Forum Sport Narty
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    a co dla niepraktykujących?

    IP: *.orange.pl 23.11.06, 21:56
    Niestety nie mogę (już) podzielać radości jeżdżenia na nartach z wami, ale mój
    mąż co roku MUSI odbyć wyjazd na narty.
    Od kilku lat spędzamy zimowe wakacje osobno - nie wyobrażam sobie wyjazdu na
    narty z kilkoma osobami, które cały dzień spędzają na stoku, a ja w tym czasie
    z uśmiechem i radością przygotowuję wszystkim narciarzom posiłki...

    Czy jeżdża z wami osoby które potem nie jeżdżą?
    Co można robić przez cały dzień - gdy inni na stoku (tylko nie mówcie że 8h
    spacerów....)
    A może polecicie jakieś miejsce gdzie taki outsider znalazłby sobie jakieś
    atrakcje?

    Proszę, pomóżcie, nie chcę kolejnych ferii spędzać sama..
    Obserwuj wątek
        • Gość: yeti Re: IP: *.bredband.skanova.com 28.11.06, 17:30
          To jedzcie do kurortu w poblizu lub w wiekszym miescie.Powloczysz sie po
          sklepach, wydasz troche kasy, poznasz nowych ludzi, poplywasz na basenie etc...
          Albo wez ze soba jakas kolezanke o podobnych upodobaniach jak Twoje.
      • Gość: Jozzo Re: a co dla niepraktykujących? IP: *.dsl.bell.ca 24.11.06, 08:10
        Kokietak to ty jestes,
        Qurde masz probelm zeby zalozyc narty na nozki i
        dolaczyc do ludzi ci bliskich.

        Skoro tak to poszukaj forum na ktorym biadola w towim stylu
        Skor nie uznajsz nart to pewnie masz jakies sowje pasje i napewno mozn
        znalesc forums na ktorych ludzie dyskutuja na temat twoich paski.
        Nie bardzo rozumiem o co ci chodzi poza kokiertyrnoiscia.
        Napisz o swoich pasjach zainteresowaniach moze ci pomozemy.
        Jozzo
        • 1web Re: a co dla niepraktykujących? 24.11.06, 10:13
          jest sporo hoteli, w których można skorzystać z odnowy biologicznej, wspólnych
          wycieczek z innymi "spieszonymi", zajęć dodatkowych. Napewno ludzie nie jeżdżący
          sie nie nudzą.
          --
          żeby mi się chciało tak jak mi się nie chce..........
        • Gość: maleagupie Re: a co dla niepraktykujących? IP: *.orange.pl 24.11.06, 14:45
          Gość portalu: Jozzo napisał(a):

          > Kokietak to ty jestes,
          > Qurde masz probelm zeby zalozyc narty na nozki i
          > dolaczyc do ludzi ci bliskich.

          Qurde tak, bo jestem po poważnej operacji kolana i jazda sprawiłaby mi po prostu
          potworny ból.

          Dziękuję za posty, które utwierdziły mnie w przekonaniu, że jedyne co można
          robić na wyjeździe z "narciarzami" to:

          - patrzeć jak inni jeżdżą;
          - robić narciarzom zdjęcia;
          - może robić sobie zdjęcia z narciarzami? jeżeli nieodpłatnie pozwolą;/
          - ewentualnie siedzieć 8 godzin w saunie.

          Dziękuję. Wolę na te 8 godzin do sauny pójść w moim mieście, niekoniecznie
          ładując kasę w wyjazd "wypoczynkowy".

          Chyba podejmowanie prób spędzania na siłę czasu przez narciarza i nienarciarza
          nie ma po prostu sensu, bo najlepszy związek się przez to wykopyrtnie.
        • viking2 Re: a co dla niepraktykujących? 28.11.06, 04:53
          Gość portalu: Jozzo napisał(a):

          > Kokietak to ty jestes,
          > Qurde masz probelm zeby zalozyc narty na nozki i
          > dolaczyc do ludzi ci bliskich.
          >
          > Skoro tak to poszukaj forum na ktorym biadola w towim stylu
          > Skor nie uznajsz nart to pewnie masz jakies sowje pasje i napewno mozn
          > znalesc forums na ktorych ludzie dyskutuja na temat twoich paski.
          > Nie bardzo rozumiem o co ci chodzi poza kokiertyrnoiscia.
          > Napisz o swoich pasjach zainteresowaniach moze ci pomozemy.
          > Jozzo

          Czlowieku, juz nie mowie, ze tak naprawde, to tylko krytykujesz (moze taka
          mentalnosc, w koncu nie Twoja wina), ale, do cholery, przeczytaj, co napisales
          zanim wyslesz post: na palcach jednej reki mozna policzyc slowa bez literowek.
          Czytac tego nie idzie!
          A co do wspolnego spedzania wolnego czasu, to moze by sie i szanowny malzonek
          tez zastanowil. Tak kocha narty? To co kocha bardziej: narty, czy zone? Nie
          wiem, jak bylo na poczatku - zapewniala go, ze zawsze i wszedzie pojezdzi z nim
          na nartach, "dajcie tylko troche sniegu", czy tez powiedziala otwarcie, ze
          zwyczajnie nie lubi, bo zimno, wietrznie, niewygodnie, meczace, potluc sie mozna
          i tak dalej. Bo jesli powiedziala, to - do szanownego malzonka: "widzialy galy,
          co braly"...
        • Gość: kotbert Re: a co dla niepraktykujących? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.06, 07:49
          Uświadom sobie, że inni mogą dla odmiany nie wiedzieć, o co tobie chodzi. Zwłaszcza jeden wyraz mnie zaciekawił: "kokiertyrnoiscia". Przepiękny łamaniec.

          Wracając do meritum - nie każdy lubi jeździć na nartach i nie każda pasja może być realizowana w dowolnym miejscu. Potrafisz to zrozumieć, czy najpierw powinnam poprzekręcać trochę wyrazów, żeby moja wypowiedź była dla ciebie czytelniejsza?
      • Gość: trikker Re: a co dla niepraktykujących? tylko SKKI!! IP: *.satfilm.net.pl 24.11.06, 18:28
        Witam,
        Rozumiem twój problem, ja też mam po operacji kolano ale jest cos co Tobie
        pomoże!! Bedziesz jeździć tak jak Twoi znajomi i Twoja druga połowa!! To sie
        nazywa SKKI Trikke i jest to jedyny sprzęt który pozwala swobodnie jeździć na
        nartach zimą z nawet dużą kontuzja narciarską. ja na tym jeżdżę i jest SUPER!!
        Zacytuję Tobie opis od dystrybutora. zobacz rónież tutaj :
        www.poland.trikke-europe.com/skki/ a kupić można tu :
        www.poland.trikke-europe.com/catalog/index.php/cPath/22
        Opis tutaj:
        TRIKKE SKKI została zaprojektowana i opracowana na bazie nowatorskiej
        konstrukcji ramy wykorzystywanej przez TRIKKE na kołach. Dzięki temu otrzymano
        pionierski w skali światowej sprzęt narciarski, który na trwale zmieni
        filozofię i podejście ludzi do sportów zimowych. Dzięki prostej i indywidualnej
        konstrukcji TRIKKE SKKI pozwala każdemu, nawet początkującemu adeptowi
        narciarstwa na korzystanie z uroku i przyjemności jazdy z góry po zaśnieżonych
        stokach.
        TRIKKE SKKI nie ma wiązań narciarskich, nie potrzeba zakładać specjalnych
        butów aby jeździć. Wsiadasz na nią w normalnych butach zimowych i cieszysz się
        prędkością i jazdą na TRIKKE SKKI
        TRIKKE SKKI pozwala na jazdę każdemu, nawet takiej osobie która nigdy wcześniej
        nie jeździła na żadnym sprzęcie narciarskim. Najlepszym tego przykładem jestem
        ja, który nigdy wcześniej nie miał do czynienia z jazdą na nartach z góry po
        śniegu. Moja pierwsza jazda odbyła się na TRIKKE SKKI w Szwajcarii, z wysokości
        2800m na czerwonej trasie!! Tak, to nie żart!! Opanowanie jazdy na TRIKKE SKKI
        trwa 5 minut i można do woli korzystać z przyjemności sportu zimowego. Ja na
        drugą swoją jazdę wybrałem czarna trasę!!, którą pokonałem łatwo i bezpiecznie.
        Na drugi dzień mojej jazdy wykonywałem kilkumetrowe skoki co wzbudzało wielki
        entuzjazm wśród innych narciarzy.
        Łtwość i bezpieczeństwo jest gwarantowane przez ramę TRIKKE SKKI, która
        utrzymuje narty równolegle i odpowiednio do stoku, oraz dzięki balansowi ciała,
        balansowi TRIKKE SKKI lub skręcaniu przedniej narty pozwala na łatwe i
        bezpieczne szusowanie po stoku, zostawiając doświadczonych narciarzy z tyłu.
        Ogromną zaletą TRIKKE SKKI jest to, że jedna może służyć całej rodzinie,
        niezależnie od wzrostu i wagi jej członków. Regulowana kierownica pozwoli
        każdemu dopasować TRIKKE SKKI do swojego wzrostu i czerpać przyjemność z jazdy
        po zaśnieżonych trasach.
        Całość jest składana, narty odczepia się od podstawy TRIKKE SKKI i wszystko
        pakuje się w dołączoną do zestawu torbę, którą można w łatwy sposób zamienić na
        plecak, lub torbę podróżną i z łatwością przewozić w każdym samochodzie.
        Zapamiętaj, że TRIKKE SKKI TO PIERWSZY BEZPIECZNY SPRZĘT NARCIARSKI NIE
        WYMAGAJĄCY ŻMUDNEJ I DŁUGIEJ NAUKI JAZDY.

        Na pierwszych pokazach TRIKKE SKKI w Szwajcarii jak spotkaliśmy się wszyscy z
        całego świata dystrybutorzy TRIKKE z poszczególnych krajów, oraz jak pojechałem
        razem firmą MAKS na weekend majowy na lodowiec Hintertux do Austrii prezentując
        TRIKKE SKKI polskim i austriackim klientom, narciarzom i instruktorom
        narciarskim. Każdy miał pozytywną opinię o tym sprzęcie, a fachowcy określili
        jako jedyny sprzęt narciarski bezpieczny dla początkujących i nie wymagający
        nauki. Stąd wniosek, że jest to idealny sprzęt dla każdej osoby, która nie ma
        czasu na naukę i chce natychmiast ze swoimi przyjaciółmi jechać na narty, mimo,
        że oni już umieją doskonale jeździć. Uniwersalność, łatwość jazdy i
        praktyczność czynią z tego sprzętu najlepszą alternatywę dla każdego, kto chce
        czerpać przyjemność z jazdy już teraz, i nawet „jednodniowy” turysta górski
        może zimą pojeździć na tym sprzęcie narciarskim, niezależnie od umiejętności i
        posiadanego sprzętu. 
        Natomiast wszyscy instruktorzy narciarscy jeżdżący na TRIKKE SKKI uznali to za
        doskonały sprzęt dla początkującego narciarza do nauki prawidłowej postawy i
        zachowań na nartach. Każdy uczący się jazdy dzięki TRIKKE SKKI może w bezbłędny
        i naturalny sposób zobaczyć „o co w nartach chodzi”. Rama, która utrzymuje
        narty TRIKKE SKKI odpowiednio do stoku, wymusza na adepcie narciarstwa
        prawidłową postawę i koryguje jego błędy, nie pozwala na krzyżowanie lub
        rozjeżdżanie się nart. Każdy uczący się na TRIKKE SKKI z łatwością będzie mógł
        przejść na jazdę na nartach nie tracąc zbędnego czasu. J
        Proszę jeszcze zwrócić uwagą na fakt, że podczas jazdy na TRIKKE SKKI są
        obciążane nie tylko nogi, stawy kolanowe i biodrowe jak na nartach, ale
        jeździec pracuje też rękoma i barkami, co pozwala dłużej i spokojniej bez
        nadmiernego wysiłku jeździć na stoku. Wszyscy wiedzą, że dla narciarzy amatorów
        jest problem wytrzymać kilka dni intensywnej jazdy, gdyż u większości nogi
        słabną i odmawiają ze zmęczenia posłuszeństwa. A w TRIKKE SKKI nogi i ręce są
        obciążone po 50 % i całe ciało uczestniczy w zabawie. Natomiast dla ludzi z
        narciarskimi kontuzjami nóg TRIKKE SKKI jest jedynym sprzętem narciarskim
        pozwalającym korzystać z białego szaleństwa gdyż nie obciąża nóg tak jak narty!!
        A żeby potwierdzić to co napisałem powyżej to powiem, że będąc w weekend w
        Białce Tatrzańskiej w ciągu 2 zjazdów nauczyłem swoją żonę jazdy na TRIKKE
        SKKI, osobę która absolutnie pierwszy raz w życiu stanęła na ośnieżonym stoku!!
        Po 3 zjeździe zaczęła jeździć na równi z wytrawnymi narciarzami, a na drugi
        dzień wybraliśmy się do Zakopanego i z wielka łatwością zjeżdżała z czerwonej
        trasy na Polanie Szymoszkowej!! To jest najlepszy dowód na to że TRIKKE SKKI
        jest absolutnie najlepszym sprzętem do jazdy po ośnieżonych stokach dla każdego
        chętnego, który marzy o prawdziwym narciarstwie.
        Dodam jeszcze, że duża przyjemność jazdy na TRIKKE SKKI jest wtedy , gdy stok
        jest oblodzony!! To co dla narciarzy jest postrachem tu staje się dużą
        przyjemnością. Wtedy jazda na TRIKKE SKKI jest bardzo podobna do jazdy
        samochodem rajdowym. Gdy wchodzimy w np. w prawy łuk i skręcamy kierownicą w
        prawo to po chwali w pochyleniu wykonujemy lekką kontrę kierownicą w lewo
        aby „szukać” przyczepności i bawimy się bocznymi poślizgami, jednocześnie
        sprawnie kontrolujemy kierunek i szybkość jazdy na TRIKKE SKKI!!
        TRIKKE SKKI jest oficjalnie pokazywana i sprzedawana na całym świecie jak i w
        Polsce od 1 stycznia tego roku. Jak dotąd urządzenie to spotkało się z wielkim
        entuzjazmem na polskich stokach, a duża ilość sprzedanych egzemplarzy świadczy
        o wyjątkowości i doskonałości tego sprzętu. Nadmienię, że TRIKKE SKKI jest to
        jedyny sprzęt narciarski który pozwala doskonale kontrolować prędkość i
        kierunek jazdy na stoku, i dlatego nie było do tej pory żadnego przykrego
        zdarzenia z TRIKKE SKKI, oraz każdy nauczył się bezpiecznej i szybkiej jazdy w
        czasie nie dłuższym niż 5 minut!!
        To tyle.

      • Gość: filomena1 Re: a co dla niepraktykujących? IP: *.200.62.81.cust.bluewin.ch 27.11.06, 16:49
        jest cos takiego co nazywa sie skischu, czyli jest to cos jak kiedys rakiety do chodzenia po sniegu, ale
        nowiczesne i umozliwiajace zeslisk, gdyz maja stopery do wchodzenia, ktore mozna podniesc do
        zeslizgu.
        Kazde kolano wytrzyma, jesli tylko dajesz rade chodzic to z cala pewnoscia dasz rade na tym. Kazde
        buty dobre do tego. Sa organizowane grupy takich amatarow i ida sobie na kilka godzin. Mozesz wejsc
        wszedzie, a jak chcesz zjechac kolejka to co za problem.
        Zabawa przednia, ruch na powietrzu i sloncu, a jednak kolana nie sa tak narazone i nie zginaja sie tyle
        co przy nartach.
        Mozna je wypozyczac.
        pozdro Filomena
      • Gość: narciarka Re: a co dla niepraktykujących? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.06, 17:14
        słuchaj, zacznij od tego ze odpowiesz sobie na pytanie
        1.
        czy koniecznie chcesz być ze swoją połową (w zasadzie tylko wieczorem)czy
        chodzi o to zeby odpocząć, niekoniecznie razem
        2.
        jeśli razem to zbadaj możliwości juz tu opisywane, czyli TRIKKE albo biegówki
        albo saneczkowanie albo wszystko po trochu łącznie z odnową biologiczną
        3.
        jeśli dopuszczasz wakacje osobno to szukaj czegos w ciepłych krajach
        4.
        absolutnie odpada wersja z szykowaniem posiłków dla innych, kanapkami, termosem
        etc - to TWÓJ URLOP !!!!!!!!!!!
        a teraz jescze raz .....co lubisz ? co możesz ? na co Cie stać ? tylko nie
        oszczędzaj na sobie _TWOJA POŁOWA tego nie zrobi !!!!!nawet jeśli Cię ubóstwia!
      • o_andrzej Re: a co dla niepraktykujących? 27.11.06, 17:28
        > Niestety nie mogę (już) podzielać radości jeżdżenia na nartach z wami, ale mój
        > mąż co roku MUSI odbyć wyjazd na narty.

        Jakos trudno mi sobie wyobrazic kolano, ktore po odpowiedniej rehabilitacji nie
        nadawaloby sie do jazdy na nartach. Sa odpowiednie stabilizatory. Bardzo wielu
        narciarzy mialo i ma problemy z kolanami po ciezkich kontuzjach. Naraciarstwo to
        jedna z form rehabilitacji.

        Ale by Cie nie draznic. W zeszlym roku spedzilem tydzien w Pejo (Val di Sole).
        Zona jednego ze znajomych nigdy na nartach nie jezdzila, a wyjezdza corocznie z
        mezem na narciarski tydzien. I tak juz od lat. Co robi w czasie, gdy maz
        szusuje? Przede wszystkim spaceruje i zwiedza. Pejo nie jest wielka
        miejscowoscia, ale majac do dyspozycji samochod jezdzi nim po okolicy. A jest
        gdzie jezdzic i co ogladac. Sporo czyta, oglada TV, robi zakupy. Od czasu do
        czasu plywa w pobliskim basenie. Naprawde nie robila wrazenie znudzonej.
      • Gość: smiglostopy Re: a co dla niepraktykujących? IP: *.dyn.optonline.net 27.11.06, 18:33
        takie osoby jak ty sa niezastapione na narciarskich wyjazdach! nie rezygnuj.
        nie ma to jak przyjsc na kwatere i zjesc pyszny obiadek :)

        z propozycji na zagospodarowanie wolnego czasu mialbym:
        - szukanie najswiezszych produktow na miejscowym rynku do przygotowania posilku,
        - studiowanie ksiazki kucharskiej z miejscowymi specjalami,
        - nauka i praktyka szybkiego zakladania lancuchow na kola (pomocne gdy odwozisz
        meza na stok i zostajecie zaskoczeni warunkami sniegowymi),
        - konserwacja bagaznika na narty,
        - analiza warunkow pogodowo-sniegowych na nastepny dzien i dobranie
        odpowiednich smarow do nart,
        - zajecie kolejki pod wyciagiem, zeby maz nie musial czekac jak zjedzie,

        2 razy bylem na nartach z osobami, ktore nie jezdzily.

        sposob pierwszego na spedzanie wolnego czasu: tankowanie w barze i gledzenie
        przy kazdym spotkaniu "kiedy wracamy do domu?", "kiedy pojezdzimy na sankach?".

        sposob drugiego (nie znalem go osobiscie. koles wygral wycieczke do francji z
        tym samym biurem z ktorym my jechalismy i w zyciu nie mial nart na nogach):
        spacery pod wyciagami z reklamowka z biedronki, w korzuchu i czapce z zolwia.
        szkoda mi go troche bylo;) do tego nie wiem czy go w koncu nie przegonili bo
        widzialem go tylko 2 razy.
      • Gość: iffa4 Re: a co dla niepraktykujących? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.06, 19:31
        Bylam pare razy na nartach z 'niepraktykujacymi' i nie dajacymi sie przekonac.
        Co robili?

        1. szwagier spedzal 5-6 godzin w silowni z basenem (uzalezniony czy jak ???) i
        stwierdzil, ze sie w koncu wybiegal za wszystkie czasy

        2. dziewczyna w Livigno jezdzila autem i zwiedzala Bormio i Szwajcarie, taplala
        sie w basenach termalnych w grocie w Bormio, opalala sie na stoku (podjezdzajac
        wyciagami gdzies straaasznie wysoko), podziwiala wyscigi samochodowe na
        zamarznietym jeziorze, jezdzila skuterem snieznym i dala sie zapraszac Wlochoma
        na kawe. A najwiecej czasu spedzala w sklepach wolnoclowych w Livigno, probujac
        i wybierajac perfumy i inne kosmetyki. Na koncu pobytu stwierdzila "boze, jakie
        cudowne sa te narty, szkoda ze juz wyjezdzamy, tyle rzeczy chcialabym jeszcze
        zrobic", czym wpedzila swojego chlopa w oslupienie :)

        3.inni niestety tradycyjnie po polsku - no to chluuup .... (faceci)

        Moze to Livigno nie jest takim zlym miejscem ???? :)))
        Pozdrawiam


      • Gość: skrzydlata Re: a co dla niepraktykujących? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.06, 19:58
        a masz pewnosć ze juz nic nie da się z twoim kolanem zrobić? dziewczyno MASZ PEWNOSĆ? ja jakby mi się coś stało i nie mogłabym np w góry chodzic TO BYM WCHODZIŁA CHOĆBY NA RĘKACH!! więcej wiary w siebie! ktoś tu uz pisał o rowerze- pomoze wzmocnić mięśnie i odciążysz stawy. nie poddawaj sie. jezeli naprawde ci na tym zależy to walcz! nie daj sie:)
      • Gość: reirei Re: a co dla niepraktykujących? IP: *.pai.net.pl 27.11.06, 22:51
        Ja też nie jeżdżę na nartach bo zwyczajnie nie lubię (a próbowałam, żeby nie
        było!). Tak samo jak ty jeżdżę z chłopakiem na wspólne wyjazdy gdzie on spędza
        godziny na stoku. Moja rada: weź ze sobą kogoś kto nie jeździ, wspólnie możecie
        coś porobić, zawsze to lepiej niż siedzieć samemu. Poza tym, podczas gdy inni
        śmigają na nartach ty możesz pouprawiać inne sporty: np. basen, spacery,
        siłownia itp. albo, jak np. ja, jeździć na łyżwach :) I myślę, że jest to też
        kwestia dogadania się z mężem i poproszenia go aby nie zniakał na całe dnie
        tylko na kilka godzin, a resztę czasu spędzał z tobą; albo chodził na stok co
        drugi dzień czy coś w tym stylu.
      • Gość: tulipan Re: a co dla niepraktykujących? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.11.06, 08:46
        ja nigdy nie przekonałam się do nart, choć próbowałam.. Ale: z doświadczenia
        wiem, że nie narciarz winien walczyć o swoje-narty to tylko przyjemność, mąż
        powinien pomysleć też o Tobie! i trochę sie Tobą zająć! Jeden dzień dla
        narciarzy, jeden dla Ciebie-wycieczka do pobliskiego ciekawego miejsca itd.
        A ponadto: nienarciarz może się 1) szwendać po miejscowości wypoczynkowej, 2)
        opalać, 3) czytać, 4) siedzieć na basenie w ośrodku wypoczynkowym - parę hoteli
        w Polsce już ma Aquaparki, 5) siedzieć na siłowni, 6) może narty biegowe? może
        nie obciążają aż tak kolan?...7) zwiedzić pobliskie kościoły, muzea (narciarze
        nigdy nie maja na to czasu, 8) przejechać się do księgarni w najbliższym
        mieście... etc, etc. Wiem, bo nie jeżdzę na nartach i nigdy chyba już się nie
        nauczę
        • Gość: trikker Re: a co dla niepraktykujących? IP: *.satfilm.net.pl 28.11.06, 09:57
          Nic nie musisz sie uczyć, spróbuj jażdzić na SKKI Trikke, nauka jazy trwa 5
          minut i każdy jest już sprawnie jeżdżącym po stoku głębokimi carvingami
          narciarzem!!Przykłądem tego jest moja żona która o 11 zaczęła swoją przygodę z
          narciarstwem a o 16 robiła wyścigi z bardzo zaawansowanymi swoboardzistami!!
          • paczka111 Re: a co dla niepraktykujących? 28.11.06, 10:40
            Wyobrażacie sobie narciarza, który co drugi dzień zostawia swoje ukochane
            zabawki w celu bawienia połowicy? Chyba by mi było go szkoda, biorąc pod uwagę
            fakt, że jedzie na te swoje narty raz w roku i pewnie na mniej niż tydzień. I
            właśnie ten jeden tydzień trzeba mu zaszargać ględzeniem? Najlepiej, żeby
            podczas tego cholernego jeżdżenia miał stałe poczucie winy. A w ogóle jak
            człowiek nie może sobie zagospodarować kawałka wolnego dnia? Muzyka, ksiązki,
            gazety, spacery, kawka z widokiem na góry,toż to dar od Boga. Chyba że pańcia
            realizuje się tylko i wyłącznie, gdy mąż ją trzyma za rękę. Chyba się wkurzyłam.
            • Gość: kuza Re: a co dla niepraktykujących? IP: *.abcdata.pl 28.11.06, 11:07
              paczka 100% racji, jak sie jedzie na narty to na narty - tak rozumuje każdy
              zapalony narciarz, jechac w okolice osrodkow narciarkich żeby łazic na spacerki
              itp zamiast nart, to by nie przeszło, gdyby moja małżonka starała sie mi
              ograniczać narty w takiej sytucji byłoby krucho, na szczeście jest prawie takim
              samym maniakiem jak ja ;))) narty to jest dla wielu ludzi pasja, trzeba to
              zrozmiec i uszanować, ja gdybym nie mógł jeździc - rózne rzeczy sie dzieja
              przeciez - na pewno nie ograniczałbym swojej drugiej połowy
        • Gość: text Re: a co dla niepraktykujących? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.06, 10:48

          rady typu: niech jeździ co drugi dzień czy w inny sposób ogranicza jazde
          To mogą napisać tylko nie narciarze.
          Ludzie !!!! zazwyczaj taki wyjazd to raptem 6 dni jazdy na nartach
          w całym roku a Wy chcecie żeby jeździł co drugi dzień ??
          Jego potrzeby się ne liczą ??

          generalnie pytanie jest beznadziejne,
          bo wystarczy troszkę kreatywności i pomysłu
          i zajęcie się znajdzie, zresztą zostały już tu podane
          To tak jakbyś pytała co masz robić nad morzem czy nad jeziorem
      • Gość: dvoicka Re: a co dla niepraktykujących? IP: *.uwoj.gorzow.pl 28.11.06, 10:42
        ja myślałam, że w tym roku stanę przed podobnym dylematem, bo jestem w ciąży,
        ale myślę, że warto pojechać w góry, bo tam lepiej się wypoczywa niż w domu,
        zmiana klimatu dobrze robi, a wieczory możesz spędzać w fajnym towarzystwie
        (chyba, że masz ciekawszą alternatywę).
        nie dawaj się zagonić do kuchni. w końcu Ty też masz wakacje!
        jeśli Was na to stać, to znajdźcie hotel, gdzie będzie basen - pływanie
        świetnie zrobi Twojemu kolanu. pojedźcie w jakieś miejsce, gdzie jest coś
        ciekawego do zwiedzania wokół - na tyle Twój mąż powinien się dostosować. jeśli
        uda się go skłonić do zrezygnowania z nart i spędzenia z Tobą dnia lub dwóch
        poza stokiem, to tym lepiej.
        ja jeszcze nie próbowałam jeżdżenia na biegówkach, ale wielu ludzi to sobie
        chwali. może inni, znudzeni zjeżdżaniem z górki dołączyli by do Ciebie choć na
        jeden dzień?
        udanego urlopu!
      • Gość: Agnieszka Re: a co dla niepraktykujących? IP: *.biotech.ug.gda.pl 28.11.06, 13:16
        To zalezy czy lubisz w ogole zime i snieg czy raczej zakladasz
        rozrywki "niesniegowe"? jesli to pierwsze, to biegowki sa opcja jak
        najbardziej, w wiekszosci miejsc narciarskich sa trasy, i to ladne, oswietlone,
        etc, a co do kolana: ja 7 miesiecy po powaznej operacji kolana (rekontrukcja
        wiezadla, metalowe sruby w kosciach..) jezdzilam na intensywne trasy biegowe, i
        to przez wiele tygodni prawie codziennie (co wieczor). Ponadto, jesli nadal,
        lubisz snieg i zimowe powietrze, to gory spokojnie mozna zdobywac i zima, i to
        wcale bezpiecznie, nie tylko po dolinkach, ale gdy nie ma zagrozen lawinowych,
        to w naszych Tatrach i na Kasprowy mozna wejsc i zejsc, i do Pieciu Stawow, i
        na Ornak... piekne widoki, bezpiecznie takze dla kolana (tym razem 6 miesiecy
        po powyazszej operacji wyprobowane).
        A stabilizatory pomagaja, owszem ale w kwestii narciarstwa zjazdowego jest jest
        problem przelamania obaw.... (mnie sie nie udalo jakos do tej pory ale ze nie
        bylam wielce zapalonym narciarzem, to moze i nie probowalam wystarczajaco). A
        narciarzy w ortezach (stabilizatorach) widuje sie powszechnie..

        Milego wypoczynku!
        • Gość: madzia Re: a co dla niepraktykujących? IP: *.aster.pl 28.11.06, 17:06
          Hmm, tylko prawdziwi zapaleńcy zrozumieć mogą co oznacza siedzenie pod stokiem
          z kontuzją, gdy serce rwie się na wyciąg, a kolano nie pozwala. Mądralińscy-
          zostań w domu... Jeżeli to jest jedyny urlop w roku, ja też wolałbym spędzić go
          z mężem, bo kochamy się i wolny czas chcielibyśmy spędzać o ile nie razem cały
          dzień, to choćby wieczorami. Najlepiej faktycznie znaleźć sobie jakąś
          niejeżdżącą parę i zwiedzać, pływać i kupować. Ja już marzłam pod wyciągiem,
          nawet w marcu i to nie jest fajne.
          A w ciąży zostałam na nizinach. Zmiana ciśnienia może być w tym stanie
          ryzykowna.
      • jagabrysia1 Zapros innych niepraktykujacych... 28.11.06, 16:42
        Mam znajoma, ktora jest fantastyczna osoba, ale sama nie moze jezdzic. Nie z powodu kontuzji, ale tez
        z przyczyn zdrowotnych. Kiedy wybieramy sie na narty, prawie zawsze udaje sie nam zebrac wieksza
        grupke. Wsrod znajomych sa ludzie na roznym poziomie, od supernarciarzy po poczatkujacych. Ci
        ostatni maja tylko godzine czy dwie z instruktorem dziennie i oni wraz z niejezdzacymi niezle sie ze
        soba bawia, a wieczorem juz wszyscy razem idziemy na grzane piwo i pilkarzyki.
        • Gość: trikker Re: Zapros innych niepraktykujacych... IP: *.satfilm.net.pl 28.11.06, 21:57
          Przeczytajcie to na czym powinni jeździć byli narciarze po dużych kontuzjach
          narciarskich:
          Proszę zwrócić uwagą na fakt, że podczas jazdy na TRIKKE SKKI są obciążane nie
          tylko nogi, stawy kolanowe i biodrowe jak na nartach, ale jeździec pracuje też
          rękoma i barkami, co pozwala dłużej i spokojniej bez nadmiernego wysiłku
          jeździć na stoku. Wszyscy wiedzą, że dla narciarzy amatorów jest problem
          wytrzymać kilka dni intensywnej jazdy, gdyż u większości nogi słabną i
          odmawiają ze zmęczenia posłuszeństwa. A w TRIKKE SKKI nogi i ręce są obciążone
          po 50 % i całe ciało uczestniczy w zabawie. Natomiast dla ludzi z narciarskimi
          kontuzjami nóg TRIKKE SKKI jest jedynym sprzętem narciarskim pozwalającym
          korzystać z białego szaleństwa gdyż nie obciąża nóg tak jak narty!! Pracuje
          całe ciało i dużo pracuję sie rękoma i barkami dociążając lub odciążając
          przednią nartę kontrolując tym samym prędkosć i kierunek jazdy. Sprawdzone, bo
          już kilkadziesiat osób jeździ na Skki, którzy mieli wcześniej strzaskane kolana
          i np. śruby w środku w kolanach. I jeżdżą!! A na nartach to było niemożliwe. Po
          prostu ręce przejmują połowę obciążeń!!
          Pozdrawiam,
                  • 1web Re: Zapros innych niepraktykujacych... 29.11.06, 11:47
                    ten trikker to taki nowoczesniejszy skibob. Pamietam, że jak jadący na tamtym
                    sprzęcie gościu sie wywracał, to złom leciał na parenaście metrów. Nie daj Boże
                    być na torze lotu...........
                    --
                    żeby mi się chciało tak jak mi się nie chce..........
                    • Gość: trikker Re: Zapros innych niepraktykujacych... IP: *.satfilm.net.pl 29.11.06, 16:17
                      Witam,
                      Wszyscy jesteście w błędzie n/t SKKI trikke. Nie ma do tej pory drugiego
                      takiego sprzetu narciarskiego, który by pozwalał tak kontrolować prędkość i
                      kierunek jazdy jak na SKKI trikke!! Już sam fakt nauki jazdy w 10 minut mówi
                      nam jakie to jest łatwe i bezpieczne. Na skki jeździ się tak jak na nartach
                      carvingowych na krawędziach!! Porównanie do jakiegoś skiboba jest nabytym
                      wcześniej stereotypem, który własnie poprzez takie rozmowy na forum próbuję
                      zmienić. Na Skki trikke jeżdzi sie na krawędziach dzięki specjalnie
                      skonstruowanemu i opatentowanemu przegubowi nad przednią nartą, dzięki któremu
                      mamy cały czas kontakt wszystkich 3 nart ze stokiem niezależnie od kierunku
                      jazdy względem pochylenia stoku. I dlatego jest doskonała kontrola jazdy, a że
                      rama spina wszystko w całość to i nie ma możliwościu rozjechania sie nart i
                      utraty kontroli nad sprzętem, tak jak toi ma np. u początkujących narciarzy. Do
                      tej pory nie było żadnego wypadku z SKKI trikke w górach w Polsce, w Europie i
                      w Stanach. Ale oczywiście zabić się można na wszystkim jak i na SKKI również.
                      Jak weźmie to pod siebie nieodpowiedzialna osoba i wjedzie np w oczekujacych w
                      kolejce na wyciag ludzi bez hamowania to może być tragedia, ale ja widziałem
                      jak w zeszłym sezonie 120 kilowy narciarez wpadł w ludzi czy dwoje
                      snowboardzistów to było naprawdę niewesoło. Ale SKKI pozwala naprawdę doskonale
                      kontrolować prędkość i kierunek jazdy, nie ma mowy o utracie sił w nogach tak
                      jak mają pod koniec dnia niewysportowani narciarze. Tutaj kontrola prędkości i
                      kierunku odbywa się również poprzez ręce, ramiona i barki. Więc i człowiek ma
                      więcej siły do zabawy i kontroli jady z góry. To tyle i chyba trochę spraw
                      wyjaśniłem. :-)
                      Pozdrawiam
                        • Gość: trikker Re: Zapros innych niepraktykujacych... IP: *.satfilm.net.pl 29.11.06, 17:07
                          Witam,
                          Wiem i rozumiem Twoją ciekawość. Skki jest pokazywana i sprzedawana dopiero od
                          4 stycznia tego roku na całym świecie jak i w Polsce. To właściwie była połowa
                          sezonu. DLatego w tym roku na pewno się już ze SKki spotkasz. Ja cała zimę w
                          każdy weekend będę na polskich stokach i zawsze będzie swobodna możliwość
                          pojeżdżenia i sprawdzenia i spróbowania SKKI. Dlatego proszę wejść na naszą
                          stronę www.trikke.com Poland wejdź w zakładkę CONTACT i tam są nasze namiary i
                          e-mail. Proszę prześlij na e-mail swój adres internetowy i będziesz otrzymywał
                          informacje gdzie w dane dni będę z pokazami skki. Będzie można się bez
                          problemów umówić na spotkanie i pojeździć na SKKI i sprawdzić zalety i w/g
                          siebie ewentualnie zweryfikować moje wyżej napisane słowa. A wiem że sprzęt się
                          sam obroni i dlatego serdecznie na spotkanie zapraszam wszystkich chętnych. A i
                          grzaniec lub dobre piwko na stoku jako toast za spotkanie zagryzając pieczonym
                          oscypkiem wzniesiemy. :-)
                          • Gość: maleagupie Re: Zapros innych niepraktykujacych... IP: *.orange.pl 29.11.06, 22:26
                            Dziękuję narciarzom i nienarciarzom za wypowiedzi!

                            Mimo (przewidywalnego) początku, w sumie podnieśliście mnie na duchu.

                            Ale w dalszym ciągu mało odpowiedzi na moje pytanie O FAJNE MIEJSCA, w których i
                            mój kochany narciarz będzie szczęśliwy, a ja będę miała co robić !

                            Wyjazd do "apartementu z aneksem kuchennym" odpada na 100% - to wiem!!
                            Hotele ze SPA we Włoszech i Austrii mogą kosztować fortunę:((
                            Może na Słowacji przetestowaliście jakieś fajowe miejsce, gdzie takie inwalidki
                            jak ja mogłyby się hm.. "realizować" w basenie i knajpach?
                            • ortodox do maleagupie 30.11.06, 02:50
                              Tobie to chyba nikt nie dogodzi ;)
                              Jak masz jakieś konkretne wymagania, to trzeba o tym napisać na początku, a nie
                              wtedy jak się kilkadziesiąt osób już wypowiedziało. Zapewne po wypowiedzi
                              kolejnych czterdziestu osób (oby ich nie było :P) napiszesz, że chodziło Tobie
                              o konkretną miejscowość, bo akurat tam mąż lubi jeździć ... .
                              Słuchaj, współczuję Tobie z powodu kolana i kłopotów ze zdrowiem, ale Twojemu
                              mężowi współczuje jeszcze bardziej, z Twojego powodu ;)
                              pozdo.
                              --
                              Żeglarstwo w obiektywie
                              • text Re: do maleagupie 30.11.06, 09:05
                                ortodox napisał:

                                > Słuchaj, współczuję Tobie z powodu kolana i kłopotów ze zdrowiem, ale Twojemu
                                > mężowi współczuje jeszcze bardziej, z Twojego powodu ;)
                                > pozdo.

                                poza tym że napisałbym "współczuje Ci" ;-) to z resztą cytowaną powyżej
                                zdecydowanie się zgadzam ;-) brawo
                                • Gość: zolv Re: do maleagupie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.12.06, 20:19
                                  Ten watek jest bezsensowny,

                                  daj sobie spokoj i zostan w domu

                                  jak slucham tych, ktorzy radza zeby maz jezdzil co drugi dzien...

                                  jest z Toba przeciez calym rokiem, czy nie moze 6sciu czy 12stu dni w roku
                                  poswiecic swojej pasji?

                                  jesli nie mozesz jezdzic - nie jedz, popsujesz tylko innym jezdzacym wyjazd.

                                  jesli ma zrezygnowac z alp i jechac na slowacje zebys Ty mogla miec tansze
                                  SPA...

                                  moim zdaniem to czysto egoistyczna postawa.

                                  ktos pisal wczesniej ze jedzie w gory w ciazy... hmmm, nie wiem, nie jestem
                                  lekarzem, ale w zeszlym roku mielismy oplacony duzo wczesniej wyjazd na narty i
                                  okazalo sie ze zona jest w ciazy. lekarz powiedzial jej ze w ciazy zmiany
                                  klimatu, wysokosci itp sa niewskazane

                                  no i zostala w domu - zamiast niej pojechal moj kumpel - bo mi jako madra i
                                  wyrozumiala osoba kazala jechac, wiedzac ze jest to dla mnie bardzo wazne i
                                  pozwoli mi "naladowac akumulatory"

                                  zycze Wam wszystkim niejezdzacym z tych czy innych powodow rownie duzo
                                  wyrozumialosci i madrosci.

                                  pzdr
                                  zolv
    Inne wątki na temat:

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka