nowoczesnych jak Niemcy?
Polacy nie chcą płacić kartami - bo nie chcą aby ktoś wiedział ile naprawdę wydają.
to się bierze z prostego rachunku
na osiedlu domków - dobrze mi znanym - mieszka część bezrobotnych, część
magazynierów o niskich oficjalnych pensjach, część urzędników o skandalicznie
niskich zarobkach a mistrzostwo świata to pracownica opieki społecznej z od
zawsze bezrobotnym mężem, i część z nich - wysłała dzieci za granicę, gdzie niby
pracowały, ale wiadomo przez różne przecieki, że się jedynie uczyły angielskiego
a nie pracowały lecz wręcz odwrotnie - wydawały pieniądze rodziców.
I okazuje się, że ci ludzie, kupili domy, o wartości np. 600ooo gdzie na umowie
jest 200ooo, z czego kredyt z banku 60ooo a reszta "od teściów", spłacają raty
ledwo niższe od oficjalnych zarobków, i ... w przypływie szczerości w czasie
letniego grilla - podniesionym głosem - z zadowoleniem opowiadają, że kupili dom
za 600ooo jeżdżą nową limuzyną Audi, i kupują wszystko za gotówkę, bo po
płatnościach kartą widać byłoby, że wydają więcej niż mogą mieć, a gotówką? Nie
ma śladu. Dalej są braki na magazynach, dalej są prowizje od zasiłków (to się
robi tak: żul przychodzi do MOPS, nie ma prawa do zasiłku - ale urzędnik mu go
przyznaje, pod warunkiem wpłaty 20-30% świadczenia urzędnikowi - i żul
szczęśliwy i pracownik MOPS ma gdzie godnie mieszkać).
Możliwe, że to wszystko to pijackie przechwałki w sobotnie letnie grilowane
popołudnie, ale nie da się wykluczyć, że tak robi znakomita większość Polaków.
Sprzedają bez paragonów z kasy fiskalnej, mają "braki" na magazynie,
przedszkolne kucharki na litr chudej zupy oficjalnie zużywają 5 litrów
składników i 2 kg mięsa, itp. itd. to nie teoria spiskowa, lecz faktyczna
potrzeba zachowania w tajemnicy swoich wydatków.
--
Serdecznie pozdrawiam i zycze milego dnia :-)
*www*HuGoW