Forum Sport Narty
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Ile dni w roku..

    IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.06, 08:18
    spedzacie na nartach?
    W tym sezonie mam dopiero 27 dni ale jestem pewien ze to sie zmieni we wtorek
    juz wyjazd na trzy dniowke.
    Przyznaje ze, w poprzednich sezonach bylo duzo,duzo lepiej.
    Ech czlowiek sie starzeje!
    pozdrawiam
    Edytor zaawansowany
    • arwena 26.02.06, 10:25
      szczesciarz!
      myslalam, ze poszaleje, ale jak na razie praca mnie omotala, wyjdzie na jakies
      10 dni max razem!
      za kazdym razem sie pocieszam, ze w nastepnym sezonie to... a wychodzi, ze
      jezdze coraz mniej i mniej
      porzucic prace? powaznie to rozwazam
    • Gość: tomek_28 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.06, 10:54
      "mam dopiero 27 dni" ...
      ech... nie wiesz nawet jakim jestes szczesciarzem!
      ja 19. jak na mnie bardzo duzo, moze uda sie do ok. 30 ale teraz to juz z gorki
      z sezonem, marzec za pasem.
      moj absolutny rekord to 32 dni w sezonie, potem cale lato siedzialem w domu bo
      mialem gigantyczny debet ;)
      wkurzajace jest to ze narty wymagaja tak gigantycznych nakladow finansowych.
      pozdrawiam!
    • Gość: bingo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.06, 13:27
      wiem ze, stare przyslowie mowi"cwiczenie czyni mistrza" i wiem ze, mozna miec
      talent i mozna przeczytac mnostwo literatury na temat jazdy na nartkach - co
      nie watpliwie pomaga w udoskonalaniu jazdy niemniej kontaktze sniegiem-stokiem
      czyni cuda dla tego trzeb cwiczyc!
      pozdrawiam
    • maczores 27.02.06, 01:38
      Zainwestowac raz w narty tourowe i kwestia cen biletow na wyciagi rozwiazana.Pozdro
    • wote 27.02.06, 09:10
      Ja w tym sezonie mam za sobą 10 dni na nartach. Jak dobrze pójdzie dociągną do 13.
      NIestety na wiecej nie mam czasu :(
      --
      NGF
    • Gość: darekkkk IP: 195.42.249.* 27.02.06, 09:43
      mi tez wczoraj stuknelo 28. W piatek sloneczne (mam nadzieje) Dolomity, wiec
      powinno przybyc 7
      Inna sprawa, ze dzien na nartach to nie jest zbyt wystandaryzowana miara. Wole
      jeden w Alpach niz weekend w Polsce.
      Pozdrawiam
    • Gość: tomek_28 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.06, 10:19
      > Inna sprawa, ze dzien na nartach to nie jest zbyt wystandaryzowana miara.

      To fakt. jak już jestem na nartach to jeżdżę bez przerwy - od otwarcia do
      zamknięcia wyciągów, żeby maksymalnie wykorzystać czas na jazdę. :) nie znam
      pojęcia "przerwa w knajpie" ;)

      Wole
      > jeden w Alpach niz weekend w Polsce.

      w Alpach bywam mniej więcej raz na sezon. Poza tym tylko Kasprowy. Można się
      wyjeździć do upadłego :) i możliwości freeridowe duże, co bardzo sobie cenię.
      Pozdrawiam
      Tomek
    • staruch5 27.02.06, 10:33
      niestety, nie jestem w stanie wyjsc ponad 16 dni w sezonie. Tak bylo w zeszlym
      i chyba tak bedzie teraz. Pozostaje mile uczucie niedosytu.
      Ale liczy sie przebieg! Moge udokumentowac ponad 800 km w zeszlym.
    • Gość: Jurek M IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.06, 20:49
      Ja mam juz 24 dni,zaczalem 11.11,a planuje jeszcze 2 wyjazdy po 3-4 dni,a jak
      bedzie na Vielkiej Racy snieg na Wielkanoc,to zakoncze sezon w lany poniedzialek
      licba 10 wyjazdow,a od 1.01 deseczka windsurfingowa.
      Zycie jest piekne...
    • Gość: murowany IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.06, 23:02
      uuuu, farciarze....ja moge pochwalic sie tylko 6 dniami na nartach :(((
      Ostatnio mnostwo pracy a z kasa kiepsko w lutym;/ Licze na warunki w marcu lub nawet kwietniu:)
    • vdagv 01.03.06, 09:45
      W tym roku wyjątkowo kiepsko...6 dni i niestety nie będzie więcej :( Jedyna
      pociecha,że na lodowcu i przy świetnych warunkach narciarskich...Zwykle
      natomiast zaliczam w okolicach 20 dni na nartach :)
    • joanna_1 01.03.06, 12:39
      Jezuuu, ale szczęściarze. Ja dopiero 8 dni mam za sobą, a dopiero się uczę, i
      gdzie tu sprawiedliwość? ;)

      Poważnie zastanawiam się nad nartami tourowymi albo biegowkami, bo wtedy na
      Odrą wałami można sobie pomykać.
      --
      "tylko bardzo małe świeczki gasną od westchnień"
    • Gość: tomek_28 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.06, 13:22
      generalnie żeby wyjeżdzić powiedzmy ponad 20-30 dni w roku trzeba albo mieszkać
      w górach albo bardzo blisko nich. innej możliwości nie widzę ;(
      pozdrawiam - warszawiak :(
    • joanna_1 03.03.06, 13:33
      ...albo byc na drugim progu podatkowym...
      Niby z Wroclawia do gór daleko nie jest, ale wyjazdy prywatnym samochodem przez
      kilka weekendow spowodowały zawirowania na koncie. Lato na rowerku ;)

      Pozdrawiam
      --
      "tylko bardzo małe świeczki gasną od westchnień"
    • Gość: darekkkk IP: 195.42.249.* 03.03.06, 13:36
      Albo miec kompletnego hopla na nich punkcie;)
      26 dni urlopu + weekendy-mysle, ze do 45-50 da mi sie w tym sezonie dociagnac
      tez Warszawiak:)
    • Gość: tomek_28 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.06, 14:34
      no fakt, ale potrzebne sa jeszcze fundusze;))
      jezdzisz czasem z Wawy na weekendy albo i na dluzej i masz miejsce w
      samochodzie? zawsze przyjemniej i taniej niz pociagiem.
      moja bolaczka jest tez to ze znajomi jezdza po 5-6 dni w roku i czesto nie ma z
      kim sie wybrac.
      BTW przyszly weekend - przedluzony (3-4 dni) spedzam na Kasprowym :)
      Pozdrawiam
      Tomek
    • Gość: darekkkk IP: 195.42.249.* 03.03.06, 15:00
      Ja przyszly tydzien spedzam w Dolomitach.
      Narty juz czekaja w pokrowcu-18 wyjazd:)
      Nie mam samochodu, wiec wolnego miejsca tez nie.
      Pozdrawiam
    • Gość: tomek_28 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.06, 15:05
      super ! zycze udanego wyjazdu:). ja juz w tym sezonie nie dam rady chyba w Alpy
      ale na kasprowym jeszcze sie pojezdzi.
      samochodu tez nie mam wiec sie tak zabieram tu i owdzie jak jest mozliwosc:)
      Pozdrawiam.
      Tomek
    • staruch5 03.03.06, 15:05
      18 to godzina a nie data?
    • Gość: darekkkk IP: 195.42.249.* 03.03.06, 15:18
      godzina
      w niedziele juz na stoku:)
    • staruch5 03.03.06, 15:57
      czytales prognozy na niedziele? Baw sie dobrze!
    • staruch5 03.03.06, 15:58
      a bedziesz miec dostep do internetu? Napisalbys jak jest. bo wyglada paskudnie,
      przynajmnije poczatek.
    • Gość: darekkkk IP: 195.42.249.* 03.03.06, 16:32
      jak pada to ciesze sie na mozliwosc jazdy w puchu, jak swieci slonce tez fajnie-
      bedzie dobrze:)
    • staruch5 03.03.06, 16:43
      puchu bedziesz miec po pachy. Polecam poniedzialek wczesnie rano.
      Bedzie bajecznie!
    • Gość: darsonxx IP: *.echostar.pl 01.03.06, 21:50
      Ja mam już ok 35 dni i szykuje się jeszce ok 8-10 dni zależy do kiedy będzie
      śnieg.Pozdrawiam
    • female 01.03.06, 23:23
      ok 30-40 razy

      --
      Śnij w kręgach. Tańcz w ciszy. Wsłuchaj się w wewnętrzny rytm życia. Tonąc w niegaszonym wapnie, łaknij. Nie ustawaj w walce, nie zatrzymuj w tańcu, bo nie usłyszysz muzyki.
    • Gość: bingo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.06, 12:16
      no i magiczna 30 stala sie faktem.

    • staruch5 04.03.06, 12:23
      a gdzie to sie stalo?
    • Gość: sto19 IP: *.chello.pl 04.03.06, 12:28
      74 to rekord, w tym sezonie tylko 12
    • Gość: bingo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.06, 13:12
      trzy dni w naszym Krbielowie
    • qmax 05.03.06, 01:59
      7 dni tylko, skręca mnie. Buduję dom...
    • Gość: bingo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.06, 17:45
      Jutro 31 dzien w Korbielowie!!!
    • waldemort 08.03.06, 08:39
      witam
      Wczoraj wróciłem z zakończenia sezonu w Białce.
      Łącznie nazbierało się w tym sezonie 15 dni.
    • Gość: bingo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.06, 18:08
      Wczoraj udalo mi sie z marszu wyrwac na jeden dzien do Korbielowa, pogoda i
      warunki 'prima sort' powiem '100% Alpy'. Jednak 31 narciarski dzien narciarski
      tego sezonu byl udany tylko w polowie z racji nie groznego upadku ktory
      postaram sie opisac w nowym watku.
      niech bedzie "Falszywa krawedz"
    • Gość: bingo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.06, 12:18
      Wspaniale ze zima sie tak dobrze trzyma, dzis wyjazd do Zakopanego na dwa dni.
      Pozdrawiam
    • Gość: tomek_28 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.06, 20:15
      a przede mna jeszcze tydzien w Soelden i moze 2 dni na Kasprowym. do 30 w sumie
      dobije. ale zimy mam juz potwornie dosyc... za dlugo trwa, w gorach niech
      zostanie ale z nizin niech juz idzie precz ;/
    • Gość: bingo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.06, 18:56
      Moi drodzy sezon jeszcze trwa a tu koniec wpisow?
      co z wami ?
    • skibunny 14.04.06, 20:26
      w zeszlym roku 28! i bardzo sie z tego cieszylam:) dobry sezon... w tym roku po
      mojej stornie Atlantyku zima nie dopisala, a w marcowa kontuzja uniemozliwila
      mi wyjazd na Pitztal:(
      tak wiec zamknelam sezon 12 dniami:( i niewykorzystanymi skipassami!!!!
      no ale noga juz lepiej... lekarz obiecal, ze na przyszly rok bedzie jak nowa!
    • kubagr 15.04.06, 01:58
      tzn gdzie nie dopisala??
    • naughtywoman 15.04.06, 04:05
      W Nowym Jorku:) nie dopisala... chociaz od kilku lat juz prawie nie jezdze na
      Wschodnim Wybrzezu, to jednak zawsze kilka weekendow odpadlo...odbije sobie w
      przyszlym roku:)
      Jeszcze raz serdeczne dzieki za pomoc w sprawie kolana...:)
    • kubagr 15.04.06, 04:54
      co za polaryzacja jak jekyll and hyde: naughtywoman vs skibunny....
      a co do zimy: ja nie mialem pretensji: snowbird,alta,big sky, jackson hole,
      keystone and a.basin: wszedzie w tym roku w tych miejscach sniegu bylo
      praktycznie rekordowo za wyjatkiem new mexico
    • Gość: skibunny IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 15.04.06, 05:20
      Multiple personality disorder:)
      ja rozpoczelam sezon od Keystone i Breckenridge:) i tez nie mialam pretensji,
      ale na wschodnim wybrzezu snieg praktycznie nie padal a temp. dobiegaly 60
      stopni, Stratton w Vt mnie nie zawiodl, bardzo udany dluuugi weekend, potem
      jeden wyjazd na Whiteface. W marcu wyjechalam do Wloch i reszte juz znasz,
      pechowo sie ten wyjazd zaczal... ale i tak bylo pieknie.
      W ubieglym roku i ja bylam w Utah i jak narazie to moje zdecydowanie ulubione
      miejsce:) alta i solitude... juz sa plany na przyszly rok, wiec sam widzisz, ze
      nie mam wyjscia tylko wrocic do formy... troche mnie przeraziles, ze to moze
      zajac tak duzo czasu... no ale co robic, za dwa tyg. pojde na sprawdzenie i
      przyznam Ci sie, ze odkad zobaczylam te moje obite kosci na ekranie, to jakos
      tak bardziej sobie wzielam do serca to co mi lekarz powiedzial, bo tak to sobie
      myslalam, ze moze tak tylko cos tam mi kazal robic, zeby nie bylo ze nic mi nie
      powiedzial konkretnego:) ale jak mi to pokazal i wytlumaczyl, ze sie o mnie
      martwil bo:
      "there was a chance that the bones could collapse" ...
      no sama nie wiem, nigdy nie slyszlam nawet o takich historiach, obite czy
      spuchniete kosci, ktore sie zapadaja...:) (w takim moim wlasnym, wolnym
      tlumaczeniu laika:) noga wyglada normalnie, boli coraz mniej, wiec wydawac by
      sie moglo, ze jest dobrze, a bedzie jeszcze lepiej... zanim poszlam do lekarza,
      to juz nawet silownie zaliczalam, zeby nie wypasc z formy:) ot ludzka naiwnosc:)
      ale teraz to juz tylko, to co lekarz przepisal:) no i z kulami radze sobie
      coraz lepiej...
      i tylko dziwnie sie czulam jak tak maszerowalam dzis do serwisu narciarskiego;
      narty w pokrowcu na plecach i o kulach:) musze tez przyznac, ze mam bardzo,
      bardzo ciezkie narty, wiec przy wyjmowaniu ich z bagaznika, kule wsparte o
      samochod;) poczulam dlaczego mam ich uzywac, leciutka rotacja z ciezarem w
      rekach i natychmiast kolano dalo o sobie znac... tak wiec narty na plecy i kule
      w garsc i dziarski usmiech na twarzy:)
      to mila niespodzianka, ze Ty tez mieszkasz w Stanach:) Internet zmienil realia
      emigracji i Swiat naprawde stal sie maly...
    • Gość: tomek_28 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.06, 11:51
      31 dni i moze jeszcze weekend na Kasprowym. drugi sezon pod rzad gdzie
      przekroczylem 30 dni (wczesniej z jednym wyjatkiem ponizej 20) niestety odbywa
      sie to kosztem nienarciarskich wyjazdow wiosenno-letnich, z ktorych calkowicie
      zrezygnowalem. czego sie nie robi dla nart:)
    • Gość: O.Andrzej IP: *.pp.com.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 15.04.06, 23:12
      > 31 dni i moze jeszcze weekend na Kasprowym.

      Moze sie wreszcie uda spotkac. Planuje w przyszla niedziele. Pozegnanie. O ile
      korzonki popuszcza, bo znow sie zaczynaja odzywac. A tych 31 dni mocno Ci
      zazdroszcze, choc zdaje sobie sprawe, ze dla mnie to liczba ierealna z wielu
      wzgledow.
    • Gość: tomek_28 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.06, 11:31
      Witaj! :)
      coz, uzalezniamy wyjazd od pogody, jezeli bedzie powyzej +20 w Polsce tak jak
      podaja prognozy to raczej odpuscimy, bo snieg bedzie mokry, tepy i
      nieprzyjemny - nawet na Kasprowym.
      Wtedy juz lepiej ruszyc na rower :D
      Pozdrawiam swiatecznie!
    • juta33 19.04.06, 12:11
      Gość portalu: bingo napisał(a):

      > spedzacie na nartach?
      > W tym sezonie mam dopiero 27 dni ale jestem pewien ze to sie zmieni we wtorek
      > juz wyjazd na trzy dniowke.
      > Przyznaje ze, w poprzednich sezonach bylo duzo,duzo lepiej.
      > Ech czlowiek sie starzeje!
      > pozdrawiam


      Zawsze za mało!
      Kiedyś się zastanawiałam ile dni musiałabym jeździć na nartach, aby powiedzieć
      mam dość. Odpowiedzi na to pytanie nie znam do tej pory, a może i dobrze.
      Pozdrawiam

    • Gość: darekkkk IP: 195.42.249.* 19.04.06, 13:37
      u mnie zatrzymalo sie 2 tygodnie temu na 42 dniach i pewnie tak zostanie
      jeszcze przez kilkanascie dni. Chyba juz tylko tradycyjny weekend majowy na
      lodowcu (za to dlugi weekend-bo tydzien:) mi pozostal i będę musial narty
      zakonserwowac na lato
    • Gość: bingo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.06, 19:15
      no to co bedzie sie dzialo w tym tygodniu, wszyscy na narty poprawiac
      statystyke
      zapraszam i polecam
    • Gość: tomek_28 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.06, 10:22
      niestety dla mnie to juz koniec.najwczesniej grudzien ;)
      nie lubie jezdzic po mokrym i ciezkim sniegu (vide Kasprowy) a w Alpy juz nie
      pojade.
      oby do nastepnego sezonu ;)
    • juta33 10.05.06, 11:12
      Gość portalu: tomek_28 napisał(a):

      > niestety dla mnie to juz koniec.najwczesniej grudzien ;)
      > nie lubie jezdzic po mokrym i ciezkim sniegu (vide Kasprowy) a w Alpy juz nie
      > pojade.
      > oby do nastepnego sezonu ;)



      Dlaczego w Alpy juz nie pojedziesz?
      juta
    • mamax4 21.04.06, 22:08
      ciałem tylko 20 dni, ale duszą każdego dnia jestem na nartach
    • Gość: bingo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.06, 18:36
      Wiem ,wyjazd za kilka dni -lodowiec czeka !!,
      przy skrecie bede dotykal kolanami sniegu!!
      Obym wrocil caly!!!
      pozdrawiam
    • Gość: darekkkk IP: 195.42.249.* 24.04.06, 13:54
      ktory lodowiec jesli moge spotkac?
      Wszystko wskazuje na to ze nastepny tydzien spedze na Pitztalu
    • Gość: bingo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.06, 16:18
      dzisiaj wyjazd na Stubai
    • Gość: bingo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.06, 18:18
      42 dni.
      koniec, czekam do listopada.
      pozdrawiam
    • alessa 21.05.06, 00:14
      Dzień dobry .
      Po długim milczeniu wróciłam do Polski.
      Nie mam łącza do Was z Dolomitów , załatwiam internet szybko i nie mam czasu na
      inne sprawy.
      Na nartach w tym roku od początku grudnia do Świąt Wielkanocnych to 4 miesiące
      czyli 4 x 30 dni = 120 dni (+-) 100 dni narciarskich.
      Chyba rekord. Zazdrościcie ????

      Na serio pozdrawiam wszystkich znajomych.
    • Gość: Jesli mowisz o rei IP: *.sympatico.ca 26.05.06, 17:06
    • Gość: Jozzo IP: *.sympatico.ca 26.05.06, 17:08
      Jesli mowisz o rekrodzie sezonu to pewnie tak ale
      jesli mowiesz o rekordzie zyciowym to nie.
      Jozzo
    • izoldas1 31.05.06, 11:33
      Gość portalu: Jozzo napisał(a):

      > Jesli mowisz o rekrodzie sezonu to pewnie tak ale
      > jesli mowiesz o rekordzie zyciowym to nie.
      > Jozzo
      Nie umiejszaj rekordu życiowego alessy, który jest równie imponujący, choć może
      nie godny naśladowania, niestety.Będąc bezdzietną starszą już panną, na forum
      od dawna bardzo pisała o swoim mężu i synu."Detal", że to wciąż prawnie mój mąż
      i nasz syn i że nic nam o tym nie było wiadomo...No cóż, bywa, zdarza sie w
      najlepszych rodzinach.Minęło pół roku, gdy ja, ta jakaś tam prawna małżonka
      zostałam tu uświadomiona,.Teraz przyszła kolej na uświadamianie naszego 14
      letniego syna.Sytuacja o tyle paradoksalna, że mąż "nasz" wciąż jakby nie
      świadom swojego związku z alessą do którego sie nie przyznaje...I zapewne
      poradzilibyśmy sobie z mężem, by w razie czego dziecko w miarę delikatnie
      przyzwyczaić do nowej zupełnie sytuacji, gdyby nie kolejna strategia alessy.
      Tym razem ta fajna babka, zdawałoby sie dorosła i odpowiedzialna, naszemu
      dziecku podsyła zdjęcia chcąc udowodnić zażyłość i więzi łączące ją z jego
      tatą. Każdy sposób dobry, ale na Boga! Tak można dokopać rywalce a nie dziecku!
      I choć mnie tu spacyfikujecie, ze to nie forum na pranie brudów, to sorry ale
      inne sposoby zawiodły. Ni prośby, ni tłumaczenia by dać czas i nie aż tak
      eksperymentować na dziecku, nic nie pomogło. Nawet ten nasz mąż nie jest w
      stanie chyba powstrzymać alessy .Na Boga!kobieto!Daj nam czas na oswojenie syna
      jeżeli sytuacja tego wymaga. Syn to nie zazdrosna panienka, której trzeba na
      siłę coś uświadomić i wyeliminować z życia faceta.Dziecko, ktore nie było nigdy
      w takiej sytuacji wymaga od nas dorosłych szacunku i zrozumienia, a przede
      wszystkim poszanowania jego uczuć.Daj czas temu "naszemu" mężowi, który może
      potrzebuje czasu, który może sie wstydzi, może nie wie jak, może boi sie że
      robote u Ciebie straci...Nie wiem, ale ja nie naciskam,nie jestem zdesperowana
      jako kobieta, ale jako matka.Tragedią jest, że muszę w ten sposób postąpić,tu
      to napisać ku uciesze być może obcych,że muszę prosić o czas, o nie tak
      drastyczna uświadamianie syna, odwoływać sie do uczuć...ale pomysłowość i
      bezwzględność alessy przerosła moje wyobrazenia jako matki.Alesso!tu Ci
      oświadczam,nie stoję na drodze do twojego szczęścia, ale kobieto!daj nam ten
      czas...i nie katuj mi syna zdjęciami, które zdążysz jeszcze wystawić nie raz,
      bez obawy, ze jakieś ci tam obce dziecko będzie miało problem z ich
      zrozumieniem.
    • Gość: Jozzo IP: *.sympatico.ca 31.05.06, 14:09
      Wisz, nie bardzo rozumiem o co tu chodzi i dlaczego akurat
      piszesz ten tekst w odpowiedzi do mojego postu.

      Tak czy inaczej to forum nie jest forum ani politycznym ani
      forum problemow rodzinnych.
      Z szacunkiem dla towjego syna i calej sprawy.
      Mysle ze to nie jest adekwatne miejsce na tego typu posty bez
      wzgedu na ich slusznosc/nislusznosc.

      Jesli juz musisz sie to powinnas zalozyc watek o/t co bylo by
      tez niezbyt poprawne.

      NO, chba zaczyna dogrzewac jak nie polityczne nagonki to rozdinne
      problemy. A na Kasprowym ponoc spadl snieg.
      Jozzo
    • kubagr 31.05.06, 19:37
      ja toprzeczytalem ale sie zgubilem: moze lepiej zadzwonic do radia albo
      pogotowie psychologiczne???
    • Gość: bingo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.06, 20:10
      Czego to ludzie nie wymysla!
    • Gość: O.Andrzej IP: *.pp.com.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 31.05.06, 21:00
      > i nasz syn i że nic nam o tym nie było wiadomo...No cóż, bywa, zdarza sie w
      > najlepszych rodzinach.

      Hmm... W przeciwienstwie do kubagr, ja sie nie pogubilem. Fakt, nie jest to
      najlepsze forum do tego typu wynurzen, ale czego sie nie robi, gdy zycie nam sie
      burzy, a innych srodkow braknie. Wyobrazam sobie np., ze alessa to wlascicielka
      lub ajentka jakiegos alpejskiego pensjonatu, a Twoj maz byl tam zatrudniony
      (instruktor?) i... ulegl jej czarom. Teraz sie tego wstydzi, a moze wciaz waha?
      Prawie jak w serialu telewizyjnym, ktorych nigdy nie ogladam (ale wiem co sie
      tam wyprawia z relacji corki :)). Skoro juz takie wynurzenie sie pojawily,
      dobrze by i alessa sie odezwala.

      Pamietaj tez, ze w Internecie mozna wszystko napisac. Bezkarnie. Moze Twoj
      przypadek jest szczery, wtedy Ci szczerze wspolczuje i zycze sukcesu jakkolwiek
      pojetego, a moze jestes rodzajem nimfomanki, ktora wypisuje na lewo i prawo
      posadzajac o "wykradzenie" Ci meza mniej lub bardziej podejrzane osoby. A moze
      wreszcie, co wydaje sie najbardziej prawdopodobnym i o czym sama po czesci
      piszesz, kierujesz Twoj tekst wylacznie do alessy i liczysz na jej opamietanie.
      W takim przypadku, na moje wyczucie, niewiele zdzialasz. Mozesz natomiast
      pokazac swoj watek mezowi. Kazdemu chlopu zdarza sie bowiem w zyciu pobladzic,
      wazne jakie wnioski z tego wyciagnie.

      Swoja droga, choc nie jestem jakims bardzo intesywnym bywalcem grup
      internetowych, to pierwszy tego przypadek z jakim mam do czynienia.
    • susanna2 01.06.06, 00:06
      Nie jest to forum na takie historie i wiem i nie jest mi z tym fajnie, że muszę
      chwycić sie jak tonący brzytwy.Próbowałam wszystkiego co wydawało sie uczciwe i
      taktowne, by prośbą, tłumaczeniem, odwoływaniem sie do uczuć alessy, by
      oszczędziła mojego syna.Byłabym w stanie wytatuować sobie na czole "
      alesso,bierz tego chłopa,ale nie uświadamiaj naszego syna w taki sposób! daj
      nam czas na oswojenie go, by umiał ten fakt zaakceptować!!!" Nie jestem
      zdesperowaną porzuconą żoną, która na siłę musi chłopu coś udowodnić i czeka,
      że facet skruszony wróci na łono rodziny.Czy mąż uległ czarowi 50 letniej panny?
      Jeżeli tak, to przykre jest, ze wstydzi sie swoich uczuć, wstydzi o tym
      powiedzieć, ale może po prostu potrzebuje sobie to poukładać nim zacznie
      dziecku tłumaczyć.Dlatego docinki innych forumowiczów owszem są jak
      najbardziej na miejscu, bo to nie radio maryja, czy telefon zaufania, czy forum
      dla zdesperowanych matek.Ale tu alessa bywa, tu ma znajomych i może tu sie
      opamieta, ze krzywdzi mojego syna, że to nie tak, że odbiera mu ojca, bo ojcem
      był,jest i będzie ale odbiera dziecku szacunek do niego, zaufanie...przez
      idiotyczny pomysł podsyłania zdjęć. I nie mam oporów krzyczeć, że tak do
      cholery sie nie robi. Bo jest to moje dziecko, któremu można oszczędzić pewnych
      doznań i na którym nikt nie ma prawa tak eksperymentować. I jeżeli komuś da to
      satysfakcję, to możecie po mnie psy wieszaći myśleć czy pisać co chcecie.Jeżeli
      ktoś sądzi że robię z siebie idiotę to niech tak myśli.Wrogowi nie życze by
      kiedykolwiek widział i nie mógł nic zrobić widząc że ktoś krzywdzi celowo jego
      dziecko.To tak jakby z kataru wykluł sie nowotwór złośliwy i można byłoby go
      uleczyc czyjąś dobrą wolą a zamiast tego ten ktoś celowo by człowieka dobijał.
      Dlatego nie mam zamiaru stać , przyglądać sie i nie reagować na pomysły nie
      wiem sama czy zdesperowanej kobiety, czy z jakimś kompleksem na uleczenie
      którego potrzebne jest jej cierpienie 14 letniego chłopaka.I przepraszam
      wszystkich, którzy potępiają tą formę załatwiania brudów rodzinnych,ale
      wszystko inne zawiodło.
    • izoldas1 01.06.06, 00:16
      Ten post był ode mnie/ sprzed paru minut/, zalogowana była zuska- przyjaciółka
      która tu pisze i jest psychologiem próbujacym od dawna znaleźć złoty środek na
      to co sie dzieje.Myślę jednak, że tu potzrebny psychiatra, bo psycholog nawet
      nie ogarnia pomysłowości pani alessy.
      Pozdrawiam
    • Gość: O2 IP: *.dsl.scarlet.be 01.06.06, 00:27
      Tu psycholog jest niepotrzebny - tylko taliowane narty. Zapoznaj sie z innymi
      watkami, dowiesz sie, ze takie narty wielu ludziom zmienily zycie.
    • Gość: Jozzo IP: *.sympatico.ca 01.06.06, 03:57
      Z calym szacunkiem do twoich problemow.
      Prosze cie zalbo zacznij nowy watek o/t a najlepiej zanim
      zaczniesz nam opowiadac o problemach zyciowych moze bys naskrobala
      cos relatywnego do forum i opowiedzial o swoim narciarstwie.
      Zapraszam do ciekawych watkow o carvingu, nartach, butach nie wspominajac
      o watkach o Alpejskich i rodzimych stokach.
      Wrocisz myslami do tego co cie sprwoadzilo na to forum do swojego
      narciarstwa, zrelaksujesz sie spojzysz inaczej na przyziemne sprawy.
      Opowiedz o swoich wypadach rodzinnnych czy tez teylko z synam
      na osniezony stoki o tym jak pod twoim okiem robil pierwsze narciarski
      kroki to telaksuje i daje naprawde swierze spojzenie na przyziemne
      problemy codziennej szaroci.

      No to sluchamy

      Jozzo



    • aater 01.06.06, 07:04
      izoldas1 napisała:

      tu juz przesadzilas:

      > Ten post był ode mnie/ sprzed paru minut/, zalogowana była zuska-
      przyjaciółka
      > która tu pisze i jest psychologiem próbujacym od dawna znaleźć złoty środek
      na to co sie dzieje.

      - nie korzysta sie z cudzych nickow i nie widze problemu z zalogowaniem (twoim)
      - jezeli twoja przyjaciolka jest psychologiem i radzi tobie czy pozwala pisac
      na forum o tym wszystkim TO ZMIEN PSYCHOLOGA. ona powinna dbac o ciebie i
      twojego syna a w ten sposob to poglebia twoje zdesperowanie.

      >Myślę jednak, że tu potzrebny psychiatra, bo psycholog nawet
      > nie ogarnia pomysłowości pani alessy.

      - hmmm.. Waszej pomyslowosci tez nie ogarnie "zdrowy" psycholog.

      jezeli to prawda co opowiadasz to nie rozumiem dlaczego osobiscie nie
      porozmawiasz z alessa. piszac o tym wszystkim na forum podkreslajac troske o
      syna to przede wszystkim jemu wyrzadzasz zlo. zapytaj syna czy chcialby aby
      caly swiat wiedzial o Waszych problemach.

      dodam ze nie znam alessy i nie mam z nia nic wspolnego.
      szczerze ci wspolczuje i zycze jak najlepiej. i nie roztrzasaj swoich problemow
      rodzinnych na tym forum bo to nie jest zloty srodek.
      pozdrawiam




    • o_andrzej 01.06.06, 15:47
      Zycze powodzenia. O ile moze Cie to pocieszyc, w zaistnialej sytuacji
      postapilbym podobnie i bez chwili wahania, bez wzgledu na mozliwe komentarze,
      opisalbym wszystko na forum.
    • Gość: Jozzo IP: *.sympatico.ca 01.06.06, 17:08
      Z calym respektem dal sytuacji w jak zostalismy mimowolnie
      wciagnieci.

      Poraz pierwsz zdecydowanie nie zgadzam sie z toba.
      Rozumiem ze starasz sie byc delikatny ale tutaj racje
      ma aater to nie jset miejsce na takie sprawy.
      W szczegonosci ma racje mowiac o jej synu.
      Dorosli moga miec rozne problemy ale podstawowym
      obowiazkem rodzicow jest chronic dziecko/dzici przed ich
      niedoskonlosciami i nie wciagac ich w rozgrywki maluzenski
      a tu mamy klasyczny przyklad dzilania na szkode dziecka w imie
      przepuchanek midzy doroslymi. Jest to najpodlejsze z podlych
      dzialan rodzicow i jako takowe nie zasluguje na cien akceptacji.

      Ponadto forum jest enklawa miejscem gdzie czlowiek odpoczywa od
      problemow szrego dnia od codziennych stresow i o ile mozna zrozumiec
      odskoki o/t starych bywalcow form mniej lub bardziej zwiazane z nartami.
      to ta zajadala osobka poprostu chiala is odegrac spadajac jak grom z
      jasnego nieba ze swoimi mniej lub bardziej zawinionymi problemami zyciowymi.
      Mimo relatywnie grzecznych sugesti wytonowania i przedstawienia sie
      w relacji forum narty ( co ma dopowiedzenia w sprawie nart )
      dalej ciagnie sprawe liczac na nie wiadomo co.

      Ludzie maja rozne problemy w zyciu, czasami powazniejsze niz rozpad
      zwiazku. Wychodza w gory, skupiaja sie wokol hobistycznych srodowisk
      po to zeby znalsec usmiech, relax, nabrac sil do stawiena czloa
      wezwanio zycia. Nie wolno a napewno nietaktem zeby nie powiedziec
      dranstwem jest spadanie z nienacka i brutalne zaklucanie im enklawy,
      ktora tak trudno znalesc w dzisiejszych czasach.

      Jozzo

      ps.
      Byl kiedys taki film a w zasadzie dwa mowiacy o tych samych wydazeniach
      ON i drugi ONA. Ciekawa analiza sposobu widznia przez Nia i jego.
      Moral - dopuki nie wysluchasz obu stron nie zabieraj glosu w
      sprawach zwiazkow.

      Jozzo
    • o_andrzej 01.06.06, 18:51
      Gość portalu: Jozzo napisał(a):

      > Rozumiem ze starasz sie byc delikatny ale tutaj racje
      > ma aater to nie jset miejsce na takie sprawy.

      Nie, to nie kwestia delikatnosci, a raczej ludzkiego, dodajmy dobrego, odruchu.
      Najpierw ustalmy fakty, przynajmniej tak, jak nam je przedstawiono. Maz wiaze
      sie na wyjezdzie z inna partnerka, co powszechnie nazywa sie zdrada malzenska.
      :) Nie pierwszy i nie ostatni. Zona sie dowiaduje - klasyka. Nowo poznana
      partnerka, z niedopowiedzianych przyczyn, wysyla zdjecia do syna zdradzonej
      zony, na ktorych pojawia sie razem z tata. Dlaczego to robi? Nie wiemy, choc
      mozemy sie domyslac. Zona, dotnieta do zywego, juz nie jako zona, ale matka,
      probuje tamta mitygowac, telefonicznie czy mailowo, tego nie wiemy. Nic to nie
      daje. Chwyta sie wiec innego srodka, opisuje cala rzecz na forum, i to nie byle
      jakim, ale takim, na ktorym dziala jej "rywalka". Podkresla, ze nie chodzi o
      konflikt malzenski, ale o wplyniecie na rywalke, by ta przestala mieszac w ich
      konflikt dziecko.

      Nie oceniam w ogole konfliktu ani gdzie lezy racja - nic nam postronnym do tego.
      Rowniez nie uwazam, by forum naciarskie bylo wlasciwym miejscem do tego typu
      zwierzen. Ale, jak widac, mamy do czynienia z sytuacja wyjatkowa. To pierwsze
      forum, w ktorym uczestnicze, ale dzialam i dzialalem, bodajze od 1997 r.,
      okresami bardzo intesywnie, w dwoch grupach dyskusyjnych: rowerowej i
      narciarsko/snowboardowej. Jeszcze nigdy nie spotkalem sie z podobna do powyzszej
      sytuacja, co tylko potwierdza jej wyjatkowosc. Nietrudno zreszta zauwazyc ile w
      tych wynurzeniach emocji, bezradnosci, a nawet rozpaczy, choc to moze za wielkie
      slowo. Mysle, ze bedac na miejscu Izoldy, majac podobne problemy i nadzieje, ze
      taki watek spelni swoja role, postapilbym podobnie. Na szczescie w tym zyciu juz
      nie bede mial takich dylematow, chocby dlatego, ze moje dzieci sa juz dorosle. :)

      Reagowac mozemy roznie, jak kazdemu serce, rozum i sumienie podpowiada. I
      nikomu, takze Tobie, sie nie dziwie. A najprosciej, zwyczajnie nie czytac i nie
      reagowac.

      Jestesmy narciarzami, chcemy o tym rozmawiac i plotkowac, ale przede wszystkim
      jestesmy ludzmi i nieuchronnie, wczesniej czy pozniej, piszemy tu o sprawach nas
      dotyczacych, ktore z nartami nie maja wiele wspolnego. Nie wiem jak inni, ale ja
      nie uczestnicze, z ww. wyjatkami, w zyciu innych forum czy grup. W czasie mojego
      krotkiego tu pobytu, pojawily sie watki czy fragmenty watkow dotyczace naszego
      stosunku do pieniedzy, wychowania dzieci, przypadlosci zdrowotnych, a ogolnie
      rzecz biorac naszych postaw w zyciu. I bardzo dobrze. I choc dla tych spraw
      istnieja blizsze im fora czy grupy dyskusyjne, z braku czasu i ochoty nie
      zamierzam tam "wchodzic". Traktuje post Izoldy, jako jeszcze jeden, co prawda
      wyjatkowy, dodatek do zycia forum. Byc moze zmienilbym zdanie, gdyby ilosc
      takich postow przekroczyla "mase krytyczna". :)

      > Byl kiedys taki film a w zasadzie dwa mowiacy o tych samych wydazeniach
      > ON i drugi ONA. Ciekawa analiza sposobu widznia przez Nia i jego.
      > Moral - dopuki nie wysluchasz obu stron nie zabieraj glosu w
      > sprawach zwiazkow.

      Zgadza sie. Pamietam ten film i wielkie wrazenie jakie na mnie zrobil.
    • Gość: Jozzo IP: *.sympatico.ca 01.06.06, 22:04
      Nie przekonales mnie.

      > Nie, to nie kwestia delikatnosci, a raczej ludzkiego, dodajmy dobrego, odruchu.
      > Najpierw ustalmy fakty, przynajmniej tak, jak nam je przedstawiono. Maz wiaze

      Moim zdaniem dobry odruch (ludzki) polega przdewszytkim na tym
      zeby otworzyc oczy czlowiekoi (kobiecie) ze jak robi zle to czas na
      refleksje i zkorygowanie postepowania. Co bylo tu uczynione
      bardzo delikatnie ( patrz aater)
      Reszta to rozdmuchiwanie sprawy w sumie na niekorzysc dzieciaka.
      Czas na realistyczne i bezpardonowe podsumowanie sprawy inie ma co tu
      bawic sie kurtuazje w momecie kiery druga strona mimo prob w sumie
      delikatnych uwag dalej brnie w sojej prymitywnej krucjacie.

      Jak relacja jest tego watku do calej sprawy, ktora spadla z nieba
      niespodzieanie. Jaki prawo mamy jedostronniepoierac ta czy inna racje.
      dla mnie odpoowiedz jest prost ZAdna.

      > slowo. Mysle, ze bedac na miejscu Izoldy, majac podobne problemy i
      > nadzieje, ze taki watek spelni swoja role, postapilbym podobnie.
      > Na szczescie w tym zyciu ... .

      Bledne zaloznie, bledna postwaienie sprawy, i niewasciwe miejsce.

      > krotkiego tu pobytu, pojawily sie watki czy fragmenty watkow dotyczace naszego
      > stosunku do pieniedzy, wychowania dzieci, przypadlosci zdrowotnych, a ogolnie
      > rzecz biorac naszych postaw w zyciu. I bardzo dobrze. I choc dla tych spraw

      Tak ale maily one jakas relacje do nart, forumowiczow i byly typowymi o/t
      mniej lub bardziej zwiazanymi ze sprawami narciarstwa.

      > > Byl kiedys taki film a w zasadzie dwa mowiacy o tych samych wydazeniach
      > > ON i drugi ONA. Ciekawa analiza sposobu widznia przez Nia i jego.
      > > Moral - dopuki nie wysluchasz obu stron nie zabieraj glosu w
      > > sprawach zwiazkow.
      >
      > Zgadza sie. Pamietam ten film i wielkie wrazenie jakie na mnie zrobil.

      No wlasnie dla mnie to moral oczywisty jali juz wdenac w sprawy zwiazku
      to obiektywnie i wysluchac dwiw ( trzy) strony.

      Tak od siebie. Nie sprwadzalem czy ta osobka ma cos wspolnego z nartami
      poza swoim problemem zyciowy. Nie nawiely mi sie jej poprzednie posty
      pod mysze.
      Moze sie myle ale wyglada mi to na dosc niezorganizowana, nonsesowna,
      krucjate, ktora wczesniej czy pozniej odbije sie na chlopaku.

      Wdaje mi sie ze potrafie byc daleko wyrozumialy ale do pewnych granic
      przyzwoitosci, poza nimi nie ma juz nic tylko brutana prawda.
      Tak jak brutalne byo to wtargniece na forum, ktore jest do wybaczenie ale
      jesli ktos usilnei brne dalej no to trzeba postawic sciane. Moze to wyglada
      na brutalnosc ale na dobra sprawe to jedyna droga na pomocy.
      Podobnie jak z dzieckiem bawi sie nozem czy inna tego typu zabawka to nie ma
      miejsca na setymenty. Delikatna prosba, wytlumaczenie a jesli nie pomaga to
      zdecydowana i konsekwentna akcja.

      Jozzo
    • aater 02.06.06, 02:20
      Jozzo:
      dziekuje za zrozumienie moich slow.
    • kubagr 02.06.06, 04:29
      andrzej sie po prostu nie chce wychylac i chce grac role dobrego wujka co to
      wszystko wybaczy i zrozumie: moze mu z tym dobrze i niech mu tam bedzie
      a ja nie lubie jak ktos miesza do nart rzeczy ktore tam nie naleza; i takim
      wlasnie jest ta wypowiedz:
      moze nie jest to "brutalne" ale na pewno nie na miejscu
      nie chce sie bawic w ciagniecie tego watku dodam tylko ze facet nie odchodzi
      od cieplego, milego gniazdka . faceci tez mysla i kalkuluja co im sie
      oplaca:slowem kazdy kij....itp
    • izoldas1 02.06.06, 08:16
      Powiem tak.Dziękuję za wszystko i nie ukrywałam że będziecie mnie tu
      pacyfikować.Śmieszne jest jedno w tej sytuacji, ze jednak wszyscy to czytają,
      każdy czuje sie w obowiązku dopisania, ze to nie to forum a mimo tego każdy z
      was wysnuwa swoje wnioski, mądrości zyciowe, porównania.Ja przecież napisałam,
      ze WIEM ZE TO NIE TO FORUM- ja napisałam wyraźnie dlaczego chcę to napisać
      właśnie tutaj! I jakieś dopatrywanie sie, ze mąż zdradził, czy jakiegoś ciepła
      domowego szuka...po co?Czy życie sprowadza sie tylko do spraw damsko-męskich?
      Nie napisałam tu nic by ratować własne małżeństwo! Nikt z was naprawde nie jest
      w stanie zrozumieć, ze można coś zrobić z niemocy jako matka?
      Piszesz Jazzo;

      Moze sie myle ale wyglada mi to na dosc niezorganizowana, nonsesowna,
      > krucjate, ktora wczesniej czy pozniej odbije sie na chlopaku...

      I ja sstarałam sie wszystkimi sposobami zrobić coś co właśnie na chłopaku sie
      nie odbije! A że ciśnienie starszej pani jest tak niepohamowane, to ja jako
      matka nie czuję żadnych zahamowań, by zastopować chore pomysły, nie ważne jakim
      kosztem, czy mnie tu ktoś zrani czy dokopie, wyśmieje czy skrytykuje.

      Jazzo napisałeś;Reszta to rozdmuchiwanie sprawy w sumie na niekorzysc dzieciaka.

      Przepraszam, ale pare osób tak jak ty zareagowało tutaj i dlaczego mam chować
      głowe w piasek i nie odpisać, nie obronić swoich racji.Nie lekceważe ludzi
      nawet tu mi ocych. Nie potrzebuję wspólczucia przecież. Nie ganię alessy, ze
      wzięła czy nie, mojego męża, bo ja nawet tego nie wiem do teraz, czy to nie są
      urojenia tej pani. A że zachowuje sie wobec dziecka niebezpiecznie i ma
      totalnie w tyłku moje monity, to nie mam oporów i nie wstyd mi pisać to tutaj,
      gdzie ma przyjaciół, gdzie była tak częstym gościem.Gdzie może pojmie,
      zrozumie, że jeżeli tak bardzo chce coś udowodnić to niech nie udowadnia tego
      kosztem dzieciaka, bo to celowe wbijanie noża w plecy. Nie sztuką jest dokopać
      leżącego, ale dużą sztuką jest podać mu rękę.
      ps. Dziękuję tym którzy napisali na priv, cieszę sie że rozumiecie mój szacunek
      dla uczuć syna.
      pozdrawiam
    • Gość: Jozzo IP: *.sympatico.ca 02.06.06, 17:16
      Skoro nie zaczynasz od slow przepraszam to widac nic
      nie zrozumialas a pierwszy akapit twego postu siwadczy
      o dzilaniu z premedytacjia, Szkoda dziecka, szkoda slow.
      Jozzo
    • Gość: bingo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.06, 18:35
      No to szczena mi opadla!
      120 dni bialego szalenstwa!
      zazdroszcze powaznie
    • juta33 29.05.06, 19:22
      alessa napisała:

      > Chyba rekord. Zazdrościcie ????

      Zazdroszczę i to bardzo.
    • Gość: O2 IP: *.dsl.scarlet.be 29.05.06, 23:06
      Kiedy zbyt czesto jezdzi sie narty, przyjemnosc z nart staje sie porownywalna z
      ta przy odgarnianiu sniegu.
    • Gość: bingo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.06, 15:31
      Oj, to z pewnoscia strzal w dziesiatke!
      02 naprawde masz racje
    • Gość: O2 IP: *.dsl.scarlet.be 30.05.06, 18:41
      Moze troche prowokujace stanowisko ;) W podobnej sytuacji juz kiedys bylem i
      ciesze sie, ze to minelo. Wole jechac na narty 2 razy w sezonie i koniecznie w
      Alpy. Od czasu wystawania godzinami na Kasprowym mam alergie na stanie w
      kolejkach. Nie przekona mnie ktokolwiek, ze mozna wtedy udzielic sie socjalnie -
      to nie to samo, co relaks na tarasie gorskiej restauracji lub barku.
      Przesyt mozna osiagnac wtedy, kiedy pobyt w gorach trwa zbyt dlugo. Bardziej
      grozi tym, ktorzy do gor maja daleko, jezdza zbyt czesto i na dluzej niz tydzien.
      Z tego powodu najlepiej maja "gorale", jezdza na nartach kiedy naprawde maja
      ochote, z doskoku. Nie kazdy ma jednak to szczescie.


    • ortodox 01.06.06, 01:31
      Dokładnie tak. Ja przesyt uzyskuję gdzieś po 12-13 dniach. Na tyle przeważnie
      wyjeżdżam i wracam zaspokojony, bez niedosytu. Gdzieś po miesiącu znów
      przychodzi potrzeba, ale już ze znacznie mniejszym nasileniem i przeważnie ją
      zaspokajam wirtualnie, ale raczej z braku innej możliwości. W sumie szacuję, że
      w sezonie 25-30 dni to max, by czerpać z tego radość. Dalej, to już harówka
      i zaliczanie dni - rutyna zawodowców.
      pozdrawiam
    • juta33 30.05.06, 16:18
      Ale Wy jesteście "układni", aż zęby zgrzytają!!!!
      juta
    • Gość: bingo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.06, 20:08
      prawde trzeba zaswiadczyc!
      02 m sto % racji
    • Gość: Jozzo IP: *.sympatico.ca 30.05.06, 20:20
      Nie marudz tylko zadaj pytanie dopelniajace ?
      Jozzo
      No cyba nie musz dopowiadac jakie bo przecziez
      inuicja ci juz podpowieziala.
      ;)

      Jozzo
    • izoldas1 01.06.06, 11:31
      Moi drodzy,tu nie ma co radzić, współczuć, oceniać, choć za rady i krytykę
      dziekuje.Spodziewałam sie spacyfikowania mnie, bo znam to forum i wiem że
      ludzie są tu bardzo inteligentni i nie żądni sensacji, tymbardziej
      rodzinnych.Może ta sytuacja przypominająca farse będzie kiedyś dla kogoś
      przestrogą, żeby do własnych zachcianek i uświadamiania jakiś sytuacji nie
      wykorzystywać nigdy ani własnego ani czyjegoś dziecka.Wcale nie czuję sie z tym
      komfortowo, że zdolna jestem do takich posunięć wręcz idiotycznych.Ale jeżeli
      kobiete prosze, tłumaczę na priv i spotykam opór tak bezwzględny i
      niezrozumiały, to chyle czoła tu przed Wami, że przyszło Wam być świadkami
      niemocy i sytuacji w której jakaś matka walczy o uczucia syna.Gdyby tu
      chodziło o faceta, lament po stracie chłopa świadczyłoby to o mojej głupocie i
      braku honoru. W walce o uczucia dziecka nie mam zamiaru unosić sie honorem i
      wiedząc, że róznie mogę być tu komentowana chwyciłam sie po prostu ostatniej
      rzeczy, która może coś uświadomić kobiecie do której wolałabym mieć
      szacunek.Nie mam żadnej satysfakcji z tego, że przyszło mi robić taki show, ale
      chce mieć spokojne sumienie, ze próbowałam wszystkiego.Nie daję tu upustu swoim
      emocjom ale swojej niemocy.To nie jest moja tragedia jako kobiety, ale tragedia
      jako matki i nie wstydzę sie do tego przyznać.Jeżeli z mężem nie
      wykorzystaliśmy naszego dziecka do dziwnych rozgrywek i nie robimy tego teraz,
      dlatego nie umiem pojąć dlaczego robi to jakaś kobieta i dlaczego tak strasznie
      drastycznie. Dlaczego chce w dziecku zniszczyć miłość do ojca, dlaczego chce go
      wyeliminować, podważyć autorytet, dlaczego tak bardzo zależy jej na czasie i na
      najpodlejszej formie uświadamiania czegoś, co nie pomoże a zaszkodzi.I skończę
      już te lamenty i tłumaczenia. Wiem, ze spróbowałam wszystkiego, że
      wykorzystałam każdą formę kontaktu by trafić w choć resztki sumienia.Zrobiłam
      to tylko dla syna by miał szansę na uczciwe relacje.
      Tylko to było moim celem i zamiarem a nie użalanie sie nad swoim życiem. Nigdy
      sie nie użalam, bo jestem szczęśliwą,młodą, spełnioną babą. Oddałabym reszte
      życia, by problem z jakim przyszło mi sie zmierzyć dotyczył tylko i wyłącznie
      mnie, żeby to mi jakaś panna chciała coś uświadamiać i pastwić nade mną a nie
      nad moim synem.
      Przepraszam wszystkich kogo ta sytuacja zażenowała.
      Dziękuję tak samo za dobre słowa jak i za krytyke.
      Przepraszam za potraktowanie tego forum jak konfesjonału, ale z powodów
      wystarczająco sie wytłumaczyłam.Życzę wszystkim by nikt z was nie musiał chować
      honoru do kieszeni walcząc o dziecko.
      Co do taliowanych nart...jasne że mam.Jazzo,pewnie że jezdzimy na nartach i
      oboje że tak powiem zawodniczo...Ja senior amator...po latach dorównałam
      dziecku.Teraz sezon piłkarski, który zaczeliśmy w Madrycie na meczu realu,
      zaraz wakacje a potem zima,zima,zima. I mam nadzieję, ze nigdy więcej nie będę
      zmuszona do prania brudów publicznie.Jasne, ze to wstyd, ze świadczy o głupocie
      dorosłych ludzi, ale może to coś pomoże, może trafi gdzie trzeba.
      Żegnam sie do zimy.
    • kubagr 01.06.06, 14:42
      nikogo nie krytykuje, daleko mi od tego ale nie zaloguje sie do tematu "narty"
      zeby wysluchiwac zenujacych osobistych historii..........
      i mam nadzieje ze tak zostanie: ze na tym forum bedziemy opowiadac o szerokim
      zakresie narciarstwa a nie rozgrywkach osobistych
    • Gość: Jozzo IP: *.sympatico.ca 01.06.06, 14:50
      Daleki jestem od cenzury ale te posty to
      regularny spam i ktos je powinien wywalic z forum
      i to szybki i bez wiekszych ceregieli.

      Jozzo
    • Gość: Jozzo IP: *.sympatico.ca 01.06.06, 14:48
      Hej,

      JUz dosc nie rozumiesz jak ci sie delikatnie mowi ze popleniasz
      nietakt w stosunku do sibie dziecka nie wspomianajc fporumowiczow.

      To moze tak zrozumiesz
      "
      Spadaj mala tam sa drzwi"
      "

      Wynies sie z tego forum i nie roztrzasaj sprawy dalej, przebiegle
      podbijasz watek starajac sie go utrzymac na topi forum.
      To naprawde ochydne dzialanie. I nie kryj sie pod kokieteryjnym
      wstepem postu.

      Po tym poscie pozostaje jedynie stweordzenie z powyzszego cudzyslowu.
      Nie nieszcz dzieciaka jak slusznie zauwazyla aater w imie sojej
      glupoty i zacietrzewiena.

      Jozzo
      tego post
    • Gość: bingo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.06, 19:33
      Ja nie wiem o co chodzi, prosze nie kosztem mojego watku!
      nie mialem na mysli "ile razy w roku" robicie te rzeczy
      tylko jazde na nartach.
      Prosze o rozsadek!
    • Gość: O2 IP: *.dsl.scarlet.be 01.06.06, 21:45
      Nie mogles wczesniej napisac, ze nie chodzi ci o "te" robote? :)
    • Gość: bingo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.06, 12:34
      dobre ,dobre
    • kubagr 02.06.06, 12:48
      Dziękuję tym którzy napisali na priv, cieszę sie że rozumiecie mój szacunek
      dla uczuć syna.



      no i wlasnie tam jest miejsce na takie rzeczy chyba ze ktos jest
      exhibicjanista...........

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka