Kiedy jeszcze byłem młody i głupi (ech, łza się w oku kręci...), w
1983 roku (czasy totalnego kryzysu i skromnych przydziałów benzyny
na kartki) osobowymi pociągami z Nowego Miasta Lubawskiego do
podwarszawskiego Komorowa z przesiadkami w Iławie, Działdowie i
Nasielsku, a w Warszawie na WKD (razem ponad 200 km, trasa jeszcze
wówczas nie zelektryfikowana), wiozłem w lekko korodującym, niezbyt
szczelnym (brak uszczelki przy zamknięciu) kanistrze 20 litrów
benzyny 78-oktanowej (tak, tak, była kiedyś taka, miała niebieski
kolor, później zastąpiono ją zieloną 87 okt.) do Rometa. Śmierdziało
w całych przedziałach jak diabli, ale woziło się wówczas tak dziwne
rzeczy, że to niekogo nie dziwiło, mało komu przeszkadzało, a ludzie
(w tym konduktorzy) byli znacznie bardziej wyrozumiali i
tolerancyjni niż dziś. Dziś, gdybym miał jeszcze włosy, pewnie
jeżyłby mi się na głowie na samo wspomnienie...
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.