Forum Sport Narty
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Dziwny zwyczaj...

    22.03.08, 15:36
    Sama nie wiem co o tym sadzić. Kilkanaście razy byłam za granicą na nartach i
    zauważyłam dziwny zwyczaj kolekcjonowania kieliszków, popielniczek przez
    znajomych. Zabierają z knajp, w których odpoczywamy. Nigdy w tym nie
    uczestniczyłam, czułam pewne zażenowanie. W końcu zwróciłam uwagę, że to jest
    nie fair wobec właścicieli itd.Spotkałam sie z ostrą reprymendą, że wszyscy
    tak robią, że te kieliszki kosztują grosze, a to jest pewne trofeum, mhm...Co
    o tym sadzicie?
    Edytor zaawansowany
    • skyddad 22.03.08, 16:34
      Kiedys rozmawialem z personelem takiej knajpy po ich godzinach pracy.
      To nadmienili tylko ze jak przyjezdzaja turysci z dawnych ostlandow to strasznie
      ginie wszystko ale z kazdym rokiem jest lepiej,wlasciciele knajp staraja sie
      kupowac wieksze ilosci taniochy aby obnizyc koszty.
      Tak to wyglada polowanie od tylu.
      Tak prywatnie sie zastanowic to co potem z tym zrobic wyrzucic czy postawic u
      siebie na stole ,przeciez to nie pasuje.
      Pzdr.Sky.
    • bylasobie 22.03.08, 17:58
      To może dajmy sobie spokój z tym dziwnym zwyczajem, nie zostawiajmy po sobie
      złej opinii i niech nikt nie powie o nas, że połakomiliśmy się nawet na byle
      jaki kieliszek...
    • Gość: filomena 1 IP: *.cable.fcom.ch 22.03.08, 18:58
      Było to dokładnie 20- 15 lat temu . gdy gosciałam u siebie w narciarskim sezonie co miesięc kogoś z PL. Rzeczywiście zauważyłam, że moj kuzyn rozgląda sie za popielniczką reklamowka bodaj malboro.
      Aż sie wiercił tak miał na nią ochotę i zastanawiałł sie jak ją zwinąć.W końcu to tylko reklamówka.
      Nie wytrzymyałam i poszłam do szefa w kasie i po prostu poprosiłam o te popielniczkę dla kuzyna.
      WOlałam poprosić niż ukraść.
      POnieważ właścicel dał popielniczkę z ochotą, to w następnej knajpie kuzyn poszedł już sam poprsić o kieliszek i popielniczkę do kolekcji.
      Zabawne było , bo martwił sie co powiedzą celnicy gdyby zobaczyli. Przecież nikt mu nie uwierzyłby , że nabył takie różne popielniczki i kieliszki drogą darowizny - prezentu od knajpiarzy.
      Ale dziś nikt nie może się zasłaniać , że przyjechał zza żelaznej kurtyny i takie reklamówki kolekcjonuje.
      pozdr.Fil.
    • ortodox 22.03.08, 22:00
      Nie zauważyłem podobnego zwyczaju wśród moich znajomych, cóż widać
      to kwestia znajomych. Nie generalizowałbym tym bardziej, że sprawa
      dotyczy jakiś konkretnych nacji, kierunków geograficznych itp. ... a
      w szczególności zamożności. To, o czym pisze filomena, rzeczywiście
      mogło mieć miejsce 20 lat temu i dawniej, za czasów PRL. Wtedy
      zarabialiśmy w Polsce przypomnę (młodszym), równowartość ok. 20-25$.
      Możliwość przywiezienia kawałka zachodu w postaci materialnej było
      więc nie lada wyzwaniem finansowym i stąd takie historie. Wtedy
      jednak wyjazdy Polaków były na tyle symboliczne, że nawet gdyby
      wszyscy zabierali popielniczki, to właściciele hoteli nie zauważyli
      by tego. Dziś jest zupełnie inna sytuacja. Zarabiamy jeśli nawet
      mniej, niż w na zachodzie, to nie są to już aż tak wielkie różnice.
      Szczególnie, gdy weźmiemy pod uwagę osoby wyjeżdżające. Spawa
      dotyczy zupełnie innej kwestii, jak przypuszczam. Jeśli spędza się w
      jakimś miejscu (hotelu) tydzień, dwa. To miejsce jest przyjemne, to
      całkiem naturalne wydaje się, żeby mieć jakąś pamiątkę.
      Jeśli ten kieliszek, popielniczka ma inskrypcję, napis,
      charakterystyczny znak kojarzącą się z tym hotelem, to w zbieraniu
      tego rodzaju drobiazgów nie widzę nic dziwnego, ani nieprzyzwoitego.
      Nie da się tego nigdzie kupić, stanowi pamiątkę, a jednocześnie nie
      jest istotną wartością materialną dla hotelu. Szczególnie, biorąc
      pod uwagę, że zostawiamy tam kilkaset € a jest to branże wysoko
      marżowe. Uważam nawet, że hotel sam powinien we własnym interesie
      rozdawać tego rodzaju suweniry swoim klientom. Prawie zawsze,
      wynajmując mieszkanie w Alpach, często od osób wcale niezamożnych.
      Dostawałem na koniec jakiś drobny prezent. Butelkę wina, czasem
      kilka, jakąś serwetę z haftem itp. Myślę, że to miły zwyczaj,
      kosztuje niewiele, a jak wiele znaczy. Tym bardziej stać na to
      hotelarzy. Oczywiście nie popieram złodziejstwa i kompletowania
      sobie w ten sposób zastawy stołowej, czy zestawu kieliszków. Mam na
      myśli tylko te przedmioty niewielkiej wartości, które ewidentnie
      kojarzą się z miejscem i mogą mieć wartość emocjonalną. Tego rodzaju
      niewielkie koszty wliczone są do rachunku i z pewnością nie stanowią
      problemu dla właścicieli.
      pozdrwiam

      --
      Żeglarstwo w obiektywie
    • siejest 22.03.08, 22:22
      A niech sobie biorą na pamiątkę. Na pamiątkę bierze się tylko gdy
      pasuje. Takie branie jest w kosztach. Nie ma w kosztach niszczenia
      świadomego, ale przynajmniej u mnie nikt nic nie niszczy i nie ma
      tutaj podziałów na narodowści. Co zauważyłem u gości z Polski to
      jest coś ale po co o tym pisać? Siej est jakim sie jest, co nie
      oznacza też nic złego. Brać, brać. Byle w miarę.
      --
      Jak zawsze pozdrawiam.
      Austria turystycznie
    • bylasobie 23.03.08, 09:38
      ,,Co zauważyłem u gości z Polski to
      > jest coś ale po co o tym pisać?,, A może napisz o tym.Są to czyny
      o małej szkodliwości, ale wyrabiaja pewną opinię o nas. Znajomi to
      ludzie wykształceni, nie mają problemów finannsowych.A może nie
      zmieniajmy się, tacy jesteśmy i już, co kraj to obyczaj : )
    • ortodox 23.03.08, 09:55
      bylasobie napisała:

      > ,,Co zauważyłem u gości z Polski to
      > > jest coś ale po co o tym pisać?,, A może napisz o tym ..
      ---------------------------------
      Przecież nie raz już pisał. Nie segregują śmieci, nie sprzątają po
      sobie apartamentów, ale przywożą w zamian kiszone ogórki ... .
      pozdrawiam ;)
      Alleluja


      --
      Żeglarstwo w obiektywie
    • Gość: siejest IP: *.bruck.dyn.salzburg-online.at 23.03.08, 13:32
      Zgadza sie, co kraj to obyczaj i poprostu sa male roznice mentalne.
      Najwazniejsze zeby urlop sie udal i obie strony byly zadowolone.
      Kulture nosimy w sobie i kazdy moze sobie wyobrazic co wypada a co
      nie. Ja, z wielkrzoscia gosci z Polski zostalismy przyjaciolmi.
      Alleluja :)
    • wrb1 24.03.08, 12:39
      Nie ma co rozpaczać jeżeli chodzi o właścicieli knajp, bo te wszystkie kradzione
      gadżety (kieliszki, popielniczki itp) dostają oni gratis od dostawców wódki, czy
      papierosów, więc oni osobiście strat nie ponoszą. Dla reklamujących się też
      sytuacja jest jak najbardziej pozytywna bo świadczy to tylko o zainteresowaniu
      marką i wierzcie mi, że uzupełniają te znikające przedmioty bez specjalnego
      szemrania.
      --
      ><> witek <><
      kamery
      pogoda
    • Gość: lecz IP: *.acn.waw.pl 24.03.08, 14:54
      Zdumiewający post!
    • wrb1 24.03.08, 16:21
      Co w nim takiego zdumiewającego?
      --
      ><> witek <><
      kamery
      pogoda
    • hankam 24.03.08, 16:13
      Zwariowałeś?
      Na pamiątkę, to robię sobie zdjęcie hotelu, a nie kradnę
      popielniczkę.
      Żenada.
    • ortodox 24.03.08, 18:17
      Żeby nie było wątpliwości, ja też, Ale jestem w stanie zrozumieć to,
      że niektórzy wola mieć cos bardziej namacalnego. Czy jest to
      kradzież? Z pewnością tak, ale nie większą niż niesolidnie
      posprzątany pokój hotelowy, hotelowe okna wychodzące na podwórko,
      przestarzały i zbyt mały telewizor w pokoju, niesympatyczny lub
      powolny kelner, niezupełnie świeże pieczywo itp.
      Nikt (przeważnie)z tego powodu nie robi awantury, a najczęściej
      nawet tego nie dostrzegamy.
      Tak jak napisałem, w interesie hotelarza jest to, żebyśmy
      zapamiętali właśnie ten hotel i ta stłuczona czy zabrana
      popielniczka jest wliczona w ceną ... podobnie jak nie do końca
      świeże pieczywo itp.
      Oczywiście, można wezwać policję i robić dochodzenie, bo przecież to
      kradzież, ale spójrz na twardy dysk w swoim komputerze, komputerze
      dziecka ... na sposób używania służbowych sprzętów, wykorzystanie
      czasu pracy , lub własne zeznanie podatkowy jesli prowadzisz
      działalność gospodarczą ... zanim innych nazwiesz złodziejami, lub
      wariatami.
      pozdrawiam

      --
      Żeglarstwo w obiektywie
    • siejest 24.03.08, 18:47
      hankam napisała:

      > Zwariowałeś?
      > Na pamiątkę, to robię sobie zdjęcie hotelu, a nie kradnę
      > popielniczkę.
      > Żenada.

      To jednak najleprzy komentarz.

      Popielniczka gratis od browaru czy nie... ale jej nagły brak
      wywołuje "uśmiech" napewno u nie jednego kelnera czy właściciela
      restauracji. Zawsze podpisujemy się swoim zachowaniem jako nacja za
      granicą...czy to Polak, czy to Niemiec, Anglik itd. obojętnie.
      Jako kwaterodawca goszczący młodzież ale i nie tylko, widzę poprostu
      te różnice. Są różnice żenujące i nie żenujące. Są takie, że przy
      ich cząstotliwości dochodzę do wniosku, że czasami nie zdajemy sobie
      nawet sprawy jak jesteśmy odmienni.
      Może napiszę kilka słów o tych nie żenujących i są to tylko
      obserwacje a nie jakiekolwiek nazwanie tego minusem.
      Tylko kilka przykładów uwidaczniajacych takie różnice:
      1. Tutejsza zupa z dyni...usłyszałem, że w Polsce tylko trzodzie sią
      to podaje a tutaj istnieje wiele recept z dynią w roli głównej.
      2. Goście z Polski z regóły faworyzują na śniadanie tylko szynkę...,
      Niemcy, Holendrzy, Anglicy, Duńczycy "wcinają" od martadeli po
      krakowską.
      3. Alkohol..., no tutaj różnice polegają na czymś innym. Pijemy go
      z podpunktami poprostu inaczej niż reszta Europy i nie chodzi tutaj
      o więcej czy o mniej.
      4. Ten punkt dotyczy chyba raczej tylko mnie jako
      kwaterodawcy "ziomala" bo chyba u krajana czujemy się bardziej
      luźniej i sprawdzamy poprostu dopuszczalne granice. Inne narodowości
      zachowują się porównując to...nazwę to - standartowo; jak każdy z
      nas na nowej kwaterce, akceptujemy poprostu uważane za normalnie
      panujące zasady pobytowe. Moi dotychczasowi goście z Polski byli
      poprostu inni niż goście z reszty Europy. Czuli się jak u siebie (i
      dobrze), serdeczność też niestandartowa patrząc na innych gości ale
      są też punkty gdzie moja żona austriaczka patrzyła trochę dziwnie a
      a tych punktów nazywał nie będę bo kulturę ma każdy w sobie (chyba),
      poprostu takie odczucie co wypada a nie.
      A tam truję. Jest tak, jesteśmy nacją lubianą coraz bardziej i
      przestańcie z tym mniemaniem, że bez gości z Polski austriacka
      turystyka by padła, bo turysta z Polski do ścisłej czołówki nie
      należy. Normalni kwaterodawcy (i tu są źli i dobrzy) lubią gości z
      Polski i chyba głupio by było tą sympatię zamienić na jakąś
      popielniczkę. Co wypada a co nie powinnśmy wiedzieć sami a nie pytać
      się o to na forum.
      --
      Jak zawsze pozdrawiam.
      Austria turystycznie
    • bylasobie 24.03.08, 19:32
      ,,Co wypada a co nie powinnśmy wiedzieć sami a nie pytać
      > się o to na forum.,, Sie wie oczywiście. Ja oczywiście
      przesadziłam, to taki drobiazg i zapomnijmy o tym. Znajomi niech
      dalej zabieraja kieliszki, nie kupuj do knajpy tych oszronionych, te
      są w cenie. Zupełnie nie idą te z napisami, reklamujące wódkę lub
      piwo. Pozdrawiam!

    • siejest 25.03.08, 08:51
      :)
      --
      Jak zawsze pozdrawiam.
      Austria turystycznie
    • ortodox 24.03.08, 19:38
      Cóż Siejest, każdy ma takich gości na jakich zasługuje.
      Z całym szacunkiem, ale zdziwiłbym się gdyby ktoś normalny
      przyjechał do Ciebie z Polski.
      Szczególnie dotyczy to czytelników tego forum po tym co wypisywałeś
      o Polakach. Chyba, że przez przypadek.
      pozdrawiam

      --
      Żeglarstwo w obiektywie
    • siejest 25.03.08, 09:05
      No to mylisz się drogi ortodoxie. Choć moja oferta jest raczej
      ofertą dla grup zorganizowanych to przyjmuje również jeżeli mam
      wolny termin również gości z Polski i więkrzość informowała mmnie,
      że odnalazła mnie poprzez to forum.
      P O Z D R A W I M W S Z Y S T K I CH
      Nic złego o Polakach nie wypisywałem a prosiłem, prowadząc agencję
      opieki w ruchu turystycznym aby nie wrzucać szkła do śmieci z
      resztkami jedzenia itp. Nawet pasuje to do tego wątku bo poprostu
      chodzi o to aby w miarę możliwości zachowywać się tak jak nam dobre
      wychowanie podpowiada.
      Przy zakupie pensjonatu pierwszym co zamówiłem dodatkowo był
      kontener na śmieci mieszane. Doszłem do wniosku, że urlop to urlop a
      nie segregowanie śmieci i wybór pozostawiłem gościom.
      Nigdy nie miałem nic przeciwko gościom z Polski jak Ty to tutaj
      często zaznaczach. Zależało mi jednynie na naszej przynajmniej
      normalnej opini poprostu bo nie zawsze było mi przyjemnie
      wysłuchiwać to czy tamto a na gości z Polski cieszę się zawsze
      najbardziej; z minusami czy bez, zresztą nie tylko ja. Tak, gości ma
      się na jakich się zasługuje, a ja miałem dotychczas tych chyba
      najleprzych i prawie z każdym pozostaliśmy przyjaciółmi.
      Nio, przypadkiem jeszcze do mnie nikt nie trafił a Ty frustruj się
      dalej skoro tak Cię to bawi ;)

      --
      Jak zawsze pozdrawiam.
      Austria turystycznie
    • hankam 25.03.08, 09:38
      Ja byłam.
    • siejest 25.03.08, 10:04
      o!!! :)
      --
      Jak zawsze pozdrawiam.
      Austria turystycznie
    • Gość: smiglostopy IP: *.ny325.east.verizon.net 25.03.08, 03:02
      siejest napisała:

      > 2. Goście z Polski z regóły faworyzują na śniadanie tylko
      szynkę...,

      :D

      ...jakie sa zenujace roznice?
    • siejest 25.03.08, 09:11
      Gość portalu: smiglostopy napisał(a):

      > siejest napisała:
      >
      > > 2. Goście z Polski z regóły faworyzują na śniadanie tylko
      > szynkę...,
      >
      > :D
      >
      > ...jakie sa zenujace roznice?
      O nich mogę tylko osobiście opowiedzieć i gwarantuję, że każdy uzna
      je za nie normalne. Nie dotyczą one oczywiście nas wszystkich ale
      zdarzają się.
      Ole, ole szynka;), przynajmniej i ja dostaje coś pożądnego na
      śniadanie bo martadeli i ja nie preferuję ;)

      --
      Jak zawsze pozdrawiam.
      Austria turystycznie
    • ortodox 25.03.08, 23:05
      siejest napisała:


      > O nich mogę tylko osobiście opowiedzieć i gwarantuję, że każdy
      > uzna je za nie normalne.
      -------------------
      To bardzo proszę o osobistego maile, bo umieram z ciekawości ;)
      pozdrawiam


      --
      Żeglarstwo w obiektywie
    • ewangelizator_carvingu 24.03.08, 23:19
      dziwie sie ze to Ty Ortodoxie to napisaleś, dałes sie poznać jako
      zwolennik "ortodoksyjnego" traktowania przepisów
      dla mnie kradzież zawsze pozostanie kradzieżą
      --
      pozdro
      ec
      pare fotek z Jukatanu
    • ortodox 25.03.08, 00:53
      Przecież napisałem, że to jest kradzież ... tak samo jak mp3,
      videoclipy i filmy na twardych dyskach, i pokój w hotelu z widokiem
      na podwórko, scianę innego domu. Jednak jest to szczególny rodzaj
      kradzieży, który w szerokim społecznym znaczeniu jest tolerowany i
      uważany za dopuszczalny. Tak jak INTELIGENTNA reklama na
      forum dyskusyjnym. Nikt rozsądny nie robi z tego problemu, choć
      wiadomo, że są "poszkodowani". Nie ma możliwości zabezpieczyć się
      przed tego rodzaju kradzieżami, jak przed zaglądaniem na forum
      dyskusyjne w godzinach pracy itd. Pozostaje to zaakceptować, nie
      koniecznie polubić i stosować. Kto jest bez winy niech pierwszy
      rzuci kamieniem. Nie róbmy z igły wideł ... sami hotelarz też z tego
      nie robią problemu. Nie jest to cecha Polaków ...drobnych
      złodziejaszków. Tak jak mp3 tez nie znajdują się tylko na polskich
      twardych dyskach. Trochę obiektywizmu i rozsądku by się zdało w
      ocenie czynów. Jazda z wyższa prędkością niż dopuszczają przepisy,
      parkowanie w miejscach niedozwolonych, rozmowa przez telefon za
      kierownicą ... to wszystko są też wykroczenia( a nawet grzech z
      którego powinniśmy się spowiadać). Takie same i też mogą być i
      często są poszkodowani. Nikt jednak nie nazywa przestępcą kogoś, kto
      przekroczył prędkość o 20 km/h ... staną na zakazie itp.
      pozdrawiam

      --
      Żeglarstwo w obiektywie
    • siejest 25.03.08, 09:20
      Prądkość przekraczam z regóły zawsze o 20 km bo jest to
      nieoficjalnie "dopuszczalne" i nikt nikogo za to nie szykanuje ;)
      No chyba, że mam pecha i trafię na radar lub policjanta po nieudanej
      nocy ;). Przez telefon za kierownicą nie rozmawiam, bo po tym jak
      wypadł mi przed wejściem do auta i przejechaniu go cofając
      wyleczyłem sią z tego nałogu i jakoś nie śpieszy mi się zakup nowego.
      Na forum zawsze zaglądam w pracy bo pracuję 24 godz. na dobę. Z
      sieci raczej nic nie ściągam ale przyznam się, że ostatnio zrobiłem
      to gdyż płyta Alphaville Forever Young poprostu nie była do
      znalezienia inaczej.
      No, spowiedź skończona. Poprostu myślmy ;)
      --
      Jak zawsze pozdrawiam.
      Austria turystycznie
    • ortodox 25.03.08, 14:18
      siejest napisała:

      > Prądkość przekraczam z regóły zawsze o 20 km bo jest to
      > nieoficjalnie "dopuszczalne" i nikt nikogo za to nie szykanuje ;)
      ---------------------------
      W tym sowie "z regóły" zapewne kryję się całe sedno. Czyli z reguły
      jestem prawie uczciwy. Prawie, bo to 20km to jest właśnie to o czym
      piszę. To jest ta popielniczka z logo hotelu. Ale czasem mnie ponosi
      fantazja i depnę 200km/h ...prawda? Z małego złodzieja robi się
      czasem gangster?
      =============================
      > Przez telefon za kierownicą nie rozmawiam, bo po tym jak
      > wypadł mi przed wejściem do auta i przejechaniu go cofając
      > wyleczyłem sią z tego nałogu i jakoś nie śpieszy mi się zakup ...
      ----------------------------------
      hehehe... cóż więcej moge powiedzieć?
      ===============================
      > Na forum zawsze zaglądam w pracy bo pracuję 24 godz. na dobę. Z
      > sieci raczej nic nie ściągam ale przyznam się, że ostatnio
      > zrobiłem to gdyż płyta Alphaville Forever Young poprostu nie była
      > do znalezienia inaczej.
      ------------------------------
      A więc jednak. Nie była do kupienia inaczej ... podobnie jak
      hotelowe popielniczki. Wiesz, są takie specjalne programy,
      dorobienia audytu oprogramowania na dysku. Zrób sobie to kiedyś,
      zdziwisz się ile masz tego na swoim komputerze.
      pozdrawiam



      --
      Żeglarstwo w obiektywie
    • siejest 25.03.08, 14:34
      Czyli jestem przestępcą a nawet gangsterem haha ? ;)
      Ale szlafrok z logiem hotelu kupiłem sobie w hotelowym kiosku z
      pamiątkami z hotelu, o ! :)
      pozdrawiam
      --
      Jak zawsze pozdrawiam.
      Austria turystycznie
    • ortodox 25.03.08, 15:10
      Nie, właśnie według mnie ... nie jesteś. Przynajmniej z tego co wiem
      o Tobie. Jesteś za to według innych zabierających głos w tym wątku.
      Oni nie rozróżniają czy to jedna mp3 z ulubionym hitem, czy całe
      archiwum na handel.
      Zabrał nie swoje, jest złodziejem ... konie kropka. Zamknąć,
      powiesić najlepiej bez sądu, bo sprawa jest jasna.
      Niestety, kioski hotelowe są nie wszędzie. A hotelarze, choć ich na
      to stać i choć pewnie mają gdzieś w podświadomości przeświadczenie
      o tym, że powinni dla własnej reklamy rozdawać takie suweniry. jakoś
      tego nie robią.
      pozdro.


      --
      Żeglarstwo w obiektywie
    • siejest 25.03.08, 15:26
      Aha, to wszystko według norm ;)
      --
      Jak zawsze pozdrawiam.
      Austria turystycznie
    • zolviu 25.03.08, 09:45
      a co tu sie dzieje? liberalny ortodox nam sie narodzil? to nie te
      swieta ort ;)
      nie poznaje kolegi,czy to jakas pomrocznosc, przytrułeś
      sie "jajkiem"?

      złodziej to złodziej. a kto ma niby ustalac granice, co wolno ukrasc
      a co nie? kieliszek, popielniczke, znaczy rzeczy wolno stojace, tak?
      klamek i rączek od prysznica pewnie nie mozna brac (narazie)?
      a taboret, obrus, firanke? a pluszaka z napisem coca cola?

      nie wolno krasc i tyle, nie ma zadnego usprawiedliwienia. no ale jak
      ktos w mlodosci byl karmiony produkcjami typu "janosik" .... ;)
      miniony ustroj popierał ludzi "zaradnych" - i niektorym zostalo, a
      nawet udalo im sie przekazac dzieciom jak widze

      pozdrawiam
      piotr
      --
      Kilka kiepskich fotek Zolvia ;)
    • ortodox 25.03.08, 14:01
      Co się dzieje, no właśnie?
      Mam wrażanie, graniczące niemal z pewnością, że coraz mniej
      rozumiesz , czytając to forum. Moje posty w tym wątku są nie tyle o
      tolerancji, ile o hipokryzji. "Chorobie", która toczy nas jak robak
      i to tak podstępnie, że podana diagnoza czarno na białym, nie trafia
      do świadomości chorego. Potraficie nazwać złodziejem kogoś, kto
      wziął z hotelu na pamiątkę popielniczkę z nazwą hotelu wartości 3€.
      Której nigdzie kupić na mógł, a która pozostanie jego wspomnieniem
      miłych chwil i zaginięcie której było i wliczone w cenę pobytu.
      Jednocześnie sami macie na dyskach oprogramowanie i inne pliki
      wartości setek €. Proszę nie pisać, że nie macie, bo znam tę branżę
      i nie spotkałem domowego komputera, który byłby wolny od
      takich "prezentów". Przekraczacie nagminnie prędkość na drogach
      (nawet nie piszczcie ,że tego nie robicie), oszukujecie fiskusa,
      okradacie pracodawców z czasu pracy, używacie sprzęty kupione na
      firmę i zaliczone w koszty firmy, do celów prywatnych. Trzeba być
      hipokrytą do potęgi, by tego nie zauważyć.
      Jeśli już tak chcecie nazwać kolekcjonerów popielniczek, to jak
      powinniście nazwać samych siebie? Poza tym, jest dyskretna różnica
      pomiędzy popielniczką z logo hotelu, a taboretem, firanką,
      tapczanem. Podobnie, jak jest różnica pomiędzy
      jazdą z prędkością większą od dopuszczalnej 20-30% a jazdą z
      prędkością większą o 200%. Pomiędzy posiadaniem na dysku kilkunastu
      ulubionych piosenek, których w postaci pojedynczych utworów kupić
      nie można w sklepie, a handlowaniem pirackimi programami itp.
      Nie jest to nigdzie napisane ile można, ale każdy o zdrowym rozsądku
      potrafi tę różnicę zauważyć. Oby tylko go nie zabrakło.
      No a Ty Zolviu ...jeszcze niedawno chwaliłeś się jak to stuknąłeś w
      różki właściciela Szwajcarskich autostrad na kilkanaście €. Tylko
      nie pisz, że zrobiłeś to niechcący, bo pomieszały się Ci tablice.
      Twoim obowiązkiem jako kierowcy było przed wjazdem na teren
      Szwajcarii zapoznać się z obowiązującym tam oznakowaniem, przepisami
      i nic ciebie w tej kwestii nie wytłumaczy. Poza tym kryształowo
      uczciwy człowiek, który chce nazywać kolekcjonerów popielniczek
      złodziejami, powinien nawet po fakcie kiedy tylko zorientował się,
      że niechcący oszukał (czytaj ukradł) zjechać do najbliższej stacji
      benzynowej i kupić stosowną winietkę.
      Wtedy miałby choć moralne prawo, nazywać "kradzież" hotelowej
      popielniczki, kradzieżą.
      pozdrawiam :P

      --
      Żeglarstwo w obiektywie
    • zolviu 25.03.08, 14:25
      nie obraz sie, ale chyba naprawde jeszcze Cie kac nie puscił :/

      o czym Ty piszesz?
      KAŻDY robi czasem cos zlego. i nie musisz o tym 17nastu akapitow
      pisac z przykladami dla gimnazjalistow. chodzi o ŚWIADOMOŚĆ tego ze
      robi sie cos zlego oraz o przyzwolenie lub brak przyzwolenia ogółu
      na to

      kradziez popielniczki od kradziezy czegos duzej wartosci rozni sie
      dolegliwoscia kary. jesli dla Ciebie niska wartosc usprawiedliwia
      złodziejstwo to jestes modelowym wytworem poprzedniego ustroju. a
      motywacja ze mam pozwolic na zlodziejstwo bo wszyscy kradna jest
      ŚMIESZNA i tez wyszla z socjalizmu. obudz sie

      pozdrawiam
      piotr
      --
      Kilka kiepskich fotek Zolvia ;)
    • ortodox 25.03.08, 14:45
      Innymi słowy, kradną inni a my mamy tylko chwile słabości?
      Kto tu w taki razie jeszcze leczy kaca?
      Jeżeli wartość (rodzaj) zabranego przedmiotu, forma ... nie ma
      znaczenia, to znaczy, że wszyscy jesteśmy złodziejami i oszustami. W
      czy jest więc leży problem kolekcjonerów popielniczek? Czy też gdzie
      jest tu „dziwny zwyczaj”, o którym pisze autorka wątku? Jaką widzisz
      różnicę pomiędzy jej znajomymi, a Tobą?
      pozdro:P
      p.s.
      Cieszę się, że te 17 w tym poście akapitów starczyło, bo już
      traciłem nadzieję, a chyba nie chciałoby mi się pisać tego jeszcze
      raz.
      --
      Żeglarstwo w obiektywie
    • zolviu 25.03.08, 15:02
      jesli złodzieje to dla Ciebie "kolekcjonerzy" to jak mam Ci
      tlumaczyc?
      117 akapitow bedzie za malo.

      koles ktory dzwoni na policje jak sasiad bije zone to pewnie dla
      Ciebie donosiciel, co?

      powinnismy zlikwidowac sądy - przeciez sedziowie tez cos maja za
      uszami - a jak w takim razie maja moralne prawo oceniac innych?

      powinnismy zlikwidowac spowiedz - ksieza sa niegodni rozgrzeszac bo
      sami grzesza.

      a drogówka - przeciez tez kiedys przekroczyli predkosc Ci
      policjanci, no nie?

      ....

      nie chce mi sie 117 akapitow pisac

      zycze Ci zeby jakis "kolekcjoner" nart nie spotkał Twoich, kiedy Ty
      bedziesz jadł pizze w knajpie na stoku

      pozdrawiam
      piotr
      --
      Kilka kiepskich fotek Zolvia ;)
    • ortodox 25.03.08, 15:15
      Zadałem proste pytania. Co dostałem w odpowiedzi?
      To nie jest dyskusja ... myślisz, że to debata przedwyborcza?
      pozdrawiam :P
      --
      Żeglarstwo w obiektywie
    • zolviu 25.03.08, 15:25
      jakie pytania?

      chodzi Ci o Twoj przyklad z moim przejazdem przez szwajcarie?

      jestes specjalista od grzebania w archiwum to sobie wygrzeb moja
      wypowiedz. pierwsza i jedyna roznica miedzy moim zachowaniem a tymi
      kolesiami jest taka, ze ja jesli nawet zrobilem cos zle to nie
      zrobilem tego SPECJALNIE i na dodatek MAM ŚWIADOMOŚĆ tego ze
      zrobilem cos zle.
      porownywanie tego z SYSTEMATYCZNĄ (kolekcjonerzy w koncu, no nie?)
      kradzieza z miejsc ktore sie odwiedza, i na dodatek OBURZENIEM ze
      nie robi sie nic złego...? ten Twoj przyklad jest tak naciagany ze
      szkoda gadac. zanizasz poziom.

      wyglupiles sie z tym usprawiedliwianiem zlodziejstwa, zdajesz sobie
      z tego sprawe ale jestes na tyle uparty, ze brniesz w to dalej.
      odpusc

      pozdrawiam
      piotr
      --
      Kilka kiepskich fotek Zolvia ;)
    • smiglostopy 25.03.08, 15:43
      zolviu napisał:

      > wyglupiles sie z tym usprawiedliwianiem zlodziejstwa, zdajesz sobie
      > z tego sprawe ale jestes na tyle uparty, ze brniesz w to dalej.
      > odpusc

      seneka mlodszy powiedzial ze broniac swoich blednych tez wznosimy sie na szczyty
      umiejetnosci intelektualnych (wolne tlumaczenie z greki;), hehe.
    • al9 25.03.08, 15:58
      seneka mlodszy powiedzial ze broniac swoich blednych tez wznosimy
      sie na szczyt
      > y
      > umiejetnosci intelektualnych (wolne tlumaczenie z greki;), hehe.
      ------------

      hehe
      z grki powiadasz?
      Seneka Młodszy był Grekiem, fakt. Ale pisała PO ŁACINIE!
      hehe - jak mawiają erudyci...
      pa
      al
    • smiglostopy 25.03.08, 16:36
      ale on mi to powiedzial a nie napisal;)
    • hankam 26.03.08, 09:19
    • ortodox 25.03.08, 15:49
      Nie muszę szukać, pamiętam dobrze.
      Masz świadomość, że ukradłeś i nie oddajesz? Dlaczego jeszcze nie
      zapłaciłeś za to, co wziąłeś? Dlatego, że kradną inni, a Ty tylko
      miałeś słaby dzień i pomyliłeś drogi? Sama świadomość to trochę za
      mało, żeby być sędziom innych.
      To chyba jeszcze gorzej niż "kolekcjonerzy", bo oni z tego nie zdają
      sobie sprawy, że ktoś może to potraktować jak kradzież.
      Jaka to według Ciebie różnica raz czy więcej, za 3€ czy za 30€?
      Przecież wyżej pisałeś, że jak wziął, jest to złodziej, Nieważne ile
      wziął i zapewne ile razy...
      W dodatku, w swojej hipokryzji tego nie dostrzegasz, że robisz
      podobnie. Podałem przykład z forum. Pierwszy lepszy który pamiętałem.
      Nie grzebię w Twoim życiu prywatnym, ale Ty sam wiesz najlepiej na
      podstawie moich akapitów i swoich czynów, ile hipokryzji jest
      piętnowaniu tego "dziwnego zwyczaju". Ja przynajmniej w mojej
      ortodoxyjnosci staram się unikać jak mogę hipokryzji, bo to
      najpodlejsza z brzydkich cech. Podlejsza nawet od złodziejstwa.
      Dlatego tyle o tym piszę.
      pozdro.

      --
      Żeglarstwo w obiektywie
    • zolviu 25.03.08, 15:58
      noooo, ten seneka młodszy to jednak mądry koleś był (chociaz
      podejrzewam ze na nartach nie jezdzil) ;)

      zebys nie pomyslal ze nie odpowiadam - odsylam Cie do moich kilku z
      117 akapitow - kilka postow wyzej

      mam - albo raczej wg Ciebie nie mam - takie same moralne prawo jak
      sedzia, ksiadz czy policjant.

      albo inaczej, jak juz tak sie upierasz ze wszyscy jestesmy grzeszni.
      czy zeby nauczyc kogos katechizmu trzeba go przestrzegac?

      pozdrawiam
      piotr

      --
      Kilka kiepskich fotek Zolvia ;)
    • ortodox 25.03.08, 16:23
      zolviu napisał:

      > mam - albo raczej wg Ciebie nie mam - takie same moralne prawo jak
      > sedzia, ksiadz czy policjant.
      ------------------
      Prawo do oceny masz, ale waga tej oceny jest taka, jak Twoja
      osobista moralność. Czyli jak widać, nieszczególna.
      =============================================
      > albo inaczej, jak juz tak sie upierasz ze wszyscy jestesmy
      > grzeszni. czy zeby nauczyc kogos katechizmu trzeba go przestrzegac?
      -------------------------
      Żeby uczyć ... nie. Ale żeby sądzić innych ... dobrze jest
      przestrzegać zasad, według których się sądzi.
      Inaczej to nie ma sensu.
      pozdro.

      > piotr
      >
      > --
      > Kilka kiepskich fotek Zolvia ;)


      --
      Żeglarstwo w obiektywie
    • zolviu 25.03.08, 16:44
      ortodox napisał:
      > Prawo do oceny masz, ale waga tej oceny jest taka, jak Twoja
      > osobista moralność. Czyli jak widać, nieszczególna.

      nie uwazasz, ze chyba jednak sie troche zapedziłeś? ja rozumiem
      podnieciles sie dyskusja, ale... nie zachowuj sie jak dzieciak

      > Żeby uczyć ... nie. Ale żeby sądzić innych ... dobrze jest
      > przestrzegać zasad, według których się sądzi.
      > Inaczej to nie ma sensu.

      mam nadzieje ze zdajesz sobie sprawe ze nie ma ludzi idealnych,
      kazdy ma jakies wady i slabosci. na dodatek nie ma ludzi w 100%
      obiektywnych. załóżmy roboczo ze zdajesz sobie z tego sprawe. w
      takim razie wg Twojego rozumowania nic nie ma sensu, bo nikt nie
      spełnia postawionych przez Ciebie kryteriow. nikt nie ma prawa oceny
      innych.

      pogubiles sie nieco chyba. starasz sie mnie obrazic i pleciesz bzdury

      pozdrawiam
      piotr

      --
      Kilka kiepskich fotek Zolvia ;)
    • ortodox 25.03.08, 16:57
      No bo masz moralność Kalego. Jak zolviu kradnie, to jest wporzo.
      Jak kradnie kolekcjoner popielniczek, to jest złodziejem.
      Z taką moralnością, Twoja ocena nie ma żadnego znaczenia i wagi
      Myślę zresztą, że pozostałych tak samo. Pisałem już o tym dlaczego.
      Dlatego sam nie oceniam tego czynu, choć sam nie kradnę (nie
      kolekcjonuje popielniczek), to uważam, że każdy z nas często
      popełnia podobne pod względem wagi "przestępstwa" i potępiania
      takich kolekcjonerów jest hipokryzją.
      Czy ty zrozumiesz to w końcu? ...chyba nie :(
      pozdrawiam :P
      p.s.
      nie uważam ... .

      --
      Żeglarstwo w obiektywie
    • al9 25.03.08, 17:00
      masz rację
      ale i przykry zwyczaj prowadzenia dyskusji tak żeby udowodnić
      interlokutorowi debilizm....
      kończ Waść!
      I pozdrawiam
      al
    • ortodox 25.03.08, 18:33
      Cóż, jeśli tak jest, to przepraszam wszystkich, którym udowodniłem
      debilizm, a którzy się do tego nie poczuwają.
      pozdrawiam ;)
      --
      Żeglarstwo w obiektywie
    • zolviu 25.03.08, 17:24
      > No bo masz moralność Kalego. Jak zolviu kradnie, to jest wporzo.
      > Jak kradnie kolekcjoner popielniczek, to jest złodziejem.

      no zlituj sie, ile razy mam Ci tlumaczyc to samo

      > Z taką moralnością, Twoja ocena nie ma żadnego znaczenia i wagi
      > Myślę zresztą, że pozostałych tak samo. Pisałem już o tym dlaczego.

      uwaga to jest skomplikowana konstrukcja - a ja Ci napisałem dlaczego
      uwazam ze to co napisales jest bez sensu

      > Dlatego sam nie oceniam tego czynu,

      w tym sęk ze oceniasz - BAGATELIZUJESZ

      > Czy ty zrozumiesz to w końcu? ...chyba nie :(

      ale ja wszystko caly czas rozumiem, gdybys faktycznie nie ocenial
      nawet bym sie nie odezwał. nie zgadzam sie z Twoja ocena, to raz. a
      dwa - uwazam ze motywacja jest na poziomie gimnazjum:
      - ten ma prawo oceniac, kto sam jest bez grzechu
      - wszyscy kradna, dlaczego uczepiliscie sie nieszczesnych
      kolekcjonerow

      co zle zrozumialem?

      pozdrawiam
      piotr
      pozdrawiam
      piotr
      --
      Kilka kiepskich fotek Zolvia ;)
    • ortodox 25.03.08, 18:43
      zolviu napisał:
      > co zle zrozumialem?
      -----------------------------
      Obawiam się,że chyba jednak nic nie zrozumiałeś.
      Pisząc, że nie potępiając ani nie chwaląc zachowania kolekcjonerów,
      dokonuję oceny tych ludzi, bo bagatelizuje problem schodzisz już
      poniżej gimnazjum, może nawet niżej ;)
      Rozumiem, że gdybym nie zabrał głosu w tej dyskusji, to też bym go
      zabrał i zbagatelizował w ten sposób problem.
      No to było by na tyle zolviu.
      Są granice, których ja nie ogarniam swoim maluczkim umysłem.
      Jesteś ze swoim rozumowaniem już poza tymi granicami, więc kończę.
      pozdrawiam i życzę zdrowia po świętach



      --
      Żeglarstwo w obiektywie
    • zolviu 25.03.08, 19:14
      BAGATELIZUJESZ ich zachowanie = nie widzisz w nim nic niestosownego

      ortodox napisał:

      > miejsce jest przyjemne, to
      > całkiem naturalne wydaje się, żeby mieć jakąś pamiątkę.
      > Jeśli ten kieliszek, popielniczka ma inskrypcję, napis,
      > charakterystyczny znak kojarzącą się z tym hotelem, to w zbieraniu
      > tego rodzaju drobiazgów nie widzę nic dziwnego, ani
      nieprzyzwoitego.

      > Jednak jest to szczególny rodzaj
      > kradzieży, który w szerokim społecznym znaczeniu jest tolerowany i
      > uważany za dopuszczalny. Tak jak INTELIGENTNA reklama na
      > forum dyskusyjnym. Nikt rozsądny nie robi z tego problemu, choć
      > wiadomo, że są "poszkodowani"

      > hotelarze, choć ich na
      > to stać i choć pewnie mają gdzieś w podświadomości przeświadczenie
      > o tym, że powinni dla własnej reklamy rozdawać takie suweniry.
      jakoś
      > tego nie robią.

      > Potraficie nazwać złodziejem kogoś, kto
      > wziął z hotelu na pamiątkę popielniczkę z nazwą hotelu wartości
      3€.

      dobra decyzja z Twojej strony, nastepnym razem pomysl zanim
      napiszesz albo wycofaj sie w pore. unikniesz lawirowania i
      kompromitacji. poza tym postara sie mniej obrazac ludzi. takie
      teksty jak ten o debilizmie wystawiaja tylko Tobie laurke i pokazuja
      brak argumentow

      pozdrawiam
      piotr

      --
      Kilka kiepskich fotek Zolvia ;)
    • al9 25.03.08, 15:50
      zwolnij nieco
      :-)
      sam nie kradnę popielniczek (zawsze można zapytac w recepcji i kupić
      za euo czy dwa), ale orotodox ma rację, ze należy przykładać różne
      miary w operowaniu językiem. Sam jeżdzę szybko i bardzo często płace
      mandaty. Wiem że robię źle, uważam jednak że jeżdzę bezpiecznie.
      Obruszyłbym się, gdyby ktoś nazwał mnie przestępcą, ale rozumiem że
      musz e zapłacic mandat kiedy łapie mnie policjant.
      Ktos kto kradnie popieliniczkę z knajpy jest złodziejem. Może
      znikoma jest szkodliwość a i restaurator ma gadżety od producentów
      papierosów czy browarów. Ale czy to coś zmienia? Normalny człowiek
      podchodzi do baru i po prostu prosi o gadżet. I go dostaje. Za darmo
      albo za pis grosz...
      Panowie - dyskusja była ciekawa ale emocje biorą górę....
      Proponuję hamować... Nawet pługiem :-)
      Pozdral
    • zolviu 25.03.08, 16:03
      al9 napisał:
      > Ktos kto kradnie popieliniczkę z knajpy jest złodziejem

      to nie kolekcjonerem? ;)

      popraw sie szybko bo zaraz zacznie sie na nowo...

      ;p

      pozdrawiam
      piotr
      --
      Kilka kiepskich fotek Zolvia ;)
    • smiglostopy 25.03.08, 15:34
      ortodox napisał:

      > Jednocześnie sami macie na dyskach oprogramowanie i inne pliki
      > wartości setek €. Proszę nie pisać, że nie macie, bo znam tę branżę
      > i nie spotkałem domowego komputera, który byłby wolny od
      > takich "prezentów".

      to mnie troche zabolalo;) nie mam zadnego pirackiego programu na swoim
      komputerze! mp3 mam tylko z itunes. wszystkie filmy dvd mam oryginalne.

      na szczescie nie mialem okazji byc na nartach ze zlodziejami hotelowych
      popielniczek;) byloby mi glupio widzac taka "akcje". zlodziejstwo samo w sobie
      jest obciachowe, a kradziez popielniczek to juz "wiocha" na maxa.
    • ortodox 25.03.08, 16:13
      smiglostopy napisał:

      > ... nie mam zadnego pirackiego programu na swoim
      > komputerze! mp3 mam tylko z itunes. wszystkie filmy dvd mam
      > oryginalne.
      -----------------------------------------
      Hehe... każdy może tak napisać. A ja powtarzam, nie zetknąłem się
      jeszcze z takim domowym komputerem. Widziałem ich tysiące.
      Ale niech tam. Twój jest wyjątkowy.
      W dodatku ... nigdy nie zaparkowałeś w miejscu nie dozwolonym, nie
      przekroczyłeś prędkości. Nie poświęciłeś ani minuty w godzinach
      pracy na prywatne sprawy itd.
      Jesteś ideałem ... szkoda, że jeszcze nie poznałem nigdy takiego
      człowieka ... .
      pozdrawiam :)
      p.s.
      Aha ... czy ta elektronika przywieziona z US przeszła wszelki
      procedury celno-skarbowe , które powinna w prywatnym imporcie?
      Bo jeśli tak, to chyba jednak nie zarobiłeś na imporcie I-podów ;)

      --
      Żeglarstwo w obiektywie
    • siejest 25.03.08, 16:34
      Przed kilkoma dniami chciałem ściągnąć coś z oferty Microsoftu i
      dostałem odpowiedź, że niby mam nielegalne oprogramowanie ???!!! 8(
      Komputer kupiłem w sklepie austriackim z pełnym oprogramowaniem a
      microsofta musiałem wprowadzić poprzez przepisanie kodu rejestracji
      i wszystko pasowało więc trochę głupi jestem teraz haha bo nie wiem
      co jest grane.
      --
      Jak zawsze pozdrawiam.
      Austria turystycznie
    • smiglostopy 25.03.08, 17:03
      ortodox napisał:

      > Hehe... każdy może tak napisać.

      oczywiscie. ja jednak pisze prawde :D

      wiem, ze trudno ci uwierzyc na slowo. przekonalem sie o tym przy innych
      okazjach. coz, taki urok internetu. z tego co pamietam ty tez sie spotkales z
      zarzutem, ze jestes jedynie internetowym narciarzem;)

      > A ja powtarzam, nie zetknąłem się
      > jeszcze z takim domowym komputerem. Widziałem ich tysiące.

      co tam napisales siejest'owi? ze kazdy ma takich klientow na jakich zasluguje? ;)

      > Ale niech tam. Twój jest wyjątkowy.

      wcale nie jest. podobne maja dziesiatki moich znajomych.

      > Jesteś ideałem ... szkoda, że jeszcze nie poznałem nigdy takiego
      > człowieka ...

      idealem nie jestem wyciagasz zbyt pochopne wnioski. po prostu nie kradne;)

      > Aha ... czy ta elektronika przywieziona z US przeszła wszelki
      > procedury celno-skarbowe , które powinna w prywatnym imporcie?
      > Bo jeśli tak, to chyba jednak nie zarobiłeś na imporcie I-podów ;)

      "czytasz po lebkach", albo blednie interpretujesz. ja elektroniki nie
      przywozilem, a tym bardziej nie na handel. zostawiam te sprawy bardziej
      "obrotnym". jesli jednak mialbym cokolwiek przywiesc to ominelyby mie oplaty
      celno-skarbowe.

      > W dodatku ... nigdy nie zaparkowałeś w miejscu nie dozwolonym, nie
      > przekroczyłeś prędkości. Nie poświęciłeś ani minuty w godzinach
      > pracy na prywatne sprawy itd.

      dosc juz o mnie;) cokolwiek nie napisze i tak nie uwierzysz, hehe. nie wiem
      tylko co ma np. zalatwianie prywatnych spraw w pracy do tematu zlodziejstwa? nie
      kazdy pracuje na akord od 9 do 5tej... podobnie ma sie rzecz z niedozwolonym
      parkowaniem. czy sugerujesz, ze kazdy kto ma wasy to polak, a kazdy polak to
      pijak?;)
    • ortodox 25.03.08, 18:05
      Nic nie sugeruję, może poza tym, że łatwo pisać o sobie rzeczy nie
      do sprawdzenia przez słuchających. Nigdy nie zrobiłem tego, ani
      tamtego. Zawsze jestem uczciwy i mówię prawdę. Żony nie zdradziłem
      nawet w myślach. Prawda zazwyczaj jest jednak inna.
      Moje pytania są bardzo ogólne, mają na celu uświadomienie, że ukraść
      można nie tylko popielniczkę w hotelu, czy gatki w supermarkecie.
      Sprawy prywatne w pracy, pogaduszki, to KRADZIEŻ czasu pracy.
      Taka sama jak popielniczek, a nikt tego nie potępia. Nikt nie
      pisze , że to okradanie pracodawcy. Nie wiem jak pracujesz, dlatego
      zadaję pytania, na które nie oczekuję odpowiedzi. Tym bardziej, że i
      tak możesz napisać co chcesz. Może jednak uświadomisz sobie, że
      kraść to nie tylko chować cos do plecaka, kieszeni. To jest bardzo
      pojemne słowo, a często kojarzone jedynie z chowaniem za pazuchę.
      Tu, zwłaszcza gdy nie pisze się o sobie zbyt wiele, można udawać
      ideał, herosa, supernarciarza, superkierowcę. To jest łatwe.
      Rzeczywiści, ktoś nazwał mnie kiedyś internetowym narciarzem. O ile
      pamiętam, chodziło o to, że więcej czasu spędzam przed monitorem niż
      na nartach. Wcale nie gniewam się o to i nie protestuję. To jest
      prawda. Jeśli porównać czas spędzony przed komputerem, to góruje on
      zdecydowanie nad tym na nartach. Niestety, takie jest życie. Nie
      zawsze można robić co się chce.
      Tym bardziej nie sugeruję żadnych narodowych stereotypów.
      Jeśli Ty nie czytasz po łebkach, to nawet w tym wątku znajdziesz
      dowody na to, że z takimi stereotypami, często niesłusznymi próbuje
      walczyć. Jednak świętych niem. Ani wśód Polaków, ani wśród innych
      nacji. Jednak nie dorabiajmy sobie sami brody.
      pozdrawiam

      --
      Żeglarstwo w obiektywie
    • smiglostopy 25.03.08, 18:21
      > Może jednak uświadomisz sobie, że
      > kraść to nie tylko chować cos do plecaka, kieszeni. To jest bardzo
      > pojemne słowo, a często kojarzone jedynie z chowaniem za pazuchę.

      prawdopodobnie robisz to nieswiadomie, ale masz tendencje do traktowania
      partnerow w dyskusji z pozycji nauczyciela. w sumie mi to nie przeszkadza bo i
      tak w zadnej dyskusji nie przekonales mnie swoimi argumentami;), ale tracimy
      czas... latwiej byloby po prostu przyjac, ze niektore zjawiska sa oczywiste nie
      tylko dla ciebie.

      o tych co sa bez winy juz bylo... o stopniowaniu zlych uczynkow i hypokryzji
      rowniez. wlasciwie pozostaje tylko zebys sie przyznal, ze wlasciwie chciales
      powiedziec ze kazda kradziez zasluguje na potepienie tylko jakos ci sie inaczej
      napisalo i mozna skonczyc:D
    • ortodox 25.03.08, 20:04
      smiglostopy napisał:

      > prawdopodobnie robisz to nieswiadomie, ale masz tendencje do
      > traktowania partnerow w dyskusji z pozycji nauczyciela. w sumie mi
      > to nie przeszkadza bo i tak w zadnej dyskusji nie przekonales mnie
      > swoimi argumentami
      -----------------------------------------------
      No i znamy wreszcie powód dla którego nie przekonałem Cię i nie
      przekonam. Ale mi na tym zależy ... . Ja jestem "nauczycielem" a Ty
      mądrzejszym od niego uczniem. Na stwierdzenie, że oszukujemy
      pracodawcę, Ty triumfalnie piszesz, że " nie każdy pracuje na akord
      od 9-17" albo "a ja nie mam pracodawcy" ... argumentacja watra
      habilitacji.
      No tak, przecież głupi "belfer" o tym nie może wiedzieć, bo sam
      chodzi z teczką na godziny do szkoły.
      Jesteś żałosny w swoich argumentach, swoim pozorowaniu na uczciwego
      człowieka, który w życiu nic nigdy nie ukradł. Może nawet tak Ci się
      wydaje, ale to tylko złudzenia i brak właściwej oceny czynów.
      "Dajcie mi człowieka, a znajde na niego paragraf" nie jest tylko
      pustym hasłem. Można oczywiście lansować ortodoksyjną wersję, że
      każda kradzież (zabranie, czyjś własności) jest niezależnie od
      intencji, wartości, sytuacji jest taka sama. Tak samo należy ją
      ocenić i potępić Dojdziesz jednak tą drogą do paranoicznych wniosków
      pozdrawiam
      i życze 4 mertów śniegu w każdej dolinie

      --
      Żeglarstwo w obiektywie
    • Gość: smiglostopy IP: *.ny325.east.verizon.net 27.03.08, 03:46
      > No i znamy wreszcie powód dla którego nie przekonałem Cię i nie
      > przekonam. Ale mi na tym zależy ... . Ja jestem "nauczycielem" a
      > Ty mądrzejszym od niego uczniem.

      ... a jednak sie mylilem... masz tego swiadomosc, hehe. na dodatek
      nie tylko jestes nauczycielem, ale ludzie z ktorymi dyskutujesz to
      twoi uczniowie. ok. jak mowilem, nie przeszkadza mi to.

      > Na stwierdzenie, że oszukujemy
      > pracodawcę, Ty triumfalnie piszesz, że " nie każdy pracuje na
      > akord od 9-17" albo "a ja nie mam pracodawcy" ... argumentacja
      > watra habilitacji.

      powinienes sie cieszyc, ze cokolwiek na to odpisalem:) bo nie trzyma
      sie to kupy. o zlodziejach czasu pracy pisales w kontekscie
      hipokryzji. nie dopuszczasz mysli, ze istnieja ludzie uczciwi. na
      poparcie swoich stwierdzen podpierasz sie argumentem "bo ja jeszcze
      takiego nie spotkalem"... podales slabiutkie przyklady z okradaniem
      pracodawcow, a na proste kontrargument odpierasz "zaloscia" i
      ironia. jesli generalizujesz to popelniasz blad podstawowy i dalsza
      dyskusja nie bedzie miala zadnych logicznych podstaw. podobnie,
      jesli nie potrafisz przyjac, ze ktos moze byc uczciwy.

      > Jesteś żałosny w swoich argumentach, swoim pozorowaniu na
      > uczciwego człowieka, który w życiu nic nigdy nie ukradł. Może
      > nawet tak Ci się wydaje, ale to tylko złudzenia i brak właściwej
      > oceny czynów."Dajcie mi człowieka, a znajde na niego paragraf" nie
      > jest tylko pustym hasłem.

      hehehehehe. to jest naprawde dobre. jestem pewny, ze bez problemu
      znajdziesz na mnie paragraf. prawdopodobnie nie mialbym nawet
      najmniejszych szans na obrone. przeciez ty uczciwego czlowieka w
      zyciu nie spotkales :D. nauczyciel i sedzia.

      > Można oczywiście lansować ortodoksyjną wersję, że
      > każda kradzież (zabranie, czyjś własności) jest niezależnie od
      > intencji, wartości, sytuacji jest taka sama. Tak samo należy ją
      > ocenić i potępić Dojdziesz jednak tą drogą do paranoicznych
      > wniosków.

      chyba troche pospieszylem sie z tym sedzia;) "kradziez - zabranie
      czyjs wlasnosci" (przy okazji, dzieki za wyjasnienie;), "kazda
      kradziez jest taka sama". definicje zywcem wyjete z komentarza do
      kodeksu karnego.

      domyslam sie, ze przez nieuwage wplotles do swojego posta i
      postawiles na rowni ocene i potepienie. wlasciwie nie do konca
      jestem pewien co miales przez to na mysli, ale zapewne (nie chce zle
      zinterpretowac, wiec popraw mnie jesli sie myle) przez ocene, cos w
      rodzaju kary, tak przynajmniej wynika z kontekstu ("intencje,
      wartości, sytuacja").

      ocena kradziezy oczywiscie pozostaje rozna, tak jak byles uprzejmy
      zauwazyc, ze wzgledu na okolicznosci. nikt nie neguje faktu, ze
      kradziez popielniczki jest czynem o znacznie mniejszej szkodliwosci
      spolecznej od kradziezy 6 miesiecznego dziecka z wozka przed
      sklepem;). to sa elementarne zasady naszego systemu prawnego co do
      ktorych chyba ciezko nawet o "akademicka dyskusje". domyslam sie, ze
      z "nauczycielskiego" obowiazku postanowiles to mimo wszystko
      wylorzyc...

      nie wiem jednak dlaczego postawiles znak rownosci pomiedzy "ocena",
      a "potepieniem". w spoleczenstwie, w ktorym zyjemy przyjete sa pewne
      normy prawne zakazujace miedzy innymi, jak celnie to
      ujales, "zabrania, czyjś własności". tak wiec oba czyny zasluguja na
      potepienie. nie na jednakowa kare. na jednakowe potepienie (albo cos
      potepiasz, albo nie. nie ma stopni posrednich. nie mozesz "troche
      potepic"). nie po to stary zydowin wdrapywal sie ladnych kilkaset
      metrow pod gore, nie po to omal nie przyplacil objawienia
      dolegliwosciami zoladkowymi po niedawno zjedzonej macy i nie po to
      zszedl mu paznokiec z kciuka po wyryciu na glinianej tablicy
      dziesieciu przykazan, zebys teraz roztrzasal co krasc mozna, a co
      nie. po prostu "nie kradnij".
    • Gość: volta2 IP: *.spray.net.pl 25.03.08, 10:21
      dla mnie osobiście takie zachowanie byłoby nie do przyjęcia
      ale:
      to nie jest kradzież w świetle działalności hotelarskiej- z góry
      zaginięcia przedmiotów są wliczone w każdy rachunek, nie pamiętam
      jaki procent jest standardowo wliczony do rachunku na poczet rzeczy
      ukradzionych przez klientów, ale jest taka pozycja w wyliczeniach.
      i jeśli nic z hotelu nie zabierze 100 osób to to jest "zysk" hotelu,
      a ten zysk wyrównuje straty robione przez gadżetciarzy.
      uwierzcie, są osoby które zabierają klamki, słuchawki od prysznicy,
      nakrętki od baterii i masa innych rzeczy. w ***** hotelach również
      tacy klienci są,

      ja "kolekcjonuję" hotelowe mydełka- czyli zabieram do domu jedno z
      przeznaczonych dla mnie i zostwionych w łazience mydełek.
      żeby przywieźć mydełko nierzadko biorę z domu jakieś fa, na wypadek
      gdyby mydełek miało nie starczyć na pobyt.
      nie uważam tego za kradzież- fakt, mydełka z ogólnodostępnej
      łazienki w hotelu nie zabieram:)
    • filomena1 25.03.08, 11:12
      Tak jakbyście zapomnieli o kleptomanach.
      Inna rzecz to istotnie "zwędzenie" czegoś, co nie jest osobistą
      własnością, jakoś niektórych nie boli. Okradanie państwa lub branie
      sobie własność społeczną NIE było dla niektórych kradzieżą.,
      zwijali rolkę papieru toaletowego w biurowej toalecie, zszywacze,
      ołówki z miejsca pracy. Braki rynkowe powodowały doskonałe
      preteksty i wytłumaczenie się z tych "podbierań" uzupełniających
      zapotrzebowanie nieosiągalne w sklepie. Niektórym, co podreślam,
      weszło w krew takie "smyczenie" wszystkiego do domu.
      I tak już zostało , niczym zwyczaj i obyczaj.

      A wracając do kleptomanii i kolekcjonerstwa reklamówek to istnieje
      tutaj w Szwajcariii wśrod młodzieży szwajcarskiej. Oddadza
      podniesione z podłogi, znalezione 200 franków i portfel, odeśla na
      własny koszt, a zwiną kieliszek z napisem jakiegos stwoarzyszenia
      czy winiarni.
      Tak więc to nie tylko polska mania-klepto.

      --
      Pozdrawiam
      Filomena
    • bylasobie 25.03.08, 15:33
      ...tak to prawda. Czy mam następnym razem nie reagować, kiedy do plecaczków będą
      pakowane kieliszki? Przecież przekroczyłam prędkość w zeszłym tygodniu. To tylko
      uśmiechnę się i powiem bierz brachu... A jak zobaczę kradzież w sklepie, to mam
      zrobić tak samo? Uważam, że nie ma większej lub mniejszej kradzieży. Może niech
      hotelarze, restauratorzy pakują nam na do widzenia zestawy kieliszków? Uważamy,
      że nam się to po prostu należy, bo widok był nie na góry?
    • siejest 25.03.08, 16:00
      Może by tak nowy wątek "obyczaje" otworzyć? Co wypada a co nie, co
      wolno a czego nie wolno, kiedy co wolno a kiedy nie wolno gdy innym
      wolno haha
      pozdrawiam wszystkich
      --
      Jak zawsze pozdrawiam.
      Austria turystycznie
    • ortodox 25.03.08, 16:39
      Dlaczego masz nie reagować? Ale przyjmij do świadomości, że istnieją
      większe i mniejsze kradzieże. Że istnieją mniejsze i większe
      oszustwa i przestępstwa, kłamstwa. Jeśli nie zaczniesz tego
      rozróżniać, popadniesz w paranoję.
      pozdrawiam.
      P.S.
      To był to cały komplet jednak. A Sky pisał ,że na nic się nie
      przyda. Można jednak gości tym przyjąć, jak widzę.
      Może wzięli jeszcze kryształową karafkę?

      --
      Żeglarstwo w obiektywie
    • zolviu 25.03.08, 17:31
      ortodox napisał:

      > Dlaczego masz nie reagować? Ale przyjmij do świadomości, że
      istnieją
      > większe i mniejsze kradzieże. Że istnieją mniejsze i większe
      > oszustwa i przestępstwa, kłamstwa. Jeśli nie zaczniesz tego
      > rozróżniać, popadniesz w paranoję.

      jesli byloby dozywocie lub kara smierci za kradziez kieliszka to
      mialbys pewnie racje. ale na razie (chyba?) nikt nikogo za to nie
      wiesza. mysle ze nikt nie neguje ze jest to mniejsze zlo niz np
      morderstwo? a jesli tak uwaza to faktycznie popadl w paranoje

      chodzi o proste nazwanie sytuacji

      tak jak przekraczanie predkosci jest wykroczeniem, tak opisane
      zachowanie jest zlodziejstwem i nie wiem nad czym tu dyskutowac?

      pozdrawiam
      piotr
      --
      Kilka kiepskich fotek Zolvia ;)
    • ortodox 25.03.08, 18:28
      ...a używanie czegoś bez zgody właściciela i bez zapłaty za używanie?
      pozdro.
      --
      Żeglarstwo w obiektywie
    • zolviu 25.03.08, 18:42
      zadajesz retoryczne pytania

      pozdrawiam
      piotr
      --
      Kilka kiepskich fotek Zolvia ;)
    • siejest 25.03.08, 18:45
      to dym ale też zależy od tego co jest używane. Nie mogę zabronić
      używania własnego papieru toaletowego albo własnego koca a
      tymbardziej brać za to jeszcze zapłaty. Używanie własnej
      popielniczki czy kieliszka też przecież nie robi afery.
      Używanie własnego piecyka w pokoju bez powiadomienia mnie o tym jest
      mniej wporządku gdy temperaturę można regulować przy kaloryferze.
      Ważne to jest z dwóch względów; koszty - prąd i bezpieczeństwo gdzie
      jak by się coś stało to na przykładzie wypadku w Kaprun
      ubezpieczyciel wysiada z umowy. Podobnie jest z czajniczkiem. Wolę
      udostępnić czajniczek swój co gwarantuje mi wiedzę w wypadku
      odstrzelania bezpiecznika co mogło być tego powodem i partnerstwo
      ubezpieczyciela. To tak w skrócie. Może jeszcze o własnych napojach
      i jedzeniu w sali restauracyjnej. Choć myśli się, że w pierwszej
      kolejności restaurotorzy denerwują się w takich wypadkach, że nie
      sprzedają w takim momencie produktu to powód jest też inny; w
      wypadku kontroli, muszę odprowadzić podatek bo finansowemu nie
      udowodnię, że tego "po cichu" nie sprzedałem
      --
      Jak zawsze pozdrawiam.
      Austria turystycznie

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka