Moja mama zakupiła dla swojego rocznego wnuka samochodzik, który wydawał okropne
dźwięki: trąbił, warczał, buczał...i jeszcze do tego jeździł w kółko. Wybrała
się do wnuka z tym wynalazkiem, zapakowała torbę z licznymi "prezentami" i
wsiadła do autobusu PKS. Miała do przejechania 30 km. Już na samym początku
trasy samochodzik, który był zapakowany gdzieś na dole torby włączył się... w
autobusie był tłok, więc mama nie mogła rozpakować torby... hmmm.
Współpasażerowie mieli niezły ubaw. Co bardziej niecierpliwi prosili, żeby
odebrała w końcu ten telefon:). Od tej pory babcia wioząca wnukowi prezenty
wyciąga przed podróżą baterie:)
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.