Forum Sport Narty
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Ile lat macie!!!!!!

    09.04.06, 17:17
    Może to nie poprawne pytanie, ale mnie to ciekawi. Ile lat mają wygi
    alpejskie, ile zwolennicy polskich gór, a ile ci co zaglądają to od czasu do
    czasu. Zobaczymu kogo jest więcej???

    Ja zacznę; Justyna lat 37, Chopok i polskie góry!!!
    A Wy?
    Edytor zaawansowany
    • juta33 09.04.06, 17:29
      Tego zapomniałam dodać, ja od, niech policzę, ....,łapię się za głowę, od 17
      lat, z przerwami na dorobek, intensywnie 14 lat. a Wy??? Proszę piszcie, kto tu
      zagląda??? Hm, a ja się marwię,że moje dziecko nie jeździ o 4 roku życia z
      instruktorem, na co mój mąż odpowiada, dobrze!!! Nie zrobi sobie krzywdy! Ona
      zjeżdża od 4 roku, ale ja jestem jej instrulktorem! ha ha.
      Pozdrawiam
      Justyna

      P.S. Jestem uzależniona od tego forum!!!
    • Gość: Vivo IP: *.connie.pl, / *.itb.pl 10.04.06, 02:12
      Daj sobie luz kobito. Uzalznienia trzeba leczyc.
      Idz do najblizszej poradni, pomoga ci.
      p.s.
      Pisz mniej ale z sensem, nie masz 12 lat
    • juta33 10.04.06, 08:13
      Tak masz racje od nart jestem uzależniona i nie zamierzam tego zmieniać, ani
      myślę. Masz rację wczoraj poszalałam sobie na tym furum, też mam do tego prawo
      i z niego też nie zamierzam rezygnować.

      Ale za to Ty możesz zacząć leczyć się z uzależnienie od komputera, skoro w nocy
      spać nie możesz.
      Re: Od ilu tat jeździcie na nartach? - Gość: Vivo 10.04.06, 02:12

      Pozdrawiam
      Pozdrawiam
    • juta33 10.04.06, 09:41
      Świetnie się tu wczoraj bawiłam, radzę Ci zrób to samo, gwarantuję, od razu się
      lepiej poczujesz. To nie jest rozmowa kwalifikacyjna o pracę.

      Z uśmiechem pozdrawiam

    • Gość: observer IP: 212.51.202.* 11.04.06, 11:56
      Stuka 40-ka, a na nartach od 7-go roku życia...Ale tylko 1-2 tygodnie w roku.
      Stanowczo za mało. Poczatkowo przez lata w Zakopanem (rodzina, do której
      jeździło się na ferie)
      Teraz tylko Alpy i Dolomity - ale nie ze snobizmu, lecz z chęci wyjeżdżenia się
      maksymalnie 2 razy po tygodniu w sezonie...
      A zaczynałem na używanych Alu-Pu 3000 we wściekłym różowym kolorze...Kto takie
      jeszcze pamięta ???
      A w Pewexie w Zakopanem stały Fischer C4 za gigantyczne wtedy...79 dolarów (rok
      1972)
      Ech, łza się w oku kręci...
    • Gość: Jozzo IP: *.sympatico.ca 10.04.06, 00:40
      Paszport mi sie zatracil wiec trudno powiedziec,
      liczyc mi sie nie chce a zresza po co moze w wyniku
      obrachunku trzeba by narty odlozy albo przynajniej
      przejsc na bardziej relaksowe. Tak czy inaczej w moich
      20-kach czytalem Joberta po pollsku a wydania ukazaly
      sie w latach 70-tych. Z tego co wiesc rodzinna niesie na
      nartach postowiono mnie w wieku lat 4-ech i tak juz zostalo i
      niech zostanie po wsze czasy. Mam skromna niadzieje, ze uda mi
      sie jescze zajechac nie jednago topowego crossa no bo czemu by nie.
      A dal ciekawosci zaliczylem w tym toku porecze ot tak dal zabawy.

      Jozzo.

    • Gość: darekkkk IP: 195.42.249.* 10.04.06, 08:45
      30
    • juta33 11.04.06, 09:11
      Gość portalu: darekkkk napisał(a):

      > 30

      a ile lat na nartach?
    • juta33 10.04.06, 08:54
      Jozzo gratuluję i podziwiam.
    • Gość: O.Andrzej IP: *.cyf-kr.edu.pl 10.04.06, 10:54
      55 lat, na nartach, tak na powaznie, a nie z gorki na pazurki, od 40 lat. Mniej
      lub bardziej intesywnie, bo roznie to bywalo w zyciu. W latach 80-tych nie za
      wiele jezdzilem. Jezdze w Alpy i polskie gory.
    • Gość: Skyddad IP: *.fornfyndet.se 10.04.06, 11:22
      Z Kasprowego z Ojcem zjechalem pierwszy raz majac lat 8.Pozniej jezdzilem po
      roznych sniegorkach.Pozniej startowalem.Pozniej byla przerwa.Pozniej zaczolem
      od nowa no i nie przestane predko a juz idzie 64-ty. Od 10 lat tylko
      Alpy,Dolomity i Gory Skaliste.
      Ot takie zycie narciaza.Niestety to jest uzaleznienie ale dobre za nim stoi
      tylko zdrowie.
      Pzdr.Sky
    • wote 10.04.06, 12:11
      Widzę że tu sami weterani... :)
      NIe wiem czy mam się wychylać z moimi 26 :) na nartach od 20 lat :)

      Pozdrawiam

      --
      NGF
    • juta33 10.04.06, 14:28
      wote napisał:

      > Widzę że tu sami weterani... :)
      > NIe wiem czy mam się wychylać z moimi 26 :) na nartach od 20 lat :)
      >
      > Pozdrawiam
      >

      Wote nie przypuszczałam, że jesteś taki młody.
      Patrząc na ilość lat na nartach, można Cię po mału nazywać weteranem, ale to
      jest powód do dumy.

      Pozdrawiam
    • juta33 10.04.06, 14:26
      Tak myślałam, że Andrzej, Skyddad i Jozzo, mają tyle lat. Po Waszych
      wypowiedziach widać Wasz szacunek do gór i nart. Czyli to prawda, że im więcej
      lat praktyki tym lepszy narciarz. Zazdroszczę Panowie!

      Justyna

    • Gość: jazzwoman IP: *.aster.pl / *.aster.pl 10.04.06, 12:57
      Magda, 22lata.
      Na nartach regularnie od szóstego roku życia (więc to już 17lat).
      Początkowo szusowałam w Sudetach (w sezonie prawie każdy weekend) - przez
      11lat :)
      Po zmianie miejsca zamieszkania na bardziej oddalone od jakichkolwiek gór, czas
      ferii zimowych spędzałam początkowo na Słowacji (Chopok), od lat kilku
      natomiast odwiedzam Alpy austryjackie i włoskie.
      No i oczywiście kilka zimowych weekendów w każdym sezonie spędzam w polskich
      górach (zazwyczaj Szczyrk).

      Pozdrawiam!
    • juta33 10.04.06, 14:31
      Gość portalu: jazzwoman napisał(a):

      > Magda, 22lata.
      > Na nartach regularnie od szóstego roku życia (więc to już 17lat).


      Nareszcie kobieta!

      Jesteś ode mnie młodsza, ale staż masz taki jak ja. Ja niestety zaczynałam
      późno, ale szybko załapałam bakcyla.
      Pozdrawiam
    • Gość: Skyddad IP: *.fornfyndet.se 10.04.06, 18:03
      Juta 33,
      najpiekniejsze lata Tobie nastaly
      korzystaj puki czas
      tak aby dechy
      nigdy nie staly.
      Wiesz szacunek do gor przychodzi sam.Sa pewne przezycia zwiazane z nimi pozniej
      wlasne przemyslenia i dochodzi sie do jednego wniosku, Stworca dal nam to
      abysmy uszanowli i sie ich bali.
      Wiesz moj ojciec zjezdzajac kiedys z do Goryczkowej nie wiem pamietam tylko
      jego opowiesc.Byl to rok 1948,po calym dniu szalenstw tam wysoko a polegalo to
      na ilus tamn godzinnym podchodzeniu i jednym zjezdzie.Postanowil ze jeszcze raz
      zjedzie .No i tak wyszlo ze jechal sam juz nikogo nie bylo,byl bardzo dobrym
      narciazem . Przed wojna mieszkal wiele lat w Zakopanem,skakal z duzej
      krokwi,zjazd itp.W pewnym momencie cos sie stalo i zjechal z toru i pojechal
      wdol i wpadl dziure sniezna.Najpierw probowal,sie wydostac zadnych szans za
      stromo i wysoko.Zaczelo sie sciemniac.Przygotowal sie ze rana nie doczeka.
      I nagle slyszy halo ho ho ,patrzy jakas twarz nad krawedzia sie wychyla i sie
      pyta co pan tu robi. Zwiazal swoje kijkii razem spuscil na dol ojciec dolaczyl
      swoje i tak powiazane sluzyly za line.Zeby nie gosciu to nie mialbym w mlodosci
      ojca.Zawsze wspominal o tej histori i nam tlumaczyl ze zawsze trzeba miec
      szacunek i do gor i wody.
      Gosciu pozniej opowiadal,zauwazyl dwa slady skrecajace z toru do lasu a znal
      ten teren i wiedzial ze mnoze byc tylko zle,dlatego posuniety ciekaowscia i
      nastawieniem ze juz znajdzie czlowieka niezywego,ucieszyl sie ze temn drugi
      zyje i ma sie dobrze.
      Pzdr.Sky.
    • juta33 11.04.06, 15:55
      A może inni coś opowiedzą. Ja i inni chętnie poczytamy.
      Pozdrawiam
    • sto19 10.04.06, 18:22
      32, na nartach 29 lat
      ulubione: Tignes/Val d'Isere i 3 Valles!!!***. + Dolomity (mniej za
      narciarskośc bardziej za klimat)
      w Polsce Tatry - okolice Kasprowego W. .... szczególnie w marcu - raj na ziemi.
      pozdrawiam
    • aquarius1980 10.04.06, 18:56
      26 lat i w tym roku rozpoczęłam swoją przygodę z nartami w Avoriaz w rejonie Les
      Portes des Soleil we Francji:))
    • kubagr 10.04.06, 19:30
      takie "dziury" wokol drzewa tzw tree wells, sa dobrze znane jako pulapki
      czyhajace na heli skiing: zwykle sa glebsze wiec twoj tato mial szczescie: bo
      te wieksze to jak wpadniesz to od razu cie zasypuja: cos paskudnego: kazdy kto
      robil heli skiing ma wbite w lepetyne zeby ich unikac: czasami tylko widac
      wierzcholek....podjezdzasz i ...........walisz sie kilka pieter w dol
      twoj tato powinien dostac ladny opieprz za to ze to zrobil..... ale na
      szczescie wszystko sie tak skonczylo jak sie skonczylo.....
      mysle ze solidarnosc idbalosc o innych narciarzy jeszcze zupelnie nie
      zanikla...
      nmo to za tych co na trasie.............
    • bogdandzio 10.04.06, 23:24
      lat mam o 7 wiecej od ilosci lat jazdy na nartach, jeżeli mój debiut przemnoze
      przez liczbe lat kiedy już chodziłem ale jeszcze nie jeżdziłem i odejme tę
      liczbe lat chodzenia bez jezdżenia to wynikiem bedzie mój wiek, ilośc lat jazdy
      na nartach jest liczba nieparzystą, a kiedy jeszcze niechodziłem Gierek
      zapytal : Pomożecie?? ja wtedy w pieluchy robiłem, a mój najwyższy szczyt w
      alpach jak podziele przez 100 to bedzie tak liczba z niczym nie związana, ale
      podobna do wieku
    • siamlady 11.04.06, 01:06
      Super Boguś! to mi się naprawdę podobało.

      "... kiedy jeszcze niechodziłem Gierek
      > zapytal : Pomożecie??" -
      to mi już wystarczy - jestes rocznik 69 albo 70.
      czyli tak mniej wiecej mój rówieśnik.
      A ja zaczęłam jeżdzić od 12 roku życia, uczyłam się w austrii, gdzie
      mieszkałam jako dziecko, nigdy nie miałam szczęscia i przyjemności jeżdzić w
      polsce.
      ......JUTRO NA NARTKI!!!!!( samolotem ,tak tak, ortodo)

      xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

      "...a kto z Państwa współżyje tylko raz w miesiącu? pyta profesor studentów.
      Ja, ja! - wyrywa się jeden ze studentów
      Tylko raz? ale dlaczego się pan tak raduje?
      Bo to już jutro,jutro!!!
    • bogdandzio 12.04.06, 00:09
      jutro na narty?? ale to juz dziś jest jutro, nie zdąże na samolot, ..... co to
      taki dowcip ( fajny) o sexsie, to mój czuły punkt od strony wyzszości wartosci
      egzystencjalnej: narty czy sex, ostatnio dawno ani tego ani tego, na nic nie ma
      czasu... i snieg topnieje, ech życie
    • juta33 13.04.06, 15:37
      bogdandzio napisał:

      > jutro na narty?? ale to juz dziś jest jutro, nie zdąże na samolot, ..... co
      to
      > taki dowcip ( fajny) o sexsie, to mój czuły punkt od strony wyzszości
      wartosci
      > egzystencjalnej: narty czy sex, ostatnio dawno ani tego ani tego, na nic nie
      ma
      >
      > czasu... i snieg topnieje, ech życie


      Współczuję, ale jednocześnie coś mi się przypomniało z lat licealnych, tekst z
      pewnej piosenki, już nie pamiętam czy słowa oryginalne, czy wymyślone przez
      kogoś z moich znajomych, a dotyczyły pewnego naszego kolegi o imieniu Bogdan.

      "Bodzio Bodzio ma przecudne uda".

      A ten śnieg wcale nie chce topnieć i to jest największy ból. Śnieg jest a ja
      nie mogę jechać w góry.
      juta
    • bogdandzio 14.04.06, 23:16

      > "Bodzio Bodzio ma przecudne uda".
      Hej, kpisz sobie z moich ud? i masz racje , są paskudne , jak zresztą każde
      męskie uda, owłosine i niekształtne, bleee, pocieszam się , że są twarde jak
      kamień i mogę na nie liczyć .... wracając do ud założe się , że Twoje są śliczne
    • juta33 11.04.06, 15:57
      Zawsze się dobrze bawię czytając Twoje wypowiedzi.

      Pozd.
    • Gość: ian IP: *.fbx.proxad.net 11.04.06, 00:45
      Moje pierwsze narty (w wieku 6 lat), to drewniane Pieniny, wiec wiek mozna
      sobie policzyc. Od 10 lat nie rozstaje sie z Alpami Fr, chociaz zdaza sie
      czasem jakis wypad w polskie lub czeskie gorki.
    • kubagr 11.04.06, 00:50
      hmm : wyglada ze juta chce sobie przeprowadzic sondaz socjalny: chyba nalezalo
      by jakies formularze, odpowiedzi: a jaki film jest twoim ulubionym, a aktorka?
      a jaka ksiazke czytales?
    • Gość: Vivo IP: *.connie.pl, / *.itb.pl 11.04.06, 02:57
      ...albo ile razy jeszcze mozesz w tygodniu? Bo to zalezy podobno od wieku
    • Gość: Jozzo IP: *.sympatico.ca 11.04.06, 06:35
      To sie nie liczy na tygodnie a na doby
      Glownie zalezy to od serduszka i paru innych czynnikow
      A pozatym to nie to forum.
      Wiec wyluzuj kozaku.

      Jozzo
    • juta33 11.04.06, 08:04
      Gość portalu: Vivo napisał(a):

      > ...albo ile razy jeszcze mozesz w tygodniu? Bo to zalezy podobno od wiek

      Jednak nie odpuszczasz, ale nie wiem czego na bardziej zazdrościsz?!?!?

      Pozdrawiam
    • Gość: Vivo IP: *.connie.pl, / *.itb.pl 11.04.06, 20:05
      Tylko proponuje nowe pytanie do twojej ankiety.
      Takie kozaki czy raczej koguty albo kroliki jak Jozzo chetnie opowiedza o swoich
      osiagnieciach w tej materii. Moze znajdzie sie lepszy , co liczy na godziny?
    • juta33 11.04.06, 22:16
      Gość portalu: Vivo napisał(a):

      > Tylko proponuje nowe pytanie do twojej ankiety.
      Moze znajdzie sie lepszy , co liczy na godziny?

      "Pisz mniej ale z sensem" - polecam, abyś zastosował się do tego co kiedyś sam
      napisałeś.
      Jeśli rozmowa osiąga pewien poziom zaczynam milczeć. MAM NADZIEJĘ, ŻE ROZUMIESZ
      SENS TYCH SŁÓW.
      Nie pozdrawiam





    • Gość: Jozzo IP: *.sympatico.ca 11.04.06, 23:53
      Wsykocz gdzies na powazne narty moze ci sie
      rozluzni pod sufitem. Wcinasz sie jak czlowiek
      z kompleksem. No w ostatecznosci przejdz sie na
      bardziej adkewatne do twoich problemow forum
      tam pewnie potraktuja cie powazniej a moze nawet
      rozladuja kompleksy.
      Cheers, Jozzo
    • juta33 11.04.06, 08:12
      kubagr napisał:

      > hmm : wyglada ze juta chce sobie przeprowadzic sondaz socjalny: chyba
      nalezalo
      >
      > by jakies formularze, odpowiedzi: a jaki film jest twoim ulubionym, a
      aktorka?
      >
      > a jaka ksiazke czytales?


      Bardzo Wam dziękuję za informacje, zaspokajacie moją babską ciekawość. A wydaje
      mi się, że inni też byli ciekawi kto ile tu ma lat.
      Tak, tak wszystko pilnie notuję, zrobię zestawienie, poinformuje o wynikach.

      Pozdrawiam




    • Gość: 40i4 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.06, 01:09
      staruch to ma chyba 65
    • juta33 11.04.06, 08:32
      Gość portalu: 40i4 napisał(a):

      > staruch to ma chyba 65

      No właśnie ile on ma, kto zgadnie?
      Pozdrawiam
    • Gość: Skyddad IP: *.fornfyndet.se 11.04.06, 10:44
      Jak ktos siebie nazywa staruch to nie moze byc bardzio stary ja szacuje jego
      wiek na 54lata.
      Pzdr.Sky.
      P.S Pokonuje dlugie trasy bez zatrzymnania,kocha czarne,praca pali sie jemu w
      rekach.
    • Gość: Skyddad IP: *.fornfyndet.se 11.04.06, 11:10
      Witaj Siamlady,


      Super Boguś! to mi się naprawdę podobało.

      "... kiedy jeszcze niechodziłem Gierek
      > zapytal : Pomożecie??" -
      to mi już wystarczy - jestes rocznik 69 albo 70.
      czyli tak mniej wiecej mój rówieśnik.
      A ja zaczęłam jeżdzić od 12 roku życia, uczyłam się w austrii, gdzie
      mieszkałam jako dziecko, nigdy nie miałam szczęscia i przyjemności jeżdzić w
      polsce.
      ......JUTRO NA NARTKI!!!!!( samolotem ,tak tak, ortodo)

      W roku 1969 to Gierka jeszcze nikt nieznal.W tym czasie roslo niezadowolenie
      wkraju.Pamnietam z mojej geofizyki na jesieni stoimy Baza w Karlinie zebrali
      nas do kupy przyjechaly oficjele z W-wy z przedsiebiortswa i dawaj werbowac .
      taki jeden czerwony sukinsyn krzyczy no Sky czas na Was do parti ,partia Was
      potrzebuje.Cala firma stoi na placu ja wyszedlem z rzedu i odpowiedzialem
      krotko;
      Ja w gowno nie lize,wystarczy przy pomiarach na polu.Ludzie gruchneli smiechem,
      oficjele sie zawinely i pojechaly z powrotem. Pozniej rok 1970 moich ludzi
      przycisneli niechcieli im placic nadgodzin i zmuszano do pracy ciaglej,kurcze
      poparlem,Szef moj malo co nie oberwal gdyz chcieli wolac bezpieke,jedyny co
      mialem uprawnienia gornicze na prowadzenie prac w polu zreszta to ZMS-owcy z
      awansu po maturze.Nie wyrzucili ale mnie zdegradowali do dna. Wzimie to tego
      palanta od zwiazku zawodowych wynioslem na rekach i maloco nie natluklem w
      pokoju w czteru oczy.Tak sie przestraszyl ze cicho siedzial (czasem pomaga
      myslalem ze sie inaczej skonczy).Dopiero na 1971 na wiosne jak bylismy baza w
      Lodzi to sku..syny przyjechali ci sami ludzie i tak zebranie wywolali mnie i
      tak peronuje ta sama osoba no jedyny co stanal w obronie robotnika w calym
      przedsiebiorstrwie.Wrocili wszystko pieniadze stanowisko i przywileje z tej
      racji.W nagrode dostalem na mieszkanie pozyczke bezwrotna.To byl rok 1971.
      Dopiero jak kupili licencje na malego Fiuta i byl pokaz to Gierek wysiadajac z
      malego Fiuta krzyknal pomozecie Sala gruchnela pomozemy wysiasc z tej limuzyny.
      To byl chyba rok 1972-73.
      Kurcze a Mont Blanc ile ma wysokosci?
      sv.wikipedia.org/wiki/Mont_Blanc
      wyszlo 4810m : 100= okolo 48 lat
      Pzdr.Sky
    • Gość: serec IP: 62.111.171.* 11.04.06, 16:48
      Mam 33 lata, a na nartach od lat dziewieciu. Lubie jezdzic i w Alpach i w "naszych gorach". Starucha szacuje na 75 lat ;-))

      serec
    • bogdandzio 12.04.06, 00:27
      To Ty widze budowniczy wojownik, ustrojowy człowiek demolka jesteś, ładne
      historie ... na tak wysokiej górce jeszcze nie byłem, jeszcze czas na nią,
      pozdrowionka
    • siamlady 22.04.06, 00:34
      rocznik 69 znaczy urodzonyw tym roku. czytanie ze zrozumieniem.
    • juta33 24.04.06, 10:02
      siamlady to jesteś prawie mój rocznik.

      AGA lepiej późno niż wcale.

      Juta



    • vdagv 11.04.06, 20:40
      mam 29 lat, a na nartach jeżdżę od 22...wszędzie- w Polsce (choć tego akurat
      dawno już nie praktykowałam),na Słowacji,w Alpach...
    • Gość: beabike IP: *.dip.t-dialin.net 11.04.06, 21:26
      Lat 41 ,pierwsze narty to byly takie drewniane(Bobo), ze skorzanymi paskami,a
      mialam wtedy 3 latka-Boze!Kiedy to bylo!A jezdze gdzie sie tylko da,obecnie to
      oprocz polskich gor-Austria,Dolomity i Niemcy.
      P.S A ja mysle,ze Staruch to wcale taki stary nie jest.Beata.
    • juta33 11.04.06, 22:26

      > P.S A ja mysle,ze Staruch to wcale taki stary nie jest.Beata.


      Myślę tak samo jak TY.
      Wydaje mi się, że nick jest z przekory. Ma około 45-50 lat i może jemu wydawało
      się, że na tym forum to większość 20 i 30-latkowie. I zobaczcie jak się mylił.

      Was pozdrawiam bardzo gorąco. Dobranoc

      P.S. Co niektórzy to dopiero zasiądą do komputera. Wam życzę miłej pracy lub
      zabawy.
    • volkl 11.04.06, 21:42
      Mam 50 na nartach 6 rok to b. krótko ale cieszę sie, że wogóle zacząłem. W
      Polsce niewiele Białka Tatrzańska, Szczyrk, Wisła. Głównie Słowacja Tatrzańska
      Łomnica, Szczyrbskie Pleso, i inne.

      Pozdrawiam wszystkich mniej lub bardziej wtajemniczonych
    • Gość: Ktos kto zna Colag IP: *.atol.com.pl 11.04.06, 22:25
      Zgadnijcie ile lat ma ten prawdziwy Rubi , Colagen i teraz KtoS w jednej
      osobie - Pozdrawiam - Elanka Rubiego
    • juta33 11.04.06, 22:29
      No tak Colagen też się nie ujawnił!
    • Gość: Colagen IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.04.06, 23:52
      Co was obchodzi ile mam lat. Co to jest? Spis powszechny?
      Kto mnie zna , ten wie i wystarczy. Jakbym wam powiedzial prawde , to lalibyscie
      w gacie ze smiechu. Dlatego nie powiem wam moje laseczki a klamac nie lubie.
      pozdrowko
    • juta33 12.04.06, 10:57
      Gość portalu: Colagen napisał(a):

      > Co was obchodzi ile mam lat. Co to jest? Spis powszechny?
      > Kto mnie zna , ten wie i wystarczy. Jakbym wam powiedzial prawde , to
      lalibysci
      > e
      > w gacie ze smiechu. Dlatego nie powiem wam moje laseczki a klamac nie lubie.
      > pozdrowko

      Wiedziałam, że Colagen napisze coś w tym stylu, ale nie wiem dlaczego "Jakbym
      wam powiedzial prawde , to lalibyscie w gacie ze smiechu"?

      Kobiet akurat jest tu jak na lekarstwo.

      poz

    • Gość: O.Andrzej IP: *.cern.ch 11.04.06, 23:14
      > Mam 50 na nartach 6 rok to b. krótko ale cieszę sie, że wogóle zacząłem. W
      > Polsce niewiele Białka Tatrzańska, Szczyrk, Wisła. Głównie Słowacja Tatrzańska
      > Łomnica, Szczyrbskie Pleso, i inne.

      Pelen szacunku pozostaje. Jestem starszy od Ciebie, ale na nartach jezdze od
      bardzo dawna, a w swoim czasie bylem takze instruktorem. Wiem wiec jak trudno
      zalapuja osobnicy nie pierwszej mlodosci - sam sie sporo kiedys nad nimi
      nameczylem - jak wiele czeka ich niepowodzen, przykrych, zniechecajacych
      upadkow. Mlodzi tez sie przewracaja, ale robia to na ogol miekko i... powiedzmy
      z gracja. Tym wiekszy wiec podziw dla Ciebie. Wiem, ze dzisiejsze narty nie te
      co kiedys, techniki karwingowe wchodza szybko, przynajmniej na poczatku, ale
      wiem rowniez, ze nauka narciarstwa jest wciaz trudna nauka.

      Dla pocieszenia podam Ci przyklad mojego instruktora, ktory uczyl mnie przed
      laty na kursie pomocnika instruktora, Turbacz, 1968 r. Czlowiek ten zaczal
      jezdzic na nartach w wieku 35 lat. Wczesniej byla bieda i brak mozliwosci. Gdy
      prowadzil nasz kurs mial ok. 45 lat. Jezdzil b. dobrze, ale przede wszystkim
      znakomicie demonstrowal i uczyl. Czyli w ciagu 10 lat, w trudnych
      komunistycznych czasach, przeszedl wszystkie szczeble "kariery" instruktorskiej
      dochodzac do najwyzszego tytulu w owym czasie: instruktora wykladowcy. Gdy
      skonczyl 70-lat wciaz byl czynnym instruktorem, bioracym udzial w corocznych
      zawodach instuktorskich, w ktorych bynajmniej nie zajmowal ostatnich miejsc.

      To tak na pocieszenie.

      PS. Tak sie zastanawiam, ile osob bioracych udzial w tym watku pisze szczerze, a
      ile (wlacznie z inicjatorka watku) robi sobie tzw. jaja. :) Internet wszystko
      przyjmie.
    • aater 12.04.06, 06:05
      > PS. Tak sie zastanawiam, ile osob bioracych udzial w tym watku pisze
      szczerze,
      > a
      > ile (wlacznie z inicjatorka watku) robi sobie tzw. jaja. :) Internet wszystko
      > przyjmie

      ten watek to tzw zabijacz czasu dla autorki;). ( a juz myslalam ze 2-letnim
      dzieciom to sie bajki czyta..)

      wiek nie jest wazny .. wazne od zawsze co w duszy gra.....
      pozdrawiam
    • juta33 12.04.06, 10:58
    • juta33 12.04.06, 11:17
      aater napisała:

      > > PS. Tak sie zastanawiam, ile osob bioracych udzial w tym watku pisze
      > szczerze,
      > > a
      > > ile (wlacznie z inicjatorka watku) robi sobie tzw. jaja. :) Internet wszy
      > stko
      > > przyjmie
      >
      > ten watek to tzw zabijacz czasu dla autorki;). ( a juz myslalam ze 2-letnim
      > dzieciom to sie bajki czyta..)
      >
      > wiek nie jest wazny .. wazne od zawsze co w duszy gra.....
      > pozdrawiam

      O co Wy mnie posądzacie piszę prawdę i tylko prawdę, ale nie ręczę za innych.
      A prawda jest taka, że żal mi kończącego się sezonu, przynajmniej dla mnie. W
      zeszły weekend miałam pojechać na Chopok(wyjazd z piątku na sobotę i czwarty w
      tym sezonie) wszystko było załatwione, ale wszędzie trąbili, że powodzie i dwie
      godziny przed wyjazdem zrezygnowaliśmy. Wstaję rano w sobotę, a tu u mnie
      piękna pogoda, patrzę na kamerki, można jeździć. Ustaliliśmy,że wstajemy o
      piątej w niedzielę i jedziemy na Szrenicę. Mąż włacza meteo24 - informację dla
      narciarzy, mówią warunki trudne, mało śniegu, znów nie pojechaliśmy. A w
      niedzielę na Szrenicy piękna pogoda, jak to zobaczyłam to się popłakałam.
      Zadręczałam sie tak przez cały tydzień. Mąż nie chciał się zadręczać, nie
      patrzył na kamerki i nic nie mówił, więc ulżyłam sobie na tym forum, bo skoro
      nie moge pojeździć to chociaż pogadam o nartach i poczytam fajnych opowieści.
      Kiedyś dodam swoje. I dzięki Wam mi na tej duszy ulżyło.

      Ten wątek nie jest już moim zabijaczem czasu, zaczyna go pożerać.
      Pozdrawiam i proszę piszcie.
      juta
    • Gość: O.Andrzej IP: *.cern.ch 12.04.06, 11:35
      > O co Wy mnie posądzacie piszę prawdę i tylko prawdę, ale nie ręczę za innych.

      Ja recze tylko za siebie i to tez nie do konca. :) Stary lis ze mnie,
      internetowo rzecz biorac tez i rozne warianty dopuszczam. W koncu w Internecie
      mozna podac sie za mlodzienca bedac stara baba i na odwrot. Twoje posty sa dosc
      nietypowe, takie zbyt prywatne, zbyt szczere czy naiwne (w dobrym tego slowa
      znaczeniu), stad watpliwosci.

      Na Kasprowy blizej niz na Chopok. Spacer na Goryczkowa dobrze Wam zrobi, bo na
      kolejke linowa bym nie liczyl.
    • Gość: Jozzo IP: *.sympatico.ca 12.04.06, 14:11
    • Gość: Jozzo IP: *.sympatico.ca 12.04.06, 14:19
      Pogoda tez bym sienie przejmowal.
      Bywa ze na dole pada a na gorze czyste niebo.
      Kiedys mialem przypadek ze na dolnej Goryczkowej
      zachmurzenie i siapi a na gorze piekne sloneczko.
      Jedzies wyciagiem a tu nagle wielka jasnosc cie otacza
      ni jak uciec z wzrokiem. Stoisz na szczycie widzisz
      w czesc kotal a dol rozmyty w jasnosci.
      Ot tak na margineise wieku, pogody i planow wyjazdowych.
      No i nie ma to jak poranny spacer.
      Zdrowka Jozzo
    • juta33 12.04.06, 14:31

      >
      > Na Kasprowy blizej niz na Chopok. Spacer na Goryczkowa dobrze Wam zrobi, bo na
      > kolejke linowa bym nie liczyl.

      Kiedyś,gdy nie było najświeższych wiadomości ze stoków wyjeżdżałam w marcu i
      zawsze pojeździłam na nartach, a terzz człowiek słucha meteorologów i tak na
      tym wychodzi. POwiedziałam pierwszy i ostatbi raz ich słucham. Zawsze
      uwielbiałam jeździć w marcu, piękna pogoda, słońce, ciepełko.

      A teraz powiem dlaczego Chopok a nie Kasprowy:

      1. Na Chopok jadę nie wiele dłużej niż do Zakopanego, a kańcówka trasy dużo
      piękniejsza, mam mnóstwo zdjęć z tej trasy, wracamy zawsze po zamknięciu
      wyciągo około 16, i robię zdjęcia z samochodu.


      2. Pojechałam w zeszłym roku w marcu do Zakopanego, podjeżdżamy pod Kasprowy,
      piękna pogoda, śnieg i ... całuję klamkę, za duży wiatr i kolejka nie chodzi,
      co mi pozostaje Nosal, Szymoszkowa, Gubałówka. Na szczęście po dwóch dniach
      pojechaliśmy do Krynicy na Jaworzynę i było super.

      Pozdrawiam

    • ortodox 12.04.06, 11:31
      Tak naprawdę, to w żadnym wątku nie mamy pewności, czy wypowiedzi są prawdziwe
      i szczere. Po stałych forumowiczach, których wypowiedzi czytało się setki razy i
      wszystkie wypowiedzi sa spójne, konsekwentne i nie przeczą sobie, można się
      spodziewać, że teraz też piszą prawdę. Jednak to, ile oni mają lat i jak długo
      jeżdżą, wiemy już dawno, bo nie raz przy okazji o tym wspominali, kiedy uznali
      to za istotne. Bo w końcu jakie ma to znaczenie, ile ma kto lat?
      Można dla zabicia czasu zapytać o to ile ważycie, macie wzrostu ... były tu już
      inne propozycje. Tylko po co?
      pozdrawiam
    • juta33 13.04.06, 16:10
      ortodox napisał:

      Bo w końcu jakie ma to znaczenie, ile ma kto lat?
      > Można dla zabicia czasu zapytać o to ile ważycie, macie wzrostu ... były tu
      już
      >
      > inne propozycje. Tylko po co?
      > pozdrawiam

      Witam Ortodox!

      A po co tu wszyscy zaglądamy, po co zakładamy wątki i po co inni się dopisują?
      Zajrzałeś tu i coś napisałeś, dlaczego?

      Od dawna tu zaglądałam, rzadko coś pisałam, natomiast wiele razy logowałam się
      zaczynałam coś pisać i pytałam sama siebie - po co? I nie wysyłałam. A teraz
      postanowiłam Was poznać, więc musiałam założyć wątek do którego mogą sią wpisać
      wszyscy, znający się mniej lub bardziej na nartach, ale wszyscy co ty zaglądają
      jeżdżą na nartach, więc każdy może tu się wpisać i tym wszystkim dziękuję.
      Zauważyłeś, że wielu ma przy okazji miłe wspomnienia z nart?
      Ja też.

      A znajomi postanowili mnie dobić, jedno powiedzieli, ze na weekend majowy jadą
      na Stubai, a dzisiaj drudzy, że na Wielkanoc jadą w góry i zabierają narty, bo
      ponoć jest dużo śniegu. A ja mam się czuć ta wredna, bo zamiast się cieszyć,
      zazdroszczę im!!!

      I to ma być sprawiedliwość?

      Juta



    • Gość: mmmff IP: *.aster.pl / *.aster.pl 11.04.06, 22:51
      31.
      W tym roku na nartach po 8-letniej przerwie. Wycisk mialam niezły... Ale
      sprostałam.
    • juta33 12.04.06, 10:50
      Gość portalu: mmmff napisał(a):

      > 31.
      > W tym roku na nartach po 8-letniej przerwie. Wycisk mialam niezły... Ale
      > sprostałam.


      Witam kolejną kobietę.
      Pozdrawiam
    • Gość: Skyddad IP: *.fornfyndet.se 12.04.06, 12:22
      Napisalas;
      Lat 41 ,pierwsze narty to byly takie drewniane(Bobo), ze skorzanymi paskami,a
      mialam wtedy 3 latka-Boze!Kiedy to bylo!A jezdze gdzie sie tylko da,obecnie to
      oprocz polskich gor-Austria,Dolomity i Niemcy.
      Babike az mnie sie lzy zakrecily jak opisywalas te narty,na takich sie
      jezdzilo w latach 48-53.Takie wlasnie dostalem na gwiazdke chba w 1948 roku z
      rzemiennymi paskami kawalek klamerki metalowej pasujace do wszystkich
      butow,deski drewniane bez kantow metalowych,
      tak mialem takie same a opiszcie gdziescie swoje pierwsze kroki stawiali.
      Osobiscie to pamietam stare glinianki pomiedzy Pruszkowem a Komorowem.Trzeba
      bylo czekac az woda zamarznie i potem hajda z gorki na pazurki.Tam sie
      siedzialo nawet przy .-20C. Pamietam moj ojciec kiedys wzial swoje narty i
      poszedl z nami jezdzic.Byly tak "strasznie wysokie gorki " oczywiscie dla nas
      maluchow.Pamietam Ojciec zaimpownowal nam z najwiekszej zjechal na wprot na
      tafle glinianki,dla nas to byl wyczymn osiagalny tylko na sankach.
      Ta gorka moze miala 20m wysokosci.Przezycia do konca zycia.
      Pzdr.Sky.

    • na.moment 12.04.06, 12:23
      skoro malo kobiet....dolacze do grona
      40 lat
      od 6 roku zycia na nartach
      pozdr.
    • Gość: Colagen IP: *.atol.com.pl 12.04.06, 13:56
      TYlko Ater mnie zna i pozostale wypowiedzi sa nieprawdziwe pozdrowko- dla
      podroby cioty tez
    • juta33 12.04.06, 14:33
      Gość portalu: Colagen napisał(a):

      > TYlko Ater mnie zna i pozostale wypowiedzi sa nieprawdziwe pozdrowko- dla
      > podroby cioty tez


      W pierwszej chwili myślałam, że piszesz o mnie.

      A może ona podejrzewa, że chowasz się pod różnymi nickami. Przeczytałam jeszcze
      raz jej post i tak mi się wydaje.

      Pozdr
    • aater 12.04.06, 21:30
      andrzej ma racje: interent wszystko przyjmie;)
      nic nie podejrzewam i sie nie zastanawiam...
      tylko prawdziwy Colagen moze powolywac sie na mnie;)
      bo ja wiem i niektorzy tu obecni tez, gdzie nasz Cola rozmysla latem....
      pozdrawiam
    • pawelhks 12.04.06, 14:41
      Ja mam 29 lat. Na nartach jezdze przeszlo 20 lat. Pozdrawiam wszystkich
      narciarzy a szczegolnie narciarki :)
    • Gość: darekkkk IP: 195.42.249.* 12.04.06, 14:46
      Robi sie nam tu kółko anonimowych nartoholików;)
      Nazywam sie X. Mam lat Y. W nalogu jestem od lat Z;-)
    • juta33 12.04.06, 15:07
      Gość portalu: darekkkk napisał(a):

      > Robi sie nam tu kółko anonimowych nartoholików;)
      > Nazywam sie X. Mam lat Y. W nalogu jestem od lat Z;-)


      A tak nie jest???


    • juta33 12.04.06, 15:11
      Dlaczego uważasz, że narty to wstydliwy nałóg???
      juta
    • Gość: skibunny IP: 8.3.* / *.proxy.aol.com 12.04.06, 18:58
      Mam lat 38, na nartach zaczelam jezdzic w "starczym" wieku lat 28:) ale zawsze
      bralam i biore lekcje, wiec radze sobie calkiem dobrze:)
      uzaleznilam sie od pierwszego zjazdu:)
      zamierzam jezdzic do konca, moim idolem zostal pewien wspolpasazer, ktorego
      spotkalam w samolocie w tym roku, w drodze do Wloch na narty- 86 lat, oba
      kolana sztuczne... i aktywny instruktor:) uczy ludzi starszych, mowi ze juz
      mniej, ale i tak 47 dni na stoku spedzil w tym roku, nie liczac wyjazdu do
      Wloch:)
    • Gość: Jozzo IP: *.sympatico.ca 12.04.06, 19:04
      I o to chodzi, nie moge doczekac sie emerytury.
      Jak na razie 38 dni to rekord. Mysle, ze jak sie
      uwolnie od jzma koniecznosci codziennegj rurtyny
      wychodzenia z domu w celu utluczenia caogs na
      na codzienny posilek to bede mail szanse przekroczyc
      40 dni a moze wieciej w sezonie.

      Ot marzenie licealisty typu czym bys chial zostac
      - oczywiscie emerytem ;-)
      Jozzo
    • Gość: O.Andrzej IP: *.cern.ch 12.04.06, 20:29
      > I o to chodzi, nie moge doczekac sie emerytury.

      Ale w zdrowiu. Wyobraz sobie, ze doczekujesz, nawet masz pieniadze, ale zdrowie
      szwankuje. I nici z narciarstwa. No moze niezupelnie, ale w mocno ograniczony
      sposob. Pomimo dosc zaawansowanego wieku jezdze, tak mi sie przynajmniej wydaje,
      na poziomie 30-latka. Nie tyle chodzi o predkosc, nigdy nie lubilem szybkiej
      jazdy, no moze z wyjatkiem okresu, gdy mialem 16-18 lat, nawet nie o technike,
      te ma ugruntowana od wielu lat, ale sposob jazdy: dynamicznie, nisko,
      pracowicie. :) Na razie kolana wytrzymuja, serce tez (choc niekiedy w nocy
      miewam arytmie, ktorej przyczyny nikt nie jest w stanie pojac), ale kiedys sie
      to skonczy. I co mi wtedy po takiej emeryturze. :( To juz wole rzadziej, a pelniej.

      W sumie w roku spedzam nie wiecej niz 15-20 dni. Ale, jak pisalem, najcenniejsze
      sa te jednodniowe, bardzo intesywne wypady, po ktorych wracam skonany. Jest o
      czym myslec i o czym wspominac. Oczywiscie bardzo lubie dluzsze wyjazdy
      alpejskie, ale po 3-4 dniach zaczynam sie troche nudzic pewna monotonia, nawet
      jesli codziennie zmieniam trasy.

      Te 15-20 dni to i tak niezly rezultat. Ludzie pisza: mam tyle lat i jezdze od
      tylu lat na nartach. Ale jak intesywnie? W okresie mlodosci chmurnej i durnej
      jezdzilem b. duzo i czesto. Potem, gdy pojawily sie dzieci - duzo mniej, bywaly
      lata, ze na nartach spedzalem tylko kilka dni w roku, choc nie przypominam sobie
      roku z pelna abstynencja narciarska. A nowego kopa dostalem 3 lata temu, gdy po
      raz pierwszy wsiadlem na karwingi.

      I jeszcze jedno. Wlasnie sobie siedze w hotelu blisko Genewy i spogladam na
      pieknie osniezone szczyty Jury, ktore az sie prosza by do nich zawitac.

      Andrzej
    • Gość: Jozzo IP: *.sympatico.ca 13.04.06, 00:18
      Tak, znam ten bol i te rozterki. W koncu jestsmy mniej
      wiecej rowisnikami. U mnie doszlo wybycie z kraju z
      przyslowiowymi trzema skartpekami i caly complex zagadnien
      z tym zwiazany. Ale jakies 15 lat temu zona, moj towarzysz
      gorskich wypadow wpienila sie co nie miara kolejnymi pretekstami
      odpuszcania nart i zaproponowala wstapienie do CSPS.
      Ot tak dla zabawy i przymusu wybycia na narty bez wzgledu na
      okolicznosci pogodowe, rodzinne itp. Dzieki temu spedzamu 30+ dni
      w sezonie na nartach bawiac sie wysmienicie z grupa wspanialych
      tubylcow. Co do jazdy hmm!? ostatnio zauwazylem ze zaczynam szarzowac
      jak w moich niokielzanych 20-tych i mimo rozsadku po i przed nartami
      trudno mi sie powstrzymac momecie gdy czuje snieg pod narta
      zelaszcz jak jest to zmrozony (zwany lodem lub puchowaty).
      Rutyna, przesadna pewnosc siebie itp cos co nadchodzi niespodziewanie,
      nieunieknienie. Jest cos niokielzanego w naturze czego nie da sie
      zracjoalizowac. Wiem ze to brak rozsadku ale to jest silniejsze od niego.
      Nie robie to dla samosprawdzenie poprostu autentycznie mam
      niesamowia wewnetrzna radosc jak jakde na krawedzi mozliwosci
      technicznych i technicznych. Tego niegdy w zyciu w ten sposob nie
      odbieralem. Rozsadek nakazuje zmienic narty ( moje 9x oversize sa
      naprawde szybkie i jechanie na granicy ich mozliwosci nie jest
      najrozsadniesze. Majac molziwosci jazdy po trasach nie otwartych
      ponosi mnie cos nie do opanowania, potem przy barze mocno sie nad
      tym zastanawiam i obiecuje sobie wewnetrznie ze nastepne natry
      beda juz bardziej adekwatne do lat spedzonych na stoku.
      I co, obiecanki cacanki. Wszystko to wiem ale no wlasnie ale
      natura jest silniejsz od wiedzy i na nic tu gadanie.

      Co do zdrowa hmm!? taaak to moze byc problem ale to zostawiam na
      boku jak sie stanie to sie stanie nie czas teraz na tego typu troski.
      Sa juz pierwsz symptomy - trudno jest mi dotrzymac przyslowiowego
      kroku przy barze dudziestolatkom. Na stoku jak na razie jest OK.
      Czesto jezdzimy na tzw. backcoutry a tam wiadomo rozne roznosci
      moga sie przytrafic wiec lepiej nie popadac w przesadna troske
      o lata starcze. Wierze i to mocno ze doszlusuje do klubu 70+
      taki klub gosici po 70-tec co to na rowerkach i nartach sie udzilaja.
      Tak samo jak wierze ze wroce kazdego poranak wychodzac na backcoutry.
      Ponoc wiara czyni cuda.

      Jozzo.
    • Gość: O.Andrzej IP: *.cern.ch 13.04.06, 21:19
      Interesujace "zwierzenia". Co to jest CSPS? Pomimo tego, ze jestesmy
      rowiesnikami, inaczej reagujemy. Po pierwsze, to ja musze moja zone wyciagac na
      narty, a nie ona mnie. :) I tak najczesciej wyjezdzam samotnie (mam na mysli
      jednodniowe wypady). Po drugie, nie szarzuje. I ja dostaje wielkiego
      emocjonalnego kopa, gdy zaczynam zjazd, ale wciaz kontroluje jazde. Rzadko
      przekraczam predkosc, przy ktorej czuje, ze trace panowanie nad nartami. Zreszta
      nie lubie szybko jezdzic. Ale staram sie nie zwozic, stad niechec do dlugich
      skretow kawingowych, ktore kojarza mi sie z malo ambitnym zwozeniem sie wlasnie.
      Dla mnie musi byc dynamicznie. Stad upodobanie, od wielu lat to samo, do dosc
      stromych, czerwono-czarnych, niekoniecznie rownych tras. Na nartach, w miare
      starzenia sie, nie obserwuje wiec wielkiej zmiany ani w sposobie jazdy ani w
      predkosci. Na pewno duza zmiane wniosla przesiadka na dosc radykalne karwingi
      (Fischer Race SC, 12 m romien), ale, jak ustalislismy, karwing stanowi tylko
      pewien nowy element jazdy uzupelniajacy dotychczasowy zestaw technik skrecania.
      No moze nie daje sie tak jak kiedys prowokowac, nie chce nikomu dorownywac ani z
      nikim konkurowac. W zasadzie nie przewracam sie, w tym sezonie zdarzylo mi sie
      tylko jedno niewielkie "obsuniecie", stad moze oslabienie instynktu
      samozachowawczego i pewne nadwyrezanie mozliwosci organizmu.

      Druga moja pasja sportowa jest rower i to w wersji gorskiej. Uwielbiam wloczenie
      sie z nim po gorach. Tam gdzie moge, jade na nim, tam gdzie sie nie da, prowadze
      go lub wynosze. Jeszcze kilka lat temu zdarzalo mi sie zjezdzac w sposob nie
      licujacy z wiekiem. :) Po kamieniach, dziurach, szybko. I tu sie cos zmienilo.
      Od 2-3 lat stalem sie zdecydowanie ostrozniejszy, choc nie przezylem jakis
      groznych upadkow. Ale wiek, starzejaca sie wyobraznia robia swoje. Dalej
      wypuszczam sie na dzikie rowerowo-piesze wycieczki, ale zjezdzam juz duzo
      ostrozniej. Za zakretem zaczynam widziec wirtualne przeszkody, wyobrazam sobie
      powazna awarie hamulca czy opony mozliwe konsekwencje. I tu niestety widac
      nieublagany uplyw czasu. Pewnie tak jest bezpieczniej, ale i o wiele nudniej. :)
    • marekggg 12.04.06, 22:13
      gory - slowackie, polskie, czeskie, austriackie - zreszta - zalezy od miejsca
      zamieszkania :-)
    • Gość: zolv IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.04.06, 10:21
      widze ze wiekszosc starsza od wegla (bez urazy) ;)
      to tlumaczy moralizatorski ton i chec ciaglego pouczania wszystkich w kazdej
      materii
      nie przejmujcie sie - moj dziadek tez tak ma ;)
      ale dzieki temu jest polozony duzy nacisk na bezpieczenstwo i szacunek do gor -
      mlodzi raczej rzadziej o tym mysla.

      pzdr
      zolv
    • Gość: Jozzo IP: *.sympatico.ca 13.04.06, 13:07

      > ale dzieki temu jest polozony duzy nacisk na bezpieczenstwo i szacunek do gor

      To raczej zalezy od tego czy jestes z grupy tych co
      na narty czy tych co w gory.

      Co do wegla to bym powiedzial rzczej ze nie nbieraja sie
      tak latwo na 'nove' np carving no nie zeby potepiali
      w czambu ale tez nai tal latwo daja sie omamic oszlomom.
      A ze wie sie cos zdecydowanie lepiej i ma sie tego swiadomosc
      to nic dziwnego ze czasami zabrzmi to metatorsko.
      Jozzo
    • Gość: O.Andrzej IP: *.cern.ch 14.04.06, 12:08
      > widze ze wiekszosc starsza od wegla (bez urazy) ;)
      > to tlumaczy moralizatorski ton i chec ciaglego pouczania wszystkich w kazdej
      > materii

      Racja. "Wchodzac" tu przez ciekawosc (wszystko co traktuje o nartach jest dla
      mnie ciekawe) zostalem zaskoczny przez liczna reprezentacje "staruchow". W koncu
      sam sie do nich zaliczam, wiec nie ma w tym okresleniu niczego obrazliwego czy
      pejoratywnego - trudno obrazac samego siebie. :) Na innych forach dominuje
      mlodziez lub dolne stany wieku sredniego. Z poziomem wypowiedzi tez roznie tam
      bywa. W zimowej grupie dyskusyjnej towarzystwo jest bardziej pomieszane, ale tez
      dominuje wiek mlodo-sredni, tak ok. 35 lat.

      Do tego znalazlo tu swoje miejsce kilku emigrantow. Jako niedoszly emigrant
      troche rozumiem ich motywy i sposob myslenia.

      Ale przyznasz, ze takie pomieszanie mlodzienczej buty i starczego pierniczenia
      wszystkim wychodzi na dobre. To najlepsze wlasnie co oferuje Internet, mozliwosc
      spotkania ludzi z przekroczeniem granic wieku i geografii. Mozemy sobie nawzajem
      ponawrzucac, 18-latek - 70-latkowi i na odwrot, ale mozemy tez lepiej sie
      zrozumiec. Bez Internetu nie mielibysmy na to zadnej szansy.
    • aater 14.04.06, 14:50
      no nie Andrzej;) a coz to jest "dolne stany wieku sredniego" ??? haa..
      masz racje: to forum mialo swoj klimat i wysoki poziom wypowiedzi. widac to w
      watkach ABC NARTY - chyba wiekszosc to z zimy 2004/2005. tej zimy to roznie
      bywalo. fajne bylo tez to ze nawet latem to forum jakos "zylo". to takie
      sympatyczne zrobic klik i spotkac starych znajomych.... niektorzy sa tutaj
      kilka zim...
      pozdrawiam
    • Gość: O.Andrzej IP: *.pp.com.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 15.04.06, 22:50
      > no nie Andrzej;) a coz to jest "dolne stany wieku sredniego" ??? haa..

      niewiele >30 :)

      Niestety mnie tu wtedy nie bylo. W ogole jakos ignorowalem istnienie forum i
      pewnie dalej bym ignorowal, gdybym tu nie zaszedl. Kazda grupa internetowa, a w
      szerszym ujeciu - kazda grupa ludzka, ma w swoim zyciu momenty wysokich i
      niskich lotow. Ludzie tez sie rozni trafiaja. Jedni zacietrzewieni, inni
      wszystko wiedzacy, jeszcze inni ironiczni czy wrecz kawalarze. To co wyroznia
      wg. mnie te konkretna grupe to stosunkowo duza liczba ludzi "wiekowych".
      Rozpoznaje tez kilku grupowiczy z pl.rec.sport.zimowe. Co tez pasja robi z
      czlowieka. Nie wystarczy mu tylko ja realizowac w praktyce, ale musi sobie
      jeszcze o niej pogadac z podobnymi do siebie przypalonym. :)
    • filomena1 14.04.06, 14:04
      lat to ja nie licze, bo i po co licze tylko zimy sniezne i tylko te spedzone
      na nartach.

      Wisenne zyczenia Wielkanocne
      dyngusowe i jajkowe
      Filomena.
    • aater 14.04.06, 15:00
      hej, zobacz jak zgrala sie data dnia z godzina wyslania twojej wiadomosci../
      niesamowite...
      szkoda ze nie zalozylas wielkanocnego watku...
      pozdrawiam
      ater
    • kubagr 14.04.06, 16:28
      myslisz ze wygadywania od rzeczy collagena byly dodana wartoscia do tych
      dyskusji???
      hej nnawet filomena obudzila sie ze snu gotowa do polykania jajek na
      wielkanoc........

      jednyne wielkienoce ktore wspominam milo to te ktore spedzilem na nartach albo
      w drodze z lub na narty
      innych nie lubie i juz....................
    • aater 14.04.06, 17:34
      > myslisz ze wygadywania od rzeczy collagena byly dodana wartoscia do tych
      > dyskusji???
      ale potrafil miec dobry dowcip i staram sie pamietac zwlaszcza to.
    • juta33 18.04.06, 22:32
      aater napisała:

      > > myslisz ze wygadywania od rzeczy collagena byly dodana wartoscia do tych
      > > dyskusji???
      > ale potrafil miec dobry dowcip i staram sie pamietac zwlaszcza to.

      Sorry, jak dla mnie ten jego dowcip nie zawsze był dobry. Jesteście młodzi
      wszystko przed wami.

      Pozdrawiam
    • aater 18.04.06, 22:51
      hej: oczywiscie ze nie zawsze byl dobry jego dowcip.
      wielokrotnie przesadzal (mowie o prawdziwym C.)
      ale staram sie wlasnie tego nie pamietac...
      dobrej nocy
      pozdrawiam
    • juta33 18.04.06, 22:59
      aater napisała:

      > hej: oczywiscie ze nie zawsze byl dobry jego dowcip.
      > wielokrotnie przesadzal (mowie o prawdziwym C.)
      > ale staram sie wlasnie tego nie pamietac...
      > dobrej nocy
      > pozdrawiam

      Masz rację, ja nie zawsze wiedziałam, który był prawdziwy. Ale Ty go znasz.
      Pozdrawiam i też życzę miłej nocy.
    • aater 18.04.06, 23:11
      wiesz , w tej zimy to juz cyrk z tym podszywaniem sie pod C.
      troche prywatnie;)
      2tyg temu stracilam swojego pieska. Przyjaciel.
      i stale nie potrafie do tego przywyknac.
      i dzis mam taki wlasnie smutny dzien.
      pozdrawiam
    • juta33 18.04.06, 23:32
      aater napisała:

      > wiesz , w tej zimy to juz cyrk z tym podszywaniem sie pod C.



      Dziwię się dlaczego on nie chce się zarejestrować, nikt by nie mógł się pod
      niego podszyć i problem miał by z głowy. Chyba, że tak lubi, zawsze to atrakcja.



      > troche prywatnie;)
      > 2tyg temu stracilam swojego pieska. Przyjaciel.
      > i stale nie potrafie do tego przywyknac.
      > i dzis mam taki wlasnie smutny dzien.
      > pozdrawiam


      Wspólczuję Aater, miałam kiedyś psa i wiem co to pies przyjaciel.
      Żałuję, bo nawet nie mam jego zdjęcia.
      Spokojnych snów.
      Justyna

      P.S. Idę śnić.
    • aater 19.04.06, 18:56
      dziekuje za dobre slowo;)
      ja mam zdjecie i wlasnie widze..
      samych bezchmurnych dni tobie zycze
      pozdrawiam
      ater
    • juta33 20.04.06, 12:25


      ater
      rozweselę Cię i mam pytanie do Ciebie i do pozostałych czytających.
      Ten wątek jest dla zabawy, więc bawny się.

      Pytanie jak w tytule ILE STARUCH MA LAT??

      Nie odwiedził nas tu, nawet nie napisał a co Cię to obchodzi, a może jest
      ciekaw naszych opinii?
      Proszę obstawiać!!!

      Nadal pozostawiam otwarty temat wspomnień - prosimy o więcej.
      Ja jeszcze napiszę.
      juta
    • volkl 14.04.06, 18:37
      Jest mi niezmiernie miło że jak rozumię skierował Pan do mojej skromnej osoby
      słowa otuchy w jednym z postów. Pozwoli Pan, że tą drogą serdecznie Panu
      podziękuję. Ja na nartach spędzam b. dużo czasu, nie liczyłem ile dni akurat w
      tym roku ale myślę, że 50 napewno. Właśnie dziś wróciłem z nart a byłem w
      Tatrzańskiej Łomnicy na Łomnickim Sedlo i w Zubercu na Zwerowce. Bardzo udany
      wyjazd. Zaglądam tutaj czasami a niekiedy częściej ponieważ czytając niektóre
      posty można się naprawdę wiele nauczyć. Pozdrawiam wszystkich a tych
      nieprzekonanych zachęcam do uprawiania narciarstwa chociażby rekraacyjnego.
    • wrb1 14.04.06, 22:13
      trochę bylem zajęty czymś innym; ale się też tu zaprezentuję; mniej więcej
      jestem rówiesnikiem Andrzeja, tyle ze nie zaczynałem tak wcześnie; do końca
      drugiego roku studiów uprawiałem wyczynowo LA (byłem sprinterem) więc za narty
      wziąłem się stosunkowo późno, ale wsiąkłem na dobre; pamiętam te czasy wyjazd do
      Szklarskiej pociągiem; wchodzenie pieszo na Halę, wyrwirączki w Zieleńcu; teraz
      mój standart to lodowiec w listopadzie i maju oraz kilka wyjazdów w pobliże
      Wroclawia; z czasów wyczynu zostały mi mocne nogi, ale niestety podpsute kolana,
      ale ponieważ nie jestem z tych, że jak już jestem na stoku to tylko jeżdżę, to
      jakoś sobie radzę; wolę szybko ostro i odpocząć;
    • Gość: O.Andrzej IP: *.pp.com.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 15.04.06, 23:02
      > Jest mi niezmiernie miło że jak rozumię skierował Pan do mojej skromnej osoby
      > słowa otuchy w jednym z postów.

      Bo mnie zaskoczyles. Pozytywnie. Wyobrazam np. siebie zaczynajacego
      paralotniarstwo. Wlasciwie to sobie tego zupelnie nie wyobrazam. A propos formy
      "Pan". Netetykieta nie zacheca do niej. Troche mamy z tym klopotow w naszych
      polskich realiach, ale wydaje sie, ze bez wzgledu na wiek uczesnikow, nie
      powinno sie jej uzywac.

      Nie wiem jak to robisz poswiecajac az tyle dni na narty? Urlop, pieniadze?

      Pozdrawiam
    • volkl 16.04.06, 18:50
      Nie jestem skory do opisywania swoich sposobów na narty na forum publicznym, ale
      zaspokoję Twoją ciekawość jeżeli podasz adres e-majlowy.

      Pozdrawiam.
    • Gość: O.Andrzej IP: *.pp.com.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 17.04.06, 00:28
      > Nie jestem skory do opisywania swoich sposobów na narty na forum publicznym, al
      > e
      > zaspokoję Twoją ciekawość jeżeli podasz adres e-majlowy.

      ypoziebl@cyf-kr.edu.pl
    • Gość: Zocha IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.04.06, 14:37
      Co tu robia klechy?
    • juta33 21.04.06, 15:00
      Gość portalu: Zocha napisał(a):

      > Co tu robia klechy?


      Zocha, a cóż to za pytanie??? Proszę rozwiń swoją wypowiedź!
    • Gość: O.Andrzej IP: *.cyf-kr.edu.pl 21.04.06, 17:07
      > Co tu robia klechy?

      Czytaja i pisza, Droga Zosiu ;)
    • juta33 15.04.06, 08:23
      juta
    • Gość: waldek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.06, 22:43
      Jak czytam Wasze wspomnienia stwierdzilem ze o dziwo ja tez je mam:)))
      1-sze dostalem od sp. Taty 50 lat temu. Byly unikalne. Wykonane przez Wojka z
      drzewa jesionowego. Szpice mialy ledwo co zakrzywione a wiec czasem na malych
      muldach sie wbijalem w nie. Okucia (tak dawniej sie to nazywaleo) dostalem od
      sp. Mamy i byly to kandahary (nie wiem czy tak sie to pisze???). Na takim
      sprzecie jezdzilem chyna przez 2 lata po naszych malych gorkach i zrobionych ze
      sniegu specjalnie skoczniach. Potem bylo 30 lat przerwy bo nie bylo ani forsy
      ani checi. I niespodziewanie pozyczylem narty (wypozyczalnia w "dziale
      socjanlym" w pracy:)))
      I tak sie ponownie zaczelo. Udalo nam sie nauczyc jak sie jezdzi (zarowno Zona
      jak rowniez Dzieci). I chyba to jest najfajniejsze ze moglismy razem bawic sie w
      gorach. W ubieglym roku uruchomilsmy naszego 4-ro letniego Wnuka (na Kronplatzu
      sa swietne do tego warunki) a w nastepne lata mysle ze beda jezdzic nastepne
      Wnuki (mam taka nadzieje:)))
      Na szeczscie od kilku lat poznalismy rowniez szlaki alpejskie gdzie mozna
      znalezc wszystko co chcesz. Oj chcialbym zeby tak bylo naj najdluzej.
      Wlasnie na Kronplatzu widzialem piekny widok (dla mnie oczywiscie) Pan w wieku
      ok 80 lat jezdzil ze swoja Zona chyba tez w tym samym wieku. I ja tez bym tak
      chcial aby tego doczekac.
    • atka5 18.04.06, 14:24
      A ja pamiętam polskie narty Epoxy, które potrafiły rozwarstwić się w czasie
      jazdy, pierwsze "porządne" buty na licencji San Marco, takie ładne niebiesko -
      pomarańczowe, klamrowe oczywiście, które każdy chciał mieć, chociaż można z
      nich było swobodnie wyskoczyć przy ostrzejszym hamowaniu i bezpiecznikowe
      wiązania Beta, które z bezpieczeństwem nic wspólnego nie miały. Pamiętam też
      autobus PKS, który dowoził narciarzy do Kuźnic pod kolejkę na Kasprowy, w
      której należało się znaleźć nie później niż o 6 rano, żeby była szansa przed 10
      zawitać na górze. No chyba, że ktoś miał znajomości u Kazka - czołowego konika
      z Kuźnic i wtedy mógł zamienić miejscówkę na godz. 1 na wcześniejszą, taką na
      9, bo te były najlepsze. Pamiętam też schronisko młodzieżowe Jaworzynka w
      Kuźnicach, gdzie dobrze było mieszkać, bo nie trzeba było korzystać z autobusu.
      I pamiętam też rzesze znajomych narciarzy z AKN i nie tylko, z różnych stron
      Polski, których spotykało się w czasie przerwy semestralnej w kolejce do
      kolejki. I że było naprawdę bardzo, bardzo wesoło w tej kolejce, bo potem
      jeżdżenia tak dużo nie było, bo w kolejce do wyciągu czekało się 45 minut albo
      dłużej. Teraz to dopiero można sobie pojeździć, ale gorzej ze znajomymi,
      których znaczna część ma albo kłopoty z kolanami, albo z kręgosłupem, albo zbyt
      wysokie ciśnienie. Szkoda, że tak szybko latka lecą.
    • juta33 18.04.06, 15:31
      Miło mi, że nadal tu zaglądacie.

      Ja pamiętam mój pierwszy raz na nartach, wypożyczone narty wieźliśmy pociągiem
      z przesiadkami. Wyjazd był w marcu, a ponieważ nie było kiedyś kamerek na
      stokach ani informacji dla narciarzy w telewizji, na miejscu okazało się, że
      wyciągi nie chodzą, bo za mało śniegu.
      Szkoda nam było, więc koledzy znaleźli pole u jakiegoś górala, na którym był
      śnieg. Aby zjechać należało wejść na górkę, po pięciu wejściach i zjazdach
      byłam mokra i miałam dość. I tak zaliczyłam mój pierwsz sezon na nartach. Całe
      szczęście, że od tamtej pory nie spotkało mnie już coś takiego.
      pozdrawiam
    • Gość: Jozzo IP: *.sympatico.ca 20.04.06, 17:07
      Nie pamietam pierwszych. widocznie ich nie bylo ;-)
      Ale jak niesie wiesc mialem 4 lata i postanowino za mnie,
      ze juz czas na mnie. Starano mi sie wpoic podstawy ale
      krnbrnemu dziecku trudno bylo wytlumaczyc teorie smarowania
      nart. Wiec postawino minie na gorce w parku
      ( jak niese wspomniana wiesc) i nic zadnego poslizgu.
      Zdziwony pytalem dalczego nie jade. Wytlumaczono mi, ze
      nie mam posmarowanych nart, zabrano do domu i przeprowadzono
      proces smaroania po czym wrocilismy do parku i narty sunley jak
      trzeba. Tyle rodzinna saga. Przez lata cale staralem dociec
      kto i czym potraktowal moje pierwsze narty na moim pirewszym
      kryterium sniego ale zmowa rodzinna byla silniejsza od wszystkiego.
      Tak czy inaczej od tego momentu zwasze mailem staraannie potraktowane
      slizgi nart.

      Zdrowka Jozzo.

    • Gość: O.Andrzej IP: *.cyf-kr.edu.pl 18.04.06, 17:01
      > A ja pamiętam polskie narty Epoxy, które potrafiły rozwarstwić się w czasie
      > jazdy, pierwsze "porządne" buty na licencji San Marco, takie ładne niebiesko -
      > pomarańczowe, klamrowe oczywiście, które każdy chciał mieć, chociaż można z
      > nich było swobodnie wyskoczyć przy ostrzejszym hamowaniu i bezpiecznikowe
      > wiązania Beta, które z bezpieczeństwem nic wspólnego nie miały.

      Czyli lata 80-te. Ja pamietam i te wczesniejsze. Epoxy to byl juz dalszy,
      powiedzailbym schylkowy, etap rozwoju slynnych Szaflar. Faktycznie sie
      rozklejaly, o czy sie przekonalem 2 lub 3-krotnie przy tej samej parze nart.
      Bylo kilka modeli butow na licencji San Marco. Lepsze i gorsze. Osobiscie ich
      nie uzywalem (moje nazywaly sie Dachstein), ale znam takich, ktorzy nie
      narzekali, przynajmniej na ich trzymanie nogi, bo peknac po kilku latach
      potrafily. Wiazanie Beta byly wierna kopia francuskich Lookow (z licencja lub
      bez, tego nie wiem). Samo rozwiazanie jest bardzo proste i skuteczne. Tez
      osobiscie ich nie uzywalem (mialem inne - japonskie Hope), ale kilku znajomych
      bardzo je sobie chwalilo. Marna byla jakosc sprezyn i nie nalezalo zawierzac
      ich wskazaniom, ale udawalo sie przy pewnej wprawie ustawic je prawidlowo.

      > Pamiętam też schronisko młodzieżowe Jaworzynka w
      > Kuźnicach, gdzie dobrze było mieszkać, bo nie trzeba było korzystać z
      autobusu.

      Ha, pamietam doskonalem, jeszcze z licealnych lat. Dosc prymitywne warunki, ale
      jakie to wtedy mialo znaczenie. Wyjezdzalem w sobote rano z Krakowa,
      pedzlowalem na Goryczkowej caly dzien, oczywiscie wczesniej podchodzac na
      piechotke, nocka w Jaworzynce, kolejny dzien na Goryczkowej (Gasienicowa
      uwazalismy za zbyt lagodna), autobusowy powrot do domu, obiadek i... do
      lekcji. :)

      > Teraz to dopiero można sobie pojeździć, ale gorzej ze znajomymi,
      > których znaczna część ma albo kłopoty z kolanami, albo z kręgosłupem, albo
      > zbyt wysokie ciśnienie.

      Wypisz, wymaluj, moj przypadek. :) Sam sie dziwie, ze jeszcze jezdze na nartach.
    • Gość: Jozzo IP: *.sympatico.ca 19.04.06, 22:55
      Byly Hikory chyba tak to sie pisze ale to sporo przed matura
      potem nizapomniane Kf-(chyba) 72 (niektorzy dzisaj mowia o
      twardych nartach he he he !) buty Elbrusy i revealcyjna
      Kadra 3 - szczytem techniki byla wtedy jak sie nie myle
      austryjacka 4 czyli jazdza na wyimaginowanym krzesle.
      Potem no walsnie co potem a mini mailem 170 zona 140
      mnie sie rozwarstwila pod butem na Goryczkowej a i tak
      jezdzilem do konca dnia jak to sie mowi na jedna nozke.
      No szczyt technologi Epoxy 3100 mieksze i 3200 twardsze
      Ceny hmmm drogo 3200 - inzynierska pensja, Bety 1/3 takowej.
      Wybarc cos do jezdzenia to tez byl wyczyn. Trzeba bylo
      przerzucic wiele ale to naprawde wiele par zeby wybprac
      cos w miare sesownego.
      Beta - good stuff pekaly na tzw zakrecie wkrety trzymajace
      pietke, regulacja to raczej wyczny oparty o badania nie omal
      naukowe podparte doswiadczeniami ale to bylo osciagniecie
      po Kadra 3 na miare lotu w kosmos.
      Potem pokazaly sie towary swiatowe, zalew nart zachodnich
      mailem jakies Atomic i Tyrolia 270 ( diagonal ) no i Dachsteiny
      a potem to stalo sie normalka. A mialem jescze jakies kuriozalne
      Compacty no i Mediany i nawet jakis rodzime skrzynkowe wiazania z
      daleka robiace za Salomony. I tak to sie potoczylo.

      Potwierdzam byl PKS do Kuznic w kolejce nie salem ale widzialem
      Byly znizki o ile pamietam 80% w schoniskach PTTK np na ligitymacje
      przewodnicka. Pacilo sie naprawde smieszne pieniadze.
      Szkoda bylo zjezdzac z Gor.
      Jozzo
    • juta33 20.04.06, 12:06
      Witam!

      Jozzo, u Ciebie nie poranek a wieczór. A ja nawet nie psamiętam na jakich
      nartach zaczynałam ani na jakich się wtedy jeździło.
      Męski punkt widzenia na narty jest jednak inny niz kobiet, tak jak na
      samochody.
      Małam teraz wspomnieć mój drugi sezon, ale może później.
      juta
    • Gość: Jozzo IP: *.sympatico.ca 20.04.06, 16:48
      Tak masz racje ale

      1. chialem byc na czasie forum (mniej/wiecej)
      jak dzwonie do kumpli o 9:00 EST (mojczas)
      to staram sie nie pytac gdzie idziesz na lunch
      tylko jakie masz plany na wieczor.
      2. z reuly sa wieczory wspomnien wiec dla rozluznienia
      uzylem sforumowania poranek ot tak zeby nie popasc w
      zbytnia powage i zewnosc.
      3, Tak masz zupelna racje: dziewczyna pyta chlopaka:
      Powiedz mi o swojej pierwszej milosci
      ON; niemoge ONA dlaczego: ON bo ja mialem odrazu druga
      i to wlasnie ty.

      Inna konstukcja inna percepcja ( nie leprza nie gorasza poprostu inna.
      Ot koloryt tego swiata nie zawsze akceptowany przez feministki.
      (przyslowiowy sukces Tani traktorzystki , itp ... No i po co ? )

      Jozzo
    • Gość: O.Andrzej IP: *.cyf-kr.edu.pl 20.04.06, 18:07
      > Byly Hikory chyba tak to sie pisze ale to sporo przed matura
      > potem nizapomniane Kf-(chyba) 72 (niektorzy dzisaj mowia o
      > twardych nartach he he he !) buty Elbrusy i revealcyjna
      > Kadra 3 - szczytem techniki byla wtedy jak sie nie myle

      Wszystko to bylo, fakt. Hikory, jako nazwa, placze mi sie po glowie, ale mnie
      zostaly w pamieci, moje pierwsze powazne narty, Rysy z przykrecanymi
      krawedziami. Male srubki nagminnie sie odkrecaly i powodowaly ladne opory w
      czasie jazdy. Czasem tez konczylo sie utrata kawalka krawedzi. Jakos nie
      pamietam by sie takie krawedzie ostrzylo. Moje pierwsze powazane buty pochodzily
      z Krosna i byly sznurowane. I Kadra 3, a jakze, z zupelnie niebezpiecznikowym
      tylem. Potem przesiadlem sie na Kf-y ze skrzynkowymi japonskimi Hope-ami.
      Zartowano, ze to od nadziei, ze wypna, gdy trzeba. Faktycznie twarde. Co prawda
      mozna bylo wybierac miedzy bardzo twardymi i twardymi. Prawdziwa szkola jazdy.
      :) Zwlaszcza przy dlugosci 210 cm.

      > szczytem techniki byla wtedy jak sie nie myle
      > austryjacka 4 czyli jazdza na wyimaginowanym krzesle.

      Raczej francuska. Idiotyzm i pomylka, ale szal trwal kilka lat, podobnie jak
      obecnie wychodzacy z mody fun carving.

      > Potem no walsnie co potem a mini mailem 170 zona 140

      Tzw. compakty. Krotkie i szerokie nartki. Niektorzy sadza, ze byly to
      protoplasty dzisiejszych karwingow, ale roznice sa znaczne. Przede wszystkim nie
      byly mocno taliowane i sztywne poprzecznie, na krawedzi sie na tym jechac nie
      dalo, ale przez swoja krotkosc latwo skrecaly. Moda na nie trwala 3-4 lata. Mnie
      to szczescie ominelo, choc je poprobowalem.

      A potem juz Epoxy 3200 z bardzo dorymi Markerami M15. Do dzisiaj leza w piwnicy,
      bo zal je wyrzucac dla ich technicznego piekna.

      A potem nadeszly czasy nowozytne. :)
    • Gość: Jozzo IP: *.sympatico.ca 20.04.06, 19:47
      wspomniec o czasach dervna struganego.

      Tak pamietam i nawet jezdzilem na takich bez metalowych krawdzi.
      Potem te przykrecane o masz racje to bylo to wiazania typu kandachar
      zapasowe linki dzioby itp ale to poczatek ery metalu.

      Mini - mielsmy jako drugie pary nart - nezle do wedrowek po Gorach
      jak mini przycichly to ruszyla kampania z compactami - dzioby
      bardziej zaookraglone. Mialem na nich markera przod chyba wczesny M4
      a tyl Rotomat TR z mozliwosca setupu na turing - mozna bylo
      podnosci pietke buta na jakies 10cm albo normalnej
      pozycji zjadowej, to cudo bylo na licencji austyjackiej
      od braci z drugiej strony Tatr.

      Co do szkoly - hmm kolacze mi sie ze to austryjacka 4 byla
      przeciwstawieniem sie francuskiej krysiani lekkiej no ale moze
      sie myle. Jak bede mail czas to sprawdze.

      Dlugi KF-y to byla szkola o Yaa !

      Kto pamieta jak sie nazywaly buty narciarski skorzane dosc wysoki
      z podwujnymi sznurowadlami tzn czesc wewnetrzna i zewnatrzna.
      Rodzima produkcjia - mailem to w wczesnym okresie uczelnianym.

      Jozzo
    • Gość: O.Andrzej IP: *.cyf-kr.edu.pl 21.04.06, 09:35
      > Mini - mielsmy jako drugie pary nart - nezle do wedrowek po Gorach
      > jak mini przycichly to ruszyla kampania z compactami

      Masz racje, te mini to bylo co innego. Moj ojciec na takich turowal. Wytwarzal
      je slynny Dziubek (?) z Zakopanego, zapewne z drzewa hikorowego. Zapinalo sie do
      tego foki i juz mozna bylo rajdowac. Wiazania: kandahary ze slynna linka, ktora
      mozna bylo ustawiac w roznej pozycji, m.in. i takiej, w ktorej pietka mogla sie
      podnosic.

      > Co do szkoly - hmm kolacze mi sie ze to austryjacka 4 byla
      > przeciwstawieniem sie francuskiej krysiani lekkiej no ale moze
      > sie myle.

      To pamietam b. dobrze, jako ze wtedy konczylem kurs instruktorski i szkole
      odchyleniowa wlacznie z idiotyczna "4-ka" zaliczylem doglebnie. Moda przyszla z
      Francji po sukcesach Killy-ego i Francuzow w Cortina bodajze, gdzie dzieki nowej
      szkole zdobyli prawie wszystkie medale. Przeciwnicy, w tym Austriacy,
      potrzebowali 2-3 sezony by zrozumiec o co chodzi. Tyle ze owa "4-ka" to bylo
      nieporozumienie i opaczne zrozumienie nowej techniki.

      > Kto pamieta jak sie nazywaly buty narciarski skorzane dosc wysoki
      > z podwojnymi sznurowadlami tzn czesc wewnetrzna i zewnatrzna.

      Wlasnie takie mialem. Fobos to byla nazwa fabryki w Krosnie, ale nazwy modelu
      buta nie pamietam.
    • Gość: O.Andrzej IP: *.cyf-kr.edu.pl 21.04.06, 12:38
      > je slynny Dziubek (?) z Zakopanego

      Skleroza, oczywiscie Zubek a nie Dziubek.
    • Gość: Jozzo IP: *.sympatico.ca 20.04.06, 22:13
      Utkwily mi w pamieci dzieki sadze rodzinnej mowiacej jak
      za niemca rodzien rabala hikorowe nart i palila nimi w
      piecu co by w rece wroga sie nie dostaly.
      Mialy jakas niesamowita wlasnosc i mona bylo ie klamroaec
      w miejscach pekniecia. Potem w okresie szkoly sredniej
      widzialem takowe czerwone s Skadnicy Harcerskiej i nawet
      zostaly zakupinie Ile to mialo wspolnego z orginalnymi
      hikorami nikt juz nie pamieta. No ale to opowiesc z czasoe
      kiedy moi telemarkiem jezdzili.

      Jozzo
    • Gość: O.Andrzej IP: *.cyf-kr.edu.pl 21.04.06, 17:41
      Pewnie juz o tym bylo, ale skoro jestesmy przy wspomnieniach. Jak to sie u Was
      zaczelo i dzialo?

      W prawdziwe narciarstwo wprowadzil mnie ojciec. W wieku 15 lat (bodajze) zabral
      mnie ze soba na Kasprowy i kazal zjezdzac w kotle Gasienicowym. W przedwojennych
      butach z prawdziwej skory, pozyczonych napredce od mamy kolegi, o ktorych w
      zadnym wypadku nie mozna bylo powiedziec, ze trzymaja stopy, w za dlugich
      nartach siostry i z niewielkimi umiejetnosciami. Oczywiscie na trzesacych sie
      nogach, usztywniony i przerazony. Przy drugim lub trzecim zjezdzie byl wielki
      bum i spektakularny obsuw z samej gory kotla z niewypietymi nartami (kandahary).
      Ktores sciegno chrupnelo, ale przezylem. I zalapalem.

      Ojciec jezdzil wylacznie technika oporowa i taka tez mnie nauczyl. Niepiekna i
      nieskuteczna. Podpatrywalem innych i zaczalem eksperymentowac. W czasie
      tygodniowego pobytu na Gubalowce, nawet nie wiem w ktorym momencie, zaczalem
      skrecac technika rownolegla, a scisle mowiac - od razu smigiem. Do dzisiaj nie
      wiem jak sie tego nauczylem. Jakos tak samo przyszlo.

      Potem byl moj pierwszy i jedyny kurs narciarski na Hali Gasienicowej, i dalej
      duzo jezdzenia, na Kasprowym, na Gubalowce i w Szczyrku. Niedlugo potem kurs
      pomocnika instruktora na Turbaczu, a dwa lata pozniej - instruktora w Suchej
      Dolinie niedaleko Piwnicznej. Byl pozny marzec albo poczatek kwietnia, malo
      sniegu i ambitne proby skrecania technika odchyleniowa w butach, ktore z racji
      braku podparcia od tylu do tego zupelnie sie nie nadawaly.

      Prowadzilem rozne kursy tu i tam z roznym skutkiem. Pamietam jeden z nich w
      Krynicy, sniegu brak (armatki sniezne pojawily sie wiele lat pozniej), a zatem
      uczylem swoich kursantow jazdy... na lyzwach. :) Uczylem tez jezdzic dzieci i
      zone. Obserwujac dzis ich jazde, nie mam powodow do wstydu.

      Rodzina, dzieci, "socjalizm", nie dalo sie wiele jezdzic. Z narciarskiego punktu
      widzenia - zastoj. Wreszcie wyjazd do Francji na wiele lat, w czasie ktorego
      poczulem co znaczy jazda po szerokich dobrze utrzymanych stokach bez
      koniecznosci stania w kolejkach.

      I ostatni etap, 3 lata wstecz: karwing, a scisle krotkie narty karwingowe.
      Poczucie nowych mozliwosci, powracajaca pasja, ktora kaze myslec o nartach w
      srodku upalnego lata.





    • mamax4 18.04.06, 21:38
      pamiętam za PRLu w sklepie sportowym leżały takie drewniane sztachetki, a my
      dzieciaki śmieliśmy się po co to komu, potem przed blokiem usypali nam górke, a
      my dzieciaki smieliśmy się po co nam górka, potem spadł śnieg,.... skojażyliśmy
      fakty i pokupowaliśmy sobie te drewienka z linkami w sportowym sklepie.... tak
      się zaczęło, pokochałem narty, to było jak Rodowiczka miała porszaka.
      pozdrowionka
    • juta33 18.04.06, 22:33
      mamax4 napisała:

      > pamiętam za PRLu w sklepie sportowym leżały takie drewniane sztachetki, a my
      > dzieciaki śmieliśmy się po co to komu, potem przed blokiem usypali nam górke,
      a
      >
      > my dzieciaki smieliśmy się po co nam górka, potem spadł śnieg,....
      skojażyliśmy
      >
      > fakty i pokupowaliśmy sobie te drewienka z linkami w sportowym sklepie....
      tak
      > się zaczęło, pokochałem narty, to było jak Rodowiczka miała porszaka.
      > pozdrowionka


      SUPER DZIĘKI
    • wrb1 21.04.06, 15:51
      Już to kiedyś umieściłem, ale tu będzie chyba bardziej na miejscu:

      Narty:
      1. Długość nart dostosować do wzrostu. Narta ustawiona pionowo powinna sięgać
      nadgarstka wyciągniętego wzwyż ramienia (nizinne mogą być dłuższe, górskie
      krótsze).
      2. Narta nie powinna mieć na powierzchni ślizgów sęków, które wolniej się
      wycierając powodują nierówności lub często osłabiają deskę. Słoje na desce
      dobierać należy albo szerokie (lepszy poślizg, lecz narta prędzej się ściera),
      albo wąskie, najlepiej pionowe (gorszy poślizg, lecz narta jest trwalsza). Nie
      brać nart ze słojami zbiegającemi z narty, lub ze słojami (gdy się patrzy z
      boku), biegnącemi w kierunku dzioba; w pierwszym przypadku sprzyja to
      odłupewaniu się drewna, w drugim powstawaniu zadziorow.
      3. Narty złożyć do siebie powierzchniami ślizgowemi i zbadać, czy nie są
      zwichrowane. Tyły i dzioby nart powinny bez ugniatania do siebie przylegać.
      4. Zbadać symetrię wygięć.
      5. Sprawdzić elastyczność nart. Dognieść złożone narty do siebie. Jeżeli są za
      miękkie, będą wygodne do ewolucji lecz zle do biegów.
      6. Przy terenach pagórkowatych żądać nart o typie pośrednim między
      turystecznemi, a biegowemi.
      7. Zbadać, czy drzewo nie jest przesuszone i kruche.

      Wiązania:
      Najprostsze to wiązanie skladajace sie z rzemienia napalcowego uzupełnione
      rzemieniem okólnym. Z wiązan wyższej klasy na specjalna uwage zasługuja krajowe
      wiazania "slalom" i "tatra". Przez wprawnych narciarzy bardzo lubiane są
      ściągacze sprężynowe (a`la Bildstein)

      Buty:
      Dobierać o jeden numer wieksze, niż buciki zwykle. Dokładnie zmierzyć. Kupować w
      lepszym gatunku, ze skóry odpornej na przemakanie. Nie brać butów szpilkowych.

      Ubranie:
      Spodnie uszyć tak, by mozna je było nosić, jako długie i jako krótkie. Przy
      spodniach rozpinanych z przodu, wszyć trójkąt flanelowy, chroniący od
      zawiewania. Kurtkę uszyć luźno w plecach i piersiach, obciśle w biodrach. Poza
      tem zaopatrzyc się należy w bieliznę wełnianą, bluzkę welnianą lub flanelowa,
      dwie pary skarpetek welnianych (jedną cienka, którą wklada się na stopę
      przykrywając spodnie), w czapkę z osłoną na uszy (pożądany daszek), w rękawice z
      jednym palcem. Używanie pończoch i swetrów na wierzch początkującym się nie
      zaleca (przy upadkach śnieg wbija się w wełnę, szybko topnieje i przechodzi
      głębiej, powodując namakanie bielizny).
      ;-)))
      --
      ><> <><
    • mamax4 21.04.06, 22:01
      odnośnie tego drzewa, to owszem piękne przykazania z dawnej epoki, szkoda
      tylko, że wchodząc do sklepu sportowego dzieckiem bedąc mówiłem poprosze narty
      a ekspedientka z PeeReLowską kulturą rzucała na lade i trzeba było brac to co
      rzucili....... ale dobrze mi sie trafiły, do dziś je pamiętam te piękne
      drewienka z linkami
    • Gość: Jozzo IP: *.sympatico.ca 21.04.06, 23:08
      To byly wspaniale czasy.
      Potem wychodzilo sie na miasto zalpac wiesc gdzie i kedy dowiaza.
      U mnie zawsze staly zapasowe tzn jak na jednych sie jezdzilo to za
      drugimi sie czlowiek rogladal gdzie by to po nie w kolejce sie zalapac.
      No ale to juz z innej bajki.

      Mailem szczescie zadna poza jedna mnini mi sie ne rozwastwila ale za to
      krawdze zostrzaly sie szybko i po 2-max3 sezonach kumple brali jak leci -
      ci malo jezdzacy, cieszc sie ze maja stuff na pare lat.

      Jozzo


      Cheers Jozzo
    • atka5 23.04.06, 17:21
      Coś pięknego!! Wiesz może, co to są "buty szpilkowe"? Niezwykle mnie to
      zaintrygowało. Z którego roku pochodzi ta instrukcja?
    • juta33 24.04.06, 09:59
      wrb1 napisał:

      > Już to kiedyś umieściłem, ale tu będzie chyba bardziej na miejscu:

      Dlacezgo chyba jest super i jak najbardziej na miejscu.

      Mnie osobiście bardzo podobało się zdanie:


      > 2. Narta nie powinna mieć na powierzchni ślizgów sęków, które wolniej się
      > wycierając powodują nierówności lub często osłabiają deskę.

      No i jeszcze ta długość nart, już nie wyobrażam sobie jak można jeździć na
      tak długich nartach.

      pozdrawiam
      juta

    • mqmax4 23.05.06, 23:04
      160
    • Gość: AGA IP: *.in / *.internetdsl.tpnet.pl 21.04.06, 20:08
      Był to mój pierwszy sezon.Dopiero sie uczę,ale już wiem że to miłość do końca
      życia.Sezon był udany-każdy weekend.Nasze polskie góry.Za rok gdzieś dalej.A
      lat mam 24.
    • juta33 25.04.06, 18:18
      Czy to prawda? A może jesteście na lodowcu? Co robicie latem?
      Może założę nowy wątek.
      Pozdr.
      juta
    • Gość: waldek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.06, 18:31
      Jeszcze nie.
      Ale za 4 dni oczywiscie TAK!!!
    • juta33 25.04.06, 20:21
      Gość portalu: waldek napisał(a):

      > Jeszcze nie.
      > Ale za 4 dni oczywiscie TAK!!!

      A gdzie będziesz szusował?
      juta
    • juta33 29.04.06, 16:09
      Wiek to nie wada, lecz zaleta!!!
      juta
    • Gość: Jozzo IP: *.sympatico.ca 29.04.06, 18:28
      Oczywiscie, ze nie to poprostu dorobek calego zycia danej jednostki.
      No to chwalcie sie teraz swoim dorobkiem !

      Jozzo

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka