Forum Sport Narty
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Co narciarze i inni maja do snowboardzistów???

    27.02.06, 10:53
    Witam , zauważyłem straszna nagonke na snowboardzsitów, a maxymalnie rozbiła
    mnie kobieta( w moherowym bereciku :) moze to i przypadek) jak wypowiadała
    sie w tv o ludziach jeżdzących na desce, ze to hamy, niszczą stoki , itp

    Przecież deska jak i narty niszą stok i po to jest ratrak zeby go wyrównać.
    Pozatym młodzi na nartach tez zachwoują sie hamsko, utrudniają ruch, to
    kwestia uczących sie a nie ludzi na desce. Nawet w kolejkach zauwazyłem
    pogardliwe spojrzenia a przeciez narciaze zajmują wiecej miejsca w kolejkach
    jak maja załozony sprzet i nie ma gdzie nogi postawic.

    A moze to zadrość o luzny sposób i luzne podejscie snowboardzistów
    Edytor zaawansowany
    • pes3dy 27.02.06, 10:59
      Nie lubimy snowbordzistów i cyklistów - to takie narodowe:)

      p.s. Nie lubimy ich oczywiściew tylko w Polsce, bo za granicą gdzie stoki są
      lepiej przygotowane, to wcale nie zwracamy na nich uwagi.
    • morfeusz100 27.02.06, 11:02
      mów za siebie kolego... ja tez mogłbym powiedziec ze narciarze to geje bo mają
      smieszne kombinezonki albo ze machają kijkami nak nawiedzeni... ale nie mówie
      tego na głos

      jestem tolerancyjny, a pozatym twoja wypowiedz jest smieszna : p.s. Nie lubimy
      ich oczywiściew tylko w Polsce, bo za granicą gdzie stoki są
      > lepiej przygotowane, to wcale nie zwracamy na nich uwagi.

      a co ma miejsce zamieszkania ai warunki do tego zeby kogoś nie lubic??? bez
      sensu
    • Gość: JAM IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.06, 16:28
      morfeusz100 chyba nie zrozumiales wypowiedzi kolesia przed toba ;/ zalosne
    • Gość: Jozzo IP: *.sympatico.ca 27.02.06, 16:34
      W tej wymianie jest sedno sprawy.
      To deskowcy nie lubia narciarzy bo oni sa w dziwnych kombinezonoach
      i dziwnie wymachuja kijakmi. Na dodatek tego krycie i przebiegle
      zwalaja wine za czly ten konflikt na narciarzy.
      Na dodatek nie kukaja postow na netcie. Oj z tymi dekowcami widac
      jak na dloni to niely kram.
      ;-)


      Jozzo
    • Gość: sabre IP: 80.51.194.* 28.02.06, 11:03
      Wśród narciarzy i deskarzy trafiają się tłuki :( ale jeździć trzeba(bo śnieg to
      zdrowie). Moja jedyna uwaga (prócz tworzenia kopców śniegu przez początkujących
      borderów) to nagminne śiadanie grupami na zakrętach w celu odbycia rozmów-cel
      szczytny-ale siadajcie gdzieś gdzie was widać i nie stwarzacie sobie i innym
      problemu (zagrożenia).Poza tym snowborderzy to luzacy jak nasza kurvingowa (i
      to mocno) grupa. Pozdro
    • Gość: Jozzo IP: *.sympatico.ca 03.03.06, 16:07
      No nie przesadzaj nie tacy luzacy. Grupa ma zdecydowanie dominujacy
      odlam "carvigowcow" i czasami zastanawiam si czy nie powinna sienazywac
      "mniej niz 160. Ale po glebszym zastanowieniu doszedlem do wniasku ze to
      tylko lokalny odlam zlapanych w pulapke marketingowo-indoktrynacyjna
      teori krotisze wyciete = latwiejsze. Mimo wszystko mysle ze nawet
      przy tak silnej presi rynku nawet ten lokalny odlam rokuja nadzieje
      na evolucjie co widac z mianie jej percepcji dzisiejszego narciarstwa.
      Widac to po zaminaie tonu wypowiedzi w ktorych mozna dostrzec
      evolucjie w strone normalniejszego ( pelniejszego narciarstwa)
      Tak ze jsetem mocno przekonany ze nie luzacy a ludzie rokujacy
      nadziej za evolucjie, postep i wyzwolenie ze z kazamatow
      carvigowej indoktrynacji zaczynajacy dostrzegac ze carving to tylko
      czastka jakze bogatych mozliwosci narciarstwa. Ponato wieksxzoc moze
      mniej widoczna to wsapniali ludzie z duzym doswiadczeniem prezentujacy
      trafnie wywazone wypowiedzi wynikajace z ich dosiwadzczenie i zaangazowania
      w pasje zwana narciarstwem.

      Jozzo
    • Gość: HeyJoe IP: *.marquard.pl / *.marquard.pl 27.02.06, 17:59
      Odpowiedz jest szalenie prosta: otoz snowbordzisci sa w mniejszosci. i na poczatku byli mocno
      sekowani na stokach, pamietam jeszcze jak w wielu miejscach nie byli wpuszczani na wyciagi. no i
      powstalo to ich poczucie odrebnosci, polaczone z urazem do reszty ludzi na stoku, do obslugi.

      snowbordzisci nauczyli sie kontestowac 'system', bo system ich olewal wczesniej. a ze snowbord jest
      'modnym' sportem i od poczatku byl - to rzadzi nim koniecznosc dostosowywania sie do trendow. wiec
      jak ktos sie polozy na srodku stoku zeby zapalic, inni tez tak chca bo uznaja ze tak trzeba. proste.

      dobrze ze ludzie sie garna do sportu, beda zdrowsi i mniej pieniedzy z podatkow pojdzie na ich
      leczenie na starosc. tylko wolalbym zeby nauczyli sie szanowac innych uzytkownikow stoku. lezenie na
      srodku, zsuwanie sie po stromych fragmentach trasy - to glupi egoizm.
    • Gość: dinematic IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.06, 10:41
      Witam wszystkich.
      Spór toczy sie o nic. Ja jeżdze na desce moja dziewczyna na nartach, ja często nabieram się na to, że mówie do kogoś że jade na narty. Ważne jest to,że ludzie znajdują wspólny cel robiąc uzytek ze śniegu, przy okazji bawiac się dobrze i poprawiajac swoja kondycję.
    • Gość: ola IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.02.06, 21:56
      smieszne kombinezonki? prosze cie! czym sie roznia niby narciarskie
      kombinezonki od snowboardowych? jesli jezdze na nartach nie moge zalozyc
      luzniejszych gaci na deske? totalna bzdura moim zdaniem przyklad z tymi
      kombinezonami. a jesli chodzi o kijki jesli ktos umie jezdzyc nie wymachuje
      nimi smiesznie.
    • Gość: sss IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.11.06, 17:29
      Rozumiem że gazeta.pl musi mieć ludzi do prowokowania dyskusji ale twoja robota
      to amatorszczyzna. Chamstwo nie jest metodą.
    • Gość: vamos IP: *.aster.pl 01.12.06, 00:08
      wracajac do meritum sprawy ;-). Ja do snowboardzistow nic nie mam, bo wiem, ze
      wiekszosc tych, ktorzy tak przeszkadzaja narciarzom to poczatkujacy, przeciez
      nikt nie robi tego specjalnie. przynajmniej mam taka nadzieje ;)Od 15 lat
      jezdze na nartach i co roku sie zaklinam, ze naucze sie na snowboardzie. teraz
      postanowilem, ze jesli wygram deske w konkursie na www.knorrnudle.pl to bedzie
      znak, a jesli nie to juz zostane przy nartach ;). Wiec bardzo prosze o glosy na
      moja kartke a moze juz w tym roku bedzie kolejna osoba, na ktora bedzie mozna
      zlorzeczyc... pzdr
    • Gość: jimmy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.06, 15:40
      Snowboardziści niszczą stoki w najtrudniejszych i najbardziej stromych
      miejscach, oni tam zjeżdżają bokiem, zsuwają się i działają jak pług, zdzierają
      śnieg do lodu i trawy, może dla nich powinny być specjanle trasy?
    • Gość: wojtek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.06, 15:44
      a boazeria niby jezdzi na kreske?? tez jada na krawedzi wiec sie nie czepiaj
    • Gość: darekkkk IP: 195.42.249.* 27.02.06, 11:05
      Do normalnych snowboardzistow akurat nic nie mam.
      "A moze to zadrość o luzny sposób i luzne podejscie snowboardzistów"
      Moze to wlasnie to-tylko nie nazwalbym tego zazdroscia. Jesli luzne podejscie
      przeszkadza innym to moze byc problemem. Mnie osobiscie wkurza luzak palacy
      peta i lezacy na srodku stoku, tak, ze inni musza go omijac-nie wiem dlaczego,
      ale gustuja w tym snowboardzisci. Tak samo ktos kto skacze w kolejce po nartach.
      Zgoda w tym, ze nie jest tak, ze wszyscy snowboardzisci sa tacy. Tak samo jak i
      nie wszyscy nariarze zachowuja sie zawsze ok.
    • Gość: Lehoo IP: *.internet.v.pl 28.02.06, 08:56
      To jeszcze mało. Kiedyś taki luzak ześlizgiwał się plecami do przodu kompletnie
      lekceważąc to co przed nim, a na ostatek raczył usiąść tuż przede mną, który
      zjeżdżałem. Mało kretynowi łba nie obciąłem.
    • Gość: Pietia IP: 195.103.141.* 28.02.06, 12:52
      Lehoo, jezdzij wolnie. Wowczas nikomu lba nie utniesz..

      Jezdze od 15 lat na nartach i od dwoch sezonow na desce. Szanuje jedno i drugie,
      narty za finezje niezbedna do ich opanowania, deske za niesamowita lekkosc jazdy
      i za powder:)

      Powiem Ci tyle. Kazdy, kto zatrzymuje sie i kladzie na srodku stoku, zasluguje
      na obciecie glowy, to fakt. Ale jak mi narciarz przejechal krawedziami po lapie,
      bo zatrzymalem sie z brzegu trasy, przy grupie innych, juz stojacych narciarzy i
      stracilem na desce (jako poczatkujacy) rownowage, to nie wytrzymalem. "Tylko"
      obrzucilem szalonego austriaka tzw. lacina, choc koledzy proponowali, zeby go
      zakopac w pobliskim lesie i zabrac nowki carvy atomica..

      Nie znosze gosci, ktorzy zapierdzielaja w dol, liczac na milimetry miejsca
      miedzy innymi jezdzacymi. Chorzy panowie (bo panie jakos mniej).

      Tako Ci rzeklem.
    • Gość: Lehoo IP: *.internet.v.pl 03.03.06, 10:21
      No tak. Zdekapitowałbym kretyna, a odpowiadał jak za człowieka
    • mamapa 27.02.06, 11:19
      a od kiedy to luźny sposób i luźne podejście jest zależne od tego na czym po
      śniegu jeździsz? Kasia
    • lisonetka 27.02.06, 11:31
      od kiedy to luźny sposób i luźne podejście jest zależne od tego na czym po
      > śniegu jeździsz?

      NO TAK SIE SKĄŁDA ze ludzie na nowboardzie jakoś luzniej do wszystkiego
      podchodzą

      widziałas całą rodzine na desce spiętą ze herbata wystygnie w termosie?:)
    • staruch5 27.02.06, 11:53
      """Nawet w kolejkach zauwazyłem
      pogardliwe spojrzenia a przeciez narciaze zajmują wiecej miejsca w kolejkach
      jak maja załozony sprzet i nie ma gdzie nogi postawic. """

      jakie ma znaczenie, jak duzo miejsca sie zajmuje w kolejce?

      jak ktos stoi lub lezy na srodku stoku, to jedyne co mozna zrobic, to go
      przyzwoicie obsypac sniegiem, skrecajac niecarvingowo...

      Nie za bardzo znam ten problem ze snowboardzistami, bo bardzo rzadko spotykam
      ich na stokach.
    • morfeusz100 27.02.06, 12:54
      jak ktos stoi lub lezy na srodku stoku, to jedyne co mozna zrobic, to go
      > przyzwoicie obsypac sniegiem, skrecajac niecarvingowo...


      leża tak samo narciarze jak i ludzie na desce
    • Gość: darekkkk IP: 195.42.249.* 27.02.06, 13:02
      moim zdaniem zdecydowanie nie tak samo.
      Podejrzewam, ze to pewnie przez ten mniejszy "luz" (lub rozsadek)
    • login103 27.02.06, 13:15
      ludzie zawsze żle reagują jak widzą coś nowego i muszą z tym obcować

      podejscie Polaków
    • Gość: Jozzo IP: *.sympatico.ca 27.02.06, 16:45
      Bzdura, jak szybko sie przyjely "carvingi"
      i nikt nic nie ma do carvigowcow a do deskowcow ... .
      Cos widocznie w tym jest i to nie deska a raczej nonszlancja,
      chec szpanowania, zwrocenia na siebie uwagi i innorancja
      srodowiska do ktorego sie weszlo ( uzytkownicy stokow)
      Tak latke przypinaj sobie deskowcy w ime tzw. luzu itp
      a potem glosno narzekaja na brak tllerancji.
      To qurde Deskowcy ( znaczna ich czesc) sa nietolerancyjni
      siadajac na srodku stoku, zajezdzajac droge innym, rozpychajac
      sie w kolejkach, no bo qurde gdzies trzeb ta stope postawic a
      i deska w lini kolejki sienie trzyma itp itd.
      Jozzo
    • Gość: murowany IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.06, 13:48
      Wybacz ale lezacego narciarza tak samemu od siebie na stoku to jeszcze nie widzialem. Darekkk ma racje - snowboardzisci gustuja w zatrzymywaniu sie w polowie stoku, siadania na tylku i podziwiania widokow lub paleniu petow. Wszystko byloby ok, gdyby nie robili tego przewaznie tam gdzie inni ludzi chca jezdzic (narciarze jak i snowboardzisci) czyli w polowie szerokosci trasy.
    • ortodox 27.02.06, 16:32
      Jakoś nie widziałem narciarzy leżących na stokach(z wyjątkiem wypadków). Nawet
      chyba nie byłoby to wygodne z nartami na nogach. Narciarze raczej stoją na stoku
      (choć też nie powinni)i przez to są lepiej widoczni niż leżący deskarze.
      Osobiście mimo tego, nie mam nic przeciwko parapetom :)
      pozdrawiam

    • Gość: kasa76 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.02.06, 13:40
      Zazdrość? Luz? Chyba taki luz, który w linii prostej przechodzi w zwykłe
      chamstwo.
    • marekggg 27.02.06, 13:46
      jezdze na nartach i na desce. glopkow jest w kazdej kategorii duzo. akurat -
      poczatkujacy snowboardzisci trzy razy potracili moja dziewczyne na stoku, zero
      przeprosin, po prostu polglupki. Zaden narciarz ja nie potracil w tym czasie,
      ona tez w nikogo nie wjechala.
      ja osobiscie mam snowboardzistom do zarzucenia tylko jedno - wiadomo ze sie
      mozna latwiej i szybciej nauczyc na desce niz na nartach, co z kolei tych
      "wyluzowanych" naklania do ryzykownej jazdy.

      co do kolejek i deptania po nartach...to raczej problem kultury osobistej.
    • login103 27.02.06, 14:30
      BREDZISZ
      marekggg napisał:
      poczatkujacy snowboardzisci trzy razy potracili moja dziewczyne na stoku, zero
      > przeprosin, po prostu polglupki.POJEDYNCZE PRZYPADKI ,

      wiadomo ze sie
      > mozna latwiej i szybciej nauczyc na desce niz na nartach, co z kolei tych
      > "wyluzowanych" naklania do ryzykownej jazdy.
      TO ICH SPRAWA JAK JEŻDZĄ, nie potrafisz szybciej znikaj z trasy i idz na
      niebieski

      I nie wydaje mi sie ze narciarz nie potrąci kogos byłes pare razy na stoku w
      jakims zaludnionym miejscu i juz negujesz ludzi na desce , dziwne bo ja jakos
      nie wpadam na ludzi a jak pale papierosa to nie na środku trasy tylko po
      zjezdzie zazwyczaj przed albo w knajpce, pozatym co? narciarze to niepalący???
      BREDZISZ podwójnie nie ma zasady. Poprostu jakieś"moherowe" pajace stwierdzili
      na podstawie pojedynczych przypadków ze snowboardzisci sie żle zachowują i taką
      im naklejke przykleili , te same zachowania przy narciarzach zauwazyłem i co??
    • marekggg 27.02.06, 15:33
      login103 napisał:

      > BREDZISZ

      najpierw czytaj co ja napisalem

      > marekggg napisał:
      > poczatkujacy snowboardzisci trzy razy potracili moja dziewczyne na stoku, zero
      > > przeprosin, po prostu polglupki.POJEDYNCZE PRZYPADKI ,

      ja wiem ze to pjedyncze przypadki. ale tak sie zdarzylo ze zawsze w nia wjechal
      snowboardzista. a nie wiem czy znasz zasade na stoku - zawsze musi uwazac ten
      co jedzie z gory, bo ten co jest nizej nie ma oczy na tylku a wiec nie wie ze
      jakis mosc pan nie umie jezdzic i sie pakuje prosto na czlowieka.

      > wiadomo ze sie
      > > mozna latwiej i szybciej nauczyc na desce niz na nartach, co z kolei tych
      > > "wyluzowanych" naklania do ryzykownej jazdy.
      > TO ICH SPRAWA JAK JEŻDZĄ, nie potrafisz szybciej znikaj z trasy i idz na
      > niebieski

      to nie jest ich sprawa jak jezdza - nie moga zagrazac innym - ani narciarze, ani
      nsowboardzisci. jest tak samo jak w ruchu drogowym.
      nie napisalem tego - to bylo na niebieskim. dziewczyna jezdzila z dzieckiem
      znajomych.

      > I nie wydaje mi sie ze narciarz nie potrąci kogos byłes pare razy na stoku w
      > jakims zaludnionym miejscu i juz negujesz ludzi na desce , dziwne bo ja jakos
      > nie wpadam na ludzi a jak pale papierosa to nie na środku trasy tylko po

      czytaj zanim napiszesz - ja nic nie pisalem o paleniu papierosow

      > zjezdzie zazwyczaj przed albo w knajpce, pozatym co? narciarze to niepalący???
      > BREDZISZ podwójnie nie ma zasady. Poprostu jakieś"moherowe" pajace stwierdzili
      > na podstawie pojedynczych przypadków ze snowboardzisci sie żle zachowują i taką
      >
      > im naklejke przykleili , te same zachowania przy narciarzach zauwazyłem i co??

      czytaj co pisze.....

      oprocz tego - na nartach jezdze jakies 30 lat, na snowboardzie jakies 5, wiec
      wiem o czym mowie - jakbys czytal, to napisalem za idiotow pelno wszedzie.
    • Gość: bz IP: 217.153.125.* 27.02.06, 17:03
      Mam zupełnie przeciwne wobec Twoich spostrzeżenia: widziałem dużo więcej
      kolizji spowodowanych przez "grzybiarzy karwingowców", którym się wydaje,że są
      demonami szybkości i władcami stoków. Mojej żonie jeden z takich mastierów
      sporta rozwalił w drobny mak wiązanie w jej boazerii, a jej samej odebrał
      ochotę do jazdy na polskich stokach. Z kolej na trudniejszych trasach,
      zwłaszcza wymuldzonych, na których można całkiem sprawnie przejechać na desce,
      trzeba podwójnie uważać na boazerników cieniarzy walczących o przetrwanie.
    • marekggg 27.02.06, 19:05
      widzisz - tobie boazernik rozwalil prawie zone, a moja dziewczyna 3 razy prawie
      rozwalil deskowiec...wiec - trudno tutaj cokolwiek powiedziec.

      co do muld - muldy sa trudne dla kazdego, widzialem i boazerystow z klopotami i
      deskowcow. ja sie wychowalem na muldach na chopoku, czasami mialy ponad metr
      wysokosci

      co do karwingowcow - w polsce jest neiwiele stokow na ktorym jest tyle miejsca
      zeby mozna bylo swobodnie "karwingowac".

      ja tepie glupote z kazdego "drewna" deski i boazerii - a zreszta jezdze na
      jednym i drugim
    • Gość: Wrecekrzepki IP: 195.136.112.* 27.02.06, 15:12
      Ja jestem tak spiety, jak jezdze na nartach, ze gdyby ktos mi wsadzil wegiel w
      tylek, to po tygodniu sralbym diamentami.
    • Gość: monia IP: *.aster.pl / *.aster.pl 27.02.06, 15:40
      w tym roku zaczelam jezdzic na nartach.wlasciwie trafne byloby okreslenie ze
      zaczelam sie uczyc.z moich obserwacji wynika ze nie ma roznicy czy ktos jezdzi
      na jednej desce czy dwoch.jesli ktos ma rozum i wie ze nie tylko sobie krzywde
      moze na stoku zrobic ale i drugiej osobie to nie jezdzi jak szaleniec.nie
      rozlada sie na stoku nie wymachuje kijkami.osobiscie moge zarzucic deskarzom to
      ze po desce czesto zostaja szerokie pasy sniegu sliskiego jak cholera
      przypominajacego lod na ktorym ciezko sie manewruje.pomijam uraz psychiczny
      ktory mi zostal po tym jak rozpedzony deskarz przejechal mi po nartach;) a
      kolejki sa po to aby sobie w nich postac;D pozdrawiam wszystkich poczatkujacych
    • marcin.kiewicz 27.02.06, 15:36
      a rozdymanie takich różnic to gra marketingowych speców. Ze swej skromnej strony
      chciałbym polecić biegówki, a w większych górach narty turowe. Piękno przyrody,
      brak tłoku, kolejek, chamstwa i agresji (wypadki wskutek rozjechania). Cicho,
      spokojnie...
    • Gość: Gąsienica IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.06, 20:48
      Nie masz racji. Góry i przyrodę niszczą wyłacznie masowe wycieczki piesze i dam
      ci na to tysiące przykładóww np rejon Morskiego Oka, bardzo zniszczony, gdzie
      nigdy nie było narciarzy ani snowboardzistów.
    • Gość: jarosław czy lech? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.06, 22:13
      wiele jest przyczyn zniszczeń w górach (np. wiatr który w listopadzie 2004
      zniszczył lasy w Tatrach Słowackich) ale jeżeli w jakimś przypadku nie
      spowodowali ich narciarze nie oznacza to że nie są winni w przypadku ogólnym :)

      Wpływ "stacji narciarskich" jest znany i bardzo niekorzystny. Wycinanie lasów,
      poprawianie stoków, parkingi, zapory do zbiorników wody (sztuczne naśnieżanie),
      rozprowadzenie instalacji, itd. Długo by wyliczać, ale starczy się wybrać np. na
      Jaworzynkę Krynicką albo do Rytra. Ciche urokliwe zakątki zniszczono całkowicie.
      W zimie wiadomo, ale jeszcze gorzej jest gdy śnieg się stopi. Zostaje pełno
      śmieci, błoto, zdewastowany krajobraz...
    • Gość: szpaku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.06, 09:52
      i nie trzeba z nizin jezdzic w gory...wystarczy snieg i troche lasu..
      Biegowki naprawde sa swietne a i do tego tansze, ale wciaz za malo
      rozpropagowane. Moze po medalach w Turynie zmieni sie to na lepsze??
    • 0x0001 27.02.06, 15:56
      Coz za pytanie, w kazdym zbiorze ludzi sa grupy nieslusznie i niesprawiedliwie
      oceniane przez ogol. I tak na przyklad wsrod kierowcow zupelnie niezasluzenie o
      wszelkie zlo posadza sie posiadaczy vw golfow, chociaz zapewne i w volvo mozna
      napotkac na chama. Zycie nie jest sprawiedliwe.
    • clee 27.02.06, 15:58
      a ja właśnie w tym roku zaczęłam jeżdzić na desce. I jakos nie zauważyłam różnic
      pomiędzy narciarzami a snowboardzistmi, jak ktoś jest kretynem, to faktycznie
      nie robi różnicy na czym jeżdzi...
      Mi jakimś dziwnym trafem nie zdarzyło sie nikogo rozjechać, ale parę razy to
      właśnie narciarz wjechał we mnie. Ale to nie znaczy, że uważam że każdy narciarz
      to kanalia i prostak:)
      Kwestia indywidualna chyba...
    • Gość: Jozzo IP: *.sympatico.ca 27.02.06, 16:24
      Osobiscie nie mam nic jak pewnie wiekszosc ludzi na stoku.
      Snowboard to jednak pewna deviacja i generalnie mowic produkt
      wymyslony przez wieki przemysl co by ludzom wicsnoc nowinke
      i wydusic maxymalna kase. Wymyslono cos co jest stosunkowo latwe
      do opanowania, przynajmniej w poczatkowej fazie a wiec potecjal
      na mosowosc nie koniecznie przygotowanych do tego mentalnie, kulturowo
      i fizycznie delkwentow.

      Nie jest to najszczesliwszy wybor na stok ale intensywny marketig, promcyjne
      akcje przemyslu zgromadzily rzesze wyznawcow gotowych pominac wszekego rodzaju
      niedogodnosci i utrudnienia w imie bycia orginalnym, pragnacym zwrocic na
      siebie uwage.

      Generalnie sama jazda to fun, moze troche nudna ale ma niezaprzeczalne
      elementy tzw. dzisaj fun'u.

      Poza tym reszta to dosc ucizliwe elemnty ze tak powiem deskowania.

      - poruszanie sie po wyplaszczonych czesciach trasy, dojazdow do wyciagu.
      - cigle odpinanie i zapinanie jednego z wiazan
      - zajmowanie w kolejkach wikszej przestrzeni i wchodzenie na obszra sasiada
      szeroka deska pod katem do osi kolejki + miejsce na wolna od deski
      stope
      - na krzesle wycigu deska ma tendencje do przyjmownie pozycji skosnej przez co
      niezamierzenie wchodzimy na obszr sasiada
      - Na stoku jadac mamy zdecydowanie martwe pole widzenia i powinnismy uwazac
      ze zdwojona czujnosci na to co sie dziej poza naszym polem widzenia
      - brak kijkow w przypadku zmeczenia wymusza siadanie na stoku co niesie ze soba
      dwia niebezpieczensta 1- zdrowotne; 2- stajemy sie mniej widoczni i
      bardzij narazeni na kolizje.

      I to by bylo na tyle. Po 2 sezonach zabawy z deska sprzedalem za tzw.
      psie pieniadze zostajac przy nartach.

      Co do innych czesto wspominanych deskowych problemow.
      Hmm jest ich pare ale pomine bo sa mniej lub bardzij sesowne.

      Jozzo
    • Gość: przesadziles :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.06, 11:51
      to nie do konca tak. w desce tyle samo marketingu co w nartach. pierwsze proby
      ze snowboardem, w latach 70 (a sa udokumentowane proby jezdzenia na 1 desce
      nawet kilkadziesiat lat temu) to pop prostu ewolucja, proba jezdzenia na sniegu
      na czym sie da. naery, sanki, deska, krotkie narty, monoski (juz zapomniane),
      itd itd.
      fakt, marketing wykreowal w jakims stopniu subkulture (to normalne) ktora zostal
      a przeciwstawiona (tak sie robi) subkulturze narciarzy. Ale to nic strasznego.
      Po 11 latach jazdy na nartach i 12 na desce (a w tym czasie dalej takze na
      nartach) probach z snowblade'ami itd musze cie zmartwic - nic nei jest
      latwiejsze ani trudniejsze od reszty. I jada na niczym z tych nie powoduje ze
      jestes lepszy/wazniejszy/panem stoku.
      Zasadnicza roznica jest przeznaczenie nart a desek - na nartach dobrze jezdzi
      sie po szerokich stokach, po muldach. Deska predysponuje do jazdy po puchu, po
      za trasami, do akrobacji (rynna, naturalne skocznie itd). Snowboardzisci nie
      czuja sie najlepie j(sportowo) jezdac pomiedzy narciarzami na stoku ktory
      generalnie nie jest stworzony do desk, ale brak alternatyw nei daje wyjscia.
      Poza tym, napierw trzeba sie jednak dobrze panowac nad deska zanim pojdziemy sie
      uczyc dalej w dziki teren albo do parku (snow park, przeszkoy, rurki, skocznie itd).
      Smieje sie do teraz z twojego wywodu na temat wchodzenia na obszar sasiada,
      zajmowania przestreni itd. Jesli tobie takie rzeczy przeszakdzaja to moze
      powinienes wynajmowac wyciag i stok na wlasnosc? Wszystko w otoczeniu ci
      przeszkada? Wyobrazam sobie snowboardziste z podonym problemem psychicznym jak
      ty, i jego argumenty: stoja sztywno w kolejce, nie odpinaja tych nart tylko
      zajmuja ful miejsca, jak sie robi plasko to zaczynaja sie odpychac i machac
      niebezpiecznie kijkami a w dodatku jeszcze podchodza lyzwa, zamiast odpiac narty
      i sie przejc. No tak, ale te ich buty sie nei nadaja.
      Smiesznie i smutne jest to ze sa ludzie z takimi bzdurnymi uprzedzeniami.
      Nikogo nie tlumacze, zwracam tylko uwge ze jesli juz ktos uwaza ze istnieje
      jakis konflikt (ale radze sie zastanowic) to tylko i wylacznie przez takich
      ludzi jak ty. A tacy sa po obydwu stronach barykady. Co za slowo :)
    • Gość: afriika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.06, 12:45
      hej snowboardzisci, a nie lepiej po prostu jezdzic poza trasa??po lasach i
      lakach??ja jezdze 4 lata i juz woogle zrezygnowalem z tras narciarskich...za
      duzo ruchu, i predkosci sie takich nie osiaga, i snieg nie dziewiczy..a tak w
      laesie to pelny luz,spokoj, nikt nie przeszkadza..a narciarze sie w puchu
      zakopuja;)(tylko jak sie rozwlicie to kiepsko z ubezpieczeniem,czy cos
      takiego...nie wiem jeszcze sie nie rozbilem o drzewo...)
      pozdr. dla wszystkich sportowcow.
    • Gość: Jozzo IP: *.sympatico.ca 01.03.06, 17:12
      Wogole nie zrozumiales mojego wywodu i wykrecasz go w strone
      wygodna dla twoich teori.

      Prawda jest ze na desce jak i na narcie aby osiagnac wlasciwy poziom
      trzeba sie deczko pouczyc. Ale z deska jest tak ze na w miare lagodnym stoku
      mozna zaczac szpanowac po paru godzinach a z nartami jest deczko trudniej.
      ( oczywiscie zalezy od delikwenta ) ale generalnie tak jest.
      Implikuje to caly kompleks problemow z ludzmi, ktorzy nie sa przygotowani
      kulturowo ( zachowanie na stoku ) fizyznie i umiejetnosciowo
      ( pozorna pewnosc ze juz sie posadlo wiedze tajemna).

      A to ze sie smiejesz z tego segmentu o zajmowaniu przestrzeni to wskazuje
      na to ze nie masz szacunku do problemu.
      Nie jest to dal mnie problem ale jest to napewno fakt z teoretycznego punktu
      widzenia i podalem go dla demonstracji problemow z dekowcami i byc moze dalczego
      nie zawsze deskowcy sa mile widzani.
      Jak doskanly deskowiec dziwnie pominales powaniejszy problem.
      Problem martwego pola widzena, ktory bywa dosc czesto przyczyna kolizji i to
      czasami powaznych. No ale bylo ci to niewygodne i nie pasowalo do twojego
      podejscia do sprawy. Po co mowic o sprawch istotnych, trudnych.

      Co do kwalifikacji deska, narty -> jazda w puchu, poza trasami w rynnach itp
      to nie masz racji totalnie. Zarowno w puchu, poza trasami narta jest
      OK jak i w rynnach i na skoczniach tez.
      Nie bronie nart staram sie tylko ustawic problem deski na wlasciwym miejscu.
      Jest faktem, jest funem, ma swoich zagorzalych zwolennikow ale ma tez sporo
      problemow o ktorych sie nie mowi.

      Latwiej na niej zaczac i to niesie problemy socjalne jako ze szybko
      pojawiaja sie ludzie, ludziska, ktorzy nie zawsze niosa ze soba
      elementy zachowania, ktorych by sobie zyczyli parawdziwi pasjonaci deski.

      "
      > Nikogo nie tlumacze, zwracam tylko uwge ze jesli juz ktos uwaza ze istnieje
      > jakis konflikt (ale radze sie zastanowic) to tylko i wylacznie przez takich
      > ludzi jak ty. A tacy sa po obydwu stronach barykady. Co za slowo :)
      "

      Twoj powyzszy wywod jest swiadectwem twojej zascankowsci, braku mozliwosci
      percepcji problemu, braku otwartosci na problemy oczywiste, moliwosci ich
      zrozumienia oraz proby ich roazwiazywania czy tez lagodzenia.

      Sam sobie zbudowales barykade i okpales sie za nia stachliwi.
      Swiadczy o tym twoja wypowiedz o kijkach itp.


      Twoj podzial na przeznaczenie deski i narty jest poprosu infantylny
      nie majacy nic wspolnego z realiami problemu.

      cos mi sie wydaja ze nigdy nie wszyedles w narcarstwie poza ewolucjie pluzne,
      nigdy nie jezdziels paza trasmai, w puchu ani na nartach ani na desce.
      Moze sie myle ale twoja wypowiedz co mi na to wskauje.

      Jozzo.

      ps
      zabrako mi jescze stwierdzenia ze deska jest bezpieczniejsza co bylo by
      uwienczeniem twojej infantylnosci.

      Cheers Jozzo



    • Gość: znowu ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.06, 23:40
      masz racje - przyjalem jakas teze, okopalem sie i w moim poscie ostro nie
      zgadzalem sie z twoimi argumentami. ale na tym polega dyskusja, nie widze powodu
      pisac postow w ktorych bede sie z kims zgadzal.

      oczywiscie ze troche przerysowywalem pewne aspekty i naginalem do swojej tezy.
      coz, taka retoryka. Tobie tez nie obca.

      ok. fakty:
      - wyszedlem na nartach poza pluzenie, jezdzilem off piste, probowalem
      extremalnego carvingu na szerokich plaskich stokach w alpach (mialem na to
      wszystko kilkanascie lat) a podczas ostateniego kontaktu z nartami (2 lata temu)
      zaliczylem kontuzje w snow parku. coz, takie zycie.
      - narty nie sa bezpieczniejsze ani deska nie jest bezpieczniejsza. statystyki
      podawan eprzez lekarzy ( a wiem co mowie, praktycznie co roku z jakas kontuzja
      ladowalem w izbie przyjedz w metropoliach typu: zakopane, szklarska poreba,
      ladek zdroj i zagraniczne) jest taka ze na nartach przewazaja kontuzje konczyn
      dolnych, na desce konczyn gornych. strzaskane czaszki i kregoslupy - po rowno.
      zalezy kto akurat wjedzie do lasu. ((geneza naukowa tych kontuzji - na nartach
      nogi jako "wolne" i niezalezne od siebie narazone sa na wieksze przeciazenia w
      rodzaju skrecen itp. na desce nogi sa bezpieczniejsze (przy upadku latwiej je
      skoorydynowac) za to upada sie na rece (przewaznie przy zalapaniu tzw. dolnej
      krawedzi))
      - narty przezywaja renesans. tak zgadzam sie, na nartach mozna jezdzic po
      lasach, puchu, skoczniach, railach, nawet w rynnie). Faktem jest jednak ze ten
      renesasn zawdzieczaja snowboardowi, jest on napedzany przez dzialy marketingu
      firm produkujacych sprzet (tu moze cie zaskocze, ale polowa firm snowboardowych
      nalezy do firm narciarskich). Ba, nawet nazewnictwo ewolucji, trendy ubraniowe
      sa przejete zywo ze snowboardu. I nie mowie ze na nartach sie nie da - mam
      znajomych ktorzy robia to prawie zawodowo. Kontuzje tez maja podobne jak
      snowboardzisci
      - przyznaje, fakt tzw. lezenia na stok, w grupach czy osobno przez deskarzy
      wkurza mnie tak samo jak ciebie. jest ono niezgodne z bezpieczenstwem i pokazuje
      ze ludzie nie mysla. ale to tez ma swoje wytlumaczenie (fakt lezenia, a nie
      miejsce lezenia) - z deska latwo sie polozyc i wstac (w przeciwienstwie do
      nart) natomiast na nartach (+kijki) latwiej sie stoi. Ot wszystko
      - oczywiscie ze smieje sie i nadal bede sie smial z segmentu o zajmowaniu
      przestrzeni, bo uparcie bed sie trzymal tego, ze piszesz to jako narciarz ktory
      nie zwroci uwagi na to ze snowboardziscie, podzczas jazdy krzeselkiem nie jest
      wygodnie trzymac ani deske w rekach ani przypieta do nogi (co wymaga siedzenia
      troche bokiem). Ojej, no nie jest wygodnie Ale co? mamy nie jezdzic krzeselkami?
      pytac narciarzy czy chca z nami usiasc na krzeselku? Bez przesady
      - wspomniany w innych listach - wazny, bo swego czasu uzywany jako argument za
      niewpuszczaniem nas na wyciagi orczykowe/talerzykowe (przechodzilismy to jeszcze
      pare lat temu) fakt, jakoby deska niszczyla slad pod wyciagiem. Tak deska
      niszczy slad nart a nasrt niszcza slad deski. Ktos chce cos dodac?
      - martwe pole widzenia - znam ten bol nieraz nieumyslnie ja komus zajechalem i
      czesto mi zajezdzano. Takiz zycie, tez wole pust stoki. A wiesz kogo na stokach
      boje sie najbadziej? Pedzacych narciarzy (wiem ze nigdy nie zdarza skrecic)
      snowboardzisty ktory jedzie i co chwile zatrzymuje sie na srodku stoku, uczacego
      sie narciarza ktory jedzie zygzakiem cala szerokoscia stoku (jak to
      wyprzedzic!?) i szkole narciarskich (tzw. wezykow). Martwe pole widzenia ma
      kazdy, zwracam jednak uwage na to, ze im lepiej ktos jezdzi (narty/deska( tym
      wieksza czesc jego jazdy odbywa sie na wprost (czyli w dol) i pozwala z
      wyprzedzeniem okreslac bieg wydarzen na stoku. Wracamy do teo jak kto jezdzi.
      Kazdy jakos.
      -wroce jeszcze do tego ze przeznaczeniem deski sa park, puch poza trasami itd -
      tak jest, ale snowboardzisci w polsce maja problem - parkow brakuje, niwiele
      osrodkow utzrymuje swoje na przyzwitym poziomie, a zamiast umozliwiac bezpieczna
      jazde poza trasami generalnie sie jej zabrania albo karze. Nie jest lekko
      - ludzie, ludziska, chamy/i, pozerzy, niedzielni sportowcy, uczacy sie, glupi,
      itd itd. Odsetek taki sam wsrod uprawiajacych obydwa sporty. Zaufaj mi
      - zasciankowoscia tak mnie zaskoczyles ze az jestem dumny z tego okreslenia.

      no czirs czirs. i piszmy dalej, lubie sie klocic w jakims tam celu.


    • Gość: Jozzo IP: *.sympatico.ca 02.03.06, 06:55
      No OK, porysowalismy sobie az do przerysowania.
      ciesze sie ze zadzilala moja zasciankowosc i zaczales
      pisac dokladnie ze nie powiem sesowniej. Widzisz ja nie mam nic
      przeciwko deviacjom deskowym nawet sam sie tym bawilem ale nie
      zaskoczylem. Za duzo z tym problemow i w kolejkach do kolejki, na
      wyplaszczeniach itp. poprostu w/g mnie nie jest to najszczesliwszy
      wybor na stok. Ale to moje prywatne zdanie. Nie ma we mnie tez ani kszty
      agresji. pogardy czy lekcewazenia deskowcow. Ich wybor ich problem.
      Osobiscie mailem to ja mialem problem z zajmowaniem nieswoje przestrzeni
      na wyciago, czy tez w kolejce. Prawda jest, ze nie nie bylem z deska na
      niprzejezdzonych trasach.
      Narta i mi wystarcza. Jakos nie moge sobie wyobrazic podejscia z deska
      ( bez tych przekletych czy tez wykletych kijkow) np na Rakon.
      Czy tez np upadku i lecania po stoku stromym stoku 30-50 m.
      Kijki zawsze w takiej sytacji sa pomocne a czasami zbawienne.

      Moj problem to deskowcy i carvingowcy na tzw na luzie, ktorzy jeszcze nie
      zalapali o co chodzi a juz szpanuja. Dosc czesto konczy sie to na topoganie.

      Z moich prywatnych obserwacji powazniejsze przypadki zdazaja sie deskowcom
      poczawszy od urazow glowy, po zalmnia obojczyko, przedamienia, wybicia stawu
      bakowgo, lokciowego itp. Nie znaczy to ze narciarze uchodza calo NIE tez sie
      zdazaja powazne przypaki. Ale na moj nos wiecj jest po stronie deki.
      Trudno powiedzec jak jest naprawde jako ze od 2-3 lat osrodki nie bardzo
      chetnie publikouja statystki a ostatnio wrecz sie o nich nie wspomina.
      Wiec to co mowie to wylacznie na podstawie moich wlasnych obserwacji.
      Wydaje sie ze nizaleznosc nog na nartach daje wieksza mozliwoc amoprtyzacji.

      Czy narty przezywaja renesans. Nie sadze, nazwal bym to inwazja intruzow
      kompletnie nieprzygotowanych do tego sportu. A to dzieki fali zwanej
      'carvingiem'. Wymtworzyla ona szeroki mozliwoci zakosztowania narciarstwa
      ludziom, ktorzy nigdy nie mieli z tym doczynienia i od razu wskoczyli
      w wir tegoz szalenstwa. Marketingowa indoktrynacji wpoila im ze to latwe
      nie uprzedzajac ze ignaorancja podstawowch przygotowan, fizycznych,
      technicznych i obyczajowych itp prowadzi bardzo szybko do nibezpiecznych
      sytacji nie zadko konczacych sie w topoganie.

      Mowisz ze jazda poza trasmi jest zakazana.
      Czy to znaczy ze w Zachodnich juz nie da sie jezdzic a co z Ornakiem itp ?
      To co juz nie ma narciarskich rajdow tatrzanskich?

      Zdrowka Jozzo.



    • Gość: znowu ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.06, 17:13
      Wiesz, wole nie myslec co by bylo gdyby osrodki opublikowaly precyzyjne
      statystyki z ktorych na przyklad wynikaloby ze wiecej wypadkow maja narciarze :)
      nooooooo, wtedy bysmy przyjeli wersje ze to narciarze rozbicie przez
      snowboardzistow. ale to co pisze o stosuku urazow konczyn gornych a dolnych w
      zaleznosci od sportu jest sprawdzone u zrodla (chirurdzi i ortopedzi w
      szpitalach gorskich, goprowcy itd)

      Piszac o renesansie w nartach nie chodzilo mi do konca o sam carving (ktorego
      najwieksza zaleta nie jest, jak to sie ludziom proboje wmowic, mozliwosc jazdy
      prawie lezac na boku i ekstremalne skrety, tylko latwosc nauczenia sie jazdy na
      nartach. Ale nauczyc sie jezdzic to dopiero poczatek. Umiejetnosci wymagaja
      szlifowania. I rozumu. Tak samo na desce. Wiekszosc wypadkow to ci ktorzy
      jechali za szybko na swoje umiejetnosci. Po prostu. Reszta to pechowcy i
      trafieni przez tych pierwszych
      W moim mniemaniu renesans to freestyle - jest on kopiowany (nazewnictwo,
      pomysly, przeszkody, parki, sprzet, styl) ze snowboardu. I dobrze.

      Co do kolejek to ja jestem zdania ze gdyby narciarze mogli odpiac sprzet to
      kolejka rozladowywala by sie o wiele szyciej. Ale to taki zarcik. W tych
      twardych bucikach, nie wyobrazam sobie :P

      Podchodzenie z deska jest o wiele wygodneijsze niz w nartach - dzieki mozliwosci
      przymocowania jej do plecaka, zalozeniu rakiet na buty (na narciarskie ciezko).
      A ja akurat kijkow (ale teleskopowych) uzywam. Ale tylko do podchodzneia w puchu

      Jazda poza trasami nie wszedzie jest zakazana, na szczescie babia gora nie
      zniknie, w alpach tez nie za bardzo sie czepiaja. Ale ostatniow czechach 2 razy
      musialem walczyc z proba wreczenia mi mandatu. Ba, w jednym z osrodkow bylem
      nawet goniony przez ski patrol (tak, poscig na stoku, a co ciekawe oni na
      nartach stwarzali 3 razy wieksza zagrozenie niz ja - bo bylo ich 3). Mam
      nadzieje ze jak najmniej osrodkow z security na deskach. Ale coz, zawsze mozna
      jechac na kaukaz

    • Gość: Jozzo IP: *.sympatico.ca 02.03.06, 18:47
      Wiesz to co pisalem o statystykach to na bazie moich obserwacji.
      Zwoze ludzi ponad 12 lat. Tak sie jakos dziwnie sklada ze od 2-3 lat
      trudno dorwac sie dostatystyk, ktore byly nam prezentowane na poczatku
      i koncu sezony. Totalna zmiana podejscia, teraz jest wszystko cacy i
      pelne funu o problemach sie nie mowi, wprowadza sie coraz wiecej zakazow
      tak ze nie dlugo jazda bedzie prawie niemozliwa.

      Jest to skutek wprowadzenia na stoki rzeszy ludzi bogu ducha winnych
      o ktorych wspomnalem. Wrzucono ich na stoki co by wycisnac z nich kase
      nie dajac im szansy na wolniejsz ale zarazem skrupulatniejsze wejscie w
      ta dziedzine rekreacji. Chcac utrzymac nie do pogardzenia klijentele
      ktora zostawia dosc duza kase, osrodki organizacje starajac sie o ich
      bezpieczenstwo i ich fun wprowadzaja coraz to wiecej ograniczen, ktore
      do nie tak dawna nie byly konieczne.

      Tu sie nie zgadzam z toba ze latwiej sie nauczyc na tzw. carviongach.
      Carvingi podobnie jak deska poprzez pozorna latwosc pierwszego kroku
      przyczyniaja sie do pojawienia sie na stokach ludzi, ktorzy nie powinni
      na nich pojawiac bez uprzednigo przygotowania fizycznego, technicznego a
      zwlaszcza obyczajowego jak np wyrobienia podstawowych nawykow bezpieczenstwa
      i wspolzycia na stoku. Co gorsza czesc z tych ludzi zaczyna szpanowac luzem i
      lekcewazeniem tychze zasad coprowadzi do wypadkow co z koli implikuje dalsze
      ograniczenia ma stokach w imie 'bezpieczenstwa' na stoku.
      Jest to paradoks ale kasa sie liczy. lepiej wprowadzic ograniczenia niz
      edukowac ludzi bo ci moga sie zniechecic i wtedy tarcimy kase.

      To co piszesz o przyczynie wypakdow to dosc powieerzchowne mozna to sprowadzic
      do sedna sprawy ze ci co jechali za szybko to sa ludzi o ktorych mowie nie
      mieli wyrobionych tych cech o ktorych pisze czyli innymi slowy nie byli
      przygotowani do bycia nstoku.
      Oczywiscie wypadki zdazaja sie i najleprzym ale to sa sporadyczne wypadki.
      Jednak wiekszosc wypadkow na stokach to zgory do przewidzenia sytuacjie
      generowane przez brak przygotowania i ignorancje.

      Co do kolejki to znowu naginasz sprawe i zmienisz temat. Nie chodzi to o
      przestrzen wzluzna a skosna i zdejmowanie nart nie ma tu nic z tym wspolnego.
      Tak sie skalda ze wiekszosc bramek jest waska budowana z mysla o narciarzach
      wiec jak nop stoi taki zestaw d+n+d+n+d+n do krzesla 6-co osobowego
      to jest i narciarzo i deskowcom deczko niewygodnie. No ale to naprawde
      malo istotny problem ma on jedynie zademostrowac obcosc deski na stoku.

      Generalnie moje pytania dotyczyly rodzimych Tatr ot tak z ciekawosci.
      Byly zimy kiedy skadalem podpisy [zaladalem slad]w roznych zlebach w
      Tatrach i Karkonoszach. No i pojawilo sie moje dosc sentymetalne pytanie
      o Ornak, okolice Rakonia, Gesiej szyi itp gdzie spedzalem soboty i niedziele
      w oczekiawniu na rozladowanie na Kasprowym.

      Nic nie piszesz o narciarskim rajdzie tatrzanskim wiec widac znknal
      z kalendarza a szkoda byla to fajna narciarska impreza.

      O leceniu po stromym stoku tez nic nie piszesz widac deskarzom sie
      to nie przydaza, hmm widac deska ma przewaga nad nartami wiec chyle
      czola z uznaniem.

      Zdrowka Jozzo
    • Gość: juz koncze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.06, 10:28
      ni chodzilo mi do konca o to ze carvingi sa latwiejsze w nauce, tylko o to ze
      szybciej niz na nartach tradycyjnych (narty 10 lat temu mialy tez inne
      krawedzie, inne slizgi, inna sprezystosc) czlowiek zyskje ZLUDNE przeswiadczenie
      ze juz umie dobrze jezdzic. tak samo jest z deska. konczy sie to albo zsuwaneim
      albo szarzowaniem na stoku. umiejetnosc jazdy takze umiejetnosc hamowania,
      przewidywania, radzenia sobie w trudnych sytuacjach. do tego potrzeba doswiadczenia

      za tatrami osobiscie nie przepadam. nie wiem czemu, jakos tak sie kiedys porobilo :)

      a co do lecenia po stromym stoku jest tak: nie wiem na czym bezpieczniej leciec,
      na nartach zatrzymasz sie o wiele wczesniej ale za to na desce sprzet bedziesz
      mial przy sobie - nie trzeba bedzie po niego wracac :)
    • Gość: Jozzo IP: *.sympatico.ca 03.03.06, 15:06
      No wiec zagadzami sie co do meritum sprawy.
      Ja tylko uwazam ze to "latwosc" niesei ze soba spory ladunek
      niebezpieczenstwa wynikajacy z jej pozornosci prowadzoc do
      mniej lub bardziej nieswiadomego lekcewazenia pryncypiow tej
      dzedziny rekreacji. Jest ona zarazem wypadko/kontuzji genna.

      Osobiscie jestem w stanie nauczyc jezdzic na narcie normalnej,
      powiedzmy cross 5+10 cm powyzej wzrostu, nawet beztalencie
      ( przyt odrobieni dobrej woli takiegoz)
      w ciagu teygodnia jezdzic na nartach lepiej, bezpieczniej i
      na stromszych stokach niz wiekszosc "przywyciagowych carvingowcow"
      zlapanych w marketingowo-indoktrynacyjna pulapke "latwosci" marty
      krotkiej, mocno podcientej zwanej popularnie carvingowa.
      Co bylo udowodnione w praktyce wielokrotnie.

      A mnie sie teskni za unkalna atmosfera schronisk tatrzanskich.
      Hmm, Polana Chocholowska i niesamowite zajazdy z okolczych
      stokow gdzie lezy snieg nietkniety narta.
      Orank, Kondratowa, czy blizej czywilizacji Murowaniec ach szkoda gadac
      Na mizioewj z baza na Pilsko, kedys nie bylo tam tak tlocznie itp itd.
      No i niezapomniana Samotnia z porannymi wspinaczkami co by zdazyc zalozyc
      slad w kolejnych zlebach kotla zanim ochoniaze przyrody wyrusza na tarsy.

    • Gość: a wiec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.06, 19:18
      Niestety, o to za czym tak tesknisz coraz trudniej. Jedyne wyjscie to wstawac
      coraz wczesniej i wpsinac sie coraz wyzej. Unikac ferii i swiat. Nie jest lekko

      Konczac ten watek, pozdrawiam i dziekuje za dyskusje :)
    • Gość: zdrajca IP: *.physik.uni-leipzig.de 27.02.06, 16:54
      jezdze na nartach juz ponad 20 lat.
      jakies 3 lata temu przeszedlem do obozu wroga i zaczalem sie uczyc jezdzic na desce.
      i co?
      od razu mnie ta boazeria na stoku zaczela wkurzac:)
      zwlaszcza jak na poczatku czulem sie troche niepewnie i jacys narciarze zajezdzali mi droge, to sobie myslalem, ze "5 minut jestem bialy a juz mnie te czarnuchy wkurzaja".

      taraz zaleznie od kaprysu jezdze raz na tym raz na tym.
      zawsze jakies urozmaicenie.
      oba sporty maja swoje wady i zalety.

      a jezeli chodzi o to co ktos ma do kogos, to chyba jest tak, ze narciarzy wkurzaja deskarze, a deskarzy narciarze, bo maja co innego przyczepione do butow i to "ich" (z definicji gorszych") odroznia od "nas" (z definicji lepszych).
      podobnie jak w sprawach spolecznych, politycznych, wyznaniowych, sexualnych itp.
      nawet w atmosferze zimowego relaksu niektorzy potrzebuja dzielic sie na "nas" i tych "onych", porownywac, ktory sport jest lepszy, kto bardziej niszczy stoki, kto sie gorzej zachowuje i znajdowac sobie powody do tego zeby traktowac te druga grupe z gory.
      a przeciez to ma byc relaks, jazda rekreacyjna. kazdy jezdzi jak umie i na czym lubi.
      moze rzeczywiscie na polskich stokach jest troche za ciasno i nie sprzyja to milej atmosferze i moze niektorych przyprawiac o frustracje, a ta z kolei potrzebuje jakiegos uscia.
      dlatego od kilku lat jezdze na narty/deske w alpy. tam kolejek nie ma albo sa znosne.
      miejsca jest duzo. trasy zadbane i nikt nikomu sniegu nie zdziera:) i stokow nie niszczy:)
    • kubagr 27.02.06, 17:13
      to tez sprawa pokoleniowa: ale ja np nie mam potrzeby nie lubic mlodszychg
      deskarzy: zauwazcie ze wasi synhowie/corki albo juz wybrali snowboard albo moze
      sie przerzuca: i co wtedy???

      TOLERANCJA tego troche brakuje w swiecie

      ps: bardzo jestem zadowolony ze wiekszosc tu sie wypowiadajacych wcale nie
      zamieerza wywolywac wojny na tym tle.
    • Gość: lamar user IP: 80.51.159.* 27.02.06, 18:00
      Nie moge ludzie chodzi przeciez o jazde a nie o ogladanie na innych bo jak sie
      za bardzo bdziecie rozgladac na stoku to glebe zliczycie i wtedy juz moze byc
      mniej smiesznie .
      A u narciazy to smieszy mnie dożenie do jak najlepszego sprzetu jak najlepszych
      rzeczy co za k...a zascianek ja cie krece wezmy np: narty Fischera RC4 sporo ich
      jest na stoku ale 95% ludzi którzy z nich korzystaja nie potrafi z nich
      korzystac ale na stoku pelen lans i szpan .
      Takze podsumowojac nie ogladajcie sie na innycg tylko jezdzijcie dla siebie bo
      na stok nie idzie sie wkorwiac na pacanow czy to na nartach czy to na desce a
      jak ktos wam zawadza to wjedzccie w niego 1 czy 2 i moze bedzie wiedzial na
      drugii raz.

      Snowboarding like skateboarding is not a crime !!!!!!!!!!!!
    • queenbee 28.02.06, 00:11
      > jakies 3 lata temu przeszedlem do obozu wroga i zaczalem sie uczyc jezdzic na
      d
      > esce.
      > i co?
      > od razu mnie ta boazeria na stoku zaczela wkurzac:)
      > zwlaszcza jak na poczatku czulem sie troche niepewnie i jacys narciarze
      zajezdz
      > ali mi droge, to sobie myslalem, ze "5 minut jestem bialy a juz mnie te
      czarnuc
      > hy wkurzaja".
      ...

      Miło mi było przeczytać ten bezpretensjonalny i dowcipny post. Na szczęście,
      dla niektórych internetowe fora to nie "spluwaczki", jak ktoś to słusznie
      zauważył.
    • badjuk 27.02.06, 17:14
      To prawda że deska niszczy stok - powstają rowki i lód, a to utrudnia jazdę na
      nartach. Mnie naj bardziej wkurza to że szybciej śmigają ;)
    • Gość: makaron IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.06, 17:38
      gdyby nie zbijali sie w grupki, zeby posiedzieć i pogadać na środku stoku i na
      górze wyciągu to byłoby ok
    • Gość: madame IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.06, 17:49
      ile krawedzi ma deska? dwie. a ile krawedzi maja narty? cztery. to jakim cudem
      wiecej rowkow wam sie przez deske robi? pieprzenie o szopenie, jedno i drugie
      tak samo rypie stok. wsrod amatorow jednego i drugiego zdarza sie raz za czas
      jakis cham i prostak. a co do grupek zbierajacych sie na srodku stoku, to
      irytujace sa tez szkolki jezdzace gesiego, ktore musza zawsze zatrzymac sie
      przed toba, zebys musial/a poczekac az 20 osob dojedzie i zacznie cwiczyc
      nastepny manewr. wrrr. :P
    • ponponka1 27.02.06, 18:09
      Deska ma dwie krawedzie ale wieksza powierzchnie plugowania. Dlatego szkodzi
      pokrywi sniegowej nieporownywalnie wiecej niz boazeria.

      Nie mam nic do snowbordzistow, ktoryz umieja jezdzic na desce. Oni, tnac po
      stoku, nie niszcza sniegowej nawierzchni.
      Niestety, wiekszosc uzytkownikow desek umie sie na nich tylko zsuwac, co widac
      od raz, i po calym dniu, kiedy na stoku nie ma juz sniegu tylko muldy.
      Narciarze jezdzacy tradycyjna technika nie sa w stanie wykonac takiego
      przebudowania nawierzchni dwoma cienkimi deskami.

      Druga wada snowbordzistow to wysiadywanie na stokach. Dobrze, jesli jezdzi sie w
      osrodku w ktorym jezdza tzw. ski patrole i zwracaja uwage na lamiacych zasady
      korzystania ze stokow. Jesli patroli nie ma, to siedzacy snowbordzista wyskakuje
      na kazdym zakrecie.
      Skad sie to bierze? Mialam okazje sprobowac sie na desce. Umie zsuwac sie (nie
      zeslizgiwac sie) na tylnej krawedzi i wiem jaki bol sprawia utrzymanie sie bez
      ruchu na stoku. Nie da sie postac dlugo, napiecie miesni na piszczeli jest tak
      duze, ze _trzeba_ siasc. I tu sie pokazuje wyzszosc boazerii - my mozemy stac
      bez bolu.... :)

      Podsumowanie - lubie snowbordzistow, nie lubie plugow udajacych snowbordzistow

      --
      Forum Norwegia - inaczej
      Moja Norwegia
      oknoLinuksa
    • glinka16 27.02.06, 19:03
      wybacz, ale 20 lat temu nie bylo snowboardow, a muldy byly. Oczywiscie zsuwanie sie jest jedyna
      metoda znalezienia sie na dole jezeli nie potrafi sie jezdzic. Natomiast nie zwracamy tak bardzo uwagi
      na zjezdzajace plugiem wycieczki boazeriowcow, ktore zaplatuja sie swoimi deskami we wszystko w co
      mozna sie zaplatac i rownie skutecznie masakruja stoki. Oni po prostu sie ucza, moze wiecej nie
      sprobuja, a moze nastepnym razem bedzie lepiej. Swoja droga b.ciekawe, ze stanie bez bolu jest
      oznaka wyzszosci. Ja wole siedziec, sprawia mi to ogromna przyjemnosc, a siedzenie bez bolu to juz
      jest szczyt rozkoszy.
      pozdrawiam wszystkich uzytkownikow stokow i zycze udanego wypoczynku.
      ....
    • Gość: off IP: *.icpnet.pl 27.02.06, 17:58
      A ten "luz" to taki ważny jest?
    • Gość: janek IP: *.ramtel.pl 27.02.06, 21:34
      > nartach. Mnie naj bardziej wkurza to że szybciej śmigają ;)

      no to musisz bardziej sie starac.
    • badjuk 27.02.06, 22:19
      przestawię się na deskę :)
    • Gość: sc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.06, 02:49
      no wiesz, akurat na desce nie da sie tak szybko jak na nartach jezdzic, wiec to
      ze szybciej smigaja to tylko wina tego ze jezdzisz wolniej od nich...
    • anulka0 01.03.06, 15:40
      Podobno wyglądam na snowbordzistkę, nie wiem czemu, nigdy nie jeździłam na
      desce i nie mialam takiej ochoty
      --
      mousee
    • Gość: Ola IP: *.is.net.pl 27.02.06, 19:06
      W tym wsyztskim najsmieszniejszy był jeden tekst z powyższych-narciarze
      zazdroszczą snowbordzistom "LUZU" :P. No własnie- ta ich luźność to wręcz
      ostentacyjne siadanie na środku stoku,akurat w miejscach gdzie ich nie bardzo
      widać-stanie w kolejce z rękami w kieszeni- (niewazne,że kiwa się bo ustać nie
      może-ale "luz musi być". A to wszystko dlatego,że czują się luźno bo mają
      takie "luźne" ciuchy. Na stoku w Białce albo Bukowinie, jets dodatkowa tablica
      dla snowbordzistów w ramach regulaminu- zakaz siadania, lezenia-najczęsciej
      grupkami- na stoku.Domyślam się,że nie za wygodnie tak stać, no ale...cóż. Ja
      jeżdżę na nartach 10 lat, mam ochotę kiedyś spróbować na desce,ale chyba jeszce
      nie pora ;].Boje się wyciagów orczykowym-podejrzewam,że bym nie ustała ;]
    • patinito 27.02.06, 19:44
      problem polega na tym, ze wsród snowbordzistow jest duzo pozerow, ktorym po
      zalozeniu szerokich portek i przypieciu deski nagle zaczyna wydawac sie, ze sa
      mega-wyluzowanymi czlonkami snowbordowej subkultury. Prawda jest taka, ze te
      osobniki nie maja w sobie ani troche niewymuszonego luzu charakterystycznego dla
      prawdziwych milosnikow jednej deski. W ich pojeciu luz rowna sie prawu do
      wyczyniania czego im sie tylko podoba na stoku i przeszkadzaniu wszystkim na
      około. A to niestety nie jest już luz tylko zwykle prostactwo.
      Odestek takich osobnikow w grupie narciarzy, snowbordzistow jak i generalnie w
      calym spoleczenstwie jest oczywiscie taki sam. Problem polega na tym, iż deska
      ma taka dziwna ceche, że przypięta do pozera czyni go jeszcze większym pozerem.
      A jak stara prawda mówi - głupota bardziej rzuca sie w oczy niz normalnosc i
      przez to mamy mnostwo różnych niesprawideliwych stereotypow.
    • Gość: Gąsienica IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.06, 20:41
      Kilkadziesiąt już lat jeżdzę na nartach w rożnych miejscach w polsce i na
      swiecie więc mam skale porównawczą. Największe , niewyobrażalne wprost chamstwo
      reprezenuja polscy parapeciarze a jeżli gdeziekolwiek np w Alpach widzęjakiś
      przykład chamstwa na trasie na wyciągu czy gdziekowiek indziej to jest w 99
      procentach parapeciarz z Polski, bo Francuzi, Austriacy czy Włosi zachowują sie
      kultutralnie. Jechałem kiedyś autobusem z Warszawy do Val Thorens i była tam
      grupa która potrafiła tylko chlać i na okrągło rzucać mięsem, a kasy mieli jak
      błota. Już od Cieszyna zablokowali klozet żeby tam rzygać i do końca nie było
      doń dostępu. Kiedy rozpakowaliśmy się we Francji okazało się że WSZYSCY mają
      wspaniałe snowboardy, ale potem na żadnych trudniejszych trasach ich nie
      widziałem. Czy trzeba podać datę i miejsce ?
    • Gość: Jozzo IP: *.sympatico.ca 28.02.06, 02:11
      Niestety, LUZakow jest wiecej i to jest smutne.
      Jozzo
    • starchaser 27.02.06, 21:32
      a ja tam nic do narciarzy nie mam :)
      o!
    • Gość: emmm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.06, 23:00
      A ja, mimo, że uwielbiam moje nartki, chciałabym kiedyś wskoczyć na deskę, by
      przejechać się po puchu poza trasą w Gąsienicowym Kotle. Snowboard może być
      naprawdę fajną zabawą, choć zniechęca mnie męka w "podskakiwaniu" na równych
      powierzchniach. Zgadzam się, że idioty nie można poznać po tym, co ma przypięte
      do nóg. Niestety, sięgając pamięcią w przeszłość, muszę stwierdzić, że wszyscy
      wariaci, którzy np. wjechali na mnie (bo nie umieli ani wyhamować, ani skręcić),
      jechali na desce. Mój chłopak jechał niedawno nartostradą do Kuźnic i widział
      przed sobą chłopaczka na desce, który (z racji tego, że jedzie się bokiem) nie
      mógł się zdecydować, czy patrzeć przed siebie, czy za siebie (hm...). Wnet
      wyrżnął, zmuszając faceta do wyboru: wjechać w dzieciaka, czy w drzewa. Teraz
      już wie: następnym razem nie zlituje się, to i może szczyl się nauczy (bo zwiał
      bez słowa). Ostatnio, śmigając na Kasprowym, nazwałam deskarzy "żółwikami" - z
      daleka widać, jak obsiadają grupami początek trasy i dywagują - wyglądają, jak
      żółwie wysiadujące jaja na plaży ;) Wkurza mnie strasznie, że niektórzy
      przyjeżdżają na Kasprowy szpanować - i to tacy zdzierają z górnej części
      Goryczkowej cały śnieg, o 11-12 zostawiając już tylko zjechany lód. Dlaczego to
      nie narciarze? Bo narciarze nie zsuwają się na krawędziach po kilkadziesiąt
      metrów. A potem, zmęczeni "luzacy" znowu robią przerwę na "wysiadywanie jaj".
      Ale dlaczego akurat centralnie na środku stoku? To, co mnie strasznie u deskarzy
      (a może raczej pseudo-) śmieszy, to ich jazdy offroad - jedzie grupka, jeden za
      drugim, wywalają się po 15m i leżą w śniegu, kontemplując swoje boskie wyczyny.
      I tak przez całą trasę.
      Nie wiem, być może jest to też kwestia niedobrania stoku do umiejętności -
      wiadomo, że Kasprowy dla szczawików raczej nie jest. Choć i pewnie szpan
      największy... no tak, i te lalki odmalowane, z włosem rozwianym i nerami na
      wierzchu (bo spodnie mają być nisko przecież, inaczej to by jak narciarz
      wyglądała!!)

      Pozdrawiam WSZYSTKICH, którzy po prostu kochają góry, słońce i śnieg. :)
    • Gość: alek boldłin IP: *.21.pl 27.02.06, 22:49
      Bez zbędnej filozofii... DESKA RULEZZZ.... ;)
    • marekatlanta71 28.02.06, 01:27
      Ja akurat jezdze na snowboardzie i zwykle to narciarze mnie wkurzaja:
      - staja na srodku stoku i dlugo mysla przed zjazdem
      - jezdza zygzakami od brzegu do brzegu i nie ma jak ich wyprzedzic
      - wjezdzaja nartami na deske w kolejce do wyciagu
      - robia muldy
      - wpadaja na czlowieka a potem probuja sie tlumaczyc ze sie im droge zajechalo
      (zgodnie z prawem pierwszenstwo ma ten z przodu)
      - odpadaja im narty i potem suna po stoku mogac kogos zabic
      - machaja kijkami i trzeba uwazac zeby wzroku nie stracic
    • Gość: Jozzo IP: *.sympatico.ca 28.02.06, 02:07
      Qurde cos ci sie porypalo.
      Hej deska to taki cos dosc szeroki do czego sa dwie
      stoy przywiazane. Narty sa dwie niezalezne dla kazdej stopy.
      Wyjdz na stok i zrewiduj swoje spostrzezenia ale najpierw
      pocwicz rozpoznawanie obiektow typu deska, narty.
      Moze ci trzeba ja w dawnym wojsku zaaplikowac procedure sloma, sano.
      Cheers jozzo
    • Gość: Mistrzu IP: *.carolina.net 28.02.06, 05:11
      Jezdze od dawna na nartach i rzeczywiscie niespecjalnie lubie snowboardzistow.
      Chociaz potrafia byc sympatyczni. Dlaczego?

      Po pierwsze: jadac na desce stoja bokiem do stoku i zakrety w jedna strone
      wykonuja praktycznie w ciemno.

      Po drugie: zajmuja wiecej miejsca na wyciagu. Czesto spotykam sie z tym ze
      snowboardzista przepuszcza kolejke zeby rozsiac sie wygodnie na lawce wyciagu.

      Na szczescie tam gdzie jezdze (USA) sa jeszcze osrodki do ktorych
      snowboardzistow sie nie wpuszcza (np. piekna Alta w Rocky Mountaints).

      P.S. Czy nie uzywa sie juz w Polsce okreslenia parapety? Bardzo mi sie ono
      podobalo. :-)
    • morfeusz100 28.02.06, 08:05
      Dzieki za opinie widze ze jest 50% na 50%

    • Gość: SnowBoarder IP: *.localnetwork.pl 28.02.06, 09:57
      Jezdze na desce od 17 lat (wczesniej narty od 7 roku zycia). Nie widze problemu
      w koegzystencji nart i deski na jednym stoku, jezeli wszyscy (lub choc
      wiekszosc) trzymaja sie standardowych i znanych zasad ruchu.

      Zakretow nie robie w ciemno, podobnie jak na nartach. Przed zmianą kierunku lub
      trawersowaniem ogladam sie za siebie. Oceniam predkosc innych i kierunek ich
      ruchu. Normalna rzecz. Jak na drodze.

      Jezdzac na desce zauwazylem, ze sporo ludzi (zwlaszcza starszych) boi sie
      snowboarderow, a w zwiazku z tym niektorzy z nich przepuszczaja ich na wyciagu,
      siadajac czasem samemu, aby tego, czy tamtego nie wystraszyc. To nie kwestia
      zaborczosci...

      Zwiedzilem bardzo duzo regionow narciarskich w Europie. Nigdy nie mialem
      wypadku. Owszem, ktos tam pare razy zajechal mi droge, ja obsypalem hamujac
      kogos sniegiem (z przeprosinami), ale nie przypominam sobie, zadnych
      powazniejszych problemow.

      Tak jak na drodze, nie mozna powiedziec, ze kierowcy samochodow dostawczych sa
      gorsi od osobowych i odwrotnie. Za kierownica, na ulicach sa takze ludzie
      agresywni i nieswiadomi zasad, ktore sluza uporzadkowaniu i zabezpieczeniu ruchu
      drogowego. Wiekszosc sie jednak zachowuje poprawnie i jedzie do przodu.
      Prosze sobie porownac sytuacje na drodze np. w Kairze i w Zurychu. Brak zasad i
      przesadyzm. Bezpieczniej i pewniej jednak czlowiek czuje sie w Zurychu...

      A na koniec: Jedni lubia to robic z kobietami inni z mezczyznami. Najwazniejsze
      dbac o siebie i szanowac innych.
    • Gość: regular IP: *.scansafe.net 28.02.06, 09:39
      Ja dopiero nabywam umiejętności jazdy na desce więc pewnie przeszkadzam innym
      uczestnikom stoku najbardziej narciarzom i snowbordzistome w równej mierze.

      Nie sądzę że w tym spoże chodzi o zazdrość albo o niszczenie stoków. Kiedyś
      narciaż jadący tyłem (uczył drugiego jeżdzić) wpadł w mułdy zrobione przez
      raki. Wywyalił się i wstając zaczął kląć na snowboardistów. Prawdopodobnie nie
      jesteśmy winnin tylko za huragan i koklusz :-)

      Moim zdanie chodzi o to że narciaże do tej pory byli jedymi na stokach a teraz
      snowbordiziści wchodzą na "ich teren". Walka o obszar.

      A propos jesteśmy dalej ignorowani - wyciągi talerzykowe, nie musze mówić jak
      ciężko się na nich podjeżdza. A przecież za bilet płacimy po równo.

      Tolerancyjni Polacy wyluzujcie!
    • maczores 28.02.06, 10:23
      ja najbardziej lubie tych ,,wyluzowanych'' snowboardzistow, ktorzy ostentacyjnie
      siedza na stoku,glośno k**wujac zeby wszyscy zwrócili na nich uwage, a jak
      jescze zwroca uwage na ich super ciuchy to juz jest wspanialy dzien na desce.
      Lubie takze druga grupe snowboardzistow, ktorzy nawet nie wychodza na stok bo
      umiejetnosci zadnych nie maja ale siedza w kanjpach i zlopia browary ewentualnie
      pałętają sie w okolicy wyciagu demonstracyjnie pokazujac ,ze ten najdrozszy
      model dechy to wlasnie ich. Pozdrawiam wszystkich ,,wyluzowanych''
    • Gość: zolv IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.02.06, 11:33
      to taka moda jak hip-hop z ta deska, za 20 lat ani jednego ani drugiego nikt
      nie bedzie pamietal ;) luzaki pozal sie boze - powinni dla nich porobic
      oddzielne trasy i bylby spokoj. 3/4 z nich nie ma pojecia o jezdzeniu. niech
      siedza w swoich snowparkach i skacza jak malpki. wiekszosc kolizji jakie
      widzialem byly z udzialem snowboardzistow. nie powiem - podoba mi sie jak
      smigaja poza trasami, ale na trasy narciarskie nie powinni ich wpuszczac.
      pzdr
    • morfeusz100 28.02.06, 11:41
      do dwóch wpisów nademną


      boschhh co za prostactwo i brak tolerancji. Właśnie przez takich polaków nasz
      kraj jest jaki jest
    • Gość: zolv IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.02.06, 11:51
      jak Ci sie nasz kraj nie podoba to sie wyprowadz :) :) :)
      tolerancyjny luzaku, znajdziesz pare krajow w poblizu gdzie bedziesz mogl na
      ulicy zapalic zioło, uspic swoich starych jak ci sie znudza i hajtnac sie z
      kumplem. zapewniam Cie ze deska tez jest tam bardziej popularna ;)
      pzdr
    • glinka16 28.02.06, 12:00
      czytam i uwierzyc nie moge!
    • morfeusz100 28.02.06, 13:15
      Gość portalu: zolv napisał(a):

      > jak Ci sie nasz kraj nie podoba to sie wyprowadz :) :) :)
      > tolerancyjny luzaku, znajdziesz pare krajow w poblizu gdzie bedziesz mogl na
      > ulicy zapalic zioło, uspic swoich starych jak ci sie znudza i hajtnac sie z
      > kumplem. zapewniam Cie ze deska tez jest tam bardziej popularna ;)
      > pzdr


      istny moherowy Beret
    • Gość: ola IP: *.gl.digi.pl 28.02.06, 22:03
      zgadzam sie lekka przesada. ale co do tego ze 3/4 snowboardzistow to zwykli
      pozerzy to jest to czesciowo prawda. ale wielki respekt dla tych ktorzy
      naprawde kochaja smiganie na desce a nie chodzi im tylko o luzne gacie i
      zazdrosne spojrzenia innych. znam kilku takich ludzi. ja jezdze na nartach oni
      na desce i czesto razem smigamy na stokach i jest okej. wiec ja nic nie mam do
      snowboarderow. nawte fajnie sie sciga narty vs decha ;]
    • Gość: parapeciara IP: 81.219.216.* 28.02.06, 14:28
      nic, po prostu na desce jezdzi wiecej chamsko zachowujacych sie smarkaczy.
      co nie znaczy, ze narciarze sa swieci.
      w ogole nie znosze chamstwa i tyle.

      pozdrawiam


    • Gość: *Lemonka IP: *.chello.pl 28.02.06, 16:31
      aż przykro czytać niektóre wypowiedzi...jeżdzę na snowboardziku od kilku lat,
      wczesniej jezdziłam na nartach i wiekszą frajde sprawia mi szus na desce(może
      dorosłam do odkrywania uroków na stoku) próbowałam znow jezdzic na nartach ale
      nic z tego - miłosci do deski nic nie zmieni...a oskarżenia, że wszystkie muldy
      robią snowboardziści, ryją stok, robią lód są żałosne. Owszem Ci co sie dopiero
      uczą zsuwają sie na krawędzi w dół harując stok, że aż przykro patrzeć, ale
      chcą sie nauczyc jezdzic zeby w przyszłosci smigac juz pięknie płynnie i z
      gracją ( no chyba że "narciarze" wywalą snowboardzistów w lasy [bo jakos
      freeridów w POlsce nie ma]) osobiscie ile razy pojawiam sie na nowym stoku to
      od razu znajdą sie jakieś "paniusie" lub "świetni narciarze" którym
      przeszkadzam, ale co mam zrobic? kocham jezdzic na desce wiec nie bede na
      klęczkach błagac takich o wybaczenie że przyjechalam poużywać stoku(który jest
      dla wszystkich) w każdej grupie są jelenie. Snowboardzisci nawet przed sobą
      udają jacy oni są bożyszcze na tej wspaniałej desce i na każdego patrzą z góry
      a potem okazuje się, że na desce to umieją tylko przez szerokość stoku
      przejechac...uodporniłam sie juz na taki wzrok z góry i od narciarzy i od
      snowboardzistów, coż wszedzie sa parapety i zdazają sie wykałaczki......ale
      pomyślcie o ile byloby lepiej gdyby każdy zajął sie sobą, osądzał tylko siebie
      i zajmował sie swoją techniką a nie wszystkich uzytkowników stoku...a
      taka "sztuczna" wojna miedzy "nami snowboardzistami" i "nimi narciarzami" jest
      śmieszna żeby nie powiedziec dosadniej.....Dziekuję wszystkim tolerancyjnym
      (normalnym) za mądre wypowiedzi...może z czasem będzie takich ludzi przybywać i
      w końcu każdy znajdze dla siebie miejsce na stoku i bedzie mógł oddać się
      rzeczy którą lubi...
    • Gość: SNOWmanka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.06, 19:38
      20 lat zmarnowałam na nartach ,dopiero ten sezon zaczęłam na desce,KOCHAM
      SNOWBOARD ten luz i tą wolność.
    • Gość: zolv IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.02.06, 20:01
      to jest chyba forum narty? zabierzcie stad tych fanow deskorolki bez kółek ;)
      pzdr
    • Gość: Gość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.06, 20:48
      Ludzie nie rozumiem o co wam biega :P
      Osobiście jestem narciarzem, jakoś na deske nie moge przejść (konserwa ze
      mnie :D), ale nie wiem z kąd się bierze niechęć do snowbordzistów. Wyrządzają
      dokładnie takie same szkody na trasie jak my (u nas ludzie jeżdżący pługiem też
      nasypują muldy). A poza tym to spoko wiara (połowa mojej ekipy to
      snowbordzisci). Może bierze się to z zazdrości o ich umiejętności lub coś
      podobnego ... sam nie wiem. Niechęć snowbordzistów prawdopodobnie wynika z
      odwzajemnienia uczuć :P (więc jest to troche usprawiedliwione)

      Ja proponuje zamiast snowbordzistów, nielubić policjantów na stoku którzy włażą
      na wyciąg bez kolejki :>
    • scat301 28.02.06, 20:45
      Gość portalu: SNOWmanka napisał(a):

      > 20 lat zmarnowałam na nartach ,dopiero ten sezon zaczęłam na desce,KOCHAM
      > SNOWBOARD ten luz i tą wolność.

      Po prostu przez 20 lat nie nauczyłaś się porządnie jeżdzić na nartach i nie
      wiesz jaki pałer można z nich wyciągnąć. Ja jeżdzę 17 lat na nartach i od
      jakichś 10 lat nie spotkałem snołbordzisty któremu bym zazdrościł....Wnioskuję
      to tym, że po prostu Ty mówiąc, że w pierwszym sezonie jazdy na desce
      stwierdziłaś, że to kochasz - przecież ty kobieto pewnie ledwie na tej desce
      stoisz !!!!.....chyba, że podnieca cię luz i wolność.....a nie jazda :)))))))
    • Gość: zdolna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.06, 11:34
      do
      scat301
      Współczuję Ci że musisz komuś zazdrościć, żeby spróbować czegoś nowego...-
      musisz być strasznie ograniczony.
    • bez.wyksztalcenia 28.02.06, 21:47
      a ja nie przepadam za snowboardzistami z dwoch powodow: raz, ze jeden uczacy
      sie na mnie wjechal, nie przeprosil i ja przez rok mialam klopoty z kolanem, do
      tej pory nie jest w porzadku (nie mowiac o tym, ze mnie zwozili na dol, bo sama
      nie dalam rady. snowman mial to w d....) - to bylo w Austrii
      a dwa: nie lubie jak sie na stoku grupami pokladaja- i po co?????
      --
      wasz Baranek Forumowy
      przytul mnie
    • Gość: Stary Góral IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.02.06, 22:13
      Bo jo wam powiem kochane misie.

      Na świecie są ludzie i ludziska.

      Nie wszyscy deskarze są nie kulturalni tak samo jak nie wszyscy nie kulturalni
      to deskarze.

      Jezdziłem parę lat na nartach, a teraz od paru lat jeżdżę na desce.

      Staram sie nikogo nie zabić i po prostu jezdzić.

      Niech każdy z was drogie misie znajdzie swojego Ducha Gór is tara sie nie robić
      głupich rzeczy.

      Ahoj Niedźwiedzie!
    • Gość: PAULINA_GDAŃSK IP: *.chello.pl 28.02.06, 22:47
      prawde mowiac przezylam to na wlasnej skorze. sama jezdze na desce i co chwile
      spotykalam sie z jakimis chamskimi textami ze strony narciarzy. generalnie
      snowboardzisci sa uwazani za "luzakow na parapetach, ktorzy niszcza stok"
      po1.to ze jestemy luzni to duzy +, poniewaz potafimy sie bawic i dawac z siebie
      co najlepsze
      2. jezeli ktos potrafi jezdzic na snowbordzie to niszczy stok mniej niz
      narciarze;)
      a po 3 to to wszystko to stereotypy;)
      SNOWBOARD FOREVER !!
    • Gość: Jozzo IP: *.sympatico.ca 04.03.06, 19:31
      > snowboardzisci sa uwazani za "luzakow na parapetach, ktorzy niszcza stok"
      > po1.to ze jestemy luzni to duzy +, poniewaz potafimy sie bawic i dawac z siebie
      > co najlepsze

      Nic dziwnego jak macie nogi niewolniczo spetane to trzeba czyms nadrobic
      ten luz no i tu sie zaczyna problem bo bo luz nie zwalnia od poszanowania
      zasad i pryncypiow rekreacji czy sportu na osniezonych stokach
      a z tym u was nie nalepiej a czasmi tragicznie.
      ...

      > SNOWBOARD FOREVER !!

      a to mi zakrawa na nietolerancyjnosc no ale moze sie myle.
      Jozzo
    • Gość: ehhh IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.06, 23:00
      jeśli was to naprawde interesuje... s7.bitefight.pl/c.php?uid=34970
    • maczores 01.03.06, 09:17
      A co to na nartach nie mozna byc wyluzowanym? To jest dopiero luzny sport bo ma
      sie dwie nogi wolne :) Wystarczy obejrzec filmy Warrena Millera (Cold Fusion
      np) zeby stwierdzic ze narty wracaja w wielkim stylu. Wielu snowboardzistow nie
      ma w ogole nie wie czym moze byc jada na nartach, kojarzac ich je tylko ze
      statecznymi goscmi wolno sunacymi w dol stoku.A gdzie predkosc ktorej nie
      osiagnie zaden snowboard a gdzie tricki ba skoczniach takie ze ho , a gdzie
      jazda off-piste zlebami tak stromymi, ze ustac nie mozna.To jest prawdziwa
      wolnosc na nartach o ktorej snowboardzisci nie maja pojecia;.Narty przechodaz
      teraz rewolucje ktora popycha ten sport daleko naprzod, a rola snowboardu jako
      z zasady sportu bardzo ograniczonego (spiete nogi, brak mozliwosci robienia
      ciasnych skretow ,itp) bedzie malec bo trudno juz cos nowego wymyslec na
      desce, a narty wciaz sie rozwijaja w najlepsze.Pozdro
    • morfeusz100 01.03.06, 09:38
      maczores napisał:
      rola snowboardu jako
      > z zasady sportu bardzo ograniczonego (spiete nogi, brak mozliwosci robienia
      > ciasnych skretow ,itp) bedzie malec bo trudno juz cos nowego wymyslec na
      > desce, a narty wciaz sie rozwijaja w najlepsze.Pozdro

      WŁASNIE WIDAC TWOJĄ WIEDZE
      na desce nie złamiesz nogi , a przynajmniej ciezko to zrobic, nowe tricky są
      wymyslane cały czas , widziałes narciarzy w rynnie? :) prosze cie

      nastepny ograniczony błazernianin :)


      Kocham snowboard a narciazy lubie bo tez kochają góry
    • Gość: darekkkk IP: 195.42.249.* 01.03.06, 09:54
      Ciekawe stereotypy wyjawiaja sie z powyzszych postow.
      Snowboard to "luz", narciarze sa postrzegani jako jakas straszna konserwa.
      Snowbordzisci potracaja ludzi na stoku i zwoza snieg.
      Jak w przypadku wszystkich stereotypow jedno i drugie to bzdura.
      Dobry snowbordzista na pewno mniej niszczy stok niz kiepski narciarz. W sumie
      bardziej boje sie tez narciarzy jezdzacych na kreche bez panowania niz
      snowbordzistow (Ci drudzy przynajmniej nie dogonia mnie i nie wjada w plecy-
      snobordziste skrecajacego przede mna jestem w stanie ominac).
      Inna sprawa, ze moim zdaniem, poziom deskarzy jezdzacych w Polsce jest zalosny.
      Wiekszosc uwaza chyba wlasnie, ze snowbord to luz, styl zycia i szerokie
      spodnie, a nie sport. 90% deskarzy to chyba poczatkujacy. Slysze tyle, ze na
      desce latwiej sie nauczyc jezdzic-jakos na stoku tego nie widze. Moze latwiej
      nauczyc sie zsunac z gory na dol. Jazda bym tego nie nazwal.
      I jeszcze jedno co do luzu. Bardziej imponuje mi 70latek, ktory wsiada na
      polsporty w stroju majacym 20 lat i idzie na stok bo to lubi, niz wyluzowany
      snowboardzista. Ten pierwszy nie przejmuje sie tym, ze ubiera sie inaczej niz
      inni. Jest na stoku bo to go bawi. Snowboardzisci sa chyba strasznie
      zestresowani tym swoim wyluzowaniem. Wszyscy ubieraja sie podobnie. Czesto
      staraja sie zachowywac za wszelka cene po "luzacku" zamiast po prostu byc soba
      i cieszyc sie sportem.
      Z mojej strony maly apel do snowboardzistow jako narciarza. Starajcie sie mniej
      epatowac "luzem", a wiecej uwagi poswiecic technice jazdy. Wezcie sobie pod
      rozwage, ze siadanie na srodku stoku to przyklad totalnej glupoty poprzez
      prowokowanie wypadku, a nie "luzu". Czym wiecej bedzie dobrze jezdzacych i
      rozsadnych snowboardzistow tym opinia o nich bedzie lepsza.
      Narciarze oczywiscie tez maja swoje grzeszki i zdaje sobie sprawe, ze w ich
      zachowaniu jest sporo do poprawienia (chamstwo jest chyba wszedzie).
      Pozdrawiam wszystkich rozsadnych snowboardzistow i narciarzy. Mysle, ze tacy
      nie powinni miec problemu z dogadaniem sie i wspolna koegzystencja na stoku.
    • morfeusz100 01.03.06, 10:27
      Odpowiadasz na :
      Gość portalu: darekkkk napisał(a):


      W sumie
      > bardziej boje sie tez narciarzy jezdzacych na kreche bez panowania niz
      > snowbordzistow (Ci drudzy przynajmniej nie dogonia mnie


      grubo sie mylisz




      Pozatym chodzi tylko o to ze ludzie na nartach sie czepiają KAZDEGO
      snowboardziste klasyfikując go do człowieka robiącego syf, psującego stoki i
      hama


      BZDURA
    • Gość: darekkkk IP: 195.42.249.* 01.03.06, 10:43
      w czym sie myle bo nie rozumiem?
      WSZYSCY ludzie na nartach czepiaja sie KAZDEGO snowboardzisty?
      zgadzam sie , ze generalizowanie (czyli w tym przypadku przedkladanie zachowan
      jednostek na cala spolecznosc/grupe ludzi) jest BZDURA. Zauwaz jednak, ze
      wlasnie sam taka bzdure uskuteczniasz generalizujac "ludzie na nartach
      czepiaja sie KAZDEGO". Nawet dyskusja na tym forum udowodnia, ze nie wszyscy
      narciarze maja takie same poglady
    • Gość: narciarz :))) IP: *.kompex.pl 23.03.06, 17:05
      Ale taka prawda ze snowbordy robią muldy, i nikt i nic tego nie zmieni
      NIESTETY!!!
    • Gość: Mećka IP: 83.168.106.* 23.03.06, 20:41
      Ja snowbordzistow widze tylko na Euro Sporcie w TV cuda wyczyniają prawdziwi
      fachowcy na desce, a u nas to porażka.Ciągnął sie na dół jakby nie mieli wyboru
      połamańce z deczka.
      Hmmm chyba moda nimi kieruje bo zero równowagi:) Więcej leżących,siedzących sie
      widzi niż szusujących na stoku
    • pes3dy 01.03.06, 11:25
      Ten wątek to dialog głuchego ze ślepym. Przypomina troszkę program "Warto
      porozmawiać", gdzie z góry ustalono, jaki będzie wynik dyskusji.
      Snowboard jest domeną młodych ludzi. Nie chcę generalizować, ale młodzi ludzie
      z reguły negują ustalone zasady - tak również zdarza się na nartach i
      snowboardzie. Niestety czasami i narciarzom/snowboardzistom bardziej posuniętym
      wiekiem nie przechodzi. Stąd może przekonanie, że każdy narciarz/
      snowboardzista jest mistrzem i może robić, jeździć i zatrzymywać się gdzie
      tylko chce.
      "Krajowi" narciarze dodatkowo muszą doświadczać stresu stania w kolejkach. W
      kolejce dobrze wiadomo, że denerwuje wszystko. To że narciarz obok szybciej
      idzie do przodu ("przepycha się"), czy ktoś pali papierosy (osobiście tego nie
      znoszę najbardziej), czy też jakaś grupa głośno się śmieje .... (tutaj można
      dopisać wiele innych rzeczy, które nas denerwują i nie pozwalają się cieszyć
      niałym szaleństwem). Proponuję, żeby wszyscy snowboardziści, którzy nie lubią
      narciarzy i vie versa, wyjechali za granicę i obiecuję, że wzajemna
      koegzystencja nie będzie im zupełnie przeszkadzać.
      Morfeusz nie miałem na celu wcześniej nikogo obrażać, ale uderz w stół.....
      Pozdrawiam
    • mazda25 01.03.06, 10:44
      Skad ta niechec? Moze dlatego,ze to najczesciej mlodzi,dzicy ktorzy szukaja
      kiku na stoku i zapuszczaja sie w niebezpieczne miejsca poza wyznaczonymi
      szlakami i sa zagrozeniem nie tylko dla przyrody ale najczesciej dla siebie.Ale
      nie nalezy tego generalizowac.Od lat jezdze w Alpy i niezauwazylam szczegolnej
      niecheci do snowboardzistow.To taki sam rodzaj sportu zimowego jak kazdy inny!
      I coraz czesciej jezdza na nich starsi ludzie!
    • maczores 01.03.06, 12:13
      Kto najczesciej ginie w lawinach w Alpach? Snowboardzisci, ktorzy musza pokazac
      swoj luz zjezdzajac wlasnie tam gdzie jest zagrodzone siatka i stoi
      tablica ,,Danger Avalanche''.Pozdro
    • login103 01.03.06, 12:14
      maczores napisał:

      > Kto najczesciej ginie w lawinach w Alpach? Snowboardzisci, ktorzy musza
      pokazac
      >
      > swoj luz zjezdzajac wlasnie tam gdzie jest zagrodzone siatka i stoi
      > tablica ,,Danger Avalanche''.Pozdro



      ha dobre.

      to dobrze ze narciarze zawsze jada jak pan B przykazał
    • Gość: maczores IP: *.ir.intel.com / *.ir.intel.com 01.03.06, 12:37
      ...Bo nie mysla o tym ze deska robi szersze i glebsze zakosy o wiele latwiej
      podcinajac lawine.Tam gdzie zjedzie narciarz ,deskarz juz spusci lawine.
    • Gość: Jozzo IP: *.sympatico.ca 03.03.06, 18:14
      Demagogia

      W gory wybralo sie 3 sportowcow i jeden dzienikarz.
      Po calym dniu jazdy jeden ze sportowcow doznal konuzji.
      Rapor dnia:
      W dniu dzisiejszym 33% sportowcow doznalo kontuzj i zostalo zwizinych
      ze stoko. 100% dzienikarzy przebywajacych na stokach zakonczylo jazde
      w pelnej formie bez zadnych kontuzji.

      Wnisek ( zgodnie z twoja demagogia) Sportowcy to lamgai a 30% tej grupy
      oednosi kontuzje na stokach narciarskich.
      No to zdrowka
      Jozzo
    • Gość: Jozzo IP: *.sympatico.ca 03.03.06, 18:34

      Nic,

      Deska, hmm to patologia czy tez pewnegu rodzaju deviacjia.
      Ale jaki ubagi bylby swiat bez roznorodnosci nareszczie
      swiat dorusl do tego i w dzisiejszych czasach tolerujemy nie tylko
      takie innosci czy tez normalnosci nie postrzagane do niedawna wiec
      nie mam z tym problemu i uznaje za normalke w koncu trzeba isc z duchem
      czasu co ninieszym czynnie.
      Uznaje racje deskowcow sma rezgnujac z czesci swoich i np zatrzymuje sie
      lub ostro zwalniam ( czego kiedys nie robilem ) np przed niewidocznymi
      spadkami terenu zamiast udac sie uciesze spadku w nieznane.
      To wszystko w ramach toleracji i troski o prawa nowej grupy na stokach,
      w trosce o ich bezpieczenstwo ich racje do przesiadywania w miejscach
      najmniej odpowiednich ( przynajmniej za takie uchodzace do nie tak dawna ).

      Teraz uznaje to za normalke za postep naszych czasow za jakze
      istotny kompromis w imie wspolnoty naszych stokow i radosci
      wszystkich ktorzy w dowolny soposob zapragna zazyc tzw. funu.

      Doceniam to, ze coraz wieksze ograniczenia na stokach wprowadzane
      w imie bezpieczenstwa nowej grupy ich uzytkownikow zapewnija
      takze i moje bezpieczenstwo, o ktore przez wiele lat nikt sie nie
      troszczyl naprawde jestem mile tym zaskoczony i w sumie mam sobie
      wielka wdziecznosc ze nareszcie ktos sie tym zajal i za to serdeczne
      dzieki wszytkim deskarzom a zwlaszcza tym fokom przsiadujacym
      na stokach czy tez pistoletom wypadajcym z lasu prosto na jadacych
      wzykiem i niebezpiecznie wymachujacymi kijkami narciarzom.

      I to by bylo na tyle.

      Jozzo
    • Gość: zolv IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.03.06, 12:17
      w zasadzie to niech kazdy robi to na co ma ochote, ale...
      nie kosztem innych
      chcesz to wloz 2 nogi do garnka i tak jezdzij, Twoja sprawa - dopoki nie
      stanowisz dla innych zagrozenia i nie ryjesz PRZYGOTOWANEGO stoku do ziemi, to
      mozesz i tak jezdzic.
      problem polega na tym ze (mimo ze nie lubie generalizowac) KAZDY (nawet Ty)
      widzial ludzi na desce lezacych grupami lub pojedynczo w miejscach, w ktorych
      nie powinni lezec i KAZDY kto byl kiedys na stromej trasie widzial deskarzy
      sciagajacych snieg i ryjacych stok podczas zsuwania sie. odpowiedz prosze - czy
      Ty nie widziales takich rzeczy? wiekszosc wypadkow ktore widzialem polegala na
      tym, ze wlasnie podczas tego zsuwania deskarz wpadal na kogos (nie wiem czy nie
      potrafil sie zatrzymac czy wyminac) lub jechal szybko i nie potrafil zmienic
      kierunku jazdy. niedouczeni kretyni pchajacy sie na strome trasy stanowia wiec
      zagrozenie dla innych, a to ze w wiosenny dzien trasa w polowie dnia nie nadaje
      sie do jazdy to w 90% tez ich zasluga.
      owszem niedouczonych narciarzy tez widac na trudniejszych trasach, ale zgodzisz
      sie chyba ze duzo duzo mniej.
      to ze uczacy sie (narciarz i deskarze) przewracaja sie na zielonych i
      niebieskich trasach i wykonuja dziwne niekontrolowane manewry, to norma. i nie
      mozna miec do nich o to pretensji, w koncu gdzies musza sie nauczyc. nalezy
      unikac takich tras a jesli juz sie jezdzi to myslec za siebie i za nich.
      na czym opierasz Twoje twierdzenie ze deskarze sa bardziej luzni? odpowiedz
      prosze, bo ja nie widze roznicy miedzy nimi a narciarzami.
      nie sadze ze chodzilo Ci o luzne ciuchy ;)
      jesli ten luz polega na tym ze bede kladl sie gdzie mam ochote i jezdzil jak i
      gdzie mam ochote (nie zwazajac na swoje umiejetnosci i bezpieczenstwo innych)
      to to postepowanie nie nazywa sie luz tylko GŁUPOTA.
      tak jak mowilem wczesniej - podobaja mi sie ewolucje deskarzy w snowparkach.
      Rozumiem ze gdzies musza sie nauczyc wiec niech jezdza sobie na latwych
      trasach, gdzie latwiej opanuja deske. nie mam nic przeciwko zeby jezdzili tez
      po trudniejszych trasach jesli robia to z glowa i bez szkody dla innych.
      ja ten luz w desce widze, kiedy jade wyciagiem i widze deskarza
      lezacego/zjezdzajacego po niedostepnym zboczu w ciszy i spokoju zdanego na
      wlasne umiejetnosci i nieograniczonego wytyczona trasa. to jest LUZ.
      a to ze koles wjedzie na najwyzsza stacje i zsunie sie z niej, kladac sie pare
      razy na srodku w miejscach gdzie nie jest widoczny zeby zapalic czy popodziwiac
      widoki uwazam za KRETYNIZM a nie luz. a na kazdego deskarza jezdzacego dobrze
      spotykam 10ciu KRETYNÓW lezacych gdzie popadnie. i mysle ze nie jest to tylko
      moje odczucie.
      licze ze odpowiesz cos z sensem i nie ograniczysz sie do skwitowania mnie
      skomplikowana konstrukcja slowna - nie wiem czy dobrze powtorze -
      "błazernianin". nie wiem czy sie gniewac bo nie wiem co to oznacza? czy to
      jest jakas osoba zwiazana z błaznem? ;)
      pzdr
    • login103 01.03.06, 12:28
      wiesz co baran upary jestes i tyle ,

      jak mi pokazesz deskarza który deską zdarł snieg do gołej ziemi to stawiam
      flaszke ( ok 30 cm sniegu) zmarznietego w gruba skorupe!!!!!!!

      Pozatym ja sie zgadzam co do małolatów szalejących i stwarzających
      zagrozenie !!!!!!!!! ale ogół opini narciarzy jest inny i to podstawowe pytanie
      mojego postu
    • morfeusz100 01.03.06, 12:31
      ZOLV
    • morfeusz100 01.03.06, 12:45
      ZOLV ale ja sie z toba zgdzam w ok 60 % , tak jak ludzie wczesniej pisali w
      kazdej dziedzinie sie spotka baranow i hamów, ale jeszcze nie słyszałem takiej
      nagonki w 2 róznych dziedzinach tak jak w TV na temat snowboardu

      ze np TIROWCY to hamy i co maja do nich ludzie jeżdzący osobówkami. rozumiesz
      mnie? teraz

      zawsze sa jakis podziały, róznice, zawsze spotkamy hamów niestosujacych sie do
      pewnych "norm" ze tak to nazwe ale jak widze moherowy beret który ma 45 lat i
      nie ma pojęcia o tym sporcie i twierdzi ze KAŻDY snowboardzista to ham i psuje
      stoki to we mnie sie gotuje
    • Gość: zolv IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.03.06, 12:55
      ale nikt tu nie napisal ze KAZDY.
      z moich obserwacji moge powiedziec z czystym sumieniem ze DUZA WIEKSZOSC, mowie
      o tym jak jest teraz, co nie znaczy ze za pare lat nie beda wszyscy w wielkiej
      zgodzie smigali po stoku. czego Tobie i sobie zycze
      pzdr
    • Gość: zolv IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.03.06, 12:48
      nie rozumiem Twojego postu.

      twierdzenie ze jestem uparty baran duzo wnioslo do postu. rozumiem ze to jest
      cala odpowiedz na moje pytania?
      w zasadzie to powinno zamknac dyskusje, ale nie rozumiem tez dalszej czesci
      Twojej wypowiedzi:

      > jak mi pokazesz deskarza który deską zdarł snieg do gołej ziemi to stawiam
      > flaszke ( ok 30 cm sniegu) zmarznietego w gruba skorupe!!!!!!!

      czy mam rozumiec ze jezdzisz tylko wtedy jesli jest 30 cm sniegu (na marginesie
      wydaje mi sie ze 30 cm sniegu zbitego w skorupe tworzy 30 centymetrowa
      skorupe? ;) chyba ze czekasz az 30 cm swiezego sniegu zamieni sie w skorupe.
      wtedy faktycznie grubosc sie zmieni. ale nie sadze zebys byl takim kretynem.
      jak jest 40, 100, czy 20 tez jedziesz, czy co kawalek mierzysz? ;)

      ale 3ciej czesci wypowiedzi w ogole nie rozumiem:

      > Pozatym ja sie zgadzam co do małolatów szalejących i stwarzających
      > zagrozenie !!!!!!!!! ale ogół opini narciarzy jest inny i to podstawowe
      pytanie
      >
      > mojego postu

      ciesze sie ze uwazasz ludzi szalejacych i stwarzajacych zagrozenie za cos
      negatywnego. ale dlaczego uwazasz ze ogol narciarzy tak nie uwaza?
      post jest (wydaje mi sie) o niecheci do snowboardzistow a nie o tym dlaczego
      ogol narciarzy nie uwaza malolatow szalejacych i stwarzajacych zagrozenie za
      cos negatywnego.

      faktycznie albo ja jestem baran albo Ty nie potrafisz sie wyslowic po polsku,
      bo nic z tego nie rozumiem.

      pzdr
    • morfeusz100 01.03.06, 13:19
      Słuchaj , ja i tak mam to gdzieś, te opinie negatywne, tez widze narciarzy
      palących i siedzących na środku, to nie istotne.

      Mam ekipe snowboardzistów zapalonych dobrze jeżdzących i kazdego z nich nie
      interesuje opinia narciarzy bo to i tak nic nie zmieni ...

      a co do zyczeń aby była zgoda? pewnie jestem za ale i tak kazdy na to leje.
      a wypowiedzi na forum w 80% uważam za pisanie bajek bo konkretnych ,
      inteligentnych forumowiczów jest mało...

      Se You
    • wrb1 01.03.06, 18:34
      nie ma co sie na siebie boczyć jesteśmy na siebie skazani, nalezy tylko
      zastanowic sie co zrobic, zeby bylo lepiej, a nie kto jest gorszy;
      rzeczywiscie jest upierdliwe siadanie snowbordzistow na stoku w mało
      oczekiwanych miejscach; ja rozumiem, że musicie siadać bo dłuższe stanie na
      stoku jest mocno uciążliwe, ale nie nalezy zaraz dorabiać do tego teorii o luzie;
      z tym, ze gorsze jest uwalanie się na samej górze pod kanapą zamiast przypinać
      deskę i jechać kawalek dalej a nie blokować najczęsciej bardzo wąskiego
      przejazdu; dla mnie nie stanowi to problemu, ale wierzcie, ze początkujący z
      obłedem w oczach kombinują jak was ominąć; sam swego czasu musiałem brać pod
      pachę uczącą się dziewczynę i tak przejechać kilkanaście metrów;
      róznica między siedzącymi w grupce deskarzami, a stojącymi narciarzami jest
      taka, że tych drugich lepiej widać;
      deska jednak głębiej ryje stok; nacisk jednostkowy na krawędź jest zdecydowanie
      większy; to zwykłe prawo fizyki; na zmrożonym stoku nie ma to znaczenia, ale gdy
      jest już bardziej miękko to efekty widać;
      naprawdę w jedną stronę na desce jest gorsze widzenie, przekonałem się o tym na
      własnej skórze, gdy wpadł na mnie bardzo dobrze jeżdżący deskarz, bo byłem po
      jego plecnej stronie, była to jego wina bardzo mnie przepraszał; cóż zdarza się;
      piszę to tylko w kontekście, że taka jest specyfika jazdy na desce i przy
      odbijaniu na plecy deskarze muszą bardziej skręcać głowę;
      a reszta to już kwestia osobistej kultury i to niezależnie co się ma pod nogami;
      dla wielu luzem jest bekanie puszczanie bąków w towarzystwie, dla mnie to brak
      wychowania;
      Niniejszym, uroczyście oświadczam, że do nikogo nie mam pretensji, nikogo nie
      atakuję i nie czepiam się. Jeżeli o coś pytam, lub wykazuję nieścislości, robię
      to ze zwyłej ciekawości i chęci dojścia do sedna.

    • Gość: Jozzo IP: *.sympatico.ca 04.03.06, 19:52
      > Mam ekipe snowboardzistów zapalonych dobrze jeżdzących i kazdego z nich nie
      > interesuje opinia narciarzy bo to i tak nic nie zmieni ...
      >
      > a co do zyczeń aby była zgoda? pewnie jestem za ale i tak kazdy na to leje.
      > a wypowiedzi na forum w 80% uważam za pisanie bajek bo konkretnych ,
      > inteligentnych forumowiczów jest mało...
      >
      > Se You

      Nic dodac nic ujac typowe deskarski podejscie do sprawy.
      Typu,
      Boze jakiegs mnie stowrzy takiego mnie masz, leje na wszystko
      i niech caly swiat sie dostosuje do mnnie bo jest on glupi malo
      inteligentny i na dodatek nietolerancyjny.

      Szczesc Boze Jozzo

    • mimi.25 01.03.06, 13:21
      ja nie iwem gdzie wy widzicie tych snowboardzistów palących i siedzących na
      srodku stoku, ja nie widzialam zadnego palącego, siedzącego owszem, ale
      grzecznie z boku, fakt ze nie jezdzę w Polsce, moze tu jest inaczej... za to
      narciaze to w wiekszosci osoby w kiepskiej formie, które pewnie nie uprawiają za
      wiele sportu poza zimowym wypadem i co 300m zatrzymują sie i stoją w duzych
      grupach zazwyczaj na szczycie bardziej stromego odcinka stoku i bardzo czesto
      niestety stoją na srodku :( (obserwacje z Wloch i Slowacji)
    • wote 01.03.06, 14:26
      Ja nie mam nic do nikogo z racji tego na czym jeździ. Mam tylko do tych którzy
      siadają za spadkiem, za górką, zatrzymują się nagle ni w pięć ni w dziesięć,
      tak, że ciężko ich ominąć, objechać, bądź nawet zachamować, bądź włączają bez
      sensu do jazdy nie patrząc w górę stoku... to się nazywa głupota i nie zależy
      od tego co ma się przyczepione do nóg...

      Pozdrawiam
      --
      NGF
    • Gość: zolv IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.03.06, 15:51
      nie rozumiesz chyba o czym piszesz - to zatrzymywanie sie jest czasem
      KONIECZNOSCIA i tez tak robie. jadac plaskim odcinkiem i dojezdzajac do
      bardziej stromego nie widzisz co jest przed Tobą. a moze lezy tam z 10ciu
      kretynów i podziwia widoki albo ktos sie przewrocil?? oczywiscie nie powinno
      sie zatrzymywac na srodku. ale jesli nie zwolnisz/nie zatrzymasz sie mozesz
      wjechac w kogos robiac jemu i sobie krzywde. jesli tego nie rozumiesz i robisz
      z tego jeszcze zarzut to znaczy ze zaliczasz sie do grona tych, ktorych nie
      powinni wpuszczac na stoki obojetne na czym jezdzisz.
    • mimi.25 01.03.06, 17:25
      jasne zolw, ze trzeba sie rozejrzec przed zjazdem w dól, ale w moim poscie
      mialam na mysli zachowanie narciarzy polegające na calkowitym zatrzymaniu sie i
      kontemplacji widoków, odsapnieciu i poczekaniu na reszte znajomych / rodziny - i
      narciaze robią to wlasnie czesto na srodku, poza tym strasznie często, większosc
      zauwazylam ma marną konducję, he he ;)
      deskarze sie juz nauczyli i siedzą z boku :)
    • Gość: zwyklynarciarz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.03.06, 18:51
      Pokupia deski do rynny i freeride-u i udaja ze jezdza na desce. Niech kupia
      normalne deski carvingowe do zjazdu na stokach, a nie do zsuwania sie. Wtedy
      opiera sie tylko krawedzia o powierzchnie zjazdu, a nie polowa deski i dziala
      jak plog. Zenada. Poza tym blokuja przepustowosc orczykow jezdzac w pojedynke.
      Dodatkowo kierunek skretu deskowca trudniej przewidziec i na waskich polskich
      stokach powoduja niebezpieczne sytuacje.

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka