoc w razie wypadku na nartach należy jak najbardziej
      do niezbędnych.
      Niewielki problem mogą stanowić w różnych krajach częściowe opłaty
      za niektóre usługi medyczne i lekarstwa, obowiązujące WSZYSTKICH. Są
      one na ogół tak niewielkie, że IMO nie warto z ich powodu specjalnie
      się doubezpieczać.
      Podobno też niektóre miejscowości, pozbawione łatwego dostępu do
      publicznych placówek, korzystają w nagłych przypadkach z prywatnych,
      co może stworzyć problem kosztów i opłat - warto to sprawdzić
      wybierając się do konkretnej miejscowości.
    • staruch5 08.02.10, 14:12
      EKUZ nie wyklucza pomocy przy wypadku narciarskim. Masz prawo i do
      szpitala i do operacji. Na pewno EKUZ nie pokryje kosztow akcji
      ratowniczej, tak jak tego (chyba) nie pokrywa standardowe
      ubezpieczenie zdrowotne tubylcow krajow alpejskich. Nie jestem tego
      pewny.
      Mozna sie uprzec na EKUZ (nie dokupywac KL z rozszerzeniem
      narciarskim), tyle ze trzeba na wlasna reke ze zlamana noga dotrzec
      do jakiegos parkingu i wtedy zawolac karetke do nienarciarskiego
      zlamania. Lokalna sluzba zdrowia musi udzielic pomoc po okazaniu
      EKUZa a NFZ musi zwrocic koszty.
    • Gość: lele IP: 87.204.150.* 08.02.10, 15:58
      staruch5 napisał:
      trzeba na wlasna reke ze zlamana noga dotrzec
      > do jakiegos parkingu i wtedy zawolac karetke do nienarciarskiego
      > zlamania.
      Skąd takie informacje? Przede wszystkim, jak złamiesz nogę na stoku
      we Włoszech, ratownicy nawet bez pytania zwiozą Cię na dół.
      Następnie: mogę się mylić, ale nigdy nie słyszałem, aby coś za to
      kasowali, więc nie zdziwiłbym się, gdyby to było wkalkulowane w cenę
      karnetów. Poza tym powtarzam, że nie znalazłem u NFZ żadnej wzmianki
      o różnicach w traktowaniu przypadków narciarskich i nienarciarskich -
      jeśli coś takiego masz, to proszę, podaj link.
    • Gość: web IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.10, 16:04
      lelek, a jak wrócisz do kraju? :)
    • Gość: lelek IP: 87.204.150.* 08.02.10, 16:34
      Raczej jako pasażer niż kierowca. Ale to zupełnie odrębna kwestia i
      nie musi dodatykowo kosztować.
    • staruch5 08.02.10, 16:17
      nie potrafie znalezc w prosty/szybki sposob dowodu. Ja to wiem.
      Chetnie dowiem sie, ze sie myle. Nie mialem wypadku na nartach. Nie
      przechodzilem tego, ale zyje w przekonaniu, ze akcja ratownicza,
      nawet bez uycia smiglowca, jest droga i wymaga extra ubezpieczenia w
      przypadku pobytu nas w Alpach.
      Reszta, transport, leczenie, operacja - nie.
    • Gość: lelek IP: 87.204.150.* 08.02.10, 16:31
      Śmigłowca proponuję do tego nie mieszać, bo, jak sądzę, normalny
      narciarz nie "odwiedza" niedostępnych zakątków. Mówię o zwożeniu
      toboganem, którego świadkiem nieraz byłem.
    • staruch5 08.02.10, 16:36
      no nie zgadzam sie. sa liczne osrodki - raczej w A i Ch - gdzie
      bardzo chetnie od razu wolaja helikopter. I delikwent nie moze
      sobie "zazyczyc" tylko nokii.
    • Gość: web IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.10, 16:42
      lelku, co roku widzę jak helikopter przylatuje po kogoś na trasę. I to wcale nie
      po tych co jeżdżą poza trasą. Z moich klientów z helikoptera korzystało 3.
      Jeżeli transport poszkodowanego jest zbyt skomplikowany / brak pod ręką gondoli/
      lub obrażenia są poważne - zawsze przylatuje helikopter. To na zachodzie standard.
      Natomiast transport do kraju chorego wielokrotnie odbywa się specjalną karetką w
      pozycji leżącej.
      Lelku, a co powiesz o przewożeniu zwłok? Też je posadzisz na fotelu obok kierowcy?
    • Gość: lelek IP: 87.204.150.* 08.02.10, 17:24
      Web, najwidoczniej albo masz "szczęście" do helikopterów, albo
      (jak 'staruch') bywasz w innych miejscach, niż opisywane tu Livigno.
      Jeśli chodzi o transport do kraju, to przecież chyba zależy od
      rodzaju urazu, ponadto generalnie, przy tych najcięższych transport
      w ogóle nie jest zalecany, więc można nalegać na dłuższe pozostanie
      w szpitalu (na koszt NFZ), co w państwowych placówkach we Włoszech
      raczej nie stanowi problemu.
      Poza tym każdy przypadek jest inny, zaś ja przypominam, że dyskusję
      podjąłem o refundacji kosztów leczenia ambulatoryjnego a nie
      wszelkich wynikłych bezpośrednio i pośrednio z wszelkich zdarzeń
      losowych włącznie ze zgonem.
    • staruch5 09.02.10, 19:22
      web, no nie przesadzaj, ale zwloki to na pewno EKUZ/NFZ musi
      przywiezc!
    • ortodox 09.02.10, 19:40
      Nieprawda, że transport helikopterem jest standardem we Włoszech.
      Helikopter w akcji widziałem tylko jeden raz. Prawdopodobnie dotyczyło to bardzo poważnego urazu kręgosłupa i rdzenia kręgowego. Ofiara była nieprzytomna. W pozostałych przypadkach zawsze zwożono narciarzy toboganami. To jest nadal standardowy środek transportu rannych we Włoskich Alpach. Tobogany są wszędzie, niemal na każdej główniejszej stacji kolejek linowych. Zawsze pierwsza jest ekipa z toboganem i oni zazwyczaj decydują o innym transporcie.
      pozdro.
      --
      Żeglarstwo w obiektywie
      Oglądaj w oryginale
    • ortodox 09.02.10, 19:34
      staruch5 napisał:

      > Nie mialem wypadku na nartach. Nie
      > przechodzilem tego, ale zyje w przekonaniu, ze akcja ratownicza,
      > nawet bez uycia smiglowca, jest droga i wymaga extra
      > ubezpieczenia przypadku pobytu nas w Alpach.
      -------------------
      Nieprawda, bez użycia śmigłowca robią to darmo i bez dodatkowych ubezpieczeń.
      pozdro.

      --
      Żeglarstwo w obiektywie
      Oglądaj w oryginale
    • ortodox 09.02.10, 19:31
      Potwierdzam, zwózka uszkodzonych narciarzy toboganem jest gratis.
      Podobnie transport do najbliższego szpitala. Nie oczekują okazywania czegokolwiek i nie pytają o pieniądze. Tak jest przynajmniej we Włoszech.
      pozdro.
      --
      Żeglarstwo w obiektywie
      Oglądaj w oryginale
    • Gość: web IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.10, 11:56
      Ort, we Włoszech czy w Dolomitach?
      W Austrii liczą za zwożenie, obojętnie czym, ale nieobojętnie cenowo:)

      Staruch cytacik dla Ciebie:)
      Posiadanie EKUZ nie zapewnia bezpłatnego leczenia w prywatnych przychodniach i
      szpitalach. Poza tym trzeba pamiętać, iż posiadanie EKUZ, nie gwarantuje osobom
      poszkodowanym zwrotu takich kosztów jak np. koszty transportu medycznego zarówno
      w kraju zdarzenia, jak również transportu medycznego albo transportu zwłok do
      Polski. Dlatego przed zagranicznym wyjazdem warto dodatkowo ubezpieczyć się i
      wykupić komercyjne ubezpieczenie od nieszczęśliwych wypadków.
    • staruch5 10.02.10, 12:10
      Droga web,
      dzieki.
      skad ten cytat?
      O prywatnych lecznicach to wiedzialem. O transporcie tez.
      Tak jak pisal lelek, ciezko znalezc akapit o niefinansowaniu akcji
      ratowniczej - czy to jest "koszt transportu medycznego" z Twojego
      cytatu? No raczej nie. Transport medyczny, to raczej karetka

      Nie moge uwierzyc, ze NFZ nie sfinansuje zwrotu transportu zwlok.
      Rozumiem, ze wtedy jakies ubezpieczenie na zycie lub NNW (ktore
      kazdy ma) to finansuje. No jednak ludzie bez specjalnych ubezpieczen
      bywaja zagranica i gina np. w wypadkach.
      Pozdrawiam.
    • Gość: web IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.10, 12:15
      skąd? już nie wiem, ale ze strony o ekuz :)
      Jak człek sobie zejdzie za granicą, a nie miał ubezpieczenia, to za przywóz
      płaci rodzina. Najtaniej jest spopielić zwłoki na miejscu i wysłać tylko urnę.
      Ludzie nielegalnie przewożą je w bagażu, w samochodzie itp, żeby zmniejszyć koszty.
    • staruch5 10.02.10, 12:40
      moi znajomi sasiedzi z glebokiej wsi - w obawie o koszty pogrzebu
      dziadka - powiedzieli, ze najtaniej by wyszlo, gdyby go cos zjadlo :-
      )
    • ortodox 10.02.10, 12:25

      Na jakie podstawie sadzisz. że Dolomity to nie Włochy ?;)
      Nie sądzę, żeby było inaczej w innym miejscu we Włoszech.
      Niby dlaczego miało by tak być?
      Jechałem też karetką w Desenzano (nad Gardą) z portu do szpitala. Po przyjeździe pogotowia, które zostało wezwane przez służby ratownictwa wodnego ( wcześniej te służby także bezpłatnie udzieliły nam pomocy w manewrowaniu w porcie podczas sztormowej pogody ... bo mieliśmy awarie silnika) ... lekarz bez żadnych pytań o ubezpieczenie przystąpił do "ratowania" mojego palca ;) Poprosili jedynie o okazanie dokumentów. Dalej transport do odległego o kilka km szpitala i po okazaniu polisy ... o nic więcej nie pytali. Robili co do nich należy. Jak widzisz, moje kontakty ze służbą zdrowia i służbami ratowniczymi w Italli są b. pozytywne.
      pozdro.
      --
      Żeglarstwo w obiektywie
      Oglądaj w oryginale
    • ortodox 10.02.10, 12:31
      Gość portalu: web napisał(a):

      > W Austrii liczą za zwożenie, obojętnie czym, ale nieobojętnie
      > cenowo:)
      --------------------
      hehehe ... no to mam kolejny argument, że jednak lepiej jeździć do Włoch na narty ;)
      pozdro

      --
      Żeglarstwo w obiektywie
      Oglądaj w oryginale
    • Gość: web IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.10, 12:58
      Dolomity to Włochy, chodzi o zwożenie. Jest możliwe, że karnet dolomiti superski
      ma tą opcję w cenie. Val di Sole czy Livigno mogą mieć inna politykę.
      Ort, trafiłeś do publicznej opieki zdrowotnej, tak miło by nie było u
      prywaciarzy. Zresztą opisane jest to w tym wątku.
    • ortodox 10.02.10, 16:58
      Przykład z Lago di Garda i Desenzano jest dowodem na to, że jednak to nie jest sprawa dolomitisuperski. Nie miałem wykupionego żadnego dodatkowego ubezpieczenia poza KL. Co do publicznej opieki zdrowotnej, to nie jest kwestia szczęścia ale świadomości, gdzie taki rzeczy należy robić. Myślę,że jest to standard, że włoskie służby ratownicze współpracują z publiczna służbą zdrowia i maja świadomość jak rżną swoich klientów prywatne kliniki.
      pozdro.
      --
      Żeglarstwo w obiektywie
      Oglądaj w oryginale
    • staruch5 05.02.10, 15:36
      wydawalo mi sie, ze sporo wiem o KL, ale mnie zaskoczylas, web. Czy
      te 5% to u innych tez jest?
      Nie bylem tego swiadomy? Czemu to niby ma sluzyc???
      Zylem w blogostanie swiadomosci, ze do 25k€ moga mnie leczyc, wiec
      dopiero po akcji helikopterem i paru dniach w szpitalu moge sie
      zaczac martwic, a tu taki pasztet?????
    • ortodox 05.02.10, 15:47
      No ale zaraz! Przecież pomoc ambulatoryjna proste zabiegi i wykonywane bez pobytu w szpitalu ( hospitalizacji). Gips, nastawienie, szycie, przesśietlenie ... itp. To nie może kosztować tyle pieniędzy. Moja żona miała poważnie poturbowana twarz ( kilkanaście szwów ) prześwietlenia, znieczulenia itp ... kilka godzin w szpitalu więc jak na pomoc ambulatoryją całkiem sporo przeszła i kosztowało coś ok 40 euro. Dlatego to 500 euro jest kwota całkiem poważną i wystarczającą. Jeśli pacjenta hospitalizują, to już nie jest pomoc ambulatoryjna.
      pozdro.
      --
      Żeglarstwo w obiektywie
      Oglądaj w oryginale
    • ortodox 05.02.10, 15:39
      Mało prawdopodobna jest pomoc ambulatoryjna za 2700 euro nawet na 2 osoby. No ten helikopter? Jak na włoskie standardy używany raczej tylko w ciężkich przypadkach. Zazwyczaj nie leci się helikopterem w celu udzielenia pomocy ambulatoryjnej. Ale poczekajmy na wyjaśnienie
      autorki ... może dowiemy się czegoś więcej.
      pozdro.
      --
      Żeglarstwo w obiektywie
      Oglądaj w oryginale
    • Gość: web IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.10, 16:40
      mam OWU Warty przed sobą:)do jakich kwot odpowiadają
      transport /przewóz sanitarny /szpital -szpital/, powrót do RP, przewóz zwłok/ do
      sumy ubezpieczenia KL
      KL - szpital do określonej kwoty np. 10tys euro
      pomoc ambulatoryjna 5% kwoty KL
      stomatologiczna - 100 euro
      związana z ciążą 100 euro
      to było podstawowe, nie obejmuje wypadków na nartach/ tylko przewóz zwlok/
      rozszerzamy polisę o amatorskie uprawianie narciarstwa i mamy:
      OC rzeczowe i osobowe - sumy do 100tys euro
      sprzęt narciarski - połamanie w wypadku lub kradzież z włamaniem, rozbój
      ratownictwo i transport do szpitala zawarty w kwocie KL

      wykupując polisę trzeba kliknąć w kolejne rozszerzenia, kwota do zapłaty się
      zwiększa, ale mamy zabezpieczenie.
      10tys euro na narty to za mało

    • staruch5 05.02.10, 17:07
      ja dobrze wiem, ze 10k€ to za malo. Biore zawsze KL 25k€ a i to nie
      jest bardzo duzo.
      OC biore osobno z innej polisy, wiec nie rozszerzam o to polisy
      Travel. Natomiast pzry rozszerzeniu Travel o "amatorskie uprawianie
      narciarstwa" kwota KL jest tez przeznaczona na akcje ratunkowa,
      czego nie ma bez rozszerzenia.
      Nigdy nie bylem w stanie sie dowiedziec na pewno, czy jak bede winny
      kolizji, to leczenie poszkodowanego (z UE) odbywa sie tylko z jego
      KL, czy tez z mojego OC (tak jak w komunikacyjnych).
      Ponoc moje OC jest wtedy na extra jego roszczenia zdrowotne i
      sprzetowe.

      Pytanie nie bez znaczenia, bo mala suma OC moze wtedy zupelnie nie
      wystarczyc na czyjes leczenie i rehabilitacje....
      Wiesz cos o tym, web?
    • Gość: web IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.10, 17:38
      poszkodowany jest leczony ze swojej polisy, następnie jego ubezpieczyciel może
      wystąpić z roszczeniem do Twojego ubezpieczyciela /OC/.
    • staruch5 05.02.10, 17:42
      dzieki. tak wlasnie twierdzila agentka Warty, ale troche nie
      dowierzalem, bo to inaczej, niz w szkodach komunikacyjnych.
      To pocieszajace.
    • Gość: ss IP: *.lan.net.pl 05.02.10, 20:49
      chcę zakupić przez Internet polisę w Warcie na wyjazd narciarski.
      Czy opcja "ratownictwo" to właśnie ewentualny transport helikopterem
      do szpitala? Wypełniam formularz na stronie Kredyt Banku (tu mam
      konto i zniżkę), a tam nie ma żadnych instrukcji.
    • staruch5 05.02.10, 21:14
      tak sie sklada, ze nie robilem tego pzrez internet, wiec nie znam
      tego formularza. brzmi prawdopodobnie. jezlei jest rozszezreznie na
      amatorkei uprawianie narciarstwa, to "ratownictwo" powinno oznaczac -
      w tym wypadku - koszty akcji ratowniczej. To jest zwozka przez
      odpowiednia sluzbe, ale tez ewentualny helikopter.
    • Gość: bekate IP: *.ip11.fastwebnet.it 05.02.10, 23:52
      Forumowicze...to był ciężki dzień - cały czas biegaliśmy po włoskiej wiosce w poszukiwaniu różnych rozwiązań naszej sprawy oraz wisząc po kilkanaście razy na telefonie z pracownikami Warty!!! Dopiero po 23 mam chwilkę żeby zerknąć co Wy na mój podany temat napisaliście....mam wiele odpowiedzi na Wasze znaki zapytania, ale uwierzcie mi to jest za dużo jak na tą godzinę....Po powrocie do kraju zbiorę się i napiszę....
      Nadmienię tylko że mąż uszkodził sobie odcinek szyjny kręgosłupa, obił jak nie złamał żebra - miał m.in. tomografię głowy robioną, a synek na drugi dzień złamał nogę na miejscu wyznaczonym do zabawy dla dzieci na gumowych kółkach do zjeżdżania .....

      Pozdrawiam
    • Gość: bolek IP: *.ip11.fastwebnet.it 06.02.10, 02:29
      znalazłem, chwilę i chciałbym uzupełnić wątek żony...dlaczego nie ubezpieczać
      się w WARCIE po pierwsze ze stoku wróciłem o własnych siłach, czułem się kiepsko
      bo nieźle wyrżnąłem na stoku, klinikę mieliśmy jakieś 70m od apartamentu więc
      małżonka poszła sprawdzić czy jest jeszcze otwarta, niestety była już zamknięta,
      po Jej powrocie postanowiłem mimo wszystko zgłosić szkodę na stoku w dniu jej
      zaistnienia, zadzwoniłem na telefon alarmowy z polisy 24h zgłosił się pan
      przyjął zgłoszenie i powiedział, że ktoś będzie się ze mną
      kontaktował...cierpiąc przespałem noc(uraz żeber, prawdopodobne wstrząśnienie
      mózgu, uraz kręgosłupa szyjnego oraz ogólne potłuczenia, swoją drogą w nocy
      miałem objawy wstrząsu pourazowego... drgawki).Rano zaraz po 9-tej poszedłem do
      kliniki tam oddałem polisę WARTY do skserowania po czym udałem się na
      badanie....po RTG lekarz stwierdził uraz kręgosłupa szyjnego, niewyraźne
      zachowanie(no wiecie te badania dotykanie palcem nosa z zamkniętymi oczami itd.
      itp.)ze względu na wstrząs pourazowy (ciągłe dreszcze i ogólny niepokój
      pacjenta, w tym podwyższone tętno i napięcie mięśni) na podane numery na polisie
      wysłał raport medyczny z badania do WARTY z zapytaniem czy pokryją koszty
      leczenia i przewozu karetką na tomografię mózgu do pobliskiej kliniki w
      Szwajcarii...na faksie podali numer zgłoszonej dzień wcześniej przeze mnie
      szkody. Po prawie dwóch godzinach(leżałem już pod kroplówką) przyszedł do mnie
      lekarz i poprosił żebym skontaktował się ze swoim ubezpieczycielem(Warta) bo
      nadal nie mają żadnej odpowiedzi, zadzwoniłem z komórki na numer alarmowy z
      polisy i tutaj zaczyna się FARSA pani nie może odnaleźć zgłoszenia o takim
      numerze, nie znajduje też po nazwisku, w końcu przełącza mnie do innego centrum
      alarmowego gdzie po moich wyjaśnieniach pani prosi, że Ona do mnie oddzwoni bo
      musi wyjaśnić sobie sprawę z koleżanką mija kolejne pół godziny... już nie
      pamiętam czy ja dzwonię ponownie czy Ona do mnie i spokojnym głosem wyjaśnia, że
      poprzednio sprawę przyjęło jakieś inne centrum alarmowe, że Ona prześle mi teraz
      SMS-a z nowym numerem sprawy i numerami tel. , na które mam się kontaktować,
      lekarz ponownie wysyła raport tak po 11 i no tak czekamy aż przez kolejne 3
      godziny WARTA załatwia sprawę w końcu około godz 14 przysłali gwarancje na
      leczenie, na przewóz karetką do innego szpitala i gwarancje na tomografię mózgu
      (no bo przecież wiecie, że u nas w kraju każde ambulatorium ma tomograf) ale do
      rzeczy po przewozie, tomografie i powrocie do kliniki (wyniki nie wskazywały na
      uraz głowy) była godzina po 18 tej chyba byłem strasznie obolały, dalej mnie
      trzęsło ale mając wybór zdecydowałem się na nocleg w apartamencie 70m od kliniki
      ściągnęli mi wenflon i pożegnali. po około godzinie zadzwonił "SYMPATYCZNY" pan
      z centrum alarmowego zapytał gdzie jestem odpowiedziałem zgodnie z prawdą, że w
      apartamencie i w tym momencie słyszę w komórce z radością wypowiadane przez pana
      słowa, że w takim razie w związku z tym, że nie byłem 24h w szpitalu to oni jako
      WARTA odpowiadają tylko do 500 EURO ( automatycznie wycofując się z
      wcześniejszych gwarancji dotyczących poszczególnych etapów hospitalizacji) tym
      samym wyszło na to że oni zapłacą tylko za przewóz karetką a za pobyt w klinice
      i tomografię w szpitalu mam sobie zapłacić sam....razem jakieś 1670 EURO....bez
      komentarza ubezpieczeni byliśmy w 5 osób z rozszerzeniem dla trzech jeżdżących
      na nartach. Na dzisiaj tyle skrótu tego co przeżyliśmy przez ostatnie trzy dni z
      WARTĄ TRAVEL ...jeżeli chodzi o wypadek mojego syna , który wydarzył się w dniu
      następnym opiszę przy najbliższej okazji. Pozdrawiam serdecznie
      P.S. W tym samym czasie córka kolegi miała kontuzję ręki PZU zadziałało
      błyskawicznie kierując do odpowiedniej kliniki, na miejscu ksreo dokumentów
      polisy i to wszystko, nawet nie wiedzą ile to wszystko kosztowało
    • skynews 06.02.10, 03:57

      Serdecznie wam współczuje i życzę wystarczająco dużo sił do pomyślnego dla was załatwienia całej sprawy oraz przede wszystkim szybkiego i całkowitego powrotu do zdrowia.

      Przypominam sobie że nie tak dawno we Francji szpital wysłał fax do
      ubezpieczenia i za około pól godziny otrzymał potwierdzenie w j.angielskim o przejęciu całości kosztów.

      Innym razem w Szpindlerowym Młynie chirurg w małym ambulatorium
      za zszycie ścięgna w kciuku zażyczył sobie około 800€ i nie interesowały go żadne ubezpieczenia. Zapłaciłem kartą kredytową,
      dostałem dwa rachunki za usługę i otrzymałem zwrot zapłaconej sumy
      dwa razy bo okazało się że dodatkowo ubezpieczyło nas biuro podróży.

      Poczytałem na stronie Warta bezpieczne wakacje i jest tam napisane że:
      "Suma ubezpieczenia – czyli do jakiej wysokości odpowiadamy ?
      § 7
      1. Suma ubezpieczenia stanowiąca górną granicę odpowiedzialności WARTY uzgadniana jest
      z Ubezpieczającym i może wynosić:
      SUMA UBEZPIECZENIA (w euro)
      Szpitalne 5.000 10.000 15.000 20.000 25.000 30.000 40.000 60.000 100.000
      Ambulatoryjne 5% sumy ubezpieczenia dla leczenia szpitalnego"

      Dla mnie jest to zadatkowe i niewiele z tego rozumiem.
      W każdym bądź razie nie zapomnijcie o rachunkach na wasze nazwiska za wszystkie wykonane usługi oraz dokumentacje przebiegu wydarzeń.
      Po powrocie do kraju wyślijcie rachunki do Warty wraz z opisami powołując się na rozmowy z pracownikami wraz z podaniem ich nazwisk.
      Jestem przekonany że mimo wszystko otrzymacie w całości zwrot wszystkich poniesionych kosztów mimo że może to jakiś czas trwać...


      Enjoy it!
    • staruch5 06.02.10, 11:21
      dziekujemy za obszerne wyjasnienia - szczegolnie, ze nie jestescie w
      pelni formy a przezycia mieliscie powazne.
      Tez bardzo wspolczuje i przepraszam za pochopna ocene na samym
      poczatku. To powazna sprawa i wiele mozna sie od Was nauczyc.
      Chetnie poczytamy dalsze informacje.
      Od siebie zycze powrotu do zdrowia i bezpiecznego powrotu do domu.
    • ortodox 06.02.10, 11:58
      No, to wyjaśniło się. Warta chce po prostu wykorzystać fakt braku hospitalizacji ( poniżej 24h w klinice) jako pretekstu, do niewywiązania się z umowy. Nie wnikając w podstawy prawne takiej akcji trzeba ocenić to zdecydowanie negatywnie. Moim zdaniem obowiązkiem konsultanta było uprzedzić poszkodowanych i klinikę, że gwarancje, które złożyli będą ważne tylko po warunkiem spędzenia w klinice więcej niż 24h. Tego nie zrobiono, a nawet więcej ... podstępnie szukano pretekstu, by wycofać się z danych gwarancji wynikających z umowy ubezpieczenia. Może jednak rzeczywiście nie warto ubezpieczać sie w Warcie. Ubezpieczałem się zawsze w PZU i chyba tak zostanie. Życzę szybkiego powrotu do zdrowia i skutecznej walki o odzyskanie swoich pieniędzy.
      pozdro.
      --
      Żeglarstwo w obiektywie
      Oglądaj w oryginale
    • Gość: lelek IP: 87.204.150.* 08.02.10, 17:02
      Heh, założę się, że przy sprzeaży polisy pracownicy Warty działali
      znacznie szybciej i sprawniej - normalka ... No i z tymi 24
      godzinami to Cię załatwili na cacy!
      Swoją drogą wysokość kosztów, jakie poniosłeś i sposób ich
      egzekwowania wygląda na sektor prywatny, a to niedobrze, bo EKUZ też
      tu może nie zadziałać. Domyślam się, że byłeś w tym domku
      zw. "Kliniką traumartologiczną", niedaleko kościoła - należałoby
      sprawdzić jaki ma status i ew. przedstawić rachunki w NFZ. Kolejna
      sprawa to tomografia w Szwajcarii - dawniej wożono do państwowego
      szpitala w Sondalo, gdzie w ogóle nikt o nic nie pytał tylko
      najpierw leczyli człowieka. Więc albo coś się zmieniło w ich
      systemie, albo jeden prywaciarz daje zarobić drugiemu ...
    • Gość: colo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.10, 15:47
      Nie wierzę temu "bekate". Od kilkunastu lat jeżdżę w Alpy, różne grupy /dzieci,
      sportowe, typowi amatorzy, instruktorzy/. Na początku ubezpieczałem się w
      Hestii, potem w PZU, a od 1996 roku tylko w Warcie. W całej karierze miałem
      wiele różnych urazów /klienci, nie ja/ z dwutygodniowymi pobytami w szpitalu,
      transportem helikopterowym ze stoku i samolotowym do kraju, skomplikowanymi
      operacjami. Zawsze wystarczały jeden-dwa telefony i Warta przejmowała sprawę.
      Właśnie dlatego, że była szybka, niewodna i sama wszystko załatwiała zmieniłem
      wcześniejszych ubezpieczycieli na nią. I we Francji i w Austrii i we Włoszech
      jak tylko pokazałem polisę Warty, lekarze od razu mówili okey i było po sprawie.
    • skynews 07.02.10, 16:10

      Drogi pracowniku Warty...nie ściemniaj bo reputacji nie poprawisz gołosłowiem tylko raczej wytłumacz co znaczy w praktyce to całe bla_bla...Warty Trawel np.
      "W PODRÓŻY ZAGRANICZNEJ:
      * koszty leczenia Ubezpieczonego, który przebywając za granicą musiał bezzwłocznie poddać się leczeniu w związku z nagłym zachorowaniem lub nieszczęśliwym wypadkiem"

      Zaoferuj lepiej pomoc poszkodowanym zamiast pisać co popadnie...

      Enjoy it !
    • Gość: web IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.10, 11:32
      oj. Oni już pewnie wrócili do Polski. Muszę w końcu złamać moja zasadę nie
      wchodzenia do internetu w weekendy.
      Gość z centrum alarmowego to jakiś skończony gnojek.
      My wszystkim klientom tłumaczymy co to jest pomoc ambulatoryjna a co
      hospitalizacja. Co prawda u naszych klientów nigdy taka historia się nie
      wydarzyła, ale zawsze wole przewidywać najgorszą możliwość.
      Warta na narty jest dobra, testujemy to od 11 lat. Ale ubezpieczony musi znać
      swoje prawa, czyli za co ubezpieczyciel zapłaci.
      Przy 25 tyś na KL na pomoc ambulatoryjną jest przeznaczone: - 1250 euro. Już
      lepiej prawda?
      Nasz poszkodowany popełnił tylko jeden błąd - był za dzielny.
      Zapamiętajcie na zawsze, macie uraz, przy którym lekarze się nabiegają -
      sprawdżcie o której mierzą temperaturę o świcie :)

      a tak, żeby nie było, że polecam tylko Wartę, to na narty dodatkowo: Allianz i
      PZU. Dom i firmę mam ubezpieczoną w Hestii. Dzieci na obozy młodzieżowe
      ubezpieczam w Allianz'u, polisę komunikacyjną a zawsze mieliśmy w PZU, teraz w
      Warcie. Polisę "życiówkę" mam w CU, które teraz podobno nazywa sie Aviva.

      jak rozliczyć tą olbrzymią szkodę? Jeżeli Warta nie zgodzi się na
      hospitalizację... Transport pomiędzy szpitalami - powinien być rozliczany z KL,
      odpadnie od razu jakieś 300euro. Karta Ekuz, powinna pokryć część badań. Jak
      najszybciej przesłać jej dane do szpitala.
    • staruch5 08.02.10, 12:46
      mysle, ze poszkodowani powinni miec jak najwiecej dokumentow
      leczenia (wziac ze soba do Pl), imiennych rachunkow - tak jak radzil
      skynews. wydaje mi sie, ze w Pl czesc kosztow moze TEZ zwrocic NFZ.
      Wolno dostac 2 razy pieniadze za to samo. Wszak sa podwojnie
      ubezpieczeni, bo EKUZ no i Warta.
      wsciekly jestem, bo tez uwazam, ze postepowanie agenta Warty bylo
      skandaliczne. To ma byc pomoc a nie wyzysk! Koniecznie imie i
      nazwisko i wykonczyc skurczybyka!
    • Gość: Colo IP: *.ghnet.pl 08.02.10, 13:20
      Skąd w Tobie tyle pisowskiej złośliwości? Skąd Ci przyszedł do głowy pomysł, że
      jestem pracownikiem Warty? To samo ja mogę stwierdzić o Tobie. Napisałem to na
      podstawie prawie 20 lat wyjazdów w Alpy, co roku 8 - 10 wyjazdów. Nigdy z Wartą
      nie miałem żadnych problemów. Niby dlaczego miałbym pisać nieprawdę? Zajmuję się
      szkoleniem sportowym /głównie/ i masowym. Sam ubezpieczam się w UNIQA,
      bezpośrednio w Austrii. Masz jeszcze jakieś pytania? A to powyższe skieruj do
      przedstawiciela Warty. Ja ich nie ubezpieczałem, więc oferowanie im pomocy to
      nie moja sprawa. Moimi klientami zajmuję się w czasie wyjazdu, wtedy oferuję im
      pomoc i są zadowoleni. Tobie mogę polecić UNIQA lub Wartę - bo są sprawdzone i
      solidne. Wiem, że Alianz też. Na pewno się nie zawiedziesz. Przypadek tego
      pechowca to pewnie ułamek procenta wszystkich spraw załatwianych przez Wartę w
      ciągu roku. 99% jest zadowolonych.
    • ortodox 08.02.10, 15:17
      Może i to przypadek, ale źle świadczy o firmie ( Warta ) ... niestety. Właśnie z takich negatywnych opinii tworzy się obraz ubezpieczyciela, bo ubezpieczyciel potrzebny jest właśnie w trudnych momentach, kiedy spotka kogoś nieszczęście. Uciekanie się w takich sytuacjach do podstępów, kruczków i szukanie błędów ubezpieczonego świadczy o bardzo niskim poziomie. Jeśli firma nie zareaguje w takiej sytuacji szybko i skutecznie, to dla mnie jest skreślona.
      Mam nadzieje dowiedzieć się dalszego ciągu tej sprawy i skandalicznego zachowania konsultanta, który chyba zawinił tu najwięcej.
      pozdro.
      --
      Żeglarstwo w obiektywie
      Oglądaj w oryginale
    • staruch5 09.02.10, 14:14
      bardzo proze autorow watku o kontynuacje.
      jak dalej potoczyla sie sprawa? Czy udalo sie odzyskac pieniadze
      ponad koszty ambulatoryjne? czy udalo sie odzyskac pieniadze poprzez
      EKUZ?
      jak wygladala sprawa wypadku syna?
    • Gość: bolek IP: *.globalconnect.pl 10.02.10, 01:21
      ...jeżeli chodzi o syna to sprawa jest dość skomplikowana (ale o skomplikowaniu
      to przy innej okazji), teraz ograniczę się jedynie do rozmów z Wartą(czy też
      Europa Assistance dla Warty). Jego przypadek jest wyjątkowo przykry(przede
      wszystkim z punktu widzenia rodzica), w wielkim skrócie ... tak jak On sam o tym
      opowiada po zjechaniu gumowym dmuchanym kółkiem wysiadł z niego i szedł do
      wyjścia kiedy to (...pan go przejechał)...wjechał w Niego facet z dzieckiem, ten
      właśnie człowiek podniósł i za chwilę przyniósł mi na rękach
      dziecko....,wszystko wskazywało na złamanie. Kelner z restauracji zawołał Taxi i
      znając już pobliską klinikę udaliśmy się do niej, dokonałem w trakcie jazdy
      taksówką jakiejś kalkulacji biorąc już pod uwagę wcześniejsze doświadczenia z
      gwarancjami Warty na oko wyszło mi jakieś 600 Euro liczyła się szybkość
      działania, płacz i cierpienie własnego dziecka nie skłaniają do oszczędności w
      takich przypadkach. Do rzeczy żona poszła na badanie ja dzwoniłem do centrum
      alarmowego z ponagleniem o gwarancje zapłaty i dokładnie wtedy kiedy nasz syn
      był już po RTG i w trakcie "zamykania złamania" tuż przed założeniem gipsu, PANI
      z Centrum Alarmowego przemówiła "ludzkim głosem" w końcu wypowiedziała magiczne
      słowa, że jeżeli nie chcemy czekać na gwarancje to możemy pojechać do innej
      kliniki w Livigno bo tam przyjmą nas bez problemu bez żadnych
      gwarancji....szkoda, że po tylu rozmowach prawie dwóch dniach po raz pierwszy
      KTOŚ ze strony Ubezpieczalni skierował mnie do szpitala, do którego z tego co
      wiem powinienem trafić od razu zarówno w moim jak i syna przypadku.... Bardzo
      mocno się zdziwiłem jak przedstawiono mi rachunek z kliniki za leczenie syna ...
      UWAGA 2050 Euro!!!! z czego oczywiście 1550 Euro leży po mojej stronie...kwestie
      uczciwości kliniki pewnie uda mi się opisać przy innej okazji bo też nie byli w
      porządku wiedząc o komplikacjach z moim ubezpieczycielem i gwarancjami do 500
      Euro nie uprzedzili nas o kosztach, ale to już takie gdybanie...reasumując to na
      następny dzień klinika udzieliła nam rabatu na prawie 900 Euro, dopłaciliśmy
      resztę prawie 700 Euro. Trochę się już gubię co, kto, kiedy i jak, powinien
      zareagować i jak ja powinienem się zachować i to właśnie jest ten czas, żeby
      dzisiaj bo to już dzisiaj usiąść z bilingiem i po kolei w miarę rzeczowo opisać
      przebieg zdarzeń bo pewnie mi się to niedługo przyda likwiduję tą szkodę z
      pomocą firmy D.A.S licząc na to, że zajmą się tym profesjonalnie.
      Reasumując...konsultanci telefoniczni WARTY czy też firmy współpracującej z
      WARTĄ działają bardzo NIEPROFESJONALNIE ...od samego początku zostałem źle
      obsłużony ... pewnie lepiej bym na całej sprawie wyszedł gdybym poszperał trochę
      w necie, ale utkwiły mi w pamięci słowa wystawiającego polisę, że najważniejsze
      żeby po zaistnieniu szkody w pierwszej kolejności kontaktować się Centrum
      Alarmowym i dzwonić na numery wskazane na polisie...co też uczyniłem...
    • ortodox 10.02.10, 08:03
      Gość portalu: bolek napisał(a):

      > mocno się zdziwiłem jak przedstawiono mi rachunek z kliniki za
      > leczenie syna .. UWAGA 2050 Euro!!!! z
      ----------------------
      Rzeczywiście, szokująca kwota jak na założenie gipsu. Złamanie, jak przypuszczam nie było otwarte. Czy przedstawiono specyfikację wykonanych zabiegów, badań z podaniem kosztów?
      Jeśli nie, to powinieneś dostać opis chronologiczny przebiegu leczenie z dokładnych czynności i podanych środków na podstawie którego można dojść co robiono dziecku. Ciekaw jestem co tyle miałoby kosztować.
      pozdro.

      --
      Żeglarstwo w obiektywie
      Oglądaj w oryginale
    • Gość: bekate IP: *.globalconnect.pl 10.02.10, 09:22
      Tak tak...otrzymaliśmy medical report - ...100 euro przyjęcie do kliniki, 200
      euro zrobienie zdjęcie rtg, 20 zastrzyk, którego nie było - nie kojarzę kiedy,
      gdyż byłam z synkiem cały czas - trzymałam go, 690 zamknięcie złamania, pobyt w
      sali szpitalnej 700 euro, 290 założenie gipsu, 50 kule....
    • ortodox 10.02.10, 11:00
      To skandal w jaki sposób próbują zdzierać i wykorzystywać ludzkie nieszczęścia. Tę klinikę, gdzie to robiono, trzeba omijać z daleka.
      Jaki pobyt w sali szpitalnej? Takie rzeczy robi siew gabinecie zabiegowym i koniec. Jakie przyjęcie do kliniki? Niewiarygodne!!!
      Nie mogę znaleźć teraz na szybko medical rapotu z leczenie mojej żony w Cavalese. Ale całość ( zastrzyki znieczulające, p. tężcowi, RTG, kilkanaście szwów wykonanych bardzo precyzyjnie na twarzy ) kosztowało 40 albo 60 euro ... nie pamiętam dokładnie. Żadnych innych dodatkowych kosztów. To te same Włochy? We Włoszech 2000 euro to przecież też kupa forsy i trzeba na to miesiąc ( może i dłużej ) pracować.
      pozdro.
      --
      Żeglarstwo w obiektywie
      Oglądaj w oryginale
    • staruch5 10.02.10, 11:09
      Piekny kosztorys!
      staram sie czegos nauczyc z tego watku.
      Na pewno oprocz bledow powaznych agenta pech polegal na fatalnym
      wyborze szpitala i decyzji opuszczenia go prezez poszkodowanego ojca.

      Jeszcze raz musze przepytac agentow, do czego konieczne jest
      rozszerzenie ski, bo znowu mam watpliowsci,czy nie daje sie nabijac
      w butelke.
      poza tym - racje ma lelek, ze trzeba podrazyc EKUZ/NFZ, czy na pewno
      maja paragraf zeby nie zaplacic nam kosztow akcji ratowniczej.
      Wiem na pewno, ze NFZ nie pkoryje kosztow transportu karetka do
      kraju.
    • Gość: agatulka IP: *.180-80-r.retail.telecomitalia.it 10.02.10, 19:48
      Nie wiem co w tym jest takiego nieprawdopodobnego.
      W 2006 roku srednio we Wloszech doba pobytu w szpitalu kosztowala 674 euro.
      Niestety nie mam aktualnych danych, ale pewnie kwota ta jeszcze wzrosla.
    • staruch5 10.02.10, 19:54
      chyba najbardziej nas dziwi, ze w przypadku tego zlamamnia placi sie
      za opieke/czynnosci zwiazana z zabiegiem ale PONADTO za dobe
      pobytu w szpitalu. To troche jak by 2 razy za to samo placic.
    • ortodox 12.02.10, 11:05
      Tym bardziej, że pobytu ( hospitalizacji) w szpitalu poza gabinetem zabiegowym pewnie nie było, co jest właśnie problemem autora. To właśnie z tego powodu Warta nie chce płacić za zabiegi jak za pobyt w szpitalu. Inaczej, każą sobie płacić za coś, czego nie robią.
      Może to dla agatulka jest zupełnie normalne, ale mnie to dziwi.
      Dziwi mnie też to, że za podobne zabiegi w prywatnej klinice płaci się kilkakrotnie więcej niż w publicznej służbie zdrowia. Rozumiem,że tam jest to robione luksusowa ... jakieś srebrne łózka, pielęgniarki o urodzie modelek, kawior na obiad ... . Jest to jednak nauka dla nas wszystkich ( zwykłych narciarzy ), gdzie należy leczyć sie i że trzeba zapytać ile to będzie kosztowało. Średnia cena doby szpitalnej ma sie akurat nijak do zabiegów, ale nawet gdyby ja przyjąć za jakiś wyznacznik, to autor zamiast kilku godzin powinien za 277euro spędzić tam przynajmniej 4 dni. Wtedy może nie byłoby to dziwne.
      pozdro.
      --
      Żeglarstwo w obiektywie
      Oglądaj w oryginale
    • lelex 10.02.10, 14:03
      Mógłbyś napisać dokładną nazwę i adres tej instytucji? Tak dla
      ostrzeżenia wszystkich udających się do Livigno.

      Przedstawiłeś bolesny dowód na to, że lepiej zawsze starać się
      zacząć od zwykłego pogotowia (Pronto soccorso) i nalegać na leczenie
      w "państwowym" ośrodku. Niezależnie od posiadania dodatkowego
      ubezpieczenia!
    • Gość: lelek IP: 87.204.150.* 10.02.10, 16:12
      Ja miałem na myśli nie tyle "akcję ratowniczą", co ogólną ideę EKUZ,
      którą rozumiem jako taki sam dostęp do wszystkich niezbędnych
      świadczeń, jaki mają mieszkańcy: czyli np. jeśli Włoch musi płacić
      za karetkę, to i Ty musisz (tyle samo!), jeśli on ma X % zniżki na
      lekarstwa to i Ty masz mieć X %.
      Zwożenie toboganem ze stoku jest, jak poświadcza 'orthodox',
      bezpłatne we Włoszech, zaś helikopter (używany b. rzadko) jeśli tam
      jest odpłatny, to będzie również i u nas.
    • Gość: Colo IP: *.ghnet.pl 10.02.10, 13:13
      Najczęściej odwiedzałem szpital w Zell am See. Byłem tam z pechowymi klientami
      chyba z 10 razy. I proste zabiegi i skomplikowane operacje: złamanie obu kości
      podudzia z przemieszczeniem, zerwanie wszystkich więzadeł, urazy twarzo-czaszki.
      Pobyty w szpitalu trwały 4 do 7 dni, potem transport do kraju /specjalna karetka
      lub samolot/. Nigdy żaden klient nie musiał sam dopłacać części kosztów
      leczenia. Ubezpieczenie całkowicie wystarczało. W Austrii nie spotkałem się też
      z płatnym transportem ze stoku /tobogan, skuter śnieżny/.
    • Gość: outlanderek IP: *.chello.pl 10.02.10, 14:05
      Co szpital to inny cennik. Mnie w zeszłym roku wdało się zapalenie
      wiązadła po niefortunnym upadku na lodzi na Dominikanie. Lekarz
      hotelowy skierowal mnie do kliniki gdzie zrobiono RTG, USG, 30 min.
      konsultacja z ortopedą, dostałem opaskę usztywniającą, leki i maść
      antyzapalną. W sumie spędziłem w klinice może góra 1,5h. Rachunek
      dla ubezpieczyciela 1600 USD. Wystarczył 1 telefon, szpital przesłał
      raport medyczny i ubezpieczyciel po 30 min. przesłal gwarancje
      faksem. Nic nie placiłem z wlasnej kieszeni. Ubezpieczyciel to
      szwedzka Europeiska. Mają też przedstawicielstwo w Polsce. bardzo
      polecam tego ubezpieczyciela. W najbardziej rozszeżonym wariancie
      ktore zawsze wykupuję, nie mają górnej granicy jesli chodzi o koszty
      leczenia, transportu etc. Placa tyle ile leczenie wynosi.

      Pozdr.

      /D
    • Gość: web IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.10, 15:40
      outlanderku, Europejskie mają KL do kwoty roszczenia / w tym transport i
      repatriacja/, ale na ratownictwo jest 5000euro
      Pamiętaj, że tylko wariant optymalny plus ma OC / 30tys euro - osobowe i 10tyś
      euro - rzeczowe/
    • Gość: outlanderek IP: *.chello.pl 10.02.10, 16:05
      W takim razie zakres polski, którego nie sprawdzalem, tego
      ubezpieczyciela różni się stanowczo od np wariantu szwedzkiego z
      którego korzystam z racji posiadania paszportu szwedzkiego.

      Pozdr.

      /D
    • Gość: web IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.10, 17:03
      jeżeli możesz wrzuć tu warunki, tylko błagam nie po szwedzku:)
    • ortodox 10.02.10, 17:04
      ... colo napisał "W Austrii nie spotkałem się też
      z płatnym transportem ze stoku /tobogan, skuter śnieżny/. "
      Możesz ustosunkować się do tego, bo zdaje się, że pisałaś co innego?
      pozdro.
      --
      Żeglarstwo w obiektywie
      Oglądaj w oryginale
    • Gość: web IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.10, 10:30
      nikt go się nie pytał o polisę, bo transportowali do szpitala. I szpital
      przesyłał ksero polisy do ratowników. Jak by nie mieli polisy to rachunek
      dogoniłby ich nawet w Polsce.
      Mój ojciec poważnie złamał nogę w Bad Hofgastein, wiem, że ratownicy zapytali
      sie o polisę, ojciec przytaknął, że ma. W szpitalu bardzo sie ucieszyli, jak
      zobaczyli sumę ubezpieczenia:) Czyli do kwoty roszczenia:)
      masz tutaj link www.rp.pl/artykul/415693.html?print=tak
      wierz, albo nie, ja nie mam żadnego interesu w udowadnianiu Ci, że nie jestem
      wielbłądem:)
    • ortodox 11.02.10, 11:09
      Nikt nie każe Ci nic udowadniać :)
      Colo napisał zupełnie coś innego niż Ty, więc próbuje to skonfrontować i wyjaśnić. Choćby po to, żeby mieć świadomość, za co przyjdzie płacić, gdy na stoku coś sie wydarzy. Mam spore wątpliwości do kompetencji i wiedzy redaktorów piszących podobne teksty jak ten, do którego podałaś link. Nie raz komentowaliśmy tu podobne rewelacje. Pełno w nich uogólnień i wiedzy niekompletnej ( fragmentarycznej) Poza tym, w ty artykule mowa jest o kosztach akcji ratowniczej helikopterem i transporcie do kraju. Ja pytam o transport toboganem i dojazd ze stoku do miejscowego szpitala.. To o takich przypadkach pisał colo w Zell am See i ja o przypadkach włoskich. Zamiast więc udowadniać, że nie jesteś wielbłądem, pokaż, że przynajmniej wiesz o co pytam i o co proszę. Inaczej, czy masz jakieś konkretne i pewne dowody, że w Austrii kasują za transport toboganem i dowóz do miejscowego szpitala i ile to kosztuje?
      pozdro.
      --
      Żeglarstwo w obiektywie
      Oglądaj w oryginale
    • Gość: web IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.10, 11:16
      nie wiem, poczekaj na siejesta. On na pewno wie, czy jest to za darmo, czy
      płatne. Odpukać, do tej chwili wszelkie kontuzję miałam z nizin, i mam nadzieję,
      że nie będę miała okazji spytać się ile kosztuje mnie zwózka akią ze stoku do
      karetki:)
      Na druku wypisu z leczenia ojca, była kwota za transport do szpitala.
      Jego cały rachunek opiewał na 62tyś euro i to bez helikoptera
    • ortodox 11.02.10, 12:20
      Hmmm ... bo jeszcze niedawno, pisałaś że wiesz :)
      -------------------------------------
      > Na druku wypisu z leczenia ojca, była kwota za transport do
      > szpitala. Jego cały rachunek opiewał na 62tyś euro i to bez
      > helikoptera
      ----------------
      Czy możesz rozbić tę ogromną kwotę na poszczególne pozycje?
      I w jakim to było szpitalu?
      pozdro.


      --
      Żeglarstwo w obiektywie
      Oglądaj w oryginale
    • Gość: Colo IP: *.ghnet.pl 11.02.10, 17:48
      A gdzie napisałem, że transport toboganemm jest płatny?
    • Gość: Colo IP: *.ghnet.pl 11.02.10, 21:31
      Wczoraj o 17.04 - wprawdzie nie wprost, ale to wynika z treści postu.
    • ortodox 11.02.10, 21:43
      :) ... ależ wręcz przeciwnie. To web pisała, że płaci się za to, a ja proszę, by ustosunkowała się do Twojego tekstu, gdzie piszesz, że za takie rzeczy nie płaci się.
      pozdro.
      --
      Żeglarstwo w obiektywie
      Oglądaj w oryginale
    • Gość: bikamo IP: *.globalconnect.pl 23.04.10, 00:01
      Witam ponownie.

      Z przykrością muszę wszystkich zainteresowanych naszym wątkiem poinformować, że
      nadal czekamy na rozwiązanie tej sprawy....nasi prawnicy mają się tym zająć (no
      niby się zajmują odkąd przyjechaliśmy) ale ja czarno to widzę...!!!
    • Gość: wl IP: 195.116.91.* 23.04.10, 21:19
      Są jednak ubezpieczyciele którzy wywiązują się z umowy. Mój syn miał
      wypadek na snowboardzie w Austrii, koniec marca. Został przewieziony
      skuterem do wagonika kolejki. Wagonikiem w dół do ambulansu, mnie
      też zabrali z dechą syna i moimi nartami. Po drodze zjechaliśmy na
      parking i dojechał lekarz. Lekarz podał kroplówkę i zadecydował, na
      lądowisko i śmigłowcem do kliniki uniwersyteckiej. Na lądowisku już
      czekał helikopter i zabrali syna do szpitala. Ponieważ kolega
      powiadomił ubezpieczyciela, centrala z Wa-wy była ze mną w kontakcie
      tel. Koledzy dojechali do mnie do stacji pogotowia i pojechaliśmy do
      szpitala ok. 100km po mojego syna. Ubezpieczyciel skontaktował się
      ze szpitalem. Syn mial rtg. znieczulenie, wstawienie ręki w łokciu,
      gips i ponowny rtg. Dostał środki przeciw bólowe i wypis ze
      szpitala. Odebraliśmy go i na kwaterę. Syn nie miał przy sobie
      zadnych dokumentów. dane spisali na gębę, a adres z mojego dowodu.
      Ubezpieczyciel dzwonił, czy nie jest potrzebny transport do kraju i
      powiadomił mnie, że jak przyjdą jakieś rachunki, mam im do centrali
      do Wa-wy odesłać. Do domu dostałem rachunek za helikopter, prawie 4
      tys, EUR. Fakturę odesłałem do centrali. Przyszło potwierdzenie, że
      zapłacą. Nie widziałem rachunku za szpital, ani ambulans. Ubezp.
      było na 20.000 EUR, NW 4.000Eur, OC 50.000 Eur.
      Teraz mam kłopot, kto zdejmie gips, bo terminy u nas są tak długie,
      że chyba trzeba znowu jechać do Austrii. W przyszłym tydodniu zdejmą
      gips i wtedy zobaczymy co dalej z ręką.
      Głowa do góry.
      Pozdr.
    • Gość: outlanderek IP: *.chello.pl 10.02.10, 17:36
      Mam jedynie dostęp do warunków po szwedzku. Jest to plik PDF więc
      nie wiem czy translator Googla to rozgryzie. Możesz jednak spróbować
      wklajając text do jakiegoś translatora. Tak jak pisalem w wariancie
      max leczenie (do 60 dni), ratownictwo, transport i repatriacja są
      pokrywane w 100% niezależnie od poniesionych kosztów. OC do
      równowartości 500 tys. EUR. Ubezpieczyciel zwraca rownież za każdy
      niewykorzystany dzień urlopu z powodu kontuzji/choroby po okazaniu
      zaświadczenia lekarskiego. Jeżeli okres przewyzsza 50% czasu
      wyjazdu, zwracane są WSZYSTKIE koszty związane z wyjazdem w tym
      skipasy etc. lub nowa wycieczka na koszt ubezpieczyciela.
      Ponizej link:

      www.europeiska.se//upload/dokument/privat/Villkor_komplett.pdfPozdr.

      /D

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka