Forum Sport Narty
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    6 wypadków śmiertelnych, o 30 proc. więcej zranień

    06.02.09, 19:20
    To potwierdzenie mojego wcześniejszego wątku, o narastającej liczbie
    wypadków. Dzisiaj specjaliści z PZN potwierdzają, że ten rok był
    szczególnie tragiczny,a wśród przyczyn wymieniają coraz bardziej
    zaawansowany technologicznie sprzęt, pozwalający, cytuję, "nawet na
    krótkich dystansach i niewielkich wzniesieniach osiągać znaczne
    prędkości:, dodajmy - nie do końca kontrolowane. Prawda, że dość
    dobrze opisali carving? Nie chcę rozpoczynac kolejnej dyskusji.
    Pisze o tym, bo moje tezy były mocno kwestionowane.
    Edytor zaawansowany
    • siejest 06.02.09, 19:30
      Zell am See-Schmittenhöhe chyba już z 4 wypadki śmiertelne. Ok 200
      wypadków dziennie w Landzie Salzburg :(
      --
      Jak zawsze pozdrawiam.
      Austria turystycznie
    • kornel113 06.02.09, 21:42
      Tak, to jakieś szaleństwo.
    • ortodox 07.02.09, 09:38
      To potwierdza tylko wyjątkowy tłok na Schmittenhohe, o którym tu nieraz pisaliśmy. Podobnie tłoczno jest na naszych stokach. Prawdopodobnie jadą tam zupełnie nieprzygotowania narciarze i wcale się nie dziwię, bo kto inny by tam pojechał ;) Nie warto jechać więc do Zell am See, a nawet do Landu Salzburg, bo tam jak widać nic nie robią dla bezpieczeństwa. Pisałem już o tym, ale powtórzę ... przez 13 dni na stoku w styczni w Dolomitach widziałem tylko 1 zwózkę.
      --
      Żeglarstwo w obiektywie
    • maczores 07.02.09, 18:18
      ortodox napisał:

      > To potwierdza tylko wyjątkowy tłok na Schmittenhohe, o którym tu
      nieraz pisaliś
      > my.Prawdopodobnie jadą tam zupełnie
      > nieprzygotowania narciarze i wcale się nie dziwię, bo kto inny by
      tam pojechał

      To interesujaca teoria. 80% Anglików i Irlandczykow na swoje
      pierswsze narty wybiera Sella Ronda lub Francje.Do Austrii jada ci
      co juz chociaz troche jezdza.
      > ;) Nie warto jechać więc do Zell am See, a nawet do Landu
      Salzburg, bo tam jak
      > widać nic nie robią dla bezpieczeństwa.

      A cóz takiego niezwyklego robia w Dolomitach.Wciskaja na sile
      ludziom kaski na glowe? Wystawiaja mandaty za nadmierna predkosc?
      Czy posypuja snieg piaskiem by zmniejszyc poslizg?

      > zez 13 dni na stoku w styczni w Dolomitach widziałem tylko 1
      zwózkę.

      Austryjackie czerwone trasy to czarne w Dolomitach a na niebieskich
      w Dolomitach to trudno jakakolwiek predkosc osiagnac


      --
      "music" includes sounds wholly or predominantly characterised by the
      emission of a succession of repetitive beats.
    • ortodox 07.02.09, 19:31
      Mam wrażenie, że chyba nigdy nie byłeś w Dolomitach, bo nie pisałbyś tak o "czarnych dolomickich". Które to czarne trasy w Austrii są tak trudne? Tylko konkretnie proszę z detalami. Mam na dzieje, że nie
      palniesz tu jakiejś Harakiri z Zillertal ;)
      Co do Anglików i Irlandczyków, to przyjeżdżają ich tam (w Dolomity) śladowe ilości. W tym sezonie widziałem( słyszałem) raptem 2, choć i tak nie jestem pewien, czy nie byli to amerykanie.
      Nawet gdyby wszyscy ulegli wypadkowi to i tak nie wpłynęło by to istotnie na statystki :P
      Co robią w Dolomitach ... nic takiego ... a jednak tych wypadków tyle nie ma. Więc gdzie leży problem wielkiej ilości wypadków w Zell am See. Tu już powinien zabrać głos ktoś, kto tam bywa. Ja byłem tam ostatnio jakieś 8 lat temu i niestety moja żona miała tam wtedy wypadek. Jeśli chodzi o tę jedyna zwózkę, którą widziałem w tym sezonie w Dolomitach , to była akurat Polka na ... niebieskiej pomuldzonej trasie. Idę o zakład, że nie jechała carvingowo.
      pozdro.

      --
      Żeglarstwo w obiektywie
    • siejest 07.02.09, 20:22
      Buahaha ;)Więkrze działania we Włoszech na rzecz bezpieczeństwa
      narciarzy ! (?) Nie wiem czym popierasz taką opinię bo jej nie
      rozumiem, jakimi kryteriamy się kierujesz, jakie to są kryteria? Ja
      wiem, że wycofywane w Austrii oprzyrządowanie wyciągów (ze starości)
      i z tym związany cały osprzęt trafia właśnie między innymi do Włoch.
      Dalej, nie wiem czy wiesz ale w Landzie Salzburg jest chyba z 50
      ośrodków narciarskich więc jak podzielimy te ok. 200 wypadków na te
      ośrodki to wyjdzie nam 4 wypadki na region. Czy to dużo? Napewno o 4
      za dużo ale nie przesadzajmy.
      Jako turysta nie widzi się często całego zaplecza a Ty twierdzisz,
      że widziłeś jeden wypadek i to świadczy o ilości wypadków w
      Dolomitach.
      "Prawdopodobnie jadą tam zupełnie
      > nieprzygotowania narciarze"- no tak, "prawdopodobnie".
      Wikopedia:
      "Ignorancja jest zachowaniem interpersonalnym, związanym z celowym
      brakiem woli do respektowania innych lub działaniem nieświadomym,
      wynikającym z niewiedzy" ;)

      Pozdrawiam
      --
      Jak zawsze pozdrawiam.
      Austria turystycznie
    • ortodox 07.02.09, 20:47
      Mój post, był reakcją na twój ... i nic poza tym.
      Ty piszesz o wielkiej ilości wypadków w kontekście sensacji kornela o rosnącej ilości wypadków i ich przyczynach. Jeśli wzrasta w Zell ilość wypadków, a takie można było odnieść wrażenie, to ja próbuję doszukać się jakiegoś wyjaśnienia. Nie znam rzeczywistej ilości wypadków i tendencji w Zell, ale jeśli wzrasta, to takie mogą być właśnie przyczyny. Czy wyciągi z Austrii trafiają do Włoch?
      Nie wiem, osobiście wątpię choć tego wykluczyć nie można. W końcu to są prywatne firmy i mogą kupować gdzie chcę. Szczególnie jeśli chodzi o części nie mające znaczenia dla bezpieczeństwa, a będące w pełni sprawne. Jedno jest pewne, że kolejki która spaliła się w Kaprun razem z ponad 100 ludzi, nie sprzedacie nawet do Wietnamu.
      Pewnie, że moje obserwacje maja charakter turystyczny. Zawsze taki miały, wiec porównuje moje wrażenia turystyczne z poprzednich lat z tym rokiem. Nie twierdzę, że jest to w 100% obiektywna obserwacja, ale jednak jakaś jest. Nie wiem czy to przypadek, ale jeden z 2 wypadków mojej żony miła właśnie miejsce w Zell. Spędziliśmy tam tylko 1 tydzień. 2 był co prawda w Dolomitach, ale w sumie spędziliśmy tam kilkanaście tygodni.
      pozdrawiam :P
      --
      Żeglarstwo w obiektywie
    • ortodox 07.02.09, 09:27
      Nie wiem czy te dane są rzetelne, ale przypuśćmy, że tak.
      Dotyczą jednak tylko Polski, czyli małego wycinka narciarstwa światowego. Nie można z tych liczb wnioskować o wzroście ilości wypadków i ofiar w skali globalnej. Co do rzekomych przyczyn, podawanych przez fachowców z PZN, to jeśli tak powiedzieli rzeczywiście, to opadają nie tylko ręce nogi, ale nawet głowa!
      > pozwalający, cytuję, "nawet na krótkich dystansach i niewielkich
      > wzniesieniach osiągać znaczne prędkości
      ?????????????????????????????????????
      Przepraszam za głupie pytanie, ale nie bardzo rozumiem.
      To co? Używają jakiś dopalaczy?
      Jak można twierdzić, że na nartach ( carvingowych jak rozumiem) można osiągać znaczne prędkości z niewielkich górek i to na krótkich dystansach? Od kiedy to narty carvingowe jeżdżą szybciej niż inne.
      Poza tym, narty carvingowe używane są od ok. 10 lat ... wiec co?
      Dopiero teraz zaczęły się gwałtownie rozpędzać.?
      Totalna bzdura, której nawet nie powinno się komentować, ale zrobiłem to , bo przecież ignorant może to przeczytać i się przestraszyć. Ktoś kto coś wie na ten temat, może co najwyżej pęknąć ze śmiechu. Mnie boli już brzuch.
      Nie chcesz rozpoczynać nowej dyskusji? Właśnie to robisz i dziwię się, że po tylu batach jakie dostałeś w poprzedniej nic nie zmądrzałeś. Jesteś chory z nienawiści do carvingu i dlatego nie dostrzegasz idiotyzmu swych tez. Moim zdaniem nie masz pojęcia czym jest carving i w życiu nie stosowałeś tej techniki. Inaczej nie potrafię wytłumaczyć tych bzdur.
      pozdro.


      --
      Żeglarstwo w obiektywie
    • kornel113 07.02.09, 10:47
      Nie rób z siebie człowieku najmądrzejszego w całej wsi, bo to się
      robi nudne. Jeżdżę od kiedy nauczyłem się chodzić, znam też dobrze
      tramwajarstwo, czyli carving. Jeśli jeżdżący tym stylem lub do niego
      zbliżonym nie będą zajmować połowy stoku, nie będą mi wyskakiwać
      nagle spod pachy i przejeżdżać po czubach, bo się nie wyrobili w w
      promieniu skrętu, to proszę bardzo. Ja zajmuję podczas zjazdu
      dwumetrowy pas i nikt ma mi się w to nie wp...
    • ortodox 07.02.09, 11:20
      Co umożliwia "nawet na krótkich dystansach i niewielkich
      wzniesieniach osiągać znaczne prędkości ..."? Jakie to dopalacze
      ostatnie wymyślono, bo może nie jestem w temacie i co to ma
      wspólnego z carvingiem?
      Jak dotąd, według moje wiedzy, ale przyznaje, że najmadrzejszy w
      całej wsi rzeczywiście nie jestm, najszybciej jedździło się "na
      krechę" a tę "technikę" jakoś trudno połączyć z carvingiem i jeśli
      już stosujemy podziła na klasykę i carving, to nie muszę chyba
      wyjaśniać do czego jest bliżej tej najszybszej "technice" na świecie
      i jakie są potrzebnwe narty do jej stosowania .
      pozdro.

      --
      Żeglarstwo w obiektywie
    • bardzozlymisio 07.02.09, 12:05
      no walsnie karwing jest bardzo zblizony do tzw. krechy - czyli jazdy
      bez uslizgu krawedzi. doddatkowo zataczasz luki w ktorych predkosc
      podcza skretu nie maleje (a czesto rosnie z uwagi na dynamike samej
      narti i sile odsrodkowa), a po trzecie dosc trudnym elementem
      karwingu jest tzw. krotki skret - czyli jazda stosunkowo waskim
      pasem stoku. Karwing jest z pozoru prosta technika i ludzie szybko
      go lapia - ale najtrudniejsze w nim jest konktrolowanie predkosci. w
      efekcie OGROMNA liczba ludzi zasuwa karwingiem cala szerokoscia
      stoku, z duza predkoscia, bardzo czesto bokiem do tzw. kierunku
      jazdy nie widzac ludzi jadacych z gory. co glownie odroznia karwing
      od techniki klasycznej - to z praktyki goprowcow i ambulatorim, to
      ze urazy w klasyku to zlamania i zwichniecia kolan (typowe) a w
      karwingu urazy glowy i czaszki z uwagi na zderzenia przy duzej
      predkosci. Na koniec przydlugiego posta - karwing jest cudowna
      technika - ale trzeba ja dobrze opanowac, bo inaczej jest bardziej
      niebezpieczny, a zwlaszcza jesli sie nie umie dobrze jezdzic
      klasycznie co dzisiaj jest nagminne.
    • ortodox 07.02.09, 12:40
      Jeśli uważasz, że carving jest zbliżony do krechy, to wybacz ... ale
      dalsze Twoje wywody są co najmniej mało wiarygodne. Potwierdza to
      stwierdzenie, że prędkość w carvingu rośnie dzięki sile odśrodkowej.
      Jest kompletnym nieporozumieniem, bo siła odśrodkowa, jak wskazuje
      sama nazwa jest skierowana od środka wycinanego skrętu, co oznacza,
      że jest skierowana prostopadle do toru jazdy( wycinanego skrętu) i
      nie może mieć wpływu na prędkość w carvingu. Co innego w uślizgu.
      Właśnie tam powoduje zwiększenie prędkości, ponieważ zbyt słabo
      zakrawędziowana narta, nie ma dostatecznego oporu w śniegu.
      Natomiast masz rację, że carving nie jest wcale taki łatwy jak
      wydaję się niektórym. Tak naprawdę, to cały czas prawdziwego
      carvingu jest naprawdę mało na stokach i wcale nie jest prawdą, że
      trzeba jeździć od bandy do bandy. Taka jazda może być niebezpieczna
      na zatłoczonych stokach, podobnie jak zbyt szybka jazda stylem
      klasycznym. Można mówić o niedopasowaniu stylu, prędkości jazdy do
      warunków, ale nie winić jakiś styl, jakiś sprzęt jak to robi
      bezmyślnie kornel. Zastrzeżenie, że coś musi być dobrze opanowane,
      żeby stosować z zadowolenim i bezpiecznie dotyczy moim zdaniam nie
      tylko carvingu, ale całego narciarstwa, a nawet rozszerzyłbym to do
      całego sportu. No może poza szachami, bilardem i grami karcianymi;)
      Czy styl klasyczny jest taki prosty? Czy można bez dobrego
      opanowania technik klasycznych bezpiecznie i szybko sunąć po
      czarnych zamuldzonych trasach? Czy mamy to zrozumieć właśnie w ten
      sposób? Mam nadzieję, że nie!
      pozdro.
      --
      Żeglarstwo w obiektywie
    • bardzozlymisio 07.02.09, 12:54
      dyskusja z toba jest bezcelowa, poniewaz nie rozumiesz podstawowych
      pojec.
      proponuje zebys sie zastanowil dlaczego mowi sie ze niektore narty w
      skrecie karwingowym oddaja enrgie i 'kopia' badz przyspieszaja
      przycisniete wlasnie dzieki sile odsrodkowej dzialajacej prostopadle
      z gory na sprezysta narte, a takze co glownie odroznia jazda
      karwingiem od klasyczne (podpowiem ci brak uslizgu poprzecznego
      krawedzi) a na koniec dlaczego ludzie w zagrozeniu (predkosc,
      przeszkoda) przechodza z karwingu na uslizg - pewnie dla tego ze
      karwing jest bezpieczniejszy i pewniej sie czuja:) - czy tez moze
      dlatego ze skrecajac klasycznie hamujesz a carvingowo nie - czyba ze
      jedziesz pod stok. odpowiadajac sobie na powyzsze pytania dojdziesz
      do wniosku dlaczego karwing jest bardziej ryzykowny od klasyka.
      jesli jednak to nie nastapi, powiedz na glos 'cogito ergo sum' -
      tylko uwazaj zebys nie zniknal.
    • ortodox 07.02.09, 13:52
      Kto tu nie rozumie podstaw?
      Wykazałem to w poprzednim poście, w którym próbowałeś odkryć na nowo
      prawa fizyki, że siła działająca prostopadła do kierunku ruch w może
      przyspieszać ciało( zgodnie z jego wcześniejszym kierunkiem). To
      jakaś nowa mechanika i masz szanse na Nobla. Pisanie o "kopie",
      przyspieszaniu przez niektóre ( ciekawe dlaczego tylko przez
      niektóre) jest podobną bzdurą i obiegową plotką, choć przyznaję ...
      że powtarzaną przez wielu "fachowców", jak demonizowanie
      szczególnego niebezpieczeństwa carvingu . Wrażenie "kopa",
      przyspieszania jest spowodowane efektem tzw. wirtualnej muldy, które
      jest podstawą carvingu i wcale nie dziwię się, że nie znasz tego
      zjawiska. Wykonując skręt cięty w zależności od pochylenia w
      stosunku do stoku, zauważ, że raz jesteś pochylony zgodnie ze stokiem
      ( w tym samym kierunku), a raz w stroną przeciwną. W rezultacie ...
      składowa Twojego ciężaru prostopadła do narty, czyli ta którą
      rzeczywiście odczuwasz jako ciężar raz jest zgodna z działaniem siły
      odśrodkowej, a raz przeciwna. Masz wtedy wrażenie, że raz jesteś
      wypychany wyrzucany w górę, a później że dociskany do nart. Nie ma
      to nic wspólnego ze sztywnością nart (przynajmniej bezpośrednio) i
      ich energią. Jest to tylko jeden mitów w carvingu, który przyjął się
      dość powszechnie i przez takich jak Ty "specjalistów" jest
      powielany. Podobnie jak problem hartowania i rozhartowywania podczas
      ostrzenia krawędzi, który jakiś czas temu wyjaśniałem. Napisałem
      przynajmniej bezpośrednio, bo sztywność poprzeczna jak i wzdłużna ma
      jakiś wpływ na promień skrętu ( nie tylko geometria narty, czyli
      taliowanie), a tym samym również na wielkość i wyrazistość odczucia
      wirtualnej muldy. Czyli jak to nazwałeś kopnięcia. Nie ma tu jednak
      żadnego przyspieszenia rozumianego jako przyrost prędkości ... to
      pewnik!
      Nie bardzo rozumiem podpowiedź, że różnica pomiędzy klasyczną jazdą
      a carvingiem polega na braku uślizgu? Czyżbym napisał coś innego w
      poprzednim poście?
      Co do zmiany stylu w sytuacjach zagrożenia z carvingu na klasykę, to
      jest to zrozumiałe i wcale nie przesadza o wyższości tej drugiej.
      To normalne, bo do jazdy skrętem ciętym potrzebna jest jakaś
      prędkość. Wcale nie taka wielka, ale jednak większa niż do
      większości wolnych technik klasycznych. Gdy musimy jechać bardzo
      wolno, lub brak miejsca na cięte skręty, przechodzimy na wolniejsze
      techniki klasyczny z hamowaniem i pługiem włącznie. Styl klasyczny,
      to w rezultacie w większość właśnie techniki spowalniania jazdy
      swobodnej. Czego ma to dowodzić? Wyższości pługa nad carvingiem?
      Gratuluję!
      pozdrawiam
      --
      Żeglarstwo w obiektywie
    • bardzozlymisio 07.02.09, 15:12
      QTE
      Wrażenie "kopa",
      przyspieszania jest spowodowane efektem tzw. wirtualnej muldy, które
      jest podstawą carvingu i wcale nie dziwię się, że nie znasz tego
      zjawiska.
      UQTE

      he he he WIRTUALNA MULDA jest podstawa karwingu dawno nie slyszalem
      takiej bredni :)
      proponuje powtorke z fizyki - poziom szkoly sredniej (moze troche na
      wyrost)
      ruch po okregu - dociskamy narty do sniegu w ruchu przez co promien
      okregu po jakim jedziemy maleje. Jesli przy tej smaej predkosci
      liniowej zmniejszamy promien poruszajac sie po okregu co sie dzieje
      z predkoscia katowa profesorze?
      Jesli juz doszedles do tego ze rosnie to teraz sila odsrodkowa jest
      wprost proporcjonalna do wartosci predkosci katowej. Czyli jesli ona
      rosnie to i sila twojego nacisku na dechy rosnie. Kolega Newton
      twierdzil iz jesli kolega Ortodox dziala na dechy z sila f to dechy
      dzialaja na ortodoxa tez z sila f o tym samym kierunku ale o
      przeciwnym zwrocie. Pod wplywem tej sily narty sie wyginaja
      (prostuja) a po jej odjeciu oddaja energie - to tak w uproszczeniu.

      ale szczerze mowiac okreslenie wirtualna mulda bardz mi sie
      spodobalo, bede go stosowal:)
    • ortodox 07.02.09, 18:25
      Wirtualna mulda ... nie jest moim tworem, ale cieszę się, że spodobał Ci się to nazewnictwo, choć mi pasuje średnio. Mam nadzieję, że uda się Ci zrozumieć, co dzieje się z narciarzem podczas skrętu ciętego i jakie siły działają na niego w tym czasie, oraz jaki wywierają skutek. Mieści się to w zasadzie zakres szkoły podstawowej, więc chyba każdy powinien to zrozumieć. Wszedłeś, zapewne nieświadomie ;) choć świadomie nieco sprowokowany w zakres mechaniki (jako działu fizyki), w którym czuję się doskonale i zapewniam, że cało z niego nie wyjdziesz:)
      Przeanalizujmy co napisałeś:
      "ruch po okregu - dociskamy narty do sniegu w ruchu przez co promien okregu po jakim jedziemy maleje. Jesli przy tej smaej predkosci
      liniowej zmniejszamy promien poruszajac sie po okregu co sie dzieje z predkoscia katowa profesorze?"
      No ... najpierw zapytam, w jaki sposób dociskamy narty?
      Jedyną siłą jaką dysponujesz jest Twój ciężar i gratulacje, jeśli możesz nim swobodnie dysponować. Chyba jakaś dieta cud, albo obżarstwo. Nie tędy droga. Ja bym napisał inaczej, że np. przenosimy nacisk aa dzioby przez co mogę zmienić nieco wygięcie nart i zawęzić promień skrętu. Powiedzmy, że jednak udało się nam zmniejszyć promień przy tej samej prędkości liniowej, poprzez nie tyle zwiększenie docisku nart, bo na to szansy nie ma, ale poprzez przeniesienie ciężaru na dzioby. Co dzieje się wtedy?
      Wtedy występuję przyspieszenie CORIOLISA:
      pl.wikipedia.org/wiki/Efekt_Coriolisa
      Ponieważ na skutek zmniejszenia promienia w ruchu po okręgu przy tej samej prędkości kątowej, nastąpiło zmniejszenie prędkości liniowej.
      Nastąpiło przyspieszenie ujemne (opóźnienie), ponieważ każda zmiana prędkości musi być wywołana jakąś siłą( 2 zas. dynamiki NEWTONA) to siłę tą, nazwano siłą Coriolisa. Nie ma więc tu mowy o żadnym przyspieszeniu, czy jak to nazwałeś " kopnięciu" a co najwyżej o spowolnieniu prędkości liniowej. Można to spowolnienie wyliczyć i wynosi ono V=r1*e- r2*e=e(r1-r2) gdzie e to stała prędkość kątowa, a r1 i r2 odpowiednio promienie początkowy i końcowy. Mam nadzieje, że dotąd wszystko jasne, a jak nie to pytaj śmiało ;)
      Nie ma więc żadnego przyspieszenia (jest spowolnienie) i znów nie ma to nic wspólnego ze sprężystością nart, ani oddawana energią :P
      Gdybyśmy zadziałali na tyły nart( przenosząc nacisk na pięty)to owszem, można by mówić o przyspieszeniu, ale kosztem zwiększenia promienia skrętu ... w praktyce kosztem uślizgu.
      Czyli zupełnie odwrotnie niż usiłujesz dowieźć. Co miałeś z fizyki w szkole podstawowej? Może zagadnienie Coriolisa wykracza nieco poza szkołę podstawową, ale jednak za podstawowy standard uważa się szkołę średnią, więc do roboty misio :)
      pozdro.

      --
      Żeglarstwo w obiektywie
    • bardzozlymisio 07.02.09, 20:51
      taaa bardzo mnie cieszy ze zapoznales sie z sila Coriolisa,
      zapewniam cie jednak, ze jesli podczas wykonywania zmiany kierunku
      jazdy na nartach puscisz baka (excuse my french) to bedzie on mial
      wiekszy wplyw na twoj tor jazdy i uklad odniesienia niz sila
      coriolisa.
      zauwazylbys to gdzybys uwazniej studiowal link ktory przeslales i
      wiecej wiedzial o sile ktora powoduje np plywy morz:
      'Ciało upuszczone ze szczytu wieży Eiffla (wysokość 273 m z
      najwyższego tarasu) spadnie przesunięte o 6,505103512 cm na wschód
      (nie uwzględniając innych sił)' - potega!!!! na pewno ma to wplyw na
      moj karwing :).
      proponuje, dalsze studiowanie kinematyki w wikipedii - bankowo cos
      sie nauczysz o ruchu po okregu. Poki co ladnie wyciagnales e przed
      nawias, widac trening intelektualny nie idzie na marne.




    • ortodox 08.02.09, 00:14
      Kinematykę ... mówisz powinienem studiować dalej?
      Akurat są to zagadnienia dynamiki, o czym wiedziałbyś, gdybyś w szkole liznął nieco fizyki. Miesza się Ci przyspieszenie Coriolisa wywołane ruchem obrotowym ziemi (efekt odchylenia spadającego swobodnie ciała) ze zjawiskiem fizycznym, o którym pisałem.
      Może to po części moja wina, bo załączyłem ten link, gdzie skupiono się na efektach geograficznych. Miałem nadzieję, że uczeń jednak jest bardziej bystry i potraktuje zagadnienie nieco poważniej.
      Sorry :) Wobec takiego obrotu sprawy, załączam nowy link, gdzie już nic o wirach, spadających z wieży ciałach nie ma.
      www.wtc.wat.edu.pl/dydaktyka/fizyka-lab/LF-E_CW03.pdf
      Pewnie można poszukać lepsze linki ale zostawię to już Tobie, bo jestem pewny, że mimo wszystko będziesz próbował zrozumieć to zjawisko.
      W każdym bądź razie, nie pisz więcej o kopaniu przez niektóre narty, o oddawaniu energii itp, bo to straszna ignorancja. Teoria nart to fizyka, a konkretniej kinematyka i dynamika. To trzeba rozumieć do kości, wtedy jest łatwiej także na stoku. No i człowiek jest bardziej odporny na mity i powtarzane z ust do ust plotki.
      pozdro.

      --
      Żeglarstwo w obiektywie
    • bardzozlymisio 08.02.09, 10:15
      aa no tak, twoja sila coriolisa to jakas inna niz moja - to pewnie
      byli bracia blizniacy coriolisowie.
      sila corilisa jest tak mala ze mozesz spokonie jezdzac na nartach
      przestac sie jej bac.
      gdyby bylo inaczej w ukladzie odniesienia, gdzie ziemia jest
      wirujacym krazkiem to ty nie bylbys w stanie poruszac sie de facto
      po prostej. jesli te argumenty do ciebie nie trafiaja - pozwole ci
      zyc w twoim malym swiecie ignorancji.

      Wracajac do meritum watku - istota problemu nie jest sila coriolisa
      czy jej brak, tylko wyobraznia a raczej jej brak. Narciarstwo stalo
      sie sportem masowym - dostepnym praktycznie dla wszystskich - czasem
      zupelnie nieprzygotowanych ani fizycznie ani psychicznie. Ponadto
      narty karwingowe ulatwiaja jazde (latwiej skrecaja) przez co ludziom
      latwiej jest posiasc podstawy. Kombinacja tych 3 elementow - czyli
      wieksza dostepnosc narciarstwa=wieksza liczba narciarzy w polaczeniu
      z mniejsza wprawa jezdzie, czesto nabyta w przeciagu jednego sezonu
      i skatalizowana przez wieksze predkosci na nartach (karwingiem sie
      jezdzi szybciej - chyba sie zgodzisz) powoduje wieksza liczbe
      urazow. Cale szczescie, ze jezdzenie w kasku to juz nie obciach jak
      dawniej - ale systemy bezpieczenstwa nie poprawily sie tak jak
      wzrosly predkosci i ilosc uczestnikow narciarstwa.
    • ortodox 08.02.09, 15:24
      Nie ma mojej, czy Twojej siły Coriolisa. Skąd przypuszczenie, że obawiam się tej
      siły? Nie demonizuje jej wpływu na narciarstwo (skręt carvingowy) gdyż w
      układach nieinercjalnych, a taki właśnie będzie model układu z wirującym
      (skręcającym) narciarzem, ta siła jest pozorna i wprowadzona po to, żeby
      zgadzały się prawa Newtona. Nie ma ona nic wspólnego z ruchem obrotowym ziemi
      jak mylnie sądzisz. Wspomniałem o niej, bo to ona odpowiada za zmianę prędkości
      liniowej, gdy przy tej samej prędkości kątowej zmienia się promień ... skrętu
      zgodnie z podanym wzorem. Dokładnie tas sama siła Coriolisa odpowiada za zmianę
      prędkości kątowej, podczas zacieśniania skrętu, przy zachowaniu tej samej
      prędkości liniowej.
      Stąd dywagacje o oddawaniu przez narty energii są wyssane z palca. Tym bardziej,
      że nadal kierunek działania ewentualnej siły z jaką narty działają na narciarza
      jest dokładnie prostopadły do kierunku ruchu. Jak taka siła może przyspieszać
      ten ruch? Chyba,że narty atomic mają coś wspólnego z energia atomową ;)
      To tyle z fizyki, a jeśli chodzi o stwierdzenie, że carvingiem jeździ się
      szybciej, to znów zataczamy koło i wracamy do początku?
      Dlaczego niby carvingiem miałoby się jeździć szybciej?
      Tłumaczę jak pasterz krowie, a Ty znowu to samo.
      Wcale nie jeździ się szybciej chyba, że szybciej niż pługiem i o taką porównanie
      Ci chodzi. W carvingu po prostu przy tej samej prędkości, masz większą kontrolę
      nad torem jazdy, i można ten tor kontrolować bez hamujących uślizgów. To jest
      przewaga carvingu nad klasyką. Dlatego zawodnicy jeżdżą właśnie na krawędzi. Nie
      zmienia to faktu, że najszybciej jedzie się na krechę i jak przyjrzycie się
      zawodnikom, szczególnie już przed metą, to zauważycie, że z krawędzi przechodzą
      na krechę. Nikt się tego nie wstydzi, bo cenne są każde setne części sekundy, a
      tor jazdy jest zazwyczaj prosty.
      pozdro.
      --
      Żeglarstwo wobiektywie
    • bardzozlymisio 08.02.09, 17:08
      dobra - wyjasnij forumowiczom i mnie zatem. sila coriolisa wystepuje
      w wirujacych (nieinercjalnych ukladach) cos sie kreci a cos po tym
      krecacym sie porusza - na przyklad mrowka idzie po krecacym sie
      gramofonie od srodka plyty do zewnarz - czy tez sie myle?

      Zatem jak to sie ma do narciarza na zakrecie - co wiruje a co sie
      porusza???

      pytanie nr 2: dwaj narciarze (ta sama masa, podobne umiejetnosci, te
      same warunki, identyczne narty) zjezdzaja z Palenicy identyczna
      trasa giganta - z ta roznica ze narciarz A przykazdym skrecie
      uslizguje narty (klasyk) a narciarz B jedzie karwingiem (tylko na
      krawedziech) ktory z nich znajdzie sie na mecie pierwszy???
    • ortodox 08.02.09, 18:06
      Jeśli porzucisz wyświechtany mit o "kopnięciu" i oddawaniu energii przez narty, a zaczniesz trzeźwo myśleć posługując się regułami fizyki, szybko dojdziesz do rozwiązania tego dylematu.
      Co do historyjki z bliźniakami jadącymi ze stoku różnymi stylami hmmm ... Ty jeździsz zawsze śmigiem hamującym?
      Skuteczniejszy będzie z pewnością jadący na krawędzi, ale czy on będzie jechał szybciej, niż ten kręcący nartami, to już nie jestem tego taki pewny. Jednak zapewne pierwszy dojedzie do mety.
      pozdro.
      --
      Żeglarstwo w obiektywie
    • bardzozlymisio 08.02.09, 18:15
      ej Orthodox do tej pory dobrze sie dyskutowalo, ale teraz idziesz w
      demagogie

      a. nie odpowiedziales na pytanie nr 1
      b. starasz sie przykryc kapeluszem prawde - co zanczy
      skuteczniejszy - ten kto pierwszy dojezdza do mety jest szybszy i
      nie ma co do tego 2 zdan.

      Nie gadaj ze mna jak Kaczynski i przyznaj ze karwing jest szybszy,
      chciazby z uwagi na mniejsz sile tarcia.

    • ortodox 08.02.09, 18:41
      ejże :)
      Nie odpowiedziałem, bo chyba mogę od Ciebie oczekiwać odrobiny logicznego myślenia. Doprawdy nie wiem ... jakie można mieć tu wątpliwości.
      Jeśli chodzi o szybciej jadącego, ale jednak przyjeżdżającego później, to nie widzę żadnej sprzeczności. Wystarczy, że pojedzie mniej optymalną trasą, o co nie trudno w stylu klasycznym.
      Nie ma tam takich możliwości wykonania skrętów, jak w carvingu, więc z całą pewnością wszystkie zakręty będzie pokonywał wolniej i na każdym nadłoży sporo drogi. Będzie starał się nadrobić to na prostszych kawałkach rozpędzając się na maxa jadąc na krechę.
      Sugerujesz, że mała powierzchnia tarcia to mniejsze tarcie?
      Dość odważne i chyba nie do końca słuszne zdanie. Mała powierzchnia, to duże naciski .. ja bym jednak tak nie powiedział. Trochę zależy tez od powierzchni trących ... więc nie przesądzam nic, ale w normalnych warunkach, moim zdaniem narta położona płasko na śniegu będzie stawiała mniejszy opór. Pisałem o tym, że zawodnicy ostatni prosty kawałek przed metą jadą na krechę, nie na krawędzi, więc chyba tak jednak nie jest, jak piszesz.
      pozdrawiam :)
      --
      Żeglarstwo w obiektywie
    • bardzozlymisio 08.02.09, 19:01
      he widze ze pojawiaja sie zawodnicy - ci magiczni zawodnicy w swoich
      cudownych zawodniczych butach i nartach

      othodox - ostatnia czesc zawodnicy pokonuja na kreche - ale w jakiej
      dyscyplinie? bo moze wiesz (a moze nie) krecha (sensu stricto) na
      slalomkach, zwlaszcza na komorkach konczy sie zle (wew. krawedzie
      itepe)czyli gleba. i dlatego zawodnicy unikaja jazdy na slizgu jak
      ognia.

      Natomiast pytanie pierwsze - dalej stosujesz chwyty, tym razem
      Goebbels no moze Andropov, pytam ponownie co wiruje a co jest mrowka?

      Reasumujac - (pomijam demagogie) karwer przybedzie pierwszy - czyli
      szybciej, poniewaz klasyk uslizguje narty przy kazdym skrecie przez
      co traci i poruszajac sie po tej samej drodzie (zakladalismy trase
      GS na Palenicy) nie ma szans - chcesz mozmy sprobowac!

      Czyli klasyk jest wolniejszy - a wolniej znaczy bezpieczniej :)
    • ortodox 08.02.09, 19:22
      Zawodnicy unikają uślizgu w skręcie. To oczywiste, jednak gdy już pozostanie ostatni kawałek prosty przed metą, jadą krechą i często siadają na tyłach. Nie ma specjalnego znaczenia jaka to dyscyplina.
      Ważne, żeby kawałek był prosty( bez zakrętów).
      To nie żadna demagogia, carver zapewne wygra, ale tor jazdy będą mieli inny, więc nie koniecznie masz rację. Tak stawiane pytanie i taka udzielona sobie odpowiedź ... to dopiero demagogia.
      Skręcający po okręgu narciarz, to Twoja wirująca mrówka, a zmiana promienia skrętu, to jej ruch do środka, lub od środka. Zmiany prędkości liniowej narciarza, przy stałej prędkości kontowej spowodowane zmianą promienia skrętu (ruch mrówki po promieniu tarczy) to przyspieszenie Coriolisa. Każdej takiej zmianie promienia towarzyszy siła Coriolisa, która jest siłą pozorną w tym układzie.
      pozdro.
      --
      Żeglarstwo w obiektywie
    • Gość: wolniej nize zawsz IP: 74.13.98.* 09.02.09, 05:02
      e jset bezpieczniej
      Bo na ten przyklad jadac samochodem wolniej ludzie maja tendencje do czytaia
      gazet, ksiazek, pcoczty, gadania przez telegon czy tez
      panie np poprawiaja mkijaz co w sumie jest mniej bezpieczne niz relatywnie
      szybsza jazda.
    • Gość: jak to jakie dopal IP: 74.13.93.* 08.02.09, 05:42
      no latwosc wejscia na krawedz i relatywana turnosci zescia z niej
      Wiadomo narta postawiona na krawedzi przyskiesza jak jeszecz lepiej niz narta z
      od lub nawet doplaczem
    • ortodox 08.02.09, 15:30
      To może najpierw postaw sobie nartę na krawędź i sprawdź, tylko uważaj, bo
      możesz mieć trudności z zejściem.
      --
      Żeglarstwo wobiektywie
    • Gość: nie denerwuj sie IP: 74.13.93.* 08.02.09, 05:39
      on ma skrzywienie carvingowe wiec rozdziera szary w pseudo Retanskim gescie.
    • Gość: @tomic IP: *.pools.arcor-ip.net 07.02.09, 17:12
      Czy mogl bys napisac w porownaniu z "czym" 30% wiecej, z jakims
      rokiem albo ....
      Przed dwoma laty w Austrii tam gdzie bylem tez bylo ponad 30% wiecej
      wypadkow (w porownaniu do roku wstecz), stoki byly bardziej
      lodowate, bylo wiecej kontuzji glowy i skomplikowane zlamania.
      Ale liczba wypadkow ogolnie spada.
    • Gość: never IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.09, 18:13
      Hm, nie wiem dlaczego jest tyle wypadkow, ale wiem napewno, ze
      carving nie jest temu winien. Przez 10 lat mojej przygody z nartami
      widzialem zaledwie kilku ludzi jezdzacych naprawde carvin, to samo
      tyczy sie klasyka (no moze wiecej) ale wiekszosc udaje te style i
      meczy sie zjezdzajac np ze schmitka w zeel. Nie jestesmy zawodowcami
      i nigdy nie bedziemy, a zawodocy rowniez nie pedza nozka w nozke ale
      szeroko i na krawedziach, wiec ciekawe jaki oni mają styl? pozdr.
    • Gość: @tomic IP: *.pools.arcor-ip.net 08.02.09, 13:56
      Link: chodzi o wypadki na nartach. Statystyka jest przeprowadzana
      przez ARAG: ubezpieczalnia; SIS-Stiftung Sicherheit im Skisport
      (Fundacja bezpieczenstwa w narciarstwie / 1975r.) nalezy do DSV
      (niemiecki zwiazek narciastwa); ASU-Auswertungsstelle für Skiunfälle
      ("Organizacja do analyzy wypadkow narciarskich")

      www.ski-online.de/xfiles_a6/1209459872_7.pdf
      Rok 2006/07 ma wszedzie "*" bo z powodu braku sniegu w duzej ilosci
      regionow, o wiele mniej narciarzy bylo na stokach - zostalo mniej
      kilometrow przejechanych, mniej wypadkow itd.
      Dlatego w 2006/07 wszystkie liczby "wypadaja" troche (nizej) z normy.

      Krotkie przetlumaczenie:
      Podstawny rok jest 1979/80 (=100% / 1000 narciarzy) Statystyka
      konczy sie w sezonie 2006/07.

      Strona 4 - Tabelka/ Porownanie ogolnie poszkodowanych narciarzy
      1979/80 do 2006/07
      Strona 5 / Poszkodowani ktorzy musieli zostac w szpitalu
      Strona 9 / Kontuzje regionow ciala:
      Niebieska linia; Unterschenkel... Podudzie,Kostka,Stopa
      Czerwona linia; Knie... Kolano
      Zolta linia; Schulter...Bark (?),Ramie
      Zielona linia; Rumpf...Tulow, Biodra, Uda
      Turkusowa linia; Kopf... Glowa, Szyja
      Pink/rozowa linia; Unterarm...Przedramie, Reka

      Strona 11 - Tabelka - Kolizje na stoku

      Chodzi tutaj o niemieckich narciarzy, mysle ze liczby mozna mniej
      czy wiecej wziasc ogolnie.
      Mysle ze sa to te najwazniejsze dane, ktore pokazuja jak sie wypadki
      rozwijaja.

    • Gość: Basiunia78 IP: *.static.qsc.de 09.02.09, 10:53
      Nie jestem pewna, wykresy pokazuja mniej wypadkow, no dobrze.
      Ale chodzi o obszary niemiecko jezyczne (jak pisales), znaczy to ze
      w polsce albo w innych krajach alpejskich jest ich tez mniej?
      Przynajmniej nie sa calkiem tak subjektywne jak na poczatku tego
      watku.

    • ortodox 09.02.09, 11:38
      Ilość wypadków to jedna sprawa, a doszukiwanie się przyczyn to druga.
      Sens wypowiedzi założyciela wątku był taki, że łączy te fakty z
      carvingiem i nowoczesnymi nartami, czego w żaden sposób nie potrafił
      uzasadnić. Nie odpowiada na konkretne pytania. Stawia tezę, na
      podstawie wyssanych z palca założeń, nie mających pokrycia w
      praktyce. Sieje w ten sposób zamieszanie i zamęt wśród mniej
      zorientowanych narciarzy. Inaczej ... stosuje demagogię
      antycarvingową, dla osiągnięcia jakiś własnych, bliżej nie
      określonych celów.
      Ilość wypadków narciarskich, to zapewne bardzo złożona sprawa i
      wpływa na nią wiele czynników. Trudno je nawet wszystkie zebrać do
      kupy i przeanalizować ich wpływ. Zapewne inne będą w różnych
      miejscach i różnych sezonach. Upraszczanie tego do carvingu i nart
      taliowanych jest zwykłą ignorancją, której z reszta autor tego wątku
      nawet nie próbuje ukryć.
      pozdro.
      --
      Żeglarstwo w obiektywie
    • kornel113 09.02.09, 11:57
      I jeżeli ty jeździśz takim stylem to jesteś tramwajarzem iw czsach
      kiedy ja sie uczyłem jeździć, kazali by ci wiązać nogi szalikiem,
      trzymac kije jak człowiek, akcentować skręty. Tak, uważam, że
      tramwajarz potrzebuje znacznie wiecej miejsca na stoku niz klasyk.
      Tak, uważam że tramwajarz, zwłaszcza jadący bez kijów, ma nad
      nartami znacznie mniejszą kontrolę, niż klasyk (przez klasyka
      rozumiem człowieka po prostu dobrze i prawidlowo jeżdżącego). Kiedy
      tak gość jedzie, reszta musi mu ustąpić, aby przypadkiem biedak się
      z kimś nie zderzył, bo przecież on jedzie "swoim stylem". Tak,
      uważam że carving wymyślono w celach komercyjnych, aby sprzedawac
      więcej nart i aby ludzie myśleli że umieją jeżdzić. I na koniec:
      ignorancję narciarską da się zmierzyć tylko porównując umiejętności.
    • Gość: @tomic IP: *.dip.t-dialin.net 09.02.09, 13:27
      "tramwajarz" niech ci bedzie.
      Racje masz, tramwajarze potrzebuja wiecej miejsca, nie kazdemu
      starcza 2m jak tobie (klasykiem).
      Dla ciebie jest dobrze i prawidlowo jezdzacy czlowiek - tylko w
      klasycznym stylu.
      Czasy sie zmieniaja, niekiedy jest ciezko zaakceptowac cos nowego.
      Tak, wypadkow jest tez coraz wiecej, (nie biorac pod uwage ze
      narciarzy jest z roku na rok tez coraz wiecej)- ale jest wiecej
      wypadkow.
      Jest to niestety tylko krotkie badanie, liczby sa absolutne, ale...

      www.cotg.pttk.pl/bezpiecz/02_marasek.pdf
      calkiem w twoim sensie.
      Niestety tez nie ma rozroznienia na styl(jedyny prawdziwy nie
      komercyjny) klasyczny i tych du...ch tramwajarzy. :-)



    • ortodox 09.02.09, 14:07
      Cóż, w końcu nie o nazewnictwo tu chodzi. Możesz nazywać carving jak chcesz. Jeśli według Ciebie kryterium dobrego czy złego stylu, ma być ilość zajmowanego miejsca na stoku, to proszę. Najmniej miejsca potrzebuje jazda na krechę, potem pług, a twój ukochany śmig zajmujący całe 2m szerokości stoku, zostaje gdzieś daleko z tyłu. Szkoda, że czasy gdy uczyłeś się już dawno minęły, bo warto być otwarty na naukę i wiedzę do końca. Ja Ci po prostu tylko współczuję, bo dyskwalifikując carving, tracisz sporo z przyjemności narciarskiej, ale to już Twoja sprawa i Tobie podobnych.
      pozdro.


      --
      Żeglarstwo w obiektywie
    • bardzozlymisio 09.02.09, 14:32
      ale zaraz zaraz
      po pierwsze to nie ma zadnej wirujacej mrowki:) jest mrowka idaca od
      srodka wirujacego talerza - poprostu chyba nie do konca kapujesz
      wlasny przyklad.
      po drugie - nie jest moja intencja dyskfalifikowanie karwingu. moja
      teza jest zupelnie inna - mianowicie - jazda na nartach karwingowych
      jest latwiejsza dla poczatkujacych jak klasyk na dlugich i prostych
      jak kredki nartach.
      Jednak jest to latwosc pozorna, bo latwo jest zaczac i jako tako
      jezdzic, ale najtrudniejsze w carwingu jest nauczyc sie kontrolowac
      predkosc i nadmiernie jej nie nabierac.
      Sam od lat jezdze karwingiem gigantowym i krotkim skretem, body-
      carv. uwazam ze to swietny dajacy duzo frajdy styl - ale kupa ludzi
      zap...dala na cietym skretem nie potrafiac poradzic sobie w sytuacji
      zagrozenia - czyli przechodzac do klasyka, ktory jest stylem
      ratunkowym w 99%wypadkow, a ze predkosci w carwingu sa wieksze to i
      ryzyko jest wieksze.
      Czyli reasumujac - wg. mnie carwing TAK i to bardzo - ale nie bez
      solidnych podstaw klasyka(co teraz jest nagminne).
    • Gość: Jozzo IP: 74.13.95.* 09.02.09, 15:11
      "
      - ale kupa ludzi
      zap...dala na cietym skretem nie potrafiac poradzic sobie w sytuacji
      zagrozenia - czyli przechodzac do klasyka, ktory jest stylem
      ratunkowym w 99%wypadkow, a ze predkosci w carwingu
      "
      No wlasnie moze orto zalapie ze naj skuteczniejsz jak piszesz sa w/g waszego
      podzilau carving / klasyk techniki klasyczne.
      Carving jako jedna z technik jest bardzo skutreczny w bardzo okreslonych
      przypadkach glownie wtedy gdy naszym celem jest zjechanie jak najszybciej
      pomiecy A i B

      W sumie towj tekst udowania to co chcemy powiedzic od lat a mianowicie ze trzeba
      sie uczyc jezdzic na nartach wiekszosci technik w imie wlasnego i innych
      bezpieczenstwa. Dlatego kupowanie nart wywodzacych sie ze slalomek na poczatku
      kariery naricarskiej nie jest najszeczsliwszym wyborem i pakuje nowicjuszy w
      pewnego rodzaju kanal z ktoreo potemnie jest wcale tak latwo wyjsc.
    • ortodox 09.02.09, 15:19
      Zaraz zaraz ... czy Ty misio, to kornel. Jeśli tak, to by wiele tłumaczyło, jeśli nie, to weź na wstrzymanie i nie traktuj każdego postu do siebie ... chyba, że poczuwasz się do tych zarzutów ... to po pierwsze.
      Po drugie, możesz zaprzeczać wszelkim zasadom. To Twoja sprawa.
      Dyskusja o mrówce i siłach jest w nieco innym miejscu wątku i racz przestrzegać drzewa, więc jeśli tam przedstawisz konkretna zarzuty do mojego toku rozumowania,możemy dalej pogadać o siłach i przyspieszeniach.
      To, że niekurzy nie radzą sobie z ciętymi skrętami, nie jest żadnym argumentem w dyskusji jaką tu prowadzimy, bo wielu nie radzi sobie także z klasyka i zap...dala. Ciekawe czym się oni wtedy ratują?
      Zacznij może wreszcie pisać na temat, zamiast przechwalać się na przemian z kornelem czym i jak długo jeździcie.
      Co do Twojego podsumowania, to zapewne widzisz jak wiele Tobie brakuje, przynajmniej w teorii. Carvingu, tak jak każdego innego stylu trzeba się nauczyć ... więc trzeba jeździć, próbować i kombinować, ale wszystko z głową, tak jak w każdym sporcie. Bo niby gdzie według Ciebie mają ludzie uczyć się carvingu jak nie na stokach? Na ulicy?
      pozdro.
      p.s.
      --
      Żeglarstwo w obiektywie
    • Gość: Misio_Zloty IP: 81.15.172.* 09.02.09, 15:32
      Zgoda, co do carvingu, jest to styl zdecydowanie łatwiejszy na
      początek niż jazda na tzw. klasykach. Stawia się narte na krawędzi,
      przechyla odpowiednio ciało i w zasadzie wszystko "samo skręca".
      Trudnośc jest jednakże taka że w sytuacji trudniejszej taki sposób
      zwykle nie starcza, wtedy potrzebne jest albo jazda "pługiem" albo
      jazda ześlizgiem. Widoczne to jest bardzo (te braki) na mocno
      zalodzonych, wąskich ale bardzo łagodnych odcinkach nartostrad gdzie
      nie posiadający takiej "klasycznej" umiejętności jazdy w zeslizgu,
      najcześciej się wywalają. Nie potrafią złapać równowagi bo narta Im
      się "ślizga" a właśnie po to jest ta umiejętnośc by świadomie
      prowadzić nartę w tym co ona najchętniej sama by zrobiła.
      W "klasyku" takiego podziału nie ma bo zawsze to trudniejszy styl a
      mnoży się jedynie jego trudność, w carve jest przejście z jednego
      ustawienia w drugie, ku rozpaczy co poniektórych że i nóżki trzeba
      inaczej trzymac itd.. Tu zresztą działa podobny mechanizm jak przy
      jeździe z kijkami jak i bez.
    • Gość: Jozzo IP: 74.13.95.* 09.02.09, 15:05
      Naprawde tak trudno zalapac ze stawinie carvinu w tym samy szergu co inne
      tychniki narciarstwa nie jest dysktyminacja tego stylu.

      Tak sie zaparles zeby ustawic carving na piedestale naj naj leprzego
      suktecznijeszego stylu ze nie mozesz zalapac ze nikt nie dyskryminuje carvingu
      jako jednej z technik narciarskich [ale nie jedyniej i nie taj
      najskutecznijeszej ponad wszystki i w kazdej sytuacji.

      Masz tyle rozsadnych posto w na tym forum a tu masz babo plzacek takie
      zacietrzewienie!?

      Przeciez to evangileisci carvingu, marketing i przemysl narciarsski ze nie
      wspone szkolenowcow goniacych za latwa i szybka kasa wprowadzili
      podzial na carving i klasyk jako style i ty dales sie na to zalapac powtarzajc
      bezmyslneoe wtloczona ci pod muzgonice technikami socjotechnicznym ta falszywa
      prawde.
      A kzadego kto stara sie otworzyc ci oczy zwlaczasz w ime dobra oszlomow dlaej
      robiacych kase na wyswiechtanym juz podziale carving vs kalsyk.
      Cheers

    • ortodox 09.02.09, 15:24
      Jozzo, czy Ty naprawdę nie widzisz?
      Poczytaj ten wątek nieco uważniej, a zauważysz, czy kto tu stawia carving na równi z innymi technikami, a kto widzi w nim szatana.
      Powodzenia :)
      --
      Żeglarstwo w obiektywie
    • Gość: Jozzo IP: 74.13.103.* 09.02.09, 15:50
      No zapomniles ze bierzesz udzial w tym watku i o sewojej teori
      carvingu jako stylu i jego jajwiekszes skutecznosci .... .
      czyli mowac w uporszczeniu carving uber alles - no chyba ze podciagasz swij
      osoba pod sztanksa wizje carvingu jako recepty ponad wszytko to Opss przepraszam
      masz racje.
    • ortodox 09.02.09, 16:26
      Śmiech mnie ogarnia Jozzo ...czytaj dokładnie i ze zrozumieniem.
      Nie ma mojej teorii carvingu, są zasady fizyki i carving, ani żaden inny styl w narciarstwie nie jest od nich wolny.
      pozdro.
      --
      Żeglarstwo w obiektywie
    • Gość: Jozzo IP: 74.13.101.* 09.02.09, 17:00
      Oczywiscie ze nie ma twojej teroi carvingu.
      Poprosty propagujesz to co socjotechnicy zrobili dla przemyslu i szkol
      narciarskich czyli winieli carving ponad wszystko inne w narciarstwie.
      No wlasnie warto czytac moze nie dokladnie co z checia zrozumienia i otwartosci
      na co co inni mowia/pisza.


    • Gość: Jozzo IP: 74.13.95.* 09.02.09, 14:57
      Bardzo trafnie to ujales w sumie podobny message starm sie
      przekazac od dluzszego czasu. Twoj jest perfekcyjnie prosty
      i powinien trafic do kazdego nawet do tych co nic nie
      przyjmuja poza prymitywna lopatologia.
      GRATULUJE!
    • ortodox 09.02.09, 15:32
      Nic dodać, nic ująć .. to rzeczywiście są Twoje słowa Jozzo i Twoja filozofia carvingu, traktowanego jako jedna z wielu technik.
      Tu już nie tylko ręce, nogi i głowa opadają, tu już po prostu nie chce się dyskutować, bo nie ma z kim.
      pozdro.
      --
      Żeglarstwo w obiektywie
    • Gość: Jozzo IP: 74.13.103.* 09.02.09, 15:47
      Ty nie szukasz dyskusji ty oczekujesz po czy tez raczej przyklasku i zgodnegu
      churu na temt carving uber alles
      Najskutecznjesz technika nic sie poz tymnie liczy no chyba wpadamy w tarapaty to
      tauj sie kto moze i czy moze najchetnitj minej skutecznym jak to nazywasz
      "klasykiem"
      tak naprawde rece opadaj i zal scisa ppochylajc sie nad twoja
      zsocjotenkalizowana wizja narciarstwa w gescie starajacym sie dojezec plomyk
      rozasdku moze gdzie tlacy sie jeszcze na dnie duszy zablokanego w gaszcz
      socjotechnkik evangileisto carvingu nzricarza.
      Cheers
    • bardzozlymisio 09.02.09, 18:54
      Ortodox - wydaje mi sie ze brakuje ci agrgumentow i zaczynasz robic
      sie impertynencki
      starasz sie udowodnic teze, ze karwing jest najlepszym stylem,
      najbezpieczniejszym i najprecyzyjniejszym, ale za pomoca praw fizyki
      ci nie idzie - twoja prezentacja sily coriolisa jest doprawdy
      smieszna. wirujacy narciaz - no zastanow sie. Gramofon i mrowka(czy
      kulka czy inne cos) - zbaczajaca z toru poruszajac sie od srodka -
      ty bedzisz cos o wirujacym narciarzu, no wez ze sie w garsc.
      poza tym - na zmuldzonym stoku gdzie szczyty muld sa twarde a
      zaglebiena wypelnione ciezkim sniegiem (pewnie znasz takie cudowne
      warunki) karwing mozesz sobie schowac pod kask. co chcesz
      powiedziec, ze karwing jest lekiem na wszystko, zywa woda
      narciarstwa???
      i postaraj sie czytac co piszemy. zastanawiac nad tresia i nie
      powtarzac ciagle tego samego - karwing jest jedna z technik
      narciarstwa czy ci sie to podoba czy nie, jest w prawdzie
      najpopularniejsza w obecnej chwili, ale jest to jedna z technik. a
      jesli tak nie uwazasz - to powiedz co znaczy - umiec jezdzic na
      nartach?
    • ortodox 09.02.09, 19:47
      bardzozlymisio napisał:

      > Ortodox - wydaje mi sie ze brakuje ci agrgumentow i zaczynasz robic
      > sie impertynencki
      > starasz sie udowodnic teze, ze karwing jest najlepszym stylem,
      > najbezpieczniejszym i najprecyzyjniejszym, ale za pomoca praw fizyki
      > ci nie idzie - twoja prezentacja sily coriolisa jest doprawdy
      > smieszna. wirujacy narciaz - no zastanow sie. Gramofon i mrowka(czy
      > kulka czy inne cos) - zbaczajaca z toru poruszajac sie od srodka -
      > ty bedzisz cos o wirujacym narciarzu,
      --------------------------
      Argumenty proszę! Co się nie zgadza tutaj .. w moich wywodach ?
      Czy któryś z Was postarał się je obalić. W odpowiedzi słyszę, że to
      tramwajarstwo i że to nie prawda, że carving, carving uber alles.
      Tylko na to Was stać?
      ================================
      > no wez ze sie w garsc.
      > poza tym - na zmuldzonym stoku gdzie szczyty muld sa twarde a
      > zaglebiena wypelnione ciezkim sniegiem (pewnie znasz takie cudowne
      > warunki) karwing mozesz sobie schowac pod kask. co chcesz
      > powiedziec, ze karwing jest lekiem na wszystko,
      ---------------------------------
      A gdzie to napisałem? Konkretnie proszę!
      ===========================
      > i postaraj sie czytac co piszemy. zastanawiac nad tresia i nie
      > powtarzac ciagle tego samego - karwing jest jedna z technik
      > narciarstwa czy ci sie to podoba czy nie, jest w prawdzie
      > najpopularniejsza w obecnej chwili, ale jest to jedna z technik. a
      > jesli tak nie uwazasz - to powiedz co znaczy - umiec jezdzic na
      > nartach?
      -------------------------
      Po prostu uważam ,że teza postawiona w tym wątku, że to carving jest
      odpowiedzialny za rzekomy wzrost wypadków jest naginana.
      To wszystko. Żaden z Was nie przedstawił do tej pory żadnych argumentów na
      poparcie tej tezy ... zdaje się o tym dyskutujemy.
      Właściwie należało by powiedzieć, że dyskutuję .. bo z drugiej strony słysze
      tylko bełkot ignorantów i demagogię
      pozdro.

      --
      Żeglarstwo wobiektywie
    • kornel113 09.02.09, 20:00
      Ile razy można k... powtarzać. Carvingowiec potrzebuje więcej
      miejsca, przy słabszych umiejętnościach, a co gorsza bez kijów, ma
      mniejszą kontrolę nad nartami niż klasyk. Sam pisałeś, że w chwilach
      zagrożenia przechodzi się na klasyk, jeśli ktoś umie! Czyli jaki
      styl jest bezpieczniejszy? Oczywisćie że statystykach nie uwzględnia
      się jakim stylem jeździł uczestnik wypadku, ale obserwacja stoków
      podpowiada, że carving jest bardziej inwazyjny i mniej kontrolowany.
      Kiedy widzisz dwa samochody, z których jesden jedzie wolniej i
      trzyma się swojego pasa, a drugi szybko zapieprza wężykiem,
      zahaczając o pobocza, to oczywiście można powiedzieć, że każdy z
      tych samochodów może spowodować wypadek, ale jednak ja stawiałbym,
      że "wężyk" ma tu większe szanse. I skończ już z tym "bełkotem i
      ignorancją" bo zachowujesz się jak PiS i tak też zostaniesz
      potraktowany.
    • ortodox 09.02.09, 20:48
      Widzisz ... sam przyznajesz, że napisałem, że w niektórych sytuacjach należy przejść z carvingu na techniki klasyczne. Nigdy nie pisałem "carving , carving uber alles". To teza wymyślona prez Jozzo, który niczym Don Kichot walczy ze stworzonym przez siebie potworem carvingu. Wy, a zwłaszcza Ty, tylko go w tej walce rozjuszacie i utwierdzacie. Nie zmienia to faktu,że na przygotowanej trasie , gdy można jechać szybciej to właśnie, carving jest najskuteczniejsza metodą jazdy. Carvingiem nie da się jechać b. wolno
      ale nie oznacza, że trzeba pędzić na połamanie karku. Są trasy, gdzie nie da się tak pojechać i nie powinno się tego robić, ale czy to jest powód, żeby potępiać styl. Już pisałem, że kryterium zajmowanego miejsca na stoku, jest co najmniej śmieszne w ocenie stylu jazdy. Powinieneś przejść na krechę, a w krytycznych momentach na pług. Nie usłyszałem (przeczytałem) żadnego dowodu, że związki carvingu z podstawami fizyki Newtona, o których pisałem są błędne.
      pozdro.
      --
      Żeglarstwo w obiektywie
    • Gość: Jozzo IP: 74.13.101.* 09.02.09, 21:28
      Zgadzam sie z toba za wyjatkim PiS
      1. narty to nie polityka
      2
      Jesli juz o belkocie to PO z Tuskiem na czele jest nie dop pobica
      3.
      Cala polska polityka to jeden belkot.wiec nie mieszaj tego z nartami.

      Co do reszt zagadzam sie przy czym belkot orta jest nieporwnywalnie mniej
      szkdliwy od polskich politykow i nie sesu tego porownywac.

    • Gość: avalanche IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.02.09, 16:20
      To raczej ty zachowujesz się jak nawiedzony pisior. Od samego początku tej
      dyskusji tak cię traktuję. Do ciebie - tak samo jak do pisowców - nie docierają
      żadne merytoryczne argumenty.
    • Gość: Jozzo IP: *.dsl.bell.ca 10.02.09, 17:52
      Skor lecisz politycznie to argument zabica polaka jao pierwszego zakaladnika od
      2002 w afganistanie tez nie przetrze ci oczu na temt
      dorbku indolencji itp PO z wich wodzem na czel no ale wiadomo wykszalciuch
      wiedza lepiej - potem rodacy gina bezsesu. A mozes ty w nuczek co babic i
      dzidkowi schowl dowid i rejstorwa sie w kilku okregach wyborczych.
      Sadaj z politycznymi wycieczkami z forum o nartach.
    • ortodox 10.02.09, 19:42
      Widzisz Jpzzo, jaki Ty obiektywny jesteś?
      Czy tak trudno poczytać post wyżej i zobaczyć kto tu zaczął uprawiać politykę? Dyskwalifikujesz się w ten sposób jako rzetelny rozmówca, choć tak naprawdę już dawno to zrobiłeś. Miałem nadzieję, że tylko tak mi sie wydaje.
      pozdro.
      --
      Żeglarstwo w obiektywie
    • Gość: Jozzo IP: 70.51.119.* 10.02.09, 20:29
      Nie wazne kto wazen zeby forum bylo czyste od polityki.
      Naprawde na tyle cie tylko stac? Orto ! a ja tak wierzylem w ciebie.
      Uczepiles sie marginalnej sprawy szumu politycznego ot unik od rzeczowej dyskusji.
      Jednak wierze w ciebie i daltgo napisze


      Wiec daj sobie sopko z czepianiem sie szumu politycznego. Gosc zjawil sie jak
      meteoryt popisla co mu kazali i to by bylo na tyle.

      To co napisalem nie jest ani moja wylkadnia ani kredo politycznym ot poprostu
      observacja + kompilacja tego co ludzie [wiesz tacy normalni codzenni spotykani w
      pracy itp] w swiecie mowia o Polsce

      Powiedz lepiej jak czy np mozna by narte carvingowa innymi slowyslalomko
      pochodna a w sumie jej krawedz z rozne zadanymi katami mona przyrowna do naoz
      skrawajacego na tokarce. No jesli tak to moze by ktos wlana wyklad na temt katow
      przyloenia, katow natarcia itp
      Lateiej moze bylo by sie klasykom przekanac do carvingu.

      Chociaz trudno dzis spotkac klasykow no bo albo fanatyk carvingu albo narciarz
      wszechstornny zle zaby dzi ktos przy takim sprzecie na slie jechak klasyka [jak
      to okreslacie] to chyba nie mozliwe takiego spotkac.

      Zdoophca
    • Gość: Kalina IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.02.09, 14:29
      Naucz się wreszcie korzystać z klawiatury i pisz poprawnie po polsku. Z twojego bełkotu trudno cokolwiek zrozumieć. Jesteś wyjątkowym niechlujem.
      I jeszcze jedno - na nartach jeżdżą normalni, przyjaźni sobie ludzie. Takich stukniętych i plujących jadem pisowców jak ty tu nie potrzebujemy.
    • Gość: Jozzo IP: 70.51.118.* 11.02.09, 14:58
      OK zmieniłem maszyneę ze byś mogła lepiej zrozmumieć duszyczko.
      Ja po pierwsze nie jestem PiSowcem po drugie nie pluję jadem a konkretami

      No tak ale to trudne do zrozumienia dla zajadlych przeciwnikom PiSu.
      I to bez wzgledu na moje zaptrywania polityczne [nie jestem funem ani Pis ani
      Kaczyńskch' To tylko taka obiektywna obserwacja na temt zagubienia politycznego
      polaków omamianych w dowolny sposób przez media. Szczególnie młodszego pokolenia
      pozbawionego jakich kolwiek mechanizmów samoobronnych, czego jesteś przykadem.

      A tak na marginesie pomyliły ci się fora a jeśli nie to co to może znaczyć a no
      tylko to że jak to w Polsce mówią młodieżowka PO w ofenzywie.

      Ciekawe ile ci płacą za takie posty poitcyzujace fora zupełnie nie związane z
      polityką.

      Masz coś do wniesienia na temt narciarstwa to proszę bardzo. Nie to spadaj tam
      gdzie plują jadem i to obojetnie na kogo byle sobie poluc.
    • Gość: firn IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.09, 22:39
      Po raz kolejny dajesz popis wyjątkowego chamstwa.
    • Gość: Jozzo IP: 74.13.102.* 12.02.09, 00:24
      Dziwne ze np brutalna dyskrymiancja polityczna z jaka sie tu spotaklem
      [oskarżenie o PiS owca do czego mi bardzo daleko malo tego pejoratywne wyrazanie
      sie o prti o ile rozumie opozycyjnej to tez w pewnym rodzaju zachowanie z
      dziedzuny dyskryminacji politycznej]
      Takie zachowania cechuja ludzi ktorym oprostu barak argumentow.

      I to jest dla ciebie OK i nie masz z tym problemu [ a to przeciez wykracza ponad
      granice zachowan nazywanych chamstwem.
      Natopias riposte byc moze ostra ale w sumie clena i zdecydowana podparta wrecz
      rzadaniem zaprzestania politycznych wycieczek i agitacji na forum o nartach
      nazywasz chamstwem.

      No to kim jestes czego sie boisz ? [ to tylko retoryczen pytanie.]

      Tolerujesz goscia ktry spadl z oblokow na forum [nigy nie pisal na forum czyli w
      sumie podpisujesz sie pod jego politycznymi zagrywkami
      No coz nic dodac nic ujac.

      Smutne to bo przypominasz mi swoim zachowaniem i postawa ludzi. ktoryz mnie i
      rzesz innych wyzucile z karju w sumie nie tak dawno.
      Widac znowu stare wrocilo.

      So long moi mili.
    • marek.l.pl 17.02.09, 16:20
      ortodox napisał:

      > Widzisz Jpzzo, jaki Ty obiektywny jesteś?
      > Czy tak trudno poczytać post wyżej i zobaczyć kto tu zaczął uprawiać politykę?
      > Dyskwalifikujesz się w ten sposób jako rzetelny rozmówca, choć tak naprawdę j
      > uż dawno to zrobiłeś. Miałem nadzieję, że tylko tak mi sie wydaje.
      > pozdro.

      witam
      mam pytanie niezwiazane z tematem
      ale dosc wazne
      w serwisie miplo umoiescilem Pana dwie fotografie jazu na rzecze Wyszka
      www.miplo.eu/point.php?p=IwW0krg9
      wiem ze to po fakcie, ale prosze teraz o pozwolenie na ich umieszczenie
      ale jesli Pan nie wyrazi zgody wystapie o ich usuniecie
      jesli taka zgode otrzymam
      zostanie umieszczone w opisie punktu POI w kategorii [śluzy, jazy]
      link do Galerii z wyraznym zaznaczeniem skad zostaly zapozyczone zdjecia
      moge wyjasnic poczta elektroniczna dlaczego zostaly dodane
      z gory dziekuje
      pozdrawiam
      marek.l
    • ortodox 17.02.09, 21:19
      Ale co to ma wspólnego z cytowanym fragmentem wypowiedzi, z poruszanym tematem i narciarstwem? Oczywiście wyrażam zgodę, jak zawsze.
      pozdro.
      --
      Żeglarstwo w obiektywie
    • marek.l.pl 18.02.09, 07:11
      dziekuje bardzo
      nie ma nic wspolnego
      ale nie moglem inaczej przekazac wiadomosci
      jeszcze raz dziekuje
      pozdrawiawiam
      marek.l
    • bardzozlymisio 09.02.09, 20:21
      1. nie zgadza sie zupelnie uklad odniesienia. zgadzasz sie ze chodzi
      o gramofon i mrowke ale nie potrafisz jasno sprecyzowac jak sie to
      ma do narciarza. jesli brac uklad wirujacej ziemi (gramofon) i
      mrowki (narciaz) to sila coriolisa jest nedznie mala. taka jak w
      przypadku kulki rzucanej z wiezy.

      2. wszyscy wiemy ze od wjescia ery karwingu narciarstwo stalo sie
      szybsze - zarowno chodzi tu o predkosci poruszania sie, jak i
      szybkosci szkolenia(ludzie szybciej lapia). I nie karwing sam w
      sobie jest zrodlem zagrozenia, ale latwo posiasc jego podstawy co
      powoduje radosna tworczosc narciarska - czyli wielu niedoszkolonych
      ludzi, nie posiadajacych niezbednych fundamentow. a jaka jest
      roznica miedzy niedoszkolonym klasykiem a niedoszkolonym karwerem? -
      ten pierwszy jedzie wolniej. poza tym przyznasz chyba z do kolizji
      dochodzi np. na skrzyzowaniu torw porusznia sie narciarzy - karwer
      przcina takich torow znacznie wiecej niz klasyk - co to oznacza?
      zatem kombinacja tych elementow doprowadza mnie do wniosku ze
      narciarstwo dzisiaj jest bardziej ryzykowne. A ty zakladasz sytuacje
      z idealnie jezdzacym karwerem - tego nie ma, spojrz an stoki - ilu
      widzisz karwerow na ktorych jazde przyjemnie popatrzec na zwyklym
      popularnym stoku? na szczascie wiecej niz 8 lat temu ale wciaz
      palcach mozna policzyc
    • kornel113 09.02.09, 21:04
      No dobra, proponuję zawieszenie broni, czyli politykę miłości. Spór
      między karwerami a klasykami raczej się nie skończy. Chodzi o to,
      aby nie wchodzić sobie w drogę. Mój apel dotyczył głównie tego, aby
      lepiej uczono karvingu, bo źle wyuczony karwer jest na stoku
      bardziej niebezpieczny od kiepskiego klasyka i tej opinii nie
      zmienię. A poza tym jeździjta jak chceta.
    • ortodox 09.02.09, 21:24
      Przeczytaj dokładnie co napisałem. Nie wiem dlaczego ruch utożsamiasz z ruchem Ziemi. Siły Coriolisa o których pisałem nie maja nic wspólnego z ruchem obrotowym Ziemi. Wyjaśniałem to już wyżej ... ale groch o ścianę. Narciarz (nie Ziemia) wykonując skręt znajduje się (jak na tarczy wirującej) w ruchu po okręgu. Bo nie ma z punktu fizyki znaczenia, czy on porusza się siłą grawitacji jadąc ze stoku, czy porusza nim silnik tarczy. Jasne?
      Ten narciarz w ruchu po okręgu( skręcie ciętym) jeśli zmieni promień tego skrętu ... itd .... to odpowiadające zmianie promienia, zmiany prędkości liniowej narciarza, powoduje pozorna siła Coriolisa.
      Nie wiem jak inaczej mogę to wyjaśnić. Nie żadne kopniecie, oddawanie energii przez nartę, ale siła Coriolisa. Siłę tą wprowadzono i nazwano nazwiskiem odkrywcy, ponieważ zasady mechaniki Nwetona, muszą zgadzać się także w ruchu obrotowym( wirującym).
      Stąd wzór V1-V2=Omega(r1-r2) jeśli do tego dodasz masę i uwzględnisz czas to otrzymasz wzór na przyspieszenie i siłę Coriolisa.
      ac=omega(r1-r2)/t oraz Fc=omega(r1-r2)m/t
      gdzie V1 i V2 to prędkości liniowe narciarza wycinającego skręt.
      omega to stała prędkość kątowa narciarza podczas skrętu
      r1 i r2 odpowiednio promienie początkowy i końcowy łuku po którym skręca t ... to czas w którym nastąpiła zmiana
      ac ... to właśnie przyspieszenie Coriolisa
      Fc to siła Coriolisa powodująca to przyspieszenie.
      Co do punktu 2.
      Wypowiadałem się już nie raz. To nie carving jest winien, nie są winne tak jak szybkie samochody. To ludzie, którzy nie potrafią cieszyć się z tej jazdy i dostosować jazdę do warunków.
      pozdro.

      --
      Żeglarstwo w obiektywie
    • bardzozlymisio 09.02.09, 21:52
      pomine twoj wyklad, ale zadam ci jedno pytanie
      sprobujmy empirycznie
      jezdzisz kawingiem, wiec pewnie ci sie zdarzylo, ze przy slalomowym
      skrecie kiedy przycisniesz nary, zrobisz cisany i zdecydowany skret
      narty wylatuja w powietrze przy wyjsciu ze skretu i przekladasz
      kopyta na druga krawedz w powietrzu - znasz to uczucie? dosc
      przyjemne. Jesli jednak robisz to nieumiejtnie nary wyskakuja ci
      spod zadka i ladujesz na plecach. Czy to oznacza ze zwalniaja?
    • ortodox 10.02.09, 13:30
      Mój "wykład" możesz sobie pomijać, jednak fizyki nie zmienisz.
      Odciążenie, które odczuwasz przy wyjściu z zakrętu to nic innego jak wirtualna mulda, o której już wyżej pisałem. Nie ma to nic wspólnego z sensacjami, o których piszesz ... oddawanie energii itp.
      Po prostu raz składowa ciężaru narciarza (składowej stycznej do stoku ... powodującej zjazd) ma ten sam zwrot co siła odśrodkowa a innym razem przeciwny. Wartość wypadkowej tych sił zmienia się z reszta przez cały czas, stąd płynne przechodzenie od wrażenia dociskania do niemal wybicia.
      pozdro.
      --
      Żeglarstwo w obiektywie
    • Gość: Jozzo IP: 74.13.101.* 09.02.09, 21:31
      To juz ne nowy styl to juz era carvingu Ho Ho HO!?
      Jednak socjotechnika to potega. I to nie tylko w polityce.

    • kornel113 09.02.09, 19:51
      Ale to chyba oczywiste że są dzisiaj dwa style: pierwszy klasyczny,
      podstawowy, oraz nowinka techniczno-komercyjna - carving, który stał
      się, co i ja przyznaję jednym ze stylów. Czy ortodox sądzi inaczej?
      Bo nie bardzo wiem, dlaczego krytykuje on jozzo, kiedy ten nazywa
      carving jednym ze stylów.Jeśli według ortodoksa carving jest
      narciarstwem właściwym, to czym jego zdaniem jest klasyk?
    • Gość: Jozzo IP: 74.13.101.* 09.02.09, 21:36
      jazda na krawedzi - czyli carving byl dawno przed "era carvngu"
      wiec nie ma co bic piany nawet byl taki jeden co to jezdzil na zawodach i byl
      taki wydzila narciarswa na jednym z uniwersytetow w jednym z Alpejskich krajow
      co tam dawno temu tego uczyli.
      Nowe technologie w narciastwie sprawily ze carving zszedl pod strzechy czyli na
      ole laczki a ewngielsci zaczeli glosic o revolucyji w narciarstwie, nowej jego
      erze czy tez bardziej umiarkowani o t=nowym stylu narciarstwa. Ja sie zgodze ze
      telemark to inny styl a reszt co ma but przytwierdzony do dechy to tylko rozne
      techniki jazdy na dechach.
      Cheers
    • skynews 11.02.09, 03:56

      niektórzy wyciągnęli niewłaściwe.
      Już tytuł wątku jest stwierdzeniem nieprawdziwym.
      Carving nie spowodował wzrostu liczby wypadków na stokach.
      Dowodem są statystyki prowadzone, miedzy innymi przez szwajcarskie i austriackie ubezpieczenia oraz instytuty zajmujące się problematyką wypadków, również sportowych.
      Np:
      www.suva.ch/home/suvaliv/kampagnen/check_the_risk_uebersicht/unfallstatistik.htm
      Z diagramów wynika że liczba wypadków (Szwajcaria) w latach między 1993 a 2006 pozostaje na zbliżonym poziomie podczas gdy ilość wypadków w 1992 r. była zdecydowanie wyższa.
      Jak ktoś chce to niech sobie sprawdzi kiedy na stokach zaczął dominować Carving zanim zacznie wypisywać bzdury.

      W Austrii bywa na stokach ca. 2 miliony Austriaków
      i 6 milionów obcokrajowców (narciarzy i snowboardzistów) podczas całego sezonu. Statystyki mówią o średnio 35 tysiącach wypadków,
      z czego 20-30 to wypadki śmiertelne, łącznie z pochłoniętymi przez
      lawiny. W komentarzach do statystyk stwierdza się że szybkości na stokach się zwiększyły ale jako przyczyny wypadków w grę wchodzą przede wszystkim brawura, sztuczny śnieg i mocno ubijane trasy.

      Carving sam w sobie nie jest przyczyną wypadków.
      Carving to dalszy konsekwentny rozwój stylu klasycznego chociażby poprzez systematyczne wprowadzanie nowych technologii.
      Styl klasyczny jest trudny miedzy innymi z powodu swojej nienaturalności:
      osie stóp stojącego człowieka tworzą normalnie V,
      bardziej u mężczyzn, mniej u kobiet.
      Jadąc klasycznie musimy w nienaturalny sposób ustawić stopy równolegle co powoduje wyjątkowo
      niekorzystny rozkład obciążeń stawu kolanowego.
      Robimy z nóg X, prowadząc narty równolegle, prawie dotykające się. Części wewnątrz kolana nie przylegają do siebie całymi powierzchniami w rezultacie czego staw kolanowy jest bardziej obciążony i narażony na kontuzje.
      W carvingu ten problem nie istnieje - pozycja narciarza jest bardziej
      zbliżona do naturalnej budowy człowieka i rozkład sił jest znacznie bardziej optymalny mimo że siły te mogą być znacznie większe zwłaszcza podczas szybkiej jazdy po łuku.
      Krotko:
      carving jest bardziej "sympatyczny" dla naszych kości, mięśni
      oraz czynności motoryczno-ruchowyh mimo że musimy się niekiedy mocno
      wychylać - siły działające na narciarza są optymalnie rozłożone.


      Poza tym carving uprawia się na średnio nachylonych stokach.
      Na stokach o dużym nachyleniu i tak trzeba się "przełączyć" na
      śmigi równolegle.
      Problematyczne w carwingu są ekstremalnie krótkie narty, które przy zbyt dużych szybkościach mają niestabilny bieg/ślizg.

      Zwolennikom stylu klasycznego jest oczywiście trudniej jeździć na mocno taliowanych nartach po gładko przygotowanych trasach z powodu
      kantowania się szerokich końców nart w ubitym śniegu.


      Enjoy it !
    • Gość: Jozzo IP: *.dsl.bell.ca 11.02.09, 04:41
      Nizla dedrologia no ale skor tak
      to przelc sie po 7-10 podstawowych technkach jak to znaywasz stylu klasycznego i
      opisz to ulozenie nog, stop a potem przekasz sie ze pelciesz banialuki.
      BA najpierw definiuj conajmniej 6-7 sposobow inicjowania, prowadzenia i
      wychodzenia ze skretu w jak to nazywasz klasyce.
      Narazie to wyglada ze sma nie bardoz wiesz o czym piszesz.
    • skynews 11.02.09, 12:45

      Jozzo napisał(a):
      "Nizla dendrologia no ale skor tak
      to przelc sie po 7-10 podstawowych technkach jak to znaywasz stylu klasycznego i
      opisz to ulozenie nog, stop a potem przekasz sie ze pelciesz banialuki.
      BA najpierw definiuj conajmniej 6-7 sposobow inicjowania, prowadzenia i
      wychodzenia ze skretu w jak to nazywasz klasyce.
      Narazie to wyglada ze sma nie bardoz wiesz o czym piszesz."

      Kolego z Kanady....mam prośbę:
      czy mógłbyś w przyszłości poprawiać to co napisałeś jeszcze przed wysłaniem ?
      Dla mnie np. możesz pisać w j. angielskim albo j.niemieckim ale obawiam się że
      będzie to podobnie wyglądało.


      Co do meritum, treści sedna sprawy:
      to nie ja wymyśliłem...
      to są wyniki badan. Wiedzą o tym lekarze zajmujący się medycyną sportową, z
      którymi, miedzy innymi, współpracują wiodący w świecie producenci sprzętu
      sportowego.

      Enjoy it !
    • Gość: Jozzo IP: 74.13.99.* 11.02.09, 13:57
      "...
      > którymi, miedzy innymi, współpracują wiodący w świecie producenci sprzętu>
      sportowego. ..."

      No wlasnie czyli jak to sie rbobi w siwecie biznesu wlacznie z farmacja. Innymi
      slowy sponsoruje sie badania plac expertom w tym lekarzom za odpowiednie
      podsterowanie wynikow.

      Chodzi mi o to ze wrzuczanie wszystkich technik tzw. klasyki [ktora rowniez
      obejmuje "rewolucyjny skret ciety" do jednoego worka omawiajac uloznenie ciala
      to czysta demagogia i komplenty brak wiedzy o tym o czym sie pisze.
      Jak by ci sie udalo dotrzec do opracowan Joberta na uniwesytecie w [o ile dobrze
      pamietam ] Genbolle wydzial narciarstwa alpejskiego to poczytaj o tym co
      podciagasz pod wspolny mianownik "klasyka" ;
      jesli ci sie nie uda dotrzec do opracowan powazniejszych to moze znajdziesz
      tlumacznia jego popularnych ksiazek to ci powinno nawet wystarczyc do tego zebys
      przestal nieswiadomie powtarzac belokot expertow oplacanych przez przemysl
      robiacych experyzy na zamowienie.

      Ja poprawielm na ile moglem a teraz prosze cie wymien no OK; powiedzmy 5-7
      poddstawowych technik "klasyka"
      Cheers
    • Gość: Jozzo IP: 74.13.99.* 11.02.09, 14:11
      please:

      Tak zeby nie bylo watpliwosci moje posty odnosza do tej demagogicznej
      czesci tojej wypowiedzi:

      "
      Styl klasyczny jest trudny miedzy innymi z powodu swojej nienaturalności:
      osie stóp stojącego człowieka tworzą normalnie V,
      bardziej u mężczyzn, mniej u kobiet.
      Jadąc klasycznie musimy w nienaturalny sposób ustawić stopy równolegle co
      powoduje wyjątkowo
      niekorzystny rozkład obciążeń stawu kolanowego.
      Robimy z nóg X, prowadząc narty równolegle, prawie dotykające się. Części
      wewnątrz kolana nie przylegają do siebie całymi powierzchniami w rezultacie
      czego staw kolanowy jest bardziej obciążony i narażony na kontuzje.
      W carvingu ten problem nie istnieje - pozycja narciarza jest bardziej
      zbliżona do naturalnej budowy człowieka i rozkład sił jest znacznie bardziej
      optymalny mimo że siły te mogą być znacznie większe zwłaszcza podczas szybkiej
      jazdy po łuku.
      Krotko:
      carving jest bardziej "sympatyczny" dla naszych kości, mięśni
      oraz czynności motoryczno-ruchowyh mimo że musimy się niekiedy mocno
      wychylać - siły działające na narciarza są optymalnie rozłożone.


      Poza tym carving uprawia się na średnio nachylonych stokach.
      Na stokach o dużym nachyleniu i tak trzeba się "przełączyć" na
      śmigi równolegle.
      Problematyczne w carwingu są ekstremalnie krótkie narty, które przy zbyt dużych
      szybkościach mają niestabilny bieg/ślizg.

      Zwolennikom stylu klasycznego jest oczywiście trudniej jeździć na mocno
      taliowanych nartach po gładko przygotowanych trasach z powodu
      kantowania się szerokich końców nart w ubitym śniegu.
      "

      Co jest totalnym odjazdem wynikajacym z braku podstawoej wiedzy na tamt tzw.
      klsyka, niklej na temt carvingu no i oczywiscie z tendencyjnosc tezy tego
      opracowania
    • skynews 11.02.09, 23:25

      Nie zamierzam dyskutować ani przekonywać.
      Przekazałem to co przeczytałem na austriackich i szwajcarskich stronach o narciarstwie alpejskim, podałem link.
      Możesz wierzyć, zgodzić się lub nie ale to już nie jest mój problem.

      --
      No hell below us - Above us only sky
      \J.Lennon\
      Enjoy the Music !
    • Gość: Jozzo IP: 74.13.102.* 12.02.09, 00:26
      Na pewno nie moj
      Twoj problem jest szersz - mianowicie wierzsz we wszystko bezkrytycznie
      i nie starasz sie dojsc do sedna sprawy czyli innymi slowy zrozumiec istote
      problemu. Ale to juz twoj problem
      Cheers
    • ortodox 12.02.09, 08:59
      Do SEDNA SPRAWY ... czyli do takiego odkrycia ,że ... ?
      "Dzisiaj specjaliści z PZN potwierdzają, że ten rok był
      szczególnie tragiczny,a wśród przyczyn wymieniają coraz bardziej
      zaawansowany technologicznie sprzęt, pozwalający, cytuję, "nawet na
      krótkich dystansach i niewielkich wzniesieniach osiągać znaczne
      prędkości:, dodajmy - nie do końca kontrolowane. Prawda, że dość
      dobrze opisali carving?"
      To jest Twoim zdaniem SEDNO SPRAWY?
      pozdro.

      --
      Żeglarstwo w obiektywie
    • Gość: Biniu IP: 195.205.147.* 12.02.09, 09:32
      Sprawa jest prosta, a Wy robicie z tego wywody filozoficzne.
      Na nartach można jęździć szybciej i wolniej.
      Można to robić techniką jaką jeździło się na "ołówkach" i można to
      robić techniką zbliżoną do aktualnie panującej wśród zawodników.
      Nie ulega wątpliwości, ze jazda z większą szybkością stwarza większe
      niebezpieczeństwo niż jazda z prędkością zółwia.
      Jaki styl jazdy pozwala na lepszę kontrolę toru jazdy przy dużych
      prędkościach też nie ulega dyskusji - tak jak jeżdżą zawodnicy.
      Możemy zastanowić się czy należy dla bezpieczeństwa wprowadzić
      ograniczenia prędkości na stokach?????
      Dyskusja czy powodem wypadków jest jazda stylem który pozwala na
      lepszą kontrolę toru jazdy jest chora.
      Jedynym wytłumaczeniem dla upieraniu się przy idiotycznych tezach są
      zapewne jakieś kompleksy.

      Nie zamierzam brać udziału w dalszej dyskusji.

      pozdrawiam
    • skynews 12.02.09, 12:27

      Dokładnie, zgadzam się całkowicie - "klasycy" po prostu marudzą.

      Fragmenty świetnego artykułu "Carving - klasyka, szanujmy się ?"
      "Mówi się, że carvingowcy powodują zagrożenie na stokach. Jest w tym trochę prawdy, że szerokie carvingowe łuki i jazda pod górę może stwarzać zagrożenie dla szurających w linii spadku klasyków. Ale to niestety właśnie klasycy, jako jadący szybciej od carvingowców, bo takie są fakty, powinni na nich uważać, bo tak stoi w kodeksie, który sami wymyślili. Poza tym ześlizgując się powodują tworzenie się muld lodu i łysin na trasie, które też są niebezpieczne."

      inny fragment:
      "Jeżeli chodzi o nasze własne polskie podwórko, to nasz kraj jawi się w sferze narciarskiej, tak jak w wielu innych aspektach, krajem skrajności. Występują tu praktycznie tylko dwie kategorie. Zdeklarowni klasycy, którzy nigdy nie będą próbować skrętu ciętego a jeżeli zobaczymy kogoś jeżdżącego carvingowo, to od razu fun, najlepiej w jego najbardziej ekstremalnej odmianie. Dodatkowo obie te grupy cierpią. Pierwsza z powodu zaprzestania produkcji nart klasycznych, przez co amatorzy tego stylu zmuszeni są harować nasze biedne stoki na 190cm allroundach, nie przyznając się do tego, że jeĽdzi im się na nich o niebo lepiej niż na klasykach a druga, z powodu braku miejsca na wycinanie swoich obszernych łuków i tłoku na trasach."

      Całość poniżej:
      www.narty.pl/index.php?id=301&tx_ttnews%5Btt_news%5D=59&cHash=7035737bf7
      --
      No hell below us - Above us only sky
      \J.Lennon\
      Enjoy the Music !
    • kornel113 12.02.09, 12:58
      Tytuł artykułu niestety jest sprzecznuy z treścia. Niby mAmy się
      szanować, a autor pisze, że "klasycy szurają w linii spadku"
      i "robią muldy". Niepoważne to.
    • skynews 12.02.09, 13:19

      :)
      ...a co, nie robią ?
      www.veoh.com/collection/skitips/watch/v8061707GBxPb33
      Ja klasyków szanuje i respektuje...nawet jak marudzą - mają już i tak
      wystarczająco ciężko:)

      --
      No hell below us - Above us only sky
      \J.Lennon\
      Enjoy the Music !
    • ortodox 12.02.09, 14:45
      Uważam, że teza o polaryzacji stylów w PL jest zdecydowanie
      przesadzona. Wcale nie jest tak, że mamy te dwie skrajne kategorie
      narciarzy i w dodatku mające do siebie jakieś pretensje, czy
      walczące ze sobą o prawo drogi, miejsce nas toku, czy winę za
      wypadki. Ja co prawda w PL prawie nie jeżdżę, ale widzę mnóstwo
      Polaków w Alpach. Funcarvingu nie ma prawie wcale!!! To są
      pojedyncze przypadki i raczej należy traktować to jako ciekawostkę.
      Carving w postaci jazdy na krawędzi, ale niekoniecznie od bandy do
      bandy ( nie mówiąc o jeździe pod górę) jest coraz popularniejszy,
      ale nadal to 10-20% użytkowników stoków. W tej grupie sporo ludzi w
      średnim wieku, którzy wcześniej jeździli stylem klasycznym,
      instruktorów, zawodników amatorów i młodych. Zdecydowana większość
      słabych narciarzy, próbuje jeździć stylem klasycznym. Dopiero po
      opanowaniu klasyki na jako takim poziomie, zabierają się za próby
      carvingu, na bardzo łagodnych stokach. Praktycznie niemal każdy, kto
      jeździ na krawędzi, wcześniej opanował i jeździł klasycznie i nadal
      używa tych technik, gdzie nie można na krawędzi. Jest jedynie garstka
      starych, zatwardziałych i niereformowalnych narciarzy, którzy
      upatrują winy za całe zło w carvingu. To są tak samo pojedyncze
      przypadki jak funcarvingowcy, a może jeszcze żadsze. Głśono krzyczą,
      piszą rozpaczliwe elaboraty, biją w dzwony na alarm, jak kornel czy
      Jozzo. To ludzie, którzy albo doznali jakiejś krzywdy, w ich
      mniemaniu spowodowanej carvingiem, albo kompletni ignoranci.
      W praktyce, ta garstka nie ma żadnego znaczenia na stoku, choć na
      takich forach jak tu, podnoszą głowy i próbują odwrócić bieg
      historii. To co napisał Biniu, to w praktyce esencja tego, co w
      wielu postach napisałem wyżej. Trudno z nim się nie zgodzić.
      Carving, jest kolejnym etapem ewolucji narciarstwa i cały narciarski
      świat dobrze o tym wie. Nie można jednak przedstawiać tego jako
      opozycja do klasyki. Nie można tworzyć obozów zwalczających się
      nawzajem, lub winiących się za jakieś krzywdy. To jest cały czas
      jazda na nartach i z pewnością, żaden narciarz bez podstaw klasyki
      nie będzie się rozwijał. To, że niektórzy na klasyce kończą, to już
      jest ich sprawa i ich rozwoju. Mnie jest ich trochę żal, jak kogoś,
      kto zatrzymał się w rozwoju .. a podział carving – klasyka jest
      tylko podziałem formalnym stylów, nie narciarzy.
      pozdro.


      --
      Żeglarstwo w obiektywie
    • Gość: Jozzo IP: *.dsl.bell.ca 12.02.09, 15:33
      Orto nie dosc ze jestes nireformwalny to jeszcze demagogicznie przewrotny.
      Ladne to co napislawle najpierw niby sie zagdzasz z realiami potem nawet djaesz
      na nie przyklady w w koncu totalne odwrocenie kota ogonem
      jak w cytacie u gory.
      Zrozum wreszcie ba naucz isie wylapywac ses i nie odwracaj kota okgonem.

      To w koncy my tak tu zjechacnji przez ciebi caly czas starmy sie tobie i innym
      zatawrdzialcom z dziedziny carving uber alles
      Wtloczyc pod pokorywe ze w sumie nie ma podzalalu w narciarstwie na klasyke [
      jakiesz to szerokie pojecie ] i carving.
      Ze to co sie nazywa carvingiem to tylko jeden z elemetnow jazdy nan nartach itp itd.

      Widzisz problem jest w tym ze jak smiem sadzic twoja znajosc narciarstwa czy
      tez technik narciarskich musi byc dosc uboga skoro uzywasz pojecia klasyka nie
      bardzo rozumijec co pod to podciagasz. A twoja postawa [zupelnie nipotrzebna ]
      broniaca carvingu w tragicznym gesie rejtanowskim jest poprostu infantylnym
      krzykiem rozpaczy nierozumiejacym jestestwa sprawy. Poprostu Carving wychodzi
      obronna reka z kazdej sesownej krytki sam bez takich rozpaczliwych gestow
      zwlaszcza tam gdzie jest istotna i sesowna technika do zastosowanie.

      Twoj post jest kombinacja demagogi, checia przylozenia adwersarzm ktory cie
      lekko nosa przytali jak rowniez klasycznym wycofywaniem sie z pozycji na ktorych
      trwales w soim zacietrzewieniu dosc dlugo.

      Jak mozez implikowac, ze jak czy korlnel113 dzielimy narciarstw kiedy to
      wlasnie my starmy sie otworzyc oczy wielu nowicjuszy wpuszczonych w kanal
      podzilu carving/klasyka twierdzoac ze jest to sztuczny podzial stworzony na
      uzytek przemyslu narciarskiego.

      To nie my doznalismy krzywdy jako ze swobodnie jezdzimy carvingiem i wszystkim
      innym co jest maoliwe w narciarstwie.
      Krzywdy doznaja ci co zalapali sie na revolucyjnosc carvingu i jego
      njskuteczniejszosc ktora tak pieczolowicie faworyzuwales na tym forum i smiem
      twieredzic ze nie tylko tu.

      To wlasnie ci co zalpali sie na ta 'Njskutecnziejszosc carvingu'
      ci co zaczeli nauke od carvingu i na nim poprzestali to rzesze narciarzy
      wpuszczone w kanal na dodatek nie rokujace nadziei na dalszy postep w
      narciarstwie [ psychologiczna bariera przekonania o najskuteczniejszej technice itp]

      OK to by bylo na tyle na temta twojego przekretngo postu
      a tak to zdrowka zycze
    • Gość: Jozzo IP: *.dsl.bell.ca 12.02.09, 15:43
      jest:

      "
      ... Jest jedynie garstka
      starych, zatwardziałych i niereformowalnych narciarzy, którzy
      upatrują winy za całe zło w carvingu. ...
      "

      ERRATA [pownno byc]:
      "
      ... Jest jedynie garstka
      relatywnie nowych, zatwardziałych i niereformowalnych narciarzy jak ja [orto ] i
      mnie podobni, którzy upatrują winy za całe zło w klasyce przeceniajc
      niezawodnosc carvingu jako najskuteczniejszej techniki
      praktycznie zastepujace wszystko co do tej pory pojawilo sie w narciarstwie. ...
      "

      No i daelj tekst jak np:
      "
      No bo jak ludzie jak Jozzo i kornel113 moga niedostrzegac carvingu jako
      najkuteczniejszej techniki i nawolywac do powrotu do technik ktore sa
      zdecydwoanie z innej epoki Jak moga usielnie zacierac oczywisty podzial na jakze
      dwie odrebne ery w nariciarstwie
      Jak smia mieszac style w czasie zjazdu po stoku.
      "
      ot co do tej pory orto nam serwowal moze w sposob nie tak jawny ale
      lae jednak. I to jest to z czego kasajc na lewo i prawo stara sie teraz wycofac.

    • ortodox 12.02.09, 16:52
      Nie powinienem rozmawiać z Tobą, bo i tak nie zrozumiesz. Odpowiadasz na to na co chcesz, a teksty rozumiesz po swojemu.
      Jednak ja nie z tych, co nie dają szansy.
      Gość portalu: Jozzo napisał(a):
      > ERRATA [pownno byc]:
      > "
      > ... Jest jedynie garstka
      > relatywnie nowych, zatwardziałych i niereformowalnych narciarzy
      > jak ja [orto ] mnie podobni, którzy upatrują winy za całe zło w
      > klasyce przeceniajc ...
      ---------------------------
      Jakie zło Jozzo? Jakiego zła dopatrywałem się w klasyce, bo że jest to styl mniej skuteczny na dobrze przygotowanych średnio nachylonych stokach, to chyba nie jest jakieś zło. Nie winie klasyki za wzrost wypadków ...praktycznie za nic.
      Nie wycofuje się z żadnego słowa, ani stwierdzenia.
      Masz zwidy Jozzo. Naucz się czytać ze zrozumieniem.
      Dyskusja w taki sposób nie ma sensu.
      pzdr.
      --
      Żeglarstwo w obiektywie
    • Gość: Jozzo IP: *.dsl.bell.ca 12.02.09, 17:09
      NIe zwidy tylko zdarel z twoich postow talete delikatnie mowiac niscislowci a w
      sumie demagogicznych zabiegow.
      Caly przekret jest w tym ze stawiasz teze ogolnkowa typu:
      "
      Jakiego zła dopatrywałem się w klasyce, bo że jest to styl mni
      > ej skuteczny na dobrze przygotowanych średnio nachylonych stokach, to chyba nie
      > jest jakieś zło.
      "
      To jest ta twoja demagogia piszesz ze naj potem dajesz szereg ograniczen tak
      naprawde do konca nieprzemyslanych.
      Bo carving jest njakuteczniejsz w wielu innych przpadkach a w tym co opisujesz
      nie zawsze i nie do konca.

      A wiec to co napisales nie jest do konca prawda i z tego powodu tez:
      bo o jakim skrecie klasyczym [poswol ze wmienie tylko pare: plug, odbicie,
      lyzwa, plkniecie czy skret ciety [no bo tez klasyka] mowisz ze jest mniej
      skuteczny od carvingu. A to zalezy od tego w jakij sytuacji narciaz sie znajduje
      i co che osagnac w naym momencie na stoku.

      Trudno sie z toba dyskutuje bo nie rozumiesz o czym piszesz powtarzajac
      zaszlyszane teorie i na dodatk nie roumiesz jak to ujmujsz kasyki. Chowasz sie
      za ogolnikami poprostu slizgasz sie po temacie.
      Twoj problem jest w tym ze wdales sie w dyskusje z kornlem i ze mna ludzimi
      ktoryz jezdza wszsytko co mozliwe ba maja dosc duza wiedze na ten temat. Twoje
      przeciwstawiane powierzchownych opini
      w sumie zaslyszanchy popycha cie do extremalnych stwierdzen itp itd.
      Wyluzuj zapytaj jak nie wiesz czy nie rozumiesz do konca a odzyskasz szacunek i
      uznanie

      Smutne ze tego tez nie zalapales to byla czysta parafraza czy tez ostrzej
      parodia tego co napisales.
      > > ... Jest jedynie garstka
      > > relatywnie nowych, zatwardziałych i niereformowalnych narciarzy
      > > jak ja [orto ] mnie podobni, którzy upatrują winy za całe zło w
      > > klasyce przeceniajc .
      .
      "
      No wiec nawet tego nie zalapales podobnie jak calej sprawy carvingu vs "klasyka"
    • ortodox 12.02.09, 17:35
      Jozzo, Ty mylisz carving z funcarvingiem ... to po pierwsze.
      Po drugie ... podział na klasykę i carving jest podziałem dość sztucznym, jednak koniecznym ze względu na istotę jazdy, a szczególnie wykonywanie skrętów. Jest to jednak oczywiście uproszczenie. Moje ograniczenie do przewagi carvingu nad klasyką do przygotowanych i średnio nachylonych stoków, dotyczy narciarzy amatorów. Takich jak my, a przynajmniej ja. Nie dotyczy oczywiście zawodników i narciarzy którzy potrafią więcej niż ja. Skręt cięty, o którym Ty piszesz (na ołówkach w klasyce) o promieniu 80 m ma tyle samo wspólnego ze skrętem ciętym na współczesnych nartach, co carving z ześlizgiem.
      Na tym kończę tę zbyt długą polemikę z Tobą, bo zaczynasz być napastliwy, impertynencki ... .
      pa.
      --
      Żeglarstwo w obiektywie
    • Gość: Jozzo IP: 74.13.98.* 12.02.09, 17:55
      widzisz caly ten towj zabieg odkrecania kota ogonem doprowadza cie do sytauacji
      w ktorej przypisujesz mi zdania i opinie ktorych nigdy nie wyarzalem ponato sam
      sobie przypiuujesz moje opinie ba zapedzony w rog bez wyjscia dalej nakadasz na
      swoja bledna teze kolejne ograniczenia [ Moje ograniczenie do przewagi
      carvingu... ].

      Opisujesz z przesada i wypaczniem zdania adwersarzy [olowki r=80 - brzum jak
      lapanie sie brzytey przez tonacego] probujac w ten sposo wyjsc z twarza. NIE
      TEDY DROGA

      Malo tego sam wszedles na sciezke impertynceji wiec odpowiedzilem ci poprostu w
      twoim styly na co odpowiadasz obruszeniem panieki co by chila a sie boi.

      Odpocznij, idz na mala lufe w pobliskim barze i przestan robic z siebie oferme
      jaka napewno nie jestes.
    • Gość: hanys IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.09, 18:07
      Łagodnie powiedziane. Jozzo to po prostu kawał ciula.
    • Gość: Jozzo IP: 74.13.98.* 12.02.09, 18:25
      No coz brak argumentow, wiedzy i indolencja zawsze konczy sie tak jak twoj posst.
      Nie masz nawet odwagi sie podpisac nikiem ktrego na codzien uzywasz
      No i co maluczki czlowiczku ulzyes sobie a w sumue soim kompleksom
      czy dalje jad ci oczy zlewa a umyls nie jest w stanie ogranoc meritum sprawy.
      Smutnie to bo jak widac coraz wiecej osob majacych cos do powidzenie zacyna
      opuszczac forumalbo albo ograniczac sowj udzila w dyskusjach.
      Tak czy inaczej grautljae elkwencji jasnosci spojzenia no i oczywiscie
      literackiego jezyka,



    • Gość: Jozzo IP: *.dsl.bell.ca 12.02.09, 14:01
      to co napisane.
      Przeice to bzdura do kwadratu tzn niby wiedza troche prawdy a potem domorosle
      teorie dziennikarza nie bardzo siedzacego w temaci.
      narty allroun 190 -- to juz swiadczy o totolnym indolenctwie
      OK spadam wieadc ze nierefomowalnosc osagnela zenit
    • Gość: Jozzo IP: *.dsl.bell.ca 12.02.09, 13:59
      ludzie ktorzy zaczeli sie uczyn nart od carvingu i nigdy poz niego ie wyszli
      twoorza dto tego teroie caringowe o jego wyzszosci itd.
      Tak sie stalo ze Polsce to extrema,
      W sumemie albo sie jezdzi na nartach i to wszystkim w zaleznosci od okolicznosci
      alebo jest sie zakompleksonym carvingowcem nie rokujacym nadziej na postep
      Czyli z grubsza zagadazm sie z tym co piszesz.

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka
    Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.