Forum Sport Narty
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Co zabrać na wyjazd narciarski?

    04.12.06, 11:42
    Zrobilam sobie liste rzeczy przed wyjazdem na narty, o czym zapomnialam?
    SPRZĘT
    Narty
    Buty
    Kijki
    Gogle
    Kask
    UBRANIA
    Spodnie narciarskie, kurtki wiatroszczelne i wodoodporne, czapka
    Rękawiczki na narty i dwie pary cieńszych na inne okazje
    Czapka lub szeroka opaska na głowę, szalik, okulary przeciwsłoneczne,
    Ciepły sweter to podstawa, ale warto dołożyć też bluzy z polaru, flanelową
    koszulę i cieńszy sweter. Pogoda może być różna.
    Wystarczająca ilość bielizny, skarpetek w tym narciarskich, przybory toaletowe.
    INNE
    Prowiant na drogę
    Zdjęcie do karnetu
    Strój kąpielowy (do sauny, na basen)
    aparat fotograficzny lub kamera, oraz baterie/ładowarka
    Krem z filtrami UV do twarzy, bo w górach słońce jest groźne.
    Apteczka – leki i opatrunki, maść sportowa, środek przeciwbólowy, plaster
    Plecak – przyda się żeby coś do niego wrzucić
    Czas wolny: gry towarzyskie książki, czasopisma, laptop i płyty dvd
    Latarka
    środki czystości ściereczki papier toaletowy (na pierwsze dni) artykuły
    spożywcze (na pierwsze dni) ręczniki ew. bielizna pościelowa/śpiwór

    Planując swoje kieszonkowe warto wiedzieć, że 1 l wody kosztuje ok. 1 EUR,
    piwo w barze ok. 2,5 EUR, kawa nie całe 1 EUR. Powinniśmy liczyć się z
    wydatkiem co najmniej 170 EUR tygodniowo (pod warunkiem, że podróż i noclegi
    są już opłacone).



    --
    FORUM IRLANDIA
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=24331
    Edytor zaawansowany
    • sliwkaa 04.12.06, 11:45
      ae_iwona PODZIWIAM CIĘ za takie praktyczne podejście do tematu wyjazdu:-))) ja
      niestety pakuję się w dzień wyjazdu, rzucając naokoło siarczystymi słowami...
      bo nic nie mogę znaleźć i nie wiem co wziąć:-( i za każdym razem planuję zrobić
      to wcześniej ... i nie robię:(
    • sliwkaa 04.12.06, 11:48
      mogę sobie przywłaszczyć tę listę na uzytek własny?? :-))
    • mary_an 04.12.06, 11:56
      170 Euro na tydzien? Ja wlasnie niedlugo jade i ciekawa jestem, jakie bede
      miala koszty (jade na granice szwajcarsko-francuska). Ale 30 Euro dziennie na
      pewno nie planuje, mam nadzieje, ze da sie tez taniej przezyc nie jedzac tylko
      zupek w proszku.
      Place za karnet prawie 200 za wypozyczenie sprzetu 100 Euro, dojazd +
      apartament, koszty masakrycznie wysokie liczac, ze to tylko tydzien.
      Za niewiele wieksze pieniadze bylam w lecie prawie miesiac w Chinach... :/
    • 1web 04.12.06, 13:05
      dopiszcie do listy:
      - google
      - skarpety narciarskie + kalesonki:)
      - szminka wazelinowa
      - coś do zabezpieczenia nart, aby wam nie gwizdnęli sprzed knajpy na stoku
      - nerka - na aparat, batona, itp
      - skipas /jak nie masz odpowiedniej kieszonki na karnet/
      - komórka + ładowarka
      - paszport, jeżeli jedziecie na narty do Szwajcarii
      - karty płatnicze
      - polisa NNW i KL + rozszerzenie na sporty zimowe
      - karta NFZ
      --
      żeby mi się chciało tak jak mi się nie chce..........
    • Gość: numenius IP: *.pekao.com.pl 04.12.06, 17:02
      Jak zabezpieczyc narty przed knajpa?

      paru znajomym rąbnęli wlasnie w trakcie spozywania...
    • Gość: smiglostopy IP: *.dyn.optonline.net 04.12.06, 17:21
      sprobuj "ski lock" w google:

      www.skikey.com/ski-locks.htm
      do tego trzeba specjalnie przystosowanych stojakow (widzialem takie tam gdzie
      jezdze, ale pewnie nie wszedzie sa). spotyka sie czasem stojaki z wmontowanym
      zamkiem (trzeba zaplacic).

      tinyurl.com/ymuxr8
      to dziala chyba jak zamek do roweru...

      jak kupie nowe narty to na bank investuje w cos podobnego. pewnie na stoku beda
      sie na mnie patrzyli jak na dziwolaga, ale warto za cene spokoju ;)
    • 1web 04.12.06, 17:32
      linki są lepsze /chociaz pewnie łatwiej je pokonać/, bo narty przypinasz do
      barierki, ławki, słupka itp.
      moje narty za dobre i lubie je , nie chcę aby sobie poszły :)
      --
      żeby mi się chciało tak jak mi się nie chce..........
    • ortodox 04.12.06, 17:33
      No nie, nie róbcie wiochy z kurortów alpejskich. Kradzieże są tam wyjątkowo
      rzadkie i tylko topowych wybranych modeli nart. Ja nie widziałem, żeby ktoś tam
      zabezpieczał narty i woził ze sobą takie cuda.
      pozdrawiam
      --
      Żeglarstwo w obiektywie
    • 1web 04.12.06, 17:59
      czyli się niespotkaliśmy.
      A kradną jak cholera. Nie slyszałes o turystyce zlodziejskiej?
      Corocznie robimy klientom wyklad na temat pozostawiania nart bez opieki. I co
      roku są zdziwieni..............
      Ja może robię wiochę, ale ty obudzisz sie jako palant bez nart.
      --
      żeby mi się chciało tak jak mi się nie chce..........
    • smiglostopy 04.12.06, 18:33
      no wlasnie, troche dziadowsko to bedzie wygladac. to jest pewnien problem;)

      na wlasnej skorze jeszcze nie odczulem kradziezy nart (tfu, tfu). raz, przez
      pomylke, ktos zabral znajomej narty z wyporzyczalni. wszystko sie dobrze
      skonczylo.

      jesli mialbym drogie deski z obecnego sezonu to nie dalbym rady spokojnie
      siedziec w barze majac swiadomosc, ze moga pasc lupem jakiegos gnojka.
      niezaleznie gdzie by to bylo: aspen, davos czy szczawnica. zamiast spokojnie
      pic herbatke z rumem co chwila biegalbym do okna sprawdzic czy jeszcze stoja.
      nerwicy mozna sie nabawic, a tak za pare zlotych swiety spokoj.

      fajnie by bylo, gdyby ktos pilnowal takich stojakow. numerki czy cus;)
    • ortodox 04.12.06, 22:11
      Po pierwsze, nie wszędzie są odpowiednie stojaki.
      Po drugie, nawet jak są, to nie zawsze są wolne i jak na zdjęci zolvia,
      zostawia się narty zwyczajnie na śniegu, lub oparte o cokolwiek.
      Po trzecie, jak ktoś się uprze na jakieś narty (super nówki, topowy model), to
      i tak je ukradnie, choćby miał z nóg ściągnąć ;), to są fachowcy, na takich nie
      ma zamka.
      Po czwarte, nie problem w paru euro za zamek, ale w wożeniu go ze sobą.
      Po piąte, wiocha i wstyd jak chcecie zamykajcie, ale oszczędzicie sobie wtedy
      szalików, czapeczek i innych narodowych emblematów.
      Po szóste, jak ktoś taki nerwowy, to może lepiej ubezpieczyć narty od kradzieży.
      Zapewne taka opcja istnieje.
      Po siódme, chyba nie jest najlepszym rozwiązaniem, ładowanie rocznych
      oszczędności w narty. Jak ktoś mniej zamożny, to lepiej zamiast szpanować nowym
      topowym sprzętem, kupić star, używane - takich nie kradną, a obciach żaden, bo
      sporu ludzi jeździ na starych nartach. Nawet jest to swojego rodzaju antyszpan,
      bardzo ceniony przez wielu narciarzy
      Po ósme, ręce i nogi opadają, jak widzi się gościa, który jako jedyny na stoku
      tak się zabezpiecza.
      Po dziewiąte, jak tak bardzo chcesz, możesz zawsze usiąść tak, żeby widzieć
      sprzęt, a nawet mieć go pod ręką.
      Po dziesiąte ...
      pozdrawiam
      --
      Żeglarstwo w obiektywie
    • Gość: smiglostopy IP: *.dyn.optonline.net 04.12.06, 23:33
      > Po trzecie, jak ktoś się uprze na jakieś narty (super nówki, topowy model),
      > to i tak je ukradnie, choćby miał z nóg ściągnąć ;), to są fachowcy, na
      > takich nie ma zamka.

      prawda, ale obok "fachowcow" sa tez lajzy ktorym okazja pomoze w podjeciu
      decyzji (nie wszyscy jezdza w davos). jak powiedzialem, mnie jeszcze nic zlego
      nie spotkalo i narty zostawiam na stojakach jak czlowiek (nawet gdy mialem
      nowki). ostatnimi czasy jednak coraz wiecej i czesciej slysze o kradziezach i
      wlasnie w zwiazku z tym pomysl z zamkiem.

      > Po czwarte, nie problem w paru euro za zamek, ale w wożeniu go ze sobą.

      to przynajmniej dla mnie bylby niewielki problem...

      > Po piąte, wiocha i wstyd jak chcecie zamykajcie, ale oszczędzicie sobie wtedy
      > szalików, czapeczek i innych narodowych emblematów.

      ...a to juz problem powazny i wlasciwie jedyny sensowny powod, aby takich
      zamkow nie uzywac.

      > Po szóste, jak ktoś taki nerwowy, to może lepiej ubezpieczyć narty od
      > kradzieży

      dobry pomysl tylko czy oplacalny. do tego pewnie ubezpieczyciel bedzie wymagac
      zamka na narty ;)

      > Po siódme, chyba nie jest najlepszym rozwiązaniem, ładowanie rocznych
      > oszczędności w narty.

      oczywiscie chodzi glownie o strate finansowa, ale chyba malo kto ucieszylby sie
      nie znajdujac sprzetu tam gdzie go zostawil... jedni laduja roczne oszczednosci
      w narty inni w samochody, domy jeszcze inni w dziewczyny. ja tam wole babie
      lancuch do nogi przyczepic niz pozniej szukac wiatru w polu. oczywiscie te
      brzydkie nie beda tak czesto uciekac, ale nie wiem czy aprobata braci
      narciarskiej zrekompensowala by mi zycie z taka.

      > Po ósme, ręce i nogi opadają, jak widzi się gościa, który jako jedyny na
      > stoku tak się zabezpiecza.

      ja wlasciwie jeszcze nikogo takiego nie widzialem, ale dostrzegam problem;)

      > Po dziewiąte, jak tak bardzo chcesz, możesz zawsze usiąść tak, żeby widzieć
      > sprzęt, a nawet mieć go pod ręką.

      staram sie (choc ostatnio coraz mniej), ale nie zawsze sie da.

      oczywiscie rozumiem twoje argumenty. to taka narciarska, bardzo dobra tradycja,
      zeby zostawiac sprzet nie pilnowany. bardzo mi sie to podoba i jestem jak
      najbardziej za. ostatnio jednak przypadkow kradziezy jest coraz wiecej
      (subiektywne odczucie nie poparte zadnymi konkretnymi danymi). trzeba jakos
      zadzialac. oczywiscie duzo lepszym sposobem od zamkow byloby wyplenienie
      zlodziejstwa ze stokow. tylko jak tego dokonac? mam nadzieje, ze nie bedziemy
      swiadkami zamkowej manii, ale nie zdziwie sie widzac coraz wiecej blokad.
    • Gość: web IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.06, 23:51
      ortodoxie, widocznie potrzebujesz czasu, aby przyzwyczaić sie do mysli, że i w
      ukochanych górach w cywilizowanej europie nie jest tak bezpiecznie.
      Narty giną, ludzie się podkładają, aby dostać odszkodowanie. Kompletny brak honoru:)
      - narty mam faktycznie dobre, po wielu latach jeżdżenia na muzealnych volklach
      /kiedyś też były narta sportową/ mam nartę super. I chcę ją mieć. Nie szpanuję
      nimi, nie muszę sie wstydzić mojej jazdy.
      - nie noszę żadnych emblematów potwierdzających narodowość /kompleks polaka
      masz, czy co?/
      - narty ubezpieczyć możesz od włamania lub rozboju, a nie od pozostawienia sobie
      luzem przed knajpą /myśl proszę logicznie/
      - przypinam je dyskretnie, acz skutecznie. Pierwszy z brzegu łachmyta, nie
      odjedzie na nich zostawiając dla mnie jakieś łupy.
    • ortodox 05.12.06, 00:24
      Cóż, każdy ma swoje własne spostrzeżenia, nie mam kompleksu Polaka, ale czasem
      wstyd mi za rodaków, choć może to głupie. Myślę, że powinniśmy raczej
      dostosować się do innych i postępować jak oni. Zwłaszcza, że to wygodniejsze.
      Może nie siedzę zbyt długo w knajpach, a nartki mam raczej zwyczajne i dlatego
      bagatelizuję problem. To jedna z zalet zwykłych nart, poza ceną :) Jednak ani
      przez moment nie pomyślałem, że ktoś może je zabrać. Oczywiście jest takie
      prawdopodobieństwo, jednak minimalne i podobnie jak wiele nieprzyjemnych
      zdarzeń, raczej najczęściej sprowokowane(na własne życzenie). Złodzieje byli,
      są i będą, ale nie można ulegać psychozie, że czekają na wszystko co mamy i
      zmieniać w związku z tym swoje postępowanie. Wszytsko w granicach rozsądku.
      Trochę więcej wiary w człowieka, tego nam Polakom często brakuje, bo
      rzeczywistość u nas jest nieco inna. Niektórzy próbuja przenosić ją do lepszego
      świata, a ja uważam, że raczej należy z tamtąd importować, co dobre.
      pozdrawiam
      --
      Żeglarstwo w obiektywie
    • mimi.25 05.12.06, 13:21
      ja tez zawsze za granicą zostawiam deske nie pilnowaną przed knajpa, ale jesli
      ktos ma byc zrelaksowany jesli sobie narty zabezpieczy to niech to robi :)
      Ludzie, troche tolerancji! Wstydzic to sie moge za rodaków jak np przestepstwa
      popelniają ale nie za takie cos!!
      Denerwuje mnie troche takie pouczanie co wypada a co nie, bo to wlasnie o
      kompleksach swiadczy to na sile dostosowywanie sie do jakichs tam lokalnych
      zwyczajów. Mamy na sile na golasa w saunie siedziec jak jestesmy pruderyjni i
      nas to wykancza psychicznie albo rzucac narty bez zabezpieczenia choc posilek w
      knajpce doprowadza nas do wrzodów zolądka ;P lol
      a wlasnie takie najrozniejsze drobne roznice w zachowaniach odróznia rozne
      narodowosci i jest fajne.
      Ciekawostka - zaobserwowalam ze holendrzy nie myją rąk po skozystaniu z toalety,
      to co? mamy nasladowac? :)
    • ortodox 05.12.06, 14:27
      No to hipokrytka z Ciebie ;) Denerwujesz się jak ktoś poucza innych, sama
      pouczając, że nie wypada pouczać. Nie o pouczaniu ten wątek, ale o tym co
      zabrać na narty, co jest potrzebne a, co jest tylko dodatkowym balastem
      znerwicowanego narciarza, który w nartach ulokował fortunę i nie może siusiu
      zrobić z powodu stresu. Jasne, niech zamyka te narty na łańcuch, ale po co
      doradzać to innym, być może wezmą to na poważnie, a w Austrii okaże się, że są
      jedynymi, którzy tak robią. Podałem kilka powodów, dla których jest to zbędne.
      Tych którzy są znerwicowani i zainwestowali majątek w narty, pewnie nie
      przekonam, ale mam nadzieję że pomogę tym którzy nie wiedzą co zabrać, bo jada
      pierwszy raz i nie wiedzą co ważne a co nie, bo głównie o nich tu chodzi.
      Co do kompleksów, to masz chyba jakąś fobię, skoro obserwujesz kto myje ręce po
      wyjściu z toalety, kto nie i segregujesz ich narodowościowo. Poza tym mieszasz
      zwykłe naśladownictwo z dostosowaniem się do miejscowych zwyczajów i tradycji.
      Do obowiązków przyjezdnych należy dostosowanie swojego zachowania, do norm
      obowiązujących w odwiedzanym kraju. Nie jest to oczywiście ujęte przepisami, jak
      ruch lewostronny, jazda na światłach przez całą dobę i stosowanie opon zimowych.
      To kultura osobista zmusza nas czasem do łamania własnych przyzwyczajeń, i
      robienia ukłonu w stroną zwyczajów tubylców. Odróżnianie narodowościowe może
      jest i fajne, ale jeśli mamy różnić od innych tym, że kradniemy i uważamy
      wszystkich innych za złodziei, to ja się z tym nie zgadzam, bo możemy różnić
      się znacznie sympatyczniej.
      pozdrawiam
      --
      Żeglarstwo w obiektywie
    • 1web 05.12.06, 14:53
      Ortodox, bjierzesz odpowiedzialność za rady, które tutaj wypisujesz? Jak komuś
      zginą narty sprzed knajpy, to - rozumiem - zwracasz kasę :)
      --
      żeby mi się chciało tak jak mi się nie chce..........
    • mimi.25 05.12.06, 15:43
      ortodox, wydaje mi sie ze to w tobie jest jakas fobia zeby za wszelką cenę sie
      nie wyróżnic, troszkę taki czlowiek zlagrowany z ciebie :P
      dopoki nie robimy komus krzywdy i nie lamiemy prawa bądzmy sobą :)
    • ortodox 05.12.06, 16:21
      mimi.25 napisała:

      > ortodox, wydaje mi sie ze to w tobie jest jakas fobia zeby za wszelką cenę sie
      > nie wyróżnic, troszkę taki czlowiek zlagrowany z ciebie :P
      ------------------------------------------------------
      Och nie, jestem oryginałem, a nie widać? Są jednak sytuacje, że lepiej się nie
      wyróżniać, dla własnego dobra :P
      ======================================
      > dopoki nie robimy komus krzywdy i nie lamiemy prawa bądzmy sobą :)
      -----------------------------------------------------------
      Toć napisałem, niech zamyka na łańcuch, ale nie koniecznie z szalikiem POLSKA
      na szyi, bo to jednak jakaś wizytówka, a tacy wszyscy nie jesteśmy, chyba?
      pozdro.



      --
      Żeglarstwo w obiektywie
    • Gość: smiglostopy IP: *.dyn.optonline.net 05.12.06, 16:50
      > Nie o pouczaniu ten wątek, ale o tym co
      > zabrać na narty, co jest potrzebne a, co jest tylko dodatkowym balastem
      > znerwicowanego narciarza, który w nartach ulokował fortunę i nie może siusiu
      > zrobić z powodu stresu.

      w sumie powiedzialem juz co mialem do powiedzenia, ale jakos dziwnie wzialem te
      slowa do siebie ;)

      chcialem tylko sprostowac, ze nie wydaje fortuny/rocznych oszczednosci na
      narty. ich cena nie ma jednak wiekszego znaczenia w przypadku straty. wyjazd i
      tak straci duzo z fajnosci. po drugie, wcale nie jestem taki znerwicowany za
      jakiego mozna by mnie uwazac po tym jednym poscie :)

      > To kultura osobista zmusza nas czasem do łamania własnych przyzwyczajeń, i
      > robienia ukłonu w stroną zwyczajów tubylców.

      to chyba troche nadinterpretacja... nie sadze, zeby ktorykolwiek z narciarzy
      mial takie przyzwyczajenia. ja do niedawna o zamkach na narty nawet nie
      slyszalem (no i jeszcze takowego nie uzywam, choc prawdopodobnie zaczne;).

      ciekawy jestem czy ludzie, ktorym ukradziono raz narty stosuja teraz jakies
      zabezpieczenia?

      p.s.
      czytelnicy tego watku na pewno nie beda spokojnie siedziec w knajpie na stoku :)
    • ortodox 05.12.06, 17:11
      Gość portalu: smiglostopy napisał(a):

      > w sumie powiedzialem juz co mialem do powiedzenia, ale jakos dziwnie wzialem
      > te slowa do siebie ;)
      -----------------------------------
      Nie miałem na myśli żadnej konkretnej osoby, a jedynie takie, które spełniają
      opisane warunki.Wszelkie podobieństwo postaci i sytuacji jest przypadkowe i nie
      było zamierzone ;)
      =================================
      > > To kultura osobista zmusza nas czasem do łamania własnych przyzwyczajeń, i
      > > robienia ukłonu w stroną zwyczajów tubylców.
      > to chyba troche nadinterpretacja... nie sadze, zeby ktorykolwiek z narciarzy
      > mial takie przyzwyczajenia.
      -----------------------------------------
      Nadinterpretacją jest sprowadzanie problem kultury osobistej i łamania własnych
      przyzwyczajeń wobec innych kultur, do zamykanie i nie zamykania nart. Nie tylko
      o tym mówiliśmy!
      =========================================================
      > ciekawy jestem czy ludzie, ktorym ukradziono raz narty stosuja teraz jakies
      > zabezpieczenia?
      ----------------------------------------------------
      Gdyby sądzić po zabezpieczeniach jakie stosują, to nalezałoby odpowiedzieć,że
      nie stosują :)
      --------------------------------------------------
      > czytelnicy tego watku na pewno nie beda spokojnie siedziec w knajpie na
      stoku :
      ============================
      Może i dobrze, bo jednak trzeba nawet w Alpach swojego pilnować, ale potrzebny
      w tym zdrowy rozsadek, a nie strzelać z armaty do muchy.
      pozdrawiam.
      --
      Żeglarstwo w obiektywie
    • Gość: smiglostopy IP: *.dyn.optonline.net 05.12.06, 17:51
      > Nadinterpretacją jest sprowadzanie problem kultury osobistej i łamania
      > własnych przyzwyczajeń wobec innych kultur, do zamykanie i nie zamykania
      > nart. Nie tylko o tym mówiliśmy!

      mowilismy jeszcze o chodzeniu do sauny i myciu rak... podobnie jak w przypadku
      zamykania nart nie widze zwiazku z kultura osobista (choc w przypadku higieny
      to pewnie kwestia dyskusyjna;).

      dodatkowo, tak hipotetycznie, bo chyba wiekszosc sie zgodzi, ze zakladanie
      blokad na narty nie jest nasza cecha narodowa;), nie jest to chyba sprzeczne z
      zasadami dobrego wychowania. wtapianie sie na sile wbrew
      swoim "przyzwyczajeniom" nie jest chyba najlepszym rozwiazaniem, tym bardziej,
      ze jak w przypadku zamkow, niedogodnosc dla innych narciarzy jest znikoma.

      co do tubylcow to nie wiem czy nie trzeba by za takich traktowac polakow w
      alpach ;)

      no i oczywiscie wszystko co napisalem wczesniej odnosi sie nie tylko do alp,
      ale i naszych gor...
    • ortodox 05.12.06, 22:13
      Gość portalu: smiglostopy napisał(a):

      > > Nadinterpretacją jest sprowadzanie problem kultury osobistej i łamania
      > > własnych przyzwyczajeń wobec innych kultur, do zamykanie i nie zamykania
      > > nart. Nie tylko o tym mówiliśmy!
      >
      > mowilismy jeszcze o chodzeniu do sauny...
      ------------------
      No własnie, wchodzenie na golasa do sauny w przypadku gdy w danym kraju nie ma
      takiego zwyczaju jest, jest wyrazem braku kultury i poszanowania miejscowych
      zwyczajów.
      ===================================================
      > zamykania nart nie widze zwiazku z kultura osobista (choc w przypadku higieny
      > to pewnie kwestia dyskusyjna;).
      ---------------------------------------------------
      Owszem, to raczej przejaw fobii prześladowczej, dziwactwa lub
      upośledzenia ... ;) Takiego postępowania nie ocenia się w kategoriach kultury.
      Nie ma takiej potrzeby.
      ===================================================
      > dodatkowo, tak hipotetycznie, bo chyba wiekszosc sie zgodzi, ze zakladanie
      > blokad na narty nie jest nasza cecha narodowa;)
      --------------------------------------------------
      Na szczęście jeszcze nie, ale może już niedługo tak będzie i Polaka będą
      poznawać po chrzęście zapinannego i odpinanego łańcucha do nart.
      Czytając Twoje między innymi argumenty, mogę taki scenariusz sobie wyobrazić
      już w najbliższym sezonie ;)
      =====================================
      > nie jest to chyba sprzeczne z zasadami dobrego wychowania. wtapianie sie na
      > sile wbrew swoim "przyzwyczajeniom" nie jest chyba najlepszym rozwiazaniem,
      > tym bardziej, ze jak w przypadku zamkow, niedogodnosc dla innych narciarzy
      > jest znikoma.
      -----------------------------------------------------
      Niedogodność??? W ogóle to nie jest niedogodność dla innych, to jest śmieszne i
      niezły cyrk dla obserwatorów. Możnaby powiedziec, że niezły ubaw dla
      patrzących. Tak jak jazda na nartach w garniturze, jak ślub w piżamie, jak
      jedzenie palcami. Tak jak wszelkie odstępstwa od przyjętych zasad. Świadczy
      bowiem, że ktoś tych zasad nie zna, albo nie akceptuje. To jest obciach i
      robienie wiochy. Takie były moje pierwsze słowa w tej dyskusji i chyba
      najlepiej oddają takie postepowanie.
      ============================================================
      > co do tubylcow to nie wiem czy nie trzeba by za takich traktowac polakow w
      > alpach ;)
      ----------------------------------------
      No może Ty uczyłeś sie inne historii, może nigdy się jej nie uczyłeś, ale
      Polska do Alp nigdy jak do tychczas nie siegała. Zawsze jednak możesz zapytać
      Tyrolczyków, czy pyzypadkiem nie są tam przez przypadek, naszymi gośćmi ;)
      ============================================================
      > no i oczywiscie wszystko co napisalem wczesniej odnosi sie nie tylko do alp,
      > ale i naszych gor...
      --------------------------------------------------------------
      Ale jednak rozmawiawmy o Alpach, chociaż coraz bardziej wątpie, czy Ty tam
      kiedyś byłeś ;)
      pozdro.
      --
      Żeglarstwo w obiektywie
    • Gość: smiglostopy IP: *.dyn.optonline.net 06.12.06, 16:36
      no to sie zdenerwowales...
      ja zrozumialem o co ci chodzi juz na samym poczatku.
      jak dla mnie niepotrzebnie wdajesz sie w przepychanki typu "chociaż coraz
      bardziej wątpie, czy Ty tam kiedyś byłeś". po co to?
      chcialbym pobyc na tym forum dluzej bo wydaje sie byc calkiem fajne... zdaje
      sobie sprawe, ze jestes tu duzo dluzej niz ja ale, plz nie rob "wiochy".

      > No może Ty uczyłeś sie inne historii, może nigdy się jej nie uczyłeś, ale
      > Polska do Alp nigdy jak do tychczas nie siegała. Zawsze jednak możesz zapytać
      > Tyrolczyków, czy pyzypadkiem nie są tam przez przypadek, naszymi gośćmi ;)

      hehe, szybko wyrobiles sobie zdanie o mnie. nie dosc ze wiesniak, to jeszcze
      uposledzony i nieuk. coz, wezme na klate, ale po chrzescijansku sie nie
      zrewanzuje ;)

      nie wiem czy interesujesz sie pilka nozna...ale moze kojarzysz jak na
      stadionach w niemczech polacy krzyczeli "gramy u siebie" - nie posadzasz chyba
      40 tys ludzi o brak znajomosci geografii/historii?

      > niezły cyrk dla obserwatorów. Możnaby powiedziec, że niezły ubaw dla
      > patrzących. Tak jak jazda na nartach w garniturze, jak ślub w piżamie, jak
      > jedzenie palcami.

      nie wiem czy nie mialbym wiekszego ubawu z kolesia, ktory stoi, gapi sie i
      smieje z innego, ktory przypina narty...
    • ortodox 06.12.06, 17:19
      ... jeżeli zrozumiałeś, to po co ta dyskusja?
      Poczułeś się urażony i próbujesz rozmyć sens problemu?
      Ja Ciebie nie oceniam. Oceniam postępowanie, a Ty sam wiesz najlepiej, co z
      tego pasuje do Ciebie. Poza tym, sam sobie wystawiasz świadectwo argumentacją
      godną polskich "kiboli" ... tych, którym wydaje się, że wszędzie są u siebie.
      Pisałem już, zamiast eksportować złe nawyki, importujmy dobre.
      Prędzej czy później będą tego efekty i każdy skorzysta.
      pozdrawiam
      --
      Żeglarstwo w obiektywie
    • Gość: smiglostopy IP: *.dyn.optonline.net 06.12.06, 19:18
      > ... jeżeli zrozumiałeś, to po co ta dyskusja?
      bo chyba ty do konca nie...

      > Ja Ciebie nie oceniam. Oceniam postępowanie, a Ty sam wiesz najlepiej, co z
      > tego pasuje do Ciebie.
      nie moge sie oprzec wrazeniu, ze mowisz nie do mnie ale o mnie. ja z tego do
      siebie nie biore nic (sprostowalem juz wczesniej).

      > Poza tym, sam sobie wystawiasz świadectwo argumentacją
      > godną polskich "kiboli"
      ciezko jest argumentowac w stylu "kiboli" przez internet. nie wiem zatem co
      masz na mysli. jesli za "kiboli" uwazasz kazdego kibica pilki noznej to rzuca
      to nowe swiatlo na twoje wypowiedzi w tym watku. spotkalem sie juz z roznymi
      definicjami "kibola", ale taka ze to ten gdzie wszedzie czuje sie jak u siebie
      to pierwszy raz. nie wiem czy to zla cecha, a chyba tak chciales ja
      przedstawic. jesli chodzi o naszych kibicow pilkarskich to sa chyba jednymi z
      lepszych w europie...

      > Pisałem już, zamiast eksportować złe nawyki, importujmy dobre.
      oczywiscie b. dobra rada. tylko jesli chodzi o zakladanie zamkow na narty
      okreslenie "zly nawyk" jest relatywne. jesli narty gina to zakladanie zamka
      jest b. dobrym nawykiem.
    • ortodox 06.12.06, 19:35
      Chyba żyjemy w innych światach. Bądź zdrów ;)
      pozdrawiam
      --
      Żeglarstwo w obiektywie
    • Gość: smiglostopy IP: *.nycmny.east.verizon.net 07.12.06, 00:46
      nawet na pewno. ja, jak kedys mowiono, w "nowym swiecie".

      dzieki za zyczenia zdrowia. mam nadzieje, ze szczere bo w krzyzu mnie wlasnie
      lamie.
    • 1web 06.12.06, 17:20
      śmigły.... nie bierz do siebie, ortodox ze mną walczy :)))
      P.S skąd taki fajny nick?
      --
      żeby mi się chciało tak jak mi się nie chce..........
    • ortodox 06.12.06, 17:31
      1web napisała:

      > śmigły.... nie bierz do siebie, ortodox ze mną walczy :)))
      Wcale nie z Tobą :))) ..., ale z Twoim hmmm ... powiedzmy nieadekwatnym
      postępowaniem wobec raczej hipotetycznego zagrożenia.
      pozdrawiam
      --
      Żeglarstwo w obiektywie
    • 1web 06.12.06, 17:35
      shit, zorientował się:) A tu nie da się edytowac postów :(

      zawsze w końcu nastepuje ten pierwszy raz. Wolę, aby moje wc'y zostały ze mną.
      Zreszta w Cervinii nie musze ich chronić, ale mamy jeszcze odwiedzić Kronplatz i
      Sexten. A w Val di Sole naprawdę narty giną.
      --
      żeby mi się chciało tak jak mi się nie chce..........
    • Gość: smiglostopy IP: *.dyn.optonline.net 06.12.06, 19:21
      dzieki za komplement :)
      nick wzial sie, z dosc smiesznego moim zdaniem tlumaczenia imienia pewnego
      bohatera, jednej z moich ulubionych ksiazek...a twoj ;)
    • Gość: web IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.06, 22:02
      brzmiał męsko :)))
    • ortodox 05.12.06, 15:37
      Myślę, że jakby wziąć od każdego po kilka euro za taką odpowiedzialność,
      to potem można zwracać kasę, za skradzione narty ;) Póki co, nie prowadzę
      takiej działalności, ale kto wie ... .
      Na razie proponuję wyluzować przedsezonowe nerwy. Dla znerwicowanych posiadaczy
      nowych, drogich nart, mam jeszcze jedno rozwiązanie. Ostrym narzędziem,
      gwoździem porysować lśniące wierzchy nart. Można nawet coś napisać. Dla
      złodzieja przestaną być atrakcyjne, nie weźmie ich na pewno, a jeździć będą tak
      jak przedtem ;)
      pozdro :)
      --
      Żeglarstwo w obiektywie
    • 1web 05.12.06, 16:00
      złodzieje biora takie też - do wypozyczalni :)
      Ortodox, spuśc powietrze :)
      --
      żeby mi się chciało tak jak mi się nie chce..........
    • ortodox 05.12.06, 16:11
      1web napisała:
      > złodzieje biora takie też - do wypozyczalni :)
      Wątpię, bo mają w koło inne, nie porysowane ...ale
      zawsze możesz wydrapać swoje imię, nazwisko, pesel ;P
      Gwarantuję, nie wezmą!
      > Ortodox, spuśc powietrze :)
      ... chyba z Ciebie?! ... próbuję, ale jakoś nie chce schodzić :P
      pozdro.



      --
      Żeglarstwo w obiektywie
    • 1web 05.12.06, 16:17
      ze mnie się nie da. Wyluzowany jestem. Nie patrze, czy ktoś przypina narty czy
      nie, nie zwracam również uwagi, czy sprzęt i ciuchy ma super markowe i za
      straszną kasę :)
      Ale od razu rzuca mi sie w oczy osoba świetnie jeżdżąca. Więc Ortodoxie staraj
      się :)
      --
      żeby mi się chciało tak jak mi się nie chce..........
    • numenius 06.12.06, 11:27
      chcialbym zauwazyc, ze urzadzenia do zabezpieczania nart nie sa ani produkowane
      w Polsce, ani zdaje sie nie sa polskim pomyslem...
    • magdii 06.12.06, 14:45
      A mi się wydaję, że jest pewna klasa i poziom poniżej którego się nie schodzi,
      i przypinanie nart to po prostu obciach.
    • numenius 05.12.06, 16:46
      Alescie sie rozemocjonowali;)))

      dziekuje wszystkim za cenne wskazowki.
      przypinanie do lawki jakos mie nie pasuje, zwlaszcza gdy ktos bedzie na niej
      siedzial, hehehehe.
      rysowanie szpikulcem czyli tzw. downgrading znany wsrod rowerzystow tez srednio
      mi sie podoba, niemniej wydaje sie byc niezwykle skuteczny

      mysle ze powinno byc duuuuzo zabezpieczanych stojakow/szafek - dla chetnych z
      cennymi, nieporysowanymi nartami, niestety w Cervinni nic takiego nie widzialem
      i 90% ludzi zostawia narty na plasko jak na zdjeciu zolvia. nie slyszelem zeby
      tam komus zginely, slyszalem ze coraz czesciej kradna we Francji...

      Co do fobii... kazdy ma jakies fobie. Niemcy zawsze bada sie smiac z Polakow i
      na odwrot. Wlosi z Francuzow i na odwrot i tak dalej i tak dalej. To sie nie
      zmieni.
      Moze jedynie warto postarac sie by nie dostarczac kolejnych powodow do zartow.

      Ja chyba nie mam zadnych powaznych fobii, ale szczerze mowiac bacznie sie
      przygladam innym narodowosciom, jak sie zachowuja w konkretnych sytuacjach, bo
      jestem tego po prostu ciekaw.

      P.S. gdzies czytalem ze 67% Polakow nie myje rak po wyjsciu z toalety i
      jestesmy na przedostatnim miejscu w Europie pod tym wzgledem, wstyd jak stad do
      Val Gardeny;))).
    • Gość: beabike IP: *.dip.t-dialin.net 04.12.06, 13:18
      No,bardzo ladnie,ale: rekawiczek narciarskich to zabierz raczej 2 pary(jak
      masz)-zgubisz jedna sztuke i juz nie ma w czym jezdzic(zdarza sie)
      sweter,koszula flanelowa do oddychajacej kurtki-cos tu nie pasi!
      A jesli jedziesz w Dolomity to zdjecie do karnetu robia w kasie kamerka ,bo to
      i tak w komputerze zostaje(na karnecie jest w zasadzie tylko rozmazana plama.
      A co do cen to kawa dobrze ponad 1 euro w knajpkach na stoku.Pozdrawiam.Beata.
      Aha, do sauny to raczej bez kostiumu( dziwnie sie w saunach patrza na Polakow w
      kostiumach kapielowych)Jak ktos ma problem z golizna to niech do saun nie
      chodzi.
      Wiem cos o tym ,bo juz pare razy sie z tym spotkalam przy okazji bytnosci w
      saunie w miedzynarodowym narciarskim towarzystwie-zawsze sie pytali co to u nas
      za dziwne zwyczaje saunowe panuja,bo tylko Polacy i Wegrzy w kostiumach w
      saunie siedza.

    • staruch5 04.12.06, 14:21
      co do sauny.
      nie zgodze sie. Wlosi i Wloszki tez w kostiumach. Na golasa zawsze Niemcy i
      Holendrzy.

      co do kieszonkowego 170€. Nie wiem, czemu akurat tyle. Mysle, ze kazdy wyda ile
      chce, wiecej lub mniej. ja z Krk, wiec najchetniej ujemne kieszonkowe :-)
    • wrb1 04.12.06, 15:50
      No i chyba przydadzą się jakieś ciuchy na po nartach.
      --
      witek ?
    • smiglostopy 04.12.06, 18:47
      w kostiumach kompielowych nikogo nie widzialem. my chodzimy (jak chodzimy) na
      waleta, ale w recznikach. pelna kultura :)

      kiedys z fumfami relaksujemy sie w saunie w mayerhofen, az tu nagle wchodzi
      rodzinka (po niemiecku mowili). stary, mamuska i mloda (tak ze 20 lat na oko).
      oczywiscie jak ich pan bog stworzyl. robilismy wszystko, zeby sie na mloda nie
      patrzec, ale oko nie zawsze chcialo sluchac. w koncu stary wpadl na pomysl i
      odwrocil nasza uwage wywijajac recznikiem i podgrzewajac temperature.

      mowcie co chcecie, ale ja bym swojej corki (jak bym mial ;) do koedukacyjnej
      sauny na golasa nie puscil. niech tam sobie szwaby czy inne holendry mysla co
      chca.
    • Gość: smiglostopy IP: *.dyn.optonline.net 04.12.06, 16:48
      dodaje do listy (kolejnosc bez znaczenia):

      niezbedne
      - noz "szwajcarski",
      - plyn na wrastajace paznokcie,
      - wosk do depilacji plecow,
      - zestaw "maly krawiec" do cerowania przesianych skarpet,

      dodatkowo
      - prezerwatywy,
      - zestaw do ostrzenia krawedzi,
      - sprzet do uwieczniania wyjazdu,
      - mp3 player albo odpowiednik typu gramofon/patefon,
      - flagi/szaliki polska (ew. barwy klubowe),
      - krotkofalowki
    • malbru 04.12.06, 20:38
      A ja dodam kominiarkę lub maskę na twarz;))

      --
    • Gość: Jozzo IP: *.dsl.bell.ca 04.12.06, 21:22
      Jeste perfect ale ja bym jednak dodal
      buteleczka czystego spirytusu jako profilaktyka
      do goracej herbatki a i zenetrzene odkazanie
      jak trzeba tez bedzie czym oblsuzyc.
      Duzo % a malo miejsca to podstawowa zasada.

      Jozzo
    • mqmax4 05.12.06, 00:38
      dla mnie to szok, że komuś takie głupactwa się chce pisac jakie to majciochy
      zabiera na narty, ale sie baba rozpisała, puder se zapakuj ja sie odparzysz pod
      majciochami
    • mimi.25 05.12.06, 13:31
      z mojego doswiadczenia moge polecic prowiancik ze sklepów sportowych - przede
      wszystkim izotoniki i batony proteinowe zazwyczaj jeden ma porcje bialka
      odpowiadającą solidnej piersi z kurczaka wiec na szybki lanczyk na stoku popity
      grzanym winem jak znalazl i chamuje glód na ladnych pare godzin,
      cos tego typu:
      www.tytani.pl/index.php?cPath=39
      sklep.paco.pl/product_info.php?cPath=2_17&products_id=46
      sklep.paco.pl/product_info.php?cPath=2_17&products_id=880
      , do tego lepiej nigdy nie zapominac na stoku o pomadce ochronnej, najlepiej z
      filtrami.
      Poleca tez jako najblizsza cialu warstwe koszulki termoaktywne, oddychajace -
      zabrac tyle sztuk ile dni i problem z ciuchami do jazdy rozwiązany, na to dla
      zmarzlaków jakis cienki polar. Warto tez zabrac jakis alka seltzer na kaca :P
    • ortodox 05.12.06, 14:36
      ... niektórym, to alcazelcer wystarczy za wszystko ... całej reszty mogą nie
      zabierać, to zbędny balast.
      pozdro ;P
      --
      Żeglarstwo w obiektywie
    • Gość: Skyddad IP: *.fornfyndet.se 05.12.06, 14:40
      Tabasco,Walki Talki,pare ochraniaczy gumowych.Dzisiaj wiatry sa zmienne i niosa
      zaraze takze trzeba byc dobrze ubezpieczonym.Jedyny Jozzo co sie zna na
      rzeczy,moze byc rum do herbatki.Whiski tez ujdzie w tloku.No i szzpadelek
      skladany do wykopania sie z sniegu i tyczka skladana do macania ludzi pod lawinami.
      Pzdr.Sky.
    • Gość: zolv IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.12.06, 14:38
      a gdzie flaszka?

      flaszka musi być, a co bedzie jak Ci sie podroz wydluzy i nie bedzie gdzie
      kupic po przyjezdzie? ;)

      pzdr
      zolv
    • marekggg 05.12.06, 16:00
      no nie wiem - ja mam jeden plecak, w ktorym mam wszystko - buty, spodnie,
      klapki, kalesony narciarskie (2 pary), klapki, skarpety narciaerskie, 2
      koszulki narciarskie, jakies inne pierdoly typu bielizna, mala kosmetyczka,
      recznik.
      polar, rekawice i czapkle mam na sobie, tak samo jak kurtke, buty zimowe i
      jeansy. no i gogle, noz szwajcaski i jazda.
      to wersja minimalistyczna na 1 tydzien w gorach. oczywiscie jeszcze narty i
      kije.
      jezeli jade samochodem - no to juz jest troche wiecej tego, ale ten jeden
      plecak w zasadzie wystarczy.
    • 1web 05.12.06, 16:21
      to ja mam troche więcej bagażu.
      - torba na rzeczy
      - plecak na buty narciarskie
      - narty i kije w pokrowcu, albo luzem do skrzyni.

      Od lat już sie nie pakujemy w plecaki........
      --
      żeby mi się chciało tak jak mi się nie chce..........
    • marekggg 05.12.06, 16:48
      mi to zostalo jeszcze z lat studenckich :) ale faktem jest, ze przewaznie
      jezdze samochodem a potem to jest dopiero sajgon. duzy bagaznik=duzo rzeczy.
      wtedy bez tego magicznego plecaka, buty sie upycha jako ostatnie gdziekolwiek
      do bagaznika pomiedzy inne pierdoly ktory moim zdanim nie sa potrzebne, ale
      coz, nie ja zawsze decyduje o tym co tam bedzie wszystko
    • Gość: Konrad IP: 83.238.212.* 06.12.06, 09:51
      Hej,

      Zapomniałaś o najwazniejszym:
      DOBRE TOWARZYSTWO!!!!!
    • beattka.mom 02.02.14, 19:41
      Dodałabym jeszcze ewentualnie jakieś narzędzia do drobnych napraw.
    • mela.kwiat02 04.02.15, 12:59
      Tutaj macie zestawienie wszystkiego co jest potrzebne na taki wyjazd www.hotele-apartamenty-livigno.pl/ Warto zerknąć na listę przed podróżą by niczego nie zapomnieć. Nie wolno zapomnieć o zaopatrzeniu się w dobry humor i ochotę na śnieżne szaleństwa.
    • listomaniak 17.12.15, 02:20
      Ja proponuję zajrzeć na stronę listomaniak.pl/ gdzię są darmowe i gotowe listy rzeczy, które trzeba zabrać na wyjazd na narty.
    • kalinta 10.01.16, 16:00
      Ja bym dodała ogrzewacz chemiczny do rąk i stóp!
    • beattka.mom 13.01.16, 21:11
      O to koniecznie muszę dopisać do swojej listy!
    • kalinta 21.01.16, 21:24
      Bardzo się przyda, masz to jak w banku!
    • elbrusss 04.02.16, 13:07
      Ciekawe, nigdy o tym nie myślałem raczej herbatą się rozgrzewałem a wcześniej grzanym piwkiem
    • aniiaakowa 10.09.18, 11:52
      O takie zestawienie mi właśnie chodziło. W styczniu jadę na narty do Włoch z www.narty-wlochy.pl i już zaczynam zbierać wszystkie niezbędne rzeczy :)
    • natkamatka21 16.09.18, 19:25
      U mnie, pierwsze narty wywoływały strach. Szukałam długo i znajoma, bardziej doświadczona, zaproponowała mi stronę lekarzpomaga.pl ,gdzie oprócz porad dotyczących zdrowia, znajdziemy artykuły ze świata sportu. o tutaj znalazłam coś o nartach lekarzpomaga.pl/artykuly/zdrowie-a-sport/jak-ubrac-sie-na-narty-jak-zabezpieczyc-sie-przed-zimnem-na-stoku

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka