Forum Sport Narty
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Czy narciarstwo to sport wyłącznie dla bogatych?

    21.11.05, 16:42
    Przyzwoity sprzęt, odpowiednie ciuchy, instruktor, dojazd i pobyt w hotelu,
    karnet narciarski, to wydatki, które trzeba brać pod uwagę gdy rozpoczynamy
    przygodę z nartami. Czy to wszystko musi być z najwyższej półki? Czy żeby
    cieszyć się górami i nartami, trzeba być bogatym lub wziąć parę tysięcy
    kredytu? Czy ktoś, kto nie ma lub nie może wydać 6000-8000 zł/osobę, też ma
    szansę na odrobinę białego szaleństwa czy lepiej niech zostanie w domu.

    Edytor zaawansowany
    • staruch5 21.11.05, 17:41
    • bumbecki 21.11.05, 17:54
      nie.
      Zaczynałam jeżdzić kilka lat temu na pożyczonych, starych polsportach i
      zwykłych spodniach od dresu.
      Dopiero jak stwierdziłam, że mi ten sport pasuje zaczęłam kupować sprzęt (ale
      nei z gónej półki - najdroższe mam chyba buty, za 600 zł z wyprzedaży). Na
      tydzień jeżdzenia na rok starczą.


      --
      p.s. ...ostał się już jeden gołąb :)))

      Forum fanów Chmielewskiej
    • oluska_00 22.11.05, 13:24
      Na początku zaczyna się na wypożyczonych nartach. Potem dopiero jak się komuś
      spodoba to się kupuje narty i resztę sprzętu. Ja np. zaczęłam trenować
      karate,ale zrezygnowałam ,poniewaz nie spodobało mi się i jestem zadowolona ,że
      od razu nie kupiłam kimona. Kasy w plecy,kimono w szafie-tak by było. Nie
      trzeba do hotelu jechać,wystarczą jakieś fajne ,przytulne kwatery za przyzwoitą
      ceną. Ja z rodzinką i znajomymi jezdzimy do Soli k/Zwardonia. Nocka 40zł z
      wyżywieniem (śniadanie,obiad,kolacja). Jadło wypaśne. Gospodyni pytała non-stop
      czy nie dołożyć ,ale my i tak zostawialiśmy dużo. I cała góra dla nas. Musze
      przyznać ,że narty,wiązania,buty to największy wydatek ,ale uważam ,że warto. W
      moim mieście jakaś hurtownia się rozpadała i sprzedawali wszystko -75%.
      Pozdrawiam!
    • Gość: marcu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.05, 10:51
    • Gość: kix IP: *.l3.c5.dsl.pol.co.uk 02.12.05, 00:54
    • qmax 21.11.05, 17:55
      Narty to sport nie dla idiotów:)Narty to sport dla inteligentnych ludzi.
      Człowiek światły zawsze sobie poradzi aby te parę złotych zarobić i wydać nie
      za dużo.
    • skyddad 21.11.05, 18:23
      Oczywiscie Qmax podpisuje sie pod Twoja wypowiedzia w 100%.Wogole to post
      wyglada i chyba jest prowokacja.
      Pzdr.Sky.
    • ortodox 21.11.05, 19:41
      Ach skydad, każdy wątek to w jakimś sensie prowokacja. Prowokuje bowiem nas do
      zabrania głosu i wyłuszczenia swojego zdania. Ale nie zawsze chodzi o obalenie
      rządu czy admina ... :D.
      Prawdziwe prowokacje robi się incognito, powinieneś o tym wiedzieć.
      Inspiracją tego wątku był inny był post:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=380&w=31375146&a=32288926
      a ja uważam, że wiele jest na ten temat nieporozumień zwłaszcza wśród tych
      którzy dopiero próbują zacząć i dobrze byłoby sobie o tym pogadać.
      Każdy ma na ten temat zapewne własne zdanie, doświadczenia.
    • tribeka 21.11.05, 19:59
      Oczywiście ze nie!! Kurtkę odkupiłam od koleżanki, spodnie w markecie!!
      Salomony z marketu!! Kosztowały 99zł uczyłam się w nich jeździć - upadałam
      setki razy i polecam - sucho i ciepło!! Na pierwszy wyjazd, fakt, był wydatek
      ale kupiłam używane narty, używane buty i używane kijki. Było to 3 lata temu a
      sprzęt nadal mi służy :-) Moze nie są to super modne rzeczy ale mi na przykład
      chodzi o śmiganie na nartach a nie o lans...
    • p1001a 06.12.05, 14:36
      narty są dla tych, którzy chcą
      i jak już ktoś wcześniej wspomniał chodzi tu o śmiganie, a nie o lans...
      ;-)
      To wcale nie jest drogi sport
    • andrewbolo35 21.11.05, 20:23
      co za bzdury wypisuje qumax że narty są dla inteligentnych ludzi ,chyba posiada
      zawyżone poczucie własnej wartości.Narty to pasja i hobby dla kazdego
      czlowieka.Jeden posiada większe środki na ten sport ,inny zaś nie.Mnie narty
      też urzekają ale co z tego jak jestem ograniczony finansowo i nie mogę sobie
      pozwolić na zbyt wiele.Codzienne wydatki na życie ,edukację dzieci i nne
      potrzeby dogłebnie to ograniczają i nic tu nie ma inteligencja do rzeczy.Takie
      jest moje skromne zdanie .pozdrawiam
    • Gość: kix IP: *.l3.c5.dsl.pol.co.uk 02.12.05, 01:11
      > co za bzdury wypisuje qumax że narty są dla inteligentnych ludzi ,chyba
      posiada
      >
      > zawyżone poczucie własnej wartości.

      Nie trzeba miec zawyzonego poczucia wlasnej wartosci (jak to nazwales), zeby
      napisac, ze narty sa dla inteligentnych ludzi. Uwazam ze narty sa dla kazdego,
      ale nie kazdy ma ochote polknac tego bakcyla...w tym tez jakas inteligencja sie
      przejawia...na poczatku przynajmniej.
      Jezeli bylbys inteligentyny to zarobilbys na narty, zycie, edukacje dzieci i
      inne potrzeby...chyba ze narty Cie tylko urzekaja.


      pozdrawiam
    • Gość: Alina IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 21.11.05, 21:07
      Nie sądziłam, że moja wypowiedź wywoła aż takie kontrowersje. Po prostu czasami
      zaglądając na to forum mam wrażenie, że nie pasuję do tego świata. Mamy oboje z
      mężem wyższe wykształcenie, pracujemy uczciwie, ale kowty jakie wiążą się z tym
      sportem przerastają zdecydowanie nasze możliwości. Zadne z nas nie potrafi
      jeździć na nartach. W moim przypadku w okresie gdy trenowałam hokej na trawie
      miałam okazję brać udział w obozie narciarskim w Zawardoniu i o mały włos nie
      zginęłam podczas zjazdu na drzewie. I na tym poprzestałam. Ponieważ jednak ten
      sport bardzo mi się podoba, chciałam dać taką szansę mojemu synowi. W zeszłym
      roku obiecaliśmy mu, iz być może za rok odłożymy pewną niewielką kwotę aby
      kupić mu używany sprzęt. W międzyczasie okazało się, że syn ma wadę serca i w
      jego przypadku wysiłek fizyczny jest niewskazany. Ponieważ jednak wiemy jak
      bardzo czekał na to cały rok zrobiliśmy mu niespodziankę i za 350 zł.
      wylicytowaliśmy mu właśnie narty z butami.On już nie może się na przesyłkę
      doczekać. Nie stać nas jednak na wyjazdy w góry, na opłatę karnetów, wynajęcie
      instruktora ( goprowcy na wyciągu w Morsku w zeszłym roku brali 50 zł za
      godzinę lekcyjną) itp. I czy tylko dlatego mam się czuć gorszą matką, czy
      małointeligentna kobietą. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Dla wielu
      z Was te kilkaset złotych to niewielka kwota, dla innych rok odkładania. A
      jazda przede wszytskim ma przynieść radość i to niezależnie od poziomu
      umiejętności czy kwoty wydanej na sprzęt. I mam nadzieję, iż tak będzie w
      przypadku mojego syna.
    • Gość: jxg IP: 212.191.70.* 28.11.06, 19:00
      dla najbiedniejszych nie nalezy. Mozna zawsze wypozyczyć narty i spróbować
      na "malince" (stok pod Łodzią). Jeśli się spodoba dopiero wtedy wydawać na
      sprzęt i wycieczki w góry.
    • Gość: Egghead IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.12.06, 21:45
      > miałam okazję brać udział w obozie narciarskim w Zawardoniu i o mały włos nie
      > zginęłam podczas zjazdu na drzewie.

      A co to za zjazd na drzewie? Już mi adrenalinka rośnie :)
    • bynek 21.11.05, 21:26
      Trochę kasy trzeba wydać, bez tego się nie pojeździ.
      Nie muszą to być wcale jakieś wielkie pieniądze, 6-8tyś na głowę to przesada.
      Mój pierwszy wyjazd w Alpy kosztował mnie około 2.5tyś zł.
      Mniej więcej połowa to sprzęt, na którym jeżdżę do dzisiaj i jeszcze na
      parę lat wystarczy. Reszta to skipas i hotel.
      Teraz jeżdżę na apartamenty własnym autem i za 2 tyg dla 2 osób udaje się
      nam to załatwić z ok. 5tyś za wszystko. Wychodzi ok. 1250 za osobę/tydzień.
      Czy to dużo? Chyba nie a zawsze biorę max skipas bo na tym nie chcę oszczędzać.
      Trochę żarcia z kraju, tanie wino w Italii i od rana do zmroku na stoku.
      Gdyby taki wyjazd zrobić w 4 osoby, byłoby jeszcze taniej i można by się
      zmieścić w 1 tyś za osobę/tydzień. W tym roku muszę tak zrobić.
      Dla mnie super za rozsądną kasę.
      pzdr
    • alessa 22.11.05, 10:52
      Bynek masz rację to właśnie tyle kosztuje.
    • maczores 21.11.05, 23:48
      Ja na swoje wymarzone Volkl Supersport Allstar zbieram od dwoch lat.W polowie
      stycznia powinienem nazbierac. Ach co to bedzie za swieto - pierwsze wyjscie
      na stok na nowiotkich nartach...Nie moge sie juz doczekac.
      Pozdro dla ciulajacych grosiki.
    • marekatlanta71 22.11.05, 00:03
      Ciuchy mozna na przecenach, sprzet wynajac, po co komu instruktor, hotel daleko
      od stoku zeby bylo taniej, wyjazd w Marcu gdy karnety sa tanie i okazuje sie ze
      mozna tanio i przyjemnie. Mozna tez pojechac z ClubMed'em, miec wlasnego
      instruktora i nieograniczone drinki, ale frajda z jazdy jest taka sama.

      P.S. Ja preferuje oszczedzic na noclegu a zainwestowac w sprzet i wybrac sie na
      dobra gorke...
    • Gość: Jozzo IP: *.sympatico.ca 22.11.05, 05:59
      Ma, o ile naprawde chce zaczac przygode z prawdziwymnarciarstwem.
      Wystarczy niezly sprzet nie musi byc tegoroczny, dobre ciuch ntez
      nie musza byc najmodniejsze a wyjazd nie musi byc do hotelu w Alpach
      a np do schroniska w Tatrach czy Karkonoszach.
      No ale to zalezy co sie tak naprawde chce.
      Jozzo.
    • szszsza 22.11.05, 08:55
      Ja też polecam schroniska w Karkonoszach
      i wyjazd np. na 3-4 dni a nie od razu na 2 tygodnie.
      Ja na początku jeździłam w starych sztruksach (miały szerokie nogawki :)
      i w pożyczonych od znajomych nartach. Uczyli mnie jeździć
      różni ludzie na stoku i oprócz nowych umiejętności zdobyłam jeszcze
      nowych znajomych..
      A dla mieszkańców schroniska są zniżki na karnety :)
      (coś ok.20-30zł)
    • staruch5 22.11.05, 09:44
      Sprowokowal mnie post Aliny.
      Nie dziwie sie jej. Bardzo ja rozumiem.
      Generalnie narciarstwo to sport/hobby dla bogatych.
      Juz dobre 20 pare lat jezdze na nartach, w roznych warunkach ustrojowych i
      roznych krajach.
      Co do Polski, to mozna zawsze spotkac biednych ludzi na nartach. Czasem sa
      to „tubylcy” ze sprzetem nieco archaicznym, ubraniem codziennym, jakas dziwna
      pilotka na glowie, przewaznie mknacy na zlamanie karku, ze strachem w oczach.
      Poza tym spotyka sie czesto rodziny neimajetne na jednodniowych wypadach
      kiepskim samochodem lub autobusem z zakladu pracy.
      Natomiast zupelnie inna sytuacja to wyjazdy w Alpy czy Dolomity. No tutaj, to
      juz ciezko o rodziny niemajetne. Tu nie da sie przyjechac na 1 czy 2 dni (da
      sie, ale to jeszcze drozej wychodzi). Koszt dziennego pobytu bez jedzenia w
      dobrym osrodku przewaznie wynosil mnie 200-250zl (pensjonat, karnet,
      ubezpieczenie, dojazd). Jezeli sie to pomnozy przez 4 osoby i 7 dni na nartach,
      to juz wychodzi do 5600-7000zl. Do tego dochodza koszty sprzetu narciarskiego.
      Tu bywa roznie. Jedni maja drozszy, drudzy tanszy. To sa spore pieniadze.
      Generalnie nie jest to hobby dla sfery budzetowej. Jestesmy z zona podwojna
      sfera budzetowa i cos o tym wiemy... Przy miesiecznych zarobkach malzonkow 4000
      zl, a takich jest chyba sporo w Pl wlasciwie nie mozna sobie pzowolic na takie
      narciarstwo. Mozna wyjechac na 1 dzien w Pl lub sprobowac na weekend na
      Slowacje. I to wszystko!
      Ja mam to szczescie, ze nie jestem typowa sf.budz. i bywam sluzbowo za granica
      To pozwala odrobine poprawic budzet i czasem pomyslec o nartach.
      We Francji, w ktorej spedzilismy pewien czas tubylcy sie dziwili, ze rodzina
      jezdzi na nartach. Wszak na nartach jezdza tylko bogaci ludzie! Byli zaskoczeni.
      No i fakt, bywajac w wielu osrdokach, trzeba powiedziec, ze spotykalem sie w
      90% ludzi o przyzwoitym europejskim statusie materialnymi. Troche nieprzyjemnie
      jest byc takim pariasem. To jest spora lekcja pokory i bywa to tez upokarzajace
      (ten sam zrodloslow, ale troche co innego). Przykre nie jesc w knajpach, tylko
      gdzies na boku wlasne kanapki lub byc przeganianym przez obsluge retauracji.
      Dzieci sie juz przyzywczaily, ale na poczatku bylo trudno i smutno. No ale to
      juz chyba wykracza poza to Forum...
      Mozna miec gorszy sprzet. Ludzie, ktorzy uwazaja, ze nie mozna poczuc pelnej
      frajdy na nartach za 500zl czesciowo maja racje. Frajda jest wielka, ale na
      pewno jest spora roznica na plus, gdy sie ma sprzet z najwyzszych polek. Ale to
      nie jest kwestia WYBORU, Sprzet za 6 i wiecej tysiecy zlotych jest dla wielu
      nie do kupienia i koniec! Ktos, kto pisze, ze warto zaoszczedzic te pare
      tysiecy i kupic super narty, czasem nie wie, co pisze. On moze kupic sbie nowe
      auto nie co 3 a co 4 lata lub zrezygnowac z 4. telewizora w domu, czy innego
      sprzetu. Moze nie kupic synowi 2. cyfrowki, nie kupic gadzetow za 1000 do
      swojego SUVa. Ale dla ludzi z budzetem 4000-5000zl miesiecznie takiego wyboru
      po prostu nie ma.

      Na pewno dla osob malo zamoznych najtanszym sposobem na tanie narty sa FreeSki
      w Dolomiatch, chodzi glownie o Val di Soel, ale nie tylko. Mozna tam pojechac w
      kwietniu za skromne pieniadze autobusem i przy odrobinie szczescia poszalec.
      Co do sprzetu, to mozna kupowac uzywany na gieldach. Zwlaszcza w przypadku
      dzieci ma to sporo sensu.

      Pozdrawiam wszystkich narciarzy - i biednych, i bogatych!
    • Gość: narciarz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.05, 11:17
      Wielu narciarzy chcialoby miec miesieczny domowy budzet 4000-5000zl
      Co maja powiedziec ludzie z budzetem 2500 albo nawet 1800. Tez zyją i dla takich
      jestes krezusem, nie pariasem. W moim regionie takie zarobki to marzenie.
      Zupelnie nie rozumiem, jak z takimi dochodami nie mogłes pozwolic sobie na
      skromny posiłek w knajpce i pozwolic zeby was z tego powodu upokarzali.
      Sam nie jadam zbyt czesto w knajpkach bedac za granica ale nie odczuwam z tego
      powodu zadnego upokorzenia, podobnie jak dyskomfortu z powodu gorszego niz
      niektorzy auta, nart, ubrania. Takie rzeczy nie sa dla mnie wazne, bo w gorach
      najwazniejsza jest jazda i widoki.
    • Gość: svinx IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.05, 11:27
      swieta prawda :)
    • staruch5 23.11.05, 13:10
      moze sie nie rozumiemy, to nie jest na glowe, tylko na 4 osoby (juz dorosle).
      Znam rodziny z budzetem na 4osoby 2000zl, al one nie jezdza nanartach, one
      wegetuja.
    • Gość: narciarz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.05, 14:14
      Dobrze sie rozumiemy 4000-5000 na cala rodzine, to nie malo.
      Ja znam takie rodziny, ktore maja budzet 1000 i mniej. To dopiero tragedia
      i wegetacja ale zyja.
      Widac malo czy duzo to pojecie wzgledne i wszystko zalezy ile sie ma.
    • staruch5 23.11.05, 14:22
      ja tez znam, bo czesc zycia spedzam na wsi na scianie wschodniej. to dobra
      lekcja. gdybym tego nie widzial, to bym powiedzial, ze to niemozliwe.
      Oczywiscie, ze malo i duzo to pojecie wzgledne. Na wschod od nas zyja miliony
      ludzi biedniejszych od nas. Ale trudno sie radowac czyims nieszczesciem. Raczej
      patrzymy dookola siebie. Ale na pewno warto zdawac sobie z tego sprawe, ze moze
      byc znacznie gorzej.
      Ale my tu mamy rozmawiac o narciarstwie...
      Pozdrawiam.
    • marekatlanta71 23.11.05, 14:04
      Alpy sa jednak strasznie drogie. Tydzien w Salt Lake City z przelotami z
      Atlanty, wynajeciem samochodu, dosc dobrym hotelem, jedzeniem na stoku i
      karnetami wychodzi mi razem kolo $2200 na 3 osoby.
    • staruch5 23.11.05, 14:16
      dla mnie bomba! juz bym pojechal. Tutaj to chyba by wyszlo 2 razy tyle.
      Powaznie.Pzdr.
    • bynek 24.11.05, 13:47
      Problem leży chyba w naszych, polskich zarobkach.
      Póki co, to odstajemy od reszty cywilizowanego świata :(.
    • Gość: Alina IP: *.prv.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 22.11.05, 09:44
      Moja pierwsza wypowiedź była podyktowana lekturą wątku o tym kiedy i jak
      zaczynają nauke jazdy dzieciaki. Większośc osób nie wyobrażała sobie aby nie
      brać lekcji u instruktora. Bo od rzu na stoku widać kto jest samoukiem a kto
      nie. No i oczywiście miejsce - najlepsze warunki poza krajem. Tak się składa,
      iz mam dośc bliską rodzinę w Wiśle Jaworniku. Moje kuzynki same twierdzą, że
      zdecydowana większość turystów na pobliskim wyciągu to ludzie zamożni, bo to
      taki styl. Zresztą często zastanawiam się skąd ludzie mają tyle wolnego czasu
      aby poświęcać się swojej pasji.
    • Gość: sid IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.11.05, 13:35
      nas nie stać na alpy, ale np. 1 dzień w rokytnicy kosztuje nas z dojazdem 200
      kilometrów około 180 zł na osobę z jedzeniem i wypożyczeniem samych nart, resztę
      mamy swoje. fakt, że trzeba zebrać conajmniej 4 osoby ale zabawa jest super.
      robiliśmy tak 3 lata aż osiągneliśmy jakiś tam poziom i teraz kupujemy narty i
      jakiś wyjazd na dłużej. wiem, że dla kogoś to może niemało, ale nie ma nic za
      darmo a to co dają narty niczym nie da się zastąpić.
    • Gość: BB IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.05, 17:09
      Z nartami jak z samochodami. Mozna miec extra fure za kupe szmalu lub
      starego malucha za 5 stow. Dojedzie sie kazdym ale wrazenia troche inne.
      Mozna jezdzic w poblizu domu albo odbywac dalekie podroze.
      No i ten szpan tylko, ze to nie kazdego kreci.
    • Gość: zolv IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.11.05, 12:54
      po tym co mowicie widze ze moja skoda fabia kombi bedzie robiła szał w 3
      dolinach w styczniu. bogacze zleca sie ogladac wschodnioeuropejski bolid dla
      biedakow ;) zagladam tu czesto i czytam uwaznie wątki. gdyby przełożyc to, co
      niektórzy piszą o sprzęcie na samochody wychodzi na to, ze przyjemnosc z jazdy
      mozna miec tylko w porsche 911. kupujac sprzet zawodniczy i spedzajac 2
      tygodnie zimy w gorach uwazacie sie za nie wiem jakich wyczynowcow. spojrzcie
      prawdzie w oczy. spedzajac 2 tyg na nartach w roku jestescie narciarzami
      rekraacyjnymi. to jest tak jakbym kupowal auto rajdowe zeby jezdzic nim raz na
      tydzien do sklepu 50 metrow dalej. czy zakup takiego auta oznacza ze jestem
      kierowca rajdowym?? snobizm, snobizm, snobizm... co do sfery budzetowej w tym
      kraju... uwazam ze w przelozeniu praca/zarobki to najlepiej zarabiajaca sfera w
      polsce. moze i zarobie wiecej, ale ja tygodniowe godziny nauczyciela wyrabiam
      dziennie. nikt mi nie da 13nastki, jubileuszowki, urlopu. za to jak kiedys 3
      dni spoznilem sie z vatem to urzad chcial mi konta zajmowac.
      do wszystkich swiezych na tym forum - nie dajcie sie nakrecac, mysle ze dla
      wiekszosci z was, tak jak i dla mnie, wyjazd na narty jest jakas forma relaksu
      w grupie przyjaciol. kupcie taki sprzet na jaki was stac i jedzcie tam gdzie
      jest na wasza kieszen. wazne zebyscie czuli sie swobodnie i milo spedzili czas -
      bo o to mysle chodzi
      pozdrawiam
    • marekatlanta71 23.11.05, 13:16
      Przejrzyj ogloszenia o uzywanych Ferrari - zwykle samochod ma 10 lat i 1000 mil
      przebiegu - mysle ze narty moga miec wiekszy przebieg niz samochod :)

    • Gość: zolv IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.11.05, 13:28
      szkoda mi ludzi podatnych na reklame i testy "niezaleznych" opiniujacych. mysle
      ze dla mnie to jest dobre w czym sie dobrze czuje, a nie to o czym ktos
      powiedzial ze bede sie w tym czul dobrze. nawet jesli przedstawil 10 wykresow i
      tabelek pokazujacych jak bedzie mi super. ale to jest raczej kwestia
      samodzielnego myslenia i podatnosci na trendy.
      powodzenia w 10cio letnim ferrari - pewnie nie bedzie cie stac na benzyne i
      bedziesz go odpalal na swieta - ale co - masz ferrari ;) i to jest wlasnie to o
      czym mowi allesa, nasi narciarze na zachodzie - banda snobow. kumpel kupil
      dobre, to ja kupie lepsze, a co, nie stac mnie??
      pozdrawiam
    • staruch5 23.11.05, 13:34
      Czesc, zolviu.
      Co do sprzetu, to sie z Toba calkowicie zgadzam. Ludziska przesadzaja. Ja mam
      slaby sprzet, bo mnie nie stac i trudno. A jezdze na nartach w sezonie nie
      tydzien, ale w sumie jakies 20 dni.

      Co do sfery budzetowej, to sie z Toba nie zgdazam. Sa rozne sfery budzetowe. Ja
      widze siebie i zone, ale sa tez inni, to prawda. Nigdzie sie tak (w calej
      Europie) nie da opieprzac, jak w sferze budzetowej. Widzialem sporo
      uniwersytetow...

      Ja jestem dosc konkurencyjny i pracuje podobnie, jak moi zachodni koledzy.
      Rozliczany w pracy jestem z publikacji TYLKO w zachodnich czasopismach, wiec
      musze pracowac na zachodnim poziomie. Niewazne ze dostaje za to 6-7 razy mniej
      pieniedzy. Przykre i niezrozumiale, ze stosunek tej pensji do SREDNIEJ krajowej
      u nas w Pl, jest 1/2 tego stosunku gdzie indziej w Europie (nie dotyczy
      Rosji,czy Ukrainy). To bardzo frustruje.

      A zona jest nauczycielka, nie od WFu. I uwierz mi, wyrabia owe 40h godzin
      tygodniowo mimo pensum 18h. Dostaje za to 1300zl...

      Ale najwazniejsze, ze pojedziemy na narty i bedziemy zachwyceni!
      Pozdrawiam!
    • Gość: zolv IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.11.05, 13:43
      nie wiem jak stary jestes staruchu ale madrosc przez Ciebie przemawia :) :) :)
      masz calkowita racje - jedzmy na narty - mysle ze dyskusje tutaj sa
      sprowokowane tym, ze kazdy juz nie moze sie doczekac :) :) :)
      a moja niechecia do budzetowki sie nie przejmuj - staram sie z tego leczyc, ale
      niestety ciagle jacys urzednicy mi w tym przeszkadzaja - widocznie mam pecha i
      tak trafiam ;)
      pozdrawiam
    • Gość: teacher IP: 62.89.80.* 03.12.05, 23:22
      Popracuj cawaniaku miesiąc jako nauczyciel, to porozmawiamy o vacie. Ja jako
      nauczyciel przepracowałem w zeszłym tygodniu 60 godzin, podaj swoją liczbę.
    • Gość: Egghead IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.12.06, 21:58
      252 godziny, ale razem z dyżurami (też sfera budżetowa). Ciekawe ile godzin
      przepracowują biznesmeni (bez urazy, po prostu ciekawość). Może ktoś jescze
      podrzuci fakty?
    • alessa 23.11.05, 12:45
      Po przeczytaniu wszystkich wypowiedzi ( jednych na tak , drugich na nie) mam do
      Was drodzy FOROWICZE pytanie.
      Obserwując naszych narciarzy na stokach Dolomitów , nie widać tych biednych w
      kurtkach z przeceny , w starym sprzęcie.
      Polacy (a w Dolomity jezdzi nas naprawdę bardzo dużo) są najlepiej ubrani, mają
      najlepszy sprzęt i są podatni na wszelkie nowości.

      I TERAZ ODPOWIEDZMY - TO NARCIARSTWO TO SPORT DLA BOGATYCH CZY DLA BIEDNYCH???
    • ortodox 23.11.05, 13:04
      Tu się zgadzam z Tobą, że przywiązujemy do tych rzeczy chyba więcej uwagi niż
      modni i bogatsi Włosi czy Niemcy o Holendrach nie wspominając. Niewątpliwie
      podnosi to koszty wyjazdów, chyba niepotrzebnie.
    • marekatlanta71 23.11.05, 13:06
      Jak sie pracowicie zwiedza przeceny i kupuje sprzet pozna wiosna i wczesna
      jesienia, to mozna spokojnie miec sprzet najwyzszej klasy za rozsadne ceny.
      Nadal nie trzeba byc bogatym. Ja np. kupilem sobie tydzien temu snowboard Ride
      Timeless za mniej niz polowe normalnej ceny, bo byl to model 04/05.

      A to ze Polacy maja najladniejszy sprzet wynika z tego ze niedawno go kupili -
      narty +ciuchy mozna uzywac przez wiele lat, wiec ludzie jezdzacy od dawna maja
      brzydki i stary sprzet. Oczywiscie czasem wymieniaja go na nowszy :)
    • ortodox 23.11.05, 14:34
      Ja myślę, że chodzi tu trochę o takie leczenie kompleksów "biednych Polaków".
      Chcemy po prostu pokazać, że nie jesteśmy aż tak biedni, jak sądzimy czasem,
      że myśli się o nas na zachodzie. Jasne, że nie dotyczy to wszystkich Polaków,
      którzy kupili sobie drogie ciuchy i sprzęt z najwyższej półki, bo niektórych
      zwyczajnie na to stać.
    • Gość: sd IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.05, 23:03
      Zawsze uważałem że "niewypada kraść i z du.. spaść". Mam gdzieś to co ludzie
      mówią na temat mojego sprzętu, ubioru i umiejętności. Kupiłem narty używane,
      kurtkę tak zwany oryginał voelkla z allegro (konkretnie na giełdzie ale taki
      sam) dzieciom tez używane dechy kupiłem. Teraz co rok ktoś z rodzinki dostaje
      coś nowego. Jak już wszystcy skompletujemy to przyjdzie czas aby pierwszemu
      wymieniać. I co ??? I mam mieć doła albo kompleksy z tego powodu że nie
      wszystko mamy topowe ??? Jężdże dla siebie i dla swojej przyjemności. A że na
      trudnym stoku zatrzymuje się (w bezpiecznym miejscu) bo mi nogi wysiadają albo
      umiejętności brakuje to co ??? mam sie przejmować że ktoś sie śmieje !!! Ni nie
      ja . Ja mam takich komentatorów głęboko w du...
      Narty sa tak cudownym sportem że zlewajmy wszystkich palantów którzy chgcą nam
      coś odgórnie narzucić. Jeźdźmy tak jak potrafimy, używając sprzętu na jaki nas
      stać i bawmy się !!!!!!!!!
    • Gość: Stach_71 IP: *.icpnet.pl 08.12.05, 22:30
      Witam,

      ja bym zadał Tobie inaczej postawione pytanie: czy jeśli na narty to TYLKO w
      Dolomity? Z Twojego postu można odnieść, być może mylne wrażenie, że tylko tam
      można pośmigać. A przecież jeździmy i na Słowację, i do Czech, w końcu sporo
      ludzi spędza zimą wolny czas na naszych rodzimych górkach. Absolutnie nie
      uważam, aby wyznacznikiem tego czy narty są dla bogatych czy dla tych mniej
      zamożnych było to jak My Polacy wyglądamy na stokach w Dolomitach czy Austrii.

      Pzdr
    • Gość: taxidriver IP: *.crowley.pl 24.11.05, 21:44
      ale bzdury...
    • ortodox 24.11.05, 23:47
      Gość portalu: taxidriver napisał(a):

      > ale bzdury...
      Co masz na myśli: jakąś wypowiedź, wszystkie wypowiedzi, czy cały wątek?
    • Gość: taxidriver IP: *.wprost.pl / *.wprost.pl 25.11.05, 11:05
      bez urazy

      szlag mnie trafia jak słyszę o kompleksach biednych polaków, którzy chcą ukryć
      swoją biedę i jeżdzą w najdroższym sprzęcie - to nielogiczne

      ja mogę być tylko dumny, że mimo niskich zarobków - jak to ktoś pisał ze sfery
      budżetowej, tylu naszych rodaków potrafi tak sobie zorganizować wyjazd, żeby
      bylo ich stać na ferie w alpach. O jakich kompleksach mówimy??? Wśród
      austriaków i Włochow i Niemców też jest pewien odsetek narciarzy którzy
      błyszczą sprzętem i co z tego

      staram się nie wartosciować ludzi ale mnie najbardziej cieszy widok, skromnie
      ubranych i skromnie wyposażonych w sprzet narciarskich osób, które nie
      zwracając na to uwagi, mimo wyraźnych braków w technice jeżdzą na nartach, to
      bardzo fajne

    • ortodox 25.11.05, 11:47
      bez urazy :) ale chyba mnie nie zrozumiałeś. Wcale nie chodzi o ukrywanie
      biedy drogimi ciuchami i najnowszym sprzętem ale o chęć nie wyróżniania się
      z tłumu. Inaczej, wyjeżdżając na narty w Alpy często sądzimy, że powinniśmy
      lepiej się ubrać ba tam wszyscy będą lepiej ubrani, mieć nowy ,topowy sprzęt
      bo tam wszyscy będą go mieć ... . Dlatego na taki wyjazd przeważnie szukamy
      czegoś lepszego niż wcześniej używaliśmy w PL, bo sądzimy, że inaczej zaraz
      będzie widać skąd przyjechaliśmy. Tymczasem okazuje się, że tam jeździ się w
      tym co się ma i na tym co się ma. Skutkuje to tym o czym pisała alessa, że
      to Polacy wyglądają na najlepiej ubraną nacją i maja przeważnie najlepszy
      (własny) sprzęt. Oczywiście jak każde uogólnienie jest to tylko częściowo
      prawdziwe, bo są ludzie bogaci którzy cały czas maja wszystko co najlepsze i
      tacy jak Ty i ja i pewnie wielu z nas, którzy nie przejmują się ani tym co maja
      na sobie ani tym na czym jeżdżą i kupują te rzeczy w supermarketach.
      Może dlatego taką popularnością u nas cieszą się wszelkie podróbki, które
      wyglądają jak oryginały ale często tylko wyglądają. Na pierwszy rzut oka w
      spayderze za 300 zł i za 2000zł wygląda się tak samo "elegancko".
      pozdrawiam
    • Gość: darekkkk IP: 195.42.249.* 25.11.05, 12:14
      W sumie troche sie zgadzam z taxidriverem.
      Uwazanie kogos za gorszego tylko dlatego ze ma slabszy sprzet , czy nie markowa
      kurtke to paranoja.
      Z drugiej strony krytykowanie kogos , ze kupil sobie dobry sprzet, czy droga
      kurtke to druga strona tego samego medalu.
      Prawda jest taka, ze lepiej jezdzi sie na dobrych nartach niz na zlych (a dobre
      zwykle kosztuja wiecej). Nazywanie tego szpanem to przesada. Jesli kogos na to
      stac to w sumie dobrze, ze ma dobry sprzet
      Sam nie kupilbym sobie kurtki za 4000 PLN (chociazby dlatego, ze za to moge
      spedzic 2 tyg w Alpach), ale jak kogos na to stac to jego wola.
      Co do tego, ze Polacy sa najlepiej ubrami w alpach to sie nie zgadzam.
      Jeszcze calkiem niedawno Polaka mozna bylo poznac na stoku po piankowych
      spodniach, ktorych od dawna w Europie nikt nie nosi
      Pozdrawiamm

    • ortodox 25.11.05, 12:32
      Gość portalu: darekkkk napisał(a):

      > W sumie troche sie zgadzam z taxidriverem.
      > Uwazanie kogos za gorszego tylko dlatego ze ma slabszy sprzet , czy nie
      > markowa kurtke to paranoja.

      Kto tak w tym wątku napisał, nie zauważyłem?

      >Z drugiej strony krytykowanie kogos , ze kupil sobie dobry sprzet, czy droga
      > kurtke to druga strona tego samego medalu.
      > Prawda jest taka, ze lepiej jezdzi sie na dobrych nartach niz na zlych
      > (a dobre zwykle kosztuja wiecej). Nazywanie tego szpanem to przesada. Jesli
      > kogos na to stac to w sumie dobrze, ze ma dobry sprzet.

      A kto to krytykuje?

      Chyba trzeba trochę wolniej i uważniej czytać. Trochę bardziej starać się
      zrozumieć, bo inaczej cała para pójdzie na tłumaczenie tego co napisaliśmy.
      pozdrawiam

      A kto to krytykuje?



    • alessa 25.11.05, 13:27
      Darku to wszystko prawda , ale tak jak mówisz - niedawno tak było, a czas
      płynie.
      Nie zapominaj, że siedzę w Dolomitach cały sezon i widzę, mogę porównać z
      innymi i takie są moje obserwacje.
      Natomiast nikt tu niczego nie chce negować , pytaliśmy tylko o opinie i nie
      widzę tu powodu do jakiejś kłutni.
    • Gość: anty40i4 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.05, 01:27
      alessa, napisałaś kłutni przez "u" zwykłe , a tak się wymądrzasz... ucz się
      ortografii
      pozdro
    • Gość: anty40i4 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.05, 01:31
      alessa, pamiętaj- i pisz kłótni przez ó , tak jest poprawnie
      pozdro
    • Gość: asd IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.05, 01:38
      nie zeby sie smiac z nich, ale lubie sobie popatrzec jak ktos dobrze jedzie.
    • marek.przybylski 26.11.05, 01:49
      pocieszam Cie :) wiekszosc ludzi, ktorzy wydaja potezne pieniadze na sprzet nie
      ma pojecia jak z niego korzystac hihihi w ciagu calego dnia sposrod kilku
      tysiecy ludzi na stoku mozna policzyc tych jezdzacych czystym cietym skretem na
      palcach jednej (rzadko obu) ręki. Ci ktorzy ciesza sie ze maja topowe narty -
      najczesciej jezdza "szuruburu" potem (jesli!)oddaja je do serwisu z maszynami
      gdzie mieli sie 200 par nart na dobe wszystkie ostrzac na 90 stopni i niszczac
      przy okazji strukture slizgu pozornym szlifem - mozna wiecej wycisnac ze
      sredniej narty ale prawidlowo przygotowanej (kat podniesienia krawedzi ok.
      0,5stopnia, wyostrzenie boczne 97,98stopni - i duzo duzo wiecej istotnych
      detali) niz slalomki WRC za grube pieniadze przeserwisowanej z metra, takie
      same niuanse dotycza butow, budowy nart, o technice jazdy nawet nie wspomne -
      ilosc domoroslych teoretykow a nawet oldschoolowych instruktorow SITN (mimo
      wszystko przed wiekszoscia czapki z glow - inaczej dopiero bylaby
      trageddia ;) ) - narciarstwo to potezna kopalnia - im wiecej wiem i umiem tym
      bardziej jestem swiadomy co jeszcze mozna tutaj zrobic - i jasne ze PIENIADZE
      SA WAZNE ale na liscie potrzebnej do czerpania satysfakcji z tej pasji sa
      naprawde na dosyc odleglym miejscu - cokolwiek ktokolwiek na ten temat nie
      powie :)
    • Gość: BB IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.05, 02:31
      wreszcie jakaś normalna wypowiedź :)
    • marek.przybylski 26.11.05, 16:06
      nie ostrzcie bocznej krawedzi na 97,98stopni!!!! hihihi pomylilem sie i cale
      szczescie - zdąze sie poprawic zanim ktos sie po mnie zruga :) koledzy z forum
      www.skionline.pl rozjechali by mnie za taki "faul" bezlitosnie ;) polecam kąt
      87, ewentualnie na poczatek 88stopni (niewiele gorzej trzyma a "chetniej"
      odpuszcza do kolejnego skrętu :) ) co do podniesienia bazy - nie wycofuje sie :P
    • Gość: Alina IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 26.11.05, 07:46
      Miło się czyta liczne wypowiedzi, choc czasami mam inne zdanie. Temat
      kontrowersyjny jak całe nasze życie. Jestem całkowitym laikiem w tej dziedzinie
      ale i tak lubie zaglądać na Wasze forum. Mój syn otrzymał juz przesyłke z
      nartami, które mu kupiliśmy. Jest wniebowzięty i to dla mnie najważniejsze. Bo
      każdy sport powinien nieść radość. Być może po lekturze wątków wykupię mu 3
      lekcje u instruktora, jeśli okoliczności będa ku temu sprzyjały. Wszystkim zaś
      życzę dobrych warunków narciarskich i miłego szusowania niezależnie od tego w
      jakim stylu, na jakim sprzęcie i gdzie. Jednocześnie odbiegając od tematu wątku
      zachęcam narciarską brać do włączenia się w akcję wysyłania kartek z życzeniami
      powrotu do zdrowia do chorego na nawotwór Wiktora. To mądry, wartościowy
      chłopiec, przykuty do łóżka z uwagi na uszkodzony kręgosłup. W tej chiwli
      otrzymał juz ponad 1000 kartek z całego świata za sprawą internautów właśnie.
      Wciąż jestem pod wrażeniem wczorajszej rozmowy z nim i otrzymanego przez naszą
      rodzinę listu. Zainteresowanych odsyłam na strone :
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16556&w=30486045&a=32554117
      Wydaje mi się, iż chłopcu znacznie ułatwiłby kontakt z otoczeniem telefon
      bezprzewodowy. Może ktoś z Was ma taki nieużywany i mółby Wiktorowi
      sprezentować. WARTO !!! Serdecznie pozdrawiam Waszą narciarską brać. A.
    • Gość: bingo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.05, 08:34
      Moim skromnym zdaniem to lekka przesada aby narciarsto bylo sportem dla
      wybranych czy bogatych, jak wiemy kazdy moze uprawiac ten sport bez ograniczen
      w miare swoich mozliwosci!
      Inną sprawą jest fakt ze posiadajac odpowiednie srodki finansowe sport ten
      staje sie piekniejszy, bez ograniczen mozna korzystac z przezyc zwiazanych nie
      tylko ze zjazdami ale z nabyciem sprzetu, wyborem miejsca i pobytu(kraj,hotel)
      ponadto z innych okolicznosci towarzyszacych.
      Pozdrawiam
    • kubagr 26.11.05, 16:11
      i to chyba najlepsza odpowiedz: byly czasy kiedy sie krecilismy na jednej
      trasie w kolko.
      teraz mam inne mozliwosci: heli chile argentyna i wcale SIE NIE WSTYDZE
      czy zamienilbym sie z kims?? nie bo nie uwazam ze trzeba na drzewo z powrotem i
      wbrew ewolucji.
      a ze to kosztuje?? cale zycie pracuje na to zeby mnie bylo stac na to co chce i
      nie uwazam zebym musial sie ograniczac jezeli ucciwie na to zarabiam.
      spotkalem kiedys faceta na heli skiing, mechanik, mala pensja podtsawowa, co
      roku oszczedza 5 tys $$$ zeby moc pojechac na jeden tydzien z mike weigle na
      heli skiing. i jest dobry na nartach, ale ludzie dla ktorych wydanie 5tys nie
      jest problemem nierzadko sa niebo lepsi od niego. i dobrze. wszysscy i tak
      maja radosc z obcowania z nieskazitelnym sniegiem......i nikomu nie
      przeszkadza ze jeden ma miliony a drugi oszczedza.
      moja definicja nieskazitelnego sniegu to wtedy jak wbijesz koszyczki w sznieg i
      ta dziura w sniegu ma niebieskawy poblask...... no ale to juz inny temat
      niebezpieczne jest natomiast zdanie ze "dobry narciarz to taki co to jezdzi w
      jeens'ach, jez kanapki przywiezione ze soba i ma deski 20 letnie". natomiast
      wszyscy ci co maja najnowszy sprzet to tylko i wylacznie szpanerzy i nic nie
      maja pojecia o nartach. to juz jest totalne uproszczenie ze nie powiem,
      splaszczenie, tematu
    • Gość: socket IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.05, 22:25
      Pasja to wspaniała rzecz. Ludzie którzy poświęcają czemuś całe swoje życie lub
      jego większą część zasługują z pewnością na uznanie i są to często ludzie
      nieprzeciętni. Narciarstwo jest z pewnością jedną z wielu dziedzin, które mogą
      zawładnąć człowiekiem i sprawić, że będziemy w stanie wiele poświęcić dla
      możliwości realizacji tej pasji. Jeżeli ktoś o skromnych dochodach jest zmuszony
      do wielkich wyrzeczeń dla realizacji swych marzeń, tym bardziej powinien
      zasługiwać na szacunek a nawet podziw. Zatem zupełnie zrozumiała powinna
      być sytuacja, gdy niemajętni ludzie ogarnięci pasją narciarstwa oszczędzają
      przez dłuższy czas, by przez krótki okres cieszyć się nartami. Pasjonat w
      takiej sytuacji zmuszony jest niestety do wielu kompromisów i trudnych wyborów.
      Dlatego wybiera takie postępowanie, które pozwala mu na najpełniejszą realizację
      swoich pragnień w ramach zaoszczędzonych środków. Nie ma tu miejsca na ich
      marnowanie, wydawanie bez przemyślenia na rzeczy, które nie są niezbędne dla
      realizacji celu. Inne postępowanie w takiej sytuacji ma niewiele wspólnego z
      logiką i zdrowym rozsądkiem.
      Dlatego jestem pełen uznania dla ubogich pasjonatów narciarstwa, którzy jeżdżą
      na starych deskach w starych spodniach i kurtce .Dla narciarzy,zaspakajających
      głód kanapkami przywiezionymi z domu, śpiących w wieloosobowych salach w
      schroniskach, którzy dzięki temu mogą spędzić w górach dodatkowo parę dni
      dłużej.
      Nie mogę tego niestety powiedzieć ludziach, którzy CIĘŻKO i uczciwie zarobione
      pieniądze wydają na hotele*****, topowe narty których możliwości nigdy nie
      będą w stanie wykorzystać, na ubranie za 3000 używane przez tydzień w roku.
      Nie jest tu żadnym usprawiedliwieniem fakt, że wydają swoje własne pieniądze.
    • kubagr 26.11.05, 22:39
      absolutnie sie z toba zgadzam. ale w takich warunkach ludzie tez nie powinni
      kupowac extra samochodow. zwykle i tak jezdzi jednym samochodem jedna
      osoba.....
      chyba to jest zagadnienie filozoficzne raczej niz typowo narciarskie. kiedys
      jak wspomnialem tez jezdzilem zima do niewykonczonego domu pod zakopanem,
      wstawalem o 4 rano zeby dostac miejscowki na kasprowy (przez mysl mi nie
      przeszlo zeby za to przeplacac nawet gdybym chcial to i tak nie stac nmnie
      bylo). i jezdzilem na polsportach. oczywiscie wszystko bylo dobrze dopoki sie
      kolejne rozwarstwialy w ramach gwarancji. ale raz te gnojki wytrzymaly caly
      sezon i d.....a. musialem kupic nowe. zeby nie byyc w takiej sytuacji wydalem
      sporo pieniedzy na fisher'y. i mialem spokoj, trzymaly 3 sezony.
      jest pewna linia ktora wyznacza ile chcemy wydac. i mozemy wydac. nie oszczedze
      na kasku, nie oszczedze na wiazaniach, tam gdzie jezdze bez dobrych i
      niezawodnych nart zabije sie ( nie przesadzam). czy musialem wydac ponad 200
      na avalanche beacon???? miejmy nadzieje nie przyda sie mi (ale moge tez za jego
      pomoca wyszukac inne osoby pod lawina). dobra kurtka dzieki ktorej moge jezdzic
      caly dzien bez pocenia sie??? jezdzilem tez w bawelnie ale to tylko dzieki temu
      ze nic innego nie bylo.
      ja tez jestem pelen podziwu dla ludzi ktorzy zbieraja pieniadze NIE PRZEPIJAJA
      i dzieki temu moga spedzic urlop z rodzina : tak tez zawsze robilem:
      oszczedzalismy na wyjsciach do kina, pamietam chyba 2 razy w ciagu 10 lat
      bylismy w restauracji, dlatego tylko zeby moc wyjechac na narty a latem nad
      jezioro. i bylo fajnie.
      czy mam wiecej satysfakcji z nart teraz wzgledem tego co mialem jak nie mialem
      pieniedzy??? moge powiedziec ze mam NIE MNIEJSZA teraz, a to chyba duzo
    • Gość: gosc LA IP: *.ventca.adelphia.net 02.12.05, 07:47
      moje zycie zmienilo sie zupelnie jak wyjechalem z kraju w wieku 33 lat. Do tego
      czasu jezdilem maluchem , mialem male mieszkanko na prowincji,nie jezdzilem na
      nartach, nie nurkowalem, nie uczylem sie tanczyc,nie jezdzilem konno, nie
      wedrowalem po gorach,nie jadalem w restauracjach, nie spalem w hotelach,
      jedynie to gralem w tenisa pozniej z duza przerwa. Przede wszystkim nie mialem
      wtenczas pieniedzy , mgr pracujacy na etacie, i nie mialem partnerki zeby to
      wszystko robic, teraz mam to wszystko czego nie mialem wtenczas ale jestem juz
      dwanascie lat starszy, jednakze mam tez mniej czasu, ale zyje na niezlym
      poziomie i stac mnie na wiele rzeczy. Mama zasade nie okladac na pozniej,
      kupilem nowe narty, caly sprzet 900 dolarow, zwylke jezdzimy trzy dni w
      Mammoth, Pd Kalifornia, swietne zjazdy, czasaai jezdze w Lake Tahoe, bylem raz
      w Park City, fantastyczne zjazdy jak w Veil w Kolorado.Nauczylem sie jezdzic u
      w Stanach , dlatego nie znam zjazdow w Europie, ale wiem ze sa kapitalne, mysle
      jedank ze tu jest taniej, spi sie w wynajetym kondominium , mozna wziac
      przyjaciol i koszty podzielic, wyciagi kosztuja 60 dol na dzien na osobe, drogi
      sport? mozliwe ze tak,ale narciarzy i deskowiczow sa tu tysiace.Dostepne to
      jest bardziej niz w Polsce.
    • kacha33 02.12.05, 07:46
      Zgadzam się z tymi wszystkimi co twierdzą, że narciarstwo nie jest!!! sportem
      dla bogatych. To było moje wielkie marzenie. Spełniło sie dopiero w wieku 40-
      lat na pożyczonym całym sprzęcie. Ubiór też był normalny. Kwatera w Bukowinie
      Tatrzańskiej za 18 zł/osobę na wprost stoku. I tak jest od 4 lat. W tym roku
      zamierzam kupić buty. Chore są tylko ceny na stoku (50 zł/godzina z
      instruktorem, 15 zł/10 zjazdów oczywiście tylko na jednym stoku). Ale mnie ten
      sport się bardzo podoba i naprawdę nie przeszkadza mi to, że nie mam super
      sprzętu. Ale myślę, że moje umiejętności są niekiedy zdecydowanie wyższe od
      tych co to mają super sprzęt, ale większość czasu spędzają w "budkach" na piwie
      czy grzańcu. Polecam wszystkim, którzy chcą jeżdzić na nartach bez względu na
      wiek, sprzęt czy ubiór. Te widoki!!!!! Ach w styczniu znowu wyruszamy do
      Bukowiny!
    • yesterek 02.12.05, 09:24
      Sa dwie odmiany nart ta dla bogatych i biednych.....generalnie to tylko trzeba wiedziec na czym mozna oszczedzac...jezdze na snowboardzie i wiadomo pierwszy sprzet bylo cos najtanszego co moglem kupic i efekt taki byl ze troche wody mrozu i ktoregos tam dnia na stoku meczylem sie ze 2 godziny by odpiac wiazanie......takze obecnie kupuje tanie deski bo i tak je niemilosiernie dziurawie w czechach ale wiazania mam jedne z najlepszych.....nie lubie tez oszczedzac na ciuchach bo warunki moga byc rozne od +10 do - 30 i sniezycy a o odmrozenie dupska w bazarowych spodniach nie jest tak latwo...sa rozne sposoby na kupno taniego sprzetu ja swoj kupowalem bedac na work&travel w usa....i ceny sa tam smieszne za kurtke na deske burtona (jedna z najlepszych firm snowboradowych) zaplacilem siccc az 50 dolarow bo model rok wczesniej....bez problemu mozna zrobic sobie tania wersje nart..zapyziale wiochy w czechach z orczykami- moze nie dlugie trasy ale na poczatek i dochodzenie do profesjonalizmu wystarczaja a cena jest niewspolmiernie mniejsza niz w wielkich burzujskich kurortach...........i generalnie to macie do tego zle podejscie bo np dla mnie ciut drozszy wyjazd w alpy ( w polsce ceny karnetow np w szklarskiej porebie to zabojstwo) jest niewspolmiernie lepszy bo sie moge najezdzic nie czekam w kolejkach, mam snowparki itp....co to za radocha zaplacic grosze ale w ciagu dnia zjechac 5 razy
    • Gość: Alina IP: *.prv.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 02.12.05, 15:11
      Czy można prosic o namiary na tą kwaterę ?
    • Gość: kasia IP: *.sjh.ruhr-uni-bochum.de 02.12.05, 09:27
      Nie tylko. Ja mieszkam w Niemczech, wiec relacje zarobkowe sa troche inne niz w
      Polsce. Ale sprzet mozna kupic na wyprzedazy po sezonie lub uzywany. Moja corka
      miala zawsze narty i buty odkupowane od innych dzieci. Od 2 lat ma swoj sprzet
      nowy kupiony po sezonie za 50% wartosci ( narty Salomon plus wiazania plus
      buty ok 100 Euro)Kupowalismy 3 kurtki zimowe w sklepie sportowym po sezonie juz
      obnizone i targowalismy sie dalej ( bo kupuje 3 ). Zamiast 450 Euro
      zaplacilismy 200 i dostalismy po parze zimowych skarpet. Kurtki nam sluza kilka
      sezonow i posluza dalej. Poza tym nasi przyjaciele zawsze pytaja sie co zyczymy
      sobie na urodziny i dostajemy bielizne na narty , maske na twarz , rekawice co
      akurat potrzebne
      Ostatnio skladalismy sie ( ok 7 rodzin ) na kumlpa dostal talon na 200 Euro ze
      sklepu sportowego przeznaczyl go na nowe buty i bardzo sie cieszyl. Co do
      instruktora , to niepotrzebny wydatek . W naszej grupie umiejetnosci sa
      zroznicowane i ten co jezdzi super zawsze podszkoli innego. Poza tym istnieje
      cos takiego jak e-bay gdzie mozna uzywany sprzet kupic , albo swoj stary
      sprzedac. Mozliwosci jest wiele. Nie powinno byc wazne w jakich ciuchach sie
      jezdzi ( choc w Polsce bywa to bardzo wazne, pamietam zone kolegi , ktora pol
      godziny zastanawiala sie czy ubrac okulary Gucci na stok czy inne, paranoja)
      wazny jest ruch na swiezym powietrzu, sport , slonce i radosc z fajnego
      spedzenia wolnego czasu. Ja juz nie moge sie doczekac wyjazdu , ale to dopiero
      w kwietniu i jak zwykle do Francji tym razenm Val Thorens ( bo wysoko). Nawet
      nie tak drogo , bo mieszkanie 350 Euro na tydzien, tylko karnety sa drogie 163
      od osoby . Pozdrowienia dla narciarzy
    • macallan 02.12.05, 09:33
      Jeśli jedziesz, aby się pokazać czy na rewię mody to musisz mieć wszystko
      naj... Jeśli jedziesz na narty to już nie jest koniecznością. Oczywiście jakieś
      pieniądze trzeba wydać, ale to już każdego indywidualna sprawa. Chcesz wszystko
      nowe - drożej, używane taniej. To jest każdego indywidualna decyzja.
    • yesterek 02.12.05, 09:59
      rozwiazaniem jest tez wymiana co sezon jakiegos elementu odziezy czy sprzetu na nowy......co sezon kupuje cos nowego i generalnie sprzet sie kupuje po sezonie czyli gdzies marzec, kwiecien, maj
    • Gość: Jacek IP: 213.199.196.* 02.12.05, 10:28
      Wygląda na to, że biegówek nikt do narciarstwa nie zalicza ;)
      Zjeżdżałem na nartach od dziecka i myślałem dokładnie tak samo (ci co biegają
      to muszą być chorzy jacyś ;), dopóki nie spróbowałem biegówek.
      Teraz do zjeżdżania w ogóle mnie nie ciągnie. Cisza, spokój, zero bydła na trasach i w kolejce do wyciągu ;)No i na biletach można oszczędzić. To przyczynek do dyskusji o tym, czy narciarstwo jest sportem wyłącznie dla bogatych. Poza tym wśród biegaczy nie ma tylu snobów. Widuje się ludzi biegających na nartach pamiętających czasy PRL, i nie wyglądają na nieszczęśliwych z tego powodu. Inna sprawa, że sprzęt do biegania tak szybko się
      nie starzeje.
      Podobno są takie kraje, gdzie bieganie jest równie popularne co zjeżdżanie,
      a w Skandywanwii to nawet sport nr 1 ;) Więc coś jest na rzeczy.
      Pozdrawiam wszystkich uczestników Biegu Piastów.
    • silezius.monachijski 03.12.06, 20:27
      i ja kiedyś jeździłem na nartach zjazdowych. Ale to było głupie, myślę sobie
      teraz. Bo zamiast przyczyniać się do demolowania przyrody korzystam z jej
      najpiękniejszych stron, bez chamstwa i prostactwa, bez hałasu i komerchy. Jest
      super!
    • Gość: Unicron IP: *.hist.amu.edu.pl 02.12.05, 10:10
      Witam

      Przyznam się, że nie mam czasu aby przeczytać cały wątek, lecz naprawdę da się
      zrobić fajny wyjad za 500zł (Szklarksa Poręba) lub 800 (Jasna -Słowacja) na
      około tydzień. Jeśli ktoś chciałby jakiś inofrmacji oto moje GG: 51 39 714.
      Pozdrawiam
      Unicron
    • pluteq 02.12.05, 10:22
      Podobnie jak piłka nożna (trzeba mieć najnowsze buty i super trawke pod nogami), tenis (instruktor 100zł/1h to minimum), kolarstwo - tudzież MTB - (trzeba mieć dobrze zawieszony rower - minimum 3 tys zł, nie wspomne o kasku i wdzianku z najnowszej kolekcji...).

      Co za absurd i jak na to wpadłeś :>

      Ja zaczynałem 5 lat temu na uczelni (instruktor za free) - wyjazdy były głównie na Słowacje (bez przesadnej ilości alkoholu mieściły się w 500zł).
      Żeby uniknąć "ale" - teraz jeżdze ze znajomymi. Dwa lata temu niezły wyjazd do apartamentów (naprawde niezły komfort - wygodne, spore, ekstra łazienka i kuchnia plus dostęp do basenu, siłowni i sauna) w Val di Sole za 900-950zł (nie pamiętam dokładnie) plus wyżywienie. Wyżywienie może 100zł (gotowaliśmy w wyż. wspomnianej kuchni) - wiele przy tym zabawy, alkohol może 100zł (a pijemy sporo =).
      W tym roku jedziemy na sylwestra na Słowacje - 5 nocek, 5 dnii na stoku, zabawa sylwestrowa, obiadokolacje, bez dojazdu 450zł.

      Generalnie da się! A wcale nie należe do osoby która jadąc na długo oczekiwane wakacje czegoś sobie odmawia... Jasne jak chce się mieszkać w 4 gwiazdkowym hotelu zaraz przy stoku w Val Thorens, nie tracić czasu na dojazd i lecieć samolotem, więcej przesiadywać w kanjpach na stoku niż jeździć i do tego "trenować" ze znanym intruktorem to i 10tys nie wystarczy.

      A sprzęt. Zaczynałem od starego polara i pianki za 100zł z makro. Jedyne co miałem nowe to czapka i buty (400zł). Jeżdze dużo więc praktycznie zostały mi buty... ale niezła kurtke Atomica pod koniec sezonu kupiłem za 450zł, natomiast wordlcupowe Elany odkupiłem od amatora, który podszedł do tego od złej strony i kupił sobie narty zawodnicze do nauki, za 900zł.

      Da się!
      :)

      Pzdr
      Łukasz
    • Gość: Jola S. IP: 81.210.116.* 02.12.05, 11:00
      W tamtym roku odważyłam się jeździć na snowbordzie mają 40 na karku.
      pojechałam z rodziną do Zubrca w Słowacji bo ktoś mi polecił. Byłam zachwycona
      tanej niż w Polsce noclegi, sprzęt czesto nowy rozpakowywany przy kliencie z
      wypożyczalni, karnety duzo tańsze jedzenie w knajpach. Pobyt na 4 osoby
      kosztował nas 3000 zł wszystko. Ubrania proponuję kupować w Decathlonie jest
      dużo taniej niż w sportowych sklepach a nie ma różnicy w jakości. Mój syn w
      tamtym roku miał kombinezon który ani razu nie przesiąkł za 120 zł wystarczył
      mu na 3 sezony a w tym roku kupiłam tej samej firmy za 90 zł (inny model). Nie
      należy przesadzać jak wcześniej się pochodzi po sklepach można się porządnie
      ubrać za przyzwoite pieniądze.
    • spector1 02.12.05, 12:00
      Pytanie jest zle postawione.
      Statystyki i wlasne obserwacje potwierdzaja teze,ze sport w rozwinietych
      krajach uprawiaja w 80%ludzie wyksztalceni,a wiec dobrze zarabiajacy, ktorzy
      dbaja o swoje zdrowie i potrafia umiejetnie wykorzystac wolny czas.
      Dotyczy to wielu dyscyplin sportu.
      Np w NYC marathon na 33000 uczestnikow wzielo udzial jedynie 2 robotnikow
      niewykwalifikowanych.90% maratonczykow to wyksztalcona elita
      (bankierzy,profesorowie renomowanych uczelni,duchowni,chirurdzy,politycy..)
      Najlepsi zawodowi maratonczycy za samo stawienie sie na starcie dostaja
      $300 tys.
      Dlaczego Warszawski maraton nie jest tak popularny?
      Biegajacy zas politycy sa obiektem zartow.

      Narciarstwo zjazdowe jest popularne w Polsce.Dlaczego?
      W wiekszosci to chyba chec szpanowania,imponowania strojem i sprzetem innym.
      Lepsze dla zdrowia i tansze jest narciarstwo cross country.
      Dlaczego mimo to wiekszosc woli narazac swoje kolana na zerwanie ACL na
      zjazdach.

      Czy narciarstwo jest wylacznie dla bogatych?
      Oczywiscie,ze nie.
      Ci,ktorzy chca jednak zaszpanowac musza wydac na sprzet i ubior ok $4500($1000
      narty,$800 wiazania np Tyrolia,$600 buty,$1500 ubior...)
      Nie jest to wysoka suma w porownaniu do kolarstwa szosowego.
      Tutaj amator,szpaner musi wydac ok $16000.
      Rower$8000,SRM $4000,buty$300,kask$160,rekawiczki$30,kurtka$450,koszulki$200,
      spodenki$200,okulary$80,Zapasowy zestaw kol Campagnolo hyperion $2200,
      zapasowe 2 opony $140.
      Typowy kolarz ma w swojej stajni 4 rowery.
      Oczywiscie czesc osprzetu trzeba wymieniac co roku.
      Oczywiscie szpaner bedzie co 2 lata wydawal na nowy zestaw kol $2000.
      Kolarstwo MTB jest jeszcze drozsze z uwagi na szybsze zuzywanie sie osprzetu.
      Z uwagi na koszty typowy kolarz amator to osoba zarabiajaca w $ znacznie wiecej
      niz wynosi srednia krajowa.
      Hotele tez kosztuja,bo wielu kolarzy amatorow kursuje miedzy USA a Francja czy
      Wlochami.Trener on line,masazysta,fizjoterapeuta,kinezjolog to tez wydatek.
      Jak wiec widac narciarstwo nie jest takim drogim sportem.

      Tak na marginesie ile zarabia rocznie najlepszy zawodowy zjazdowiec.
      Najlepszy zawodowiec w kolarstwie Lance Armstrong zarobil w 2004r $33 mln.
      Nawet po zakonczeniu kariery zapewnil sobie milionowy doplyw gotowki.
      Prezydent Bush przerzucil sie z biegania na rower.Jest w tym dosc dobry.
      Korzystal on z ekspertyzy Armstronga.
      Jaka sprawna jest polska elita polityczna dowiodl swoja jazda Borowski.
      O Kwasniewskim nie wspomne.No coz,na rozwoj masowego sportu i jego atmosfere
      w danym kraju rzadzace elity maja spory wplyw.
      Spector


    • ortodox 02.12.05, 12:56
      Niestety, w Polsce nie zawsze ludzie wykształceni zarabiają dobrze, cokolwiek
      by to miało oznaczać. Raczej nie można pod tym względem porównywać polskiej
      inteligencji z amerykańską czy zachodnioeuropejską.
      Myślę, że dużym uproszczeniem jest stwierdzenie, że większość Polaków jeździ na
      nartach tylko dla szpanu dlatego, że tak bardzo się nie garną do biegania.
      To jednak zupełnie inne sporty. Większość polskich narciarzy to narciarze
      weekendowo-wakacyjni. Tylko w takiej formie narciarstwo jest w Polsce
      popularne. Sądzę, że bardziej niż o sport, chodzi o przyjemne spędzanie wolnego
      czasu na świeżym powietrzu, w górach, z rodziną. Ambicje sportowej rywalizacji
      i związane z tym olbrzymie nakłady sił i środków dotyczą niewielkiej grupy
      jeżdżących na nartach Polaków. Jest to przede wszystkim narciarstwo rekreacyjne.
    • Gość: elgut IP: *.zelter.de / 62.157.202.* 02.12.05, 13:11
      Hi,
      mieszkam w niemczech tutaj jest z tymi cenami troche inaczej. Zauwazylem ze w
      Polsce jest sprzet narciarski stosunkowo drogi i nie ma tylu promocji. My
      wybieramy sie na narty co roku i para nart wytrzymuje okolo 2-3 lat. Po sesonie
      sa obnizki do 75% i wtedy sie kupuje. Np. kupilem buty salomona w tamtym roku
      za jedyne 29 Euro wysprzedaz modelu. Kurtke i spodnie kupila wczoraj zona w Aldi
      (w Polsce nie cieszy sie ten sklep najlepsza renoma, nie wiem dlaczego?) dobry
      qualität za jedyne 39 Euro, gogle za 14Euro tchibo. trzeba sie tylko rozejrzec,
      zawsze sie cos znajdzie. Zapraszam na wysprzedaz sprzetu zaczyna sie od polowy
      stycznia do Niemiec, mozna sporo zaoszczedzic.
      Ps. Na narty jedziemy w tym roku do Polski (Karkonosze) moze ktos zna tamtejsze
      zjazdy, pare uwag by sie przydalo.
      pozdrowienia dla wszystkich narciazy
      elgut
    • Gość: Lidl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.05, 13:27
      Dobrze robisz jadac do Polski na narty. Twoj sprzet kupiony w Aldiku bedze
      pasowal jak ulal do naszych wyciagow w Karkonoszach.
    • Gość: Kasik IP: *.selfnet.de 02.12.05, 13:46
      Hallo halo!
      A mnie rzucilo zycie do Badeni-Wirtenbergii (cholera wie, jak to po Polsku sie
      pisze;) wlasnie juz drugi rok. I zamierzam znowu poszalec w bieli:)
      Sprzet mam stary jak swiat, uzywany, od przyjaciol. Centa na niego nie wydalam a
      wszytko dziala na medal:) Poniewaz do Oberstdorfu blisko mamy, to w soboty
      pobudka 5:30, wsiadamy w pociag na Wochenende Ticket, 3 przesiadki, Oberstdorf i
      od 10-17 tona sniegu, milion tras i jest extra. Powrot o 17.30, 3 przesiadki i
      21 spowrotem:)

      Laczny koszt : 5-10 euro przejazd na Wochenende Tocket (zalezy ile osob jedzie)
      25- skipas
      7 godzin szalenstwa!!!
      i tylko ta 5:30 rano pobudka zabija!

      Ale jak sie chce, to mozna!!!
      I w Obrstdorfie!!!

      ps. A bogatych Niemcow to tam faktycznie zatrzresienie, ale ciagle jeszcze
      znajdzie sie jakis szalony emeryt z 20 letnimi nartami, kurteczce z lat 80' i
      tez nikt sie nie dziwi!! Po prostu wszyscy maja mega ubaw:)
      Nie wazne w czym wazne ze!
    • Gość: Mirko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.05, 13:28
      Jakich bogatych!
      Kupiłem używane Salomony free style za 350 zł w b. dobrym stanie, buty (dość
      wysokie) za 250, kije za 30, kufaję b. ładną za 150, spodnie za 100. Hotelu nie
      płacę, bo znakomite trasy (Czantoria) mam 100 m od domu, za granicę się nie
      wybieram, bo po co. Koszt więc wynosi 880 zł. I to na parę dobrych lat. Wyciągi
      muszę niestety płacić, ale ich właściciele też chcą żyć.
      Jak ktoś ma szpanerskie zachcianki, to musi oczywiście bulić.
    • Gość: mp IP: *.crowley.pl 02.12.05, 13:40
      nigdy nie widziałem głupszego tekstu. jednodniowy karnet na wyciągi w polskim ośrodku to wydatek
      60 zł, nocleg w pensjonacie - 50. wyżywienie jakiś 60. I co drogo? A dobry sprzęt razem z ciuchami
      kupuje się za maksimum 2000 - wystarcza na pięć sezonów. Drogo jak cholera
    • Gość: M.A IP: *.lodzka.policja.gov.pl 02.12.05, 13:55
      Paczka papierosów kosztuje 4 zł. Paląc jeden wagonik dziennie, rocznie wypalamy
      4x365=1460 zł. W okolicy Czorsztyna, Szczawnicy, Jaworek, Kluszkowców czy nawet
      Białki w sezonie można znaleść kwaterę z obiado-kolacją za 36 zł dziennie do
      tego karnet na wyciąg 60 zł + wypożyczenie sprzętu za dobę 60 zł razem dziennie
      156 zł. Przy 7 dniowym pobycie wszystko razem wynosi 1092 zł. Czyli 1460-1096
      zostaje 364 zł na podróż. Jeżeli ktos pali droższe zostanie trochę na grzane
      piwo. Życzę powodzenia M.A.
    • yesterek 02.12.05, 14:22
      mieszkam we wroclawiu...expres narty sa organizowane do czech- miejscowosc spindlerovy mlyn- koszt express nart 50 zlotych, karnet 70 zlotych....posilek 25 zlotych...jakies 3 piwa...10 zlotych ..daje nam za dzien przyjemnosci ponad 150 zlotych .....weekendowe narciarstwo mozna wykombinowac taniej ale pelny sezon..dla mnie to minimum 30 dni na stoku kosztuje juz sporawo...ja nie wyobrazam sobie wyjazdu gdzie bede sobie zalowal na piwo czy np pizze

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka